TK odroczył sprawę konstytucyjności traktatów europejskich do 30 września

Data:
  • To kolejna już przerwa w rozprawie Trybunału Konstytucyjnego, badającego wniosek premiera ws. zgodności z Konstytucją wybranych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej
  • Podczas rozprawy przedstawiciele RPO mówili, że w tej sprawie TK stał się narzędziem do odmowy zastosowania prawomocnych orzeczeń TSUE
  • Chodzi bowiem o „uzyskanie swoistego glejtu na niestosowanie się do orzeczeń unijnych”
  • TK odmówił uwzględnienia wniosku RPO o wyłączenie ze składu sędziego Stanisława Piotrowicza

Trybunał Konstytucyjny zaczął rozpatrywać wniosek premiera Mateusza Morawieckiego (K 3/21) 13 lipca 2021 r.  Wątpliwości premiera budzą „przepisy prawa unijnego umożliwiające odstąpienie od stosowania polskiej Konstytucji”, które uprawniają sąd do kontroli niezawisłości sędziów powołanych przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa ws. powołania sędziów,

Powodem złożenia wniosku jest spór o sądownictwo. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł już, że kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa mogą naruszać prawo unijne. Sędziów powołuje się teraz w Polsce w procedurze, w której głos decydujący mają politycy (a sędzia nie może być od nich w taki sposób zależny, gdyż rodzi to wątpliwość, czy nie będzie zmuszony „odwdzięczyć” się potem w wyrokach). TSUE wydał też kilka wyroków dotyczących standardów niezależności sądownictwa w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadawane przez sądy z Polski, Malty, Rumunii, Niemiec czy Holandii. Rządzący nie chcą, by te wyroki obowiązywały w Polsce - twierdzą, że wynika to z właściwej interpretacji Traktatu o Unii Europejskiej

Ówczesny RPO Adam Bodnar przystąpił do sprawy 17 maja 2021 r. Złożył wniosek, by sprawy dwóch pierwszych pytań premiera TK umorzył, a w sprawie trzeciej zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym do TSUE. Przedstawił też obszerne stanowisko pisemne (w ząłączniku na dole strony).

Rzecznik wniósł też, aby TK orzekał w pełnym składzie. Teoretycznie jest bowiem możliwe, że orzeknie inaczej niż we   wcześniejszych  wyrokach, nawet o niezgodności prawa UE z polskim. A zgodnie z przepisami nie mógłby o tym przesądzić skład inny niż pełny (do lipca sprawę badał skład pięcioosobowy).

Wymiana zdań między sędzią Przyłębską a RPO

Adam Bodnar uczestniczył w rozprawie 13 lipca. Towarzyszył mu jego zastępca Maciej Taborowski i ekspert Biura RPO Paweł Filipek.

Na początku sędzia przewodnicząca Julia Przyłębska ogłosiła, że wniosek RPO o odroczenie rozprawy nie został uwzględniony. Następnie wywiązała się wymiana zdań.

RPO: Wysoki Trybunale, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył dwa wnioski: o przekazanie do rozpoznanie przez pełny skład Trybunału – sprawa dotyczy kwestii fundamentalnych z punktu widzenia członkostwa Polski w Unii Europejskiej…

Julia Przyłębska [wchodząc w słowo] : ale ten wniosek też nie został uwzględniony, jak pan widzi po składzie, w którym orzekamy. Czy są jakieś inne wnioski?

RPO: Dziękuję Wysokiemu Trybunałowi za wyjaśnienia, bo to jest zawsze ważne z punktu widzenia praworządności. Drugo wniosek dotyczył odroczenia…

Julia Przyłębska [wchodząc w słowo]: i nie został uwzględniony. Czy jeszcze jakieś wnioski?

RPO: Tak. Dotyczy pewnej tradycji postępowania, która sięga czasów RPO Ireny Lipowicz, że były pytania prejudycjalnie…

Julia Przyłębska [wchodząc w słowo] : I to jest Pana wniosek?

RPO: Nie skończyłem. Wystąpienie przez TK z pytaniem prejudycjalnym skutkowało stanowiskiem Trybunału Sprawiedliwości UE w konkretnej sprawie.

Po tym wyjaśnieniu RPO wniósł formalny wniosek o wniosek do  TSUE. Julia Przyłębska zapowiedziała, że TK zajmie się nim podczas narady, po zakończeniu postępowania. I rozpoczęła postępowanie.

Stanowiska stron

W imieniu wnioskodawcy Krzysztof Szczucki z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (prezes Rządowego Centrum Legislacji) zapewniał, że uznanie argumentów premiera nie zagraża wcale członkostwu Polski w UE. Zasada prymatu prawa UE nad prawem krajowym nie dotyczy Konstytucji danego kraju. A prawo UE ma być w Polsce wykładane zgodnie z polską Konstytucją. Polscy sędziowie mogą podlegać tylko Konstytucji, a nie prawie unijnym.

Prezydencka minister Anna Surówka-Pasek stwierdziła, że zdaniem Andrzeja Dudy TK ma prawo badać zapisy Traktatu o UE.

Przedstawiciel Sejmu poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) podkreślił, że podziela wątpliwości premiera. Kontrola niezawisłości sędziowskiej i sądowa kontrola wniosków KRS do prezydenta z kandydaturami sędziów są wedle tego stanowiska niezgodne z Konstytucją.

Przedstawiciel Prokuratora Generalnego podtrzymał jego stanowisko – zgodne ze stanowiskiem premiera.

Wystąpienie RPO

- Ta sprawa powinna być umorzona – mówił RPO Adam Bodnar. - A jeśli rzeczywiście istnieją jakieś wątpliwości, to należy zadać pytanie prejudycjalne TSUE. Taką zasadę Polska i naród polski przyjęły przystępując do Unii i potwierdzając tę decyzję w referendum.

Ponadto przepisy Traktatu o Unii Europejskiej są zgodnie z polską Konstytucją – a wiadomo to dlatego, że było to - co najmniej dwukrotnie - badane w Trybunale Konstytucyjnym (sprawa K 18/04 i sprawa Traktatu Lizbońskiego). W tej ostatniej sprawie rozstrzygał zresztą pełen skład TK. „Kiedy teraz patrzę na te puste krzesła, zastanawiam, się, dlaczego tu nie siedzą sędziowie. Dlaczego w sprawie o podobnej wadze decyduje skład pięcioosobowy?” – pytał.

RPO przypomniał, że Traktat Lizboński był w Polsce przedmiotem sporów. Ale nigdy nie dotyczyły one nadrzędności prawa unijnego nad krajowym. Wszyscy o tym wiedzieli. Wszyscy rozumieli, jaka jest rola TS UE. Przecież żeby mógł on wydać wyrok korzystny dla Polski (jak np. ws rurociągu OPAL), musi istnieć system, który to wdraża.

Przedmiotem oceny TK były też w przeszłości sprawy realnej sprzeczności prawa unijnego z Konstytucją, jak w przypadku Europejskiego Nakazu Aresztowania, który pozwala państwom europejskim ścigać i wydawać sobie osoby podejrzane. Polska Konstytucja w art. 55 zakazywała jednak ekstradycji polskiego obywatela. I TK wskazał, jak ten przepisy Konstytucji zmienić.

Zdaniem RPO „kontrola konstytucyjna”, o której mowa w obecnym postępowaniu przed TK, jest pozorna. Chodzi po prostu o wyłączenie europejskich standardów i europejskiego prawa wobec polskich sądów. „Fałszywą figurą” nazwał twierdzenie, jakoby unijna kontrola praworządności naruszała polski system prawny. Tak nie jest. To zmiany w polskim sądownictwie spowodowały problem. A teraz celem jest to, by do polskich sądów nie stosować zasady niezawisłości.

RPO podkreślał, że takie postawienie sprawy godzi w samo serce prawa Unii. - Porządek prawny UE jest elastyczny - mówił. Są instytucje i rozwiązania, w których można uczestniczyć, albo nie. Są sytuacje, kiedy prawo krajowe przeważa i Unia taką rację danego kraju uznaje. Jest też mechanizmem pozwalającym Unii na naprawę i rozwój systemu prawnego. Jeśli pojawia się problem z danym przepisem wprowadzonym w kraju członkowskim, rozwiązaniem jest prounijna wykładnia tego przepisu pozwalająca na stosowania go zgodnie z duchem i wartościami UE.

Ale w tym przypadku chodzi o wypaczenie zasad Unii – a jest nią niezależność sądów i niezawisłość sędziów. Bo jeśli w jednym kraju sądy będą niezawisłe, a w innym będą podległe władzy, a sędziowie przez nie dyscyplinowani– to Unia nie ma prawa działać.

Szczegółową argumentację prawną w imieniu RPO przedstawił Paweł Filipek. Podkreślał, że nie ma konfliktu między Konstytucją a Traktatem o Unii Europejskiej. To ustawy – w tym „ustawa kagańcowa” są sprzeczne z prawem UE.

Na koniec rozprawy Adam Bodnar mówił, że jeśli się chce, to można wyjść z opresji, jaką powoduje wyrok TSUE  ws. polskich sędziów. RPO nie zgodził się ze słowami pos. Mularczyka, aby rzekomo coś go łączyło z jakimś planem opozycji politycznej. - Jestem tu po to, by bronić niezależności sądownictwa, bo jest to ważne dla wielu obywateli - zakończył.

Po kilku godzinach rozprawy TK przerwał ją do 15 lipca. Potem termin ten zmieniono na 3 sierpnia, a następnie na 31 sierpnia. Zgodnie z wnioskiem RPO, TK zmienił też skład na pełny.

Wnioski RPO po 13 lipca 

5 sierpnia 2021 r. nowy RPO Marcin Wiącek wniósł o odroczenie rozprawy 31 sierpnia i zawieszenie postępowania - do rozpoznania wniosku Prokuratora Generalnego. Po majowym wyroku ETPC ws. orzekania w TK osoby do tego nieuprawnionej zaskarżył on bowiem do TK Europejską Konwencję Praw Człowieka w zakresie obejmującym TK.

Ponadto 25 sierpnia 2021 r. Marcin Wiącek wniósł, by TK wyłączył z udziału w tej sprawie sędzię Krystynę  Pawłowicz oraz sędziów Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka. O bezstronności sędzi Pawłowicz nie świadczą bowiem wcześniejszy udział w życiu politycznym i nacechowane negatywnymi emocjami publiczne wypowiedzi wobec UE.

Wobec pozostałych trzech sędziów są zaś wątpliwości prawne co do ich legitymacji  do orzekania w TK - jako wybranych na zajęte miejsca w TK. Uwzględniając skutki ostatecznego wyroku ETPC w sprawie Xero Flor, RPO uważa, że te osoby nie powinny wykonywać czynności orzeczniczych w TK. Jest ryzyko, że każde orzeczenie TK z ich udziałem będzie wadliwe na gruncie art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  

Rozprawa 31 sierpnia 2021 r.

Tego dnia RPO reprezentowali w TK Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRO i Paweł Filipek z tego zespołu.

Przewodniczącą składu orzekającego w pełnym składzie TK jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą - Bartłomiej Sochański.

Na początku rozprawy sędzia Julia Przyłębska poinformowała, że TK nie uwzględnił  wniosku RPO o odroczenie rozprawy i zawieszenie postępowania - do czasu rozpoznania wniosku Prokuratora Generalnego. Według TK obie te sprawy nie są ze sobą na tyle powiązane, aby pierwszeństwo miałby mieć wniosek PG. 

Ponadto TK oddalił wnioski RPO o wyłączenie całej czwórki sędziów z tej sprawy.

Wtedy Mirosław Wróblewski złożył wniosek RPO Marcina Wiącka o wyłączenie ze składu sędziego Stanisława Piotrowicza, który nie daje rękojmi bezstronności przy rozpatrywaniu tej sprawy. Wniósł ponadto, aby TK - skoro jego skład poszerzono - zaczął badanie całej sprawy od nowa. - Nie chcę używać słowa „reasumpcja” - dodał.

RPO uzasadnia swój wniosek tym, że jako poseł  i przedstawiciel klubu parlamentarnego PiS, Piotrowicz był jednym z kluczowych polityków, który przeprowadzał zmiany ws. sądownictwa. Bez przyjęcia tych ustaw, procedowanych przy jego znaczącym udziale, nie  byłoby tak obfitego orzecznictwa TSUE. A z kolei bez tego orzecznictwa premier nie powziąłby wątpliwości co do konstytucyjności traktatów europejskich.

Ponadto poseł nazywał środowiska sędziowskie „nadzwyczajną kastą” oraz zarzucał im „działania antydemokratyczne”; mówił też, że KRS działa tak, aby „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”. Wypowiadał się też wielokrotnie bardzo krytycznie i emocjonalnie o Unii Europejskiej i jej instytucjach. A w orzekaniu w sprawie konstytucyjności przepisów traktatów stanowiących fundament działania UE nie może uczestniczyć sędzia TK, którego stosunek do UE, do prawa unijnego oraz do organów UE jest nacechowany tak daleko idącym krytycyzmem czy wręcz wrogością.

Po przerwie Julia Przyłębska powiadomiła, że TK zarządził przerwę na zbadanie wniosku RPO. Sprawę odroczono do 22 września.

Jednocześnie sędzia zaapelowała do uczestników postępowania o traktowanie TK z pełną powagą i składanie wniosków formalnych w takim terminie, aby TK mógł je zbadać w odpowiednim czasie i nie przerywać niepotrzebnie postępowania.

- Mówię to dlatego, że wielokrotnie w przestrzeni publicznej stawiane są Trybunałowi zarzuty, że Trybunał odracza, przerywa rozprawy. Niestety, w dniu dzisiejszym po raz kolejny mamy taką sytuację - dodała sędzia Przyłębska.

Rozprawa 22 września 2021 r.

Dzień przed rozprawą RPO doręczono decyzję TK o oddaleniu jego wniosku o wyłączenie S. Piotrowicza – co stało się jeszcze 31 sierpnia. Według trzyosobowego składu TK Rzecznik nie wykazał, aby bezstronność S.Piotrowicza mogła budzić wątpliwości  (uzasadnienie TK  w załączniku na dole strony).

Uczestnicy postępowania, w tym przedstawiciele RPO, ponownie przedstawiali swe stanowiska.  

- Nie zachodzi kolizja prawa Unii z polską konstytucją – mówił Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRO. Powtórzył wniosek RPO do TK, aby sprawy dwóch pierwszych pytań premiera umorzyć, a w  trzeciej – zwrócić się z pytaniem prejudycjalnym do TSUE

Wskazał, że chodzi o to, by wykreować legitymację dla działania władz krajowych, które naruszają prawo unijne  i konstytucję, m.in. co do zmian w sądach. Ponadto wykorzystują też TK jako narzędzie do odmowy zastosowania prawomocnych orzeczeń TSUE. Sam wniosek premiera musi być uznany za formę kontroli orzeczeń TSUE. Celem jest bowiem uzyskanie swoistego glejtu na  niestosowanie się do orzeczeń unijnych.

A wiele zmian w polskim systemie sądowym - co wyraźnie widać z orzeczeń TSUE i ETPC - potwierdza, że nie były one zgodne z konstytucją, prawem europejskim i wymogami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Wróblewski dodał, że TSUE orzekając o standardzie niezawisłości sądownictwa, pośrednio chroni polską konstytucję i uprawnienia polskich obywateli do niezależności sądów.

TK kontroluje normy prawne, a jego orzeczenia nie zmieniają  traktatów unijnych – podkreślał. Przypomniał też, że zasada pierwszeństwa prawa Unii to główna zasada wspólnoty. Zostało to zaakceptowane w referendum unijnym przez obywateli polskich.

Szczegółową ocenę wniosku premiera przedstawił dr Paweł Filipek z BRPO.

Ze stanowiskiem RPO polemizowali przedstawiciele premiera, prezydenta RP, MSZ, Prokuratora Generalnego oraz Sejmu. Replikował im zastępca RPO Maciej Taborowski.

Potem zarządzono krótką przerwę. Po jej zakończeniu Julia Przyłębska poinformowała o przerwie w rozprawie do 30 września wobec "nowych okoliczności i zarzutów" Dodała, że sędziowie chcą zadawać uczestnikom postępowania "wnikliwe pytania", ale potrzebują czasu, aby je przygotować.

VII.510.23.2021