Sprawa w SN dotycząca zezwolenia na przeniesienie zarodka do organizmu kobiety. Stanowisko RPO
Rzecznik Praw Obywatelskich na prośbę Sądu Najwyższego przedstawił swoje stanowisko w sprawie dotyczącej zezwolenia na przeniesienie zarodka do organizmu kobiety (sygn. akt II CSK P 348/23). Zwrócił uwagę na trzy kwestie.
Sprawa zawisła przed Sądem Najwyższym dotyczy sporu między małżonkami w trakcie rozwodu, dotyczącego przeniesienia zarodka powstałego w ramach dawstwa partnerskiego w procedurze in vitro.
Kobieta chce skorzystać z powstałego zarodka, czemu sprzeciwia się jej mąż. Sąd orzekający w pierwszej instancji zezwolił na przeniesienie do organizmu wnioskodawczyni spornego zarodka. Postanowienie to zaskarżył uczestnik postępowania. Jego apelacja została oddalona. Obecnie kasacja uczestnika oczekuje na rozpoznanie przez SN.
Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności w przypadku braku zgody męża lub dawcy komórek rozrodczych pobranych w celu dawstwa partnerskiego, z których utworzono zarodek, na przeniesienie zarodka, zezwolenie na przeniesienie wydaje sąd opiekuńczy (art. 21 ust. 2 ustawy). Jednocześnie ustawodawca nie przewiduje analogicznej regulacji w sytuacji braku zgody kobiety na implantację.
Rzecznik zwrócił uwagę na trzy kwestie.
Po pierwsze, zaznaczył, że samo zróżnicowanie na poziomie ustawy stopnia ochrony autonomii prokreacyjnej pary realizującej projekt rodzicielski uznać należy za dopuszczalne. Na gruncie art. 21 ust. 2 ustawy o leczeniu niepłodności ustawodawca musiał dokonać ważenia pozostających w konflikcie wartości, tj. w szczególności autonomii prokreacyjnej kobiety i mężczyzny (chronionej w szerokim zakresie na kolejnych etapach procedury medycznie wspomaganej prokreacji), integralności cielesnej kobiety, a także godności i prawnej ochrony życia przysługującej zarodkowi.
Zdaniem Rzecznika ważenie pozostających w konflikcie wartości z uwzględnieniem wytycznych płynących z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP pozwala na przyjęcie rozwiązania wykluczającego możliwość przełamania woli dawczyni, szczególnie mając na względzie to, że z implantacją wiąże się konieczność naruszenia jej integralności cielesnej, przy jednoczesnym dopuszczeniu przełamania woli mężczyzny, który do czasu powstania zarodka ma możliwość wycofać się z procedury.
Powyższe nie oznacza jednak, że konstrukcyjnie niedopuszczalne byłoby przyjęcie rozwiązania wykluczającego (przynajmniej w pewnym zakresie) możliwość przełamania woli mężczyzny. W tym kontekście Rzecznik wskazał na wyrok ETPC w sprawie Evans p. Wielkiej Brytanii, w którym Trybunał dopuścił istnienie takiej regulacji medycznie wspomaganej prokreacji, która wyklucza możliwość przełamania woli mężczyzny.
Po drugie, Rzecznik wskazał, że sposób sformułowania art. 21 ust. 2 ULN, choć wysoce lakoniczny, a w konsekwencji budzący wątpliwości interpretacyjne, sam w sobie nie przesądza o jej niezgodności z Konstytucją. Zdaniem Rzecznika, o ile de lege ferenda formułować można wnioski co do konieczności nowelizacji art. 21 ust. 2 ULN, jednak odwołując się do wykładni celowościowej, możliwe jest zdekodowanie wartości, jakie sąd winien uwzględnić orzekając w sprawie. Należy też mieć na uwadze, że charakter spraw dotyczących zezwolenia na transfer zarodka może stać na przeszkodzie w sformułowaniu zamkniętego katalogu przesłanek, jakimi kierować winien się orzekający sąd. Zachowanie więc pewnej ogólności przepisu wydaje się w tym kontekście być zabiegiem pożądanym. Należy przy tym zaznaczyć, że podobnie jak ma to miejsce w przypadku zezwolenia wydawanego na podstawie ustaw medycznych, także orzeczenie sądu, o którym stanowi art. 21 ust. 2 ULN, podlega kontroli sądowej.
Po trzecie, Rzecznik wskazał, że wskazówek co do wartości, jakimi kierować się winny sądy przy ocenie podstaw do wydania zezwolenia na transfer zarodka, dostarcza w szczególności art. 4 ULN, zgodnie z którym leczenie niepłodności jest prowadzone z poszanowaniem godności człowieka, prawa do życia prywatnego i rodzinnego, ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia, zdrowia, dobra i praw dziecka.
Wartości, na jakie wskazuje ustawodawca w art. 4 ULN, znajdują odzwierciedlenie w innych przepisach ustawy. W szczególności prawodawca stara się w szerokim zakresie szanować autonomię decyzyjną kobiety i mężczyzny korzystających (tak jak w okolicznościach niniejszej sprawy) z dawstwa partnerskiego. Do momentu powstania zarodka mają możliwość swobodnego decydowania o prokreacji, a uprzednio wyrażone zgody mogą zostać przez nich wycofane. Kobieta i mężczyzna na każdym kolejnym etapie procedury informowani są o przedmiocie zgody i konsekwencjach, jakie za sobą niesie; mają też możliwość zadawania pytań.
Z drugiej strony ustawodawca dostrzega podmiotowość samego zarodka i wprowadza rozwiązania prawne, które mają na celu zapewnienie, że prawidłowo rozwijający się zarodek nie zostanie zniszczony, lecz implantowany przez spokrewnioną genetycznie lub nie parę. Ustawodawca zabezpiecza także interesy dziecka w sferze prawa rodzinnego. Wykluczając możliwość skorzystania z procedury przez osoby samotne, dąży do zapewnienia dziecku wychowania w pełnej rodzinie. Jednocześnie sam w sobie konflikt między parą, nawet silny i nierokujący poprawy, nie musi stanowić automatycznie podstawy do odmowy wydania zezwolenia na transfer – do istoty spraw rozpoznawanych na gruncie art. 21 ust. 2 ULN należy okoliczność istnienia konfliktu między partnerami (inaczej w ogóle przepis ten nie znajdowałby zastosowania).
Rozpoznające sprawę sądy winny też uwzględniać regulacje przewidujące, że niezaimplantowany zarodek może być przekazany do dawstwa, przy jednoczesnym dostrzeżeniu, że możliwość ta z jednej strony prowadzi do sytuacji, w której dochodzi do ingerencji w autonomię prokreacyjną kobiety, z drugiej zaś dziecko, które może przyjść na świat w ramach dawstwa, traci możliwość bycia wychowanym przez genetycznych rodziców, a także dochodzi do ograniczenia przysługującego mu prawa do poznania tożsamości genetycznej.
Wskazówek, jakimi kierować się winien sąd, dostarcza także postanowienie sygnalizacyjne Trybunału Konstytucyjnego w sprawie S 2/18.
VII.5002.2.2025
