Biuletyn Informacji Publicznej RPO

"Cyfrowa rzeczywistość, analogowe przepisy". Relacja z konferencji w Biurze RPO

Data:
Tagi: kalendarium

19 czerwca 2026 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się konferencja "Cyfrowa rzeczywistość, analogowe przepisy. O niedostosowaniu procedur do współczesnych form pozyskiwania informacji w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości i gwarancji praw jednostki."

Celem wydarzenia było zwrócenie uwagi na rosnący problem niedostosowania przepisów dotyczących działań policji i służb specjalnych do realiów cyfrowego świata. Obowiązujące regulacje dotyczące m.in. kontroli operacyjnej, dostępu do danych czy przeszukań nie odpowiadają w pełni wyzwaniom współczesności.

Podczas konferencji rozmawiano o tym, jak pogodzić potrzebę zapewnienia służbom skutecznych narzędzi działania z ochroną praw i wolności obywatelskich. Poruszono też kwestie związane z brakiem jasnych podstaw prawnych dla niektórych działań operacyjnych, wpływem prawa Unii Europejskiej, w tym pakietu e-evidence, oraz nadzorem nad czynnościami objętymi tajemnicą.

Konferencja była tłumaczona na polski język migowy, transkrybowana na żywo i transmitowana online.

Wystąpienie RPO

Konferencję otworzył rzecznik praw obywatelskich dr hab. Marcin Wiącek prof. UW. Na wstępie zauważył, że choć w wydarzeniu biorą udział głównie eksperci, to poruszana problematyka dotyczy każdego z nas - jako obywateli, jako użytkowników urządzeń, które nosimy w kieszeni, i jako członków społeczeństwa demokratycznego.

- Dzisiejszej dyskusji nie warto zaczynać od pytania, "czy państwo może pozyskiwać dane o jednostce, albo czy organy państwa mogą mieć dostęp do prywatnych informacji o obywatelu?". Jest to oczywiste, że w wielu sytuacjach organy państwa taki dostęp mieć powinny – wskazał Rzecznik i wyjaśnił, że chodzi o dane lokalizacyjne, dane o ruchu, dane abonenckie.

Zaznaczył, że nie chodzi tylko o zwalczanie przestępczości, ale również poszukiwanie osób zaginionych czy prowadzenie działań ratowniczych. W pewnej kategorii spraw państwo musi korzystać z najbardziej zaawansowanych narzędzi - gdy w grę wchodzi ochrona bezpieczeństwa narodowego, rozumianego jako ochrona integralności i suwerenności państwa, przeciwdziałanie zagrożeniom dla bezpieczeństwa powszechnego, takim jak terroryzm czy transgraniczna przestępczość zorganizowana.

- Pytanie powinno zatem brzmieć: "czy prawo dostatecznie precyzyjnie określa warunki tej ingerencji w realiach współczesnego świata?" – zauważył i dodał, że tytuł konferencji "Cyfrowa rzeczywistość i analogowe przepisy" to przede wszystkim pytanie o jakość regulacji, o ich przewidywalność, proporcjonalność, o realność mechanizmów kontroli i o gwarancje dla jednostki.

Marcin Wiącek wskazał, że problematyka wyznaczenia granic ingerencji w prawo do prywatności jest od lat przedmiotem działań Rzecznika Praw Obywatelskich. Przypomniał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 23/11. Wyrok, który zapadł 30 lipca 2014 roku i jest fundamentalnym punktem odniesienia dla aktualnej legislacji, do dziś nie został wykonany. Przypomniał, że Rzecznicy kierowali dziesiątki wystąpień generalnych do ministerstw, premiera i innych organów władzy wykonawczej, przystępowali do postępowań przed ETPC - jak w sprawie Brejza i inni przeciwko Polsce.

- Wspólnym mianownikiem wszystkich tych działań wydaje się jedna okoliczność: niejawne pozyskiwanie informacji nie może być oceniane wyłącznie przez kryterium skuteczności w realizacji celów istotnych dla organów władzy publicznej – podkreślił Rzecznik.

Zwrócił też uwagę, że na ingerencję w prawo do prywatności można spojrzeć jeszcze z innej perspektywy: na ile przepisy stworzone w innej rzeczywistości - w warunkach charakterystycznych dla przełomu XX i XXI wieku - we właściwy sposób wyważają konkurujące ze sobą wartości. Z jednej strony ochronę interesu publicznego, z drugiej ochronę praw i wolności jednostki. Z jednej strony potrzebę bezpieczeństwa, z drugiej - potrzebę wolności.

Rzecznik przypomniał, że żyjemy obecnie w warunkach innych niż piętnaście czy dwadzieścia lat temu. A telefon nie jest już tylko urządzeniem służącym wyłącznie do wykonywania połączeń - stał się nośnikiem najbardziej prywatnych informacji o człowieku. – Jest tam całe życie człowieka – zauważył wskazując, że dostęp do telefonu pozwala odtworzyć historię relacji prywatnych i zawodowych każdego człowieka, poznać jego aktywność, a nawet stan zdrowia,

- Standardowo dostęp do takich informacji wymagałby sięgnięcia po zupełnie inne instrumenty: kontrolę operacyjną, zwolnienie z tajemnicy lekarskiej, przeszukanie mieszkania – tłumaczył i dodał, że części z nich, jak pełnej historii korespondencji, nie dałoby się pozyskać w ogóle w świetle obowiązujących przepisów.

Podobnie jest z tak zwanymi metadanymi. Dostęp do danych lokalizacyjnych pozwala precyzyjnie odtworzyć zwyczaje człowieka i jego styl życia. W powiązaniu z danymi o ruchu i billingami możliwe staje się odwzorowanie jego relacji towarzyskich, kręgu znajomych, a także schematów dnia codziennego. - Możliwe staje się ustalenie informacji będących tzw. danymi wrażliwymi, związanymi ze światopoglądem, wyznaniem, przekonaniami politycznymi czy życiem intymnym – zauważył.

Marcin Wiącek wskazał, że przepisy o czynnościach operacyjnych tych zmian, nie uwzględniają. - Bywa to korzystne dla efektywności ścigania, ponieważ część niedookreślonych form działania Policji i innych służb można „przyporządkować” do znanych instytucji - bez ujawniania opinii publicznej rzeczywistych możliwości pozyskiwania informacji – tłumaczył i wyjaśnił, że na przykład dostęp do danych zapisanych w chmurze bywa traktowany jako forma kontroli operacyjnej lub procesowej z art. 241 Kodeksu postępowania karnego, a dostęp do wiadomości przesyłanych przez komunikatory szyfrowane jako „zdalne przeszukanie urządzenia”.

- Problem pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy zakres technicznie możliwych form pozyskiwania informacji wykracza poza kategorie, którymi posługuje się ustawodawca – wskazał Rzecznik i wyjaśnił, że maleje wtedy przewidywalność ingerencji z perspektywy jednostki, a kontrola sądowa nad rzeczywistymi możliwościami zastosowanego środka może być utrudniona, czy wręcz pozorna.

Zauważył, że najdobitniej pokazała to sprawa Pegasusa. Nawet sędziowie przyznawali, że nie zdawali sobie sprawy, że zgadzają się na użycie tego typu oprogramowania. - Debata o granicach dopuszczalnych działań organów państwa toczy się przy użyciu pojęć, które nie zawsze odpowiadają współczesnym metodom gromadzenia danych – dodał Rzecznik.

Marcin Wiącek podkreślił, że organy państwa oczywiście powinny móc korzystać z najbardziej zaawansowanych narzędzi operacyjnych. Ale to, że pozyskanie określonych danych jest możliwe, bo przepisy na to pozwalają i nie ma przeszkód technicznych, nie oznacza jeszcze, że w konkretnej sprawie takie działanie powinno zostać podjęte.

Z perspektywy społecznej, można te wątpliwości sprowadzić do pewnej alternatywy: z jednej strony – na ile społeczeństwo jest w stanie zaakceptować coraz głębszą ingerencję w prywatność w zamian za większe bezpieczeństwo. Z drugiej strony – na ile gotowe jest przyjąć niepewność. To znaczy pogodzić się z tym, że nie każde przestępstwo zostanie wykryte, a nie każdy sprawca ukarany – w imię ochrony prywatności, zasady, że nawet jeśli określone działanie jest technicznie możliwe, nie znaczy to, że powinno zostać wykonane w społeczeństwie demokratycznym.

Kończąc swoje wystąpienie Rzecznik zarysował program konferencji i wyraził nadzieję, że debata pozwoli choć trochę zmniejszyć dystans między cyfrową rzeczywistością a literą przepisów i przybliży nas do regulacji, które będą zarazem skuteczne i godne demokratycznego państwa prawa.

Przypomniał, że aktualny stan prawny jest stanem prawnym nieodpowiadającym zasadom demokratycznego państwa i jednym z najważniejszych zadań władzy publicznej, przede wszystkim władzy ustawodawczej jest przeprowadzenie gruntownej reformy tego stanu prawnego.

Panel I

Pierwszy panel konferencji poświęcony był zagadnieniom związanym z czynnościami operacyjnymi. Adw. Małgorzata Mączka‑Pacholak, moderująca dyskusję, podkreśliła znaczenie spotkania jako przestrzeni do ponownej refleksji nad problemem inwigilacji w Polsce. Nawiązała do hasła konferencji „cyfrowa rzeczywistość, analogowe przepisy”, wskazując, że należy je uzupełnić o problem niewykonanych wyroków, w tym wyroku ETPC w sprawie Pietrzak i inni przeciwko Polsce. Zwróciła uwagę, że orzeczenie to obejmuje nie tylko kontrolę operacyjną, ale również kwestie retencji i dostępu do danych telekomunikacyjnych, które wymagają pilnej analizy i dostosowania przepisów.

Zaakcentowała też skalę zjawiska, wskazując na ponad 2 miliony przypadków sięgnięcia po dane retencyjne w 2024 roku oraz iluzoryczny charakter sądowej kontroli następczej w tym zakresie. Podkreśliła zagrożenia wynikające ze zautomatyzowanego dostępu do danych, które - mimo że nie obejmują treści komunikacji - pozwalają na pozyskanie bardzo wrażliwych informacji o jednostkach. Zapowiedziała, że dalsza część panelu skoncentruje się na wykonaniu wyroku ETPC oraz granicach stosowania czynności operacyjnych, zachęcając uczestników do aktywnej dyskusji po wysłuchaniu wystąpień ekspertów.

Naczelnik Wydziału ds. Legislacyjnych i Ustrojowych Zespół Prawa Karnego Biura RPO dr Piotr Zakrzewski przedstawił referat nt. "Retencja danych i dostęp do danych retencyjnych 2 lata później: raport RPO w kwestii wykonania wyroku ETPC Pietrzak, Bychawska-Siniarska i inni p. Polsce".

Prezentując raport Biura RPO, podkreślił, że jest to już drugie obszerne opracowanie poświęcone wykonaniu wyroku ETPC w sprawie Pietrzak i inni przeciwko Polsce. Zaznaczył przy tym kluczową rolę autorki raportu, dr Dominiki Czerniak, oraz fakt, że dokument analizuje nie tylko samo orzeczenie, ale szeroki dorobek europejskich standardów w zakresie retencji danych. Głównym celem wystąpienia było wskazanie, jakie rozwiązania powinny zostać wdrożone w Polsce, a które - mimo upływu ponad dwóch lat od wyroku - nadal nie zostały wprowadzone.

Prelegent zwrócił uwagę na zmianę perspektywy w ocenie ingerencji w prywatność - obecnie nie tylko podsłuch treści komunikacji, ale także dane retencyjne (np. lokalizacja czy historia połączeń) pozwalają na stworzenie bardzo szczegółowego profilu jednostki. Podkreślił, że problem nie dotyczy samej działalności służb, ale "podatności systemu", który umożliwia szeroki i słabo kontrolowany dostęp do wrażliwych informacji. Dane te, choć pozornie mniej inwazyjne, mogą ujawniać przekonania religijne, poglądy polityczne czy stan zdrowia.

Piotr Zakrzewski wskazał na fundamentalne wady obowiązującego modelu retencji danych w Polsce - przede wszystkim ich uogólniony i niezróżnicowany charakter oraz brak jasnych ograniczeń, co do celu ich wykorzystania. Zwrócił uwagę, że obecne przepisy pozwalają na sięganie po dane także w sprawach drobnych, co rodzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady proporcjonalności. Dodatkowym problemem jest brak skutecznej kontroli nad dostępem do danych, w tym możliwość korzystania z nich poza formalnym postępowaniem oraz bez odpowiedniego nadzoru sądowego.

Istotnym elementem wystąpienia była krytyka braku transparentności systemu. Jak wskazał referent, nie istnieje pełna dokumentacja decyzji o sięganiu po dane retencyjne – nie wiadomo, kto i na jakiej podstawie je podejmuje ani w jakich sprawach dane są wykorzystywane. W konsekwencji niemożliwa jest rzetelna kontrola skali ingerencji państwa w prawa obywateli, a dostępne statystyki nie pozwalają na ocenę zasadności tych działań.

Prelegent omówił także nieprawidłowe proporcje między dostępem procesowym a pozaprocesowym do danych. Zwrócił uwagę, że dane są w znacznie większym zakresie pozyskiwane poza formalnym postępowaniem karnym, co może świadczyć o obchodzeniu mechanizmów kontroli. Wskazał również na brak odpowiednich gwarancji ochrony tajemnic prawnie chronionych, takich jak tajemnica dziennikarska, w trybie pozaprocesowym.

Wśród najważniejszych postulatów raportu znalazły się: wprowadzenie realnej i wielopoziomowej kontroli (zarówno ex ante, jak i ex post), pełnej rozliczalności dostępu do danych, a także szczegółowego różnicowania kategorii danych i zasad ich wykorzystywania. Dr Zakrzewski podkreślił konieczność powiązania dostępu do danych z wagą przestępstwa oraz ograniczenia retencji o charakterze masowym. Wskazał również na potrzebę przeniesienia kluczowych regulacji na poziom ustawowy oraz rozważenia ograniczenia dostępu do danych poza trybem procesowym.

Na zakończenie prelegent zaakcentował, że wyrok ETPC stanowi nie tylko zestaw konkretnych zaleceń prawnych, ale także sygnał dotyczący konieczności zmiany podejścia do ochrony prywatności. W jego ocenie polski system nadal zbyt słabo chroni prawa jednostki, a wdrożenie europejskich standardów powinno stać się priorytetem legislacyjnym.

Referat pt. "Czynności operacyjne w XXI wieku. Granice wykładni prawa w interesie publicznym" wygłosiła dr mł. insp. Maria Hapunik z Uniwersytetu w Białymstoku.

Skoncentrowała się na praktycznym wymiarze stosowania czynności operacyjno-rozpoznawczych. Podkreśliła, że jej perspektywa wynika z niemal trzydziestoletniej służby, w dużej mierze związanej z techniką operacyjną i obsługą kontroli operacyjnej, w tym pozyskiwania danych telekomunikacyjnych i internetowych.

Centralnym punktem referatu była teza o istnieniu „szarej strefy” działań operacyjnych. Prelegentka zwróciła uwagę, że jedynie niewielka część stosowanych metod – przede wszystkim kontrola operacyjna i dostęp do danych retencyjnych – jest wprost uregulowana ustawowo. Znaczna część praktyki opiera się natomiast na przepisach niejawnych, co z perspektywy obywatela może rodzić poczucie braku przejrzystości i kontroli nad działaniami państwa.

Jako główne rozwiązanie wskazała potrzebę uchwalenia kompleksowej ustawy o czynnościach operacyjno rozpoznawczych. Taki akt nie powinien ujawniać szczegółów technicznych działań służb, lecz przynajmniej w sposób ogólny określać katalog możliwych metod i narzędzi. Tego typu regulacja mogłaby – według referentki – stanowić kompromis między potrzebą ochrony skuteczności działań operacyjnych a prawem obywateli do wiedzy o granicach ingerencji państwa.

Dr Hapunik zaznaczyła, że konflikt między bezpieczeństwem a prywatnością jest nieusuwalny i ma charakter systemowy, co wielokrotnie potwierdzało także orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W jej ocenie działania służb nie wynikają z chęci naruszania prywatności, lecz z potrzeby ochrony podstawowych dóbr, takich jak życie i zdrowie obywateli. Tym samym interpretacja przepisów w interesie publicznym musi uwzględniać realia współczesnych zagrożeń.

Istotną część wystąpienia poświęciła problemom praktycznym związanym z obowiązującymi regulacjami, w szczególności art. 19 ustawy o Policji. Wskazała na liczne luki prawne, które powodują, że niektóre działania – choć niezbędne operacyjnie – nie znajdują jednoznacznej podstawy prawnej. Dotyczy to m.in. sytuacji wymagających ingerencji w przestrzeń prywatną czy współpracy z informatorami, gdzie brak jasnych kontratypów może prowadzić do niepewności prawnej funkcjonariuszy.

Prelegentka zaakcentowała też rosnący rozdźwięk między formalnymi uprawnieniami służb a realnym dostępem do informacji w sferze komercyjnej. Jej zdaniem podmioty prywatne, wykorzystujące narzędzia analizy danych i tzw. biały wywiad, są często w stanie uzyskać o obywatelach więcej informacji niż organy państwa działające w ramach prawa. To zjawisko dodatkowo komplikuje debatę o granicach ingerencji i skuteczności regulacji.

Podsumowując, dr Hapunik ponownie wskazała na potrzebę uporządkowania ram prawnych i zwiększenia przejrzystości systemu, przy jednoczesnym zachowaniu niezbędnej tajności operacyjnej. Mówiąc o napięciu między teorią prawa a praktyką działania służb, podkreśliła, że bez odpowiednich zmian legislacyjnych problem ten będzie się pogłębiał w realiach XXI wieku.

Dyskusja

Dyskusja skoncentrowała się przede wszystkim na napięciu między potrzebą skutecznego działania służb a koniecznością zapewnienia przejrzystości i ochrony praw jednostki. Jednym z głównych wątków była kwestia jawności stosowanych narzędzi operacyjnych, w tym systemów o charakterze algorytmicznym. Podnoszono, że wraz z rozwojem technologii - zwłaszcza sztucznej inteligencji - rośnie potrzeba ich lepszego ujawniania i oceny, szczególnie z perspektywy sądowej kontroli oraz nowych regulacji unijnych. Jednocześnie zwracano uwagę na napięcie między wymogiem transparentności a koniecznością zachowania tajemnicy operacyjnej.

Istotnym tematem była również efektywność i charakter kontroli nad pozyskiwaniem danych telekomunikacyjnych. Uczestnicy zgodzili się, że obecny model kontroli - oparty w dużej mierze na formalnym nadzorze następczym - nie zapewnia realnej weryfikacji zasadności działań służb. Wskazywano na potrzebę budowy bardziej precyzyjnych przesłanek prawnych, które umożliwiłyby sądom rzeczywistą ocenę proporcjonalności i konieczności sięgania po dane, przy jednoczesnym zachowaniu sprawności operacyjnej działań.

Szeroko dyskutowano także o koncepcji notyfikacji, czyli informowania osób o tym, że ich dane zostały objęte działaniami służb. Podkreślano, że jest to ważny standard wynikający z orzecznictwa europejskiego, jednak jego praktyczne wdrożenie - zwłaszcza w odniesieniu do metadanych - rodzi poważne trudności. Wskazywano na konieczność różnicowania sytuacji (np. kontrola operacyjna vs. dane retencyjne), a także na ryzyko związane z ujawnianiem informacji w sprawach w toku czy o charakterze wrażliwym, jak działania antyterrorystyczne.

W dyskusji pojawił się również temat problemów technicznych i organizacyjnych, takich jak trudności w ustalaniu rzeczywistej skali ingerencji w prywatność, interpretacji statystyk dotyczących pobrań danych czy identyfikacji osób rzeczywiście objętych działaniami. Podkreślano, że obecny system nie pozwala na precyzyjne odtworzenie tych danych, co utrudnia zarówno kontrolę, jak i debatę publiczną. Wśród wniosków wybrzmiała potrzeba dalszego dialogu między środowiskiem prawniczym a służbami oraz wspólnego wypracowywania rozwiązań legislacyjnych, które pogodzą standardy praw człowieka z realiami praktyki operacyjnej.

Panel II

Druga część konferencji poświęcona była relacjom praw jednostki i efektywności ścigania oraz "prawidłowości" gromadzenia dowodów na potrzeby procesu karnego. Moderowała ją SSN, dr hab. prof. KUL Małgorzata Wąsek–Wiaderek.

Mówiąc o kwestii unijnego pakietu e‑evidence, odniosła się do pojawiających się wcześniej obaw, prostując pewne nieporozumienia interpretacyjne. Podkreśliła, że rozporządzenie w ogóle nie dotyczy czegokolwiek innego niż pozyskiwania dowodów w toku procesu karnego, a więc jego zakres nie obejmuje czynności operacyjno‑rozpoznawczych. W tym kontekście zaznaczyła też, że mechanizmy takie jak odroczenie informowania osoby, której dane dotyczą, nie są nowe – funkcjonują już od lat w polskim postępowaniu karnym.

Szczególny nacisk położyła na relację między efektywnością ścigania a ochroną praw jednostki. Jak wskazała prelegentka, oba te dobra mają charakter równorzędny: „dobrem prawnie chronionym jest zarówno nasza prywatność, jak i efektywność ścigania”. Podkreśliła, że skuteczność organów ścigania – o ile nie jest nadużywana – jest dobrem samym w sobie, co wymaga odejścia od uproszczonego przeciwstawiania tych wartości.

Kluczowym postulatem jest poszukiwanie równowagi między tymi dwiema sferami. Zdaniem prof. Małgorzaty Wąsek‑Wiaderek wdrażanie nowych regulacji, w tym pakietu e‑evidence, powinno zmierzać do uzyskania balansu, czyli jednocześnie respektowania praw podstawowych, ale przy nietraceniu z oczu efektywności ścigania. Wskazała przy tym, że sama regulacja unijna nie jest wystarczająca i wymaga odpowiedniego "obudowania ustawowego" na poziomie krajowym.

Na zakończenie prelegentka zasygnalizowała najważniejsze wyzwania związane z implementacją nowych przepisów. Wśród nich wymieniła przede wszystkim niespójność terminologiczną oraz wynikające z niej różnice w standardach ochrony poszczególnych kategorii danych. Jak wyjaśniła, odmienne traktowanie danych treściowych, danych o ruchu czy danych identyfikacyjnych przekłada się na zróżnicowane gwarancje procesowe. Dodatkowo komplikuje to praktykę stosowania prawa oraz wymaga pogłębionej analizy w trakcie panelu.

Referat nt. „Prawo do nieobciążania się w cyfrowej rzeczywistości. Między godnością jednostki a prawem do prywatności” przedstawił dr hab. Wojciech Jasiński, prof. Uniwersytetu Wrocławskiego. W swoim wystąpieniu podjął problem prawa do nieobciążania się jako jednej z fundamentalnych, lecz niejednoznacznych gwarancji procesowych.

Zwrócił uwagę, że choć każdy intuicyjnie gdzieś tam czuje, o co chodzi, to w praktyce ustalenie jego zakresu okazuje się wyjątkowo trudne, a nawet – jak podkreślił – współcześnie obserwujemy pewien regres, jeżeli chodzi o rozumienie tego prawa. W jego ocenie cyfrowa rzeczywistość dodatkowo komplikuje sytuację, zmuszając do ponownej interpretacji klasycznych kategorii prawnych.

Prelegent odwołał się przede wszystkim do standardu strasburskiego, wskazując, że Europejski Trybunał Praw Człowieka buduje prawo do nieobciążania się wokół kategorii przymusu i woli jednostki. Jak podkreślił, nie każde pozyskanie dowodu obciążającego narusza to prawo – kluczowe jest, czy dochodzi do niewłaściwego zastosowania przymusu przez władzę oraz czy informacja została uzyskana wbrew woli oskarżonego – mówił i jednocześnie zaznaczył, że zakres tego prawa wykracza poza klasyczne przyznanie się do winy, obejmując także informacje pozornie neutralne, które dopiero w zestawieniu z innymi dowodami stają się obciążające.

W dalszej części wystąpienia prelegent wskazał na centralne znaczenie kategorii aktywności i pasywności oskarżonego. Prawo do nieobciążania się w klasycznym ujęciu chroni przed przymuszaniem do aktywnego dostarczania dowodów, natomiast dopuszcza sytuacje, w których jednostka jedynie znosi pewne niedogodności. Podkreślił przy tym, że takie rozróżnienie, choć intuicyjne, okazuje się niewystarczające w świetle nowych technologii oraz złożonych stanów faktycznych.

Analiza orzecznictwa ETPC doprowadziła prelegenta do wniosku, że zamiast klarownego standardu mamy do czynienia z jego stopniową fragmentaryzacją. Przywołując sprawę Jalloh przeciwko Niemcom, wskazał, że Trybunał potrafi odstąpić od własnych schematów interpretacyjnych, tworząc "ekwilibrystyczną konstrukcję", bez jednoznacznego uzasadnienia. Podobnie w późniejszych orzeczeniach, dotyczących np. obowiązku dostarczania dokumentów, Trybunał pozostawia wiele wątpliwości interpretacyjnych, co zamiast porządkować standard, zaciemnia obraz.

Szczególnie istotne miejsce w referacie zajęła analiza najnowszych problemów związanych z dostępem do danych cyfrowych, w tym obowiązku ujawnienia hasła do telefonu. Jasiński zwrócił uwagę na rozbieżności między orzecznictwem ETPC a praktyką krajową (np. w Holandii).

- Musimy przemyśleć wszystko od początku i zadać sobie pytanie, po co jest w ogóle prawo do nieobciążania się - zaznaczył i wskazał, że cyfrowa rzeczywistość podważa dotychczasowe rozróżnienia i wymaga nowego ujęcia tej gwarancji.

W konkluzji prelegent zaakcentował dwa kluczowe aspekty tego prawa. Po pierwsze, nie jest ono przywilejem podejrzanego, lecz mechanizmem wyrównującym nierówność stron postępowania. – To jest szansa na równouprawnienie wobec silniejszych organów państwa - tłumaczył.

Po drugie, współcześnie prawo do nieobciążania się pełni także funkcję ochrony prywatności, której nie można ignorować w procesie karnym. W jego ocenie dalszy rozwój orzecznictwa europejskiego nie daje jednoznacznych odpowiedzi, lecz raczej pogłębia potrzebę refleksji nad istotą tej gwarancji w warunkach cyfrowych.

Moderatorka, nawiązując do wystąpienia prof. Jasińskiego, zwróciła uwagę na szczególnie interesujący stan faktyczny omawianego orzeczenia ETPC dotyczącego odmowy ujawnienia kodu dostępu do telefonu. Podkreśliła, że mimo zastosowania sankcji za odmowę, ostatecznie organy nie uzyskały dostępu do danych z urządzenia i nie wykorzystały ich w postępowaniu, które oparto na innych dowodach. W jej ocenie rodzi to istotne pytania o granice przymusu – Trybunał uznał bowiem, że nie doszło do faktycznego zmuszenia do samoobciążenia, lecz jedynie do nałożenia obowiązku ujawnienia kodu. prof. Wąsek-Wiaderek wskazała, że sprawa stanowi kapitalny punkt wyjścia do dyskusji, zwłaszcza że została zakończona decyzją o oczywistej bezzasadności skargi, co może budzić zdziwienie. Zwróciła przy tym uwagę, że Trybunał w istocie zaakceptował stanowisko sądów francuskich, które wcześniej uznały zgodność takich regulacji z porządkiem prawnym.

Dr Martyna Kusak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu mówiła o pakiecie "e-evidence" i wzajemnym uznawaniu dowodów elektronicznych w Unii Europejskiej w swoim referacie pt. "Między >>praniem dowodów<< a efektywnością ścigania?".

W swoim wystąpieniu przedstawiła założenia pakietu „e‑evidence”, koncentrując się na jego znaczeniu dla współpracy transgranicznej w sprawach karnych oraz konsekwencjach dla krajowych systemów prawnych. Jak podkreśliła, jest to rezultat wieloletniego, złożonego procesu legislacyjnego i „duży kompromis” pomiędzy różnymi interesariuszami – państwami, instytucjami oraz podmiotami prywatnymi. Nowe regulacje, które zaczną być stosowane już w połowie sierpnia, mają umożliwić organom ścigania bardziej bezpośredni i efektywny dostęp do dowodów elektronicznych, co stanowi odpowiedź na rosnące znaczenie danych cyfrowych w postępowaniach karnych.

Kluczowym elementem rozporządzenia jest wprowadzenie mechanizmu bezpośredniej współpracy organów z usługodawcami, niezależnie od lokalizacji danych. Jak wskazała prelegentka, oznacza to odejście od dotychczasowego podejścia opartego na terytorialności. - Organ na przykład Polski będzie mógł bezpośrednio […] zgłosić się do danego usługodawcy po dane elektroniczne, bez konieczności angażowania organów innego państwa - podkreśliła i dodała, że choć podobne rozwiązania funkcjonowały już wcześniej w praktyce, teraz zyskują one formalne ramy prawne, co ma zwiększyć ich przewidywalność i skuteczność.

Istotną część wystąpienia stanowiła analiza nowych instrumentów przewidzianych w pakiecie, w szczególności nakazu zabezpieczenia oraz nakazu wydania dowodów. O ile pierwszy z nich – służący jedynie „zamrożeniu” danych – nie budzi większych kontrowersji, o tyle drugi, prowadzący do faktycznego udostępnienia informacji, rodzi szereg pytań dotyczących gwarancji procesowych. Prelegentka zwróciła uwagę na wprowadzone w rozporządzeniu rozróżnienie na dane mniej i bardziej ingerujące w prywatność, od którego zależy zarówno zakres kontroli, jak i krąg organów uprawnionych do ich pozyskiwania. Jednocześnie podkreśliła, że regulacja nie dotyka problemu retencji danych, co uznała za jedną z jej słabości.

Szczególne miejsce w zaprezentowanej analizie zajęła konstrukcja tzw. organu przymuszającego, który pełni podwójną rolę – z jednej strony może zmusić usługodawcę do wykonania nakazu, z drugiej zaś w określonych sytuacjach odmówić jego realizacji, np. z uwagi na ochronę praw podstawowych. Jak wskazała dr Kusak, mechanizm ten stanowi próbę pogodzenia efektywności postępowania z minimalnym poziomem kontroli transgranicznej, choć jego praktyczne znaczenie może być ograniczone, m.in. przez wąski zakres obowiązku notyfikacji.

Prelegentka zwróciła również uwagę na problem równoważenia interesów w ramach nowej regulacji. W jej ocenie pakiet „e‑evidence” nie koncentruje się wyłącznie na ochronie jednostki, lecz obejmuje szerszy krąg podmiotów, w tym usługodawców i państwa. Wskazała, że choć przewidziano pewne gwarancje – takie jak prawo do informacji o wydaniu nakazu czy możliwość wniesienia środka zaskarżenia – to ich kształt w dużej mierze pozostawiono prawu krajowemu. Tym samym skuteczność tych mechanizmów będzie zależeć od sposobu implementacji na poziomie państw członkowskich.

W końcowej części wystąpienia dr Kusak podkreśliła, że wdrożenie pakietu będzie wymagało szeregu zmian na poziomie krajowym, zwłaszcza w zakresie określenia właściwości organów i procedur odwoławczych. Jednocześnie przestrzegła przed prostym „kopiowaniem” rozwiązań unijnych do krajowych systemów, wskazując na konieczność uwzględnienia ich specyfiki. Zwróciła też uwagę na szerszy kontekst funkcjonowania prawa karnego w rzeczywistości cyfrowej, stawiając pytanie o granice efektywności ścigania i ochrony praw jednostki. Jak podsumowała, ograniczenie dostępu do danych może prowadzić do sytuacji, w której część spraw pozostanie niewykryta, co rodzi fundamentalne pytanie o gotowość systemu i społeczeństwa na takie konsekwencje.

Dyskusja

W dyskusji znaczną uwagę poświęcono problemowi dostępu organów ścigania do danych zaszyfrowanych oraz konieczności jego ustawowego uregulowania. Podkreślano, że nie jest to już kwestia wyboru, lecz potrzeba wynikająca z rzeczywistości technologicznej: „To nie jest pytanie, czy powinniśmy to uregulować – my to musimy zrobić” - mówiono. Jednocześnie wskazano, że wielość technicznych sposobów zabezpieczania danych – od dostępu przez usługodawcę po ingerencję w urządzenie – wymaga szczególnie wyważonego podejścia legislacyjnego.

Zwracano  uwagę na głębszy wymiar problemu, odwołując się do koncepcji tzw. rozszerzonej kognicji. Współczesne urządzenia nie pełnią już wyłącznie funkcji narzędzi, lecz stają się zewnętrznym nośnikiem pamięci, co zbliża ich ochronę do sfery prywatności jednostki. Jak zaznaczono, „nie przechowujemy danych w mózgu, tylko w nośnikach zewnętrznych”, co istotnie komplikuje ocenę dopuszczalnych granic ingerencji państwa.

Istotnym wątkiem była także krytyczna refleksja nad niespójnością obowiązujących rozwiązań, zwłaszcza w kontekście prawa do nieobciążania się. Wskazywano na paradoks polegający na tym, że wybór metody zabezpieczenia danych – np. hasło lub biometria – może prowadzić do odmiennych konsekwencji prawnych. „To samo zabezpieczenie danych, a w zależności od metody – raz jest chronione, a raz nie” – zauważono, podkreślając brak systemowej spójności w tym zakresie.

Jako możliwy kierunek regulacji proponowano oparcie nowych rozwiązań na modelu zbliżonym do kontroli operacyjnej, z wyraźną rolą sądu i z góry określonym katalogiem przesłanek. Kluczowe znaczenie miałaby tu odpowiednio zaprojektowana procedura, gwarantująca realną kontrolę nad ingerencją w prywatność. Jednocześnie ostrzegano przed nadmiernym rozszerzaniem katalogu przestępstw, co mogłoby prowadzić do jego faktycznego „rozmycia”.

Podkreślano brak jednoznacznego „złotego rozwiązania”. Każda procedura będzie w jakimś sensie ułomna, a poszukiwanie idealnego modelu może okazać się nierealne. Jednocześnie wyrażono obawę, że kierunek wyznaczany przez orzecznictwo międzynarodowe może prowadzić do podważenia dotychczasowej koncepcji prawa do nieobciążania się, co wymaga dalszej, pogłębionej refleksji legislacyjnej i doktrynalnej.

Panel III

Ostatnia część konferencja poświęcona była mechanizmom przeciwdziałania nieprawidłowościom i kontroli działań niejawnych. Moderował ją dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych MSWiA gen. bryg. Krzysztof Bondaryk.

Wprowadzając do trzeciego panelu wskazał na jego szeroki i częściowo rozproszony tematycznie charakter, obejmujący różne aspekty kontroli działań niejawnych oraz mechanizmów przeciwdziałania nieprawidłowościom. Podkreślił, że choć wystąpienia panelistów dotyczą odmiennych zagadnień - od sądowej kontroli decyzji o poświadczeniach bezpieczeństwa, przez nadzór nad służbami, po ochronę sygnalistów - łączy je wspólny mianownik kontroli instytucjonalnej i proceduralnej w strukturach państwa.

Moderator zarysował kontekst prawny i instytucjonalny omawianych kwestii, wskazując na szczególną rolę państwa w obszarze dostępu do informacji niejawnych oraz brak pełnej równości stron w tego typu postępowaniach. Przedstawił także ewolucję mechanizmów nadzoru nad służbami w MSWiA, prowadzącą do utworzenia Biura Nadzoru Wewnętrznego jako narzędzia wzmacniającego kontrolę wewnętrzną i wiedzę o funkcjonowaniu aparatu państwowego. W zakończeniu podkreślił znaczenie problematyki sygnalistów oraz roli Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując, że nieprawidłowości w służbach i trudności w ich zgłaszaniu stanowią istotne wyzwanie wymagające dalszej analizy w ostatnim panelu konferencji.

Sędzia NSA prof. dr hab. Przemysław Szustakiewicz z Uczelni Łazarskiego wygłosił referat poświęcony kontroli przez sąd administracyjny decyzji o przyznaniu lub cofnięciu poświadczenia bezpieczeństwa, traktując ją jako szczególny przykład kontroli działań niejawnych państwa. 

W swoim wystąpieniu skupił się na ograniczeniach systemowych obecnego modelu kontroli. Już na wstępie postawił pytanie o realną rolę sądu administracyjnego w tym obszarze: czy jest on rzeczywistym organem kontroli, czy raczej pełni funkcję „notariusza”, zatwierdzającego decyzje służb specjalnych.

Prelegent przypomniał historyczny kontekst regulacji dotyczących ochrony informacji niejawnych, wskazując, że pierwotnie decyzje o cofnięciu lub odmowie wydania poświadczenia bezpieczeństwa w ogóle nie podlegały kontroli sądowej. Dopiero po zmianach ustawowych na początku lat 2000 wprowadzono możliwość zaskarżania takich decyzji do sądu administracyjnego. Jak podkreślił, było to istotne z punktu widzenia ochrony praw jednostki, zwłaszcza że dostęp do informacji niejawnych bywał w przeszłości wykorzystywany instrumentalnie – także jako narzędzie eliminowania niewygodnych osób z życia zawodowego czy publicznego.

Prof. Szustakiewicz szczegółowo omówił specyfikę postępowania przed sądem administracyjnym w tych sprawach. Zwrócił uwagę, że ma ono w dużej mierze charakter niejawny, odbywa się na posiedzeniach zamkniętych i opiera się niemal wyłącznie na dowodach z dokumentów. Sąd bada jedynie zgodność decyzji z prawem, nie rozstrzyga zaś merytorycznie o przyznaniu poświadczenia, co w praktyce znacząco ogranicza zakres kontroli. Dodatkowym problemem jest to, że decyzja służb opiera się często nie na pewności, lecz na „uzasadnionym prawdopodobieństwie” braku rękojmi, co utrudnia skuteczną obronę strony.

Istotnym wątkiem wystąpienia była kwestia uzasadnień orzeczeń i ich doręczania stronom. Prelegent przypomniał, że przez lata skarżący otrzymywali jedynie sentencję wyroku, bez uzasadnienia, nawet jeśli nie zawierało ono informacji niejawnych. Dopiero orzecznictwo sądów administracyjnych oraz wyrok Trybunału Konstytucyjnego doprowadziły do zmiany praktyki, dzięki czemu obecnie – co do zasady – uzasadnienia są doręczane stronom. Zdaniem profesora jest to krok w dobrą stronę, wzmacniający minimalne standardy rzetelnego procesu.

W dalszej części wystąpienia omówiono instrumenty, jakimi dysponuje sąd w sytuacji stwierdzenia nieprawidłowości po stronie organów. Choć zasadą pozostaje uchylenie decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, prawo dopuszcza także wydanie wyroku zobowiązującego, a w skrajnych przypadkach – wyroku merytorycznego oraz nałożenie sankcji finansowych na organ. Prelegent zaznaczył jednak, że w praktyce narzędzia te są wykorzystywane niezwykle rzadko, a sądy zazwyczaj ograniczają się do klasycznej kontroli kasacyjnej.

Za jeden z najpoważniejszych problemów prof. Szustakiewicz uznał brak realnego dostępu strony i jej pełnomocnika do akt sprawy. Pełnomocnicy – co do zasady – nie mają możliwości zapoznania się z materiałem niejawnym, co prowadzi do sytuacji, w której strona „boksuje się z cieniem”, nie znając faktycznych podstaw decyzji. W tym kontekście prelegent wskazał na potrzebę systemowego rozwiązania, np. stworzenia wąskiej grupy pełnomocników posiadających poświadczenia bezpieczeństwa, co mogłoby poprawić równowagę stron w postępowaniu. W jego ocenie bez rozwiązania tego problemu trudno mówić o pełnej i efektywnej kontroli sądowej w sprawach dotyczących poświadczeń bezpieczeństwa.

O roli Biura Nadzoru Wewnętrznego w sprawowaniu nadzoru nad służbami podległymi MSWiA mówił zastępca Inspektora Nadzoru Wewnętrznego MSWiA Jacek Mirgos.

Przedstawił główne założenia oraz znaczenie nadzoru nad służbami podległymi resortowi spraw wewnętrznych. Podkreślił specyfikę tej działalności, wskazując na jej nieprzewidywalność: „Immanentną cechą nadzoru jest niepewność – ani dnia, ani godziny” - mówił. Wynika ona z charakteru pracy nadzorowanych formacji, liczących łącznie około 150 tysięcy funkcjonariuszy, działających w dynamicznych i często kryzysowych sytuacjach.

Prelegent osadził funkcjonowanie Biura w szerszym kontekście historycznym, przypominając, że obecny model nadzoru wykształcił się po 1989 roku wraz z budową państwa prawa. To właśnie wtedy przyjęto fundamentalne zasady, na których opiera się współczesny system: „Legalność, apolityczność działania służb oraz cywilny nadzór nad formacjami mundurowymi”. Podkreślił, że Policja, Straż Graniczna i Państwowa Straż Pożarna od początku lat 90. pozostają w strukturze podległej ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych, co zapewnia jednolity model zwierzchnictwa.

Istotną część wystąpienia prelegent poświęcił zadaniom Biura Nadzoru Wewnętrznego. Jednym z kluczowych obszarów jest kontrola prawidłowości składania i weryfikacji oświadczeń majątkowych przez funkcjonariuszy. Jak wskazał, chodzi nie tylko o sam obowiązek ich składania, lecz przede wszystkim o ocenę, czy weryfikacja tych oświadczeń jest realizowana zgodnie z oczekiwaniem ustawodawcy. To narzędzie ma istotne znaczenie dla przejrzystości i zapobiegania nadużyciom w służbach.

Kolejnym filarem Biura jest nadzór nad przestrzeganiem zasad etyki zawodowej. Choć – jak zauważył Mirgos – może się to wydawać „miękkim obszarem”, w praktyce ma bardzo konkretne konsekwencje. Naruszenia zasad etyki mogą prowadzić do postępowań dyscyplinarnych, a nawet wydalenia ze służby. Co więcej, obowiązek ich przestrzegania dotyczy nie tylko czasu służby, lecz także życia prywatnego funkcjonariuszy, co dodatkowo podnosi rangę tego obszaru nadzoru.

Prelegent zaakcentował znaczenie ustawy z 2018 roku, która po raz pierwszy w sposób enumeratywny określiła zakres kompetencji inspektora nadzoru wewnętrznego i Biura. Zwrócił uwagę na fundamentalną zasadę stojącą za działalnością nadzorczą: „Dopuszczenie nawet małego naruszenia prawa prowadzi do pogorszenia dyscypliny”. Skuteczny nadzór nad służbami ma bezpośrednie przełożenie na poziom ochrony praw i wolności obywatelskich, ponieważ to działania tych formacji mogą w największym stopniu w nie ingerować - podsumował.

Kolejny referat poświęcony był ochronie praw i wolności funkcjonariuszy zgłaszających nieprawidłowości w służbie. Wygłosił go dyrektor Zespołu ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy Biura RPO Tomasz Oklejak.

W swoim wystąpieniu przedstawił analizę problemu opierając ją przede wszystkim na konkretnych sprawach prowadzonych przez Zespół Biura RPO. Podkreślił, że do Rzecznika trafiają głównie osoby znajdujące się w sytuacji krańcowej, którzy już "w środku nie mogą znaleźć pomocy” – wskazał, akcentując, że system wewnętrzny często nie zapewnia realnej ochrony sygnalistów.

Istotnym wątkiem była krytyczna ocena przepisów o ochronie informacji niejawnych w kontekście ochrony funkcjonariuszy. Prelegent wskazał na problemy proceduralne, w tym ograniczenia dostępu do materiałów, które utrudniają skuteczne dochodzenie praw przez samego funkcjonariusza, jak i przez Rzecznika. Na przykładzie sprawy funkcjonariusza służb specjalnych, który zgłosił nieprawidłowości, a następnie utracił poświadczenie bezpieczeństwa i został zwolniony, pokazał mechanizm „efektu domina” – utrata poświadczenia prowadzi automatycznie do zakończenia służby. Szczególny problem stanowi brak bezpiecznych kanałów zgłaszania. – Jeżeli funkcjonariusz ma wiedzę o nieprawidłowościach, to powinien mieć możliwość zgłoszenia ich w systemie niejawnym, który go chroni - zaznaczył Tomasz Oklejak.

W dalszej części omówił trudności dowodowe wynikające z niejawnego charakteru spraw, zarówno w postępowaniach administracyjnych, jak i cywilnych czy ubezpieczeniowych. Wskazał, że funkcjonariusze często nie są w stanie wykazać swoich racji, gdyż nie mogą ujawniać informacji objętych tajemnicą. Problemy te pojawiają się m.in. w sprawach emerytalnych czy dyscyplinarnych, gdzie brak dostępu do materiałów faktycznie uniemożliwia skuteczną obronę.

Prelegent szeroko omówił także przypadki represji wobec sygnalistów. Na przykładzie funkcjonariuszy Służby Więziennej wskazał mechanizm działań odwetowych, takich jak delegowanie do odległych jednostek pod pretekstem „potrzeb służby”, co w praktyce prowadziło do ich odejścia ze służby. Jednocześnie zwrócił uwagę na istotne orzeczenie sądu pracy, który uznał, że kryterium sygnalizowania nieprawidłowości jest jedną z przesłanek dyskryminacji. Był to jeden z nielicznych przykładów skutecznej ochrony funkcjonariuszy, choć o ograniczonym wymiarze praktycznym.

W kolejnych przykładach – m.in. dotyczących funkcjonariuszy Policji zgłaszających złe warunki w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych – pokazał, że nawet skuteczna interwencja poprawiająca sytuację może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zgłaszających. Po nagłośnieniu problemu funkcjonariusze zostali ostatecznie zwolnieni, co ilustruje napięcie między interesem służby a ochroną jednostki. Jak wskazał, w praktyce często dochodzi do nadużywania przesłanki „ważnego interesu służby”, który staje się instrumentem eliminacji osób zgłaszających problemy.

Prelegent zaakcentował systemowy charakter problemu, wskazując, że ochrona sygnalistów w służbach mundurowych jest niewystarczająca i niespójna. Brakuje zarówno bezpiecznych kanałów zgłaszania nieprawidłowości, jak i skutecznych gwarancji przed działaniami odwetowymi. Przedstawione kazusy pokazały, że funkcjonariusze działający w interesie publicznym często ponoszą poważne konsekwencje osobiste i zawodowe, co podważa efektywność mechanizmów kontroli wewnętrznej w służbach.

Dyskusja

Dyskusja koncentrowała się na kluczowych zagadnieniach dotyczących relacji między nadzorem nad służbami, rolą prokuratury oraz gwarancjami proceduralnymi w obszarze kontroli operacyjnej i dostępu do informacji. Punktem wyjścia było pytanie o sens istnienia Biura Nadzoru Wewnętrznego w kontekście kompetencji prokuratury oraz o potencjalne nakładanie się ich uprawnień.

Podkreślono wyraźne rozróżnienie funkcji obu instytucji. Biuro – jak zaznaczono – nie ma uprawnień o charakterze dochodzeniowo‑śledczym i nie jest organem ścigającym, lecz pełni rolę organu nadzorczego. Jego zadaniem jest identyfikowanie nieprawidłowości i zawiadamianie właściwych organów, a nie prowadzenie postępowań. Tym samym jego działalność nie ma charakteru konkurencyjnego wobec prokuratury, lecz uzupełniający i systemowy.

Istotnym wątkiem była również kwestia udziału prokuratora w postępowaniach sądowych dotyczących zwolnienia z tajemnicy prawnie chronionej. Ograniczenie jego udziału wynika z konstrukcji przepisów i charakteru tych postępowań. Jak wskazano, skoro wniosek o zwolnienie z tajemnicy składany jest bez udziału prokuratora, to włączanie go dopiero na etapie postępowania sądowego uznano za niecelowe. Jednocześnie zaakcentowano, że rozwiązanie to podlega dalszej refleksji legislacyjnej, także w kontekście uwag RPO.

Dyskusja objęła także planowane zmiany dotyczące uprawnień inspektora nadzoru wewnętrznego w zakresie inicjowania i prowadzenia kontroli operacyjnej. Wskazano, że kierunek zmian zmierza do ograniczenia samodzielnego prowadzenia takich działań przez inspektora, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości ich inicjowania oraz zlecania wyspecjalizowanym jednostkom. Ma to służyć większej klarowności kompetencyjnej i lepszemu rozdziałowi ról między organami.

Pojawiły się też wątki dotyczące gwarancji procesowych, w tym koncepcji udziału pełnomocnika reprezentującego interesy osoby, której dotyczą działania państwa. Podkreślono znaczenie tajemnicy adwokackiej jako warunku skutecznej ochrony praw jednostki oraz zwrócono uwagę na rolę sądów w kontroli ograniczeń jawności, zwłaszcza w obszarze informacji niejawnych i dostępu do informacji publicznej. 

Dyskusję zamknęła refleksja, że problematyka transparentności i ochrony praw w tym zakresie pozostaje „tematem rzeką”, wymagającym dalszych debat i ewentualnych zmian legislacyjnych.

Podsumowanie ZRPO Stanisława Trociuka

Zamykając konferencję, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk podziękował uczestnikom i panelistom, podkreślając wysoki poziom merytoryczny dyskusji. Jak zaznaczył, analiza obecnego stanu prawnego w Polsce w zakresie kontroli operacyjnej i retencji danych telekomunikacyjnych została już rzetelnie przeprowadzona, a problemy systemowe są dobrze rozpoznane. – Sytuacja prawna jest dziś w istocie zdiagnozowana – podsumował, wskazując zarówno na konsekwencje niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., jak i na jednoznaczne standardy wynikające z orzecznictwa ETPC oraz Trybunału Sprawiedliwości UE.

Stanisław Trociuk zwrócił uwagę, że kluczowym wyzwaniem pozostaje obecnie konieczność działań legislacyjnych, które uporządkują ten obszar prawa. Podkreślił, że regulacje dotyczące niejawnej ingerencji państwa w prawa jednostki muszą spełniać szczególnie wysokie wymagania jakościowe: być precyzyjne, jednoznaczne i wolne od klauzul generalnych, tak aby ograniczać dowolność działania organów władzy. – Skoro państwo ingeruje w dobra jednostki bez jej wiedzy, to standardy legislacyjne muszą być zupełnie inne – zaznaczył.

Jednocześnie Zastępca RPO podkreślił konieczność ważenia ochrony praw jednostki z interesem publicznym i bezpieczeństwem państwa, zwłaszcza w aktualnym kontekście międzynarodowym. Odwołując się do art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, wskazał, że to właśnie konstytucyjna klauzula proporcjonalności wyznacza ramy tego kompromisu. W tym duchu zakończył konferencję, akcentując, że tylko takie zrównoważone podejście pozwala budować państwo skutecznie chroniące bezpieczeństwo, a jednocześnie respektujące prawa i wolności obywatelskie.

Ważne linki:

Załączniki:

Autor informacji: Krzysztof Michałowski
Data publikacji:
Osoba udostępniająca: Krzysztof Michałowski
Data:
Operator: Krzysztof Michałowski