Biuletyn Informacji Publicznej RPO

Posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich – 25 marca 2026 r.

Data:

25 marca 2026 r. w trybie hybrydowym odbyło się kolejne posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Podstawę dyskusji stanowiła problematyka likwidacji oddziałów położniczych w Polsce.

Otwierając posiedzenie, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr hab. Adam Krzywoń zauważył, że z perspektywy prawa do ochrony zdrowia, bezpieczeństwa pacjentek i noworodków, dostępności do opieki okołoporodowej, a także jakości tej opieki oraz organizacji systemu ochrony zdrowia – kluczowe znaczenie mają przepisy konstytucyjne. Konstytucja RP nakłada z jednej strony obowiązek zapewnienia obywatelom równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, a z drugiej strony zawiera niezwykle istotną normę programową, zobowiązującą władze publiczne do szczególnej troski o sytuację kobiet ciężarnych i dzieci. Obowiązek ten nie powinien być interpretowany wąsko – przeciwnie, należy go rozumieć szeroko jako obejmujący cały okres okołoporodowy i gwarantujący realne, a nie jedynie formalne bezpieczeństwo. Problematyka jakości opieki okołoporodowej od dłuższego czasu pozostaje w obszarze zainteresowania Rzecznika.

Prawnicy Biura wielokrotnie podejmowali działania w odpowiedzi na sygnały dotyczące naruszeń praw kobiet, w tym standardów opieki okołoporodowej. Działania dotyczyły m.in. przeprowadzania interwencji medycznych bez świadomej zgody pacjentki, ograniczania swobody wyboru pozycji porodowej, przerywania kontaktu „skóra do skóry”, naruszeń godności, niewystarczającego wsparcia laktacyjnego, doświadczeń traumy porodowej czy ograniczonego dostępu do znieczulenia. Omawiane zagadnienie, jest z jednej strony nowym wyzwaniem, a z drugiej – naturalną konsekwencją wcześniejszych działań podejmowanych przez Rzecznika. Likwidacja oddziałów położniczych nie jest bowiem wyłącznie kwestią organizacyjną czy finansową. Może ona realnie wpływać na dostępność świadczeń oraz poziom bezpieczeństwa kobiet i noworodków. W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się informacje o zamykaniu kolejnych oddziałów. Przywoływane są argumenty finansowe oraz spadek liczby urodzeń. Nie można jednak dopuścić do sytuacji, w której argument ekonomiczny przesłania konstytucyjne obowiązki państwa w zakresie zapewnienia dostępnej, bezpiecznej i wysokiej jakości opieki okołoporodowej. W kontekście wprowadzanych zmian regulacyjnych dotyczących świadczeń gwarantowanych w leczeniu szpitalnym oraz koncepcji tworzenia dyżurnych sal porodowych pojawia się szereg kluczowych pytań.

Po pierwsze – czy proponowane rozwiązania rzeczywiście zostaną wdrożone w sposób trwały i systemowy? A jeśli tak, to czy zapewnią kobietom i noworodkom należny poziom bezpieczeństwa zdrowotnego? Po drugie – jakie będą realne skutki tych zmian nie tylko dla pacjentek, ale również dla personelu medycznego, jednostek samorządu terytorialnego oraz całego systemu ochrony zdrowia? Czy doprowadzą one do poprawy organizacji opieki, czy wydłużenia czasu dostępu do świadczeń? Jak też – jakie dodatkowe działania powinny zostać podjęte, zarówno na poziomie prawnym, jak i organizacyjnym, aby standard opieki okołoporodowej nie tylko nie uległ osłabieniu, ale został realnie wzmocniony?

Głos wprowadzający przedstawił dr hab. Marcin Mikos - współprzewodniczący Komisji. Podkreślił, że omawiana problematyka dotyczy nie tylko pojedynczych przypadków, jak sytuacja szpitala w Lesku, a ma charakter znacznie szerszy i dotyczy całych regionów kraju. Zauważył, że na styku północnej Małopolski i województwa świętokrzyskiego powstała swoista „biała plama porodowa”. W praktyce oznacza to, że na dużym obszarze jedynym ośrodkiem pozostają Kielce, a odległość do najbliższego oddziału położniczego przekracza często 100 kilometrów. W ostatnim czasie zamknięto oddziały m.in. w Dąbrowie Tarnowskiej, wcześniej w Proszowicach czy Kazimierzy Wielkiej. Podkreślił, że to nie jest tylko problem organizacyjny – to realne, dramatyczne sytuacje ludzkie. Ma to bezpośredni wpływ zarówno na bezpieczeństwo zdrowotne kobiet i dzieci, jak i na ich poczucie bezpieczeństwa w okresie okołoporodowym. 

Ponadto dodał, ze coraz częściej obserwujemy zjawisko porodów w karetkach. Jeszcze niedawno były to sytuacje incydentalne – dziś zaczynają stawać się niepokojącą normą. Rodzi się więc zasadnicze pytanie: czy system ratownictwa medycznego – oraz sami ratownicy – są przygotowani do przejmowania kompetencji związanych z odbieraniem porodów w warunkach pozaszpitalnych? Równolegle widzimy inny, równie niepokojący proces – stopniowe zanikanie zawodu położnej w niektórych obszarach. Zrozumiałe są uwarunkowania demograficzne i ekonomiczne, jednak nie można dopuścić do sytuacji, w której wraz z likwidacją oddziałów zanikają także kompetencje. W perspektywie kilku lat może to oznaczać realny deficyt specjalistów zdolnych do zapewnienia bezpiecznego porodu. 

Dlatego niezbędne staje się wspólne zastanowienie, jak zapewnić: rzeczywiste, obiektywne bezpieczeństwo kobiet i noworodków, ale także ich poczucie bezpieczeństwa – które w kontekście kryzysu demograficznego ma znaczenie fundamentalne. Natomiast bez odbudowy tego poczucia bezpieczeństwa trudno będzie mówić o skutecznej polityce demograficznej.

Dyr. Piotr Mierzejewski – współprzewodniczący Komisji podkreślił, że rozmawiając o likwidacji porodówek należy spojrzeć na ten problem również z szerszej perspektywy. Dotychczas podejmowane działania państwa w zakresie zwiększenia dzietności nie przyniosły oczekiwanych efektów. Obecnie koncentrujemy się na zamykaniu oddziałów porodowych z powodów ekonomicznych – „bo się nie opłaca”. Rodzi się pytanie, czy państwo polskie w pewnym sensie wywiesza białą flagę i godzi się z tym, że dzietność będzie spadać, a problem zastępowalności pokoleń będzie narastał. Nasze społeczeństwo się starzeje – wkrótce osoby w wieku senioralnym, w tym 80-latkowie, staną się standardem. Osoby starsze wymagają opieki, co jest naturalnym procesem demograficznym. W tym kontekście pytanie brzmi: czy istnieje granica w likwidowaniu porodówek? Rozumiem, że jednostki samorządu lokalnego nie mogą utrzymywać gotowości wszystkich oddziałów w nieskończoność, bo mają pilne potrzeby finansowe i lokalne ograniczenia. Jednak państwo powinno patrzeć na problem w sposób globalny i strategiczny.

Powinny istnieć plany mające na celu zatrzymanie spadku dzietności, a w dalszej perspektywie stworzenie systemu działań, które skutecznie zwiększą liczbę urodzeń. Jeśli państwo nie zacznie podejmować tych działań, pojawia się pytanie: czy za 5 lat nie będziemy mieli sytuacji, w której zabraknie miejsc do porodów? Kwestie finansowe są ważne, ale fundamentalne znaczenie ma zastępowalność pokoleń, która wymaga perspektywicznego, wielopłaszczyznowego podejścia. Państwo powinno działać tak, aby przygotować się na przyszłość, zabezpieczając odpowiednią liczbę porodówek i rezerwę systemową. W przeciwnym razie, jeżeli nie zadbamy o ten aspekt teraz, wkrótce może się okazać, że nie będzie, gdzie rodzić, a funkcjonowanie porodówek stanie się niemożliwe.

W posiedzeniu wzięli udział zaproszeni eksperci: prof. dr hab. n. med. Przemysław Oszukowski – konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa dla województwa świętokrzyskiego, prof. dr hab. n. med. Ewa Wender-Ożegowska – krajowy konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii, Joanna Pietrusiewicz – prezeska Zarządu Fundacji Rodzić po Ludzku, mec. Bernadeta Skóbel – radca prawny, kierownik Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyz w Biurze Związku Powiatów Polskich, Aleksandra Saniewska-Kilim – naczelnik Wydziału Zdrowia Prokreacyjnego, Departament Równości w Zdrowiu, Ministerstwo Zdrowia, Ewelina Kunert – główny specjalista w Wydziale Świadczeń Gwarantowanych i Jakości, Departament Analiz i Strategii, Ministerstwo Zdrowia, Katarzyna Murawska – naczelnik Wydziału Monitorowania i Ewaluacji w Departamencie Analiz, Monitorowania Jakości i Optymalizacji Świadczeń, Centrala Narodowy Fundusz Zdrowia, dr Marcin Podgórski – dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, Katarzyna Kołodziejczyk – prezeska Stowarzyszenia Małyssak, Promotorka Karmienia Piersią oraz dr Katarzyna Łubiech – przedstawicielka Stowarzyszenia Małyssak. 

Ponadto w posiedzeniu brał udział Bartosz Cyran – główny koordynator ds. współpracy z partnerami społecznymi. Uczestniczyli też przedstawiciele Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO: Cezary Pachnik– ekspert prawny oraz Ewa Talma-Pogrzebska – ekspert prawny.

Pierwszy zabrał głos prof. Przemysław Oszukowski, który przedstawił perspektywę konsultanta wojewódzkiego do spraw ginekologii i położnictwa. Zauważył, że jeśli spojrzymy na dane z ostatnich 15 lat, widzimy bardzo wyraźny trend: liczba urodzeń w Polsce spadła mniej więcej z około 400 tysięcy rocznie do nieco ponad 200 tysięcy. To spadek o połowę. Jednocześnie liczba oddziałów położniczych zmniejszyła się z około 400 do około 300, czyli o jedną czwartą. Co to oznacza w praktyce? Średnia liczba porodów przypadających na jeden oddział również znacząco spadła – z około 1000 porodów rocznie do mniej niż 700. W ostatnich latach widać dodatkowo przyspieszenie procesu zamykania oddziałów. Kluczowy problem pojawia się, gdy spojrzymy na dostępność geograficzną. Coraz większy odsetek kobiet musi pokonywać dłuższy czas dojazdu do oddziału położniczego. Rośnie liczba obszarów, gdzie dojazd przekracza 60, a nawet 80 minut. Szczególnie wyraźnie widać to w południowej Polsce. Szacuje się, że około 92% kobiet w wieku rozrodczym ma dostęp do oddziału w czasie do 30 minut, ale już ponad 14% musi dojeżdżać dłużej niż godzinę. W kontekście europejskim warto przywołać przykład Norwegii, gdzie również zmniejszono liczbę porodówek. Przyjmuje się tam, że maksymalny czas dojazdu do placówki powinien wynosić około 90 minut, a jego przekroczenie wymaga dodatkowych rozwiązań organizacyjnych. Podobne procesy zachodzą w Niemczech, gdzie w 2019 roku zamknięto 85 porodówek, a w ciągu 30 lat ich liczba spadła z 1186 do 621. We Francji natomiast w ciągu niemal 50 lat liczba porodówek zmniejszyła się o około 66%.

Prof. dr hab. n. med. Ewa Wender–Ożegowska odniosła się do kwestii bezpieczeństwa pacjentek w opiece okołoporodowej Największym problemem jest spadek liczby porodów i zamykanie oddziałów porodowych w Polsce. Jak zauważa, punkty porodowe nie mają zastępować szpitali, lecz zapewnić opiekę pacjentkom, które nie są objęte opieką okołoporodową lub których miejsce porodu jest zbyt odległe. W projekcie Ministerstwa Zdrowia odległość do punktu porodowego nie przekracza 30 km, co ma zabezpieczyć pacjentki przed porodem w sytuacjach nagłych. Jednocześnie podkreśliła, że zmienia się demografia kobiet w ciąży – obecnie ponad połowa kobiet zachodzi w ciążę po 30. roku życia, a coraz więcej po 40. Wzrasta również odsetek pacjentek z chorobami współistniejącymi. Dlatego plan porodu musi uwzględniać miejsce gwarantujące bezpieczne rozwiązanie, a pacjentki z wysokim ryzykiem nie powinny rodzić w ośrodkach pierwszego stopnia referencji dedykowanych dla ciąż fizjologicznych. Wskazuje, że zamknięcia porodówek są decyzjami organów założycielskich, nie ministerstwa, i powinny być konsultowane z konsultantami wojewódzkimi, aby zapewnić bezpieczny dostęp pacjentek do opieki. Punkty porodowe mają być miejscem wsparcia i zabezpieczenia w sytuacjach nagłych, np. gdy pacjentka trafia niespodziewanie, nie jest objęta opieką oraz nie wie, gdzie ma rodzić. Położna określa, czy pacjentka zdąży dojechać do szpitala, czy wymaga transportu karetką. Przykład porodu w Wielkopolsce pokazuje, że nawet 10 km od szpitala nie gwarantuje bezpieczeństwa, jeśli pacjentka nie jest objęta opieką. Podkreśliła, że właściwa opieka planowana i objęcie pacjentki systemem okołoporodowym zmniejsza ryzyko takich sytuacji.

Joanna Pietrusiewicz odniosła się do kwestii kobiet i bezpieczeństwa. Zauważyła, że omawiana kwestia to nie jest tylko problem kobiet – dotyczy całego społeczeństwa. Kobieta w ciąży jest objęta konstytucyjną ochroną i jej potrzeby muszą być traktowane priorytetowo. Trzeba słuchać głosu kobiet, szczególnie tych spoza dużych miast, które nie zawsze mogą przyjechać do szpitali wojewódzkich. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy kobiet po cesarskim cięciu, które potrzebują możliwości porodu naturalnego przy kolejnych ciążach. Według niej brak jest spójnego planu reformy – obserwujemy chaotyczne działania ministerstwa. Zmienia się wiek rodzących kobiet, rośnie liczba ciąż wysokiego ryzyka, a tymczasem rozwiązania systemowe pozostają niewystarczające. Potrzebujemy wieloetapowych działań: kobieta musi być przygotowana na zmniejszoną liczbę oddziałów, ale w zamian powinniśmy zapewnić wysoką jakość opieki w każdym szpitalu – dostępność znieczulenia, sale pojedyncze, transport w razie potrzeby. Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie modelu opieki położnej koordynującej poród – osoby, która będzie wspierała kobietę w organizacji i przeprowadzaniu całego procesu. Należy również rozważyć wsparcie finansowe dla kobiet zmuszonych do zamieszkania w innym mieście ze względu na wymagania medyczne, zwłaszcza przy patologicznych ciążach wymagających oddziału wojewódzkiego. To także może zmniejszyć liczbę cesarskich cięć, które obecnie stanowią prawie połowę wszystkich porodów w Polsce. Podkreśliła, że w ciągu ostatnich dwóch lat w Ministerstwie Zdrowia wydarzyło się wiele dobrych rzeczy na rzecz zdrowia kobiet. Ostatnie miesiące przyniosły istotne działania, które należy ocenić pozytywnie. Natomiast obszar dotyczący map potrzeb i porodówek budzi ogromne emocje i jest to nadal wyzwanie. Jednocześnie proponowane obecnie rozwiązania mają charakter doraźny i nie mogą stanowić docelowej odpowiedzi systemowej.

Mec. Bernadeta Skóbel przedstawiła perspektywę samorządów powiatowych. Podkreśliła, że od wielu lat podejmowane są próby wprowadzenia zmian i produktów legislacyjnych mających poprawić sytuację porodówek. Jednym z planowanych działań była tzw. granica liczby porodów – 400 porodów rocznie w szpitalu – jako wskaźnik jakościowy i planistyczny. Należy zwrócić uwagę, że nie może on być stosowany sztywno, bez uwzględnienia rzeczywistych potrzeb demograficznych i lokalnych. W przeciwnym razie ryzykujemy sytuacje, w których przepisy administracyjne wymuszą zamknięcie oddziałów w miejscach, gdzie są one niezbędne dla bezpieczeństwa pacjentek. Analizy pokazują, że w wielu powiatach dostępność porodówek jest niewystarczająca, a małe szpitale powiatowe działają ze stratą, generowaną głównie przez oddziały ginekologiczno-położnicze. Dla przykładu w powiecie Proszowice najbliższy szpital położniczy znajduje się 125 km dalej. Organy tworzące nie mogą być jedynymi decydentami, bo nie mają wystarczających środków – odpowiedzialność za finansowanie spoczywa na Ministrze Zdrowia i NFZ. Problem porodówek jest głębszy i łączy się z wyzwaniami demograficznymi kraju. Jeżeli nie zostaną podjęte działania wspierające dzietność i nie będzie przyzwolenia społecznego na zwiększenie migracji, sytuacja demograficzna nie ulegnie poprawie. Lokalna likwidacja porodówek może w konsekwencji przełożyć się na ograniczenie innych usług publicznych, np. przedszkoli czy szkół, a także na migrację młodych ludzi w poszukiwaniu pracy. Dlatego potrzebne jest kompleksowe podejście: wskrzeszenie programów leczenia niepłodności, dostęp do refundacji, wsparcie dla rodzin w trudnej sytuacji, tworzenie map potrzeb, planowanie transformacji szpitali wojewódzkich oraz powiatowych. Nie można kierować się wyłącznie kryteriami ekonomicznymi – decyzje muszą uwzględniać bezpieczeństwo pacjentek, dostępność usług i realne potrzeby demograficzne.

Jako kolejne zabrały głos przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia – Aleksandra Saniewska-Kilim oraz Ewelina Kunert, przedstawiając działania systemowe w ochronie zdrowia wobec spadku urodzeń w Polsce. Jak podkreśliła Aleksandra Saniewska-Kilim obszary wymagające szczególnej uwagi to zdrowie prokreacyjne oraz opieka okołoporodowa, które mają wpływ na bezpieczeństwo zdrowotne i decyzje demograficzne. W ramach polityki zdrowotnej realizowane są dwa główne programy. Pierwszy to Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego (2021–2026), który kontynuuje działania z lat 2016–2020 i koncentruje się na diagnostyce i leczeniu niepłodności oraz zapewnieniu opieki psychologicznej, obejmując niemal 160 świadczeń w 20 szpitalach o najwyższym stopniu referencyjnym. Celem programu jest zwiększenie dostępności wysokiej jakości usług, identyfikacja przyczyn niepłodności oraz poprawa stanu zdrowia uczestników. Drugi program to Program in vitro (2024–2028), gwarantujący parom dotkniętym niepłodnością dostęp do procedur medycznie wspomaganej prokreacji. Od 2024 r. wprowadzono zmiany w rozporządzeniu dotyczącym świadczeń gwarantowanych, rozszerzając dostęp do badań prenatalnych niezależnie od wieku kobiety. Ministerstwo Zdrowia pracuje również nad nowelizacją standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej, która od 7 maja 2026 r. ujednolici organizację i zakres opieki nad kobietami w ciąży, podczas porodu i w połogu, podnosząc jakość, komfort i bezpieczeństwo świadczeń. W tym samym roku powołano zespół ds. bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, obejmujący ekspertów, przedstawicieli instytucji i stronę społeczną, który opracowuje propozycje działań w zakresie zdrowia prokreacyjnego i opieki okołoporodowej.

Z kolei Ewelina Kunert podkreśliła, że Ministerstwo Zdrowia nie może obligować świadczeniodawców do realizacji konkretnych usług – decyzje o kierunkach działalności podejmują szpitale wraz z organami założycielskimi. W związku ze zmianami demograficznymi i reorganizacją oddziałów położniczo-ginekologicznych wprowadzono rozporządzenie Ministra Zdrowia, które włączyło do świadczeń gwarantowanych opiekę nad kobietą w ciąży i rodzącą realizowaną przez położną. Świadczenie to nie zastępuje oddziału ginekologiczno-położniczego, lecz umożliwia kobietom dostęp do całodobowej opieki w miejscu, gdzie jest ono realizowane, gdy stwierdzą taką potrzebę. Z informacji NFZ wynika, że na ten moment tylko jeden świadczeniodawca zgłosił gotowość realizacji tego świadczenia.Wskazała, że opieka okołoporodowa nie ogranicza się do przyjęcia porodu – obejmuje również kobiety w ciąży, kobiety rodzące, kobiety w połogu oraz noworodki, w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i leczenia szpitalnego. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji prowadzi prace nad certyfikacją świadczeń położniczych w zakresie porodów i patologii ciąży, które mają zakończyć się w pierwszym półroczu tego roku. W kontekście zamykania oddziałów położniczych zaznaczyła, że NFZ nie kontraktuje wyłącznie porodów – umowy obejmują całe zakresy położnictwa i ginekologii.

Jako kolejna głos zabrała Katarzyna Murawska, przedstawiając perspektywę na omawiany temat przez pryzmat oceny dostępności do świadczeń opieki porodowej. Przedstawiła, że liczba porodów w 2025 roku wyniosła 231 tys., a liczba porodówek spadła do 306, ze średnią liczbą porodów na porodówkę również spadającą. W 2026 r. (styczeń – luty) zamknięto 4 porodówki i zawieszono 8. W przypadku oddziałów neonatologicznych w 2024 r. zamknięto 3 oddziały i zawieszono 8, a w 2025 r. zawieszono 10 oddziałów. Pomimo spadku liczby łóżek w oddziałach położniczo-ginekologicznych i neonatologicznych, ich wykorzystanie utrzymuje się na poziomie 50–55%. Zaznaczyła, że dane o opiece okołoporodowej są dostępne w portalu „Zdrowe Dane NFZ”, gdzie można analizować liczbę porodów od 2010 r., udział cesarskich cięć, porodów zabiegowych i naturalnych oraz znieczuleń. Z raportów wynika, że odsetek porodów ze znieczuleniem wzrósł z 23% w 2024 r. do 27% w 2025 r., a we wszystkich województwach obserwuje się tendencję wzrostową. Dostępność porodówek w kontekście dojazdu jest monitorowana na mapach symulacyjnych: w przypadku 30-minutowego dojazdu dostępność jest ograniczona, w przypadku 60 minut – większa, choć w niektórych powiatach wciąż występują „białe plamy”. Ponad 98% kobiet w wieku rozrodczym ma dojazd do najbliższej porodówki krótszy niż 30 km; odległość powyżej 45 km dotyczy zaledwie około 0,05% kobiet, czyli nieco ponad 4 tysiące.

Dr Marcin Podgórski przedstawił problematykę związaną z opieką okołoporodową w systemie przed szpitalnym - z perspektywy ratownika medycznego. Zauważył, że obecnie przygotowanie ratowników medycznych obejmuje standardy kształcenia wprowadzane przez uczelnie wyższe. Na poziomie pierwszego stopnia kształcenia standardy przewidują zarówno zajęcia teoretyczne, jak i praktyczne, w tym techniki przyjęcia porodu nagłego w warunkach poza szpitalnych, realizowane m.in. na oddziałach ginekologiczno-położniczych przez 30 godzin. W ramach drugiego stopnia edukacji również poruszane są kwestie opieki nad kobietą ciężarną w trakcie transportu, przyjęcia porodu nagłego i postępowania w przypadku krwotoku położniczego, ale praktyki w oddziałach nie są przewidziane – realizowane są jedynie w warunkach symulowanych. Po uzyskaniu dyplomu ratownik powinien co 5 lat odbywać kurs doskonalący obejmujący symulacje przyjęcia porodu, jednak w praktyce liczba takich sytuacji w pracy zawodowej jest bardzo niska. Analizy retrospektywne wskazują, że w latach 2018–2022 odnotowano średnio 175–176 porodów przedszpitalnych rocznie, z czego jedynie w 0,5% przypadków wystąpiły komplikacje wymagające interwencji. Statystycznie oznacza to, że pojedynczy ratownik spotyka powikłany poród raz na 5–8 lat, co podkreśla konieczność regularnych szkoleń w warunkach symulowanych. Kwestia transportu pacjentek jest regulowana ustawą o państwowym ratownictwie medycznym. Pacjentka w stanie bezpośredniego zagrożenia zdrowotnego powinna być przewieziona do najbliższego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, natomiast w sytuacji, gdy istnieje możliwość, do docelowego, wyspecjalizowanego oddziału. System transportu medycznego powinien być tak zorganizowany, aby zapewniał szybkie i bezpieczne przewiezienie do właściwego szpitala. Wymaga to wsparcia zarówno dyspozytorni medycznych, jak i zespołów ratownictwa, a także wykorzystania dostępnych danych dotyczących demografii, geografii i rozmieszczenia placówek. Zestawienie tych informacji umożliwia opracowanie optymalnych rozwiązań systemowych. Takie podejście dawałoby realną szansę na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa pacjentek, ponieważ opierałoby się na spójnym, przemyślanym i dostosowanym do lokalnych warunków modelu organizacji opieki.

Ponadto głos zabrały przedstawicielki Stowarzyszenia Małyssak. Katarzyna Kołodziejczyk zauważyła, że standardy opieki okołoporodowej przewidują wsparcie laktacyjne w oddziale położniczym, jednak nie wiadomo, jak będzie realizowane w „punktach narodzin”. Niejasne pozostaje, czy matki, które chcą karmić piersią, będą mogły korzystać z opieki laktacyjnej, czy też zostaną przewiezione w celu hospitalizacji. Każde takie przemieszczenie wpływa na możliwość prawidłowego karmienia, kontakt „skóra do skóry” i mikrobiotę dziecka, a tym samym na cały proces karmienia piersią. Brak spójnej polityki i planu w zakresie opieki okołoporodowej powoduje wrażenie podejmowania decyzji ad hoc, nierówności w dostępie i ograniczenia bezpieczeństwa kobiet i noworodków. 

Wprowadzane rozwiązania w praktyce mogą być niewystarczające, a w przyszłości ich skala może się zwiększać, co wymaga dużej uwagi i analizy. Z kolei dr Katarzyna Łubiech podkreśliła, że doświadczenie pokazuje, że opieka laktacyjna wymaga dużego wysiłku i wiąże się z dodatkowymi trudnościami, jak transport czy interwencje w nowych punktach porodowych. Choć te miejsca mają działać tylko interwencyjnie, w praktyce możemy spodziewać się, że będą ich coraz więcej, co nie powinno stać się normą.

Eksperci zwrócili uwagę, na trzy perspektywy w dyskusji o oddziałach położniczych: próg finansowy przetrwania oddziałów, próg operacyjny/systemowy oraz próg jakości i bezpieczeństwa. Najważniejsza powinna być ta ostatnia – dane naukowe, również z badań amerykańskich, wskazują, że bezpieczna liczba porodów w szpitalach powiatowych to 460–500 rocznie. W Polsce próg operacyjny/systemowy przesuwa się już do ok. 700 porodów rocznie. Dostępność jest ważna, ale nie można zaniedbywać aspektów bezpieczeństwa i jakości opieki.

Jednocześnie przedstawiono wątpliwości, że obecny brak spójnego planu w tej kwestii budzi duże obawy – dane i analizy wskazują na zamykanie kolejnych porodówek, co może ograniczać dostęp do bezpiecznej opieki okołoporodowej. Przedstawiono uwagi do rozporządzenia w sprawie tzw. pokojów narodzin jako miejsca, w którym kobiety mają rodzić incydentalnie, bez obecności lekarza ginekologa, co zwiększa ryzyko przy porodach nagłych i obniża standard opieki.

Zaniepokojenie ekspertów budzi również to, że jeżeli w takim miejscu powinno się przyjmować 400 porodów rocznie, to wątpliwe jest, czy można tam zapewnić kobietom poczucie bezpieczeństwa, a tym bardziej położnym, które incydentalnie miałyby przyjmować porody nagłe. To sytuacja jest zdaniem ekspertów niebezpieczna, zwłaszcza że kobieta często nie ma wyboru i oczekuje pełnej opieki medycznej. Położne są specjalistkami w swoich dziedzinach, ale poród nagły niesie różne ryzyka, które wymagają obecności lekarza ginekologa. Pojawiły się też głosy, że nie zakłada się, że w tych miejscach będzie lekarz, ponieważ nie są one przeznaczone do porodów patologicznych.  Jak i pojawiły się zdania, że w kolejnych miesiącach analiza wdrażania standardu opieki okołoporodowej pozwoli ocenić, czy jest to dobry kierunek. Niemniej większość ekspertów stała na stanowisku, że sytuacja ta wymaga pilnego, systemowego działania – planowania opieki uwzględniającej bezpieczeństwo, standardy medyczne, dostępność specjalistów i wsparcie okołoporodowe, aby nie dochodziło do obniżania jakości opieki oraz nierówności w jej dostępie.

Dodatkowo eksperci zwrócili uwagę, że struktura kadrowa jest problematyczna – wielu lekarzy i położnych zbliża się do wieku emerytalnego, a brak planu systemowego oznacza ograniczony dostęp do bezpiecznej opieki i nierówności w świadczeniach. To pokazuje, że obecnie nie mamy nadwyżki kadrowej, a brak długofalowego planu powoduje ograniczony dostęp do bezpiecznej opieki i nierówności w świadczeniach medycznych.

Dyskusja pokazała, że trudno pogodzić kwestie demograficzne, finansowe i organizacyjne z obowiązkiem państwa zapewnienia realnego bezpieczeństwa kobietom. To szeroki problem, którego jeden wycinek stanowi ginekologia i położnictwo, ale wymaga długofalowej polityki i dalszych działań.

Na koniec zastępca RPO dr hab. Adam Krzywoń zauważył, że problematyka likwidacji oddziałów położniczych przyniosła szereg istotnych postulatów kierowanych do RPO, co jeszcze bardziej pokazuje, że jest to bardzo szeroki problem, który dotyczy długofalowej polityki państwa. 

Opinie i konsultacje zostaną wykorzystanie w bieżących działaniach RPO.

Autor informacji: Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego
Data publikacji:
Osoba udostępniająca: Łukasz Starzewski