Godło RP
Biuletyn Informacji Publicznej RPO
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 551

Dzieci i rodzice, rodzina

Konstytucja gwarantuje prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.

Formularz wyszukiwania

np.: 07/2021
np.: 07/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Rzecznik krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Data: 2021-07-23
  • Rząd proponuje wprowadzenie do trzech ustaw związanych z edukacją i opieką nad dziećmi przepisów przewidujących odpowiedzialność karną dyrektorów za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków na szkodę dziecka
  • Tymczasem taką odpowiedzialność przewidują już obecne przepisy ogólne Kodeksu karnego 
  • Nowe przepisy byłyby dodatkowym narzędziem dyscyplinowania dyrektorów szkół i placówek oświatowo-wychowawczych - po propozycji rządu zwiększenia uprawnień kuratórow

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk  przedstawił ministrowi członkowi Rady Ministrów Michałowi Wójcikowi krytyczne uwagi do projektu nowelizacji Prawa oświatowego oraz innych ustaw (UD227).

Nowelizacja ma polegać na określeniu nowych typów czynów zabronionych w ustawach szczególnych (tzw. przestępstwa pozakodeksowe).

Co przewiduje propozycja zmian? 

Do Prawo oświatowego ma zostać wprowadzony przepis karny: Art. 188a. 1. Kto, kierując jednostką organizacyjną wymienioną w art. 2 pkt 1-8, przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim, czym działa na szkodę tego małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w ust. 1 jest śmierć małoletniego, ciężki uszczerbek na jego zdrowiu lub doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

W ustawie  o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3  projektuje się wprowadzenie przepisu: Art. 64c. 1. Kto, kierując żłobkiem lub klubem dziecięcym, przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim, czym działa na szkodę tego małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w ust. 1 jest śmierć małoletniego, ciężki uszczerbek na jego zdrowiu lub doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

W ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej  projektowany przepis ma brzmieć: Art. 200a. 1. Kto, kierując placówką lub ośrodkiem będącym formą instytucjonalnej pieczy zastępczej wymienioną w art. 93 ust. 1 lub placówką wsparcia dziennego, przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim, czym działa na szkodę tego małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w ust. 1 jest śmierć małoletniego, ciężki uszczerbek na jego zdrowiu lub doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

RPO: żadnej "luki prawnej" nie ma

W uzasadnieniu projektu wskazano, że „należy podjąć niezwłoczne działania legislacyjne zmierzające do zlikwidowania luki prawnej powodującej bezkarność osób, które kierując placówką i odpowiadając za opiekę nad dziećmi, nie realizują prawidłowo swoich obowiązków, działając na szkodę małoletnich”. Według uzasadnienia „obecne rozwiązania prawne nie regulują kwestii odpowiedzialności karnej osób kierujących jednostkami objętymi systemem oświaty, żłobkami, klubami dziecięcymi oraz jednostkami instytucjonalnej pieczy zastępczej i placówkami wsparcia dziennego – za czyny związane z przekroczeniem uprawnień lub niedopełnieniem obowiązków w zakresie opieki i nadzoru nad małoletnimi”.

Nie można zgodzić się z twierdzeniami co do „luki w prawie” powodującej całkowitą bezradnością aparatu państwowego i wymiaru sprawiedliwości w kwestii ochrony małoletnich przed czynami zasługującymi na społeczne potępienie i represję karną. Za czyny popełnione z pokrzywdzeniem małoletnich dyrektorzy szkół i innych placówek wychowawczo-oświatowych  podlegają już bowiem odpowiedzialności karnej na zasadach ogólnych, wynikających z Kodeksu karnego.

Propozycja rządu jak się  wydaje – przez pryzmat orzecznictwa –kwestionuje zakresowo możliwość stosowania art. 231 § 1 K.k. (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego) do czynów na szkodę małoletnich popełnionych przez osoby kierujące placówkami oświatowymi i wychowawczymi.

Za „niedostatek” prawa projektodawca uznaje niemożność zastosowania art. 231 do dyrektorów placówek innych niż publiczne. Oznacza to, że w stosunku do większości osób kierujących placówkami oświatowymi art. 231 K.k.  może znaleźć zastosowanie.

Przykładem penalizacji wszystkich projektowanych przepisów  „działania na szkodę małoletniego” jest art. 160 § 1 i 2 k.k. statuujący odpowiedzialność karną za narażenie człowieka (zatem także małoletniego) na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zachowaniem nagannym jest też narażenie w jakikolwiek sposób człowieka na  bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu (art. 156 § 1 K.k.).

Wziąwszy pod uwagę wyrażane przez RPO w piśmie do Ministra Edukacji i Nauki z 22 czerwca 2021 r. krytyczne uwagi do projektu nowelizacji Prawo oświatowe - który zwiększa uprawnienia kuratorów oświaty - trudno oprzeć się wrażeniu, że opiniowane przepisy karne nie usuwają wcale „luki w prawie”. Stanowić zaś mają dodatkowe narzędzie do dyscyplinowania dyrektorów szkół i placówek oświatowo-wychowawczych, mimo że ci już w obecnym stanie prawnym mogą ponieść odpowiedzialność karną na zasadach ogólnych Kodeksu karnego oraz podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej na zasadach ogólnych z Karty Nauczyciela.

II.501.4.2021

Utrwala stereotypy płci, ingeruje w prawo do równego traktowania. RPO o wypowiedzi doradcy MEiN

Data: 2021-07-21
  • Ludzie skarżą się RPO na słowa doradcy MEiN dr. hab. Pawła Skrzydlewskiego (mówił on o "właściwym wychowaniu kobiet, a mianowicie ugruntowaniem dziewcząt do cnót niewieścich”)
  • Utrwalają one stereotypy płci oraz ingerują w konstytucyjne prawa i wolności, zwłaszcza prawo do równego traktowania
  • Promowanie jednego modelu rodziny i  ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn może też godzić w  konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami
  • A edukacja musi być wolna od jakiekolwiek formy dyskryminacji ze względu na płeć

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły skargi na wypowiedź doradcy ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Rzecznik stanowczo sprzeciwia się wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, w tym także takim naruszeniom zasady równego traktowania, które przybierają formę komentarzy opartych na stereotypowym pojmowaniu ról społecznych kobiet i mężczyzn.

Art. 33 Konstytucji głosi: „Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń”.

Zasada równego traktowania i niedyskryminacji kobiet i mężczyzn jest podstawą powszechnego systemu praw człowieka, fundamentalną wartością Unii Europejskiej i Rady Europy, a także doniosłą zasadą konstytucyjną.

Jest obowiązującym standardem także w sferze edukacji - zarówno na gruncie Konstytucji RP (art. 70 ust. 1 w związku z art. 32 Konstytucji RP), jak i przepisów Konwencji o prawach dziecka oraz Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW). Tym samym sfera edukacji musi być wolna od jakiekolwiek formy dyskryminacji ze względu na płeć.

Jako sygnatariusz Konwencji CEDAW Polska jest zobowiązana do podjęcia wszelkich stosownych kroków w celu zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet, prowadzących do likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na stereotypach roli mężczyzny i kobiety. Konwencja zobowiązuje Polskę do działąń w celu „wyeliminowania wszelkich stereotypowych koncepcji pozycji mężczyzny i kobiety na wszystkich szczeblach nauczania i we wszystkich rodzajach kształcenia”.

Tymczasem kwestionowane w skargach słowa doradcy ministra o wyraźnym ukierunkowaniu ideowym promują określony model życia społecznego i rodzinnego. Wyrażają też negatywną ocenę kobiet, które tegoż nie realizuj. Utrwalają istniejące stereotypy płci. Stanowią jednocześnie nadmierną ingerencję w konstytucyjnie chronioną sferę praw i wolności jednostki, w szczególności – jej prawa do równego traktowania.

A wszystkie osoby uprawnione do decyzji i działań w sferze oświaty i wychowania powinny działać z poszanowaniem konstytucyjnych wartości i zasad.

Słowa te podają także w wątpliwość zapewnienia min. Czarnka dla RPO z 30 marca 2021 r. o kształtowaniu polityki edukacyjnej i systemu oświaty w oparciu o szacunek i równość. Wątpliwości te nasilają się, gdy uwzględni się brak wskazań na powyższe wartości w Podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2021/2022.

Ujęcie w nich jako priorytetu „wspomagania przez szkołę wychowawczej roli rodziny” w kontekście takich wypowiedzi budzi uzasadnione obawy, czy treści, jakie mają być przekazywane w szkołach, będą zgodne ze standardami ochrony praw człowieka, leżącymi, zgodnie z odpowiedzią ministra z 30 marca 2021 r., u podstaw polityki oświatowej.

Ponadto promowanie wyraźnie określonego jednego modelu rodziny i ról, pełnionych w niej przez kobiety i mężczyzn, może godzić w art. 48 Konstytucji RP, który stanowi o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Na obowiązek poszanowania tego prawa należy patrzeć przez pryzmat zobowiązań Polski wynikających z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W ocenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, art. 2 Protokołu nr 1 do EKPC nakazuje państwu-stronie, a więc i Polsce, poszanowanie przekonań rodziców w całym programie nauczania. Wymaga także, by informacje objęte programem nauczania były przekazywane w sposób obiektywny, krytyczny i pluralistyczny.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił min. Czarnka o ustosunkowanie się do tych uwag.

XI.800.2.2021

Nierówne traktowanie kobiet w ciąży w wojsku. RPO pisze do MON [AKTUALIZACJA] Resort zapowiada zmianę prawa

Data: 2021-07-21, 2020-04-14
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej- kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie
  • Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby
  • AKTUALIZACJA: MON zapowiada prace nad stosowną zmianą przepisów 

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

Mając na uwadze wzorce europejskie oraz konstytucyjne, istotne jest, by zakres ochrony przyznanej kobietom w ciąży był adekwatny do jej stanu zdrowia i nie prowadził do nieuzasadnionego ograniczenia jej aktywności zawodowej i społecznej oraz pogorszenia sytuacji ekonomicznej. W orzecznictwie TSUE wielokrotnie podkreślano, że nieprzychylne traktowanie kobiety w związku z ciążą lub macierzyństwem stanowi bezpośrednią dyskryminację ze względu na płeć.

Za uzasadnioną należy zatem uznać rezygnację z obligatoryjnego zawieszenia służby terytorialnej żołnierza–kobiety w ciąży oraz umożliwienie jej dalszego pełnienia służby (z możliwością przeniesienia na odpowiednie do jej stanu stanowisko służbowe) oraz uzależnienie dalszego jej pełnienia od zgody właściwej komisji lekarskiej.

RPO zwrócił się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o rozważenie inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany opisanego stanu rzeczy.

Odpowiedź MON (aktualizacja 21 lipca 2021 r.)

Decyzją Nr 101/ON Ministra Obrony Narodowej z dnia 3 sierpnia 2020 r. został powołany Zespół do spraw kodyfikacji przepisów prawa dotyczących obronności państwa (Dz. Urz. MON z 2020 r. poz. 121).

W związku z pracami tego Zespołu, Rada ds. Kobiet w resorcie obrony narodowej zgłosiła propozycję zmiany art. 71 ust. Ib ustawy z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony (Dz.U. z 2019 r. poz. 1541, z późn. zm.), który obecnie nakazuje obligatoryjne zawieszenie pełnienia służby przez żołnierza-kobietę pełniącą terytorialną służbę wojskową na czas ciąży oraz w okresie sześciu miesięcy po porodzie niezależnie od stanu zdrowia i specyfiki stanowiska, na którym pełni służbę.

Proponowana zmiana zakłada zawieszenie pełnienia służby, dopiero po uznaniu żołnierza za czasowo niezdolną do jej pełnienia ze względu na stan zdrowia (ciążę) oraz po wzięciu pod uwagę zadań realizowanych na zajmowanym stanowisku służbowym.

Zgodnie z § 12 powyższej decyzji Zespół ma obowiązek przygotować i przedstawić do zatwierdzenia zgłoszone projekty ustaw do dnia 31 grudnia 2021 r

BPK.801.1.2019

Bez kwarantanny po powrocie ojciec nie spotka się z dziećmi mieszkającymi w innym kraju. Interwencja RPO. AKTUALIZACJA: MS wnosi o zmianę prawa

Data: 2021-07-20, 2020-06-03
  • Ojciec nie może się spotkać z córkami mieszkającymi w Słowacji – mimo orzeczonych sądownie kontaktów z nimi – bez 14-dniowej kwarantanny po powrocie do Polski
  • Wyjątki od tego obowiązku nie obejmują bowiem sytuacji transgranicznych kontaktów z dziećmi, orzeczonych przez sąd
  • Tymczasem słowackie prawo nie przewiduje kwarantanny wobec cudzoziemca w takiej sytuacji - ale powrót z dziećmi na wakacje do Polski wiązałby się już z kwarantanną
  • AKTUALIZACJA: Resort sprawiedilwości wystąpił do Ministra Zdrowa o zmianę przepisów rządowego rozporządzenia, zgodnie z wnioskiem RPO

28 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do rządu o podjęcie działań legislacyjnych w celu rozwiązania problemu. Sytuacja wydaje się wyjątkowa i zasługuje na włączenie do katalogu wyjątków od obowiązku kwarantanny przy przekraczaniu polskiej granicy.

Po kilku ponagleniach, 20 lipca 2021 r. MS przyznało rację Rzecznikowi, że przepisy trzeba zmienić. 

Skarga obywatela - interwencja RPO

Do RPO poskarżył się obywatel, którego dwie córki mieszkają wraz z matką w Słowacji. Ma on orzeczone kontakty z dziećmi, w tym wakacyjny pobyt dzieci w Polsce. Zgodnie z wyrokiem sądu rodzinnego ma ustalone spotkania z dziećmi  w pierwszy i trzeci weekend miesiąca oraz inne wyznaczone terminy.

Od wybuchu epidemii koronawirusa i zamknięcia granic nie widział się on jednak ze swymi dziećmi. Nie może bowiem sobie pozwolić na ciągłe przebywanie na kwarantannie - a z tym wiązałyby się wizyty u dzieci w wyznaczonych terminach. Również wakacyjny pobyt dzieci u ojca wiązać się będzie z obowiązkiem spędzenia pierwszych dwóch tygodni w kwarantannie.

Z rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. wynika, że wyjątki od obowiązku kwarantanny podczas powrotu do Polski nie obejmują sytuacji transgranicznych kontaktów z dziećmi (na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody).

Niedawno zaś Główny Inspektorat Sanitarny Republiki Słowacji wydał zarządzenie, że zasad transgranicznej kwarantanny nie stosuje się w tym państwie m.in. wobec osób wjeżdżających w celu realizacji prawomocnego orzeczenia sądu w sprawie sprawowania naprzemiennej opieki nad dziećmi lub prawa do kontaktu z małoletnim dzieckiem.

Teoretycznie jest zatem możliwość, by obywatel udał się do Słowacji w celu kontaktu z dziećmi. Jednak już powrót z nimi do Polski (np. na wakacje w ojczyźnie ojca) wiąże się nadal z kwarantanną.

Podobnie wygląda sytuacja innego wnioskodawcy, którego córka na stałe mieszka w Szwecji. Epidemia spowodowała, że nie doszedł do skutku zaplanowany na kwiecień przylot córki do Polski. Ojciec musiał zaś zrezygnować z wyjazdu do Szwecji na koniec roku szkolnego i z przyjazdu z córką do Polski. Wiązałoby się to bowiem z 14-dniową kwarantanną dla córki, dla ojca i dla wszystkich domowników.

W związku  z tymi skargami Adam Bodnar zwrócił się do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyka o podjęcie prac legislacyjnych. Problem dotyczy bowiem kwestii regulowanych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Odpowiedź MZ: ten nakaz już nie istnieje

22 czerwca 2020 r. Ministerstwo Zdrowia odpisało, że 13 czerwca weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów z 12 czerwca, zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Zniosło ono obowiązek kwarantanny dla przekraczających granicę z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej.

Obowiązek został utrzymany tylko dla przekraczających granicę zewnętrzną. Taka regulacja została utrzymana w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 r.

Pismo MS do MZ z 20 lipca 2021 r. 

- Zwracam się z uprzejmą prośbą o uwzględnienie przy najbliższej nowelizacji rozporządzenia następującej propozycji zmiany przepisów, które mają stanowić odpowiedź na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich ujęty w piśmie z dnia 28 maja 2020 r., a dotyczy sygnałów kierowanych do RPO przez obywateli, którzy mają trudności w realizowaniu swoich kontaktów z dziećmi przebywającymi za granicą z uwagi na obostrzenia związane z COVID 19 - głosi pismo wiceministra MS Michała Wosia do MZ z 20 lipca 2021 r., przekazane RPO.

Jak wynika z § 2 ust. 2 rozporządzenia, dla osób przyjeżdżających do Polski z zagranicy nałożony został obowiązek kwarantanny. Wyjątki od obowiązku kwarantanny przewidziane w § 3 w ust. 2 rozporządzenia nie obejmują sytuacji transgranicznych kontaktów z dziećmi, orzeczonych prawomocnym orzeczeniem sądu lub ugodą. Przewidują jednak wyjątki dla np. uczniów i studentów pobierających naukę w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym i ich opiekunów, którzy przekraczają granicę wraz z uczniami i studentami w celu umożliwienia tej nauki; dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym i ich opiekunów, którzy przekraczają granicę wraz z dziećmi w celu ich objęcia tym wychowaniem.

Uznając zasadność postulatu zwolnienia z kwarantanny osób realizujących kontakty z dziećmi poza granicami kraju, zwracam się z prośbą o uwzględnienie poniższych propozycji przepisów w najbliższych pracach nad zmianą rozporządzenia:

1) dodanie w § 3 w ust 2 pkt 31 w brzmieniu: „31) przez osoby przekraczające granicę w związku z realizacją prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody zawartej przed sądem ustalających kontakty z małoletnim dzieckiem, któreprzebywa w terenie innego państwa niż miejsce pobytu rodzica, dla którego określono kontakty”.

2) dodanie w § 3 w ust 3 pkt 17 w brzmieniu: „17) pkt 31 – są obowiązane udokumentować funkcjonariuszowi Straży Granicznej prawo do kontaktów z małoletnim poprzez okazanie odpisu orzeczenia sądu lub ugody zawartej przed sądem w języku polskim, a jeżeli jest to orzeczenie lub ugoda zawarta w innym państwie niż Rzeczpospolita Polska, w języku angielskim”. 

Wskazać należy, że celem orzeczeń oraz ugód ustalających sposób sprawowania władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem, czy określających zakres kontaktów z dzieckiem, jest zarówno zapewnienie pieczy nad małoletnim, jak również utrzymanie naturalnych relacji. W sytuacji rozdzielenia jednego z rodziców od dziecka ich osobiste kontakty są szczególnie potrzebne dla prawidłowego rozwoju i zachowania właściwych więzi rodzinnych.

Przedstawiony problem jest szczególnie widoczny na terenach przygranicznych, gdzie przy obowiązujących ograniczeniach związanych z wystąpieniem stanu epidemii, przyjętych w obowiązującym rozporządzeniu, kontakty nie będą mogły być realizowane, mimo obowiązywania w tym zakresie prawem przewidzianych orzeczeń czy ugód.

Mając na uwadze potrzebę ochrony zarówno dobra dziecka, jak i prawa rodzica do kontaktu z nim, zasadnym wydaje się podjęcie działań legislacyjnych mających na celu włączenia tej grupy osób do katalogu wyjątków od zasady obowiązku odbywania kwarantanny po powrocie z zagranicy. Przedstawiona propozycja wydaje się tym bardziej uzasadniona, że podobne regulacje znajdują się w systemach prawnych innych państw, jak np. Słowacji.

Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że proponowane zmiany mają charakter pilny - podkreślił Michał Woś.

IV.7021.157.2020

Obywatel Rosji narodowości czeczeńskiej z szansą na pobyt w Polsce po interwencji Rzecznika

Data: 2021-07-20
  • Cudzoziemiec dostał w 2017 r. decyzję Straży Granicznej o zobowiązaniu go do powrotu i zakazie ponownego wjazdu do Polski
  • Wniósł on do SG o wszczęcie postępowania w sprawie udzielenia mu zgody na pobyt ze względów humanitarnych – jest bowiem w związku z obywatelką Rosji mającą zgodę na pobyt stały
  • RPO wystąpił w tej sprawie do odpowiedniego komendanta SG. Dostał odpowiedź, że takie postępowanie wszczęto

Rzecznik Praw Obywatelskich prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie pobytu w Polsce obywatela Rosji narodowości czeczeńskiej. Przebywa on w Polsce przynajmniej od 2015 r. Obecnie jego pobyt w naszym kraju jest nieuregulowany.

W 2017 r. Komendant Placówki Straży Granicznej w B.  wydał decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu i orzekł o zakazie jego ponownego wjazdu na terytorium RP.

Cudzoziemiec złożył do komendanta placówki wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie udzielenia mu zgody na pobyt ze względów humanitarnych.

We wniosku tym wskazano, że sytuacja życiowa cudzoziemca - już po wydaniu decyzji zobowiązującej go do powrotu - uległa zmianie.  Prowadzi bowiem życie rodzinne w Polsce: jest w związku z obywatelką Rosji, przebywającą w Polsce na podstawie zezwolenia na pobyt stały.

Cudzoziemiec podkreśla, że ewentualne zobowiązanie go do powrotu do kraju pochodzenia wiązałoby się z naruszeniem jego prawa do życia rodzinnego, co z kolei powinno uzasadniać udzielenie wnioskowanej zgody na podstawie art. 348 pkt 2 ustawy z 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach.

16 lipca 2021 r. RPO poprosił Komendanta Placówki SG w B. o informację, czy wobec cudzoziemca wszczęto postępowanie administracyjne ws. udzielenia mu zgody na pobyt w Polsce ze względów humanitarnych. Jeśli nie, to  - nie przesądzając, czy cudzoziemiec spełnia przesłanki do udzielenia mu takiej zgody – zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk poprosił o wszczęcie takiego postępowania.

20 lipca komendant placówki SG odpowiedział RPO, że 19 lipca wszczął z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie udzielenia zgody na pobyt ze względów humanitarnych.

XI.542.9.2021

Jak poprawić strategię rozwoju usług społecznych – RPO do Ministra Rodziny i Polityki Społecznej

Data: 2021-07-19
  • Przygotowywana strategia nie zadziała, jeśli nie powstanie z realnym udziałem środowiska osób z niepełnosprawnościami.
  • Realizacja prawa do godnego życia nie polega tylko na poprawie usług społecznych – ale na przeniesieniu wsparcia do lokalnej społeczności i konsekwentnym likwidowaniu placówek całodobowej opieki. Nie chodzi tu o mieszkanie w konkretnym budynku, ale możliwość wyboru i podejmowania decyzji o swoim życiu
  • Stosowany język w dokumentach powinien być pozbawiony paternalistycznej troski – a nastawiony na godność i równość drugiego człowieka
  • Takie argumenty przedstawia RPO w piśmie do ministry Marleny Maląg

Osoby z niepełnosprawnościami mogą prowadzić twórcze, niezależne i aktywne życie, jeśli tylko otrzymają odpowiednie wsparcie. Od lat RPO i środowisko osób z niepełnosprawnościami apelują o taką zmianę polityki społecznej, by wsparcie to zostało zdezinstytucjonalizowane. Działaniem na rzecz osób z niepełnosprawnościami nie powinno być umieszczanie w domu pomocy społecznej czy instytucjonalnym domu dziecka. Osoba z niepełnosprawnością może być pozostać w miejscu zamieszkania, a w przypadku dziecka – w rodzinie,  a udzielane wsparcie powinno być dostosowana do potrzeb i nie może ograniczać decydowaniu o sobie i w aktywnym życiu.

Odpowiednie standardy w tym zakresie wyznacza Konwencja ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami (KPON), ratyfikowana przez Polskę w 2012 r. Niezależne życie wymaga dostępnych, ukierunkowanych na człowieka i przystępnych cenowo, opartych na społeczności i rodzinie usług obejmujących pomoc osobistą, opiekę medyczną i interwencje pracowników socjalnych, ułatwiając codzienne życie i dając wybór osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom. Komitet ONZ wskazywał na pilną potrzebę przyspieszenia prac nad deinstytucjonalizacją systemu wsparcia.

Rząd przygotował więc projekt „Strategii rozwoju usług społecznych – etap pierwszy, okres programowania: 2021 – 2040”, a Rzecznik Praw Obywatelskich, jako niezależny organ monitorujący wdrażanie KPON, przekazuje ministrze rodziny i polityki społecznej Marlenie Maląg swoje uwagi.

RPO wskazuje, że przedstawiony dokument wymaga licznych zmian z uwzględnieniem następujących uwag:

Konsultacje ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami nie mogą być pozorne

RPO od dawna powtarza, że nie da się poprawić sytuacji osób z niepełnosprawnościami bez ich aktywnego udziału. Istotą zmiany jest bowiem uznanie godności drugiego człowieka i traktowanie w sposób podmiotowy. Cały proces musi się więc zacząć od współdecydowania. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami podkreślił w 2018 r. w zaleceniach dla Polski, że środowisko osób z niepełnosprawnościami musi uczestniczyć w wypracowywaniu nowych polityk i przepisów na jak najwcześniejszym etapie, a zadaniem Państwa jest stworzenie takich warunków, aby to było możliwe.

Tymczasem przy przygotowywaniu tego dokumentu wskazane zalecenia nie zostały uwzględnione. Owszem, przez półtora roku rząd współpracował z organizacjami osób z niepełnosprawnościami przy przygotowaniu strategii, ale ostatecznie wybrano jedynie niektóre z pomysłów i uzupełniono dodatkowymi, które nie były analizowane, a prezentowana jego treść jest nie jest konkretna i zrozumiała. Problem ten zgłosili już publicznie sygnatariusze apelu organizacji społecznych reprezentujący osoby z niepełnosprawnościami w całej Polsce.

Zmiana podejścia państwa do wsparcia musi zacząć się od zmiany języka

Przez wiele lat państwo w swych dokumentach posługiwało się językiem paternalistycznym i opartym na stereotypach. Mówiło o „niezdolności” do pracy czy funkcjonowania, o „uzależnieniu od osób trzecich”, a nie o możliwości niezależnego życia pod warunkiem dostarczenia odpowiedniego wsparcia.

RPO podkreśla, że język, którym się posługujemy powinien być wolny od stereotypów i paternalistycznego podejścia do różnych grup społecznych. Jego uwagi zostały już uwzględnione w Strategii na rzecz osób z niepełnosprawności 2021-2030. Konsultowany dokument wymaga podobnej analizy i przeformułowania wielu opisów działań po to, by już na poziomie języka odejść od charytatywnego modelu pojmowania niepełnosprawności na rzecz poszanowania pełnej podmiotowości osób z niepełnosprawnościami. Postulat języka włączającego powinien znaleźć odpowiednie odzwierciedlenie we wszystkich działaniach organów władzy publicznej, które nie powinny utrwalać istniejących stereotypów, ale dążyć do ich wyeliminowania.

Trzeba wprowadzić precyzyjny harmonogram zmian

Przedstawiony projekt strategii rozwoju usług społecznych obejmuje jedynie daty końcowe zakładające wdrożenie niektórych działań, a nie szczegółowy plan działania, jak stopniowo odchodzić od działań projektowych (tj. polegających na realizowaniu działań pod warunkiem pozyskania finansowania) na rzecz systemowych regulacji.

Poszczególne działania powinny być tak zapisane, aby efekty ich wykonania dało się ocenić. Na początku należy przyjąć precyzyjne wskaźniki do każdego etapu, które potem można sprawdzać w kolejnych latach. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich projektowane w strategii priorytety i działania powinny być skonstruowane w taki sposób, żeby ich efekty były mierzalne zarówno dla osób odpowiedzialnych za realizację danego działania, jak i dla ich beneficjentów, a także dla organizacji i instytucji monitorujących wykonanie strategii.

Trzeba precyzyjnie określić cel, do którego zmierzamy

Ze standardów międzynarodowych wynika, że wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami trzeba zorganizować tak, by można było zamknąć ośrodki całodobowego pobytu. Człowiek ma prawo żyć godnie i samodzielnie w swoim domu – a nie w specjalnej placówce. Tymczasem projekt strategii używa pojęcia „doprowadzić do sytuacji, w której opieka instytucjonalna – całodobowa nie będzie w ogóle potrzebna”. Taki opis jest nieprecyzyjny.

Deinstytucjonalizacja jest procesem obejmującym nie tylko rozwój usług wysokiej jakości oraz przeniesienie zasobów ze stacjonarnych zakładów opieki długoterminowej do społeczności lokalnej. Proce ten  obejmuje e również planowane zamknięcie stacjonarnych zakładów opieki długoterminowej, gdzie nie zapewnia się odpowiedniego wsparcia oraz nie szanuje praw osób tam mieszkających.

Nie można przecież w ogóle mówić o niezależnym życiu w całodobowej placówce. Ani duże instytucje z ponad setką mieszkańców, ani mniejsze domy grupowe, gdzie mieszka pięć do ośmiu osób, ani nawet domy indywidualne nie mogą być nazywane niezależnymi formami życia, jeśli mają inne elementy definiujące instytucje lub instytucjonalizację. Choć miejsca zinstytucjonalizowane mogą różnić się wielkością, nazwą i układem, istnieją wspólne cechy, takie jak:

  • obowiązkowe dzielenie się pomocą z innymi i brak lub ograniczony wpływ na to, od kogo dana osoba musi przyjąć pomoc;
  • izolacja i odseparowanie od niezależnego życia w społeczności;
  • brak kontroli nad codziennymi decyzjami;
  • brak możliwości wyboru osoby, z którą chce się mieszkać;
  • sztywność rutyny niezależnie od osobistej woli i preferencji;
  • identyczne działania w tym samym miejscu dla grupy osób podlegających pewnemu zwierzchnictwu; paternalistyczne podejście w świadczeniu usług;
  • nadzór nad warunkami życia;
  • zazwyczaj także dysproporcja w liczbie osób niepełnosprawnych mieszkających w tym samym środowisku.

Duże i małe domy grupowe są szczególnie niebezpieczne dla dzieci, dla których nic nie zastąpi potrzeby dorastania w rodzinie. W przypadku dzieci najważniejszym elementem prawa do niezależnego życia i włączenia w społeczność jest prawo do wychowywania się w rodzinie.

Podejmowane działania w ramach ograniczonych środków nie mogą przesłonić istoty prawa człowieka, o które chodzi. Osoby z niepełnosprawnościami nie powinny być z zasady zmuszane do wspólnego korzystania z pomocy osobistej i asystentów. Powinno się to odbywać wyłącznie za ich pełną i dobrowolną zgodą. Jest to kluczowy element niezależnego życia.

Bez pieniędzy najlepsza strategia nie zadziała

Obawy Rzecznika Praw Obywatelskich budzi również rozdział dotyczący źródeł finansowania, gdzie wskazano, że strategia zostanie zaopatrzona w ramy finansowe niezbędne do realizacji zadań dopiero po przeprowadzeniu szerokich konsultacji społecznych i przyjęciu przez Radę Ministrów a ostateczna wysokość środków będzie ustalana w każdym roku w trakcie prac nad ustawą budżetową. To oznacza, że pieniędzy na zmianę może po prostu zabraknąć.

Doświadczenia ostatnich lat wskazują, że projektowanie ambitnych celów bez wskazania źródeł ich dodatkowego finansowania skutkuje albo brakiem realizacji tych celów, albo dodatkowym obciążeniem odpowiedzialnych za nie instytucji, kosztem innych ustawowych zadań.

Usługi asystenckie

Jednym z najistotniejszych aspektów procesu deinstytucjonalizacji jest zapewnienie powszechnej dostępności usług asystenckich. Asystencja osobista stanowi tzw. „inteligentną protezę”, która wspiera użytkownika i umożliwia wykonywanie mu tych czynności, których nie mógłby wykonać samodzielnie, przyczyniając się tym samym do jego niezależności, jednak nie wyręcza go. Istotna w tym kontekście jest swoboda dokonywania wyborów i  sprawowania kontroli nad własnym życiem we wszystkich jego obszarach. Podejmowane działania muszą mieć charakter systemowy, na co Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę w opracowaniu dotyczącym asystencji osobistej. Obecnie wsparcie udzielane w ramach asystencji osobistej ma jedynie charakter działań projektowych na poszczególne lata. W świetle otrzymywanych skarg i innych źródeł wiedzy, Rzecznik działanie to  uznaje za niewystarczające.

XI.503.4.2016

Widzenia w więzieniach wznowione, ale nie dla wszystkich dzieci w rodzinie

Data: 2021-07-12
  • Po wznowieniu widzeń rodziny osadzonych skarżą się, że mogą odwiedzać bliskich tylko z jednym dzieckiem
  • Jeśli mają ich więcej, muszą zdecydować, które odwiedzi rodzica
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Służbę Więzienną o zmianę tych przepisów

Rzecznik z zadowoleniem przyjął wznowienie widzeń w więzieniach.  W licznych wnioskach  do Biura RPO osób pozbawionych wolności i ich rodzin podkreślano bowiem dotkliwość zakazu  widzeń. Aprobatę budzi również fakt, że po raz pierwszy  po ponad rocznej rozłące osadzeni mogą spotkać się ze swoimi małoletnimi dziećmi.

W tym kontekście RPO zwraca jednak uwagę na wnioski rodziców. W widzeniu mogą bowiem uczestniczyć maksymalnie dwie osoby pełnoletnie lub osoba pełnoletnia z dzieckiem. Oznacza to, że w rodzinach mających więcej niż jedno dziecko opiekun musi  zdecydować, które z dzieci będzie mogło spotkać się z rodzicem.

Zgoda na widzeniu wyłącznie jednemu dziecku rodzi też trudności organizacyjne dla opiekunów, którzy w trakcie swej nieobecności muszą zapewnić wtedy opiekę pozostałym dzieciom.

Obecnie sytuacja epidemiczna wydaje się stabilna, jednakże nie ma pewności co do przyszłości. W przypadku jej pogorszenia, jeżeli zapadnie ponowna decyzja o zakazie  widzeń, może dojść do sytuacji, w której osadzony nie zdąży spotkać się ze wszystkimi dziećmi.

Z uwagi na stały wzrost liczby osób zaszczepionych i łagodniejsze zasady bezpieczeństwa epidemicznego wnioskodawcy podkreślają ponadto brak możliwości nawiązania bliskiego kontaktu osadzonego z odwiedzającymi (tradycyjne przywitanie, wzięcie dziecka na kolana). Niezrozumienie dla takiego sposobu widzeń podkreślają w szczególności osoby, które są już w pełni zaszczepione.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska zwraca się do gen. Andrzeja Leńczuka, zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, o rozważenie możliwości zniesienia ograniczenia co do liczby dzieci  mogących uczestniczyć w widzeniu. Prosi także o informacje, czy trwają dyskusje co do wprowadzenia pewnych ustępstw wobec osób, które przyjęły szczepienie.

IX.517.1642.2020

Nadal rodzi się wiele dzieci z FASD. RPO: państwo musi podjąć skuteczne działania na rzecz abstynencji ciężarnych

Data: 2021-07-08
  • Polskie państwo jest  bezradne wobec zagrożenia, jakie dla dziecka niesie spożywanie alkoholu przez matkę w ciąży
  • Rozproszone działania interwencyjne, profilaktyczne i edukacyjne nie dają efektu – zachowania pełnej abstynencji przez ciężarne
  • Faktyczne pozbawienie dziecka prawnej ochrony jaskrawo obniża standard konstytucyjny
  • Dlatego konieczna jest międzyresortowa debata dla wypracowania kompleksowych rozwiązań dla realizacji prawa dziecka do życia i ochrony zdrowia

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do ministry rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg oraz ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

RPO odwołuje się do programu Radia TOK FM z serialu pt. „Piecza”.  Tym razem poruszał on problem dostępu kobiet w ciąży uzależnionych od alkoholu do stacjonarnego leczenia odwykowego i zapobiegania konsekwencjom spożywania alkoholu przez matki w postaci spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych u dzieci (FASD - Fetal Alcohol Spectrum Disorder).

Art. 71 ust. 2 Konstytucji nakazuje, aby matka przed i po urodzeniu dziecka otrzymała szczególną pomoc władz publicznych. Konstytucja w art. 68 ust. 3 podkreśla obowiązek władz zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom i kobietom ciężarnym. Ratyfikowana przez Polskę Konwencja o prawach dziecka gwarantuje, że Państwa-Strony odpowiednio zabezpieczą prawo dziecka do życia i ochrony zdrowia, m.in. podejmą niezbędne kroki w celu zapewnienia matkom właściwej opieki zdrowotnej w okresie przed i po urodzeniu, a także będą podejmowały wszelkie kroki na rzecz zniesienia tradycyjnych praktyk przynoszących szkodę zdrowiu dziecka.

Zdaniem RPO gwarancje te - zarówno w stosunku do kobiet w ciąży, jak i dzieci - nie są w pełni realizowane. Rozproszone działania interwencyjne, profilaktyczne i edukacyjne w obszarze ochrony zdrowia nie przynoszą oczekiwanego rezultatu w postaci zachowania pełnej abstynencji przez ciężarne.

Próżno też doszukiwać się regulacji prawnych w obszarze systemu wsparcia rodzin, które zwracałyby uwagę na problem uzależnienia kobiet w ciąży w kontekście dostępu do świadczeń pomocowych, m.in. świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego, programu „Za życiem”. Brak jest też skutecznych mechanizmów profilaktycznych. Występuje swoista bezradność państwa wobec zagrożenia, jakie dla dziecka niesie spożywanie alkoholu przez kobietę w ciąży.

To jaskrawy przykład obniżenia standardu ochrony gwarantowanych konstytucyjnie praw podstawowych - poprzez pozbawienie dziecka prawnej ochrony.

A na 300 tys. urodzeń aż 1000 dzieci rodzi się z płodowym zespołem alkoholowym (Fetal Alcohol Syndrom - FAS). Z FASD się nie wyrasta, nie ma na to lekarstwa, a obciążony nim człowiek będzie zmagał się z konsekwencjami całe życie.

Dziecko z zespołem poalkoholowym to dziecko krzywdzone, któremu pomoc, poprzez działania na rzecz jego mamy nie przyszły na czas. Konieczne więc, w ocenie Rzecznika, jest podjęcie szerszej międzyresortowej debaty w celu wypracowania kompleksowych rozwiązań na rzecz realizacji fundamentalnych praw dziecka do życia i ochrony zdrowia.

Gdy uzależnienie dotyka ciężarną, powinna zostać wdrożona specjalna procedura szybkiej ścieżki odwykowej w przystosowanych miejscach spełniających kryteria łączenia opieki nad kobietą w ciąży z terapią uzależnienia w trybie stacjonarnym.

Jak najszybsze unormowanie ograniczenia uzależnienia wśród kobiet w ciąży powinno być jednym z priorytetów polityki prozdrowotnej i prorodzinnej państwa, gdyż konsekwencje zaniechań w tym obszarze dotkliwie uderzają w grupy najsłabsze.

Szeroko rozumiana problematyka FASD winna stać się podmiotem wspólnych działań MZ oraz MRiPS, co powino zaowocować opracowaniem i wdrożeniem systemowych rozwiązań profilaktyki i leczenia uzależnienia od alkoholu kobiet w ciąży oraz pomocy rodzinie, w której wychowuje się dziecko z FASD.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk prosi obojga ministrów o stanowiska i podjęcie stosownych działań.

III.502.11.2021

Syn ma ślub cywilny w piątek. W urzędzie jest limit 10 osób. Czy to zgodne z prawem? - pytanie na infolinię RPO

Data: 2021-07-08

Tak. Choć w różnych urzędach limity są różne.

Żeby ślub mógł być zawarty, co do zasady musi wziąć udział w ceremonii pięć osób: nowi małżonkowie (nupturienci), świadkowie oraz kierownik urzędu stanu cywilnego.

To, kto jeszcze – leży w gestii samych urzędów, bo to one odpowiadają za organizację pracy, w tym za to, by instytucja w pandemii była w stanie zachować ciągłość realizacji zadań.

Zgodnie z § 21 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 6 maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.861 ze zm.) do dnia 31 sierpnia 2021r. wykonywanie zadań przez urząd administracji publicznej lub jednostkę organizacyjną wykonującą zadania o charakterze publicznym może podlegać ograniczeniom polegającym na wykonywaniu wyłącznie zadań niezbędnych do zapewnienia pomocy obywatelom. Do takich spraw zaliczona się rejestrację stanu cywilnego (§ 21 ust. 4 pkt 1 rozp.RM). Decyzję o rodzaju i formie wprowadzanych ograniczeń podejmuje, z zastrzeżeniem ust. 4, kierownik urzędu administracji publicznej, dyrektor generalny urzędu lub kierujący jednostką organizacyjną wykonującą zadania o charakterze publicznym, uwzględniając konieczność zapewnienia bezpieczeństwa obywateli, zawiadamiając o tych ograniczeniach, w drodze ogłoszenia, na stronie podmiotowej urzędu lub jednostki, a także przez wywieszenie ogłoszenia w siedzibie urzędu lub jednostki (§ 21 ust. 5 rozp.RM).

Konkludując, liczba osób, które mogą uczestniczyć w ceremonii jest uzależniona od decyzji kierownika urzędu administracji publicznej, dyrektora generalny urzędu lub kierującego jednostką organizacyjną wykonującą zadania o charakterze publicznym, z uwzględnieniem konieczności zapewnienia bezpieczeństwa obywateli podczas ceremonii. Dlatego liczba osób podczas ceremonii ślubu cywilnego może być zależna od różnych czynników związanych z bezpieczeństwem epidemicznym, w odniesieniu do których osoby kierujące danym urzędem ustalą właściwe limity.

Stan prawny na dzień 2 lipca 2021r.

Dlaczego dostaję zasiłek chorobowy z ZUS z opóźnieniem – pytanie na infolinię obywatelską RPO

Data: 2021-07-08

Pani w ciąży skarży się na ZUS za opóźnienie w wypłacie zasiłku chorobowego, które jest tłumaczone  przez ZUS trudną sytuacją wynikającą ze stanu epidemii koronawirusa.

W okresie epidemii wywołanej przez wirus SARS-CoV-2 pracownicy infolinii Biura Rzecznika Praw Obywatelskich odbierają od obywateli sygnały o opóźnieniach w wypłatach świadczeń z ZUS, szczególnie zasiłków chorobowych i macierzyńskich. Długotrwałość postępowania ZUS ma istotny wpływ na sytuację finansową wnioskodawców. W wielu przypadkach ten stan znacząco rzutuje na ich sytuację rodzinną.

Dodatkowym problem jest utrudniony osobisty kontakt z organem rentowym. Obywatele sygnalizują niemożność nawiązania telefonicznego kontaktu z właściwym oddziałem ZUS, celem uzyskania informacji na temat złożonego wniosku o wypłatę świadczenia.

W dniu 10 lipca 2020 r. Rzecznik skierował wystąpienie do Prezesa ZUS sygnalizując powyższe problemy i prosząc o informacje czy i jakie środki zaradcze zostaną wprowadzone w celu wyeliminowania występujących przypadków wielomiesięcznego oczekiwania na wypłatę należnych świadczeń.

W odpowiedzi z dnia 29 lipca 2020 r. ZUS wyjaśnił, eż monitorowany jest stan obsługi spraw, a także podejmowane są działania, które usprawniają obsługę wniosków o świadczenie. Jak wynika z treści odpowiedzi udzielonej Rzecznikowi, w okresie pandemii zwiększył się zakres zadań wykonywanych przez ZUS (wnioski o nowe świadczenia i uprawnienia wynikające z uchwalonych przepisów Tarcz Antykryzysowych: świadczenie postojowe, zwolnienie z opłacania składek, wypłata dodatkowego zasiłku opiekuńczego). W piśmie zamieszczone zostały szczegółowe dane liczbowe.

Ponadto w odpowiedzi poinformowano, że podejmowane są starania aby świadczenia były wypłacane terminowo, a opóźnienia występowały sporadycznie. Wprowadzono np. nowe instrumenty informatyczne, które przyspieszają i usprawniają obsługę wniosków. Dokonano przesunięcia pracowników z innych komórek do obsługi wniosków o zasiłki.

Kolejną interwencję w tej sprawie Rzecznik podjął w dniu 11 sierpnia 2020 r. kiedy to ponownie zwrócił się do ZUS, wskazując na dalsze problemy obywateli. W odpowiedzi ZUS z dnia 21 lipca 2020 r. po raz kolejny przedstawiono szczegółowe dane liczbowe obrazujące zwiększenie wpływu wniosków oraz zapewniono, że pomimo zdarzających się opóźnień, wszystkie należne świadczenia w razie choroby i macierzyństwa są świadczeniobiorcom sukcesywnie wypłacane.

Niestety, Rzecznik nadal odbiera sygnały wskazujące na sytuacje opóźnień w wypłacie świadczeń. Wobec tego, w dniu 1 lipca 2021 r. Rzecznik skierował do ZUS kolejne wystąpienie zwracając uwagę na te przypadki i prosząc o informacje jakie środki zaradcze zostaną wprowadzone w celu ich wyeliminowania.

Dodatkowe informacje i pisma Rzecznika można znaleźć na stronach:

Stan prawny na dzień 2 lipca 2021 r.

"Tour de Konstytucja" ma znamiona wieców politycznych; udział dzieci naganny - Barbara Nowak odpowiada Rzecznikowi

Data: 2021-07-07
  • Celem „Tour de Konstytucja” jest popularyzacja  Konstytucji, co wpisuje się w cele systemu oświaty – wskazywał RPO małopolskiej kurator oświaty ws. wydarzeń  w Dobczycach
  • Barbara Nowak nie podziela tego stanowiska: jakkolwiek w teorii cele projektu wydają się szczytne, to w praktyce noszą znamiona wieców politycznych, na których, pod pretekstem popularyzacji  Konstytucji i praktyki ustrojowej, wygłaszane są hasła związane z bieżącą walką polityczną i sporami światopoglądowymi
  • Dlatego udział w tym spotkaniu uczniów szkoły podstawowej, a także obecność dzieci z przedszkola, uznać należy za wysoce naganne – twierdzi kuratorka

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje sytuację po wydarzeniach w Dobczycach. W związku z udziałem uczniów w spotkaniu w ramach „Tour de Konstytucja”, objętego honorowym patronatem RPO, zarówno minister edukacji i nauki, jak i małopolska kuratorka oświaty zapowiedzieli konsekwencje wobec nauczycieli, którzy umożliwili uczniom zadawanie pytań oraz wysłuchanie opinii prawników na temat przestrzegania przepisów Konstytucji  oraz sytuacji Polski w Europie.

Celem projektu „Tour de Konstytucja”, organizowanego przez Fundację Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych z udziałem artystów, prawników i osób zaufania społecznego, jest popularyzacja polskiej Konstytucji i praktyki ustrojowej obecnej ustawy zasadniczej, zatem wpisuje się on w cele systemu oświaty.

Jednym z zadań szkoły jest kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych oraz umożliwianie uczniom aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym, a także zapewnianie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego – art. 1 pkt 18 i 20 ustawy Prawo oświatowe.

Obecność dzieci podczas spotkania w Dobczycach spotkała się jednak z ostrą reakcją władz oświatowych, co może wpłynąć negatywnie na dalsze działania nauczycieli i dyrektora szkoły, którzy – według informacji prasowych – poczuli się zastraszeni na skutek gróźb wszczęcia wobec nich postępowania dyscyplinarnego. Informacje o zamiarze wystąpienia przez kuratorkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w trybie pilnym pojawiły się jeszcze przed zakończeniem kontroli.

Rzecznik zwraca uwagę Barbarze Nowak na znaczenie słów, którymi raczyła się posłużyć w wypowiedziach publicznych. Omawiając wydarzenia w Dobczycach, zgodnie z doniesieniami prasowymi, zasugerowała „haniebne wykorzystywanie dzieci do spraw politycznych”, a nawet „przestępstwo wobec bezpieczeństwa dzieci”.

Takie opinie sprawiają, że wokoło projektu „Tour de Konstytucja” budowana jest atmosfera skandalu i zagrożenia. Reakcje organów państwowych mogą zniechęcać nauczycieli do wykazywania inicjatywy i wychodzenia poza utarte schematy, co przyczyni się do podtrzymywania obrazu polskiej szkoły jako nudnej, zamkniętej na świat, opresyjnej i mało kreatywnej. Szczególne zaniepokojenie wzbudzić mogło w szczególności stwierdzenie przez organ oświatowy popełnienia przestępstwa, a więc czynu zabronionego przez ustawę karną zagrożonego karą.

Tymczasem obowiązuje art. 12 ust. 2 Karty Nauczyciela, że nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne. Rodzice zaś, realizując prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji), mogą oczekiwać od nauczycieli skorzystania z okazji, które pozwolą ich dzieciom poszerzać ich zainteresowania oraz zdobywać wiedzę poprzez udział w rozmowie na temat praw i wolności.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy przy samej organizacji wyjścia dzieci z przedszkola i szkoły nastąpiły nieprawidłowości, RPO prosił Barbarę Nowak o rozważenie tych uwag. Wystąpił też o udostępnienie protokołów kontroli przeprowadzonych w związku ze spraw oraz informację co do działań wobec   dyrektorki szkoły podstawowej w Dobczycach i nauczycieli tej szkoły.

Odpowiedź kurator Barbary Nowak

Małopolski Kurator Oświaty nie podziela stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, jakoby spotkania w ramach wspomnianego cyklu wpisywały się w cele systemu oświaty. Jakkolwiek w teorii cele projektu wydają się szczytne, to w praktyce (vide: ustalenia w toku kontroli) noszą znamiona wieców politycznych, na których, pod pretekstem popularyzacji polskiej Konstytucji i praktyki ustrojowej, wygłaszane są hasła związane z bieżącą walką polityczną i sporami światopoglądowymi.

Choćby udział wspomnianych „artystów” powoduje, że poziom spotkań daleki jest od atmosfery wysokiej kultury i merytoryki, niekorzystnie oddziałując wychowawczo na dzieci i młodzież - na wiecach padają też wulgaryzmy i skandowane są hasła o oczywiście niekonstytucyjnym charakterze (np. wprowadzenia aborcji na żądanie).

Dlatego też udział w ww. spotkaniu, zorganizowany przez dyrektora szkoły oraz nauczycieli w ramach lekcji dla uczniów szkoły podstawowej, a także obecność dzieci z przedszkola (!), uznać należy za wysoce naganne. Tym bardziej, że sama organizacja wyjścia odbyła się z naruszeniem podstawowych procedur bezpieczeństwa oraz z pogwałceniem praw rodziców - których zdania w zakresie udziału dzieci i uczniów w przedsięwzięciu dyrektor szkoły nawet nie raczyła zasięgnąć.

Skala ujawnionych nieprawidłowości została obszernie udokumentowana w protokole kontroli, jaka przeprowadzona została w Szkole Podstawowej nr 1 w Dobczycach, a ich doniosłość i oczywistość była tak duża, że wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko dyrektorowi szkoły został złożony przez Burmistrza Dobczyc, zanim jeszcze Małopolski Kurator Oświaty podjął działania z urzędu w tym zakresie.

Wykonując zobowiązanie do udostępnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich protokołu kontroli przeprowadzonej w związku ze sprawą „Tour de Konstytucja” informuję, iż protokół ten - w związku z licznymi wnioskami o udostępnienie w trybie informacji publicznej oraz celem zapewnienia pełnej transparentności sprawy prowadzonej przy dużym zainteresowaniu społecznym oraz medialnym - zostały niezwłocznie opublikowane na stronie internetowej.

Jednocześnie informuję, iż w toku kontroli zgromadzono obszerną dokumentację (ponad 100 stron tekstu) potwierdzającą fakty ustalone przez wizytatorów, a także wytworzono dalsze dokumenty, związane z zastrzeżeniami, zaleceniami i zawiadomieniami organu prowadzącego szkołę. Jeżeli wolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest wgląd również w tę dokumentację, proszę o doprecyzowanie żądanego zakresu odrębnym pismem.

Odnosząc się do działań Małopolskiego Kuratora Oświaty w sprawie, oprócz czynności kontroli przeprowadzonej w trybie nadzoru pedagogicznego - a zleconej przez Ministra Edukacji i Nauki, zakończonej wydaniem zaleceń dyrektorowi szkoły, na wniosek Burmistrza Dobczyc, polecono również Rzecznikowi Dyscyplinarnemu dla Nauczycieli przy Wojewodzie Małopolskim wszcząć postępowanie wyjaśniające (na podstawie porozumienia z dnia 8 maja 2020 r. w sprawie powierzenia zadań związanych z prowadzeniem postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych wobec nauczycieli w stosunku do dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Dobczycach.

Postępowanie to jest w toku, a organem właściwym do udzielania dalszych informacji o jego toku jest Rzecznik Dyscyplinarny dla Nauczycieli przy Wojewodzie Małopolskim.

VII.7037.78.2021

Aresztowana kobieta przez rok nie widziała małoletniego syna. RPO pyta prokuraturę o powody

Data: 2021-07-06
  • Mogło dojść do naruszenia prawa kobiety do życia rodzinnego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Prokuraturę Okręgowej w S. o wyjaśnienia

Chodzi o sprawę tymczasowo aresztowanej kobiety, pozostającej do dyspozycji Prokuratury Okręgowej w S. Przez rok stosowania aresztu  nie udzielono jej bowiem zgody ani na kontakt osobisty, ani nawet telefoniczny z małoletnim synem.

Rzecznik podjął do wyjaśnienia zarzut naruszenia w ten sposób prawa tymczasowo aresztowanej do życia rodzinnego.

Prosi prokuraturę  o zbadanie zasadności tego zarzutu i poinformowanie o ustaleniach oraz zajętym stanowisku.  

Chodzi przede wszystkim o to, co zadecydowało o odmownym rozpatrzeniu wniosków o widzenia czy kontakt z synem, a także czy kobieta uzyskała zgodę na widzenia i kontakt telefoniczny z innymi osobami.

IX.517.1170.2021

Opóźnienia wypłat z ubezpieczenia chorobowego. W interesie obywateli Rzecznik interweniuje w ZUS

Data: 2021-07-01
  • Zakład Ubezpieczeń Społecznych znowu spóźnia się z wypłatami świadczeń z ubezpieczenia chorobowego – nawet o kilka miesięcy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta, co ZUS czyni, by wyeliminować takie przypadki

W ostatnich dwóch miesiącach wzrosła liczba skarg wpływających do RPO na przedłużające się postępowań o świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Nie jest to jeszcze skala wniosków, jakie były w podobnym okresie 2020 r., ale niestety wskazuje na tendencję wzrostową.

Niepokojące jest, że w niektórych przypadkach opóźnienia są kilkumiesięczne. Stawia to w trudnej sytuacji ekonomicznej tysiące osób korzystających ze świadczeń z ubezpieczenia chorobowego.

Osoby te z powodu choroby czy urodzenia dziecka mogą być z dnia na dzień pozbawione środków do życia, mimo regularnego opłacania składek na ubezpieczenia społeczne.

Tymczasem z art. 2 Konstytucji wynika zasada ochrony zaufania jednostek do państwa. Osoby regularnie opłacające składki z tytułu ubezpieczenia chorobowego mają prawo oczekiwać, że w sytuacji ziszczenia się ryzyka socjalnego, uzyskają świadczenia gwarantujące im w znacznej części utrzymanie dotychczasowej stopy życiowej.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk pyta Dorotę Bieniasz z zarządu ZUS, czy i jakie środki zaradcze zostaną wprowadzone dla wyeliminowania przypadków wielomiesięcznego oczekiwania na wypłatę należnych świadczeń.

III.7066.127.2020

Co z przepisami regulującymi działalność Państwowej Komisji ds. Pedofilii?

Data: 2021-06-28
  • Czy przepisy o Państwowej Komisji ds. Pedofilii nie prowadzą do wtórnej wiktymizacji osób poszkodowanych i zapewniają odpowiednie gwarancje procesowe osób wskazanych jako sprawcy 
  • Media twierdzą, że ustawa o Komisji okazała się bublem prawnym, który wymaga natychmiastowej nowelizacji
  • Według doniesień, Komisja nie może także wpisywać sprawców do rejestru przestępców seksualnych wobec nieletnich

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Błażeja Kmieciaka, przewodniczącego Komisji.

Działając na podstawie inicjatywy własnej w oparciu o doniesienia prasowe, RPO postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające dotyczące funkcjonowania Komisji.

Przedmiotem postępowania jest kwestia istnienia odpowiednich regulacji ustawowych dotyczących działania Urzędu Komisji oraz toczących się przed nią postępowań, zwłaszcza co do zapewnienia odpowiednich gwarancji procesowych osób wskazanych jako sprawcy oraz problemu wtórnej wiktymizacji osób poszkodowanych. Wiadomo, że Komisja złożyła na ręce Prezydenta RP projekt ustawy o zmianie ustawy o PKDP. 

Sprawa ma ogromne znaczenie dla skutecznej ochrony praw dzieci pokrzywdzonych przestępstwami o charakterze seksualnym.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwraca się do przewodniczącego o udostępnienie opinii eksperta z zakresu prawa procesowego, o której Komisja wspomina w odpowiedziach kierowanych do obywateli oraz projektów nowelizacji ustawy o Komisji, przedstawionych prezydentowi RP, o których mowa na stronie internetowej Komisji w komunikacie z 2 lutego i  28 kwietnia 2021 r.

VII.510.52.2021

„Za życiem”? Dlaczego państwo tak nieskutecznie pomaga szukającym schronienia rodzicom z małymi dziećmi?

Data: 2021-06-23
  • RPO zanalizował raport NIK na ten temat i zebrał od wojewodów dane o ośrodkach pomocy samotnym rodzicom z dziećmi i kobietom w ciąży.
  • Drobiazgowo wylicza, jakie przepisy stoją na przeszkodzie, by skuteczna stała się pomoc państwa dla samotnych rodzicom i kobietom w ciąży w kryzysie.
  • Ustalenia przedstawia ministrze rodziny Marlenie Maląg
  • AKTUALIZACJA: W MRiPS przygotowano projekt nowego rozporządzenia, który w dużej części odpowiada kwestiom wskazanym przez RPO - odpowiedział resort

Zebrane dane wskazują, że nadal dużo powiatów nie prowadzi domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, tj. nie realizuje obowiązkowego zadania wynikającego z art. 19 pkt 11 ustawy o pomocy społecznej. Co więcej, zainteresowanie samorządów powiatowych rozwijaniem tej formy pomocy, nawet przy możliwym wsparciu finansowym w ramach programu rządowego „Za życiem”, jest znikome.

Powiaty prowadzące lub zlecające prowadzenie domów dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży sygnalizują wojewodom problemy w utrzymaniu tych placówek z powodów: finansowych, prawnych i proceduralnych.

  • Zasadniczym problemem jest zasada finansowania tego typu jednostek. Prowadzenie domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży jest zadaniem własnym powiatu. Ze względu na standard, jaki jednostka powinna zapewniać swoim mieszkańcom, realny koszt pobytu wynosi ponad 10 tys. zł miesięcznie.
  • Gminy często nie chcą brać odpowiedzialności za małoletnie matki oraz ich dzieci, z uwagi na to, że opiekunem prawnym najczęściej zostaje ustanowiony przez sąd pracownik domu dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży. A to powoduje, że koszty dla takiej gminy rosną, bo różnicę między tym, co jest w stanie zapłacić mieszkaniec, a tym, ile kosztuje pobyt, dopłaca ta gmina, z której mieszkaniec domu pochodzi. Ale w tym wypadku matek małoletnich ich gminą zamieszkania jest gmina, w które mieszka opiekun prawny. Pożądana byłaby zmiana u.p.s. polegająca na dodatkowym wskazaniu, że w przypadku matek małoletnich i ich dzieci różnice w odpłatności ponosiłaby gmina właściwa ze względu na miejsce zamieszkania przed skierowaniem do domu.
  • Kolejnym problemem jest brak możliwości zastosowania § 4 ust. 3 rozporządzenia Ministra Polityki Społecznej z dnia 8 marca 2005 r. w sprawie domów dla kobiet z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży (Dz. U. Nr 43, poz. 418) przez gminę pochodzenia mieszkańca (umieszczonego w trybie interwencyjnym), co wpływa na opóźnienie w wydawaniu decyzji kierującej do domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży oraz decyzji dotyczącej ponoszenia odpłatności za pobyt w tym domu.
  • Inną niedogodnością z prowadzeniem domów dla kobiet z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży jest zmniejszenie w 2020 r. kwoty dotacji.
  • Znaczna część powiatów wskazuje na wysokie koszty związane z utworzeniem i utrzymaniem domu, brak bazy lokalowej umożliwiającej utworzenie ośrodka wsparcia, spełniającego wymagane standardy usług, duże wydatki ponoszone na zaspokojenie potrzeb występujących w innych istotnych obszarach usług społecznych, w tym w zakresie instytucjonalnej pieczy zastępczej. Standard podstawowych usług świadczonych przez domy dla matek wymaga modyfikacji i dostosowania do obecnych potrzeb.

Jak wygląda pomoc w poszczególnych województwach

  1. W województwie dolnośląskim funkcjonują trzy placówki dedykowane matkom z małoletnimi dziećmi i kobietom w ciąży. Osiem powiatów (dzierżoniowski, kamiennogórski, kłodzki, milicki, oleśnicki, trzebnicki, wołowski, złotoryjski) nie prowadzi na swoim terenie placówki, a także nie zapewnia miejsc w innych formach.
  2. Na terenie województwa kujawsko-pomorskiego nie do roku 2019 nie utworzono żadnego dpmu. „w związku z brakiem zapotrzebowania”. W 2020 roku Miasto Toruń podjęło się utworzenia domu, powiat inowrocławski planuje budowę placówki o charakterze regionalnym w latach 2021-2022, zaś kolejne samorządy robią rozeznanie Działają trzy specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy.
  3. Na terenie województwa lubelskiego funkcjonują dwa domy dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży (powiat zamojski i Lublin). Pozostałe powiaty zawierają porozumienia z innymi jednostkami samorządu terytorialnego  albo zlecają zadanie podmiotom niepublicznym (np. stowarzyszeniom)
  4. Na terenie województwa lubuskiego funkcjonuje jeden dom dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży. W 2020 r. zainteresowanie utworzeniem tego typu placówki wykazała Zielona Góra. Powiaty: gorzowski, zielonogórski, słubicki, międzyrzecki, sulęciński, strzelecko-drezdenecki, wschowski, świebodziński, żagański, nowosolski, sulęciński, krośnieński twierdzą, że nie mają takich potrzeb, ani pieniędzy. Część z nich ma jednak infrastrukturę, z których w razie potrzeby mogą skorzystać matki z dziećmi i kobiety w ciąży (ośrodek interwencji kryzysowej, specjalistyczny ośrodek wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie).
  5. Na terenie województwa łódzkiego funkcjonuje jeden dom dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Osoby wymagające pomocy w sytuacji kryzysowej mogą uzyskać wsparcie w 10 ośrodkach interwencji kryzysowej.
  6. Na terenie województwa małopolskiego nie działają domy dla matek z dziećmi oraz kobiet w ciąży. Matki z dziećmi, a także ojcowie z dziećmi i kobiety w ciąży, w sytuacji przemocy w rodzinie mogą znaleźć schronienie i pomoc w trzech specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.
  7. Na obszarze województwa mazowieckiego cztery powiaty zapewniają pobyt w domach dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży poprzez zlecając prowadzenia takiego domu podmiotowi niepublicznemu (powiaty: legionowski, warszawski zachodni, wołomiński i m.st. Warszawa). Dziesięć powiatów (mławski, otwocki, piaseczyński, pruszkowski, szydłowiecki, węgrowski, wyszkowski, m. Płock, m. Ostrołęka, m. Radom) zapewnia wsparcie dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży w ośrodkach interwencji kryzysowej i specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. 28 powiatów (białobrzeski, ciechanowski, garwoliński, gostyniński, grodziski, grójecki, kozienicki, lipski, łosicki, makowski, miński, nowodworski, ostrołęcki, ostrowski, płocki, płoński, przasnyski, przysuski, pułtuski, radomski, siedlecki, sierpecki, sochaczewski, sokołowski, zwoleński, żuromiński, żyrardowski, m. Siedlce) poinformowało o braku instytucjonalnego i organizacyjnego zabezpieczenia.
  8. Na terenie województwa opolskiego funkcjonują trzy domy dla matek/ojców z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Ponadto dwa specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie (Opole, powiat kędzierzyńsko-kozielski), trzy ośrodki interwencji kryzysowej mają miejsca całodobowe (Opole, powiaty: kluczborski i krapkowicki), trzypunkty interwencji kryzysowej (powiaty: nyski, namysłowski i prudnicki), 1 mieszkanie chronione dla ofiar przemocy w rodzinie (powiat brzeski).
  9. Na terenie województwa podkarpackiego żaden z powiatów nie prowadzi domów dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Jeden powiat deklaruje utworzenie placówki w 2021 r. Funkcjonują trzy placówki: Dom Samotnej Matki i Dziecka w Przemyślu (prowadzony przez Caritas Archidiecezji Przemyskiej), Dom Samotnej Matki w Rudniku nad Sanem (prowadzony przez Caritas Diecezji Sandomierskiej) i Dom Samotnej Matki i Okno Życia w Rzeszowie (prowadzony przez Caritas Diecezji Rzeszowskiej). Na 25 powiatów w województwie podkarpackim, 15 nie ma zgłoszeń o potrzebie udzielenia schronienia matkom z dziećmi i kobietom w ciąży. W przypadku pozostałych 10 powiatów osoby potrzebujące zostały umieszczone w: specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy, mieszkaniach hostelowych funkcjonujących przy ośrodkach interwencji kryzysowej, domach dla samotnych matek i dzieci.
  10. Na terenie województwa podlaskiego większość powiatów (14) i miast grodzkich (3) zawarło porozumienia z innymi organami lub podmiotami prowadzącymi domy dla matek. Są w stanie zapewnić miejsca w hostelu dla osób znajdujących się w sytuacji kryzysowej, a także specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. Funkcjonuje jeden niepubliczny Dom Matki i Dziecka Nazaret w Supraślu
  11. Na terenie województwa pomorskiego funkcjonują dwa domy dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Osiem  powiatów (bytowski, chojnicki, człuchowski, kartuski, wejherowski, kościerski, gdański ziemski i tczewski) zawarło porozumienia. Powiat sztumski, w porozumieniu z powiatami malborskim, nowodworskim i kwidzyńskim podjął działania w zakresie utworzenia domu. Powiat lęborski dysponuje hostelem dla kobiet i kobiet z dziećmi. Powiat słupski i starogardzki obecnie nie prowadzi i nie zleca prowadzenia tego typu placówek. Na terenie powiatów występuje małe zainteresowanie tą formą wsparcia, ale są w trakcie podpisywania porozumienia.

Miasta na prawach powiatu realizują zadanie w sposób dostosowany do zidentyfikowanych potrzeb i zabezpieczają wszelkie potrzeby matek z dziećmi i kobiet w ciąży dostosowując ofertę pomocy do indywidualnej sytuacji rodziny. Gdynia nie prowadzi i nie zleca realizacji tego zadania innym podmiotom, gdyż przyjęła zobowiązanie, żeby wykorzystując intensywną pracę socjalną w środowisku nie dopuszczać do sytuacji związanych z kierowaniem osób do placówek. W sytuacjach kryzysowych zapewnia krótkoterminową opiekę w schronisku dostosowanym do potrzeb tej grupy osób, a docelowo zabezpiecza pobyt oraz konieczne wsparcie dla matek i dzieci oraz kobiet w ciąży w wynajętym przez gminę mieszkaniu. W Gdyni funkcjonuje również specjalistyczny ośrodek wsparcia dla osób doznających przemocy w rodzinie. Sopot nie prowadzi i nie zleca realizacji tego zadania innym podmiotom. Potrzeby kobiet będących w kryzysie zabezpiecza poprzez schronienie i pomoc realizowaną w mieszkaniach chronionych na miejscu. Słupsk w przypadku kryzysu osoby wymagające wsparcia umieszczane są w mieszkaniu chronionym treningowym lub mieszkaniu terapeutycznym.

  1. W województwie śląskim na łączną liczbę 36 powiatów (19 miast na prawach powiatu oraz 17 powiatów ziemskich), funkcjonowało sześć domów dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży (w Częstochowie, Gliwicach, Sosnowcu i Zabrzu oraz w powiecie raciborskim, a także w gminie Cieszyn). Powiaty, na terenie których nie ma takich domów, mogą poprzez zawieranie umów i porozumień, korzystać z infrastruktury powiatów, które takie placówki posiadają, a ponadto wykorzystują zasoby w ramach 19 ośrodków interwencji kryzysowej, 3 specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.
  2. W województwie świętokrzyskim w Kielcach funkcjonuje dom dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży oraz punkt interwencyjno-konsultacyjny wraz z hostelem, co zabezpiecza potrzeby. W ramach programu „Za życiem” o dofinansowanie na rok 2021 na utworzenie domu nie wnioskował żaden powiat.
  3. Na terenie województwa warmińsko-mazurskiego funkcjonują cztery domy dla matek z dziećmi i kobiet w ciąży: w  Olsztynie (powiat grodzki), powiecie kętrzyńskim, powiecie ełckim oraz w Elblągu (prowadzony przez Diecezję Elbląską). Natomiast Dom w Brąswałdzie prowadzony przez Caritas Archidiecezji Warmińskiej jest przedmiotem ustaleń służb wojewody. Cztery powiaty (bartoszycki, gołdapski, nowomiejski, węgorzewski) w drodze porozumienia powierzyły realizację zadania. Pozostałe 13 powiatów nie realizowało zadania.
  4. Na terenie województwa wielkopolskiego nie funkcjonuje dom dla matek z dziećmi. Na apel Wojewody odpowiedziały trzy powiaty wskazując, iż wsparcie udzielane jest w innych placówkach, takich jak: ośrodek wsparcia, Pilskie Centrum Pomocy Bliźniemu MONAR-MARKOT, Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Pile. Jeden powiat poinformował, iż planuje diagnozę potrzeb.
  5. Na terenie województwa zachodniopomorskiego działają dwa specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Odpowiedź wiceministra Stanisława Szweda (aktualizacja 2 lipca 2021 r.)

W chwili obecnej procedowane są zmiany prawa w zakresie funkcjonowania domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. W Ministerstwie przygotowany został projekt nowego rozporządzenia Ministra Rodziny i Polityki Społecznej w sprawie domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, które miałoby zastąpić aktualne uregulowania prawne.

Przed przystąpieniem do prac nad projektem rozporządzenia Ministerstwo zebrało i przeanalizowało propozycje zmian zgłaszane przez osoby kierujące domami, a materiał ten został wykorzystany do opracowania propozycji zmian legislacyjnych. Obecnie przedmiotowy projekt jest na etapie konsultacji publicznych oraz opiniowania i uzgodnień międzyresortowych. Projekt dostępny jest na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji w zakładce Rządowy Proces Legislacyjny (poz. 39 w wykazie prac legislacyjnych) oraz na stronie Biuletynu Informacji Publicznej MRiPS.

Zaproponowane zmiany prawne w dużej części odpowiadają kwestiom wskazanym w piśmie Pana Rzecznika. W projektowanych przepisach m.in. doprecyzowano, że dom zapewnia całodobowy, okresowy pobyt pełnoletnim osobom z dziećmi, tj. pełnoletnim matkom, ojcom i innym osobom sprawującym prawną opiekę nad dziećmi. Wskazano również, że dom zapewnia mieszkańcom okresowy, całodobowy pobyt bez określania maksymalnej liczby mieszkańców domu, co w znacznym stopniu uelastyczni możliwości samorządów w zakresie tworzenia domów, dostosowując wielkość domów do istniejących potrzeby w powiatach, a także możliwości danego samorządu.

Zaznaczyć przy tym należy, że nie wszystkie postulowane przez Pana Rzecznika kwestie są możliwe do rozwiązania na poziomie przepisów rozporządzenia, gdyż zgodnie z delegacją ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (art. 47 ust. 5), rozporządzanie określa standard podstawowych usług świadczonych przez domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży oraz tryb kierowania i przyjmowania do takich domów. Inne kwestie (np. odpłatność za pobyt w domu) regulowane są przepisami ustawy.

Przekazując powyższe wyjaśnienia dziękuję za przedstawioną analizę odnoszącą się do realizacji przedmiotowego zadania w poszczególnych województwach. Dane na temat realizacji zadania zbierane są również w ramach sprawozdania MRiPS. 

Wyjaśniam również, iż corocznie Minister Rodziny i Polityki Społecznej wspiera samorządy powiatowe w realizacji ich zadania własnego tj. rozwoju sieci domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży w ramach działania 1.4. Kompleksowego programu wsparcia dla rodzin „Za życiem”. W roku 2021 środki w kwocie 3 mln zł rozdysponowano na utworzenie pięciu nowych domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, w tych województwach, w których jest najmniejsza liczba tego typu placówek.

III.518.15.2020

RPO wyjaśnia kurator Nowak, dlaczego uczenie dzieci o Konstytucji jest zgodne z prawem

Data: 2021-06-23
  • Jednym z zadań szkoły jest kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych oraz umożliwianie uczniom aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym.
  • Celem jest także zapewnianie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego
  • Tak stanowi w Polsce prawo oświatowe

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje rozwój sytuacji po wydarzeniach, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Dobczycach. W związku z udziałem uczniów w spotkaniu w ramach „Tour de Konstytucja”, objętego honorowym patronatem RPO, zarówno minister edukacji i nauki, jak i małopolska kuratorka oświaty zapowiedzieli konsekwencje wobec nauczycieli, którzy umożliwili uczniom zadawanie pytań oraz wysłuchanie opinii prawników na temat przestrzegania przepisów Konstytucji RP oraz sytuacji Polski w Europie.

Celem projektu „Tour de Konstytucja”, organizowanego przez Fundację Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych z udziałem artystów, prawników i osób zaufania społecznego, jest popularyzacja polskiej Konstytucji i praktyki ustrojowej obecnej ustawy zasadniczej, zatem wpisuje się on w cele systemu oświaty. Jednym z zadań szkoły jest kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych oraz umożliwianie uczniom aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym, a także zapewnianie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego – art. 1 pkt 18 i 20 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (Dz. U. z 2020 r. poz. 910 ze zm.).

O przygotowaniu ucznia do wypełniania obowiązków obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności stanowi także preambuła do ustawy Prawo oświatowe.

Obecność dzieci podczas spotkania w Dobczycach spotkała się jednak z ostrą reakcją władz oświatowych, co może wpłynąć negatywnie na dalsze działania nauczycieli i dyrektora szkoły, którzy – według informacji prasowych – poczuli się zastraszeni na skutek gróźb wszczęcia wobec nich postępowania dyscyplinarnego. Informacje o zamiarze wystąpienia przez kuratorkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w trybie pilnym pojawiły się jeszcze przed zakończeniem kontroli w szkole.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę kuratorce Barbarze Nowak na znaczenie słów, którymi raczyła się posłużyć w wypowiedziach publicznych. Omawiając wydarzenia w Dobczycach, zgodnie z doniesieniami prasowymi, zasugerowała „haniebne wykorzystywanie dzieci do spraw politycznych”, a nawet „przestępstwo wobec bezpieczeństwa dzieci”. Takie opinie sprawiają, że wokoło projektu „Tour de Konstytucja” budowana jest atmosfera skandalu i zagrożenia. Reakcje organów państwowych mogą zniechęcać nauczycieli do wykazywania inicjatywy i wychodzenia poza utarte schematy, co przyczyni się do podtrzymywania obrazu polskiej szkoły jako nudnej, zamkniętej na świat, opresyjnej i mało kreatywnej. Szczególne zaniepokojenie wzbudzić mogło w szczególności stwierdzenie przez organ oświatowy popełnienia przestępstwa, a więc czynu zabronionego przez ustawę karną zagrożonego karą.

Tymczasem w dalszym ciągu obowiązuje art. 12 ust. 2 z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2019 r. poz. 2215 ze zm.), zgodnie z którym nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne. Rodzice zaś, realizując swoje prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji RP), mogą oczekiwać od nauczycieli skorzystania z okazji, które pozwolą ich dzieciom poszerzać ich zainteresowania oraz zdobywać wiedzę poprzez udział w rozmowie na temat praw i wolności.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy przy samej organizacji wyjścia dzieci z przedszkola i szkoły nastąpiły nieprawidłowości, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO Mirosław Wróblewski zwraca się kurator Nowak z uprzejmą prośbą o rozważenie przedstawionych uwag. Ponadto, w oparciu o art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy o RPO, prosi o udostępnienie wszelkich protokołów kontroli przeprowadzonych w związku ze sprawą „Tour de Konstytucja” oraz udzielenie informacji na temat działań podjętych w stosunku do dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 1 w Dobczycach, oraz innych nauczycieli tej szkoły.

VII.7037.78.2021

Projekt MEiN daje nadmierne kompetencje kuratorom oświaty. Rzecznik: zaprzestać prac nad tymi zmianami

Data: 2021-06-22
  • Proponowane nowe uprawnienia kuratorów oświaty ws. powoływania i odwoływania dyrektorów szkół mogą ograniczać samorządność
  • A decydująca opinia kuratora o działalności organizacji społecznych i stowarzyszeń w szkołach może zagrozić realizacji prawa do nauki
  • Może też negatywnie wpłynąć na prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami
  • Zdezorganizuje to pracę szkół i ograniczy liczbę zajęć uznawanych przez decydentów za kontrowersyjne. Tymczasem młodzieży brakuje edukacji antydyskryminacyjnej, obywatelskiej, czy klimatycznej

Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony projektem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, który może doprowadzić do znaczącej przebudowy ustroju szkolnego  (projekt nr UD227). Przedstawiając min. Przemysławowi Czarnkowi swe krytyczne uwagi, RPO  apeluje o odstąpienie od prac nad tymi zmianami.

Rzecznik dostrzega skalę protestu środowisk oświatowych wobec nich. Po niezwykle trudnym roku pandemii, kiedy szkoły musiały zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, zasługują one na życzliwe podejście oraz spokój, sprzyjający refleksji nad pożądanym kierunkiem zmian. A celem powinna być szkoła bardziej demokratyczna, kreatywna, odważna w działaniach i przyjazna wszystkim pracującym na rzecz poprawy jakości nauczania.

Wzmocnienie roli kuratorów oświaty - nieuzasadnione

Jak pisze do MEiN zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk, celem projektu jest przede wszystkim wzmocnienie roli organu nadzoru pedagogicznego, który ma zyskać nowe uprawnienia. Proponowane zmiany mogą powodować ograniczenie samorządności i zasady decentralizacji władzy publicznej, wynikającej m.in. z art. 15 i art. 166 Konstytucji oraz naruszać zasadę pomocniczości określoną w jej preambule – które zapewniają ochronę praw obywatelskich. A decydująca opinia kuratora co do działalności organizacji społecznych i stowarzyszeń w szkołach i placówkach może wpłynąć negatywnie na realizację prawa do nauki, gwarantowanego w art. 70 Konstytucji, a także -  wbrew deklaracjom władz - osłabiać pozycję rodziców w życiu szkół.

Ideą, jaką pod koniec lat dziewięćdziesiątych 20. wieku przyświecała twórcom reformy  samorządu oraz systemu oświaty, było przekazanie prowadzenia szkół lokalnym społecznościom. Samorządy zainwestowały ogromne środki w infrastrukturę oświatową, kształcenie nauczycieli i dodatkowe zajęcia. W opinii ekspertów decentralizacja oświaty były słuszna. Dowodem były m.in. znakomite wyniki polskich uczniów i uczennic w międzynarodowym badaniu PISA. Niebagatelne znaczenie ma także duże przywiązanie lokalnych społeczności do gminnych szkół, które nierzadko są centrami życia społecznego.

A kurator oświaty jest organem administracji rządowej, powoływanym i odwoływanym przez ministra na wniosek wojewody. Odpowiadając za nadzór pedagogiczny w województwie, nie jest on w stanie w pełni angażować się w życie każdej szkoły lub placówki oświatowej.

Projekt proponuje wzmocnienie roli kuratora co do  wyboru kandydata na stanowisko dyrektora szkoły lub placówki w postępowaniu konkursowym - poprzez zwiększenie liczby jego przedstawicieli w składzie komisji konkursowej (z trzech do pięciu). Większa byłaby też rola kuratora przy powołaniu na stanowisko dyrektora osoby niebędącej nauczycielem – projekt wprowadza obowiązek uzyskania jego pozytywnej opinii. Ponadto kurator mógłby wnosić do organu prowadzącego o odwołanie dyrektora – jeśli uchyla się od realizacji zaleceń wydanych w wyniku czynności nadzoru pedagogicznego - lub jego zawieszenie, gdy organ nadzoru stwierdzi uchybienia co do bezpieczeństwa uczniów w czasie zajęć szkolnych.

Proponowane zmiany znacząco zakłócają równowagę pomiędzy głosami przedstawicieli władzy samorządowej i centralnej. Szczególny sprzeciw budzi zapowiedź wprowadzenia szybkiej ścieżki odwoływania nauczyciela ze stanowiska dyrektora. Kurator oświaty będzie mógł złożyć wniosek do organu prowadzącego szkołę o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia, jeśli dyrektor w 14 dni nie zrealizuje zaleceń wynikających z przeprowadzonych czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego.

Z doświadczeń RPO wynika, że zalecenia kuratorów oświaty bywają trudne do realizacji z uwagi na duży stopień ogólności. Budzi to obawy, że odwołanie dyrektora może nastąpić z dowolnego powodu. Jednocześnie odbiera się uprawnienia organom prowadzącym, gdyż  zmiana na stanowisku dyrektora nastąpi nawet w przypadku braku ich zgody.

Taka ingerencja w prowadzenie szkoły nie znajduje wystarczającego uzasadnienia. Sam autor projektu przyznaje, że „brak realizacji zaleceń przez dyrektorów szkół lub placówek oraz uniemożliwianie przeprowadzenia w szkole lub placówce niepublicznej czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego nie jest częstym zjawiskiem”.

Jednocześnie zamiarem ustawodawcy jest odebranie wójtom, burmistrzom lub prezydentom uprawnienia do odwołania dyrektora w przypadkach szczególnie uzasadnionych w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia. Konieczne będzie uzyskanie pozytywnej opinii kuratora oświaty lub ministra ds. kultury i ochrony dziedzictwa narodowego -  co jest postrzegane  jako kolejny dowód na brak zaufania władz centralnych do samorządów.

Projekt wprowadza możliwość wydania przez organ nadzoru pedagogicznego  osobie prowadzącej niepubliczną szkołę lub placówkę polecenia niezwłocznego umożliwienia wykonania czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego.  Konsekwencją niezrealizowania polecenia kuratora może być wykreślenie szkoły lub placówki z ewidencji. Stawia to organ nadzoru na bardzo mocnej pozycji. Utrata statusu szkoły wydaje się zaś karą niewspółmiernie dotkliwą.

Tak jak w przypadku odwołania dyrektora szkoły, na obecnym etapie w projekcie ustawy nie przewidziano drogi odwoławczej. Jednoosobowy organ, którego działania mogą być uznaniowe lub obarczone błędem, ma zyskać ogromną władzę nad poszczególnymi szkołami, zaś jego decyzje nie będą mogły być skutecznie kwestionowane.

Projekt przewiduje także wprowadzenie możliwości złożenia przez kuratora wiążącego wniosku do organu prowadzącego szkołę o zawieszenie dyrektora szkoły w pełnieniu obowiązków, przed złożeniem wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, w sprawach niecierpiących zwłoki związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa uczniów w czasie zajęć. W ocenie Rzecznika obecnie obecne  przepisy pozwalają na skuteczne reagowanie w takich sytuacjach. Minister powinien wyjaśnić, jakie sprawy niecierpiące zwłoki mogłyby uzasadniać takie zawieszenie.

Przydanie nowych uprawnień urzędnikom oświatowym może wpłynąć negatywnie na ich odbiór w społeczeństwie. Obowiązkiem kuratora  jest bowiem udzielanie wsparcia nauczycielom i dyrektorom szkół. Będzie to znacznie utrudnione, jeżeli funkcja ta zacznie być kojarzona głównie z kontrolą, opresją i karaniem. Zdaniem Rzecznika należy dążyć do tego, aby rola kuratora postrzegana była jako prawdziwe wsparcie w rozwoju szkoły.

Szkołom grozi zaniechanie wszelkich dodatkowych aktywności

Mimo wcześniejszych negatywnych opinii, powraca koncepcja wprowadzenia większego nadzoru nad zajęciami prowadzonymi przez stowarzyszenia i inne organizacje, których celem statutowym jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacanie form działalności dydaktycznej, wychowawczej, opiekuńczej i innowacyjnej.

Dyrektor szkoły będzie miał obowiązek uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty lub specjalistycznej jednostki nadzoru. Nie później niż na dwa miesiące przed zajęciami dyrektor ma przekazywać organom nadzoru program zajęć i materiały do nich wykorzystywane, a także pozytywne opinie rady szkoły lub placówki i rady rodziców. Po uzyskaniu pozytywnej opinii, a przed rozpoczęciem zajęć, dyrektor będzie obowiązany przedstawić rodzicom niepełnoletniego ucznia (lub pełnoletniemu uczniowi) pełną informację o celach i treściach realizowanego programu, a także pozytywną opinię kuratora oświaty lub specjalistycznej jednostki nadzoru, pozytywne opinie rady szkoły i rady rodziców oraz materiały wykorzystywane do realizacji.

Procedury te zdezorganizują pracę szkół i doprowadzą do ograniczenia liczby zajęć organizowanych w szkołach. Już teraz można zaobserwować mrożący efekt kontroli w szkołach w związku z określonymi projektami edukacyjnymi i społecznymi. Dotyczy to zwłaszcza tematów, które przez osoby odpowiedzialne za system oświaty odbierane są jako kontrowersyjne.

Rzecznik otrzymuje sygnały od młodych obywateli, że brakuje im w szkołach edukacji antydyskryminacyjnej, obywatelskiej, czy klimatycznej. Choć rodzice często podzielają poglądy swoich dzieci w tym zakresie, to kurator oświaty będzie miał decydujący wpływ na to, czy dana organizacja lub stowarzyszenie będzie mogła wykonywać swoje statutowe zadania. Może to mieć negatywny wpływ na prawo do nauki, a także na prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Już dzisiaj muszą oni wyrazić zgodę na udział swoich dzieci w dodatkowych zajęciach, zatem dodatkowa ingerencja kuratorów oświaty może budzić ich sprzeciw.

Działalność organizacji i stowarzyszeń edukacyjnych stanowi cenne uzupełnienie pracy szkół. Urozmaicają one życie szkolne, czynią naukę ciekawszą, wspierają rozwój uczniów i uczennic, zachęcają ich do dalszych poszukiwań. Dlatego też niesprawiedliwe i niepotrzebne jest budowanie wokół ich działań atmosfery podejrzliwości.

Skuteczność i sens tak drobiazgowej kontroli treści budzi wątpliwości z uwagi na ogromną liczbę szkół, jakie podlegają nadzorowi poszczególnego kuratora, oraz co za tym idzie, realnych możliwości rzetelnej oceny wszystkich  materiałów.

W ocenie RPO sprawy dotyczące edukacji publicznej, wskazane jako zadania własne jednostek samorządu terytorialnego nie powinny ograniczać się jedynie do podstawowego administrowania. Konieczne jest zapewnienie szkołom pewnej swobody, tak aby miały one poczucie sprawczości i podmiotowości.

Ograniczenie dotychczasowych uprawnień samorządów w dziedzinie edukacji powinno być oparte na solidnych podstawach, co w projekcie ustawy nie zostało dowiedzione.

Proponowane zmiany są sprzeczne z postulatami, które od lat formułowane są przez środowiska oświatowe, a wśród których znajduje się realne usamorządowienie i upodmiotowienie szkoły, w szczególności większa autonomia w sferze treści i programów nauczania. Dalsza centralizacja systemu oświaty może doprowadzić do wzrostu liczby rodziców, którym szkoły niepubliczne lub zagraniczne wydadzą się bardziej atrakcyjnym wyborem. Ale na naukę ucznia w takich szkołach stać jednak wyłącznie rodziców majętnych.

Istnieje ryzyko, że ograniczanie działalności organizacji i stowarzyszeń, zapowiedzi zawieszania i usuwania dyrektorów po niewykonaniu zaleceń kuratora, a nawet groźby sankcji karnych, przyniosą negatywne efekty w postaci zaniechania w szkołach wszelkich dodatkowych aktywności i unikania wychodzenia poza bezpieczne schematy.

Jak czytamy w projekcie ustawy, „niezmiernie istotne jest poprawianie warunków funkcjonowania szkół i placówek, co pozytywnie wpłynie na rozwój uczniów i wychowanków.” W uzasadnieniu projektu wskazano na  „liczne sygnały od kuratorów oświaty, rodziców, nauczycieli oraz związków zawodowych zrzeszających nauczycieli, dotyczące działań niezgodnych z przepisami prawa”, które mają usprawiedliwiać wzmocnienie nadzoru.

Na podstawie wyników interwencji, podczas których RPO utrzymywał stałe kontakty z organami nadzoru pedagogicznego, uważa on jednak, że obecne przepisy umożliwiają kuratorom właściwe wykonywanie zadań. Istnieją poważne wątpliwości, czy po roku zdalnego nauczania większa ingerencja kuratorów oświaty w życie szkół stanowi właściwą odpowiedź na problemy uczniów i wychowanków oraz ich nauczycieli.

VII.7037.73.2021

Co planuje wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pytanie RPO

Data: 2021-06-22
  • Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • Dlatego RPO po raz kolejny pyta Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • Wcześniej wojewoda wskazywał, że cała sytuacja może być powodem rozwiązania rady gminy i odwołania wójta lub ustanowienia komisarza

Zakopane to  jedyna gmina w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą Rzecznik Praw Obywatelskich razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

Adam Bodnar przez całą kadencję przykładał ogromną wagę do przeciwdziałania przemocy w rodzinie, która jest jednym  z najpoważniejszych naruszeń podstawowych praw i wolności człowieka. Ważne są tu działania prewencyjne dla ochrony wszystkich osób pokrzywdzonych - do czego organy władzy są zobowiązane na podstawie wiążącego Polskę prawa międzynarodowego. A obowiązek ten wynika nie tylko z Konwencji stambulskiej, ale także Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 1950 r., czy Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r.

Przemoc domowa nadal jest poważnym problemem społecznym. Ogólna liczba osób dotkniętych przemocą w rodzinie wyniosła w 2019 r. 227 826, z czego zdecydowaną większość stanowiły kobiety (124 382 w porównaniu do 39 625 mężczyzn i 63 819 dzieci). Wśród zatrzymanych sprawców zdecydowaną większość stanowili mężczyźni (16 647 w porównaniu do 606 kobiet).

W tym świetle jednoznacznie negatywnie należy ocenić ustawiczne nierealizowanie przez Miasto Zakopane ustawowych obowiązków w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Sytuacja ta pozostaje niezmienna od wielu lat. Budzi to stale głęboki niepokój RPO. Dawał temu wyraz wielokrotnie m.in. w wystąpieniu do Wojewody Małopolskiego z 16 października 2019 r.

Z odpowiedzi z 12 listopada 2019 r. wynikało, że pismem z  29 października 2019 r. wojewoda zwrócił się do Rady Miasta Zakopane z wezwaniem o niezwłoczne podjęcie działań dotyczących realizacji zadań własnych gminy w zakresie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W przypadku niepodjęcia działań przez radę  wojewoda rozważał wystąpienie z wnioskiem o uruchomienie procedury postępowania zgodnej z art. 96 ust. 1 lub art. 97 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Wobec niezrealizowania przez Miasto Zakopane ustawowych obowiązków w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyeliminowania stanu bezprawnej bezczynności Rady – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara do wojewody Łukasza Kmity.

XI.816.1.2015

Dziesiąta rocznica Konwencji stambulskiej - w jaki sposób chroni ona prawa ludzi? [AKTUALIZACJA]: Odpowiedź min. Anny Schmidt

Data: 2021-06-16, 2021-05-11
  • 11 maja 2021 r. mija 10 lat, kiedy Konwencja stambulska została otwarta do podpisu
  • Konwencja została dotychczas ratyfikowana przez 34 państwa członkowskie Rady Europy i podpisana przez kolejnych 12 państw oraz Unię Europejską
  • Polska jest wśród państw, które zobowiązały się zapewnić najwyższy poziom ochrony przed przemocą wobec kobiet i przemocą domową
  • Krajowy mechanizm przeciwdziałania przemocy nadal nie jest dostosowany do rzeczywistych potrzeb i konieczne są dalsze prace w celu wdrożenia standardów określonych w Konwencji
  • W MRiPS nie są prowadzone prace mające na celu wypowiedzenie Konwencji - odpowiedziała RPO Anna Schmidt, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania

11 maja 2021 r. mija 10 lat, kiedy Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencja stambulska) – pierwszy europejski akt prawny ustanawiający w tym obszarze wiążące państwa-strony normy minimalne – została otwarta do podpisu.

Polska podpisała ten traktat w 2012 r., by po kilku latach prac przygotowawczych – w 2015 r. – zdecydować o jego ratyfikacji. Tym samym Polska należy do tych państw, które złożyły osobom podlegającym jej jurysdykcji, a także wspólnocie międzynarodowej zapewnienie, że potępiają wszystkie formy przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Postanowienia Konwencji sformułowane zostały w oparciu o międzynarodowe i europejskie standardy i orzecznictwo, a także najlepsze praktyki krajowe. Przez to Konwencja stanowi skuteczny instrument prawny służący zapobieganiu i zwalczaniu przemocy, uwzględniający fakt, że kobiety i dziewczęta są bardziej niż mężczyźni narażone na przemoc ze względu na płeć (gender-based), a także, że przemoc domowa dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu oraz że mężczyźni mogą również być jej ofiarami. Zauważając strukturalny charakter przemocy wobec kobiet, wdrożenie de iure i de facto równości kobiet i mężczyzn jest kluczowym działaniem państwa-strony.

Opracowanie i przyjęcie Konwencji stambulskiej wynikało z uznania, że przemoc stanowi drastyczne naruszenie podstawowych praw człowieka i formę dyskryminacji kobiet, których wyeliminowanie wymaga konkretnych działań państw. Dlatego też należy dążyć do wdrożenia określonych w traktacie rozwiązań, by właściwie rozpoznawać i ograniczać to negatywne zjawisko. Takie działania pomogą uświadomić, jak przemoc przejawia się w relacjach między osobami bliskimi, czy w stosunkach społecznych, i będą rzeczywistym wsparciem dla osób doświadczających, pomimo podejmowanych wysiłków, przemocy.  

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędne jest koncentrowanie się na działaniach w czterech obszarach określonych w Konwencji stambulskiej w celu zbudowania kompleksowej reakcji państwa, tj. zapobieganie, ochrona, ściganie i tworzenie skoordynowanych polityk. Należy przy tym uwzględnić zobowiązania w tym obszarze, które wynikają z innych traktatów dotyczących praw człowieka, jak w szczególności:

  • Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r. (ratyfikowanej w 1982 r.) – w tym m.in. dążenia do zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety (art. 5),
  • Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami z 2006 r. (ratyfikowanej w 2012 r.) – wskazującej m.in., że niepełnosprawne kobiety i dziewczęta są narażone na wieloaspektową dyskryminację (art. 6), i w związku z tym należy pilnie przyjąć kompleksową strategię w celu zapobiegania wszelkim formom przemocy wobec niepełnosprawnych kobiet i dziewcząt i ich eliminacji we wszystkich miejscach, w tym w domu i instytucjach, oraz w celu uchwalenia przepisów zapewniających ochronę przed przemocą, ściganie sprawców i zadośćuczynienie ofiarom (Uwagi końcowe Komitetu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami z 2018 r., pkt 10, CRPD/C/POL/CO/1).

Do zadań RPO jako krajowej instytucji praw człowieka (ang. NHRI) należy wspieranie wdrażania międzynarodowych standardów na poziomie krajowym. Dlatego też RPO w wystąpieniach do właściwych organów wskazuje na konieczność wprowadzenia zmian legislacyjnych w obowiązujących w Polsce unormowaniach prawnych, jak również zwraca uwagę na istniejące luki w prawie oraz potrzebę podjęcia innych działań (w tym edukacyjnych, czy dotyczących rozwoju infrastruktury wsparcia) w celu odpowiedniego uwzględnienia postanowień Konwencji.

W Konwencji stambulskiej, podobnie jak w innych tego typu traktatach, określono także mechanizm monitorujący (jak np. CERD, CEDAW, CRPD). Zadaniem Grupy ekspertów do spraw przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (GREVIO) jest czuwanie nad wdrażaniem przez państwa-strony Konwencji – poprzez cykliczną ocenę sytuacji w danym kraju, sporządzaną na podstawie sprawozdania rządu, NHRI i organizacji pozarządowych. Aktualnie trwa pierwszy przegląd dotyczący Polski – sprawozdanie GREVIO powinno zostać przedstawione we wrześniu 2021 r. i stać się ważnym impulsem do dalszych konstruktywnych działań.

RPO wyraża nadzieję, że w kolejnej dekadzie państwo polskie, jako strona Konwencji stambulskiej realizować będzie w pełni swoje zobowiązania, odrzucając wszelkie próby osłabienia ustanowionego systemu ochrony przed przemocą. Przeciwnie – wychodząc z kryzysu związanego z pandemią COVID-19 wzmocni swą aktywność, uwzględniając głosy i potrzeby obywatelek i obywateli.

Aby skutecznie realizować ten cel niezbędna pozostaje współpraca sektora publicznego z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności działającymi na rzecz praw kobiet. Organizacje pozarządowe odgrywają ogromną rolę w zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej – zadaniem państwa jest więc właściwe wykorzystanie tego potencjału i zachęcanie do dalszej aktywności, w tym poprzez trwałe możliwości finansowania i mechanizmy współpracy instytucjonalnej.

Pamiętajmy, że każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby (art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka). To człowiek – jako jednostka, której prawo do życia wolnego od przemocy szanujemy, chronimy i promujemy – winien pozostawać w centrum zainteresowania. Dotychczasowe doświadczenie kobiet jest szczególne, dlatego też działania nie mogą pozostawać neutralne płciowo, nie można bowiem przymykać oczu na rzeczywistość.

Odpowiedż Anny Schmidt (aktualizacja z 16 czerwca 2021 r.)

Polska wdraża Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z uwzględnieniem zasad Konstytucji RP, do czego odnosi się oświadczenie złożone w momencie ratyfikowania Konwencji.

Zaznaczam, że w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej nie są prowadzone prace mające na celu jej wypowiedzenie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji w przedmiotowej sprawie.

Należy również podkreślić, że w związku z upływającą ważnością zastrzeżeń złożonych przy ratyfikacji przez Polskę Konwencji, przygotowany został wniosek o zmianę zakresu obowiązywania Konwencji.

Ustawą z dnia 20 stycznia 2021 r. o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. dokonano zmian zastrzeżeń do art. 30 ust. 2, art. 44 ust. 1 pkt e oraz art. 58 konwencji, skutkiem których będzie rozszerzenie zakresu stosowania konwencji w Polsce w kontekście szczegółowych rozwiązań dotyczących procedury karnej i karania za czyny wskazane w konwencji.

Jest to efekt zmian prawa polskiego (zmiana przepisów, doprecyzowanie ich interpretacji), które nastąpiły po ratyfikacji konwencji.

Zastrzeżenie do art. 30 ust. 2 konwencji – modyfikacja treści z powodu zmiany prawa

W momencie ratyfikacji konwencji, zgodnie z prawem polskim przesłanką uzyskania państwowej kompensaty przysługującej ofiarom niektórych przestępstw było obywatelstwo osoby pokrzywdzonej (RP lub innego państwa członkowskiego UE). Obecnie – po zmianach w prawie polskim - kryterium decydującym o możliwości uzyskania rekompensaty jest miejsce stałego pobytu (zamiast obywatelstwa). Przesłanka „miejsca pobytu” poszerza krąg osób uprawnionych do uzyskania kompensaty, gdyż mogą ją uzyskać także osoby nie będące obywatelami państw Unii Europejskiej, jeśli tylko mają miejsce stałego pobytu na terytorium jednego z państw członkowskich.

Zastrzeżenie do art. 44 ust. 1 lit. e konwencji – zmiana polegająca na doprecyzowaniu treści

Zgodnie z interpretacją kodeksu karnego stosowaną w okresie ratyfikacji konwencji – nie było podstaw do ścigania sprawców przestępstw niebędących obywatelami polskimi, mających miejsce zamieszkania w Polsce, jeśli przestępstwo zostało popełnione poza terytorium Polski. Zgodnie z obecną interpretacją – dopuszczalne jest ściganie osoby, która popełniła przestępstwo, jeżeli osoba ta przebywa (legalnie bądź nielegalnie) w Polsce. Artykuł 110 § 2 kodeksu karnego daje bowiem podstawy do tzw. odpowiedzialności zastępczej, czyli stosowania polskiego prawa „w zastępstwie” państwa bardziej związanego z przestępstwem popełnionym przez cudzoziemca. Uzasadnieniem podjęcia ścigania przez Polskę jest w tym przypadku międzynarodowa solidarność w walce z przestępczością.

Zastrzeżenie do art. 58 konwencji – wycofanie w związku ze zmianami prawa

Zastrzeżenie złożone w 2015 r. dotyczyło terminu przedawnienia ścigania przestępstw takich jak: zmuszenie do małżeństwa, okaleczenie żeńskich narządów płciowych, przymusowa aborcja i sterylizacja, który odbiegał od przewidzianego w konwencji. W momencie ratyfikacji – zgodnie z prawem polskim - wymóg konwencji dotyczący okresu przedawnienia ścigania przestępstw spełniony był jedynie w odniesieniu do przestępstwa zgwałcenia. Zastrzeżenie zostało wycofane. Wynika to z przeprowadzonych zmian w prawie polskim dotyczących przedawnienia ścigania przestępstwa przymusowej aborcji - w obecnym stanie prawa spełnione są wymogi konwencyjne w zakresie ścigania tego przestępstwa. Dodatkowo przewidziane są zmiany (prace legislacyjne w toku) w zakresie okresu przedawnienia ścigania pozostałych przestępstw, o których mowa w konwencji (przymusowe małżeństwa, okaleczanie żeńskich narządów płciowych, przymusowa sterylizacja). Rezultatem prac będzie pełne dostosowanie prawa krajowego do konwencji, co sprawi, że dalsze utrzymywanie zastrzeżenia jest zbędne.

Utrzymanie w mocy zastrzeżenia do art. 55 konwencji

Zastrzeżenie dotyczy zasad ścigania przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej. Konwencja przewiduje ściganie tego przestępstwa z urzędu, dopuszczając zarazem stosowanie innego trybu ścigania tego przestępstwa przez państwa (na mocy złożenia zastrzeżenia do odpowiedniego postanowienia konwencji). Niezbędne było podtrzymanie zastrzeżenia ze względu na obowiązywanie art. 217 § 3 k.k., który przewiduje ściganie przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej z oskarżenia prywatnego. Zakres stosowania przepisu dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej jest ograniczony ponieważ wszystkie przypadki ciężkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu podlegają innej kwalifikacji prawnej i są ścigane z urzędu. Przede wszystkim jednak należy mieć na uwadze, że wszelkie naruszenia nietykalności związane z przemocą domową podlegają ściganiu na mocy art. 207 k.k. („znęcanie się”), to jest są ścigane z oskarżenia publicznego. Polska nie jest jedynym krajem, który zgłosił zastrzeżenie do tego artykułu konwencji. Oprócz Polski zastrzeżenie do tego postanowienia zgłosiły: Finlandia, Rumunia, Słowenia, Szwajcaria, Północna Macedonia.

Nadrzędnym celem rozwiązań prawnych i programów działania przyjmowanych w Polsce w zakresie kwestii uregulowanych w Konwencji jest zrealizowanie fundamentalnego obowiązku władz publicznych poszanowania i ochrony godności człowieka oraz zagwarantowania, wywodzonych z godności człowieka, wolności i praw człowieka i obywatela (art. 30 Konstytucji RP). Treść rozwiązań prawnych i programów działania w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizuje określone w Konstytucji RP podstawowe wymogi w zakresie gwarantowania równości wszystkich wobec prawa, prawo wszystkich do równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 ust. 1), niedyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym (art. 32 ust. 2), równych praw kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym (art. 33 ust. 1). Artykuły 32 i 33 Konstytucji RP nie nakazują traktowania w identyczny sposób czy gwarantowania identycznych praw, ani nie zakazują różnicowania sytuacji podmiotów prawa. Równość należy pojmować jako zakaz nieuzasadnionego różnicowania przy kształtowaniu sytuacji podobnych podmiotów prawa albo jednakowego traktowania różnych podmiotów prawa1 . Mechanizmy i narzędzia zapobiegania i zwalczania przemocy, w tym zawarte w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, skonstruowane zostały w taki sposób, że mają zastosowanie do każdej osoby doznającej przemocy. Jedyną grupą, dla której przewidziano specyficzne rozwiązania, są dzieci, wobec których należy oddziaływać inaczej niż w stosunku do dorosłych.

(...)

W kontekście zarzutu Pana Rzecznika, że nie wyznaczono instytucji odpowiedzialnej za koordynację, wdrażanie, monitorowanie oraz ewaluację wykonywania przez Polskę postanowień Konwencji wyjaśniam, że zadania te powierzono 30 kwietnia 2019 r. Ministrowi Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Niemniej kluczowe zadania w zakresie zapobiegania i zwalczania przemocy realizują przede wszystkim Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Edukacji i Nauki, wraz z jednostkami i instytucjami podległymi, w tym Komendą Główną Policji, Urzędem do spraw Cudzoziemców, Centralnym Zarządem Służby Więziennej, Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

(....)

Wniosek Pana Rzecznika, że do przemocy wykraczającej poza kontekst rodzinny nie przywiązuje się zbyt dużo uwagi nie znajduje uzasadnienia. Ochronę i pomoc osobom, które doznały przemocy, zapewniają rozbudowane przepisy karne, prawa cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego, jak również, w odniesieniu do przemocy w rodzinie, obok przepisów karnych, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i ustawa o pomocy społecznej. Wdrażanie wskazanych przepisów wspierają i uzupełniają realizowane programy prewencyjne, pomocy ofiarom przemocy, edukacyjne i w zakresie podnoszenia świadomości społecznej.

Oceniając zakres realizowanej przez Polskę polityki zwalczania przemocy, trzeba należycie uwzględnić rodzaj i skalę problemów, które realnie w Polsce występują. Pewne przejawy przemocy, o których mowa w Konwencji, w Polsce nie występują (przymusowe małżeństwa, przemoc honorowa, przymusowa sterylizacja i aborcja). (...)

W Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej podjęto prace nad przygotowaniem projektu nowelizacji ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. z 2020 r. poz. 218 i 956), o czym informowałam Pana Rzecznika pismem z dnia 1 kwietnia br. Projektowane zmiany uwzględniają propozycje Zespołu Monitorującego do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Celem nowelizacji jest poprawa funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy na szczeblu centralnym i lokalnym, zwiększenie bezpieczeństwa i ochrony osób zagrożonych i doznających przemocy domowej oraz rozwój oddziaływań skierowanych do osób stosujących przemoc. W konsekwencji wejścia w życie przepisów ustawy zmieniającej konieczne będzie znowelizowanie szeregu rozporządzeń oraz dostosowanie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie do przyjętych regulacji. Zatem możliwe będzie przyjęcie komplementarnych rozwiązań prawnych w zakresie identyfikacji, zapobiegania i minimalizowania negatywnych następstw przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.

(całość odpowiedzi minister Anny Schmidt w załączniku poniżej)

XI.518.1.2019

RPO na konferencji naukowej o sytuacji rodzin „Razem wobec rozstania”

Data: 2021-06-15
  • Od początku kadencji sferę stosunków rodzinnych – praw i wolności człowieka i obywatela – RPO VII kadencji uważał za szczególnie istotną. Jedną z inicjatyw Rzecznika była organizacja w porozumieniu z ówczesnym rzecznikiem praw dziecka Markiem Michalakiem, Zespołu Ekspertów ds. Alimentów.
  • Tematyka prawa rodzinnego była także istotną częścią programów kolejnych Kongresów Praw Obywatelskich (2017-2019), jak również przedmiotem rozważań podczas odrębnego Kongresu Praw Rodzicielskich w 2018 r.
  • W 2019 r. RPO promował też obywatelskie „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”.
  • 15 czerwca Adam Bodnar wziął udział w konferencji naukowej o problemach dzieci w sytuacji rozstania rodziców. Podkreślił, że jażdego roku tysiące dzieci w Polsce doświadcza sytuacji kryzysowej, jakim jest rozstanie się rodziców.

„Standardy pomocy dziecku….”, powstałe z inicjatywy kilku organizacji pozarządowych – tych nieodzownych przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, zebrane w broszurze skierowanej do poszczególnych grup biorących udział w złożonym procesie rozpadu związku, i skupione na zapewnieniu ochrony dobra dziecka, RPO objął patronatem. W Biurze RPO została zorganizowana ich prezentacja, połączona z debatą. Przedstawiciele twórców Standardów brali także udział w III Kongresie Praw Obywatelskich.

Pandemia oraz próby, podjęte przez rządzących w celu jej ograniczenia i stłumienia, wpłynęły także znacząco na życie niemal wszystkich polskich rodzin:

  • Spadek dochodów rodziców naraził ich na szczególne problemy -– dotyczyło to zarówno tych rodziców, którzy pierwszoplanowo i na co dzień zajmowali się wspólnymi dziećmi, jak i tych, którzy swój obowiązek utrzymywania i wychowywania wspólnych dzieci wypełniali głównie przez spłatę alimentów;
  • Dla rodzin doświadczających rozstania izolacja i ograniczenia w podróżowaniu stały się powodem, a czasem pretekstem, ograniczania kontaktów między rodzicami i dziećmi – szczególnym wypadkiem były kontakty transgraniczne, wiążące się z obowiązkową kwarantanną, a tym samym niemal nierealizowane przez długi czas;

Tymczasem sądy rodzinne w pewnym okresie zajmowały się jedynie sprawami pilnymi, do których katalogu rządzący nie zdecydowali się – mimo apeli RPO – wpisać spraw o alimenty i o o kontakty. Nie było też wyjątków od kwarantanny granicznej w przypadku sądowo uregulowanych kontaktów rodziców i dzieci.

Na konferencji panel dyskusyjny o sytuacji dzieci moderował przedstawiciel Biura RPO Michał Kubalski,  członek europejskiej grupy eksperckiej ds. rodzicielstwa. Do panelu zaproszeni byli:

  • st. sierż. Rafał Jasikowski, były dzielnicowy Pragi Południe, Wydział Organizacji Służby Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII
  • Aleksandra Szewera-Nalewajek, kuratorka rodzinna z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Północ, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Kuratorów Sądowych
  • Marta Witek-Zegan, prawniczka, mediatorka, Stowarzyszenie OPTA
  • sędzia Dorota Hildebrand-Mrowiec, preze ka Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce
  • dr Małgorzata Eysymontt, adwokatka, SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny
  • Robert Ofiara, adwokat, Kancelaria Adwokacka, współtwórca „Standardów pomocy dziecku…”

Dlaczego nadal nie ma w Polsce funkcji "koronera"? Kolejna interwencja Rzecznika u Ministra Zdrowia

Data: 2021-06-08
  • Narasta problem braku urzędnika, który stwierdzałby zgon i sprawował pieczę nad zwłokami (nazywanego koronerem) – o co od dawna apeluje RPO 
  • W pandemii wojewodowie maja prawo powoływać lekarzy, by stwierdzali zgony osób, które mogły umrzeć na koronawirusa, także poza szpitalem
  • Ale przepis taki nie ma zastosowania, gdy do śmieci doszło z innych przyczyn
  • Odpowiedni projekt resortu zdrowia wciąż nie jest zaś uchwalony - a miał wejść w życie w styczniu 2021 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o informacje o stanie prac legislacyjnych projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów.

Nawiązując do wystąpienia z 3 lutego 2021 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk przesłał MZ ponaglenie w sprawie. - Pomimo postulowanego od lat przez Rzecznika systemowego uregulowania problemu stwierdzania zgonu, pozostaje on wciąż aktualny, a obecnie obowiązujące anachroniczne regulacje nadal nie zostały zmienione – napisał.

W wielu państwach działa instytucja koronera, który łączy potrzebną w takich przypadkach wiedzę prawniczą i medyczną. Aby tego typu funkcja mogła istnieć w Polsce, trzeba zmienić przepisy.

W Biurze RPO prowadzona była np. bulwersująca sprawa mężczyzny, ofiary  wypadku drogowego. W drodze do szpitala zmarł, wobec czego załoga karetki pogotowia wróciła na miejsce wypadku i tam zostawiła zwłoki. Ratownik medyczny nie jest bowiem uprawniony do stwierdzania zgonu. Uprawnienie takie ma lekarz pogotowia ratunkowego, ale do wypadków często wysyłani są  sami ratownicy. 

Problem pojawia się również w przypadku rodzin, których bliscy zmarli w domu. Dyspozytor często odmawia przyjazdu lekarza pogotowia, by stwierdził zgon i wypisał niezbędne dokumenty. Lekarz rodzinny może być zaś trudno dostępny (np. w weekendy), a bez karty zgonu rodzina nie może rozpocząć formalności z organizacją pogrzebu. 

Jeszcze 15 maja 2014 r. RPO wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie działań legislacyjnych. Mimo ponawiania tego postulatu do kolejnych ministrów ustawa nie została znowelizowana. 

W grudniu 2019 r. RPO przekazał MZ uwagi do projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów. Został on przedstawiony do zaopiniowania przez Rządowe Centrum Legislacji. Według projektu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2021 r. Tymczasem nadal nie została przyjęta. A Biuletyn Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji od 25 listopada 2019 r. wskazuje etap konsultacji publicznych, z uwagą „projekt zwolniony na podstawie Planu Prac Rządu”.

BPK.519.89.2014

Brak przepisów nt. pobytu nieletnich matek z dziećmi w placówkach resocjalizacyjnych narusza ich prawa. RPO opisuje problem premierowi

Data: 2021-06-01
  • Nieletnie matki przebywające w takich placówkach, jak MOW-y, powinny mieć możliwość bieżącej pieczy nad dziećmi - nie jedynie na zasadzie pojedynczych spotkań z dziećmi, które na co dzień są z dala od matek
  • Z braku właściwych przepisów nieletnie opuszczają MOW bądź zakład poprawczy, przerywając proces resocjalizacji i wracają np. do domów rodzinnych, gdzie mogą występować zjawiska patologiczne
  • Bardzo rzadko zdarza się, że nieletnia matka z dzieckiem trafia do specjalistycznej rodziny zastępczej

Obecna sytuacja każdej z takich matek może prowadzić do naruszenia kilku zapisów Konstytucji: art. 18, 47 i 71 ust. 2 - m.in. co do różnicowania ochrony dobra prawnie chronionego, jakie stanowi macierzyństwo i życie rodzinne.  Nie ma bowiem właściwych norm prawnych co do życia rodzinnego nieletniej i jej dziecka, obejmujących możliwość sprawowania przez nieletnią opieki nad dzieckiem podczas jej pobytu w placówce.

Dlatego RPO Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego o podjęcie skutecznych działań dla rozwiązania problemu, który znajduje się we właściwości trzech podległych mu resortów: Sprawiedliwości, Edukacji i Nauki oraz Rodziny i Polityki Społecznej.

Wcześniejsze działania RPO

Działający w Biurze RPO Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur niemal od dekady wskazuje na brak odpowiednich przepisów ws. sytuacji osób nieletnich w ciąży oraz nieletnich matek i ich dzieci, przebywających w placówkach resocjalizacyjnych. Chodzi o placówki podległe Ministerstwu Edukacji i Nauki (młodzieżowe ośrodki wychowawcze) i Ministerstwu Sprawiedliwości (schroniska dla nieletnich, zakłady poprawcze). Jeszcze w 2014 r. prof. Irena Lipowicz, ówczesny RPO, wniosła do MS i MEN o przygotowanie niezbędnych regulacji.

21 stycznia 2016 r. RPO zwracał uwagę minister edukacji Annie Zalewskiej na  § 15 rozporządzenia z 2 listopada 2015 r. w tej sprawie. RPO pozytywnie oceniał jego rozwiązanie, określające zakres pomocy wychowance w ciąży i po urodzeniu dziecka. W projekcie przewidziano, iż MOW zapewnia nieletniej matce stały kontakt z dzieckiem, możliwość opieki nad dzieckiem poza czasem nauki w szkole oraz udział w jego wychowaniu.

Sekretarz stanu w MEN wskazał jednak, że intencją przepisu tego nie było umożliwienie przebywania w MOW nieletnim matkom z dziećmi, lecz umożliwienie im udziału w opiece nad dzieckiem.

Ostatecznie regulację zmodyfikowano przez wskazanie, że MOW wspiera nieletnią matkę w bieżącej pieczy nad dzieckiem i w jego wychowaniu, chyba że sąd opiekuńczy postanowi inaczej.

Postulaty Rzecznika

W  ocenie RPO zasadny jest powrót do pierwotnego brzmienia rozporządzenia, w związku z tym, że nieletnie matki powinny mieć możliwość sprawowania nad dziećmi bieżącej pieczy w MOW -  a nie jedynie na zasadzie pojedynczych spotkań z dziećmi, które na co dzień są z dala od matek.

Placówki resocjalizacyjne (w tym MOW-y) powinny dysponować domami, oddziałami, a nawet pokojami dla matki i dziecka, w których nieletnie mogłyby przebywać wraz z dziećmi w odpowiednich warunkach.

A uregulowania prawne pobytu nieletnich matek w ośrodkach resocjalizacyjnych powinny zostać określone w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich. Kolejnym krokiem byłoby przygotowanie przepisów wykonawczych, w których m.in. wskazano by placówki dla nieletnich matek oraz warunki jakie muszą one spełniać.

Rozwiązanie czyniące zadość powyższemu postulatowi zostało zaproponowane w projekcie nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich z 8 marca 2019 r.  Zakładano, że dla umożliwienia nieletniej matce w MOW pieczy nad dzieckiem można organizować w wyznaczonych ośrodkach domy dla matki i dziecka. Dziecko przebywałoby tam wraz z matką do ukończenia 3. roku życia, chyba że dobro dziecka i względy wychowawcze lub zdrowotne by za tym nie przemawiały. Projektu jednak zaniechano.

Prawa nieletnich matek i ich dzieci są naruszane

KMPT zwrócił się ostatnio do poszczególnych placówek dla dziewcząt, m.in. o informacje nt. liczby nieletnich matek, które trafiły do ośrodków, będąc już matkami, oraz liczby nieletnich, które zostały matkami w trakcie wykonywania środka wychowawczego.

Według uzyskanych informacji w latach 2017-2021 szacunkowa liczba nieletnich matek przebywających w MOW wyniosła ponad  2900.

Obecna sytuacja każdej z nich może prowadzić do naruszenia zapisów Konstytucji - art. 18, 47 i 71 ust. 2 w zakresie, w jakim różnicuje ochronę dobra prawnie chronionego, jakie stanowi macierzyństwo i życie rodzinne.  A w myśl art. 18 małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP. Art. 47 Konstytucji stanowi, że każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym, nie jest realizowany przez władze publiczne w zakresie w jakim odnosi się do sytuacji nieletnich matek przebywających w placówkach i ich dzieci.

Nie ma bowiem właściwych norm prawnych w zakresie życia rodzinnego nieletniej i jej dziecka, obejmujących możliwość sprawowania przez nieletnią opieki nad dzieckiem w placówce.

Nie jest także uwzględniony  art. 71 ust. 2 Konstytucji, według którego matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa.

Te normy konstytucyjne wyraźnie wskazują, że obecna sytuacja, w której brakuje regulacji prawnych określających sytuację nieletnich kobiet będących w ciąży i po urodzeniu dziecka, z punktu widzenia obowiązku władzy publicznej do zapewnienia im szczególnej opieki, w tym ochrony życia rodzinnego oraz macierzyństwa, stanowi pominięcie legislacyjne, które winno być niezwłocznie uzupełnione.

A z braku właściwych regulacji prawnych nieletnie na wniosek dyrektorów placówek opuszczają MOW bądź zakład poprawczy, przerywając tym samym proces resocjalizacji. Wracają do domów rodzinnych, gdzie nierzadko występują zjawiska patologiczne, bądź są kierowane do domów samotnej matki, gdzie nie mają zapewnionych odpowiednich oddziaływań i wsparcia.

Bardzo rzadko zdarza się, że nieletnia matka z dzieckiem trafia do specjalistycznej rodziny zastępczej. Związane jest to ze zbyt małą liczbą tego rodzaju rodzin. W pozostałych przypadkach wychowanka i jej dziecko są rozdzielani: matka zostaje w placówce, a dziecko trafia do adopcji, umieszczone w rodzinie zastępczej lub w domu dziecka.

A poza aspektem prawnym niezwykle istotny w kontekście ochrony więzi matki i dziecka, jest także aspekt psychologiczny. Noworodek rozwija się bardzo dynamicznie – w pierwszym roku życia dziecka, oprócz funkcji poszczególnych układów, niezwykle istotny jest rozwój sfery emocjonalno-społecznej. Stworzenie więzi jest kluczowym aspektem rozwoju, który ma doniosłe znaczenie dla dalszego życia człowieka.

Długofalowe efekty wczesnych doświadczeń mogą ujawniać się w starszym dzieciństwie lub w okresie dojrzewania w formie zachowań przestępczych, a po wejściu w wiek dojrzały w formie zaburzeń psychicznych.

Standardy europejskie

Na respektowanie życia rodzinnego oraz kwestię ochrony praw dzieci zwraca także uwagę Rada Europy w dokumencie Strategia Rady Europy na rzecz praw dziecka (2016-2021). W jednym z jej punktów  mowa jest o tym, że RE będzie promować implementację standardów w zakresie prawa rodzinnego oraz polityki wspierającej pozytywne rodzicielstwo. W ocenie RE kluczowe jest zbadanie, jak państwa członkowskie mogą stworzyć lepsze przepisy i procedury, które zapewnią, by najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka było najważniejszą sprawą w podejmowaniu decyzji w przejmowaniu spod opieki rodzicielskiej, umieszczaniu w pieczach zastępczych i ponownym łączeniu.

Jako przykład tego, że organy państwa muszą przedstawić poważne powody uzasadniające decyzję o utrzymaniu rozdzielenia dziecka od rodziców może służyć wygrana sprawy R.M.S przeciwko Hiszpanii, przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Skarżąca twierdziła, że była pozbawiona wszelkich kontaktów z córką od trzech lat i 10 miesięcy ze względu na jej status. Orzekając naruszenie art. 8 EKPC, Trybunał podkreślił, że rolą organów opieki społecznej jest właśnie pomoc osobom znajdującym się w trudnym położeniu […], zapewnienie im wskazówek i porad w kwestiach, takich jak różne rodzaje dostępnych świadczeń, możliwości uzyskania lokalu socjalnego oraz środki służące przezwyciężaniu trudności, jakich to początkowo poszukiwała skarżąca”.

KMP.573.52.2014

Brak świadczenia przy opiece nad babcią. RPO przyłącza się do skargi przed NSA

Data: 2021-05-28
  • Pan Kacper opiekuje się babcią i musiał zrezygnować w tym celu z pracy.
  • Nie dostał jednak świadczenia pielęgnacyjnego.
  • Sprawę o nie przegrał przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Przed NSA wspiera go Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pan Kacper opiekuje się babcią, która jest osobą z niepełnosprawnością. Musiał zrezygnować z pracy. Gminny ośrodek pomocy społecznej odmówił mu jednak wypłacenia świadczenia pielęgnacyjnego (dziś to 1971 zł), ponieważ babcia ma też dzieci, i to one powinny się nią zajmować, a poza tym utraciła sprawność po 60. roku życia, więc jej opiekun nie ma prawa do świadczenia pielęgnacyjnego takiego jak opiekun osoby, która utraciła sprawność w dzieciństwie.

Polskie prawo różnicuje bowiem wsparcie dla opiekuna od tego, w jakim momencie życia osoby z niepełnosprawnościami tę niepełnosprawność stwierdzono (to konsekwencja protestu opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami w 2014 r.  – rząd spełnił ich postulaty i podniósł wsparcie, ale właśnie ograniczając je tylko dla opiekunów dzieci). 21 października 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał to rozwiązanie za niekonstytucyjne, wskazując, że nie można w taki sposób dzielić opiekunów.

Jednak żaden rząd tego wyroku do tej pory nie wykonał i przepisy na poziomie ustawy różnicują poziom wsparcia. Opiekun osoby, której niepełnosprawność stwierdzono w dzieciństwie może liczyć na właśnie 1971 zł, jeśli zrezygnuje z pracy, a opiekun seniora z niepełnosprawnością -620 zł i to tylko wtedy, jeśli dochód w rodzinie nie przekracza 764 zł.

W przypadku pana Kacpra sytuacja jest o tyle skomplikowana, że jego babcia ma troje dzieci. Ośrodek Pomocy Społecznej uznał więc, że to one powinny zająć się matką. Nie uznał tłumaczenia, że choć są to osoby bez orzeczonej niepełnosprawności, to stan zdrowia nie pozwala im sprawować opieki nad matką, z którą nie mieszkają i mają poważne kłopoty nawet z dojazdem do niej.

Ośrodek Pomocy Społecznej uznał, że świadczenie pielęgnacyjne się panu Kacprowi nie należy. Pan Kacper odwołał się od decyzji, ale przegrał sprawę przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Teraz sprawa trafia do NSA i Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do niej po stronie pana Kacpra.

Rzecznik dostrzega:

  1. naruszenie prawa materialnego mające wpływ na wynik sprawy poprzez:
  • poprzez błędną wykładnię art. 17 ust. 1 pkt 4 w zw. z art. 17 ust. 1a ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (Dz. U. z 2020 r. poz. 111 ze zm.) polegającą na:
  • pominięciu prawnie uzasadnionych celów wskazanej ustawy,
  • przyjęciu, że faktyczne sprawowanie przez skarżącego opieki nad niepełnosprawną w stopniu znacznym babcią nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, iż jego babcia ma dzieci, na których - jako spokrewnionych w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek alimentacyjny,
  • uznaniu, że potencjalny obowiązek alimentacyjny dzieci względem wymagającej opieki matki bez względu na szczególne okoliczności wyprzedza obowiązek alimentacyjny wnuka, co w konsekwencji doprowadziło do błędnej konstatacji, iż w sytuacji skarżącego nie zaktualizował się wynikający z przepisów ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. z 2020 r. poz. 1359) obowiązek alimentacyjny względem babci, co z kolei przesądziło o braku prawa do świadczenia pielęgnacyjnego,
  • uznaniu, że brak orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności rodziców i wujostwa pana Kacpra w powiązaniu z okolicznością, iż obowiązek alimentacyjny dzieci wyprzedza obowiązek alimentacyjny wnuka, ma przesądzające znaczenie dla negatywnej oceny wniosku o przyznanie skarżącemu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego,
  • poprzez niezastosowanie art. 27 ust. 5 w zw. z art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b u.o.ś.r., na skutek wadliwej wykładni art. 17 ust. 1 pkt 4 w zw. z art. 17 ust. 1a u.o.ś.r., co w konsekwencji skutkowało nieprzyjęciem, że w sytuacji Skarżącego nastąpił zbieg prawa do świadczenia pielęgnacyjnego i zasiłku dla opiekuna implikujący prawo dokonania wyboru jednego ze świadczeń i przesądziło o braku prawa Skarżącego do świadczenia pielęgnacyjnego na wniosek złożony w trakcie pobierania zasiłku dla opiekuna,
  1. naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy:
  • art. 151 p.p.s.a w zw. z art. 7, 77 § 1 i art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2020 r. poz. 256 ze zm.) poprzez błędną ocenę stanu faktycznego i niewyjaśnienie wszystkich okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy w szczególności odnoszących się do zakresu faktycznej opieki sprawowanej przez skarżącego i realnych możliwości sprawowania przez dzieci jego babci opieki nad niepełnosprawną matką w zakresie wymaganym stanem zdrowia osoby z niepełnosprawnością, a przez to nieuprawnione uznanie, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji oraz brak stosownych orzeczeń o niepełnosprawności stanowią same w sobie przeszkodę w nabyciu przez skarżącego prawa do świadczenia pielęgnacyjnego, co w konsekwencji skutkowało załatwieniem sprawy w sposób kolidujący ze słusznym interesem skarżącego.

III.7064.156.2020

Sopot ukarany za pomoc opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami. RPO odwołuje się od decyzji wojewody

Data: 2021-05-28
  • Za wydanie 73 decyzji o przyznaniu świadczenia pielęgnacyjnego opiekunom osób z niepełnosprawnością Sopot ma oddać do budżetu 2,5 mln zł.
  • Wojewoda pomorski Dariusz Drelich uważa, że przyznając świadczenie opiekunom osób, których niepełnosprawność powstała w wieku dorosłym, Sopot wydatkował środki budżetowe niezgodnie z przeznaczeniem - choć miasto postępuje zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r.
  • Trybunał uznał wtedy, że wypłacanie wyższego wparcia opiekunom dzieci z niepełnosprawnościami i niższego – opiekunom osób, które straciły sprawność w wieku dorosłym, jest niekonstytucyjne i sprzeczne z zasadą równości.
  • Rząd do tej pory nie wykonał tego wyroku
  • Od decyzji wojewody pomorskiego RPO składa odwołanie do Ministra Finansów. Ten już raz uchylił decyzję Wojewody o „ukaraniu” Sopotu za równe wspieranie wszystkich opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Sopot jest tą gmina w Polsce, która bez względu na to kiedy powstała niepełnosprawność podopiecznych, wypłaca opiekunom świadczenie pielęgnacyjne. Realizuje więc wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r.

Trybunał orzekł wtedy, że niekonstytucyjna jest rozwiązanie ustawowe, które uzależnia wysokość wsparcia dla opiekuna osoby z niepełnosprawnościami od tego, w jakim momencie życia niepełnosprawność została orzeczona.

Wyrok ten do tej pory nie został wykonany przez rząd.

Dlatego zgodnie z ustawą osobie, która zrezygnowała z pracy, by opiekować się kimś, komu niepełnosprawność orzeczono w dzieciństwie, przysługuje 1971 zł zł, a opiekunowi osoby, która sprawność straciła w dorosłości i na starość – tylko 620  zł i to pod warunkiem nieprzekroczenia niskiego progu dochodowego na osobę w rodzinie (764 zł).

Wielu opiekunów, którzy dostają decyzje o odmowie wypłacenia wsparcia albo dostaje wsparcie minimalne, odwołuje się od tego i idzie do sądów administracyjnych. Sądy uwzględniają ich postulaty (RPO w wielu sprawach stawał po stronie skarżących).

Miasto Sopot podjęło decyzję, że wszystkich opiekunów osób z niepełnosprawnościami będzie traktować tak samo, zgodnie z Konstytucją. Wszystkim wypłaca wyższe wsparcie.

Zdaniem reprezentanta rządu w terenie, czyli wojewody Dariusza Drelicha, Miasto Sopot narusza w ten sposób przepisy ustawy o finansach publicznych. Powołując się na wyniki kontroli w 2019 r. już raz Wojewoda nakazał Sopotowi zwrot pieniędzy do budżetu w wysokości prawie 850 tys.

Prezydent Sopotu odwołał się od tej decyzji do Ministra Finansów, a do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich (który od sześciu lat apeluje o wykonanie wyroku TK). 

W 2019 r. Minister Finansów uchylił decyzję wojewody Drelicha.

W kwietniu 2021 r. Wojewoda po ponownym rozpatrzeniu sprawy zażądał zwrotu już nie 850 tys. zł ale prawie 2,5 mln.

RPO ponownie skarży tę decyzję co Ministra Finansów.

RPO wnosi odwołanie od decyzji wydanej przez Wojewodę Pomorskiego z 30 kwietnia 2021 r. w sprawie określenia dla Miasta Sopotu kwoty zaległości do zwrotu z tytułu wykorzystania niezgodnie z przeznaczeniem części dotacji celowej przekazanej z budżetu państwa w  latach 2014-2018 na realizację zadań z zakresu administracji rządowej dotyczących świadczeń pielęgnacyjnych w wysokości 2 489 690,13 zł (słownie: dwa miliony czterysta osiemdziesiąt dziewięć tysięcy sześćset dziewięćdziesiąt złotych trzynaście groszy) wraz z odsetkami naliczonymi jak dla zaległości podatkowych od poszczególnych dni przekazania transzy miesięcznych w okresie od 1 listopada 2014 r. do 30 kwietnia 2018 r. do dnia zapłaty.

III.7064.103.2018

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Stworzyć pieczę długoterminową. Polepszyć sytuację dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami w pieczy zastępczej. Rzecznik pisze do MRPiPS

Data: 2021-05-25
  • Należy wprowadzić pieczę zastępczą długoterminową. Skoro dziecko przebywa w pieczy zastępczej nawet kilka lat, to „wyrwanie” go z jedynego znanego mu bezpiecznego środowiska nie służy jego dobru
  • Traktuje bowiem ono to środowisko jako miejsce docelowe. Z upływem lat to rodzina zastępcza staje się dla dziecka symbolem trwałości więzów 
  • Ponadto systemowego uregulowania wymaga też sytuacja dzieci z niepełnosprawnością, zwłaszcza tych, którzy po osiągnięciu pełnoletności w pieczy zastępczej nie uzyskują zdolności do samodzielności
  • Konieczne jest m.in. zapobieganie przenoszeniu pełnoletnich wychowanków z niepełnosprawnością do domów pomocy społecznej i innych placówek

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tych sprawach do Marleny Maląg, ministry rodziny i polityki społecznej. 

Piecza długoterminowa

W ustawie z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nie ma przepisów o pieczy dlugoterminowej.

Dziecko umieszcza się w pieczy zastępczej do czasu zaistnienia warunków umożliwiających jego powrót do rodziny albo umieszczenia go w rodzinie przysposabiającej. Stosując ustawę, należy mieć na względzie podmiotowość dziecka i rodziny oraz prawo dziecka do stabilnego środowiska wychowawczego. Objęcie dziecka jedną z form pieczy zastępczej następuje na okres nie dłuższy niż do osiągnięcia przez nie pełnoletności. Od tej zasady ustawodawca wprowadził wyjątki związane przede wszystkim z kontynuowaniem przez dziecko nauki.

Organizatorzy pieczy zastępczej mają obowiązek systematycznego oceniania sytuacji dziecka i weryfikowania, czy jest możliwy jego powrót pod opiekę rodziców i reintegracja rodziny. Jeśli od umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej minęło 18 miesięcy i reintegracja rodziny nie jest możliwa, wówczas organizator rodzinnej pieczy zastępczej musi złożyć do sądu wniosek o uregulowanie sytuacji prawnej dziecka.

Założenia systemowe, że piecza zastępcza ma charakter terminowy, a docelowo dziecko ma uzyskać stałą opiekę poprzez powrót do rodziców biologicznych, jeśli ich funkcjonowanie uległo poprawie i nie zagraża dziecku, albo poprzez adopcję, należy uznać za niewystarczające.

Z badań nad realizacją zasady tymczasowości przeprowadzonych w 2018 r. wynika, że średni czas pobytu dziecka w pieczy zastępczej wynosił 45,24 miesiąca . Najkrócej w pieczy zastępczej przebywały dzieci, które:

  • powróciły pod opiekę swoich rodziców - 20,63 miesiąca;
  • zostały przysposobione - 33,03 miesiąca;
  • zostały umieszczone w DPS/ZOL - 36,48 miesiąca;
  • nadal przebywają w pieczy - 47,45 miesiąca;
  • ukończyły 18 lat - 56,12 miesiąca.

Wskazuje to na potrzebę uelastycznienia założeń systemowych poprzez wprowadzenie do ustawy pieczy zastępczej długoterminowej. Rozwiązanie to nie tylko wychodziłoby naprzeciw oczekiwaniom opiekunów zastępczych, ale stanowiłoby ramę prawną dla dzisiaj już funkcjonujących w formule długoterminowej rodzin i dzieci.

Brak skonkretyzowania na gruncie ustawowym pieczy długoterminowej dotyka:

  • dzieci umieszczone w rodzinach zastępczych u bliskich członków rodziny,
  • dzieci, których regulowanie sytuacji prawnej trwa wiele lat,
  • dzieci, których mimo upływu lat nie jest możliwy powrót do rodziny biologicznej ani też nie jest możliwe znalezienie rodziny adopcyjnej.

Realizacja praw dziecka wymaga zatem od ustawodawcy spójnych systemowo działań, tak, aby interes najmłodszych nie był narażony na szwank. Trudno dzisiaj przyjąć, że w sytuacji, gdy pobyt dziecka w pieczy zastępczej trwa z różnych przyczyn kilka lat, to „wyrwanie” dziecka z jedynego znanego mu bezpiecznego środowiska, z przyczyn formalno-prawnych stanowi działanie z poszanowaniem dobra dziecka.

Jeśli bowiem dziecko jest w rodzinie zastępczej tak długo, to tworzą się więzi i dziecko traktuje to środowisko jako miejsce docelowe. Z upływem lat to rodzina zastępcza staje się dla dziecka symbolem trwałości więzów rodzinnych i naturalnym oparciem w kryzysowej sytuacji. W przypadku sytuacji dzieci czas ma niebagatelne znaczenie i nie może być pomijany jako element nieistotny z punktu widzenia realizacji praw dziecka przebywającego w pieczy zastępczej.

W przepisach prawa powinny zostać dookreślone ramy wykorzystania możliwości powrotu dziecka do rodziców biologicznych i poszukiwania rodziców adopcyjnych, tak aby w sytuacji fiaska tych działań możliwe było zabezpieczenie dziecku stałego i bezpiecznego środowiska wychowawczego poprzez pobyt w zastępczej pieczy długoterminowej. Oczywistym przy tym jest współpraca opiekunów zastępczych, organizatora pieczy i Sądu Opiekuńczego przy uwzględnieniu zdania dziecka.

Dzieci z niepełnosprawnościami 

W ustawie nie ma też szczególnych odnoszących się do sytuacji osób z niepełnosprawnością podlegających procesowi usamodzielnienia. Możliwość przebywania wychowanków pieczy zastępczej w dotychczasowych rodzinach zastępczych po osiągnięciu pełnoletności reguluje jedynie art. 37 ust. 2 ustawy.

Zgodnie z nim osoba taka może przebywać w dotychczasowej rodzinie zastępczej, rodzinnym domu dziecka albo placówce opiekuńczo-wychowawczej,  nie dłużej jednak niż do ukończenia 25. roku życia, jeżeli legitymuje się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności i uczy się w szkole, w uczelni, na kursach, jeśli ich ukończenie jest zgodne z indywidualnym programem usamodzielnienia, u pracodawcy w celu przygotowania zawodowego.

Najpóźniej więc po ukończeniu przez wychowanka pieczy zastępczej - także wychowanka z niepełnosprawnością - 25. roku życia następuje zakończenie finansowania pieczy i kończy się odpowiedzialność państwa.

W ocenie RPO na taką sytuację nie może być zgody, szczególnie wtedy, gdy proces usamodzielnienia nie jest możliwy do zrealizowania, gdyż wychowanek z racji niepełnosprawności nie uzyskuje zdolności do samodzielności i nie jest możliwe skorzystanie przez niego ze wsparcia dedykowanego osobom z niepełnosprawnością, np. mieszkania chronione.

Przy zgodzie rodziców zastępczych winna być kontynuowana piecza długoterminowa, a w zasadzie bezterminowa z zapewnieniem finansowania opieki. Alternatywą mogłoby być umożliwienie wszystkim rodzicom zastępczym kontynuującym pieczę nad swym wychowankiem uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na podstawie ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych.

Taki kierunek zmian jest pożądany i odpowiadałby wymogom współczesnego spojrzenia na sytuację osób z niepełnosprawnością.

Deinstytucjonalizacja obejmująca obszar wsparcia dla osób z niepełnosprawnością nie może być rozumiana wąsko i winna  uwzględniać szerszy kontekst, który jest związany także z tym jaki los czeka dzieci poddane opiece państwa i umieszczone w pieczy zastępczej, kiedy staną się już dorosłe.

Wsparcie dla rodziców z niepełnosprawnością

Ponadto brak jest systemowych rozwiązań co do zakresu oraz form wsparcia w środowisku otwartym rodziców z niepełnosprawnością, którzy ze względu na specyfikę swej niepełnosprawności napotykają poważne bariery w wykonywaniu funkcji rodzicielskich.

Na konieczność wdrożenie stosownych regulacji prawnych w celu poprawy sytuacji rodziców z niepełnosprawnością RPO wskazuje od 2017 r., a na wystosowane w 2020 r. wystąpienia do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych nie uzyskał odpowiedzi.

W sytuacji, gdy stopień niepełnosprawności rodziców uniemożliwia samodzielne sprawowanie opieki nad dzieckiem, a nie mają oni oparcia w rodzinie, ani innych osobach bliskich, które mogłyby wesprzeć ich w opiece nad dzieckiem konieczne jest stworzenie mechanizmów prawnych pozwalających na pozostanie dziecka w rodzinie z jednoczesnym zabezpieczeniem jego dobra.

Niezbędne jest w takiej sytuacji stworzenie ram prawnych dla wdrożenia skoordynowanych usług wsparcia. Niesienie pomocy rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych oraz zabezpieczenie dobra dziecka, to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki.

W systemie prawa wewnętrznego art. 71 ust. l Konstytucji RP gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Z art. 71 ust. 2 Konstytucji RP wynika obowiązek udzielenia szczególnej pomocy matce przed i po urodzeniu dziecka. Tak wyznaczony standard pomocy względem matki z niepełnosprawnością wzmacnia norma art. 69 Konstytucji RP. Osoby z niepełnosprawnościami mają prawo być rodzicami. Mają prawo opiekować się swoimi dziećmi, a ich dzieci mają prawo do przebywania w swojej biologicznej rodzinie.

Poszanowanie praw rodziców z niepełnosprawnościami i ich dzieci wymaga wypracowania spójnych systemowo i kompleksowych rozwiązań poprzez stworzenie wyspecjalizowanego systemu wsparcia w celu wyeliminowania barier w wykonywaniu przez rodziców funkcji rodzicielskich.

Rzecznik prosi panią minister o uwzględnienie zgłoszonych postulatów w dalszych pracach legislacyjnych.

III.554.2.2021

Prawa rodziców dzieci martwo urodzonych, których płci nie da się ustalić. RPO dziękuje Senatowi za ponowne podjęcie prac

Data: 2021-05-20

RPO dziękuje Senatowi za podjęcie prac nad zmianą przepisów tak, by z zasiłku pogrzebowego i macierzyńskiego oraz ze skróconego okresu urlopu macierzyńskiego mogli skorzystać rodzice dzieci martwo urodzonych, których płci nie da się ustalić.

W ocenie Rzecznika senacki projekt ustawy wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym i poprawi ochronę praw obywatelskich, w szczególności praw socjalnych, w Polsce. Jest także wyrazem troski o praktyczną realizację konstytucyjnej zasady ochrony godności ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP). RPO ma nadzieję. Że projekt ustawy zostanie przyjęty przez Senat, a także Sejm RP.

W opinii Rzecznika - który w tej sprawie pisał jeszcze w 2015 r. do ówczesnego MRPiPS - niezrozumiałe jest wymaganie określenia płci w akcie urodzenia dziecka martwego w celu uzyskania przez rodziców określonych świadczeń. Jak odpowiedział Minister, odwołując się do stanowiska Ministra Zdrowia, „w odniesieniu do martwych dzieci, (w szczególności w sytuacji utraty wczesnej ciąży) należy wskazać, iż jest to prawo rodziców do pochówku, a nie obowiązek”. Rzecznik jest jednak zdania, że każdy rodzic powinien mieć zagwarantowane prawo do godnego pożegnania swego dziecka, bez względu na wiek i kondycję fizyczną, w jakiej przyszło na świat.

Sprawą tą RPO zajmuje się od 2015 r. Najpierw zwracał uwagę, że dzieci, których płci nie da się ustalić, nie można pochować – bo do aktu zgonu potrzeby jest akt urodzenia, a tam musi być wpisana płeć. Potem RPO zwrócił uwagę na sytuację samych rodziców w takiej sytuacji: nie mają oni prawa do zasiłków ani pomocy . Zgodnie z przepisami, by mogli oni otrzymać świadczenia z ubezpieczenia społecznego, muszą bowiem przedstawić odpis aktu urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Aktu urodzenia w tej sytuacji nie można zaś sporządzić z uwagi na niemożliwość określenia płci dziecka (co jest elementem obligatoryjnym w akcie urodzenia). Niemożność określenia płci uniemożliwia zatem uzyskanie dokumentu, który warunkuje możliwość ubiegania się o skrócony urlop macierzyński, zasiłek macierzyński, czy też zasiłek pogrzebowy.

W 2017 r. Senat przyjął propozycję zmian, ale Sejm się nią nie zajął i projekt przepadł z końcem kadencji w 2019 r.

VII.534.18.2015

Lekcje religii: dopóki uczeń jest niepełnoletni, o edukacji religijnej decydują rodzice. Powinni jednak brać pod uwagę stanowisko dziecka. MEiN odpowiada RPO

Data: 2021-05-14
  • Uczniowie niepełnoletni nie mogą samo decydować udziale w lekcjach religii.
  • Prawo do decydowania o wychowaniu religijnym dzieci Konstytucja i Kodeks rodzinny i opiekuńczy daje rodzicom.
  • Rodzice jednak powinni współdziałać z dzieckiem i uwzględniać jego punkt widzenia

MEiN opowiada na pismo RPO, który przekazał postulat młodego obywatela, by uczniowie niepełnoletni mogli sami decydować o ty, czy chcą chodzić na religię. Pismo do RPO podpisał Tomasz Rzymkowski, wiceminister i pełnomocnik rządu do spraw kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego

Min. Rzymkowski odwołuje się do art. 48 Konstytucji , który zapewnia rodzicom pierwszeństwo w podejmowaniu wobec dziecka działań wychowawczych. Przepis ten stanowi: „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.

Min. Rzymkowski dodaje, że wzmianka o wolności sumienia ma znacznie szczególnie w sytuacji, gdy rodzice prezentują odmienne światopoglądy. Wtedy każdy z nich ma prawo do przekonań zgodnych z własnym sumieniem. „Nie ulega wątpliwości, że problemy faktyczne mogą pojawiać się także w razie odmiennych poglądów rodziców i dziecka w zakresie przekonań religijnych – pisze min. Rzymkowski. - . Jednocześnie należy wskazać, że przy podejmowaniu ww. decyzji, najważniejsze jest wewnętrzne przekonanie rodziców, że dziecko posiada też margines własnej autonomii, który poszerza się wraz ze wzrostem dojrzałości dziecka, z jego wiekiem, potrzebami i aspiracjami. Rodzice mają za zadanie tak pokierować rozwojem dziecka, aby zawsze mieli swoje miejsce w jego życiu, ukierunkowanym na jego samowychowanie i samokształcenie dla dobra własnego, rodziny i społeczeństwa”.

W ocenie Ministra Edukacji i Nauki wykonywanie praw rodzicielskich określonych tym przepisem Konstytucji, w tym władzy rodzicielskiej, nie wyklucza, a wręcz powinno uwzględniać opinię dziecka lub możliwość współdecydowania przez dziecko, a jednocześnie mieć wzgląd na stan rozwoju fizycznego, psychicznego i intelektualnego dziecka.

VII.5600.4157.2020

Zasady pobierania opłat za żłobki i przedszkola w pandemii. RPO do UOKiK

Data: 2021-05-13

Jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów reaguje na skargi rodziców, którzy muszą płacić za żłobki i przedszkola, choć placówki te w pandemii nie pracują?

Żłobki i przedszkola w tym roku szkolnym bardzo długo nie działały z powodu pandemii. Dzieci pozostawały w domu z rodzicami lub opiekunami. Tymczasem są placówki, które domagają się opłat za pobyt dziecka w normalnej lub nieznacznie obniżonej wysokości. Tłumaczą to tym, że i tak ponoszą koszty działalności, a niemożność świadczenia opieki i nauki nie jest przez te placówki zawiniona

Rzecznik rozumie względy gospodarcze oraz to, w jakiej sytuacji znajdowały się podmioty prowadzące te placówki, zaskakiwane często zmianami rozwiązań prawnych. Jednak z punktu widzenia rodziców obowiązek płacenia za zamknięty żłobek lub przedszkole musi budzić wątpliwości.

RPO pyta więc UOKiK, ile ma takich sygnałów, oraz jakie zajmuje stanowisko.

VII.7037.50.2021

Czy 29 maja będzie można zrobić w USC przyjęcie ślubne na 50 osób? RPO przedstawia pytanie obywatela Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji

Data: 2021-05-12

Obywatel, który zgłosił się do RPO, żeni się 29 maja. Prosi o wyjaśnienie, jak ma się zastosować do przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 6 maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 861).

Rozporządzenie to zmienia restrykcje dotyczące spotkań i zgromadzeń, ale nie wiadomo, czy dotyczy ono spotkań w urzędzie stanu cywilnego. Wskazuje bowiem, że w urzędach (czyli USC?) może do 5 czerwca przebywać jedna osoba na stanowisko obsługi (§ 21 ust. 2), można jednak organizować od 29 maja spotkania lub zebrania służbowe i zawodowe (ale czy ślub w USC jest spotkaniem służbowy z punktu widzenia gości i nowożeńców?) a także imprezy i spotkania do 25 osób, które odbywają się w lokalu lub w mieszkaniu  osoby, która organizuje imprezę (jednak USC nie jest lokalem ani mieszkaniem) oraz imprezy i spotkań do 50 osób, które odbywają się na otwartym powietrzu albo w lokalu lub w wydzielonej strefie gastronomicznej sali sprzedaży – ale też nie wiadomo, czy takim lokalem z wydzieloną strefą gastronomiczną może być USC (§ 26 ust. 15).

Dlatego RPO prosi o wyjaśnienie tej ważnej dla obywatela kwestii.

VII.501.144.2021

Pijany kierowca zabił ośmiolatkowi rodziców i brata - teraz chłopiec ma płacić podatek od odsetek za spóźnione odszkodowanie. WG do Ministra Finansów

Data: 2021-05-11
  • Ośmioletniemu Hubertowi pijany i będący pod wpływem narkotyków kierowca zabił oboje rodziców i brata. Kierowca wjechał w grupę spacerowiczów. Hubert przeżył, ale do dziś zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi i jest osobą z niepełnosprawnością.
  • Po wielu latach toczącego się postępowania sądowego, w 2020 r. sąd cywilny zasądził od ubezpieczyciela na rzecz Huberta odszkodowanie wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Następnie okazało się, że kwota odsetek otrzymanych od ubezpieczyciela w związku nieterminową wypłatą odszkodowania powinna być ujęta jako przychód i uwzględniona w rocznym rozliczeniu podatkowym za 2020 r.
  • RPO ponownie zwraca uwagę Ministra Finansów na problem opodatkowania odsetek wypłacanych za opóźnienie, gdy należność główna korzysta ze zwolnienia podatkowego.

Podobnie w przypadku dziadków chłopca doszło do opodatkowania odsetek od otrzymanych odszkodowań. Co więcej w 2021 r. ubezpieczyciel wystawił na nieżyjących od 2014 r. członków rodziny Huberta PIT-11, wykazując odsetki za nieterminową wypłatę odszkodowań.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zabiega o podjęcie prac nad zmianą przepisów w prawie zwolnienia z opodatkowania odsetek wypłacanych za opóźnienie, w sytuacji gdy należność główna korzysta ze zwolnienia podatkowego. Jako organ stojący na straży konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich, Rzecznik wyraża sprzeciw wobec takiego stanu prawodawstwa, w którym osoby poszkodowane, znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej (m.in. ofiary wypadków komunikacyjnych lub ich osoby najbliższe), ponoszą negatywne konsekwencje podatkowe w związku z nieterminową wypłatą zasądzonych na ich rzecz należności.

Mimo że Minister Finansów wielokrotnie zapewniał o tym, że taka zmiana przepisów jest w planach, nic o tym nie wiadomo.  Rzecznik nie został poinformowany o ostatecznym skierowaniu projektu ustawy w tym obszarze celem uzyskania wpisu do wykazu prac legislacyjnych i programowych.

Stąd kolejne ponaglenie RPO o jak najszybsze uregulowanie tej kwestii i rozszerzenie katalogu zwolnień podatkowych w sprawach dotyczących odsetek wypłacanych za opóźnienie w sytuacji, gdy należność główna korzysta ze zwolnienia podatkowego

Jednocześnie RPO zauważa, że w ostatniej korespondencji resort finansów wskazywał, że projektowane zwolnienie obejmie dopiero odsetki otrzymane od dnia 1 stycznia 2021 r. Stąd pytanie, jak zostaną potraktowane osoby, na rzecz których doszło do wypłaty odsetek w 2020 r., tak jak  w sprawie poszkodowanego Huberta, albo jeszcze wcześniej, co miało miejsce w sprawie dziadków chłopca.

V.511.119.2021

Dziesiąta rocznica Konwencji stambulskiej - w jaki sposób chroni ona prawa ludzi? [AKTUALIZACJA]: Odpowiedź min. Anny Schmidt

Data: 2021-06-16, 2021-05-11
  • 11 maja 2021 r. mija 10 lat, kiedy Konwencja stambulska została otwarta do podpisu
  • Konwencja została dotychczas ratyfikowana przez 34 państwa członkowskie Rady Europy i podpisana przez kolejnych 12 państw oraz Unię Europejską
  • Polska jest wśród państw, które zobowiązały się zapewnić najwyższy poziom ochrony przed przemocą wobec kobiet i przemocą domową
  • Krajowy mechanizm przeciwdziałania przemocy nadal nie jest dostosowany do rzeczywistych potrzeb i konieczne są dalsze prace w celu wdrożenia standardów określonych w Konwencji
  • W MRiPS nie są prowadzone prace mające na celu wypowiedzenie Konwencji - odpowiedziała RPO Anna Schmidt, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania

11 maja 2021 r. mija 10 lat, kiedy Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencja stambulska) – pierwszy europejski akt prawny ustanawiający w tym obszarze wiążące państwa-strony normy minimalne – została otwarta do podpisu.

Polska podpisała ten traktat w 2012 r., by po kilku latach prac przygotowawczych – w 2015 r. – zdecydować o jego ratyfikacji. Tym samym Polska należy do tych państw, które złożyły osobom podlegającym jej jurysdykcji, a także wspólnocie międzynarodowej zapewnienie, że potępiają wszystkie formy przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Postanowienia Konwencji sformułowane zostały w oparciu o międzynarodowe i europejskie standardy i orzecznictwo, a także najlepsze praktyki krajowe. Przez to Konwencja stanowi skuteczny instrument prawny służący zapobieganiu i zwalczaniu przemocy, uwzględniający fakt, że kobiety i dziewczęta są bardziej niż mężczyźni narażone na przemoc ze względu na płeć (gender-based), a także, że przemoc domowa dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu oraz że mężczyźni mogą również być jej ofiarami. Zauważając strukturalny charakter przemocy wobec kobiet, wdrożenie de iure i de facto równości kobiet i mężczyzn jest kluczowym działaniem państwa-strony.

Opracowanie i przyjęcie Konwencji stambulskiej wynikało z uznania, że przemoc stanowi drastyczne naruszenie podstawowych praw człowieka i formę dyskryminacji kobiet, których wyeliminowanie wymaga konkretnych działań państw. Dlatego też należy dążyć do wdrożenia określonych w traktacie rozwiązań, by właściwie rozpoznawać i ograniczać to negatywne zjawisko. Takie działania pomogą uświadomić, jak przemoc przejawia się w relacjach między osobami bliskimi, czy w stosunkach społecznych, i będą rzeczywistym wsparciem dla osób doświadczających, pomimo podejmowanych wysiłków, przemocy.  

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędne jest koncentrowanie się na działaniach w czterech obszarach określonych w Konwencji stambulskiej w celu zbudowania kompleksowej reakcji państwa, tj. zapobieganie, ochrona, ściganie i tworzenie skoordynowanych polityk. Należy przy tym uwzględnić zobowiązania w tym obszarze, które wynikają z innych traktatów dotyczących praw człowieka, jak w szczególności:

  • Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r. (ratyfikowanej w 1982 r.) – w tym m.in. dążenia do zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety (art. 5),
  • Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami z 2006 r. (ratyfikowanej w 2012 r.) – wskazującej m.in., że niepełnosprawne kobiety i dziewczęta są narażone na wieloaspektową dyskryminację (art. 6), i w związku z tym należy pilnie przyjąć kompleksową strategię w celu zapobiegania wszelkim formom przemocy wobec niepełnosprawnych kobiet i dziewcząt i ich eliminacji we wszystkich miejscach, w tym w domu i instytucjach, oraz w celu uchwalenia przepisów zapewniających ochronę przed przemocą, ściganie sprawców i zadośćuczynienie ofiarom (Uwagi końcowe Komitetu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami z 2018 r., pkt 10, CRPD/C/POL/CO/1).

Do zadań RPO jako krajowej instytucji praw człowieka (ang. NHRI) należy wspieranie wdrażania międzynarodowych standardów na poziomie krajowym. Dlatego też RPO w wystąpieniach do właściwych organów wskazuje na konieczność wprowadzenia zmian legislacyjnych w obowiązujących w Polsce unormowaniach prawnych, jak również zwraca uwagę na istniejące luki w prawie oraz potrzebę podjęcia innych działań (w tym edukacyjnych, czy dotyczących rozwoju infrastruktury wsparcia) w celu odpowiedniego uwzględnienia postanowień Konwencji.

W Konwencji stambulskiej, podobnie jak w innych tego typu traktatach, określono także mechanizm monitorujący (jak np. CERD, CEDAW, CRPD). Zadaniem Grupy ekspertów do spraw przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (GREVIO) jest czuwanie nad wdrażaniem przez państwa-strony Konwencji – poprzez cykliczną ocenę sytuacji w danym kraju, sporządzaną na podstawie sprawozdania rządu, NHRI i organizacji pozarządowych. Aktualnie trwa pierwszy przegląd dotyczący Polski – sprawozdanie GREVIO powinno zostać przedstawione we wrześniu 2021 r. i stać się ważnym impulsem do dalszych konstruktywnych działań.

RPO wyraża nadzieję, że w kolejnej dekadzie państwo polskie, jako strona Konwencji stambulskiej realizować będzie w pełni swoje zobowiązania, odrzucając wszelkie próby osłabienia ustanowionego systemu ochrony przed przemocą. Przeciwnie – wychodząc z kryzysu związanego z pandemią COVID-19 wzmocni swą aktywność, uwzględniając głosy i potrzeby obywatelek i obywateli.

Aby skutecznie realizować ten cel niezbędna pozostaje współpraca sektora publicznego z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności działającymi na rzecz praw kobiet. Organizacje pozarządowe odgrywają ogromną rolę w zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej – zadaniem państwa jest więc właściwe wykorzystanie tego potencjału i zachęcanie do dalszej aktywności, w tym poprzez trwałe możliwości finansowania i mechanizmy współpracy instytucjonalnej.

Pamiętajmy, że każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby (art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka). To człowiek – jako jednostka, której prawo do życia wolnego od przemocy szanujemy, chronimy i promujemy – winien pozostawać w centrum zainteresowania. Dotychczasowe doświadczenie kobiet jest szczególne, dlatego też działania nie mogą pozostawać neutralne płciowo, nie można bowiem przymykać oczu na rzeczywistość.

Odpowiedż Anny Schmidt (aktualizacja z 16 czerwca 2021 r.)

Polska wdraża Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z uwzględnieniem zasad Konstytucji RP, do czego odnosi się oświadczenie złożone w momencie ratyfikowania Konwencji.

Zaznaczam, że w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej nie są prowadzone prace mające na celu jej wypowiedzenie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji w przedmiotowej sprawie.

Należy również podkreślić, że w związku z upływającą ważnością zastrzeżeń złożonych przy ratyfikacji przez Polskę Konwencji, przygotowany został wniosek o zmianę zakresu obowiązywania Konwencji.

Ustawą z dnia 20 stycznia 2021 r. o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. dokonano zmian zastrzeżeń do art. 30 ust. 2, art. 44 ust. 1 pkt e oraz art. 58 konwencji, skutkiem których będzie rozszerzenie zakresu stosowania konwencji w Polsce w kontekście szczegółowych rozwiązań dotyczących procedury karnej i karania za czyny wskazane w konwencji.

Jest to efekt zmian prawa polskiego (zmiana przepisów, doprecyzowanie ich interpretacji), które nastąpiły po ratyfikacji konwencji.

Zastrzeżenie do art. 30 ust. 2 konwencji – modyfikacja treści z powodu zmiany prawa

W momencie ratyfikacji konwencji, zgodnie z prawem polskim przesłanką uzyskania państwowej kompensaty przysługującej ofiarom niektórych przestępstw było obywatelstwo osoby pokrzywdzonej (RP lub innego państwa członkowskiego UE). Obecnie – po zmianach w prawie polskim - kryterium decydującym o możliwości uzyskania rekompensaty jest miejsce stałego pobytu (zamiast obywatelstwa). Przesłanka „miejsca pobytu” poszerza krąg osób uprawnionych do uzyskania kompensaty, gdyż mogą ją uzyskać także osoby nie będące obywatelami państw Unii Europejskiej, jeśli tylko mają miejsce stałego pobytu na terytorium jednego z państw członkowskich.

Zastrzeżenie do art. 44 ust. 1 lit. e konwencji – zmiana polegająca na doprecyzowaniu treści

Zgodnie z interpretacją kodeksu karnego stosowaną w okresie ratyfikacji konwencji – nie było podstaw do ścigania sprawców przestępstw niebędących obywatelami polskimi, mających miejsce zamieszkania w Polsce, jeśli przestępstwo zostało popełnione poza terytorium Polski. Zgodnie z obecną interpretacją – dopuszczalne jest ściganie osoby, która popełniła przestępstwo, jeżeli osoba ta przebywa (legalnie bądź nielegalnie) w Polsce. Artykuł 110 § 2 kodeksu karnego daje bowiem podstawy do tzw. odpowiedzialności zastępczej, czyli stosowania polskiego prawa „w zastępstwie” państwa bardziej związanego z przestępstwem popełnionym przez cudzoziemca. Uzasadnieniem podjęcia ścigania przez Polskę jest w tym przypadku międzynarodowa solidarność w walce z przestępczością.

Zastrzeżenie do art. 58 konwencji – wycofanie w związku ze zmianami prawa

Zastrzeżenie złożone w 2015 r. dotyczyło terminu przedawnienia ścigania przestępstw takich jak: zmuszenie do małżeństwa, okaleczenie żeńskich narządów płciowych, przymusowa aborcja i sterylizacja, który odbiegał od przewidzianego w konwencji. W momencie ratyfikacji – zgodnie z prawem polskim - wymóg konwencji dotyczący okresu przedawnienia ścigania przestępstw spełniony był jedynie w odniesieniu do przestępstwa zgwałcenia. Zastrzeżenie zostało wycofane. Wynika to z przeprowadzonych zmian w prawie polskim dotyczących przedawnienia ścigania przestępstwa przymusowej aborcji - w obecnym stanie prawa spełnione są wymogi konwencyjne w zakresie ścigania tego przestępstwa. Dodatkowo przewidziane są zmiany (prace legislacyjne w toku) w zakresie okresu przedawnienia ścigania pozostałych przestępstw, o których mowa w konwencji (przymusowe małżeństwa, okaleczanie żeńskich narządów płciowych, przymusowa sterylizacja). Rezultatem prac będzie pełne dostosowanie prawa krajowego do konwencji, co sprawi, że dalsze utrzymywanie zastrzeżenia jest zbędne.

Utrzymanie w mocy zastrzeżenia do art. 55 konwencji

Zastrzeżenie dotyczy zasad ścigania przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej. Konwencja przewiduje ściganie tego przestępstwa z urzędu, dopuszczając zarazem stosowanie innego trybu ścigania tego przestępstwa przez państwa (na mocy złożenia zastrzeżenia do odpowiedniego postanowienia konwencji). Niezbędne było podtrzymanie zastrzeżenia ze względu na obowiązywanie art. 217 § 3 k.k., który przewiduje ściganie przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej z oskarżenia prywatnego. Zakres stosowania przepisu dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej jest ograniczony ponieważ wszystkie przypadki ciężkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu podlegają innej kwalifikacji prawnej i są ścigane z urzędu. Przede wszystkim jednak należy mieć na uwadze, że wszelkie naruszenia nietykalności związane z przemocą domową podlegają ściganiu na mocy art. 207 k.k. („znęcanie się”), to jest są ścigane z oskarżenia publicznego. Polska nie jest jedynym krajem, który zgłosił zastrzeżenie do tego artykułu konwencji. Oprócz Polski zastrzeżenie do tego postanowienia zgłosiły: Finlandia, Rumunia, Słowenia, Szwajcaria, Północna Macedonia.

Nadrzędnym celem rozwiązań prawnych i programów działania przyjmowanych w Polsce w zakresie kwestii uregulowanych w Konwencji jest zrealizowanie fundamentalnego obowiązku władz publicznych poszanowania i ochrony godności człowieka oraz zagwarantowania, wywodzonych z godności człowieka, wolności i praw człowieka i obywatela (art. 30 Konstytucji RP). Treść rozwiązań prawnych i programów działania w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizuje określone w Konstytucji RP podstawowe wymogi w zakresie gwarantowania równości wszystkich wobec prawa, prawo wszystkich do równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 ust. 1), niedyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym (art. 32 ust. 2), równych praw kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym (art. 33 ust. 1). Artykuły 32 i 33 Konstytucji RP nie nakazują traktowania w identyczny sposób czy gwarantowania identycznych praw, ani nie zakazują różnicowania sytuacji podmiotów prawa. Równość należy pojmować jako zakaz nieuzasadnionego różnicowania przy kształtowaniu sytuacji podobnych podmiotów prawa albo jednakowego traktowania różnych podmiotów prawa1 . Mechanizmy i narzędzia zapobiegania i zwalczania przemocy, w tym zawarte w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, skonstruowane zostały w taki sposób, że mają zastosowanie do każdej osoby doznającej przemocy. Jedyną grupą, dla której przewidziano specyficzne rozwiązania, są dzieci, wobec których należy oddziaływać inaczej niż w stosunku do dorosłych.

(...)

W kontekście zarzutu Pana Rzecznika, że nie wyznaczono instytucji odpowiedzialnej za koordynację, wdrażanie, monitorowanie oraz ewaluację wykonywania przez Polskę postanowień Konwencji wyjaśniam, że zadania te powierzono 30 kwietnia 2019 r. Ministrowi Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Niemniej kluczowe zadania w zakresie zapobiegania i zwalczania przemocy realizują przede wszystkim Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Edukacji i Nauki, wraz z jednostkami i instytucjami podległymi, w tym Komendą Główną Policji, Urzędem do spraw Cudzoziemców, Centralnym Zarządem Służby Więziennej, Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

(....)

Wniosek Pana Rzecznika, że do przemocy wykraczającej poza kontekst rodzinny nie przywiązuje się zbyt dużo uwagi nie znajduje uzasadnienia. Ochronę i pomoc osobom, które doznały przemocy, zapewniają rozbudowane przepisy karne, prawa cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego, jak również, w odniesieniu do przemocy w rodzinie, obok przepisów karnych, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i ustawa o pomocy społecznej. Wdrażanie wskazanych przepisów wspierają i uzupełniają realizowane programy prewencyjne, pomocy ofiarom przemocy, edukacyjne i w zakresie podnoszenia świadomości społecznej.

Oceniając zakres realizowanej przez Polskę polityki zwalczania przemocy, trzeba należycie uwzględnić rodzaj i skalę problemów, które realnie w Polsce występują. Pewne przejawy przemocy, o których mowa w Konwencji, w Polsce nie występują (przymusowe małżeństwa, przemoc honorowa, przymusowa sterylizacja i aborcja). (...)

W Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej podjęto prace nad przygotowaniem projektu nowelizacji ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. z 2020 r. poz. 218 i 956), o czym informowałam Pana Rzecznika pismem z dnia 1 kwietnia br. Projektowane zmiany uwzględniają propozycje Zespołu Monitorującego do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Celem nowelizacji jest poprawa funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy na szczeblu centralnym i lokalnym, zwiększenie bezpieczeństwa i ochrony osób zagrożonych i doznających przemocy domowej oraz rozwój oddziaływań skierowanych do osób stosujących przemoc. W konsekwencji wejścia w życie przepisów ustawy zmieniającej konieczne będzie znowelizowanie szeregu rozporządzeń oraz dostosowanie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie do przyjętych regulacji. Zatem możliwe będzie przyjęcie komplementarnych rozwiązań prawnych w zakresie identyfikacji, zapobiegania i minimalizowania negatywnych następstw przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.

(całość odpowiedzi minister Anny Schmidt w załączniku poniżej)

XI.518.1.2019

Uczennica brała udział w protestach - wyrzucona z katolickiej szkoły. Rzecznik interweniuje w kuratorium

Data: 2021-05-05
  • Uczennica niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego Zespołu Szkół Katolickich im. Matki Bożej Miłosierdzia w Białymstoku została relegowana ze szkoły
  • Według mediów powodem miał być jej udział w demonstracjach w obronie praw kobiet
  • Budzi to niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia konstytucyjnych wolności: wyrażania poglądów, zgromadzeń oraz zrzeszania się
  • Rzecznik podjął sprawę z urzędu; występuje do Kuratorium Oświaty w Białymstoku o jej zbadanie

Do RPO wpłynął wniosek od pełnomocnika prawnego prowadzącego sprawę opisaną w artykułach prasowych.

Zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami RPO może wystąpić do instytucji o wyjaśnienia w przypadku informacji medialnych o problemach, jakie spotykają obywateli. Może więc zapytać o stanowisko władze szkoły i kuratorium, a na podstawie uzyskanych informacji podjąć dalsze działania.

Uczennica drugiej klasy została zmuszona do zmiany szkoły po tym, jak w trybie natychmiastowym doszło do rozwiązania umowy o kształcenie. A skreślenie z listy uczniów nastąpiło niecałe dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego.

Działania szkoły mogą mieć związek z wcześniejszym przesłuchaniem uczennicy w związku z jej udziałem w zgromadzeniu publicznym 8 marca 2021 r.

W ocenie skarżących wypowiedzenie umowy nastąpiło z naruszeniem przepisów umowy, która przewiduje, że jest taka możliwość w przypadku nieprzestrzegania przez dziecko obowiązujących przepisów wewnątrzszkolnych.

Przypadki, w których może dojść do skreślenia z listy uczniów, określa § 14 ust. 2 statutu Zespołu Szkół Katolickich w Białymstoku. Matka uczennicy nie uzyskała jednak pisemnej informacji na temat konkretnego zachowania, które mogłoby stanowić podstawę takich działań. Podczas rozmowy poinformowano, że uczennica należy do „negatywnej grupy rówieśniczej”.

Zastrzeżenia dotyczą trybu, w jakim podjęto decyzję o skreśleniu z listy uczniów. Ani uczennicy, ani jej przedstawicielce nie została przedstawiona uchwała rady pedagogicznej w sprawie. Rodzi to podejrzenia, że procedura nie przebiegła zgodnie ze statutem.

Skarżąca poinformowała Rzecznika, że wcześniej szkoła nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń wobec zachowania uczennicy. Nie stosowano też innych środków wymienionych w statucie, jak upomnienie wychowawcy indywidualne lub wobec klasy, nagana wychowawcy wobec klasy, nagana wicedyrektora szkoły, odsunięcie od udziału w imprezach organizowanych przez szkołę czy klasę, przeniesienie do innej klasy. Zastosowano zatem ostateczny środek, jakim jest skreślenie z listy uczniów, w szczególnie trudnym dla uczniów i uczennic czasie.

Działania dyrektora szkoły budzą niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji, Konwencji ONZ o Prawach Dziecka  i innych aktach prawnych, zwłaszcza zaś - wolności wyrażania swoich poglądów, wolności zgromadzeń oraz wolności zrzeszania się.

Poniżej przykłady innych tego typu interwencji RPO w obronie młodych ludzi biorących udział w społecznych protestach. 

VII.7031.15.2021

Czy procesy o alimenty mogą się toczyć w trybie uproszczonym. Wystąpienie RPO do MS

Data: 2021-05-05
  • Sądy mają wątpliwości, czy sprawy o alimenty mogą się toczyć w postępowaniu uproszczonym
  • W tym trybie nie jest np. możliwa zmiana powództwa, wynikająca z dynamicznie zmieniających się okoliczności życia dziecka
  • Jeden z sądów zadał już w tej sprawie pytanie prawne Sądowi Najwyższemu
  • RPO pyta zaś resort sprawiedliwości, czy pracuje nad rozstrzygnięciem tej kwestii

6 kwietnia 2020 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu zadał Sądowi Najwyższemu pytanie prawne (sygn. akt SN: III CZP 44/20): „Czy sprawa o zasądzenie świadczeń alimentacyjnych z powództwa małoletniego dziecka przeciwko swojemu rodzicowi, której wartość przedmiotu sporu nie przekracza 20 tys. zł, podlega rozpoznaniu według przepisów o postępowaniu uproszczonym?”.

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego z 4 lipca 2019 r. wprowadziła nową treść jego art. 5051. Obecnie brzmi on: § 1. W postępowaniu uproszczonym rozpoznaje się sprawy o świadczenie, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza dwudziestu tysięcy zł, a w sprawach o roszczenia z rękojmi lub gwarancji – jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza tej kwoty. § 2. Spośród spraw wymienionych w § 1 nie rozpoznaje się w postępowaniu uproszczonym spraw: 1) należących do właściwości sądów okręgowych; 2) małżeńskich i z zakresu stosunków między rodzicami a dziećmi; 3) z zakresu prawa pracy rozpoznawanych z udziałem ławników; 4) z zakresu ubezpieczeń społecznych, z wyjątkiem spraw wymienionych w art. 4778 § 2 i spraw o rentę. § 3. Sąd może rozpoznać sprawę z pominięciem przepisów o postępowaniu uproszczonym, jeżeli może to przyczynić się do sprawniejszego rozwiązania sporu.

SO podkreślił, że przepis ten wywołuje wątpliwości i rozbieżności sądów. Nie jest bowiem jasne, jakie świadczenia - inne niż alimenty - miałyby znaleźć się w kategorii „świadczeń z zakresu stosunków między rodzicami a dziećmi” i podlegać rozpoznawaniu w postępowaniu procesowym, w tym w postępowaniu uproszczonym.

Ponadto SO wskazał, że przy interpretacji art. 5051 § 2 pkt 2 Kpc - jako wykluczającego postępowania alimentacyjne między rodzicami i dziećmi z postępowania uproszczonego - powstaje pytanie, co z pozwami o alimenty dla dzieci od innych osób, np. dziadków. Sprawy alimentacyjne wydają się sprawami, których rozpoznanie w postępowaniu uproszczonym mogłoby służyć rozładowaniu przynajmniej części zaległości w sądach.

Według SO są ważne okoliczności przemawiające przeciw takiemu trybowi traktowania pozwów o alimenty. W trakcie postępowania, z uwagi na dynamicznie zmieniające się okoliczności życia dziecka, może zachodzić potrzeba zmiany powództwa - a to w postępowaniu uproszczonym nie jest możliwe. Podstawowym problemem jest istnienie poważnych wątpliwości co do właściwego trybu rozpoznania takich spraw przez sądy. A rozpoznanie sprawy w niewłaściwym trybie, w niewłaściwym składzie może doprowadzić do nieważności postępowania.

RPO jest świadom planów wprowadzenia specjalnego alimentacyjnego postępowania nakazowego, co stanowiło przedmiot prac parlamentu poprzedniej kadencji (druk sejmowy nr 3254). Na fakt, że sprawy alimentacyjne miały w zamyśle ustawodawcy nie wchodzić w zakres działania art. 5051 Kpc (czyli postępowania uproszczonego), może wskazywać korelacja czasowa między pracami legislacyjnymi nad projektem alimentów natychmiastowych i alimentacyjnego postępowania nakazowego oraz nad projektem, który ostatecznie został uchwalony jako ustawa z 4 lipca 2019 r.

Wydaje się prawdopodobne, że ustawodawca podczas prac nad projektem tej ustawy zakładał uchwalenie także przepisów z druków sejmowych nr 3254 i nr 3254A, ujętych potem w druku nr 3564 -  a dotyczących alimentów natychmiastowych i alimentacyjnego postępowania nakazowego. Skoro projekt ten nie został jednak uchwalony, a prac nad nim zaniechano, obecnie sądy mają uzasadnione wątpliwości co do możliwości stosowania przepisów o postępowaniu uproszczonym w sprawach o alimenty.

18 grudnia 2020 r. MS napisało Rzecznikowi, że „ponownie podjęto prace zmierzające do reformy prawa rodzinnego, w tym również w obszarze realizacji obowiązku alimentacyjnego”.

Dlatego RPO prosi ministra Zbigniewa Ziobrę o informację, na jakim etapie są te prace oraz czy w ich toku planowane jest jednoznaczne rozstrzygnięcie kwestii z opisanego pytania prawnego. Chodzi o jednoznaczne określenie, czy postępowanie w sprawach o alimenty, także pomiędzy rodzicami i dziećmi, może toczyć się w trybie uproszczonym – napisał do MS zastępca RPO Stanisław Trociuk.

IV.7022.12.2021

Kasacja RPO w sprawie rzekomego nękania męża przez telefon, rozstrzygniętej w trybie nakazowym, bez rozprawy. AKTUALIZACJA: SN uchylił wyrok na kobietę

Data: 2021-05-04, 2020-08-27
  • Pani X została uznana za winną nękania telefonami i sms-ami swego męża i skazana na ograniczenie wolności w postaci 20 godzin prac społecznych przez cztery miesiące.
  • Sprawę rozstrzygnięto bez rozprawy, bo sąd uznał, że nie budzi ona wątpliwości. Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył sprzeciwu od tego nakazowego wyroku.
  • RPO złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego; wskazał, że sąd popełnił bardzo poważny błąd („rażąco naruszył prawo procesowe”), ignorując oczywiste wątpliwości w tej sprawie.
  • 27 kwietnia 2021 r. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania; podkreślił, że materiał dowodowy nie wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości na winę oskarżonej

Państwo X rozwodzą się. Opiekująca się dziećmi pani X telefonowała do pana X, wysyłała mu sms-y, pytała o alimenty. Pan X uznał to za nękanie i skierował sprawę do sądu. Ten w postępowaniu nakazowym, tylko na podstawie wydruków fragmentów sms-ów i protokołu przesłuchania pani X, wydał wyrok skazujący.

Jest to możliwe, bo wprowadzono takie przepisy, by przyspieszyć rozstrzyganie spraw przed sądami. Sędzia może wydać wyrok w postępowaniu nakazowym, bez postępowania dowodowego. Rozprawę przeprowadza się dopiero wtedy, gdy zostanie złożony sprzeciw. Sąd może jednak procedować w tym trybie jedynie wtedy, gdy okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości

W tej sprawie tak nie było. Pani X co prawda przyznała się do zarzutów, ale z lektury jej zeznania wynika, że po prostu kontaktowała się z mężem w sprawie dzieci, rozliczeń domowych i alimentów. A to nie wyczerpuje znamion nękania (art. 190a § 1 k.k.: § 1. „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”).

Fakt sporu między państwem X o alimenty i terminowe ich przekazywanie potwierdzają także inni świadkowie, których zeznania dostał sąd. Także kluczowe w sprawie wydruki sms-ów budzą wątpliwości: zawierają tylko numer telefonu, datę oraz pierwsze (często niepełne) zdanie wiadomości. Na tej podstawie nie da się ustalić, kto był inicjatorem konwersacji i jaka była jej pełna treść. Ale łatwo z tego materiału wywnioskować, że sms-y dotyczą w przeważającej mierze kwestii finansowych, problemów dnia codziennego, a przede wszystkim zagadnień dotyczących wspólnego wychowywania i opieki nad dziećmi. Zatem także w przypadku tych wydruków jest wystarczająco dużo wątpliwości, czy nie jest to po prostu ślad kontaktu między rozwodzącymi się małżonkami w celu załatwienia niezakończonych spraw przeszłych, ale i bieżących, które bezsprzecznie występują między rodzicami wspólnych dzieci.

Wyrokujący w sprawie sąd nie powziął jednak żadnych wątpliwości i uznał, że sprawę da się załatwić bez rozprawy. To jest właśnie zdaniem RPO uchybienie proceduralne mające rażący charakter, a więc takie, które pozwala na wniesienie kasacji. Uchybienie sądu doprowadziło bowiem do rozpoznania sprawy w postępowaniu nakazowym mimo niespełnienia ustawowych wymogów. Mogło mieć również istotny wpływ na treść wyroku: nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy, zapadłoby inne, co do istoty, orzeczenie.

RPO – oprócz Prokuratora Generalnego – jest jedyną instytucją, która może składać do Sądu Najwyższego kasacje w sprawach, które nie zakończyły się wyrokiem więzienia. Z jego praktyki wynika, że właśnie w takich „błahych” sprawach sądy popełniają błędy niedostatecznie wynikając w naturę sporu między ludźmi. A błędy w takich zwykłych sprawach są dużo bardziej dotkliwe niż te w głośnych, ale wyjątkowych sprawach przedstawianych w mediach.

Wyrok SN wraz z uzasadnieniem (aktualizacja z 4 maja 2021 r.)

27 kwietnia 2021 r. SN (sygn. akt V KK 374/20) zwrócił sprawę sądowi rejonowemu. Kasację RPO uznał za zasadną w stopniu oczywistym, co pozwala na jej uwzględnienie w trybie określonym w art. 535 § 5 k.p.k., tj. na posiedzeniu bez udziału stron.

Ma rację skarżący, gdy wskazuje, że przedmiotowy wyrok zapadł z rażącym naruszeniem art. 500 § 1 i 3 k.p.k., albowiem w sprawie brak było podstaw do wydania wyroku w trybie nakazowym. Zgodnie z wymienionymi przepisami, możliwość wydania wyroku w tym trybie istnieje w przypadku, gdy materiał dowodowy zebrany w sprawie pozwala na stwierdzenie, że okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. Brak tych wątpliwości oznacza, że nie ma ich zarówno odnośnie do sprawstwa danego czynu, winy oskarżonego, wypełnienia wszystkich znamion tego czynu wymienionych w przepisach prawa karnego materialnego, przy uwzględnieniu wszystkich dowodów, na których oparto akt oskarżenia. W przeciwnym wypadku konieczne jest rozpoznanie sprawy na rozprawie głównej.

Jak wielokrotnie podkreślał Sąd Najwyższy, postępowanie nakazowe jest szczególną instytucją prawa procesowego, której zastosowanie zostało przewidziane dla najbardziej oczywistych przypadków, gdy materiał dowodowy przedłożony z aktem oskarżenia jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych wątpliwości co do winy osoby oskarżonej i okoliczności popełnienia przez nią zarzucanego czynu (zob. np. wyroki: z dnia 21 lipca 2011 r., III KK 144/11; z dnia 7 marca 2012 r., II KK 30/12; z dnia 21 stycznia 2016 r., II KK 370/15; z dnia 20 kwietnia 2017 r., V KK 66/17).

Tymczasem zebrane w niniejszej sprawie dowody nie pozwalały na wysnucie jednoznacznego wniosku o braku wątpliwości co do okoliczności popełnienia przez (...) zarzucanego jej czynu z art. 190a § 1 k.k. Jak wynika z opisu przypisanego oskarżonej czynu, kluczowym dowodem mającym potwierdzać jej winę były wydruki wiadomości tekstowych, które wysyłała do pokrzywdzonego. Autor kasacji zasadnie zwrócił uwagę, że wydruki te zostały przedstawione w skróconej formie i zawierają tylko numer telefonu, z którego zostały wysłane, datę oraz jedynie pierwsze (często niepełne) zdanie wypowiedzi pisemnej.

Większość z nich pozostaje w przeważającej mierze wyrwana z kontekstu, nadto brak jest możliwości ustalenia, kto był inicjatorem danej konwersacji, jaka była jej pełna treść i przebieg. Przy ocenie zachowania oskarżonej nie można pominąć, że ona i pokrzywdzony byli małżeństwem w toku sprawy rozwodowej, rodzicami trojga małoletnich dzieci, nad którymi opiekę sprawowała matka. Ze szczątkowej treści wiadomości tekstowych można wywnioskować, że w przeważającej mierze dotyczą one zagadnień dotyczących wychowywania i opieki nad dziećmi, problemów dnia codziennego, kwestii finansowych, co szczegółowo, z powołaniem poszczególnych wiadomości, wykazano w kasacji, sugerując, że są nie tyle dowodem popełnienia przestępstwa przez oskarżoną, ile jej kontaktów z (...). inicjowanych w celu załatwienia spraw, które występują pomiędzy rodzicami wspólnych, małoletnich dzieci.

Co prawda w trakcie przeprowadzonego w postępowaniu przygotowawczym przesłuchania (...) werbalnie przyznała się do zarzucanego jej czynu, jednak ze złożonych przez nią wyjaśnień wynika, że w istocie przyznała się tylko do zachowań polegających na telefonowaniu i wysyłaniu wiadomości tekstowych do pokrzywdzonego z powodu trudności w uzyskaniu od niego świadczeń alimentacyjnych. Potwierdzają to nie tylko korespondencja sms, ale też zeznania świadków (...).

W tym stanie rzeczy Sąd Rejonowy powinien uznać, że zgromadzony materiał dowodowy nie wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości na popełnienie przez oskarżoną określonego w art.190a § 1 k.k. występku uporczywego nękania, zaś decydując się na wydanie wyroku nakazowego rażąco naruszył wskazane w kasacji przepisy postępowania, co mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia.

W konsekwencji, w uwzględnieniu wniosku kasacji uchylono zaskarżony wyrok i sprawę przekazano do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu, który skieruje ją na rozprawę i wyda końcowe orzeczenie po rzetelnym wyjaśnieniu wszystkich istotnych okoliczności.

II.510.1063.2019

Jak państwo ułatwi aktywność fizyczną obywateli? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2021-04-29
  • Obywatele skarżą się, że ograniczenia pandemiczne nie pozwalają uprawiać sportu wobec zamknięcia basenów, aquaparków siłowni, centrów fitness itp.  
  • Wpłynęło to negatywnie na ich dobrostan fizyczny i psychiczny
  • Koncentrując się na sporcie zawodowym, państwo nie powinno zapominać o ułatwianiu amatorskiej aktywności sportowej, zwłaszcza najmłodszym

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się w tej sprawie do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.  Wystąpienie wiążę się z zapowiedzią ministra z 14 kwietnia 2021 r. co do zmian w obostrzeniach epidemicznych w zakresie sportu.

RPO prosi o wyjaśnienie kwestii osób, które dotychczas uczęszczały na zajęcia sportowe, a nie spełniają kryteriów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii oraz w rozporządzeniach zmieniających.

Zaniepokojeni obywatele w skargach do Rzecznika wskazują, że wskutek ograniczeń osoby  amatorsko uprawiające sport pozbawiono dostępu do infrastruktury sportowej i zajęć sportowych. Doprowadziło to do pogorszenia ich kondycji, zniweczenia dotychczasowych wyników w sporcie oraz pogorszenia stanu zdrowia - i fizycznego, jak i psychicznego. Skargi podkreślają, że także dzieci i młodzież pozbawiono dostępu do infrastruktury sportowej i zajęć sportowych.

Art. 73 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność korzystania z dóbr kultury. W świetle zaś art. 31 ust. 3 Konstytucji ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane wyłącznie w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Jednym z aspektów realizacji prawa dostępu do dóbr kultury jest dostęp do kultury fizycznej. A jej rozwój służy celowi nadrzędnemu, tj. profilaktyce zdrowotnej, która ma znaczenie dla ogólnego poziomu zdrowia w społeczeństwie. Z tego względu priorytetem państwa powinna być stawianie sportu amatorskiego, zwłaszcza dzieci i młodzieży, ponad potrzeby sportu zawodowego. Zgodnie bowiem z art. 68 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Zgodnie zaś z art. 32 ust. 1 Konstytucji wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Rzecznik z zadowoleniem przyjął ogłoszoną 28 kwietnia 2021 r. zapowiedź zmian w obostrzeniach w zakresie sportu amatorskiego. Niemniej jednak zaniepokojenie Rzecznika budzi przedłużanie ograniczeń, nakazów i zakazów, których konsekwencją jest brak pełnego dostępu do usług, zwłaszcza związanych z poprawą kondycji fizycznej i psychicznej dzieci i młodzieży oraz osób dorosłych.

Zapewnienie jak najlepszych warunków treningowych dla polskich sportowców powinno być priorytetem nie tylko w odniesieniu do olimpijczyków i osób uprawiających sport zawodowo, ale również w stosunku do osób uprawiających sport w sposób amatorski. To szczególnie ważne, gdy odpowiedni stan zdrowia fizycznego i psychicznego jest podstawą zachowania właściwego funkcjonowania organizmu.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk prosi Ministra Zdrowia o informacje o planach działań dla zapewnienia osobom uprawiającym sport amatorsko dostępu do infrastruktury sportowej. Ponadto pyta:

  • kiedy przewidywane jest zapewnienie pełnego dostępu do infrastruktury sportowej dla osób uprawiających sport w sposób amatorski;
  • jakie działania zostaną podjęte w celu wzmocnienia sprawności fizycznej, poprawy samopoczucia fizycznego i psychicznego oraz poprawy odporności dzieci i młodzieży oraz osób dorosłych, które zostały pozbawione na długi czas dostępu do sportu oraz obciążone stresem związanym z wprowadzonymi ograniczeniami;
  • jakie kryteria były, są brane i będą brane pod uwagę przy wprowadzaniu nakazów i zakazów w odniesieniu do dostępu do infrastruktury sportowej (w tym dostępu do basenów, aquaparków, siłowni, klubów i centrów fitness itd.) dla sportu amatorskiego;
  • na podstawie jakich danych, badań tworzone są rekomendacje, które stanowią podstawę wprowadzania nakazów i zakazów w odniesieniu do dostępu do infrastruktury sportowej (w tym dostępu do basenów, aquaparków, siłowni, klubów i centrów fitness itd.) dla sportu amatorskiego;
  • czy ministerstwo oszacowało, jakie konsekwencje w zdrowiu fizycznym i psychicznym może spowodować izolacja, nadmierne spędzanie czasu przed monitorem u dzieci, młodzieży i dorosłych oraz brak dostępu do sportu amatorskiego oraz jakiej części społeczeństwa dotyczy powyższa kwestia;
  • jakie inicjatywy zamierza podjąć ministerstwo w celu minimalizacji negatywnych skutków nauczania zdalnego oraz braku dostępu do sportu amatorskiego;
  • czy w sytuacji pojawienia się ewentualnej kolejnej fali zakażeń ministerstwo będzie rekomendowało nakazy i zakazy, dotychczas wdrażane.

VII.7037.3.2021

W USC tylko jeden ślub dziennie – choć ceremonia trwa ok. 20 minut. Interwencja Rzecznika w MSWiA

Data: 2021-04-27
  • Obywatele skarżą się na niemożność wyboru daty zawarcia związku małżeńskiego w urzędach stanu cywilnego
  • Jest to możliwe tyko w soboty lub ewentualnie w piątki
  • A jedna data może być zarezerwowana tylko dla jednej pary - mimo że uroczystość trwa ok. 15-20 minut

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi w sprawie możliwości wyboru daty zawarcia związku małżeńskiego. Sygnalizują praktykę udzielania ślubów jedynie w sobotę albo ewentualnie w piątek – mimo że zainteresowani proponują dowolny inny dzień powszedni w godzinach pracy urzędów.

Ponadto ze skarg wynika, że jedna data może być zarezerwowana w urzędzie tylko dla jednej pary (mimo że uroczystość trwa ok. 15-20 minut) - co nie dotyczy tzw. ślubów konkordatowych.

Według skarżącej taka praktyka stanowi ograniczenie możliwości zawarcia związku małżeńskiego. Organizacja pracy urzędów stanu cywilnego nie nadąża zaś za oczekiwaniami i potrzebami społeczeństwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do dyrektorki Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA. Spytał, czy opisana praktyka jest stosowana przez urzędy stanu cywilnego, a jeżeli tak, to jaka jest jej podstawa prawna.

VII.501.118.2021

Czy zasiłek opiekuńczy po zamknięciu żłobków i przedszkoli przysługuje osobom bezrobotnym – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-27

Czy zasiłek opiekuńczy pobierany ze względu na zamknięcie żłobków i przedszkoli przysługuje również osobom bezrobotnym?

Niestety nie.

Przepisy ustawy covidowej, tj. ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020.1842 ze zm.), umożliwiają wypłatę rodzicom dzieci do lat 8 dodatkowego zasiłku opiekuńczego, gdy nastąpiła konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem z powodu zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki do której uczęszcza dziecko albo w okresie niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19 (art. 4 ust. 1).

Szczegółowe kryteria wymagane do uzyskania zasiłku opiekuńczego określa art. 32 ustawy zasiłkowej tj. ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa  (Dz.U.2020.870 ze zm.).

Zgodnie z jego treścią zasiłek opiekuńczy przysługuje w sytuacjach wymienionych w cytowanym przepisie np. w przypadku zamknięcia żłobka lub przedszkola ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy. Tak więc osoba bezrobotna nie spełnia tego warunku.

Stan prawny na dzień 26 kwietnia  2021 r. 

Jak pożegnać zmarłego na covid, skoro nie można go zobaczyć – pytanie na infolinię Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-26
  • Pani skarży się, że nie mogła zobaczyć ciała matki przed jej pogrzebem. Matka zmarła w szpitalu covidowym. Do zakładu pogrzebowego zwłoki zostały przetransportowane ze szpitala i tam zamknięte do trumny.

Podstawowe zasady chowania zmarłych oraz postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi zostały określone m. in. w ustawie z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (tj. Dz.U.2020.1947) oraz w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi (Dz.U.2001.153.1783 ze zm.), dalej jako „rozp.MZ”.

Natomiast w kwietniu 2020 r. do rozp.MZ wprowadzono zmiany, w których określono sposób postępowania ze zwłokami osób zmarłych na chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2 (§ 5a-§ 5c rozp.MZ). Zgodnie z tymi zasadami, należy zachować szczególne środki ostrożności, unikać ubierania zwłok do pochówku oraz ich okazywania. Ponadto zwłoki umieszcza się w ochronnym szczelnym worku, a następnie składa się w trumnie, którą należy niezwłocznie szczelnie zamknąć i spryskać płynem odkażającym o spektrum działania wirusobójczym.

W związku ze skargami rodzin osób zmarłych kierowanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich , Rzecznik Praw Obywatelskich 27 kwietnia 2020 r. skierował wystąpienie do Ministra Zdrowia. Wskazał, że choć przepisy wprost nie zakazują okazywania zwłok zmarłego na chorobę COVID-19, to szpitale kierując się zaleceniami wynikającymi z rozporządzenia odmawiają rodzinom okazywania zwłok bliskich zmarłych. Rodzi to zrozumiałe rozgoryczenie i żal po stronie członków rodziny zmarłego.

W wystąpieniu Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że zachowując rygory sanitarne powinno się stwarzać gwarancje dla rodziny zmarłego, że w trumnie na pewno zostaną umieszczone zwłoki ich bliskiej osoby, bo  ma doniosłe znaczenie z punktu widzenia prawa do pamięci o człowieku i kultu osoby zmarłej, będącym dobrem przysługującym ich żyjącym bliskim.

Rodziny osób zmarłych postulują, aby w celu identyfikacji dopuścić możliwość wykonania zdjęcia zwłok w trumnie przed jej zamknięciem. Obecnie obowiązujące przepisy nie zezwalają na wykonanie tego rodzaju czynności. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się zatem do Ministra Zdrowia o rozważenie dokonania zmian w przepisach dotyczących postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi.

W odpowiedzi Minister Zdrowia poinformował, że unikanie ubierania zwłok do pochówku oraz okazywania zwłok, przede wszystkim z uwagi na konieczność zachowania bezpieczeństwa sanitarnego, jest działaniem przeciwepidemicznym i zapobiegawczym mającym na celu przecięcie dróg szerzenia się choroby zakaźnej u ludzi, wywołanej ww. wirusem. Zatem należy mieć na uwadze okoliczności wynikające z aktualnego reżimu epidemiologicznego. Niemniej, jednak unikanie ubierania czy bezpośredniego okazywania zwłok nie oznacza bezwzględnego zakazu. Jak wyjaśniono, nieustannie monitorowana jest sytuacja epidemiologiczna dotycząca zakażeń wirusem SARS-CoV-2, podejmowane są różne systemowe działania mające poprawić bezpieczeństwo zdrowotne w kraju. Ponadto z uwagi na szerzenie się choroby COVID-19 należy wskazać, że zasady postępowania ze zwłokami osób zmarłych na tę chorobę muszą zawierać określone obostrzenia.

Treść wystąpienia RPO z 27 kwietnia 2020 r.:

Odpowiedź Ministra Zdrowia z  1 lutego 2021 2021 r.:

Stan prawny na dzień 26.04.2021 r.

Nastolatek trafił do "rejestru pedofilów”. Kolejna interwencja prawna RPO

Data: 2021-04-26
  • 15-latek udostępnił w internecie innej osobie pornograficzne zdjęcie nieletniej dziewczynki  
  • Sąd orzekł wobec niego upomnienie – najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Zarazem z urzędu wpisał go do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym z dostępem ograniczonym
  • RPO wnosi do sądu o wykreślenie nieletniego z rejestru. Jest to możliwe, gdy wpis powodowałby "niewspółmiernie surowe skutki”

To kolejny już taki wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Kilka sądów już je uwzględniło. Można zatem mówić o ugruntowanej praktyce sądowej. A stanowisko sądów jest zgodne z  piśmiennictwem, w którym wskazuje się że wpisanie nieletniego do rejestru jest sankcją zbyt dolegliwą, zważywszy, że znajdą się w nim przede wszystkim recydywiści oraz osoby, które zostały uznane za winne i skazane prawomocnym wyrokiem.

W ocenie RPO czyn wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, który nie uświadamiał sobie jego skali. Przeprosił, zapewniając, że to się nie powtórzy. A nie sprawia on problemów wychowawczych; uczy się dobrze, postrzegany jest jako spokojny i kulturalny. Dlatego sąd uznał za wystarczające orzeczenie środka wychowawczego w postaci upomnienia.

Zarazem sąd wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia już po uprawomocnieniu się orzeczenia. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku –następuje to z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć ochrony swych praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości – bez skutku).

Dodatkowe napiętnowanie nieletniego wskutek umieszczenia jego danych w rejestrze stanowi w stosunku do niego środek nadmiernie dolegliwy. Przepisy mogą stanowić swoistą pułapkę proceduralną dla uczestnika postępowania. Nie jest on świadomy skutków orzeczenia sądu albo dowiaduje się o nich dopiero po zakończeniu postępowaniu. Ma bardzo ograniczone możliwości kwestionowania skutku orzeczenia w postaci zamieszczenia danych w rejestrze.

Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. „rejestr pedofilów” służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami – zwłaszcza, gdy chodzi o czyny wobec dzieci.

Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia.

Dane nieletniego zostaną usunięte z rejestru dopiero po 10 latach od ukończenia przez niego 18. roku życia.

Z tych wszystkich względów Rzecznik  wniósł do właściwego sądu, by usunął dane nastolatka z rejestru. Powołał się na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

V.510.10.2020

Ile osób może uczestniczyć w uroczystości ślubnej w USC? – pytanie na infolinię Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-26

Z tym pytaniem zadzwoniła pani z urzędu stanu cywilnego (USC): jaki jest limit osób uczestniczących w uroczystości ślubnej w sali ślubów.

Odpowiedź: w ślubie cywilnym może teraz uczestniczyć 6 osób , które nie są zaszczepione (tj. urzędnik stanu cywilnego oraz 5 uczestników ślubu), i dowolna liczba osób zaszczepionych.

Jako uroczystość świecka, ślub przed urzędnikiem stanu cywilnego podlega ogólnym przepisom wynikającym z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.512 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, do odwołania zakazuje się organizowania i udziału w imprezach, spotkaniach i zebraniach niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem m.in. imprez i spotkań do 5 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie. Do limitu osób nie wlicza się organizatora oraz osób wspólnie z nim zamieszkujących lub gospodarujących, a także osób zaszczepionych przeciwko COVID-19.

Wydaje się, że w przypadku ślubu cywilnego wymóg organizacji imprezy w budynku wskazanym jako miejsce pobytu zostanie spełniony poprzez przeprowadzenie uroczystości w budynku urzędu stanu cywilnego. Prawodawca nie doprecyzował w rozporządzeniu definicji „pobytu”, nie posłużył się również znanymi regulacji ewidencyjnej pojęciami pobytu stałego i czasowego. Zasadne jest zatem założenie, że chodzi tu o „pobyt” w definicji słownikowej, czyli miejsce fizycznej obecności danej osoby.

Można zatem podsumować, że w ślubie cywilnym może uczestniczyć 6 osób (tj. urzędnik stanu cywilnego oraz 5 uczestników ślubu), które nie są zaszczepione i dowolna liczba osób zaszczepionych.

Zaleca się uważne monitorowanie stanu prawnego, a w przypadku wątpliwości co do sposobu bezpiecznej organizacji planowanego zgromadzenia, wystąpienie z pytaniem do lokalnego sanepidu. Warto również sprawdzać informacje zamieszczane na stronach internetowych urzędów stanu cywilnego, dotyczących organizacji uroczystości ślubnych w danym urzędzie. Należy przy tym zwracać uwagę, czy podane informacje odpowiadają aktualnemu stanowi prawnemu.

Przykładowe strony USC z informacjami na temat ograniczeń w uroczystościach ślubnych:

Stan prawny 26.04.2021 r.

W imię prawa do informacji publicznej. RPO apeluje do Mikołaja Pawlaka o upublicznienie Informacji RPD za 2018 r.

Data: 2021-04-23
  • Nadal nie jest znana Informacja Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do Mikołaj Pawlaka o  jej opublikowanie – do czego zobowiązuje  go ustawa o RPD

Obywatele skarżyli się RPO na brak sprawozdania z działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. Mimo ich wniosków o udostępnienie tej informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej RPD, ani przedłożony Sejmowi.

RPD informował wnioskujących obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r. Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. Mikołaj Pawlak przedstawił informację za rok 2019, jednak nie uwzględnił informacji z 2018 r. Nadal także nie ma jej na stronie internetowej RPD.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich nie wpłynęła odpowiedź na wystąpienie do RPD z 11 grudnia 2020 r. w sprawie niezamieszczenia Informacji w Biuletynie Informacji Publicznej RPD. Także Kancelaria Sejmu poinformowała RPO, że do Sejmu nie wpłynęła taka  Informacja.

Budzi to  poważne wątpliwości z punktu widzenia art. 12 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka. Głosi on: „Rzecznik przedstawia Sejmowi i Senatowi, corocznie, nie później niż do dnia 31 marca, informację o swojej działalności i uwagi o stanie przestrzegania praw dziecka. Informacja Rzecznika jest podawana do wiadomości publicznej”.

Mając na uwadze prawo obywateli do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji), zastępca RPO Stanisław Trociuk zwraca się do Mikołaja Pawlaka o opublikowanie Informacji o działalności RPD za 2018 r.

Podkreśla, że w świetle art. 1 ust. 2 ustawy o RPO oba organy ochrony praw człowieka współpracują ze sobą. Zgodnie zaś  art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy o RPO organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności udzielać Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień. Z kolei art. 15 ust. 2 ustawy o RPO stanowi, że organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku.

VII.6060.16.2020

14-latek wysłał koleżankom smsa z linkiem do pornografii - trafił do "rejestru pedofilów". RPO wniósł, by sąd go z niego usunął (EDIT: sąd uwzględnił wniosek)

Data: 2021-04-22, 2021-03-15
  • Za wysłanie takiego smsa nastolatek stanął przed sądem dla nieletnich; tłumaczył to „głupim żartem”
  • Sąd zastosował wobec niego środek wychowawczy – zobowiązał do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek
  • Zarazem sąd z urzędu wpisał go do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym (z dostępem ograniczonym) 
  • RPO wniósł do sądu, by wykreślił nieletniego z rejestru. Jest to możliwe, gdy wpis powodowałby „niewspółmierne surowe skutki”
  • 14 kwietnia Sąd Rejonowy w P. na posiedzeniu niejawnym uwzględnił ten wniosek Rzecznika 

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że sąd nie orzekł któregokolwiek  środka służącego długotrwałej kontroli i resocjalizacji nieletniego. Zastosował łagodny środek wychowawczy, uznając, że charakter czynu popełnionego przez nieletniego nie świadczy o utrwalonych predyspozycjach wymagających korekty, i że wystarczy jednorazowa interwencja sądu.

Te same względy powinny przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, który zasadniczo jest rejestrem osób stanowiących trwałe zagrożenie. Takim osobom nie wystarczy zobowiązanie do poprawnego zachowania się względem pokrzywdzonych, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności.

Mimo że umieszczenie w rejestrze może nastąpić w przypadku orzeczenia któregokolwiek środka wychowawczego, w tym najlżejszego, to nieletni w tego typu sytuacji powinien trafić do rejestru w sytuacji zupełnie wyjątkowej. Zdaniem Rzecznika okoliczności sprawy do takich nie należą.

A nieletni przyznał, że wysłał  do dwóch koleżanek sms z linkiem do strony o charakterze pornograficznym. Ocenił, że było to „jedynie głupim żartem”. Nie miał świadomości, iż jego zachowanie mogłoby komukolwiek zaszkodzić.

Materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że czyn miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, który nie uświadamiał sobie skali przykrości dla pokrzywdzonych. W toku postępowania okazał skruchę i wyraził chęć przeproszenia koleżanek – chciałby naprawić relacje z nimi.

Nieletni uczęszczał na spotkania z psychologiem szkolnym; brał też udział w spotkaniach konsultacyjnych w ośrodku psychoterapeutycznym. Nie było prowadzone wobec niego żadne postępowanie z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Te wszystkie okoliczności jak się wydaje wpłynęły też na rozstrzygnięcie sądu, który uznał za wystarczające w tej sprawie orzeczenie środka wychowawczego w postaci zobowiązania nieletniego do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek.

Zarazem sąd dla nieletnich wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje to z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć ochrony swych praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości).

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym dla wszystkich, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Argumentacja RPO

Już wcześniej Rzecznik wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – będący jednak jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Wniosek RPO jest uzasadniony potrzebą ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wadliwe przepisy pozbawiły bowiem nieletniego możliwości zajęcia stanowiska co do umieszczenia jego danych w rejestrze. Według Rzecznika przepisy te mogą stanowić swoistą pułapkę proceduralną dla uczestnika postępowania. Nie jest on świadomy skutków orzeczenia sądu albo dowiaduje się o nich dopiero po zakończeniu postępowaniu. Ma bardzo ograniczone możliwości kwestionowania skutku orzeczenia w postaci zamieszczenia danych w rejestrze.

Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. „rejestr pedofilów” służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami – zwłaszcza, gdy chodzi o czyny wobec dzieci. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia.

Dane nieletniego zostaną usunięte z rejestru dopiero po 10 latach od ukończenia przez niego 18 roku życia - w tej sprawie w 2033 r.

Z tych wszystkich względów Rzecznik  wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął dane nastolatka z rejestru. Powołał się na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

IV.7021.66.2021

Obywatele mają prawo do informacji o działaniach Rzecznika Praw Dziecka. RPO pisze do Kancelarii Sejmu. EDIT: Sejm potwierdza że jej nie ma

Data: 2021-04-19, 2021-04-12
  • Rzecznik Praw Dziecka nie przedstawił infomacji za rok 2018. Do dzisiaj nie wiemy, czym zajmował się urząd i jakie problemy w obszarze swojej działalności odnotował w tamtym czasie
  • Tymczasem obywatele mają prawo do informacji o działaniach władzy publicznej zaś sam urząd RPD obliguje do tego ustawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomniał się o sprawozdanie RDP. Z uwagi jednak na brak odpowiedzi, zapytał o nie Kancelarię Sejmu
  • (EDIT) Do Sejmu nie wpłynęła Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. - podała Kancelaria Sejmu

Do RPO napłynęły informacje dotyczące brakujących sprawozdań z działalności Rzecznika Praw Dziecka. Obywatele skarżyli się, że mimo wniosków o udostępnienie informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej ani przedłożony Sejmowi RP. Rzecznik Praw Dziecka poinformował wnioskujących o informację obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r.

Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. RDP przedstawiał informację za rok 2019, jednak nie uwzględniając w niej informacji dotyczących działalności Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Nadal także brakuje jej na stronie internetowej RPD.

Ponieważ interwencja RPO u Rzecznika Praw Dziecka nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, RPO zwrócił się w tej sprawie do Kancelarii Sejmu. Zapytał, czy Rzecznik Praw Dziecka przedstawił swoje sprawozdanie za 2018 rok Sejmowi, a jeśli nie, to czy Sejm planuje o nie zwrócić się do RPD. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił również, że przedstawienie zaległej informacji RPD jest także niezbędne w kontekście art. 61 Konstytucji RP gwarantującego obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.

VII.6060.16.2020

​​​​​​​Ludzie skarżą się na ograniczenia dostępności przedszkoli i żłobków. Interwencja Rzecznika u ministrów rodziny oraz edukacji

Data: 2021-04-14
  • Ograniczenia w korzystaniu z usług żłobków i przedszkoli szczególnie mocno uderzają w kobiety, których życie zawodowe w większym stopniu ucierpiało z powodu pandemii
  • Arbitralne rozwiązania w tej kwestii nie zapewniają powszechnego i równego dostępu do nauki; zaburzają też funkcjonowanie innych dziedzin życia społecznego i gospodarczego
  • Możliwość korzystania ze żłobków i przedszkoli jedynie dla wybranych grup społecznych obywatele uznają za przejaw nierównego traktowania obywateli przez państwo

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk prosi o stanowisko ministrę rodziny i polityki społecznej Marlenę Maląg oraz ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka.

Chodzi o zmiany w korzystaniu ze żłobków i przedszkoli od końca marca do 18 kwietnia 2021 r. Mają one zapewniać opiekę oraz zajęcia opiekuńczo-wychowawcze i edukacyjne na wniosek rodziców, którzy pracują w szpitalach, ośrodkach pomocy społecznej,  placówkach opiekuńczo-wychowawczych itp., wykonują  zadania w związku ze zwalczaniem COVID-19, pełnią służbę w jednostkach zapewniających bezpieczeństwo i porządek publiczny, wykonujące działania ratownicze.

Do Rzecznika wpływają liczne skargi związane z nową organizacją pracy przedszkoli i innych form wychowania przedszkolnego od 29 marca 2021 r. do 18 kwietnia 2021 r., w oparciu o rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z 26 marca 2021 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 oraz z 8 kwietnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Innym powodem skarg jest rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z  26 marca 2021 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania form opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 oraz z 8 kwietnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania form opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 w związku  zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Na podstawie rozporządzenia MRiPS wprowadzono ograniczenie funkcjonowania żłobków, klubów dziecięcych i dziennych opiekunów, polegające na zawieszeniu sprawowania opieki oraz prowadzenia zajęć opiekuńczo-wychowawczych i edukacyjnych. Dyrektor żłobka, osoba kierująca pracą klubu dziecięcego lub dzienny opiekun mają obowiązek zapewnić opiekę oraz zajęcia opiekuńczo-wychowawcze i edukacyjne na wniosek rodziców, którzy należą do wymienionych grup. Są to m.in. osoby zatrudnione w podmiotach wykonujących działalność leczniczą, realizujące zadania dotyczące koordynacji ratownictwa medycznego lub też zadania publiczne w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, pełniące służbę w jednostkach zapewniających bezpieczeństwo i porządek publiczny, wykonujące działania ratownicze, zatrudnione w ośrodkach pomocy społecznej, placówkach opiekuńczo-wychowawczych i innych.

Upoważnienie ustawowe nie zawiera jednakże umocowania dla ministra do określenia kategorii osób, które w dalszym ciągu mogą korzystać z usług żłobków. Rozporządzenia mogą być zatem niezgodne z art. 92 ust. 1 Konstytucji oraz naruszać zasadę równości wobec prawa. W ocenie Rzecznika minister arbitralnie przyznał sobie uprawnienie do różnicowania kategorii podmiotów, które mogą korzystać z opieki żłobkowej.

Nie ma  wątpliwości, że osoby zaangażowane w działania mające na celu zahamowanie i zwalczanie skutków pandemii powinny mieć zapewnione odpowiednie warunki do wykonywania pracy. Jednakże wśród wyjątków wymienionych w rozporządzeniu nie znalazły się osoby wykonujące zawody, bez których trudno wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie społeczeństwa. Prowadzi to do skarg na nierówne traktowanie, w związku z czym wskazane jest stosowne uzasadnienie przyjętych rozwiązań przez organy państwa odpowiedzialne za wprowadzenie zmian.

Szczególnie mocno wybrzmiewa zarzut, że brak możliwości skorzystania z usług żłobka i przedszkoli uderza zwłaszcza w kobiety. Według danych to kobiety częściej niż mężczyźni korzystają z zasiłku opiekuńczego, w związku z czym są w większym stopniu narażone na utratę pracy z powodu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem.

Proponowane sposoby walki z pandemią mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację kobiet na rynku pracy oraz osłabić perspektywy ich rozwoju zawodowego, awansu, a w dalszej przyszłości godnej emerytury.

Miesięczny zasiłek opiekuńczy wynosi 80 % podstawy wymiaru zasiłku, co w sposób oczywisty wpływa na sytuację finansową rodziny. Szczególnych trudności mogą doświadczać rodzice (zazwyczaj matki) wychowujący dzieci samodzielnie. Już wcześniej, zanim pandemia koronawirusa pogłębiła istniejące problemy, łączenie pracy zawodowej z opieką nad dziećmi było dla wielu kobiet źródłem dużego stresu.

Dlatego też zrozumiały jest niepokój, jaki odczuwają rodzice i opiekunowie prawni, kiedy z dnia na dzień tracą dostęp do tej niezwykle istotnej usługi publicznej. Mają oni prawo domagać się wyjaśnienia, dlaczego ich sytuacja życiowa nie została uwzględniona w przepisach rozporządzenia, oraz dlaczego Minister pomija rolę, jaką ich praca spełnia dla właściwego funkcjonowania społeczeństwa.

Przepisy rozporządzenia zostały także negatywnie przyjęte przez osoby prowadzące niepubliczne żłobki oraz przedszkola. Korzystanie przez rodziców z prawa do ubiegania się o obniżkę lub rezygnację z czesnego, wynikającego z zamknięcia placówek, będzie miało negatywne konsekwencje dla ich kondycji finansowej.

Co do rozporządzenia MEiN zastrzeżenia obywateli dotyczą trybu, w jakim przyjęto regulacje oraz ich konsekwencji w postaci ograniczenia prawa do nauki w przypadku dzieci, prawa do życia prywatnego członków rodzin, pracy zawodowej rodziców oraz swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Stworzenie możliwości korzystania z przedszkoli jedynie dla wybranych grup społecznych jest traktowane przez skarżących jako przykład nierównego traktowania obywateli przez organy państwa.

Także i tu upoważnienie ustawowe nie zawiera umocowania dla ministra do określenia kategorii osób, które w dalszym ciągu mogą korzystać z usług przedszkoli i szkół. Także i minister edukacji arbitralnie przyznał sobie uprawnienie do różnicowania kategorii podmiotów, które mogą korzystać z przedszkoli, mimo nadzwyczajnych okoliczności zagrażających życiu lub zdrowiu dzieci.

Art. 70 Konstytucji gwarantuje powszechny i równy dostęp do wykształcenia.  RPO  przypomina, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane wyłącznie w ustawie. Dzieci, które tracą możliwość korzystania z opieki, wychowania i edukacji w przedszkolu, mogą znaleźć się w gorszej sytuacji niż dzieci uczęszczające w dalszym ciągu na zajęcia stacjonarne. To kolejny raz, kiedy nauka oraz kontakt z rówieśnikami i nauczycielami ulegają zakłóceniu, co może skutkować pogorszeniem się stanu psychicznego dzieci.

A ograniczenie funkcjonowania przedszkoli i innych form wychowania przedszkolnego oznacza poważne komplikacje w życiu prywatnym i zawodowym obywateli. A szczególne dotyczy to  osób, które nie mogą wykonywać pracy zdalnie. Dlatego też wprowadzenie wyjątków budzi sprzeciw wielu osób, których praca jest ważna z perspektywy zaspokajania potrzeb społeczeństwa, np. pracowników handlu i transportu, producentów żywności.

Rozporządzenie przewiduje prowadzenie zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego ustalonego przez dyrektora sposobu realizowania zajęć, co z kolei utrudnia sytuację osób pracujących w domu. Podnoszony jest zarzut, że brak możliwości skorzystania z przedszkoli uderza zwłaszcza w kobiety, które według badań w większym stopniu narażone są na utratę pracy w związku z pandemią. Zrozumiały jest niepokój, jaki odczuwają rodzice i opiekunowie prawni dzieci, kiedy tracą dostęp do niezwykle ważnych usług publicznych, oferowanych przez przedszkola. Sytuacja jest szczególnie trudna, gdy rodzic wychowuje dziecko samodzielnie.

W ocenie RPO właściwe organy powinny odnieść się szerzej do problemów zgłaszanych przez osoby doświadczające negatywnych skutków obostrzeń oraz uwzględnić je przy planowaniu kolejnych kroków. A chodzi głównie o kobiety, których życie zawodowe w większym stopniu ucierpiało z powodu pandemii.

VII.7037.33.2021

Kobiety w ciąży mogły być narażone na zakażenie COVID-19. Interwencja Rzecznika u Wojewody Mazowieckiego

Data: 2021-04-13
  • W Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kobiety w ciąży mogły być narażone na zakażenie COVID-19
  • W Oddziale Klinicznym Położnictwa i Perinatologii dopuszczono bowiem możliwość pobytu pacjentek zakażonych i niezakażonych
  • Lekarze starali się jak najszybciej wypisywać pacjentki z trudnymi przypadkami, aby uniknąć zakażenia
  • Niektórych pacjentek nie udało się jednak już wypisać i musiały rodzić, a w tym samym czasie na oddział trafiały kolejne zakażone kobiety
  • Spotkało się to z protestem rodziców dzieci z wadami wrodzonymi, samego podmiotu leczniczego, jak i pacjentek z COVID-19

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski zwraca się o wyjaśnienia  do wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła.

Sprawa zaczęła się od czasowego zawieszenia, a następnie późniejszego wznowienia od 31 marca 2021 r. przyjęć na odcinku covidowym pacjentek rodzących, ciężarnych i ginekologicznych z dodatnim wynikiem na SARS-CoV-2 w Klinice Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Z docierających do Rzecznika sygnałów wynika, że już w weekend 13-14 marca kierownik Kliniki przekazał urzędnikowi województwa mazowieckiego, że będzie musiał zamknąć przyjęcia dla pacjentek covidowych. Ostatecznie 17 marca oddział położniczy zamknięto dla tych pacjentek.

Następnie wojewoda mazowiecki wydał polecenie Uniwersyteckiemu Centrum Klinicznemu WUM od 19 marca 2021 r. na realizację świadczeń opieki zdrowotnej na rzecz pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2, w zakresie ginekologia i położnictwo. Oznaczało to, że Klinika Położnictwa i Perinatologii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym WUM musiała zacząć przyjmowanie pacjentek zakażonych COVID-19.

Wówczas lekarze kliniki starali się jak najszybciej wypisywać pacjentki z trudnymi przypadkami, aby uniknąć zakażenia.  Jak wynika z tych sygnałów,  niektórych pacjentek nie udało się jednak już wypisać i musiały rodzić, a w tym samym czasie na oddział trafiały kolejne kobiety zakażone SARS-CoV-2.

Dopuszczono zatem możliwość mieszania w Oddziale Klinicznym Położnictwa i Perinatologii pacjentek zakażonych i niezakażonych. Spotkało się to z protestem rodziców dzieci z wadami wrodzonymi,  samego podmiotu leczniczego, jak i pacjentek z COVID-19.

Oddział nie miał bowiem żadnego zaplecza dla dorosłych kobiet chorych na COVID-19.  W przypadku zaostrzenia objawów Oddział był zmuszony do przeniesienia pacjentek do innego szpitala, co mogło stanowić narażenie pacjentek na opóźnienia w udzieleniu niezbędnej pomocy.

26 marca wstrzymano zaś przyjęcia trudnych porodów w Szpitalu Klinicznym im. ks. Anny Mazowieckiej. 

Obawy zarówno stowarzyszenia Rodziców Dzieci z Wadą Wrodzonej Przepukliny i Innymi Wadami Wrodzonymi, jak i Oddziału Klinicznego Położnictwa i Perinatologii, że zabraknie miejsc dla najtrudniejszych porodów wydawały się uzasadnione. A pacjentki oczekujące na poród dzieci z wadami miały trudności w znalezieniu miejsca w innym podmiocie leczniczym.

Oddział Kliniczny Położnictwa i Perinatologii jest oddziałem położniczym wyspecjalizowanym w zakresie porodów z wadą wrodzonej przepukliny przeponowej, wadami serca i innymi poważnymi wadami wrodzonymi. W Polsce znajdują się tylko dwa takie oddziały, jeden właśnie w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, a drugi w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Maciej Taborowski zwraca się do wojewody o stanowisko, zwłaszcza o wskazanie, jakie były powody czasowego zawieszenia przyjęć w Klinice Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA oraz polecenia Uniwersyteckiemu Centrum Klinicznemu WUM realizacji świadczeń na rzecz pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 w zakresie ginekologia i położnictwo.

Odpowiedź wojewody (aktualizacja 30 kwietnia 2021 r.)

Dyrekcja CSK MSWiA poinformowała o wstrzymaniu od dnia 17 marca 2021 r. do odwołania przyjęć pacjentek rodzących, ciężarnych i ginekologicznych z dodatnim wynikiem SARS-CoV-2 do Kliniki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej, wskazując jako przyczynę brak wolnych miejsc na odcinku covidowym.

W związku z powyższym oraz z uwagi na fakt, że był to wówczas jedyny oddział w stolicy wyznaczony do realizacji tego zadania, celem zapewnienia opieki dla coraz większej liczby pacjentek rodzących z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2, w dniu 18 marca 2021 r. została wydana decyzja polecająca realizację świadczeń z zakresu ginekologii i położnictwa, dla Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCK WUM). Wyznaczenie tego podmiotu do udzielania świadczeń w ww. zakresie konsultowane było z Mazowieckim Oddziałem Wojewódzkim NFZ, ponadto szpital ten został wskazany przez konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie ginekologii i położnictwa, jako jedna z jednostek mogących zabezpieczyć świadczenia w tym zakresie dla pacjentek zakażonych SARS-CoV-2.

Ostatecznie obowiązek zabezpieczania świadczeń w omawianych zakresach w związku z COVID-19 został zdjęty z UCK WUM, od dnia 31 marca 2021 r, a do jego kontynuacji został zobowiązany Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. W. Orłowskiego oraz dodatkowo od dnia 14 kwietnia 2021 r. Szpital Bielański. Ponadto, zgodnie z informacją przekazaną przez CSK MSWiA pismem z dnia 31 marca 2021 r., szpital ten również wznowił swoją działalność w omawianym zakresie.

V.7010.50.2021

Obywatele mają prawo do informacji o działaniach Rzecznika Praw Dziecka. RPO pisze do Kancelarii Sejmu. EDIT: Sejm potwierdza że jej nie ma

Data: 2021-04-19, 2021-04-12
  • Rzecznik Praw Dziecka nie przedstawił infomacji za rok 2018. Do dzisiaj nie wiemy, czym zajmował się urząd i jakie problemy w obszarze swojej działalności odnotował w tamtym czasie
  • Tymczasem obywatele mają prawo do informacji o działaniach władzy publicznej zaś sam urząd RPD obliguje do tego ustawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomniał się o sprawozdanie RDP. Z uwagi jednak na brak odpowiedzi, zapytał o nie Kancelarię Sejmu
  • (EDIT) Do Sejmu nie wpłynęła Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. - podała Kancelaria Sejmu

Do RPO napłynęły informacje dotyczące brakujących sprawozdań z działalności Rzecznika Praw Dziecka. Obywatele skarżyli się, że mimo wniosków o udostępnienie informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej ani przedłożony Sejmowi RP. Rzecznik Praw Dziecka poinformował wnioskujących o informację obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r.

Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. RDP przedstawiał informację za rok 2019, jednak nie uwzględniając w niej informacji dotyczących działalności Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Nadal także brakuje jej na stronie internetowej RPD.

Ponieważ interwencja RPO u Rzecznika Praw Dziecka nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, RPO zwrócił się w tej sprawie do Kancelarii Sejmu. Zapytał, czy Rzecznik Praw Dziecka przedstawił swoje sprawozdanie za 2018 rok Sejmowi, a jeśli nie, to czy Sejm planuje o nie zwrócić się do RPD. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił również, że przedstawienie zaległej informacji RPD jest także niezbędne w kontekście art. 61 Konstytucji RP gwarantującego obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.

VII.6060.16.2020

RPO przypomina: szkoła jest zobowiązana do poszanowania tożsamości płciowej uczniów

Data: 2021-04-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie apeluje o przestrzeganie w debacie publicznej standardów ochrony praw człowieka.
  • Szczególny obowiązek w tym zakresie spoczywa na osobach pełniących funkcje publiczne, które w swoich wypowiedziach powinny uwzględniać podstawowe wartości i prawa, w tym prawo obywateli do prywatności, zasadę ochrony dobra dziecka, czy zakaz dyskryminacji.
  • RPO zwraca się z tym apelem jako niezależny organ ds. równego traktowania.

Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa (tak brzmi pierwsze zdanie preambuły ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe). Ta zasada zobowiązuje do podejmowania decyzji i działań, które budują trwały, oparty na szacunku i równości system oświaty.  Szkoły są zobowiązane do podejmowania niezbędnych działań w celu tworzenia optymalnych warunków realizacji działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej, zapewnienia każdemu uczniowi warunków niezbędnych do jego rozwoju, podnoszenia jakości pracy szkoły i jej rozwoju organizacyjnego (Prawo oświatowe art. 44 ust. 1).

Rzecznik Praw Obywatelskich od wielu lat wskazuje na szczególną rolę placówek oświatowych w upowszechnianiu idei praw człowieka, równego traktowania i tolerancji.

Szkoła jest jednym z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej, uczą się poszanowania dla różnorodności oraz reagowania na przejawy dyskryminacji. Z tego względu środowisko szkolne powinno dołożyć wszelkich starań, aby uczeń nie miał poczucia, że jego tożsamość buduje bariery lub izoluje go od rówieśników. W ocenie Rzecznika istotne jest także, aby grono pedagogiczne postępowało ze szczególną wrażliwością w kontekście rozpoznawania i przeciwdziałania dyskryminacji swoich podopiecznych, współpracując z rodzicami i podkreślając, że prawa każdego ucznia są w pełni respektowane.

Większość osób transpłciowych uświadamia sobie swoją tożsamość płciową przed ukończeniem 18. roku życia, a więc w okresie edukacji. Szkoły i inne placówki edukacyjne nadal dosyć często wymieniane są jako źródło dyskomfortu, strachu i niepokoju. Dlatego też osoby te rzadko decydują się na otwarte mówienie o swojej tożsamości wobec innych uczniów i nauczycieli, a nawet rodziców, ze względu na strach przed negatywną reakcją – dyskryminacją, przemocą psychiczną lub fizyczną lub innymi formami prześladowania. Aż 69% uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, „zawsze” bądź „często” doświadczyło lub było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym (Raport Komisji Europejskiej Legal gender recognition in the EU. The journeys of trans people towards full equality, 2020).

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zwraca uwagę na te problemy, rekomendując wprowadzenie stosownych działań zapobiegawczych, w tym obowiązkowej, prewencyjnej edukacji antydyskryminacyjnej. Warto podkreślić, że ponad dwie trzecie Polaków (70%) jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna. Wskaźnik poparcia wśród samych uczniów i uczennic jest jeszcze wyższy – 81,5% uważa, że powinna ona być prowadzona (Raport z badania w szkołach oraz analiza ilościowa programów profilaktyczno-edukacyjnych, Centrum Badań nad Uprzedzeniami na zlecenie RPO, 2020.) Rzecznik przypomina, że dyskryminacja oraz związana z nią przemoc motywowana uprzedzeniami mają znaczący wpływ na zdrowie psychiczne osób, które ich doświadczają ze względu na przynależność do określonej grupy mniejszościowej.

Z tych względów pozytywne działania podejmowane przez szkoły i inne placówki edukacyjne zapewniające odpowiednie warunki rozwoju i nauki każdego dziecka, w poszanowaniu jego tożsamości i indywidualności, należy przyjąć z aprobatą i upowszechniać rzetelne informacje o dobrych praktykach w tym zakresie.

XI.501.6.2021

Piecza zastępcza dla dzieci z rodzin w kryzysie. Webinarium RPO

Data: 2021-04-08
  • System pieczy nad dzieckiem wymaga zmian. Widać to po 10 latach funkcjonowania ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej.
  • To dziecko i jego prawa powinny się znaleźć w centrum – dziś system koncentruje się wokół problemów dorosłych.
  • Dziecko potrzebuje środowisko bezpiecznego i stałego. Jeśli daje mu to rodzina zastępcza, powinno w niej żyć. Pokrewieństwo biologiczne czy adopcyjne jest rzeczą drugorzędną.

Takie są główne wnioski z webinarium zorganizowanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich po dyskusji, jaka wybuchła w sieci w sprawie analizy RPO dla Ministra Rodziny i Polityki Społecznej

16 marca rzecznik praw obywatelskich prof. Adam Bodnar skierował do min. Marleny Maląg kompleksowe wystąpienie dotyczące realizacji ustawy  o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Wskazał w nim obszary wymagające zmiany prawa (przysposobienie, procedura usamodzielnienia, piecza zastępcza).

Problem dotyczy 72 tys. dzieci pozbawionych całkowicie lub częściowo opieki rodziny biologicznej, 36 tys. rodzin zastępczych oraz 666 rodzinnych domów dziecka.

- Piecza zastępcza dla dzieci zajmuje nas wszystkich od wielu lat, ale w ostatnim czasie reportaż-podcast red. Michała Janczury w TOK FM skłonił RPO do ponownej analizy problemu i przygotowania wystąpienia do minister Marleny Maląg – powiedział otwierając webinarium RPO Adam Bodnar, który moderował dyskusję. - Anna Krawczak we wpisie internetowym zwróciła nam uwagę, że zbyt mało uwagi poświęciliśmy problemowi rodzin zastępczych, które opiekują się dzieckiem w sposób długotrwały ale w interesie dziecka - dodał.

Dlatego RPO zorganizował webinarium w tej sprawie – wykorzystał szansę, jaką dał mu Trybunał Konstytucyjny po raz kolejny przesuwając rozprawę w sprawie przepisów, na podstawie których RPO VII Kadencji realizuje misję Rzecznika Praw Obywatelskich do czasu wyboru następcy.

Paneliści:

  • Anna Krawczak - członkini Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW, była matka zastępcza, matka adopcyjna
  • dr Marek Michalak – były rzecznik praw dziecka
  • Joanna Luberacka-Gruca - ekspertka Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej
  • sędzia Dorota Trautman - przewodnicząca VI Wydziału Cywilnego Rodzinnego Odwoławczego w SO Warszawa, członkini Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce
  • Michał Kubalski, Zespół Prawa Cywilnego BRPO
  • Agnieszka Jarzębska, Zespól Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO(

Dyskusja:

Wystąpienie RPO dotyczyło niedostatków w realizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z 2011 (Agnieszka Jarzębska). Jednak po 10 latach jej funkcjonowania należałoby przyjrzeć się jej podstawowym założeniom: zakłada ona, że dziecko powinno rosnąć w rodzinie biologicznej lub adopcyjnej. Pobyt w pieczy zastępczej – instytucjonalnej (domy dziecka) lub rodzinnej – ma być w tym modelu przejściowy i krótkotrwały.

Ten model pozwolił na rozprawienie się z największymi problemami pieczy instytucjonalnej. Nie mamy już 100-osobowych domów dziecka. Jednak zupełnie uwadze społecznej umknął problem rodzinnej pieczy zastępczej (Joanna Luberacka-Gruca).

Tymczasem z 72 tys. dzieci pozbawionych opieki rodziny biologicznej aż 50 tys. przebywa właśnie w rodzinnej pieczy zastępczej. Realizują one często tę pieczę jako rodziny spokrewnione (dziadkowie, rodzeństwo) albo niespokrewnione (ciotki i wujowie – ich pokrewieństwa i powinowactwa prawo tu nie zauważa). Są stabilną opoką dla dzieci – a jednak prawo chce je traktować jako „rozwiązanie przejściowe”. Nasz system absolutyzuje rodzinę – biologiczną lub adopcyjną - i nie zauważa, że są one podatne na kryzysy, rozpadają się. Tymczasem piecza zastępcza trwa i jest dla dzieci korzystna (Anna Krawczak).

Skąd wziął się problem?

Zdaniem uczestników dyskusji – przede wszystkim z tego, że to dorośli a nie dziecko są w centrum tego systemu.

Gdyby patrzeć na problem z perspektywy dziecka, byłoby jasne, że  babcia, ciocia czy brat dadzą dziecku właściwe i wcale nie tymczasowe wsparcie. Na pewno obca rodzina adopcyjna nie jest dla takiego dziecka lepsza. Adopcja nie jest też rozwiązaniem dla kilkorga rodzeństwa, bo mało kogo stać na to, by zostać nagle rodzicami pięciorga czy sześciorga dzieci z deficytami wychowawczymi, a więc wymagającymi dodatkowego wsparcia.  Dla takich dzieci nie ma alternatywy poza pieczą, najlepiej rodzinną (Anna Krawczak).

Rodzinna piecza zastępcza jest też rozwiązaniem dla wielu dzieci z niepełnosprawnościami (powinna trwać dłużej, by wyeliminować model „usamodzielniania się do domu pomocy społecznej) (Joanna Luberacka-Gruca, Agnieszka Jarzębska).

Osobnej uwagi wymagają dzieci, których rodzice biologiczni cierpią na poważne problemy i deficyty, które uniemożliwiają im stale sprawowanie opieki nad dziećmi. Tu też nie jest rozwiązaniem adopcja, ale piecza zastępcza, dzięki której dziecko może też utrzymywać kontakt z rodzicami (Joanna Luberacka-Gruca).

Drugim systemowym problemem jest niewydolność sądownictwa rodzinnego, pochodna zlej sytuacji całego systemu sądowniczego w Polsce: sprawy dotyczące władzy rodzicielskiej (a bez tego nie można mówić o adopcji) trwają bardzo długo. Sędziowie są przeciążeni, nie mają asystentów, brakuje biegłych wydających opinie o stanie dziecka, sędziowie nie mają dostępu do kompletnej i pogłębionej dokumentacji na temat sytuacji dziecka. Sprawy rodzinne trwają więc bardzo długo – a to oznacza, że niezależnie od intencji ustawodawcy piecza zastępcza może nie być przejściowa (Dorota Trautman, Michał Kubalski).

Przechylenie systemu w stronę rodziny i jej praw powoduje też, że sędziowie skłonni są dawać biologicznym rodzicom kolejne „ostatnie szanse” na poprawę – co dla dzieci oznacza niekończącą się wędrówkę do rodziny zastępczej i z powrotem (Dorota Trautman powołała się na zebrane przed webinarium świadectwa sędziów rodzinnych).

Dlatego zdaniem obecnych sytuację trzeba zmienić poprzez:

  1. Uznanie faktu, że rodzinna piecza zastępcza może być rozwiązaniem długotrwałym. Trzeba ją wspierać, dbać o to, by ludzie chcieli zajmować się taką pomocą dzieciom, wspierać ich finansowo i ułatwiać dostęp do zdobywania potrzebnych kwalifikacji (m.in. Anna Krawczak i Joanna Luberacka-Gruca).
  2. Zmianę całego paradygmatu systemu opieki nad dzieckiem. Musimy przyjąć, że to dziecko jest w centrum, a nie dorośli (Marek Michalak), oraz że status prawny (rodzina/nie rodzina) opiekunów nie może być ważniejszy od tego, czy zapewniają dziecku bezpieczne i stałe środowisko (Anna Krawczak).
  3. Wykorzystanie dorobku ekspertów i rodzin zastępczych–  to m.in. opracowania rzecznika praw dziecka Marka Michalaka dotyczące standaryzacji ochrony praw dziecka, w tym pieczy nad nim, oraz projekt Kodeksu rodzinnego, który proponuje zastąpienie pojęcia „władzy rodzicielskiej” pojęciem „odpowiedzialności rodzicielskiej”.
  4. Stworzenie ramy instytucjonalne do tego, by głos dziecka był słyszalny, kiedy decyduje się o jego losie. Bardzo poważnie rozważyć wprowadzenie instytucji przedstawiciela dziecka w sądzie rodzinnym – tak by sędzia mógł wydawać postanowienie wysłuchawszy wystąpień wszystkich stron, a nie tylko dorosłych (sędzia Dorota Trautman powiedziała, że lata pracy i przemyśleń skłaniają ją ku temu, by wesprzeć ideę pełnomocnika dziecka w sądzie, a Joanna Luberacka-Gruca dodała: „Gdybyśmy umieli wysłuchać dzieci, nie musielibyśmy dziś rozmawiać o tym, czy rodzinna piecza zastępcza może być tylko tymczasowa").

Pytania publiczności:

Pytania widzów webinarium dotyczyły:

  • Umowy o pracę dla rodzin zastępczych (odp.: taka zmiana jest możliwa, potrzebna jest jednak wola rządzących. Dziś problem polega na kodeksowym dodefiniowaniu czasu pracy);
  • Wysokość świadczeń dla usamodzielniających się osób z pieczy zastępczej (odp.: jest zdecydowanie za niska);
  • Współpraca instytucji zajmujących się pieczą zastępczą (odp.: brak tek współpracy jest właśnie symptomem tego, że dziecko nie jest w centrum systemu.);
  • Czy zamiast władzy rodzicielskiej nie powinniśmy mówić o odpowiedzialności rodzicielskiej (odp.: Tak, to właśnie postulował RPD Marek Michalak, bo trudno jest utrzymywać pojęcie prawne dające władzę jednemu człowiekowi nad drugim);
  • Czy nie da się poprawić organizacji szkoleń dla kandydatów dla rodzin zastępczych – przecież tych rodzin stale brakuje (odp.: szkolenia dla rodzin zastępczych można poprawić choćby wykorzystując model szkoleń online);
  • Jak skrócić czas oczekiwania dzieci z niepełnosprawnościami do rodzin zastępczych (odp.: między innymi poważnie rozmawiając o tym, że rodzina, która zechce się takim dzieckiem zająć, powinna liczyć na ponadstandardowe wsparcie).

Publiczność zadawała też pytania dotyczące opieki naprzemiennej nad dzieckiem (w sytuacji rozstania rodziców), ale jak podkreślił Adam Bodnar, to odrębne zagadnienie, na osobną debatę.

Podsumowując webinarium RPO Adam Bodnar podkreślił, że zebrane w czasie dyskusji informacje przełożą się na całą listę zadań dla ekspertów Biura RPO.

Wpis Anny Krawczak, który sprowokował do dyskusji:

Czy lubię Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich? Tak, bardzo lubię Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich. Mogłabym dodać jeszcze wiele miłych słów precyzujących, za co go lubię: za wnikliwość, za inteligencję, za wrażliwość społeczną.

I właśnie dlatego tak mnie zdumiała treść analizy "Jak poprawić los dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej? Analiza Adama Bodnara dla MRiPS", która zawiera mnóstwo ważnych i trafnych spostrzeżeń.

Oraz jednego słonia w pokoju, którego nikt nie zauważył: 50 tysięcy dzieci, dla których stałym i stabilnym miejscem w życiu stała się właśnie rodzina zastępcza. Te dzieci nie wrócą do rodziców biologicznych i nie zostaną adoptowane, ale o tym za chwilę, bo zacznę od sprawy najbardziej skomplikowanej.

Otóż: kim jest dziecko?

Wiem, mega trudne, musimy się mocno zastanowić, żeby zasunąć gładkim banałem w rodzaju "jest człowiekiem", "obywatelem", "podmiotem", a potem wrócić do picia kawy.

Te banały są zasadniczo poprawne, a teraz zilustruję je przykładami:

1. Zosia ma pięć lat i od czterech wychowuje ją ciocia, siostra jej matki biologicznej. Zosia została zabrana spod opieki matki, kiedy ta kolejny raz zostawiła ją samą w domu i poszła w Polskę. Być może to nawet ciocia Zosi była tą osobą, która powiedziała wreszcie "nie, kurwa, dość tego" i zadzwoniła na policję wbrew siostrzanej solidarności, aby ratować Zosię i dać jej szansę na normalność. A potem zaopiekowała się siostrzenicą i teraz tworzy dla niej rodzinę zastępczą niezawodową.

W rodzinach zastępczych spokrewnionych (dziadkowie i starsze rodzeństwo) przebywa 30 tysięcy dzieci. Śmiało można założyć, że kolejnych kilka tysięcy dzieci mieszka z ciotkami, wujkami, kuzynami, którzy formalnie tworzą rodziny zastępcze niezawodowe. Ale nadal są to osoby z bliskiego otoczenia dziecka. Większość tych rodzin to wystarczająco dobre rodziny.

2. Kasia, Krzyś, Alan, Patrycja i Krystian mają cztery, sześć, siedem, dziewięć i jedenaście lat. Od trzech lat mieszkają z Wojtkiem i Hanką, rodzicami zastępczymi. Rodzice biologiczni tej piątki odsiadują wyrok pozbawienia wolności za znęcanie nad dziećmi.

Nie ma danych pokazujących, ile licznych rodzeństw przebywa w rodzinnej pieczy zastępczej, ale polska specyfika pieczy (z jakich rodzin przychodzą dzieci, jaka jest ich struktura, jakie najczęstsze problemy) sprawia, że rzadko które dziecko w pieczy jest jedynakiem, bądź trafia do pieczy jako jedyne spośród rodzeństwa. Większość znanych mi rodzin zastępczych wychowuje rodzeństwa: podwójne, potrójne i więcej. W placówkach jest podobnie.

3. Z kolei Iza, siedmiolatka, została umieszczona w zawodowej rodzinie zastępczej Justyny, bo mama Izy jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Mama Izy nie jest w stanie zadbać o Izę, o siebie samą dba z trudem. Ale pamięta o urodzinach córki, dniu dziecka i świętach, przynosi zabawki, które następnego dnia się psują. Bo kocha córkę. Nieporadnie i w sposób być może żałosny dla wykształconych rodziców klasy średniej, ale - nigdy Izy świadomie nie skrzywdziła. A Iza wie, że to jej mama. I choć ma drugą mamę zastępczą, to w jej życiu i sercu jest miejsce dla obu.

Nie wiadomo, jaka część dzieci w pieczy to dzieci rodziców trwale niewydolnych z powodu niepełnosprawności bądź złego stanu zdrowia, również psychicznego. Ale te dzieci istnieją. Część z nich ma rodziców, którzy są w stanie być z nimi w bezpiecznym kontakcie - na dystans, przy wsparciu, ale jednak.

*

I teraz chciałabym spytać biuro Adama Bodnara, co proponuje tym konkretnym dzieciom? Apelując do Ministerstwa o zmiany i podejmując analizę? Błyskotliwie stwierdzając w niej, że 'piecza zastępcza jest usługą terminową', a system pieczy jest i powinien być w zasadzie dwuwartościowy: adopcja albo powrót do rodzica?

Pytam serio -

poważnie postulujecie, aby zabrać Zosię cioci i oddać ją do adopcji, bo 'zbyt długi pobyt w pieczy nie służy jej dobru'? Któremu to dobru Zosi nie służy mieszkanie z ciocią?

A może macie kandydatów na rodzinę adopcyjną dla naszej piątki, która od trzech lat je śniadania i kolacje z rodzicami zastępczymi, jeździ z nimi na wakacje i tworzy rodzinę? Rodzina adopcyjna będzie lepsza, bo ma ten brand new i stuningowany przymiotnik "adopcyjna"? A może użyjemy narzędzi bezpośredniego przymusu, w których polski system doskonali się od dekady, a które nazywają się "albo pani sama adoptuje dzieci, albo szukamy dla nich innych rodziców adopcyjnych"?

Takie narzędzia niepomiernie wzmacniają motywacje adopcyjne rodzin zastępczych, które wcześniej mogły ich nigdy nie mieć, ale teraz w strachu idą do ośrodków adopcyjnych, żeby tylko ochronić dzieci przed szantażującym rodzinę systemem i kolejną dysrupcją w ich życiu. A potem przerywają dzieciom terapię i ucinają prywatne leczenie psychiatryczne, bo po adopcji nie ma już żadnego wsparcia od państwa, więc nagle Wojtek i Hanka mają piątkę adoptowanych dzieci, na których terapię traumy i rehabilitację ich już nie stać.

A co zaproponujecie Izie?

Nową rodzinę adopcyjną, choć jej matka biologiczna jest w kontakcie z dzieckiem i jest to kontakt dobrze osadzony dzięki rodzinie zastępczej, choć zarazem z góry wiadomo, że Iza nigdy nie wróci do mamy?

Adopcja i odcięcie kontaktu z mamą będą dla Izy lepsze?

Bo?

Takich dzieci w Polsce jest około 50 tysięcy, jak wynika ze sprawozdań Rady Ministrów. Pozostaną w rodzinach zastępczych do dorosłości. Nie dlatego, bo system jest niewydolny (choć ogólnie jest niewydolny, fakt), ale dlatego, bo skoro udało się dla nich znaleźć stabilne rodziny, to może niekoniecznie należy to niszczyć? Choć, jak zaraz pokażę, właśnie należy i tym dokładnie się zajmujemy. I kompletnie tego nie urefleksyjniamy.

*

Drzewiej, bardzo dawno przed wiekami, kiedy jeszcze Polacy byli Słowianami i składali ofiary Swarożycowi, dokładnie było to przed rokiem 2011, w polskiej praktyce prawnej istniało zjawisko zwane "rodziną zastępczą długoterminową".

Było to rozwiązanie dedykowane właśnie takim dzieciom, dla których powrót do rodziny biologicznej był niemożliwy, ale adopcja z różnych powodów nie była rozwiązaniem dobrym bądź realnym.

Bo były licznym rodzeństwem. Bo wychowywali je krewni. Bo miały rodziców bądź krewnych niezdolnych do przejęcia opieki bezpośredniej, ale jednak zdolnych do więzi i wsparcia z odległości. Bo system zatrzymał je ponad dwa lata w rodzinach zastępczych i powstały silne, terapeutyczne więzi z rodzicami zastępczymi, których zerwanie w imię 'adopcji' byłoby wtórną traumą dla tych dzieci. Bo wymagały stałych terapii, rehabilitacji i pomocy w leczeniu chorób przewlekłych, na co wiele rodzin zastępczych nie mogłoby sobie finansowo pozwolić po adopcji.

Te dzieci nie zniknęły po 2011 roku. One są nadal.

A potem, w roku 2011, powstała ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. I wtedy państwo polskie wpadło na doskonały pomysł.

Potraktuje dzieci jak zasoby i nazwie pieczę zastępczą "usługą czasową".

Zasoby mają do siebie to, że można nimi zarządzać: nadawać im różne kierunki i etykiety adresowe, wysyłać w podróże, optymalizować koszty. Zasobom robi się więc co pół roku zespoły, na których od nowa rozważa się, czy wypychamy dziecko po pięciu latach do adopcji czy nie. Oczywiście - dzieciom się o tym przypomina, żeby sobie smarkacze nie pomyślały, że skoro od kilku lat mieszkają z ciocią, tatą zastępczym, matką zastępczą, babcią czy wujkiem to są bezpieczne i znalazły miejsce na ziemi, którego teraz nikt im nie odbierze.

Bo, jak odkryto w duchu nowoczesnego zarządzania i jak wyjaśniła mi to rozbrajająco moja ówczesna koordynatorka rodzinnej pieczy zastępczej:

"Pani Aniu, no sorry, ale adopcja jest za darmo, a rodzina zastępcza kosztuje. No sorry, ale ja jestem urzędnikiem".

Te pieniądze, tysiąc złotych miesięcznie na dziecko w rodzinie zastępczej, to są duże pieniądze.

Warte rozpieprzania dzieciom stabilizacji. Regularnego odpytywania ich, czy już dojrzały i chcą mieć 'mamę i tatę'. Zupełnie jak gdyby od ośmiu lat mieszkały kątem u sąsiadów, a nie z matką i ojcem, tyle że zastępczymi. Z macierzystą ciotką, z ojczystym wujkiem.

Te pieniądze zasługują na próbę zabrania siostrzenicy ciotce, skoro rodzina adopcyjna uwolni państwo od świadczenia opiekuńczego, a ciocia - nie. Uzasadniają podzielenie piątki rodzeństwa na zgrabne sety - młodsi do adopcji, najstarsze do placówki, na uwolnione w ten sposób miejsca w rodzinie zastępczej wskoczą kolejne dzieci.

I najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że tę systemową przemoc wobec dzieci nazwie się działaniem w ich interesie, choć wszyscy wiedzą świetnie, co jest powodem rzeczywistym: arkusz kosztów w tabeli excelowskiej. I dużo, naprawdę dużo racjonalizacji.

Dokładnie z tego powodu nie mamy w polskim prawie pojęcia i celu 'stabilizacji dziecka w środowisku' (permanency), które ma na przykład Wielka Brytania, bo gdybyśmy je tam nieopatrznie wsadzili, musielibyśmy potem mierzyć się z bezmiarem własnej hipokryzji: intencjonalnie próbujemy wyrywać ustabilizowane już dzieci z bezpiecznych środowisk, bo chcemy przerzucić koszt na rodziny adopcyjne. A nie umiemy procedować spraw w sądach rodzinnych w 18 miesięcy, tu akurat analiza Adama Bodnara jest w całości trafna.

Nie rozumiem tylko dlaczego płatnikiem tych systemowych zaniedbań ma być dziecko i szlachtowanie mu biografii, i czemu biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wchodzi w ten prawnoczłowieczy absurd jak w masło?

Po RPO spodziewałabym się dostrzeżenia w dziecku podmiotu i obywatela, a nie walizki. Dzieje się coś dramatycznie złego, kiedy instytucja zajmująca się pogłębianiem refleksji nad społeczną wrażliwością wobec praw obywatelskich, proponuje innowacyjność w postaci dalszego tłuczenia tego samego rozwiązania: utowarowienia relacji, urynkowienia dzieci.

Płynność nie musi być zagrożeniem, wiele dzieci stabilizuje się w patchworkach, modelach łączonych, na styku rodzin zastępczych i biologicznych. I na to też są badania.

Warunkiem, aby mogło się tak stać, jest po prostu danie dzieciom prawa do nazwania tej sytuacji stałą i zakorzenienia się w niej. A w przypadku dorosłych - zobowiązanie ich konkretnymi narzędziami prawnymi do tego, że jeśli już podejmują się pieczy długoterminowej to niesie to ze sobą określone konsekwencje. To nie tylko można zrobić, ale w wielu krajach jest to standardem.

W badaniach, na które powołują się autorzy apelu (acz bez bibliografii) najwidoczniej nie znalazła się dość istotna myśl (choć musiała się tam znaleźć, prawdopodobnie ją pominięto), że Polska jest jednym z niewielu krajów, który tak po prostu sobie zadekretował, że nie będzie prawnie rozpoznawać statusu rodziny zastępczej długoterminowej.

Bo nie.

Od 10 lat usiłuje to zjawisko rugować, zmuszać rodziny do adopcji, wyrywać z nich dzieci, ale jeśli już zupełnie się nie da - łaskawie pozwala im istnieć poza ustawą. Jednak nigdy nie pozwala im zapomnieć o tym, że są "usługą terminową".

I dzieciom też przypomina o tym systematycznie.

Nikt się nad tym nie pochyla.

Rodzinną pieczę długoterminową ma Wielka Brytania, i Kanada, i Australia. I Finlandia ją ma. I Szwecja. I Stany Zjednoczone także. Holandia, Belgia, Niemcy, Dania, aby wymienić część krajów UE.

Ale Polska nie.

I umówiliśmy się najwidoczniej, że przestaniemy dostrzegać tę nieobecność.

Szczerze mówiąc wolałabym porozmawiać o rozwiązaniach, których nigdy w Polsce nie zastosowaliśmy, a należałoby przynajmniej ich spróbować: o adopcji dofinansowanej, o mechanizmie analogicznym do brytyjskiego Special Guardianship Order.

A więc o - z jednej strony - realnej możliwości adopcji dzieci z licznych rodzeństw, z niepełnosprawnością, z chorobami przewlekłymi, które mogłyby pozostać w rodzinie zastępczej przekształconej w adopcyjną bądź zostać adoptowane przez nową rodzinę, ale jednocześnie utrzymać choć częściowe finansowanie. Tak zrobiła Nowa Południowa Walia, dzięki czemu rodziny zastępcze zaczęły adoptować dzieci mieszkające z nimi od lat. Wcześniej nie mogły tego zrobić, bo zwyczajnie nie było ich stać na finansowe odcięcie od państwa, za które zapłaciłyby dzieci (a do pieczy z reguły nie trafiają dzieci zdrowe) obniżeniem standardu zdrowotnego, terapeutycznego i bytowego.

A z drugiej strony o takim wzmocnieniu długoterminowej rodziny zastępczej, że jej zawiązanie staje się prawnie niemal równie brzemienne w skutki jak adopcja, podobnie jak rozwiązanie - ten mechanizm powoduje, że rodzinami długoterminowymi zostają rodziny posiadające jasność do co dożywotniej odpowiedzialności za dziecko.

No ale w Polsce mamy zamiast tego kultywację fikcji.

I najwidoczniej nie umiemy się wydźwignąć z kolein myślowych, choć jesteśmy w tych koleinach raptem od dziesięciu lat.

Tak krótko, a tak cholernie weszło nam to już w krew, że z łatwością przychodzi nam napisanie, że "piecza zastępcza jest usługą terminową", która powinna zakończyć się adopcją lub reintegracją, choć dla pięćdziesięciu tysięcy dzieci tak się nie stanie. One nadal pozostaną w ustawowym zawieszeniu, bez przyznania im prawa do stałości w rodzinie zastępczej.

I nadal będą co jakiś czas pytane, czy już zdecydowały się na "prawdziwych rodziców".

No i już, można dokończyć tę kawę.

Sąd pozbawił spadkobierców zmarłego prawa do ograniczenia odpowiedzialności za jego długi. Skarga nadzwyczajna RPO  

Data: 2021-04-06
  • Sąd wydał nakazał zapłaty ok. 60 tys. zł wobec pozwanych za długi zmarłego ojca i męża
  • Nie wziął jednak pod uwagę, że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza
  • A to oznacza, że sąd powinien był z urzędu umieścić w orzeczeniu zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w postępowaniu egzekucyjnym na ograniczenie odpowiedzialności
  • Tymczasem nakaz umożliwiał prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń  

Instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza okazała się zatem dla nich pozorną i iluzoryczną. A to jest sprzeczne z zasadami Konstytucji.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wnosi, aby Sąd Najwyższy zastrzegł pozwanym prawo do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

Historia sprawy

W 2008 r. Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym w postępowaniu upominawczym. Nakazał pozwanym zapłatę niemal 60 tys. zł.

Pozew obejmował roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej powodowi przez ojca pozwanych oraz męża pozwanej. Zmarł on w 2004 r.. gdy dzieci były małoletnie. W postanowieniu spadkowym sąd stwierdził, że wszyscy pozwani nabyli spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

Sprzeciw pozwanych został odrzucony jako złożony z uchybieniem terminu. Nakaz zapłaty uprawomocnił się, a sąd nadał mu klauzulę wykonalności.

Pozwani wnieśli, aby sąd zamieścił w tytule wykonawczym zastrzeżenie, że  mają prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności wynikające z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Wskazali, że w analogicznej sprawie ograniczenie ich odpowiedzialności zostało zastrzeżone w wyroku. Sąd odrzucił wniosek pozwanych, bo uchybili dwutygodniowemu terminowi.

Jednocześnie sąd podkreślił, że „pozwani od chwili przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.). Zatem brak zastrzeżenia w nakazie zapłaty o ograniczeniu odpowiedzialności nie pozbawia pozwanych prawa do powoływania się na ograniczenie odpowiedzialności”.

Powód wszczął egzekucję. Wtedy pozwani złożyli pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności, powołując się m. in. na spłatę długów spadkodawcy do wysokości stanu czynnego spadku oraz na nadużycie prawa przez wierzyciela. Powództwo oddalono.

Oddalono też wnioski o sprostowanie nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności poprzez dopisanie zastrzeżenia o prawie powoływania się na ograniczenie ich odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości aktywów spadku.

Argumenty RPO

W ocenie RPO sąd rażąco naruszył art. 319 k.p.c. Przewiduje on, że jeśli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może - nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości - uwzględnić powództwo, zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Zamieszczenie zastrzeżenia jest obowiązkiem sądu i następuje z urzędu; odnosi się też do przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Obligatoryjność zamieszczenia takiego zastrzeżenia jest uzasadniona kodeksową zasadą ograniczenia egzekucji. Dłużnik może powoływać się na ograniczenie swej odpowiedzialności tylko, gdy ograniczenie to zostało zastrzeżone w tytule wykonawczym.

Okoliczność, że pozwany nie złożył odpowiedniego wniosku, nie zwalnia sądu z obowiązku zastosowania art. 319 k.p.c. Za odmienną wykładnią nie przemawia użycie zwrotu „sąd może”. Nie oznacza to bowiem dowolności sądu - musi być rozumiane w ten sposób, że sąd musi ten przepis zastosować, ilekroć są ku temu ustawowe przesłanki.

Doszło zatem do rażącego naruszenia art. 319 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie - mimo że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Sąd był zobowiązany z urzędu zamieścić w sentencji orzeczenia zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności.

Naruszenie to prowadzi do uszczuplenia praw majątkowych pozwanych, chronionych art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Nie przysługują im już żadne instrumenty prawne, za których pomocą mogliby przeciwstawić się egzekucji długu spadkowego z całego ich majątku ponad zakres odpowiedzialności wynikającej z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty doprowadził do naruszenia prawa pozwanych do sądowej ochrony praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 Konstytucji oraz konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń - mimo że wobec przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ich odpowiedzialność za długi spadkowe powinna być ograniczona do wartości ustalonego w wykazie albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku – zaprzecza zasadzie bezpieczeństwa prawnego. Zasadniczo przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza nie wiąże się ze skutkami, jakie dotykają pozwanych.

W efekcie instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza stała się dla pozwanych instytucją pozorną i iluzoryczną - skoro jeden z wierzycieli ich ojca i męża może egzekwować dług spadkowy z ich majątku bez żadnych ograniczeń, tj. ponad wartość ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku. Podstawowa zasada dziedziczenia spadku z dobrodziejstwem inwentarza sprowadza się do ponoszenia odpowiedzialności za długi spadkowe jedynie do wartości ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.).

Sąd Rejonowy był zobowiązany z urzędu zamieścić w nakazie zapłaty zastrzeżenie z art. 319 k.p.c. Nie uczynił tego, pomimo iż dysponował postanowieniem spadkowym, z którego wprost wynikała informacja o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty nie wywołał nieodwracalnych skutków prawnych. Co prawda część zasądzonej kwoty została wyegzekwowana, jednak istotą postępowania ze skargi nadzwyczajnej jest przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wnosi zatem o wydanie przez SN rozstrzygnięcia co do istoty sprawy poprzez zmianę nakazu zapłaty i zastrzeżenie prawa do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

IV.7000.399.2019

Sąd uznał za nieważny wspólny testament małżonków złożony przed urzędnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-04-02
  • Małżonkowie w 1966 r. złożyli testament przed urzędnikiem państwowym – taki tzw. testament allograficzny dopuszcza prawo
  • Sąd uznał go za nieważny, dzieląc spadek po ich śmierci. Według prawa każdy testament może bowiem zawierać wolę tylko jednego spadkodawcy - oni zaś złożyli go wspólnie
  • Dlatego sąd podzielił spadek na zasadzie ustawowej i inaczej niż przewidywała to wola spadkodawców
  • Pominął jednak, że ich testament allograficzny można zgodnie z prawem uznać za dwa odrębne testamenty ustne

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wskazuje, że sąd słusznie uznał wspólny testament allograficzny za nieważny jako taki. Jednakże rozstrzygnięcie to godzi w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Sąd powinien był zatem zrealizować ich wolę, a nie sprzecznie z nią określać krąg spadkobierców. Mógł to zaś uczynić, uznając testament allograficzny za oddzielne testamenty ustne – co dopuszcza orzecznictwo sądów.

Rażące naruszenie prawa przez sąd doprowadziło do sytuacji, w której pominięto wolę spadkodawców. To zaś trzeba traktować jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Tzw. testament allograficzny według art. 951 Kodeksu cywilnego składa się ustnie przed urzędnikiem państwowym (m.in. wójt, burmistrz, starosta, sekretarz gminy czy powiatu, kierownik urzędu stanu cywilnego), w obecności co najmniej dwóch świadków, którymi nie mogą być beneficjanci testamentu ani krewni. To alternatywa dla testamentu notarialnego (a opłaty są niższe).

Historia sprawy

W 2007 r. Sąd Rejonowy dostał wniosek obywatelki o stwierdzenie nabycia spadku po dziadkach na podstawie ich testamentu allograficznego z 1966 r. Oboje spadkodawcy sporządzili go przed Przewodniczącym Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w G.

W skład spadku wchodziło głównie gospodarstwo rolne. Z siedmiorga dzieci spadkodawców na gospodarstwie pozostał jedynie syn, wskazany w testamencie jako jedyny spadkobierca. Od kilkudziesięciu lat mieszka tam także wnioskodawczyni, która gospodarstwo prowadziła razem ze stryjem, a potem już samodzielnie.

Sąd przeprowadził dowód z akt postępowania  o otwarciu i ogłoszeniu testamentu wspólnego z 1966 r., po czym stwierdził jego nieważność. Powołał się na art. 942 Kodeksu cywilnego, według którego "testament może zawierać rozrządzenia tylko jednego spadkodawcy”. Dlatego spadek podzielił na ogólnych zasadach ustawowych –  między kilkunastu spadkobierców w różnych częściach.

Postanowieniu sądu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niezastosowanie art. 952 § 1 k.c. i nierozważenie, czy nieważny wspólny testament allograficzny spadkodawców spełnia przesłanki uznania go za ważny testamenty ustny;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niezastosowanie art. 670 § 1 oraz art. 677 § 1 zd. 1 k.p.c. i niezbadanie z urzędu, kto jest spadkobiercą, choćby były to osoby inne niż wskazali uczestnicy, a także niezbadanie, czy spadkodawcy pozostawili (ważny) testament – co w konsekwencji doprowadziło do stwierdzenia, że spadkobiercy dziedziczą na podstawie ustawy.
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Prawa spadkowe rozstrzygnięto bowiem odmiennie niż wynika to z woli spadkodawców. Działając w zaufaniu do urzędnika państwowego - Przewodniczącego Prezydium GRN - sporządzili przed nim wspólny testament allograficzny. Wolę spadkobierców, zgodnie z powszechnie przyjętym stanowiskiem sądów powszechnych, należało zrealizować poprzez uznanie, że dokonana czynność prawna jest sporządzeniem dwóch testamentów ustnych, których ważność podlega ocenie wedle innych kryteriów niż testamentu odręcznego.

Argumentacja Rzecznika

RPO przyznaje, że w sprawie miał zastosowanie art. 942 k.c. o zakazie sporządzania testamentów wspólnych. Pojęcie „testament” w tym przepisie zostało jednak użyte jako dokument, nie zaś jako czynność prawna.

Sąd Rejonowy słusznie zatem uznał, że wspólny testament allograficzny jest nieważny. Jednakże nie powinien był na tym zakończyć analizowania tego testamentu. Powinien był bowiem ocenić, czy spełnia on przesłanki testamentów ustnych (art. 952 § 1 k.c.).

Zakaz testamentów wspólnych odnosi się bowiem do testamentu własnoręcznego (art. 949 k.c.), notarialnego (art. 950 k.c.), allograficznego (art. 951 k.c.), podróżnego (art. 953 k.c.) oraz testamentów wojskowych (art. 954 k.c.). Nie dotyczy on zaś testamentu ustnego.

Dla testamentu ustnego wystarczające jest spełnienie trzech przesłanek:

  • obecność trzech powołanych do testamentu świadków;
  • podanie przez testatora wobec tych świadków swej woli; 
  • przyjęcie przez świadków treści tej woli do wiadomości.

Z chwilą ich spełnienia testament ma byt prawny. Konsekwencją jest zasada, że oświadczenia woli złożone łącznie przez dwoje spadkodawców w formie testamentu allograficznego mogą być uznane za dwa odrębne testamenty ustne.

Kluczowe znaczenie miała tu uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego z 22 marca 1971 r. (sygn. akt III CZP 91/70), która uzyskała moc zasady prawnej. Według niej nieważność testamentu z art. 951 k.c. „spowodowana zamieszczeniem w nim rozrządzeń dwóch spadkodawców nie stanowi przeszkody do uznania oświadczeń woli złożonych przez tych spadkodawców za dwa oddzielne testamenty ustne”. Uchwała ta zapadła na kanwie identycznego stanu faktycznego jak w tej sprawie.

Testament wspólny spadkodawców sporządzono w latach 60. ubiegłego wieku, w stosunkach wiejskich. Oboje mogli mieć uzasadnione przekonanie, że sporządzenie „bardziej uroczystego” testamentu przed osobą urzędową zabezpieczy dostatecznie ich ostatnią wolę, a z pewnością lepiej, niż gdyby testament mieli sporządzić samodzielnie. To zaufanie do funkcjonariusza publicznego mogło spowodować, że uznali, iż sporządzanie kolejnego testamentu nie jest celowe – skoro jeden już złożyli.

W 2007 r. sąd w ogóle zaś nie rozważał możliwości dokonania konwersji testamentu allograficznego w dwa oddzielne testamenty ustne.

Rażącej i oczywistej obrazy przepisów prawa procesowego RPO upatruje w tym, że sąd - zaniechawszy rzetelnej oceny ważności testamentu - nie zbadał na jakiej podstawie powinien zostać ukształtowany porządek dziedziczenia. Postępowanie przeprowadził bez dogłębnego zbadania, kto jest rzeczywistym spadkobiercą. W rezultacie doprowadził do sytuacji, w której do dziedziczenia powołani zostali spadkobiercy ustawowi - mimo że spadkodawcy pozostawili testament ustny, którego ważność w ogóle nie została oceniona. W rezultacie porządek dziedziczenia nie został ustalony w sposób prawidłowy.

Zbadanie ważności tak wyrażonego oświadczenia ostatniej woli jest podstawowym obowiązkiem sądu, czemu w oczywisty sposób nie sprostał. Skutkiem jest  orzeczenie wadliwie określające krąg spadkobierców, niezgodnie z wolą spadkodawców.

Doprowadziło to do sytuacji, w której nie ostało się rozrządzenie spadkodawców na wypadek śmierci. Taki stan prawny winien być kwalifikowany także jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji RP, wypełniające podstawę skargi nadzwyczajnej.

Wola testatora jest zasadniczo elementem rozstrzygającym o losach majątku po jego śmierci, co oznacza, że ustawodawca obowiązany jest tworzyć mechanizmy dostosowania porządku dziedziczenia do woli – także przypuszczalnej – spadkodawcy.

Kwestionowane rozstrzygnięcie godzi zatem w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Skorzystali oni z prawem przewidzianej możliwości sporządzenia testamentu allograficznego, jednakże Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w G. nie dopilnował stosownej formy testamentu, co skutkować musiało nieważnością testamentu. Spadkodawcy działali w zaufaniu do urzędnika państwowego. Nie jest ich winą, że Przewodniczący GRN nie znał przepisów dotyczących sporządzania testamentu.

Obywatele mają prawo mieć pewność, że urzędnik państwowy będzie czuwał nad prawidłowością sporządzanej przed nim czynności, która zostanie przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Skoro władze publiczne nie sprostały tym wymaganiom i testament allograficzny okazał się nieważny, to na tych władzach ciąży obowiązek podjęcia chociażby próby złagodzenia skutków dla jednostki najbardziej dotkliwych. Nie powinny zatem przerzucać konsekwencji swoich uchybień na obywatela działającego w zaufaniu do przedstawiciela organu państwa. W tej sprawie sąd – jako reprezentant władzy publicznej – działań takich nie podjął.

RPO wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z 2007 r. i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.  W razie uwzględnienia skargi nie dojdzie do naruszenia godnych ochrony interesów pozostałych spadkobierców ustawowych. W rzeczywistości respektowali oni wolę spadkodawców. Część spadkobierców   wyrażała niezainteresowanie majątkiem spadkowym po rodzicach i dziadkach.

W tej sytuacji próba doprowadzenia do ustalenia porządku dziedziczenia spadkodawców według ich ostatniej woli nie tylko będzie zgodna z obowiązującym porządkiem prawnym. Wprowadzi również pożądany ład w stosunkach pomiędzy spadkobiercami, de facto uzgadniając stan prawny z rzeczywistym stanem faktycznym, utrzymującym się od lat.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.358.2018

Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. RPO upomina się o szczepienia chorych i ich opiekunów

Data: 2021-04-02
  • Osoby w spektrum autyzmu są bardziej narażone na zarażenie COVID-19. Często także występują u nich choroby współwystępujące osłabiające dodatkowo ich odporność
  • Fundacja JiM, organizacja działająca na rzecz pacjentów ze spektrum autyzmu, wystosowała do Ministra Zdrowia apel o włączenie chorych oraz ich opiekunów do grup priorytetowych w systemie szczepień przeciwko COVID-19
  • Rzecznik wsparł apel, zwracając uwagę ministra Niedzielskiego na wyjątkowe potrzeby osób z niepełnosprawnościami w zakresie szczepień

Głównym postulatem osób z niepełnosprawnościami, w tym w spektrum autyzmu jest umożliwienie im oraz ich opiekunom szczepienia przeciwko COVID-19 w pierwszej kolejności, w ramach najbliższego etapu szczepień, przed otwarciem dostępu do szczepień dla całej populacji.

Ze spraw zgłaszanych Rzecznikowi wynika, że niebezpieczeństwo zakażenia osób ze spektrum jest bardzo wysokie. Część szkół dla osób z autyzmem nadal funkcjonuje w trybie stacjonarnym, nie wszyscy nauczyciele są zaszczepieni, dzieci spotykają się ze sobą, a część z nich może być nosicielami wirusa. Nie da się też prowadzić zajęć terapeutycznych w całkowitej izolacji. Dodatkowo, jak pokazuje rzeczywistość, kolejne mutacje wirusa stają się coraz groźniejsze dla osób młodych, w tym właśnie dzieci.

Co ważne, ze względu na istotne trudności w noszeniu maseczek, osoby z autyzmem są zwolnione z obowiązku zakrywania ust i nosa. I choć trudno nie uznać, że jest to zasadne, jest to także powód narażenia na większą transmisje wirusa.

Rzecznik podkreślił również, że w kierowanych do Biura skargach wskazywane są dalsze pominięte grupy (osoby cierpiące na choroby przewlekłe np. SM, czy rodzice/opiekunowie małych pacjentów onkologicznych), wyrażające prośby o uwzględnienie ich w priorytetowej grupie szczepień.

Zdaniem RPO osoby z niepełnosprawnościami znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zakażeniem koronawirusem i jego skutkami, dlatego w jego ocenie konieczne jest umożliwienia im szczepień przeciw COVID-19 w pierwszej kolejności.

V.7018.406.2021

Sąd nie uwzględnił testamentu zmarłego - bo nikt z rodziny go nie ujawnił. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-01
  • Zmarły mężczyzna w notarialnym testamencie jako jedynego spadkobiercę wskazał swego syna
  • Gdy sąd orzekał w 2000 r. o nabyciu spadku, nikt nie poinformował o tym fakcie – w efekcie sąd na zasadzie ustawowej podzielił spadek równo między troje dzieci zmarłego
  • W 2016 r. syn wystąpił o zmianę tej decyzji, powołując się na testament ojca
  • Sąd odmówił wobec upływu terminu na złożenie takiego wniosku  

Choć sąd w 2000 r. nie popełnił błędu, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Doszło bowiem obiektywnie do naruszenia prawa, które daje pierwszeństwo dziedziczeniu określonemu przez spadkodawcę w testamencie przed spadkobraniem ustawowym.

A powodem uchybienia było  nieujawnienie testamentu przez osoby uczestniczące w postępowaniu spadkowym w 2000 r. Dlatego wtedy sąd - nie wiedząc o testamencie – zgodnie z prawem zastosował ogólny tryb ustawowy. To zaś wymaga naprawienia w imię prawa, a jedyną drogą jest skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W 2000 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku po zmarłym w 1998 r.,  na podstawie ustawy, przez jego troje dzieci - po 1/3 części każde. Rozstrzygnięcie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

W 2016 r. ten sam sąd oddalił wniosek jednego z synów o zmianę postanowienia. Mężczyzna powołał się na testament, sporządzony w 1991 r. przez ojca w kancelarii notarialnej, który do całości spadku powołał właśnie jego.

Testament został otwarty i ogłoszony na posiedzeniu Sądu Rejonowego w 2016 r. Sąd wskazał, że nie była kwestionowana ważność testamentu. Zarazem uznał,  że syn, wnioskujący o zmianę prawomocnej decyzji o  spadku, nie dochował terminu przewidzianego w art. 679 § 1 zd. 2 Kodeksu postępowania cywilnego. To przesądziło o niemożliwości uwzględnienia wniosku. Nie złożono apelacji.

Argumenty RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego  - przez nieuprawnione zastosowanie w sprawie art. 931 § 1 zd. 1 Kodeksu cywilnego, w następstwie pominięcia dyspozycji art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego, czyli przyjęcie dziedziczenia ustawowego po zmarłym co do całości spadku w sytuacji, gdy w 1991 r. sporządził on testament notarialny na rzecz  swego syna, który nie został odwołany ani zmieniony;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, pozostającego w oczywistej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym oraz z wolą spadkodawcy w zakresie wiążącego wskazania spadkobiercy testamentowego, który w świetle ustawy nabył spadek z chwilą otwarcia spadku, co nie pozwala na należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym.

Rzecznik wnosi, by SN orzekł co do istoty sprawy i stwierdził nabycie spadku przez syna zmarłego. W przypadku uznania przez SN, że charakter sprawy wymaga postępowania przed sądem, wnosi o zwrot sprawy sądowi I instancji.

Postanowienie Sądu Rejonowego z 2000 r. w sposób rażący narusza prawo materialne dotyczące kwestii powołania do spadku. Zgodnie z art. 926 § 1 Kodeksu cywilnego wynika ono albo z z ustawy, albo z testamentu. Stosownie do § 2 tego artykułu dziedziczenie ustawowe co do całości spadku następuje dopiero wtedy, gdy spadkodawca nie powołał spadkobiercy, albo gdy żadna z osób, które powołał, nie chce lub nie może być spadkobiercą.

Ustawa daje zatem pierwszeństwo porządkowi dziedziczenia określonemu przez spadkodawcę w testamencie. Stwierdzenie nabycia spadku, wynikające z postanowienia sądowego, powinno honorować wolę spadkodawcy, wyrażoną w ważnym testamencie. Jeśli postanowienie sądu ws. nabycia spadku nie jest zgodne z tak ujętą zasadą, to nie tylko narusza ono prawo, lecz także interes Rzeczypospolitej Polskiej.

A z testamentu jednoznacznie wynika, że spadkodawca do całego spadku powołał swego syna, przeznaczając mu cały majątek. Nie ujawniono żadnej przyczyny mogącej być podstawą uznania nieważności tego testamentu. Strony uczestniczące w rozprawie w 2016 r. nie zakwestionowały jego ważności, a spadkobierca testamentowy nie został uznany za niegodnego.

Tym samym zaskarżone postanowienie Sądu Rejonowego rażąco narusza art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego. Pomijając zawarte w tych przepisach wskazania, w sposób nieuprawniony przyznał prymat dziedziczeniu ustawowemu. Uchybienie to ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny.

Zarazem RPO zaznacza, że nie powinno być poczytane jako zarzut błędnego stosowania prawa pod adresem Sądu Rejonowego. Do naruszenia prawa doszło bowiem wskutek nieujawnienia przez osoby uczestniczące w pierwotnym postępowaniu spadkowym faktu sporządzenia testamentu notarialnego z 1991 r. W ocenie Rzecznika w takiej sytuacji sąd nie miał szans na wydanie postanowienia zgodnego z prawem materialnym.

Nie ma to jednak żadnego wpływu na ocenę ustawowej podstawy skargi nadzwyczajnej. Art. 89 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, w zakresie statuowania szczególnych podstaw skargi nadzwyczajnej, jednoznacznie kładzie nacisk na obiektywny charakter uchybień, nie wiążąc ich w żaden sposób z kwestią winy (błędu) orzekającego sądu.

W tym zatem przypadku skarga nadzwyczajna, jako najdalej idący środek zaskarżenia zapadających w postępowaniu cywilnym prawomocnych orzeczeń sądowych, w sposób zastępczy realizuje funkcję korekty postanowienia spadkowego, właściwą instytucji wprost przewidzianej przez ustawodawcę w art. 679 Kodeksu postępowania cywilnego (postępowania o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku). W realiach tej sprawy nie może być ona jednak wdrożona wobec braku realizacji przez uczestników pierwotnego postępowania spadkowego wymogów formalnych.

W ocenie Rzecznika w tej konkretnej sytuacji - w istocie dotyczącej relacji rodzinnych między uczestnikami prawomocnie zakończonego postępowania spadkowego - istotnym korelatem sprawiedliwości społecznej pozostaje nakaz oddania należytego szacunku zmarłemu spadkodawcy, poprzez zagwarantowanie w granicach prawa materialnego realizacji jego ostatniej woli. Skoro bowiem ktoś ma czerpać materialne korzyści z tytułu dziedziczenia, to w odczuciu społecznym trudno o moralną akceptację faktu, iż w istocie samo nabycie spadku jest wynikiem „ukrycia” ostatniej woli zmarłego. A zatem trwałe rozwiązanie zaistniałego w sprawie „sporu” między spadkobiercami ustawowymi tylko wtedy będzie można uznać za społecznie sprawiedliwe, o ile w procesie sądowego stosowania prawa zostanie w sposób należyty uwzględniona ostatnia wola zmarłego.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.234.2019

Ogromny dług mieszkania rodziców. Skarga nadzwyczajna RPO w sprawie nakazu zapłaty

Data: 2021-04-01
  • Pani Jadwiga ma zapłacić ogromny dług swoich rodziców, którzy nie płacili za mieszkanie – mimo że mieszkała z nimi jako osoba niepełnoletnia i nie miała wpływu na to, w jaki sposób rodzice realizując swoje zobowiązania.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną w sprawie sądowego nakazu zapłaty dowodząc, że doszło do bardzo poważnego naruszenia praw konstytucyjnych: prawa dziecka i prawa własności młodego obywatela

RPO zauważa, że zaskarżone orzeczenie niejako „premiuje” rodziców niewywiązujących się ze swoich prawnych obowiązków wobec dziecka (a przez to nierespektujących też zasad współżycia społecznego), ponieważ z uwagi na konstrukcję odpowiedzialności solidarnej, może prowadzić do „przerzucenia” odpowiedzialności za dług w całości na to dziecko, zwłaszcza gdy rodzice nie mają majątku ani dochodów, z którego mogłaby być prowadzona egzekucja.  Rzecznik wnosi skargę w przeświadczeniu, że zaskarżony nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia sądowego obarczonego szczególnie poważnymi wadami

W sprawie tej chodzi o prawie 150 tys. zł, których miasto W. domagało się od państwa S. tytułem zaległego czynszu i opłat za media za mieszkanie komunalne zajmowane bez tytułu prawnego. Wśród członków rodziny była też pani Jadwiga, która właśnie skończyła 18 lat, a miasto uznało, że wszyscy mieszkający w tym lokalu powinni odpowiadać za długi solidarnie.

Sąd pięć lat temu na podstawie dokumentów z miasta wydał nakaz zapłaty właśnie dla całej rodziny. Uprawomocnił się on i zmienić go można tylko skargą nadzwyczajną.

Pani Jadwiga zwróciła się o to do Rzecznika Praw Obywatelskich. Tłumaczyła, że zadłużenie mieszkania jest wynikiem rażącej niedbałości jej rodziców. Wychowała się w domu, w którym w życiu codziennym obecny był alkohol, a wszelkie wartości i priorytety rodzinne były zaburzone. Nie wiedziała o zadłużeniu mieszkania, gdyż po uzyskaniu pełnoletności wyprowadziła się stamtąd. O sprawie sądowej długo nie wiedziała - listy sądowe kierowane do niej były odbierane przez osoby trzecie. W końcu za poradą radcy prawnego wymeldowała się z mieszkania, by uniknąć rosnącego zadłużenia.

We wniosku do RPO zwróciła uwagę, że część przypadającej na nią należności dotyczy okresu, kiedy była dzieckiem, a zatem powinna ponosić odpowiedzialności za ich zapłatę. Z tak ogromnym, niezawinionym przez siebie długiem nie jest w stanie rozpocząć samodzielnego życia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich kluczem do rozpoznania tej  sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka (art. 72 Konstytucji). I to z uwzględnieniem tej wartości należy rozpoznawać przepisy dotyczące odpowiedzialności za czynsz. Dobro dziecka wymaga od podmiotów, które mają od niego pozycję silniejszą, m.in. tego, by nie obciążały go odpowiedzialnością za zachowania (działania/zaniechania dorosłych) oraz nie wyciągały wobec niego konsekwencji za stan rzeczy, na którego zaistnienie nie miały – bo i z racji wieku nie mogły – mieć wpływu. To na rodzicach spoczywa obowiązek wykonywania pieczy nad osobą dziecka oraz na zapewnieniu mu środków utrzymania.  

Z treści art. 18 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów (…) wynika, że do zapłaty odszkodowania zobowiązane są osoby zajmujące lokal. Dla ustalenia, że osoba „zajmuje” lokal konieczne jest przypisanie tej osobie woli wykonywania tej czynności, tj. pozostawania - zamieszkiwania w danym lokalu. Lokal mieszkalny nie może być „zajmowany” bez woli osoby faktycznie pozostającej (mieszkającej) w tym lokalu. W odniesieniu do małoletnich nie można przypisać im woli pozostawania w danym lokalu.

Nałożenie na panią Jadwigę obowiązku zapłaty całej dochodzonej pozwem kwoty, obejmującej także okres, gdy była osobą małoletnią, stanowi też rażące naruszenie prawa materialnego w rozumieniu art. 89 § 1 pkt 2 u.s.n. tj. art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie praw lokatorów (…) poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie. Zaskarżony nakaz zapłaty godzi w ponadto w prawa majątkowe pani Jadwigi. Objęcie ochroną konstytucyjną wszystkich praw majątkowych wynika z art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Przepis ten stwarza konstytucyjną gwarancję ustanowienia procedur i środków prawnych zapewniających ochronę własności i innych praw majątkowych

Sytuacja prawna pani Jadwigi ukształtowana nakazem zapłaty nakładającym na nią obowiązek zapłaty całej dochodzonej pozwem kwoty, mimo iż jako osoba małoletnia nie miała obowiązku ponoszenia kosztów użytkowania lokalu, w którym zamieszkiwała wraz z rodzicami, niewątpliwie narusza też zasady bezpieczeństwa prawnego i podważa zaufanie obywateli do państwa i prawa.

Skargę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, by wątpliwości dotyczące mandatu tej ostatniej Izby nie pogorszyły jeszcze i tak trudnej sytuacji pani Jadwigi.

IV.511.149.2018

Sąd błędnie podzielił spadek. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-30
  • Zamiast połowy spadku po żonie sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowcowi jedynie 1/3
  • Wadliwie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 2/3 spadku, choć mógł tylko połowę
  • Sąd uwzględnił bowiem wniosek stron, nie badając rzeczywistego stanu prawnego
  • W ten sposób naruszył nie tylko przepisy Kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowca, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców (rodzica i siostrzeńca).

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych są przedmiotem dużej części ponad 60 dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika.

Historia sprawy

W 2012 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłej nabyli na podstawie ustawy: jej mąż, ojciec oraz siostrzeniec – po 1/3 udziału każdy. Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

Wniosek osoby potencjalnie zainteresowanej dziedziczeniem po mężu spadkodawczyni, dotyczący zmiany postanowienia spadkowego, też został prawomocnie oddalony.

A skarga o stwierdzenie niegodności z prawem tego postanowienia spadkowego została odrzucona przez Sąd Najwyższy.

Zaskarżone postanowienie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Argumenty RPO

Rzecznik wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: mąż (w 1/2 części) oraz  ojciec i  siostrzeniec (po 1/4 części).

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że maż spadkodawczyni, dziedziczący w zbiegu z jej rodzicem oraz zstępnym siostry, nabył spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/3 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi zawsze połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2 zd. 1, § 4 i § 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzic i siostrzeniec spadkodawczyni nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 2/3 części. Tymczasem zgodnie z przepisami k.c. - wobec braku zstępnych spadkodawczyni i gdy jeden z rodziców spadkodawczyni nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzicowi oraz siostrzeńcowi, dziedziczącym razem z mężem spadkodawczyni), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku uczestników postępowania, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A art. 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne bez pogłębionej analizy. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem: „Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonkowi jedną trzecią spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonka spadkodawczyni w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzicowi i synowi siostry zmarłej.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie  dziedziczyć. Tymczasem na podstawie zaskarżonego postanowienia dalsi krewni spadkodawczyni nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej dwie trzecie spadku.

Uchybienie wynika z faktu, że sąd ograniczył się do uwzględnienia zgodnego wniosku stron, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam pierwotny wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Sąd naruszył także konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.126.2018

Nakaz zapłaty za czynsz za mieszkanie opuszczone w dzieciństwie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-30
  • Pani Elżbieta ma zapłacić 30 tys. zł zaległości za mieszkanie, w którym od czwartego roku życia nie mieszkała. W wieku czterech lat została umieszczona w rodzinie zastępczej i od tej chwili nie miała kontaktu z matką, która doprowadziła do zadłużenia lokalu.
  • Sąd wydał nakaz zapłaty na podstawie dokumentów dostarczonych przez zarządcę budynku. Żaden z tych dokumentów nie wskazywał, że pani Elżbieta mieszkała w zadłużonym mieszkaniu.
  • Pani Elżbieta dopiero po latach dowiedziała się o zasądzonym długu, a próby jego uchylenia okazały się bezskuteczne.

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego wskazując, że nakaz zapłaty narusza rażąco prawo i godzi w zasadę sprawiedliwości społecznej. Obciąża panią Elżbietę długiem, za który nie ponosi odpowiedzialności. Obowiązek zapłaty odszkodowania za zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego ponoszą osoby zajmujące lokal, a pani Elżbieta od czwartego roku życia nie mieszkała z matką. To ona doprowadziła do zadłużenia mieszkania.

Stan faktyczny sprawy

Matka pani Elżbiety wraz z konkubentem nie płaciła za mieszkanie. Przez to zadłużyła się i straciła prawo najmu. Gmina naliczyła odszkodowanie za zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego, a następnie wystąpiła z pozwem o zapłatę. W pozwie oprócz matki i jej partnera wskazała jako dłużnika solidarnego również panią Elżbietę.

Sąd rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych – matki pani Elżbiety, konkubenta i pani Elżbiety – na rzecz gminy prawie 30 tys. zł.

Pani Elżbieta po latach dowiedziała się o nakazie zapłaty i podjęła działania na rzecz jego zaskarżenia. Wskutek braku znajomości procedury i niefortunnych okoliczności nie przyniosły one rezultatu.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie dotyczącym pani Elżbiety i wniósł o oddalenie powództwa co do niej.  Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie art. 499 pkt 2 k.p.c., gdyż w ocenie Rzecznika zgromadzone w aktach sprawy materiały procesowe – w świetle prawa materialnego, które determinuje niezbędne ustalenia faktyczne – nie były wystarczające do wydania nakazu zapłaty w tej sprawie;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 18  ust. 1  ustawy o ochronie praw lokatorów… poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwana odpowiada solidarnie wraz z matką i jej konkubentem za zapłatę długu, mimo jej niezamieszkiwania od dziecka w tym lokalu;
  • oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Sprzeczność ta polega na tym, że sąd nie mając żadnego oparcia w twierdzeniach pozwu, ani też w materiale dowodowym ustalił, że pozwana zajmowała lokal, którego dotyczył dług. W ocenie Rzecznika sprzeczność ustaleń sądu z treścią zebranego (w istocie załączonego do pozwu) materiału dowodowego jest konsekwencją rażącego naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.

Rzecznik zarzucił ponadto naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanej - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec niej.

Wbrew treści art. 18 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów pani Elżbieta obciążona została zapłatą długu, mimo, że nie spełnia przesłanki zamieszkiwania w lokalu. W wieku czterech lat opuściła mieszkanie i nigdy później w nim nie mieszkała. Powód nie wykazał jakiegokolwiek związku pani Elżbiety z mieszkaniem, a mimo to sąd wydał nakaz zapłaty.

Prawo polskie przewiduje, że jedynie osoby, które nie opuszczą lokalu po utracie uprawnień do jego zajmowania, są obowiązane wnosić odszkodowanie. Pozwana mogła zatem pozostawać w przekonaniu, że w świetle prawa nie spotkają jej żadne konsekwencje finansowe związane z lokalem, w którym nie mieszka odkąd skończyła cztery lata. Na skutek jednak nierzetelnych i arbitralnych działań organu stosującego prawo, mimo istniejących wątpliwości co do spełnienia istotnych przesłanek prawa materialnego, organ państwowy powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości, wydał nakaz zapłaty, który obciąża pozwaną obowiązkiem zapłaty długu, za który nie powinna ponosić odpowiedzialności. Ustawa gwarantowała pozwanej ochronę przed obciążeniem jej odpowiedzialnością finansową, wbrew której sąd wydał nakaz zapłaty bez wcześniejszego przeprowadzenia rzetelnego procesu zarówno co do faktów, jak i prawa, zapewniającego dojście do prawdy materialnej.

Stąd koniecznym – w ocenie Rzecznika - jest przywrócenie konstytucyjnego ładu prawnego poprzez wyeliminowanie z obrotu prawnego niesprawiedliwego nakazu zapłaty. Niesprawiedliwość tę pogłębia fakt, że pani Elżbieta (bez podstaw prawnych) została obciążona długiem rodziców, którzy nie wywiązywali się ze swoich obowiązków rodzicielskich względem niej, skutkiem czego ich władza rodzicielska została ograniczona, a pozwaną wychowała babcia. Pozwana została nie tylko już jako malutkie dziecko pozbawiona wsparcia ze strony rodziców, lecz dodatkowo ciąży na niej obecnie obowiązek spłaty ich długów, do czego nie zobowiązywały ja obowiązujące przepisy i co stanowi dla niej istotny ciężar, praktycznie na starcie samodzielnego życia.

Zaskarżony nakaz zapłaty stanowi więc przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej.

Pozwana nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym środkiem, który może odwrócić skutki prawne krzywdzącego nakazu zapłaty jest skarga nadzwyczajna złożona przez Rzecznika.

IV.511.423.2019

Konwencja Stambulska. Raport RPO dla GREVIO

Data: 2021-03-30, 2020-07-16
  • Polska ratyfikowała Konwencję Stambulską w 2015 r., by lepiej przeciwdziałać wszelkim formom przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej
  • Do dzisiaj jej postulaty zostały zrealizowane tylko częściowo, a raz na jakiś czas słyszymy głosy o jej wypowiedzeniu.
  • Warto wiedzieć, że konwencja doprowadziła do istotnych zmian w prawie. Dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy i wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. Dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy.
  • RPO prezentuje raport alternatywny sporządzony dla GREVIO - organizacji, która monitoruje wdrażanie Konwencji w Polsce i pozostałych krajach
  • Dodatkowo RPO przedstawia odpowiedzi na niektóre najczęściej pojawiające się w debacie publicznej pytania dotyczące Konwencji - wokół tego aktu prawnego narosło wiele mitów i fałszywych informacji, które należy sprostować
  • Materiał ten został przygotowany na podstawie raportu Rzecznika dla GREVIO, który opracowano latem 2020 r.

W czerwcu 2020 r. sekretarzyni stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowała w Senacie, że wbrew niektórym opiniom rząd nie zamierza wycofywać się z Konwencji. Miesiąc później Marlena Maląg, ministra rodziny pracy i polityki społecznej, zapowiedziała, że Polska przygotowuje się do wypowiedzenia konwencji stambulskiej.

W raporcie alternatywnym dla GREVIO Rzecznik Praw Obywatelskich szczegółowo odnosi się do stanu przestrzegania postanowień Konwencji Stambulskiej w Polsce. 

Pod tekstem znajdą Państwo również ikonografiki i plakat przygotowany przez Biuro do pobrania.

 

Dlaczego RPO zajmuje się Konwencją Stambulską i przemocą wobec kobiet? 

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania. Jednym z priorytetowych zagadnień Rzecznika jest przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, która stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć. Według statystyk policji tylko w 2019 r. przemocy doznało przeszło 88 tysięcy osób, z czego ponad 65 tysięcy stanowiły kobiety! 

Polska ratyfikowała Konwencję w 2015 r. Wcześniej, na jej przyjęcie zgodę wyraziły Sejm i Senat. Od tego czasu Konwencja jest częścią polskiego porządku prawnego.

Konwencja jest obszernym dokumentem, który formułuje konkretne zalecenia, jak skutecznie chronić osoby pokrzywdzone, a także zapewniać im pomoc i wsparcie systemowe. Jej przepisy stosuje się nie tylko do kobiet, ale do wszystkich osób pokrzywdzonych przemocą. Jako organ ds. równego traktowania Rzecznik domaga się, aby instytucje państwowe stosowały Konwencję i oferowały osobom pokrzywdzonym kompleksową pomoc.  Właśnie dlatego RPO z uwagą śledzi informacje na temat stosowania i wdrażania w polskim prawie Konwencji, zwłaszcza, że w tym obszarze nadal potrzebne są kolejne zmiany. Wszystkie uwagi RPO są zawarte w raporcie alternatywnym dla GREVIO, który znajdą Państwo pod tekstem.

Czym jest raport alternatywny dla GREVIO?

To sprawozdanie, jak Polska wywiązuje się z zobowiązań wynikających z Konwencji. Monitoruje to grupa ekspertów Rady Europy pod nazwą GREVIO (ang. Group of Experts on Action against Violence against Women and Domestic Violence). Tworzą ją ekspertki i eksperci, którzy zajmują się prawami kobiet, ochroną ofiar przemocy, równym traktowaniem czy przeciwdziałaniem dyskryminacji.  

Rząd w marcu tego roku przedłożył GREVIO swoje sprawozdanie. Rzecznik również przedstawił swój raport, w którym wskazał na główne problemy i wyzwania dla osób doznających przemocy. Podstawą raportu Rzecznika są sumiennie sprawdzane i opracowane informacje pozyskiwane w oparciu o skargi indywidualne, wystąpienia generalne, doniesienia medialne, dane udostępniane przez organizacje pozarządowe i inne podmioty.

Po zapoznaniu się z oboma dokumentami, przedstawiciele GREVIO przyjadą do Polski na wizytę ewaluacyjną. Po wizycie, GREVIO przedstawi rekomendacje dla Polski, wskazując m.in. jakie obszary wymagają poprawy oraz jakie dalsze działania powinny podjąć polskie władze.   

Jakie są cele Konwencji Stambulskiej?

Konwencja Stambulska zobowiązuje państwa, które ją ratyfikowały, do zwalczania wszelkich formom przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Każdy z przepisów Konwencji ma na celu zapobieganie przemocy, pomoc ofiarom i zapewnienie, by sprawcy stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Konwencja zawiera zestaw prawnie wiążących standardów dla lepszej ochrony i wsparcia, stanowi ważny krok w kierunku kompleksowej i zharmonizowanej reakcji, w celu zapewnienia wszystkim kobietom życia wolnego od przemocy.

Konwencja podchodzi do zjawiska przemocy kompleksowo. Wskazuje, jakie kroki i działania należy podjąć, żeby ograniczyć skalę tego zjawiska, a także jakie kroki podjąć, gdy do przemocy już doszło. Do zadań prewencyjnych należy m.in. prowadzenie działań edukacyjnych, działania interwencyjne obejmują m.in. szkolenie urzędników, funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów, a także tworzenie przepisów prawnych i szerokiej oferty wsparcia dla osób pokrzywdzonych. Co ważne Konwencja wymaga karania różnych form przemocy wobec kobiet m.in. przemocy domowej, przemocy ekonomicznej, nękania, molestowania seksualnego i przemocy psychologicznej,

Jakie zobowiązania wynikają z Konwencji Stambulskiej?

Konwencja podkreśla, że przemoc wobec kobiet i przemoc domowa nie mogą być dłużej uważane za sprawy prywatne, ale że państwa mają obowiązek, poprzez kompleksowe i zintegrowane polityki, zapobiegać przemocy, chronić ofiary i karać sprawców. Przyjmując Konwencję, Polska zobowiązała się do zmiany swojego prawa, wprowadzenia praktycznych rozwiązań i przeznaczenia zasobów finansowych na rzecz całkowitego braku tolerancji dla przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Zapobieganie i zwalczanie takiej przemocy nie jest już kwestią dobrej woli, ale prawnie wiążącym zobowiązaniem.

Czy Konwencja Stambulska ma zastosowanie jedynie do kobiet?

Konwencja poświęca dużo uwagi kobietom, ponieważ obejmuje formy przemocy, których doświadczają jedynie kobiety z tego powodu, że są kobietami (przymusowa aborcja, okaleczenie narządów płciowych) lub też takie, których kobiety doświadczają znacznie częściej niż mężczyźni (przemoc seksualna i gwałt, nękanie, molestowanie seksualne, przemoc domowa, przymusowe małżeństwo, przymusowa sterylizacja). Potwierdzają to także statystyki gromadzone przez policję.

Konwencja dostrzega, że mężczyźni także mogą doświadczać przemocy, dlatego zachęca do stosowania jej przepisów w stosunku do wszystkich ofiar przemocy domowej, w tym mężczyzn, dzieci i osób starszych.

Artykuł  2 Konwencji stanowi, że:

1.Niniejsza konwencja ma zastosowanie do wszystkich form przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, która dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu.

2.Strony zachęca się do stosowania niniejszej konwencji do wszystkich ofiar przemocy domowej. Przy stosowaniu niniejszej konwencji Strony poświęcają szczególną uwagę kobietom będącym ofiarami przemocy ze względu na płeć.

Dlaczego Konwencja Stambulska mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

Konwencja mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet, czy też o "przemocy ze względu na płeć'; ponieważ zajmuje się formami przemocy skierowanej prze­ciwko kobietom z tego powodu, że są kobietami i/lub dotykającej kobiety w nieproporcjonalnie ­większym stopniu. Konwencja nie dąży do "usunięcia różnic" między kobietami i mężczyznami, czy też nakazania, że kobiety i mężczyźni są lub powinni być „tacy sami". Konwencja wymaga, aby państwo przeciwstawiało się przekonaniom, które zakładają niższość kobiet wobec mężczyzn i w ten sposób stwarzają przyzwolenie na przemoc.

Dlaczego Konwencja zawiera definicję "płci społeczno-kulturowej"?

Konwencja nakłada obowiązek zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w szerszych ramach osiągnięcia równości pomiędzy kobietami i mężczyznami. Definicja "płci społeczno-kulturowej” nie zastępuje biologicznej definicji płci. Definicja wskazuje, że przemoc ma swoje źródła nie w różnicach biologicznych, ale wynika z przekazywanych kulturowo stereotypów związanych z płcią, postaw i wyobrażeń dotyczących tego, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują i powinni funkcjonować w społeczeństwie.

Jak Konwencja odnosi się do kwestii religii?

Konwencja nie wskazuje, że religia jest źródłem przemocy. Wymaga zaś, żeby strony zagwarantowały, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. "honor" nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem Konwencji. Podobnie regulują już to polskie przepisy, które bezwzględnie zakazują stosowania przemocy wobec najbliższych – sprawcy przemocy nie mogą usprawiedliwiać się, że stosowali przemoc, bo tak nakazywały im ich przekonania religijne.

Konwencja zobowiązuje do zwalczania tylko takich uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i innych praktyk, które opierają się na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Przykładem takich zwyczajów są np. spotykane w niektórych częściach świata zabójstwa kobiet, które "splamiły” honor rodziny.

Art. 12 ust. 5 mówi, że państwa muszą zapewnić, by kultura, zwyczaj, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie były uznawane za usprawiedliwiające wszelkie akty przemocy objęte zakresem konwencji.

Czy stosowanie Konwencji stanowi zagrożenie dla rodzin?

Celem Konwencji nie jest regulowanie życia rodzinnego i/lub modeli rodziny. Konwencja nie zawiera ani definicji rodziny, ani nie promuje określonego typu rodziny. Konwencja wymaga od rządów zapewnienia bezpieczeństwa ofiarom, które są zagrożone w domu lub przez członków rodziny, małżonków czy partnerów.

Każdej osobie żyjącej w związku, w którym dochodzi do przemocy, Konwencja oferuje bezpieczeństwo, ochronę i wsparcie oraz perspektywę odbudowania życia wolnego od przemocy, np. poprzez zapewnienie skutecznych środków prawnych, schronisk i usług pomocowych. Jest to szczególnie ważne, gdy w sprawę uwikłane są dzieci, ponieważ bycie świadkiem przemocy w domu jest również bardzo szkodliwe.

Prawdziwym zagrożeniem dla rodzin jest właśnie przemoc i jej bagatelizowanie, a nie środki, które mają na celu ochronę i wspieranie ofiar.

Co Konwencja mówi o stereotypach związanych z płcią i o edukacji?

Powielanie stereotypów związanych z płcią w edukacji oznacza ograniczanie rozwoju naturalnych talentów i zdolności dziewcząt i chłopców, ich wyborów edukacyjnych i zawodowych, jak również ich życiowych szans. Edukacja, którą otrzymują dzieci, znacząco wpływa na to, jak myślą o sobie samych, swoich rówieśnikach i czy relacje, jakie nawiązują są pozbawione przemocy. 

Z tego powodu Konwencja dąży do promowania, poprzez sektor edukacyjny, wartości równości płci, wzajemnego szacunku i relacji międzyludzkich bez przemocy, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych przypisywanych płciom, prawa do nienaruszalności osobistej oraz świadomości w zakresie przemocy ze względu na płeć i potrzeby przeciwdziała­nia jej (Artykuł 14). Konwencja jest zgodna z przepisami Konstytucji RP, która mówi, że "kobiety i mężczyźni mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”.

Uczenie dzieci o takich wartościach pomaga im stać się pełnymi szacunku i demokratycznymi obywatelami. Nie wpływa na ich orientację seksualną ani tożsamość płciową.

Konstytucja w art. 33 us.t 1 mówi wprost, że kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Jak Konwencja Stambulska odnosi się do kwestii orientacji seksualnej i tożsamości płciowej?

Konwencja nie ustanawia nowych standardów w odniesieniu do tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, w tym do prawnego uznawania par tej samej płci.

Konwencja, podobnie jak Konstytucja RP, zakazuje dyskryminacji z wielu powodów, w tym z powodu toż­samości płciowej i orientacji seksualnej (Artykuł 4, ustęp 3). Oznacza to, że państwo ma obowiązek chronić i wspierać wszystkie ofiary przemocy, niezależnie od ich cech. Stosowanie przepisów Konwencji bez dyskryminacji z powodu tożsamości płciowej oznacza np. zapewnienie, żeby tożsamość płciowa osób transpłciowych nie stanowiła przeszkody w udzielaniu im pomocy, gdy doznały przemocy domowej, gwałtu. Oznacza to również, że nie można im odmówić możliwości skorzystania ze schronisk dla ofiar przemocy domowej.

Jak Konwencja pomaga walczyć z przemocą? Dlaczego potrzebujemy Konwencji?

Konwencja stworzyła impuls dla lepszych polityk, usług i świad­czeń oraz debaty w sprawie przemocy, jakiej doświadczają kobiety i dziewczęta, a także sposobów udzielania im pomocy.

Konwencja pozytywnie wpłynęła już na życie kobiet w całej Europie - zapoczątkowała i doprowadziła do istotnych zmian w prawie, stworzenia nowych i lepszych usług i świadczeń dla ofiar, stworzenia całodobowych krajowych telefonów zaufania, pomagających kobietom w uzyska­niu porad w najbliższej okolicy; tworzenia schronisk finansowanych ze środków publicznych tam, gdzie wcześniej nie były one dostępne. To właśnie dzięki Konwencji w Polsce uruchomiony został całodobowy telefon pomocy dla osób doznających przemocy. A  Sejm przyjął ustawę, która przewiduje możliwość wydania przez funkcjonariusza Policji i Żandarmerii Wojskowej sprawcy przemocy domowej natychmiastowego zakazu zbliżania się lub opuszczenia mieszkania zajmowanego wspólnie z ofiarą, gdy życie osób pokrzywdzonych jest w bezpośrednim zagrożeniu.

Następny nastolatek w „rejestrze pedofilów”. Interwencja prawna RPO [skuteczna]

Data: 2021-03-29
  • Kolejny nastolatek został wpisany przez sąd do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym z dostępem ograniczonym
  • Chodzi o 16-latka z zespołem Aspergera, który jest pod opieką psychiatry i uczęszcza też do psychologa
  • RPO wniósł do sądu, by wykreślił nieletniego  z rejestru. Jest to możliwe, gdy wpis powodowałby „niewspółmierne surowe skutki”
  • AKTUALIZACJA: 1 kwietnia 2021 sąd przychylil się do argumentacji RPO

Z zarzucanych nieletniemu ośmiu czynów, sąd dla nieletnich umorzył sprawę trzech. Uznał zarazem, że dopuścił się on m.in. wyzywania i poniżania małoletniej oraz prezentowania treści pornograficznych małoletnim poniżej lat 15. Nieletni nie wypierał się, że takie sytuacje miały miejsce.

Sąd zastosował wobec niego środek wychowawczy w postaci nadzoru kuratora sądowego. Zobowiązał go też do kontynuowania terapii psychiatrycznej i psychologicznej (nastolatek ma rozpoznany zespół Aspergera i zaburzenia lękowe – ma za sobą pobyt w szpitalu).

Zarazem sąd wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie, już po uprawomocnieniu się orzeczenia,. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku –następuje to z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć ochrony swych praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości).

Materiał dowodowy wskazuje, że czyny nieletniego wynikały z jego niedojrzałości emocjonalnej; nie uświadamiał sobie skali przykrości, na jakie naraził pokrzywdzoną. Zarazem zrozumiał, że jego zachowanie nie było właściwe -  jeszcze przez wszczęciem postępowania przepraszał osoby, których dobro naruszył.

Te wszystkie okoliczności, jak się wydaje, wpłynęły też na decyzję sądu. Nie jest więc w żaden sposób potrzebna ani prewencja ogólna ani szczególna. Uwzględnienie wniosku Rzecznika nie naruszy też praw pokrzywdzonych. Nie ma też podstaw do uznania, by istniało zagrożenie naruszania przez nieletniego porządku prawnego w przyszłości.

A dodatkowe napiętnowanie nieletniego wskutek umieszczenia jego danych w Rejestrze - z czego ani on sam, ani jego matka nie zdawali sobie sprawy - stanowi w stosunku do niego środek nadmiernie dolegliwy.

Przepisy mogą stanowić swoistą pułapkę proceduralną dla uczestnika postępowania. Nie jest on świadomy skutków orzeczenia sądu albo dowiaduje się o nich dopiero po zakończeniu postępowaniu. Ma bardzo ograniczone możliwości kwestionowania skutku orzeczenia w postaci zamieszczenia danych w rejestrze.

Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. „rejestr pedofilów” służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami – zwłaszcza, gdy chodzi o czyny wobec dzieci. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia.

Dane nieletniego zostaną usunięte z rejestru dopiero po 10 latach od ukończenia przez niego 18. roku życia.

Z tych wszystkich względów Rzecznik  wniósł do właściwego sądu, by usunął dane nastolatka z rejestru. Powołał się na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

IV.510.55.2020

Dwa postanowienia spadkowe w tej samej sprawie przedmiotem skargi nadzwyczajnej Rzecznika

Data: 2021-03-23
  • W odstępie kilku lat ten sam sąd wydał dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tym samym  spadkodawcy
  • Drugie z tych postanowień objęło także gospodarstwo rolne, bez uwzględnienia jednego ze spadkobierców wskazanych w pierwszej decyzji
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego

Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

W 1996 r. Sąd Rejonowy w G. stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli: jego żona oraz troje dzieci – każde po 1/4 części. Postanowienie uprawomocniło się, bo żadna ze stron nie złożyła apelacji.

W 2002 r. ten sam sąd stwierdził, że spadek po tym zmarłym na podstawie ustawy nabyli: żona i troje dzieci - po 1/4 części każdy. Jednocześnie sąd orzekł, że wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy: żona oraz dwoje dzieci - każde po 1/3 części. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Zdaniem Rzecznika postanowienie sądu z 2002 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Wydano rozstrzygnięcie,  mimo że sprawa została wcześniej prawomocnie rozpoznana w 1996 r. Samo przeprowadzenie postępowania w 2002 r. zgodnie z wnioskiem jednej z córek było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, bo sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Uchybienie ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny. Tym samym zaktualizowała się podstawa skargi nadzwyczajnej. Uchybienie doprowadziło do sytuacji, w ramach której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. A to narusza zasady i prawa określone w Konstytucji.

Zaskarżonemu postanowieniu z 2002 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. – poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto skarga wskazuje na naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Z powodu wydania drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie.

Tym samym istnieje stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych po zmarłym, co skutkuje pozbawieniem ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych, nabytych na podstawie dziedziczenia.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.311.2019

Interwencja RPO ws zezwolenia na pobyt cudzoziemca w Polsce

Data: 2021-03-18

W styczniu 2021 r. do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwróciła się pani J.P. w sprawie przedłużającego się postępowania na zezwolenia na pobyt czasowy jej męża.

Sprawa toczy się przed wojewodą już od 21 miesięcy. Mąż kobiety do niedawna nie miał w paszporcie nawet pieczątki potwierdzającej legalność pobytu w Polsce. Przez cały ten okres nie mógł podjąć pracy, więc żona była jedynym żywicielem trzyosobowej rodziny.

Prawie rok temu WSA w W. stwierdził przewlekłość postępowania i nakazał Wojewodzie wydanie decyzji w ciągu 14 dni od momentu otrzymania przez urząd wyroku sądu. Podkreśliła, że do dnia skierowania pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa nie została rozpatrzona.

Na skutek interwencji RPO w marcu 2021 r. wojewoda wydał decyzję zezwalającą na pobyt cudzoziemca.

BPW.514.1.2021

Czynsz zasądzony od dziecka, które mieszkało gdzie indziej. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-17
  • Właściciel domu pozwał do sądu o niepłacenie czynszu najemcę mieszkania. Sprawdził, że zameldowani są tam dwaj mężczyźni, więc o 10 tys. zł pozwał obu. Nie sprawdził, że jeden z mężczyzn jest naprawdę dzieckiem i do tego mieszka gdzie indziej, z matką. Nie sprawdził tego też sąd i wydał nakaz zapłaty. Obaj pozwani nie sprzeciwili się temu: jeden miał problemy z brakiem pracy, drugi zakładał, że „ojciec sprawę załatwi”.
  • Nakaz się uprawomocnił.
  • RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną: obywatel nie może odpowiadać za takie błędy państwa.

Przed prawie 20 laty spółka zarządzająca nieruchomością w M. pozwała ojca i syna o 10 tys. zaległego czynszu. Sąd w postępowaniu upominawczym kazał tę kwotę zapłacić. Ojciec poprosił o umorzenie części spłat, tłumacząc to kłopotami życiowymi i brakiem pracy – podanie to sąd zakwalifikował jako sprzeciw od wyroku i poprosił o uzupełnienie wniosku. Gdyby doszło do prawidłowego złożenia sprzeciwu, sprawa trafiłaby na rozprawę i można by było ją wyjaśnić. Ale ojciec nie odebrał awizowanej przesyłki. Zgodnie z prawem po upływie 10 dni można ją było uznać za prawidłowo doręczoną, zaczął więc bieg terminu na uzupełnienie dokumentacji – i minął bezpowrotnie.

Decyzja o zapłacie stała się prawomocna.

Nikt już tej awizowanej przesyłki nie odebrał. Syn – jak wynika z wyjaśnień jego pełnomocnika - w momencie uprawomocnienia się nakazu zapłaty dopiero co przekroczył próg pełnoletności i był przekonany, że ojciec „załatwi sprawę”. Przecież rzecz dotyczyła mieszkania, w którym nie mieszkał. Później jednak syn nie zaniedbyła sprawy - kiedy kilka lat później syn został wraz z ojcem ponownie pozwany przez właściciela domu o czynsz, syn skutecznie złożył sprzeciw i przed sądem dowiódł, że w żaden sposób nie ma zobowiązań wobec tego mieszkania. Ale pierwsza sprawa pozostawała nie do ruszenia.

Dopiero 20 lat później syn poprosił o pomoc prawnika, a ten zwrócił się do RPO o złożenie skargi nadzwyczajnej. RPO zgodził się z argumentem, że w sprawie tej nieporadność życiowa młodego człowieka oraz zaufanie do ojca, sprawiły, iż nakaz zapłaty z początku wieku nie został prawidłowo zaskarżony, skutkiem czego syn został niesłusznie obciążony długiem, za który nie powinien ponosić odpowiedzialności.

RPO skłąda więc skargę nadzwyczajną i na podstawie art. 89 § 1 pkt 2 ustawy o SN nakazowi zapłaty zarzuca:

  1. naruszenie w sposób rażący prawa procesowego tj. art. 499 pkt 2 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie w sytuacji, gdy okoliczności sprawy budziły wątpliwości, gdyż nie było jasne, czy syn jest osobą pełnoletnią, zamieszkującą stale w lokalu, którego dotyczy sprawa, przez co – w świetle prawa materialnego – nie były wystarczające do wydania nakazu zapłaty w tej sprawie;
  2. oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, do którego doszło wskutek naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.:
    - poprzez  bezpodstawne i błędne ustalenie, że syn był osobą pełnoletnią, a przez to odpowiedzialną solidarnie za zapłatę w tym okresie dochodzonej pozwem należności w całości, podczas, gdy ani z pozwu, ani z materiału dowodowego zgromadzonego w aktach sprawy okoliczność ta nie wynika,
    - poprzez błędne ustalenie, że syn mieszkał z ojcem w czasie, którego dotyczy nakaz zapłaty, dokonane jedynie w oparciu o lakoniczne stwierdzenie w pozwie, że: „Pozwani zajmują lokal powoda pod adresem wskazanym w pozwie. Pozwany [ojciec] jest najemcą tego lokalu, a pozwany [X ] jego synem”, w sytuacji, gdy ta istotna okoliczność wzbudzała uzasadnione wątpliwości i nie została w żaden inny sposób wykazana przez powoda,
  3. naruszenie w sposób rażący prawa materialnego tj. art. 6881 § 2 w zw. z art. 6881 § 1 k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w stanie faktycznym niniejszej sprawy i przyjęcie, że pozwany syn odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych należnych opłat, mimo, że nie zamieszkiwał w przedmiotowym lokalu w okresie objętym pozwem, a ponadto był małoletni, co w konsekwencji doprowadziło do niezasadnego zasądzenia od pozwanego syna dochodzonych pozwem należności;
  4. Na podstawie art. 89 § 1 pkt 1 ustawy o SN zaskarżonemu wyrokowi RPO ponadto zarzuca: naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji, a to konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, oraz chronionego w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP prawa do ochrony własności i praw majątkowych syna, z uwagi na wydanie zaskarżonego nakazu zapłaty, który w sposób nieuzasadniony i niesprawiedliwy nakłada na pozwanego obowiązek solidarnej zapłaty należności z tytułu czynszu najmu i innych należnych opłat mimo, iż nie zamieszkiwał on wraz z najemcą w lokalu, i mimo tego, że był osobą małoletnią, która nie mogła ponosić odpowiedzialności za zobowiązania czynszowe i inne należne opłaty za lokal.

RPO przypomina we wniosku do Sądu Najwyższego, że nakaz zapłaty nie może być także wydany, gdy wprawdzie z samego pozwu bądź dołączonych doń dokumentów nie można wysnuć wniosku o oczywistej bezzasadności roszczenia, ale materiał dowodowy dołączony do pozwu i jego uzasadnienie są tego  rodzaju, że przytoczone przez powoda okoliczności budzą wątpliwość. Zachodzi wówczas konieczność weryfikacji twierdzeń powoda w toku postępowania dowodowego oraz w świetle twierdzeń pozwanego (M. Manowska (red.) Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Tom II, Wyd. 4, opubl. WKP 2021).

Tak jak inne skargi nadzwyczajne, także i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Nadzwyczajnego, bo wątpliwości, jakie dotyczą umocowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację obywatela, którego dotyczy ta sprawa.

IV.511.102.2019

Czy nauczanie początkowe w formule hybrydowej powinno być narzucone przez organy centralne? RPO pisze do Ministra Edukacji i Nauki

Data: 2021-03-17
  • Połowa uczniów z klas 1-3 z województw lubuskiego, mazowieckiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego uczy się dziś zdalnie
  • Decyzję o tym podjął Minister Edukacji i Nauki, mimo że przyznał jednocześnie, że to dyrektorzy szkół najlepiej orientują się w sytuacji swojej placówki
  • Rzecznik postuluje pilne wprowadzenie stosownych zmian, które dadzą dyrektorom możliwość uwzględnienia lokalnych warunków ochrony zdrowia i realizacji prawa do nauki

Odgórne wprowadzenie nauczania hybrydowego w czterech województwach dla połowy uczniów oznacza naukę zdalną bez względu na realne niebezpieczeństwo zakażenia. Tymczasem dyrektorzy niektórych szkół twierdzą, że w przypadku ich placówek nie istnieją powody dla wprowadzania takich ograniczeń. Dotyczy to szczególnie mniejszych szkół, w których większość nauczycieli skorzystała już ze szczepień przeciw COVID-19, a nauka zorganizowana została w sposób zgodny z rygorami bezpieczeństwa.

Rzecznik zwraca także uwagę, że uczniowie najmłodszych klas są szczególnie narażeni na skutki izolacji i straty dla ich kompetencji społecznych. Trudno też porównać jakość nauczania zdalnego z bezpośrednim kontaktem z nauczycielem.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Edukacji i Nauki, by rozważył możliwość scedowania decyzji o formie nauczania na dyrektorów szkół. Podkreślił również, że automatyczne kierowanie połowy uczniów do nauki zdalnej może skutkować dalszymi stratami edukacyjnymi, pogorszeniem się stanu zdrowia dzieci oraz utrudnieniami w życiu prywatnym całych rodzin, co nie zawsze znajduje usprawiedliwienie w postaci wzrostu liczby zachorowań w danej gminie. Rzecznik uważa, że zapewnienie większej swobody dyrektorów w podejmowaniu tych decyzji w oparciu o rzetelną ocenę lokalnych warunków i ewentualnych zagrożeń dla członków społeczności szkolnych, jest zgodne z szeroko pojętym interesem społecznym.

VII.7037.45.2020

Jak poprawić los dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej? Analiza Adama Bodnara dla MRiPS

Data: 2021-03-16
  • Co należy poprawić w systemie pieczy zastępczej rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wskazuje Ministrze Rodziny i Polityki Społecznej  
  • Przedstawia Marlenie Maląg kompleksowe uwagi, wskazując obszary wymagające zmiany prawa

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na niedostatki w systemie opieki nad dzieckiem pozbawionym czasowo lub trwale pieczy rodziców. Ostatnio w ramach opiniowania rządowego projektu noweli ustawy  o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przedstawił kompleksowe uwagi, wskazując obszary wymagające zmiany prawa (przysposobienie, procedura usamodzielnienia, piecza zastępcza).

Adam Bodnar czuje się w obowiązku ponownie zwrócić się do ministry wobec nieprawidłowości w systemie, podnoszonych w wyemitowanym w Radiu TOK FM serialu dokumentalnym pt. „Piecza”.

Piecza zastępcza jest sprawowana w przypadku niemożności zapewnienia dziecku opieki i wychowania przez rodziców. Odebranie dziecka i umieszczenie w pieczy zastępczej następuje na podstawie orzeczenia sądu. Wyjątkiem są działania w trybie interwencyjnym, gdy dziecko jest w sytuacji kryzysowej i zagrożone jest jego życie lub zdrowie. Priorytetem powinno być umieszczanie dziecka w rodzinnopodobnych formach pieczy. Pobyt dziecka w pieczy zastępczej powinien mieć charakter tymczasowy, a w przypadku niemożności powrotu do rodziny biologicznej dziecku należy zagwarantować prawo do wychowywania się w nowej rodzinie.

Wskazywane w informacjach NIK zalecenia pokontrolne dotychczas nie zostały wykonane. W świetle tych raportów i wniosków z serialu „Piecza”, postulatów formułowanych przez środowisko opiekunów zastępczych, ustawa wymaga stosownej modyfikacji. Konsekwencje niespójnych systemowo rozwiązań dotkliwie uderzają w grupy najsłabsze i prowadzą do naruszeń praw dzieci.

Dlatego - podtrzymując postulaty zmiany prawa wskazane w wystąpieniu z 6 listopada 2020 r. – RPO zwraca uwagę ministry na najistotniejsze kwestie dotyczące organizacji i funkcjonowania systemu opieki oraz bariery w rozwoju rodzinnej pieczy zastępczej i deinstytucjonalizacji.

Organizacja i funkcjonowanie systemu opieki nad dzieckiem

Na koniec 2019 r. w pieczy zastępczej przebywało 72,1 tys. dzieci pozbawionych całkowicie lub częściowo opieki rodziny naturalnej, w tym 55,4 tys. w pieczy rodzinnej  oraz 16,7 tys. w pieczy instytucjonalnej. W ramach rodzinnej pieczy zastępczej funkcjonowało 36 006 rodzin zastępczych oraz 666 rodzinnych domów dziecka.

W  2019 r. rodzinną pieczę zastępczą opuściło 5850 dzieci w wieku do 18. roku życia. Najwięcej z nich (34,6%) powróciło do rodziny naturalnej. Do adopcji trafiło 1175 dzieci, natomiast do innej formy rodzinnej pieczy zastępczej 1346. 808 dzieci opuściło rodzinną pieczę zastępczą z powodu przeniesienia do instytucjonalnej pieczy zastępczej. W końcu 2019 r. działało w Polsce 1 166 placówek opiekuńczo-wychowawczych, 10 regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych oraz 2 interwencyjne ośrodki preadopcyjne.

W instytucjonalnej pieczy zastępczej przebywało 16 668 dzieci. Najliczniejszą grupę stanowili wychowankowie w wieku 14-17 lat (7410 dzieci). Druga co do wielkości zbiorowość (4058) to dzieci w wieku 10-13 lat. Najmniej liczna była grupa wiekowa poniżej roku życia (196).

W ciągu 2019 r. 4374 wychowanków do 18. roku życia opuściło placówki instytucjonalnej. Najliczniejsza grupa (36,0% wychowanków) to podopieczni, którzy powrócili do rodziny naturalnej. Powodem opuszczenia placówki przez 25,1% wychowanków było przeniesienie do innego typu instytucjonalnej pieczy. Do rodzin zastępczych odeszło 21,9% wychowanków. 8,1% dzieci znalazło nową rodzinę adopcyjną.

Piecza rodzinna

W Informacji „Opieka nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych” kontrolerzy NIK wskazali, że zorganizowany przez powiaty system placówek pogotowia opiekuńczego i pieczy rodzinnej zapewniał doraźną pomoc dzieciom w sytuacji kryzysowej, jednak potrzeby dzieci były zaspokajane tylko w podstawowym zakresie i nie zawsze w sposób zgodny z wymogami ustawowymi i standardami opieki i wychowania. Sformułowano ocenę, że system opieki nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych funkcjonuje  w sposób naruszający ustawowe prawo dzieci do stabilnego środowiska wychowawczego.  

Z powodu niedostatecznej liczby rodzin zastępczych nawet małe dzieci trafiły do placówek instytucjonalnych zamiast do rodzin zastępczych, a pobyty podopiecznych przedłużały się ponad granice określone prawem. Placówki pieczy instytucjonalnej nie są w stanie zaspokoić potrzeb emocjonalnych oraz społecznych dzieci, w tym zwłaszcza poczucia bezpieczeństwa.

Naukowcy zwracają uwagę na niestabilność tego środowiska wynikającą z fluktuacji wychowawców i samych podopiecznych. Podkreślają, że podopieczni często przywiązują się emocjonalnie do swoich opiekunów, a ich zmiana bądź utrata może na nowo uaktywniać nieprzepracowaną żałobę po utracie domu rodzinnego.

Niezwykle istotnym czynnikiem jest efektywność systemu pozyskiwania kandydatów na rodziców zastępczych. NIK wskazywała na niewydolność organizatorów pieczy. Powiaty, mimo podejmowanych działań, nie są w stanie wywiązać się z nałożonych obowiązków i zaspokoić potrzeby w zakresie rodzinnych form pieczy zastępczej. Wymaga to korekty dotychczasowych założeń ustawowych i wdrożenia rozwiązań systemowych. Warto dokonać systemowego przeglądu i promować na poziomie ogólnokrajowym pomysły i dobre praktyki. W kontekście niedoboru rodzin zastępczych niezbędne jest uregulowanie w ustawie kwestii związanych z umieszczaniem dzieci odebranych z rodzin biologicznych w odpowiedniej formie pieczy zastępczej, przede wszystkim w pieczy rodzinnej, w innych powiatach.

Częstą barierą w przeniesieniu do pieczy rodzinnej dzieci przebywających w pieczy instytucjonalnej z powodu braku rodzin zastępczych jest odmowa przyjmowania dzieci spoza swojego terenu przez inne powiaty.  Świadczy to o braku współpracy między nimi. Samorządy niechętnie przyjmują dzieci do prowadzonych przez siebie rodzin zastępczych funkcjonujących na ich terenie, trzymając wolne miejsca dla „swoich” dzieci.

Dochodzi zatem do naruszeń praw dzieci, a potencjał istniejących już rodzin nie jest w pełni wykorzystywany. W efekcie w perspektywie ogólnopolskiej są rodziny z wolnymi miejscami i dzieci, dla których nie ma rodzin. Należy rozważyć wdrożenie rozwiązań skutkujących poprawą współpracy między powiatami albo umożliwienie kierowania dzieci bez porozumienia między powiatami, bądź też nawet przeniesienie koordynacji i organizacji pieczy zastępczej na poziom województwa, co mogłoby wyeliminować te problemy.

Cieniem na funkcjonowaniu systemu pieczy zastępczej wciąż kładzie się niedostateczna współpraca instytucji ze szczebla powiatu i gminy. Zdarza się, że dzieci nie są odbierane z rodzin bez względu na sytuację samego dziecka. Dzieci pozostają w domu aż do momentu sytuacji krytycznej i interwencyjnego odbioru dziecka. Poza sporem pozostaje, że należy wykorzystać wszelkie narzędzia prowadzące do utrzymania dziecka w rodzinie, jednakże wszelkie sygnały o pozostawianiu dziecka w rodzinie w sytuacji, która zagrażała jego dobru, wskazują na konieczność przyjrzenia się procedurom i normom prawnym.

Piecza instytucjonalna

Mogą być w niej umieszczane dzieci powyżej 10. roku życia, wymagające szczególnej opieki lub mające trudności w przystosowaniu się do życia w rodzinie. Umieszczenie dziecka poniżej 10. roku życia  jest możliwe, gdy w danej placówce umieszczona jest matka lub ojciec tego dziecka oraz w innych wyjątkowych przypadkach, szczególnie gdy przemawia za tym stan zdrowia dziecka lub dotyczy to rodzeństwa. Niewystarczająca liczba rodzin zastępczych powoduje, że wbrew zapisom ustawy do placówek wciąż trafiają dzieci poniżej 10. roku życia.

Z Informacji Rady Ministrów wynika, ze na 31 grudnia 2019 r. w placówkach opiekuńczo-wychowawczych przebywało 1355 dzieci poniżej 7. roku życia. Ponadto było tam 1688 dzieci w wieku od 7 do 10 lat. Pokazuje to, że prawa dzieci są naruszane.

Za nietrafiony trzeba uznać kierunek działań, że w sytuacji, gdy dzieci do 10. roku życia mają  starsze rodzeństwo, stan ten usprawiedliwia i uzasadnia pobyt młodszych dzieci w pieczy instytucjonalnej. Z punktu widzenia praw dziecka generalna zasada nierozdzielania rodzeństw winna być bezwzględnie respektowana. Uzasadnienie dla nierozdzielania rodzeństwa w okolicznościach pieczy zastępczej jest oczywiste - wobec oddzielenia od rodziców biologicznych, brat lub siostra stają się symbolem trwałości więzów rodzinnych i naturalnym oparciem w kryzysowej sytuacji.

Więź emocjonalna między rodzeństwem zyskuje w takich okolicznościach szczególną rangę i pomaga przetrwać trudny dla dziecka czas oddzielenia od rodziców. W efekcie dochodzi do dyskryminacji młodszych dzieci, które mają starsze rodzeństwo i z tego powodu, w powołaniu na normy ustawowe, trafiają do pieczy instytucjonalnej. W sytuacji, gdy choć jedno dziecko z rodzeństwa ma poniżej 10 lat, całe rodzeństwo powinno zostać powierzone pieczy rodzinnej. Zapis ustawowy wymaga zmiany.

Adopcja

Zbyt długi pobyt dzieci w pieczy zastępczej nie służy ich dobru. Naukowcy wskazują jednoznacznie, że wpływa to na spowolnienie ich rozwoju fizycznego i emocjonalnego oraz powoduje deficyty umiejętności społecznych, w tym funkcjonowania w rodzinie. Każde dziecko z uregulowaną sytuacją prawną powinno znaleźć się w pieczy docelowej. Stosując ustawę, należy mieć na względzie podmiotowość dziecka i rodziny oraz prawo dziecka do stabilnego środowiska wychowawczego.

Piecza zastępcza jest swego rodzaju terminową usługą na rzecz dziecka, które nie może się wychowywać w swojej biologicznej rodzinie. Docelowo dziecko ma uzyskać stałą opiekę poprzez powrót do rodziców biologicznych, jeśli ich funkcjonowanie uległo poprawie i nie zagraża dziecku, albo poprzez adopcję.

W 2019 r. w rodzinnej pieczy zastępczej przebywało ogółem 55 458 dzieci. Do rodzin naturalnych powróciło 2165 dzieci, natomiast przysposobiono 1237. Liczba dzieci, które w 2019 r. powróciły do rodzin naturalnych nieznacznie wzrosła w porównaniu z 2018 r.

Dane dotyczące liczby dzieci i powrotów  z pieczy instytucjonalnej były następujące: w 2019 r. przebywało łącznie 19 992 dzieci  (o 59 mniej niż w roku 2018), do rodzin biologicznych powróciło 1549 dzieci (w roku 2018 1794), a przysposobionych zostało 391 dzieci (w roku 2018 r. 354).

Liczba dzieci opuszczających pieczę i trafiających do adopcji pozostaje w zasadzie na niezmienionym poziomie i w porównaniu do ogólnej liczby dzieci w pieczy fakt adopcji stanowi raczej wyjątek niż regułę. Należy dokonać analizy pod kątem efektywności podejmowanych działań, gdyż z danych wynika, iż w 2019 r. liczba dzieci oczekujących na adopcję wyniosła 2350, a liczba kandydatów na rodziców adopcyjnych - 2374.

Zdaniem NIK istniejące ramy prawne są niewystarczające dla zapewnienia spójnego funkcjonowania systemu adopcyjnego. Brak jest jednolitych wymogów jakościowych i kryteriów wykonywania zadań, co powoduje, że praktyka adopcyjna znacząco różni się w poszczególnych ośrodkach. Nie ma jednolitych zasad kojarzenia dzieci z kandydatami na rodziców i procedur odwoławczych od niekorzystnych rozstrzygnięć.

Zarządzanie systemem adopcyjnym utrudnia fakt, że Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie uruchomiło ogólnopolskiego systemu teleinformatycznego do obsługi procedur adopcyjnych. Pomimo ustawowej podstawy prawnej i poczynienia stosownych przygotowań przez ośrodki adopcyjne (zgłoszenie zbiorów danych osobowych, zakup sprzętu i oprogramowania, przeszkolenie pracowników) Ministerstwo nie wdrożyło systemu na poziomie ogólnopolskim.

Efektem tych zaniedbań jest sytuacja, że dane dotyczące adopcji są wprowadzane do różnych indywidualnie prowadzonych w ośrodkach adopcyjnych rejestrów - najczęściej w formie papierowej. Nie sprzyja to przejrzystości i spójności danych ani sprawności procedur adopcyjnych.

Stan ustalony w 2018 r. przez NIK nie zmienił się. Sprawia to, że wnioski pokontrolne, które RPO w całości podziela, nadal pozostają aktualne. A NIK wnioskowała o podjęcie przez MRiPS konkretnych działań.

Bariery w rozwoju rodzinnej pieczy zastępczej niesprzyjające deinstytucjonalizacji

Do tego, że deinstytucjonalizacja pieczy zastępczej jest kierunkiem właściwym nie trzeba dzisiaj nikogo przekonywać. RPO jest orędownikiem takiego kierunku przekształceń, który prowadzi do ograniczenia funkcjonowania placówek opiekuńczych typu zakładowego na rzecz rodzinnopodobnych form opieki.

Nie sposób oprzeć się jednak wrażeniu, że postępy w tej mierze są niewystarczające. Mimo upływu lat wciąż daleko jest do przełomu.

Obowiązujące od 2012 r. przepisy słusznie wprowadziły ograniczenie roli pieczy instytucjonalnej, a od stycznia 2021 r. w ramach dochodzenia do standardów w tego typu placówkach może przybywać do czternaściorga dzieci w wieku powyżej 10 lat.

Na 31 grudnia 2019 r. działało 1139 placówek opiekuńczowychowawczych, co oznacza zwiększenie liczby placówek w stosunku do 2018 r. o 14. Taki stan, wobec przyjętego kierunku deinstytucjonalizacji, musi budzić niepokój. Oznacza to bowiem, że niektóre powiaty decydują się na otwieranie nowych placówek instytucjonalnych.

Działanie takie jest odpowiedzią na konieczność wypełniania wymogów standaryzacyjnych i wynika z braku miejsc w pieczy rodzinnej. W konsekwencji jednak pozostaje w kolizji z przyjętym kierunkiem zmian systemowych i w dłuższej perspektywie stanowi barierę dla postępów deinstytucjonalizacji.

Zmniejszanie rozmiarów placówek lub ich całkowita likwidacja stanowią jeden z kluczowych aspektów tego procesu. Kwestia ta wymaga pogłębionej analizy i podjęcia działań zaradczych. Państwo powinno gwarantować rozwiązania stymulujące rodziny zastępcze do podejmowania się trudu wychowania dzieci, nad którymi rodzice nie mogą sprawować bezpośredniej pieczy.

Niektóre zapisy ustawy nie odpowiadają potrzebom. W sytuacji odebrania dziecka z rodziny to rodzice biologiczni stają się głównym beneficjentem pomocy i wsparcia. Poza szczególnym zindywidualizowanym zainteresowaniem pozostaje samo dziecko, a cały ciężar jego wsparcia spoczywa na barkach rodziców zastępczych. Służby odpowiedzialne za pracę z rodziną nie prowadzą odrębnej pracy z dzieckiem.

Ponadto opiekunowie wskazują na niewystarczające wsparcie w dostępie do specjalistycznych usług medycznych, terapeutycznych  rehabilitacyjnych. Należy wdrożyć rozwiązania umożliwiające dzieciom z pieczy zastępczej szybki dostęp do specjalistów oraz stosownej pomocy.

Jednym z najważniejszych kryteriów wpływających na decyzję o podejmowaniu zadania rodzica zastępczego jest bezpieczeństwo zawodowe i finansowe. W grupie rodziców zastępczych problem koncentruje się wokół braku stabilności zatrudnienia (zawieranie terminowych umów cywilnoprawnych) oraz nieadekwatnego do zadań poziomu wynagradzania.

Aktualnym i wielokrotnie zgłaszanym postulatem jest stworzenie możliwości zatrudniania rodzin zastępczych na umowy o pracę. Dochodzi bowiem do paradoksów, kiedy rodzic zastępczy jest zatrudniony na umowę cywilnoprawną, a osoba do pomocy przy sprawowaniu opieki nad dziećmi i przy pracach gospodarskich - w ramach stosunku pracy.

Określony ustawowo poziom wynagrodzeń 2000 zł dla rodziny zastępczej zawodowej i 2600 zł dla rodziny zastępczej zawodowej pełniącej funkcję pogotowia rodzinnego jest nieadekwatny do obecnych warunków. Wpływa to demotywująco i może prowadzić do uzasadnionych obaw o własną przyszłość i ryzyko niezaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych.

Poziom wynagrodzeń i forma zatrudnienia stanowią barierę przy pozyskiwaniu nowych rodziców zastępczych zawodowych. Brak realnych działań systemowych w tej materii spowoduje, iż coraz trudniej będzie znaleźć chętnych do pracy po kilkanaście godzin dziennie przez wszystkie dni w roku za ok. 2000 zł miesięcznie i bez pewności zatrudnienia jakie daje umowa o pracę.

Rodzic zastępczy wobec takiego kształtu formy i warunków pracy w zasadzie jest pozbawiony możliwości rozwoju zawodowego. A ustawa zakazuje podejmowania przez rodzica zastępczego pobierającego wynagrodzenie dodatkowego zatrudnienia bez zgody starosty. Utrzymywanie tego zakazu, w sytuacji, gdy dodatkowe zajęcie nie wpływa na jakość sprawowanej nad dziećmi opieki, jest nieuzasadnione.

Wydaje się niezasadne utrzymywanie przepis, który pozwala na podpisanie umów z rodzinami niezawodowymi tylko w ramach limitu rodzin zastępczych zawodowych. W praktyce bowiem przepis ten jest często wykorzystywany w celu ominięcia obligatoryjnego zawarcia umowy o pełnienie funkcji rodziny zastępczej zawodowej, gdy rodzina spełnia wszystkie warunki do tego wymagane. Tym bardziej, że wykazywane  w powiatowych programach rozwoju pieczy zastępczej limity są najczęściej bardzo niskie.

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministrę Marlenę Maląg o stanowisko co  przedstawionych problemów oraz podjęcie stosownych działań na rzecz poprawy systemu opieki nad dzieckiem pozbawionym opieki rodziców.

Odpowiedź MRiPS (aktualizacja 31 marca 2021 r.)

Odpowiadając na pismo Pana Rzecznika z 16 marca 2021 r., pragnę serdecznie podziękować za zgłoszone przez Pana Rzecznika uwagi i sugestie - napisała Barbara Socha, podsekretarz stanu w MRiPS.

Obecnie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów - UD135). Jednocześnie w związku z dużą liczbą zgłoszonych przy jego okazji dodatkowych propozycji rozwiązań oraz uwag, resort rodziny rozpoczął analizę sugerowanych zmian kierunkowych w obszarze całej pieczy zastępczej.

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż Zarządzeniem Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 12 stycznia 2021 r. w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej powołano Zespół do spraw opracowania Strategii deinstytucjonalizacji usług społecznych w Polsce.
Do jego zadań należy opracowanie Strategii deinstytucjonalizacji usług społecznych w Polsce z uwzględnieniem potrzeb osób z niepełnosprawnościami, osób z zaburzeniami psychicznymi, osób starszych, rodzin, dzieci i młodzieży, w tym z pieczy zastępczej, a także osób bezdomnych.

III.554.2.2021

Dwa  postanowienia spadkowe – kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-16
  • Dwa sąsiednio położone sądy w odstępie 20 lat wydały dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tej samej spadkodawczyni
  • Odmiennie określiły udział w spadku męża zmarłej; udziały ośmiorga dzieci były za każdym razem zgodne
  • W efekcie spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia - co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 1984 r. Sąd Rejonowy w K. stwierdził, że spadek po zmarłej na podstawie ustawy nabyli jej mąż (jedna czwarta udziału) oraz ośmioro dzieci (każde po 3/32 udziału). Postanowienie spadkowe uprawomocniło się; nikt nie złożył apelacji.

W 2004 r. Sąd Rejonowy w I. orzekł zaś – na wniosek jeden ze spadkodawczyń z 1984 r. - że spadek na podstawie ustawy nabyli mąż (8/32 części) oraz dzieci (każde po 3/32 części). Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2004 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 1984 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Orzeczenie z 2004 r. zapadło zatem wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2004 r.

Doprowadziło to do funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Sytuację może naprawić tylko uwzględnienie przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej RPO - uchylenie orzeczenia z 2004 r. i umorzenie postępowania z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy postanowieniem sądu z 1984 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji. Doszło bowiem do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nastąpiło również  naruszenie konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

A w przypadku wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Została też naruszona zasada pewności prawa. Pociągnęło ono bowiem za sobą konsekwencje niemożliwe do zaakceptowania w świetle konieczności przestrzegania art. 2 Konstytucji przez wszystkie organy.

Funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch odmiennych postanowień sądu o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, narusza prawo do dziedziczenia i powoduje stan niepewności prawnej, spadkobiercy nie uzyskali bowiem jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

 IV.7000.16.2021

14-latek wysłał koleżankom smsa z linkiem do pornografii - trafił do "rejestru pedofilów". RPO wniósł, by sąd go z niego usunął (EDIT: sąd uwzględnił wniosek)

Data: 2021-04-22, 2021-03-15
  • Za wysłanie takiego smsa nastolatek stanął przed sądem dla nieletnich; tłumaczył to „głupim żartem”
  • Sąd zastosował wobec niego środek wychowawczy – zobowiązał do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek
  • Zarazem sąd z urzędu wpisał go do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym (z dostępem ograniczonym) 
  • RPO wniósł do sądu, by wykreślił nieletniego z rejestru. Jest to możliwe, gdy wpis powodowałby „niewspółmierne surowe skutki”
  • 14 kwietnia Sąd Rejonowy w P. na posiedzeniu niejawnym uwzględnił ten wniosek Rzecznika 

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że sąd nie orzekł któregokolwiek  środka służącego długotrwałej kontroli i resocjalizacji nieletniego. Zastosował łagodny środek wychowawczy, uznając, że charakter czynu popełnionego przez nieletniego nie świadczy o utrwalonych predyspozycjach wymagających korekty, i że wystarczy jednorazowa interwencja sądu.

Te same względy powinny przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, który zasadniczo jest rejestrem osób stanowiących trwałe zagrożenie. Takim osobom nie wystarczy zobowiązanie do poprawnego zachowania się względem pokrzywdzonych, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności.

Mimo że umieszczenie w rejestrze może nastąpić w przypadku orzeczenia któregokolwiek środka wychowawczego, w tym najlżejszego, to nieletni w tego typu sytuacji powinien trafić do rejestru w sytuacji zupełnie wyjątkowej. Zdaniem Rzecznika okoliczności sprawy do takich nie należą.

A nieletni przyznał, że wysłał  do dwóch koleżanek sms z linkiem do strony o charakterze pornograficznym. Ocenił, że było to „jedynie głupim żartem”. Nie miał świadomości, iż jego zachowanie mogłoby komukolwiek zaszkodzić.

Materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że czyn miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, który nie uświadamiał sobie skali przykrości dla pokrzywdzonych. W toku postępowania okazał skruchę i wyraził chęć przeproszenia koleżanek – chciałby naprawić relacje z nimi.

Nieletni uczęszczał na spotkania z psychologiem szkolnym; brał też udział w spotkaniach konsultacyjnych w ośrodku psychoterapeutycznym. Nie było prowadzone wobec niego żadne postępowanie z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Te wszystkie okoliczności jak się wydaje wpłynęły też na rozstrzygnięcie sądu, który uznał za wystarczające w tej sprawie orzeczenie środka wychowawczego w postaci zobowiązania nieletniego do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek.

Zarazem sąd dla nieletnich wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje to z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć ochrony swych praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości).

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym dla wszystkich, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Argumentacja RPO

Już wcześniej Rzecznik wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – będący jednak jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Wniosek RPO jest uzasadniony potrzebą ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wadliwe przepisy pozbawiły bowiem nieletniego możliwości zajęcia stanowiska co do umieszczenia jego danych w rejestrze. Według Rzecznika przepisy te mogą stanowić swoistą pułapkę proceduralną dla uczestnika postępowania. Nie jest on świadomy skutków orzeczenia sądu albo dowiaduje się o nich dopiero po zakończeniu postępowaniu. Ma bardzo ograniczone możliwości kwestionowania skutku orzeczenia w postaci zamieszczenia danych w rejestrze.

Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. „rejestr pedofilów” służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami – zwłaszcza, gdy chodzi o czyny wobec dzieci. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia.

Dane nieletniego zostaną usunięte z rejestru dopiero po 10 latach od ukończenia przez niego 18 roku życia - w tej sprawie w 2033 r.

Z tych wszystkich względów Rzecznik  wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął dane nastolatka z rejestru. Powołał się na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

IV.7021.66.2021

Syn bez świadczenia na opiekę nad matką, bo powinien się nią opiekować jej mąż - choć nie jest w stanie. Skarga kasacyjna RPO do NSA

Data: 2021-03-11
  • Obywatel opiekuje się matką z niepełnosprawnością. Nie dostał jednak świadczenia pielęgnacyjnego, bo jego ojciec żyje i nie jest osobą z niepełnosprawnością.
  • Tymczasem ojciec w żaden sposób nie może się żoną zajmować. Zmaga się z uzależnieniem i nie zajmuje rodziną.
  • RPO składa w tej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

Prezydent miasta, potem samorządowe kolegium administracyjne a na końcu wojewódzki sąd administracyjny uznały, że obywatelowi nie należy się pomoc od państwa. Co prawda skarżacy faktycznie opiekuje się matką, ale prawny obowiązek alimentacyjny spoczywa na jej mężu.

Uznano, że „potencjalny obowiązek alimentacyjny męża względem wymagającej opieki małżonki bez względu na szczególne okoliczności wyprzedza obowiązek alimentacyjny syna”, a to przesądza o braku prawa syna do świadczenia pielęgnacyjnego. Inaczej byłoby, gdyby mąż matki legitymował się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności

RPO zarzuca tym decyzjom naruszenie przepisów poprzez błędną ocenę stanu faktycznego, brak należytego rozważenia materiału dowodowego i niewyjaśnienie wszystkich okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, w szczególności odnoszących się do zakresu faktycznej opieki sprawowanej przez obywatela oraz realnych możliwości sprawowania przez jego ojca (i męża osoby potrzebującej opieki).

Z tego powodu instytucje i sąd w sposób nieuprawniony doszły do wniosku, że kryteria pozostawania w małżeństwie i pokrewieństwa - wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji - oraz brak stosownego orzeczenia o niepełnosprawności stanowią same w sobie bezwzględną przeszkodę w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego.

III.7064.308.2020

Czy udział 17-latki w protestach świadczy o jej demoralizacji? Rzecznik pyta stołeczną policję. EDIT: Postępowanie umorzono

Data: 2021-03-07, 2020-12-14
  • 17-latka została wezwana przez policję do wyjaśnienia udziału w protestach Strajku Kobiet; w piśmie policji pojawia się zarzut demoralizacji
  • RPO ma nadzieje, że korzystanie z wolności wyrażania poglądów - zagwarantowanej w Konstytucji i Konwencji ONZ o prawach dziecka - nie jest traktowane przez policję jako przejaw demoralizacji
  • A wszczynanie postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach czy inaczej wyrażających swe poglądy, może ich zniechęcić do aktywności obywatelskiej
  • AKTUALIZACJA: Postępowanie w sprawie zostało umorzone 7 marca 2021 r

Na podstawie informacji prasowej Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę 17-letniej uczennicy, która została wezwana przez policję do  wyjaśnień w związku z udziałem w listopadowych protestach Strajku Kobiet. Jak wynika z artykułu na portalu TOK FM, jej ojciec otrzymał pismo z policji, w którym pojawia się zarzut demoralizacji. Zdaniem rodziny jedyną podstawą do wezwania jest udział córki w manifestacji.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, RPO ma wątpliwości, czy podejmowanie tego typu czynności jest zasadne i proporcjonalne. W szczególności wyjaśnienia wymaga użycie terminu „demoralizacja”.

Art. 4 § 1 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich jako przykłady okoliczności świadczących o demoralizacji nieletniego wymienia:

  • naruszanie zasad współżycia społecznego,
  • popełnienie czynu zabronionego,
  • systematyczne uchylanie się od obowiązku szkolnego lub kształcenia zawodowego,
  • używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia,
  • uprawianie nierządu, włóczęgostwo, udział w grupach przestępczych.

Nie ulega wątpliwości, że policja powinna reagować na przypadki łamania prawa przez nieletnich. Należy jednak zauważyć, że kolejne doniesienia medialne o wszczynaniu postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach lub też wyrażających swoje poglądy w inny sposób, mogą skutecznie zniechęcić młodzież do podejmowania aktywności obywatelskiej.

RPO ma nadzieję, że sam fakt korzystania z zagwarantowanej w art. 54 Konstytucji oraz w art. 12 i 13 Konwencji ONZ o prawach dziecka  wolności wyrażania swoich poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom) nie jest traktowany przez przedstawicieli policji jako przejaw demoralizacji.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o poinformowanie o stanie sprawy i podejmowanych działaniach.

VII.564.133.2020

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. SN uwzględnił skargę nadzwyczajną Rzecznika

Data: 2021-03-05
  • Sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci  
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę zgodnie z wnioskiem Rzecznika

Zaskarżone postanowienie zostało uchylone, a postępowanie w sprawie umorzone. Postanowienie takie wydał 24 lutego 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Teraz na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. Sprawę rozpoznała jednak ta Izba.

Postanowienie IKNiSP SN

Skarga nadzwyczajna RPO jest w sposób oczywisty zasadna. Należy podzielić zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, polegającego na niewłaściwym zastosowaniu art. 669 w zw. z art. 677 § 1 k.p.c., w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej przez Sąd Rejonowy,  pomimo, że ten sam sąd wydał już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej spadkodawczyni.

Istnienie prawomocnego orzeczenia tego samego sądu, dotyczącego tej samej sprawy, stało na przeszkodzie orzekaniu po raz wtóry o stwierdzeniu nabycia praw do spadku. Ze względu na zasadę powagi rzeczy osądzonej niedopuszczalnym jest, aby w obrocie prawnym występowały dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, dodatkowo różnej treści. Należy uznać, że poprzez wydanie zaskarżonego postanowienia doszło do naruszenia wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP zasad: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, jak też konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, oraz konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1).

Zasada demokratycznego państwa prawnego wyraża m.in. konieczność zapewnienia pewności co do prawa. Dlatego też postępowania nadzwyczajne, mające służyć wzruszeniu prawomocnych orzeczeń sądowych, dotyczyć powinny tylko najistotniejszych i najbardziej rażących wad wyroków bądź postanowień, a także takich wad postępowania. Nie mogą one bowiem zastępować kontroli instancyjnej i prowadzić do ponownego rozpoznania sprawy, co odpowiadać powinno konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności.

Konstytucja w art. 45 statuuje zasadę prawa do sądu, zgodnie z którą każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Prawo do sądu realizowane ma być według reguł ustalonych przez ustawodawcę w procedurach stworzonych dla rozpoznawania spraw poszczególnych rodzajów. Z kolei przepisy te w aspekcie dotyczącym postępowania cywilnego, nakładają na sąd obowiązek badania z urzędu przesłanek, o których mowa w art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c., czy też w art. 379 pkt 3 k.p.c., niezależnie od etapu postępowania, na którym sąd powziął informację co do ich wystąpienia.

Należy uznać, że w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, sąd ma obowiązek podejmowania działania z urzędu. Obowiązek działania ex officio oznacza, że sąd nie może poprzestać na tym, co zostanie zaoferowane przez uczestników postępowania, bowiem ocenić musi, czy stwarza to wystarczającą podstawę do prawidłowego stwierdzenia, kto nabył spadek.

Sąd, aby zadośćuczynić obowiązkowi wynikającemu z art. 677 k.p.c., powinien ustalić pełny krąg spadkobierców ustawowych, ewentualne istnienie testamentu i jego ważność, sprawdzić czy nie zachodzą negatywne przesłanki dziedziczenia, ustalić czy w skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne i komu przypadłe w drodze dziedziczenia.

W tym kontekście, po stronie sądu istnieje także obowiązek, aby ustalić na podstawie dostępnych instrumentów, w ramach odbieranego zapewnienia, czy wcześniej po tym samym spadkodawcy nie toczyło się już jakiekolwiek postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku.

Sąd Najwyższy stwierdza, że wydanie dwóch orzeczeń spadkowych w okolicznościach niniejszej sprawy godzi w konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, jak również w zasady z niej wynikające, tj. zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, a także konstytucyjne prawo dziedziczenia i prawo do sądu.

W sytuacji, kiedy na skutek rażącego naruszenia prawa wydane zostają dwa orzeczenia spadkowe, nota bene odmiennie rozstrzygające kwestię dziedziczenia, uprawnione jest twierdzenie, że w sprawie nie może być mowy o uzyskaniu przez uczestników postępowania spadkowego wiążącego stanowiska sądu, a powstała sytuacja tworzy stan niepewności prawnej, w ramach którego spadkobiercy nie uzyskują jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych, w czym w sposób oczywisty przejawia się naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu.

Niezależnie od kwestii poprawności merytorycznej analizowanego rozstrzygnięcia, kolejne postępowanie w przedmiocie nabycia spadku po tej samej osobie jest niedopuszczalne na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., i dlatego zakwestionowane przez RPO postanowienie podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu ze względu na dyspozycję art. 91 § 1 ustawy o SN, który inaczej niż w postępowaniu wywołanym skargą kasacyjną w sprawie cywilnej (art. 39819 k.p.c.), nie przewiduje możliwości odrzucenia wniosku (pozwu) przez Sąd Najwyższy z powodu przeszkody, która występowała już w chwili złożenia wniosku (pozwu).

Na marginesie należy dodać, że do powstania stanu niepewności w obrocie prawnym i wydania orzeczenia podważającego zaufanie do państwa przyczyniła się wnioskodawczyni oraz stawający na rozprawie uczestnicy, którzy nie ujawnili wobec sądu okoliczności, że po spadkodawczyni już wcześniej toczyło się postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku, zakończone prawomocnym postanowieniem. Jak wynika z protokołu, Sąd Rejonowy zaniechał ustalenia tej okoliczności z urzędu.

Odnosząc się do stanowiska pełnomocnika wnioskodawczyni, należy zauważyć, że jakiekolwiek merytoryczne rozstrzyganie porządku dziedziczenia po spadkodawczyni w tejże sprawie jest niedopuszczalne, a postępowanie powinno zostać umorzone, niezależnie od racji merytorycznych.

Jedyne rozstrzygnięcie, jakie w sprawie może zapaść, to rozstrzygnięcie formalne, eliminujące wadliwe orzeczenie z obrotu prawnego. Sąd Najwyższy miał na względzie charakter zaskarżonego postanowienia oraz art. 89 § 4 in fine ustawy o SN wskazujący, że nawet w wypadku nastąpienia nieodwracalnych skutków prawnych, w szczególności upływu 5 lat od wydania orzeczenia, Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie, o którym mowa w art. 91 § 1 ustawy o SN, jeżeli przemawiają za tym zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji.

W sprawie niniejszej należy uznać, że nie ma miejsca przypadek wystąpienia „nieodwracalnych skutków prawnych” postanowienia o stwierdzeniu nabycia praw do spadku, które ma charakter deklaratoryjny. Za zdarzenie wywołujące takie skutki nie można uznać darowizny udziałów nieruchomości wchodzącej w skład spadku, dokonanej umową notarialną na rzecz córki. Wnioskodawczyni miała świadomość istnienia wcześniejszego postanowienia, albowiem uczestniczyła w postępowaniu prowadzącym do jego wydania.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono 8010 spraw. Skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych).

Skarg nadzwyczajnych RPO wniósł dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz.

IV.511.545.2019

Nastolatek z Opola przed sądem rodzinnym za użycie megafonu podczas demonstracji. Interwencja prawna RPO. EDIT: sąd odmówił wszczęcia sprawy

Data: 2021-03-05, 2021-02-04
  • Sąd rodzinny w ogóle nie powinien badać sprawy nastolatka z Opola za użycie megafonu podczas demonstracji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego
  • Policja wniosła ją, powołując się na przepis zabraniający "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast”
  • Tymczasem przepisu tego nie stosuje się m.in. do legalnych zgromadzeń
  • A udział osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym nie może być uznany za przejaw demoralizacji
  • AKTUALIZACJA 5 marca 2021 sąd odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do tego postępowania sądowego, wniósł o odmowę jego wszczęcia (jeśli to jeszcze nie nastąpiło) lub jego umorzenie

W ostatnich miesiącach RPO obserwuje działania policji w związku z licznymi protestami społecznymi. Sygnalizuje też wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczące wprowadzanych w związku z pandemią ograniczeń dla wolności zgromadzeń.

Nieletni mają prawo do zgromadzeń i wolności słowa

Sprawa osoby nieletniej, czynnie zaangażowanej w sprawy społeczne i publiczne, ma istotnie znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności. Będzie też miała wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego.

Osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza tu osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne - ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji, jest w demokratycznym państwie prawa niemożliwe do zaakceptowania.

Także w stanie epidemii zgromadzenia są legalne

Ma to szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Policja uznaje je za nielegalne. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów, takich jak nastolatek, podejmowane są działania sankcyjne.

Rzecznik stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Z art. 57 Konstytucji wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że ograniczenia wolności zgromadzeń może określać wyłącznie ustawa.

Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzieliły już wielokrotnie sądy.

Policja zastosowała niewłaściwy przepis 

Wobec nastolatka policja zastosowała  art. 156 Prawa ochrony środowiska, którego celem jest ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem hałasu na otoczenie.

Głosi on: „1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu”.  Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Wykazanie społecznej szkodliwości zachowania realizującego nie tylko indywidualne prawo czy wolność, lecz przyczyniającego się do realizacji interesu publicznego – zamanifestowanie poglądów społecznych na sprawę o znaczeniu publicznym – w tej sprawie nie jest możliwe.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazał, że ust. 1 art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń. A zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane.

Nie było wykroczenia

Niewątpliwe jest zatem, że nastolatek nie dopuścił się zakazanego prawem zachowania, a tym samym nie popełnił zarzucanego mu wykroczenia.

Jego zachowanie polegało na wygłoszeniu oświadczenia przez megafon i było ograniczone w czasie. Trudno zatem uznać, że doprowadziło to do istotnego zakłócenia spokoju.

A wyższy poziom hałasu spowodowany publiczną demonstracją jest elementem wolności zgromadzeń publicznych i nie uzasadnia jej ograniczania -  jeśli nie przekracza rozsądnej miary.

Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji powinien być również pokojowy charakter demonstracji i jej bezpośrednie powiązanie z odbywającym się wówczas szczytem Rady Europejskiej.

Używanie urządzeń umożliwiających porozumiewanie się uczestników zgromadzenia i manifestowanie poglądów wpisuje się w istotę bezpośrednio w realizację wolności zgromadzeń. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, interpretującym art. 11 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w społeczeństwie demokratycznym prawo do swobodnego pokojowego zgromadzania się jest prawem podstawowym.

Wcześniejsze działania RPO

Wcześniej RPO o wyjaśnienia w tej sprawie prosił komendanta opolskiej policji. Podkreślał, że w takich sytuacjach należy udzielać pouczenia. Lepiej przysłużyłoby się to zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

Wśród wątpliwości Rzecznika był m.in. także argument  co do wybiórczości policji w stosowaniu art. 156 Prawa ochrony środowiska. - Nie stał się on podstawą do podjęcia działań przez policję chociażby wobec aktywistów, którzy przy pomocy samochodu wyposażonego w nagłośnienie upowszechniali treści zniesławiające osoby nieheteronormatywne – wskazywał Rzecznik.

VII.564.7.2021

Czy matka opiekująca się małym dzieckiem objętym kwarantannie ma prawo do stuprocentowego zasiłku – pytanie na infolinie 800-676-676

Data: 2021-03-02

Matce kwarantanna się już skończyła, ale podlega jej jeszcze dwuletnie dziecko, które nie ma innego opiekuna. Lekarka powiedziała, że matka ma prawo do 100-procentowego zasiłek opiekuńczy. Czy to prawda?

Niestety nie.

Pracownikowi, który sprawuje opiekę nad dzieckiem podlegającym kwarantannie, przysługuje zasiłek opiekuńczy w wysokości 80% podstawy wymiaru zasiłku (jeśli pracodawca nie jest płatnikiem zasiłków, wówczas takie świadczenie za cały okres kwarantanny będzie finansowane przez ZUS).

Podstawą do wypłaty zasiłku opiekuńczego jest złożone przez ubezpieczonego oświadczenia o konieczności opieki nad dzieckiem (lub członkiem rodziny) poddanym obowiązkowej kwarantannie lub izolacji w warunkach domowych. Stanowi tak § 7 ust. 6 Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii w określa.

Więcej informacji można znaleźć:

https://www.gov.pl/web/koronawirus/informacja-o-uprawnieniach-do-swiadczen-z-powodu-poddania-sie-kwarantannie-lub-izolacji

Podstawa prawna:

  • Ustawa z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby o macierzyństwa (Dz.U.2020.870 t.j. ze zm.)
  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316 ze zm.)

Stan prawny na 1 marca 2021 r.

Kto ma dostęp do dokumentacji medycznej zmarłego – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-03-02

Brat zmarł w szpitalu, jego żona nie chce nam udostępnić dokumentacji medycznej, była tylko ona upoważniona. Czy ma prawo?

Po śmierci pacjenta dokumentacja medyczna jest udostępniana osobie upoważnionej przez pacjenta za życia lub osobie, która w chwili zgonu pacjenta była jego przedstawicielem ustawowym (art. 26 ust. 2 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). W razie sporu między bliskimi o dostęp do dokumentacji rozstrzyga go sąd (jest to ten sam sąd, który rozstrzygałby o postępowaniu spadkowym w sprawie tego zmarłego).

Przywołane przepisy mówią bowiem, że dokumentacja medyczna może być udostępniona osobie bliskiej zmarłemu, a nie upoważnionej przez niego, ani nie będącej jego przedstawicielem ustawowym, o ile udostępnieniu nie sprzeciwi się inna osoba bliska lub sam pacjent za życia.

W przypadku sporu między osobami bliskimi o udostępnienie dokumentacji medycznej, zgodę na udostępnienie wyraża sąd (ust 2a przywołanego przepisu), w postępowaniu nieprocesowym na wniosek osoby bliskiej lub lekarza (osoby wykonującej zawód medyczny). Lekarz (osoba wykonująca zawód medyczny) może wystąpić z wnioskiem do tego sądu, jeśli ma uzasadnione wątpliwości, czy osoba występująca o dokumentację lub sprzeciwiająca się jej udostępnieniu jest osobą bliską.

Także w sytuacji, gdy pacjent za życia sprzeciwił się udostępnieniu dokumentacji medycznej, osoba bliska może złożyć wniosek o to do sądu (mówi o tym ustęp 2b artykułu ustawy o prawach pacjenta), a ten podejmuje decyzję  postępowaniu nieprocesowym, jeżeli jest to niezbędne:

  1. w celu dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia, z tytułu śmierci pacjenta;
  2. dla ochrony życia lub zdrowia osoby bliskiej.

Zasady te obowiązują od 9 lutego 2019 i nie straciły na aktualności również w stanie epidemii.

Stan prawny na 1 marca 2021 r.

RPO: w dowodzie osobistym dziecka z zagranicznego związku jednopłciowego powinna być wpisana także i matka niebiologiczna

Data: 2021-03-02
  • Dziecko-obywatel RP, urodzone w zagranicznym związku dwóch kobiet, powinno otrzymać polski dowód osobisty, ale rubryka „ojciec” powinna pozostać pusta - uznał WSA
  • Kwestionuje to nie tylko skarżąca obywatelka, ale także i RPO
  • Brak wpisu matki niebiologicznej może bowiem prowadzić do podważania jej relacji rodzicielskiej z dzieckiem. Aby ją wykazać, musiałaby za każdym razem posługiwać się brytyjskim aktem jego urodzenia  
  • A dobru dziecka szczególnie zagrażałaby np. sytuacja, gdyby przy życiu pozostała jedynie matka niebiologiczna, niewpisana do jego dowodu

Takie stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Naczelnemu Sądu Administracyjnemu, który zbada skargę kasacyjną w tej sprawie.

Historia sprawy

Chodzi o odmowę wydania dowodu osobistego na wniosek kobiety dla jej syna urodzonego za granicą w związku jednopłciowym. Decyzję taką podjął prezydent Warszawy, a utrzymał ją wojewoda.

Po skardze kobiety - do której przyłączył się RPO - Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił te decyzje.

Uznając konieczność wydania dowodu osobistego na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, WSA wskazał, że rubryka, w której winien być wskazany ojciec, powinna pozostać niewypełniona. Według sądu nie jest możliwe wpisanie tam jako drugiego rodzica niebiologicznej matki chłopca. Sąd uzasadnił to dokonaną wykładnią pojęcia rodzicielstwa zawartego w art. 18 Konstytucji uznając, że jedynymi dopuszczalnymi na gruncie polskiego porządku prawnego rodzicami są osoby o odmiennej płci.

Skargę kasacyjną od tego wyroku do NSA wniosła skarżąca. Podniosła szereg zarzutów naruszenia m.in. art. 18 Konstytucji oraz norm międzynarodowych. Zdaniem skarżącej, odmowa uwzględnienia drugiego rodzica, niebędącej matką biologiczną, stanowi nieuzasadnioną dyskryminację dziecka.

Mimo orzeczenia zgodnego co do sentencji z kierunkiem skargi, WSA nie uwzględnił wszystkich zarzutów, jak również całości argumentacji RPO.

Dlatego Adam Bodnar popiera wszystkie zarzuty skargi kasacyjnej. Zarazem wnosi o jej oddalenie przez NSA i uznanie, że zaskarżony wyrok odpowiada prawu - mimo jego błędnego uzasadnienia.

W tej sytuacji – w razie przychylenia się przez NSA do zarzutów skargi kasacyjnej oraz stanowiska RPO – skarga kasacyjna powinna zostać oddalona. W uzasadnieniu NSA powinien zaś wyraźnie wskazać, w jakim zakresie uzasadnienie wyroku WSA było błędne i jaka jest prawidłowa wykładnia prawa.

Argumenty RPO

W ocenie RPO wynikiem zastosowanej przez WSA wykładni przepisów prawa jest zanegowanie relacji rodzicielskiej, jaka łączy małoletniego z jego rodzicem niebiologicznym.

Rodzi to konieczność wydania merytorycznego wyroku przez NSA i sformułowania wytycznych co do wykładni przepisów. Jest to podyktowane nie tylko pilną potrzebą uregulowania sytuacji tego konkretnego dziecka, lecz także innych osób, znajdujących się w podobnej sytuacji.

Zagadnienie wydania małoletniemu dowodu osobistego należy oddzielić od pobocznego w istocie (wobec kwestii głównej, tj. czy w ogóle należy wydać małoletniemu skarżącemu dowód osobisty) zagadnienia, czy w rejestrze PESEL oraz dowodzie osobistym wydanym małoletniemu skarżącemu winna być ujawniona również  kobieta występująca w brytyjskim akcie urodzenia skarżącego, obok jego biologicznej matki, jako „rodzic”. Zdaniem sądu, w polskim porządku prawnym nie jest w ogóle możliwe uznanie za rodzica osoby tej samej płci co rodzic biologiczny.

Wykładnia przepisów WSA budzi wątpliwości. Dotyczy to w szczególności art. 12 pkt 1 lit. d, art. 28 pkt 4 i art. 62 ust. 3 ustawy z 6 sierpnia 2010 r. o dowodach osobistych, a także norm o charakterze międzynarodowym, odnoszących się do prawa do prywatności i życia rodzinnego każdej osoby, zakazu dyskryminacji oraz zasady zachowania stosunków rodzinnych dziecka. Prowadzi ona bowiem do zanegowania na gruncie polskiego porządku prawnego – a co za tym idzie, na gruncie polskiego życia społecznego – relacji rodzicielskiej, jaka łączy małoletniego z drugą matką, niebędącą matką biologiczną.

Rzecznik podziela zarzuty naruszenia przepisów prawa materialnego podniesione w skardze kasacyjnej, w szczególności dotyczące naruszenia wspomnianego przepisu art. 12 pkt 1 lit. d u.d.o., jak również art. 2 ust. 1 i art. 8 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka, art. 8 w zw. z art. 14 EKPC, a także mających zastosowanie w niniejszej sprawie art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych UE.

 - Pomimo, że kwestia tego, jakie dane zostaną wpisane do dowodu osobistego małoletniego nie przesądza o łączącej małoletniego z obojgiem rodziców relacji rodzicielskiej, w wielu wypadkach może prowadzić do znacznego utrudnienia, czy wręcz uniemożliwienia korzystania z uprawnień i wykonywania obowiązków wynikających z tej więzi – wskazuje Adam Bodnar.

Brak uwzględnienia matki niebiologicznej w dokumencie tożsamości małoletniego może prowadzić do kwestionowania jej relacji rodzicielskiej w wielu sytuacjach życia codziennego i społecznego. Spowoduje to każdorazowo konieczność posługiwania się odpisem zagranicznego aktu urodzenia celem wykazania więzi rodzicielskiej łączącej matkę z małoletnim. Może dotyczyć to tak istotnych, a często nagłych i poważnych okoliczności, jak uzyskanie dostępu do pomocy medycznej, w tym informacji o stanie zdrowia małoletniego (choćby w sytuacji, gdy matka biologiczna z niezależnych przyczyn jest nieobecna), uzyskanie dostępu do opieki społecznej, czy innych usług publicznych.

Podanie w wątpliwość statusu drugiej matki chłopca jako opiekuna prawnego stanowi poważne zagrożenie dla dobra małoletniego, choćby w sytuacji, gdy przy życiu pozostałaby jedynie matka niebiologiczna, nieujawniona w dokumencie tożsamości dziecka, i tylko ona mogłaby sprawować faktyczną nad nim opiekę.

Odmowa stanowi poważną i nieuzasadnioną ingerencję w prawo do życia rodzinnego małoletniego oraz zagrożenie dla dobra dziecka, co jest sprzeczne m.in. z art. 8 ust. 1 EKPC oraz art. 8 ust. 1 i art. 3 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka. Niezbędne jest zatem, aby organy administracji niezależnie od nazw rubryk we wniosku o wydanie dowodu osobistego, uwzględniły dane rodziców wskazanych w zagranicznym akcie urodzenia dziecka.

Skutkiem zaskarżonego wyroku może być także zniechęcenie małoletniego oraz jego rodziców do przebywania w Polsce. Wywarcie takiego skutku może prowadzić do ograniczenia swobody przepływu osób, zagwarantowanej w art. 20 ust. 2 lit. a) i art.  art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Spowodowanie możliwych utrudnień wynikających z odmowy wpisania do dowodu osobistego małoletniego jego drugiej matki, ujawnionej w brytyjskim akcie urodzenia, rodzi bowiem uzasadnioną obawę, że życie rodzinne rozwinięte i umocnione w państwie członkowskim stałego pobytu nie będzie mogło być swobodnie kontynuowane. Takie obawy mogą uczynić korzystanie ze swobody przepływu osób mniej atrakcyjnym lub działać odstraszająco.

Odmowa rozpoznania relacji  między małoletnim – obywatelem Unii a jego matką – także posiadającą status obywatelki Unii (nawiązana i potwierdzona zgodnie z przepisami krajowymi innego państwa członkowskiego w czasie pobytu obywatelki Unii w tym państwie) oznacza odmowę realizacji prawa do swobodnego przemieszczania się zgodnie z warunkami przewidzianymi dyrektywą 2004/38/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r.

Skoro  doszło do stosowania prawa Unii, zgodnie art. 51 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, przepisy Karty mają w tej sprawie zastosowanie. Argumenty przemawiające za niezgodnością zaskarżonego wyroku z art. 7 Karty (prawo do życia prywatnego i rodzinnego), art. 21 ust. 1 Karty (zakaz wszelkiej dyskryminacji) oraz art. 24 ust. 2 Karty (zasada pierwszeństwa dobra dziecka) uzasadniają powyższe rozważania w kwestii zagrożeń, jakie płyną dla dobra małoletniego z faktu odmowy uznania rodzicielstwa jego drugiej matki przez WSA.

NSA powinien dokonać takiej wykładni przepisów prawa krajowego, aby zapewnić małoletniemu obywatelowi UE wydanie dowodu osobistego, ujawniającego oboje rodziców małoletniego obywatela Unii, niezależnie od ich płci, w celu zapewnienia ochrony przed naruszeniem swobody przemieszczania się obywatela Unii oraz prawa do życia prywatnego i rodzinnego, zakazu dyskryminacji, oraz zasady pierwszeństwa dobra dziecka,

Jeżeli jednak w ocenie NSA miałby wątpliwości co do interpretacji prawa UE, to może zwrócić się do TSUE z wnioskiem o rozpatrzenie pytania w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO właściwe byłoby wówczas zadanie pytanie:

„Czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły mu wydania dokumentu tożsamości uwzględniającego jako rodziców osoby tej samej płci, jeśli łącząca ich więź rodzicielska została nawiązana na podstawie prawa krajowego innego państwa członkowskiego w wyniku realizacji przez zainteresowanych swobody przemieszczenia się przysługującej obywatelom Unii i znajduje potwierdzenie w akcie urodzenia wydanym przez to państwo członkowskie, w którym obywatel Unii rozwinął i umocnił życie rodzinne, wyłącznie z tego powodu, że prawo krajowe państwa wydającego dokument tożsamości nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w zagranicznym akcie urodzenia jako rodziców małoletniego obywatela Unii wskazano osoby tej samej płci?”.

XI.534.3.2016

Nie ma rządowego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie na 2021 r. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-03-01
  • Zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie stanowią kobiety - w 2019 r. było ich ponad 227 tys. w porównaniu z 39 tys. mężczyzn  i 63 tys. dzieci
  • Większością zatrzymanych sprawców byli mężczyźni – 16,6 tys. wobec 606 kobiet
  • Zapewnienie najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy wymaga m.in. pilnego przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na 2021 r.
  • Tymczasem jego projekt  koncentruje się na przemocy w bliskich związkach; nie uwzględnia zaś innych form przemocy motywowanej płcią - doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze w tej sprawie do pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Anny Schmidt.

Nie negując, że sprawczyniami przemocy domowej i przemocy w bliskich związkach są także kobiety, nie można nie zauważać, że to negatywne zjawisko w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka właśnie ich. Według danych statystycznych zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie, których ogólna liczba w 2019 r. wyniosła 227 826, stanowiły kobiety (124 382 w porównaniu do 39 625 mężczyzn i 63 819 dzieci). Wśród zatrzymanych sprawców zdecydowaną większość stanowili mężczyźni (16 647 w porównaniu do 606 kobiet).

Skala przemocy doświadczanej przez kobiety, w szczególności w związkach bliskich - oraz wyraźnie określona płeć sprawców (męska) i osób doświadczających przemocy (żeńska) - potwierdzają, że przemoc w rodzinie jest zjawiskiem motywowanym płcią.

Założenie to jest podstawą wielu instrumentów przeciwdziałania przemocy domowej, w tym Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 18 grudnia 1979 r. oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Prawidłowe wykonanie ciążących na ich mocy zobowiązań rządu co do zapewnienia  najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy (zwłaszcza kobiet - jako przejawu ich dyskryminacji ze względu na płeć) wymaga m.in. pilnego zakończenia prac i przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, o co RPO nieustannie apeluje.

Potrzeba przyjęcia całościowego podejścia do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet ze względu na płeć

Projekt Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021 powiela niedostatki ochrony przed przemocą wobec kobiet, wskazywane już co do ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Koncentruje się bowiem jedynie na zagadnieniu przemocy w bliskich związkach. Powoduje to nieuwzględnianie innych form przemocy motywowanej płcią, doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej.

Jak podkreśla Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (tzw. Komitet CEDAW), przemoc wobec kobiet ze względu na płeć występuje we wszystkich przestrzeniach. Obejmuje rodzinę, społeczność lokalną, przestrzeń publiczną, miejsce pracy, czas wolny, politykę, sport, ochronę zdrowia czy sferę edukacji.

A Konwencja Stambulska pod pojęciem przemocy wobec kobiet rozumie „wszelkie akty przemocy ze względu na płeć (…) zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym”.

Na potrzebę zwalczanie innych rodzajów przemocy wobec kobiet niż przemoc domowa wskazuje także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych UE. Z danych dotyczących Polski wynika, że we własnym domu przemocy fizycznej doświadczyło 15% respondentek, w mieszkaniu innej osoby – 16%, w szkole – 18%, w pracy – 6%, w sklepie lub restauracji – 22%, na ulicy, z kolei w parku lub w innym miejscu publicznym – 12%.

Dlatego RPO ponawia rekomendację opracowania kompleksowej strategii przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, odnoszącej się do wszystkich jej przejawów w sferze publicznej i prywatnej oraz uwzględniającej specyficzne uwarunkowania różnych grup kobiet (kobiet z niepełnosprawnościami, starszych, migrantek).

Brak aktualnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie

RPO niezmiennie domaga się, aby instytucje państwa wypełniały swe obowiązki w zakresie stworzenia skutecznych warunków przeciwdziałania i penalizowania przemocy domowej. Warunkiem tego jest przyjęcie dokumentu programującego politykę państwa w tej kwestii. Kształtowanie założeń tej polityki spoczywa na Radzie Ministrów, której ustawowym obowiązkiem jest opracowanie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

Dlatego Rzecznik jest zaniepokojony, że mimo zakończenia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przyjętego na lata 2014-2020, program mający być jego kontynuacją nadal nie został przyjęty. Dlatego RPO rekomenduje niezwłoczne jego ustanowienie.

Należy zgodzić się z uzasadnieniem twórców projektu Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021, że zmniejszenie skali przemocy domowej „jest procesem wymagającym czasu, wysiłku, nakładów finansowych, zaangażowania wszystkich służb, a także zmiany świadomości społecznej”.

W ocenie RPO ta charakterystyka działań wymaga ich zaplanowania w dłuższym horyzoncie czasowym niż jednego roku. Zmiana społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów czy innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet mężczyzn, wymaga kompleksowego i długookresowego programu działania.

Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie

Ważnym składnikiem systemu ochrony przed przemocą w rodzinie jest Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (to organ opiniodawczo-doradczy ministra ds. zabezpieczenia społecznego). RPO jest zaniepokojony informacjami o braku transparentności wyboru członków Zespołu– przedstawicieli organizacji pozarządowych, związków i porozumień organizacji pozarządowych oraz kościołów i związków wyznaniowych.

Brak w aktualnym składzie Zespołu osób o wiedzy i doświadczeniu eksperckim z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej (które w poprzednich kadencjach były jego członkami) wymaga upublicznienia uzasadnienia wyboru członków Zespołu z uwzględnieniem spełniania  przez nich kryteriów bycia wybranym.

Niezbędne jest też wykazanie, że powołano osoby reprezentujące organizacje rzeczywiście dysponujące odpowiednią wiedzą i doświadczeniem - w stopniu wyższym niż kandydaci, którzy nie zostali powołani do Zespołu.

Zasadne byłoby zatem przedstawienie listy rankingowej kandydatek i kandydatów zgłoszonych w odpowiedzi na ogłoszenie o naborze na członków Zespołu, zawierającej oceny osób reprezentujących stronę społeczną w świetle przyjętych kryteriów.

Adam Bodnar zwrócił się do minister Anny Schmidt - jako wykonującej także zadania Krajowego Koordynatora Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie - o ustosunkowanie się do tych uwag oraz o odpowiednie działania realizujące rekomendacje.

XI.518.1.2019

Polskie dokumenty dla dzieci z zagranicznych związków osób jednej płci. RPO pisze do MSWiA

Data: 2021-03-01
  • Urodzeni za granicą i tam mieszkający małoletni obywatele RP - których polscy rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO apeluje do MSWiA o umożliwienie im tego przy okazji zmian przepisów 
  • Rzecznik przedstawił resortowi swą opinię o projekcie ustawy o dokumentach paszportowych
  • Konsekwentnie stoi bowiem na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci

- Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o uwzględnienie w toku prowadzonych prac legislacyjnych przedstawionych wyżej uwag i wypracowanie takich rozwiązań, które umożliwią uzyskiwanie polskich dokumentów tożsamości, w tym paszportów, także obywatelom polskim, w których zagranicznych aktach urodzenia wpisano jako rodziców osoby tej samej płci – napisał Adam Bodnar do wiceszefa MSWiA Pawła Szefernakera.

Poprosił o stanowisko w sprawie, zwłaszcza dlaczego przy ubieganiu się o paszport tymczasowy projekt zdaje się dopuszczać jako wystarczający odpis zagranicznego aktu urodzenia, ale nie przewiduje tego w przypadku ubiegania się o paszport stały.

Obywatele polscy mieszkający za granicą skarżą się, że ich dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Opinia RPO

Adam Bodnar przede wszystkim zwraca uwagę na kwestię wymogów formalnych do uzyskania dokumentów paszportowych w kontekście zagwarantowania prawa do uzyskania paszportu wszystkim obywatelom i obywatelkom Polski.

W wystąpieniach z 24 sierpnia 2016 r., 11 marca 2019 r.,  9 marca 2020 r. i 22 sierpnia 2020 r. RPO informował MSWiA o naruszaniu praw małoletnich obywateli RP. Polega to na odmowie transkrypcji ich zagranicznych aktów urodzenia, wymaganej w świetle art. 104 ust. 5 p.a.s.c. jeśli obywatel polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Taka praktyka organów administracji prowadzi do sytuacji, w której dzieci posiadające obywatelstwo polskie nie mają możliwości skutecznego ubiegania się o polskie dokumenty tożsamości, w tym dokumenty paszportowe. Nie otrzymują numerów PESEL, co w konsekwencji skutkuje naruszeniem ich praw obywatelskich, zasady dobra dziecka, a także wypełnia znamiona dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców (pozostawanie w jednopłciowym związku).

Wobec wykładni NSA możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję aktów urodzenia, w których jako rodziców wpisano osoby tej samej płci, jest niedostępna. Jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

Tymczasem z informacji RPO wynika, że uchwała NSA nie wpłynęła na praktykę stosowania przepisów prawa. Konsulowie niezmiennie wymagali przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie dokumentu paszportowego.

Z tego względu proponowaną w projekcie ustawy zmianę polegającą na zastąpieniu regulacji wynikającej z § 3 pkt 4 wspomnianego rozporządzenia przepisem art. 35 projektowanej ustawy, w zakresie, w jakim odstępuje się od wymogu załączenia do wniosku o wydanie paszportu polskiego aktu urodzenia, co do zasady należy uznać za pożądaną.

Zmiana wydaje się jednak dalece niewystarczająca. Zgodnie z art. 35 projektowanej ustawy, jednym z wymaganych dokumentów, który będzie należało przedłożyć w załączeniu do wniosku o wydanie paszportu są „odpisy zagranicznych aktów stanu cywilnego – w przypadku, o  którym mowa w art. 45 ust. 1 pkt 4, lub inne dokumenty potwierdzające stan cywilny”. Sugeruje to, że odpisem zagranicznego aktu stanu cywilnego można będzie posłużyć się wyłącznie w przypadku ubiegania się o paszport tymczasowy.

Zachodzi natomiast poważna wątpliwość, czy zagraniczny akt urodzenia będzie mógł stanowić podstawę wydania paszportu stałego. Przytoczone przepisy nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Projekt przewiduje w takich przypadkach możliwość przedłożenia innego, niż odpis zagranicznego aktu stanu cywilnego, dokumentu potwierdzającego stan cywilny. Trudno jednak stwierdzić, co kryje się pod pojęciem innego dokumentu, i czy sam ten zapis pozbawia osoby ubiegające się o paszport stały możliwości przedłożenia zagranicznego aktu stanu cywilnego, czy też stwarza dla nich alternatywę.

Ponieważ przepis ten nie wspomina o tym, że musi to być dokument polski, nie można na jego podstawie domniemywać istnienia obowiązku transkrypcji aktu zagranicznego. Taka właśnie interpretacja omawianego przepisu byłaby zgodna ze stanowiskiem NSA.

Przyjęcie stanowiska odmiennego prowadzić zaś będzie do utrzymania sytuacji, w której – pomimo tej uchwały – wojewodowie lub konsulowie odmawiać będą wydania paszportu stałego osobom, które dysponują jedynie zagranicznym aktem urodzenia i nie mogą uzyskać jego transkrypcji do polskiego porządku prawnego.

Jakiekolwiek wątpliwości interpretacyjne, które otwierałyby organom administracji możliwość odmowy wydania paszportu stałego polskim obywatelom lub obywatelkom dysponującym zagranicznym aktem urodzenia, który nie może być przeniesiony do polskiego porządku prawnego, stanowią poważne zagrożenie dla ich praw i wolności.

Nie tylko byłoby to niezgodne z uchwałą NSA, ale też naruszałby prawo do obywatelstwa osób, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazani są rodzice tej samej płci. A to stanowi przejaw dyskryminacji, zabronionej na gruncie art. 32 ust. 1 Konstytucji. Zagrażałoby też realizacji zasady prawa do paszportu każdego obywatela lub obywatelki RP, określonej w obecnej ustawie o dokumentach paszportowych.

O tym, że projektowane zmiany nie będą uwzględniać stanowiska NSA świadczy też proponowana zmiana art. 104 ust. 5 p.a.s.c. Do tego przepisu projekt ustawy wprowadza zmianę określoną jako redakcyjną, wskazującą  przypadki, w których transkrypcja jest obligatoryjna. Zastępuje się dotychczasowe pojęcie „dokument tożsamości” wyraźnym wskazaniem, że obligatoryjność transkrypcji dotyczy przypadku ubiegania się o dowód osobisty, paszport, paszport dyplomatyczny lub służbowy.

Pominięcie w tym katalogu paszportów tymczasowych wskazuje, że zgodnie z intencją projektodawcy, osoby ubiegające się o taki dokument nie będą zobligowane do dokonywania transkrypcji aktu stanu cywilnego, podczas gdy osoby wnioskujące o wydanie paszportu stałego będą musiały to uczynić.

Takie rozróżnienie sytuacji prawnej wnioskodawców nie znajduje uzasadnienia i wzmacnia jedynie możliwy dyskryminacyjny charakter projektowanych zmian.

Skutkiem nowego brzmienia art. 104 ust. 5 Prawa o aktach stanu cywilnego będzie prawdopodobnie odmowa wydania paszportu stałego osobom, które nie będą mogły dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, jak dzieje się to w przypadku osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice figurują osoby tej samej płci.  Odmowa taka nastąpi, mimo że art. 35 projektu ustawy wśród wymogów formalnych uzyskania paszportu stałego nie wymienia przedłożenia polskiego aktu urodzenia.

W ocenie RPO pożądanym kierunkiem zmian w projekcie ustawy jest wyraźne uregulowanie sytuacji osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice widnieją osoby tej samej płci, poprzez umożliwienie wydania polskiego paszportu stałego tym osobom na podstawie zagranicznego aktu urodzenia i odstąpienie od zasady obligatoryjnej transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia tych osób w przypadku ubiegania się o paszport stały.

RPO przypomina, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka, którego rodzice są tej samej płci, powinna być możliwa na gruncie polskiego prawa, o ile od tej czynności uzależniony jest de facto status obywatela.

Poza wskazanymi wyżej okolicznościami, należy także zwrócić uwagę na obowiązujące Polskę regulacje wynikające z prawa unijnego, w szczególności odnoszące się do prawa do swobodnego przemieszczania się obywateli UE, wynikającego z art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Niezbędne jest ich uwzględnienie w toku prac nad projektowaną ustawą.

XI.534.4.2016

Wprowadzić możliwość składania skarg z Polski na naruszanie Konwencji Praw Dziecka - Adam Bodnar do MRiPS

Data: 2021-02-26
  • Dziś obywatel polski nie może składać do Komitetu Praw Dziecka ONZ skarg na naruszenie praw dziecka 
  • Polska nie ratyfikowała bowiem dodatkowego protokołu do Konwencji o Prawach Dziecka – mimo jego podpisania przez nasz kraj w 2013 r.
  • A naruszeniami są np. zapaść pomocy psychicznej dla najmłodszych, nierówny dostęp do edukacji, sankcje za wyrażanie poglądów czy niemożnośc transkrypcji aktu urodzenia dziecka w związku jednopłciowym

- Skoro dzieci mają prawa człowieka zagwarantowane w akcie rangi międzynarodowej, to powinny mieć też możliwość ich dochodzenia – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do ministry rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg. 

Do RPO wpływają skargi w sprawie ratyfikacji III protokołu do Konwencji Praw Dziecka. Brak międzynarodowego organu kontrolnego, który może sprawdzać przestrzeganie Konwencji i jej prawidłową interpretację, uniemożliwia korzystanie w pełni z praw przez nią gwarantowanych.

Już wcześniej RPO zwracał władzom uwagę na potrzebę ratyfikacji III Protokołu fakultatywnego do Konwencji ws. procedury składania zawiadomień, przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 19 grudnia 2011 r. Mimo podpisania Protokołu przez Polskę 30 września 2013 r., dotychczas nie nastąpiła jego ratyfikacja.

Konieczność taką sygnalizowały też organizacje pozarządowe, a także Rzecznik Praw Dziecka. A to Polska była inicjatorem Konwencji. Inicjatywa wyposażenia Komitetu ONZ w mechanizm skargowy została zgłoszona przez Rzecznika Praw Dziecka.

Wcześniej MRPiPS, odpowiadając na wystąpienie RPO z 25 listopada 2016 r., informowało, że „obecnie Polska nie planuje przystąpienia do tej umowy międzynarodowej”. Wskazano m.in., że „związanie się protokołem mogłoby prowadzić do zakwestionowania przez Komitet praw dziecka zapisów Konstytucji RP oraz podważenia kształtu obowiązującego prawa i realizowanej polityki, odzwierciedlających realne potrzeby, jak też polską kulturę i tradycję”.

RPO odniósł się do zastrzeżeń Ministerstwa dotyczących wątpliwości co do interpretacji Konwencji przez Komitet, że dzieci są podmiotami praw, a nie tylko przedmiotem ochrony Konwencji. Są beneficjentami wszystkich praw człowieka/praw podstawowych i podmiotami, które ze względu na swoje cechy szczególne podlegają przepisom szczególnym. Konwencja wskazuje przy tym, że obowiązki rodziców muszą być wykonywane przede wszystkim przy uwzględnieniu najlepszego interesu dziecka oraz w sposób spójny z rozwijającymi się zdolnościami dziecka.

Rzecznik wielokrotnie stawał w obronie praw dziecka, wskazując na standardy wynikające z Konwencji, przyjmowane w orzecznictwie polskich sądów powszechnych i administracyjnych.  W zeszłym roku w  stanowiskach dla organów państwa lub jako uczestnik postępowania sądowego RPO wskazywał na:

  • wolność wyrażania poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom), która nie powinna być traktowana przez państwo jako przejaw demoralizacji dzieci;
  • prawo adoptowanych dzieci do zachowania tożsamości, które naruszono z powodu zastosowania błędnych przepisów przez sąd orzekający o adopcji;
  • stosowanie przepisów dotyczących transkrypcji aktu urodzenia dziecka/konieczność wykładni przepisów prawa rodzinnego - zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka;
  • nadmierną represję wobec nieletniego i naruszenie prawa do ochrony jego życia prywatnego w postaci wpisu do rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym;
  • zasady równego dostępu do edukacji oraz  potrzebę pomocy psychicznej dzieci i młodzieży w szkołach.

- Skoro dzieci mają prawa człowieka zagwarantowane w akcie rangi międzynarodowej, to powinny mieć też możliwość ich dochodzenia. Z pewnością więc poddanie Komitetowi Praw Dziecka kontroli przestrzegania Konwencji Praw Dziecka przyczyni się do urealnienia ochrony praw dzieci w Polsce – pisze Adam Bodnar do ministry Marleny Maląg. Ocena postanowień Konwencji przez niezależny organ stojący na straży praw dziecka jest zatem niezbędna.

A Komitet Praw Dziecka ONZ w zaleceniach z 2015 r. (będących efektem rozpatrzenia sprawozdań Polski z realizacji Konwencji) zalecał, by nasz kraj ratyfikował Protokół Dodatkowy. Wzywał do tego także Parlament Europejski w rezolucji z 26 listopada 2019 r.

Rzecznik zwrócił się do MRiPS o stanowisko. Swe wystąpienie przesłał do wiadomości Mikołaja Pawlaka, rzecznika praw dziecka. 

VII.7021.1.2016

Rzecznik wnosi o wznowienie postępowania w sprawie o zaległy czynsz

Data: 2021-02-25
  • Pani P. komornik ściąga z konta kilka tysięcy zł. To dług rodziców, którzy kilka lat temu nie płacili czynszu za mieszkanie i właściciel domu wygrał sprawę o czynsz.
  • Sprawa sądowa zakończyła się prawomocnie w 2015 r. Właściciel pozwał całą rodzinę, w tym panią P., która w owym czasie była jeszcze dzieckiem.
  • Pozwani nie stawili się na rozprawie mimo wezwania, więc wyrok zapadł zaocznie. Sąd przeoczył, że wyrok dotyczy też dziecka.
  • RPO składa więc wniosek o wznowienie postępowania i oddalenia powództwa wobec dziecka, które przed sądem nie było w tej sprawie należycie reprezentowane.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że sprawa nie musi być naprawiana ścieżką specjalną - poprzez skargę nadzwyczajną. Zwrócił się do sądu w C i wskazał, że osoba małoletnia w chwili wniesienia pozwu nie miała zdolności procesowej. Sąd miał zatem obowiązek wezwać powoda do wskazania przedstawiciela ustawowego (jednego z rodziców albo ustanowić kuratora). Skoro zaś tego nie zrobił i wydał wyrok zaoczny w stosunku do pozwanej, to postępowanie w tym zakresie jest dotknięte nieważnością (art. 379 pkt 2 k.p.c.).

RPO argumentuje, że sąd z naruszeniem wymogów procedury sądowej uznał, iż istnieją podstawy do wydania wyroku zaocznego wobec małoletniej, niereprezentowanej należycie.

Zarzutu braku należytej reprezentacji  - w ocenie Rzecznika - nie niweczy fakt, że w postępowaniu, obok dziecka uczestniczyli także jego rodzice jako współpozwani.

Zgodnie z art. 14 pkt 4 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, może on żądać wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu - na prawach przysługujących prokuratorowi. Rzecznik podejmuje takie działanie, gdy poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania.

Rzecznik zdecydował się wnieść skargę o wznowienie tego postępowania, ponieważ w jego ocenie brak zdolności procesowej po stronie osoby niepełnoletniej i brak jej należytej reprezentacji stanowi naruszenie praw chronionych w Konstytucji, tj. prawa do sądu, zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego oraz praw majątkowych.

RPO wnosi jednocześnie o orzeczenie przez sąd zwrotu pozwanej wyegzekwowanego przez komornika sądowego świadczenia (w kwocie kilku tysięcy zł) z uwagi na fakt, że zgodnie z art. 688 (1) § 1 k.c. osoba ta nie jest zobowiązana do zapłaty tego świadczenia.

IV.511.172.2020

Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe przedmiotem skargi nadzwyczajnej RPO

Data: 2021-02-23
  • Ten sam sąd w odstępie siedmiu lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • W 2006 r. uznał, że spadkobiercami jest troje dorosłych dzieci zmarłego 
  • W 2013 r. orzekł zaś - na podstawie testamentu zmarłego z 2003 r. - że cały spadek przysługuje tylko jednej córce 
  • W tej sytuacji spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia, co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna już skarga dotycząca decyzji spadkowych wydanych z rażącym naruszeniem prawa.

Wydanie dwóch odmiennych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie świadczy o rażącym naruszeniu prawa, Godzi to w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz w konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego,  prawo do sądu, oraz prawa dziedziczenia.

Historia sprawy

W 2006 r. Sąd Rejonowy stwierdził że spadek po zmarłym na podstawie ustawy nabyło troje jego dzieci w częściach po 1/3 każde. Postanowienie uprawomocniło się – nikt nie złożył apelacji.

W 2013 r. ten sam sąd stwierdził zaś, że cały spadek po tym zmarłym na podstawie testamentu notarialnego nabyła jedna jego córka (która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła w 1/3 części).

Wcześniej na rozprawie ogłoszono testament notarialny z 2003 r. Sąd wysłuchał wnioskodawczynię, po czym wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia przez nią spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2013 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez córkę  funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 2006 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po tym zmarłym nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Dlatego orzeczenie z 2013 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był zatem odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2013 r.

Do naruszenia procedury doszło m.in. wskutek wprowadzenia sądu w błąd przez wnioskodawczynię. A była nią także w sprawie z 2006 r. i miała świadomość, że w tamtej sprawie zapadło prawomocne postanowienie co do spadku.

Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie dwóch prawomocnych, a  sprzecznych ze sobą postanowień spadkowych, musi zostać zlikwidowane. Może to nastąpić może wyłącznie w wyniku uwzględnienia przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej i uchylenia orzeczenia z 2013 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Doszło też do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.121.2016

Cztery miesiąca czekania na zasiłek na dziecko. Interwencja RPO

Data: 2021-02-22

Kobieta matka złożyła wniosek do ZUS dwa wnioski o zasiłek: w październiku i w grudniu. Pieniądze dostała dopiero w połowie lutego.

RPO interweniował i ZUS przyznał się do błędu: okazało się, że pierwszy wniosek zawierał braki, ale o konieczności uzupełnienia dokumentów kobieta została poinformowana telefonicznie dopiero w lutym lutego 2021 r. dzień później dosłała dokumenty i po kilku dniach dostała zasiłek.

Pomimo wypłaty świadczeń po upływie terminu, zgodnie z art. 31zd ustawy z  dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych ZUS nie jest jednak obowiązany do wypłaty odsetek za opóźnienie.

BPK.7067.1.2021

Nastolatek zginął w wypadku - sąd odmówił bliskim zadośćuczynienia. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-19
  • Nastolatek zginął w wypadku po tym, gdy grupa młodych ludzi wybrała się na przejażdżkę autem jednego z ich rodziców
  • Nikt nie zapiął pasów, a zdarzenie spowodował - uciekając przed policją - kierujący, który nie miał prawa jazdy
  • Sąd I instancji przyznał rodzinie ofiary zadośćuczynienie od ubezpieczyciela auta – ale w II instancji prawomocnie tego odmówiono  
  • Sąd arbitralnie uznał bowiem, że poszkodowany przyczynił się do szkody
  • Tymczasem to brawurowa jazda kierujacego autem - bez uprawnień, bez umiejętności, a ze świadomością skrajnie niebezpiecznej sytuacji dla pasażerów - doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną.

Rodzinie 16-latka odmówiono zadośćuczynienia mimo niekwestionowanego przez oba sądy naruszenia ich dóbr osobistych wskutek tej śmierci. A nawet jeśli by uznać, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, to nie oznacza to całkowitego zniesienia obowiązku jej naprawienia. Według prawa wtedy można najwyżej zmniejszyć wysokość przyznanego zadośćuczynienia lub odszkodowania.

Dlatego wyrok nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Podważa także wiarygodność orzeczeń sądowych.

Stan faktyczny

Zimą, po zmierzchu w 2007 r. sześcioro młodych ludzi wybrało się na przejażdżkę samochodem rodziców jednego z nich. Kierujący nie miał prawa jazdy; nikt nie zapiął pasów bezpieczeństwa. Na widok samochodu policji, kierujący zaczął uciekać mimo trudnych warunków drogowych.

Auto wpadło w poślizg, podczas którego jeden z nastolatków wypadł z pojazdu i zginął. Pozostali uciekli z miejsca zdarzenia. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

W postępowaniu sądu rodzinnego ustalono, ze kierujacy dopuścił się czynu karalnego z art. 177 § 2 Kodeksu karnego w związku z art. 178 § 1 Kk.

Śmierć była wstrząsem dla rodziny, która to bardzo ciężko przeżyła.  Ubezpieczyciel przyjął odpowiedzialność za skutki wypadku na podstawie polisy OC i opłacił bliskim koszty pogrzebu. Odmówił jednak wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania.

Wobec tego rodzice i siostra ofiary pozwali firmę ubezpieczeniową o kilkadziesiąt tys. zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Podstawą roszczeń był art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 446 § 1, 3 i 4 Kc oraz art. 448 Kc.

Sąd Rejonowy przyznał powodom w sumie kilkadziesiąt tys. zł od pozwanego. Uznał, że doszło do naruszenia ich dóbr osobistych w postaci m.in. prawa do życia w pełnej rodzinie.

Sąd nie podzielił zarzutu pozwanego, że nastolatek sam przyczynił się do wypadku, skoro nie zapiął pasów. Według ekspertyzy złożonej przez pozwanego, niezapięcie pasów sprzyjało wypadnięciu pasażera z auta, jednakże nie wyjaśniono, czy ich zapięcie uratowałoby mu życie. A obowiązkiem pozwanego było wykazanie, że ofiara miała dostateczne rozeznanie co skutków swego postępowania – czemu pozwany nie sprostał.

Po apelacji pozwanego Sąd Okręgowy w  2010 r. zmienił wyrok i powództwo oddalił. Zarazem ocenił, że jeżeli doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, to nie tylko ze strony kierowcy, ale również i samego poszkodowanego. Dlatego uznał brak podstaw do zasądzenia zadośćuczynienia.

Sąd Okręgowy nie zgodził się z sądem I instancji, że nie został udowodniony związek przyczynowy pomiędzy niezapięciem pasów a śmiercią nastolatka. Stwierdził bowiem, że mając 16 lat, z pewnością znał on elementarne zasady bezpieczeństwa i miał świadomość ich oczywistego naruszenia. 

Zarzuty RPO

Rzecznik zarzucił orzeczeniu rażące naruszenie:

  • prawa materialnego, art. 448 Kodeksu cywilnego w związku z art. 23 i 24 § 1 Kc. w związku z art. 362 k.c. i art. 361 § 1 Kc - poprzez przyjęcie, że okoliczności dotyczące zachowania poszkodowanego stanowiły podstawę do odmowy zasądzenia zadośćuczynienia, podczas gdy właściwe zastosowanie tych przepisów mogło doprowadzić co najwyżej do odpowiedniego zmniejszenia wysokości należnego im zadośćuczynienia. 
  • praw i zasad konstytucyjnych:
  1. zasady zaufania do państwa i prawa oraz bezpieczeństwa prawnego wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, gdyż rozstrzygnięcie sądu, wydane z rażącym naruszeniem podstawowych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej podważa zaufanie do stanu prawnego wynikającego z prawomocnych orzeczeń sądowych, czyniąc przy tym prawo do zadośćuczynienia krzywdy wyrządzonej śmiercią dziecka, poniesioną w wypadku spowodowanym przez osobę trzecią, instytucją pozorną;
  2. ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i 71 Konstytucji RP z uwagi na odmowę przyznania odpowiedniego zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego w postaci prawa do życia w rodzinie, mimo iż prawo do niezakłóconego życia rodzinnego stanowi fundament prawidłowego funkcjonowania rodziny podlegającej szczególnej ochronie na poziomie konstytucyjnym.   

Wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

Argumentacja RPO

Prawo do życia rodzinnego oraz do utrzymania tego rodzaju więzi jest dobrem osobistym i podlega ochronie na podstawie Kodeksu cywilnego. Śmierć najbliższego członka rodziny, spowodowana czynem zabronionym, może uzasadniać przyznanie zadośćuczynienia na podstawie art. 448 Kc. Użyto w nim zwrotu „sąd może przyznać”, co nie oznacza jednak niczym nieograniczonej arbitralności oceny sądu.

Zgodnie z art. 362 Kc,  jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, wówczas obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu - stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. A samo ustalenie przyczynienia się poszkodowanego nie nakłada na sąd obowiązku zmniejszenia odszkodowania ani nie przesądza o stopniu tego zmniejszenia. Ustalenie przyczynienia jest jedynie warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania.

Sąd nie kwestionował, że doszło do naruszenia dóbr osobistych rodziców i siostry. Zadośćuczynienia odmówił wyłącznie z powodu ustalenia, że zmarły przyczynił się do szkody, a jego zachowanie było wysoce nieprawidłowe.

Według orzecznictwa nawet znaczące (a niekiedy i w 100%) przyczynienie się poszkodowanego do wypadku skutkuje co najwyżej obniżeniem przyznania świadczeń - całkowita odmowa ich zasądzenia jest możliwa jedynie w sytuacjach skrajnych. Za takie uznano np. pojenie alkoholem kierowcy w czasie jazdy przez poszkodowanego. Generalnie jednak współudział poszkodowanego w piciu alkoholu wraz z kierowcą, który doprowadził do wypadku uznaje się za podstawę zaledwie do odpowiedniego obniżenia należnych świadczeń.

Tego rodzaju sytuacje trudno zestawić z zachowaniem ofiary wypadku - obiektywnie nieprawidłowym. Niemniej jednak nie sposób zakwalifikować go jako zasadniczej przyczyny tragedii. Przeciwnie: jego śmierć  stanowiła wynik zachowania kierującego pojazdem.

Sąd Okręgowy skupił się na ocenie zachowania poszkodowanego, abstrahując zupełnie od oceny winy bezpośredniego sprawcy. Konfrontacja uchybień, jakich dopuścił się poszkodowany z uchybieniami sprawcy, prowadzi do wniosku o ich rażącej niewspółmierności.

Kierowca prowadził pojazd, nie mając do tego uprawnień i doprowadził do wypadku wskutek błędnej techniki jazdy. Nie bez znaczenia jest też wyłączanie przez niego świateł w celu zgubienia pościgu policyjnego, a co najważniejsze - brak jakiejkolwiek reakcji na krzyki koleżanek, które siedziały na tylnym siedzeniu obok ofiary i próbowały zatrzymać kierowcę, aby zapobiec wypadnięciu kolegi przez otwarte drzwi.

Gdyby kierowca w porę zakończył brawurową jazdę, do tragedii by nie doszło. Kontynuowanie jazdy obciąża sprawcę wypadku, a nie ofiarę, która na przebieg wydarzeń nie miała już wówczas wpływu. Nie miał on też możliwości, by opuścić samochód. A obowiązek dopilnowania czy pasażerowie zapięli pasy  ciąży na kierowcy.

Pominięcie tych kwestii przez Sąd Okręgowy stanowi nie tylko o rażącym naruszeniu prawa, ale również rażąco odbiega od społecznego poczucia sprawiedliwości. Z uzasadnienia orzeczenia wyłania się obraz ofiary wypadku, budzący stanowczy sprzeciw. To nie on doprowadził do tragicznego wypadku. Zachowywał się tak samo jak pozostali pasażerowie, którzy nie odnieśli poważnych obrażeń. To brawurowa jazda kierowcy, bez uprawnień, bez odpowiednich umiejętności – a zwłaszcza, gdy już zdawał sobie sprawę, jak skrajnie niebezpieczna dla pasażerów stała się sytuacja – doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów. 

Niewyjaśnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a  śmiercią

Sąd nie wyjaśnił, na podstawie jakich dowodów przyjął istnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a śmiercią 16-latka. Konieczne było do tego ustalenie, czy zapięcie pasów zapobiegłoby śmierci, a w razie pozytywnej odpowiedzi - ustalenie, czy śmierć jest typowym następstwem niezapięcia pasów. Zastosowanie automatyzmu, bez zbadania wszystkich okoliczności i bez zasięgnięcia opinii biegłego, doprowadziło do niezrozumiałego i społecznie niesprawiedliwego rozstrzygnięcia.

Według sądu 16-latek musiał znać elementarne zasady bezpieczeństwa – tym samym miał świadomość oczywistego ich naruszenia, wsiadając zimą i w nocy do pojazdu obok pięciu innych osób, kierowanego przez osobę bez prawa jazdy i nie zapinając pasów bezpieczeństwa. Ale jest to kwestia subiektywna, mogąca mieć znaczenie wyłącznie z punktu widzenia winy, a nie związku przyczynowego.

Poza tym nie sposób zgodzić się z wnioskiem sądu, że poszkodowany miał świadomość tego, że ryzykuje zdrowiem, czy życiem. Z doświadczenia życiowego wynika, że w świadomości nastolatka następstwem takiego zachowania jest co najwyżej kara od rodziców lub mandat.

Nie można więc stawiać znaku równości między świadomym naruszaniem zasad bezpieczeństwa oraz świadomym narażaniem się na pozbawienie życia, jak to uczynił sąd. Śmierć nie może być uznana za normalne następstwo jazdy samochodem kierowanym przez osobę bez uprawnień. Świadczy o tym choć fakt, że nie zginął żaden z pozostałych pasażerów, mimo że ich zachowanie było równie nieprawidłowe.

Naruszenie praw konstytucyjnych

Wykazane rażące naruszenia prawa wywołały negatywne konsekwencje w sferze praw oraz wolności pozwanych, których ochronę gwarantuje Konstytucja.

Rzecznik dostrzega naruszenie zasady zaufania do państwa, a także bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Statuuje on zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, na którą składa się szereg wartości. Jedna z nich to zagwarantowanie zaufania do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądu. A wiarygodność orzeczeń sądowych stanowi istotny czynnik integrujący społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa oraz zapewniający bezpieczeństwo prawne.

Wyrok nie odpowiada tym standardom. Odmowa udzielenia powodom ochrony prawnej, mimo niekwestionowanego naruszenia ich dóbr osobistych, podważa wiarygodność orzeczeń sądowych.

Z art. 2 Konstytucji wywodzona jest również zasada polegająca na zakazie tworzenia uprawnień pozornych. Sąd uczynił prawo przysługujące członkom rodziny zmarłego instytucją pozorną. Doprowadziło to do swoistej „pułapki”, stwarzając jedynie pozory możliwości skutecznego skorzystania z instrumentów gwarantujących powodom ochronę prawną.

Odmowa zadośćuczynienia prowadzi również do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i art. 71 Konstytucji.

Koniecznosć ochrony słabszej strony procesu przez państwo 

Sprawiedliwość społeczna wymaga przyznania możliwie najpełniejszej ochrony słabszemu uczestnikowi – zarówno życia społecznego, jak i obrotu prawnego. Nie ulega wątpliwości, że pomiędzy stronami niniejszego postępowania zachodzi istotna dysproporcja.

Pozwany – jako profesjonalista na rynku ubezpieczeń -zajmuje pozycję uprzywilejowaną wobec osób poszkodowanych, które często nawet nie wiedzą, jakie roszczenia przysługują im w związku z krzywdą wskutek śmierci najbliższego członka rodziny, spowodowaną zawinionym działaniem kierowcy – wyłącznego sprawcy wypadku. Dlatego na organach państwa spoczywa obowiązek zapewnienia im realnej ochrony.

W ocenie Rzecznika zasada ta powinna mieć odpowiednie przełożenie przy sądowym stosowaniu prawa. Zaskarżony wyrok jest jej wyraźnym zaprzeczeniem. Tylko uchylenie wyroku umożliwi przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Jednak aby to nastąpiło, sąd musi ponownie zbadać wszystkie okoliczności mające wpływ na  zadośćuczynienie, w tym zwłaszcza: ewentualne przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody, adekwatny związek przyczynowy pomiędzy jego zachowaniem a powstałą szkodą i w dalszej kolejności ewentualne odpowiednie zmniejszenie należnego zadośćuczynienia, stosownie do wszystkich okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

RPO wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.514.2018

Dzieci zostały adoptowane przez polską rodzinę, ale sąd przeoczył, że trafią do USA. RPO składa skargę nadzwyczajną

Data: 2021-02-18
  • Polskie małżeństwo mieszkające na stałe w USA chciało adoptować dwoje dzieci z kraju
  • Mimo zakończonej procedury adopcyjnej, dziś ich dzieci nie mogą starać się o kartę stałego pobytu w USA, bo… według prawa ich rodzice nie są nimi na terenie Stanów Zjednoczonych
  • Polski sąd pominął  bowiem przepisy Konwencji haskiej, wobec czego proces adopcyjny nie uwzględnił, że dzieci zmienią kraj zamieszkania
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną, wnioskując o uchylenie wadliwego postanowienia sądu
  • Chodzi o to, by sąd w toku nowej procedury wydał poprawną decyzję o adopcji -zgodnie z naczelną zasadą dobra dziecka

Niezastosowanie w tej sprawie przez sąd procedury przewidzianej w Konwencji haskiej (Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego z 29 maja 1993 r.) dotyczącej adopcji międzynarodowych to rażące naruszenie prawa (art. § 199 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 13 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego). To zaś stanowi jedną z trzech podstaw wniesienia skargi nadzwyczajnej do SN.

W ocenie RPO sytuacja powstała na skutek wadliwego rozstrzygnięcia sądu narusza także przepisy Konstytucji - art. 2 (zasady demokratycznego państwa prawnego), art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego) oraz art. 72 (prawa dziecka).

Historia sprawy

W 2015 r. dwoje Polaków mieszkających na stałe w Stanach Zjednoczonych adoptowało rodzeństwo z Polski. Podczas procedury adopcyjnej wielokrotnie wskazywali, że zarówno oni, jak i adoptowane dzieci, będą po zakończeniu postępowania mieszkali poza granicami kraju. Informacja ta została odnotowana w samym wniosku adopcyjnym, padała także wielokrotnie podczas rozpraw sądowych i wywiadów środowiskowych.

Mimo to sąd, który prowadził sprawę adopcyjną, nie uwzględnił tego faktu. Potraktował adopcję tak, jakby była adopcją krajową. Tymczasem adopcja, w wyniku której dziecko miałoby trafić za granicę, musi zostać przeprowadzona zgodnie z procedurą przewidzianą w Konwencji haskiej. Kwestia obywatelstwa rodziców czy przysposabianego dziecka nie ma tu znaczenia (pod uwagę bierze się miejsce zamieszkania). Adopcja międzynarodowa może być zatem dokonana zarówno przez cudzoziemca jak i Polaka, istotą pozostaje chęć stworzenia rodziny za granicą (dziecko w jej wyniku zmienia kraj zamieszkania).

O błędnie przeprowadzonej procedurze rodzice dowiedzieli się niemal 5 lat po zakończonym procesie, kiedy to w 2020 r. otrzymali zawiadomienie z amerykańskiego urzędu imigracyjnego o zamiarze udzielenia odmowy wydania dzieciom kart stałego pobytu w USA (ok.  3 lata po złożeniu tych wniosków). Wówczas okazało się, że adopcja nie spełnia wymogów prawnych, niezbędnych do uznania małoletnich za ich dzieci w USA. Potwierdził to także polski sąd w 2020 r.

Przez tak rażący błąd sądu dzieci do dziś przebywają w USA na podstawie jedynie wiz turystycznych, co utrudnia np. odwiedzenie Polski czy korzystanie z innych przywilejów, właściwych jedynie dla obywateli amerykańskich czy osób mających prawo stałego pobytu. Nie ma także możliwości, by powstało analogiczne postanowienie o adopcji w USA, ponieważ oznaczałoby to ominięcie Konwencji obowiązującej i Polskę, i USA.

Stanowisko RPO

Jak podkreśla RPO, zastosowanie błędnych przepisów przez sąd w 2015 r. spowodowało, że sytuacja prawna dzieci nie została uregulowana – i nie może zostać obecnie uregulowana – w państwie, w którym obecnie mieszkają. To ma zaś rozległe konsekwencje zarówno dla dzieci, rodziców adopcyjnych, jak i krewnych dzieci pozostających w Polsce.

Ważną konsekwencją rzutującą na prawa dzieci jest to, że pozostając w USA na podstawie wizy turystycznej, trudno jest im choćby utrzymywać kontakt z biologiczną matką, ponieważ taka forma prawa pobytu w USA znacznie komplikuje podróżowanie. W ocenie RPO, uderza to w prawo dzieci do zachowania tożsamości, określone w art. 8 Konwencji ONZ o prawach dziecka.

W tej sprawie, aby mogło dojść do skutecznej adopcji, konieczne było zastosowanie przepisów Konwencji haskiej. Wskazują one m.in. że adopcja zagraniczna jest możliwa jedynie, gdy organy centralne (ówczesny Minister Pracy i Polityki Społecznej, dziś Minister Rodziny i Polityki Społecznej oraz jego odpowiednik w USA) wyraziły na to zgodę (art. 17 lit. c) Konwencji). To niezwykle ważny element tego procesu, ponieważ ewentualną zgodę poprzedza drobiazgowa procedura sprawdzająca, której celem jest upewnienie się, że adopcja zagraniczna będzie najlepsza z punktu widzenia dobra dziecka.

W ocenie Rzecznika doszło także do naruszenia, chronionego w ramach art. 47 Konstytucji RP prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego. Postanowienie o adopcji wydane z naruszeniem prawa spowodowało, że mimo więzi emocjonalnej i prawnej pomiędzy dziećmi i rodzicami, która wywiązała się w okresie 5 lat, kraj, w którym mieszkają, nie może uznać, że małoletni są zgodnie z prawem dziećmi swoich adopcyjnych rodziców. Ponadto dalsze konsekwencje utrudniają też kontakty z członkami rodziny (w tym z matką biologiczną, która jest krewną rodziców adopcyjnych), pozostającymi w Polsce, co uderza w prawo dzieci do życia rodzinnego i prywatnego.

Sąd wykreował swoim orzeczeniem relację rodzinną i dozwolił, aby wszystkie zainteresowane osoby przez wiele lat funkcjonowały w przeświadczeniu, że stanowią rodzinę w świetle prawa i ze wszystkimi prawnymi konsekwencjami tego faktu. Jednakże następnie okazało się, że de facto – w świetle prawa – nie powstała zamierzona rodzina. W ten sposób doszło do niewątpliwie drastycznej ingerencji tak w strefę życia rodzinnego, jak i prywatnego zainteresowanych. Rodzina miała prawo oczekiwać ochrony prawnej, której – jak się okazało – nie otrzymała.

Pominięcie przez sąd procedury przewidzianej w Konwencji haskiej narusza także art. 72 Konstytucji RP. Gwarantuje on, że Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka, zaś dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. W tym przypadku dzieci nie uzyskały należnej im pomocy, a wyrok z 2015 r. jawnie naruszył ich prawa tworząc niestabilny i niezgodny z prawem stan, w którym orzeczone przysposobienie nie odnosi skutków prawnych w miejscu ich zamieszkania. Adopcja zagraniczna polega bowiem nie tylko na oddaniu dziecka pod władzę rodzicielską rodziców mających miejsce zamieszkania w innym państwie, ale również we władztwo innego państwa, na którego terenie będzie ono zamieszkiwać. Dlatego też po stronie państwa leży odpowiedzialność za to, w jakich warunkach przyjdzie żyć dziecku, wobec czego w każdym przypadku adopcja zagraniczna powinna być przeprowadzana ze szczególną dbałością o jego dobro.

Także rodzice adopcyjni oraz biologiczna matka dzieci mieli prawo zakładać, że toczące się postępowanie jest prowadzone zgodnie przepisami, zaś wydane orzeczenie w sposób niewadliwy i ostateczny rozstrzyga sprawę adopcji. Przekonanie takie wynika z konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. W demokratycznym państwie prawnym sądy są zobowiązane urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej, a ich orzeczenia powinny być słuszne, czyli zgodne z podstawowymi zasadami etycznego postępowania i z wartościami powszechnie uznawanymi w kulturze polskiego społeczeństwa. Tymczasem orzeczenie, wydane w wyniku pominięcia obowiązującego aktu prawnego w postaci Konwencji haskiej, i niemogące wywołać pożądanych skutków prawnych w innym państwie narusza wskazane zasady bezpieczeństwa prawnego i podważa zaufanie obywateli do państwa i prawa.

Funkcjonowanie w obrocie prawnym zaskarżonego orzeczenia nie zapewnia ochrony ani utworzonej rodzinie, ani nie służy dobru małoletnich dzieci, a jedyną możliwością podważenia tego orzeczenia pozostaje skarga nadzwyczajna.

Ponieważ sprawa adopcji została zakończona ponad 5 lat temu, minął już termin, także dla RPO, na złożenie skargi kasacyjnej. Nie było także możliwości wystąpić ze skargą o wznowienie postępowania. Dlatego, aby umożliwić naprawienie błędu sądu, Rzecznik skierował skargę do SN. Wniósł  o uchylenie zaskarżonego orzeczenia w całości, umorzenie postępowania zainicjowanego w 2015 r. oraz  podjęcie kroków prawnych, mających na celu przysposobienie zagraniczne dzieci w toku nowej procedury.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale Izba Cywilna SN. Przesądziła o tym uchwała trzech połączonych Izb SN z 2020 r., stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. Zważywszy, że pełny skład IKNSP SN powołano w sposób opisany w uchwale, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności.

IV.511.343.2020

Uzgodnienie płci metrykalnej z rzeczywistą tożsamością płciową jest prawem człowieka - potwierdził Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w sprawie z udziałem RPO

Data: 2021-02-15
  • Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił wyrok I instancji o oddaleniu powództwa o uzgodnienie płci, w którym uznano, że płeć człowieka definiowana jest jedynie na podstawie cech fizycznych
  • Państwo ma obowiązek uszanować tożsamość płciową i zapewnić możliwość prawnego uzgodnienia płci metrykalnej z odczuwaną – orzekł SA, uwzględniając powództwo oraz stanowisko RPO
  • RPO wskazuje, że mimo możliwości sądowego ustalenia płci, odpowiednie ustawowe uregulowanie procedury uzgodnienia płci jest niezbędne dla ochrony praw i wolności człowieka

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania o ustalenie płci mężczyzny, którego płeć w akcie urodzenia oznaczona była jako żeńska. Mimo opinii biegłego z zakresu psychologii i seksuologii, który stwierdził u powoda trwałą identyfikację z płcią męską oraz występowanie transseksualizmu, Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił żądanie powoda o ustalenie, że jest on mężczyzną.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu (sygn. akt I ACa 1233/20) zgodził się z apelacją powoda oraz stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich. W wyroku z 12 lutego 2021 r. odwołał się do utrwalonej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego oraz przypomniał o standardach wynikających z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na gruncie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego).

Jak podkreślił SA u w ustnych motywach wyroku, tryb powództwa sądowego o ustalenie płci wynika z podjętej przez orzecznictwo próby znalezienia podstawy prawnej, która odpowiadałaby istniejącemu uprawnieniu jednostki do metrykalnej zmiany płci. Skoro bowiem ustawodawca zaniechał jakichkolwiek działań w tym zakresie, orzecznictwo musiało znaleźć odpowiedni środek do realizacji tego uprawnienia. Sąd potwierdził jednocześnie istniejący obowiązek państwa zapewnienia możliwości uzgodnienia płci metrykalnej osoby transseksualnej z jej płcią psychiczną - co podkreślał także w swoim stanowisku RPO.

Sąd Apelacyjny zaznaczył, że prawo do uzgodnienia płci jest prawem człowieka, podlegającym ochronie na gruncie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Stosując wyrok ETPCz  z 11 października 2018 r. w sprawie S.V. przeciwko Włochom (skarga nr 55216/08), sąd podkreślił, że prawo do prywatności należy obecnie wiązać z prawem do wolności, autonomii i prawem do samostanowienia. Z praw tych wynika, że życie prywatne człowieka obejmuje także tożsamość psychiczną i społeczną człowieka, w tym jego identyfikację płciową, którą państwo ma obowiązek uszanować.

Stanowisko RPO

Rzecznik w stanowisku, złożonym na etapie postępowania apelacyjnego, zaznaczył, że pogląd zaprezentowany przez sąd I instancji stoi w sprzeczności z ugruntowaną linią orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który od lat uznaje, że państwo ma obowiązek zapewnić osobom transpłciowym możliwość prawnego uzgodnienia płci (por. wyroki ETPC: z 25 marca 1992 r. B. p. Francji, skarga nr 13343/87; z 11 lipca 2002 r. Christine Goodwin p. Zjednoczonemu Królestwu, skarga nr 28957/95; z 23 maja 2006 r. Grant p. Zjednoczonemu Królestwu, skarga nr 32570/03; z 17 stycznia 2019 r. X p. byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii, skarga nr 29683/16).

Pogląd sądu okręgowego pozostawał także sprzeczny z orzecznictwem sądów polskich, w tym SN, które – w braku uregulowania procedury ustalenia płci na poziomie ustawowym – wypracowały procedurę sądowego ustalenia płci w oparciu o art. 189 k.p.c. (por. zwłaszcza postanowienie SN z 22 marca 1991 r., III CRN/91, uchwała SN z 22 września 1995 r., III CZP 118/95). Jak wynika z dokonanej przez RPO analizy danych statystycznych przedstawionych przez sądy, w latach 2014-2019 pozwy o ustalenie płci wytoczyło w tym okresie 647 osób, z czego jedynie 4 sprawy zakończyły się prawomocnym oddaleniem powództwa.

Wyrok sądu I instancji naruszał prawa powoda

Przedmiotem kontroli przez Sąd Apelacyjny był wyrok Sądu Okręgowego, zgodnie z którym tryb powództwa o ustalenie stosunku prawnego (art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego) nie mógł być podstawą do orzekania w sprawie. Zdaniem SO płeć jest rozumiana w polskim porządku prawnym wyłącznie jako płeć fizyczna (biologiczna) i nie stanowi dobra osobistego, ani prawa lub stosunku prawnego, którego istnienie lub nieistnienie można ustalić w procesie sądowym.

W uzasadnieniu wyroku sąd I instancji wskazał także, że pozorność sporu – o której świadczy uznanie powództwa przez pozwanych – wyklucza możliwość istnienia realnego interesu prawnego po stronie powoda. Ponadto doszedł do wniosku, że nawet gdyby przyjąć koncepcję o dopuszczalności orzekania o ustaleniu płci na podstawie art. 189 k.p.c., w niniejszej sprawie należałoby ustalić, że powód jest kobietą, ponieważ wykazuje fizyczne cechy żeńskie, a występujące męskie cechy fizjonomii zostały wywołane sztucznie, poprzez leczenie hormonalne.

Taki pogląd jest jednak sprzeczny ze standardem ochrony praw człowieka, co podkreślał w postępowaniu RPO. Rzecznik od lat stoi też na stanowisku, że pomimo możliwości sądowego ustalenia płci, ustawowe uregulowanie procedury uzgodnienia płci jest niezbędne dla ochrony praw i wolności człowieka. Obowiązkiem państwa jest ustanowienie takiej procedury, która w sposób szybki, przejrzysty i dostępny będzie umożliwiać osobom zainteresowanym uzgodnienie płci metrykalnej z odczuwaną.

XI.501.16.2020

Ujawnił nieprawidłowość w SW – przeniesiony gdzie indziej. Rzecznik pisze do dyrektora Służby Więziennej

Data: 2021-02-15
  • Kontroli 4-latka, który w więzieniu odwiedzał rodzica, dokonały dwie funkcjonariuszki  Służby Więziennej
  • Miało się to stać na polecenie dyrektora tego zakładu karnego
  • Tymczasem ustawa o SW jednoznacznie nakazuje, aby kontrole prowadzili funkcjonariusze tej samej płci, co osoba kontrolowana
  • A funkcjonariusz SW, który miał ujawnić takie złamanie ustawy przez dyrektora więzienia, został przeniesiony gdzie indziej, co oznaczało m.in. rozłąkę z rodziną

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi postępowanie ws.  funkcjonariusza, który ujawnił naruszenie przez ówczesnego dyrektora jednego z zakładów karnych ustawy o Służbie Więziennej.

W ocenie wnioskodawcy dyrektor ZK polecił (wbrew art. 18 ust. 3b ustawy o Służbie Więziennej) dokonać kontroli osobistej chłopca w wielu przedszkolnym dwóm funkcjonariuszkom.

Za to ujawnienie został przeniesiony z wydziału ochrony ZK do jego działu  ewidencji w innym mieście. Według wnioskodawcy faktycznym powodem przeniesienia było zgłoszenie uwag do sposobu działania jednostki, a przede wszystkim ujawnienie złamania przepisów przez dyrektora ZK.

Z dokumentacji sprawy wynika, że funkcjonariusz informował o tym zdarzeniu i konsekwencjach wyższych przełożonych (w tym Dyrektora Generalnego SW). Jego skargi nie przyniosły skutku w postaci konsekwencji dyscyplinarnych w stosunku do dyrektora ZK oraz przeniesienia go z powrotem tam, gdzie mieszka jego rodzina.  

Zgodnie z ustawą o SW funkcjonariusz nakazujący przeprowadzenie kontroli osobistej 4-letniego chłopca przez dwie funkcjonariuszki naraża się na odpowiedzialność zawodową. A zażalenie miał wnieść osadzony ojciec dziecka.

Rozumiejąc intencje dyrektora ZK,  należy wskazać, że okoliczności sprawy wywołują wątpliwości Rzecznika, czy aktualne regulacje dotyczące przeprowadzania kontroli osobistej nie wymagają jednak doprecyzowania.

Rzecznik zwrócił się do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego SW o zbadanie sprawy i poinformowanie o ustaleniach.

WZF.7043.28.2020

Projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-02-10

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” realizowanego pod nazwą EDUKACJA SEKSUALNA POLSKA przez Fundację Nowoczesnej Edukacji SPUNK. Projekt ten tworzy sieć edukatorek/ów seksualnych z małych i średnich miast Polski, którzy w swoich regionach działać będą na rzecz samorządowych rozwiązań dla edukacji seksualnej i równościowej.

Zostaną one i oni przeszkoleni w zakresie: edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej (w ujęciu m.in. w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Standardów edukacji seksualnej WHO), ich miejsca w edukacji formalnej i nieformalnej, prowadzenia społecznego dialogu i rzecznictwa oraz procedur przygotowania i wdrożenia uchwał wprowadzających edukację seksualną i antydyskryminacyjną jako zadanie publiczne. Przeszkolone osoby przeprowadzą pilotażowe zajęcia dla młodzieży w swoich gminach, powiatach, miastach, po uprzednim spotkaniu z przedstawicielami/kami placówek edukacyjnowychowawczych i rodzicami/opiekunami prawnymi.

Częścią projektu będą spotkania z przedstawicielami władz lokalnych, stworzenie projektów uchwał i działanie na rzecz ich wprowadzenia. W ramach projektu odbędą się także: mentoring dla uczestników/uczestniczek szkoleń, mający na celu przekazanie wiedzy i rozwijanie umiejętności w kontekście działalności rzeczniczej na rzecz praw człowieka, spotkanie sieciujące oraz konferencja podsumowująca przeprowadzone działania i ich efekty. W założeniach projekt ten jest odpowiedzią na brak edukacji seksualnej w Polsce i brak utożsamiania jej z prawami człowieka, w tym prawem do wiedzy o swoim zdrowiu i wolności do planowania swojego życia.

Ustawy o „koronerach" wciąż nie ma. Adam Bodnar spytał Ministra Zdrowia o przyczynę opóźnień projektu

Data: 2021-02-05
  • W Polsce wciąż nie ma urzędnika, który stwierdzałby zgon i sprawował pieczę nad zwłokami (nazywanego koronerem) – o co od dawna apeluje RPO
  • Podczas pandemii wojewodowie maja prawo powoływać lekarzy by stwierdzali zgony osób, które mogły umrzeć na koronawirusa, także poza szpitalem
  • Ale przepis taki nie ma zastosowania, gdy do śmieci doszło z innych przyczyn
  • Odpowiedni projekt resortu zdrowia wciąż nie jest zaś uchwalony - a miał wejść w życie w styczniu 2021 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o informacje o stanie prac legislacyjnych projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów.

W wielu państwach działa taka instytucja - koronera, który łączy potrzebną w takich przypadkach wiedzę prawniczą i medyczną. Aby tego typu funkcja mogła istnieć w Polsce, trzeba zmienić przepisy. Obecnie zagadnienia dotyczące stwierdzania zgonu i wydawania karty zgonu reguluje ustawa z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Jej przepisy nie uwzględniają m.in. przemian w systemie ochrony zdrowia.

W Biurze RPO prowadzona była np. bulwersująca sprawa mężczyzny - ofiary  wypadku drogowego. W drodze do szpitala zmarł, wobec czego załoga karetki pogotowia wróciła na miejsce wypadku i tam zostawiła zwłoki. Ratownik medyczny nie jest bowiem uprawniony do stwierdzania zgonu. Uprawnienie takie ma lekarz pogotowia ratunkowego, ale do wypadków często wysyłani są  sami ratownicy. 

Problem pojawia się również w przypadku rodzin, których bliscy zmarli w domu. Dyspozytor często odmawia przyjazdu lekarza pogotowia, by stwierdził zgon i wypisał niezbędne dokumenty. Lekarz rodzinny może być zaś trudno dostępny (np. w weekendy), a bez karty zgonu rodzina nie może rozpocząć formalności z organizacją pogrzebu. 

15 maja 2014 r. RPO wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie działań legislacyjnych, które zapewniłyby sprawne działanie w zakresie stwierdzenia zgonu oraz pieczy nad zwłokami i szczątkami ludzkimi. Mimo ponawiania tego postulatu do kolejnych ministrów, ustawa nie została znowelizowana. RPO dostał zaś informację, że resort pracuje nad projektem  przewidującym instytucję koronera na poziomie województwa.

W grudniu 2019 r. RPO przekazał Ministrowi Zdrowia uwagi do projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów. Przygotowany przez MZ projekt został przedstawiony do zaopiniowania przez Rządowe Centrum Legislacji. Według projektu, ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2021 r. Tymczasem nadal nie została przyjęta. A Biuletyn Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji od 25 listopada 2019 r. wskazuje etap konsultacji publicznych, z uwagą „projekt zwolniony na podstawie Planu Prac Rządu”.

Art. 7g ust. 1 ustawy z  2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych przyznaje wojewodom uprawnienie powoływania lekarzy i lekarzy dentystów do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem.

Jednakże przepis ten wprost dotyczy tylko stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem, i nie znajdzie zastosowania w sytuacjach, gdy do zgonu doszło z innych przyczyn. Nadto nie w każdym województwie powołano takich lekarzy na stałe.

Regulacja ta nie może zatem zostać uznana za rozwiązanie postulowanego  przez Rzecznika systemowego uregulowania problemu stwierdzania zgonu, przez co problem wciąż pozostaje aktualny.

BPK.519.89.2014

Nastolatek z Opola przed sądem rodzinnym za użycie megafonu podczas demonstracji. Interwencja prawna RPO. EDIT: sąd odmówił wszczęcia sprawy

Data: 2021-03-05, 2021-02-04
  • Sąd rodzinny w ogóle nie powinien badać sprawy nastolatka z Opola za użycie megafonu podczas demonstracji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego
  • Policja wniosła ją, powołując się na przepis zabraniający "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast”
  • Tymczasem przepisu tego nie stosuje się m.in. do legalnych zgromadzeń
  • A udział osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym nie może być uznany za przejaw demoralizacji
  • AKTUALIZACJA 5 marca 2021 sąd odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do tego postępowania sądowego, wniósł o odmowę jego wszczęcia (jeśli to jeszcze nie nastąpiło) lub jego umorzenie

W ostatnich miesiącach RPO obserwuje działania policji w związku z licznymi protestami społecznymi. Sygnalizuje też wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczące wprowadzanych w związku z pandemią ograniczeń dla wolności zgromadzeń.

Nieletni mają prawo do zgromadzeń i wolności słowa

Sprawa osoby nieletniej, czynnie zaangażowanej w sprawy społeczne i publiczne, ma istotnie znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności. Będzie też miała wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego.

Osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza tu osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne - ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji, jest w demokratycznym państwie prawa niemożliwe do zaakceptowania.

Także w stanie epidemii zgromadzenia są legalne

Ma to szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Policja uznaje je za nielegalne. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów, takich jak nastolatek, podejmowane są działania sankcyjne.

Rzecznik stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Z art. 57 Konstytucji wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że ograniczenia wolności zgromadzeń może określać wyłącznie ustawa.

Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzieliły już wielokrotnie sądy.

Policja zastosowała niewłaściwy przepis 

Wobec nastolatka policja zastosowała  art. 156 Prawa ochrony środowiska, którego celem jest ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem hałasu na otoczenie.

Głosi on: „1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu”.  Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Wykazanie społecznej szkodliwości zachowania realizującego nie tylko indywidualne prawo czy wolność, lecz przyczyniającego się do realizacji interesu publicznego – zamanifestowanie poglądów społecznych na sprawę o znaczeniu publicznym – w tej sprawie nie jest możliwe.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazał, że ust. 1 art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń. A zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane.

Nie było wykroczenia

Niewątpliwe jest zatem, że nastolatek nie dopuścił się zakazanego prawem zachowania, a tym samym nie popełnił zarzucanego mu wykroczenia.

Jego zachowanie polegało na wygłoszeniu oświadczenia przez megafon i było ograniczone w czasie. Trudno zatem uznać, że doprowadziło to do istotnego zakłócenia spokoju.

A wyższy poziom hałasu spowodowany publiczną demonstracją jest elementem wolności zgromadzeń publicznych i nie uzasadnia jej ograniczania -  jeśli nie przekracza rozsądnej miary.

Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji powinien być również pokojowy charakter demonstracji i jej bezpośrednie powiązanie z odbywającym się wówczas szczytem Rady Europejskiej.

Używanie urządzeń umożliwiających porozumiewanie się uczestników zgromadzenia i manifestowanie poglądów wpisuje się w istotę bezpośrednio w realizację wolności zgromadzeń. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, interpretującym art. 11 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w społeczeństwie demokratycznym prawo do swobodnego pokojowego zgromadzania się jest prawem podstawowym.

Wcześniejsze działania RPO

Wcześniej RPO o wyjaśnienia w tej sprawie prosił komendanta opolskiej policji. Podkreślał, że w takich sytuacjach należy udzielać pouczenia. Lepiej przysłużyłoby się to zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

Wśród wątpliwości Rzecznika był m.in. także argument  co do wybiórczości policji w stosowaniu art. 156 Prawa ochrony środowiska. - Nie stał się on podstawą do podjęcia działań przez policję chociażby wobec aktywistów, którzy przy pomocy samochodu wyposażonego w nagłośnienie upowszechniali treści zniesławiające osoby nieheteronormatywne – wskazywał Rzecznik.

VII.564.7.2021

Płatny test na koronowirusa warunkiem porodu rodzinnego. Interwencja RPO w szpitalu powiatowym

Data: 2021-02-03
  • Warunkiem udziału w porodzie rodzinnym w jednym ze szpitali powiatowych jest wykonanie za 100 zł testu na Covid-19
  • Jest to niezgodne z wytycznymi krajowych konsultantów  Położnictwa i Ginekologii oraz Perinatologii, a także z zaleceniami resortu zdrowia i  stanowiskiem Rzecznika Praw Pacjenta
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje u prezesa szpitala

Ludzie skarżą się na procedury stosowane przy porodach z osobą bliską w stanie epidemii w Szpitalu Powiatowym w J. 18 stycznia 2021 r. wznowił on porody rodzinne.

Zgodnie z informacjami placówki „osoba towarzysząca zobowiązania jest do wykonania testu Covid-19 Ag. Badanie można wykonać bezpośrednio przed porodem. Cena ok. 100 zł.”

Jest to niezgodne z wytycznymi Krajowego Konsultanta w dziedzinie Położnictwa i Ginekologii oraz Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Perinatologii, niezgodne z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia oraz ze stanowiskiem Rzecznika Praw Pacjenta.

Opracowane przez krajowych konsultantów zalecenia Ministerstwa Zdrowia z 15 lipca 2020 r. nie wspominają o konieczności posiadania wyniku badania na obecność wirusa u osoby bliskiej. Podkreślają, że w Polsce nie ma zakazów porodów rodzinnych, ostateczną decyzję podejmuje kierownik szpitala i wymieniają zalecane wymagania wobec osoby. Nie ma wśród nich wymogu posiadania wyniku badania na obecność koronawirusa.

Żądanie takiego wyniku budzi także wątpliwości, gdyż zmusza rodzinę do wydatku 100 zł, co może stanowić barierę. Czyni to decyzję władz szpitala przykładem dyskryminacji ekonomicznej oraz wykluczenia możliwości korzystania z praw przez mniej zamożne rodziny.

V.7010.16.2021

Dzieci siedzą przed komputerami - a nie mogą amatorsko uprawiać sportu. Rzecznik pisze do ministra Piotra Glińskiego

Data: 2021-02-03
  • W dobie pandemii dzieci spędzają czas głównie przed komputerem
  • Ci zaś młodzi ludzie, którzy dotychczas uprawiali sport amatorsko, zostali tej możliwości pozbawieni
  • Wpływa to negatywnie na ich dobrostan fizyczny i psychiczny
  • Koncentrujac się na sporcie zawodowym, państwo nie powinno zapominać o ułatwianiu amatorskiej aktywności sportowej, zwłaszcza najmłodszym

W związku z przedłużeniem obostrzeń w obszarze sportu i wprowadzeniem uprzywilejowań dla  sportu zawodowego, Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się o wyjaśnienia do wicepremiera, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotra Glińskiego.

Do RPO wpływają skargi, że wskutek ograniczeń pandemicznych dzieci i młodzież pozbawiono dostępu do infrastruktury sportowej i zajęć sportowych. Prowadzi to do pogorszenia ich stanu zdrowia fizycznego i psychicznego. Niweczy też dotychczas osiągnięte wyniki w sporcie.

Chodzi o niepokój rodziców dzieci i młodych ludzi, którzy dotychczas uczęszczali na amatorskie zajęcia sportowe, a nie spełniają kryteriów z rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. Zastrzeżenia RPO budzą kolejne takie rozporządzenia,  wprowadzające zakazy prowadzania - niezwiązanej ze sportem zawodowym - działalności w sferze sportu, rozrywki i rekreacji.

Art. 73 Konstytucji  gwarantuje każdemu wolność korzystania z dóbr kultury. Jednym z aspektów tego jest dostęp do kultury fizycznej. Często Skarb Państwa, czy też samorząd terytorialnego są właścicielami stadionów, boisk i innych obiektów sportowych. A sport sprzyja integracji i jedności społeczeństwa, pomaga walczyć z uprzedzeniami i stereotypami. Dlatego istotne jest,  aby wprowadzane przez rząd środki bezpieczeństwa i działania, które w rezultacie powodują ograniczenie dostępu obywateli do tych dóbr, były wprowadzane w oparciu i zgodnie z obowiązującym prawem.

Rozwój kultury fizycznej służy profilaktyce zdrowotnej, która ma znaczenie dla ogólnego poziomu zdrowia w społeczeństwie. Priorytetem państwa powinno być zatem stawianie sportu amatorskiego, zwłaszcza dzieci i młodzieży, ponad potrzeby sportu zawodowego. Zgodnie z art. 68 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Według art. 32 ust. 1 Konstytucji wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

W marcu 2020 r. po raz pierwszy zamknięto placówki oświatowe oraz wychowawcze i  wprowadzono zdalną edukację. Zajęcia wychowania fizycznego w szkole zastąpiono alternatywną formą uprawiania sportu w ramach zdalnego nauczania. Wskutek obostrzeń dzieci i młodzież uprawiająca sport amatorsko została pozbawiona możliwości uczestnictwa w pozalekcyjnych zajęciach sportowych przy wykorzystaniu infrastruktury sportowej. Jedyną możliwością aktywności fizycznej stał się udział w zajęciach sportowych przy pomocy środków porozumiewania się na odległość.

Z raportu „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych w czasie epidemii koronawirusa” wynika, że samopoczucie psychiczne oraz fizyczne uczniów jest gorsze niż przed pandemią. Wzrósł czas spędzony przed ekranem i w internecie w okresie zdalnego nauczania. Przemęczenie, przeładowanie informacjami, niechęć do korzystania z komputera i internetu oraz rozdrażnienie z powodu ciągłego używania technologii informacyjno-komunikacyjnych - to najczęściej występujące objawy zmęczenia cyfrowego.

Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca zaś młodzieży spędzanie maksymalnie 2 godzin dziennie przed ekranem (i telewizora, i komputera).

Utrzymanie w roku pandemicznym jak najlepszych warunków treningowych dla  olimpijczyków jest dla Ministerstwa Sportu jednym z priorytetów. W 2021 r, zostanie przeznaczony rekordowy budżet na rozwój polskiego sportu.

Rzecznik popiera działania na rzecz  sportu zawodowego. Niemniej jednak wyraża zaniepokojenie brakiem informacji o planach wsparcia osób uprawiających sport amatorsko oraz przedłużających się obostrzeniach w zakresie dostępu do infrastruktury sportowej dla dzieci i młodzieży. Zapewnienie jak najlepszych warunków treningowych dla sportowców powinno być priorytetem nie tylko w odniesieniu do olimpijczyków ale również osób uprawiających sport  amatorsko.

Przedłużające się obostrzenia uniemożliwiają osobom dotychczas aktywnym fizycznie i jednocześnie nie spełniających kryteriów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r.  korzystania z basenów, aquaparków, siłowni, klubów i centrów fitness, stoków narciarskich, pomieszczeń przeznaczonych do tańca w zamkniętej przestrzeni (oprócz sportowych klubów tanecznych).

Ponadto osoby nie uprawiające sportu w ramach współzawodnictwa sportowego tj. uprawiające sport rekreacyjny są obowiązane do zakrywania ust i nosa - chyba, że np. biegają w lasach, parkach, czy na plaży. Ale organizacja współzawodnictwa sportowego, zajęć sportowych i wydarzeń sportowych jest już dopuszczalna wyłącznie w przypadku sportu zawodowego.

Rzecznik prosi ministra o stanowisko w tych kwestiach. Zwraca się też o poinformowanie o planach działań w celu zapewnienia dzieciom i młodzieży nie spełniającym kryteriów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. dostępu do infrastruktury sportowej.

VII.7037.3.2021

Ile osób może uczestniczyć w spotkaniu domowym? – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-02-01

W spotkaniach organizowanych w domu może uczestniczyć maksymalnie 5 osób. Do limitu osób nie wlicza się osoby organizującej imprezę lub spotkanie oraz osób wspólnie z nią zamieszkujących lub gospodarujących.

Zgodnie z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, do dnia 14 lutego 2021 r. zakazuje się organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach, z wyłączeniem zgromadzeń organizowanych na podstawie zawiadomienia, o którym mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1, albo decyzji, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy.

Uczestnicy mają obowiązek zakrywania nosa i ust oraz zachowania 1,5 m odległości od innych osób. Ponadto odległość między zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m.

Stan prawny na dzień 01. 02. 2021 r.

Senackie forum dla edukacji pt. "Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości" z udziałem RPO

Data: 2021-01-27

Forum dla Edukacji „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” organizowane jest z inicjatywy senator Joanny Sekuły 27 stycznia 2021 r. w godz. 10:00-15:00 przez Senat oraz Stowarzyszenie dO!PAmina Lab. Partnerami wydarzenia są Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, Stowarzyszenie Umarłych Statutów oraz Szkoła w chmurze. Ze względu na obostrzenia związane z pandemią COVID-19 Forum będzie transmitowane na żywo za pośrednictwem senackiej strony internetowej oraz senackiej strony na Facebooku.

Dyskusja w ramach spotkania „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” ma zainspirować do powszechnej, edukacyjnej zmiany oraz odpowiedzieć na wyzwania przed jakimi stoi szkoła (zwłaszcza w trakcie pandemicznej nauki zdalnej). Zainteresowanie jakością rozwiązań systemowych, prawnych i przede wszystkim praktyką na poziomie placówek jest fragmentaryczne – ma charakter raczej akcyjny, a z pewnością nie systemowy. Ofiarami takiego stanu rzeczy są uczennice i uczniowie, którzy doświadczają braku poszanowania swoich praw i jasnych ścieżek ich egzekucji.

Forum dla Edukacji jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie zmianami zarówno w samej organizacji jak i w przebiegu procesu uczenia się w szkole. Wspólnym celem jest  poprawa jakości kształcenia w polskich szkołach. Ambicją uczestników i organizatorów Forum jest wspierać kadrę zarządzającą, nauczycieli, rodziców i uczniów we współpracy, w zadbaniu o siebie oraz o relacje, aby szkoła stawała się lepszym miejscem, dostosowanym do potrzeb współczesnego świata. Polska szkoła potrzebuje dialogu i potrzebuje mądrych, ewolucyjnych zmian, które nie będą uzależnione od politycznych interesów. Od edukacji i szkoły wszystko się zaczyna a każda złotówka wydana na kształcenie i na rozwój kompetencji uczniów jest inwestycją służącą rozwojowi nas wszystkich i naszego kraju. Merytoryczna warstwa Forum opiera się o najnowsze badania i publikacje oraz wiedzę popartą dowodami. Jednocześnie wszyscy zaproszeni goście są praktykami i uznanymi ekspertami w swoich dziedzinach.

W dyskusji udział wezmą m.in. Anna Szulc (Nowa Szkoła), dr Tomasz Tokarz, Łukasz Korzeniowski (Stowarzyszenie Umarłych Statutów), Alina Czyżewska (Watchdog Polska), Marcin Stiburski (Szkoła Minimalna), Mariusz Truszkowski (Szkoła w Chmurze), Anna Dęboń i Robert Strzała (Stowarzyszenie dOPAmina Lab).

Kontynuacją Forum będą obywatelskie debaty o edukacji

Ze względu na ograniczenia udziału stacjonarnego w Forum oraz mając na względzie, że Forum oznacza przede wszystkim wielośrodowiskowy namysł i debatę, jako kontynuację głównego wydarzenia oraz wyjście naprzeciw zainteresowaniu i potrzebom, organizatorzy przewidują trzy otwarte narady o edukacji (za pośrednictwem platformy ZOOM), które umożliwią zabranie głosu każdej zainteresowanej stronie i staną się przestrzenią promocji wartościowych praktyk oraz upowszechniania nowoczesnych rozwiązań mających na celu odnowę szeroko pojętej szkoły, poprzez inspirowanie do zmiany, by uczyć (się) lepiej i skuteczniej oraz na miarę XXI wieku. Dzięki temu powstanie ogólnopolskie forum współpracy i konkretnego działania na rzecz nowych jakości w edukacji.

Aby wziąć udział w takiej naradzie trzeba się zapisać, narady odbędą się w dniach:

10 lutego 2021r. (w godz. 14.00-16.00)
24 lutego 2021r. (w godz. 10.00-12.00
10 marca 2021r. (w godz. 17.00-19.00)

Szczegółową informację o zapisach znajdą Państwo w linku pod artykułem.

Pięć lat funkcjonowania szkoły z punktu widzenia Rzecznika

Ostatnie pięć lat były trudne dla oświaty: z powodu bolesnej reformy, kryzysu dyskusji o wartościach, pandemii, która zweryfikowała praktyczne funkcjonowanie polskiej szkoły.

Ostatnie pięć lat pokazało jednak również, że w Polsce mamy fantastyczną młodzież. RPO opowiedział o projekcie edukacyjnym „Ferie z RPO”, w którym wzięła udział setka nastolatków z całej Polski. Rzecznik podkreślił, że już dawno nie otrzymał tylu dojrzałych, przemyślanych pytań, że zachwycił go poziom wiedzy i ciekawości świata uczestników. Kolejnym budującym przykładem jest nagroda im. Pawła Włodkowica, którą otrzymał w tym roku zaledwie dziewiętnastoletni Michał Rogalski – twórca statystyk dotyczących koronawirusa w Polsce.

Pandemia pokazała, że pomimo, że szkoła nie była przygotowana do pracy zdalnej, to szybko udało się nadgonić lukę technologiczną, pojawiały się różne rodzaje wsparcia: rzeczowego, edukacyjnego, zawodowego, ze strony uczniów, rodziców, nauczycieli, przedsiębiorców. Niestety ukazała ona również słabe strony polskiej edukacji: wykluczenie technologiczne części uczniów i nauczycieli, obciążenie nauką, samotność. Część uczniów całkowicie „zniknęła z radaru”, pojawi się w ich wykształceniu luka, którą trudno będzie nadrobić.

Za mało mówimy o tym, jak ma się kwestia różnego rodzaju wykluczeń na dostęp do edukacji – zauważył Adam Bodnar. Podał przykład wykluczenia transportowego, które powoduje, że uczniowie z mniejszych miejscowości nie mają jak swobodnie dojeżdżać do szkoły, że zaraz po lekcjach muszą pędzić na ostatni autobus, a mając 16, 17 lat zaczynają pracować i zarabiać na prawo jazdy i pierwszy samochód. Te przysłowiowe własne „cztery kółka” to dla nich jedyna szansa na wolność i możliwość przemieszczania się, a potencjał, który mogliby zainwestować w naukę czy odpoczynek muszą inwestować w podejmowanie pracy.

Rzecznik zwrócił również uwagę, że ważne jest myślenie o szkole, jak o wspólnocie grona pedagogicznego, nauczycieli i przede wszystkim uczniów. Dlatego trzeba popularyzować konsultacje społeczne, zmierzające do reformowania szkoły oddolnie.

Kryzys zdrowia psychicznego młodzieży, strajk nauczycieli, którego przyczyny zostały w dużej mierze nierozwiązane – to kolejne bolączki polskiej szkoły. Na zakończenie RPO zauważył, że zawód nauczyciela wiąże się z misją. Jeśli podejmiemy decyzję o służeniu państwu – to państwo powinno głęboko nas wspierać i zapewnić nam godne warunki pracy – podkreślił Adam Bodnar.

Wystąpienie RPO w Senacie 

Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Senator! Drodzy Państwo!

Bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie na dzisiejsze spotkanie. Cieszę się, że jeszcze mogę występować w roli Rzecznika Praw Obywatelskich w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Senatu, które, jak rozumem, nastąpi w dniach 17–19 lutego i dotyczyć będzie wyboru nowego rzecznika. Zgodnie z konstytucją i zgodnie z ustawą o Rzeczniku Praw Obywatelskich do tego czasu wykonuję swoje zadania.

Temat edukacji i oświaty był niezwykle istotny w ciągu upływających pięciu lat. Moim zdaniem, to był w ogóle trudny okres dla oświaty, z trzech powodów. Po pierwsze, w tym okresie zniesiono gimnazja. Została przeprowadzona reforma systemu edukacji, która była bardzo bolesna i nie do końca przemyślana. Była ona też rozciągnięta w czasie i myślę, że spowodowała dużą nerwowość.

Po drugie, to był okres, kiedy jednocześnie obserwowaliśmy kryzys praworządności, ale także kryzys w dyskusji o wartościach, które są właściwe dla liberalnej demokracji, o wartościach europejskich. Tymczasem to, co się działo w szkołach, pewna próba kontroli nad debatą, niekoniecznie sprzyjało rzeczywiście otwartej i efektywnej edukacji.

Po trzecie, pandemia dokonała głębokiego przewartościowania wszystkiego, na czym opiera się nasza współczesność. Jest to kryzys, który cały czas przeżywamy, i który pokazuje zarówno mocne, jak i słabe strony szkoły oraz całego naszego systemu kształcenia.

Niezależnie od tego, ten okres pokazał też, jak wspaniałą mamy młodzież – to jest moje tegoroczne doświadczenie. Podczas ferii zimowych, które zostały zorganizowane dla wszystkich uczniów w całej Polsce w jednym terminie, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich stworzyliśmy program edukacyjny pod nazwą „Ferie z RPO”. Polegał on na tym, że przez dwa tygodnie codziennie organizowaliśmy spotkania ekspertów biura rzecznika z młodzieżą, która się do tego programu zgłosiła. Na początku planowaliśmy stworzenie jednej grupy, ostatecznie powstały dwie, po pięćdziesiąt osób, a i tak nie starczyło miejsc dla wszystkich chętnych. Każde ze spotkań trwało dwie godziny. Pamiętam spotkanie, w którym osobiście uczestniczyłem – nigdy nie zostałem tak odpytany przez młodzież, jak w czasie tego spotkania. Proszę sobie wyobrazić: dwadzieścia pięć pytań, bardzo konkretnych, precyzyjnych, dotyczących mojej działalności. W takich momentach serce rośnie, że młodzież jest tak wrażliwa i tak potrzebuje otwartej, merytorycznej dyskusji na tematy, które są dla niej ważne.

Chciałbym też wspomnieć o tegorocznym laureacie nagrody im. Pawła Włodkowica – to jest najważniejsza nagroda przyznawana przez urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyznawana nie tylko przez samego rzecznika, ale przez całą kapitułę, w skład której wchodzą wszyscy żyjący rzecznicy praw obywatelskich oraz dotychczasowi laureaci. Ostatnim laureatem został dziewiętnastoletni Michał Rogalski, który stworzył kompleksową bazę danych na temat pandemii, i który tak naprawdę zawstydził nas wszystkich. Zawstydził instytuty naukowe, uniwersytety, Głównego Inspektora Sanitarnego, Ministerstwo Zdrowia, media, także i samego Rzecznika Praw Obywatelskich. Bo nikt inny takiej bazy nie stworzył, tylko właśnie dziewiętnastolatek, wykształcony w polskiej szkole. Młody człowiek, który charakteryzuje się niezwykłą dojrzałością i świadomością tego, dlaczego to robi, po co to robi i jak ważna jest współpraca z innymi. Jego osiągnięcie to nie tylko „samotny marsz” i samodzielne zbieranie danych, ale zgromadzenie wokół siebie bardzo dużej grupy wolontariuszy i współpracowników, którzy te dane gromadzą.

Jeżeli spojrzymy też na uczestników demonstracji czy strajków, na  osoby, które organizują różne indywidualne inicjatywy, to okaże się, że polska szkoła daje dobre i ciekawe podstawy do aktywności obywatelskiej.

Natomiast wracając do pandemii, to musimy zauważyć, że pokazała ona zarówno złe, jak i dobre strony szkoły. Dobre strony są takie, że pomimo tego, iż polska szkoła, co do zasady, nie była przygotowana do pracy zdalnej, w wielu wypadkach nauczyciele i uczniowie szybko nauczyli się, jak funkcjonować w tym systemie. Nastąpił swoisty paradoks, że to, co powinno być przedmiotem wieloletniego przygotowania, metodologii, w Polsce dość spontanicznie jednak jakoś się udało. Podkreślam to „jakoś”, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że jakość zdalnej edukacji może być różna. Są już na ten temat badania profesora Jacka Pyżalskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, które pokazują, że jednak nie jest aż tak źle jak sądziliśmy na początku.

Z drugiej strony wiemy, że dużo dzieci zostało wykluczonych z dostępu do dobrej edukacji – przyczyny tego są różne, najczęściej sprzętowe, także niska jakość internetu. Jeżeli w jednym miejscu przebywa dwoje, troje czy czworo dzieci, które się uczą, to trudno jest wszystko dobrze skoordynować, chociażby z powodu właśnie braku odpowiedniego sprzętu. Wykluczenie może następować także z powodu braku przygotowania nauczycieli. Myślę, że dopiero po jakimś czasie będziemy w stanie ocenić, na ile nierówności w dostępie do edukacji się pogłębiły.

Wcześniej mieliśmy w polskiej edukacji wielki problem, moim zdaniem niedoceniany, wykluczenia komunikacyjnego. Pan marszałek, jako osoba pochodząca w województwa zachodniopomorskiego, podobnie jak i ja, pewnie dobrze zdaje sobie sprawę z tego, na czym polega dojazd do szkoły z wioski, która jest oddalona na przykład o trzydzieści kilometrów od miasta powiatowego. To jest zupełnie inna rzeczywistość niż w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej czy Rybniku. Moim zdaniem, za mało o tym mówimy, na ile to wpływa na szanse dzieci i młodzieży z punktu widzenia perspektyw życiowych.

Podam przykład, znowu z województwa zachodniopomorskiego, który jest dla mnie wstrząsający. Rok temu po finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojechałem na spotkanie w Płotach, położonych w pobliżu Gryfic, z których pochodzę. Proszę sobie wyobrazić, że dla tamtejszej młodzieży najważniejsze jest, żeby uzyskać wiek uprawniający do posiadania prawa jazdy i kupić własny samochód, bo to im pozwala zdobyć wolność – oni są wtedy uwolnieni od autobusów, z których korzystanie pochłania im mnóstwo czasu. Z kolei, jeżeli chce się mieć samochód, to trzeba na niego zarobić. To oznacza, że młodzież w wieku licealnym myśli o tym, jak zdobyć pierwszą pracę, a już nie o tym, jak pójść na dobre studia. To zupełnie zmienia perspektywę rozwoju życiowego, zawodowego, szans takiej młodzieży w odróżnieniu od młodzieży licealnej z dużych miast. Wydaje mi się, że za mało mówimy o problemie, jak kwestia właśnie różnego rodzaju wykluczeń ma się do kwestii równego dostępu do edukacji.

Podzielę się z Państwem przemyśleniem, które wynika z okresu pandemii. Był taki moment w okresie pandemii, kiedy trochę więcej udawało się dyskutować o różnych problemach. Na początku września w biurze rzecznika zorganizowaliśmy spotkanie w ramach cyklu debat o edukacji. Pokazało ono, że bardzo ważne jest myślenie o zmianach w szkole w kategoriach demokratycznych, zaangażowania do tych zmian społeczności szkolnej, rodziców i nauczycieli, a nie tylko czekanie na nowe rozporządzenie bądź ustawę. W ramach obowiązującego prawa już wiele rzeczy można poprawić, ale nie zawsze te szanse dostrzegamy, nie zawsze posiadamy umiejętność dyskusji i konsultacji, jak te zmiany w szkole wprowadzać, jak umożliwiać partycypację społeczności szkolonej w reformowaniu szkoły.

Współczesna szkoła odczuwa oczywiście cały szereg problemów, które są wokoło niej. Kryzys zdrowia psychicznego – cieszę się, że dzięki debacie w Senacie i dzięki, nazwę to po imieniu, haniebnemu głosowaniu nad odrzuceniem poprawki senackiej dotyczącej psychiatrii dziecięcej, wreszcie zaczęliśmy zupełnie inaczej o tym rozmawiać. Liczę, że to, co zostało ogłoszone przez premiera Mateusza Morawieckiego, zostanie zrealizowane, ale gdyby nie było wcześniej politycznej dyskusji na ten temat, to pewnie znowu tylko mówiłoby się, że jest kryzys psychiatrii dziecięcej, i nic by się z tym nie robiło. Tymczasem różne badania pokazują, że to jest jeden z największych problemów polskiej szkoły.

Dostępne są badania na ten temat przeprowadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli pt. „Dostępność lecznictwa psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży”, jest też raport „Rozmawiaj z klasą. Zdrowie psychiczne uczniów i uczennic oczami nauczycieli i nauczycielek” Fundacji Szkoła z Klasą – to raport dosłownie sprzed kilku dni. Wyniki tych badań pokazują, że musimy mówić o poprawie nie tylko edukacji, ale także tego wszystkiego, co jest wokoło, o tym, jak wesprzeć młodzież, szczególnie teraz, w okresie pandemii.

Przy tym chodzi nie tylko o młodzież, chodzi również o nauczycieli, chodzi o wsparcie ich pod każdym względem, bo przecież okres ostatnich kilku lat przyniósł też strajk nauczycieli, który został politycznie rozwiązany, ale jego przyczyny pozostały takie same. To nie jest tak, że nagle warunki pracy nauczycieli, ich miejsce w szkole, miejsce w społeczności, ich potencjał rozwoju zawodowego, wynagrodzeń radykalnie się zmieniły. Wręcz przeciwnie, nauczyciele są coraz bardziej obciążani pracą i zobowiązaniami, a niekoniecznie towarzyszy temu wsparcie ze strony państwa.

Dlatego też, jeżeli mówimy o przyszłości edukacji, to myślę, że wsparcie nauczycieli ze strony państwa powinno być fundamentem jakichkolwiek przyszłych działań politycznych. Fundamentem nie tylko z punktu widzenia przygotowywania dojrzałych, odpowiedzialnych obywateli, ale również szans rozwojowych Polski. Także z punku widzenia tego, co ja nazywam służbą państwu. Każdy, kto decyduje się na misję życiową, żeby być nauczycielem, bierze odpowiedzialność nie tylko za swoje życie, ale także za przyszłe pokolenia, i państwo powinno taką osobę przez całe życie zawodowe wspierać, wzmacniać w dokonanym wyborze, a nie stwarzać takie wrażenie, że państwu na tych osobach nie zależy. Mam wrażenie, że tego bardzo brakuje.

Jeszcze odwołam się do bardzo przykrego dla mnie wywiadu udzielonego przez pana prezydenta Andrzeja Dudę, który powiedział o prokuratorach, że jak im się nie podoba, to mogą zmienić zawód na inny prawniczy. Nie! Bo jeżeli podjęliśmy decyzję o służbie państwu, czy to jako lekarz, czy nauczyciel, czy sędzia, czy prokurator, czy dyplomata, czy urzędnik państwowy, to powinniśmy być przez państwo tak wzmacniani, żeby być wierni temu wyborowi, ponieważ to jest najczęściej wybór nie na pięć lat, tylko na całe życie. Państwo powinno tworzyć taką strukturę, żeby te osoby w ich wyborze wzmacniać, czyli po prostu troszczyć się, żeby praca była dla nich satysfakcjonująca. Jeżeli w ten sposób będziemy myśleli o zawodzie nauczyciela – jako o służbie państwu, to być może łatwiej nam będzie rozwiązywać różne głębokie problemy dotyczące polskiej edukacji.

 

(…)

 

Czy mógłbym jeszcze zabrać głos? Niestety muszę się z państwem pożegnać, ponieważ mam inne obowiązki. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za dotychczasowe wystąpienia. Będę też wdzięczny za udostępnienie późniejszych prezentacji, chętnie się z nimi zapoznam.

Chciałbym się wypowiedzieć na temat kwestii Rzecznika Praw Ucznia. Pragnę mieć etaty na to, żeby się tym porządnie zająć, niestety cała kadencja upłynęła pod znakiem robienia tego, co się da, w ramach budżetu i kadr, którymi dysponuję. Odnoszę wrażenie, że i tak całkiem dużo zrobiliśmy. Oczywiście zadania Rzecznika Praw Ucznia trochę pokrywają się z zadaniami Rzecznika Praw Dziecka, dlatego nie bez przyczyny przyjąłem praktykę, żeby zajmować się przede wszystkim uczniami osiemnaście plus. Ze wszystkich podanych przykładów, niestety również z moich spotkań z uczniami w szkołach wynika, że traktowanie uczniów osiemnaście plus jest czasami wręcz niepoważne z punktu widzenia ich zdolności do czynności prawnych i tego, że są to osoby dorosłe.

Podczas jednego ze spotkań w szkole zacząłem temat, jakie prawa mają uczniowie osiemnaście plus, i miałem wrażenie, że powoduję rewolucję. Mówiłem o tym, że ci uczniowie mają prawo samodzielnie się usprawiedliwiać, nie ma potrzeby angażowania do tego rodziców. Obecny na sali dyrektor poczerwieniał z tego powodu. Uważam, że mówienie właśnie z tej perspektywy jest istotne, ponieważ pozwala na zrozumienie, jakie znaczenie ma konstytucja oraz nasza podmiotowość jako osób dorosłych, bo tutaj szkoła nie ma argumentów. Natomiast to, że ktoś może sam się usprawiedliwiać, nie znaczy, że nie podlega obowiązkom szkolnym. Oczywiście można w stosunku do takiej osoby wyciągać konsekwencje, ale wtedy ona odpowiada już jako dorosła za swoje czynny, swoje zaniechania, swoje zaniedbania.

Bardzo serdecznie państwu dziękuję za prezentacje, za państwa działalność. Te spotkania naprawdę mają sens – nawet jeżeli mamy wrażenie, że być może powtarzamy rzeczy powszechnie znane, to je sobie „odświeżamy”, pokazujemy nowe spojrzenie. Myślę, że to, iż myślenie konstytucyjne przebija się do szkół, jest niezwykle ważne.

Na koniec ostatnia uwaga. Pamiętam, że na początku lat dziewięćdziesiątych – jeżeli mnie pamięć nie myli, realizowała to Fundacja im. Stefana Batorego – była prowadzona taka akcja, że na etapie przygotowywania się do przyjęcia polskiej konstytucji szkoły były zachęcane do pracy nad własnymi statutami. Tak więc wtedy w pewnym sensie myślenie konstytucyjne było aplikowane do szkół, po czym konstytucja została przyjęta i odpuszczono myślenie o tym, żeby statuty były do niej dostosowane. Myślę, że wówczas zabrakło energii obywatelskiej. Tak samo jak zabrakło energii do myślenia o edukacji obywatelskiej, edukacji antydyskryminacyjnej. Zostało to potraktowane na takiej zasadzie, że skoro już się jakoś „poukładaliśmy” jako państwo i skoro instytucje jakoś działają, to już nie ma co tym się zajmować.

Wszystkie przykłady pokazują jednak, że jeżeli się tym nie zajmujemy na poważnie, to później po porostu będzie wstyd, jakie rzeczy dzieją się w polskich szkołach. Sądzę, że myślenie konstytucyjne w kontekście statutów i upodmiotowienia uczniów w szkołach czeka naprawdę wielka przyszłość. Na pewno jest to jeden z ważnych punktów zaczepienia dla reformy polskiej edukacji.

Bardzo serdecznie dziękuję i, jak powiedziałem, muszę się niestety pożegnać.

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Żandarmeria Wojskowa nie może zakładać "Niebieskiej Karty”. RPO apeluje o wypełnienie takiej luki prawnej

Data: 2021-01-25
  • Choć Żandarmeria Wojskowa dostała uprawnienia do natychmiastowej izolacji sprawców przemocy domowej, to nie ma uprawnień do wdrażania procedury "Niebieskiej Karty”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich występuje do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednią zmianę prawa

30 kwietnia 2020 r. do polskiego prawa wprowadzono m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Na tej podstawie Żandarmeria Wojskowa zyskała uprawnienie do wydania wobec żołnierza stosującego przemoc w rodzinie nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania lub zakazu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Ponadto przedstawiciel ŻW może być czynnym uczestnikiem gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie. Nie może jednak uruchomić procedury „Niebieskiej Karty”. Nie należy bowiem do podmiotów wymienionych w art. 9d ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Wyeliminowanie tej luki przyczyniłoby się do lepszej skuteczności przeciwdziałania i zwalczania przemocy domowej. A efektywna realizacja tego obowiązku przez Polskę jest wymogiem wynikającym z przepisów prawa międzynarodowego. Chodzi m.in. o Konwencję Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencję Stambulskę), Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet.

Konwencję Stambulską stosuje się w czasie pokoju i w trakcie konfliktów zbrojnych. Oznacza to, że szczególnym jej adresatem są Siły Zbrojne. Realizacja standardu ochrony tej Konwencji obowiązuje w relacjach pionowych - pomiędzy dowódcami a żołnierzami, relacjach poziomych - pomiędzy żołnierzami, a przede wszystkim - w rodzinach wojskowych,

Z tego względu konieczne jest wyposażenie ŻW w narzędzia prawne pozwalające na skuteczne wdrażanie „Niebieskiej karty”.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie podjęcia właściwej inicjatywy ustawodawczej. Pismo do MS Rzecznik przesłał do wiadomości Ministrowi Obrony Narodowej     

WZF.7044.24.2020

Kwarantanna graniczna dla ojca i córki po powrocie z ferii zimowych. Kolejna interwencja RPO do sanepidu

Data: 2021-01-25
  • Ludzie, którzy wracali z dziećmi w wieku szkolnym z zimowych ferii, skarżą się na objęcie kwarantanną
  • A rozporządzenie rządu  z 21 grudnia 2020 r.  wyłącza zarówno uczniów, jak ich opiekunów spod przepisów o kwarantannie
  • Sanepid, do którego obywatel zwrócił się o cofnięcie kwarantanny,  odmówił bez wszczynania postępowania administracyjnego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do sanepidu, wskazując na naruszenie uprawnień obywatela

Obywatel powiadomił RPO, że  niezgodnie z prawem został wraz z córką objęty obowiązkiem kwarantanny po powrocie do Polski z ferii zimowych. A jego córka musi kontynuować naukę w trybie stacjonarnym.

Zgodnie zaś z § 3 ust. 2 pkt 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązku kwarantanny w związku z przekroczeniem polskiej granicy państwowej samolotem nie stosuje się w stosunku do uczniów i ich opiekunów,

Mimo to dane osobowe skarżącego i jego córki wpisano do systemu teleinformatycznego Ewidencja Wjazdów do Polski, gdzie gromadzi się  informacje o osobach podlegających obowiązkowi kwarantanny.

Obywatel zwrócił się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w  Warszawie o zwolnienie z kwarantanny. Sanepid odmówił, twierdząc, że w jego sprawie nie wystąpiły okoliczności uzasadniające zwolnienie z obowiązku kwarantanny.

RPO przypomina, że sanepid w uzasadnionych przypadkach decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia. Powinien wydać decyzję administracyjną albo o zwolnieniu z kwarantanny, albo o odmowie. Nie ulega zatem wątpliwości, że wniosek obywatela o zwolnienie z obowiązku kwarantanny uruchamia postępowanie administracyjne, które powinno być zakończone stosowną decyzją, zawierającą uzasadnienie faktyczne i prawne oraz pouczenie o prawie wniesienia odwołania.

Rzecznik przytacza orzecznictwo NSA, że w demokratycznym państwie prawnym nie można dopuścić do sytuacji, w której wnioski jednostek mające znaczenie dla realizacji ich praw byłyby rozpatrywane poza procedurą. Jednostka powinna mieć gwarancję rozpoznania jej wniosku w formie decyzji, wydawanej w odpowiedniej procedurze, która następnie podlega kontroli.

Gdyby zatem nawet przyjąć, że prawodawca nie określił jednoznacznie, że skrócenie lub zwolnienie z obowiązku kwarantanny ma nastąpić w drodze decyzji administracyjnej, to organ inspekcji sanitarnej powinien przyjąć taką formę załatwienia sprawy z uwagi na to, że decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia kwarantanny w oparciu o swoistą klauzulę generalną „uzasadnionego przypadku”, która jest pojęciem ogólnym i niedookreślonym.   

Dlatego RPO uznał, że warszawski sanepid naruszył uprawnienia procesowe obywatela, gdyż po rozpoznaniu jego wniosku o zwolnienie z kwarantanny nie wydał decyzji administracyjnej, lecz zwykłym pismem poinformował go o braku podstaw do pozytywnego załatwienia jego żądania.

W związku z tym RPO wniósł, by sanepid przeprowadził postępowanie administracyjne w tej sprawie w formie przewidzianej w art. 104 § 1 K.p.a. 

V.7018.122.2021

Kurator sądowa nachodzi 17-latkę za udział w proteście w Kielcach. Interwencja RPO

Data: 2021-01-22
  • Kuratorka sądowa weszła bez pukania i przedstawiania się do mieszkania, by 17-latkę z Kielc wypytywać o jej udział w protestach społecznych
  • Policja zawiadomiła bowiem sąd o jej możliwej "demoralizacji”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę. Interweniuje w sądzie i miejscowej policji
  • Wskazuje na możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny

Media podały, że kuratorka sądowa odwiedziła 16-latkę z Kielc w związku z jej udziałem w protestach w obronie praw kobiet w listopadzie 2020 r., gdy została wylegitymowana przez policję.

Dziewczyna została obudzona przez nieznajomą kobietę, która weszła do jej domu przez otwarte drzwi. Wypytywała ją o udział nastolatki w manifestacji i dane rodziców. Dopiero w trakcie rozmowy przedstawiła się jako społeczny kurator sądowy i pokazała legitymację. Miała działać na polecenie sądu rodzinnego w Kielcach. Następnego dnia przeprosiła za opisaną sytuację.

Wizyta była wynikiem przekazania przez policję do sądu rodzinnego informacji na temat możliwej demoralizacji.

Budził to niepokój RPO z uwagi na przebieg procedury i możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny.

Dlatego Rzecznik prosi Kuratora Okręgowego Sądu Okręgowego w Kielcach o wyjaśnienia i informację, jakie dalsze działania podjęto w tej sprawie.

Ponadto o wyjaśnienia poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach. 

Zwrócił mu uwagę, że również osoby niepełnoletnie mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Korzystają  z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji) i udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Podobne gwarancje zawiera Konwencja ONZ o Prawach Dziecka z 1989 r.  Gwarantuje ona dziecku prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach, które go dotyczą, prawo do swobodnej wypowiedzi  oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Dlatego traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji jest trudne do zaakceptowania.

W indywidualnych przypadkach wnioski policji do sądu rodzinnego o zastosowanie środków przewidzianych w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich  mogą być słusznie uznane przez nieletniego i jego rodzinę za krzywdzące. Mogą też  powodować  obniżenie, czy wręcz utratę zaufania do państwa, które zgodnie z art. 5 Konstytucji jest przecież przede wszystkim zobowiązane do poszanowania praw i wolności obywatelskich. A każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych.

Wydaje się zatem, że pouczenie ze strony funkcjonariusza (zdając sobie równocześnie sprawę z oczekiwań organów władzy publicznej wobec policji), byłoby w większości przypadków wystarczające, a w odniesieniu do osób nieletnich służyło zachowaniu zaufania do organów państwa, w tym policji – wskazuje RPO.  

VII.564.10.2021

Nie mieszkał z rodzicami, ale sąd obciążył go ich długami. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-20
  • Obywatel został obciążony przez sąd długami mieszkaniowymi rodziców, choć z nimi nie mieszkał, gdy one powstawały
  • Wobec niemożności ściągnięcia długu od pozostałych dłużników, egzekucja objęła tylko jego
  • Pogorszyło to i tak niełatwą sytuację bytową jego i jego rodziny, w tym czworga dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale mieszkające z nim osoby pełnoletnie.  

Stan faktyczny sprawy

Najemcy mieszkania komunalnego od 2008 r. nieregularnie uiszczali czynsz oraz opłaty. W 2013 r., gdy zaległość sięgała kilkunastu tys. zł, gmina wytoczyła im proces o zapłatę.

Sąd Rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych - najemcy i członków jego rodziny mieszkających wraz z nim – na rzecz gminy w sumie ponad 20 tys.zł.

Jeden z synów najemcy, obciążony obowiązkiem zapłaty długu, wniósł sprzeciw od nakazu. Argumentował, że nie wiedział o zaległościach czynszowych, gdyż od 2007 r. nie mieszkał już z rodzicami.

Dołączył dokumenty potwierdzające, że w tym okresie zawarł umowę najmu innego mieszkania. Mieszkał w nim z żoną i czwórką dzieci. Był zameldowany tam na pobyt czasowy i otrzymywał od gminy dodatek mieszkaniowy.

Z powodu nieuzupełnienia braków formalnych pisma Sąd Rejonowy odrzucił jego sprzeciw. Dlatego zasadność żądania gminy wobec obywatela nie została poddana merytorycznej ocenie sądu. Nakaz zapłaty stał się prawomocny.

Komornik wszczął postepowanie w celu wyegzekwowania długu z jego majątku. Wobec bezskuteczności egzekucji wobec pozostałych dłużników – z  braku składników majątkowych jej podlegających - gmina dochodzi zapłaty  wyłącznie od pozwanego syna.

Podejmowane przez obywatela próby porozumienia z gminą w celu umorzenia postępowania egzekucyjnego nie dały skutku. A sytuacja materialna rodziny jest zła. On ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, a jego żona ma rentę socjalną.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie odnoszącym się do pozwanego syna.  Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych opłat, mimo jego niezamieszkiwania w tym lokalu;
  • naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanego - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec pozwanego.

Można mieć wątpliwości, czy dokumenty gminy wystarczały do wydania nakazu zapłaty także w stosunku do innych osób niż najemca,  w tym zwłaszcza syna. Do pozwu nie dołączono bowiem ani zaświadczenia o zameldowaniu go w lokalu, ani dowodu, że wezwanie do zapłaty skierowano także do niego.  

W efekcie - wbrew art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego -  obciążono go  zapłatą należności, do których w ogóle nie był zobowiązany w świetle prawa. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. 

Naruszona została zatem zasada zaufania obywatela do państwa, a w szczególności bezpieczeństwo prawne pozwanego. Wydanie nakazu zapłaty  musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę własności i praw majątkowych pozwanego.

Taki nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej. 

Majątek pozwanego został uszczuplony w wyniku egzekucji komorniczej na podstawie zaskarżonego nakazu zapłaty, co wpływa na obniżenie warunków bytowych jego i jego rodziny.

Pozwany nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym rozwiązaniem jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.294.2020

Bezpodstawna kwarantanna uczniów powracających z zagranicy i ich opiekunów. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-01-20
  • Osoby, które wracały z zagranicy z dziećmi w wieku szkolnym, skarżą się, że zostały objęte kwarantanną
  • Tymczasem rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia wyłącza zarówno uczniów, jak ich opiekunów spod przepisów o kwarantannie
  • A sanepid, który mógłby cofnąć kwarantannę, nie czyni tego na czas 
  • W efekcie dzieci nie zaczęły zaś nauki w trybie stacjonarnym  - jedną z tych decyzji sanepid cofnął po interwencji RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciły się dwie osoby, które po powrocie do Polski zostały wraz z dziećmi niezgodnie z prawem objęte kwarantanną.

W obu przypadkach obywatele wskazali, że podczas kontroli na lotnisku przedstawili odpowiednie dokumenty, które pozwalały na stwierdzenie, że należą do grup wyłączonych spod przepisów o kwarantannie. Mimo to ich nazwiska znalazły się w systemie teleinformatycznym Ewidencja Wjazdów do Polski, w którym gromadzone są informacje o osobach podlegających obowiązkowi kwarantanny. Tym samym kwarantanna jest w mocy.

Ponieważ osoby te wracały do kraju 14 stycznia, ich dzieci nie mogą teraz wrócić do szkół po feriach, by rozpocząć naukę w trybie stacjonarnym. To zaś narusza obowiązek szkolny.

Mimo że obywatele zwrócili się do sanepidu o zwolnienie z kwarantanny, w jednym przypadku wniosek nie został rozpatrzony, w drugim zaś został potraktowany jako zwykłe pismo, na które udzielono jedynie wyjaśnień, lecz nie zwalniając z kwarantanny.

Rzecznik podjął w tej sprawie interwencje w odpowiednich Państwowych Powiatowych Inspektoratach Sanitarnych. W efekcie jeden z sanepidów uchylił decyzję o kwarantannie.

V.7018.80.2021, V.7018.87.2021

Co się dzieje z 1% podatku dla rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami? RPO pyta Ministra Finansów

Data: 2021-01-20
  • Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami mają poważne problemy z otrzymaniem środków pochodzących z 1% podatku przekazywanego na rzecz organizacji pożytku publicznego
  • RPO pyta Ministra Finansów o powody odrzucenia prawie 400 tys. wniosków o przekazanie 1% 
  • A przepisy w tym względzie nie zmieniły się - pozwalają tylko nie uwzględniać wniosków błędnych formalnie
  • Dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami zmiana polityki fiskusa oznacza stratę od 30% do 80% wpłat. Istotnie utrudnia to także pokrywanie kosztów leczenia i rehabilitacji dzieci

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami zastanawiają się, jaka jest przyczyna takiego stanu, zwłaszcza czy miała na to wpływ centralizacja obsługi rozliczeń 1% podatku, którą od 2020 r. powierzono Naczelnikowi Pierwszego Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy, czy też sytuacja związana z pandemią COVID-19.

Z danych resortu finansów wynika, że w 2020 r. negatywnie zweryfikowano 398 225 wniosków o przekazanie 1% podatku za 2019 r.

RPO chciałby poznać szczegółowe powody – ilu podatników nie zapłaciło pełnych kwot podatku (wtedy można odmówić przekazania 1%), ile organizacji podało zły numer rachunku bankowego, ile skreślono z wykazu organizacji pożytku publicznego oraz ilu podatników podało zły numer KRS organizacji. A tylko z tych powodów ustawa o PIT pozwala na wstrzymanie przekazania 1%.

Rzecznik podkreśla, że z jego punktu widzenia jako organu stojącego na straży konstytucyjnych praw obywatelskich istotne jest, aby instytucja 1% podatku funkcjonowała prawidłowo, zapewniając osobom potrzebującym realną możliwość uzyskania środków niezbędnych do poprawy ich trudnej sytuacji życiowej.

Dlatego pyta, jaka jest - według resortu finansów - przyczyna znacznego obniżenia kwot uzyskanych przez beneficjentów w ramach 1% podatku za 2019 r.  Prosi też o dodatkowe informacje statystyczne na temat liczby negatywnie zweryfikowanych wniosków o przekazanie 1% w ostatnich 5 latach, z uwzględnieniem podziału na poszczególne ustawowe przyczyny odmowy.

V.511.39.2021

Koronawirus. Co z zasiłkiem opiekuńczym dla rodziców dzieci starszych? – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-01-18

Czy dodatkowy zasiłek opiekuńczy z ustawy covidowej zostanie przedłużony w zakresie niedotyczącym rodziców pełnosprawnych uczniów klas I – III – pytanie na infolinię 800-676-676

Obecnie (15 stycznia) nie ma jeszcze informacji o przedłużeniu okresu uprawnienia do pobierania tego świadczenia i ewentualnych nowych zasadach jego przyznawania.

UWAGA!  AKTUALIZACJA!  Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 15 stycznia 2021 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz. U. poz. 106 z 2021 r.) przedłużono możliwość jego pobierania na okres od dnia 18 do 31 stycznia 2021 r.

Co jest w przepisach?

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 23 grudnia 2020 r. (w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19), dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługiwał od 28 grudnia 2020 r. do 17 stycznia 2021 r. Jednak czas jego pobierania może zostać wydłużony, jeśli sytuacja epidemiczna wciąż będzie trudna.

Zgodnie z przepisami tzw. ustawy covidowej Rada Ministrów może, w celu przeciwdziałania COVID-19, w drodze rozporządzenia, określić dłuższy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego dla poszczególnych grup osób uprawnionych oraz w zależności od funkcjonowania poszczególnych placówek, mając na względzie okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii oraz skutki nimi wywołane.

I właśnie w tej sprawie przedłużenia okresu uprawnienia do pobierania tego świadczenia i ewentualnych nowych zasadach jego przyznawania nie ma nowych informacji.

Przypomnieć należy, że dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje w sytuacji ograniczenia w funkcjonowaniu lub zamknięcia placówek, m. in. żłobka, przedszkola, szkoły, klubu dziecięcego:

  1. rodzicom dzieci do lat 8,
  2. ubezpieczonym rodzicom dzieci w wieku:
  • do 16 lat, które mają orzeczenie o niepełnosprawności,
  • do 18 lat, które mają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  • do 24 lat, które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
  1. rodzicom lub opiekunom pełnoletnich osób niepełnosprawnych zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą.

Stan prawny: 15 stycznia 2021 r.

Rodziny dzieci z niepełnosprawnościami nadal mają kłopoty z dotarciem do szkół. RPO do MEN

Data: 2021-01-18

Dzieci z niepełnosprawnościami mają kłopoty z dotarciem do szkól. Ze skarg rodziców wynika, że w efekcie dzieci nie są w stanie realizować obowiązku szkolnego

Chodzi o problem sygnalizowany od lat: placówki specjalistyczne dla dzieci z niepełnosprawnościami często są daleko od domu. Często placówka, która jest w stanie pomóc danemu dziecku, leży poza granicami jego powiatu. Dowozić je tam musza rodzice – a obowiązkiem gminy jest zwrócić koszt tego dojazdu.

Dla rodzin mieszkających poza wielkimi miastami to ogromny problem. Na wielu spotkaniach regionalnych RPO Adama Bodnara rodzice opowiadali o tym, jak trudno uzyskać zwrot kosztów, zwłaszcza że rodziny muszą pokonywać ogromne odległości, by dotrzeć do placówki, która naprawdę może pomóc dziecku.

W mijającej VII kadencji Rzecznikowi udało się już doprowadzić do zmiany przepisów tak, by zwrot kosztów dojazdu obejmował nie tylko drogę, jaką rodzic pokonuje razem z dzieckiem – ale też powrót rodzica do domu i ponowną jazdę po dziecko. Jednak nadal sposób szacowania kosztów dowozu a także uzależnienie zwrotu tego kosztu od typu placówki, do jakiej uczęszcza dziecko z niepełnosprawnością, odcina je wiele z nich od nauki, terapii i rehabilitacji

W wystąpieniu generalnym do Ministra Edukacji i Nauki RPO przedstawia kompleksowo, co należy zmienić w prawie i w funkcjonowaniu państwa, by prawo tych dzieci do nauki było realizowane.

  1. Kryteria ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna

Zdecydowanie najliczniejszą grupę kierowanych do Rzecznika skarg stanowią te dotyczące sposobu obliczania zwrotu kosztów podróży do szkoły.

Wątpliwości wywołuje m.in. sposób ustalania „średniej ceny jednostki paliwa w danej gminie”. Przepisy nie mówią, jakiego okresu mają dotyczyć te średnie ceny, więc gminy liczą je tak, było to najbardziej korzystne dla budżetu samorządu, na czy tracą rodziny dzieci z niepełnoisprawnościami.

Rodzice skarżą się też, że gminy nie uznają długości trasy pokonywanej z miejsca zamieszkania do wybranej placówki oświatowej. Brakuje wyraźnych kryteriów weryfikacji takich danych. Weryfikacja przez organ gminy powinna następować jedynie w przypadku znacznej rozbieżności wskazanej wartości w stosunku do obliczanej przez gminy.

  1. Kryterium wieku w przypadku osób z niepełnosprawnościami

Kolejnym problemem jest to, że dofinansowanie transportu ucznia z niepełnosprawnością jest możliwe tylko do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 21 lat (w przypadku uczniów szkół ponadpodstawowych, do ukończenia 24 lat).

W opinii RPO takie ograniczenie obowiązku organizowania bezpłatnego transportu i opieki dla uczniów z niepełnosprawnościami ma charakter dyskryminujący oraz pogłębia nierówności pomiędzy uczniami pełnosprawnymi a niepełnosprawnymi.

  1. Wprowadzenie terminu „ośrodek rewalidacyjno-wychowawczy”

Środowiska osób z niepełnosprawnością wskazują, że z uwagi na znaczną liczbę wniosków gminy nie są w stanie sfinansować bezpłatnego przewozu do placówek oświatowych, które nie są ośrodkiem rewalidacyjno-wychowawczym, a brak wyraźnego obowiązku określonego w ustawie uniemożliwia realizację takiego zadania ponad dostępne środki w budżecie gminy. Wówczas uczniowie kształcący się w ramach zajęć rewalidacyjno-wychowawczych zmuszeni są korzystać z dowozu i opieki obciążonych opłatą abonamentową. W mojej opinii takie ukształtowanie wskazanego obowiązku pogłębia poczucie nierówności pomiędzy uczniami z niepełnosprawnościami z uwagi na uzyskane skierowanie do wybranej placówki oświatowej.

Z drugiej strony należy zauważyć, że gmina może zorganizować dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnościami, których kształcenie i wychowanie odbywa się w ramach kształcenia specjalnego bądź indywidualnego nauczania, bezpłatny transport i opiekę w czasie przewozu do szkoły ponadpodstawowej oraz specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych również w przypadkach, w których nie ma takiego obowiązku. RPO z przykrością muszę stwierdza, że wielokrotnie w takich sytuacjach przeważa interes finansowy gminy, a nie prawo dziecka do edukacji.

XI.7036.61.2017

Czy kobieta, której właśnie kończy się urlop macierzyński, może iść na zasiłek opiekuńczy i opiekować się niemowlakiem w związku z covidem? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-13

Niestety, w takiej sytuacji dodatkowy zasiłek opiekuńczy nie przysługuje. Na pomoc finansową państwa można by liczyć tylko wtedy, gdyby żłobki i inne miejsca opieki nad malutkimi dziećmi były odgórnie zamknięte.

Zgodnie z art. 4 ust. 1specustawy „covidowej”z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych  zasiłek przysługuje wyłącznie w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19.

Stan prawny 12 stycznia 2021 r.

Czy polsko-ukraińska rodzina musi po przekroczeniu granicy iść na kwarantannę?  - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-04

Pan pyta o obowiązek poddania się kwarantannie po przekraczaniu granicy podczas powrotu do Polski przez jego żonę – Ukrainkę posiadającą kartę pobytu oraz dzieci, posiadające polskie obywatelstwo.

Ta podstawa to Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. „w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”, które to  weszło w życie dnia 28 grudnia 2020 r.

Na jego podstawie do dnia 17 stycznia 2021 r. wprowadza się ograniczenia przy przekraczaniu zewnętrznej granicy Rzeczypospolitej, czyli granicy z państwami, które nie są w Unii Europejskiej. Zatem kryterium nie jest tu to, kto przekracza granicę, ale jaka to granica.

Jeśli ktoś chce przez zewnętrzną granicę Rzeczypospolitej wjechać do kraju, , musi odbyć kwarantannę. Trwa ona 10 dni. Straży Granicznej trzeba podać przy wjeździe, gdzie się będzie i pod jakim numerem telefonu.

Od obowiązku kwarantanny zwolniony jest cały katalog osób. Od zaszczepionych na covid poczynając przez kierowców zawodowych, pilotów, kolejarzy, dyplomatów, uczniów i studentów jadących do szkoły, konserwatorów zabytków, żołnierzy czy członkówie służb specjalnych wykonujący swoje zadania.

Cudzoziemcy posiadający zezwolenie na pobyt stały lub zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej oraz ich małżonkowie i dzieci, mogą przekroczyć granicę bez kwarantanny, ale tylko w tranzycie przez Polskę do miejsca pobytu na

W czasie kwarantanny można wyjść z domu tylko do lekarza w przypadku podejrzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2  i na czas zrobienia sobie testu na wirusa SARS-CoV-2

Stan prawny na dzień 5 stycznia 2021 roku.

Kwarantanny, po przekroczeniu polskiej granicy w ramach wykonywania czynności zawodowych, nie muszą odbywać:

  • załogi statków powietrznych,
  • marynarze, rybacy oraz inni członkowie załóg statków morskich, oraz statków żeglugi śródlądowej, a także serwisanci statków oraz inspektorzy  administracji morskiej lub uznanych organizacji w celu wykonania inspekcji,
  • osoby wykonujące pracę lub świadczące usługi w na statkach, lub morskich platformach wydobywczych i wiertniczych,
  • osoby wykonujące w Polsce lub państwie sąsiadującym prace związane z przygotowaniem lub realizacją inwestycji w zakresie terminalu w rozumieniu ustawy o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu, strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych w rozumieniu ustawy o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych lub strategicznych inwestycji w sektorze naftowym w rozumieniu ustawy o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w sektorze naftowym,
  • kierowcy wykonujący przewóz drogowy w ramach międzynarodowego transportu drogowego lub międzynarodowego transportu kombinowanego w rozumieniu przepisów ustawy o transporcie drogowym,
  • obsady pociągów oraz inni pracownicy niezbędni do wykonywania usług przewozu towarowego w ramach międzynarodowego transportu kolejowego, wykonujących czynności zawodowe w Polsce  lub państwie sąsiadującym, na podstawie listy stanowiącej wykaz tych osób przekazanej przez przewoźnika,
  • kierowcy wykonujący przewóz drogowy pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony w transporcie drogowym rzeczy oraz niezarobkowym przewozie drogowym rzeczy,
  • kierowcy wykonujący przewóz drogowy pojazdami przeznaczonymi do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą w zarobkowym międzynarodowym transporcie drogowym osób.

Ponadto z kwarantanny po przekroczeniu polskiej granicy zwolnieni są również:

  • uczniowie pobierający naukę w Polsce i ich opiekunowie, którzy przekraczają granicę wraz z uczniami w celu umożliwienia tej nauki,
  • studenci, uczestnicy studiów podyplomowych, kształcenia specjalistycznego i innych form kształcenia, a także doktoranci kształcący się w Polsce i osoby prowadzące działalność naukową w Polsce,
  • żołnierze Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej lub wojsk sojuszniczych, funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Celno-Skarbowej, Państwowej Straży Pożarnej oraz Służby Ochrony Państwa, inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego, wykonujący zadania służbowe,
  • członkowie misji dyplomatycznych, urzędów konsularnych i przedstawicieli organizacji międzynarodowych oraz członków ich rodzin, a także przez inne osoby przekraczające granicę na podstawie paszportu dyplomatycznego,
  • inspektorzy administracji morskiej lub uznanej organizacji, o której mowa w przepisach o bezpieczeństwie morskim, którzy przekraczają granicę w celu przeprowadzenia inspekcji,
  • osoby, które wykonują prace w gospodarstwie rolnym znajdującym się po obu stronach granicy,
  • cudzoziemcy posiadający zezwolenie na pobyt stały lub zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej oraz ich małżonkowie i dzieci, w celu przejazdu przez terytorium Polski  do miejsca zamieszkania lub pobytu, na terytorium innych państw członkowskich Unii Europejskiej, państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub Konfederacji Szwajcarskiej,
  • osoby odbywające żeglugę pływającymi jednostkami rekreacyjnymi pomiędzy portami państw członkowskich UE, państwa członkowskiego EFTA - stron umowy o EOG bez zawijania do portów państw trzecich,
  • osoby wykonujące za granicą prace związane z ochroną polskiego dziedzictwa kulturowego za granicą, w tym prace konserwatorskie, inwentaryzacyjne i badawcze, realizowane w ramach projektów finansowych ze środków ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego lub środków państwowych instytucji kultury, których organizatorem jest ten minister,
  • osoby biorące udział w charakterze zawodnika, członka sztabu szkoleniowego, lekarza, fizjoterapeuty lub sędziego, w międzynarodowych zawodach sportowych organizowanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez międzynarodową federację sportową działającą w sporcie olimpijskim lub paraolimpijskim, lub inną uznaną przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski albo organizowanych przez międzynarodową organizację sportową o zasięgu kontynentalnym należącą do takiej federacji, lub polski związek sportowy, a także przez akredytowanych dziennikarzy,
  • osoby wykonujące zawód medyczny, które uzyskały kwalifikacje do wykonywania danego zawodu poza terytorium Polski i przekraczają granicę w celu udzielenia świadczeń zdrowotnych na terytorium Polski,
  • osoby, które w styczniu 2021 r. przystępują do egzaminu ósmoklasisty przeprowadzanego w szkołach podstawowych dla dorosłych, w których nauka kończy się w semestrze jesiennym,
  • osoby zaszczepione przeciwko COVID-19, którym wystawiono zaświadczenie o wykonaniu szczepienia ochronnego,
  • osoby, które w styczniu 2021 r. przystępują do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie, o którym mowa w rozdziale 3b ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2020 r. poz. 1327), w brzmieniu obowiązującym przed dniem 1 września 2019 r., lub egzaminu zawodowego, o którym mowa w rozdziale 3b ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty,
  • osoby, które przekraczają granicę państwową stanowiącą granicę wewnętrzną w rozumieniu art. 2 pkt 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/399 z dnia 9 marca 2016 r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice (kodeks graniczny Schengen), w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.
  • obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich  Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub Konfederacji Szwajcarskiej oraz ich małżonkowie i dzieci, w celu przejazdu przez terytorium Polski do miejsca zamieszkania lub pobytu (obowiązuje od 30.12.2020 r.).

Więcej informacji na temat kwarantanny można uzyskać a stronie Straży granicznej:  www.strazgraniczna.pl.

Informacje dotyczące przekraczania granicy państwowej przez obywateli RP, kwarantanny (wynikającej z przekroczenia granicy) oraz otwartych przejść granicznych na granicy zewnętrznej  tel. + 48 22 500 40 00 oraz +48 22 500 41 49 (w godz. 9.00-16.00).

e-mail: zg.kg@strazgraniczna.pl

Dwa identyczne orzeczenia spadkowe. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-12-28
  • W ciągu dwóch lat ten sam sąd wydał dwa analogiczne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • Spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym potwierdzeniem uprawnień z tytułu dziedziczenia
  • To zaś uniemożliwia swobodne dysponowanie majątkiem 
  • Jedynym wyjściem jest uchylenie drugiego z wydanych orzeczeń przez Sąd Najwyższy

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do SN.

W 2005 r. Sąd Rejonowy z wniosku Gminy Miejskiej orzekł, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: żona (w jednej czwartej części) oraz czworo ich dzieci (po 3/16 części każde). Postanowienie to uprawomocniło się na poziomie I instancji, gdyż żaden z uczestników nie złożył apelacji.

W 2007 r. ten sam sąd, na wniosek jednej z córek, wydał identyczne postanowienie. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Rzecznik zaskarżył drugie z wydanych orzeczeń, jako zapadłe wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Sprawa spadku została bowiem rozstrzygnięta w 2005 r.  Doszło zatem do rażącego naruszenia prawa procesowego i w efekcie tzw.  naruszenia powagi rzeczy osądzonej. Prawo przewiduje bowiem zakaz prowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie.

Doprowadziło to do sytuacji, w której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Spadkobiercy mają prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy, sąd będzie respektował uprzednie uprawomocnienie się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku.

Sąd musi dochować należytej czujności procesowej, by uniknąć prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji.  W sytuacji wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Art. 21 ust. 1 Konstytucji chroni własność oraz prawo dziedziczenia

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Jedynym środkiem pozwalającym na wyeliminowanie z obrotu prawnego drugiego postanowienia spadkowego jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik składa ją do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.261.2020

Koronawirus. Zła sytuacja w szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej. Interwencja RPO

Data: 2020-12-21
  • W szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej chorzy na Covid-19 przebywają razem z pacjentami, u których zakażenia nie zdiagnozowano
  • Nie wyznaczono bowiem żadnego szpitala w kraju, do którego można by kierować pacjentów tych oddziałów z potwierdzonym zakażeniem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony brakiem systemu, który skutecznie zapewniałby bezpieczeństwo zdrowotne takim pacjentom

Dyrektor Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. St. Kryzana w Starogardzie Gdańskim skierował niedawno do Ministerstwa Zdrowia pismo w sprawie sposobu postępowania z pacjentami oddziałów psychiatrii sądowej, którzy są zarażeni koronawirusem.

Informował, że w oddziałach tych występują ogniska zakażeń. Chorzy, wymagający bezwzględnej hospitalizacji, muszą mieć zapewnioną adekwatną opiekę lekarską w oddziale zakaźnym/internistycznym. Pozostali, którzy nie mają nasilonych objawów somatycznych i wskazań do pobytu w szpitalu, winni być kierowani do izolatorium.

Tymczasem chorzy na Covid-19 przebywają w oddziałach psychiatrycznych razem z innymi pacjentami, u których nie zdiagnozowano zakażenia. Dzieje się tak z powodu braku rozwiązań systemowych - nie został bowiem wyznaczony żaden podmiot leczniczy, dysponujący odpowiednią infrastrukturą, do którego można kierować pacjentów oddziałów psychiatrii sądowej z potwierdzonym zakażeniem.

A szpital w Starogardzie Gdańskim nie jest przeznaczony do leczenia pacjentów z Covid-19. Nie spełnia wymogów placówki leczenia chorób zakaźnych oraz nie zatrudnia personelu specjalizującego się w tym.

Trudną sytuację pogarszają warunki bytowe w oddziałach psychiatrii sądowej. Ogromne zagęszczenie pacjentów uniemożliwia umieszczenie ich w małych salach. To efekt wieloletnich zaniedbań finansowania leczenia psychiatrycznego.

Dyrektor szpitala apeluje o wsparcie w niezwłocznym rozwiązaniu problemu i opracowaniu procedur, które pozwolą przekazać chorych pacjentów do miejsca, gdzie otrzymają adekwatną pomoc.

A jest to grupa osób wymagająca szczególnego traktowania z uwagi na zaburzenia psychiczne o różnym stopniu nasilenia. Wśród nich są osoby, wobec których wykonywany jest środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym o wzmocnionym poziomie zabezpieczenia. Są też osoby aresztowane, wobec których prowadzona jest na zlecenie sądów i prokuratur  obserwacja sądowo-psychiatryczna oraz osoby tymczasowo aresztowane na podstawie art. 260 Kodeksu postępowania karnego.

Charakterystyka kliniczna tej grupy osób oraz niejednorodność pod względem sytuacji prawnej pacjentów – według dyrektora Szpitala w Starogardzie Gdańskim - bardzo komplikuje właściwe leczenie. Pacjenci aresztowani pozostają do dyspozycji sądów i prokuratur całego kraju. A nadzór nad wykonywaniem środka zabezpieczającego pełni Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim i Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Przetransportowanie chorych do innych szpitali wymaga zaś konwojów policyjnych. Tymczasem policjanci obawiają się kontaktu z zakażonymi, a karetki „covidowe” nie mogą transportować osób aresztowanych.

Ponadto dyrektor jest również zatroskany sytuacją pacjentów nieletnich. Wobec ognisk koronawirusa oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży w szpitalu w Starogardzie Gdańskim oraz w Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku wyłączono z udzielania świadczeń lekarskich. Tym samym w woj. pomorskim  nie ma możliwości uzyskania stacjonarnej opieki psychiatrycznej dla dzieci poniżej 16 roku życia. Stanowi to zagrożenie dla życia i zdrowia tych pacjentów.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska poprosiła wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego o poinformowanie, czy resort podjął działania w celu opracowania systemowych rozwiązań pozwalających na organizację leczenia zakażonych koronawirusem pacjentów oddziałów psychiatrii sądowej i oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży. Powołała się nie tylko na sytuację szpitalu w Starogardzie Gdańskim, ale i niewątpliwie podobne realia w tego typu placówkach w całej Polsce oraz aktualną sytuację epidemiczną w kraju.

IX.517.2363.2020

W okresie Świąt osadzeni częściej porozmawiają z najbliższymi przez komunikatory

Data: 2020-12-21
  • W  okresie świątecznym Służba Więzienna umożliwia osadzonym częstszy kontakt z bliskimi za pośrednictwem internetu
  • W więzieniach, gdzie  infrastruktura na to pozwala, zostaną uruchomione dodatkowe stanowiska komputerowe, a także zostanie zwiększona częstotliwość wideorozmów
  • Z komunikatora internetowego Skype mogą skorzystać wszyscy skazani, którzy będą chcieli

Tak SW odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich, ktory monitoruje sytuację epidemiczną w zakładach karnych i aresztach śledczych.

Z uwagi na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego od października 2020 r. Służba Więzienna ponownie wstrzymała widzenia osób pozbawionych wolności z najbliższymi.

Brak możliwości bezpośrednich spotkań z rodziną bez wątpienia jest sytuacją trudną, co we wnioskach kierowanych do Biura RPO podkreślają zarówno osoby pozbawione wolności, jak i ich bliscy. Wobec tego istotne, aby osadzeni mieli realne możliwości korzystania z alternatywnych form kontaktu ze światem zewnętrznym. Ma to szczególne znaczenie w okresie świątecznym.

Dlatego też RPO zwrócił się do wszystkich dyrektorów okręgowych SW o poinformowanie, czy dyrektorzy jednostek penitencjarnych rozważają możliwość zintensyfikowania w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku widzeń za pośrednictwem Skype’a oraz prowadzenia rozmów telefonicznych z najbliższymi przez osoby pozbawione wolności. RPO rekomendował podjęcie takich działań.

Teraz do RPO sukcesywnie napływają odpowiedzi. Z dotychczas już otrzymanych wynika, że Służba Więzienna dostrzega, iż okres świąteczny jest szczególnie trudnym czasem dla osób pozbawionych wolności, dlatego też zostaną wdrożone działania pozwalające na częstszy kontakt osadzonych z bliskimi. W jednostkach, w których infrastruktura na to pozwala zostaną uruchomione dodatkowe stanowiska komputerowe, a także zostanie zwiększona częstotliwość realizacji wideorozmów. Istotnym jest, że z widzenia za pośrednictwem komunikatora internetowego Skype mogą skorzystać wszyscy skazani, którzy wyrażą taką chęć. Nie ma również przeszkód, aby osadzony nawiązał połączenie z rodziną zamieszkującą poza granicami naszego kraju.

Rzecznik jest również informowany o inicjatywach wpisujących się w wyjątkową atmosferę Świąt Bożego Narodzenia i mających na celu  wzmacnianie więzi rodzinnych. W ramach aktywności osadzeni mają m.in. możliwość wykonania kartek świątecznych z życzeniami dla najbliższych oraz nagrania bajek dla swoich dzieci.

IX.517.665.2020

Zakażona karmiąca matka na izolacji - jej dziecko na kwarantannie. Rzecznik interweniuje w sanepidzie

Data: 2020-12-18
  • Po tym, jak stwierdzono zakażenie matki wirusem SARS-Cov-2, jej 11–tygodniowego synka objęto kwarantanną, więc teoretycznie karmiąca go piersią matka nie może się do dziecka zbliżać. 
  • RPO zwrócił się do właściwego sanepidu o wyjaśnienia, a także o interwencję w sprawie

Do Biura wpłynęła skarga kobiety. Okres jej izolacji ma się zakończyć 20 grudnia 2020 r., a kwarantanna syna ma trwać do 27 grudnia.

Kwarantanna oznacza konieczność pozostawania w odosobnieniu z niemowlęciem na 15 m2 (taka jest powierzchnia jej mieszkania), łącznie przez 3 tygodnie, licząc od początku jej  izolacji (6 grudnia 2020 r.). A nie może zostawić syna samego w domu, bo karmi piersią.

W wystąpieniu do właściwego sanepidu RPO przypomina, że §5 ust. 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia z  6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego daje państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu możliwość skrócenia okresu kwarantanny lub nawet zwolnienia z niej w uzasadnionych przypadkach.

- Proszę o udzielenie informacji, czy rozważali Państwo możliwość zastosowania ww. przepisu w przypadku syna Pani (…), a w razie stwierdzenia braku takiej możliwości – wskazanie przyczyn – pisze RPO w pilnym wystąpieniu do sanepidu.

V.565.295.2020

Interwencja RPO ws. szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim

Data: 2020-12-17
  • Dyrektor pilnie oczekuje na zapewnienie pracownikom sprzętu ochrony indywidualnej
  • Szpital ten udziela świadczeń covidowych z powodu niewyznaczenia innego oddziału psychiatrii sądowej w kraju dla pacjentów z dodatnim wynikiem testu
  • W związku z wyłączeniem tam oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży - z uwagi na wystąpienie ogniska zakażeń wirusem SARS-CoV – osoby powyżej 16. roku życia z woj. pomorskiego nie mają dostępu do stacjonarnej opieki psychiatrycznej

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje u Wojewody Pomorskiego  w sprawie Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. St. Kryzana w Starogardzie Gdańskim.

Pismo dyrektora szpitala do wojewody o sytuacji w placówce wzbudziło szczególne zaniepokojenie Rzecznika z uwagi na trudną sytuację zarówno pacjentów jak i pracowników.

Z pisma przekazanego do wiadomości Rzecznika wynika bowiem, że podmiot medyczny pilnie oczekuje na zapewnienie pracownikom sprzętu ochrony indywidualnej. Wprawdzie szpital ten nie jest podmiotem udzielającym świadczeń w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, ale z uwagi na niewyznaczenie w kraju innego oddziału psychiatrii sądowej dla pacjentów z dodatnim wynikiem testu w kierunku COVID-19, jest on zobligowany do udzielania tych  świadczeń.

Wyjątkowo niepokojąca jest też sytuacja młodzieży powyżej 16. roku życia z województwa pomorskiego. Została ona pozbawiona dostępu do stacjonarnej opieki psychiatrycznej wobec   wyłączenia oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w tamtejszym podmiocie medycznym, z uwagi na wystąpienie tam ogniska zakażeń wirusem SARS-CoV-2.

Rzecznik prosi wojewodę Dariusza Drelicha o zainteresowanie się przedstawioną sprawą i przesłanie kopii odpowiedzi dla szpitala.

V.7016.120.2020

 

Minister Anna Schmidt: rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej

Data: 2020-12-16
  • W sejmowej komisji rozpatrywano projekt ustawy dotyczacy zastrzeżeń rządu do Konwencji stambulskiej
  • Zastrzeżenia te nie budzą zasadniczo zaniepokojenia RPO
  • Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania poinformowała, że rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej

16 grudnia 2020 r. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, dotyczące pierwszego czytania rządowego projektu ustawy - o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r.  (druk 822). Projekt został przyjęty.

Zgodnie z wypowiedzią Anny Schmidt (MRiPS/Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania) rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej. W MRiPS toczą się natomiast prace mające doprowadzić do dostosowania definicji przemocy w rodzinie obowiązującej w prawie polskim do wymagań Konwencji stambulskiej.

Posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz w odniesieniu do zastrzeżenia nr 3 odwołała się do uwagi Rzecznika Praw Obywatelskich, że zastrzeżenie zgłoszone przez Polskę powoduje, że niektóre drobne przestępstwa, które mogłyby podlegać rygorom wynikającym z art. 35 Konwencji, nie są ścigane z oskarżenia publicznego, lecz na podstawie prywatnego oskarżenia ofiary przemocy. Dotyczy to w szczególności przestępstw naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni oraz uderzenia lub innego naruszenia nietykalności cielesnej. Postępowanie w takich sprawach może się także toczyć z urzędu wówczas, gdy prokurator uzna, że wymaga tego interes społeczny. W praktyce przejęcie przez prokuratora ścigania w sprawach z oskarżenia prywatnego zdarza się jednak rzadko.

Zaproponowana przez posłankę Hannę Gil-Piątek poprawka, by przestępstwo nietykalności cielesnej wyłączyć z tego zastrzeżenia, została negatywnie oceniona przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, m.in. ze względu na konieczność wprowadzenia, nieuzasadnionych w jego ocenie, zmian do Kodeksu karnego i Kpk. Poprawka została odrzucona.

Czy udział 17-latki w protestach świadczy o jej demoralizacji? Rzecznik pyta stołeczną policję. EDIT: Postępowanie umorzono

Data: 2021-03-07, 2020-12-14
  • 17-latka została wezwana przez policję do wyjaśnienia udziału w protestach Strajku Kobiet; w piśmie policji pojawia się zarzut demoralizacji
  • RPO ma nadzieje, że korzystanie z wolności wyrażania poglądów - zagwarantowanej w Konstytucji i Konwencji ONZ o prawach dziecka - nie jest traktowane przez policję jako przejaw demoralizacji
  • A wszczynanie postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach czy inaczej wyrażających swe poglądy, może ich zniechęcić do aktywności obywatelskiej
  • AKTUALIZACJA: Postępowanie w sprawie zostało umorzone 7 marca 2021 r

Na podstawie informacji prasowej Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę 17-letniej uczennicy, która została wezwana przez policję do  wyjaśnień w związku z udziałem w listopadowych protestach Strajku Kobiet. Jak wynika z artykułu na portalu TOK FM, jej ojciec otrzymał pismo z policji, w którym pojawia się zarzut demoralizacji. Zdaniem rodziny jedyną podstawą do wezwania jest udział córki w manifestacji.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, RPO ma wątpliwości, czy podejmowanie tego typu czynności jest zasadne i proporcjonalne. W szczególności wyjaśnienia wymaga użycie terminu „demoralizacja”.

Art. 4 § 1 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich jako przykłady okoliczności świadczących o demoralizacji nieletniego wymienia:

  • naruszanie zasad współżycia społecznego,
  • popełnienie czynu zabronionego,
  • systematyczne uchylanie się od obowiązku szkolnego lub kształcenia zawodowego,
  • używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia,
  • uprawianie nierządu, włóczęgostwo, udział w grupach przestępczych.

Nie ulega wątpliwości, że policja powinna reagować na przypadki łamania prawa przez nieletnich. Należy jednak zauważyć, że kolejne doniesienia medialne o wszczynaniu postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach lub też wyrażających swoje poglądy w inny sposób, mogą skutecznie zniechęcić młodzież do podejmowania aktywności obywatelskiej.

RPO ma nadzieję, że sam fakt korzystania z zagwarantowanej w art. 54 Konstytucji oraz w art. 12 i 13 Konwencji ONZ o prawach dziecka  wolności wyrażania swoich poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom) nie jest traktowany przez przedstawicieli policji jako przejaw demoralizacji.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o poinformowanie o stanie sprawy i podejmowanych działaniach.

VII.564.133.2020

Plan awaryjny - jak szukać pomocy, gdy doświadczamy przemocy domowej w pandemii?

Data: 2020-12-11


RPO jest zaniepokojony doniesieniami o nasilającej się w trakcie epidemii koronawirusa fali przemocy domowej. Wystosował list otwarty do osób jej doświadczających oraz ludzi z ich otoczenia. 

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

RPO zaapelował: "Razem powinniśmy stawić czoło temu problemowi. Mimo zagrożenia musimy pozostać wrażliwi na krzywdę innych. Jeśli Twój dom nie jest bezpieczny i obawiasz się, że Twoi bliscy mogą zrobić Ci krzywdę – zwróć się po pomoc. Przemoc ze strony partnera lub innej bliskiej osoby jest przestępstwem. Nikt nie ma prawa bić, grozić, upokarzać ani w żaden inny sposób naruszać praw drugiego człowieka. Prawo i instytucje państwowe są po to, aby nas chronić."

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Serdecznie dziękujęmy Organizacjom społecznym za pomoc w jego opracowaniu oraz wsparcie merytoryczne.

Osobisty plan awaryjny

Jeśli wiesz, że możesz doświadczyć przemocy domowej i obawiasz się, że w czasie epidemii może być trudno uzyskać pomoc, przygotuj osobisty plan awaryjny. 

Jeśli zdarzy się coś złego, będziesz od razu wiedzieć jak zareagować i gdzie pójść.

Twoje bezpieczeństwo to priorytet. 

Nie jesteś winna/y przemocy i są ludzie, którzy chcą Ci pomóc! 

  1. Obserwuj zachowania osoby agresywnej: 

To ważne, żeby wiedzieć, jakie zachowania zapowiadają najgorsze i kiedy sytuacja staje się niebezpieczna dla Ciebie, Twoich najbliższych, dzieci. 

Jeśli awantury, krzyki nasilają się, jeśli coraz częściej słyszysz groźby pod swoim adresem, jeśli doświadczasz przemocy fizycznej np. szarpania, popychania, bicia, czy też zmuszania do seksu – to są sygnały, że przemoc się nasila i narasta. 

  1. Naucz dzieci dbać o bezpieczeństwo: 

Powiedz dzieciom, gdzie mogą szukać pomocy:

  • np. że mogą pukać do zaprzyjaźnionej sąsiada/ki,
  • naucz je numeru alarmowego,
  • porozmawiaj z nimi, że nie są one winne przemocy i kłótni,
  • ustalcie, gdzie znajduje się klucz do domu, jak otworzyć drzwi wejściowe, gdyby coś się stało,
  • upewnij się, że znają adres mieszkania, gdyby musiały wzywać służby. 
  1. Bezpieczne miejsce: 

Zastanów się, gdzie w Twoim domu możesz znaleźć bezpieczne schronienie. 

Ważne, by nie znajdowały się tam żadne niebezpieczne narzędzia.

Unikaj kuchni, garażu, łazienki i innych miejsc, gdzie może być twarda posadzka albo niebezpieczne przedmioty. 

Pod tym linkiem znajdziesz mapę, z oznaczeniami lokalnych organizacji i instytucji, które pomagają osobom doświadczającym przemocy. Jeśli nie znalazłaś na niej placówki w swojej okolicy, zadzwoń do najbliższego Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia telefony znajdziesz tutaj lub lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.

Skontaktuj się z nimi, zapytaj jak mogą Ci pomóc.  

  1. Bądź przygotowany/a do ucieczki: 

Spakuj wszystko do podręcznej torby, trzymaj ją pod ręką, tak żeby w każdej chwili móc ją zabrać. Lista rzeczy, o których trzeba pamiętać:

  • Ważne dokumenty np. paszport, dowód osobisty 
  • Leki 
  • Telefon 
  • Pieniądze/ karta płatnicza
  • Ładowarka
  • Numery ważnych telefonów 
  • Klucze do domu 
  • Obdukcje lekarskie (jeśli masz) 
  • Numery kont bankowych (zapisane)
  • Bielizna na zmianę 
  • Szczoteczka do zębów 
  • Środki ochronne potrzebne w czasie epidemii: maseczki ochronne, rękawiczki, małe opakowanie płynu do dezynfekcji (jeśli masz je w domu)
  1. W sytuacji zagrożenia: 

Nie uciekaj od dzieci! One także mogą być zagrożone. 

Jeśli nie masz możliwości ucieczki, schowaj się w rogu pokoju. Skul się, osłaniając rękoma twarz i głowę. 

Postaraj się zawsze mieć przy sobie telefon z naładowaną baterią. 

Wzywaj pomocy: 997, 112. 

W telefonie komórkowym numer alarmowy zaprogramuj tak, żebyś mogła/mógł wybrać go jednym klawiszem. Poza telefonem policji warto mieć także pod ręką numery telefonu pogotowia ratunkowego, bliskiej Ci osoby oraz numer telefonu do schroniska, gdzie możesz uzyskać pomoc i wsparcie.  

Jeśli musisz wzywać pomoc w miejscu publicznym, np. na klatce schodowej, zastanów się, czy zamiast wołania o pomoc nie krzyczeć PALI SIĘ! – co może okazać się skuteczniejsze.

Jeśli z interwencją przyjedzie policja, a się boisz o swoje życie i zdrowie, domagaj się, aby sprawca przemocy został zatrzymany na 48 godzin. Zyskasz w ten sposób czas, żeby znaleźć schronienie, uzyskać pomoc. Pamiętaj, że mimo stanu epidemii służby mają obowiązek niezwłocznie reagować na przypadki przemocy domowej! 

  1. Poznaj swoich sojuszników:

Rozmawiaj z rodziną, sąsiadami i znajomymi o sytuacji w Twoim domu.

Opracuj wspólnie z nimi strategię postępowania na wypadek, gdybyś potrzebował/a ich pomocy. Pomocne może się okazać ustalenie słowa awaryjnego – jeśli go użyjesz, będą wiedzieli, że pilnie potrzebujesz pomocy.  

Spróbuj wypełnić poniższą listę, osób do których możesz zadzwonić po wsparcie: 

  • Przyjaciel/ciółka
  • Osoba z rodziny
  • Dzielnicowy/a
  • Zaufany nauczyciel/ka ze szkoły dziecka
  • Zaprzyjaźniony sąsiad/ka
  • Kolega/koleżanka z pracy, któremu ufasz
  • Organizacja społeczna, która Ci pomoże
  • Lekarz/lekarka, który Cię zna
  • (Jeśli masz) Twój prawnik/prawniczka

Więcej szczegółowych informacji oraz przydatne numery telefonów znajdą Państwo w poradniku poniżej.

Zachęcamy również do zapoznania się z:

  • Poradnikiem Centrum Praw Kobiet "Jak uwolnić się z krzywdzącego związku" KLIK
  • Petycją Centrum Praw Kobiet o kompleksowe włączenie kwestii ochrony przed przemocą domową do rozwiązań prawnych regulujących działania w epidemii KLIK
  • Poradnikiem Funkdacji Feminoteka o sytuacji prawnej osób doświadczających przemocy domowej w czasach koronawirusa  KLIK

W okresie Świąt osadzeni powinni więcej rozmawiać z najbliższymi przez komunikatory i telefony

Data: 2020-12-11
  • Czy w Służbie Więziennej rozważa się zintensyfikowania w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku widzeń za pośrednictwem Skype’a oraz prowadzenia rozmów telefonicznych z najbliższymi przez osoby pozbawione wolności
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał o to dyrektorów okręgowych SW

Wobec pogorszenia się sytuacji epidemicznej w październiku dyrektorzy jednostek penitencjarnych ponownie wstrzymali widzenia osób pozbawionych wolności z najbliższymi.

RPO ma świadomość, że priorytetem jest bezpieczeństwo zdrowotne jednostek penitencjarnych. Dyrektorzy zakładów karnych i aresztów śledczych zdecydowali o wykorzystaniu innych form komunikacji osadzonych ze światem zewnętrznym, w tym poprzez komunikator internetowy.

Jednakże brak bezpośrednich widzeń jest niezwykle trudny, zarówno dla osadzonych, jak i dla ich bliskich. Będzie to jeszcze bardziej dotkliwe w okresie zbliżających się świąt.

Mając to na uwadze, RPO spytał dyrektorów okręgowych SW,  czy dyrektorzy podległych im jednostek rozważają możliwość zintensyfikowania w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku widzeń za pośrednictwem Skype’a oraz prowadzenia rozmów telefonicznych przez osoby pozbawione wolności.

 Jeżeli nie planowano takich działań, RPO prosi o zbadanie, czy są takie możliwości organizacyjne w jednostkach i o zaktywizowanie dyrektorów do takich rozwiązań, które pozwolą osadzonym na częstszy kontakt z bliskimi.  

Spytał też, jak w poszczególnych jednostkach szczegółowo zorganizowano widzenia osadzonych przez Skype.

IX.517.665.2020

WSA zadał TSUE pytanie prejudycjalne w sprawie ze skargi RPO. Szansa na poprawę sytuacji prawnej dzieci, których rodzice są tej samej płci

Data: 2020-12-10
  • Trybunał Sprawiedliwości UE wypowie się w sprawie odmowy wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka w zwiąku jednopłciowym
  • W efekcie odmów takie dzieci-obywatele RP nie mają żadnego dokumentu tożsamości
  • Rodzice walczą o takie wpisy przed sądami, w czym wspiera ich Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Na wniosek RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny  w Krakowie skierował do TSUE pytanie prejudycjalne w tej sprawie

Urodzeni za granicą obywatele i obywatelki RP, w których zagranicznych  aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, mierzą się w Polsce z licznymi problemami prawnymi. Po uchwale 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r. (sygn. akt II OPS 1/19), w której wskazano, że transkrypcja aktu (przeniesienie do polskiego rejestru stanu cywilnego) jest w takiej sytuacji niedopuszczalna, droga do uzyskania polskiego aktu urodzenia została dla tych dzieci zamknięta.

A jest on niezbędny do uzyskania paszportu, a w wielu przypadkach także do uzyskania dowodu osobistego i numeru PESEL. Tylko nieliczne organy gmin decydują się na ich wydawanie na podstawie zagranicznych aktów urodzenia i tak wpisując wówczas do dokumentu wyłącznie imię matki, która urodziła dziecko, a pomijając informację o drugiej matce.

W konsekwencji prawa dzieci, które mają rodziców tej samej płci, są ograniczane wyłącznie z tego powodu. Nie mając polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL, nie mogą korzystać z wielu związanych z obywatelstwem uprawnień (np. z publicznej służby zdrowia lub edukacji), a także – co szczególnie istotne w kontekście tej sprawy – korzystać z fundamentalnej dla prawa UE swobody przemieszczania się i wyboru miejsca zamieszkania.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat podejmuje działania na rzecz zmiany tego stanu. Ponieważ postulaty niezbędnych zmian legislacyjnych pozostają niezrealizowane, Rzecznik uczestniczy też w licznych postępowaniach sądowych. Ponadto inicjuje je – jak w tej sprawie obywatelki, w której imieniu wniósł skargę do WSA w Krakowie na odmowę transkrypcji jej zagranicznego aktu urodzenia.

Rzecznik podniósł w toku postępowania, że sąd może skierować pytanie prejudycjalne do TSUE. W ocenie RPO decyzja o odmowie transkrypcji naruszyła bowiem prawo UE – traktatową swobodę przepływu osób i przepisy Karty Praw Podstawowych.

9 grudnia 2020 r. WSA w Krakowie skierował zatem do TSUE pytanie prejudycjalne:

Czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej należy rozumieć w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie tego by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły mu transkrypcji jego aktu urodzenia wydanego przez inne państwo członkowskie, niezbędnej do uzyskania dokumentu tożsamości państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada, z tego powodu, że prawo krajowe tego państwa nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w akcie tym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

WSA wniósł o zastosowanie w sprawie trybu pilnego - z uwagi na dobro  dziecka pozostającego bez ochrony w postaci zapewnienia mu prawa do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terenie państw członkowskich, a także ochrony jego życia prywatnego i rodzinnego.

Orzeczenie TSUE ma szansę pozytywnie wpłynąć na sytuację wielu dzieci, których prawa są obecnie ograniczane.

Sprawa ta nie dotyczy zaś uznania rodzicielstwa jednopłciowego. Wyrok TSUE - jeśli orzeknie on o  sprzeczności odmowy transkrypcji z prawem UE - też nie będzie miał takich skutków. Może natomiast ponownie otworzyć małoletnim obywatelom i obywatelkom – Polski, a tym samym UE – drogę do posiadania polskiego aktu urodzenia, polskich dokumentów tożsamości, numerów PESEL, do swobodnego przemieszczania się po Unii Europejskiej i korzystania z praw podstawowych. Bez dyskryminacji wynikającej z tego, że mają rodziców tej samej płci. 

XI.534.5.2019

Nastolatek wykreślony z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Sąd uwzględnił wniosek Rzecznika

Data: 2020-12-09
  • 15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia
  • Sąd dla nieletnich zastosował za to wobec niego upomnienie - najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Zarazem jednak wpisał go z mocy prawa do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym
  • RPO wniósł o wykreślenie nastolatka z Rejestru. Jest to dopuszczalne, jeśli taki wpis powodowałyby „niewspółmiernie surowe skutki” dla nieletniego

4 grudnia 2020 r. sąd uzupełnił swe wcześniejsze postanowienie przez dodanie zdania o niezamieszczaniu danych nieletniego w Rejestrze. Postanowienie to jest nieprawomocne

Była to kolejna już interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich w takiej sprawie. Nieletni upomniany za tego rodzaju czyn powinien trafiać do Rejestru zupełnie wyjątkowo. Rolą rejestru jest bowiem ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Adam Bodnar.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Rzecznik już wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Sprawa nastolatka

15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia, co uczyniła. Sąd dla nieletnich uznał to za czyn z art. 200a par. 2 Kodeksu karnego. Zgodnie z nim, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 podlega ten, kto „za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji".

W 2020 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do Rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Rzecznik wskazał, że tego typu „proceduralne pułapki”, zastawiane na obywateli przez niejasne przepisy procesowe, są konsekwentnie piętnowane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jako poważne naruszenie zasad demokratycznego państwa prawa. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w Rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co zwracał się do Ministra Sprawiedliwości).

Po skardze matki nieletniego RPO wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru. Wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wpis do rejestru stanie się nadmierną represją wobec nieletniego. Wyraził on żal. Nie sprawia problemów wychowawczych, uczył się dobrze, a jego relacje z rodzicami układały się bardzo dobrze. Nie wyobraża sobie jednak najbliższej przyszłości, ponieważ umieszczenie danych w rejestrze m.in. może utrudnić mu podjęcie pracy.

Tymczasem środki podjęte zarówno przez rodziców nieletniego, jak i sąd opiekuńczy w zupełności odniosły skutek.  Nieletni zrozumiał niewłaściwość swego zachowania, poniósł jego konsekwencje, wyraził skruchę i nie ma podstaw do twierdzenia, by zagrażał on naruszaniem prawa.

Umieszczenie taich osób w Rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

IV.550.5.2020

Rzecznik: znieść zakaz pracy dla opiekunów pobierających którekolwiek z trzech świadczeń opiekuńczych

Data: 2020-12-08
  • Dziś opiekunowie członków rodziny nie mogą wykonywać żadnej pracy, jeśli pobierają któreś ze świadczeń opiekuńczych - świadczenie pielęgnacyjne, zasiłek dla opiekuna lub specjalny zasiłek opiekuńczy
  • Senat przygotował projekt zmian prawa, umożliwiający podejmowanie pracy przez osoby otrzymujące świadczenie pielęgnacyjne
  • Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za rozszerzeniem tego także na osoby pobierające zasiłek dla opiekuna i specjalny zasiłek opiekuńczy
  • Inaczej grozi ryzyko naruszenia konstytucyjnej zasady równego traktowania oraz sprawiedliwości społecznej

RPO przedstawił przewodniczącemu Komisji Ustawodawczej Krzysztofowi Kwiatkowskiemu opinię do senackiego projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych (druk senacki nr 273).

W ocenie RPO kierunek projektowanych zmian nie budzi zastrzeżeń z punktu widzenia ochrony praw jednostki. Zwraca jednak uwagę na fakt, że projekt nie obejmuje wszystkich grup osób uprawnionych do świadczeń opiekuńczych, przysługujących z tytułu rezygnacji z zatrudnienia z uwagi na opiekę nad bliskim członkiem rodziny. 

Świadczenie pielęgnacyjne, przyznawane na podstawie ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, podobnie jak specjalny zasiłek opiekuńczy oraz zasiłek dla opiekuna jest formą pomocy państwa dla osób opiekujących się osobami z niepełnosprawnością.

Warunkiem uzyskania tych wszystkich świadczeń jest niepodejmowanie lub rezygnacja z zatrudnienia (bądź innej pracy zarobkowej) w celu sprawowania opieki nad osobą legitymującą się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności albo orzeczeniem o niepełnosprawności łącznie ze wskazaniami: konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji.

Obecne przepisy wykluczają możliwość wykonywania jakiejkolwiek pracy przez osoby pobierające te świadczenia opiekuńcze.

Celem projektu ustawy jest umożliwienie podejmowania aktywności zawodowej przez osoby uprawnione do otrzymywania świadczenia pielęgnacyjnego. Za zasadnością takiego rozwiązania przemawiają zarówno przyczyny ekonomiczne - niska wysokość świadczenia, jak i społeczne - izolacja i wykluczenie opiekuna z rynku pracy.                   

Według Rzecznika zasadne jest rozważenie rozszerzenia grupy podmiotów podlegających tej regulacji. Zarówno bowiem zasiłek dla opiekuna jak i specjalny zasiłek opiekuńczy są kwotowo bardzo niskie - 620 zł, a uprawnione do ich pobierania osoby podlegają takim samym rygorom dotyczącym zakazu zatrudnienia.

A specjalny zasiłek opiekuńczy przysługuje wyłącznie wtedy, gdy łączny dochód rodziny osoby sprawującej opiekę oraz rodziny osoby wymagającej opieki w przeliczeniu na osobę nie przekracza dziś 764 zł (to kwota zmienna; nie  podlega waloryzacji).  

Zasiłek dla opiekuna  ma identyczny charakter, jak świadczenie pielęgnacyjne oraz specjalny zasiłek opiekuńczy. Jego geneza wiąże się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 5 grudnia 2013 r. Dotyczył on nieprawidłowego ukształtowania przepisów przejściowych skutkującego pozbawieniem uprawnień części dotychczasowych beneficjentów świadczenia pielęgnacyjnego.

Wykonując orzeczenie TK, ustawodawca przyznał osobom, które znalazły się w takiej właśnie sytuacji, odrębne świadczenie w postaci zasiłku dla opiekuna.

Regulacja umożliwiająca podejmowanie zatrudnienia tylko jednej z trzech grup osób uprawnionych do świadczeń opiekuńczych nie wydaje się optymalna. Powstaje bowiem wątpliwość konstytucyjna, czy projektowane rozwiązanie, w obecnym kształcie, nie niesie za sobą istotnego ryzyka naruszenia konstytucyjnej zasady równego traktowania oraz sprawiedliwości społecznej – wskazuje w opinii zastępca RPO Stanisław Trociuk

III.022.5.2020

RPO wyróżniony w XI edycji konkursu „Białej Wstążki”

Data: 2020-12-04
  • Centrum Praw Kobiet i Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier” zoorganizowały po raz 11. konkurs „Wyróżnienie Białej Wstążki”. 
  • Tegoroczna edycja podsumowuje rok szczególnych wyzwań i zagrożeń dla praw kobiet. 
  • Plebiscyt nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację.

Rok 2020 zostanie na długie lata zapamiętany jako data wybuchu ogólnoświatowej pandemii koronawirusa. COVID-19 – niestety zgodnie z przewidywaniami organizacji pomocowych – poskutkował eskalacją przemocy domowej, głównie wobec kobiet i dzieci. Tragiczność ich położenia dodatkowo wzmacniał fakt, że większość instytucji pomocowych pracowała zdalnie, co stanowiło przeszkodę w korzystaniu z ich wsparcia. Dodatkowo w połowie roku polski rząd rozpoczął kampanię zmierzającą do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej (tzw. antyprzemocowej).

Konkurs po raz 11. zorganizowało Centrum Praw Kobiet oraz Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier”. Plebiscyt "Wyróżnienie Białej Wstążki" nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację. Pomysłodawcami wyróżnienia są Kazimierz Walijewski i Tomasz Pietrzak. Pomysł „wyróżnienia” nawiązuje do Kampanii Białej Wstążki zainicjowanej w 1991 roku przez grupę mężczyzn w Kanadzie w drugą rocznicę masakry w Montrealu. Przypięta na piersi biała wstążka stała się symbolem sprzeciwu mężczyzn wobec przemocy wobec kobiet.

Wręcznie wyróżnień "Białej Wstążki" w 2020 roku

Tegoroczną galę otworzyła prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska oraz prezeska Fundacji „Porozumienie Bez Barier” Jolanta Kwaśniewska. Kapituła przyznała 9 wyróżnień oraz jedną nagrodę specjalną.

W kategorii osoba publiczna nagrodę otrzymał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Kazimierz Walijewski, pomysłodawca nagrody, podkreślił, że RPO stanowczo sprzeciwiał się problemowi przemocy ze względu na płeć, alarmował o niewystarczającym wparciu ofiar ze strony państwa oraz o braku spójnej polityki społecznej. Doceniono także zrozumienie, że ofiary nie zawsze są wstanie same stanąć w obronie swoich praw i dlatego tak ważne jest budowanie systemu wsparcia oraz sojusznictwa.

Rzecznik podziękował za wyróżnienie, które jest dla niego kolejnym pretekstem do zastanowienia się co jeszcze możemy zrobić dla przeciwdziałania przemocy domowej. Przed nami ważna batalia o zmianę definicji gwałtu, chcielibyśmy dodatkowo promować uszczelnienie systemu ochrony ofiar np. przez zwiększenie liczby domów pomocy dla kobiet w ciąży lub kobiet z małymi dziećmi – powiedział RPO i wskazał na zagrożenia, z którymi dalej musimy się w Polsce mierzyć. Przykładem była sytuacja w Zakopanym, które od lat kontestuje narzędzia służące zwalczaniu przemocy, a także tykającą bombę, czyli groźbę wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej. Nadal jest wiele do zrobienia podsumował Adam Bodnar.

- Czasami mi się wydaje, że w Polsce przerobiliśmy problem mówienia o równości płci, przemocy domowej, a potem następują wydarzenia, które całkowicie przewartościowują moje przemyślenia na ten temat. Wakacyjna dyskusja o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej pokazała, że wzrasta świadomość społeczna, że uczymy się jak komunikować problem przemocy. A potem czytam informacje o powołaniu Rady Gospodarczej przy Senacie, która składa się tylko i wyłącznie z mężczyzn, podłamało mnie to w tym tygodniu. Art. 33 Konstytucji wprost mówi o równości płci również w życiu gospodarczym, a widzimy tutaj całkowity brak reprezentacji kobiet. Oczywiście to nie jest tak drastyczny problem jak przemoc, jak trauma, ale takie sytuacje to pewne punkty symboliczne, który wyznaczają, ile jeszcze mamy do zrobienia w walce o równość płci – skonstatował Rzecznik.

W kategorii organy ścigania zostali wyróżnieni:

  • młodszy aspirant Bartosz Kopi, który wykazuje olbrzymi szacunek i zaangażowanie w obszarze przeciwdziałania przemocy domowej, osoby, z którymi pracował mogą liczyć na olbrzymie wsparcie oraz pomoc.
  • Młodszy aspirant Jakub Stępień, który z wielkim szacunkiem i oddaniem dba o bezpieczeństwo osób doświadczających przemocy domowej, wyróżnia się wiedzą o mechanizmach prawnych oraz procedurze Niebieskiej Karty.

Nagrodzonym mężczyzną w kategorii osoba prywatna został w 2020 roku Marcin Anaszewicz, od lat zaangażowany w walkę o prawa kobiet, równość oraz przeciwdziałanie przemocy.
- Przemoc wobec kobiet to nie jest ich problem – to mężczyźni mają tutaj pole do zmiany, do działania – podkreślił laureat.

Wyróżnienie „Białej Wstążki” za działalność w obszarze wymiaru sprawiedliwości dostał Piotr Iwanicki – radca prawny wspierająca osoby wykluczone, kobiety, osoby LGBTQIA, angażujący się w sprawy trudne, wymagające, pro bono, który otwarcie mówi o tym, że patriarchat jest źródłem przemocy oraz Laszlo Schlesinger – toruński adwokat znany z prowadzenia pro bono skomplikowanych spraw o przemoc domową, dyskryminację czy prawa aktywistek, laureat który - jak podkreśliła Kapituła - wyróżnia się niezwykłym wspieraniem kobiet i dzieci.

Adam Kuczyński otrzymał wyróżnienie w kategorii instytucje i organizacje pomocowe. Laureat jest radcą prawnym i feministą pomagającym pro bono kobietom doświadczającym przemocy domowej oraz seksualnej, wsłuchując się w potrzeby klientek zwalcza kulturę gwałtu i zapewnia empatyczne, całościowe wsparcie dla pokrzywdzonych.

W kategorii pracodawca – sponsor nagrodę otrzymała Fundacja Zurich, która angażuje się we wsparcie dla grup wykluczonych, a także angażuje się we wsparcie działalność Centrum Praw Kobiet, w tym wolontariat pracowniczy oraz pomoc materialną i rzeczową. Wyróżnienie specjalne otrzymał Daniel Labuda z Fundacji.

Albert Stęclik otrzymał wyróżnienie w kategorii media. Założyciel agencji Dziadek do Orzechów, która w odważny i kreatywny sposób wspiera Centrum Praw Kobiet. Dba o tworzenie pomysłowych i mądrych kampanii społecznych zwiększających społeczną świadomość o przemocy domowej oraz przemocy ze względu na płeć.

Serdecznie gratulujemy nagrodzonym oraz zachęcamy wszystkich do dalszego angażowania się w działania na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej oraz ze względu na płeć.

***

Jeśli doświadcasz przemocy domowej w epidemii koronawirusa i nie wiesz do kogo się zwrócić - skorzystaj z opracowanego przez BRPO i organizacje pozarządowe poradnika Plan Awaryjny. Znajdziesz go pod tekstem. Przypominamy, że od końca listopada 2020 policja może nakazać agresorowi, osobie stosującej przemoc natychmiastowe opuszczenie mieszkania.

Jeśli wiesz, że ktoś w Twoim otoczeniu doświadcza przemocy domowej - reaguj! Obojętność zabija!

Jeśli doświadczasz przemocy domowej - są ludzie, którzy Ci pomogą. Przemoc domowa to przestępstwo, zadbaj o swoje bezpieczeństwo.

Obniżanie wymiaru czasu pracy przy urlopie wychowawczym. Pismo RPO do wicepremiera Jarosława Gowina

Data: 2020-12-04

Stosownie do art. 1867 § 1 Kodeksu pracy pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego może złożyć pracodawcy pisemny wniosek o obniżenie wymiaru czasu pracy do wymiaru nie niższego niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z takiego urlopu. Pracodawca ma obowiązek uwzględnienia takiego wniosku pracownika.

Z kolei prawo do urlopu wychowawczego reguluje art. 186 k.p. Stanowi on, że pracownik zatrudniony co najmniej przez sześć miesięcy ma prawo do urlopu wychowawczego w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. Do tego sześciomiesięcznego okresu wlicza się poprzednie okresy zatrudnienia. Wymiar tego urlopu wynosi do 36 miesięcy. Urlop jest udzielany na okres nie dłuższy niż do zakończenia roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy szósty rok życia. Zgodnie z art. 186 § 8 k.p. urlopu wychowawczego udziela się nie więcej niż w pięciu częściach, a liczbę części urlopu ustala się w oparciu o liczbę złożonych wniosków o udzielenie urlopu.

Wzajemna relacja tych przepisów poprzez odwołanie się do instytucji urlopu wychowawczego prowadzi do prezentowanego w literaturze przedmiotu poglądu, że skorzystanie z obniżenia wymiaru czasu pracy pomniejsza dotąd niewykorzystany wymiar urlopu wychowawczego.

Sformułowanie użyte w przepisie powołanym na wstępie - "w okresie, w którym mógłby korzystać" można bowiem rozumieć w taki sposób, iż skutkiem skorzystania z prawa do obniżenia wymiaru jest utrata tej części urlopu, która została alternatywnie "wykorzystana" na pracę w niższym wymiarze.

Odmienny pogląd w tej sprawie wyraził resort pracy w stanowisku z 29 października 2014 r. w odpowiedzi na pytanie jednego z wydawnictw.  W świetle tego poglądu „prawo do obniżenia wymiaru czasu pracy na podstawie art. 1867 k.p. jest odrębnym i niezależnym uprawnieniem wobec urlopu wychowawczego aczkolwiek z tym urlopem funkcjonalnie powiązanym z tego względu, że przysługującym pracownikowi uprawnionemu do urlopu wychowawczego. Tym samym okres pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy przez pracownika uprawnionego do urlopu wychowawczego nie wpływa na wymiar urlopu wychowawczego. Natomiast z prawa do pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy na podstawie art. 1867 K.p. pracownik będzie korzystał przez okres, w którym będzie spełniał ustawowe warunki uprawniające go do urlopu wychowawczego.".

Pracownik może zatem skorzystać z obniżenia wymiaru w dłuższym okresie, a nawet przez cały czas do zakończenia roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy 6. rok życia. Dopiero wówczas straci prawo do pozostałego urlopu wychowawczego. Przyjęcie tego stanowiska oznacza, że te dwa uprawnienia są niezależne.

Jest to pogląd korzystny dla pracownika, uwzgledniający dobro rodziny, niezwykle przydatny w trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się wiele rodzin z powodu pandemii. Takie stanowisko, pozostające w zgodzie z konstytucyjnymi i europejskimi standardami ochrony rodziny i rodzicielstwa, zasługuje w opinii RPO na pełną aprobatę.

Z tego też względu powstaje potrzeba wprowadzenia odpowiedniego uściślenia regulacji z Kodeksu pracy.

Rzecznik prosi wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina o stanowisko co do podjęcia stosownych działań prawodawczych

III.7044.105.2020

Rzecznik do MRiPS o świadczeniu pielęgnacyjnym dla opiekunów z rentą lub emeryturą

Data: 2020-11-30
  • Konieczne jest kompleksowe uregulowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego opiekunów osób bliskich z niepełnosprawnością, którzy są uprawnieni do świadczeń emerytalno-rentowych – wskazuje RPO
  • Wciąż nie wykonano też wyroku TK z 2019 r., który zakwestionował przepis, że świadczenie nie przysługuje, jeżeli opiekun ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy
  • NSA uznał zaś, że odmowa świadczenia pielęgnacyjnego dla osób z prawem do  emerytury była uzasadniona kiedyś, gdy ówczesne świadczenie było niższe od najniższej emerytury
  • Odwrócenie zaś relacji ekonomicznych świadczenia pielęgnacyjnego i emerytury nie może pogarszać sytuacji osoby z emeryturą

Obecna sytuacja powoduje liczne rozbieżności w sposobie rozpoznawania wniosków o świadczenie pielęgnacyjne opiekunów z prawem do renty lub emerytury – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Dlatego wystąpił do minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg o podjęcie pilnych działań ustawodawczych.

Środowisko opiekunów bliskich osób z niepełnosprawnościami jest  niezadowolone ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy eliminującego stan niekonstytucyjności wynikający z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 czerwca 2019 r.

Uznał on, że art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych - w zakresie, w jakim stanowi, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba sprawująca opiekę ma ustalone prawo do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy –jest niezgodny z art. 71 ust. 1 zdanie drugie w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Przepis ten utracił moc 9 stycznia 2020 r. Dotychczas nie podjęto jednak działań legislacyjnych eliminujących niekonstytucyjność art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy – podkreśla RPO.

A zdaniem Trybunału ograniczenie możliwości pobierania świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekuna, który ma ustalone prawo do renty  z tytułu częściowej niezdolności do pracy, ale jednocześnie pracy tej nie podejmuje z uwagi na sprawowanie opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, stanowi przejaw niewłaściwego zinterpretowania przez ustawodawcę konstytucyjnego obowiązku wsparcia osób i rodzin w wysiłkach zmierzających do zaspokojenia niezbędnych potrzeb i umożliwienia im życia w warunkach odpowiadających godności człowieka.

Według TK prawo do szczególnej pomocy musi być tak ukształtowane, aby znajdujące się w trudnej sytuacji rodziny, których członkami są niepełnosprawne dzieci, miały możliwość otrzymywania świadczeń pielęgnacyjnych w sytuacji, kiedy to osoba sprawująca opiekę w celu jej wykonywania rezygnuje z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej - zwłaszcza, jeśli minimalne świadczenie rentowe jest niższe niż świadczenie pielęgnacyjne.

Wyrok TK nie odnosi się do ustalania wysokości świadczenia pielęgnacyjnego w sytuacji zbiegu z prawem do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy i nie zawiera żadnych wskazówek co do przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z  28 czerwca 2019 r. uznał, że zasadę równości narusza  taka wykładnia art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a, która pozbawia w całości prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby mające ustalone prawo do emerytury (renty) w wysokości niższej niż to świadczenie.

Według NSA wyłączenie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla osób mających ustalone do emerytury w chwili wejścia w życie ustawy z 2003 r. było uzasadnione, gdyż ówczesna wysokość tego świadczenia była niższa od najniższej emerytury. Tym samym osoba pobierająca emeryturę nie ponosiła straty finansowej, pobierając emeryturę. Odwrócenie natomiast relacji ekonomicznych świadczenia pielęgnacyjnego i emerytury musi wiązać się z realizacją celu tego przepisu  i nie może stawiać osoby pobierającej emeryturę w sytuacji ekonomicznie gorszej niż byłaby wówczas, gdyby nie miała ustalonego prawa do emerytury.

Natomiast w aspekcie wysokości świadczenia pielęgnacyjnego innych osób uprawnionych do świadczeń emerytalno-rentowych w części orzeczeń sądów administracyjnych prezentowany jest pogląd, iż w takiej sytuacji należy przyznać świadczenie pielęgnacyjne w wysokości stanowiącej różnicę pomiędzy kwotą aktualnie obowiązującego świadczenia pielęgnacyjnego, a kwotą pobieranej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. W innej grupie wyroków podkreśla się zaś, że dokonywanie wypłaty świadczenia pielęgnacyjnego stanowiącego tę różnicę nie jest prawidłowe.

III.7064.35.2018

Małoletnie dzieci nie były odpowiedzialne za dług swojego ojca. Udana interwencja Rzecznika

Data: 2020-11-30
  • Dorosłe dzieci ojca – pozbawionego praw rodzicielskich – bezpodstawnie obciążono odpowiedzialnością za jego długi mieszkaniowe za okres, gdy jako małe dziewczynki z nim nie mieszkały   
  • Dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich dorosłe już kobiety nie  musiały spłacać długu biologicznego ojca

Rzecznik pomógł skarżącej, którą w 2012 r. sąd zobowiązał, solidarnie z siostrą i ojcem, do zapłaty ponad 11 tys. zł zaległego czynszu za mieszkanie. W 2013 r. sąd nadał nakazowi zapłaty klauzulę wykonalności i komornik wszczął egzekucję przeciwko skarżącej. O całej sprawie dowiedziała się ona dopiero w 2018 r., kiedy zajęto jej wynagrodzenie za pracę.

Problem polegał na tym, że zadłużenie za mieszkanie powstało w czasie, kiedy skarżąca oraz jej siostra były dziećmi i w ogóle w tym miejscu nie mieszkały. W okresie, za który miałyby płacić czynsz, były najpierw w rodzinie zastępczej, gdzie zostały umieszczone z powodu alkoholizmu ojca, a potem w Domu Dziecka. Dopiero w dniu ukończenia 18. roku życia wróciły do ojca, ponieważ nie miały innego miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać. Za dług odpowiadał więc ich ojciec jako najemca lokalu. Tylko on powinien zapłacić całe zadłużenie, które po dodaniu odsetek urosło do kwoty 22 tys. zł.

Zdesperowana skarżąca napisała więc do Rzecznika prośbę o interwencję. Rzecznik ustalił na podstawie akt sprawy sądowej, że wierzyciel - kierując pozew o zapłatę - bezkrytycznie objął nim wszystkie osoby zameldowane w lokalu, nie zwracając uwagi na ich daty urodzenia. Dlatego pozwano dzieci, które w ogóle nie były dłużnikami.

W pozwie powołano się na art. 6881 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym odpowiedzialność osób pełnoletnich stale zamieszkujących z najemcą jest solidarna. Zabrakło jednak informacji, że obie siostry nie były pełnoletnie w okresie powstania zadłużenia i nie były "osobami stale zamieszkującymi" z ojcem, który był pozbawiony praw rodzicielskich.

Młode kobiety, które zostały w przeszłości skrzywdzone przez biologicznego ojca, nie powinny być zmuszone do spłacania długu, za który wyłącznie on był odpowiedzialny. Przemawia za tym konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Z uwagi na jaskrawo niewłaściwe skierowanie roszczenia o zapłatę wobec niepełnoletnich, które nie mieszkały w tym lokalu w okresie objętym pozwem - nie z własnej woli, ale ze względu na swe bezpieczeństwo - Rzecznik poprosił wierzyciela (podmiot zarządzający nieruchomościami Skarbu Państwa), aby odstąpił od działań windykacyjnych wobec sióstr i złożył wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego.

Wierzyciel przychylił się do prośby RPO i złożył do komornika wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego wobec sióstr. Dyrektor Oddziału Terenowego KOWR wyjaśnił, że trudno jest obecnie ustalić, dlaczego pozew został skierowany również wobec dzieci, a nie tylko ich ojca, ponieważ pracownik za to odpowiedzialny już nie pracuje w Oddziale. Zapewnił, że sprawa ta była jednostkowym zdarzeniem, a pracownicy odpowiedzialni za sprawy windykacyjne zostali poinformowani o sprawie - tak by wyeliminować takie przypadki w przyszłości.

BPW.511.75.2019

Zespół Delecji 22q11 – problemy diagnozy i dostępności do leczenia. RPO pisze do MZ

Data: 2020-11-27
  • 22 listopada 2020 r. obchodzono Międzynarodowy Dzień Świadomości o Zespole Delecji 22q11 - wady genetycznej, z którą corocznie rodzi się ok. 380 dzieci
  • Tego dnia wiele budynków w Europie i na świecie podświetlono na czerwono. Do akcji dołączył także Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO zwraca uwagę Ministra Zdrowia na problemy dostępności do leczenia oraz diagnozy osób z tym zespołem
  • Kluczowe są badania prenatalne. Dzięki najnowszym technikom diagnostycznym u części dzieci, zespół udaje się wykryć jeszcze przed urodzeniem

Częstość występowania tego zespołu wynosi 1:1000-1:2000. Mimo to jest praktycznie nieznany w społeczeństwie, także w środowisku medycznym.

Różnorodność objawów i ich niespecyficzny charakter utrudniają postawienie trafnej diagnozy. Wielu pacjentów pozostaje niezdiagnozowanych nawet w wieku nastoletnim i dorosłym. Chorzy z diagnozą borykają się zaś z wieloma problemami wynikającymi z obecnej organizacji służby zdrowia.

Delecja 22q11 często powoduje wiele wad i zaburzeń rozwojowych, które mogą  dotyczyć każdego układu lub narządu. A chorujący wymaga wielospecjalistycznej i skoordynowanej opieki lekarzy z różnych dziedzin m.in. genetyka, kardiologa, kardiochirurga, immunologa, endokrynologa, otolaryngologa, okulisty, ortodonty, neurologa.

Niezwykle ważna jest również opieka lekarza psychiatry, gdyż z tą wadą genetyczną skorelowane jest większe ryzyko zaburzeń psychicznych i to od najmłodszych lat.

Jedną z kluczowych kwestii są badania prenatalne. Rodzicom oczekującym narodzin dziecka z 22q11 wczesna diagnoza pozwala przygotować się na wyzwania i trudności oraz uzyskać fachową pomoc od pierwszych chwil życia dziecka.

Choroby rzadkie, jaką jest m.in. Zespół Delecji 22q11.2, często są utożsamiane z drogimi farmakoterapiami. Natomiast w przypadku tej wady genetycznej nie chodzi o leki, ponieważ leczenie dotyczy zespołu objawów, które manifestują się u konkretnego pacjenta. Istotne jest wprowadzenie zmian w całościowej opiece nad tymi chorymi.

Główne problemy chorych z  Delecją to:

  • brak ośrodków zajmujących się tyko opieką nad tymi pacjentami. Rodzice z dziećmi jeżdżą po ośrodkach medycznych w całej Polsce w poszukiwaniu specjalistów, którzy choć słyszeli o 22q11;
  • brak wymiany informacji pomiędzy ośrodkami medycznymi i lekarzami. Przyczynia się to do znacznego wydłużania  ścieżki diagnostycznej;
  • brak wiodącego lekarza-koordynatora, który miałby odpowiednią wiedzę i kompetencje, by kierować chorych do odpowiednich specjalistów;
  • brak możliwości kontynuowania leczenia u lekarza specjalisty po ukończeniu przez dziecko 18 roku życia. W wieku nastoletnim u większości osób pojawiają się zaburzenia psychotyczne. Przerwanie leczenia przez dziecko w tym krytycznym momencie pogłębia zaburzenia psychiczne, powoduje izolację społeczną i brak samodzielności. Młode dorosłe osoby niezaopiekowane psychiatrycznie często nie są w stanie wyjść z domu i pozostają pod stałą opieką rodziny. Przerwanie leczenia u specjalistów pediatrycznych innych dziedzin i długie lata oczekiwania na lekarzy w placówkach dla osób dorosłych, powodują, że stan zdrowia młodej osoby znacznie się pogarsza;
  • brak możliwości przebywania rodzica osoby dorosłej z Delecją 22q11 na oddziale szpitalnym. W przypadku osób tą wadą genetyczną ich niepełnosprawność często pozostaje niewidoczna dla otoczenia, z wyjątkiem cech dysmorfii twarzy. Jednak wiąże się ona z niepełnosprawnością intelektualną, dużymi trudnościami adaptacyjnymi i możliwością pogłębienia się zaburzeń psychotycznych.

Przełomem w opiece zdrowotnej nad pacjentami byłoby stworzenie odpowiedniej struktury organizacyjnej oraz objęcie tych chorych opieką koordynatora mającego odpowiednie doświadczenie i wiedzę. Takie rozwiązanie znacząco poprawiłoby efektywność diagnostyki oraz jakość leczenia chorych.

RPO prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o ustosunkowanie się do opisanych problemów.

V.7010.250.2020

Koronawirus. Jak ochronić przed zakażeniem funkcjonariuszy Straży Granicznej z ciężko chorymi  dziećmi?

Data: 2020-11-25
  • Funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy mają dzieci z chorobami onkologicznymi, obawiają się ryzyka przeniesienia na nie wirusów, z którymi zetknęli się w służbie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że przełożeni mogliby delegować tych funkcjonariuszy do zadań mniej zagrażających zdrowiu i życiu ich dzieci

Sygnały od funkcjonariuszy SG - rodziców dzieci z chorobami onkologicznymi - dotyczą wykonywania zadań służbowych, które wiążą się z bezpośrednim kontaktem z niebezpiecznymi i szkodliwymi czynnikami biologicznymi, w związku z pandemią. Obawiają się ryzyka zakażenia swoich dzieci poprzez możliwość przeniesienia na nich wirusów, z którymi zetknęli się w służbie.

A dzieci leczone na choroby nowotworowe (np. chemioterapią) mają obniżoną odporność. Ryzyko zachorowania na Covid-19, a także narażenia na ewentualne powikłania, jest u nich większe niż w przypadku innych.

Funkcjonariusze SG są jednymi z najbardziej narażonych na takie zagrożenia spośród służb mundurowych. RPO ma świadomość, że ich stosunek służbowy wymaga daleko idącej dyspozycyjności. Nie mogą np. odmówić służby w przypadku bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia. 

Niemniej jednak na gruncie rozporządzenia Rady Ministrów ws. wykazu prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet w ciąży i kobiet karmiących dziecko piersią , ukształtowała się praktyka polegająca na kierowaniu funkcjonariuszek do służby w środowisku bezpiecznym od zagrożeń biologicznych.

Przełożeni mają narzędzia kadrowe pozwalające – w szczególnych przypadkach – na delegowanie funkcjonariuszy do zadań w mniejszym stopniu zagrażających zdrowiu i życiu ich dzieci np. na czas leczenia chemioterapią. Obawa związana z zagrożeniem wynikającym z codziennego kontaktu z potencjalnymi czynnikami ryzyka, jakie mogą stanowić czynności funkcjonariuszy SG, mogłaby zostać wtedy wyeliminowana.

Biorąc pod uwagę, że chodzi o niewielką grupę funkcjonariuszy, nie miałoby to  negatywnego wpływu na interes całej formacji.

RPO poprosił komendanta głównego SG gen. dyw. Tomasza Pragę o odniesienie się do problemu. 

WZF.7043.61.2020

Koronawirus. MRiPS o dodatkowym zasiłku opiekuńczym dla pracowników ochrony zdrowia

Data: 2020-11-25
  • W przypadku gdy rodzic nie skorzysta z opieki nad dziećmi zapewnionej przez szkołę, przysługuje mu dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Jeśli jednak jako pracownik służby zdrowia posyła dzieko na zdalne zajęcia do szkoły,  wówczas nie ma prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. 
  • Takie jest wyjaśnienie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, o które RPO poprosił po pytaniu obywatela w sprawie uprawnienia do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Chodzi o sytuację, gdy osoba ubezpieczona pracuje w szpitalu (niebędącym szpitalem jednoimiennym), a szkoła deklaruje, że jest w stanie zapenić naukę zdalną i opiekę dla dziecka, ponieważ rodzic pracuje w służbie zdrowia (taki obowiązek dla szkół wynika z ustawy covidowej) .

Departament Ubezpieczeń Społecznych Ministerstwa wyjaśnia:

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 przewiduje możliwość wydłużenia okresu pobierania dodatkowego zasiłku w drodze rozporządzenia Rady Ministrów[1].

Stąd też, w związku z niezwykle trudną sytuacją epidemiczną w kraju, dużym wzrostem przypadków zakażeń koronawirusem i wynikającymi z tego decyzjami i obostrzeniami, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa Polakom, Rada Ministrów zdecydowała o przywróceniu dodatkowego zasiłku opiekuńczego, na zasadach jakie obowiązywały we wrześniu br.

5 listopada 2020 r. opublikowano rozporządzenie Rady Ministrów[2] ponownie przyznające prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego w okresie od 9 do 29 listopada br.

Zgodnie z tym rozporządzeniem zasiłek opiekuńczy przysługuje przez okres 21 dni w następujących przypadkach:

  • zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19, do którego dzieci lub osoby dorosłe niepełnosprawne uczęszczały;
  • niemożności zapewnienia opieki przez żłobek, klub dziecięcy, przedszkole, placówkę pobytu dziennego oraz inną placówkę lub podmiot zatrudniający dziennych opiekunów z powodu czasowego ograniczenia funkcjonowania tych placówek w związku z COVID-19;
  • dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje również w przypadku ograniczonego otwarcia powyżej wymienionych placówek.

W związku z powyższym, dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje:

  • ubezpieczonym rodzicom dzieci w wieku do lat 8,
  • ubezpieczonym rodzicom dzieci: do 16 lat, które mają orzeczenie o niepełnosprawności;  do 18 lat, które mają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności;
    do 24 lat, które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, 
  • ubezpieczonym rodzicom lub opiekunom osób pełnoletnich niepełnosprawnych, zwolnionym od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą[3].

Jednakże należy pamiętać, że nie zmieniły się zasady przysługiwania dodatkowego zasiłku opiekuńczego (również w odniesieniu do dodatkowego zasiłku opiekuńczego). Zasiłek ten nie przysługuje, jeśli drugi z rodziców dziecka może zapewnić dziecku opiekę
(np. jest bezrobotny, korzysta z urlopu rodzicielskiego czy urlopu wychowawczego)[4].

Natomiast w przypadku gdy rodzic nie skorzysta z opieki nad dziećmi zapewnionej przez szkołę[5], przysługuje mu dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Inaczej kształtuje się przedmiotowe uprawnienie, jeśli rodzic skorzysta z opieki zapewnionej dzieciom przez szkołę, wówczas nie ma prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego.

Mając powyższe na uwadze, prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego za okres od 9 do 29 listopada br., na zasadach określonych w ustawie zasiłkowej[6], może być przyznane w sytuacji, gdy placówki oświatowe zostaną (zostały) zamknięte z powodów nieprzewidzianych m.in. z powodu epidemii koronawirusa. W szczególności, rozwiązanie to dotyczy rodziców i opiekunów prawnych dzieci, które nie ukończyły 8 lat.

Ubezpieczony wykonujący np. zawód lekarza może ubiegać się o prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego na zasadach i w trybie wskazanym powyżej - składając odpowiednie oświadczenie u swojego płatnika składek. Oświadczenie to jest jednocześnie wnioskiem o dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Osoby prowadzące działalność pozarolniczą składają oświadczenie bezpośrednio w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Bez oświadczenia Zakład Ubezpieczeń Społecznych albo płatnik składek nie wypłaci zasiłku.

[1] Na podstawie przepisu art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 1842, ze zm.) - zwanej dalej „specustawą”.

[2] Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 5 listopada 2020 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz. U. poz. 1961).

[3] Na podstawie art. 4 ust. 1a specustawy, w przypadku zamknięcia szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze z powodu COVID-19, do których uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna, ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy oraz funkcjonariuszowi, o którym mowa w ust. 4, zwolnionemu od pełnienia służby, z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dorosłą osobą niepełnosprawną, przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

[4] Zgodnie z art. 34 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. z 2020 r. poz. 870, ze zm.), zwanej dalej „ustawą zasiłkową”.

[5] Na mocy rozporządzenia Ministra Edukacji Nauki z dnia 5 listopada 2020 r. zmieniającego  rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. poz 1960, ze zm.).

[6] Stąd też, zgodnie art. 4 ust. 2 specustawy – „Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przyznawany jest w trybie i na zasadach określonych w ustawie,
o której mowa w ust. 1c (ustawie zasiłkowej), i nie wlicza się do okresu, o którym mowa w art. 33 ust.1 tej ustawy (ustawy zasiłkowej). Za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego, zasiłek, o którym mowa w art.32 ust.1 tej ustawy (ustawy zasiłkowej), nie przysługuje".

III.7060.873.2020

 

 

Koronawirus. Pogrzeby i sprowadzenie zwłok z zagranicy. Pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-23

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan telefonuje z Belgii. Prosi o podanie przepisów dot. możliwości sprowadzenia zwłok jego zmarłego ojca do Polski oraz obostrzeń dot. organizacji pogrzebu.

Problem sprowadzania zwłok z zagranicy w związku z epidemią  związaną z wirusem COVID-19 był już podejmowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich w maju 2020 roku.

Przepisy dotyczące zakazu sprowadzania z zagranicy i wywozu poza granicę Rzeczypospolitej Polskiej oraz przewozu przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej zwłok i szczątków ludzkich, z wyłączeniem szczątków powstałych ze spopielenia zwłok obowiązywały do dnia 15 maja 2020 r. Obecnie odstąpiono od zakazu sprowadzania z zagranicy i wywozu poza granicę Rzeczypospolitej Polskiej oraz przewozu przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej zwłok i szczątków ludzkich, przy zachowaniu warunków zapewniających bezpieczeństwo sanitarne zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych oraz wydanymi na jej podstawie rozporządzeniami (przewożenie zwłok w trumnach metalowych lub posiadających wkład metalowy jest rozwiązaniem wpisującym się we wskazany proces).

Kwestię natomiast  dotyczącą organizacji pogrzebu reguluje §28 ust.8  rozporządzenia dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Zgodnie z którym zgromadzenia organizowane w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych mogą się odbywać, pod warunkiem że :

w przypadku, gdy zgromadzenie odbywa się;

1)  w budynkach i innych obiektach kultu religijnego, znajduje się w nich, przy zachowaniu odległości nie mniejszej niż 1,5 m, nie więcej uczestników niż:

a) 1 osoba na 15 m2 powierzchni - do dnia 29 listopada 2020 r.,

b) 1 osoba na 7 m2 powierzchni - od dnia 30 listopada 2020 r.

- oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób dokonujących pochowania lub osób zatrudnionych przez zakład lub dom pogrzebowy w przypadku pogrzebu, oraz że uczestnicy realizują obowiązek zakrywania ust i nosa, o którym mowa w § 27 ust. 1, z wyłączeniem osób sprawujących kult religijny.

2) na zewnątrz, uczestnicy przebywają w odległości nie mniejszej niż 1,5 m od siebie i realizują obowiązek zakrywania ust i nosa, o którym mowa w § 27 ust. 1, z wyłączeniem osób sprawujących kult religijny.

Stan prawny na 20 listopada 2020r.

Pani pyta czy jej rodzice, obecnie na stałe mieszkający w Szkocji, będą musieli przejść kwarantannę jeśliby chcieli przyjechać do Polski na pogrzeb.

Nie, nie ma takiego obowiązku.

Zgodnie z treścią przepisu § 3 ust.2 pkt 12 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9.X.2020 w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii – obowiązku odbycia kwarantanny po przekroczeniu granicy nie stosuje się do obywateli Rzeczpospolitej Polskiej.

Stan prawny na dzień 25 listopada 2020r.

Koronawirus. Czy oczekiwanie na wynik testu nie powinno być zaliczane do czasu kwarantanny? - pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-23

Pan zgłasza problem obliczania czasu trwania kwarantanny. Zgodnie z przepisami kwarantanną zostaje objęta osoba skierowania na test. W przypadku jego córki test wykonano 5 listopada Wynik pozytywny otrzymała 14 listopada i od tej daty sanepid określa początek trwania kwarantanny. Pan uważa, że jest to nieprawidłowe. Pyta, czy oczekiwanie na wynik testu nie powinno być „zaliczone” do tego czasu i z czego to wynika.

Nieporozumienia wśród obywateli powoduje rozpowszechniane przez media zapewnienie polityków o tym, że obecnie nie przebywa się na kwarantannie dłużej niż 10 dni, od której to zasady w praktyce występują jednak wyjątki. Również nieporozumienie rodzi mylenie dwóch podobnych pojęć: kwarantanny (osoby narażonej na zakażenie) i izolacji (osoby zarażonej).

Zgodnie z § 5 ust. 5 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego, okres obowiązkowej kwarantanny osoby skierowanej do diagnostyki laboratoryjnej w kierunku wirusa SARS-CoV-2 (zgodnie ze standardem organizacyjnym opieki zdrowotnej nad pacjentem podejrzanym o zakażenie lub zakażonym wirusem SARS-CoV-2, określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej) ulega zakończeniu z chwilą uzyskania negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 - nie później jednak niż po upływie 10 dni od dnia następującego po dniu skierowania do wykonania testu diagnostycznego.

Test córki został wykonany 5.11.2020 r. a logicznym jest, że skierowanie na test musiało zaistnieć wcześniej. Zgodnie z przywołanym przepisem okres obowiązkowej kwarantanny powinien zatem zakończyć się nie później niż po upływie 10 dni od dnia następującego po dniu skierowania do wykonania testu. Tymczasem wynik testu okazał się niestety pozytywny i sanepid w tym przypadku uważa, że córka powinna przebywać jeszcze w izolacji domowej z uwagi na §  3a. ust. 2 pkt 1 i 2 (w przypadku pacjenta, u którego wystąpiły objawy) lub 2 (w przypadku pacjenta, u którego nie wystąpiły objawy) ww. rozporządzenia.

„§  3a. ust. 2. Zakończenie izolacji następuje:

1)         po 3 dniach bez gorączki oraz bez objawów infekcji ze strony układu oddechowego, ale nie wcześniej niż po 13 dniach od dnia wystąpienia objawów - w przypadku pacjenta z objawami klinicznymi:

a)         w izolacji szpitalnej albo w izolatorium, chyba że lekarz sprawujący opiekę nad pacjentem przedłuży okres tej izolacji,

b)         w izolacji w warunkach domowych, chyba że lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, który udzielił teleporady lub porady w warunkach domowych nie wcześniej niż w ósmej dobie odbywania tej izolacji, przedłuży okres jej trwania;

2)         po 10 dniach od daty uzyskania pierwszego dodatniego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 - w przypadku pacjenta bez objawów klinicznych, chyba że lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, który udzielił teleporady lub porady w warunkach domowych nie wcześniej niż w ósmej dobie odbywania tej izolacji, przedłuży okres jej trwania.” (stan prawny aktualny na dzień 19.11.2020)

W przypadku wyliczania okresu przebywania w izolacji istotnie trudno byłoby doliczyć do niego czas przebywania w kwarantannie, gdyż prawodawca uznał, że są to inne środki zapobiegania rozprzestrzenianiu się epidemii.

Na stronie https://www.gov.pl/web/koronawirus/pytania-i-odpowiedzi pod pytaniem „Dzień po zakończeniu 10 dniowej kwarantanny otrzymałem pozytywny wynik testu. Czy zostanie nałożona na mnie izolacja?” została udzielona odpowiedź: „Tak, zostaniesz skierowany na izolację w systemie EWP”.

Stan prawny aktualny na 19.11.2020

 

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Międzynarodowy Dzień Świadomości o Zespole Delecji 22q11

Data: 2020-11-22

22 listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Świadomości o Zespole Delecji 22q11.

Jest to jedna z chorób rzadkich, która może powodować cały szereg wad i zaburzeń. Najczęściej występującymi są: trudności w nauce i problemy z zachowaniem, wady serca, problemy ze słuchem oraz karmieniem wynikające z malformacji nosa i jamy ustnej. Niezwykłą trudnością diagnostyczną są wysoce zróżnicowane symptomy, oznacza to, że niemal każda osoba z 22q11 dotknięta jest chorobą inaczej. W rzeczywistości, 50% osób dotkniętych 22q11 nigdy nie zostaje zdiagnozowanych.

22 listopada wiele budynków w całej Europie i na świecie jest podświetlanych na czerwono. W Polsce po raz pierwszy. Do akcji dołącza także Rzecznik Praw Obywatelskich. Działanie to ma na celu podniesienie świadomości społecznej na temat mikrodelecji, wady genetycznej, z którą corocznie rodzi się około 380 dzieci.

Jedną z kluczowych kwestii okazują się być badania prenatalne. Dzięki najnowszym technikom diagnostycznym u części dzieci, Zespół Delecji 22q11 udaje się wykryć lekarzom jeszcze przed urodzeniem. Dla rodziców oczekujących narodzin dziecka z 22q11, wczesna diagnoza pozwala przygotować się, przede wszystkim emocjonalnie, na wiążące się z nią wyzwania i trudności oraz uzyskać fachową pomoc od pierwszych chwil życia ich dziecka. Postawienie trafnej diagnozy u starszych dzieci i nastolatków z 22q11 pozwala uzyskać wielospecjalistyczną opiekę medyczną oraz rozpocząć holistyczną terapię. Pozawala to znacznie zwiększyć szansę na zdobycie wykształcenia oraz usamodzielnienie się. U części osób ze względu na niespecyficzne objawy diagnoza zostaje postawiona znacznie później, nawet w wieku dorosłym. Dla tych osób często diagnoza staje się odpowiedzią na pytania dotyczące ich różnorodnych problemów medycznych oraz szkolnych z lat wcześniejszych.

Kilka faktów o Zespole Delecji 22q11

  1. W wyniku mikrodelecji 22 chromosomu występuje brak jednej kopii około 40-50 genów.
  2. Zaburzenie może być dziedziczone od jednego z rodziców – zdarza się to u 5-10% zdiagnozowanych osób.
  3. U około 90-95% przypadków ZD 22q11 powstaje de novo (po raz pierwszy w rodzinie).
  4. Rodzic z ZD 22q11 ma 50% ryzyka na przekazanie mikrodelecji swojemu potomstwu.
  5. Mikrodelecja 22q11 występuje u 1 osoby na 1-2000 żywo urodzonych dzieci.
  6. 2% dzieci urodzonych z wadami serca oraz 6% dzieci urodzonych z zaburzeniami podniebienia ma Zespół Delecji 22q11.

Więcej o akcji oraz samej chorobie dowiesz się na stronie Stowarzyszenia 22Q11 Polska.

Policja miała grozić karą 14-latkowi za udostępnienie posta Strajku Kobiet. Interwencja RPO

Data: 2020-11-20
  • 14-latek z Krapkowic udostępnił w sieci post o organizowanym przez Strajk Kobiet „spacerze” w swym mieście
  • Do jego domu przyszli policjanci na "rozmowę profilaktyczno-informacyjną”
  • Według nastolatka, uprzedzali go, że grozi mu kara za organizowanie "nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę opisaną w portalu Gazeta.pl.

Z artykułu wynika, że 17 listopada 2020 r. funkcjonariusze przeprowadzili interwencję w domu nastolatka w związku z udostępnieniem przez niego jako osobę małoletnią na jej profilu społecznościowym informacji o „krapkowickim spacerze”.

Według policji, celem wizyty była „rozmowa profilaktyczno-informacyjna”.

Z relacji chłopca wynika zaś, że funkcjonariusze m.in. „informowali” go, że jeśli pojawi się na „spacerze”, to grozi mu 8 lat pozbawienia wolności za organizowanie nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii. W przypadku nieletniego miałyby to być „4 lata w poprawczaku i 4 lata w więzieniu”. On sam mówi, że „nie da się zastraszyć” i nadal będzie udostępniał treści w obronie kobiet  bo ma prawo do wyrażania własnych poglądów.

Policjanci zgłosili sprawę szkole 14-latka oraz zapowiedzieli przesłanie dokumentów sprawy sądowi rodzinnemu.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu wystąpił do Komendanta Powiatowego Policji  w Krapkowicach o wyjaśnienia w całej sprawie. Poprosił zwłaszcza o:

  • wskazanie podstawy prawnej podjęcia interwencji oraz okoliczności rozmowy policjantów z małoletnim;
  • nadesłanie kopii notatki służbowej z interwencji i rozmowy z wychowawcą chłopca;
  • udostępnienie zawiadomienia do sądu rodzinnego.

BPW.519.40.2020

Długi biologicznego ojca nie obciążą adoptowanej dziewczynki. Ostateczna decyzja sądu po skutecznej skardze nadzwyczajnej RPO

Data: 2020-11-18
  • Adoptowane dziecko nie odziedziczy długów po zmarłym biologicznym ojcu – orzekł prawomocnie sąd okręgowy
  • Wcześniej Sąd Najwyższy uwzględnił skargę nadzwyczajną RPO ws. niemożności odrzucenia przez rodziców adopcyjnych spadku w imieniu dziewczynki. Po wyroku SN spadek został odrzucony
  • Tymczasem inny sąd wcześniej uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • W następstwie wyroku SN sąd ten orzekł zaś, że dziewczynka nie nabyła spadku obciążonego długiem

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną w sprawie adoptowanej dziewczynki, która odziedziczyła długi swojego biologicznego ojca. W tej sprawie mieliśmy do czynienia z dwoma postępowaniami: pierwsze dotyczyło wyrażenia zgody przez sąd na odrzucenie spadku przez dziewczynkę, w imieniu której działali rodzice adopcyjni, drugie to postępowanie w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.

Sąd, który miał wyrazić zgodę na odrzucenie spadku, nie uczynił tego twierdząc, że interesy prawne dziewczynki są chronione, gdyż prawnie nie jest już dzieckiem swojego biologicznego ojca. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że biologiczny ojciec dziewczynki zmarł jeszcze przed tym, gdy została ona adoptowana, co oznacza, że może po nim dziedziczyć.

Od tego orzeczenia Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną. Sąd Najwyższy uznał ją w 2019 r. za zasadną. Uchylił postanowienie Sądu Rejonowego oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd zezwolił na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynki. Rodzicom udało się zatem skutecznie odrzucić spadek.

Cała sprawa nie zakończyła się na tym etapie. Kiedy Rzecznik składał skargę nadzwyczajną, w toku była też bowiem sprawa o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym biologicznym ojcu.

Sąd I instancji prowadzący postępowanie spadkowe stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Na tamten moment była to decyzja prawidłowa, gdyż w imieniu dziewczynki nikt spadku w wyznaczonym terminie nie odrzucił.

Na szczęście postanowienie było nieprawomocne i zostało zaskarżone. A to umożliwiło sądowi II instancji zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia się sprawy odrzucenia spadku w imieniu dziewczynki.

6 października 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił postanowienie w przedmiocie stwierdzenia nabycia spadku. Adoptowana dziewczynka nie będzie zatem odpowiedzialna za długi swojego biologicznego ojca.

IV.7000.184.2018

Koronawirus. Zasiłki za opiekę nad dzieckiem lub osobą z niepełnosprawnością. Pytania z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-18

Czy ma prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego, jeśli przebywa w domu z dwunastoletnim dzieckiem, które ma stwierdzoną potrzebę ksztacenia specjalnego?

Od 9 do 29 listopada 2020 roku przysługuje specjalny, dodatkowy zasiłek opiekuńczy z powodu zamknięcia:

  • żłobka,
  • klubu dziecięcego,
  • przedszkola,
  • szkoły lub innej placówki, do której uczęszcza dziecko.

Można go otrzymać również w przypadku ich otwarcia, gdy placówki te nie mogą zapewnić opieki, albo gdy niania lub dzienny opiekun nie może sprawować opieki z powodu COVID-19.

Mogą go otrzymać ubezpieczeni rodzice dzieci w wieku:

  • do 16 lat, które mają orzeczenie o niepełnosprawności,
  • do 18 lat, które mają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  • do 24 lat, które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.

Co ważne, dotyczy to także rodziców lub opiekunów pełnoletnich osób niepełnosprawnych zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą w przypadku zamknięcia z powodu COVID-19 placówki, do której uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna, tj. szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze.

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy z tytułu sprawowania opieki nad dorosłymi osobami niepełnosprawnymi przysługuje również w przypadku, gdy placówka jest otwarta, ale nie może zapewnić opieki, np. ze względu na ograniczenie w liczbie podopiecznych.

Podstawa prawna: (stan prawny na 17.XI.2020) rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 5 listopada 2020 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz.U. poz. 1961) i rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 5 listopada 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 1960).

Czy skorzystanie z dodatkowego zasiłku opiekuńczego na dziecko, które nie ukończyło lat 8, w związku z zamknięciem szkoły ma wpływ na możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na zasadach ogólnych (tj. czy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego jest wliczany do limitu 60 dni w roku kalendarzowym)?

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy, wprowadzony na podstawie ustawy z dnia 2 marca 2020 r. (tzw. ustawa covidowa), jest przyznawany w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, i nie wlicza się go do limitu przyznawanego na zasadach ogólnych 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym (art. 33 ust. 1 pkt 1).

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom dzieci do lat 8, gdy nastąpiła konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem z powodu zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki do której uczęszcza dziecko albo w okresie niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje od 9 do 29 listopada 2020 r.

Warto też wiedzieć, że w okresie pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego na podstawie tzw. ustawy covidowej, zasiłek przyznawany na podstawie art. 32 ust. 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (zasiłek o takim samym charakterze: z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem do lat 8 ) nie przysługuje.

Koronawirus. Czy jest dodatkowa pomoc dla opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami i dorosłych osób z niepełnosprawnością, którym teraz trzeba zajmować się w domu? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-12

Czy jest dodatkowa pomoc dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością, którym zamknięto ośrodki pomocy?

Matka 24-letniego syna z orzeczoną niepełnosprawnością otrzymuje świadczenie z ośrodka pomocy społecznej w wysokości 1800 zł. Syn ma nauczanie indywidualne w szkole. Matka pyta, czy otrzyma dodatkowo świadczenie opiekuńcze związane z zamknięciem szkoły syna.

Niestety w tym przypadku świadczenie nie przysługuje. Matka nie jest osobą zatrudnioną, więc dodatkowe świadczenie opiekuńcze w związku z zamknięciem placówki nie przysługuje.

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 5 listopada 2020 r. (poz. 1961) przywrócono do 29 listopada zasiłek opiekuńczy w przypadku zamknięcia szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze z powodu COVID-19, do których uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna. Ale zasiłek ten przysługuje tylko ubezbieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy, z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dorosłą osobą niepełnosprawną przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

Jeśli więc opiekun nie został zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, w celu sprawowania opieki, gdyż pracy tej nie świadczył, dodatkowe świadczenie opiekuńcze nie będzie mu przysługiwało. W dalszym ciągu będzie oczywiście pobierał dotychczasowe świadczenie. 

(Rozporządzenie z 5 listopada przywraca rozwiązania, o których mowa w art. 4 ust. 1 -1d ustawy „covidowej” z 2 marca 2020 r. „o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych”, a art. 4. ust 1 - 1d w taki sposób ustala, komu przysługuje pomoc).

Czy ojciec może pobierać zasiłek opiekuńczy w związku z nauką zdalną jednego z dzieci, gdyż matka zajmuje się w tym czasie drugim dzieckiem, z niepełnosprawnością, i nie może jednocześnie nadzorować dziecka, które ma uczyć się zdalnie?

Jeśli w okresie nauki zdalnej w domu jest członek rodziny, który mógłby zapewnić opiekę dziecku, to zasiłek opiekuńczy nie przysługuje. Kwestia oceny, czy ten członek rodziny jest wstanie zapewnić opiekę nad dzieckiem (np. z uwagi na sprawowanie opieki nad innym dzieckiem), jest zawsze rozstrzygana na podstawie konkretnego stanu faktycznego.

Odmiennie uregulowana jest sytuacja rodziców sprawujących opiekę nad chorym dzieckiem w wieku do lat 2. Prawo do zasiłku opiekuńczego przysługuje w takim przypadku, nawet jeśli są inni członkowie rodziny, którzy mogliby zapewnić dziecku opiekę.

Zakładamy, że w opisanej sytuacji rodzina, a konkretnie matka korzysta już z zasiłku opiekuńczego – na dziecko z niepełnosprawnością i kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje, czy dostanie ona także dodatkowy zasiłek opiekuńczy, na czas nauki zdalnej, który przysługiwałby ojcu (obecnie - do 29 listopada, do kiedy szkoły mają być zamknięte; Dz.U.2020.1961 i Dz.U.2020.1962).

Z jakich przepisów wynikają prawa do obu typów zasiłków (zasiłku na opiekę na dziecko z niepełnosprawnością i na opiekę nad dzieckiem, które uczy się samo w ramach zdalnej szkoły)?

Zarówno wprowadzenie dodatkowego zasiłku opiekuńczego oraz termin, w jakim ma on przysługiwać zostało uregulowane przepisami szczególnymi ustawy „covidowej” z 2 marca 2020 r. (ze zmianami), a także w rozporządzeniach. Wszystkie te akty prawne odsyłają też jednak do ustawy zasiłkowej (ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, Dz. U. z 2020 r. poz. 870), gdzie wprowadzona jest zasada, że zasiłek przysługuje danemu członkowi rodziny, gdy nie może wykonywać pracy z powodu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8, gdy inny członek rodziny opieki takiej sprawować nie może.

W ustawie „covidowej” zasady przyznawania tych zasiłków zawarte zostały w art. 4 i 4a.

Zasiłki opiekuńczy, jak i dodatkowy zasiłek opiekuńczy przyznawany jest w trybie i na zasadach określonych w Ustawie zasiłkowej, z pewnymi wyjątkami. Okresu jego pobierania nie wlicza się do okresu, o którym mowa w art. 33 ust. 1 Ustawy zasiłkowej (a ustęp ten mówi o maksymalnej liczbie dni, na jakie można dostać taki zasiłek). Ponadto za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego na podstawie ustawy „covidowej”, zasiłek, o którym mowa w art. 32 ust. 1 Ustawy zasiłkowej (czyli taki sam zasiłek – na opiekę nad dzieckiem do lat 8, którym nikt nie może się zająć), nie przysługuje.

Ustawa zasiłkowa (art. 34) wskazuje, że zasiłek nie przysługuje, jeżeli poza ubezpieczonym są inni członkowie rodziny pozostający we wspólnym gospodarstwie domowym, mogący zapewnić opiekę dziecku lub choremu członkowi rodziny. Nie dotyczy to jednak opieki sprawowanej nad chorym dzieckiem w wieku do 2 lat.

To samo można przeczytać w odpowiedzi Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, udzielonej Rzecznikowi w dniu 29 maja 2020 r., z której wynika, iż zasiłek przysługuje łącznie obojgu rodzicom, niezależnie od liczby dzieci, które wymagają opieki. Zasiłek ten nie przysługuje, jeśli drugi z rodziców dziecka może zapewnić dziecku opiekę (np. jest bezrobotny, korzysta z urlopu rodzicielskiego, czy urlopu wychowawczego).

Więcej informacji:

Czy pozwolić na spotkanie dziecka z rodzicem-antycovidowcem? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-10

Pani, która jest po rozwodzie, ma wątpliwości, czy powinna umożliwić widywanie się ojca z dzieckiem, w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną. Dziecko cierpi na pewne schorzenia, a ojciec należy do antycovidowców i w jej ocenie zachowuje się nieodpowiedzialnie.

Zakładamy, że kontakty ojca z dzieckiem są uregulowane sądownie (na mocy postanowienia sądu lub porozumienia rodziców) i orzeczenie w tym przedmiocie jest prawomocne. Według stanu prawnego na dzień 9 listopada 2020 r. wygląda to tak:

Prawo do utrzymywania kontaktów z dzieckiem jest prawem osobistym rodziców i przez to niezależnym od władzy rodzicielskiej. Osobista styczność rodziców z dziećmi jest zasadą, która jedynie w wyjątkowych przypadkach może podlegać ograniczeniu lub nawet wyłączeniu. Z tego powodu odstąpienia od wykonywania kontaktów nie uzasadnia samo subiektywne przekonanie jednego z rodziców, jeśli nie znajduje ono odzwierciedlenia w okolicznościach faktycznych danej sytuacji. Warto też dodać, że realizacja osobistej styczności z dzieckiem może następować w różnej formie m.in. poprzez przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, jak również utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej (art. 113 § 2 k.r.o.).

Sytuacje, w których może nastąpić ograniczenie bądź wyłączenie kontaktów rodzica z dzieckiem określa Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Naczelną zasadą, która winna przyświecać zarówno decyzjom rodziców co do wykonywanej pieczy nad dzieckiem, jak i przesłanką, którą zawsze powinien brać pod uwagę sąd rodzinny jest dobro dziecka.

Zatem, jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ograniczy utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem. Sąd opiekuńczy może między innymi: zakazać spotykania się z dzieckiem, zakazać zabierania dziecka poza miejsce jego stałego pobytu bądź ograniczyć kontakty do określonych sposobów porozumiewania się na odległość (art. 1132 k.r.o.). W sytuacji, gdy dobro dziecka jest zagrożone wraz z wnioskiem o zmianę kontaktów, motywowanego tą okolicznością, może zostać złożony wniosek o zabezpieczenie, który po rozpatrzeniu przez Sąd ureguluje zasady i formy kontaktów na czas trwania postępowania sądowego.

Próba utrudniania lub samowolnego ograniczania drugiemu rodzicowi kontaktów z dzieckiem, może skutkować wystąpieniem przez niego do sądu rodzinnego z wnioskiem o zagrożenie ukaraniem za utrudnianie wykonywania kontaktów z dzieckiem (bądź za ich nierealizowanie). W konsekwencji może to skutkować karą finansową dla rodzica, który do postanowienia o kontaktach się nie stosuje (art. 59815, art. 59816 i art. 59822  k.p.c.).

Tematyka realizacji kontaktów rodziców z dziećmi poruszana była również przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniach generalnych. W piśmie z dnia 09.11.2020 r. Rzecznik zwrócił uwagę m.in. na problemy z wykonywaniem kontaktów, które zostały orzeczone w miejscu, które wskutek ograniczeń epidemicznych jest obecnie zamknięte, a rodzic uprawniony do kontaktu nie może go zrealizować, nie może także wystąpić do sądu o szybką reakcję.

Koronawirus. Dalsze problemy rodziców z kontaktami z dziećmi i z alimentami

Data: 2020-11-09
  • Jeśli kontakty rodzica z dzieckiem po rozwodzie zostały orzeczone w miejscu - które wskutek ograniczeń epidemicznych jest zamknięte – to rodzic nie może ani ich zrealizować, ani wystąpić do sądu o szybką reakcję
  • Jeśli zaś rodzic płaci alimenty, a jego możliwości zarobkowania zmniejszyły się lub znikły, to nie może zwrócić się do sądu o  zmniejszenie wysokości alimentów dla dziecka  
  • Z powodu pandemii sądy odwołują kolejne terminy; możliwe  wydaje się nawet odgórne ograniczenie działalności całego wymiaru sprawiedliwości

Wobec braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na poprzednie pisma (z 1 i 28 kwietnia 2020 r.), dotyczące realizacji kontaktów i alimentów w czasie epidemii, Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wskazuje, że sprawy te są bardzo ważne dla najsłabszych obywateli – dzieci – oraz dla sprawujących nad nimi pieczę rodziców i opiekunów.

Brak możliwości rozpatrywania tych spraw przez sądy także w czasie epidemii oznacza brak możliwości reagowania na zmiany, wywołane koronawirusem.

Jeśli zatem kontakty zostały orzeczone w miejscu - które wskutek ograniczeń epidemicznych jest obecnie zamknięte - rodzic uprawniony do kontaktu nie może go zrealizować, nie może także wystąpić do sądu o szybką reakcję.

Gdy rodzic dziecka boryka się ze zwiększonymi potrzebami dziecka w czasie pandemii, albo przeciwnie – powinien płacić alimenty, a możliwości zarobkowania zmniejszyły się lub znikły - nie może zwrócić się do sądu z pozwem o stosowne zmniejszenie lub zwiększenie wysokości alimentów dla dziecka.

Przy tej okazji Rzecznik przypomina o zasadności powrotu do koncepcji tabel czy tablic alimentacyjnych. Taka regulacja prawna pozwoliłaby na jednorazowe, szybkie i sprawne regulowanie prostych spraw alimentacyjnych drogą nowelizacji rozporządzenia czy załącznika do rozporządzenia, bez konieczności angażowania wymiaru sprawiedliwości.

Rzecznik podkreśla także, na podstawie skarg, które do niego trafiały, że regulacji na wypadek dalszych ograniczeń wymagają sprawy kontaktów transgranicznych rodziców z dziećmi – takie kontakty, zdaniem Rzecznika, powinny być wyłączone z obowiązku kwarantanny, związanej z przekraczaniem granicy RP.

Ponadto RPO wskazał, że zasadne wydaje się również objęcie katalogiem spraw pilnych spraw o przysposobienie, w których postępowanie jest już w fazie końcowej i do jego zakończenia wystarczy przeprowadzenie jednej czy dwóch rozpraw.

W takim wypadku, w razie kolejnych ograniczeń działania wymiaru sprawiedliwości, dzieci będą mogły trafić do swoich nowych rodzin, zamiast oczekiwać w czasie epidemii na adopcję w rodzinach zastępczych czy w placówkach opiekuńczych.

Rzecznik ponownie poprosił o rozważenie zasadności podjęcia kroków legislacyjnych w opisanych powyżej sprawach oraz o poinformowanie o zajętym stanowisku, mając nadzieję, że mimo niewątpliwego obciążenia pracami i projektami, podejmowanymi w Ministerstwie Sprawiedliwości, uzyska odpowiedź na to wystąpienie.

 IV.510.9.2020

Dlaczego nowa przychodnia psychiatryczna dla dzieci i młodzieży w stolicy nie działa? RPO do NFZ

Data: 2020-11-09
  • W Szpitalu Wolskim w Warszawie na początku roku utworzono nową przychodnię psychiatryczną dla dzieci i młodzieży, która jednak nie może działać
  • W reakcji na takie doniesienia mediów RPO pyta NFZ, co uniemożliwia rozpoczęcie tej działalności
  • A przecież sytuacja opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży jest w Polsce dramatyczna

Na portalu TOK FM ukazał się materiał pt. „Przychodnia psychiatryczna dla dzieci mogłaby przyjmować pacjentów. Musi czekać na ruch urzędników”.  Wynika z niego, że w Szpitalu Wolskim w Warszawie już na początku roku utworzono nową przychodnię psychiatryczną dla dzieci i młodzieży. Jest gotowy budynek, są sale terapeutyczne i sprzęt, jest nawet personel medyczny, a pomimo to podmiot nadal nie może działać.

Oczywiste jest, że w związku z sytuacją epidemiczną nie było możliwe jego uruchomienie wiosną tego roku, z uwagi na ograniczenia w związane z przeprowadzaniem konkursów. Jednakże, od kilku miesięcy możliwe jest już ich przeprowadzanie, a mimo to nadal pomiot medyczny nie może udzielać świadczeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje pogarszającą się sytuację, w której młodzi pacjenci mają bardzo ograniczony dostęp do jakiejkolwiek formy pomocy  psychiatrycznej. Okres pandemii przyczynia się niestety do pogorszenia tej sytuacji, na co RPO zwracał już uwagę

Zastępca RPO Maciej Taborowski spytał prezesa NFZ o przyczyny, które uniemożliwiają rozpoczęcie działalności przez ten podmiot medyczny. W ocenie Rzecznika powstanie każdej placówki, która będzie mogła wesprzeć pomocą potrzebującą młodzież, jest aktualnie niezmiernie istotne i powinno być traktowane w sposób priorytetowy.

V.7016.106.2020

Wyjaśnienia MZ ws. oddziału psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego WUM

Data: 2020-11-09
  • Oddział Kliniczny Psychiatrii Wieku Rozwojowego w Szpitalu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie zostaje zamknięty – wyjaśnia resort zdrowia
  • Został on zaś wyznaczony jako oddział przeznaczony do hospitalizacji pacjentów poniżej 16. roku życia, którzy wymagają hospitalizacji psychiatrycznej  z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem

Tak wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie oddziału psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego WUM. Według mediów, dzieci będą musiały opuścić oddział, by zrobić miejsce chorym na COVID-19.

Według MZ konieczność wyznaczenia takiego oddziału wynikała z zwiększającej się liczby przypadków występowania zakażeń wirusem SARS-CoV-2 na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Nie zawsze w takich przypadkach możliwa jest izolacja pacjenta na oddziale.

Dlatego ze względu na bezpieczeństwo pozostałych pacjentów na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży oraz personelu medycznego konieczne jest umożliwienie przeniesienia tych pacjentów do oddziału psychiatrycznego dedykowanego osobom z zakażeniem.

Działanie takie ma na celu uniknięcie sytuacji, w których oddziały  psychiatryczne dziecięce muszą wstrzymywać przyjmowanie pacjentów (lub w najgorszym przypadku mogłoby dojść do zawieszenia działalności oddziałów – np. w przypadku masowego zakażenia personelu szpitalnego).

W związku z powyższym Ministerstwo Zdrowia wraz z ekspertami (w tym krajowym konsultantem w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży) opracowało zalecenia dotyczące sposobu kierowania pacjentów małoletnich z zaburzeniami psychicznymi wymagających hospitalizacji w związku z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zwróciło się do wojewody mazowieckiego z prośbą o wyznaczenie oddziału psychiatrycznego dla pacjentów poniżej 16 r.ż. z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, wymagających pilnej hospitalizacji ze względu na zaburzenia psychiczne, których stan wskazuje iż mogą stanowić zagrożenie życia lub zdrowia własnego lub życia i zdrowia innych osób. Oddział ten ma pełnić ww. funkcję od 9 listopada 2020 r. do 31 maja 2021 r.

Należy także podkreślić, że wyznaczenie oddziału w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie zostało na roboczo ustalone z kierownikiem Oddziału Klinicznego Psychiatrii Wieku Rozwojowego prof. dr hab. n. med. Tomaszem Wolańczykiem. Oddział pełnił już podobną funkcję na wiosnę tego roku. Ponadto z kierownikami innych podmiotów medycznych ustalone zostało umożliwienie przeniesienia pacjentów, którzy wymagają dalszej hospitalizacji.

V.7016.104.2020

Koronawirus. Dramatyczny stan psychiatrii dziecięcej jeszcze bardziej się pogarsza - RPO do Ministra Zdrowia

Data: 2020-11-05
  • Coraz bardziej pogarsza się i tak dramatyczna sytuacja pacjentów oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży 
  • Dzieci w kryzysie psychicznym, np. po próbach samobójczych, muszą opuszczać oddziały psychiatrii dziecięcej, by zrobić miejsce chorym na COVID-19
  • Tymczasem leczenie jednych pacjentów nie może odbywać się kosztem innych - i to najsłabszych, którzy nie upomną się o swe prawa 
  • A wypis do domu lub nieoczekiwana zmiana oddziału w trakcie terapii oznacza utratę dotychczasowych wyników terapeutycznych

Z zaniepokojeniem Rzecznik Praw Obywatelskich przyjmuje informacje o zamykaniu oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Najmłodsi pacjenci są wypisywani do domu, a tylko najcięższe przypadki kierowane do innych, przepełnionych szpitali.

Według sygnałów mediów dzieci po próbach samobójczych, z depresją, lękiem, traumą czy wygłodzone przez anoreksję będą musiały opuścić np. oddział psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, by zrobić miejsce chorym na COVID-19.

Psychiatria dzieci i młodzieży od lat znajduje się w stanie zapaści - to przepełnione szpitale, brak personelu medycznego, za niska wycena świadczeń medycznych. Odpowiedzią na tę dramatyczną sytuację miała być reforma - powstanie tzw. placówek pierwszego poziomu referencyjnego, które miały stanowić podstawę nowego systemu opieki.

Niestety, początek reformy przypadł na czas pandemii, kiedy praca środowiskowa w zasadzie nie mogła być realizowana. Dodatkowo liczba zakontraktowanych przez NFZ placówek w żaden sposób nie zaspakajała potrzeb dzieci i młodzieży, zwłaszcza że ich działalność w dobie pandemii sprowadza do udzielania teleporad.

Tworzący się w ten sposób system nie mógł zatem odciążyć przepełnionych oddziałów psychiatrycznych, gdzie widok dzieci leżących na rozłożonych w korytarzach materacach nie należy do rzadkości.

A teraz nadchodzą informacje o zamykaniu oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Pacjenci są wypisywani do domu, a tylko najcięższe przypadki trafiają do innych, przepełnionych szpitali. Tam zaś leczenie już teraz jest znacznie utrudnione. Dodatkowe ich obciążenie spowoduje, że nie będzie możliwe już nie tylko leczenie, ale wręcz zapewnienie tam bezpieczeństwa.

Nie można też pominąć specyfiki tych oddziałów, gdzie istotna jest nie tylko realizacja świadczeń medycznych, ale również nawiązanie więzi z pacjentem, skłonienie go do współpracy z terapeutą. Nieoczekiwana zmiana oddziału czy wypis do domu w trakcie trwania terapii spowoduje, że osiągnięte wyniki terapeutyczne zostaną utracone.

RPO ma świadomość, że obecnie sytuacja jest bardzo trudna, a potrzeby związane z leczeniem osób chorych na COVID-19 są ogromne. Leczenie jednych pacjentów nie może jednak odbywać się kosztem innych i to tych, którzy są najsłabsi i nie upominają się o swoje prawa. 

Zaniedbania z dziś mogą być zaś trudne do nadrobienia w przyszłości. A Polska już teraz jest w niechlubnej czołówce europejskiej pod względem liczby skutecznych prób samobójczych u dzieci i młodzieży.  Nieleczone zaburzenia psychiczne wieku dojrzewania mają zazwyczaj swoją kontynuację w wieku dorosłym.

Adam Bodnar pyta ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, czy i jakie działania planuje podjąć dla zapewnienia właściwej opieki medycznej tej grupie pacjentów.

V.7016.104.2020

Koronawirus. Czy dzieci mogą mieć dłuższą kwarantannę niż rodzice? Kto zdejmuje kwarantannę w przypadku negatywnego testu? - pytania z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-04

Malutkie dzieci są nadal na kwarantannie, a rodzicom się już ona skończyła. Czy naprawdę nie można dzieci bez żadnych objawów zawieźć do babci?

Rodzina z dwójką dzieci (2 i 7 lat) jest na kwarantannie. Ale w przypadku dzieci Sanepid podjął decyzję o kwarantannie kilka dni później niż w przypadku rodziców – choć mieszkają razem. Teraz rodzice mają wrócić do pracy i nie mają z kim zostawić dzieci. Sanepid odmówił skrócenia dzieciom kwarantanny (chociaż nie mają żadnych objawów choroby, podobnie jak rodzice). Uważa, że rodzice powinni zaprosić do pomocy np, babcię, bo dzieciom nie wolno wyjść z domu. Rodzice woleliby zawieźć dzieci do babci, jak to zwykle robią, gdy pracują, bo starszej osobie tak jest łatwiej świadczyć opiekę.

Regulacje prawne dotyczące odbywania kwarantanny, zgodnie ze stanem prawnym na dzień 3 listopada 2020 r., można znaleźć w następujących aktach prawnych:

  • ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U.2020.1845);
  • rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.1758 ze zm.);
  • rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego (Dz.U.2020.607 ze zm.).

Sytuacja opisana tu jest naprawdę trudna do pojęcia. Nie wiadomo, dlaczego Sanepid najpierw objął kwarantanną rodziców, a dopiero później mieszkające z nimi dzieci. Zgodnie z przepisami kwarantanna u osoby bez objawów choroby trwa 10 dni - licząc od dnia następującego po ostatnim dniu narażenia na zachorowanie albo styczności z chorym.

Sanepid (państwowy powiatowy inspektor sanitarny) może w uzasadnionych przypadkach skrócić albo nawet zwolnić z kwarantanny (§ 5 ust. 3 Rozporządzenia Ministra Zdrowia).

Informacja o objęciu kwarantanną osoby, której ona dotyczy (jak również informacja o wynikach testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2), nie musi być pisemna - może być przekazana ustnie, w tym rzez telefon (§3a ust. 5 i § 3b ust.2 rozporządzenia Rady Ministrów). Informacja o kwarantannie trafia również do Internetowego Konta Pacjenta.

W czasie kwarantanny nie wolno wychodzić z miejsca, w którym się ją dobywa. Wyjątkiem jest przejazd do szpitala albo decyzja sanepidu (art. 34 ust. 4 pkt 2 ustawy). Kwarantanna jest zawieszana na czas podróży i wizyty w laboratorium w celu badania w kierunku wirusa SARS-CoV-2 (§3a ust. 3 Rozp. Rady Ministrów).

Wynika więc z tego, że nakaz zostawienia dzieci w domu i przywożenia do nich babci jest zgodny z przepisami.

Mamy negatywny test, ale skierowano nas na kwarantannę. Kto ją może skrócić – lekarz POZ czy Sanepid?

Lekarz POZ skierował ludzi na kwarantannę, ale kiedy zrobili na jego wniosek test, wynik był negatywny. Kwarantanna jednak trwa, bo lekarz uważa, że nie może jej zdjąć. Sanepid zaś twierdzi, że w tym przypadku to rola lekarza.

Informacja o objęciu kogoś kwarantanną trafia do Krajowego Rejestru Pacjentów z COVID-19, a usunąć ją może ten, kto ma do niej dostęp. Rejestr opisany jest w §2 ust.4 i 6 oraz §6 rozporządzenia z  9 października 2020 r. (w sprawie ustalenia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii).  Trafiają tam dane nie tylko o osobach objętych kwarantanną, ale pozostających w izolacji domowej, tych, wobec których podjęto decyzję o wykonaniu testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 oraz osób zakażanych tym wirusem.

Dostęp do Rejestru (i prawo do wprowadzania zmiany) ma Sanepid, NFZ oraz szpitale („podmioty wykonujące działalność leczniczą w celu realizacji ich zadań ustawowych lub statutowych lub zadań związanych z prowadzeniem działań dotyczących przeciwdziałania epidemii wywołanej zakażeniami wirusem SARS-CoV-2”). Lekarz POZ będzie miał ten odstęp, o ile udzieli go mu NFZ.

W opisanej sytuacji lekarz POZ mógłby pomóc, o ile jego praktyka ma dostęp do Krajowego Rejestru Pacjentów COVID-19. W przeciwnym razie może to zrobić tylko Sanepid.

Link do Krajowego Rejestru Pacjentów COVID-19: https://rejestrcovid.mz.gov.pl/

Infolinia Krajowego Rejestru Pacjentów z COVID-19: 19 457 ( wew.5)

Koronawirus. Czy godzinami dla seniorów objęte są całe galerie? Czy opiekunka pomagająca kilkorgu seniorom może robić zakupy w godzinach dla seniorów - pytanie na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-04

Czy opiekun seniora może mu robić zakupy w godzinach dla seniora?

Pani, która wykonuje zawód medyczny jest jednocześnie opiekunką kilku osób starszych; pyta, czy w czasie tzw. godzin dla seniorów może zrobić zakupy dla swoich podopiecznych.

Nie. Przepisy o godzinach dla seniorów nie przewidują takiego wyjątku.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 14 października 2020 r. (Dz.U. 2020 poz. 1797) zmieniające rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w dodanym § 7a wprowadziło tzw. godziny dla seniorów.

W § 7a uregulowano, iż do odwołania obiekty handlowe lub usługowe, o których mowa w § 7 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia z dnia 9 października 2020 r., oraz placówki handlowe w rozumieniu art. 3 pkt 1 ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni, których przeważająca działalność polega na: sprzedaży żywności, produktów kosmetycznych, artykułów toaletowych, środków czystości, produktów leczniczych (w tym przez apteki lub punkty apteczne), wyrobów medycznych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz na: świadczeniu usług pocztowych od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00 - 12.00 obsługują wyłącznie osoby powyżej 60. roku życia (§ 7a ust. 1). Na terenie obiektu albo placówki informuje się, w sposób w niej przyjęty, o godzinach obsługiwania osób powyżej 60. roku życia. (§ 7a ust. 2).

Ograniczenia przewidzianego w  § 7a ust. 1 nie stosuje się, w przypadku: gdy wydanie produktu leczniczego, wyrobu medycznego albo środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego następuje w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia; handlu hurtowego; placówek handlowych działających w szkołach lub placówkach oświatowych (§ 7a ust. 3).

Warto zauważyć, że wprowadzenie ograniczeń w handlu i usługach, na zasadach wskazanych w rozporządzeniu, poprzez ustalenie godzin dedykowanych wyłącznie dla osób powyżej 60. roku życia wynika z tego, że osoby starsze są najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby COVID-19 i ograniczenia te mają na celu zmniejszenie ryzyka zakażenia koronawirusem.

W związku z powyższym, niezależnie od wykonywanej przez konsumenta pracy (także w ramach zawodu medycznego) tzw. godzin dla seniorów nie stosuje się tylko w przypadku, gdy wydanie produktu leczniczego, wyrobu medycznego albo środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego następuje w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia.

Podstawa prawna: rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. 2020 poz. 1758, 1797, 1829, 1871, 1917 i 1931).

Czy można zamknąć dla młodszych całą galerię handlową w godzinach dla seniorów?

Czy ograniczeniom dotyczącym godzin dla seniora podlegają konkretne sklepy, ze względu na to, co sprzedają, czy cała galeria handlowa?

Z obowiązujących teraz przepisów wynika, że godziny dla seniorów nie dotyczą całych galerii, gdyż w tych obiektach funkcjonują także podmioty o innym charakterze, np. sklepy z odzieżą,  kina, oddziały bankowe, które nie znajdują się na liście przedstawionej w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. wprowadza tzw. godziny dla seniorów. Objęło nim ono

  • obiekty handlowe lub usługowe o powierzchni sprzedaży lub świadczenia usług powyżej 2000 m2
  • oraz placówki handlowe w rozumieniu art. 3 pkt 1 ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (czyli obiekty, w których jest prowadzony handel oraz są wykonywane czynności związane z handlem, w szczególności: sklep, stoisko, stragan, hurtownię, skład węgla, skład materiałów budowlanych, dom towarowy, dom wysyłkowy, biuro zbytu - jeżeli w takiej placówce praca jest wykonywana przez pracowników lub zatrudnionych).

Rozporządzenie doprecyzowuje przy tym, że chodzi o placówki/obiekty handlowe, w których działalność polega na:

  1. sprzedaży:
  • żywności w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia,
  • produktów kosmetycznych w rozumieniu art. 2 pkt 9 ustawy z dnia 4 października 2018 r. o produktach kosmetycznych innych niż przeznaczone do perfumowania lub upiększania,
  • artykułów toaletowych,
  • środków czystości,
  • produktów leczniczych w rozumieniu art. 2 pkt 32 ustawy z dnia 6 września 2001 r. - Prawo farmaceutyczne, w tym przez apteki lub punkty apteczne,
  • wyrobów medycznych w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 38 ustawy z dnia 20 maja 2010 r. o wyrobach medycznych,
  • środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego w rozumieniu art. 3 ust. 3 pkt 43 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia
  1. świadczeniu usług pocztowych.

Uczniowie usuwani z lekcji zdalnych za popieranie Strajku Kobiet? RPO pyta dyrektora liceum o sprawę

Data: 2020-10-30
  • RPO pyta dyrektora jednego z liceów o wykluczenie ze zdalnych lekcji uczniów za odmowę usunięcia ze swoich profili czerwonych błyskawic, symbolu Strajku Kobiet
  • Konstytucja oraz Konwencja ONZ o prawach dziecka gwarantują każdemu wolność wyrażania poglądów
  • A skojarzenie znaku błyskawicy - który znajduje się na praktycznie każdym słupie elektrycznym - z symbolami faszystowskimi budzi daleko idące wątpliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się publikacją prasową, która rodzi obawy, że mogło dojść do naruszania praw uczniów do wyrażania swoich poglądów. Chodzi o sytuację, gdy uczniowie zostali wykluczeni ze zdalnych lekcji z powodu odmowy usunięcia ze swoich profili czerwonych błyskawic, symbolu ruchu społecznego Strajk Kobiet. Uczniowie informowali, że chcieli w ten sposób zamanifestować swoje przekonania i solidarność z osobami strajkującymi 28 października 2020 r. w całej Polsce. Powodem usuwania uczniów z lekcji zdalnych miało być rzekome łączenie znaku z symbolami faszystowskimi, a także obraza uczuć religijnych niektórych nauczycieli.

RPO przypomina, że nie tylko Konstytucja w art. 54 gwarantuje każdemu wolność wyrażania poglądów. Czyni to również Konwencja ONZ o prawach dziecka z 20 listopada 1989 r., która mówi, że „Dziecko będzie miało prawo do swobodnej wypowiedzi; prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub z wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka”.

Prawo to może podlegać ograniczeniom z punktu widzenia praw innych osób bądź moralności społecznej, jednak w każdym przypadku wprowadzane ograniczenie musi być określone prawem i być konkretnie wykazane. Skojarzenie znaku graficznego błyskawicy, który znajduje się na praktycznie każdym słupie elektrycznym, z symbolami faszystowskimi budzi daleko idące wątpliwości. Również stwierdzenie naruszenia uczuć religijnych innych osób, co jest poważnym zarzutem, powinno zostać skonkretyzowane.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora szkoły z prośbą o wyjaśnienia, z uwzględnieniem punktu widzenia ochrony praw obywatelskich uczniów, a nie tylko nauczycieli.

VII.564.110.2020

Tęczowy Piątek

Data: 2020-10-30

70% respondentów uważa, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna ucząca równego traktowania wszystkich ludzi – wynika z badania Kantar dla BRPO „Świadomość prawna w kontekście równego traktowania z lipca 2020”.

Dzisiaj obchodzimy „Tęczowy Piątek” – akcję edukacyjną, której celem jest promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik wielokrotnie podkreślał, że przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a niecałe dwa tygodnie temu w liście przygotowanym na Dzień Edukacji Narodowej powiedział:

„Dzień Edukacji Narodowej obchodzimy w tym roku zaledwie dwa tygodnie po tragicznym wydarzeniu, które zmusza do refleksji nad rolą i skutecznością systemu oświaty w zapewnianiu bezpieczeństwa wszystkim uczniom […]. Samobójstwo 12-letniej Zuzi z Kozienic, która odebrała sobie życie najprawdopodobniej na skutek szykan rówieśników związanych z jej orientacją seksualną, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Podobnie jak samobójcze śmierci Dominika, Michała, Kacpra, Wiktora, Milo i innych młodych osób, które doświadczyły i nie wytrzymały homo-, bi- i transfobicznej przemocy – dotykającej ich bezpośrednio, a także obecnej w sieci i przestrzeni publicznej – oraz nie otrzymały w swych trudnych sytuacjach odpowiedniego i niezbędnego wsparcia. […] Bezpieczeństwo i równe traktowanie wszystkich uczniów, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego, koloru skóry, płci, wyznania, orientacji seksualnej, niepełnosprawności lub jakiekolwiek innej cechy szczególnej, postrzegam jako wartości nadrzędne, niezależne od różnic światopoglądowych lub jakichkolwiek innych podziałów.”

Mamy nadzieję, że akcja „Tęczowy Piątek” zainspiruje nauczycieli i uczniów do częstszego podejmowania tematu dyskryminacji i tolerancji – nie tylko w szkolnych ławkach.

Koronawirus. Ile osób może być na weselu planowanym na listopad? - pytanie na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-10-29

Przepisy, które weszły w życie 24 października 2020 r. (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 23 października 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń…poz.1871) zakazują do odwołania organizowania tego typu uroczystości.

Jedyna dopuszczalna forma świętowania takiego wydarzenia to spotkanie do 20 osób, które odbywa się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która je organizuje (§  28 pkt. 9 tego rozporządzenia).

Nie mogą się więc one odbywać w barach, restauracjach czy salach do tego przeznaczonych.

Z informacji prasowych wynika, że zakaz ten wprowadzono na co najmniej dwa tygodnie, jednak biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost liczby zachorowań na COVID-19 w ostatnich dniach najprawdopodobniej zostanie on przedłużony. Pojawiają się opinie, że taka sytuacja zapewne utrzyma się przynajmniej do końca listopada 2020 r.

Koronawirus. Zasiłki chorobowe i opiekuńcze - odpowiedzi na pytanie na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-10-29

Czy w związku z zamknięciem przedszkola przysługuje świadczenie opiekuńcze?

Przepisy dotyczące zasiłku opiekuńczego oraz dodatkowego zasiłku opiekuńczego, zgodnie ze stanem prawnym na 27.10.2020 r., można znaleźć w następujących aktach prawnych:

  • ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U.2020.1842)., dalej jako „Ustawa covidowa”,
  • ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U.2020.870), dalej jako „Ustawa zasiłkowa”,
  • rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 27 sierpnia 2020 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz.U.2020.1490), dalej jako „Rozp.z.o.”,
  • rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 27 sierpnia 2020 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz.U.2020.1489), dalej jako „Rozp.d.z.o.”.

Zasiłek opiekuńczy

Zasadniczo zasiłek opiekuńczy przysługiwał osobom podlegającym ubezpieczeniu i ubezpieczeniu społecznemu rolników w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko, albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19. Zasiłek ten przysługuje z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego (art. 4a ust. 1 Ustawy covidowej).

Zasiłek ten przysługiwał również z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem, w wieku do ukończenia 8 lat w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których dziecko uczęszcza, a także w przypadku choroby niani, z którą rodzice mają zawartą umowę uaktywniającą lub dziennego opiekuna sprawujących opiekę nad dzieckiem (art. 4a ust. 1a Ustawy covidowej).

Początkowe regulacje przewidywały, że zasiłek ten będzie przysługiwał do dnia 28 czerwca 2020 r. Zastrzeżono jednak, iż Rada Ministrów może rozporządzeniem przedłużyć ten okres. (art. 4a ust. 2 i ust. 7 Ustawy covidowej).

Na przestrzeni kolejnych miesięcy okres pobierania zasiłku opiekuńczego był przedłużany wskutek wydawania stosownych aktów wykonawczych. Ostatnie z rozporządzeń przewidywało, że zasiłek opiekuńczy, o którym mowa w art. 4a ust. 1 i 1a Ustawy covidowej, przysługuje wszystkim osobom uprawnionym do jego pobierania na podstawie art. 4a, jednak nie dłużej niż do dnia 20 września 2020 r. (§ 1 Rozp.z.o.). W obecnej chwili brak dalszych rozporządzeń przedłużających możliwość wypłaty zasiłku opiekuńczego na kolejny okres.

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy

W przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko, albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19 ubezpieczonym zwolnionym od wykonywania pracy oraz funkcjonariuszom wskazanym w ustawie, zwolnionym od pełnienia służby z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego przysługiwał dodatkowy zasiłek opiekuńczy (art. 4 ust. 1 Ustawy covidowej).

Podobnie jak w przypadku zasiłku opiekuńczego, także w sytuacji dodatkowego zasiłku opiekuńczego, przepisy początkowo wskazywały, że zasiłek ten będzie przysługiwał do dnia 28 czerwca 2020 r. Zastrzeżono jednak, iż Rada Ministrów może rozporządzeniem przedłużyć ten okres. (art. 4 ust. 1, 1a, 1b, 1c, 1d oraz ust. 3 Ustawy covidowej).

Na przestrzeni kolejnych miesięcy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego był przedłużany przez Radę Ministrów. Ostatnie z rozporządzeń przewidywało, iż dodatkowy zasiłek opiekuńczy, o którym mowa w art. 4 ust. 1 i 1d Ustawy covidowej, przysługiwał w przypadkach, o których mowa w tych przepisach, jednak nie dłużej niż do dnia 20 września 2020 r. (§ 1 Rozp.d.z.o.). W obecnej chwili brak dalszych rozporządzeń przedłużających możliwość wypłaty zasiłku opiekuńczego na kolejny okres.

Wskazać również należy, że obecne przepisy przewidują naukę zdalną jedynie uczniów szkół ponadpodstawowych i dzieci z klas 4 - 8 szkół podstawowych. Młodsze dzieci, w tym te uczęszczające do przedszkola mogą chodzić na zajęcia stacjonarne. Z informacji medialnych można wnioskować, że w przypadku przywrócenia nauki zdalnej również dla najmłodszych dzieci, rząd planuje także przedłużenie zasiłku i dodatkowego zasiłku opiekuńczego (m.in. https://www.money.pl/gospodarka/minister-rodziny-zapowiada-dodatkowy-zasilek-6569191305284288a.html, dostęp z dnia 27.10.2020 r.).

Obecnie w przypadku konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8 przysługuje zasiłek opiekuńczy na ogólnych zasadach określonych w Ustawie zasiłkowej.

Więcej informacji:

Czy zasiłek w ciąży ma wynosić tylko 80 proc, jeśli wcześniej kobieta korzystała z zasiłku opiekuńczego na pierwsze dziecko?

Pani była na zasiłku opiekuńczym, bo żłobki były zamknięte. Teraz jest w ciąży na zwolnieniu lekarskim i dostaje chorobowe w wysokości 80% tego, co by dostawała, bo nie minęły 3 miesiące normalnego ubezpieczenia między otwarciem żłobków, a pójściem na zwolnienie – czy prawidłowo, proszę to wyjaśnić.

Pojęcie i regulacje prawne dotyczące zasiłku chorobowego zostały uregulowane w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 roku o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U.2020.870). Zasiłek chorobowy jest świadczeniem, które otrzymujemy na wypadek niezdolności do pracy.

Odnosząc się do stanu faktycznego opisanego w pytaniu, może tu chodzić o zapis z art. 43 ww. przedmiotowej ustawy w myśl której: „Podstawy wymiaru zasiłku nie ustala się na nowo, jeżeli między okresami pobierania zasiłków zarówno tego samego rodzaju, jak i innego rodzaju nie było przerwy albo przerwa była krótsza niż 3 miesiące kalendarzowe”.

Zgodnie z regulacją art. 43 komentowanej ustawy nie ustala się na nowo podstawy wymiaru zasiłku, jeżeli między okresami pobierania zasiłków (zarówno tego samego, jak i innego rodzaju) nie było przerwy albo przerwa była krótsza niż 3 miesiące kalendarzowe. Z tego właśnie powodu zasiłek będzie wypłacany w wysokości poprzednio otrzymywanego zasiłku, a dopiero po upływie 3 miesięcy będzie ustalony nowy wymiar zasiłku w wysokości 100 % , gdy niezdolność do pracy przypada w okresie ciąży.

Odnosząc się do zagadnienia zasiłku chorobowego warto też, wskazać krąg osób uprawnionych do jego otrzymania.

Prawo do świadczeń w razie choroby zależy od tego, czy jesteśmy objęci  ubezpieczeniem (chorobowym, wypadkowym).

Pamiętajmy, że jeśli dana osoba prowadzi działalność gospodarczą, nie ma obowiązku opłacania ubezpieczenia chorobowego jest ono dobrowolne.

Jeśli jest się pracownikiem lub zleceniobiorcą, składki do ZUS przekazywane są przez pracodawcę lub – odpowiednio – zleceniodawcę. Prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą tj. przedsiębiorcą, opłaca je on sam.

Przy umowach zlecenia składka chorobowa jest również dobrowolna. Jeżeli zleceniobiorca chce przystąpić do ubezpieczenia chorobowego, musi wypełnić pisemny wniosek, a następnie przekazać go zleceniodawcy. Wówczas zleceniodawca ma obowiązek zarejestrować zatrudnionego w ZUS.

Zgodnie z ustawą z dnia 25 czerwca 1999 roku  o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa na podstawie art. 4 ww. ustawy, Zasiłek chorobowy przysługuje po tzw. okresie wyczekiwania, czyli po określonym czasie od rozpoczęcia pracy i opłacania składek.

Okres ten wynosi:

  • 30 dni – jeśli jesteś pracownikiem lub osobą ubezpieczoną obowiązkowo z innego tytułu,
  • 90 dni – jeśli jesteś np. zleceniobiorcą lub przedsiębiorcą, czyli osobą, która podlega ubezpieczeniu chorobowemu dobrowolnie.

Do okresu wyczekiwania zalicza się poprzednie okresy pracy i ubezpieczenia chorobowego, czyli np. wcześniejsze okresy zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Jest to możliwe pod warunkiem, że przerwa między nimi nie przekracza 30 dni albo – jeśli jest dłuższa – jest spowodowana urlopem wychowawczym lub bezpłatnym bądź odbywaniem czynnej służby wojskowej.

Istnieje wyjątek od zasady powyższej , gdzie zostanie wypłacony zasiłek chorobowy bez okresu wyczekiwania:

Przepisy przewidują sytuacje, kiedy przysługuje on wcześniej tj. jest od pierwszego dnia ubezpieczenia zgodnie z art. 4 ust.3 ww. ustawy: 

Bez okresu wyczekiwania zasiłek przysługuje:

  • absolwentom uczelni lub osobom, które zakończyły kształcenie w szkole doktorskiej zasiłek chorobowy przysługuje od pierwszego dnia ubezpieczenia chorobowego, jeżeli zostali objęci ubezpieczeniem chorobowym lub przystąpili do ubezpieczenia chorobowego w ciągu 90 dni od dnia ukończenia studiów lub zakończenia kształcenia w szkole doktorskiej,
  • pracownikom, którzy byli wcześniej – u innych pracodawców – zatrudnieni przez co najmniej 10 lat; dotyczy to także innych osób obowiązkowo ubezpieczonych, jeśli mają co najmniej 10-letni okres obowiązkowego ubezpieczenia,
  • jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana wypadkiem w drodze do pracy lub z pracy,
  • posłom i senatorom, którzy przystąpili do ubezpieczenia chorobowego w ciągu 90 dni od zakończenia kadencji,
  • funkcjonariuszom Służby Celnej, którzy stali się pracownikami w jednostkach organizacyjnych Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Wysokość zasiłku chorobowego na podstawie art. 11 ww. ustawy , wynosi:

  1. Miesięczny zasiłek chorobowy, z zastrzeżeniem ust. 1a i 2, wynosi 80% podstawy wymiaru zasiłku.

1a. Miesięczny zasiłek chorobowy, z zastrzeżeniem ust. 1b i 2, za okres pobytu w szpitalu wynosi 70% podstawy wymiaru zasiłku.

1b. Miesięczny zasiłek chorobowy za okres pobytu w szpitalu od 15 do 33 dnia niezdolności do pracy w roku kalendarzowym w przypadku pracownika, który ukończył 50 rok życia, wynosi 80% podstawy wymiaru zasiłku.

2. Miesięczny zasiłek chorobowy wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku, jeżeli niezdolność do pracy lub niemożność wykonywania pracy, o której mowa w art. 6 ust. 2:

1)przypada w okresie ciąży;

2)powstała wskutek poddania się niezbędnym badaniom lekarskim przewidzianym dla kandydatów na dawców komórek, tkanek i narządów oraz zabiegowi pobrania komórek, tkanek i narządów;

3)powstała wskutek wypadku w drodze do pracy lub z pracy.

4. Zasiłek chorobowy przysługuje za każdy dzień niezdolności do pracy, nie wyłączając dni wolnych od pracy.

5. Ilekroć przy ustalaniu prawa do zasiłku chorobowego lub jego wysokości okres jest oznaczony w miesiącach, za miesiąc uważa się 30 dni.

Jaki jest zasiłek chorobowy w zawodach medycznych?

Wedle stanu prawnego obowiązującego na dzień 29.10.2020 r. zasiłki chorobowe dla osób wykonywujących zawody medyczne określają przepisy ogólne.

Zgodnie z art. 1 pkt 2 ustawy z dnia 14 sierpnia 2020r.  ( poz. 1478) o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw-  art. 4 c traci moc po upływie 180 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy- czyli z dniem 4 września 2020 r. ( art. 3 cyt. ustawy)

W związku z powyższym od 5 września 2020 r. ubezpieczonemu zatrudnionemu  w podmiocie leczniczym, który:

  • przebywał na obowiązkowej kwarantannie lub izolacji w warunkach domowych, ponieważ pozostawał w styczności z osobami chorymi z powodu COVID-19 w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym lub
  • był niezdolny do pracy z powodu COVID-19, która powstała w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym

- przysługuje prawo do zasiłku chorobowego na ogólnych zasadach o których mowa w art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1976r. Kodeksu pracy w wysokości co do zasady 80%podstawy wymiaru.

Za czas niezdolności pracownika do pracy wskutek:

  • choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną - trwającej łącznie do 33 dni w ciągu roku kalendarzowego,
  • a w przypadku pracownika, który ukończył 50 rok życia - trwającej łącznie do 14 dni w ciągu roku kalendarzowego - pracownik zachowuje prawo do 80% wynagrodzenia, chyba że obowiązujące u danego pracodawcy przepisy prawa pracy przewidują wyższe wynagrodzenie z tego tytułu;( art. 92 §1 pkt 1 k.p.).

W sprawie zasiłków chorobowych dla personelu medycznego zapowiadane są zmiany stanu prawnego podwyższające ten zasiłek do 100%.

Podstawa prawna

  • Art. 1 pkt 2 ustawy z dnia 14 sierpnia 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1478,)
  • Art. 36 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, z późn. zm.)
  • Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 16 października 2020r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (  Dz.U.2020 poz. 1842 t.j)
  • Art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1976r. Kodeksu pracy ( Dz.U. 2020 poz. 1320 t.j.)

Nieuregulowanie związków jednopłciowych w Polsce narusza ochronę prawa do życia prywatnego. Stanowisko RPO dla ETPC 

Data: 2020-10-27
  • Brak możliwości legalizacji w Polsce związków jednopłciowych narusza art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zobowiązuje on do zapewnienia wszystkim osobom ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego
  • Partnerzy różnej płci mogą w Polsce korzystać ze szczególnych uprawnień po zawarciu małżeństwa - partnerzy tej samej płci nie mają takiej możliwości
  • W ocenie RPO stanowi to tzw. dyskryminację pośrednią ze względu na ich orientację seksualną
  • Rzecznik podkreśla, że Konstytucja nie stoi na przeszkodzie legalizacji związków jednopłciowych

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do trzech spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, dotyczących sytuacji prawnej par tej samej płci w Polsce. Przedstawił stanowiska amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu) w tych sprawach.

Czego dotyczą skargi

W czerwcu 2020 r. ETPC zakomunikował polskiemu rządowi 7 spraw (19 połączonych skarg).

We wszystkich trzech sprawach, do których przystąpił RPO, obywatele i obywatelki żyjący w związkach z osobami tej samej płci zarzucają Polsce naruszenie ich prawa do życia prywatnego i rodzinnego, poprzez uniemożliwienie im legalizacji ich relacji, a tym samym uznania jej przez państwo i zapewnienia jej prawnej ochrony.

W sprawie Przybyszewska i inni p. Polsce (10 skarg połączonych skarg) skarżącym odmówiono w Urzędach Stanu Cywilnego przyjęcia deklaracji o braku przeszkód do zawarcia małżeństwa w Polsce, a decyzje te były później podtrzymywane w postępowaniach sądowych.

W sprawie Formela p. Polsce skarżące, które zawarły za granicą związek partnerski  a później małżeństwo, próbowały skorzystać z przywilejów prawnych, które przysługują w Polsce małżonkom.

W postępowaniach administracyjnych i sądowych dotyczących prawa do wspólnego opodatkowania, prawa do zasiłku opiekuńczego w związku ze sprawowaniem opieki nad członkiem rodziny oraz prawa do objęcia małżonki ubezpieczeniem zdrowotnym, odmawiano im tych uprawnień. Wskazywano, że są one zastrzeżone tylko dla małżonków i członków najbliższej rodziny, którymi skarżące nie są w świetle polskiego prawa. Odmówiono im także transkrypcji („przeniesienia” do polskich ksiąg stanu cywilnego) ich aktu małżeństwa zawartego za granicą.

Z kolei w sprawie Szypuła i inni p. Polsce skarżący – obywatele RP chcieli zawrzeć małżeństwo w innym państwie z osobami tej samej płci, ale odmówiono im wydania zaświadczenia o możności zawarcia małżeństwa za granicą zgodnie z prawem polskim.

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

W przekazanych ETPC uwagach pisemnych Rzecznik przedstawił analizę przepisów prawa polskiego oraz sytuacji prawnej i społecznej osób żyjących w jednopłciowych związkach w Polsce, w kontekście standardu praw człowieka wynikającego z EKPC oraz orzecznictwa Trybunału.

W ocenie RPO nie ulega wątpliwości, że w związku z europejskim konsensusem oraz ugruntowanym orzecznictwem Trybunału państwa członkowskie Rady Europy są zobowiązane zapewnić parom tej samej płci możliwość legalizacji ich związków. Jeśli państwo nie decyduje się na otwarcie instytucji małżeństwa dla par jednopłciowych, musi wprowadzić alternatywną instytucję związków partnerskich.

Tymczasem polskie przepisy - mimo licznych inicjatyw legislacyjnych – nadal nie przewidują jakiejkolwiek formy instytucjonalizacji związków partnerskich (zarówno dla osób tej samej, jak i różnej płci). Jednocześnie instytucja małżeństwa pozostaje w Polsce dostępna tylko dla osób różnej płci.

W ocenie RPO taki stan prawny prowadzi do nieuzasadnionego względami konieczności naruszenia pozytywnego obowiązku państwa wynikającego z art. 8 EKP. W sposób nieuzasadniony różnicuje to sytuację prawną osób pozostających w trwałym związku jednopłciowym w stosunku do osób pozostających w związku różnej płci, dla których możliwość zawarcia małżeństwa i skorzystania ze związanych z nim uprawnień pozostaje otwarta.

Niezależnie od debaty na temat możliwości wprowadzenia w Polsce małżeństw jednopłciowych w świetle brzmienia art. 18 Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”), w ocenie Rzecznika kwestią bezdyskusyjną jest, że Konstytucja nie stoi na przeszkodzie zapewnieniu możliwości prawnej instytucjonalizacji związków jednopłciowych.

Wręcz przeciwnie – zarówno art. 18 Konstytucji, wskazujący na szczególną ochronę rodziny, jak i art. 47 Konstytucji, gwarantujący każdemu ochronę prawną życia prywatnego i rodzinnego, zobowiązują państwo do zapewnienia tej ochrony także osobom żyjącym w jednopłciowych związkach. Ich legalizacja stanowiłaby więc realizację unormowań Konstytucji, a nie ich naruszenie. 

Ponadto poparcie społeczne dla legalizacji związków osób tej samej płci jest w Polsce wysokie i stale rośnie. Niezależnie od homofobicznych działań części społeczeństwa i niektórych osób publicznych, powielających uprzedzenia i stereotypy na temat osób nieheteroseksualnych, wyniki dwóch różnych badań z 2019 r. wskazują, że ponad połowa Polaków opowiada się za przyznaniem parom jednopłciowym prawa do zawierania związków partnerskich. Takiej odpowiedzi udzieliło 56% respondentów w badaniu IPSOS dla OKO.press z lutego 2019 r. i 57% w badaniu Kantar dla Wyborczej w listopadzie 2019 r.). Takie zmiany społeczne muszą być zauważane i uwzględniane przez państwo, na co wielokrotnie zwracał uwagę Trybunał w swym orzecznictwie.

Rzecznik podkreślił, że nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej par tej samej płci w stosunku do par różnej płci skutkuje ich dyskryminacją pośrednią ze względu na orientację seksualną. Omówił przywileje prawne zastrzeżone w Polsce wyłącznie dla małżonków lub członków najbliższej rodziny, z których osoby żyjące w związkach jednopłciowych nie mogą w żaden sposób skorzystać.

Jednocześnie Rzecznik zaznaczył, że choć zmiana odpowiednich przepisów - tak aby uprawnienia na gruncie prawa spadkowego, rodzinnego czy też ubezpieczeń społecznych były dostępne dla partnerów nieformalnych, w tym tej samej płci – wpłynęłaby pozytywnie na ich sytuację prawną i pozwoliła uniknąć dyskryminacji, niezmiennie nie stanowiłoby to realizacji obowiązku państwa do zapewnienia ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego.

Ta ostatnia wymaga bowiem zapewnienia prawnego uznania związków jednopłciowych, np. poprzez instytucjonalizację związków partnerskich.

Szczególne znaczenie spraw

Wyroki Trybunału w tych sprawach mogą mieć fundamentalne znaczenie dla sytuacji prawnej osób homoseksualnych i biseksualnych w Polsce. Ich skutkiem może być bowiem zobowiązanie władz państwowych do zapewnienia ochrony i uznania prawnego związkom jednopłciowym, np. poprzez instytucjonalizację związków partnerskich.

Taki skutek miał dla Włoch wyrok z 2015 r. w słynnej sprawie Oliari i inni p. Włochom. Trybunał orzekł w nim, że nie zapewniając osobom tej samej płci żadnej możliwości legalizacji ich związków, Włochy naruszyły art. 8 EKPC. W efekcie do prawa krajowego wprowadzono instytucję związków partnerskich. Podobieństwo tej sprawy do przedstawionych spraw przeciw Polsce jest bardzo wyraźne, co podkreślił RPO w stanowiskach RPO dla ETPC.  

Złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa dziecka - bardziej uciążliwe dla obywateli

Data: 2020-10-26
  • Osoby składające oświadczenie o uznaniu ojcostwa dziecka - gdy nie urodziło się ono w małżeństwie - będą dłużej załatwiać taką sprawę
  • Pracownicy urzędów stanu cywilnego nie mogą już bowiem drukować projektów protokołów uznań ojcostwa. Czynią to już tylko kierownik usc i jego zastępcy
  • A przez 5 lat umożliwiało to szybkie przygotowanie protokołów, które po złożeniu przed kierownikiem urzędu stanu odpowiednich oświadczeń były podpisywane przez mężczyznę i kobietę
  • Ta forma ustalenia pochodzenia dziecka jest najbardziej dostępna, szybka i nieskomplikowana - dlatego obywatele najczęściej ją wybierają

Od 24 września 2020 r. decyzją Ministra Cyfryzacji drukować te projekty mogą już tylko kierownicy usc i jego zastępcy, a nie pracownicy - jak było przez 5 lat.

- Rozwiązanie to było znaczącym ułatwieniem dla obywateli,  szczególnie w sytuacji pandemii – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Mateusza Morawieckiego, premiera i zarazem ministra cyfryzacji. Poprosił go o stanowisko co do zasadności wprowadzonego rozwiązania.

Do RPO wpłynął apel w tej sprawie Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych

Jak wskazują samorządowcy, w ostatnich latach dynamicznie wzrasta liczba rejestracji urodzenia dziecka w sytuacji, gdy jego rodzice nie są małżeństwem. Odnotowuje się też bardzo dużą liczbę realizowanych przez kierownika urzędu stanu cywilnego czynności związanych z przyjęciem oświadczeń o uznaniu ojcostwa.

To jedna w kilku możliwości prawnych umożliwiających ustalenie pochodzenia dziecka od danego mężczyzny. Takie oświadczenie można także złożyć przed sądem. Jednak możliwość jego złożenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest rozwiązaniem najbardziej dostępnym, szybkim i nieskomplikowanym. Z tego właśnie powodu jest najczęściej wybierane przez obywateli.

Od 1 marca 2015 r. ustawodawca wprowadził rejestr uznań, gdzie gromadzi się informację o oświadczeniach złożonych przez mężczyznę i kobietę, a koniecznych do uznania ojcostwa. Zostało to przygotowane i wdrożone przez resort cyfryzacji. Za pomocą rejestrów pracownicy usc mieli możliwość w szybkim czasie przygotować projekty protokołów, które po złożeniu oświadczeń przez mężczyznę i kobietę były podpisywane.

W znaczący sposób usprawniało to pracę urzędów co do czynności dotyczących uznania ojcostwa.

Przygotowany przez pracownika projekt protokołu nabywa cech dokumentu urzędowego w chwili złożenia na nim podpisów przez uprawnione osoby. Pogląd taki jest ugruntowany zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądów. Podjęcie zatem  przez ministra decyzji o wyłączeniu możliwości przygotowania i wydrukowania projektu protokołów uznania ojcostwa przez pracowników usc nie znajduje prawnego i racjonalnego uzasadnienia.

Decyzji tej nie skonsultowano z podmiotami odpowiedzialnymi, choć przy ministrze działa grupa robocza do rozwoju funkcjonowania rejestru stanu cywilnego. W jej skład wchodzą  przedstawiciele samorządów.

Nie uwzględniono też społecznych skutków tej decyzji. Dezorganizuje ona pracę urzędów stanu cywilnego i bardzo negatywnie wpływa na sprawną i terminową realizację zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Najbardziej jednak ucierpią obywatele. Najwięcej uznań ojcostwa następuje w chwili zgłoszenia urodzenia dziecka, czyli klika dni po porodzie. Aby uznanie ojcostwa mogło być skuteczne, oświadczenia muszą złożyć mężczyzna i matka dziecka. W tym celu do usc zgłaszają się mężczyzna i matka dziecka. A z uwagi na fakt, że niedawno rodziła, jest w nie najlepszej dyspozycji, osłabiona i przez to bardziej narażona na infekcję lub inne dolegliwości spowodowane przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach publicznych.

Bardzo często z rodzicami obecny w usc jest i noworodek, który również jest narażony na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi, występującym w miejscach publicznych. A matka jest narażona na konieczność karmienia dziecka w urzędzie.

Ograniczenie możliwości wydrukowania projektów protokołów tylko do kierownika usc i jego zastępcy powoduje, że czas oczekiwania na załatwienie sprawy drastycznie się wydłuża. A to drastycznie zwiększa czas przebywania matki i dziecka w środowisku niebezpiecznym.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych wniosło o niezwłoczne przywrócenie poprzedniej funkcjonalności w rejestrze uznań. Proponuje też, by zmiany uzgadniano ze stroną samorządową w ramach grupy roboczej.

Odpowiedź Wiceministra Cyfryzacji (aktualizacja 3 listopada 2020)

Uprzejmie informuję, że w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną przywrócone zostaną uprawnienia pracowników urzędu stanu cywilnego w tym zakresie - odpisał Marek Zagórski ,sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jednocześnie wyjaśniam, że podstawą podjęcia decyzji o ograniczeniu uprawnień pracowników usc w obszarze uznania ojcostwa stanowiły przepisy art. 73 § 1-3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego1, z których wynika, że złożenie oświadczeń koniecznych do uznania ojcostwa wymaga osobistego stawiennictwa przed organem jakim jest kierownik urzędu stanu cywilnego (zastępca kierownika urzędu stanu cywilnego). Z punktu widzenia kierownika usc przyjmowanie oświadczeń nie jest czynnością o charakterze rejestracyjnym jak np.: rejestracja urodzenia, zgonu, dołączenie do aktu wzmianki na podstawie wyroku sądu a ma skutki w sferze prawa rodzinnego. Dodatkowo, zgodnie z dokumentacją techniczną jaka została opracowana w 2015 roku przy wdrożeniu rejestru stanu cywilnego przez ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, proces w systemie został zaprojektowany tylko dla roli kierownika urzędu stanu cywilnego, a więc nie zostały rozdzielone czynności przygotowawcze (sporządzenie projektów protokołów) od czynności mających charakter potwierdzających złożenie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że wbrew zarzutom OPOS dotyczących braku konsultacji z podmiotami odpowiedzialnymi za realizację zadania, sprawa była przedmiotem dyskusji na spotkaniu wspomnianej przez OPOS grupy roboczej przy udziale przedstawiciela kierowników usc oraz przedstawiciela MSWiA, i nie budziła kontrowersji. 

Niezależnie od powyższego, w związku z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19, zasadnym jest upraszczanie procedur również technicznych. Niemniej jednak, odpowiedzialność za prawidłowe przyjęcie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa spoczywa w tym przypadku na kierowniku urzędu stanu cywilnego. Biorąc pod uwagę, że system teleinformatyczny z jednej strony powinien wspomagać pracę urzędników, ale jednocześnie powinien być zgodny z przepisami prawa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wraz z przedstawicielami kierowników usc, w ramach wspomnianej grupy roboczej, rozpocznie prace nad zmianami w funkcjonowaniu Systemu Rejestrów Państwowych w obszarze rejestru stanu cywilnego tak, aby spełnione były przesłanki wynikające z przepisów prawa o aktach stanu cywilnego i jednocześnie nie wprowadzało zakłócenia pracy w urzędach stanu cywilnego.

VII.534.46.2020

Adam Bodnar dla EurActiv: Teraz jest zły moment na referendum ws. aborcji

Data: 2020-10-26

Referendum ws. aborcji w obecnych warunkach, w których partia rządząca dysponuje nieograniczonymi możliwościami propagandy i kształtowania debaty w mediach publicznych, co zresztą wykorzystała w poszczególnych kampanii wyborczych, nie dawałoby przestrzeni do rzeczywistej i pogłębionej dyskusji” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

Prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: Musimy przypomnieć, że pomimo obowiązującego prawa i tak wiele kobiet nie miało rzeczywistego dostępu do legalnego zabiegu przerywania ciąży. Ten temat pojawiał się już wielokrotnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sprawy takie jak Alicji Tysiąc, R.R., P. i S. przeciwko Polsce wskazywały, że mamy z tym kłopot. W zasadzie w tym zakresie nie obowiązują zasady państwa prawa, bo wprawdzie aborcja jest legalnie dostępna, ale przeprowadza się w Polsce od kilkuset do raptem 1,1 tys. zabiegów rocznie, co w skali 38-milionowego państwa jest niewielką liczbą.

To są liczby oficjalne. Aborcji realnie dokonywanych jest znacznie więcej.

Tak, to są tylko liczby oficjalne. Powstawały jednocześnie dwa procesy społeczne. Z jednej strony podziemie aborcyjne w kraju, jak również tzw. turystyka aborcyjna, czyli dokonywanie zabiegów głównie w Niemczech lub na Słowacji.

Jednocześnie niektóre województwa, ze względu na powszechne stosowanie klauzuli sumienia były wręcz wyłączone z jakiejkolwiek legalnej aborcji. Mam na myśli szczególnie województwo podkarpackie.

Nie jest to wyłącznie problem prawny, ale także społeczny, pokazujący narastające rozwarstwienie. Kobiety zamożne z większych miast mają łatwiejszy dostęp do aborcji ze względu chociażby na wspomnianą turystykę aborcyjną. Podczas gdy osoby z małych miejscowości są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek dostępu do bezpiecznego zabiegu.

Tylko czy te osoby na pewno chcą naszej pomocy?

Nie wiem czy chcą pomocy. Uważam że prawo powinno brać pod uwagę różne sytuacje ludzkie i tworzyć taką przestrzeń, aby można było faktycznie je wykonywać.

Tymczasem rozstrzygnięcie TK blokuje to, co dotychczas było dozwolone, nawet jeśli tylko w minimalnym stopniu.

Wyrok zapadł w bardzo szczególnych okolicznościach, gdy mamy powrót do funkcjonowania granic państwowych, których przekraczanie wiąże się z kwarantannami, bądź innymi ograniczeniami związanymi z przemieszczaniem się.

To sprawia, że teraz nawet tzw. turystyka aborcyjna staje się niezwykle utrudniona. Stąd też gorączka trwających protestów.

Czyli można uznać, że ten wyrok cementuje nierówności wśród kobiet?

On nie tylko je cementuje, ale zdecydowanie pogłębia. Należy postawić pytanie na ile ten wyrok należy traktować poważnie. W oświadczeniu wskazałem, że takie decyzje powinny być powierzone parlamentowi.

Wydaje mi się, że w naszych warunkach warto byłoby sięgnąć po rozwiązania z zagranicy. Warto np. zastanowić się nad rozwiązaniami irlandzkimi. Przez pewien czas zajmowałem się zagadnieniem tzw. Panelu Obywatelskiego (Citizens Assembly), który w latach 2016-2017 działał w Irlandii (Referendum nt. aborcji , które odbyło się w 2018 r., było efektem jego prac i formalnym głosowaniem w sprawie przyjęcia jego rekomendacji – red.).

To byłby ciekawy sposób na znalezienie rozwiązania, ale przede wszystkim na zrozumienie wieloaspektowości problemu dostępności legalnej aborcji przez całe społeczeństwo.

Widzenia aresztowanych z bliskimi wstrzymane. RPO: umożliwić kontakt przez komunikator internetowy

Data: 2020-10-21
  • Widzenia osób aresztowanych z bliskimi powinny być możliwe za pośrednictwem komunikatora internetowego, jeżeli prokuratura lub sąd (tzw. organy dysponujące) nie mają przeciwskazań procesowych do realizacji takich widzeń
  • Jest to szczególnie ważne zwłaszcza podczas pandemii, gdy widzenia są wstrzymane, a tymczasowo aresztowani często nie mają zgody na kontakt telefoniczny 
  • Także Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ma problemy z przeprowadzaniem w ten sposób zdalnych wizytacji w aresztach i więzieniach

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o takie znowelizowanie Kodeksu karnego wykonawcze, by dawał jednoznaczną podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy. W ocenie RPO widzenia w tej formie są dopuszczalne już teraz, ale minister musiałby ujednolicić rozbieżną praktykę w tej kwestii.

Już 2 czerwca 2020 r.  RPO zwrócił się do MS, aby w K.k.w. określić prawa osób skazanych i aresztowanych do widzeń za pośrednictwem komunikatora internetowego. Nie dostał jednak od Ministra żadnej odpowiedzi.

A problem jest nadal aktualny, zwłaszcza wobec wzrastającej liczby zakażeń wirusem SARS-CoV-2 i przywracanych ograniczeń co do widzeń w zakładach karnych i aresztach śledczych. Powrót do bezpośrednich spotkań osadzonych z rodzinami nastąpił jedynie od 1 sierpnia do 16 października – a i tak w bardzo ograniczonym zakresie.

Skargi na brak zgody na kontakt przez Skype

Tymczasem do Biura RPO nadal wpływa wiele skarg na pozbawienie kontaktu aresztowanych z najbliższymi w związku z pandemią. Wielu z nich nie uzyskuje zgody organu dysponującego nawet na kontakt telefoniczny z rodziną.

W jednej ze skarg adwokat wskazał, że jego klient dostał zgodę na widzenia z żoną i dzieckiem poprzez komunikator Skype. Taka forma spotkania aresztowanego z obrońcą miała miejsce raz, natomiast widzenie z bliskimi nie zostało zrealizowane. Prokurator wycofał się ze swojej decyzji na skutek interwencji Dyrektora Aresztu Śledczego oraz Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej.

Powołali się oni na art. 217c § 1 k.k.w., który stanowi, że tymczasowo aresztowany może korzystać z aparatu telefonicznego oraz nie może korzystać z innych środków łączności przewodowej i bezprzewodowej.  Zdaniem obrońcy całokształt przepisów Kodeksu karnego wykonawczego i Kodeksu postępowania karnego powinien być jednak interpretowany z uwzględnieniem przysługującego aresztowanemu prawa do utrzymywania więzi rodzinnych. W realiach pandemii powinno ono być realizowane przede wszystkim za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość, z uwagi na całkowite wstrzymanie widzeń z rodziną na podstawie art. 247 § 1 k.k.w.

Według RPO argumentacja ta zasługuje na akceptację. Pandemia to długotrwała, obiektywna przeszkoda w realizowaniu widzeń na terenie jednostek penitencjarnych.

Dziś brak widzeń osobom skazanym rekompensuje się większą częstotliwością rozmów telefonicznych (trwają dłużej niż wynika to z regulaminu) i możliwością częstszych niż dotychczas widzeń za pośrednictwem komunikatora Skype.

Osoby tymczasowo aresztowane, które nie mają zgody na korzystanie z samoinkasującego aparatu telefonicznego, z takich możliwości korzystać nie mogą. Pozbawia to ich realnego kontaktu z rodziną. Pozostaje im korespondencja, która trafia do odbiorcy ze znacznym opóźnieniem. A ta forma komunikowania się nie jest możliwa w przypadku małych dzieci.

W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka długotrwały okres tymczasowego aresztowania powinien być rekompensowany zwiększonymi kontaktami ze światem zewnętrznym. Służba Więzienna czy prokuratora powinny mieć to na względzie przy ocenie problemu. A stale rośnie liczba osób tymczasowo aresztowanych (z 4364 w 2015 r. do 9466 w 2020 r.). Wydłuża się też czas stosowania aresztu.

Jeżeli prokuratura nie widzi przeszkód do widzeń osoby  aresztowanej z rodziną, to uwzględniając pandemię - a przede wszystkim prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) - powinny być one realizowane właśnie za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Skoro prokurator może podjąć decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania, to może również zgodzić się na widzenie w takiej formie. Możliwość taką można i należy w obecnej sytuacji wywieść z całości przepisów odnoszących się do realizacji prawa do kontaktów z rodziną i celów stosowania tymczasowego aresztowania.

Problemy w kontaktach z aresztowanymi podczas zdalnych wizytacji KMPT

Problem z rozmowami przez Skype z aresztowanymi pojawił się również w toku przeprowadzania wizytacji on-line przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. W kilku jednostkach penitencjarnych rozmowy takie odbyły się bez jakichkolwiek trudności. Jednakże w aresztach śledczych w Warszawie i Krakowie nie zezwolono na taką formę kontaktu.

Wizytacje KMPT są ważne z perspektywy ochrony osób pozbawionych wolności przed niewłaściwymi formami traktowania. W trakcie pandemii są one realizowane za pośrednictwem komunikatora internetowego.

W odpowiedzi na interwencję zastępczyni RPO Hanny Machińskiej zastępca Dyrektora Generalnego SW poinformował, że to nie dyrektor aresztu śledczego, lecz organ prowadzący postępowanie karne jest władny w określeniu niektórych uprawnień osób aresztowanych. W stosunku do dwóch aresztantów  nie było takiej zgody. Posłużono się argumentem, że art. 8b § 1 k.k.w. nie wskazuje wprost na możliwość prowadzenia przez Rzecznika i jego przedstawicieli rozmów poprzez komunikator internetowy. Dyrektor Okręgowy SW w Warszawie uznał zaś, że rozszerzanie katalogu uprawnień kodeksowych dla osób aresztowanych poprzez prowadzenie rozmów za pośrednictwem komunikatora z jakimikolwiek organami bądź osobami, nie znajduje odzwierciedlenia w porządku prawnym.

Rzecznik nie zgadza się z takimi poglądami. Ta interpretacja nie uwzględnia bowiem przepisów prawa międzynarodowego, które stanowią część polskiego porządku prawnego. Służba Więzienna nie może zatem powoływać się wyłącznie na art. 217c § 1 k.k.w., bez uwzględnienia szerszego kontekstu regulacji prawnych.

Jedna z prokuratur uznała brak podstaw prawnych do zezwolenia aresztowanemu na używanie komunikatora internetowego, nawet gdy stroną połączenia jest przedstawiciel RPO, działający w ramach KMPT. Z kolei inna prokuratura stwierdziła brak podstaw do odmowy takiej zgody. Jeden z sędziów wydał zaś zarządzenie o zezwoleniu KMPT na widzenie przez Skype z aresztowanym.

Wobec niejednolitych poglądów organów, do których dyspozycji aresztowani pozostają oraz Służby Więziennej, niezbędne jest zatem zajęcie stanowiska przez Ministra Sprawiedliwości, a tym samym ujednolicenie interpretacji przepisów. Docelowo byłoby zaś zasadne znowelizowanie Kkw z uwzględnieniem argumentacji RPO, co dałoby podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy.

Rzecznik poprosił także ministra Zbigniewa Ziobrę o umożliwienie pełnej realizacji mandatu KMPT.

IX.517.665.2020

Koronawirus. Problemy matek i noworodków w szpitalach

Data: 2020-10-20
  • Matki skarżą się, że po porodzie nie mogą wyjść ze szpitala z dzieckiem do domu
  • To efekt zaleceń Ministra Zdrowia, który wskazuje, że opieka matki jest możliwa wtedy, gdy nie jest już ona zakaźna oraz przestrzega przed wypisem noworodka do domu, jeśli jest w nim osoba poddana izolacji
  • Zalecenia te mogą być nieuzasadnioną ingerencją władzy w życie prywatne i rodzinne – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich

Chodzi o sygnały, z których wynika, że matki nie mogą wyjść ze szpitala z dzieckiem do domu.

Zgłoszenia wpływają także od kierowników placówek, którzy czują się zmuszeni do postępowania zgodnie z wytycznymi opublikowanymi na stronie Ministerstwa Zdrowia. Dotyczą one sposobu postępowania w związku z aktualną sytuacją epidemiczną w przypadku noworodków matek zakażonych lub z podejrzeniem COVID-19 dla kierowników podmiotów leczniczych posiadających oddziały neonatologiczne.

W dokumencie tym, w rozdziale dotyczącym wypisu do domu, są zalecenia: ,,Opieka matki jest możliwa wtedy, gdy nie jest już ona zakaźna. Przestrzega się przed wypisem noworodka do domu, jeśli przebywa w nim osoba poddana izolacji, gdyż grozi to brakiem przerwania łańcucha epidemicznego, znacznym prawdopodobieństwem zakażenia dziecka i brakiem możliwości monitorowania jego stanu w warunkach domowych, co może być zagrożeniem dla jego życia”.

Zalecenia te rodzą obawę nieuzasadnionej ingerencji władzy w życie prywatne i rodzinne. W wielu sytuacjach kobieta czuje się dobrze, nie ma dolegliwości, może karmić swoje dziecko – korzyści z tego płynące zostały potwierdzone w badaniach naukowych.

A noworodki i małe dzieci są w grupie niskiego ryzyka. Rozdzielenie powoduje zaś niekorzystne konsekwencje dla zdrowia i życia dziecka.

W ocenie RPO zalecenia są ze sobą niespójne. W pierwszej części dokumentu matka ma prawo zdecydować, czy chce zajmować się swoim dzieckiem. Szpital ma obowiązek udzielić informacji, jak wygląda prewencja zakażenia oraz przekazać informację o korzyściach i zagrożeniach wynikających zarówno z zachowania kontaktu „skóra do skóry” i stałego  przebywania z dzieckiem.

Teoretycznie niesie to ze sobą możliwość zakażenia noworodka, nawet jeżeli stosuje się środki prewencyjne (maska, higiena rąk i piersi) lub izolacji w oddzielnym pomieszczeniu z zachowaniem laktacji. Z kolei to utrudnia powstanie ważnych dla dalszego rozwoju relacji pomiędzy matką a dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu.

Zaktualizowane wytyczne dotyczące kontaktu matka – noworodek, podkreślają znaczenie autonomii matki w procesie podejmowanych decyzji medycznych. Wskazują, że wydaje się, iż na częstość zakażeń SARS-CoV-2 u noworodków nie ma wpływu sposób porodu, sposób karmienia dziecka ani kontakt z matką z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2.

Zauważono, że matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 nie powinny być traktowane jako stwarzające potencjalne ryzyko przeniesienia wirusa na ich noworodki, jeśli spełniły kryteria przerwania izolacji i środków ostrożności, tj. minęło co najmniej 10 dni od pierwszego pojawienia się objawów (do 20 dni, jeśli mają cięższą lub krytyczną chorobę lub mają znacznie obniżoną odporność), oraz minęły co najmniej 24 godziny od ich ostatniej gorączki bez stosowania leków przeciwgorączkowych i poprawiły się inne objawy.

Matki, które nie spełniają tych kryteriów, mogą zdecydować się na czasowe oddzielenie się od noworodków, aby zmniejszyć ryzyko przenoszenia wirusa.  W wytycznych podnosi się również, że wszystkie noworodki urodzone przez matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem należy traktować jako podejrzewane o zakażenie, jeśli wyniki badań nie są dostępne.

Generalnie matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 oraz ich noworodki powinny być izolowane od innych zdrowych matek i noworodków. Opieka nad dziećmi powinna być zaś zgodna z zalecanymi praktykami profilaktyki i kontroli zakażeń w rutynowej opiece zdrowotnej.

Zastępca Rzecznika Maciej Taborowski zwrócił się o stanowisko w tej sprawie do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Odpowiedź MZ

W odniesieniu do przedstawionych przez Pana Rzecznika wątpliwości, czy zalecenia dotyczące wypisu noworodka do domu, w przypadku, gdy u jego matki potwierdzono zakażenie SARS-CoV-2, rodzą obawę nieuzasadnionej ingerencji władzy w życie prywatne i rodzinne, uprzejmie informuję, że powyższa kwestia została poddana ponownej analizie konsultanta krajowego w dziedzinie neonatologii.

W swoim stanowisku z dnia 22 października br., Pani Profesor Ewa Helwich wyjaśniła, że przyjęta została zasada pozwalająca zdecydować matce zakażonej SARS-CoV-2 o tym, czy mimo możliwości zakażenia dziecka chce przebywać z dzieckiem od chwili urodzenia w jednym pomieszczeniu i karmić bezpośrednio piersią, czy też woli izolację dziecka i karmienia pokarmem odciągniętym z jej piersi. Jeśli mama zdecydowała o izolacji, wypisanie dziecka razem z matką jeszcze dodatnią byłoby niekonsekwencją. Z kolei wypis do domu, gdzie ktoś z rodziny jest zakażony, trudno uznać za optymalny 2 z punktu widzenia epidemiologii, dlatego „nie zaleca się” takiego rozwiązania. W ocenie Pani Profesor, przyjęty sposób postępowania jest rozsądnym zaleceniem, szczególnie biorąc pod uwagę, że często rodziny wielopokoleniowe mieszkają w ciasnych mieszkaniach. Noworodek może być nosicielem zakażenia, które okazać się może bardzo groźne np. dla jego dziadków. Takie zalecenie (a nie nakaz lub zakaz) wypływa z idei solidarności, a nie z „nieuzasadnionej ingerencji władzy w życie rodzinne” - odpowieiział wiceminister Waldemar Kraska.

V.7010.207.2020

SN zgodnie z wnioskiem RPO: w sporze rodziców o alimenty dziecko powinien reprezentować kurator

Data: 2020-10-09
  • Sąd zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu, kto w postępowaniu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego ma reprezentować dziecko: rodzic czy odrębny kurator
  • Według RPO skoro między rodzicami zachodzi konflikt interesów, to dziecko – zgodnie z nadrzędną zasadą jego dobra - powinien reprezentować kurator
  • I taką właśnie uchwałę podjął Sąd Najwyższy - prokurator był jej przeciwny

9 października 2020 r. Sąd Najwyższy jednoznacznie przychylił się do stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawionego w sprawie III CZP 91/19.  Uchwalił, że w sprawie o uchylenie skonkretyzowanego obowiązku alimentacyjnego z powództwa rodzica, który na podstawie prawomocnego postanowienia sądu opiekuńczego przejął wykonywanie pieczy nad małoletnim dzieckiem, występującym w charakterze strony pozwanej, zgodnie z dyspozycją art. 98 § 2 pkt 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w związku z jego art. 99, małoletni wierzyciel alimentacyjny winien być reprezentowany przez kuratora ustanowionego przez sąd opiekuńczy.

Przeciwko podejmowaniu uchwały w tej sprawie wystąpił Prokurator Krajowy, stojąc na stanowisku, że pytanie prawne  Sądu Okręgowego nie spełnia wymogu z art. 390 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego  - brak jest bezpośredniego związku „przyczynowego" między problemem prawnym a podjęciem przez sąd orzekający decyzji procesowej odnośnie do istoty sprawy.

Prokurator również uważał, że w opisanej sytuacji procesowej dzieci powinny być reprezentowane przez kuratora, jednak – odmiennie od Rzecznika – przyjmował, że przepisy są w tej kwestii jasne i nie wymagają uchwały SN, zwłaszcza że taki kurator został na mocy tych przepisów faktycznie dla dzieci w sprawie ustanowiony.

Sąd Najwyższy w ustnym uzasadnieniu przytoczył argumenty tożsame ze stanowiskiem Rzecznika. Wskazał na istniejącą w tej sytuacji procesowej kolizję interesów rodziców dziecka i samego dziecka, jak również podkreślił konieczność ochrony w takiej sytuacji przede wszystkim dobra dziecka. Sąd stwierdził, że istotną kwestią w tej sprawie jest fakt przejęcia, na mocy prawomocnego orzeczenia sądowego, pieczy nad dziećmi przez tego rodzica, który był zobowiązany do zapłaty alimentów. W tej sytuacji rodzic, którego władza rodzicielska została ograniczona mocą orzeczenia do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka, nie mógł w istocie przeznaczyć egzekwowanych alimentów na potrzeby dzieci, gdyż nie znajdowały się one dłużej w jego pieczy. Nie mógł także dłużej występować jako przedstawiciel ustawowy dziecka.

Historia sprawy

Pytanie prawne zadał Sąd Okręgowy we Wrocławiu. W sprawie, w której sąd miał wątpliwości co do prawidłowego działania, sytuacja była skomplikowana.

Alimenty zostały ustalone ugodą sądową z lutego 2015 r., gdy podstawową przedstawicielką ustawową dzieci była ich matka. Jednak później, na mocy postanowienia sądu rodzinnego z października 2015 r., to ojciec przejął pieczę nad dziećmi i stał się ich podstawowym przedstawicielem. Zaprzestał wówczas płacenia alimentów – bowiem dzieci były pod jego pieczą.

Jednak przez kilka miesięcy nie wystąpił do sądu z powództwem o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. A zatem nadal obowiązywała ugoda sądowa, zobowiązująca go do płacenia alimentów.

Matka dzieci w maju 2016 r. wystąpiła do komornika o egzekucję alimentów, zaległych od czasu przejęcia przez ojca pieczy nad dziećmi (czyli od października 2015 r.). Dopiero wtedy ojciec wystąpił o uchylenie obowiązku alimentacyjnego, a sąd ustanowił kuratora dla małoletnich dzieci.

Sąd I instancji w lutym 2019 r. częściowo przychylił się do powództwa ojca, jednak orzekł uchylenie obowiązku alimentacyjnego dopiero od czerwca 2016 r. i od wtedy zobowiązał matkę do zapłaty alimentów w tej samej kwocie, jaką wcześniej płacił ojciec.

Ojciec wniósł apelację, wskazując, że jego obowiązek alimentacyjny powinien zostać uchylony od października 2015 r. – czyli od kiedy dzieci przebywają pod jego pieczą – i w tym samym momencie powinien powstać pieniężny obowiązek alimentacyjny matki.

Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik matki podniósł zarzut nieważności postępowania, gdyż nie była ona traktowana jako przedstawicielka dzieci w toku wcześniejszego postępowania. Z kolei pełnomocnik ojca podniósł zarzut nieważności postępowania z uwagi na to, że matka dziecka została dopuszczona do tego postępowania - mimo że dzieci miały wyznaczonego kuratora, który uznał powództwo o uchylenie alimentów od ojca, a matka nie była stroną tego postępowania. Pełnomocnik matki wskazał, że to ona powinna reprezentować dzieci w toku tego postępowania.

RPO: nadrzędną zasadą - ochrona dobra dziecka

Rzecznik w piśmie procesowym do SN zwracał uwagę na podstawowy aspekt: konieczność wykładni przepisów prawa rodzinnego w zgodzie z nadrzędną zasadą ochrony dobra dziecka.

Powołując się na argumenty z literatury prawniczej oraz Konstytucji i  konwencji międzynarodowych, jak również na tezy z orzecznictwa sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, Rzecznik wskazał, że w tej sprawie między rodzicami zachodzi konflikt interesów.

Polega on na tym, że matka jest zainteresowana utrzymaniem orzeczonego na czerwiec 2016 r. terminu wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego - mimo że nie jest obecnie przedstawicielką ustawową małoletnich i nie sprawowała nad nimi pieczy już od października 2015 r.

Z kolei ojciec jest zainteresowany doprowadzeniem do zmiany tego terminu. W przeciwnym bowiem razie egzekucja od niego alimentów za okres listopad 2015-maj 2016 będzie miała podstawy prawne. Tym samym każde z rodziców reprezentuje w sprawie swoje finansowe interesy, niepokrywające się z najlepszym interesem dzieci, które każde z nich chce reprezentować.

W tych okolicznościach konieczne jest zapewnienie reprezentacji dziecku w postaci niezależnego przedstawiciela i wyłączenie reprezentacji w postaci skonfliktowanych i zmieniających swe role procesowe rodziców. Przedstawicielem takim jest kurator, ustanowiony dla dziecka w trybie art. 99 KRO.

IV.510.18.2020

Dwie rozbieżne decyzje spadkowe w tej samej sprawie w odstępie 50 lat. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-06
  • W odstępie 50 lat zapadły dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe w tej samej sprawie
  • W 1948 r. sąd grodzki stwierdził, że spadek po zmarłej nabył jej syn
  • W 1999 r. sąd rejonowy w tym samym mieście za spadkobierców uznał dwóch synów zmarłej  
  • RPO wnosi w skardze nadzwyczajnej o uchylenie późniejszego postanowienia spadkowego

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Historia sprawy

W 1948 r. Sąd Rejonowy Grodzki stwierdził, że prawa spadkowe po zmarłej w 1943 r. przeszły w całości na jej syna. Postanowienie spadkowe uprawomocniło się na poziomie sądu I instancji, bo nikt nie złożył apelacji.

Postanowieniem z 1999 r. Sąd Rejonowy w tym samym mieście stwierdził, że spadek po zmarłej w 1943 r. na podstawie ustawy nabyli dwaj jej synowie (w tym także ten wymieniony w orzeczeniu z 1948 r.). Stwierdził zarazem, że małżonkowi spadkodawczyni przysługuje prawo dożywotniego użytkowania 1/3 części spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia  apelacji.

Argumenty RPO

Rzecznik złożył skargę do SN z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rozstrzygnięcie z 1999 r. zapadło, mimo że w chwili złożenia wniosku przez wnioskodawczynię o stwierdzenie nabycia spadku, w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie w tym przedmiocie z 1948 r.

Postanowieniu z 1999 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 k.p.c. w zw. z art. 677 § 1 k.p.c. (w jego pierwotnym brzmieniu) w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. Polegało to na wydaniu rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej, mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji - z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, odmiennie rozstrzygającego kwestię dziedziczenia po zmarłej.

Już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w zakresie wniosku z lat 90. było niedopuszczalne. Sąd Rejonowy pominął bowiem dyspozycję art. 199 § 1 pkt 2 in fine k.p.c., która z mocy art. 13 § 2 k.p.c. ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym dotyczącym stwierdzenia nabycia spadku. Zgodnie z nim sąd winien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Funkcjonowanie w obrocie dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie. Powstał bowiem stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy nie mogą legitymować się jednoznacznym i niebudzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Pozbawiło to ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

A trwa postępowanie administracyjne o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości, której tytuł własności uregulowany był m.in. na rzecz zmarłej.

Doszło zatem do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom zmarłej  konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. Naruszono też konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Zaskarżone postanowienie spadkowe nie może być już uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Ze względu na śmierć wnioskodawczyni postępowania z lat 90. niezbędne jest określenie aktualnego kręgu jego uczestników, z uwzględnieniem jej następców prawnych. Rzecznik ustalił ich i wskazał w skardze do SN.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.219.2020

Koronawirus. Służba Więzienna przyznaje: odcięcie dzieci od kontaktów z bliskimi w więzieniach to poważny problem

Data: 2020-09-23

- Zgadzam się z formułowaną przez RPO tezą, że brak możliwości spotkania z dziećmi, szczególnie w przypadku rodziców przebywających w izolacji więziennej pozostają niezwykle dolegliwe – pisze zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej płk. Andrzej Łeńczuk. -  Istotna w tym kontekście pozostaje zawarta w piśmie RPO treść, że aktualna wyjątkowa sytuacja wymaga szczególnych działań zmierzających do ochrony osób przed zakażeniem SARS-CoV-2 i to one stanowią podstawę podejmowanych przez Służbę Więzienną działań. Sytuacja epidemiczna jest stale monitorowana przez Centralny Zarząd Służby Więziennej, a podjęte w tym kontekście działania są czasowe rozwiązania.

IX.517.1642.2020

RPO przypomina: ustawy odbierają wsparcie opiekunom osób z niepełnosprawnościami w sposób sprzeczny z Konstytucją. Tak stwierdził TK, a ustawodawca z tym nic nie robi

Data: 2020-09-23
  • Na podsumowanie kadencji przypomina ministrze rodziny Marlenie Maląg o niewykonanych wyrokach Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał poprawienie sytuacji rodzin osób z niepełnosprawnościami.
  • Jeden niewykonany wyrok ma już sześć lat, drugi – ponad rok

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż wpływają liczne skargi od osób sprawujących opiekę nad bliskimi członkami rodziny legitymującymi się orzeczeniami o znacznym stopniu niepełnosprawności, którzy napotykają na bariery w dostępie do świadczenia pielęgnacyjnego – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk

Najpilniejszą, wielokrotnie już sygnalizowaną kwestią pozostaje niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. (K 38/13) o zasadach wsparcia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Trybunał uznał, że zróżnicowanie wysokości tego wsparcia ze względu na moment, kiedy podopieczny utracił ona sprawność (czy było to w dzieciństwie czy w wieku dorosłym), jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości. Stało się to sześć lat temu. Tymczasem nadal opiekunowie osób, których niepełnosprawność orzeczono w wieku dorosłym, otrzymują trzykrotnie mniejsze wsparcie niż opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami (a i to pod warunkiem, że ich rodzina nie przekracza bardzo niskiego progu dochodowego).

Ponieważ przez sześć lat ustawa regulująca wypłatę świadczeń nie została zmieniona, opiekunowie osób dorosłych (na ogół rodziców) skazani są na kłopotliwą drogę sądową, by wyegzekwować wsparcie należne im zgodnie z Konstytucją.

Drugim niewykonanym wyrokiem TK jest wyrok z 26 czerwca 2019 r. (SK 2/17), że ograniczenie możliwości pobierania świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekuna, który ma już prawo do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy, ale nie pracuje, bo opiekuje się dzieckiem z niepełnosprawnością, stanowi przejaw niewłaściwego zinterpretowania przez ustawodawcę nałożonego nań konstytucyjnego obowiązku wsparcia rodziny (art. 71 Konstytucji).

Rodzina, której członek został dotknięty niepełnosprawnością i wymaga opieki ze strony innego członka rodziny, zmuszonego z tego powodu do rezygnacji z zatrudnienia, potrzebuje szczególnej pomocy ze strony państwa. Świadczenia rodzinne należą do systemu zabezpieczenia społecznego, w którym ustrojodawca zdecydował się na pozostawienie ustawodawcy daleko idącej swobody regulacyjnej, jednak Trybunał wielokrotnie podkreślał, że „swoboda władzy ustawodawczej jest [...] ograniczona zasadami i przepisami konstytucyjnymi oraz obowiązkiem poszanowania chronionych przez te zasady i przepisy wartości”.

Środowisko opiekunów sprawujących pieczę nad bliskimi niepełnosprawnymi oczekuje kompleksowych i pilnych rozwiązań w obszarze świadczeń opiekuńczych i wyraża głębokie niezadowolenie ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy eliminującego stan niekonstytucyjności wynikający z wyroków Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r oraz z dnia 26 czerwca 2019 r.

III.7064.35.2018

Odstąpienie od opłaty za pieczę zastępczą to brak takiej opłaty. Skuteczna interwencja Rzecznika

Data: 2020-09-16

Po wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich Rada Powiatu Oleśnickiego zmieniła uchwałę w sprawie określenia szczegółowych warunków umorzenia w całości lub w części, łącznie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstępowania od ustalenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej. Chodziło o kontrowersyjny zapis dotyczący „odstąpienia” od opłaty. We wcześniejszej wersji uchwały oznaczał on jedynie częściowy, a nie całkowity brak należności za pobyt dziecka (§ 2 ust. 1 uchwały Rady Powiatu Oleśnickiego Nr XXVII/198/2013 z dnia 24 czerwca 2013 r.). Zapis ten zakwestionowało we wniosku do Rzecznika Samorządowe Kolegium Odwoławcze we Wrocławiu.

Zdaniem SKO przepis uchwały przewidujący możliwość częściowego (procentowego) odstąpienia od ustalenia opłaty, jest sprzeczny z art. 194 ust. 2 in fine w związku z art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy, uchybiając zarazem wartościom.

W myśl art. 194 ust. 3 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (t. jedn. Dz. U. z 2018 ze zm.); dalej: ustawa o pieczy, przewidziano możliwość zastosowania ulgi w odpłatności w formie umorzenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej w całości lub w części łączenie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstąpienia od ustalenia opłaty, o której mowa w art. 193 ust. 1 ww. ustawy. Zastosowanie konkretnej ulgi następuje na podstawie decyzji starosty działającego na wniosek lub z urzędu. Szczegółowe warunki zastosowania przewidzianych w/w ulg określa rada powiatu w drodze uchwały.

W przepisie § 2 ust. 1 wspomnianej wyżej uchwały Rady Powiatu Oleśnickiego w szczegółowy sposób określono procentowy zakres odstąpienia od opłaty w całości lub części w zależności od stwierdzonych dochodów w stosunku do kryterium dochodowego określonego na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 2004r. o pomocy społecznej (t.j.: Dz. U. z 2013r., poz. 182 ze zm.) ustanawiając progi stosowane do każdej sprawy indywidualnie. Ulgę tę, zgodnie z zapisem uchwały, stosuje się z urzędu lub na wniosek osoby zobowiązanej, lecz tylko w sytuacji, gdzie nie przekracza ona swoim dochodem wartości przewidzianych w tabeli.

Zgodnie z Uniwersalnym Słownikiem języka polskiego (pod redakcją S. Dubisza, Warszawa 2006, s. 1180) zwrot „odstąpić” oznacza to samo, co: „wycofać się, zrezygnować z czegoś, zrzec się czegoś”. Odstąpienie od ustalenia opłaty powinno zatem oznaczać definitywną rezygnację z jej ustalenia, całkowitą rezygnację z domagania się ponoszenia odpłatności za pobyt dziecka z pieczy zastępczej. W tym kontekście przepis uchwały przewidujący możliwość częściowego (procentowego) odstąpienia od ustalenia opłaty, był sprzeczny z art. 194 ust. 2 in fine w związku z art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy.

Porównując poprzednio stosowany przepis art. 79 ust. 5 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (począwszy od brzmienia pierwotnego przepisu do stanu normatywnego, który obowiązywał do 31 grudnia 2011 r.) z treścią obecnie obowiązującego art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy, poprzednio ustawodawca expressis verbis umocował do „częściowego albo całkowitego odstąpienia od ustalenia opłaty”. Obecnie natomiast odniesienie w całości lub w części należy raczej odnosić do możliwości umorzenia ustalonej opłaty w całości lub w części.

Według Rzecznika, który podzielił pogląd SKO, Rada Powiatu powinna w sposób ścisły realizować upoważnienia wynikające z delegacji ustawowej, podczas gdy przyjęte w uchwale rozwiązanie zdaje się poza tę delegację wykraczać.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika starosta oleśnicki podzielił powyższe zastrzeżenia i zadeklarował podjęcie prac nad nową uchwałą. Po kilku miesiącach poinformował, że w dniu 2 grudnia 2019 roku w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego została ogłoszona Uchwała nr XII/102/2019 Rady Powiatu Oleśnickiego z dnia 21 listopada 2019 roku w sprawie określenia szczegółowych warunków umorzenia w całości lub w części, łącznie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstępowania od ustalenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej, w której wprowadzono zmiany treści kwestionowanego przepisu oraz pozostałych zapisów uchwały Nr XXVIl/l98/2013 z dnia 24 czerwca 2013 roku dostosowując je do rozwiązań obowiązujących w obecnym porządku prawnym.

BPW.511.102.2015

Kuratorzy potrzebują nowej ustawy. Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-09-14
  • Przepisy nie precyzują dziś szczegółowo praw kuratorów w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem - gdy w ten sposób sąd ograniczył kontakty 
  • Dlatego potrzebna jest pilna zmiana prawa - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Pyta Ministerstwo Sprawiedliwości o zaawansowanie prac nad odpowiednim projektem

Dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach rodzica z dzieckiem – pisał  2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości. Ich braki wyjątkowo drastycznie ukazała tragedia z 2018 r. w warszawskiej sali zabaw, gdzie ojciec najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego chłopca.

Niepokój Rzecznika wzbudza fakt, że jedynymi przepisami regulującymi uprawnienia i obowiązki kuratorów sądowych obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach zwykle jednego z rodziców z dzieckiem, są przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 czerwca 2003 r. w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych. Takie rozwiązanie jest niewystarczające i wymaga istotnego uzupełnienia. 

W wystąpieniach do Ministra Sprawiedliwości z 22 stycznia 2019 r. i 29 listopada 2019 r. RPO zwracał uwagę na niedoskonałość przepisów w tym zakresie.

Podkreślał rozbieżne oczekiwania rodziców wobec kuratora.  Cześć podkreśla zbyt aktywną postawę kuratorów - inni wskazują na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Muszą zaś zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka.

Według obecnych przepisów nie wiadomo, jak rozwiązywać najbardziej prozaiczne dylematy:

  • czy np. kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),
  • czy musi iść z dzieckiem do toalety,
  • czy może jeść w trakcie spotkania,
  • czy jeżeli rodzi chce iść z dzieckiem na basen, to czy kurator ma wejść z nimi do szatni,
  • kto ma płacić za posiłki kuratora, bilety np. na basen czy koszty dojazdu.  

Często spotkania rodzica z dzieckiem ustalane są w soboty, niedziele czy święta i trwają do dziewięciu godzin. A kuratorzy nie mają wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem. W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży. Kurator musi bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron.

W ostatniej odpowiedzi z 7 stycznia 2020 r. Ministerstwo potwierdziło aktualność projektu ustawy o kuratorskiej służbie sądowej i zapewniło o kontynuowaniu nad nim prac w obecnej kadencji parlamentu. Poinformowało również o analizie uwag zgłoszonych do tego projektu w ramach uzgodnień międzyresortowych, konsultacji publicznych i opiniowania.

W związku z tym RPO poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o obecnym etapie prac legislacyjnych nad  tą ustawą.

Odpowiedź MS (aktualizacja 16 grudnia)

Prace nad wskazanym powyżej projektem UD 538 uległy dyskontynuacji z powodu nieukończenia ich w poprzedniej kadencji parlamentu. Jednakże, z uwagi na doniosłość zagadnienia dotyczącego postępowania wykonawczego w  sprawach rodzinnych i opiekuńczych, a przede wszystkim praw i obowiązków kuratorów sądowych realizujących orzeczenia sądów w tej kategorii spraw, w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad projektem.  

IV.7021.28.2019

 

 

Seminarium o sytuacji kuratorów sądowych - „Zaufanie do kuratora sądowego” w Biurze RPO

Data: 2020-09-10

10 września 2020 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się seminarium poświęcone sytuacji kuratorów sądowych - „Zaufanie do kuratora sądowego ”. Seminarium zostało zorganizowane przez Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO we współpracy z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Kuratorów Sądowych (OZZKS).

Pierwsza część spotkania została poświęcona warunkom pracy kuratorów sądowych. prelegenci, wśród których byli: Aleksandra Szewera-Nalewajek – kuratorka zawodowa i przedstawicielka OZZKS oraz dr Honorata Czajkowska – kuratorka sądowa, przedstawicielka okręgu wrocławskiego, zwróciły uwagę na brak prywatności, który towarzyszy rozmowom z podopiecznymi, konieczność wykorzystywania w pracy własnego sprzętu, brak instrumentów ochrony prawnej dla kuratorów oraz przedstawiły funkcjonowanie programu bezpieczny kurator.

Następnie wypowiadała się Aleksandra Dźwigulska z Krajowej Rady Kuratorów (KRK), która opowiedziała o miejscu kuratorów w systemie probacji i ich współpracy ze służbą więzienną.

Druga część spotkania została poświęcona kontaktom osoby uprawnionej z małoletnim.

Dyskusja w tym panelu była niezwykle ożywiona. Prelegenci wśród których znaleźli się: przedstawicielka Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych SSO Dorota Trautman, przedstawicielka OZZKS Anna Kolińska, przedstawicielka OIRP w Warszawie r.pr. Magdalena Bartosiewicz, przedstawiciel ORA w Warszawie – adw. Aleksander Krysztofowicz, przedstawiciel BRPO r.pr. Michał Kubalski, naczelnik Wydziału Prawa Rodzinnego oraz przedstawiciel Krajowej Rady Kuratorów Grzegorz Kozera, dyskutowali o celach orzekania przez sąd rodzinny kontaktów z dzieckiem, o konieczności poprawy wydawanych przez sędziów orzeczeń w przedmiocie kontaktów oraz o roli jaką pełni kurator sądowy podczas tego typu spotkań.

Potwierdzenie obywatelstwa dziecka obywatela RP nie zależy od transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia. NSA uznaje argumenty RPO i oddala skargę kasacyjną MSWiA

Data: 2020-09-10
  • Zagraniczny akt urodzenia jest wyłącznym dowodem stwierdzonego w nim zdarzenia, a jego moc dowodowa nie może być podważona przez organy administracji w toku postępowania o potwierdzenie obywatelstwa
  • Jeśli więc w akcie urodzenia wskazano jako ojca obywatela polskiego, to dziecko ma z mocy prawa polskie obywatelstwo, niezależnie od tego, że urodziło się w drodze surogacji. Potwierdzenie tego obywatelstwa nie jest sprzeczne z polskim porządkiem publicznym
  • Niedopuszczalna ze względu na klauzulę porządku publicznego jest jednak transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym zamiast danych matki wskazano informację „matka zastępcza”
  • Dokumenty tożsamości i numer PESEL powinny być więc wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia

10 września 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął dwie sprawy polskiego obywatela, którego syn urodził się w USA w drodze umowy o macierzyństwo zastępcze.

W amerykańskim akcie urodzenia dziecka wskazano - zamiast danych matki - informację: "matka zastępcza”. Z tego względu 4 lata temu w postępowaniu administracyjnym odmówiono potwierdzenia obywatelstwa polskieo chłopca. Argumentowano, że byłoby to sprzeczne z polskim porządkiem prawnym, ponieważ zgodnie z regulacjami prawa rodzinnego matką jest zawsze kobieta, która urodziła dziecko, a ojcostwo jest ustalane na podstawie wskazanych w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym domniemań. W 2017 r. WSA w Warszawie uchylił decyzje organów o odmowie potwierdzenia obywatelstwa, ale wyrok ten zaskarżył kasacyjnie do NSA Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania i argumentował przed NSA, że chłopiec bezsprzecznie jest obywatelem polskim z mocy prawa, ponieważ jednym z rodziców jest obywatel RP. Odmowa potwierdzenia jego obywatelstwa stanowi zaś rażące naruszenie zasady pierwszeństwa dobra dziecka, a także praw dziecka do obywatelstwa, do zachowania tożsamości, do ochrony życia prywatnego i rodzinnego oraz do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium UE.

NSA oddalił skargę kasacyjną ministra, przychylając się do argumentów obywatela oraz RPO. W ocenie sądu okoliczność, że chłopiec został urodzony przez matkę surogatkę nie ma żadnego znaczenia dla oceny, że nabył z mocy prawa obywatelstwo polskie - jako syn obywatela polskiego. Stosowanie polskiego prawa rodzinnego dla ustalenia jego rodzicielstwa byłoby w ocenie NSA niedopuszczalnym podważeniem mocy dowodowej jego amerykańskiego aktu urodzenia.

Przedmiotem drugiej sprawy - dotyczącej tej samej rodziny i także rozstrzygniętej 10 września 2020 r. przez NSA - była decyzja o odmowie transkrypcji aktu urodzenia chłopca. W tej sprawie sąd oddalił skargę kasacyjną obywatela, popartą przez RPO. Przychylił się do argumentacji organów administracji, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego. Skład orzekający powołał się przy tym na uchwałę składu 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r., w której stwierdzono niedopuszczalność transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Chociaż okoliczności tej sprawy są inne – w tym akcie wskazano wyłącznie ojca i informację "matka zastępcza”, a nie rodziców tej samej płci – w ocenie sądu obowiązek wiernej i literalnej transkrypcji wymagałby transkrybowania do polskiego rejestru stanu cywilnego również informacji o macierzyństwie zastępczym, niedopuszczalnym w świetle polskiego prawa. Zgodnie jednak z uzasadnieniem uchwały z 2 grudnia 2019 r., NSA również w tej sprawie podkreślił, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której obywatel nie będzie mógł uzyskać dokumentów tożsamości i numeru PESEL.

RPO ma nadzieję, że w związku z zapadłymi wyrokami NSA uda się uzyskać dla chłopca polskie dokumenty tożsamości, co umożliwi mu korzystanie z praw wynikających z polskiego obywatelstwa.

 XI.534.1.2017,  XI.534.3.2017

 

 

RPO ponownie pisze do Służby Więziennej ws. widzeń osadzonych z dziećmi

Data: 2020-09-10
  • Służba Więzienna nie chce przywrócić widzeń osadzonych z dziećmi, powołując się no to, że ryzyko zakażenia koronawirusem jest zbyt duże
  • Tymczasem do RPO wciąż wpływają skargi, że odseparowanie dzieci od jednego z rodziców jest dla dzieci niezmiernie krzywdzące i trudne do wytłumaczenia
  • Trudno też zrozumieć, dlaczego nastoletnie dzieci nie mogą odwiedzić rodzica w więzieniu mimo, że są w stanie dostosować się do rygorów sanitarnych

Epidemia wymusza wprowadzenie restrykcji w sposobie  widzeń, jednakże dalsze pozbawienie osadzonego rodzica bezpośredniego kontaktu ze swoim dzieckiem w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich to zbyt daleko idące obostrzenie.  

Zastępczyni RPO Hanna Machińska ponownie zwróciła się w tej sprawie do płk. Andrzeja Leńczuka, zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Do RPO wpływają skargi od osób pozbawionych wolności, że od marca nie miały szansy zobaczyć swoich dzieci, a widzenia z rodziną są ograniczone.

W odpowiedzi na interwencję płk Leńczuk odpisał, że przywrócenie widzeń z dziećmi nie jest możliwe w czasie pandemii – ze względu na ryzyko dla dzieci. W indywidualnych przypadkach dopuszcza się widzenie z osobami nie będącymi najbliższymi członkami rodziny osadzonego. Decyzję podejmuje każdorazowo dyrektor jednostki penitencjarnej.

W dalszym ciągu wątpliwości Rzecznika budzi kwestia dotycząca ograniczenia kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych oraz uniemożliwienie realizacji widzeń osadzonych z dziećmi.

Przekazane wyjaśnienia nie odpowiadają bowiem na pytanie, czy ograniczenie kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych, ma istotne znaczenie z epidemicznego punktu widzenia. Należy się również zastanowić, jakimi kryteriami będzie kierował się dyrektor jednostki penitencjarnej rozpatrując wniosek o wyrażenie zgody na widzenie z osobą, która nie należy do kręgu osób najbliższych, lecz wcześniej odwiedzała go jako osoba bliska.

Odnosząc się do sprawy wstrzymania widzeń osadzonych z dziećmi, Hanna Machińska pyta, czy analizowano rozwiązanie, by mogły odbywać się w sposób, w jaki realizowane są widzenia tymczasowo aresztowanych.

- Nie należy tracić z pola widzenia faktu, że prawdopodobnie walka z epidemią koronawirusa będzie trwała przez następne miesiące albo i lata. Dlatego też, Służba Więzienna stoi przed koniecznością wypracowania procedur, które w perspektywie długoterminowej pozwolą osadzonym na realizację przysługujących im praw, mimo epidemii – podkreśla Hanna Machińska  

Przekazała SW rozwiązania w innych państwach. Dla przykładu:

  • osadzonym w Anglii i Walii umożliwiono utrzymywanie kontaktu z najbliższymi członkami rodziny, w tym z dziećmi, a także z osobami, które stanowią wsparcie dla skazanego, niezależnie od relacji rodzinnej. W spotkaniu z osadzonym mogą uczestniczyć: maksymalnie dwie osoby dorosłe lub jedna osoba dorosła i maksymalnie dwoje dzieci, bądź dwie osoby dorosłe i jedno dziecko. Wszystkie osoby odwiedzające zobowiązane są do utrzymania dystansu społecznego oraz korzystania z maseczek.
  • w Danii, gdzie także na początku epidemii wstrzymano realizację widzeń skazanych z bliskimi, w maju planowano wprowadzenie widzeń z pewnymi ograniczeniami (w trakcie widzenia mogła uczestniczyć jedna osoba dorosła i maksymalnie dwoje dzieci). Od 12 czerwca planowane było wznowienie realizacji widzeń na zasadach obowiązujących przed epidemią.
  • od czerwca również więźniowie w Norwegii mogą spotykać się ze swoimi bliskimi.

Chodzi o podkreślenie, że mimo trwającej na świecie epidemii Służba Więzienna powinna dążyć do normalizacji funkcjonowania jednostek penitencjarnych, zwłaszcza w aspekcie realizacji prawa osadzonych do kontaktu ze światem zewnętrznym.

IX.517.1642.2020

PESEL i polski dokument dla dzieci z zagranicznym aktem urodzenia ze związków osób jednej płci. Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Data: 2020-09-07
  • Odmowa przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia - w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci - nie uniemożliwia nadaniu takiemu dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dokumentu tożsamości
  • Tak Minister Cyfryzacji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wystąpił w sprawie problemów z uzyskaniem dokumentów tożsamości i numerów PESEL dla urodzonych za granicą dzieci obywateli i obywatelek RP w związkach jednopłciowych
  • Z odpowiedzi MC wynika, że organ gminy nie może odmówić wydania dowodu, lecz powinien z urzędu przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, a w rejestrze wpisać np. matkę + brak danych ojca

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

A okoliczności prawne zmieniły się po podjęciu 2 grudnia 2019 r. przez 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego uchwały stwierdzającej, że transkrypcja aktu, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, jest niedopuszczalna ze względu na „ochronę podstawowych zasad polskiego porządku prawnego”.

Z uzasadnienia uchwały wynika, że obligatoryjność transkrypcji stwarza jedynie „podwyższony standard dowodowy” w postępowaniach administracyjnych. Wymaganie przedłożenia polskiego aktu urodzenia nie wpływa przy tym na zasadę potwierdzoną uchwałą Sądu Najwyższego z 20 listopada 2012 r., że zagraniczne akty mają moc dowodową równą polskim aktom stanu cywilnego.

W ocenie NSA odmowa transkrypcji zagranicznego aktu nie może prowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. Dlatego organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

W konsekwencji możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję wydaje się obecnie niedostępna. Jedyną drogą ich uzyskania pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, zgodnie z wykładnią NSA.

Tymczasem zalecenia z uzasadnienia uchwały NSA nie mają odzwierciedlenia w jednolitej praktyce organów administracji. Konsulowie wymagają przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie paszportu. A kierownicy USC odmawiają transkrypcji aktów urodzenia, gdzie jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Jeden z organów gminy argumentował, że nie jest możliwe uwzględnienie wniosku, w którym jako imię ojca wskazano imię żeńskie, a wnioskodawczyni nie odpowiedziała pozytywnie na wezwanie do zmiany wniosku poprzez wskazanie w rubryce „imię ojca” informacji „brak danych”.

W ocenie RPO wszysko to narusza dobro i prawa dzieci, w tym ich prawo do obywatelstwa, posiadania paszportu i dowodu osobistego oraz korzystania ze związanych z obywatelstwem uprawnień.

Ponieważ numer PESEL nadaje obywatelowi polskiemu minister właściwy ds. informatyzacji, RPO Adam Bodanr 22 sierpnia 2020 r. spytał ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego:

  • czy możliwe jest dostosowanie aplikacji służącej do nadawania numerów PESEL obywatelom polskim tak, aby obywatele, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci mogli uzyskać numer PESEL przy uwzględnieniu w systemie informacji o obojgu rodziców;
  • czy rozważy przekazanie organom administracji generalnych wyjaśnień i zaleceń postępowania w tych sprawach, a jeśli tak – w jakim brzmieniu.

Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Udostępniona przez ministra właściwego ds. informatyzacji aplikacja ŹRÓDŁO jest narzędziem wspierającym realizację ustawowych zadań organów gmin. Do zadań tych należy m.in. prowadzenie spraw związanych z ewidencją ludności, w tym występowanie do ministra właściwego do spraw informatyzacji o nadanie numeru PESEL z urzędu albo na wniosek.

W celu nadania numeru PESEL organy przekazują ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego odpowiednie dane. Samo nadanie numeru PESEL, zgodnie z art. 16 ust. 4 ustawy jest czynnością materialno-techniczną.

Jedną z wymienionych danych są imiona i nazwiska rodowe rodziców. Ich podanie jest obowiązkowe w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu obywatelom polskim. Można je natomiast pominąć, gdy nie są dostępne, w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu cudzoziemcom zamieszkującym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz nadawania numeru PESEL na wniosek (również obywatelom polskim).

Z technicznego punktu widzenia pola przeznaczone na wpisanie tych danych są po prostu polami tekstowymi, co umożliwia wpisanie dowolnej wartości. Ponieważ jednak zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym za matkę dziecka uznaje się kobietę, która dziecko urodziła, a ojcem dziecka jest zawsze mężczyzna, pola wypełniane przy nadawaniu numeru PESEL, jak i widniejące w rekordzie osoby w rejestrze PESEL oznaczono jako „imię matki” oraz „imię ojca”.

Należy podkreślić, że poza właściwością Ministra Cyfryzacji leżą sprawy związane z wprowadzaniem zasad określających pochodzenie dziecka od danych osób. Dopiero ewentualne zmiany prawa w tym zakresie będą skutkowały zmianą opisu pól.

Jednocześnie, nawet w przypadku obligatoryjności podania danych rodziców w procesie nadawania numeru PESEL z urzędu, mając świadomość różnorodności zdarzeń (np. specyfiki danych cudzoziemców, którzy nabyli obywatelstwo polskie), przewidziano możliwość ich oznaczenia jako „brak danych”, co nie uniemożliwia nadania numeru PESEL. W zakresie nadawania numerów PESEL dzieciom rodziców, którzy zgodnie z zagranicznym aktem urodzenia są  tej samej płci, zasadne, w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji, będzie przyjęcie działania zaproponowanego przez prokuratora Prokuratury Krajowej w toku rozpatrywania sprawy przez NSA.

Jak wskazał prokurator art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego w zw. z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci - co nie stoi na przeszkodzie nadaniu dziecku numeru PESEL oraz wydaniu mu polskiego dokumentu tożsamości. Wyrażone przez prokuratora zdanie jest w tym zakresie zgodne z sentencją uchwały NSA.

Jednocześnie prokurator wskazał, że jeżeli zagraniczny akt urodzenia dziecka nie obejmuje danych ojca (mężczyzny) lub matki (kobiety) albo osób różnej płci, które je przysposobili, należy uzupełnić odpowiednie rubryki rejestru PESEL, Rejestru Dowodów Osobistych lub centralnej ewidencji wydanych i unieważnionych dokumentów paszportowych na podstawie odpowiednich (zagranicznych lub krajowych) dokumentów urzędowych, z których wynikają dane ojca lub matki dziecka, będących osobami różnych płci. Jeżeli zaś nie jest to możliwe, właściwy organ powinien uzyskać dowód, z którego wynika, że ojciec albo matka dziecka są nieznani, a równocześnie dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

W tym ostatnim przypadku polski organ administracyjny powinien nadać dziecku PESEL albo wydać dowód osobisty lub paszport, umieszczając wzmiankę we właściwym rejestrze (ewidencji), że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci. Okoliczność ta powinna wynikać z niebudzących wątpliwości dowodów zgromadzonych przez organ lub dostarczonych przez wnioskodawcę.

W ocenie Ministerstwa Cyfryzacji realizacją takiego podejścia może być oznaczenie „brak danych” w rekordzie osoby w rejestrze PESEL, jeżeli w wyniku postępowania wyjaśniającego okaże się, że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

Postępowanie wyjaśniające w przedmiocie ustalenia matki lub ojca dziecka powinno się jednakże odbywać na gruncie przepisów materialnych regulujących zdarzenia skutkujące nadaniem numeru PESEL, tj. ustawy o ewidencji ludności (meldunek), ustawy o dowodach osobistych lub ustawy o dokumentach paszportowych. To na gruncie tych przepisów rozstrzyga się zameldowanie oraz wydanie dokumentu tożsamości z określonymi danymi. Nie ma jednocześnie technicznych przeszkód, aby w rejestrze PESEL przy nadawaniu numeru PESEL wskazać numer zagranicznego aktu urodzenia dziecka.

Odpowiadając na pytanie, czy rozważy przekazanie organom administracji, uprawnionym generalnych wyjaśnień i zaleceń, minister Marek Zagórski wskazał, że ich przekazywanie w celu zapewnienia jednolitości postępowania w obszarze związanym z ewidencją ludności należy do kompetencji ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Zwrócił uwagę, że zakres zadań ministra właściwego do spraw informatyzacji określa przede wszystkim art. 6 ust. 2 ustawy, zgodnie z którym minister zapewnia utrzymanie i rozwój rejestru PESEL.

XI.534.4.2016

Osadzony rodzic ma prawo do zabawy z dziećmi podczas widzenia. Służba Więzienna zgadza się z RPO

Data: 2020-09-03
  • Rodzic odbywający karę więzienia ma podczas widzenia prawo do zabawy z dziećmi w wyznaczonym do tego kąciku
  • Służba Więzienna przyznała rację Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że jest to ważne dla utrzymania prawidłowej więzi rodzica z dzieckiem
  • Dyrektorzy okręgowi SW mają zbadać przepisy funkcjonowania kącików zabaw i wyeliminować z nich nieprawidłowe zapisy w tej kwestii

RPO badał sprawę ojca pięciorga dzieci, który nie mógł spędzić z nimi czasu w kąciku zabaw w sali widzeń – choć one chciały się z nim bawić. Powodem był zakaz opuszczania wyznaczonego osadzonemu miejsca w sali widzeń bez zgody SW. Dany funkcjonariusz nie wie bowiem, czy dany skazany gwarantuje poprawne zachowanie podczas widzenia.

Według RPO ograniczanie kontaktu z dzieckiem do czasu spędzonego przy stoliku wydaje się dolegliwe dla osadzonego i krzywdzące dla dziecka.

- Ufam, że realizacja widzenia skazanych z małymi dziećmi w sposób uniemożliwiający im aktywne spędzenie czasu w kąciku zabaw, będzie odstępstwem, nie zaś obowiązującą regułą – napisała zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska do Dyrektora Generalnego SW.

Wyraziła nadzieję na wspólnie wypracowanie rozwiązania, które nie będzie godziło w bezpieczeństwo, a z drugiej strony pozwoli skazanym na efektywniejsze wykorzystanie czasu z dziećmi w trakcie widzenia

Odpowiedź SW

- Przeanalizowałem przedstawioną przez Panią sprawę i podzielam zawarty w piśmie wniosek dotyczący znaczenia dla utrzymania prawidłowej więzi wspólnej zabawy rodzica z dzieckiem w kącikach zabaw – odpisał zastępca DG SW płk Andrzej Leńczuk.

Służba Więzienna dostrzega ogromną rolę rodziny w procesie readaptacji społecznej i jest świadoma faktu, że wykonywanie kary pozbawienia wolności wiąże się ze zmianą sytuacji rodziny osoby pozbawionej wolności. Szczególnie dotkliwie negatywnych) konsekwencji tego stanu mogą doświadczać dzieci.

Dobre relacje pozbawionego wolności rodzica z dziećmi a także innymi członkami rodziny, mają pozytywny wpływ na jego postępowanie w jednostce penitencjarnej, dają mu zwykle motywację do zmiany zachowań czy mechanizmów powodujących popadanie w konflikty z prawem.

Funkcjonariusze rozumieją także, że pobyt dziecka w zakładzie karnym lub areszcie to dla niego szczególna sytuacja, związana z obawami i lękiem. Dlatego też staramy się minimalizować te emocje. Temu celowi służyło zorganizowanie 152 kącików zabaw dla dzieci wyposażonych w certyfikowane meble, zabawki i książki, które powstały dzięki środkom z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. W tym celu umiejscowiono także w poczekalniach miejsca do przewijania dzieci.

Ponadto okresowo organizowane są także programy polegające na zagospodarowaniu czasu dzieciom oczekującym na widzenie z rodzicem np. poprzez czytanie bajek. W celu umożliwienia osadzonym dodatkowych spotkań z dziećmi na terenie wielu jednostek organizowane są spotkania rodzinne z okazji dnia św. Mikołaja, Dnia Dziecka oraz innych świąt.

Dotychczas nie wpłynęły do mnie inne sygnały, niż opisywana przez Panią jednostkowa sytuacja, które mogłyby świadczyć o tym, iż w jednostkach penitencjarnych występują problemy w zakresie korzystania z kącików.

Oczywiście każdy Dyrektor kierujący zakładem karnym lub aresztem śledczym, uwzględniając specyfikę jednostki, w tym warunki panujące w sali widzeń, indywidualną sytuację osadzonego, a także inne czynniki, musi wprowadzać zasady w zakresie korzystania z kącików zabaw. Jest to niezbędne także ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dziecku odwiedzającemu rodzica w więzieniu.

Jednakże regulacje te nie mogą być tak restrykcyjne, że w efekcie wspólna zabawa osadzonego lub osadzonej z dziećmi staje się niemożliwa.

Zobowiązałem wszystkich dyrektorów okręgowych Służby Więziennej do dokonania przeglądu obowiązujących uregulowań dotyczących funkcjonowania kącików zabaw i ewentualnego wyeliminowania z nich nieprawidłowych zapisów – podkreślił płk Andrzej Leńczuk.

IX.517.1661.2019

Polskie procedury legalnej aborcji przed Trybunałem w Strasburgu. Argumenty RPO na rzecz skarżącej

Data: 2020-09-02
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) – do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotyczącej dostępu do legalnej aborcji w Polsce
  • Sprawa dotyczy kobiety, której odmówiono przeprowadzenia aborcji przez warszawski szpital, pomimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję
  • Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał też pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło
  • Trybunał zbada, czy sytuacja, w której znalazła się przez to kobieta, doprowadziła do naruszenia jej praw – prawa do prywatności (art. 8 Konwencji) oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (art. 3)

Czego dotyczy sprawa?

W 2014 r. do warszawskiego Szpitala św. Rodziny zgłosiła się pacjentka w 22. tygodniu ciąży. Płód był ciężko uszkodzony, istniały zatem przesłanki medyczne i ustawowe by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał jednak pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę.

Pacjentka, po stwierdzeniu bardzo poważnych wad płodu, które uzasadniały terminację ciąży, została co prawda poinformowana o możliwości skorzystania z zabiegu aborcji, jednak nie przekazano jej informacji o szczegółach tej procedury ani o wynikającym z ustawy antyaborcyjnej ograniczeniu czasowym. Następnie pacjentka była kierowana na kolejne badania, a także zaproszona na rozmowę z ordynatorem szpitala. Podczas tej rozmowy pacjentka była namawiana do urodzenia dziecka, mimo że wcześniej jednoznacznie wyraziła chęć terminacji ciąży. Ostatecznie ordynator odmówił wykonania aborcji i wbrew ciążącemu na nim wówczas obowiązkowi nie skierował pacjentki do innego lekarza. Kiedy pacjentce udało się znaleźć szpital, w którym mogłaby skorzystać z aborcji było już za późno, by zabieg wykonać

Do porodu doszło w 35. tygodniu ciąży w innym warszawskim szpitalu. Dziecko miało liczne wady, między innymi wodogłowie oraz brak części kości czaszki. Urodzony 30 czerwca chłopiec zmarł 9 lipca. Przez dziewięć dni był objęty opieką paliatywną. Po porodzie kobieta przez długi czas pozostawała pod specjalistyczną opieką psychologiczną. Oceniła, że przyczyną jej cierpienia było zmuszenie jej do urodzenia śmiertelnie chorego dziecka oraz cierpienie dziecka.

Pacjentka próbowała kilkukrotnie pociągnąć do odpowiedzialności lekarzy i pracowników szpitala poprzez wykorzystanie środków karnych i cywilnych oraz korzystając ze wsparcie Rzecznika Praw Pacjenta. Ostatecznie doszło do ugody w związku z którą pani B.B. otrzymała odszkodowanie. Jednakże procedury wciąż nie działają, a osoby odpowiedzialne za sytuację nie zostały ukarane.

Stanowisko RPO

Rzecznik zapezentował ETPC praktykę funkcjonowania polskich przepisów. Wskazał szczególnie na niewykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia oraz niewykonanie przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu w trzech sprawach dotyczących przerywania ciąży. Przedstawił również argumentację dotyczącą złamania przez polskie władze art. 3 Konwencji (zakaz tortur i nieludzkiego oraz poniżającego traktowania) w związku z nieprzeprowadzeniem odpowiedniego postępowania w celu ukarania osób odpowiedzialnych za cierpienie psychiczne pani B.B.

Obowiązujące w Polsce przepisy. Kiedy można zgodnie z prawem przeprowadzić aborcję?

Obecny w Polsce stan prawny jest niezmienny od 1993 r. Kwestię reguluje ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r. wraz z późniejszymi nowelizacjami. Pozwala na dokonanie aborcji w nielicznych, konkretnych przypadkach. Są to sytuacje, w których:

  • ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz. Aborcji w tej sytuacji można dokonać do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza łonem matki,
  • istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających jego życiu. Taką sytuację stwierdza lekarz, a sam zabieg może być również przeprowadzony zanim płód osiągnie zdolność samodzielnego egzystowania poza łonem matki,
  • ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Tę przesłankę musi stwierdzić prokurator, czyn więc powinien być zgłoszony odpowiednim organom.

W każdym innym przypadku aborcja w Polsce jest zakazana. Taki czyn według Kodeksu Karnego podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności dla ciężarnej (jeśli wyraziła na to zgodę) oraz osoby, która jej w tym pomogła.

Prawo w praktyce. Niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Jak wynika z kolejnych wniosków kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Pacjenta dostęp do legalnej aborcji (a zatem we wskazanych powyżej trzech przypadkach) prawie nigdy nie jest możliwy. Lekarze powołują się na klauzulę sumienia, czyli regulację prawną, zgodnie z którą lekarz może odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jego sumieniem. Lekarze mogą się na nią powoływać, gdy mimo przesłanek legalności, nie chcą wykonać zabiegu aborcji np. ze względów ideologicznych czy religijnych. Zdarza się również, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia odpowiednich badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (do 22-24 tygodnia ciąży).

Trybunał Konstytucyjny w wyroku za 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) wskazał, ze lekarze mogą korzystać z klauzuli sumienia, ale pacjenci maja prawo do informacji o tym gdzie mogą przeprowadzić zabieg przerwania ciąży.

Obecnie wciąż nie ma jednak podmiotu zobowiązanego do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie - nieudzielone jej ze względów sumienia - może być wykonane. Podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych nie są zobowiązane do uprzedniego pozyskiwania od lekarzy informacji o tym, czy i w jakich przypadkach powołają się oni na klauzulę sumienia.

Dla przykładu można wskazać, że rzeszowski SPZOZ nr 1 Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca, w którym będą mogły skorzystać z gwarantowanego przez prawo zabiegu.

Co dotychczas mówił Trybunał w Strasburgu?

Od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech podobnych przegranych w ETPC spraw dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce, P. i S. przeciwko Polsce.

Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w swoich diagnozach i rekomendacjach dotyczących wykonania wyroków podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Wskazywał szczególnie:

  • wprowadzenie dla szpitali jasnej, skutecznej i jednolitej procedury określającej dostęp do legalnej aborcji,
  • praktyczne informacje dla pacjentek uprawnionych do terminacji ciąży co do wymogów prawnych, w szczególności w przypadku ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego,
  • uproszczenie i przyspieszenie procedury sprzeciwu do Rzecznika Praw Pacjenta,
  • zwalczanie stereotypów płciowych i stygmatyzacji aborcji, które mogą utrudniać dostęp do opieki okołoaborcyjnej,
  • monitorowanie i upublicznianie liczby, dostępności i lokalizacji szpitali wykonujących terminację ciąży, jak też świadczeniodawców odmawiających z powodu klauzuli sumienia.
  • monitorowanie, zbieranie i upublicznianie danych o stosowaniu klauzuli sumienia przy odmowach legalnej aborcji,
  • oszacowanie liczby pozaustawowych aborcji i migracji aborcyjnych.

VII.7010.1.2020

Rzecznik do MRPiPS: w Polsce jest za mało rodzin zastępczych

Data: 2020-09-01
  • W Polsce jest za mało rodzin zastępczych, wobec czego małe dzieci, odbierane rodzicom z powodu zagrożenia zdrowia czy życia, trafiają do placówek  instytucjonalnych
  • Ponadto pobyty takich dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych są przedłużane ponad dopuszczalne granice
  • Powołując się na ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do minister rodziny o działania dla poprawy tej sytuacji

W lipcu 2020 r. NIK opublikowała informację o wynikach kontroli „Opieka nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych”. Chodzi o funkcjonowanie systemu zapewnienia opieki dzieciom, które znalazły się w sytuacji kryzysowej i zostały odebrane z pieczy rodzinnej w trybie interwencyjnym z powodu zagrożenia zdrowia, a nawet życia.

Według Izby zorganizowany przez powiaty/miasta na prawach powiatu system placówek pogotowia opiekuńczego i pieczy rodzinnej zapewniał doraźną pomoc dzieciom w sytuacji kryzysowej. Placówki opiekuńczo-wychowawcze typu interwencyjnego oraz rodziny zastępcze pełniące funkcję pogotowia rodzinnego zaspokajały jednak potrzeby dzieci tylko w podstawowym zakresie i nie zawsze w sposób zgodny z wymogami ustawowymi oraz standardami.

Stwierdzone problemy polegają na niewystarczającej w stosunku do potrzeb liczbie rodzin zastępczych, umieszczaniu w placówkach instytucjonalnych małych dzieci oraz przedłużaniu pobytów dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych ponad granice określone w przepisach.

Z Informacji NIK wynika, że w 15 powiatach/miastach na prawach powiatu, gdzie prowadzono kontrolę, nie zapewniono odpowiedniej liczby rodzin zastępczych, w tym zawodowych rodzin pełniących funkcję pogotowia rodzinnego, wskutek czego nawet małe dzieci trafiały do pieczy instytucjonalnej.

Skontrolowane powiatowe centra pomocy rodzinie/organizatorzy pieczy zastępczej podejmowały nieskuteczne działania na rzecz pozyskania wystarczającej liczby kandydatów na rodziców zastępczych, zwłaszcza zawodowych.

W 15 powiatach/miastach na prawach powiatu funkcjonowało 4732 rodzin zastępczych, przy czym 3567 to były rodziny zastępcze spokrewnione, a 1043 rodziny zastępcze niezawodowe. Zawodowych rodzin zastępczych działało zaledwie 122, w tym tylko 54 pełniły funkcję pogotowia rodzinnego. W czterech powiatach/miastach na prawach powiatu nie było ani jednego pogotowia rodzinnego, a w jednym ani jednej zawodowej rodziny zastępczej.

Problem ma charakter ogólnopolski i wymaga działań systemowych. Niewystarczająca liczba rodzin zastępczych, w tym zwłaszcza zawodowych, powodowała, że do placówek instytucjonalnych trafiały dzieci poniżej 10. roku życia, co stanowiło naruszenie przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

W 15 kontrolowanych jednostkach samorządu wśród 2554 dzieci przebywających w placówkach instytucjonalnych w 2018 r., ponad jedną trzecią - 894 stanowiły dzieci poniżej 10. roku życia, a 201 spośród nich nie miało nawet trzech lat, zaś 52 było młodsze niż jeden rok. W skontrolowanych 15 pogotowiach opiekuńczych przebywało 343 dzieci poniżej 10. roku życia, co stanowiło 1/4 wszystkich podopiecznych tych placówek.

Zastrzeżenia NIK dotyczyły także długości pobytu dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych. W większości placówek pobyt ten przekraczał wskazany w przepisach okres tj. nie dłużej niż trzy miesiące w placówce i cztery w pogotowiu rodzinnym. Z kontroli wynika, że z 305 dzieci, które trafiły do pieczy instytucjonalnej w wyniku interwencji, prawie połowa została w niej dłużej niż trzy miesiące (152 wychowanków), 72 przebywało w placówkach dłużej niż rok, a 59 ponad 18 miesięcy. Przedłużenia dotyczyły także pobytu dzieci w pogotowiach rodzinnych - ze 135 podopiecznych rodzin zastępczych pełniących funkcję pogotowia rodzinnego, aż 46 przebywało w nich ponad rok.

Sytuacja taka skutkuje naruszeniem dobra dzieci. Wskazywany przez  NIK problem długotrwałych pobytów dzieci w pogotowiach opiekuńczych, w tym zwłaszcza dzieci małych, jest pokłosiem m.in. braku wolnych miejsc w pieczy zastępczej. Z uwagi, że problem ma wymiar ogólnokrajowy, wymaga wdrożenia rozwiązań systemowych.

Wnioski płynące z informacji NIK wskazują na konieczność podjęcia działań zmierzających do zmiany przepisów w celu:

  • utworzenia centralnego rejestru danych o osobach pełniących funkcję rodziny zawodowej lub rodziny zastępczej niezawodowej oraz prowadzących rodzinny dom dziecka, a także centralnego rejestru placówek opiekuńczo-wychowawczych, regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych i interwencyjnych ośrodków preadopcyjnych oraz wolnych miejsc w tych placówkach,
  • skrócenia terminu 18 miesięcy, po którym organizator pieczy zastępczej w przypadku, gdy nie ustały przyczyny umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej, występuje do sądu z wnioskiem o wszczęcie z urzędu postępowania o wydanie zarządzeń wobec dziecka celem uregulowania jego sytuacji prawnej,
  • skrócenia terminu 18 miesięcy od dnia umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej, po którym dyrektor placówki opiekuńczowychowawczej ma obowiązek złożenia do właściwego sądu wniosku wraz z uzasadnieniem o wszczęcie z urzędu postępowania o wydanie zarządzeń wobec dziecka w celu zbadania zaistnienia warunków umożliwiających jego powrót do rodziny albo umieszczenia go w rodzinie przysposabiającej,
  • wprowadzenia ustawowego upoważnienia dla ministra dotyczącego uregulowania w rozporządzeniu zasad opracowywania oraz realizacji planów pomocy dziecku oraz planów pomocy rodzinie, w celu skoordynowania działań dotyczących zarówno dziecka, jak i rodziców biologicznych, a także udziału asystenta rodziny oraz kuratora sądowego w posiedzeniach zespołu ds. okresowej oceny sytuacji dziecka,
  • zapewnienia odpowiedniej do potrzeb liczby miejsc w pieczy rodzinnej dla dzieci znajdujących się w sytuacji kryzysowej, w tym zwłaszcza pieczy rodzinnej dla dzieci poniżej 10. roku życia,
  • poprawy przestrzegania zasady krótkotrwałości pobytu dzieci przyjętych w trybie interwencyjnym w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych, tj. podejmowanie działań  w celu szybkiego przeniesienia wychowanków, głównie dzieci poniżej 10. roku życia, do pieczy rodzinnej lub placówek socjalizacyjnych.

RPO podziela ocenę NIK, że obecny system opieki nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych funkcjonuje w sposób naruszający ustawowe prawo dzieci do stabilnego środowiska wychowawczego. Na uwzględnienie zasługują także wskazywane przez NIK postulaty działań na rzecz poprawy tego stanu i zwiększenia zabezpieczenia praw dzieci przebywających w pieczy zastępczej.

III.554.12.2020

RPO wniósł, aby sąd wykreślił nastolatka z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2020-08-31
  • 15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia
  • Za ten czyn sąd dla nieletnich zastosował wobec niego upomnienie; najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Zarazem jednak wpisał go z mocy prawa do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym
  • RPO wnosi o wykreślenie nastolatka z rejestru. Jest to dopuszczalne, jeśli taki wpis powodowałyby „niewspółmiernie surowe skutki” dla nieletniego

To kolejna taka interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ nieletni upomniany za tego rodzaju czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo. A ten przypadek nie uzasadnia tak surowych kroków jak wpisanie do rejestru przestępców seksualnych. Sąd nie uznał, by nieletni wymagał np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Adam Bodnar.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Sprawa nastolatka

15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia, co uczyniła. Sąd dla nieletnich uznał to za czyn z art. 200a par. 2 Kodeksu karnego. Zgodnie z nim, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 podlega ten, kto „za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji".

W 2020 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Rzecznik wskazuje, że tego typu „proceduralne pułapki”, zastawiane na obywateli przez niejasne przepisy procesowe, są konsekwentnie piętnowane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jako poważne naruszenie zasad demokratycznego państwa prawa. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co zwracał się do Ministra Sprawiedliwości).

Po skardze matki nieletniego RPO wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru. Wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wpis do rejestru stanie się nadmierną represją wobec nieletniego. Wyraził on żal. Nie sprawia problemów wychowawczych, uczył się dobrze, a jego relacje z rodzicami układały się bardzo dobrze. Nie wyobraża sobie jednak najbliższej przyszłości, ponieważ umieszczenie danych w rejestrze m.in. może utrudnić mu podjęcie pracy.

Tymczasem środki podjęte zarówno przez rodziców nieletniego, jak i sąd opiekuńczy w zupełności odniosły skutek.  Nieletni zrozumiał niewłaściwość swojego zachowania, poniósł jego konsekwencje, wyraził skruchę i nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, by istniało zagrożenie naruszania przez niego porządku prawnego.

Umieszczenie takich osób  w rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

 IV.550.5.2020

Prokuratura o stanie śledztw w sprawie pedofilii wśród księży

Data: 2020-08-28

Prokuratura Generalna odpowiedziała RPO 20 sierpnia na pytanie z 27 maja o stanie śledztw w sprawie molestowania seksualnego dzieci przez duchownych

  • Postępowanie przygotowawcze Prokuratury Okręgowej w Ł. ostało zakończone skierowaniem do sądu aktu oskarżenia o czyny z art. 199 § 2 k.k. w zw. z art. 199 § 1 k.k. w zw. z art. 199 § 3 k.k. w zw. z art. II § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. oraz o czyn z art. 208 k.k.
  • Umorzone postępowanie w sprawie Prokuratury Rejonowej w O w części podjęto na nowo i  skierowano do sądu akt oskarżenia z art. 200 § 1 k.k.
  • Postępowanie w sprawie Prokuratury Rejonowej w P. zostało podjęte na nowo i przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 200 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
  • W sprawie Prokuratury Rejonowej w B. postępowania zostały podjęte na nowo i pozostają w toku.
  • W sprawie Prokuratury Rejonowej w W. postępowanie przygotowawcze zostało podjęto na nowo i po przeprowadzeniu części zleconych do wykonania czynności zawieszone wobec konieczności przesłuchania małoletniej pokrzywdzonej przebywającej za granicą
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej K. wydano decyzję o ponownym umorzeniu śledztwa o czyny z art. 200 § 1 k.k. i inne z uwagi na m.in. stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego.
  • w sprawach prokuratur rejonowych w Ż., M., N., Z., S, i R. śledztwa zostały podjęte na nowo, a po uzupełnieniu materiału dowodowego ponownie umorzone, głównie z uwagi na stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego  oraz wobec przedawnienia karalności.
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej w S. umorzonej wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego, w której decyzja o umorzeniu podlegała kontroli instancyjnej i została utrzymana w mocy przez sąd, a w wyniku przeprowadzonej analizy akt zlecono uzupełnienie zebranego materiału dowodowego poprzez przesłuchanie dodatkowych świadków, postępowanie nie zostało podjęte na nowo, gdyż czynności, nie doprowadziły do ujawnienia okoliczności.
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej w K., w której w toku analizy akt sprawy uznano, że w zakresie czynu z art. 200 § 1 k.k. decyzja o umorzeniu postępowania była niesłuszna, gdyż zaistniały dostateczne podstawy, by przedstawić zarzut, ustalono, że osoba ta zmarła.
  • w odniesieniu do wyemitowanego materiału filmowego Marka i Tomasza Sekielskich, pt. „Zabawa w chowanego", informuję, że postępowanie Prokuratury Rejonowej w Pleszewie pozostaje w toku.

Prokuratura odmówiła zajęcia stanowiska w sprawie udostępnienia akt sprawy Kurii Diecezjalnej w Kaliszu. Nie powdziela też obaw, że pismo instrukcyjne z Prokuratury Generalnej wpłynie na zachowanie prokuratorów.

Rzecznik będzie podejmował dalsze działania w tej sprawie.

II.519.548.2019

Jak rodzice mają opiekować się dziećmi, jeśli szkoły będą zamykane z powodu pandemii? RPO do MRPiPS

Data: 2020-08-27
  • Kiedy w kwietniu Rzecznik zwracał uwagę, że zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 nie rozwiązuje problem opieki po zamknięciu szkół, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyraziło zrozumienie dla postulatu, by wsparciem objąć także rodziców starszych dzieci, jeżeli wymagają opieki i pomocy w zdalnej nauce.
  • Ale kiedy 1 września dzieci pójdą do szkoły, problem ten nadal nie jest rozwiązany.
  • Tymczasem mówi się otwarcie o zamykaniu szkół w przypadku pojawienia się ognisk pandemii. Kto zaopiekuje się w domu dziećmi, które mogły mieć kontakt z SARS-Cov-2, jeśli rodzice będą musieli iść do pracy?

Od 1 września, tak jak przed wakacjami, dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku zamknięcia szkoły czy przedszkola przysługiwać będzie

  1. rodzicom dzieci w wieku do lat 8,
  2. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 16 lat z orzeczeniem o niepełnosprawności,
  3. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 18 lat z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  4. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 24 lat z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego,
  5. a także ubezpieczonym rodzicom lub opiekunom osób pełnoletnich niepełnosprawnych, zwolnionym od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą.

W dalszym ciągu pozostaje jednak nierozwiązany problem pracujących rodziców lub opiekunów dzieci starszych niż 8-letnie. Ustalenie takiej granicy wieku odbiega m.in. od założeń art. 188 § 1 Kodeksu pracy, zgodnie z którym zwolnienie „na opiekę nad dzieckiem” przysługuje pracownikowi wychowującemu dziecko w wieku do 14 lat.

Z uwagi na napływające informacje o wysokiej liczbie nowych przypadków zakażenia koronawirusem należy spodziewać się, że szkoły będą zawieszać zajęcia i wrócą do nauczania zdalnego. Może powodować po stronie rodziców i opiekunów duże trudności w łączeniu pracy z opieką nad dzieckiem (trudno też będzie znaleźć opiekuna dla dziecka, które mogło mieć kontakt z osobą zakażoną koronawirusem – z tego powodu zamknięto przecież szkołę).

RPO zwraca się do ministry Marleny Maląg o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w celu rozwiązania tego problemu.

VII.7037.52.2020

Kasacja RPO w sprawie rzekomego nękania męża przez telefon, rozstrzygniętej w trybie nakazowym, bez rozprawy. AKTUALIZACJA: SN uchylił wyrok na kobietę

Data: 2021-05-04, 2020-08-27
  • Pani X została uznana za winną nękania telefonami i sms-ami swego męża i skazana na ograniczenie wolności w postaci 20 godzin prac społecznych przez cztery miesiące.
  • Sprawę rozstrzygnięto bez rozprawy, bo sąd uznał, że nie budzi ona wątpliwości. Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył sprzeciwu od tego nakazowego wyroku.
  • RPO złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego; wskazał, że sąd popełnił bardzo poważny błąd („rażąco naruszył prawo procesowe”), ignorując oczywiste wątpliwości w tej sprawie.
  • 27 kwietnia 2021 r. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania; podkreślił, że materiał dowodowy nie wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości na winę oskarżonej

Państwo X rozwodzą się. Opiekująca się dziećmi pani X telefonowała do pana X, wysyłała mu sms-y, pytała o alimenty. Pan X uznał to za nękanie i skierował sprawę do sądu. Ten w postępowaniu nakazowym, tylko na podstawie wydruków fragmentów sms-ów i protokołu przesłuchania pani X, wydał wyrok skazujący.

Jest to możliwe, bo wprowadzono takie przepisy, by przyspieszyć rozstrzyganie spraw przed sądami. Sędzia może wydać wyrok w postępowaniu nakazowym, bez postępowania dowodowego. Rozprawę przeprowadza się dopiero wtedy, gdy zostanie złożony sprzeciw. Sąd może jednak procedować w tym trybie jedynie wtedy, gdy okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości

W tej sprawie tak nie było. Pani X co prawda przyznała się do zarzutów, ale z lektury jej zeznania wynika, że po prostu kontaktowała się z mężem w sprawie dzieci, rozliczeń domowych i alimentów. A to nie wyczerpuje znamion nękania (art. 190a § 1 k.k.: § 1. „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”).

Fakt sporu między państwem X o alimenty i terminowe ich przekazywanie potwierdzają także inni świadkowie, których zeznania dostał sąd. Także kluczowe w sprawie wydruki sms-ów budzą wątpliwości: zawierają tylko numer telefonu, datę oraz pierwsze (często niepełne) zdanie wiadomości. Na tej podstawie nie da się ustalić, kto był inicjatorem konwersacji i jaka była jej pełna treść. Ale łatwo z tego materiału wywnioskować, że sms-y dotyczą w przeważającej mierze kwestii finansowych, problemów dnia codziennego, a przede wszystkim zagadnień dotyczących wspólnego wychowywania i opieki nad dziećmi. Zatem także w przypadku tych wydruków jest wystarczająco dużo wątpliwości, czy nie jest to po prostu ślad kontaktu między rozwodzącymi się małżonkami w celu załatwienia niezakończonych spraw przeszłych, ale i bieżących, które bezsprzecznie występują między rodzicami wspólnych dzieci.

Wyrokujący w sprawie sąd nie powziął jednak żadnych wątpliwości i uznał, że sprawę da się załatwić bez rozprawy. To jest właśnie zdaniem RPO uchybienie proceduralne mające rażący charakter, a więc takie, które pozwala na wniesienie kasacji. Uchybienie sądu doprowadziło bowiem do rozpoznania sprawy w postępowaniu nakazowym mimo niespełnienia ustawowych wymogów. Mogło mieć również istotny wpływ na treść wyroku: nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy, zapadłoby inne, co do istoty, orzeczenie.

RPO – oprócz Prokuratora Generalnego – jest jedyną instytucją, która może składać do Sądu Najwyższego kasacje w sprawach, które nie zakończyły się wyrokiem więzienia. Z jego praktyki wynika, że właśnie w takich „błahych” sprawach sądy popełniają błędy niedostatecznie wynikając w naturę sporu między ludźmi. A błędy w takich zwykłych sprawach są dużo bardziej dotkliwe niż te w głośnych, ale wyjątkowych sprawach przedstawianych w mediach.

Wyrok SN wraz z uzasadnieniem (aktualizacja z 4 maja 2021 r.)

27 kwietnia 2021 r. SN (sygn. akt V KK 374/20) zwrócił sprawę sądowi rejonowemu. Kasację RPO uznał za zasadną w stopniu oczywistym, co pozwala na jej uwzględnienie w trybie określonym w art. 535 § 5 k.p.k., tj. na posiedzeniu bez udziału stron.

Ma rację skarżący, gdy wskazuje, że przedmiotowy wyrok zapadł z rażącym naruszeniem art. 500 § 1 i 3 k.p.k., albowiem w sprawie brak było podstaw do wydania wyroku w trybie nakazowym. Zgodnie z wymienionymi przepisami, możliwość wydania wyroku w tym trybie istnieje w przypadku, gdy materiał dowodowy zebrany w sprawie pozwala na stwierdzenie, że okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. Brak tych wątpliwości oznacza, że nie ma ich zarówno odnośnie do sprawstwa danego czynu, winy oskarżonego, wypełnienia wszystkich znamion tego czynu wymienionych w przepisach prawa karnego materialnego, przy uwzględnieniu wszystkich dowodów, na których oparto akt oskarżenia. W przeciwnym wypadku konieczne jest rozpoznanie sprawy na rozprawie głównej.

Jak wielokrotnie podkreślał Sąd Najwyższy, postępowanie nakazowe jest szczególną instytucją prawa procesowego, której zastosowanie zostało przewidziane dla najbardziej oczywistych przypadków, gdy materiał dowodowy przedłożony z aktem oskarżenia jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych wątpliwości co do winy osoby oskarżonej i okoliczności popełnienia przez nią zarzucanego czynu (zob. np. wyroki: z dnia 21 lipca 2011 r., III KK 144/11; z dnia 7 marca 2012 r., II KK 30/12; z dnia 21 stycznia 2016 r., II KK 370/15; z dnia 20 kwietnia 2017 r., V KK 66/17).

Tymczasem zebrane w niniejszej sprawie dowody nie pozwalały na wysnucie jednoznacznego wniosku o braku wątpliwości co do okoliczności popełnienia przez (...) zarzucanego jej czynu z art. 190a § 1 k.k. Jak wynika z opisu przypisanego oskarżonej czynu, kluczowym dowodem mającym potwierdzać jej winę były wydruki wiadomości tekstowych, które wysyłała do pokrzywdzonego. Autor kasacji zasadnie zwrócił uwagę, że wydruki te zostały przedstawione w skróconej formie i zawierają tylko numer telefonu, z którego zostały wysłane, datę oraz jedynie pierwsze (często niepełne) zdanie wypowiedzi pisemnej.

Większość z nich pozostaje w przeważającej mierze wyrwana z kontekstu, nadto brak jest możliwości ustalenia, kto był inicjatorem danej konwersacji, jaka była jej pełna treść i przebieg. Przy ocenie zachowania oskarżonej nie można pominąć, że ona i pokrzywdzony byli małżeństwem w toku sprawy rozwodowej, rodzicami trojga małoletnich dzieci, nad którymi opiekę sprawowała matka. Ze szczątkowej treści wiadomości tekstowych można wywnioskować, że w przeważającej mierze dotyczą one zagadnień dotyczących wychowywania i opieki nad dziećmi, problemów dnia codziennego, kwestii finansowych, co szczegółowo, z powołaniem poszczególnych wiadomości, wykazano w kasacji, sugerując, że są nie tyle dowodem popełnienia przestępstwa przez oskarżoną, ile jej kontaktów z (...). inicjowanych w celu załatwienia spraw, które występują pomiędzy rodzicami wspólnych, małoletnich dzieci.

Co prawda w trakcie przeprowadzonego w postępowaniu przygotowawczym przesłuchania (...) werbalnie przyznała się do zarzucanego jej czynu, jednak ze złożonych przez nią wyjaśnień wynika, że w istocie przyznała się tylko do zachowań polegających na telefonowaniu i wysyłaniu wiadomości tekstowych do pokrzywdzonego z powodu trudności w uzyskaniu od niego świadczeń alimentacyjnych. Potwierdzają to nie tylko korespondencja sms, ale też zeznania świadków (...).

W tym stanie rzeczy Sąd Rejonowy powinien uznać, że zgromadzony materiał dowodowy nie wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości na popełnienie przez oskarżoną określonego w art.190a § 1 k.k. występku uporczywego nękania, zaś decydując się na wydanie wyroku nakazowego rażąco naruszył wskazane w kasacji przepisy postępowania, co mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia.

W konsekwencji, w uwzględnieniu wniosku kasacji uchylono zaskarżony wyrok i sprawę przekazano do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu, który skieruje ją na rozprawę i wyda końcowe orzeczenie po rzetelnym wyjaśnieniu wszystkich istotnych okoliczności.

II.510.1063.2019

Tarcza antykryzysowa a wysokość zasiłku macierzyńskiego. RPO do resortu polityki społecznej

Data: 2020-08-18
  • RPO dostaje skargi dotyczące obniżania zasiłków macierzyńskich na skutek stosowania tarczy antykryzysowej
  • Pracodawcy aby skorzystać z dofinansowania wynagrodzeń i składek ZUS z FGŚP. obniżali wymiar czasu pracy pracowników.
  • Odbija się to na wysokości zasiłków macierzyńskich, bo wylicza się je na podstawie przeciętnego miesięczne wynagrodzenie z ostatnich 12 miesięcy.
  • To poważny problem zwłaszcza dla kobiet, które planując swoje życie zawodowe i rodzinne brały pod uwagę także swoją sytuację finansową.

Problem dotyczy nie tylko kobiet pracujących, ale i tych, które do momentu urodzenia dziecka były na zwolnieniu. Bo choć zasiłek chorobowy wyliczono im na podstawie całego etatu, to macierzyński – z uwzględnieniem zmniejszenia wymiaru etatu. Może się tak stać, mimo że Sąd Najwyższy w 2016 r. stwierdził, że jeśli zmiana wymiaru czasu pracy nastąpiła już w trakcie zasiłku chorobowego, a bezpośrednio po pobraniu tego zasiłku pracownica urodziła dziecko, to podstawa wymiaru ustalona dla zasiłku chorobowego nadal stanowi podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego.

RPO zwraca się do ministry rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg zajęcie się tym problemem.

III.7066.285.2020

Koronawirus. Więziennicy: widzenia osadzonych z dziećmi zbyt niebezpieczne

Data: 2020-08-12
  • Służba Więzienna nie przywróci widzeń z dziećmi
  • W więzieniach ryzyko zakażenia koronawirusem jest zbyt duże
  • Pomysł RPO, by organizować widzenia bez kontaktu bezpośredniego, uważa za dobry, ale trudny do realizacji w praktyce.

RPO dostaje skargi od osób pozbawionych wolności, że od marca nie miały szansy zobaczyć swoich dzieci, a widzenia z rodziną są ograniczone. Interweniował w tej sprawie w Dyrekcji Generalnej Służby Więziennej.

Rodzina odgrywa bardzo ważną rolę w procesie readaptacji społecznej skazanych – pisze zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej Andrzej Leńczuk. -  Jednak przywrócenie widzeń z dziećmi nie jest możliwe w czasie pandemii – ze względu na ryzyko dla dzieci. W indywidualnych przypadkach dopuszcza się udzielenie widzenia z osobami nie będącymi najbliższymi członkami rodziny osadzonego. Decyzję w tym zakresie podejmuje każdorazowo dyrektor jednostki penitencjarnej.

„Ograniczenie widzeń z dziećmi jest przejawem szczególnej troski Służby Więziennej o zdrowie dzieci osadzonych i zapewnienie im bezpieczeństwa epidemicznego. Emocjonalny charakter widzeń, w których uczestniczą dzieci, brak możliwości korzystania z kącików zabaw zlokalizowanych w salach widzeń, zamknięte kantyny oraz konieczność wyposażenia wszystkich osób w indywidualne środki ochrony osobistej zakrywającej usta i nos mogą spowodować, że dziecko będzie doświadczać wielu przykrych stanów emocjonalnych związanych z pobytem w jednostce penitencjarnej i nie będzie stosować się do obowiązujących zaleceń np. związanych z koniecznością przestrzegania dystansu społecznego” – pisze wicedyrektor Andrzej Leńczuk.

Zaproponowane przez RPO rozwiązanie polegające na udzielaniu widzeń w sposób całkowicie eliminujący sposobność nawiązania bliższego kontaktu, czyli w sposób, w jaki co do zasady, realizowane są widzenia tymczasowo aresztowanych, jest godne rozważenia. Należy jednak podkreślić, że jednostki penitencjarne dysponują ograniczoną możliwością realizacji widzeń w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt, a wprowadzone obostrzenia w zakresie konieczności zapewnienia określonych odległości pomiędzy poszczególnymi osobami, jeszcze te miejsca zredukowały. Ponadto część jednostek penitencjarnych typu półotwartego i otwartego nie posiada infrastruktury do realizacji widzeń w zaproponowanej formie.

Zgodnie z informacjami publikowanymi przez specjalistyczne instytucje medyczne, ludzie w każdym wieku mogą zostać zainfekowani przez nowy rodzaj koronawirusa. Podkreślić należy, że w jednostkach penitencjarnych przebywa wielu osadzonych, którzy znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, takie jak osoby starsze, przewlekle chore, z chorobami współistniejącymi i z niepełnosprawnościami. Istotnym jest również fakt, że odbywanie kary może wpływać na obniżenie odporności organizmu z uwagi na fakt podwyższonego poziomu stresu, jakiemu podlegają skazani podczas pobytu w zakładzie karnym, przejawiane zachowania ryzykowne czy też zmniejszoną aktywność fizyczną. Osoby te wydają się więc bardziej podatne na wystąpienie cięższych objawów choroby w przypadku zakażenia.

Sytuacja dużego zagęszczenia osób na małej powierzchni, jaka jest np.: w zakładach karnych, szpitalach, domach pomocy społecznej, zakładach pracy, uroczystościach pogrzebowych czy weselnych itp., w przypadku pojawienia się zakażenia, nie sprzyja opanowaniu pandemii. Co więcej, wygaszenie takiego ogniska zakażenia może okazać się bardzo trudne i wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia zarówno osób pozbawionych wolności jak i funkcjonariuszy. Dlatego na terenie jednostek penitencjarnych nie odbywają się aktualnie grupowe spotkania i zajęcia. Osadzonym, którzy mają potrzebę odbycia widzenia z osobami duchownymi lub przedstawicielami związków wyznaniowych umożliwia się korzystanie z posług religijnych w trakcie indywidualnych spotkań. Jednocześnie informuję, że Służba Więzienna na bieżąco monitoruje poziom zagrożenia epidemicznego oraz rozważa możliwość znoszenia ograniczeń w tym zakresie.

IX.517.1642.2020

Dziewczynka odziedziczyła dług, choć matka odrzuciła spadek w jej imieniu. 14. skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2020-08-03
  • Decyzją sądu dziewczynka odziedziczyła po dziadku spadek obciążony długami
  • Stało się tak, choć rodzice złożyli notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku w jej imieniu
  • Sąd uznał, że nastąpiło to już po upływie terminu dopuszczalnego przez prawo
  • Stając w obronie praw majątkowych dziewczynki, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na jej korzyść

Niekorzystnej dla dziecka decyzji nie można uchylić ani zmienić w inny sposób. W tej sytuacji skarga nadzwyczajna jest konieczna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik opiera skargę jedynie na rażącym naruszeniu praw i zasad określonych w Konstytucji, m.in. ochrony dobra dziecka.

Historia sprawy

Dziadek dziewczynki zmarł w 2016 r. Nie sporządził testamentu. Postępowanie spadkowe wszczęto na wniosek jego wierzyciela. Spadek był bowiem obciążony długami.

By nie odziedziczyć długów po ojcu, córki zmarłego odrzuciły spadek.  Następnie wystąpiły do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na odrzucenie spadku w imieniu swoich małoletnich dzieci (jest to czynność przekraczająca zakres tzw. zwykłego zarządu majątkiem dziecka, która wymaga zgody sądu rodzinnego).

Do akt sprawy wpłynęło notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku, złożone w imieniu jednej z wnuczek zmarłego – małoletniej M., przez jej przedstawicielkę ustawową, za zgodą sądu rodzinnego.

Niemniej jednak, sąd spadku uznał, że nie rodzi ono żadnych skutków prawnych, ponieważ zostało złożone po upływie terminu z art. 1015 § 1 Kodeksu  cywilnego. Przewiduje on na to sześć miesięcy liczonych od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania. Według sądu spadku termin ten powinien być liczony od dnia, w którym matka dziewczynki złożyła w swoim imieniu notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku.

To oznacza, że sąd spadku przyjął stanowisko, że złożenie do sądu rodzinnego wniosku o zezwolenie na złożenie oświadczenia nie ma wpływu na bieg terminu do odrzuceniu spadku. Niestety, gdy sąd wydawał to postanowienie, takie stanowisko było obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego. 

Dopiero uchwała Sądu Najwyższego wydana 22 maja 2018 r. w składzie 7 sędziów (sygn. III CZP 102/17) rozstrzygnęła rozbieżności dotyczące oceny wpływu wszczęcia postępowania przed sądem rodzinnym na bieg terminu do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo odrzuceniu spadku. Uchwała ta przesądziła, że termin z art. 1015 § 1 k.c. nie może się skończyć przed prawomocnym zakończeniem postępowania o wyrażenie zgody na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez małoletniego spadkobiercę.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Zaskarżone postanowienie spadkowe wydano kilka miesięcy przed podjęciem tej uchwały SN. W związku z tym nie można uznać, aby zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa poprzez jego błędną wykładnię.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w P., stwierdzając nabycie spadku przez małoletnią M., dopuścił się naruszenia zasad, praw i wolności konstytucyjnych, co dało podstawę do skargi nadzwyczajnej.

W pierwszej kolejności RPO postawił zarzut naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Dziewczynka została pozbawiona prawa do odrzucenia spadku - mimo, że jej rodzicom nie można zarzucić braku dbałości o jej interesy majątkowe. Działając w zaufaniu do prawa, podjęli oni wszelkie czynności przewidziane prawem, które miały prowadzić do odrzucenia spadku w imieniu córki: złożyli wniosek do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka (zgodnie z art. 101 § 3 k.r.i.o.) przed upływem terminu z art. 1015 § 1 k.c., a po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzinnego złożyli oświadczenia przed notariuszem o odrzuceniu spadku przez małoletnią.

Na gruncie tej sprawy Rzecznik dostrzega naruszenie zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji. Pominięcie przez sąd spadku okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem rodzinnym doprowadziło do swoistej „pułapki”. Bez zgody sądu rodzinnego małoletnia nie mogła przecież odrzucić spadku.

Jednocześnie w wyniku zaskarżonego postanowienia sądu doszło do naruszenia praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji. Stwierdzenie nabycia spadku po dziadku rodzi niekorzystne skutki dla praw majątkowych małoletniej, nawet przy ograniczeniu jej odpowiedzialności za długi spadkowe ze względu na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że takie przyjęcie spadku nie wyklucza poniesienia określonych kosztów jak np. koszty sporządzenia inwentarza spadku i ewentualnych sporów z wierzycielami spadkodawcy.

Kolejny zarzut to naruszenie konstytucyjnej zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych oraz prawa dziedziczenia, o których mowa w art. 64 ust. 2 Konstytucji. Pozbawienie małoletniej prawa do odrzucenia spadku  w istocie zostało spowodowane uprawomocnieniem się postanowienia sądu rodzinnego, wyrażającego zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c.

Niedotrzymanie tego terminu nastąpiło zatem z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Oznacza to pogorszenie sytuacji małoletniej w stosunku do tych spadkobierców, którzy nie musieli podejmować żadnych czynności przed sądem rodzinnym w celu uzyskania zezwolenia na odrzucenie spadku po zmarłym.

W ocenie Rzecznika kluczem do rozpoznania tej sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka. Dlatego też kolejny z zarzutów skargi nadzwyczajnej opiera się na art. 72 ust. 1 Konstytucji.

Skarga wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w P. i wydał orzeczenie co do istoty sprawy.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, że pełny skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Spośród 14 dotychczasowych skarg nadzwyczajnych RPO dziewięć dotyczyło kwestii spadków, głównie sprzecznych orzeczeń spadkowych. 

IV.511.71.2020

Test na COVID-19 nie może być warunkiem udziału w porodzie rodzinnym - wyjaśnia MZ Rzecznikowi

Data: 2020-07-30
  • Aktualne zalecenia nie przewidują wymogu okazywania testu w kierunku COVID-19 przez osoby towarzyszące przy porodzie - informuje resort zdrowia
  • Ponadto uaktualniono ankietę epidemiologiczną, od której wyników zależy, czy osoba towarzysząca rodzącej będzie mogła zostać w oddziale położniczym na czas porodu
  • Ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej podejmuje kierownik szpitala w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego

Tak wiceminister zdrowia Waldemar Kraska odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Uwagi RPO

W czerwcu RPO zwracał uwagę MZ i NFZ, że część szpitali uzależnia udział w porodzie osoby bliskiej od posiadania aktualnego wyniku testu na koronawirusa - z okresu maksymalnie 5 dni przed porodem.

Tymczasem obostrzenia takiego nie ma w najnowszych wytycznych krajowych konsultantów w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii. A koszt jednego testu, który ponosi osoba towarzysząca w porodzie, wynosi od 350 do 600 zł - co może stanowić barierę ekonomiczną.

Przedstawiciele organizacji wspierającej kobiety rodzące wskazywali, że jeżeli w szpitalu wprowadzono możliwość uczestnictwa osoby towarzyszącej podczas porodu w czasie epidemii, to powinna ona być finansowana w ramach powszechnego ubezpieczenia.

Zarówno pacjentki, jak i przedstawiciele środowiska opieki zdrowotnej, wskazują na chaos i dezinformację w kwestii porodów z osobą towarzyszącą. W zakładce MZ ,,Wytyczne dla poszczególnych zakresów i rodzajów świadczeń” zamieszczane są bowiem nieaktualne rekomendacje Krajowych konsultantów ds. ginekologii i położnictwa oraz perinatologii.  Wobec tego sytuacja w różnych szpitalach może być pod tym względem rozbieżna.

Niezbędne jest zatem pilne uporządkowanie zaleceń dotyczących możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Zdrowia oraz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.

Odpowiedź MZ

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w tym rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w Polsce nie ma arbitralnego zakazu porodów rodzinnych.

Jednocześnie należy zaznaczyć, że od 20 marca br. do odwołania został wprowadzony w Polsce stan epidemii, który obliguje do podejmowania działań ograniczających rozszerzanie się zakażeń wirusem SARS- CoV-2. W przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego, korzystanie z praw pacjenta może zostać ograniczone (zgodnie z art. 5 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta).

Mając na uwadze powyższe, ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie powinien podjąć kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego, mając na uwadze lokalne względy organizacyjne, pozwalające na izolację rodzących i osób im towarzyszących od innych pacjentek.

Jednocześnie zalecenia w przypadku dopuszczenia osoby towarzyszącej do porodu określane są zgodnie z aktualną sytuacją epidemiologiczną przez konsultantów krajowych w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii.

W związku z koniecznością ujednolicenia wszystkich publikowanych na stronach Ministerstwa Zdrowia zaleceń i wytycznych dla poszczególnych zakresów i rodzajów świadczeń w związku z epidemią COVID-19 opracowane przez konsultantów krajowych zalecenia są uzgadniane z konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych oraz akceptowane przez Główny Inspektorat Sanitarny, co wymaga dużego nakładu czasu niezbędnego dla wypracowania najlepszych w tym czasie rozwiązań.

Aktualne zalecenia w sprawie możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii covid-19 w Polsce dla kierowników podmiotów leczniczych posiadających oddziały położniczo-ginekologiczne, są dostępne na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia https://www.gov.pl/web/zdrowie/wytyczne-dla-poszczegolnych-zakresow-i-ro....

W powyższych zaleceniach zrezygnowano z obligatoryjnego wymogu okazywania przez osoby towarzyszące przy porodzie aktualnego wyniku testu w kierunku COVID-19 oraz uaktualniono ankietę epidemiologiczną, od której wyników zależy, czy osoba towarzysząca rodzącej, będzie mogła zostać w oddziale położniczym na czas jej porodu – poinformował wiceminister Waldemar Kraska.

Odpowiedź NFZ

Narodowy Fundusz Zdrowia uznaje za nieuzasadnione żądanie świadczeniodawców wykonania testu PCR w kierunku COVID-19 przez osoby towarzyszące, na 5 dni przed porodem. 

Zarządzeniem Nr 104/2020/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 8 lipca 2020 r.  - zmieniającym zarządzenie w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 - wprowadzono mechanizm, który umożliwia przekazanie świadczeniodawcom dodatkowych środków finansowych na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym. Wskazane środki finansowe powinny być wykorzystane na zorganizowanie i zapewnienie pacjentom świadczeń medycznych w bezpiecznych warunkach, w tym na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu. 

V.7010.45.2020, V.7010.125.2020

Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem - z prawem do świadczenia pielęgnacyjnego. Skuteczna interwencja RPO

Data: 2020-07-30
  • Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem nie dostała świadczenia pielęgnacyjnego
  • Odmowną decyzję wójta gminy utrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze
  • Do sprawy przyłączył się RPO
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wnuczce należy się świadczenie pielęgnacyjne jako sprawującej faktyczną opiekę - której nie mogą się podjąć dzieci mężczyzny

7 lipca 2020 r. WSA w Poznaniu zwrócił sprawę wójtowi gminy. Wyrok jest nieprawomocny.

Do Rzecznika zwróciła się pani Julia. Kobieta opiekuje się dziadkiem - osobą z niepełnosprawnością. Skończył on 81 lat i wymaga opieki. Decyzją Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a następnie Samorządowego Kolegium Odwoławczego pani Julii odmówiono świadczenia pielęgnacyjnego. Jako powód podano, że niepełnosprawność dziadka powstała po jego 25. roku życia, a poza tym pani Julia nie jest krewną pierwszego stopnia, nie musi się dziadkiem opiekować, bo starszy pan ma dzieci.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznik argumentuje m.in., że doszło do błędnej wykładni prawa. Decyzja administracyjna o odmowie przyznania świadczenia pielęgnacyjnego pomija cele ustawy.

A uznanie, że to dzieci niepełnosprawnego mężczyzny w pierwszej kolejności są obciążone obowiązkiem alimentacyjnym - wyprzedzając tym samym obowiązek wnuczki w tym zakresie i pozbawiając ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego - jest oderwane od sytuacji życiowej. Jego dzieci mieszkają bowiem za granicą oraz znajdują się w trudnej sytuacji zdrowotnej.

Rzecznik zauważył, że organ wydający decyzję przyjął, że przepisy ustawy o świadczeniach rodzinnych pozwalają na ustalanie możliwości i formy realizacji obowiązku alimentacyjnego przez osobę zobowiązaną, tymczasem są to kompetencje zastrzeżone dla sądu powszechnego.

Wyrok WSA

Skarżąca jako wnuczka osoby wymagającej opieki  jest osobą, na której ciąży obowiązek alimentacyjny i może ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne – uznał WSA.

W orzecznictwie sądów administracyjnych wielokrotnie podkreślano, że dokonując wykładni przepisów, należy mieć na uwadze cel regulacji, jakim jest przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego osobom, które rzeczywiście sprawują opiekę nad bliskimi osobami niepełnosprawnymi i wymagającymi wsparcia.

Nie można pominąć art. 132 k.r.o., zgodnie z którym "obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami". Organy błędnie przyjęły jednak, że materiał dowodowy uzasadnia odmowę przyznania skarżącej świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

Wykładni przepisów trzeba dokonywać z uwzględnieniem konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji oraz nakazu ochrony i opieki nad rodziną (art. 18 Konstytucji). Odmienna wykładnia mogłaby doprowadzić do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego jedynej osoby mogącej faktycznie sprawować opiekę nad niepełnosprawnym. A to byłoby  sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz wynikającą z art. 71 ust. 1 Konstytucji zasadą szczególnej pomocy władz publicznych rodzinom w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Dlatego WSA uznał, że SKO nie rozważyło w sposób wyczerpujący, czy dzieci dziadka są w stanie wywiązać się z ciążącego na nich obowiązku alimentacyjnego. Kolegium trafnie wskazało, że z kręgu osób uprawnionych do świadczenia pielęgnacyjnego nie można wykluczyć wnuczki -  jednak tylko wtedy, gdy dzieci nie byłyby w stanie wypełniać obowiązków alimentacyjnych.

Tymczasem WSA podkreślił, że córka mężczyzny nie jest w stanie wywiązać się z tego  obowiązku, bo od dawna mieszka za granicą. Również jego syn nie ma tej możliwości, ponieważ od lat choruje na chorobę psychiczną, w związku z którą bywa hospitalizowany.

W tej sytuacji należało przyjąć, że dzieci nie są w stanie zapewnić mężczyźnie faktycznej opieki. Mając zatem na względzie art. 132 k.r.o., należało uznać, że zaktualizował się obowiązek alimentacyjny skarżącej, która taką opiekę sprawuje. Odmienna ocena   prowadziłaby do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby faktycznie sprawuje opiekę nad niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Stwierdziwszy naruszenie prawa materialnego, sąd uchylił zaskarżone decyzje wójta i SKO. - Przy ponownym rozpoznaniu sprawy organ, mając na uwadze ocenę prawną zawartą w niniejszym wyroku, powtórnie dokona oceny zasadności wniosku skarżącej – dodał WSA.

To nie pierwsza taka interwencja Rzecznika

W podobnej sprawie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Do RPO zwróciła się ze skargą pani M. - wnuczka opiekująca się babcią z niepełnosprawnością. Starsza pani skończyła 89 lat i potrzebuje opieki. Wnuczka, jako jedyna faktyczna opiekunka, nie może podjąć pracy. Matka pani M. mieszka prawie 500 kilometrów dalej, nie utrzymuje też z nią kontaktów. Pani M. napisała, że przez ostatnie lata w związku ze sprawowaną opieką, otrzymywała specjalny zasiłek opiekuńczy, ale z uwagi na przekroczony przez rodzinę dochód o kwotę 122, 01 zł, straciła to prawo. Od listopada 2018 r. kobieta nie otrzymuje żadnego świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

RPO zaskarżył do WSA decyzję o odmowie przyznania pani M. świadczenia,  wydaną przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a następnie podtrzymaną przez SKO. Organy te uznały, że faktyczne sprawowanie przez panią M. opieki nad niepełnosprawną w znacznym stopniu babcią, nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, że to na matce pani M. - jako spokrewnionej w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek opieki. Rzecznik podkreślił, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji nie może samo w sobie stanowić przeszkody w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego bez dokładnego zbadania, kto tak naprawdę opiekuje się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

III.7064.14.2020

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws. planów wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Data: 2020-07-29

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który stoi na straży praw człowieka i obywatela, jak również niezależny organ do spraw równego traktowania, z najwyższym zaniepokojeniem przyjmuję deklaracje przedstawicieli Rady Ministrów, jak również ich działania zmierzające do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. Konwencji Stambulskiej). 

Konwencja wzmacnia obecnie istniejące mechanizmy ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową. Pozytywny wpływ Konwencji na polskie ustawodawstwo i sytuację osób pokrzywdzonych jest jednoznaczny – zapoczątkowała ona i doprowadziła do istotnych zmian w prawie. To Konwencja dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy, jak również wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. To dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy.

Mimo tych pozytywnych zmian, jesteśmy jeszcze na początku drogi i nadal nie chronimy i nie wspieramy wystarczająco osób pokrzywdzonych. W niedawno opublikowanym raporcie alternatywnym wskazałem listę 46 rekomendacji, których wdrożenie poprawi dramatyczną sytuację osób, które doświadczyły przemocy. Konwencja jest tu doskonałą przewodniczką, a także swoistą gwarancją, że w dalszym ciągu będziemy dążyć do zapewnienia najwyższych standardów ochrony, przy wsparciu grupy niezależnych ekspertów GREVIO.

Obserwując przebieg debaty publicznej z ubolewaniem przyjmuję liczne wypowiedzi przedstawicieli władzy publicznej, które mają na celu powielanie nieprawdziwych informacji dotyczących treści Konwencji. Z przykrością stwierdzam, że świadczą one nie tylko o braku znajomości treści tego aktu prawnego, ale przede wszystkim stanowią przejaw braku szacunku dla osób pokrzywdzonych przemocą. Pragnę podkreślić, że ratyfikując Konwencję jako Polska przyjęliśmy na siebie międzynarodowe zobowiązanie – jesteśmy odpowiedzialni za to, jak chronimy osoby pokrzywdzone przemocą i jak staramy się zapobiegać naruszeniom ich praw. Tym bardziej, że chodzi o absolutnie podstawową wartość, jaką jest ochrona życia i zdrowia.

W związku z powyższym jako Rzecznik Praw Obywatelskich wzywam do zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia.

Jednocześnie przychylam się do zalecenia Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE), Generalnej Sprawozdawczyni ds. przemocy wobec kobiet PACE i współsprawozdawców ds. monitorowania Polski PACE z 27 lipca 2020 r. i apeluję o zorganizowanie wysłuchania parlamentarnego, które – prowadzone w atmosferze szacunku i solidarności z osobami pokrzywdzonymi – pozwoliłoby rozwiać wątpliwości co do zakresu i celu Konwencji.

Adam Bodnar

 

Koronawirus. Wracają widzenia osadzonych - ale tyko z jednym członkiem rodziny i bez dzieci. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-07-29
  • Widzenia skazanych z najbliższymi wstrzymano po wybuchu epidemii – teraz wracają, ale z istotnymi ograniczeniami
  • Osadzony będzie mógł się spotkać wyłącznie z jedną osoba dorosłą będącą najbliższym członkiem rodziny – co oznacza dalszą rozłąkę z dziećmi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje Służbie Więziennej na nadmierny rygoryzm nowych zasad   

9 lipca 2020 r. Centralny Zarząd Służby Więziennej ogłosił, że do 1 sierpnia 2020 r. planowane jest przywrócenie widzeń osadzonych z najbliższymi. Komunikat z 24 lipca zawierał zaś najważniejsze wytyczne co do sposobu  widzeń pod kątem przestrzegania zasad sanitarnych i dystansu społecznego.

Zostali o nich powiadomieni osadzeni, o czym świadczą wnioski wpływające do Biura RPO. Zarówno osadzeni, jak i ich rodziny, sprzeciwiają się planowanym ograniczeniom.

Analiza niektórych obostrzeń budzi także wątpliwości Rzecznika. 

W widzeniu będzie mogła uczestniczyć wyłącznie jedna osoba dorosła będąca najbliższym członkiem rodziny osadzonego. Wyklucza to możliwość spotkania osadzonego z innymi bliskimi oraz dziećmi. Jedynie w zapisach niektórych jednostek jest  informacja, że w indywidualnych przypadkach, za zgodą dyrektora, dopuszcza się udzielenie widzenia z inną osobą.

Należy się zastanowić, czy ograniczenie kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych, ma istotne znaczenie z epidemicznego punktu widzenia. Czy przybyła na widzenie żona skazanego stwarza mniejsze zagrożenie od przyjaciela, z którym osadzony od lat utrzymywał kontakt i był on wpisany na listę osób uprawnionych do widzeń?

Bez względu na to, czy osadzony utrzymywał kontakt z najbliższą rodziną, czy też wyłącznie z innymi osobami bliskimi, ciężar psychiczny związany z brakiem bezpośredniego kontaktu jest porównywalny. Dlatego trudno uzasadni