Godło RP
Biuletyn Informacji Publicznej RPO
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 187

Art. 57 - Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń

Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa.

CO TO ZNACZY?

Z konstytucyjnej wolności zgromadzeń można wyprowadzić kilka praw podmiotowych: prawo do organizowania zgromadzenia, kierowania jego przebiegiem, uczestniczenia lub nieuczestniczenia w zgromadzeniu i prawo do ochrony ze strony państwa lub innych władz publicznych.

Wszelka ingerencja władz publicznych w sferę wolności zgromadzeń musi być powściągliwa i musi mieć uzasadnienie prawne.

Warunkiem objęcia zgromadzenia ochroną konstytucyjną jest jego pokojowy charakter.

Formularz wyszukiwania

np.: 07/2021
np.: 07/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Rząd nie mógł zakazać zgromadzeń. Precedensowy wyrok SN po kasacji RPO ws. manifestacji pod biurem poselskim w związku z wyrokiem TK ws. aborcji

Data: 2021-07-05
  • Zakaz zgromadzeń publicznych rząd wprowadził bez należytej podstawy prawnej - w drodze rozporządzenia zamiast ustawy oraz wbrew art. 57 i art. 31 ust. 3 Konstytucji
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, uwzględniając kasację RPO na korzyść dwóch mężczyzn ukaranych grzywnami m.in. za udział w zgromadzeniu w Tarnowskich Górach – od czego SN ich uniewinnił
  • A działo się to w październiku 2020 r. -  dwa dni po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku odbierającego kobietom prawo do decydowania, czy kontynuować ciążę w przypadku nieuleczalnych wad płodu
  • To pierwsze takie orzeczenie SN co do zakazu zgromadzeń. Od kilku miesięcy na wniosek RPO uchyla zaś wyroki za brak maseczek czy złamanie zakazu przemieszczania się

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku wskazywał, że zakazywanie przez rząd zgromadzeń w pandemii kolejnymi rozporządzeniami naruszało istotę konstytucyjnej wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).  Faktycznie uniemożliwiło to skuteczne korzystanie z tej wolności obywatelom.

Podstawą zakazu zgromadzeń publicznych nie mogła być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, do której rząd odwoływał się w kolejnych rozporządzeniach. Problem w tym, że ta ustawa nie daje podstaw do takich ograniczeń wolności. W przypadku zgromadzeń pozwala wyłącznie na zakazanie „widowisk i innych zgromadzeń ludności”. Nie dotyczy więc chronionych konstytucyjnie m.in. zgromadzeń spontanicznych.

Taką argumentację RPO Adam Bodnar prezentował w licznych wystąpieniach do premiera czy ministra zdrowia oraz przyłączająć się do różnych postępowań, także przez Trybunałem Konstytucyjnym.

Kasacja RPO 

Na te argumenty wskazywał RPO także w kasacji do SN w sprawie dwóch obywateli. 24 października 2020 r. brali oni udział  w manifestacji pod biurem poselskim.

Sąd ukarał ich 500-złotowymi grzywnami za udział w tym zgromadzeniu, za brak maseczek oraz także za wykrzykiwanie wulgarnych haseł. Wyrok wydano w trybie nakazowym (bez rozprawy). 

W kasacji RPO powtórzył, że ustawa pozwala nakładać obowiązek noszenia maseczek tylko na osoby chore i podejrzane o zakażenie, a nie na wszystkich (przepis ten został zmieniony po kilku interwencjach RPO pod koniec 2020 r. – od tego czasu nakaz  ten był już legalny).

W sprawie zaś tego, co mieli wykrzykiwać mężczyźni, RPO zauważa, że nie mógł w takiej sprawie zapaść wyrok nakazowy, bo jest on dopuszczalny tylko w sprawach, które nie budzą wątpliwości. Tu zaś jedynym dowodem jest notatka policyjna. To za mało.

Odrębną kwestią jest to, że opis czynów przypisanych obwinionym nie precyzuje, jakich słów „powszechnie uważanych za nieprzyzwoite” mieli używać. Biorąc pod uwagę kontekst sprawy, sąd winien rozważyć, czy słowa używane przez nich – o ile je wykrzykiwali - nie stanowiły dopuszczalnej w świetle konstytucyjnej zasady wolności słowa krytyki działań organów władzy.

Wyrok SN

1 lipca 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt IV KK 238/21) uwzględnił kasację (sygn. akt IV KK 238/21), aprobując jej wnioski i argumentację. Uniewinnił obwinionych od zarzutów "pandemicznych” – udziału w zgromadzeniu i braku maseczek .

SN wskazał, że rozporządzenie Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (zmienione rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 23 października 2020 r.), prawodawca zakazał do odwołania organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z  24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach, z wyłączeniem zgromadzeń organizowanych na podstawie zawiadomienia, o którym9 mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1 albo decyzji, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy - przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 5.

W ocenie SN przepis ten został wydany z przekroczeniem delegacji ustawowej, a zatem nie mógł stanowić normy wypełniającej normę blankietową z art. 54 Kodeksu wykroczeń.

Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu organizowania zgromadzeń miało wynikać z art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi, zgodnie którym Rada Ministrów może ustanowić ograniczenia, obowiązki i nakazy, o których mowa w art. 46 ust. 4 tej ustawy. Przepis art. 46 ust. 4 pkt 4 zawiera natomiast delegację do uregulowania w drodze rozporządzenia zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, a więc - co trafnie podkreślono w kasacji - wykracza poza zakres przedmiotowy obejmujący zgodnie z art. 46b pkt 1 ustawy wyłącznie ograniczenia, obowiązki i nakazy.

Według SN rację ma RPO, że skoro organ wykonawczy może ustanowić jedynie ograniczenia, obowiązki i nakazy, o których mowa w art. 46 ust. 4 tej ustawy - to a contrario nie posiada kompetencji do ustanawiania zakazów. Zakaz ten został zatem wprowadzony bez należytej podstawy prawnej - w drodze rozporządzenia - zamiast ustawy oraz wbrew regulacjom zawartym w art. 57 i art. 31 ust. 3 Konstytucji.

W części dotyczących wykrzykiwanych haseł SN zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd.

W ocenie SN sąd niejako bezrefleksyjnie przyjął oczywistość ich sprawstwa i winy. Tymczasem z akt sprawy  nie wynika, by obwinieni przyznali się do popełnienia wykroczeń z art. 141 k.w. i art. 51 k.w. Nadto nie zostali oni wezwani na przesłuchani ani nie zostały im przedstawione zarzuty, co uzasadniono stanem pandemii. Jedynym więc dowodem ich „niebudzącego wątpliwości” sprawstwa i „niewątpliwej” winy jest notatka urzędowa funkcjonariusza i jego zeznania. Nie przesłuchano jako świadków pozostałych funkcjonariuszy biorących udział w interwencji.

A opis czynów przypisanych obwinionym nie precyzuje słów powszechnie uważanych za nieprzyzwoite, jakie mieli wykrzykiwać obwinieni. Kwestia ta ma ważkie znaczenie w aspekcie dopuszczalnej i gwarantowanej konstytucyjnie zasady wolności słowa w zakresie krytyki działań podejmowanych przez organy władzy. Jakkolwiek wolność ta nie ma charakteru absolutnego, to jednak sąd rozstrzygający sprawę winien zbadać czy in concreto jej granice zostały zachowane, czy też je przekroczono.

Kasację uznano za zasadną w stopniu oczywistym, co umożliwiło jej uwzględnienie na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 k.p.k.

(wyrok SN wraz z uzasadnieniem w załączniku poniżej)

BPK.511.33.2021

Policja legitymowała uczestników solidarnościowej manifestacji z Białorusią w Bydgoszczy. Rzecznik chce wyjaśnień

Data: 2021-06-29
  • Policja legitymowała uczestników majowej manifestacji na rzecz wolnej Białorusi w Bydgoszczy  
  • RPO pyta komendanta tamtejszej policji o podstawy prawne tej interwencji, a także o liczbę wylegitymowanych

Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące interwencji policji 29 maja 2021 r. w Bydgoszczy  podczas pokojowego zgromadzenia osób wyrażających solidarność z opozycją białoruską.

Demonstracja solidarności z białoruską opozycją miała charakter pokojowy. Celem było zwrócenie uwagi na łamanie praw człowieka, potępienie brutalnych działań białoruskiej policji. Tymczasem polska policja, ignorując cel demonstracji i konstytucyjne zasady wolności obywatelskich, podjęła działania zastraszające uczestników demonstracji, legitymując i grożąc podjęciem działań prawnych. Miało to szczególnie traumatyzujący efekt wobec ludzi, którzy doznali opresyjnych działań na Białorusi.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o wskazanie podstawy faktycznej i prawnej podejmowanych interwencji, stwierdzonych naruszeń, rodzaju podjętych działań, w tym liczby wylegitymowanych oraz przyczyn tego.

Ponadto RPO chce wiedzieć, czy legitymowanym  postawiono zarzuty, czy też skierowano wnioski o ukaranie za wykroczenia.

VII.613.17.2021

Manifestacja w obronie Nawalnego przerwana wskutek działań polskiej policji. AKTUALIZACJA: Rzecznik prosi policję o dodatkowe wyjaśnienia

Data: 2021-06-15, 2021-04-27
  • Manifestacja „Uwolnić Nawalnego” pod ambasadą Rosji 21 kwietnia 2021 r. została wcześniej zakończona wskutek działań polskiej policji
  • Jak podają organizatorzy, policjanci "zaczęli wyciągać z łańcucha stojące tam osoby, strasząc mandatami”. Mieli zachowywali się bardziej stanowczo wobec kobiet  i osób mówiących po polsku z akcentem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wtedy policję o wyjaśnienia
  • Zaprzeczyła ona, by odmiennie interweniowała wobec obywateli polskich oraz obcojęzycznych; podjęła zaś czynności wobec osób, które nie były uczestnikami zgromadzenia (mandaty, wnioski o ukaranie)
  • RPO nadal dopytuje o tę sprawę, zaniepokojony działaniami wobec osób, które były na miejscu, by wziąć udział w demonstracji, a zostały z niej wykluczone

Do RPO wpłynęło oświadczenie Stowarzyszenia Za wolną Rosję w sprawie interwencji policji wobec uczestników akcji „Uwolnić Nawalnego”. Pikieta odbyła się pod ambasadą Federacji Rosyjskiej 21 kwietnia 2021 r. 

Jak wskazano w oświadczeniu, w pewnym momencie w trakcie zgromadzenia, policjanci zaczęli „wyciągać z łańcucha stojące tam osoby strasząc mandatami”. Podano kilkanaście takich przypadków lub interwencji wobec uczestników. Poinformowano też o wystawieniu mandatu osobie, która nie posługiwała się językiem polskim.

Ponadto według skarżących „funkcjonariusze zachowywali się bardziej stanowczo wobec kobiet oraz wobec osób mówiących po polsku z akcentem (…) osoby polskojęzyczne były raczej grzecznie informowane o stanie epidemii.”

Działania policjantów doprowadziły do decyzji o przedwczesnym rozwiązaniu zgromadzenia przez przewodniczącą, a tym samym doprowadziło do ograniczenia prawa do pokojowych manifestacji.

Autorzy oświadczenia wskazują, że działania policji mają istotne znaczenie ze względu na temat demonstracji - obrona więźnia politycznego oraz innych osób protestujących na terenie Rosji.  Podnoszą, że wielokrotnie organizowali podobne demonstracje w trakcie pandemii, lecz nigdy nie dochodziło do tego typu interwencji.

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I o informacje ws. interwencji wobec uczestników tego zgromadzenia publicznego. W szczególności chodzi o wskazanie, jakie było ich uzasadnienie i czy były one konieczne pod kątem ochrony konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji).

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na wątpliwości dotyczące zgodności z prawem ograniczeń wolności zgromadzeń publicznych wprowadzanych w rozporządzeniach Rady Ministrów. Rzecznik nie kwestionuje potrzeby ochrony zdrowia publicznego w stanie epidemii, jednak wszelkie działania podejmowane w tym zakresie muszą respektować konstytucyjną zasadę (art. 7 Konstytucji RP), że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Tymczasem ograniczenie wolności organizowania ani też udziału w zgromadzeniach publicznych nie mieści się w granicach kompetencji Rady Ministrów. Art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi ustanawia możliwość wprowadzenia na drodze rozporządzenia „zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności”, nie zawiera więc umocowania do wprowadzenia zakazu uczestniczenia w zgromadzeniach. Ponadto z art. 46b pkt 1 tej ustawy wynika w sposób jednoznaczny, że w rozporządzeniu Rada Ministrów może ustanawiać ograniczenia, obowiązki i nakazy, o których mowa w art. 46 ust. 4. Rada Ministrów nie posiada więc umocowania do regulowania w rozporządzeniu zakazów, o których mowa w art. 46 ust. 4. Zakazy te (w tym zakaz zawarty w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) są więc ustanawiane bez podstawy prawnej.  Kwestia ta została już wielokrotnie rozstrzygnięta przez sądy.

Odpowiedź policji (aktualizacja z 14 maja 2021 r.)

Uprzejmie informuję, że funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, mając na uwadze zapewnienie porządku publicznego oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa, w związku ze stanem epidemii wywołanej przez wirusa Sars-Cov-2, przed wyznaczoną datą manifestacji nawiązali kontakt telefoniczny z organizatorami zgromadzeń publicznych mających odbyć się we wskazanym wyżej terminie pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej - napisał insp. Tomasz Znajdek, komendant rejonowy Warszawa I.

W trakcie rozmowy organizatorzy zostali poinformowani o prawach i obowiązkach wynikających z Ustawy Prawo o Zgromadzeniach oraz o dotyczących ich ograniczeniach wyrażonych w § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Organizatorzy zgromadzeń publicznych oświadczyli, że przekazane im informacje są dla nich w pełni zrozumiałe, oraz że zamierzają się do obowiązujących ograniczeń zastosować. Cała procedura związana z poinformowaniem organizatorów o ww. przepisach prawa, dla bezpieczeństwa, została powtórzona, gdy stawili się oni w dniu 21 kwietnia 2021 r. w miejscu pikiety. Ponownie organizatorzy potwierdzili, że obowiązujące zapisy, w tym § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dn. 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, są dla nich zrozumiałe, oraz że zamierzają się do nich zastosować.

Ponadto, każdy z organizatorów został poproszony przez prowadzących rozmowę policjantów, by wskazali osoby, które są uczestnikami jego zgromadzenia. Pozostałe osoby, były przez organizatorów proszone o opuszczenie miejsca zgromadzenia. Wobec osób, które nie zastosowały się do wezwania organizatorów i usiłowały zgromadzić się w pobliżu, funkcjonariusze Policji podjęli stosowne czynności, w wyniku których pouczono cztery osoby, nałożono cztery mandaty karne kredytowane oraz sporządzono dwie notatki urzędowe do wniosku o ukaranie (w związku z popełnieniem przez dwie osoby wykroczenia skodyfikowanego w art. 116 § 1 a kw w zw. z § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia ww. określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii).

Należy więc podkreślić, że policjanci biorący udział w zabezpieczeniu przedmiotowych zgromadzeń publicznych nie podejmowali interwencji z udziałem uczestników manifestacji wskazanych przez organizatorów, poza ich wylegitymowaniem.

Wobec faktu, że przewodniczący zgromadzeń zadeklarowali stosowanie się do § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia ww. określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, funkcjonariusze Policji podjęli interwencje wobec osób gromadzących się w rejonie przyległym, nie będących uczestnikami zarejestrowanych zgromadzeń.

Należy przy tym zaznaczyć, że w przypadku osób poproszonych przez policjantów o oddalenie się, które opuściły ww. miejsce, nie podejmowano żadnych czynności, odstąpiono również od ich legitymowania.

Wspomniane w przedmiotowym wystąpieniu określenie „strasząc mandatami” oznacza w rzeczywistości informowanie przez policjantów o tym, że niestosowanie się do zawartej w § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dyspozycji, zagrożone jest mandatem w wysokości od 20 do 500 zł.

Należy więc podkreślić, że była to informacja o obowiązujących przepisach ustanowionego prawa, które Policja zobowiązana jest egzekwować, nie zaś sformułowanie mające na celu zastraszanie obywateli. Istotny jest również fakt, że jedna z podjętych interwencji przeprowadzona została na wyraźną prośbę jednego z organizatorów z uwagi na to, że w jego ocenie, mogło dojść do zakłócenia przebiegu zgromadzenia.

Przez cały czas trwania pikiety pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej funkcjonariusze Policji pozostawali w stałym kontakcie z ich organizatorami, którzy nie zgłaszali zastrzeżeń i aktywnie współpracowali na rzecz zapewnienia zgodnego z prawem przebiegu manifestacji oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa uczestników.

Dlatego też stwierdzenia, że „działania policjantów doprowadziły do decyzji o przedwczesnym rozwiązaniu zgromadzenia przez przewodniczącą" nie można uznać za uzasadnione. Zaprzeczyć również należy stwierdzeniu, że biorący udział w zabezpieczeniu Policjanci podejmujący interwencję nie zachowywali zasad etyki zawodowej poprzez podejmowanie w odmienny sposób interwencji wobec obywateli polsko oraz obcojęzycznych. Wobec wszystkich z nich egzekwowane były ściśle te same przepisy prawa, nie dopuszczając do dyskryminacji kogokolwiek.

Ponadto do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I nie wpłynęła żadna skarga na działania podejmowane przez policjantów 21 kwietnia 2021 r.  pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej.

Kolejne pismo RPO do KRP

Po tej odpowiedzi RPO zwrócił  się o dodatkowe informacje o interwencjach w tej sprawie.

Wątpliwości budzi bowiem podejmowanie działań wobec osób, które były na miejscu, by wziąć udział w demonstracji, a zostały z niej wykluczone. Nawet jeśli nie uczestniczyły one w akcji „Uwolnić Nawalnego” (lub organizatorzy nie mieli informacji o ich udziale),to mogły one pojawić się pod ambasadą dla zamanifestowania swoich przekonań. Ich udział w pikiecie mógł mieć charakter spontaniczny, co nie umniejsza ich prawu do udziału w zgromadzeniu.

Nie jest zatem zasadne podejmowanie wobec nich działań, jeśli jedynie manifestowali oni swoje poglądy lub poparcie/sprzeciw wobec prowadzonej pod ambasadą akcji. Sama ich obecność na wydarzeniu nie naruszała przepisów, gdyż  - jak Rzecznik wielokrotnie wskazywał - mają oni zagwarantowane konstytucyjnie prawo do zgromadzeń spontanicznych, które nie może zostać zakazane poprzez przepisy rozporządzenia.

Jeśli zaś obecność osób zgromadzonych w ten sposób prowadziła do  nadmiernej liczby uczestników, to odpowiednim rozwiązaniem, gwarantującym realizację praw konstytucyjnych, było oddzielenie dwóch zgromadzeń w taki sposób by zachować odpowiedni odstęp, nie zaś zniechęcanie obywateli do udziału w nich.

Niepokój Rzecznika budzi również podstawa wymierzonych dwóm osobom mandatów, nie jest bowiem jasne na jakiej podstawie funkcjonariusze ustalili naruszenie art. 116 Kodeksu wykroczeń (tj. podejrzenie choroby zakaźnej).

VII.613.10.2021

W pandemii naruszono istotę wolności zgromadzeń - RPO popiera skargę konstytucyjną obywatela. A zgromadzenia wracają 26 czerwca

Data: 2021-06-14
  • Naruszeniem istoty konstytucyjnej wolności zgromadzeń było wprowadzanie całkowitego ich zakazu
  • Faktycznie uniemożliwiło to skuteczne korzystanie z tej wolności obywatelom
  • Podstawą zakazu zgromadzeń publicznych - jak wiele razy wskazywano - nie może być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi  
  • W efekcie, wydając zaskarżone rozporządzenie o zakazie zgromadzeń, Rada Ministrów działała bez wymaganego upoważnienia ustawowego

Tak głosi stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie złożonej przez obywatela skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 4/21).

Tymczasem na mocy najnowszego rozporządzenia Rady Ministrów z 11 czerwca 2021 r., zmieniającego rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, od 26 czerwca 2021 r. dozwolone będzie organizowanie lub udział w zgromadzeniach (w tym również spontanicznych) z zastrzeżeniem, że maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 150.

W piśmie do TK Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych - rozumiany w ten sposób, że zawiera upoważnienie do wprowadzenia całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych -  jest niezgodny z art. 57 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Adam Bodnar wnosi ponadto, by TK nie uwzględnił wniosku Prokuratora Generalnego o umorzenie całej sprawy.

Skarga konstytucyjna obywatela

Obywatel chciał 10 maja 2020 r. zorganizować zgromadzenie publiczne. Dostał od władz samorządowych informację, że zgłoszenie o zgromadzeniu nie może być przyjęte, bowiem rząd z powodu pandemii zakazał zgromadzeń publicznych rozporządzeniem z 2 maja 2020 r.

Obywatel kwestionował to rozstrzygnięcie przed sądem, ten jednak odmówił zajęcia się sprawą. Uznał, że pismo władz nie jest decyzją, która podlega ocenie sądu, ale tylko informacją.

W tej sytuacji jedyną drogą dla obywatela było zakwestionowanie przepisów, na których podstawie odmówiono mu prawa do organizacji zgromadzenia.

Obywatel wniósł do TK skargę konstytucyjną o uznanie art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi za niezgodny z art. 57 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 zd. drugie Konstytucji; art. 57 Konstytucji w związku z art. 233 ust. 3 Konstytucji; art. 233 ust. 3 Konstytucji.

Ponadto chce uznania § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. za niezgodny z art. 57 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 zd. drugie Konstytucji; z art. 57 Konstytucji w związku z art. 233 ust. 3 Konstytucji,  z art. 233 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w marcu 2021 r. Teraz przedstawił szczegółową argumentację prawną.

Polemika RPO z Prokuratorem Generalnym

Prokurator Generalny wniósł o umorzenie sprawy, formułując trzy  zarzuty uzasadniające takie stanowisko. W jego ocenie nie jest  jednoznaczne, którym orzeczeniem sąd orzekł ostatecznie o wolnościach lub prawach skarżącego (wskazał on dwa orzeczenia sądowe). Zdaniem PG zakwestionowane przepisy nie były zaś decydującą podstawą prawną żadnego z tych rozstrzygnięć. Sądy bowiem z faktu ogłoszenia stanu epidemii uznały aktualizację przesłanki wydania decyzji o zakazie zgromadzenia. Sam skarżący nie uzasadnił zaś należycie zarzutów niezgodności kwestionowanych przepisów ze wskazanymi wzorcami kontroli.

RPO nie zgadza się z tym stanowiskiem PG. Kwestie dotyczące pierwszego i trzeciego zarzutu PG ocenił już TK podczas wstępnego rozpoznania skargi konstytucyjnej. Oba orzeczenia sądu dotyczą tego samego zgromadzenia -  wynikają jedynie z powtórnej próby notyfikacji zgromadzenia z mniejszą liczbą osób zgromadzonych. Dotyczą więc one jednej „sprawy", rozpoznanej dwukrotnie.

Nie jest też prawdą, że kwestionowane przepisy nie były decydującą podstawą prawną żadnego z ostatecznych rozstrzygnięć sądu. Był nią generalny zakaz zgromadzeń publicznych. Sądy nie oceniały zaś zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi stworzonego przez zgromadzenia, ale bazowały na ich generalnym zakazie.

Rzecznik zgadza się zaś z PG, że skarżący błędnie wskazał jako wzorzec kontroli art. 233 Konstytucji. Niemniej na podstawie argumentacji skargi możliwe jest zrekonstruowanie, na czym polega niezgodność zaskarżonych przepisów z wzorcami konstytucyjnymi. Dotyczy ona ograniczenia konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych aktami podustawowymi i naruszenia jej istoty.

Argumenty RPO

Istnieją poważne wątpliwości, czy Rada Ministrów była upoważniona do ograniczenia wolności zgromadzeń w sposób określony z § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM z 2 maja 2020 r.. Organy władzy wykonawczej powinny przestrzegać wymogów art. 31 ust. 3 Konstytucji zawsze, ilekroć – działając na podstawie ustawy – ustanawiają ograniczenia w zakresie korzystania  z konstytucyjnych praw i wolności. A warunkiem formalnym zgodnego z Konstytucją ograniczania praw jest ustanawianie ich tylko w ustawie.

Możliwość ograniczenia wolności zgromadzeń oraz kryteria i granice tego ograniczenia powinny więc zostać uregulowane na poziomie ustawowym. Z uwagi na wolnościowy charakter uprawnienia z art. 57 Konstytucji oraz jego znaczenie dla udziału obywateli w życiu publicznym ustawodawca powinien powstrzymywać się od nadmiernych ingerencji w tym zakresie. W żadnym wypadku więc nie można wprowadzonych w ustawie ograniczeń wolności zgromadzeń wykładać w sposób rozszerzający.

W ocenie RPO Rada Ministrów - wydając rozporządzenie z 2 maja 2020 r. - działała bez wymaganego upoważnienia ustawowego. Dlatego też § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM z 2 maja 2020 r. należy uznać za niezgodny z art. 57 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Zgodnie z § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM z 2 maja 2020 r. do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach. Zostało ono uchylone 16 maja 2020 r.

Zakazy analogiczne lub bardzo zbliżone (np. ograniczenie dopuszczalnej liczby uczestników zgromadzenia) były wprowadzane kolejnymi rozporządzeniami RM i mogą być wprowadzane w przyszłości w związku z dalszym obowiązywaniem stanu epidemii.

W ocenie RPO zachodzi tu przesłanka z art. 59 ust. 3 ustawy o TK. Dlatego też TK nie powinien umarzać postępowania w związku z utratą mocy obowiązującej przepisu wskazanego jako przedmiot kontroli, ponieważ wydanie orzeczenia w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną jest konieczne dla ochrony konstytucyjnych wolności i praw.

VII.613.3.2021

Zgromadzenia spontaniczne są legalne - pisze RPO do premiera Mateusza Morawieckiego

Data: 2021-06-04
  • Rząd łagodzi obostrzenia kovidowe, ale utrzymuje całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych
  • Ogranicza to możliwość korzystania przez obywateli z ich podstawowych konstytucyjnych praw i wolności
  • RPO po raz kolejny wskazuje, że rozporządzenia Rady Ministrów regulujące tę materię są wydawane bez podstawy prawnej
  • A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronioną formą zgromadzeń publicznych – można je ograniczyć tylko ustawą i jedynie pod określonymi warunkami

Rada Ministrów w ostatnim czasie „luzuje  obostrzenia”, umożliwiając obywatelom szerszy udział w życiu społecznym, jak i prowadzenie działalności, która do tej pory była z powodu epidemii niemożliwa. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych (art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach). Zakaz ten obowiązuje już ponad rok i skutecznie ogranicza możliwość korzystania przez obywateli z ich podstawowych konstytucyjnych praw i wolności. 

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że rozporządzenia Rady Ministrów regulujące tę materię są wydawane bez podstawy prawnej. Art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawiera bowiem umocowania do określania w rozporządzeniu zakazów, o których mówi art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy. Zakazy te może ustanowić wyłącznie Minister Zdrowia, co potwierdzone zostało w orzecznictwie.

Wprowadzane kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów ograniczenia organizowania zgromadzeń publicznych obejmują zgromadzenia jako zgrupowania osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych (art. 3 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach). Obejmują one także w sposób bezwzględny zakaz zgromadzeń spontanicznych, które odbywają się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej.

Art. 57 Konstytucji zapewnia każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa i tylko wtedy, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności.

Kolejne rozporządzenia w uprzywilejowany sposób traktują zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle jednak nie podlegają ochronie prawnej na podstawie art. 57 Konstytucji. W uprzywilejowany sposób traktują także zgromadzenia organizowane w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, chociaż nie ulega wątpliwości, że na gruncie Konstytucji zarówno wolność prowadzenia działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), jak też wolność wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji) chronione są z mniejszą intensywnością niż wolność polityczna, jaką jest wolność zgromadzeń.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych, należy mu postawić szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń publicznych charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu.

Zakaz wprowadzono również z naruszeniem konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie zakazu nie było konieczne świadczy fakt, że w kolejnych rozporządzeniach umożliwiano odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej, ponadto obecnie wprowadzane są regulacje zdejmujące kolejne obostrzenia (np. dotyczące wydarzeń kulturalnych).

Zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronioną formą zgromadzeń publicznych. Ich istotą jest możliwość natychmiastowej reakcji na najważniejsze wydarzenia w przestrzeni publicznej. Bezpośredniość  i szybkość reakcji jest często warunkiem jej skuteczności; zapobiega ewentualnej eskalacji napięć, konfliktów, czy poszerzenia zakresu naruszenia prawa. Niekiedy ów „nagły charakter” przedsięwzięcia spowodowany jest działaniem władz publicznych, które informują o pewnych faktach (np. o wizycie zagranicznego polityka) ze znacznym opóźnieniem, bądź wręcz zaskakują społeczeństwo określonymi decyzjami.

Jak podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 kwietnia 2007 r.  (Bączkowski przeciwko Polsce, skarga nr 1543/06): „taka jest właśnie natura debaty demokratycznej, gdzie termin odbywania się publicznych zgromadzeń mających na celu wygłoszenie opinii może mieć kluczowe znaczenie dla politycznej i społecznej wagi zgromadzeń. (...) Jeżeli zgromadzenie publiczne organizowane jest w terminie, w którym dane zagadnienie społeczne straciło już swoje znaczenie w bieżącej debacie społecznej lub politycznej, waga takiego zgromadzenia może się znacząco obniżyć. Wolność zgromadzania się, jeżeli nie można z niej korzystać we właściwym czasie, traci swoje znaczenie.”

Również w opinii Rzecznika spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość przeprowadzenia spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Do takiego wniosku skłaniają również wytyczne OBWE przyjęte 30 marca 2007 r. oraz nota o projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o zgromadzeniach w Polsce z 12 maja 2012 r., odnoszące się do wolności pokojowego zgromadzania się.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwraca się do premiera z prośbą o uwzględnienie opisanych wyżej standardów w pracach nad następnymi regulacjami Rady Ministrów, w szczególności w kontekście zapowiedzi wprowadzenia kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów 5 czerwca 2021 r.

VII.613.112.2020

Zakazane znaki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na lekcjach zdalnych. Interwencja i wyjaśnienia Rzecznika

Data: 2021-06-04
  • XXXIV Liceum Ogólnokształcąc im. Krzysztofa Kieślowskiego w Łodzi zakazało uczniom w regulaminie używania symbolu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na platformie do zdalnego nauczania.
  • RPO poprosił o wyjaśnienia i dowiedział się, że regulamin zabrania po prostu używania w awatarach na platformie TEAMS (ikonkach identyfikujących użytkowników) jakiejkolwiek symboliki politycznej i nie wskazuje bezpośrednio na żadną organizację, stowarzyszenie czy grupę nieformalną.
  • RPO odniósł jednak wrażenie, że przepisy regulaminu zostały opracowane w reakcji na konkretne wydarzenia, związane z wydaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji (K 1/20).  Dlatego przedstawił w piśmie do szkoły i do samorządu Łodzi wyjaśnienia.

Celem Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest wskazywanie sposobu, w jaki należy rozumieć symbole Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Rzecznik zauważa jednak, że także nauczyciele nie powinni przenosić własnych interpretacji na uczniów i uczennice. Dyrekcja szkoły napisała przecież Rzecznikowi: „Używana przez kilkoro uczniów symbolika związana z OSK była odbierana przez część społeczności negatywnie. Działalność OSK w przestrzeni publicznej i nie tylko, nacechowana jest wulgaryzmami, mową nienawiści, aprobowaniem stosowania przemocy i wręcz zachęcaniem do jej stosowania. Szkoła nie może być miejscem na promocje takich zachowań”.

Używanie przez młodzież symbolu OSK nie oznacza automatycznie aprobowania działań niezgodnych z prawem. Nie można przyjąć, że manifestowanie swoich poglądów za pomocą symbolu błyskawicy jest jednoznaczne z pochwałą czynów chuligańskich, używania wulgarnego języka oraz ataków na określone miejsca, osoby lub środowiska, które miały faktycznie miejsce podczas jesiennych protestów i były oceniane krytycznie przez obserwatorów. Tworzenie takiego ciągu skojarzeń stanowi niepotrzebną nadinterpretację, a organy administracji nie powinny podejmować działań w reakcji na czyny domniemane lub teoretyczne.

Rzecznik Praw Obywatelskich wie, iż do zadań szkoły należy wychowywanie dzieci i młodzieży, a obowiązkiem dyrektora szkoły jest zapewnienie im bezpiecznych warunków nauki. Rzecznik troszczy się również o uczniów, dla których ważne są wartości etyki chrześcijańskiej. Świadczy o tym m.in. stanowisko Rzecznika w sprawach dotyczących funkcjonowania w szkołach symboli religii katolickiej. Rzecznik apeluje o to, aby ocena zachowania konkretnego ucznia lub uczennicy była dokonywana w każdym przypadku z najwyższą starannością, z poszanowaniem ich praw i wolności..

Reakcja szkoły na działania podejmowane przez uczniów i uczennice musi być proporcjonalna, co oznacza, że ewentualne dolegliwości powinny być odpowiednie do stopnia szkodliwości zachowania danej osoby. Tymczasem wśród możliwych konsekwencji umieszczania zakazanych znaków w awatarach wymieniono karę najbardziej poważną - skreślenie z listy uczniów szkoły, co może budzić sprzeciw.

RPO podkreśla znaczenie wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, gwarantowanej przez art. 54 Konstytucji RP, art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 12 i art. 13 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawach dziecka.  

Wolność wypowiedzi obejmuje poglądy kontrowersyjne, budzące duże emocje. Wypowiedzią jest wyrażenie swoich poglądów i przekonań w każdej możliwej formie, a zatem nie tylko w formie werbalnej, ale również w inny sposób. Dlatego też wskazywanie w odpowiedzi szkoły na negatywny odbiór symboli u niektórych osób, zranienie ich uczuć, profilaktykę zachowań agresywnych czy też zapobieganie konfliktom między uczniami, nie stanowi, zdaniem Rzecznika, wystarczającego uzasadnienia dla ograniczania wolności przekonań. Znak umieszczony w awatarze to symbol bierny, który nie wymusza żadnej reakcji ze strony nauczycieli oraz innych uczestników zajęć.

Orzecznictwo organów Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności potwierdza, że ochrona wynikająca z art. 10 Konwencji rozciąga się na wszystkie rodzaje wypowiedzi wyrażających opinie, idee albo informacje, niezależnie od ich treści oraz sposobu komunikowania się, w szczególności o charakterze politycznym oraz dotyczące spraw publicznej troski. W uzasadnieniu wyroku Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził: „Swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki. (...) Nie może obejmować wyłącznie informacji i poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale i takie, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie albo w jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje”. W wyroku Women on Waves i inni przeciwko Portugalii Trybunał dodał, że wolność wypowiedzi staje się najcenniejsza właśnie wtedy, kiedy prezentowane są idee, które uderzają, szokują i kwestionują zastany porządek.

RPO z zadowoleniem przyjmuje informację, że XXXIV Liceum Ogólnokształcące im. Krzysztofa Kieślowskiego uznaje prawo uczniów i uczennic do uczestniczenia w życiu społecznym oraz posiadania poglądów politycznych, a także stara się zapewniać im możliwość prowadzenia debaty na ważne tematy podczas lekcji historii, WOS oraz na godzinach wychowawczych. Aby jednak wartości wymienione w statucie („ochrona swobody myśli, sumienia, wyznania, tolerancja światopoglądowa, poszanowanie odmienności”) nie pozostały jedynie w sferze deklaracji, uczniom należy zapewnić prawo do swobody wyrażania przekonań także w warunkach, które nie są w pełni kontrolowane przez nauczycieli. Nie można bowiem mówić o swobodzie wypowiedzi, jeśli jest ona dopuszczalna w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami. Ponieważ zadaniem szkoły jest przygotowanie uczniów i uczennic do dorosłego życia, warto pamiętać, że ich udziałem stanie się kontakt z - jak ujął to w piśmie do RPO dyrektor Liceum - „afiszowaniem się odmiennymi poglądami politycznymi”. Słusznym celem jest zatem wychowanie w duchu tolerancji oraz przygotowanie młodych ludzi do debaty w sytuacji, gdy druga osoba ma inne poglądy.

Rzecznik zapoznał się z protokołem z kontroli z dnia 16 kwietnia 2021 r. w XXXIV LO im. K. Kieślowskiego w Łodzi, przeprowadzonej przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi i innych radnych. Wynika z niego, że w ocenie radnych Regulamin został przyjęty z naruszeniem § 13 Statutu Szkoły, ponieważ nie był konsultowany z radą rodziców, radą pedagogiczną i samorządem uczniowskim. Radni zauważają, że platforma Teams, używana przez szkołę, jest platformą ogólnodostępną i publiczną. Niezrozumiałe jest zwłaszcza adresowanie zakazów umieszczania symboli w awatarach do rodziców uczniów.

Wolność wypowiedzi gwarantowana jest przez art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu, a zatem także młodym osobom, które uczęszczają do szkoły. Wolność ta nie ma charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom. W odniesieniu do realizacji wolności i praw dzieci i młodzieży trzeba uwzględniać stopień ich dojrzałości oraz możliwe zagrożenia. Nie można jednak zakładać, że młody wiek uniemożliwia im dokonywanie własnych analiz i wyciągania wniosków. Ewentualne zakazy powinny być wprowadzane po dokonaniu oceny wszystkich aspektów problemu oraz zważeniu korzyści i strat dla rozwoju młodych ludzi. Istnieje ryzyko, iż żądanie od uczniów zaprzestania prezentowania określonych poglądów wpłynie negatywnie na ich zainteresowanie problemami społecznymi i przyszłą aktywność obywatelską.

VII.564.45.2021

Po 500 zł za udział w zgromadzeniu przed biurem poselskim, brak maseczki i wykrzykiwane hasła. Kasacja RPO do SN

Data: 2021-05-20
  • Dwaj mężczyźni zostali wyrokiem nakazowym (bez rozprawy) ukarani 500-złotowymi grzywnami za brak maseczek, udział w zgromadzeniu w Tarnowskich Górach i za wykrzykiwanie wulgarnych haseł.
  • Było to 24 października 2020 r., dwa dni po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku  odbierającego kobietom prawo do decydowania, czy kontynuować ciążę w przypadku nieuleczalnych wad płodu.
  • RPO składa od tych wyroków kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że mężczyźni zostali ukarani na podstawie wadliwych przepisów. Chodzi o rozporządzenia rządu, zgodnie z którymi obywatele mieli nosić maseczki w miejscach publicznych, a udział w zgromadzeniach został zakazany.

Wydając rozporządzenie, rząd odwołał się do ustawy o zapobieganiu chorobom zakaźnym u ludzi. Problem w tym, że ta ustawa nie daje podstaw do takich ograniczeń wolności - pozwala nakładać obowiązek noszenia maseczek tylko na osoby chore i podejrzane o zakażenie, a nie na wszystkich (przepis ten został zmieniony po kilku interwencjach RPO pod koniec 2020 r.), a w przypadku zgromadzeń – pozwala wyłącznie na zakazanie „widowisk i innych zgromadzeń ludności”. Nie dotyczy więc chronionych konstytucyjnie zgromadzeń spontanicznych.

W sprawie tego, co mieli wykrzykiwać mężczyźni, RPO zauważa, że nie mógł w takiej sprawie zapaść wyrok nakazowy, bo jest on dopuszczalny tylko w sprawach, które nie budzą wątpliwości. Tu zaś jedynym dowodem jest notatka policyjna. To za mało.

Fakt nieprzesłuchania mężczyzn jest o tyle istotny, iż całe zdarzenie miało miejsce z udziałem większej grupy osób uczestniczących w proteście przed biurem poselskim. Odrębną kwestią jest to, że opis czynów przypisanych obwinionym nie precyzuje tego, jakich słów „powszechnie uważanych za nieprzyzwoite” mieli oni używać. Jest to o tyle istotne, że biorąc pod uwagę kontekst sprawy, sąd winien rozważyć, czy słowa używane (wykrzykiwane) przez nich – o ile rzeczywiście ukarani ich używali (wykrzykiwali) - nie stanowiły dopuszczalnej w świetle konstytucyjnej zasady wolności słowa krytyki działań podejmowanych przez organy władzy.

BPK.511.33.2021

Ukarany w trybie nakazowym - miał przeszkadzać w zgromadzeniu upamiętniającym katastrofę w Smoleńsku. Rzecznik składa kasację. [AKTUALIZACJA] SN ją uwzględnia

Data: 2021-05-10, 2020-12-28
  • Obywatel uczestniczył w kontrmanifestacji wobec cyklicznego zgromadzenia upamiętniającego katastrofę w Smoleńsku
  • Sąd ukarał go grzywną za próbę przeszkadzania temu zgromadzeniu okrzykami; uczynił to w trybie nakazowym - bez rozprawy i wysłuchania obwinionego
  • Jest to możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem nie ustalono, jakie okrzyki wznosił obywatel, a przede wszystkim - czy nie realizował w ten sposób gwarantowanych konstytucyjnie wolności słowa i zgromadzeń
  • AKTUALIZACJA: 26 kwietnia 2021 r. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony przez RPO wyrok i umorzył postępowanie

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. 

W ocenie RPO wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów. Orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) jest dopuszczalne tylko wtedy, jeśli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości, z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. A w tej sprawie tak nie było.

Historia sprawy

Obywatel wraz z grupą innych został obwiniony przez policję o to, że w październiku 2017 r. na Krakowskim Przedmieście "usiłował przeszkodzić” cyklicznemu zgromadzeniu upamiętniającemu ofiary katastrofy w Smoleńsku. Przeszkadzanie miało polegać na okrzykach w kierunku tego zgromadzenia.

Zgodnie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

Wyrokiem nakazowym z 16 kwietnia 2018 r. Sąd Rejonowy uznał obywatela za winnego tego wykroczenia i ukarał go 300 zł grzywny. W maju 2018 r. sąd nie uwzględnił wniosku obwinionego o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku nakazowego. Wyrok ten uprawomocnił się.

Pozostali obwinieni w tej samej sprawie złożyli skuteczne sprzeciwy od wyroku nakazowego. Zostali potem uniewinnieni przez sąd.

Argumenty RPO

Materiał dowodowy nie wskazuje jednoznacznie, by obwinionemu można było przypisać zarzucany mu czyn.

Nie zbadano, czy korzystał on z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).  A wolność zgromadzeń obejmuje także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Przesłuchany przez policję obywatel nie przyznał się do zarzutu. Podkreślał, że brał udział w legalnej manifestacji protestacyjnej. Policja nie zebrała zaś dowodów na potwierdzenie czy też zaprzeczenie wersji obwinionego co do legalności tego zgromadzenia. Istotne było także, czy organizator kontrmanifestacji zgłosił i uzyskał zgodę organu gminy, czy też było to zgromadzenie spontaniczne.

Przewodniczący cyklicznego zgromadzenia zeznał zaś, że widział grupę osób, którą w powiązaniu z transparentem „kłamca”, utożsamił z osobami poprzednio zakłócającymi zgromadzenie. Nie wskazał, jakie okrzyki wznoszono. Według niego kontrmanifestacja znajdowała się mniej niż 100 m od zgromadzenia cyklicznego.

Policjant, który interweniował wobec obwinionego, nie wskazał w jakiej odległości od zgromadzenia cyklicznego doszło do zatrzymania. Nie podał też, jakie okrzyki obwinionego miały przeszkadzać zgromadzeniu.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi orzekającemu w trybie nakazowym.

Z zeznań świadków nie wynika zatem:

  • na czym polegało przeszkadzanie,
  • jakie wznoszono okrzyki,
  • jakie było natężenie zakłócenia stwarzanego przez obwinionego, 
  • czy i jakich środków nagłaśniających używano podczas zgromadzenia cyklicznego.

Dlatego zdaniem RPO w świetle zebranego materiału dowodowego nie można było jednoznacznie ustalić, czy obwiniony istotnie przeszkadzał lub usiłował przeszkadzać miesięcznicy, czy też realizował przysługujące mu konstytucyjne wolności. Dołączone do wniosku o ukaranie dowody nie były jednoznaczne.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby  wyjaśnić  wszystkie istotne okoliczności zdarzenia. A to mogło doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia. Inni bowiem obwinieni, którzy skutecznie wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego, po przeprowadzeniu rozprawy zostali w lipcu 2020 r. prawomocnie uniewinnieni.

Kasacja wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i  umorzenie postępowania wobec obywatela z powodu przedawnienia karalności. Od czynu upłynęły już trzy lata, a po takim czasie wykroczenie nie może być już ścigane.

Sąd Najwyższy rozpatrując kasację 26 kwietnia 2021 r. stwierdził:

Kasacja wniesiona w tej sprawie przez Rzecznika Praw Obywatelskich okazała się oczywiście zasadna.

Zaskarżony kasacją wyrok nakazowy, w okolicznościach procesowych tej sprawy, został wydany z rażącym naruszeniem art. 93 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) Zgodnie z tym przepisem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Rozstrzyganie w sprawie wykroczeniowej na posiedzeniu, bez udziału stron, możliwe jest więc tylko wtedy, gdy brak wątpliwości co do sprawstwa i winy obwinionego ma oparcie w załączonym do wniosku o ukaranie, a uznanym przez sąd za ujawniony, materiale dowodowym.

Tymczasem, jak słusznie podnosi się w kasacji, materiał dowodowy zgromadzony w toku czynności wyjaśniających, dołączony do wniosku o ukaranie, nie wskazywał jednoznacznie na to, że istniała możliwość przypisania [panu A.S]  popełnienia zarzucanego mu wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 kodeksu wykroczeń.

Na etapie czynności wyjaśniających, przesłuchany w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia, [pan A.S.] wyjaśnił, że nie przyznaje się do popełnienia takiego wykroczenia, a nadto dodał, że: „brał udział w legalnej manifestacji protestacyjnej". Świadek C.J. zeznał, że „w dniu 10 października 2017 roku pełnił funkcję przewodniczącego cyklicznego zgromadzenia publicznego w celu oddania hołdu ofiarom katastrofy w Smoleńsku", a także wskazał, że „zgromadzenie zostało zarejestrowane" i podał w jakim obszarze. Zwrócił uwagę na grupę osób, którą, w powiązaniu z treścią zawieszonego transparentu „kłamca", utożsamił z osobami poprzedniozakłócającymi zgromadzenie. Podał odległość mniejszą niż 100 m od planowanego zgromadzenia cyklicznego, a świadek ten nie podał, jakiej treści były okrzyki wznoszone przez tę grupę osób.

Z kolei świadek M.M.  zeznał, że: „podjął interwencję wobec mężczyzny, który krzykiem i hałasem zakłócał przebieg legalnego zgromadzenia cyklicznego", a także, że: „po wylegitymowaniu osobą okazał się być A.S. ". Nie podał jednak, w jakiej odległości od obszaru zgromadzenia cyklicznego doszło do zatrzymania obwinionego, ani też, w jaki sposób miał być czyniony przez obwinionego hałas i jakiej treści okrzyki obwinionego mogły przeszkodzić w przebiegu zgromadzenia publicznego.

Notatki służbowe i urzędowe funkcjonariuszy Policji wskazywały, że przebieg zgromadzenia publicznego, jak też tzw. kontrmanifestacji był rejestrowany zapisem DVD. Płyty DVD zostały dołączone do wniosku o ukaranie. Nie zostały one jednak odtworzone w toku czynności wyjaśniających, a zatem nie były znane sądowi orzekającemu w trybie nakazowym. Nie zostały też zebrane dowody na potwierdzenie, czy też zaprzeczenie, wersji obwinionego, co do legalności zgromadzenia, w którym brał udział. Istotnym zatem było, czy organizator tzw. kontrmanifestacji zgłosił i uzyskał zgodę organu gminy, czy też było to zgromadzenie spontaniczne w rozumieniu ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach! (Dz. U. z 2019 r., poz. 631).

Z zeznań świadków nie wynika przy tym, na czym polegało przeszkadzanie, jakie były treści wypowiadanych okrzyków, jak też nie wskazywały na natężenie zakłócenia, jakie miał stwarzać obwiniony, ani też, czy i jakie środki nagłaśniające były używane w odbywającym się zarejestrowanym zgromadzeniu cyklicznym.

W świetle takiego materiału dowodowego nie można było w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości ustalić, czy zachowanie obwinionego istotnie stanowiło wypełnienie czynności sprawczej „przeszkadzania lub usiłowania przeszkadzania" w rozumieniu art. 52 § 2 pkt 1 k.w. czy też w ten sposób realizował on przysługujące mu konstytucyjne wolności. Brak takiej pewności stanowił przeszkodę do wydania w niniejszej sprawie wyroku nakazowego w trybie art. 93 § 2 k.p.s.w.

Z powyższych powodów należało zaskarżony wyrok nakazowy uchylić.

Wobec tego, że zarzucany obwinionemu czyn miał mieć miejsce w dniu 10 października 2017 roku, z dniem 10 października 2020 roku upłynął okres przedawnienia jego karalności (art. 45 § 1 k.w.). Mając na uwadze, że karalność czynu z uwagi na upływ tego terminu ustała jeszcze przed wniesieniem kasacji (28 grudnia 2020 r.) i datą orzekania przez Sąd Najwyższy (26 kwietnia 2021 r.), nie miał w tej sprawie zastosowania art. 45 § 2 k.w. W związku z tym postępowanie wykroczeniowe należało umorzyć na podstawie art. 5 § 1 pkt 4 k.p.s.w., a kosztami Postępowania obciążyć Skarb Państwa.

II.510.663.2020

Uczennica brała udział w protestach - wyrzucona z katolickiej szkoły. Rzecznik interweniuje w kuratorium

Data: 2021-05-05
  • Uczennica niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego Zespołu Szkół Katolickich im. Matki Bożej Miłosierdzia w Białymstoku została relegowana ze szkoły
  • Według mediów powodem miał być jej udział w demonstracjach w obronie praw kobiet
  • Budzi to niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia konstytucyjnych wolności: wyrażania poglądów, zgromadzeń oraz zrzeszania się
  • Rzecznik podjął sprawę z urzędu; występuje do Kuratorium Oświaty w Białymstoku o jej zbadanie

Do RPO wpłynął wniosek od pełnomocnika prawnego prowadzącego sprawę opisaną w artykułach prasowych.

Zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami RPO może wystąpić do instytucji o wyjaśnienia w przypadku informacji medialnych o problemach, jakie spotykają obywateli. Może więc zapytać o stanowisko władze szkoły i kuratorium, a na podstawie uzyskanych informacji podjąć dalsze działania.

Uczennica drugiej klasy została zmuszona do zmiany szkoły po tym, jak w trybie natychmiastowym doszło do rozwiązania umowy o kształcenie. A skreślenie z listy uczniów nastąpiło niecałe dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego.

Działania szkoły mogą mieć związek z wcześniejszym przesłuchaniem uczennicy w związku z jej udziałem w zgromadzeniu publicznym 8 marca 2021 r.

W ocenie skarżących wypowiedzenie umowy nastąpiło z naruszeniem przepisów umowy, która przewiduje, że jest taka możliwość w przypadku nieprzestrzegania przez dziecko obowiązujących przepisów wewnątrzszkolnych.

Przypadki, w których może dojść do skreślenia z listy uczniów, określa § 14 ust. 2 statutu Zespołu Szkół Katolickich w Białymstoku. Matka uczennicy nie uzyskała jednak pisemnej informacji na temat konkretnego zachowania, które mogłoby stanowić podstawę takich działań. Podczas rozmowy poinformowano, że uczennica należy do „negatywnej grupy rówieśniczej”.

Zastrzeżenia dotyczą trybu, w jakim podjęto decyzję o skreśleniu z listy uczniów. Ani uczennicy, ani jej przedstawicielce nie została przedstawiona uchwała rady pedagogicznej w sprawie. Rodzi to podejrzenia, że procedura nie przebiegła zgodnie ze statutem.

Skarżąca poinformowała Rzecznika, że wcześniej szkoła nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń wobec zachowania uczennicy. Nie stosowano też innych środków wymienionych w statucie, jak upomnienie wychowawcy indywidualne lub wobec klasy, nagana wychowawcy wobec klasy, nagana wicedyrektora szkoły, odsunięcie od udziału w imprezach organizowanych przez szkołę czy klasę, przeniesienie do innej klasy. Zastosowano zatem ostateczny środek, jakim jest skreślenie z listy uczniów, w szczególnie trudnym dla uczniów i uczennic czasie.

Działania dyrektora szkoły budzą niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji, Konwencji ONZ o Prawach Dziecka  i innych aktach prawnych, zwłaszcza zaś - wolności wyrażania swoich poglądów, wolności zgromadzeń oraz wolności zrzeszania się.

Poniżej przykłady innych tego typu interwencji RPO w obronie młodych ludzi biorących udział w społecznych protestach. 

VII.7031.15.2021

Rząd zakazał rozporządzeniem udziału w zgromadzeniach. Wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-29
  • Rozporządzeniem rządu zakazano nie tylko "organizowania zgromadzeń" – jak wcześniej - ale również samego w nich udziału  
  • Budzi to wątpliwości RPO ze względu na konieczność ochrony konstytucyjnie zagwarantowanej wolności zgromadzeń 
  • Jej ograniczenie nie mieści się bowiem w kompetencjach Rady Ministrów – można to uczynić tylko ustawą, która nie może jednak naruszać istoty wolności i praw
  • Ponadto niezgodnie z Konstytucją zróżnicowano zasady organizowania pogrzebów świeckich oraz religijnych

Z uwagi na konieczność ochrony wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziło rozszerzenie ograniczeń tej wolności, wprowadzone rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Rozporządzenie głosi: “Do dnia 3 maja 2021 r. zakazuje się organizowania lub udziału  w zgromadzeniach w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631), z wyłączeniem zgromadzeń organizowanych na podstawie zawiadomienia, o którym mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1, albo decyzji, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy, przy czym:

1) maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 5;

2) odległość pomiędzy zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m”.

Zakazano zatem nie tylko "organizowania zgromadzeń", ale również "organizowania lub udziału w zgromadzeniach". Dodatkowo zakazane jest organizowanie lub udział w "imprezach, spotkaniach i zebraniach niezależnie od ich rodzaju”.

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu zgromadzeń publicznych wobec stanu  epidemii i ochrony zdrowia publicznego. Niemniej ograniczenie wolności zgromadzeń nie mieści się w granicach kompetencji Rady Ministrów. Art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy 08 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi ustanawia możliwość wprowadzenia na drodze rozporządzenia „zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności”, a nie wprowadzenia zakazu uczestniczenia w zgromadzeniach.

Ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, a nie mogą one naruszać istoty wolności i praw. Nawet wobec wprowadzenia stanu wyjątkowego możliwe jest jedynie ograniczenie  organizacji zgromadzeń, a nie udziału w nich.

RPO wielokrotnie podkreślał, że ograniczenie wolności zgromadzeń publicznych w taki sposób, by w zgromadzeniu mogło uczestniczyć jedynie 5 osób, w praktyce prowadzi do naruszenia istoty tej konstytucyjnej wolności.

Kwestia ta była już wielokrotnie rozstrzygnięta przez sądy. Np. w wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia (sygn. akt V W 1847/20) podkreślono, że „nakładanie ograniczeń w zakresie podstawowych wolności i praw człowieka i obywatela musi odbywać się na postawie prawidłowo stanowionego prawa, w szczególności zgodnie z podstawowymi zasadami wyrażonymi w Konstytucji,  a zatem wprowadzenie nakazów i zakazów podstawowych praw i wolności obywatelskich może zastąpić tylko w przypadku wprowadzenia jednego z trzech stanów nadzwyczajnych, co dotychczas nie miało miejsca (…) Brak wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który to stan nadzwyczajny odpowiada obecnej sytuacji związanej z koronawirusem powoduje, że zakazy wyrażone w treści ww. rozporządzenia należy uznać za niekonstytucyjne, a w związku z tym pozbawione podstawy prawnej”.

Ponadto RPO zwraca uwagę na wątpliwości dotyczące różnic we wprowadzonych obostrzeniach prawnych dotyczących organizacji pogrzebów o charakterze religijnym oraz świeckich.

Zgodnie z § 8 rozporządzenia Rady Ministrów do 3 maja 2021 r. zgromadzenia organizowane w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych mogą się odbywać, pod warunkiem, że w przypadku, gdy zgromadzenie odbywa się: w budynkach i innych obiektach kultu religijnego, znajduje się w nich, przy zachowaniu odległości nie mniejszej niż 1,5 m, nie więcej uczestników niż 1 osoba na 15 m2 powierzchni, oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób dokonujących pochowania, lub osób zatrudnionych przez zakład lub dom pogrzebowy w przypadku pogrzebu, oraz że uczestnicy realizują nakaz zakrywania ust i nosa, o którym mowa w § 25 ust. 1 rozporządzenia, z wyłączeniem osób sprawujących kult religijny.

Przepis ten nie znajduje zastosowania do ceremonii świeckich organizowanych w obiektach należących do władz samorządowych. Z informacji medialnych wynika, że został on dodany do rozporządzenia z inicjatywy Ministerstwa Zdrowia.

Tymczasem rozróżnienie co do zasad organizowania pogrzebów świeckich oraz pochówków religijnych nie znajduje ani racjonalnego, ani prawnego uzasadnienia. Stanowi poważne naruszenie konstytucyjnych zasad równości oraz wolności sumienia i wyznania osób niewierzących, których prawo do godnego pochówku np. osób bliskich zostało ograniczone. Tym samym wprowadzone ograniczenia prowadzą do naruszenia zasad Konstytucji z art. 32 (równość i zakaz dyskryminacji) i 53 (wolność sumienia i wyznania).

Rzecznik rekomenduje niepowielanie takiego niekonstytucyjnego rozróżnienia w ewentualnych kolejnych regulacjach.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o stanowisko w tych sprawach.

VII.565.14.2021

Manifestacja w obronie Nawalnego przerwana wskutek działań polskiej policji. AKTUALIZACJA: Rzecznik prosi policję o dodatkowe wyjaśnienia

Data: 2021-06-15, 2021-04-27
  • Manifestacja „Uwolnić Nawalnego” pod ambasadą Rosji 21 kwietnia 2021 r. została wcześniej zakończona wskutek działań polskiej policji
  • Jak podają organizatorzy, policjanci "zaczęli wyciągać z łańcucha stojące tam osoby, strasząc mandatami”. Mieli zachowywali się bardziej stanowczo wobec kobiet  i osób mówiących po polsku z akcentem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wtedy policję o wyjaśnienia
  • Zaprzeczyła ona, by odmiennie interweniowała wobec obywateli polskich oraz obcojęzycznych; podjęła zaś czynności wobec osób, które nie były uczestnikami zgromadzenia (mandaty, wnioski o ukaranie)
  • RPO nadal dopytuje o tę sprawę, zaniepokojony działaniami wobec osób, które były na miejscu, by wziąć udział w demonstracji, a zostały z niej wykluczone

Do RPO wpłynęło oświadczenie Stowarzyszenia Za wolną Rosję w sprawie interwencji policji wobec uczestników akcji „Uwolnić Nawalnego”. Pikieta odbyła się pod ambasadą Federacji Rosyjskiej 21 kwietnia 2021 r. 

Jak wskazano w oświadczeniu, w pewnym momencie w trakcie zgromadzenia, policjanci zaczęli „wyciągać z łańcucha stojące tam osoby strasząc mandatami”. Podano kilkanaście takich przypadków lub interwencji wobec uczestników. Poinformowano też o wystawieniu mandatu osobie, która nie posługiwała się językiem polskim.

Ponadto według skarżących „funkcjonariusze zachowywali się bardziej stanowczo wobec kobiet oraz wobec osób mówiących po polsku z akcentem (…) osoby polskojęzyczne były raczej grzecznie informowane o stanie epidemii.”

Działania policjantów doprowadziły do decyzji o przedwczesnym rozwiązaniu zgromadzenia przez przewodniczącą, a tym samym doprowadziło do ograniczenia prawa do pokojowych manifestacji.

Autorzy oświadczenia wskazują, że działania policji mają istotne znaczenie ze względu na temat demonstracji - obrona więźnia politycznego oraz innych osób protestujących na terenie Rosji.  Podnoszą, że wielokrotnie organizowali podobne demonstracje w trakcie pandemii, lecz nigdy nie dochodziło do tego typu interwencji.

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I o informacje ws. interwencji wobec uczestników tego zgromadzenia publicznego. W szczególności chodzi o wskazanie, jakie było ich uzasadnienie i czy były one konieczne pod kątem ochrony konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji).

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na wątpliwości dotyczące zgodności z prawem ograniczeń wolności zgromadzeń publicznych wprowadzanych w rozporządzeniach Rady Ministrów. Rzecznik nie kwestionuje potrzeby ochrony zdrowia publicznego w stanie epidemii, jednak wszelkie działania podejmowane w tym zakresie muszą respektować konstytucyjną zasadę (art. 7 Konstytucji RP), że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Tymczasem ograniczenie wolności organizowania ani też udziału w zgromadzeniach publicznych nie mieści się w granicach kompetencji Rady Ministrów. Art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi ustanawia możliwość wprowadzenia na drodze rozporządzenia „zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności”, nie zawiera więc umocowania do wprowadzenia zakazu uczestniczenia w zgromadzeniach. Ponadto z art. 46b pkt 1 tej ustawy wynika w sposób jednoznaczny, że w rozporządzeniu Rada Ministrów może ustanawiać ograniczenia, obowiązki i nakazy, o których mowa w art. 46 ust. 4. Rada Ministrów nie posiada więc umocowania do regulowania w rozporządzeniu zakazów, o których mowa w art. 46 ust. 4. Zakazy te (w tym zakaz zawarty w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) są więc ustanawiane bez podstawy prawnej.  Kwestia ta została już wielokrotnie rozstrzygnięta przez sądy.

Odpowiedź policji (aktualizacja z 14 maja 2021 r.)

Uprzejmie informuję, że funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, mając na uwadze zapewnienie porządku publicznego oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa, w związku ze stanem epidemii wywołanej przez wirusa Sars-Cov-2, przed wyznaczoną datą manifestacji nawiązali kontakt telefoniczny z organizatorami zgromadzeń publicznych mających odbyć się we wskazanym wyżej terminie pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej - napisał insp. Tomasz Znajdek, komendant rejonowy Warszawa I.

W trakcie rozmowy organizatorzy zostali poinformowani o prawach i obowiązkach wynikających z Ustawy Prawo o Zgromadzeniach oraz o dotyczących ich ograniczeniach wyrażonych w § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Organizatorzy zgromadzeń publicznych oświadczyli, że przekazane im informacje są dla nich w pełni zrozumiałe, oraz że zamierzają się do obowiązujących ograniczeń zastosować. Cała procedura związana z poinformowaniem organizatorów o ww. przepisach prawa, dla bezpieczeństwa, została powtórzona, gdy stawili się oni w dniu 21 kwietnia 2021 r. w miejscu pikiety. Ponownie organizatorzy potwierdzili, że obowiązujące zapisy, w tym § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dn. 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, są dla nich zrozumiałe, oraz że zamierzają się do nich zastosować.

Ponadto, każdy z organizatorów został poproszony przez prowadzących rozmowę policjantów, by wskazali osoby, które są uczestnikami jego zgromadzenia. Pozostałe osoby, były przez organizatorów proszone o opuszczenie miejsca zgromadzenia. Wobec osób, które nie zastosowały się do wezwania organizatorów i usiłowały zgromadzić się w pobliżu, funkcjonariusze Policji podjęli stosowne czynności, w wyniku których pouczono cztery osoby, nałożono cztery mandaty karne kredytowane oraz sporządzono dwie notatki urzędowe do wniosku o ukaranie (w związku z popełnieniem przez dwie osoby wykroczenia skodyfikowanego w art. 116 § 1 a kw w zw. z § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia ww. określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii).

Należy więc podkreślić, że policjanci biorący udział w zabezpieczeniu przedmiotowych zgromadzeń publicznych nie podejmowali interwencji z udziałem uczestników manifestacji wskazanych przez organizatorów, poza ich wylegitymowaniem.

Wobec faktu, że przewodniczący zgromadzeń zadeklarowali stosowanie się do § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia ww. określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, funkcjonariusze Policji podjęli interwencje wobec osób gromadzących się w rejonie przyległym, nie będących uczestnikami zarejestrowanych zgromadzeń.

Należy przy tym zaznaczyć, że w przypadku osób poproszonych przez policjantów o oddalenie się, które opuściły ww. miejsce, nie podejmowano żadnych czynności, odstąpiono również od ich legitymowania.

Wspomniane w przedmiotowym wystąpieniu określenie „strasząc mandatami” oznacza w rzeczywistości informowanie przez policjantów o tym, że niestosowanie się do zawartej w § 26 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dyspozycji, zagrożone jest mandatem w wysokości od 20 do 500 zł.

Należy więc podkreślić, że była to informacja o obowiązujących przepisach ustanowionego prawa, które Policja zobowiązana jest egzekwować, nie zaś sformułowanie mające na celu zastraszanie obywateli. Istotny jest również fakt, że jedna z podjętych interwencji przeprowadzona została na wyraźną prośbę jednego z organizatorów z uwagi na to, że w jego ocenie, mogło dojść do zakłócenia przebiegu zgromadzenia.

Przez cały czas trwania pikiety pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej funkcjonariusze Policji pozostawali w stałym kontakcie z ich organizatorami, którzy nie zgłaszali zastrzeżeń i aktywnie współpracowali na rzecz zapewnienia zgodnego z prawem przebiegu manifestacji oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa uczestników.

Dlatego też stwierdzenia, że „działania policjantów doprowadziły do decyzji o przedwczesnym rozwiązaniu zgromadzenia przez przewodniczącą" nie można uznać za uzasadnione. Zaprzeczyć również należy stwierdzeniu, że biorący udział w zabezpieczeniu Policjanci podejmujący interwencję nie zachowywali zasad etyki zawodowej poprzez podejmowanie w odmienny sposób interwencji wobec obywateli polsko oraz obcojęzycznych. Wobec wszystkich z nich egzekwowane były ściśle te same przepisy prawa, nie dopuszczając do dyskryminacji kogokolwiek.

Ponadto do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I nie wpłynęła żadna skarga na działania podejmowane przez policjantów 21 kwietnia 2021 r.  pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej.

Kolejne pismo RPO do KRP

Po tej odpowiedzi RPO zwrócił  się o dodatkowe informacje o interwencjach w tej sprawie.

Wątpliwości budzi bowiem podejmowanie działań wobec osób, które były na miejscu, by wziąć udział w demonstracji, a zostały z niej wykluczone. Nawet jeśli nie uczestniczyły one w akcji „Uwolnić Nawalnego” (lub organizatorzy nie mieli informacji o ich udziale),to mogły one pojawić się pod ambasadą dla zamanifestowania swoich przekonań. Ich udział w pikiecie mógł mieć charakter spontaniczny, co nie umniejsza ich prawu do udziału w zgromadzeniu.

Nie jest zatem zasadne podejmowanie wobec nich działań, jeśli jedynie manifestowali oni swoje poglądy lub poparcie/sprzeciw wobec prowadzonej pod ambasadą akcji. Sama ich obecność na wydarzeniu nie naruszała przepisów, gdyż  - jak Rzecznik wielokrotnie wskazywał - mają oni zagwarantowane konstytucyjnie prawo do zgromadzeń spontanicznych, które nie może zostać zakazane poprzez przepisy rozporządzenia.

Jeśli zaś obecność osób zgromadzonych w ten sposób prowadziła do  nadmiernej liczby uczestników, to odpowiednim rozwiązaniem, gwarantującym realizację praw konstytucyjnych, było oddzielenie dwóch zgromadzeń w taki sposób by zachować odpowiedni odstęp, nie zaś zniechęcanie obywateli do udziału w nich.

Niepokój Rzecznika budzi również podstawa wymierzonych dwóm osobom mandatów, nie jest bowiem jasne na jakiej podstawie funkcjonariusze ustalili naruszenie art. 116 Kodeksu wykroczeń (tj. podejrzenie choroby zakaźnej).

VII.613.10.2021

Legitymowanie sędziów we Wrocławiu przez policję. RPO prosi o wyjaśnienia i przypomina standardy wolności zgromadzeń

Data: 2021-04-22
  • Sędziowie solidaryzujący się we Wrocławiu z represjonowanymi kolegami byli legitymowani przez policję, choć zachowywali dystans i nosili maseczki
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że sędziowie - na równi z innymi -  korzystają z podstawowych praw i wolności, w tym zgromadzeń
  • Poprosił komendanta miejskiego policji we Wrocławiu insp. Macieja Januszkiewicza o informacje dotyczące tej interwencji oraz wskazanie jej podstawy prawnej

Chodzi o wylegitymowanie przez policję sędziów protestujących 18 kwietnia 2021 r. we Wrocławiu. Na tamtejszym pl. Wolności demonstrowali oni solidarność z represjonowanymi sędziami – Beatą Morawiec, Igorem Tuleyą i Pawłem Juszczyszynem.

Jak podkreśla RPO, demonstracja miała charakter pokojowy, a jej uczestnicy przestrzegali reżimu sanitarnego, nosząc maseczki i zachowując bezpieczny odstęp.

Rzecznik zwraca uwagę, że sędziowie - tak jak inni obywatele RP -  mogą korzystać z podstawowych praw i wolności gwarantowanych w międzynarodowych traktatach oraz Konstytucji, w tym z wolności słowa, zrzeszania się czy zgromadzeń publicznych na równi z innymi.

Zgodnie z Podstawowymi Zasadami ONZ na temat niezależności sądownictwa  z 1985 r. sędziowie, jak i inni, mają prawo do wolności wypowiedzi, przekonań, stowarzyszania się i zgromadzeń, z zastrzeżeniem, że korzystający z tych praw sędziowie powinni zawsze zachowywać się w taki sposób, aby zachować godność swojego urzędu oraz bezstronność i niezawisłość sądownictwa.

Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na wątpliwości dotyczące zgodności z prawem ograniczeń wolności zgromadzeń publicznych wprowadzanych w rozporządzeniach Rady Ministrów. Rzecznik nie kwestionuje potrzeby ochrony zdrowia publicznego w stanie epidemii, jednak wszelkie działania podejmowane w tym zakresie muszą respektować konstytucyjną zasadę (art. 7 Konstytucji), że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Tymczasem ograniczenie wolności organizowania ani też udziału w zgromadzeniach publicznych nie mieści się w granicach kompetencji Rady Ministrów.

A ograniczenia w  korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie -  tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie i nie mogą one naruszać istoty wolności i praw (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Kwestia ta została już wielokrotnie rozstrzygnięta przez sądy.  RPO powołał się na wyroki m.in. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z 24 lutego 2021 r. (sygn. akt II SA/Rz 1250/20) i Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia (sygn. akt V W 1847/20).

W tym ostatnim podkreślono, że „nakładanie ograniczeń w zakresie podstawowych wolności i praw człowieka i obywatela musi odbywać się na postawie prawidłowo stanowionego prawa, w szczególności zgodnie z podstawowymi zasadami wyrażonymi w Konstytucji, a zatem wprowadzenie nakazów i zakazów podstawowych praw i wolności obywatelskich może zastąpić tylko w przypadku wprowadzenia jednego z trzech stanów nadzwyczajnych, co dotychczas nie miało miejsca (…) Brak wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który to stan nadzwyczajny odpowiada obecnej sytuacji związanej z koronawirusem, powoduje, że zakazy wyrażone w treści ww. rozporządzenia należy uznać za niekonstytucyjne, a w związku z tym pozbawione podstawy prawnej”.

VII.613.9.2021

Wolność zgromadzeń ograniczona. Stanowisko RPO dla ETPC ws. Siedlecka przeciwko Polsce

Data: 2021-04-20
  • Prawo obywatela do kontrdemonstracji zostało znacząco ograniczone w Polsce w odniesieniu do zgromadzeń cyklicznych
  • Obywateli podzielono na lepszych i gorszych. Jedni mają prawo demonstrowania, innym zakazano wyrażania swoich opinii w pobliżu zgromadzenia cyklicznego – w zasięgu 100 m
  • Tych ostatnich przetrzymuje się w policyjnym "kotle", aby nie mogli brać udziału w zgromadzeniu – jak red. Ewę Siedlecką podczas tzw. kontrmiesięcznicy smoleńskiej w 2017 r.
  • Dziennikarka złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (sprawa 13375/18); swoją opinię amicus curiae („przyjaciela sądu”) przekazał mu Rzecznik Praw Obywatelskich

ETPC przedstawił polskim władzom pytania w sprawie, która ma też znaczenie dla zachowania policji wobec innnych protestów.

Historia sprawy

10 czerwca 2017 r. Obywatele RP zorganizowali kolejną kontrdemonstrację do zgromadzenia cyklicznego. W ramach protestu około stu osób, w tym dziennikarka, usiadło na trasie planowanego pochodu. Zostali wyniesieni z ulicy przez policję, a następnie legitymowani – przez ponad dwie godziny. W tym czasie nie mogli kontaktować się z adwokatami.

Zdaniem skarżącej doszło do faktycznego pozbawienia jej wolności (według funkcjonariuszy obywatele pozostawali tylko „do dyspozycji policji”). To częsta praktyka, zmierzająca do ograniczenia konstytucyjnej wolności zgromadzeń.

Sąd odrzucił te argumenty, uznając, że skoro policja ma prawo legitymować, to nie ma znaczenia, jak długo to robi.

Jednocześnie druga sprawa - dotycząca wykroczenia, które miało polegać na zakłócaniu zgromadzenia cyklicznego - została przez sąd I instancji umorzona, Uznał on, że działania obywateli nie wypełniały znamion wykroczenia, ponieważ obrona konstytucyjnej wolności zgromadzeń  nie jest społecznie szkodliwa. Po wydaniu tego wyroku sędzia został przeniesiony do wydziału rodzinnego, ale sąd II instancji już się sprawą nie zajął – bo się przedawniła.

Sprawy zamknięcia w policyjnym „kotle” i odmowy osądzenia działania obywateli w obronie Konstytucji dziennikarka wniosła do ETPC. Pod koniec 2020 r. zadał on polskiemu rządowi pytania w tej sprawie:

  1. Czy skarżąca została pozbawiona wolności z naruszeniem art. 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności? (wolność osobista).
  2. Czy doszło do naruszenia prawa skarżącej do wolności słowa? (art. 10).
  3. Czy nastąpiło naruszenie prawa skarżącej do wolności zgromadzeń? (art. 11).

Prosząc o możliwość przedstawienia uwag (na co ETPC się zgodził), RPO wskazał Trybunałowi, że na wszystkie te pytania należałoby odpowiedzieć twierdząco.

Opinia RPO dla ETPC

Jak przypomina RPO w swym stanowisku dla ETPC, problem nie jest incydentem – jest związany ze stanem wolności zgromadzeń w Polsce. Sytuacja pogorszyła się wraz z wprowadzeniem do polskiego prawa instytucji „zgromadzenia cyklicznego”.

Wprowadzono hierarchię zgromadzeń, dając pierwszeństwo zgromadzeniom cyklicznym. Inne zgromadzanie w tym samym czasie i miejscu właściwie są zakazane - kontrmanifestacje mogą odbyć się w odległości 100 m od zgromadzania cyklicznego. Oznacza to faktyczne zablokowanie możliwości kontrmanifestowania.

RPO od 2016 r. sygnalizował polskim władzom, że przepisy te naruszają postanowienia Konstytucji, która wszystkim obywatelom zapewnia wolność zgromadzeń. W 2017 r.  Trybunał Konstytucyjny uznał je jednak za zgodne z Konstytucją. A chodzi tu o Trybunał poddany od 2016 r. tak gruntownym zmianom, że nie pełni on już roli sądu konstytucyjnego, a w rozpoznaniu tej sprawy brały udział osoby, których status sędziego jest kwestionowany.

To właśnie w tej sytuacji skarżąca, znana w Polsce dziennikarka zajmująca się sprawami sądownictwa i praworządności, wzięła udział w zgromadzeniu obywateli wyrażających sprzeciw wobec uprzywilejowywania „zgromadzeń cyklicznych” organizowanych przez władze. Działania dziennikarki mają więc cechy działań strażniczych (watchdog), a znaczenie tej sprawy ma ogromne znaczenie dla polskiej debaty publicznej.

RPO pokazuje, że jeśli policja uniemożliwia obywatelowi swobodne przemieszczanie się, to pozbawia go w sposób bezprawny wolności (por. sprawa 61603/00 Storck v. Niemcy), a fakt, że trwało to „tylko” dwie godziny nie ma znaczenia (por sprawa 25965/04 Rantsev v. Cypr i Rosja oraz sprawa 26587/07Krupko i in v. Rosja).

Zatrzymanie w kordonie i uniemożliwianie wyjścia oznacza faktyczne zatrzymanie, doszło bowiem do ograniczenia jej praw przy pomocy przymusu. Skoro ktoś zostaje zatrzymany, to ma określone prawa, takie jak bycie poinformowanym o przyczynie zatrzymania, dostęp do adwokata, trzeba też sporządzić protokół. Ewie Siedleckiej wszystko to uniemożliwiono. A zatem jej prawa jako zatrzymanej zostały naruszone;

Zatrzymanie dziennikarki oznacza też, że władze utrudniały jej wykonywanie pracy, która polega na zbieraniu informacji – a to narusza EKPC. Zatrzymując skarżącą w „kotle”, władze uniemożliwiły jej skorzystanie z gwarantowanej przez Konwencję wolności zgromadzeń.

RPO wskazuje też, że prawo do pokojowych zgromadzeń jest prawem „pochodnym” do wolności słowa; protest Siedleckiej by tak naprawdę jej ekspresją wypowiedzi o charakterze politycznym (protest przeciwko wprowadzeniu prawa o zgromadzeniach dającego pierwszeństwo zgromadzeniom cyklicznym). Naruszając jej prawo do zgromadzeń i wynosząc ją z miejsca demonstracji, doprowadzono do naruszenia jej wolności słowa.

Podczas korzystania z wolności wypowiedzi politycznej albo wypowiedzi o istotnym znaczeniu dla debaty publicznej (jak w tej sprawie), jej ochrona powinna być szersza.

VII.613.137.2020

Zatrzymania po manifestacji w obronie RPO po wyroku TK. Interwencja Rzecznika w KSP

Data: 2021-04-19
  • Zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronioną formą zgromadzeń publicznych
  • RPO interweniuje u komendanta stołecznego policji ws. zatrzymań podczas takiej manifestacji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności ustawy o Rzeczniku  

Poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziło zwłaszcza używanie środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy 15 kwietnia 2021 r. w Warszawie. Z informacji mediów wynika, że część protestujących została zatrzymana.

Zgromadzenie było motywowane wydaniem tego dnia wyroku TK  ws. wykonywania przez RPO zadań po upływie jego kadencji. Należy zatem uznać, że miało ono charakter zgromadzenia spontanicznego. Dlatego też RPO  przypomina KSP raz jeszcze standardy ochrony zgromadzeń spontanicznych,

Są one  dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń publicznych. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

Istotą spontanicznych zgromadzeń publicznych jest możliwość natychmiastowej reakcji na najważniejsze wydarzenia i zmiany zachodzące w przestrzeni publicznej. Bezpośredniość i szybkość reakcji jest często warunkiem jej skuteczności, zapobiega ewentualnej eskalacji napięć, konfliktów, czy poszerzenia zakresu naruszenia prawa.

W opinii Rzecznika spontaniczność pewnych zgromadzeń publicznych jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość przeprowadzenia spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Spontaniczne zgromadzenia powinny być uważane za cechę zdrowej demokracji, której należy się spodziewać, a nie którą chcemy wykluczać. W takim przypadku rolą władz powinno być ochrona przez umożliwienie zorganizowania zgromadzenia.

Prawo powinno wyraźnie przewidywać wyjątek od wcześniejszego zawiadomienia organów władzy o zgromadzeniu w przypadkach, kiedy takie zgłoszenie jest niemożliwe czy niepraktyczne. Jednocześnie osoba, której postawiono zarzuty zorganizowania czy udziału w takim spontanicznym zgromadzeniu, powinna posiadać możliwości bronienia się. Wreszcie, jeśli istnieją uzasadnione podstawy dla nie wypełnienia obowiązku notyfikacji, to wtedy organizatorzy nie powinni ponosić z tego tytułu odpowiedzialności.

Policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to, aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do naruszeń. Nie można zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej, szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia.

Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia. Także zastosowane przez Policję wobec uczestników zgromadzeń publicznych środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. Również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi  ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia możliwości korzystania z praw innych osób.

Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy.

Jest oczywiste, że ze względu na pandemię należy stosować niezbędne wytyczne sanitarne, w tym korzystać z maseczek oraz zachować rekomendowane odległości między uczestnikami. Sytuacja zgromadzenia spontanicznego nie wyłącza konieczności stosowania tych zasad.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dzierżaka o podanie podstawy prawnej podjętych działań oraz informacje o dokonanych zatrzymaniach.

VII.613.8.2021

Młodzi obywatele mają prawo do protestu i wyrażania opinii. RPO do Policji w całej Polsce

Data: 2021-04-16
  • Osoby niepełnoletnie mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, korzystając z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych.
  • Ograniczenia stosowane przez władze – i egzekwowane przez Policję – są niekonstytucyjne, bo nie mają odpowiedniego umocowania w ustawach, a łamią wolności zapisane w Konstytucji.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina o tym wszystkim komendantom wojewódzkim Policji a także pełnomocnikowi Komendanta Głównego Policji ds. Ochrony Praw Człowieka Krzysztofowi Łaszkiewiczowi.
  • RPO z niepokojem obserwuje bowiem coraz częstsze ingerencje policjantów w wolność zgromadzeń młodych ludzi.

Od początku roku RPO kilkukrotnie już podejmował ingerencje w tego rodzaju sprawach.

  • W styczniu 2021 r. Rzecznik interweniował w sprawie nastolatka, członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który podczas demonstracji używał przez chwilę megafonu (upomniany przez policjantów odłożył go). Policja zawiadomiła w sprawie sąd rodzinny o jego demoralizacji.
  • Kolejną sprawą, w której Rzecznik podjął interwencję, jest sprawa uczennicy, która wzięła udział w manifestacji w Poznaniu i zabrała na niej głos – na początku i na końcu zgromadzenia. Policja miała na tej podstawie uznać, że młoda kobieta jest organizatorką zgromadzenia publicznego. Prowadzone wobec niej postępowanie ma zmierzać do postawienia młodej obywatelce zarzutów z art. 52 §  2 pkt 2 Kodeksu wykroczeń.
  • Postępowanie w podobnej sprawie zostało wszczęte również w związku z zarzutem organizacji zgromadzenia publicznego przez młodą osobę w Oleśnicy. W tym przypadku postępowanie to zmierza do postawienia zarzutów z art. 165 § 1 Kodeksu karnego.
  • Dolnośląskie Centrum Praw Człowieka we Wrocławiu poinformowało, że wrocławska policja prowadzi postępowanie wobec osoby 17-letniej w celu ukarania jej za to, że w czasie proekologicznego protestu siedziała na chodniku.

Rzecznik zwraca uwagę, że również osoby niepełnoletnie w Rzeczypospolitej Polskiej mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym i w tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji RP). Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20 listopada 1989 r.  Art. 13 ust. 1 tej Konwencji gwarantuje dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi, a art. 15 ust. 1 - wolność pokojowych zgromadzeń dzieci.

Kwestie te mają szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Są one uznawane przez Policję za nielegalne i z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów podejmowane są działania sankcyjne.

Tymczasem Rzecznik od wielu miesięcy stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń wykonawczych zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzielają sądy powszechne (zob. np. postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 maja 2020 r. sygn. akt VI ACz 339/20).

Podejście do zgromadzeń publicznych w pandemii jest szczególnie ważne z perspektywy udziału w nich osób nieletnich. Policja bowiem ocenia to wówczas jako przejaw demoralizacji osoby niepełnoletniej i kieruje sprawy do sądów rodzinnych.

Przypadek szczególny: protest w formie siedzenia na chodniku

RPO w wystąpieniu szerszej analizie poddaje sprawę protestu polegającego na siedzeniu na chodniku.

Młoda osoba z Wrocławia została obwiniona o to, że naruszyła ład i porządek publiczny poprzez siedzenie na chodniku, tj. o czyn z art. 51 § 1 k.w. Tymczasem siedzenie na chodniku – jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego – nie wypełnia znamion  przepisu.

1. To nie jest zakłócanie porządku

W wyroku z 22 maja 2019 r. (sygn. akt IV KK 219/18) dotyczącym pojęcia „zakłócania” spokoju lub porządku publicznego Sąd Najwyższy wskazał, że przedmiotem ochrony, określonym w art. 51 k.w., jest prawo obywateli do niezakłóconego spokoju i porządku publicznego oraz niezakłócony spoczynek nocny, które to nie powinny być zakłócone jakimikolwiek zachowaniami wykraczającymi poza ogólnie, czy też zwyczajowo przyjęte normy społecznego zachowania się. Użycie przez ustawodawcę określenia „zakłócenie" wskazuje, że chodzi o wywołanie gdzieś niepokoju, zamieszania naruszającego ustalony porządek, normy współżycia społecznego czy też naturalny bieg spraw, co w efekcie powoduje oburzenie, podenerwowanie lub zgorszenie. Zdaniem Rzecznika siedzenie na chodniku nie wypełnia wskazanych znamion, bowiem nie wykracza poza ogólnie, czy też zwyczajowo przyjęte normy społecznego zachowania się, nie powoduje także oburzenia, podenerwowania lub zgorszenia.

Z kolei analizując potencjalne zakłócenie porządku publicznego poprzez siedzenie na chodniku należy wskazać, że zachowanie to musiałoby wywołać stan, który w danym miejscu, czasie i okolicznościach, zgodnie z przyjętymi zwyczajami i obowiązującymi przepisami, uważa się za nienormalny i który, w obiektywnym odbiorze, odczuwany jest jako utrudnienie lub uniemożliwienie powszechnie akceptowanego sposobu zachowania się w miejscach dostępnych dla bliżej nieokreślonej liczby osób. Zdaniem Rzecznika siedzenie na chodniku nie jest zatem zachowaniem nienormalnym, które utrudnia lub uniemożliwia powszechnie akceptowane sposoby zachowania.

2. To forma korzystania z wolności zgromadzeń

Osobno należy wskazaną sprawę rozważyć w kontekście korzystania przez osobę małoletnią z wolności zgromadzeń poprzez formę protestu jaką jest siedzenie.

Forma ta jest powszechnie znaną pokojową formą protestu, wykorzystywaną przez studentów podczas strajków okupacyjnych (sit-in). W ostatnim czasie taką formę protestu przyjęły na przykład akcje solidarnościowe z zatrzymanymi osobami na Białorusi.

Przyjęcie zatem, że osoba ta uczestniczyła w pokojowym proteście siedzącym prowadzić, musi do wniosku, iż ochrona jej praw powinna być szersza, korzystała bowiem ona z konstytucyjnie chronionego prawa człowieka.

Warto odnieść się do obowiązującego w Polsce standardu wynikającego z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Już w 1989 roku w sprawie G przeciwko Republice Federalnej Niemiec (skarga nr 13079/87) uznano, że protest siedzący stanowi formę pokojowej manifestacji. W wskazanej sprawie uczestnicy protestu blokowali drogę na dwadzieścia minut co godzinę. Trybunał wskazał że pokojowe zgromadzenie nie obejmuje demonstracji, podczas której organizatorzy i uczestnicy mają gwałtowne zamiary, które powodują zamieszki. W sprawie Hakim Aydin przeciwko Turcji (skarga nr 4048/09), Trybunał zbadał czy doszło do nieproporcjonalnego naruszenia praw osoby, która demonstrowała swoje poglądy poprzez m.in. siedzenie na placu. Skarżący został aresztowany przez policję. Trybunał uznał, że demonstracja ta miała charakter pokojowy, ponadto zastosowanie środka karnego w tej sytuacji nie miało podstaw prawnych (not prescribed by law). Analizując możliwość ograniczenia prawa wynikającego z art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (wolność zgromadzeń) należy zatem przeprowadzić test proporcjonalności.

3. Policja nakłada sankcje zbędne i pozbawione podstaw

Badając opisaną tu sprawę osoby małoletniej siedzącej na chodniku, na wstępie należy zbadać, czy korzystała ona z wolności zgromadzeń publicznych. Mając na względzie trwający w tym czasie i miejscu strajk okupacyjny aktywistów ekologicznych, można uznać, że jej zachowanie miało na celu wyrażenie poparcia dla ich działań lub misji, która im przyświecała. Kolejnym krokiem jest zbadanie, czy działania podjęte przez policję miały odpowiednią podstawę prawną. Tutaj należy odpowiednio zbadać, czy art. 51 k.w. jest podstawą wystarczającą do ograniczenia wolności zgromadzeń, nie taki był bowiem cel ustawodawcy tworzącego wskazany przepis. Dodatkowo, w świetle wprowadzonych przepisów ograniczających wolność zgromadzeń w związku ze stanem pandemii, należy zbadać czy regulacje te zostały wprowadzone w odpowiedni sposób. Ograniczenia praw i wolności człowieka mogą bowiem zostać uregulowane jedynie na poziomie ustawy. Rozporządzenie, które zakazuje organizacji lub udziału w zgromadzeniu, bądź ogranicza możliwość zgromadzeń do udziału pięciu osób zdaniem Rzecznika wykracza poza określoną kompetencję ustawową i prowadzi do naruszenia istoty prawa, a tym samym jest niezgodne z konstytucją.

Następnie należy przeanalizować, czy działanie policji miało na celu ochronę jednego z celów określonych w ustępie 2 art. 11 Europejskiej Konwencji, tj. interesu bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwu, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób. Wniesienie przez policję wniosku o ukaranie można zinterpretować jako próbę ochrony porządku publicznego. W tym miejscu należy jednakże przeprowadzić kluczowy aspekt testu proporcjonalności, tj. zbadać czy działanie to było niezbędne w społeczeństwie demokratycznym. Zdaniem Rzecznika, nawet jeżeli uznamy, że siedzenie na chodniku może naruszać porządek publiczny, to zastosowanie wobec takiego czynu sankcji o charakterze karnym (art. 51 k.w.) nie jest proporcjonalne. Tym samym ingerencja w realizację wolności tej osoby była nadmierna a sankcja nałożona przez funkcjonariuszy policji zbędne i pozbawione podstaw.

VII.613.5.2021

Kobiety protestowały przeciw faszyzmowi na trasie Marszu Niepodległości. SN uniewinnił je po kasacji RPO

Data: 2021-03-26
  • Celem kobiet protestujących na Marszu Niepodległości w 2017 r. było wzbudzenie w społeczeństwie kategorycznego sprzeciwu wobec symboli i haseł propagujących niebywale szkodliwą i niedemokratyczną ideologię
  • Tak uznał Sąd Najwyższy, uniewinniając na wniosek RPO dwie kobiety, które w 2017 r. usiadły w proteście na trasie marszu. Ciążył na nich wyrok za "przeszkadzanie" temu zgromadzeniu
  • SN podkreślił, że kilka kobiet nie mogło zakłócić zgromadzenia kilkudziesięciu tysięcy osób

Sąd Najwyższy 9 lutego 2021 r. (sygn. akt II KK 431/20) uznał kasację Rzecznika Praw Obywatelskich na korzyść obu kobiet za „oczywiście zasadną”.

Historia sprawy

11 listopada 2017 r. na trasie Marszu Niepodległości w Al. Jerozolimskich stanęła grupa kobiet. Trzymały transparent „Stop faszyzmowi”;  wykrzykiwały też hasła „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”. Potem  usiadły na jezdni.

W tej sytuacji uczestnicy marszu omijali siedzące kobiety. Wielu było agresywnych: szarpano je, obrażano i kopano. W końcu zostały wyniesione przez uczestników z ulicy. Kobiety zawiadomiły prokuraturę. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie w sprawie naruszenia ich nietykalności. Opinię społeczną zbulwersował zwłaszcza fragment uzasadnienia, że w ten sposób manifestujący "okazywali niezadowolenie". RPO interweniował  w tej sprawie w prokuraturze.

Policja zarzuciła zaś kobietom wykroczenie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

27 września 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym (czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionych) uznał dziewięć protestujących za winne tego, że „wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami usiłowały przeszkodzić w przebiegu niezakazanego zgromadzenia w ten sposób, że usiadły na trasie przemarszu, czym utrudniały przemieszczanie się jego uczestników”.

W stosunku do dwóch kobiet wyrok nakazowy uprawomocnił się. Siedem pozostałych wniosło skuteczne sprzeciwy od wyroku.

24 października 2019 r. Sąd Rejonowy uniewinnił je. Podkreślił, że ich zachowanie nie było wykroczeniem. Stanowiło bowiem przejaw pokojowej manifestacji poglądów w przestrzeni publicznej. Sąd wskazał, że należy to oceniać w perspektywie konstytucyjnie gwarantowanej wolności wyrażania poglądów, co jest podstawowym prawem człowieka.

Argumentacja kasacji RPO

Zachowanie  obwinionych, polegające na tym, że usiadły na jezdni wspólnie z innymi na trasie marszu, nie  wyczerpywało znamion wykroczenia. Było to bowiem wypowiedzią symboliczną w ważnej kwestii społecznej i mieściło się w ramach wolności prawnie chronionej.

 "Przeszkadzanie” lub” „usiłowanie przeszkodzenia” musi mieć charakter bezprawny. Dlatego wykładnia tego przepisu Kw musi uwzględniać istotę wolności wyrażania poglądów. A jest ona chroniona i konstytucyjnie (art. 54 ust. 1 Konstytucji), i konwencyjnie (art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności).

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wśród sytuacji chronionych w ramach wolności wyrażania poglądów i przekazywania informacji mieszczą się także: prezentacja symboli oraz wypowiedzi w formie zachowania wyrażającego protest.

W sprawach dotyczących wolności wypowiedzi ETPCz wielokrotnie stwierdzał, że kwestie będące w zainteresowaniu społecznym, stanowiące wyraz indywidualnych przekonań politycznych, mogą być wyrażane nawet poprzez działania kontrowersyjne i o prowokującym charakterze.

Czynu obwinionych, które usiadły na jezdni, nie można traktować jako oderwanego od zachowań bezpośrednio go poprzedzających, czyli trzymania transparentu „Stop faszyzmowi” oraz wznoszenia okrzyków: „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”.

W ocenie RPO każde z tych zachowań stanowiło wypowiedź o różnej formie. To, że kobiety usiadły na trasie marszu, było niewerbalną i symboliczną wypowiedzią stanowiącą protest przeciwko ideologii faszystowskiej.

W chwili wydawania wyroku nakazowego powszechnie znany był fakt, że wśród uczestników marszu były osoby niosące transparenty o treściach ksenofobicznych, flagi z tzw. „ krzyżem celtyckim" czy znakiem „czarnego słońca” - symbolami utożsamianymi z międzynarodowymi ruchami głoszącymi rasizm i supremację białej rasy.

Nie można zatem traktować zachowania obwinionych jako nakierowanego na utrudnianie przemieszczania się uczestników marszu. Celem tego zachowania było wzbudzenie w społeczeństwie kategorycznego sprzeciwu wobec pojawiających się w trakcie Marszu Niepodległości haseł propagujących niebywale szkodliwą i antydemokratyczną ideologię.

Dlatego też trudno mówić o jakiejkolwiek, nawet znikomej, szkodliwości społecznej działania obwinionych, co także przemawia za ich uniewinnieniem.

Oczywiste jest zaś, że obwinione nie dążyły bezpośrednio do przeszkodzenia w przebiegu marszu. Przeciwko faszyzmowi protestowało dziewięć kobiet, a w tym miejscu i czasie uczestników marszu było zapewne kilkanaście tysięcy.

Wyrok SN i jego uzasadnienie

Kasacja jako zasadna w stopniu oczywistym podlegała uwzględnieniu na posiedzeniu bez udziału stron w trybie art. 535 § 5 k.p.k.  – orzekło troje sędziów SN. Uznali, że doszło do obrazy wskazanego w kasacji przepisu prawa materialnego.

11 listopada 2017 r. w Warszawie odbywało się zgromadzenie cykliczne „Marsz Niepodległości 2017”, na zorganizowanie którego zgodę wyraził 6 listopada 2017 r. Wojewoda Mazowiecki. Obwinione oraz siedem innych ustalonych kobiet, które również były obwinionymi w tej sprawie, początkowo szły w tym Marszu Alejami Jerozolimskimi, a około godz. 16.30, przed wejściem na Most Poniatowskiego, wszystkie odwróciły się, stanęły w szeregu i rozwinęły transparent „STOP FASZYZMOWI” oraz zaczęły wykrzykiwać hasła przeciwko faszyzmowi.

Obwinione, w wyniku agresywnego zachowania się wobec nich niektórych osób, usiadły na ulicy trzymając w dalszym ciągu transparent. Uczestnicy tego Marszu zaczęli omijać siedzące kobiety z obu stron, a po chwili zostały one usunięte z ulicy na pobocze. W Marszu tym uczestniczyło, jak podają różne źródła od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy osób. Wśród tych osób znajdowały się osoby niosące transparenty o treści ksenofobicznej, flagi z tzw. „krzyżem celtyckim” czy też znakiem „czarnego słońca”, a więc z symbolami  utożsamianymi jednoznacznie z międzynarodowymi ruchami głoszącymi rasizm i neonazizm oraz wznoszące okrzyki nawołujące do nienawiści i supremacji białej rasy.

W tej sytuacji faktycznej, analizując zachowanie (…) należy stwierdzić, że ich czyn nie zawiera znamion wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 k.w. Zgodnie z tym przepisem „kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia” podlega karze ograniczenia wolności lub grzywny.

Nie sposób natomiast potraktować zachowania obwinionych jako zmierzającego bezpośrednio i to w sposób bezprawny, do przeszkodzenia w przebiegu Marszu. Przy ocenie czynu obwinionych nie można bowiem pomijać tego, że ich zachowanie nie mogło w żaden sposób spowodować jakiegokolwiek istotnego zakłócenia w jego przebiegu skoro obwinione stanowiły zaledwie kilkuosobową grupę, a w zgromadzeniu brało udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Uczestnicy Marszu bez żadnego też trudu omijali z obu stron siedzące na ulicy kobiety.

Przede wszystkim jednak należy uznać, że zachowanie obwinionych stanowiło przejaw pokojowej manifestacji swoich poglądów w przestrzeni publicznej, którego celem było wzbudzenie w społeczeństwie kategorycznego sprzeciwu wobec pojawiających się w trakcie zgromadzenia „Marsz Niepodległości” wskazanych powyżej symboli i haseł propagujących niebywale szkodliwą i niedemokratyczną ideologię.

Zachowanie to należy oceniać w perspektywie prawnie zagwarantowanej wolności do wyrażania swoich poglądów. Wolność wypowiedzi jest niewątpliwie jednym z najważniejszych praw każdego człowieka i bez niego trudno wręcz wyobrazić sobie funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie i dlatego też znalazło swoje oparcie w art. 54 Konstytucji RP oraz ratyfikowanych przez Polskę umowach międzynarodowych, w tym w art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności czy Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

W swoim orzecznictwie również Europejski Trybunał Praw Człowieka zwraca uwagę na to, jak ważna jest dla każdego obywatela swoboda wypowiedzi w państwie demokratycznym i to nie tylko na gruncie prywatnym, ale też w sferze publicznej. Z uwagi na to, że (…) nie popełniły przypisanego im czynu, a zatem ich skazanie było oczywiście niesłuszne, konieczne było uchylenie zaskarżonego wyroku nakazowego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z 27 września 2018 r. i uniewinnienie ich od popełnienia przypisanego im wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 k.w.

II.510.664.2020

Sprawa nastolatka z Krapkowic ściganego za post na Facebooku o proteście kobiet

Data: 2021-03-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę opisaną na portalu Gazeta.pl. „Krapkowice. 14-latek udostępnił post o Strajku Kobiet, do domu przyszła policja. Jest komentarz komendy”.
  • Po analizie akt i przyjęciu wyjaśnień policji RPO stwierdza, że w sprawie doszło do naruszenia praw małoletniego.

17 listopada 2020 r. policjanci przeprowadzili interwencję w związku z udostępnieniem przez osobę małoletnią na jej profilu społecznościowym informacji o „krapkowickim spacerze”. Według policjantów celem wizyty w domu 14-latka była „rozmowa profilaktyczno-informacyjna”. Funkcjonariusze m.in. „informowali” małoletniego, że grozi mu 8 lat pozbawienia wolności za organizowanie nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii.

Na wniosek Rzecznika o podanie podstawy prawnej interwencji oraz okoliczności rozmowy policjantów z małoletnim, policja poinformowała, że funkcjonariusze udali się do miejsca zamieszkania chłopca na podstawie ustalenia, iż nieletni utworzył na swoim profilu portalu społecznościowego post, z którego „wprost wynikało”, że jest organizatorem i zaprasza inne osoby do udziału w zgromadzeniu. Komendant wskazał, że na okoliczność tych czynności została sporządzona notatka służbowa, która została przesłana do sądu rodzinnego, a funkcjonariusze nie podejmowali żadnych innych czynności w tej sprawie. Dodatkowo komendant policji w K. podniósł, że sprawa ma szerszy m.in. uchylanie się chłopca od uczestnictwa w lekcjach online. Komendant zapewnił również RPO, że wszystkie czynności podejmowane były z zachowaniem zasad poszanowania godności dziecka i jego rodziny, przeprowadzone w jak najdelikatniejszy sposób, aby nie wywoływały niepotrzebnych dodatkowych emocji.

Na podstawie akt postępowania sądowego Rzecznik ustalił, że we wniosku do sądu policja wskazała, że małoletni jest osobą zdemoralizowaną, o czym świadczy udostępnienie na portalu społecznościowym informacji o planowanym zgromadzeniu.

W ocenie Rzecznika w sprawie doszło do naruszenia praw małoletniego.

W pierwszej kolejności należy podkreślić, że wolność zgromadzeń jest wolnością konstytucyjną, a ograniczenia związane ze stanem epidemii nie mogą naruszać istoty tej wolności. Oznacza to bowiem, że poza stanem wojennym i wyjątkowym (art. 233 ust. 1 Konstytucji) polska Konstytucja wyklucza możliwość wprowadzania zakazu zgromadzeń nie tylko w formie rozporządzenia, ale także w formie ustawy.

Rzecznik zwrócił uwagę, że obowiązkiem każdego policjanta jest przestrzeganie wolności zgromadzeń i jej ochrona. W myśl art. 27 ust. 1 ustawy o Policji zawierającego rotę ślubowania wynika, że funkcjonariusz Policji ślubuje przede wszystkim służyć wiernie Narodowi i chronić ustanowiony Konstytucją porządek prawny.

Niedopełnienie tego obowiązku wynikającego ze złożonego ślubowania stanowi naruszenie dyscypliny służbowej wymienione expressis verbis w treści art. 132 ust. 3 pkt 1 ustawy o Policji. Ten porządek prawny ustanowiony Konstytucją, który zobowiązany jest chronić funkcjonariusz Policji wyklucza ustanowienie zakazu zgromadzeń poprzez wydanie rozporządzenia.

Niezależnie od tych fundamentalnych kwestii Rzecznik wskazał, że trudno podzielić stanowisko policji i uznać, że zaangażowanie młodego człowieka w życie publiczne i korzystanie przezeń z konstytucyjnej wolności zgromadzeń stanowi przejaw demoralizacji.

Osoby niepełnoletnie w Rzeczypospolitej Polskiej mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym i w tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. (Dz. U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526) – art. 13 ust. 1 tej Konwencji gwarantuje dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi, art. 15 ust. 1 Konwencji gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń dzieci.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne ze szkodą dla społeczeństwa i Państwa Polskiego.

Postanowienie Sądu wydane w przedmiotowej sprawie, o niewszczynaniu postępowania zdaje się w pełni potwierdzać powyższe stanowisko Rzecznika.

W oparciu o art. 14 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627), Rzecznik przedstawił Komendantowi KPP w K. uwagi na dostrzeżone naruszenie praw i wolności człowieka.

BPW.519.40.2020

RPO przystąpił do skargi konstytucyjnej obywatela dotyczącej zakazu zgromadzeń w pandemii

Data: 2021-03-09
  • RPO wskazuje, że ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 2008 r. nie może stanowić podstawy do całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych
  • Dlatego niezgodne z Konstytucją jest też wydane na jej podstawie zakazujące zgromadzeń rozporządzenie rządu z 2 maja 2020 r.

Skargę konstytucyjną (SK 4/21) złożył obywatel, który w maju 2020 r. chciał zorganizować zgromadzenie publiczne. Dostał od władz samorządowych informację, że zgłoszenia o zgromadzeniu nie może być przyjęte, bowiem rząd z powodu pandemii zakazał rozporządzeniem zgromadzeń publicznych.

Obywatel zakwestionował to rozstrzygnięcie przed sądem, ten jednak odmówił zajęcia się sprawą. Uznał, że pismo od władz samorządowych nie jest decyzją, która podlega ocenie sądu, ale tylko informacją.

W tej sytuacji jedyną drogą dla obywatela jest zakwestionowanie przepisów, na podstawie których odmówiono mu prawa do organizacji zgromadzenia. Obywatel złożył skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego już w maju 2020 r. Trybunał (po uzupełnieniu wniosku) nadał bieg sprawie w styczniu 2021 r. i 12 lutego zawiadomił o niej RPO. Dał mu przy tym dwa tygodnie na zajęcie stanowiska.

Jednak zgodnie z prawem RPO ma 30 dni na przedstawienie stanowiska (liczone od momentu przedstawienia zagadnienia przez TK). RPO wskazuje, że naruszanie tego terminu przez TK narusza zasadę lojalnego współdziałania władz wskazaną w preambule do Konstytucji.

Szczegółową argumentację prawną RPO przedstawi w późniejszym, zgodnym z przepisami terminie.

VII.613.3.2021

Nastolatek z Opola przed sądem rodzinnym za użycie megafonu podczas demonstracji. Interwencja prawna RPO. EDIT: sąd odmówił wszczęcia sprawy

Data: 2021-03-05, 2021-02-04
  • Sąd rodzinny w ogóle nie powinien badać sprawy nastolatka z Opola za użycie megafonu podczas demonstracji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego
  • Policja wniosła ją, powołując się na przepis zabraniający "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast”
  • Tymczasem przepisu tego nie stosuje się m.in. do legalnych zgromadzeń
  • A udział osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym nie może być uznany za przejaw demoralizacji
  • AKTUALIZACJA 5 marca 2021 sąd odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do tego postępowania sądowego, wniósł o odmowę jego wszczęcia (jeśli to jeszcze nie nastąpiło) lub jego umorzenie

W ostatnich miesiącach RPO obserwuje działania policji w związku z licznymi protestami społecznymi. Sygnalizuje też wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczące wprowadzanych w związku z pandemią ograniczeń dla wolności zgromadzeń.

Nieletni mają prawo do zgromadzeń i wolności słowa

Sprawa osoby nieletniej, czynnie zaangażowanej w sprawy społeczne i publiczne, ma istotnie znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności. Będzie też miała wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego.

Osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza tu osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne - ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji, jest w demokratycznym państwie prawa niemożliwe do zaakceptowania.

Także w stanie epidemii zgromadzenia są legalne

Ma to szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Policja uznaje je za nielegalne. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów, takich jak nastolatek, podejmowane są działania sankcyjne.

Rzecznik stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Z art. 57 Konstytucji wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że ograniczenia wolności zgromadzeń może określać wyłącznie ustawa.

Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzieliły już wielokrotnie sądy.

Policja zastosowała niewłaściwy przepis 

Wobec nastolatka policja zastosowała  art. 156 Prawa ochrony środowiska, którego celem jest ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem hałasu na otoczenie.

Głosi on: „1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu”.  Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Wykazanie społecznej szkodliwości zachowania realizującego nie tylko indywidualne prawo czy wolność, lecz przyczyniającego się do realizacji interesu publicznego – zamanifestowanie poglądów społecznych na sprawę o znaczeniu publicznym – w tej sprawie nie jest możliwe.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazał, że ust. 1 art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń. A zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane.

Nie było wykroczenia

Niewątpliwe jest zatem, że nastolatek nie dopuścił się zakazanego prawem zachowania, a tym samym nie popełnił zarzucanego mu wykroczenia.

Jego zachowanie polegało na wygłoszeniu oświadczenia przez megafon i było ograniczone w czasie. Trudno zatem uznać, że doprowadziło to do istotnego zakłócenia spokoju.

A wyższy poziom hałasu spowodowany publiczną demonstracją jest elementem wolności zgromadzeń publicznych i nie uzasadnia jej ograniczania -  jeśli nie przekracza rozsądnej miary.

Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji powinien być również pokojowy charakter demonstracji i jej bezpośrednie powiązanie z odbywającym się wówczas szczytem Rady Europejskiej.

Używanie urządzeń umożliwiających porozumiewanie się uczestników zgromadzenia i manifestowanie poglądów wpisuje się w istotę bezpośrednio w realizację wolności zgromadzeń. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, interpretującym art. 11 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w społeczeństwie demokratycznym prawo do swobodnego pokojowego zgromadzania się jest prawem podstawowym.

Wcześniejsze działania RPO

Wcześniej RPO o wyjaśnienia w tej sprawie prosił komendanta opolskiej policji. Podkreślał, że w takich sytuacjach należy udzielać pouczenia. Lepiej przysłużyłoby się to zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

Wśród wątpliwości Rzecznika był m.in. także argument  co do wybiórczości policji w stosowaniu art. 156 Prawa ochrony środowiska. - Nie stał się on podstawą do podjęcia działań przez policję chociażby wobec aktywistów, którzy przy pomocy samochodu wyposażonego w nagłośnienie upowszechniali treści zniesławiające osoby nieheteronormatywne – wskazywał Rzecznik.

VII.564.7.2021

RPO prosi ETPCz o możliwość przedstawienia uwag do sprawy dziennikarki Ewy Siedleckiej

Data: 2021-02-26
  • Rzecz dotyczy zatrzymywania obywateli w policyjnym "kotle", aby nie mogli brać udziału w zgromadzeniu. Red. Siedlecka była jedną z takich osób – i przedstawiła swoją sprawę przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (sprawa 13375/18, Ewa Siedlecka v. Polska)
  • Trybunał zajął się nią i przedstawił już polskim władzom pytania. RPO występuje więc do ETPCz z pytaniem, czy może przedstawić uwagi – jako organ powołany do ochrony praw człowieka
  • Sprawa dotyczy tzw. kontrmiesięcznicy smoleńskiej, ale ma znaczenie też dla zachowania policji wobec obecnych protestów

10 czerwca 2017 r. Obywatele RP zorganizowali kolejną kontrdemonstrację do zgromadzenia cyklicznego. W ramach protestu około stu osób, w tym dziennikarka, usiadło na trasie planowanego pochodu. Zostali przez funkcjonariuszy  wyniesieni z ulicy, a następnie legitymowani – przez ponad dwie godziny. W tym czasie nie mogli kontaktować się z adwokatami. Zdaniem skarżącej doszło więc do faktycznego pozbawienia jej wolności (zdaniem funkcjonariuszy obywatele pozostawali tylko „do dyspozycji policji”). Co więcej, jest to obecnie stała praktyka, zmierzająca do ograniczenia konstytucyjnej wolności zgromadzeń.

Polski sąd odrzucił te argumenty, uznając, że skoro policja ma prawo legitymować, to nie ma znaczenia, jak długo to robi.

Jednocześnie druga sprawa - dotycząca wykroczenia, które miało polegać na zakłócaniu zgromadzenia cyklicznego - została przez sąd I instancji umorzona, Uznał on, że działania obywateli nie wypełniały znamion wykroczenia, ponieważ obrona konstytucyjnej wolności zgromadzeń  nie jest społecznie szkodliwa. Po wydaniu tego wyroku sędzia został przeniesiony do wydziału rodzinnego, ale sąd II instancji już się sprawą nie zajął – bo się przedawniła.

Sprawy zamknięcia w policyjnym „kotle” i odmowy osądzenia działania obywateli w obronie Konstytucji dziennikarka wniosła do Trybunału w Strasburgu. Trybunał pod koniec 2020 r. zadał polskiemu rządowi pytania w tej sprawie, a to znaczy, że zamierza się sprawą zająć.

Trybunał zapytał:

  1. Czy skarżąca została pozbawiona wolności z naruszeniem art. 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności? (ten artykuł mówi o wolności osobistej).
  2. Czy doszło do naruszenia prawa skarżącej do wolności słowa? (art. 10).
  3. Czy nastąpiło naruszenie prawa skarżącej do wolności zgromadzeń? (art. 11).

Rzecznik Praw Obywatelskich, prosząc o możliwość przedstawienia uwag, wskazuje Trybunałowi, że na wszystkie te pytania z jego perspektywy należałoby odpowiedzieć twierdząco.

A problem przedstawiony Trybunałowi nie jest incydentem – jest związany ze stanem wolności zgromadzeń w Polsce. RPO przypomina, że sytuacja pogorszyła się wraz z wprowadzeniem do polskiego prawa instytucji „zgromadzenia cyklicznego”, która podzieliła obywateli na lepszych i gorszych. Jedni otrzymali prawo demonstrowania, innym wręcz zakazano wyrażania swoich opinii w pobliżu zgromadzenia cyklicznego (w zasięgu 100 m).

RPO od 2016 r. sygnalizował polskim władzom, że przepisy o zgromadzeniach cyklicznych naruszają postanowienia Konstytucji, która wszystkim obywatelom zapewnia wolność zgromadzeń. W 2017 r.  Trybunał Konstytucyjny uznał jednak te przepisy za zgodne z Konstytucją. A chodzi tu o Trybunał poddany od 2016 r. tak gruntownym zmianom, że nie pełni on już roli sądu konstytucyjnego, a w rozpoznaniu tej sprawy brały udział osoby, których status sędziego jest poważnie kwestionowany.

To właśnie w tej sytuacji skarżąca, znana w Polsce dziennikarka zajmująca się sprawami sądownictwa i praworządności, wzięła udział w zgromadzeniu obywateli wyrażających sprzeciw wobec uprzywilejowywania „zgromadzeń cyklicznych” organizowanych przez władze. Działania dziennikarki mają więc cechy działań strażniczych (watchdog), a znaczenie tej sprawy ma ogromne znaczenie dla polskiej debaty publicznej.

RPO chciałby też pokazać, że jeśli policja uniemożliwia obywatelowi swobodne przemieszczanie się, to pozbawia go w sposób bezprawny wolności (por. sprawa 61603/00 Storck v. Niemcy), a fakt, że trwało to „tylko” dwie godziny nie ma znaczenia (por sprawa 25965/04 Rantsev v. Cypr i Rosja oraz sprawa 26587/07Krupko i in v. Rosja).

Zatrzymanie dziennikarki oznacza też, że władze utrudniały jej wykonywanie pracy, która polega na zbieraniu informacji – a to narusza EKPC. Zatrzymując skarżącą w „kotle”, władze uniemożliwiły jej skorzystanie z gwarantowanej przez Konwencję wolności zgromadzeń.

VII.613.137.2020

Policyjne postępowanie wobec uczennicy, która przewodniczyła zgromadzeniu w Poznaniu. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-02-15

Jak podały media, uczennica wzięła udział w manifestacji w Poznaniu i zabrała na niej głos – na początku i na końcu. Policja miała na tej podstawie uznać, że młoda kobieta jest organizatorką zgromadzenia.

Demonstracja dotyczyła zakazu aborcji.

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się tą sprawą.

Prowadzone postępowanie ma zmierzać do postawienia młodej obywatelce zarzutów z art. 52 §  2 pkt 2 Kodeksu wykroczeń. Dlatego RPO wystąpił do insp. Roberta Kasprzyka, komendanta miejskiego policji w Poznaniu - na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - o pilne przesłanie szczegółowej informacji na temat stanu prowadzonego postępowania.

VII.613.2.2021

Ile osób może wziąć udział w spotkaniu roboczym przedstawicieli różnych firm? - pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-02-08

Pani ma zamiar zorganizować spotkanie robocze z pracownikami różnych firm, pyta o ograniczenia w liczbie osób mogących wziąć udział w takim spotkaniu.

O zakazie organizowania zgromadzeń, imprez, spotkań lub zebrań w obecnym czasie mówi § 28 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”. Znajdują się tam jednak pewne wyjątki.

Jednym z nich jest organizowanie spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych (§ 28 ust. 11 pkt 1 rozp.RM).

Jeśli więc planowane spotkanie robocze będzie miało charakter służbowy bądź zawodowy, jego organizacja jest prawnie dopuszczalna. Należy jednak pamiętać, aby odbywało się ono w miejscu, które umożliwia zachowanie minimalnej odległości 1,5 m. pomiędzy uczestnikami, a także o obowiązku zakrywania nosa i ust.

Stan prawny na dzień 05.02.2021 r.

Nastolatek z Opola przed sądem rodzinnym za użycie megafonu podczas demonstracji. Interwencja prawna RPO. EDIT: sąd odmówił wszczęcia sprawy

Data: 2021-03-05, 2021-02-04
  • Sąd rodzinny w ogóle nie powinien badać sprawy nastolatka z Opola za użycie megafonu podczas demonstracji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego
  • Policja wniosła ją, powołując się na przepis zabraniający "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast”
  • Tymczasem przepisu tego nie stosuje się m.in. do legalnych zgromadzeń
  • A udział osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym nie może być uznany za przejaw demoralizacji
  • AKTUALIZACJA 5 marca 2021 sąd odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do tego postępowania sądowego, wniósł o odmowę jego wszczęcia (jeśli to jeszcze nie nastąpiło) lub jego umorzenie

W ostatnich miesiącach RPO obserwuje działania policji w związku z licznymi protestami społecznymi. Sygnalizuje też wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczące wprowadzanych w związku z pandemią ograniczeń dla wolności zgromadzeń.

Nieletni mają prawo do zgromadzeń i wolności słowa

Sprawa osoby nieletniej, czynnie zaangażowanej w sprawy społeczne i publiczne, ma istotnie znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności. Będzie też miała wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego.

Osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza tu osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne - ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji, jest w demokratycznym państwie prawa niemożliwe do zaakceptowania.

Także w stanie epidemii zgromadzenia są legalne

Ma to szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Policja uznaje je za nielegalne. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów, takich jak nastolatek, podejmowane są działania sankcyjne.

Rzecznik stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Z art. 57 Konstytucji wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że ograniczenia wolności zgromadzeń może określać wyłącznie ustawa.

Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzieliły już wielokrotnie sądy.

Policja zastosowała niewłaściwy przepis 

Wobec nastolatka policja zastosowała  art. 156 Prawa ochrony środowiska, którego celem jest ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem hałasu na otoczenie.

Głosi on: „1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu”.  Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Wykazanie społecznej szkodliwości zachowania realizującego nie tylko indywidualne prawo czy wolność, lecz przyczyniającego się do realizacji interesu publicznego – zamanifestowanie poglądów społecznych na sprawę o znaczeniu publicznym – w tej sprawie nie jest możliwe.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazał, że ust. 1 art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń. A zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane.

Nie było wykroczenia

Niewątpliwe jest zatem, że nastolatek nie dopuścił się zakazanego prawem zachowania, a tym samym nie popełnił zarzucanego mu wykroczenia.

Jego zachowanie polegało na wygłoszeniu oświadczenia przez megafon i było ograniczone w czasie. Trudno zatem uznać, że doprowadziło to do istotnego zakłócenia spokoju.

A wyższy poziom hałasu spowodowany publiczną demonstracją jest elementem wolności zgromadzeń publicznych i nie uzasadnia jej ograniczania -  jeśli nie przekracza rozsądnej miary.

Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji powinien być również pokojowy charakter demonstracji i jej bezpośrednie powiązanie z odbywającym się wówczas szczytem Rady Europejskiej.

Używanie urządzeń umożliwiających porozumiewanie się uczestników zgromadzenia i manifestowanie poglądów wpisuje się w istotę bezpośrednio w realizację wolności zgromadzeń. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, interpretującym art. 11 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w społeczeństwie demokratycznym prawo do swobodnego pokojowego zgromadzania się jest prawem podstawowym.

Wcześniejsze działania RPO

Wcześniej RPO o wyjaśnienia w tej sprawie prosił komendanta opolskiej policji. Podkreślał, że w takich sytuacjach należy udzielać pouczenia. Lepiej przysłużyłoby się to zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

Wśród wątpliwości Rzecznika był m.in. także argument  co do wybiórczości policji w stosowaniu art. 156 Prawa ochrony środowiska. - Nie stał się on podstawą do podjęcia działań przez policję chociażby wobec aktywistów, którzy przy pomocy samochodu wyposażonego w nagłośnienie upowszechniali treści zniesławiające osoby nieheteronormatywne – wskazywał Rzecznik.

VII.564.7.2021

Nauczycielka ma "dyscyplinarkę" w sprawie protestów. Rzecznik interweniuje w Kuratorium Oświaty

Data: 2021-02-03
  • Nauczycielka języka polskiego i dyrektorka prywatnej szkoły podstawowej ma zarzuty dyscyplinarne narażania młodzieży na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, w których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści
  • I nauczyciele, i uczniowie mają prawo do demonstrowania swych poglądów, zwłaszcza w sprawach o ważnym znaczeniu społecznym - podkreśla RPO, który interweniuje w Kuratorium Oświaty

Na podstawie informacji mediów Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o działaniach rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim wobec nauczycielki języka polskiego i dyrektorki prywatnej szkoły podstawowej.

Media podają, że została ona wezwana przez rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień jako świadek w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym wobec nauczycieli.

Ma to związek z organizacją protestów ulicznych w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w październiku i listopadzie 2020 r. Nauczycielka otrzymała wcześniej pismo kuratorium z zarzutami narażania młodych osób na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, podczas których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści.

Nauczycielka odbiera działania kuratorium jako szykanowanie z powodu jej  poglądów oraz realizowania prawa do manifestacji swoich przekonań.

To kolejna sprawa podjęta przez RPO z urzędu, która dotyczy czynności kuratorów oświaty oraz rzeczników dyscyplinarnych w reakcji na udział nauczycieli w protestach.

Rzecznik podkreśla, że nauczyciele oraz uczniowie, tak jak wszyscy obywatele, mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. W tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Rzecznik od wielu miesięcy wskazuje, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne.

Nie przesądzając na obecnym etapie o naruszeniu praw podstawowych, RPO prosi rzecznika dyscyplinarnego o informację o stanie oraz wynikach postępowania. Pyta też o działania rzecznika w innych sprawach dotyczących udziału nauczycieli w protestach w latach 2020-2021.

VII.564.18.2021

Interwencja policji pod TK 28 stycznia. RPO prosi KSP o wyjaśnienia  

Data: 2021-02-03
  • Kilkanaście osób zatrzymano 28 stycznia podczas protestu społecznego pod Trybunałem Konstytucyjnym
  • RPO jest zaniepokojny używaniem przez policję środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywaniem protestujących w tzw. kotle
  • Pyta też o opisane w mediach brutalne działania wobec zatrzymanej Pani Katarzyny

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy na podstawie informacji w mediach podjął z urzędu sprawę działań policji wobec uczestników protestu pod Trybunałem Konstytucyjnym 28 stycznia 2021 r. Powodem protestu było ogłoszenie wyroku i uzasadnienia pisemnego do rozstrzygniecia TK z 22 października 2020 r., który zaostrzył prawo aborcyjne. 

Zatrzymano wtedy kilkanaście osób, które przewieziono do różnych komend pod Warszawą.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziło zwłaszcza używanie przez funkcjonariuszy środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywanie protestujących w tzw. kotle.

Dlatego prosi nadinsp. Pawła Dzierżaka, p.o. Komendanta Stołecznego Policji o szczegółowe informacje dotyczące:

  • podstaw faktycznych i prawnych podjętych interwencji (w tym: wylegitymowania, zatrzymań, przetrzymywania osób w tzw. kotle);
  • przyczyn wywiezienia zatrzymanych poza Warszawę;
  • liczby osób wylegitymowanych i zatrzymanych, podstaw faktycznych  i prawnych tych działań, czasu faktycznego pozbawienia wolności;
  • czy osoby zatrzymane wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie; jakie dalsze czynności są wobec nich prowadzone.

Ponadto RPO zwraca się o odniesienie się do formułowanych w mediach zarzutów pod adresem policji dotyczących okoliczności i przebiegu czynności wykonywanych z udziałem Pani Katarzyny. Chodzi w szczególności o podanie przyczyn wywiezienia jej po zatrzymaniu do jednostki poza Warszawę, brutalnego przeprowadzenia kontroli osobistej, uniemożliwienia przyjęcia leków, napicia się wody i zjedzenia bułki.

II.519.145.2021

Kurator sądowa nachodzi 17-latkę za udział w proteście w Kielcach. Interwencja RPO

Data: 2021-01-22
  • Kuratorka sądowa weszła bez pukania i przedstawiania się do mieszkania, by 17-latkę z Kielc wypytywać o jej udział w protestach społecznych
  • Policja zawiadomiła bowiem sąd o jej możliwej "demoralizacji”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę. Interweniuje w sądzie i miejscowej policji
  • Wskazuje na możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny

Media podały, że kuratorka sądowa odwiedziła 16-latkę z Kielc w związku z jej udziałem w protestach w obronie praw kobiet w listopadzie 2020 r., gdy została wylegitymowana przez policję.

Dziewczyna została obudzona przez nieznajomą kobietę, która weszła do jej domu przez otwarte drzwi. Wypytywała ją o udział nastolatki w manifestacji i dane rodziców. Dopiero w trakcie rozmowy przedstawiła się jako społeczny kurator sądowy i pokazała legitymację. Miała działać na polecenie sądu rodzinnego w Kielcach. Następnego dnia przeprosiła za opisaną sytuację.

Wizyta była wynikiem przekazania przez policję do sądu rodzinnego informacji na temat możliwej demoralizacji.

Budził to niepokój RPO z uwagi na przebieg procedury i możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny.

Dlatego Rzecznik prosi Kuratora Okręgowego Sądu Okręgowego w Kielcach o wyjaśnienia i informację, jakie dalsze działania podjęto w tej sprawie.

Ponadto o wyjaśnienia poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach. 

Zwrócił mu uwagę, że również osoby niepełnoletnie mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Korzystają  z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji) i udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Podobne gwarancje zawiera Konwencja ONZ o Prawach Dziecka z 1989 r.  Gwarantuje ona dziecku prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach, które go dotyczą, prawo do swobodnej wypowiedzi  oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Dlatego traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji jest trudne do zaakceptowania.

W indywidualnych przypadkach wnioski policji do sądu rodzinnego o zastosowanie środków przewidzianych w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich  mogą być słusznie uznane przez nieletniego i jego rodzinę za krzywdzące. Mogą też  powodować  obniżenie, czy wręcz utratę zaufania do państwa, które zgodnie z art. 5 Konstytucji jest przecież przede wszystkim zobowiązane do poszanowania praw i wolności obywatelskich. A każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych.

Wydaje się zatem, że pouczenie ze strony funkcjonariusza (zdając sobie równocześnie sprawę z oczekiwań organów władzy publicznej wobec policji), byłoby w większości przypadków wystarczające, a w odniesieniu do osób nieletnich służyło zachowaniu zaufania do organów państwa, w tym policji – wskazuje RPO.  

VII.564.10.2021

RPO rozmawia z mec. Karoliną Gierdal #PorozmawiajMY

Data: 2021-01-19
  • „Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie”.
  • Przesłanie na rok 2021?  Najważniejsza jest troska o innego człowieka osobę i budowanie oddolnych sieci wsparcia. Nadzieja istnieje zawsze. Świat jest bowiem bardzo skomplikowanych, nie wiemy, co robią inni. Jeśli nie my, to może inni coś wymyślą?
  • W taki sposób mec. Karolina Gierdal podsumowała rozmowę z RPO Adamem Bodnarem z cyklu #PorozmawiajMY.
  • Do odsłuchania tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8s6iAYCy5GM.

Mec. Karolina Gierdal zajmuje się udzielaniem pomocy prawnej osobom dyskryminowanym, jest prawniczką Fundacji przeciw Homofobii. Współtworzyła Kolektyw Szpila zrzeszający prawników i prawniczki świadczących darmową pomoc prawną dla uczestniczek i uczestników protestów w obronie osób LGBT+ i Strajku Kobiet.

Zdaniem Adama Bodnara Kolektyw Szpila pokazał, że można przebić skalę zaangażowania prawników z lat 70. i 80. Ale – jak dodała mec. Gierdal - korzystał on z doświadczenia anarchistów i anarchistek, którzy podobny system pomocy budowali od wielu lat, choć w mniejszej skali.

RPO pytał, które z wydarzeń ostatniego roku były dla tej działalności najważniejsze:

  • 13.06 - słowa prezydenta, że „LGBT to nie ludzie tylko ideologia”
  • 7.08 - zatrzymanie Margot i demonstracje w jej obronie
  • 22.10 - wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws aborcji

Karolina Gierdal odparła bez wahania, że 7 sierpnia. Wypowiedź prezydenta jest kulminacją homofobicznych wypowiedzi, które zaczęły się wiosną 2019 r. po uchwaleniu przez Warszawę deklaracji LGBT. Wtedy działanie polegające na rejestrowaniu okrutnych, strasznych wypowiedzi przedstawicieli władzy i Kościoła katolickiego, i reagowaniu na nie, zmieniło się. Trzeba było pomagać zatrzymanym.

RPO pytał o wydarzenia z tego dnia.

- Czekaliśmy wtedy z Margot na decyzję sądu o jej areszcie. Uważałam, że tego aresztu nie będzie, bo nie było do tego podstaw prawnych. Decyzja o 2 miesiącach aresztu była szokiem. Natychmiast więc włączył mi się tryb zadaniowy: prawniczki, która świadczy pomoc. Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie.

RPO: Wtedy policja rozwiozła ludzi po mieście - tak jak w maju wobec zbierających się przedsiębiorców. Jak znajdowaliśmy ludzi?

KG: Wymienialiśmy się informacją i z prawnikami i posłankami. Wszyscy krążyliśmy po komisariatach. Na Wilczej informacje dostawało się bez problemu, na komisariacie przy Jagiellońskiej trzeba było je wydobywać..

RPO: A jak wyglądało składanie zażaleń na te 48 zatrzymań?

KG: Złożyliśmy je i od listopada sprawy są rozstrzygane. Do tej pory wszystkie zażalenia zostały uwzględnione: do zatrzymań nie było podstaw. Szereg uzasadnień jest bardzo precyzyjna i prowolnościowa.

- Proszę jednak zwrócić uwagę, że 7 sierpnia zatrzymano osoby młode, niekarane, często przypadkowe, a skalę policyjnej przemocy pokazywały telewizje. Bardzo chciałabym wierzyć, że tak samo sądy będą się zachowywać badając zasadność zatrzymań osób o niższym kapitale kulturowym, biedniejszych, podejrzanych o pospolite przestępstwa, „nie takich jak my” – podkreśliła mec. Gierdal.

Teraz, jak dodała, adwokaci zamierzają składać wnioski o odszkodowania wobec skarbu państwa (nie wyniosą one więcej niż 1-2 tys. zł ).

Rozmowa przeszła na protest Strajku Kobiet po wyroku TK ws aborcji.

Jak adwokaci nie dali się zniechęcić policji

22 października, w dniu wyroku ogłoszonego przez Julię Przyłebską, mec. Gierdal była na proteście. Wtedy zatrzymano 16 osób. Noc spędziła więc już z potrzebującymi pomocy na komisariacie.

Demonstracje trwały od tego czasu wiele dni, ale policja zachowywała się bardzo różnie. Najwięcej osób zatrzymano 18 i 19 listopada. Wtedy wywieziono ludzi także poza Warszawę (mimo że, jak sprawdził Krajowy Mechanizm Prewencji Tosrtur, w Warszawie w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, tzw PdOZ, były miejsca). - Wydaje mi się, że wywożenie ludzi było ze strony policji próbą utrudnienia nam pracy: zauważyli, jak sprawnie działamy – powiedziała mec. Gierdal.

Jak adwokaci docierali do Grodziska Mazowieckiego, 40 km od Warszawy?

- Nasi prawnicy wierzą w swój zawód i w to, że osoba zatrzymana powinna mieć adwokata. Jechali tam po prostu, pro bono (dla dobra publicznego, bezpłatnie) – mówiła adwokatka. Przy czym w tym przypadku ludzie byli najpierw na komisariacie w centrum Warszawy, przy ul. Żytniej, a kiedy pojawili się adwokaci, zatrzymanych policjanci z Warszawy wywieźli do Grodziska. Ale adwokaci i tam pojechali. Czynności policyjne odbyły się w Grodzisku następnego dnia i policjanci z Żytniej musieli drugi raz te 40 km tam dojechać.

Naruszenia praw człowieka w czasie protestów

Adam Bodnar pytał o najpoważniejsze naruszenia praw obywateli w czasie zgromadzeń jesiennych.

Mec. Gierdal wyliczyła je tak:

  1. Przeszkadzanie w odbywaniu zgromadzeń, wolności konstytucyjnej;
  2. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego, stosowanie gazu, kotły policyjne;
  3. Legitymowanie bez podstawy prawnej, a w przypadku odmowy - wywożenie poza Warszawę „w celu ustalenia tożsamości”;
  4. Odmowy dopuszczenie prawnika na komendzie, nieinformowanie o podstawach zatrzymania;
  5. Sposób traktowania ludzi na komendach (od niepodania wody, przez niepodanie leków po tortury).

Publiczność pytała, czy podobne praw obywatelskich naruszenia zdarzały się wcześniej. I Adam Bodnar, i mec. Gierdal powiedzieli, że tak, ale nie w takiej skali. – Wcześniej zdarzały się działania wobec zgromadzeń, ale z wyjątkiem spraw kibicowskich nie było masowych zatrzymań. Były jednak przypadki nadużyć na komisariatach – podkreślił RPO.

A mec. Gierdal dodała: - Przyczyny obecnego stanu rzeczy były wcześniej, to nie zdarzyło się nagle w 2020 r. Nie jest bowiem prawdą, że dopiero teraz policja jest brutalna i zależna od polityków. To, co różni, to skala i fakt, że tym razem przemoc dotyka osób uprzywilejowanych, „takich jak my”.

Kolejne pytanie dotyczyło projektu rządzących, by odebrać ludziom prawo do nieprzyjmowania mandatu (prostą procedurę odmowy przyjęcia mandatu ma zastąpić - zgodnie z „poselskim” a rekomendowanym przez resort sprawiedliwości projektem - skomplikowana procedura, w której obywatel będzie musiał w krótkim czasie przedstawić sądowi złożone pismo prawnicze, by móc walczyć o uchylenie mandatu).

- Jeśli ten projekt zostanie uchwalony, to będziemy żyli w państwie policyjnym – powiedzieli rozmówcy. - Będzie trudniej, ale przygotujemy nowe instrukcje – dodała mec. Karolina Gierdal.

Na pytanie, jak pomóc prawnikom z Kolektywu Szpila, Karolina Gierdal odpowiedziała: najlepiej zakładać własne oddolne inicjatywy.

Była to ostatnia rozmowa RPO z trzech podsumowujących rok 2020.

Udział nieletnich w demonstracjach nie jest demoralizacją. Interwencja w obronie nieletniego członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Data: 2021-01-19
  • Prawo do demonstrowania poglądów dotyczy także nieletnich. Gwarantuje im to zarówno Konstytucja, jak i Konwencja o Prawach Dziecka
  • Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodzież do zainteresowania sprawami publicznymi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta opolskiej policji

Rzecznik podjął interwencję w sprawie nastolatka, członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który podczas demonstracji używał megafonu. Upomniany przez policjantów, odłożył megafon. Mimo to policja zawiadomiła w sprawie sąd rodzinny.

Podczas pandemii, na podstawie wydawanych rozporządzeń rządowych, policja traktuje zgromadzenia jako nielegalne. RPO wskazywał wielokrotnie, że wprowadzone rozporządzeniami zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Potwierdzają to także opinie sądów.

Podejście do zgromadzeń w pandemii jest szczególnie ważne z perspektywy udziału w nich osób nieletnich. Policja bowiem ocenia to wówczas jako przejaw demoralizacji i kieruje sprawy do sądów rodzinnych.

RPO przypomina, że osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Traktowanie udziału młodzieży w demonstracjach jest zatem przejawem realizacji należnych im wolności i nie może być odczytywane jako przejaw  demoralizacji. Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić bardzo pozytywnie. Represjonowanie takich zachowań może natomiast wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne.

RPO zwraca także uwagę, że każdy policjant składając ślubowanie zobowiązał się „chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny”. Ustawa o policji wskazuje zaś, że każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych. Zdaniem RPO należy rozważyć w takich sytuacjach udzielenie pouczenia, co lepiej przysłużyłoby się zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

VII.564.7.2021

To były tortury, co robiliście! Jak policja traktuje zatrzymanych na demonstracjach – debata organizowana wspólnie przez Biuro RPO i Gazetę Wyborczą po raporcie KMPT

Data: 2021-01-15
  • Policja zachowuje się na demonstracjach coraz bardziej brutalnie. Co z tego wynika dla zatrzymywanych? Muszą domagać się kontaktu z adwokatem. W razie pobicia muszą domagać się kontaktu z lekarzem. Muszą naprawdę znać swoje prawa w tym prawo do milczenia (to nieprawda, że rozmowność na komisariacie przyspieszy załatwienie sprawy) – to jest lekcja z ostatnich protestów, które wybuchły po jesiennym wyroku Trybunału Konstytucyjnej ws. aborcji.
  • Brutalność policjantów powstrzymana została jednak dzięki zorganizowanej, oddolnej i bezinteresownej pomocy wielu prawników. Każdy zatrzymany w czasie jesiennych demonstracji dostał bezpłatną pomoc adwokata!

Biuro RPO i Gazeta Wyborcza zorganizowały 15 stycznia debatę o reakcji policji na demonstracje obywateli. Pretekstem był raport ekspertów Krajowego Mechanizmu Tortur, czyli wyspecjalizowanego zespołu działającego w ramach Biura RPO. W czasie jesiennych demonstracji byli 21 razy w policyjnych miejscach zatrzymań. Rozmawiali z ludźmi, przeglądali dokumentację i nagrania z monitoringu. Ich raport trafił kilka dni temu do Policji i RPO czeka na odpowiedź. Ale, jak mówili uczestnicy spotkania, o tym, co ten raport zawiera, musi się dowiedzieć szeroka opinia publiczna.

(Przedstawiciel Policji na debatę nie przyszedł).

Widzowie debaty mogli się jednak dowiedzieć więcej o bezprecedensowej akcji adwokatów, który każdemu zatrzymanemu zapewnili pomoc.

- Adwokatów niosących pomoc jest dziś więcej niż w PRL. To jest rzecz naprawdę bez precedensu. Poświęcają czas i szansę na karierę. Organizują się w sposób niezwykle sprawny, by nikt nie pozostał bez ochrony. Naszym, obywatelskim zadaniem jest to, by takie inicjatywy powstawały w całym kraju, nie tylko w wielkich miastach – mówi RPO prof. Adam Bodnar.

Reprezentująca adwokacki Kolektyw Szpila Mec. Karolina Gierdal opowiadała, jak to działa. Jest jeden telefon, na który może dzwonić każdy zatrzymany i poprosić o pomoc. 130 adwokatów jest gotowych do pomocy, jedzie na miejsce, pomaga.

Ta działalność przynosiła efekty: z raportu KMPT wynika, że policja była brutalna, ale to zmieniało się na komisariatach. Bicie, gazowanie, poniżanie zdarzało się po zatrzymaniu i w czasie transportu. Na komisariatach zatrzymani, często bardzo młode osoby, owszem, nie były dobrze informowane o swoich prawach, często spędzały godziny w oczekiwaniu na „czynności”. Ale dostawały pomoc adwokatów. Tak, policja utrudniała ustalenie, gdzie jest dana osoba (proceder wywożenia zatrzymanych na komisariaty do odległych dzielnic albo poza miasto), ale na ogół kiedy człowiek wnosił o adwokata, on czekał już w dyżurce. Bo wiedział, był już wezwany – system działał. Bo – jak zauważyła mec. Gierdal – policja nie przeszkadzała (choć - co dodał Przemysła Kazimirski - to obowiązkiem przedstawicieli państwa jest w takiej sytuacji zapewnienie człowiekowi pomocy adwokata).

Mec. Gierdal zwróciła uwagę, że brutalne zachowanie policji wobec obywateli nie jest nowością. Przed 2020 rokiem, także przed 2015, zdarzały drastyczne naruszenia praw człowieka. Ale po raz pierwszy problem dotknął „ludzi, których znamy”. Dziś każdy z nas, nasi znajomi, nasze dzieci, mogą być zatrzymane bez ważnego powodu, pobite, poniżone.

- Dziennikarz, parlamentarzysta, obywatel to dziś osoba o statusie wysokiego ryzyka  - mówiła zastępczyni RPO Hanna Machińska, która w Biurze RPO nadzoruje pracę KMPT. Jeździła ona jesienią na komisariaty, rozmawiała z zatrzymanymi, interweniowała, kiedy ludzie potrzebowali pomocy. W czasie debaty opowiedziała, co widziala:

– O drastyczności sytuacji świadczą sceny, które widzieliśmy i które zostały udokumentowane: bicie, pałki teleskopowe, kajdanki, gaz, zastraszanie - mówiła. Na moich oczach młodą, skutą dziewczynę prowadził do toalety tłum mundurowych. Po co? Młodej osobie złamano rękę przy zatrzymaniu. Osoba powszechnie znana i starsza została tak brutalnie potraktowana w radiowozie, że musi iść na rehabilitację barku. Cukrzyk omdlał w oczekiwaniu na „czynności”, jakby nie można było tego inaczej załatwić.

Co mówi prawo?

Nasza Konstytucja (art. 40) bezwzględnie zakazuje tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Robi to – jak przypomniał RPO Adam Bodnar – bo jej twórcy pamiętali, jak prawa człowieka były w Polsce łamane za PRL.

Protokół do Konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania, nakazuje państwom-sygnatariuszom, by tym zjawiskom przeciwdziałać, a nie działać tylko po szkodzie. Dlatego postał Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego eksperci muszą regularnie wizytować miejsca pozbawienia wolności i sprawdzać, czy nie dzieje się tam coś, co doprowadzi do złamania praw człowieka.

Od czasu zatrzymania Margot w nocy 7/8 sierpnia i demonstracji tym spowodowanej KMPT stale monitoruje komisariaty. Są z ludźmi zatrzymywanymi. - Musimy patrzeć władzy na ręce i domagać się respektowania gwarancji konstytucyjnych dla zatrzymanych po zgromadzeniach – powiedział Adam Bodnar. Dlatego też powstał raport o zatrzymywaniach jesienią.

Ale KMPT już wcześniej ustaliło, co trzeba zrobić, by do tortur nie dochodziło, a policja stosowała przemoc tylko wtedy, gdy pozwala na to prawo i jest to adekwatne do sytuacji. Chodzi m.in. o to, by każdy zatrzymań miał natychmiastowy dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej, by był badany przez lekarza (obie te rzeczy powstrzymują bicie), by był w sposób jasny (a nie w urzędowym żargonie) informowany o przysługujących mu prawach. By w końcu w Kodeksie karnym było przestępstwo tortur.

Polskie państwo tych postulatów od lat nie realizuje.

Demonstracje Strajku Kobiet jesienią 2020 r. – jak wyglądała interwencja Policji?

Postępowanie zmieniało się - raz policjanci działali na ostro, a raz rozładowywali napięcie. 

Mówi mec. Gierdal: 22 października zatrzymano 16 osób, a w następnych dniach - tylko pojedyncze osoby. Policja deeskalowała napięcie. 18 i 19 listopada znowu się to zmieniło i zatrzymanych było dużo więcej. Policja znów ostro stosowała środki przymusu. Potem znowu złagodniała.

Szef Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur Przemysław Kazimirski zwrócił uwagę, że z punktu widzenia obywateli zatrzymania dzieliły się na dwa etapy:

  • samo zatrzymanie i transport na komisariat (działania brutalne)
  • oraz pobyt na komisariacie (powrót do pewnych standardów).

Przy zatrzymaniu środki przymusu byty stosowane bez patrzenia na okoliczności – wobec ludzi, którzy nie stawiali oporu (policja np. postanowiła nie gazować leżącego demonstranta, gdy odkryła, że to kobieta; jeden z mężczyzn został dotkliwie pobity w radiowozie i brutalnie potraktowany w izbie wytrzeźwień, co widać na nagraniach). Gaz łzawiący stosowany był bezmyślnie – podrażnienie gazem powoduje kaszel, a to zwiększa ryzyko rozprzestrzenienie koronawirusa. Policjanci się nie przedstawiali, nie podawali powodów zatrzymania, albo podawali powody inne niż potem były w dokumentacji – mówił Kazimirski.

Nie omijało to też dziennikarzy, którzy byli brutalnie traktowani oraz zatrzymywani. Policja przyznała sobie prawo do oceny, kto z osób oznaczonych jako PRESS jest naprawdę dziennikarzem, a kto „dziennikarzem z niewłaściwymi poglądami", więc można go traktować jak … obywatela.  Zwrócił na to w dyskusji uwagę I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Jarosław Kurski.

Od momentu zatrzymania do akcji wkraczali jednak adwokaci. Choć takie akcje prowadzili też wcześniej, to skala ich jesiennego zaangażowania nie ma precedensu:

Kiedy tylko dowiadywali się, że ktoś jest zatrzymany, próbowali ustalić, gdzie ta osoba jest. Co nie było proste, bo zatrzymanych nie wywożono do komisariatu „zgodnie z właściwością”, ale różnie, do odległych miejsc, także poza miasto – mówiła mec. Gierdal. Nie wynikało to z przeciążenia komisariatów w centrum Warszawy. Sprawdził to KMPT – choć w Warszawie były wolne miejsca (w szczycie, 29 października, obciążenie warszawskich pomieszczeń dla osób zatrzymanych wynosiło maks. 80 proc.), zatrzymanych wywożono do Grodziska, Legionowa czy Ostrołęki. Nawet jeśli adwokat ustalił pobyt zatrzymanego i się z nim widział, po kilku godzinach mógł się dowiedzieć, że jego klient został wywieziony kilkadziesiąt kilometrów dalej…  Adwokaci jechali więc za ludźmi potrzebującymi pomocy.

W tym czasie, choć na tym etapie policja była mniej brutalna, z zatrzymywanymi bywało różnie. Nie byli informowani o swoich prawach (policja pokazywał tylko urzędowy druczek). Nie każdy wiedział, że ma prawo domagać się adwokata natychmiast. Że może milczeć. Mógł nie wiedzieć, że adwokat na niego już czeka w dyżurce, z kompletem pełnomocnictw (bo wezwali go znajomi zatrzymanego z demonstracji a on już zdołał ustalić, gdzie ta osoba jest). Nie wiedział, że jeśli policji przyjdzie do głowy zrobić przeszukanie osobiste, to może zażądać protokołu tak, by można było sprawdzić, jakie były podstawy zastosowania tego drastycznego i naruszającego prywatność środka.

Kiedy już adwokat spotkał się z klientem, to rzadko mógł porozmawiać z nim na osobności. To samo dotyczyło przedstawicieli RPO – tak jakby policja zapomniała o tym, że mandat Rzecznika pozwala na rozmowy w cztery oczy.

Zatrzymanie trwało długo – nieraz trzeba było spędzić na komisariacie całą noc, by doczekać się „czynności” rano, albo nawet po południu.

Stawiane zarzuty były dziwne. Często policjant mówił przy zatrzymaniu jedno, a co innego pisywał do dokumentów. Np. bardzo dobry uczeń zatrzymany z małym kartonikiem (z napisem „Twoja wolność to żaden grzech”) dostał zarzut napaści na policjantów i zniszczenia mienia. Po namyśle policjanci wycofali się ze zniszczenia mienia.

Na wszystkie zatrzymania zostały złożone zażalenia. Zdaniem adwokatów nie były bowiem konieczne - wystarczyło ludzi spisać i wezwać ich potem na przesłuchanie. Sprawy czekają teraz na rozpatrzenie w sądach (warto wiedzieć, że zażalenia na zatrzymania w czasie sierpniowych demonstracji są rozpatrywane na korzyść zatrzymanych. Sądy nie znajdują powodów do takiego traktowania).

Dlaczego Policja tak się zachowuje?

Zachowanie policji to czarne karty Policji po 1989 r. Następuje kompletna degradacja całej formacji, która przecież już cieszyła się uznaniem społecznym – mówi Hanna Machińska.  – Ale wśród policjantów jest wielu oddanych służbie. Jednego z nich zapytałam:

- Pan ma matkę, żonę, córkę?

- Tak, być może córka jest na demonstracji.

- I co?

Gest pokazujący, że decyduje góra.

Adam Bodnar potwierdza: po każdym drastycznym przypadku władze oświadczają, że mają pełne zaufanie do policji. Komendant Stołeczny Policji jest awansowany, choć sądy już potwierdziły bezzasadność zatrzymań w czasie majowych protestów przedsiębiorców.

Co więc trzeba robić?

Raport KMPT zawiera 30 rekomendacji. Trzeba się domagać ich realizacji. KMPT prowadzi też kampanię „Polska bez tortur”. Ważne, by media ją zauważyły (w Policji coraz więcej jest funkcjonariuszy nowych. Nie znają swoich uprawnień ani naszych – dla nich jest ta kampania). Trzeba doceniać i wspierać działania adwokatów. Naszym, obywatelskim zadaniem jest to, by takie inicjatywy powstawały w całym kraju, nie tylko w wielkich miastach Mec. Gierdal: To, jak ograniczać się będzie policja, zależy od nas. Musimy się tym interesować nie tylko, kiedy przemoc policji dotyczy nas, ale i innych. Musimy nauczyć się, że policja nie może stosować nieuzasadnionej przemocy wobec kogokolwiek, nie tylko wobec takich jak my.

O debacie

Transmitowana była na Facebooku "GW".

Prowadzący: Mikołaj Chrzan– zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"

Otwarcie: dr hab. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

Paneliści:

  • Jarosław Kurski, I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"
  • Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO
  • Karolina Gierdal, adwokatka, świadczyła pomoc prawną dla osób zatrzymanych podczas protestów Strajku Kobiet
  • Przedstawiciel policji

Ukarana za przeskoczenie barierek podczas "miesięcznicy smoleńskiej". Kasacja RPO

Data: 2021-01-11
  • Podczas jednej z "miesięcznic smoleńskich” obywatelka przeskoczyła przez barierkę oddzielającą kontrmanifestantów
  • Sąd uznał to za wykroczenie "usiłowania przeszkadzania zgromadzeniu” i ukarał ją grzywną
  • Uczynił to w trybie nakazowym, czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionej - co jest możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem nie ustalono, jak sam pobyt obwinionej po drugiej stronie barierek miałby przeszkadzać zgromadzeniu
  • Nie jest też jasne, czy barierki stawiano zgodnie z prawem oraz czy w ogóle ich przekraczanie było zabronione

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść tej obywatelki, a także dwóch innych osób, ukaranych w trybie nakazowym za przeszkadzanie legalnemu zgromadzeniu.

RPO ocenia, że sąd popełnił rażący błąd, wynikający z orzekania w trybie nakazowym. Gdyby wysłuchał był obwinionych i policjantów oraz obejrzał policyjne nagranie, być może wyrok byłby inny.

Kasacja kwestionuje, aby samo przebywanie po określonej stronie barierki można było uznać za wykroczenie -zwłaszcza właśnie w trybie nakazowym.

Historia sprawy

10 sierpnia 2017 r. wieczorem grupa obywateli manifestowała w Warszawie podczas cyklicznego zgromadzenia publicznego w hołdzie ofiarom katastrofy w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 r.

Jedna z kobiet przeskoczyła przez barierki wygradzające całe Krakowskie Przedmieście. Trzymając się barierki, odmówiła wykonania polecenia policjanta, by wróciła za odgrodzony teren. Dwóch innych uczestników kontrmanifestacji wznosiło zaś okrzyki pod adresem cyklicznego zgromadzenia.

Te trzy osoby zostały obwinione przez policję o wykroczenie. Podstawą był art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

W styczniu 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym uznał ich za winnych zarzucanego wykroczenia. Wymierzył im grzywny po 50 zł. Wyrok uprawomocnił się.

Argumenty kasacji

Wyrokowi temu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów, które miało istotny wpływ na jego treść. Polegało to na przyjęciu przez sąd, że i okoliczności czynów, i wina obwinionych nie budzą wątpliwości. Doprowadziło to do wyroku nakazowego, podczas gdy były istotne wątpliwości w świetle dowodów dołączonych do wniosków o ukaranie. Zgodnie z prawem powinno to spowodować skierowanie przez sąd sprawy do rozpoznania na rozprawie w normalnym trybie, z udziałem obwinionych.

Rzecznik wniósł by SN uchylił zaskarżony wyrok, a postępowanie umorzył wobec przedawnienia karalności (co następuje po trzech latach od wykroczenia).

W wątku kobiety jedynym w zasadzie dowodem są zeznania policjanta. Nie wynika z nich jednak, w jaki sposób przebywanie obwinionej po tej czy innej stronie barierki miało przeszkadzać w przebiegu zgromadzenia.

Z dowodów wskazanych we wniosku policji o ukaranie nie wynika również, w jakim celu obwiniona przeskoczyła przez barierkę. A wobec nieprzyznania się jej do winy i odmowy składania wyjaśnień nie można zakładać, że chciała ona  zakłócać zgromadzenie.

Ponadto nie jest także jasne, czy  barierki postawiono zgodnie z prawem i czy w ogóle ich przekraczanie było prawnie zabronione.

W ocenie Rzecznika, rażące jest zatem przyjęcie przez sąd, że samo przebywanie przez obwinioną po określonej stronie barierki, może być uznane za wykroczenie i to w trybie nakazowym, czyli bez jakichkolwiek wątpliwości.

Pozostałych dwóch obwinionych uznano za winnych usiłowania zakłócenia zgromadzenia poprzez wznoszenie głośnych okrzyków. Nie przyznali się do winy. Jeden z nich wskazał, że brali udział w legalnym zgromadzeniu o charakterze cyklicznym oraz że krzyczał w stronę prezesa PiS.

Nie zbadano zatem, czy korzystali oni z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) - a celem nie było zakłócanie innego zgromadzenia. Wolność zgromadzeń obejmuje bowiem także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Jedynym w zasadzie dowodem, mającym potwierdzać ich czyn, było zeznanie funkcjonariusza, który ich  legitymował.

Do wniosku o ukaranie dołączono protokół z przesłuchania uczestnika „miesięcznicy smoleńskiej”. Z jego zeznań wynika ważna okoliczność, zignorowana przez sąd: czy ewentualne okrzyki obu obwinionych rzeczywiście mogły zagłuszać przebieg obchodów. Według świadka kontrmanifestanci mieli sprzęt nagłośniający, ale został on wyciszony przez policję.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi, który ograniczył się do trybu nakazowego.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności sprawy. A to mogło zaś doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia – brzmi konkluzja kasacji RPO.

II.510.661.2020

Sprawa zamknięcia ulicy Wiejskiej bez wiedzy władz Warszawy. RPO do MSWiA

Data: 2021-01-07
  • Ulica Wiejska, przy której mieszczą się budynki parlamentu, została zagrodzona i zamknięta w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się od października 2020 roku.
  • RPO ustalił, że odbyło się to bez wiedzy władz miasta, choć wymaga to reorganizacji ruchu i dlatego policja ma prawny obowiązek o tym informować.
  • RPO zwraca też MSWiA uwagę, że okolice Sejmu RP są miejscem kluczowym dla debaty publicznej i częstokroć stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i osób przebywających w budynkach parlamentarnych, należy w sposób szczególny rozważyć proporcjonalność działań policji z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych – pisze Adam Bodnar do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Jednocześnie ulica Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zgodnie Prawem o ruchu drogowym (z art. 10 ust. 6). Wyłączenie ulicy w centrum miasta wiąże się zaś z koniecznością podjęcia szeregu działań zabezpieczających, umożliwiających reorganizację ruchu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się we wskazanej sprawie do Zarządu Terenów Publicznych Miasta Warszawy. Jak wynika z odpowiedzi, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, Zarządca nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Według ustaleń wygrodzenia zostały ustawiane przez Policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, w związku z koniecznością zapewnienia porządku i bezpieczeństwa kompleksu sejmowego na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.

Jednocześnie należy wskazać, że podmioty uprawnione (Policja, Żandarmeria Wojskowa lub wojskowe organy porządkowe) do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu (zgodnie z rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 2003 r.) zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarząd drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

VII.613.131.2020

Protestowały przeciw faszyzmowi na trasie Marszu Niepodległości - powinny być uniewinnione. Kasacja RPO na rzecz dwóch kobiet

Data: 2020-12-29
  • Na dwóch - spośród dziewięciu kobiet, które w 2017 r. usiadły w proteście na trasie Marszu Niepodległości - ciąży wyrok za "przeszkadzanie" temu zgromadzeniu
  • Pozostałe już wcześniej uniewinnił sąd; Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by wobec tych dwóch tak samo orzekł Sąd Najwyższy
  • Ich zachowania nie da się bowiem traktować jako wykroczenia 
  • Wyrażały one bowiem kategoryczny sprzeciw wobec pojawiających się na marszu haseł propagujących niebywale szkodliwą i antydemokratyczną ideologię faszystowską

RPO wniósł kasację na korzyść dwu kobiet do Izby Karnej SN. Wnosi o uchylenie wyroku i ich uniewinnienie.

Historia sprawy

11 listopada 2017 r. na trasie Marszu Niepodległości  w Al. Jerozolimskich stanęła grupa kobiet. Trzymały transparent „Stop faszyzmowi”;  wykrzykiwały też hasła „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”. Potem  usiadły na jezdni.

W tej sytuacji uczestnicy marszu omijali siedzące kobiety. Wielu było przy tym agresywnych: szarpano je, obrażano i kopano. W końcu zostały one wyniesione przez uczestników z ulicy. Kobiety zawiadomiły prokuraturę. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie w sprawie naruszenia ich nietykalności. Opinię społeczną zbulwersował zwłaszcza fragment uzasadnienia, że manifestujący "okazywali niezadowolenie". RPO interweniował  w tej sprawie w prokuraturze.

Policja zarzuciła zaś kobietom wykroczenie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

27 września 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym (czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionych) uznał dziewięć protestujących za winne tego, że „wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami usiłowały przeszkodzić w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego Marsz Niepodległości 2017  w ten sposób, że usiadły na trasie przemarszu, czym utrudniały przemieszczanie się jego uczestników”.

W stosunku do dwóch kobiet wyrok nakazowy uprawomocnił się. Siedem pozostałych wniosło skuteczne sprzeciwy od wyroku.

24 października 2019 r. Sąd Rejonowy uniewinnił je. W pisemnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że ich zachowanie nie było wykroczeniem. Stanowiło bowiem przejaw pokojowej manifestacji poglądów w przestrzeni publicznej. Sąd wskazał, że należy to oceniać w perspektywie konstytucyjnie gwarantowanej wolności wyrażania poglądów, co jest podstawowym prawem człowieka.

Argumentacja RPO

Zachowanie  obwinionych, polegające na tym, że usiadły na jezdni wspólnie z innymi na trasie marszu, nie  wyczerpywało znamion wykroczenia. Było to bowiem wypowiedzią symboliczną w ważnej kwestii społecznej i mieściło się w ramach wolności prawnie chronionej.

 „Przeszkadzanie” lub” „usiłowanie przeszkodzenia” musi mieć charakter bezprawny. Dlatego wykładnia tego przepisu Kw powinna być dokonywana systemowo i musi uwzględniać istotę wolności wyrażania poglądów. A jest ona chroniona i konstytucyjnie (art. 54 ust. 1 Konstytucji), i konwencyjnie (art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności).

Wolność wypowiedzi jest jednym z najważniejszych praw każdego człowieka. Bez niej trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie jednostki. W szczególności odnosi się ona do debaty publicznej w państwie demokratycznym.

Wolność wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego. Jej ograniczenia są w polskim porządku prawnym dopuszczalne jedynie, gdy są uzasadnione ochroną  bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, środowiska, moralności publicznej lub wolności i praw innych. Przesłanki te, jako wyjątki od zasady ochrony wolności wypowiedzi, powinny być interpretowane wąsko, a każda z nich odnoszona do koncepcji państwa demokratycznego.

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wśród sytuacji chronionych w ramach wolności wyrażania poglądów i przekazywania informacji mieszczą się także: prezentacja symboli oraz wypowiedzi w formie zachowania wyrażającego protest.

W sprawach dotyczących wolności wypowiedzi ETPCz wielokrotnie stwierdzał, że kwestie będące w zainteresowaniu społecznym, stanowiące wyraz indywidualnych przekonań politycznych, mogą być wyrażane nawet poprzez działania kontrowersyjne i o prowokującym charakterze.

Czynu obwinionych, które usiadły na jezdni, nie można traktować jako oderwanego od zachowań bezpośrednio go poprzedzających, czyli trzymania transparentu „Stop faszyzmowi” oraz wznoszenia okrzyków: „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”.

W ocenie RPO każde z tych zachowań stanowiło wypowiedź o różnej formie. To, że kobiety usiadły na trasie marszu, było niewerbalną i symboliczną wypowiedzią stanowiącą protest przeciwko ideologii faszystowskiej.

W chwili wydawania wyroku nakazowego powszechnie znany był fakt, że wśród uczestników marszu były osoby niosące transparenty o treściach ksenofobicznych, flagi z tzw. „ krzyżem celtyckim" czy znakiem „czarnego słońca” - symbolami utożsamianymi z międzynarodowymi ruchami głoszącymi rasizm i supremację białej rasy.

Nie można zatem traktować zachowania obwinionych jako nakierowanego na utrudnianie przemieszczania się uczestników marszu. Celem tego zachowania było wzbudzenie w społeczeństwie kategorycznego sprzeciwu wobec pojawiających się w trakcie Marszu Niepodległości haseł propagujących niebywale szkodliwą i antydemokratyczną ideologię.

Dlatego też trudno mówić o jakiejkolwiek, nawet znikomej, szkodliwości społecznej działania obwinionych, co także przemawia za ich uniewinnieniem.

Oczywiste jest zaś, że obwinione nie dążyły bezpośrednio do przeszkodzenia w przebiegu marszu. Przeciwko faszyzmowi protestowało dziewięć kobiet, a w tym miejscu i czasie uczestników marszu było zapewne kilkanaście tysięcy. A wydarzyło się to w Al. Jerozolimskich - na jednej z głównych ulic Warszawy.

II.510.664.2020

Ukarany w trybie nakazowym - miał przeszkadzać w zgromadzeniu upamiętniającym katastrofę w Smoleńsku. Rzecznik składa kasację. [AKTUALIZACJA] SN ją uwzględnia

Data: 2021-05-10, 2020-12-28
  • Obywatel uczestniczył w kontrmanifestacji wobec cyklicznego zgromadzenia upamiętniającego katastrofę w Smoleńsku
  • Sąd ukarał go grzywną za próbę przeszkadzania temu zgromadzeniu okrzykami; uczynił to w trybie nakazowym - bez rozprawy i wysłuchania obwinionego
  • Jest to możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem nie ustalono, jakie okrzyki wznosił obywatel, a przede wszystkim - czy nie realizował w ten sposób gwarantowanych konstytucyjnie wolności słowa i zgromadzeń
  • AKTUALIZACJA: 26 kwietnia 2021 r. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony przez RPO wyrok i umorzył postępowanie

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. 

W ocenie RPO wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów. Orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) jest dopuszczalne tylko wtedy, jeśli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości, z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. A w tej sprawie tak nie było.

Historia sprawy

Obywatel wraz z grupą innych został obwiniony przez policję o to, że w październiku 2017 r. na Krakowskim Przedmieście "usiłował przeszkodzić” cyklicznemu zgromadzeniu upamiętniającemu ofiary katastrofy w Smoleńsku. Przeszkadzanie miało polegać na okrzykach w kierunku tego zgromadzenia.

Zgodnie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

Wyrokiem nakazowym z 16 kwietnia 2018 r. Sąd Rejonowy uznał obywatela za winnego tego wykroczenia i ukarał go 300 zł grzywny. W maju 2018 r. sąd nie uwzględnił wniosku obwinionego o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku nakazowego. Wyrok ten uprawomocnił się.

Pozostali obwinieni w tej samej sprawie złożyli skuteczne sprzeciwy od wyroku nakazowego. Zostali potem uniewinnieni przez sąd.

Argumenty RPO

Materiał dowodowy nie wskazuje jednoznacznie, by obwinionemu można było przypisać zarzucany mu czyn.

Nie zbadano, czy korzystał on z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).  A wolność zgromadzeń obejmuje także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Przesłuchany przez policję obywatel nie przyznał się do zarzutu. Podkreślał, że brał udział w legalnej manifestacji protestacyjnej. Policja nie zebrała zaś dowodów na potwierdzenie czy też zaprzeczenie wersji obwinionego co do legalności tego zgromadzenia. Istotne było także, czy organizator kontrmanifestacji zgłosił i uzyskał zgodę organu gminy, czy też było to zgromadzenie spontaniczne.

Przewodniczący cyklicznego zgromadzenia zeznał zaś, że widział grupę osób, którą w powiązaniu z transparentem „kłamca”, utożsamił z osobami poprzednio zakłócającymi zgromadzenie. Nie wskazał, jakie okrzyki wznoszono. Według niego kontrmanifestacja znajdowała się mniej niż 100 m od zgromadzenia cyklicznego.

Policjant, który interweniował wobec obwinionego, nie wskazał w jakiej odległości od zgromadzenia cyklicznego doszło do zatrzymania. Nie podał też, jakie okrzyki obwinionego miały przeszkadzać zgromadzeniu.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi orzekającemu w trybie nakazowym.

Z zeznań świadków nie wynika zatem:

  • na czym polegało przeszkadzanie,
  • jakie wznoszono okrzyki,
  • jakie było natężenie zakłócenia stwarzanego przez obwinionego, 
  • czy i jakich środków nagłaśniających używano podczas zgromadzenia cyklicznego.

Dlatego zdaniem RPO w świetle zebranego materiału dowodowego nie można było jednoznacznie ustalić, czy obwiniony istotnie przeszkadzał lub usiłował przeszkadzać miesięcznicy, czy też realizował przysługujące mu konstytucyjne wolności. Dołączone do wniosku o ukaranie dowody nie były jednoznaczne.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby  wyjaśnić  wszystkie istotne okoliczności zdarzenia. A to mogło doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia. Inni bowiem obwinieni, którzy skutecznie wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego, po przeprowadzeniu rozprawy zostali w lipcu 2020 r. prawomocnie uniewinnieni.

Kasacja wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i  umorzenie postępowania wobec obywatela z powodu przedawnienia karalności. Od czynu upłynęły już trzy lata, a po takim czasie wykroczenie nie może być już ścigane.

Sąd Najwyższy rozpatrując kasację 26 kwietnia 2021 r. stwierdził:

Kasacja wniesiona w tej sprawie przez Rzecznika Praw Obywatelskich okazała się oczywiście zasadna.

Zaskarżony kasacją wyrok nakazowy, w okolicznościach procesowych tej sprawy, został wydany z rażącym naruszeniem art. 93 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) Zgodnie z tym przepisem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Rozstrzyganie w sprawie wykroczeniowej na posiedzeniu, bez udziału stron, możliwe jest więc tylko wtedy, gdy brak wątpliwości co do sprawstwa i winy obwinionego ma oparcie w załączonym do wniosku o ukaranie, a uznanym przez sąd za ujawniony, materiale dowodowym.

Tymczasem, jak słusznie podnosi się w kasacji, materiał dowodowy zgromadzony w toku czynności wyjaśniających, dołączony do wniosku o ukaranie, nie wskazywał jednoznacznie na to, że istniała możliwość przypisania [panu A.S]  popełnienia zarzucanego mu wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 kodeksu wykroczeń.

Na etapie czynności wyjaśniających, przesłuchany w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia, [pan A.S.] wyjaśnił, że nie przyznaje się do popełnienia takiego wykroczenia, a nadto dodał, że: „brał udział w legalnej manifestacji protestacyjnej". Świadek C.J. zeznał, że „w dniu 10 października 2017 roku pełnił funkcję przewodniczącego cyklicznego zgromadzenia publicznego w celu oddania hołdu ofiarom katastrofy w Smoleńsku", a także wskazał, że „zgromadzenie zostało zarejestrowane" i podał w jakim obszarze. Zwrócił uwagę na grupę osób, którą, w powiązaniu z treścią zawieszonego transparentu „kłamca", utożsamił z osobami poprzedniozakłócającymi zgromadzenie. Podał odległość mniejszą niż 100 m od planowanego zgromadzenia cyklicznego, a świadek ten nie podał, jakiej treści były okrzyki wznoszone przez tę grupę osób.

Z kolei świadek M.M.  zeznał, że: „podjął interwencję wobec mężczyzny, który krzykiem i hałasem zakłócał przebieg legalnego zgromadzenia cyklicznego", a także, że: „po wylegitymowaniu osobą okazał się być A.S. ". Nie podał jednak, w jakiej odległości od obszaru zgromadzenia cyklicznego doszło do zatrzymania obwinionego, ani też, w jaki sposób miał być czyniony przez obwinionego hałas i jakiej treści okrzyki obwinionego mogły przeszkodzić w przebiegu zgromadzenia publicznego.

Notatki służbowe i urzędowe funkcjonariuszy Policji wskazywały, że przebieg zgromadzenia publicznego, jak też tzw. kontrmanifestacji był rejestrowany zapisem DVD. Płyty DVD zostały dołączone do wniosku o ukaranie. Nie zostały one jednak odtworzone w toku czynności wyjaśniających, a zatem nie były znane sądowi orzekającemu w trybie nakazowym. Nie zostały też zebrane dowody na potwierdzenie, czy też zaprzeczenie, wersji obwinionego, co do legalności zgromadzenia, w którym brał udział. Istotnym zatem było, czy organizator tzw. kontrmanifestacji zgłosił i uzyskał zgodę organu gminy, czy też było to zgromadzenie spontaniczne w rozumieniu ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach! (Dz. U. z 2019 r., poz. 631).

Z zeznań świadków nie wynika przy tym, na czym polegało przeszkadzanie, jakie były treści wypowiadanych okrzyków, jak też nie wskazywały na natężenie zakłócenia, jakie miał stwarzać obwiniony, ani też, czy i jakie środki nagłaśniające były używane w odbywającym się zarejestrowanym zgromadzeniu cyklicznym.

W świetle takiego materiału dowodowego nie można było w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości ustalić, czy zachowanie obwinionego istotnie stanowiło wypełnienie czynności sprawczej „przeszkadzania lub usiłowania przeszkadzania" w rozumieniu art. 52 § 2 pkt 1 k.w. czy też w ten sposób realizował on przysługujące mu konstytucyjne wolności. Brak takiej pewności stanowił przeszkodę do wydania w niniejszej sprawie wyroku nakazowego w trybie art. 93 § 2 k.p.s.w.

Z powyższych powodów należało zaskarżony wyrok nakazowy uchylić.

Wobec tego, że zarzucany obwinionemu czyn miał mieć miejsce w dniu 10 października 2017 roku, z dniem 10 października 2020 roku upłynął okres przedawnienia jego karalności (art. 45 § 1 k.w.). Mając na uwadze, że karalność czynu z uwagi na upływ tego terminu ustała jeszcze przed wniesieniem kasacji (28 grudnia 2020 r.) i datą orzekania przez Sąd Najwyższy (26 kwietnia 2021 r.), nie miał w tej sprawie zastosowania art. 45 § 2 k.w. W związku z tym postępowanie wykroczeniowe należało umorzyć na podstawie art. 5 § 1 pkt 4 k.p.s.w., a kosztami Postępowania obciążyć Skarb Państwa.

II.510.663.2020

Policjanci podczas demonstracji - z widocznym numerem służbowym. Aby nie dochodziło do tortur, RPO proponuje MSWiA zmianę przepisów

Data: 2020-12-14
  • Obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności; mogą też utrudniać identyfikację tych, którzy przekraczają uprawnienia i dopuszczają się przemocy
  • Dla nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być niebezpieczny - manifestanci mogą być bowiem przekonani o ataku bojówek i stosować obronę konieczną
  • Dlatego podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego powinni oni mieć widoczne oznaczenie „Policja” oraz widoczny znak identyfikacji, np. numer służbowy
  • Także funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne indywidualne znaki identyfikacyjne, np. numer służbowy na hełmie

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o odpowiednią zmianę przepisów do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zaostrzający prawo aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. wywołało bezprecedensową falę pokojowych manifestacji w całym kraju. Protesty nie ustają. W ostatnich tygodniach manifestanci byli narażeni na nadmierne użycie siły przez policjantów i arbitralne zatrzymania. Sytuacja zdaje się eskalować. Policja coraz częściej stosuje wobec demonstrantów rozwiązania siłowe, używając m.in. gazu pieprzowego i pałek.

18 listopada 2020 r. w Warszawie grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała demonstrantów, używając pałek teleskopowych. W momencie interwencji funkcjonariusze nie mieli indywidualnych znaków identyfikacyjnych oraz oznaczeń wskazujących, że są policjantami. Część manifestantów była przekonana, że napadły  na nich nielegalne bojówki.

23 listopada 2020 r. w Warszawie zatrzymano fotoreporterkę w czasie wykonywania obowiązków służbowych, mimo że funkcjonariusze wiedzieli o jej zawodowym statusie.

Eskalacja rozwiązań siłowych policji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie trwającą od miesięcy eskalacją rozwiązań siłowych stosowaną przez funkcjonariuszy wobec demonstrantów. Wyraża też przekonanie, że obecne przepisy dotyczące identyfikacji policjantów wymagają zmiany, w celu ochrony manifestantów przed nieuzasadnionym użyciem siły przez funkcjonariuszy oraz aktami tortur i innych form okrutnego traktowania.

Rzecznik wykonuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur, tj. organu ustanowionego Protokołem fakultatywnym do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur. Jego zadaniem jest wskazywanie zagrożeń i propozycji ulepszeń, tak by wyeliminować ryzyko zaistnienia tortur oraz innych form okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z § 28 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z  20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów, funkcjonariusze policji obecni na demonstracjach (występujący w pododdziale zwartym) nie posiadają znaków identyfikacji imiennej i indywidualnej. W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy ustawa  o Policji (art. 61 ust. 2) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 4 lutego 2020 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (§ 2 ust. 2)  wymagają jedynie, by okazał on legitymację służbową, umożliwił odczytanie numeru służbowego i jego zanotowanie.

Dlaczego oznaczenia są konieczne 

Nie zawsze będzie to jednak możliwe, szczególnie podczas manifestacji, gdy do interwencji dochodzi podczas specyficznych, zmieniających się warunków otoczenia. Często ma ona charakter dynamiczny, a reakcje tłumu są nieprzewidywalne.

W ocenie RPO obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności oraz mogą utrudnić identyfikację tych z nich, którzy przekraczają swoje uprawnienia i dopuszczają się przemocy. Może to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych postępowań karnych. Taka sytuacja nie spełni też kryterium dokładności postępowania karnego, co należy uznać za naruszenie zakazu tortur w aspekcie proceduralnym.

W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być też dla nich niebezpieczny. Manifestanci mogą być bowiem przekonani, że zostali zaatakowani przez nielegalne bojówki i próbować stosować obronę konieczną w celu odparcia bezprawnego zamachu. Taka sytuacja może również doprowadzić do sytuacji konfliktowej i zamiast łagodzić towarzyszące zgromadzeniu napięcie między uczestnikami, a policją, może ono niepotrzebnie eskalować.

A znak identyfikacji indywidualnej to ważny środek zapobiegawczy służący ochronie praw człowieka, dyscyplinowaniu funkcjonariuszy oraz cenne narzędzie szkoleniowe.

Propozycje zmian

Zdaniem RPO funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne dla osób postronnych indywidualne znaki identyfikacyjne, umożliwiające ustalenie tożsamości funkcjonariusza przez odpowiednie organy. Może to być np. indywidualny numer służbowy znajdujący się w widocznym miejscu (np. na mundurze czy hełmie).

Z kolei nieumundurowani policjanci, realizujący swoje zadania w formie niejawnej w momencie ujawnienia, że są funkcjonariuszami (np. w czasie dokonania zatrzymania lub stosowania środków przymusu bezpośredniego) powinni posiadać widoczne oznaczenie POLICJA (znajdujące się np. na odblaskowej opasce, kamizelce czy identyfikatorze) oraz widoczny znak identyfikacji indywidualnej (np. numer służbowy).

Te środki identyfikacji powinny zostać założone przez nieumundurowanego funkcjonariusza niezwłocznie po podjęciu przez niego decyzji o ujawnieniu swojego statusu i zakomunikowaniu faktu, że jest on policjantem.

Gdyby sytuacja na miejscu nie pozwalała na takie rozwiązanie, oznaczenie POLICJA i indywidualny znak identyfikacyjny powinien zostać założony w najbliższym momencie, gdy będzie to możliwe oraz bezpieczne dla funkcjonariusza. 

Adam Bodnar rekomenduje, by praktyki te określić w przepisach rangi ustawy lub rozporządzenia. Pozwoli to na ujednolicenie praktyki policji i uniknięcie ewentualnych błędów i ich konsekwencji.

W wystąpieniu RPO przytacza standardy wypracowane przez ekspertów i instytucje międzynarodowe oraz organizacje pozarządowe, działające w obszarze ochrony praw człowieka i prewencji tortur oraz przykłady rozwiązań stosowane przez policje innych państw.

KMP.570.12.2020 

Czy zakaz zgromadzeń podczas pandemii nie łamie Konstytucji? Spotkanie RPO ze studentami

Data: Od 2020-12-10 do 2020-12-11
  • Czy zakaz zgromadzeń podczas pandemii nie łamie Konstytucji?
  • O to m.in. pytali rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara studenci Instytutu Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
  • W spotkaniu online 10 grudnia wzięło udział ponad 200 osób, w tym około 20 przedstawicieli kadry akademickiej.

- Pozornie wygląda to tak, że reguły są spełnione ponieważ art. 46 o chorobach zakaźnych daje możliwość w przypadku ogłoszenia stanu epidemii do ograniczania lub wręcz zakazu zgromadzeń – mówił prof. Adam Bodnar. Tylko, że to jest przepis, który był tworzony w innych czasach, kiedy stan epidemii występował w jakiś małych obszarach w kraju, a nie w całym państwie i nie w taki sposób, że stosowanie tego przepisu może doprowadzić do wyłączenia całkowitego organizowania pokojowych zgromadzeń. Z drugiej strony mamy pojęcie zgromadzeń spontanicznych, które to zgromadzenia są definiowane jako spontaniczna, nagła reakcja na jakieś wydarzenie publiczne. Natomiast kłopot polega na tym że jeżeli my będziemy tłumaczyli policjantowi, że uczestniczymy w zgromadzeniu spontanicznym to ten prawdopodobnie, niespecjalnie będzie chciał nas wysłuchać, tylko nas i tak spisze. Dopiero w sądzie będziemy mogli w pełni pokazać te wszystkie argumenty dotyczące Konstytucji, że delegacja ustawowa jest niepełna, albo jest niewystarczająca i że mocą rozporządzenia opartego na wątłej podstawie ustawowej ograniczamy zgromadzenia. I bardzo prawdopodobne, że te sprawy będą ludzie wygrywać.  

Władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Ja tego dostępu nie mam, nie mamy wszyscy a jeśli oczywiście chcemy jakiejś porady, mamy teleporadę, a za pieniądze mamy wszystkie świadczenia jakie do tej pory były i to łamie w mojej opinii podstawowe prawa człowieka w tym kraju – to kolejny problem, o który upominali się studenci. Rzecznik praw obywatelskich  podzielił ich zdanie, że absolutnie to prawo jest łamane w Polsce, tzn. pandemia nam udowadnia, że w dużej mierze to, czy przetrwamy, czy przeżyjemy obecnie zależy od przypadkowości, od wielu okoliczności - gdzie mieszkamy, czy były respiratory czy nie, czy karetka dojedzie na czas czy nie. Cały szereg elementów, które powodują, że z równością nie ma to wiele wspólnego.  

Studenci dopytywali się także o to, czy każdy uczeń lub student musi mieć we własnym zakresie możliwości techniczne do zdalnego nauczania, czy musi także na forum klasy czy grupy studenckiej upowszechniać swój wizerunek, czy ograniczenie handlu w niedzielę w dobie kryzysu, ograniczonej przestrzenią liczby osób w sklepie, nie utrudnia zbytnio dostępu do podstawowych dóbr. W rozmowie z rzecznik podkreślał, że wiele z działań, które podejmujemy, to skutek pewnego rodzaju „dorozumianej” zgody społecznej. Studenci mówili o prawie do wspólnego porodu z partnerką, prawie do rzetelnej informacji publicznej. Jedno z pytań dotyczyło naruszania rzetelności procedur sądowych w zakresie pisemnego przesłuchiwania świadka, czy też organizacji posiedzeń sądu na odległość w zakresie tymczasowego aresztowania. Studenci wskazali też na malejącą rolę  Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, spowodowaną bardzo wolnym rozstrzyganiem spraw. 

W swoim wystąpieniu RPO podkreślił, że mamy do czynienia z jednym z największych kryzysów i to w skali globalnej, który zmienia sposób postrzegania rzeczywistości gospodarczej, zdrowotnej i społecznej przez całe państwa, które za najważniejszy cel obrały sobie ochronę własnych obywateli. To karze na nowo przemyśleć charakter międzynarodowej wspólnoty. Prof. Adam Bodnar wskazał też, co jego zdaniem będzie ważne wtedy, kiedy pandemia minie. Po pierwsze, na pewno będzie to oznaczało konieczność przeorganizowania funkcjonowania naszego państwa i głębszego nastawienia na służbę publiczną – to  nie tylko urzędnik, policjant czy sędzia – tylko także lekarz i pielęgniarka, oraz pracownik sanepidu, który nigdy nie był doceniany za to co robi. Służba publiczna to są również nauczyciele, którzy też zostali wrzuceni na głęboką wodę z dnia na dzień jeśli chodzi i nauczanie zdalne. Druga rzecz, która będzie  wydaje mi się – najtrudniejsza w Polsce to jest kwestia tego w jaki sposób państwo ma funkcjonować w kryzysie finansów publicznych, przy konieczności poczynienia masowych oszczędności, kiedy i w jaki sposób ma utrzymać podobny poziom usług publicznych jak miał chociażby przed pandemią. A trzecia rzecz, która jest nie do końca wyjaśniona i jasna - jak będą się kształtowały mechanizmy odpowiedzialności odszkodowawczej skarbu państwa, bo wiele osób utraciło swoje dochody, utraciło swoje przedsiębiorstwa w wyniku błędów polityki państwa i nawet dotacje państwowe mogły tego nie zrekompensować.  

Podsumowując z pewnością pandemia to jest i będzie dla nas wielkie wyzwanie z punktu widzenia przestrzegania praw człowieka – mówił podczas spotkania ze studentami rzecznik Adam Bodnar.  

Policja podsumowała działania wobec Marszu Niepodległości

Data: 2020-12-10
  • Zatrzymano łącznie 309 osób, w tym 36 – wobec podejrzenia popełnienia różnych przestępstw
  • Jedna osoba dostała zarzut propagowania ustroju faszystowskiego; inna jest podejrzana o podpalenie mieszkania 
  • Nałożono 210 mandatów karnych
  • Sporządzono 56 notatek ws. skierowania do sądów wniosków o ukaranie za wykroczenia
  • Wobec 272 osób sporządzono notatki do sanepidu 

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań policji w związku z Marszem Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2020 r. Szereg zdarzeń podczas interwencji policji, relacjonowanych przez media, wymaga bowiem wyjaśnienia w kontekście zapewnienia ochrony praw i wolności uczestników Marszu oraz innych osób.

RPO poprosił Komendanta Stołecznego Policji o informacje:

  • Jaki był przebieg zdarzeń w okolicy Ronda de Gaulle’a, gdzie – jak wynika z przekazów medialnych – zostały użyte przez policjantów m.in. granaty hukowe i gaz łzawiący (ze szczególnym uwzględnieniem oceny prawidłowości reakcji policjantów i adekwatności użytych  środków przymusu bezpośredniego);
  • Jaki był przebieg zdarzeń na błoniach koło Stadionu Narodowego oraz na peronie stacji kolejowej i stacji metra (z oceną prawidłowości działań policjantów i użytych środków przymusu bezpośredniego);
  • W jakich okolicznościach policjanci użyli broni gładkolufowej; czy jej użycie było adekwatne i uzasadnione okolicznościami, jakie były skutki jej użycia;
  • Jakie działania podjęła policja w związku z podpaleniem racą mieszkania przy wiadukcie Mostu Poniatowskiego, czy sprawca bądź sprawcy zostali ustaleni i ewentualnie jakie dalsze czynności podjęto w tej sprawie;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, które podczas Marszu swoim zachowaniem (np. „hajlowaniem”) lub noszonymi symbolami (np. krzyżami celtyckimi) wyrażali aprobatę dla ideologii faszystowskiej;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, używających podczas zgromadzenia materiałów pirotechnicznych;
  • Jaka była przyczyna użycia środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny pochodzenia azjatyckiego na peronie stacji metra Stadion i nieudzielenia mu przez policjantów pomocy, której potrzebował;
  • Ile osób zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami, na jakich podstawach faktycznych i prawnych, jakie dalsze działania są  prowadzone wobec tych osób.

RPO prosił też o odniesienie się do stanowiska organizatorów Marszu, jakoby zajścia były wynikiem prowokacji policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu. 

Odpowiedź KSP

Komendant stołeczny nadinsp. Paweł Dobrodziej poinformował, że

  • sprawa dotycząca przebiegu działań prowadzonych 11 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej kryptonim „Niepodległość 2020" w rejonie sklepu Empik przy Al. Jerozolimskich 28, w trakcie których obrażeń ciała doznał Tomasz G., w ramach nadzoru podlega wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w tym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji,
  • w zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci pocisków gumowych miotanych z broni gładkolufowej przez funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariuszy Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach,
  • w zakresie wykorzystania środka przymusu bezpośredniego w postaci granatu hukowego przez funkcjonariusza Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Radomiu, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariusza, Komendantowi Wojewódzkiemu Policji zs. w Radomiu.

W zakresie stosowania przez funkcjonariuszy Policji garnizonu stołecznego środków przymusu bezpośredniego w trakcie zabezpieczenia w okolicach Stadionu Narodowego, czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji wdrożono w Komendzie Stołecznej Policji, Komendzie Rejonowej Policji Warszawa IV, Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie, Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie, Komendzie Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego zs. w Starych Babicach oraz Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie. Czynności pozostają w toku.

KRP Warszawa I prowadzi pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ śledztwo z art. 163 § 1 pkt 1 kk (podpalenie mieszkania). Jednej osobie przedstawiono zarzut o czyn z art. 164 § 1 kk w zw. z art. 163 § 1 pkt 1 kk w zb. z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

W toku czynności związanych z publikacją wizerunków osób uczestniczących w Marszu Niepodległości, których zachowanie było niezgodne z prawem, ustalono sprawcę, który idąc Mostem Poniatowskiego propagował ustrój faszystowski. KRP Warszawa VII prowadzi postępowanie przygotowawcze dotyczące propagowania faszystowskiego ustroju państwa. Przedstawiono zarzut o czyn z art. 256 § 1 kk.

W trakcie zabezpieczenia wylegitymowanych zostało 11 sprawców wykroczeń w związku z posiadaniem środków pirotechnicznych. Trzech sprawców posiadających środki pirotechniczne zostało ukaranych grzywną w drodze mandatu karnego. Wobec pozostałych sprawców wykroczeń w KRP Warszawa I oraz KRP Warszawa VII prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenie.

W trakcie zabezpieczenia zatrzymano łącznie 309 osób (w tym 1 osobę w związku z nakazem doprowadzenia do Aresztu Śledczego na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 2 ustawy o Policji w zw. z art. 79 § 2 kkw) .

Na podstawie art. 244 § 1 kpk zatrzymano 36 osób w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa z czego:

  • 10 - z art. 62 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o Przeciwdziałaniu Narkomanii,
  • 14 - z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 4 - z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk oraz art. 62 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o Przeciwdziałaniu Narkomanii,
  • 2 – z art. 158 § 1 kk,
  • 2 - z art. 222 § 1 kk i art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 223 § 1 kk w zb. z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 226 § 1 kk,
  • 1 - z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 278 § 1 i 5 kk w zb. z art. 275 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk.

Spośród 36 osób zatrzymanych jako osoby podejrzane o popełnienie przestępstwa:

  • 4 osoby przesłuchano w charakterze świadka w trybie art. 183 kpk,
  • 32 osoby przesłuchano w charakterze podejrzanego.

Wobec 1 podejrzanego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Wobec 17 podejrzanych prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Wobec 14 podejrzanych nie stosowano środków zapobiegawczych.

266 osób, w tym jedną osobę nieletnią, zatrzymano na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji wobec stwarzania bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia.

6 osób zatrzymano na podstawie art. 32e ustawy z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich, z uwagi na przejawy demoralizacji. Nieletnie osoby zatrzymane były doprowadzone do jednostek Policji, a następnie po sporządzeniu niezbędnej dokumentacji i wykonaniu wymaganych przepisami czynności zwalniane. Nieletnich przekazano opiekunom prawnym, a materiały spraw przesłano do właściwych Sądów Rodzinnych i Nieletnich.

Ponadto 11 listopada 2020 r. funkcjonariusze w wyniku podjętych czynności:

  • nałożyli 210 mandatów karnych,
  • sporządzili 56 notatek dotyczących skierowania do sądów wniosków o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • wobec 272 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Komenda Stołeczna Policji nie ma informacji w zakresie zajść w trakcie Marszu Niepodległości, które „były wynikiem prowokacji Policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu”.

II.519.1659.2020

Przemoc policji wobec dziennikarzy podczas Marszu Niepodległości. Są postępowania w policji, będzie ocena prokuratury

Data: 2020-12-07
  • Policja prowadzi czynności wyjaśniające w sprawie przemocy stosowanej wobec dziennikarzy relacjonujących Marsz Niepodległości 11 listopada 2020 r. w Warszawie 
  • Chodzi o bicie dziennikarzy przez funkcjonariuszy, stosowanie środków przymusu bezpośredniego oraz zranienie jednego z nich z broni gładkolufowej
  • Policja przekazała odpowiednie materiały Prokuraturze Rejonowej Warszawa Praga-Południe, która dokona oceny prawnokarnej
  • Komendant stołeczny nie odpowiedział zaś RPO,  jak chce zapewnić, by do takich gróźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłości

Rzecznik Praw Obywatelskich z ogromnym niepokojem przyjął informacje o przypadkach stosowania przez funkcjonariuszy przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości.

Jak wynika z informacji mediów, do szczególnie bulwersujących sytuacji doszło w okolicach dworca PKP Warszawa-Stadion. Wobec dziennikarzy zastosowano środki przymusu bezpośredniego (gaz łzawiący, pałki służbowe, granaty hukowe). Działo się tak mimo że dziennikarze mieli kamizelki z napisem PRESS oraz informowali funkcjonariuszy, że są na miejscu w celach służbowych. Wielu dziennikarzy odniosło obrażenia - fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry został trafiony w twarz gumową kulą w okolicach ronda de Gaulle’a.

Opisana sytuacja budzi ogromne wątpliwości z punktu widzenia wolności słowa i bardzo negatywnie wpływa na zaufanie obywateli do policji. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną potraktowani jako jedna ze stron konfliktu.

Prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalne demonstracje czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów do tego wydarzenia.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienie powodów sytuacji z 11 listopada oraz informację, jakie zamierza podjąć działania, aby do takich groźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłość.

Odpowiedź KSP

W odpowiedzi na pismo z 12 listopada 2020 r. w sprawie pojawiających się w mediach tradycyjnych i społecznościowych informacji o przypadkach stosowania przez funkcjonariuszy Policji przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości, który odbył się w dniu 11 listopada 2020 r. w Warszawie, informuję, że:

W zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci pocisków gumowych miotanych z broni gładkolufowej przez funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariuszy Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach.

W zakresie wykorzystania środka przymusu bezpośredniego w postaci granatu hukowego przez funkcjonariusza Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Radomiu, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariusza, Komendantowi Wojewódzkiemu Policji zs. w Radomiu.

W zakresie stosowania przez funkcjonariuszy Policji garnizonu stołecznego środków przymusu bezpośredniego w trakcie zabezpieczenia w dniu 11 listopada 2020 r., wdrożono czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji - w Komendzie Stołecznej Policji, Komendzie Rejonowej Policji Warszawa IV, Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie, Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie, Komendzie Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego zs. w Starych Babicach oraz Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie.

Przedmiotowe czynności pozostają w toku. Ponadto informuję, że materiały w powyższym zakresie zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe w Warszawie, celem oceny prawnokarnej  - dodał nadinsp. Paweł Dobrodziej.

VII.613.128.2020

KGP wyjaśnia interwencję policjantów w cywilu podczas protestu 18 listopada w Warszawie

Data: 2020-12-04
  • Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji wyjaśnia stosowanie środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów w okolicach pl. Powstańców Warszawy 18 listopada 2020 r.
  • W tym trybie jest też badane użycie przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, poważnie zaniepokojonemu tymi incydentami

Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie. Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu.

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu, m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

Poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

Odpowiedź KSP

Informuję, że sprawy dotyczące:

  • stosowania środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów realizujących czynności w okolicach pl. Powstańców Warszawy, podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" w dniu 18 listopada 2020 r.;
  • czynności służbowych podjętych wobec Wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego przed Sejmem RP przy ul. Wiejskiej w Warszawie w dniu 18 listopada 2020 r.

w ramach nadzoru podlegają wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w tym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji.

Jednocześnie informuje, że w wyniku działań prowadzonych w dniu 18 listopada 2020 r. podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" funkcjonariusze policji

Wylegitymowali 745 osób.

  • 633 w związku z popełnieniem wykroczenia ( w tym 3 nieletnich):

wobec 24 osób zastosowali postępowanie mandatowe,

  • sporządzili 550 notatek dotyczących skierowania do sądów wniosków o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • wobec 56 osób zastosowali, na podstawie art. 41 kw, środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia w związku z popełnionym wykroczeniem.

Zatrzymali 21 osób, z czego:

  • 13 osób na podstawie art. 244 § 1 kpk - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw z art. 226 § 1 kk i art. 222 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 222 § 1 kk i art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1, art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 224 § 1 kk, art. 108 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,
  • 8 osób w związku z popełnionym wykroczeniem, z czego: 3 osoby na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji; 5 osób no podstawie art. 45 § 1 kpów.

Wobec 272 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Przedmiotowe notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji. Wobec 13 osób zatrzymanych na podstawie art. 244 §1 kpk w KRP Warszawa I prowadzone są postępowania przygotowawcze.

W żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpów i art. 248 kpk.

W Komendzie Stołecznej Policji nie odnotowano wpływu zażaleń na zatrzymanie złożonych przez osoby zatrzymane w dniu 18 listopada 2020 r.

Informuję, że Komenda Stołeczna Policji przekazuje informacje, którymi dysponuje w zakresie złożonych zażaleń na zatrzymania oraz zapadłych w tych sprawach rozstrzygnięć. Jednakże osoby zatrzymane mają uprawnienia do składania tego typu zażaleń do sądów bezpośrednio, a rozstrzygnięcia sądów wpływają do organu Policji w różnym czasie, stąd informacje te są często niepełne.

Biorąc powyższe pod uwagę proszę, aby w przedmiotowej sprawie, a także w przypadku tego typu pytań, w przyszłości zapytania te były kierowane wyłącznie do Sądów nie do Policji. Sądy podlegają pod inny resort administracji rządowej niż Policja podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.

II.519.1694.2020

Adam Bodnar: policyjne „kotły” - ograniczeniem praw uczestników zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-12-02
  • Przetrzymywanie manifestantów w policyjnym „kotle” powinno być stosowane wyjątkowo, dla odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo
  • Inaczej prowadzi to do nieproporcjonalnego ograniczenia praw uczestników do zgromadzeń - jak w przypadku ostatnich protestów 
  • Taka praktyka policji jest szczególnie niebezpieczna w sytuacji epidemii, bo uniemożliwia zachowanie wymaganego dystansu między uczestnikami zgromadzeń

W skargach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz materiałach prasowych powtarzają się informacje o niepokojącej praktyce wobec demonstrujących. Są oni otaczani kordonem policji i zamykani w tzw. kotłach. Zarazem funkcjonariusze przy użyciu sprzętu nagłaśniającego powtarzają polecenie o rozejściu się, co fizycznie – w związku z blokadą policjantów – nie jest możliwe. Praktyka ta jest szczególnie niebezpieczna w sytuacji epidemii, ponieważ uniemożliwia zachowanie wymaganego dystansu między uczestnikami zgromadzenia.

Rzecznik wcześniej krytykował tę praktykę po obchodach 11 listopada 2019 r., gdy w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”. Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy policji kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń publicznych, gdyż pozbawia zgromadzenia charakteru otwartości.

Stosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być każdorazowo proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle”, powinny  być stosowane wyjątkowo – w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo – i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej i nagłej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Ponadto należy szczególnej ocenie poddać działania funkcjonariuszy z 28 listopada 2020 r. co do demonstracji, która ruszyła z ronda Dmowskiego ul. Marszałkowską w kierunku pl. Konstytucji. Jak podały media,  funkcjonariusze – pomimo pokojowego charakteru demonstracji – wielokrotnie podejmowali próby zablokowania przemarszu i otoczenia uczestników kordonem.

Na 200-metrowym odcinku ul. Waryńskiego pomiędzy pl. Konstytucji i ul. Nowowiejską, która została zablokowana, funkcjonariusze przepuścili chodnikami część demonstracji, a resztę zamknęli w kotle. Na miejscu pozostała kilkunastoosobowa grupa dziennikarzy, dwoje posłów oraz około 20 uczestników marszu - otoczonych kordonem ok. 300 policjantów. Policjanci odmówili wypuszczenia z kordonu dziennikarzy w celu umożliwienia im wykonywania pracy, mimo okazania przez nich  legitymizacji prasowych.

Adam Bodnar poprosił komendanta głównego policji gen. insp.  Jarosława Szymczyka o podanie, w jakich przypadkach funkcjonariusze stosują praktykę zamykania manifestantów w  „kotle”.

VII.613.132.2020

Adam Bodnar proponuje, by policja była bardziej nastawiona na przestrzeganie praw człowieka. Wystąpienie RPO w Senacie

Data: 2020-11-27
  • To, co się stało, i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, musi budzić największy niepokój
  • Wielu obywateli chciałoby poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy
  • Ale jest też i wielu policjantów, chcących służyć w formacji, która cieszy się zaufaniem społecznym
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje ustawowe zapisanie, aby policja była w większym stopniu nastawiona na przestrzeganie praw człowieka
  • To efekt analizy RPO, wskazującej, że policja coraz częściej stosuje nadmierne środki przymusu bezpośredniego wobec manifestantów
  • Prace nad taką ustawą w Senacie można by połączyć z wysłuchaniem publicznym wszystkich stron

RPO Adam Bodnar 27 listopada 2020 r. wystąpił na forum Senatu, który zajął się działaniami policji wobec uczestniczek i uczestników protestów po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów o aborcji. 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie RPO do przedstawienia  stanowiska w kontekście wyjaśnienia wydarzeń związanych z działaniami policji w kontekście zgromadzeń po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r.  

Ta kwestia jest niezwykle istotna z punktu widzenia korzystania przez  obywateli z wolności zgromadzeń. To jeden z tematów, który ma kluczowe znaczenie dla Biura RPO. Zajmujmy się nim w trzech wymiarach

  • regulacyjnym - czy przepisy odpowiadają standardom konstytucyjnym,
  • interwencyjnym – monitorowanie, w jakim zakresie są przestrzegane standardy konstytucyjne oraz obowiązując prawo w kontekście interwencji dokonywanych przez policję,
  • oraz wymiar tego, co się dzieje w pomieszczaniach dla osób zatrzymanych  na komendach czy posterunkach policji, które są na bieżąco monitorowane przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania w BRPO, nadzorowanego przez moją zastępczynię dr Hannę Machińską, która jest tu obecna.

Wymiar regulacyjny

Chciałbym rozpocząć moją analizę od zastanowienia się nad kwestiami regulacyjnymi. Jestem zdania, że ze względu na stan epidemii oczywiście można ograniczyć korzystanie z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń (art. 57 Konstytucji RP). Jednak powinno się to odbywać z poszanowaniem reguł konstytucyjnych, czyli:

  • być dokonywane na podstawie ustawy,
  • ograniczenia powinny być proporcjonalne do realizowanego celu,
  • nie mogą one  naruszać istoty zgromadzeń.

Natomiast te wszystkie ograniczenia, które obserwujemy, w istocie mają  podstawę tylko i wyłącznie w art. 46 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o chorobach zakaźnych z 2008 r. Zgodnie z tym przepisem rozporządzeniem można ustanowić „zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń”.

Ten przepis budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne. Był przyjmowany w zupełnie  innych czasach, ale pokazuje jak głęboko może sięgać  ingerencja w wolność zgromadzeń. Daje de facto podstawę do tego, aby poprzez rozporządzenia regulować zakres korzystania z wolności zgromadzeń.

Od początku epidemii do dzisiaj w zasadzie mieliśmy już co najmniej cztery reżimy prawne:

  • całkowity zakaz zgromadzeń na początku;
  • później ograniczenie zgromadzeń do 250 osób (wprowadzenie wymogu  odległości pomiędzy uczestnikami,  wymogu maseczek i nadzoru sanitarnego);
  • druga fala i ograniczenie zgromadzeń do 10 osób;
  • obecnie - ograniczenie zgromadzeń do 5 osób.

Dlaczego to jest istotne? Ponieważ tak skonstruowane przepisy:

  1. powodują stan zaniepokojenia po stronie obywateli, którzy poprzez uczestnictwo w zgromadzeniach chcieliby wyrazić swój obywatelski głos, swój sprzeciw, a narażają się na łamanie przepisów prawa;
  2. dają podstawę policji do arbitralnego stosowania prawa - w zależności od sytuacji policja może reagować albo w sposób zdecydowany, albo też przymykać oko na zgromadzenia organizowane w czasie pandemii.

Ten stan niepewności prawnej jest niezwykle niebezpieczny, gdyż naraża obywateli na działanie całego aparatu państwa, a jednocześnie pozbawia ich możliwości korzystania z przyrodzonych, niezbywalnych praw konstytucyjnych. Praw, które są „solą demokracji”, praw, z których obywatele korzystają – co podkreślam - bez większych ograniczeń od 1989 r. Na obecnym etapie mamy bardzo niskie zaufanie do sensowności tych obostrzeń prawnych, panuje chaos regulacyjny i informacyjny.

Powyższy problem regulacyjny przekłada się na sposób postępowania policji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka (zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń) wskazują, jak mają postępować organy władzy.

Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne. To jest moim zdaniem wymiar demokracji – jak podchodzimy do tego typu sytuacji: czy w duchu wolności zgromadzeń i ich poszanowania, czy też wręcz przeciwnie.

Działania policji powinny raczej zmierzać do zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzeń spontanicznych niż polegać na ich tłumieniu. A doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że może być z tym różnie.

Drugi wymiar 

Wiąże się on z interwencjami RPO. A już od samego początku pandemii mamy rożne problemy z wolnością zgromadzeń. Było kilka szczególnych momentów, kiedy temat ten stawał się istotny w debacie publicznej ze względu na interwencję państwa:

  • pierwsze były demonstracje i akcje obywatelskie związane z wyborami prezydenckimi z 10 maja 2020 r., które się nie odbyły (w tym np. wylegitymowanie i ukaranie uczestników akcji obywatelskiej „List”);
  • demonstracje nazywane jako „Strajk przedsiębiorców” z 8, 16 i 23 maja;
  • demonstracje solidarnościowe po zatrzymaniu Margot (w tym zwłaszcza wydarzenia wieczorne 7 sierpnia 2020 r.);
  • seria demonstracji i innych wydarzeń po rozstrzygnięciu TK z 22 października 2020 r.;
  • a także Marsz Niepodległości z 11 listopada 2020 r.

Całościowe spojrzenie daje szansę na dostrzeżenie określonych zjawisk i wyciągnięcie wniosków co do postępowania policji.

Intensyfikacja działania ze strony policji

Polega ona na:

  • nieustannym legitymowaniu osób, w tym także zatrzymywaniu zmierzających na demonstracje (np. słynne zatrzymanie związkowców z Inicjatywy Pracowniczej na autostradzie A2);
  • regularnym kierowaniu wniosków do sanepidu (szczególnie w związku z demonstracjami w marcu i kwietniu), w tym przekazywanie danych do sanepidu osób zgłaszających zgromadzenie, a następnie ich przesłuchiwanie (np. sygnał z Jaworzna);
  • zatrzymaniach. Od 22 października łącznie zatrzymano 96 osób. Jeżeli jeszcze policzyć zatrzymane osoby z Marszu Niepodległości to jest to 132. Rekordowy był 16 maja 2020 r., kiedy w czasie „strajku przedsiębiorców” zatrzymano  386 osób;
  • nierównomiernym podejściu w zależności od tego, czego dotyczy dana  demonstracja;
  • podejmowaniu działań w stosunku do nastolatków (przypominam 14-latka z Krapkowic, czy 14-latkę z Olsztyna, a także zatrzymanie 17-letniego Janka Radziwona).

W kontekście "Strajku Kobiet" widać, że relacja między policją a obywatelami  zmieniła się w trakcie. Na początku (oprócz wydarzeń z 22 października) było widać, że policja w pewnym sensie rozumie, na czym polega korzystanie z wolności zgromadzeń.

Zmiana strategii nastąpiła w zasadzie 9 listopada 2020 r. W prasie pojawiły się informacje, że został przyjęty dokument, którego treść sprowadza się do hasła: "Działamy, nie negocjujemy”.

Jednym z przejawów tego było tworzenie tzw. „kotłów”. Jako takie są one dopuszczalne, ale powinny  być stosowane wyjątkowo – ale tylko i wyłącznie w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie może to prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji w „kotle” może  naruszać  prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Z badań Omega Research Foundation wynika, że może to też zwiększać ryzyko transmisji wirusa.

Powstaje pytanie, jaki jest cel zamykania demonstrujących w kotłach? Być może wcale nie chodzi o zakończenia demonstracji, lecz "wyłapanie" (zatrzymanie lub wylegitymowanie) jak największej liczby osób - po to, aby wszcząć wobec nich postępowanie w sprawie o wykroczenia lub skierować notatki do Sanepidu. Już sam fakt spisania, nie wspominając nawet o wniosku do sanepidu o nałożenie kary, powoduje, że obywatele mogą powstrzymywać się z decyzją o korzystaniu z pokojowych zgromadzeń. Powstaje zatem pytanie czy nie jest to taktyka nastawiona na wyciszanie protestów, zduszanie ich w zarodku.

Pośrednie pozbawianie wolności

Policja, zatrzymując osoby, regularnie wywozi je na odległe komisariaty, m.in. do Piaseczna, Legionowa, Grodziska Mazowieckiego, Ostrołęki czy Pułtuska. Oficjalnym powodem takiego działania jest brak miejsc w warszawskich PdOZ. Taka praktyka powinna być zbada. W ten sposób został także potraktowany Paweł Rutkiewicz, wywieziony do Wołomina.

Ta praktyka budzi wątpliwości z punktu widzenia:

  • naruszenia wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się,
  • ograniczenia dostępu do adwokatów.

Nadmierne stosowanie środków przymusu bezpośredniego, a wręcz ich eskalacja

Pamiętam manifestację w obronie sądów w Warszawie z  27 lipca 2018 r., gdy zastosowano gaz łzawiącego, o czym dyskutowaliśmy przez  kolejne dni, a teraz w 2020 r. jest to w zasadzie na porządku dziennym.

Druga rzecz: stosowanie pałek teleskopowych.  W maju tego roku okazało się że policja użyła pałek wobec „strajku przedsiębiorców”- ale to były pałki typu tonfa, które mają zupełnie inną konstrukcję niż pałki teleskopowe, wykorzystane w czasie demonstracji 18 listopada.

Kolejny przejaw eskalacji to nieprzestrzeganie zasad policyjnych w kontekście podejmowanych interwencji. Policjanci w cywilnym ubiorze stosowali środki przymusu bezpośredniego. Samo w sobie nie jest to niedopuszczalne, ale  powinno być poprzedzone ostrzeżeniem, przedstawieniem się, wylegitymowaniem. Wśród demonstrujących pojawia się naturalna obawa, czy to są faktycznie policjanci czy ktoś, kto jest napastnikiem.

Regularne stosowanie "kotłów"

Podejście do grup chronionych

W czasie demonstracji swoją pracę wykonują dziennikarze, którzy mają obowiązek informować społeczeństwo o tym, co ważne. Nie powinno się w stosunku do nich używać środków przymusu bezpośredniego, a tym bardziej zatrzymywać. W wielu przypadkach to się jednakże zdarzyło. Najnowsza sprawa to zatrzymanie Agaty Grzybowskiej z „Gazety Wyborczej”. Ale to są także inne nazwiska: Wojciech Wójtowicz, Renata Kim, Tomasz Gutry (ofiara użycia broni gładkolufowej z „Tygodnika Solidarność”).

Być może warto byłoby zastanowić się nad stworzeniem jakiegoś porozumienia,  dyskusji pomiędzy policją a stowarzyszeniami dziennikarskimi i zastanowić się, jak zwiększyć np. rozpoznawalność obu stron. Aczkolwiek red. Grzybowska pokazywała legitymację dziennikarską,  co nie spowodowało zmiany nastawienia ze strony policji.  

Drugą grupą chronioną są parlamentarzyści. Jeżeli przypomnę sobie interwencje  RPO z lat  2015-2019 – to nie przypominam sobie, abyśmy interweniowali w obronie immunitetu parlamentarzysty. Natomiast w 2020 r. wyjaśnialiśmy już przypadki:

  • sen. Jana Burego,
  • posła Macieja Kopca,
  • posłanki Magdaleny Biejat (użycie gazu),
  • użycie przemocy wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego.  

A parlamentarzyści to przedstawiciele całego narodu i po to mają immunitet by ich chronić. Gwarantuje też, by nie podejmować wobec nich środków przymusu.

Polityka informacyjna policji oraz polityków za nią odpowiedzialnych  

Wielokrotnie spotykamy się z głosem, że to co robi policja, jest profesjonalne, sprawne, porządne, że istnieje pełne zaufanie do działań policji. Co więcej, pojawiają się słowa – tu cytuję rzecznika policji pana insp. Ciarki, który wskazuje, jak powinni zachowywać się politycy: "Gdyby posłowie nie chowali się tchórzliwie za immunitetem, byliby traktowani tak samo jak protestujący".

Wydaje mi się, że takie słowa są absolutnie niedopuszczalne. Konsekwencją może być budowanie poczucia braku odpowiedzialności wśród policjantów.

Brak wyciągania wniosków z wcześniejszych naruszeń

5 listopada otrzymałem pismo od komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w przypadku 79 osób zatrzymanych sądy uznały zażalenia na zatrzymanie jako bezzasadne, nielegalne lub nieprawidłowe. Najwięcej było przypadków bezzasadności. Mówiąc w skrócie – tam gdzie mogło się skończyć na spisaniu, policja zatrzymała osoby i zabrała na posterunek policji.

Były też inne  sprawy, które zostały przegrane przez policję w kontekście zatrzymań osób.  Mam wrażenie, że  policja nie wyciąga wniosków z tych zachowań, nie prowadzi szkoleń, nie zmienia swojej praktyki działania. I cały czas twierdzi, że działa w granicach prawa, pomimo przegrywanych spraw.

Jako RPO będę się dopytywał czy wobec funkcjonariuszy wszczynane są postępowania dyscyplinarne, jeśli sąd stwierdził naruszenie prawa. A to może też rodzić potencjalną odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Błędy w kwalifikacji prawnej

Działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw de facto były niezgodne z prawem. Zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

Trzeci wymiar działań RPO - pomieszczenia dla osób zatrzymanych

Od 23 października do 23 listopada 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przeprowadzili łącznie 24 wizytacje ad hoc w policyjnych miejscach detencji W wizytacjach brała także udział zastępczyni RPO dr Hanna Machińska. W wyniku prowadzonych czynności przeprowadzono łącznie 60 rozmów. Dotyczyły one wszystkich osób zatrzymanych, niezależnie od tego, w jakim proteście brały one udział.

W następstwie rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań, KMPT dokonał następujących ustaleń:

Traktowanie

  • Wobec części zatrzymanych użyto gazu.
  • Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (wykonano dokumentację fotograficzną), był w bardzo złym stanie higienicznym i psychicznym. Poinformował o pobiciu przez funkcjonariuszy w radiowozie. Mężczyzna miał być także obrażany ze względu na orientację seksualną. Odmówiono mu kontaktu z radcą prawnym, o zatrzymaniu nie poinformowano także wskazanej osoby trzeciej;
  • Osoba zatrzymana, chorująca na epilepsję podczas transportu radiowozem miała atak duszności, a policjanci bagatelizowali  i naśmiewali się z niej;
  • Jeden z zatrzymanych miał zostać kopnięty przez funkcjonariusza w twarz, podczas gdy leżał skuty na ziemi;
  • Jeden z zatrzymanych poinformował, iż zatrzymujący go nieumundurowani policjanci byli brutalni, dociskali go mocno kolanami do ziemi. Mówił, że kopali go też
    w brzuch i kilkukrotnie w krocze.
  • Wobec większości zatrzymanych stosowano kajdanki lub plastikowe opaski, zazwyczaj założone z tyłu;
  • Policjanci wypytywali, czemu chodzi na takie protesty, wygłaszali swoje opinie na temat rozstrzygnięcia TK.

Ale należy podkreślić, że w wielu przypadkach zatrzymani podkreślali profesjonalne, a wręcz życzliwe, podejście funkcjonariuszy. Szczególnie dobrze  oceniani byli policjanci pełniący służbę w PdOZ.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

  • Co do zasady osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej. Adwokaci wskazywali na problemy w ustaleniu miejsca pobytu ich klientów.
  • Zatrzymana poinformowana została, że może skorzystać z pomocy adwokata, jeśli wcześniej (przed zatrzymaniem) udzieliła mu pełnomocnictwa na piśmie – a to nie jest standard.

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

W większości przypadków osoby zatrzymane mogły poinformować wybraną osobę trzecią o zatrzymaniu. Uprawnienie to było realizowane przez funkcjonariuszy, ale potem nie informowali, czy informację udało się przekazać.

Problemy z dostępem do badania lekarskiego

  • Co do zasady zatrzymanych pytano o stan zdrowia i posiadane obrażenia. Ale żadna z osób nie została poinformowana o możliwości przeprowadzenia badania lekarskiego na jej żądanie – a powinno to być podane.
  • W większości przypadków zatrzymujący funkcjonariusze nie legitymowali się.
  • Co do zasady osoby zatrzymane nie były pouczane o przysługujących im uprawnieniach w formie ustnej (otrzymały jedynie pouczenie na piśmie do podpisania).
  • Osoby zatrzymane dowiadywały się o tym, na którą komendę zostały przewiezione dopiero po dotarciu na miejsce.

Były też uwagi do rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Podsumowując, chciałbym podkreślić zasługi tych, którzy pomagali obywatelom. To:

  • adwokaci stale zapewniający pomoc pro bono zatrzymanym;
  • posłowie korzystający ze swych uprawnień, i starający się w ten sposób chronić demonstrujących;
  • sędziowie, którzy zdaja sobie sprawę, jak wielka mają moc w rozpatrywaniu  zażaleń na zatrzymania.

To, co się stało i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, nie tylko od 22  października,  musi budzić największy niepokój. Mam wielki szacunek do działań policji i policjantów. Wiele razy występowałem w obronie ich praw, gdy byli pokrzywdzeni na różne sposoby. Jestem wdzięczny za niedawne odznaczenie od Niezależnego Związku Zawodowego Policjantów.

Ale mam wrażenie, że sprawy zaszły za daleko. Mówimy o demonstracjach, a przecież co chwilę słyszymy także o innych nadużyciach, jak np. stosowanie tortur na komisariatach. Sprawę Igora Stachowiaka wszyscy znamy. Ale wczoraj rozpoczął się proces przed sądem w Olsztynie, niedawno zostali skazani funkcjonariusze z Siedlec. Policja jest bardzo krytycznie oceniana przez  organizacje międzynarodowe, takich jak Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom – CPT, który niedawno wydał raport nt. policji.

Dlatego też uważam, że dzisiejsza debata powinna być wstępem do działań wyjaśniających oraz być może także do zmiany przepisów prawa.

Art. 14 ust. 3 ustawy o Policji stanowi: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Z kolei rota ślubowania odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i wierności Konstytucji RP.

Ale powstaje pytanie, czy to wystarczy. Uważam, że Senat mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, którą można by roboczo nazwać „Ustawa o przestrzeganiu praw człowieka w działalności Policji”, która podkreśliłaby znaczenie tych najbardziej podstawowych norm konstytucyjnych w działalności policji.

Jednocześnie podjęcie prac nad taką ustawą dałoby przestrzeń do zorganizowania wysłuchania publicznego. Bo wielu obywateli chciałoby opowiedzieć o swojej historii, poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani, albo jak się czują  traktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy. Myślę też, że jest wielu policjantów, którzy chcieliby służyć w formacji, która charakteryzuje się zaufaniem społecznym porównywalnym ze Strażą Pożarną czy wojskiem, a niestety w ostatnim czasie – a niestety w ostatnim czasie nie mają na to szansy, bo z różnych powodów straciła część społecznego zaufania. 

Jestem zdania, że podjęcie prac nad tego typu ustawą i zastanowienie się, jak można wzmocnić policję w kontekście rzeczywistego nastawienia na przestrzeganie prawa człowieka – i wyjście ponad normę art. 14 ust. 3 ustawy - byłoby ważnym stanowiskiem dla całego społeczeństwa, że te sprawy są traktowane z najwyższą powagą w Rzeczypospolitej.

 

KGP: 88 postępowań policji w sprawach incydentów w kościołach po wyroku TK

Data: 2020-11-26
  • Policja prowadzi 14 postępowań wobec przestępstw zakłócania aktów religijnych związanych z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego
  • Najwięcej, bo 12 dotyczy przeszkadzania w wykonywaniu aktów religijnych
  • Ponadto wszczęto 74 postępowania w sprawie ”niszczenia i znieważania budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej”
  • Pięć z nich dotyczy znieważenia pomników św. Jana Pawła II i prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego 
  • 10 spraw trafiło już do prokuratury - przekazał zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Tomasz Szymański

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania – wyraził zaniepokojenie rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem TK  z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć były m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynikało, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

Dlatego Adam Bodnar 29 października poprosił komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej).

Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu. Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisał też RPO do KGP, pytając , jak policja planuje temu zapobiec.

Odpowiedź KGP

Mając na uwadze jedno z ustawowych zadań policji, jakim jest reagowanie na wszelkiego rodzaju sytuacje, które powodują lub też mogą nieść za sobą zagrożenie dla życia, zdrowia i mienia obywateli, a także dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, policja przeprowadza adekwatne do sytuacji czynności służbowe, które są oparte na kryterium celowości, z uwzględnieniem interesu społecznego i wymiaru sprawiedliwości.

Należy zaznaczyć, że działania te muszą być ukierunkowane nie tylko na przywrócenie naruszonego porządku prawnego, ale także na ustalanie i zatrzymywanie sprawców przestępstw lub wykroczeń.

Jednocześnie należy wskazać, iż zgodnie z posiadanym zakresem uprawnień, organizacja działań policyjnych związanych z zapobieganiem przestępstwom i wykroczeniom na terenie poszczególnych garnizonów policji pozostaje w kompetencji właściwych miejscowo komendantów wojewódzkich/stołecznego, którzy w sytuacji zagrożenia kierują do zabezpieczenia wymagany potencjał sił i środków policyjnych. Jednocześnie są oni zobowiązani do podejmowania wszechstronnych działań prewencyjnych mających na celu zapobieganie potencjalnym zagrożeniom.

W tym obszarze komendanci współpracują zarówno z komórkami organizacyjnymi KGP, jak i innymi instytucjami i służbami wchodzącymi w skład administracji zespolonej.

Odnosząc się do pytania dotyczącego liczby postępowań wszczętych po wydaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawach w obszarze wskazanym w przedmiotowej korespondencji, poniżej przedstawiam dane szczegółowe za okres od 22 października do 16 listopada 2020 r.:

Postępowania dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na zakłócaniu aktów religijnych - 14, w tym:

  • 12 z art. 195 Kodeksu karnego (przeszkadzanie w wykonywaniu aktów religijnych);
  • 1 z art. 216 § 1 k.k. w związku z art. 57a § 1 k.k. (znieważenie kapłana i innych osób uczestniczących w nabożeństwie);
  • 1 z art. 157 § 1 k.k. (uszkodzenie ciała podczas usiłowania wtargnięcia do kościoła).

Postępowania związane z niszczeniem i znieważaniem budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej - 74, w tym:

  • 24 z art. 288 § I k.k. (zniszczenie lub uszkodzenie obiektów sakralnych);
  • 13 z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (niszczenie lub uszkadzanie obiektów sakralnych będących zabytkami);
  • 21 z art. 196 k.k. (znieważenie przedmiotu czci religijnej); 
  • 1 z art. 255 § I k.k. (publiczne nawoływanie do ataków na obiekty kultu religijnego);
  • 5 z art. 261 k.k. (znieważenie pomników Św. Jana Pawła II i Kardynała S. Wyszyńskiego);
  • w 10 przypadkach po zgromadzeniu materiałów zostały one przekazane do właściwych jednostek prokuratury celem dokonania oceny prawnokarnej.

XI.518.79.2020

Interwencja zastępczyni RPO w Komendzie Rejonowej Policji w Warszawie przy ul. Wilczej 21

Data: 2020-11-25
  • Sytuację pod Komendą Rejonową Policji w Warszawie I przy ul. Wilczej 21 23 listopada 2020 r. monitorowała  Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Doszło tam do demonstracji siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu zatrzymanych osób do komendy
  • Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji

Przybyła tam na prośbę posłów oraz osób manifestujących, którzy poinformowali o sytuacji pod komendą. Uczestnicy manifestacji żądali uwolnienia dwóch zatrzymanych osób. W tym samym dniu zatrzymano również fotoreporterkę Agatę Grzybowską.

W czasie manifestacji policja zgromadziła duże siły, znacząco przewyższające liczbę manifestantów.

Hanna Machińska spotkała się z dwoma osobami zatrzymanymi, które przedstawiły przebieg wydarzeń pod Ministerstwem Edukacji i Nauki.

Przeprowadziła również rozmowę z zatrzymaną cudzoziemką, która nie brała udziału w manifestacji, zatrzymaną przez policję wskutek interwencji Straży Miejskiej. Straż użyła gazu pieprzowego wobec spokojnie idącej osoby.

Zatrzymane osoby podkreślały używanie przez policję siły fizycznej w radiowozach, mówiono również o radiowozach wjeżdżających w tłum manifestantów. Zwracano uwagę, że policja początkowo stawiała zarzuty udziału w nielegalnej manifestacji, a następnie zmieniała zarzuty na naruszenia nietykalności funkcjonariusza.

Rozmowa z osobami zatrzymanymi, zastępcą naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego oraz bezpośrednia obserwacja zdarzenia pozwala na stwierdzenie, że nastąpiła demonstracja siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu osób do komendy.

Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji. Wpłynęło to pozytywnie na stosowanie odpowiednich standardów prawnych i postępowania policji wobec zatrzymanych.

Adam Bodnar w senackiej komisji o eskalacji zachowań policji

Data: 2020-11-24
  • Widzimy eskalację zachowań ze strony policji – mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad senackiej komisji ws. działań policji wobec protestów społecznych  
  • Nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń czy  użycie antyterrorystów w cywilu
  • Dziś gaz pieprzowy jest używany regularnie, także wobec posłanek
  • Zatrzymanych wywozi się do miejscowości pod Warszawą; utrudnia im się dostęp do adwokatów
  • Zatrzymuje się dziennikarzy; naruszany jest immunitet poselski

- A nie ma woli tłumaczenia się – tak Adam Bodnar skomentował nieobecność (mimo zaproszenia) przedstawcieli MSW i KGP na zorganizowanym 24 listopada 2020 r. posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji.

- Interweniujemy wszędzie tam, gdzie możemy - mówił Adam Bodnar jako jeden z gości komisji. Polega to na wystąpieniach do władz oraz na wizytacjach w komisariatach policji. Staramy się tam być po każdym zgromadzeniu po którym następują zatrzymania. Obserwujemy także sytuację protestujących przedsiębiorców czy demonstrantów z Marszu Niepodległości, bo każdy ma prawo do poszanowania praw podstawowych przez policję.

Widzimy eskalację zachowań ze strony policji. Dziś pieprzowy gaz łzawiący jest używany regularnie, także wobec posłanek. A nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń. Będę przygotowywał wystąpienie w tej sprawie, bo są one bardziej szkodliwe niż zwykłe pałki. Sprawa wywożenia zatrzymanych poza miasto, do miejscowości pod Warszawą. Utrudnia się dostęp do nich adwokatów. Zatrzymuje się dziennikarzy, co jest absolutnie skandaliczne. Pytamy KSP, dlaczego narusza się immunitet poselski. No i jeszcze użycie grupy antyterrorystów wobec demonstrantów...

Osoby zatrzymane podczas majowych protestów przedsiębiorców zażaliły się do sądu. W 79 przypadkach sądy uznały zatrzymania za niezasadne. To powinno być teraz dla policji powodem wyciagnięcia wniosków – by to się nie zdarzało, skoro sądy to potwierdzają. To powinna być nauczka – bo danej osobie przysługuje odszkodowanie i my jako podatnicy zapłacimy za nieprofesjonalizm policji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła: Wczoraj byliśmy na ul. Wilczej. Gdyby nie nasza obecność wraz z posłami, to doszłoby do bardzo poważnych sytuacji. A była tam tylko grupka skandujących demonstrantów.

Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (które działa w ramach BRPO) Przemysław Kazimirski: Od 23 października do wczoraj było 22 naszych wizyt w komendach. Rozmawialiśmy w sumie z 70 osobami. Łącznie w tym czasie zatrzymano 130 osób manifestujących. Najważniejsze ujawnione nieprawidłowości to:

  • Zatrzymani nie są pouczani o swych prawach.
  • Zdarzają się nadużycia, np. dwa razy poddawano kontroli osobistej jedną osobę w jednej jednostce.
  • Brutalizacja sposobu zatrzymania. Osoby rzucano na ziemię, dociskano nogą i wrzucano do radiowozu.
  • Brak legitymowania się policjantów i podawania podstawy prawnej zatrzymania.

 

Policjanci w cywilu użyli pałek wobec manifestantów. Adam Bodnar prosi stołeczną policję o wyjaśnienia

Data: 2020-11-19
  • Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie
  • Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Budzi to poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich, który chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań 

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu na ulicach Warszawy 18 listopada 2020 r., m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

- Moje poważne zaniepokojenie wzbudziło w szczególności używanie środków przymusu bezpośredniego (siły fizycznej, pałek) przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, wyciągających z tłumu protestujących pojedyncze osoby oraz użycie przez policjanta przemocy wobec wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego – podkreśla Rzecznik.

Dlatego poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w  odniesieniu do ilu osób; jaka była podstawa faktyczna i prawna ich użycia;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności;
  • czy osoby te wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • jak przebiegała interwencja  wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych;
  • jakie były podstawy faktyczne i prawne działań nieumundurowanych funkcjonariuszy, używających wobec osób protestujących środków przymusu bezpośredniego.

II.519.1694.2020

Stołeczna policja bezzasadnie zatrzymuje manifestantów. Rzecznik do Marszałka Senatu

Data: 2020-11-19
  • Stołeczna policja bezzasadnie stosuje wobec uczestników demonstracji środek przymusu, jakim jest zatrzymanie – a to narusza prawa i wolności obywatelskie
  • Świadczy o tym fakt, że sąd uwzględnił zażalenia zatrzymanych podczas protestów przedsiębiorców w maju 2020 r.
  • Zatrzymania te sąd uznawał przeważnie za niezasadne, a w niektórych przypadkach – wręcz za nielegalne
  • Skala naruszeń konstytucyjnego prawa do wolności osobistej podczas działań policji 8, 23, a zwłaszcza 16 maja 2020 r. była zatrważająca
  • A zatrzymani mogą teraz skutecznie domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia - co obciąży budżet państwa

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego poddał pod rozwagę zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania tych działań policji pod kątem orzecznictwa sądowego.

RPO zbadał interwencje policji wobec uczestników protestów przedsiębiorców, które odbywały się w Warszawie 8, 16 i 23 maja 2020 r.  

W odpowiedzi na pisma RPO Komendant Stołecznym Policji podał, że 8 maja w trakcie likwidacji „miasteczka przedsiębiorców” funkcjonariusze zatrzymali 62 osoby (w tym 58 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o policji - tzw. zatrzymanie prewencyjne). W rejonie  stacji metra „Centrum” i ul. Emilii Plater zatrzymali kolejne 62 osoby.

16 maja w rejonie Placu Zamkowego zatrzymano 386 osób (w tym 381 – na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy). Osoby zatrzymane, z uwagi na ich znaczną liczbę, przetransportowano do różnych jednostek.

23 maja 2020 r. m.in. na Placu Defilad policjanci ponownie używali środków przymusu bezpośredniego. Wylegitymowali 347 osób, a 5 zatrzymali.

We wszystkich przypadkach powodem podjęcia działań było uznanie, że protesty  jako zgromadzenia publiczne były nielegalne, bo zorganizowano je wbrew obostrzeniom z rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Komendant Stołeczny Policji otrzymał z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia dane dotyczące rozpoznania 79 zażaleń na zatrzymania, dotyczących zdarzeń z 8 maja (4 przypadki), 16 maja (74 przypadki) i 23 maja (1 przypadek).

Sąd uwzględnił te zażalenia, uznając zatrzymania za niezasadne. W części przypadków sąd uznał zatrzymania także za nielegalne lub nieprawidłowe. W jednym przypadku uznano je za legalne, zasadne i prawidłowe (co do lidera protestów).

Sądowa kontrola zasadności zatrzymania polega na ocenie jego celowości, przy uwzględnieniu okoliczności faktycznych konkretnej sprawy, a także przestrzegania zasady proporcjonalności. Niezależnie zatem, czy zatrzymanie następuje na podstawie art. 244 Kpk (tzw. zatrzymanie procesowe), czy art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji (tzw. zatrzymanie prewencyjne) musi mieć ono podstawę faktyczną.  Zachowanie osoby zatrzymanej musi się kwalifikować jako co najmniej podejrzenie popełnienia czynu zabronionego lub stwarzanie w sposób oczywisty bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego, czy mienia.

Orzeczenia sądu budzą niepokój. Oznaczają bowiem, że podczas działań policji 8, 23 a zwłaszcza 16 maja  doszło do naruszeń jednego z fundamentalnych praw obywatelskich - prawa do wolności osobistej (art. 41 ust. 1 Konstytucji) - przy czym skala tych naruszeń była zatrważająca.

Orzeczenia sądu rodzą zarazem konsekwencje w postaci prawa osób zatrzymanych do skutecznego domagania się odszkodowania i zadośćuczynienia za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie. Odszkodowania te obciążą budżet państwa – wszystkich podatników.

Zaniepokojenie RPO jest tym większe, że do podobnej sytuacji, gdzie jednak skala naruszeń była znacząco mniejsza, doszło 11 listopada 2017 r., kiedy przy ul. Smolnej w Warszawie policja zatrzymała 43 osoby. W przeważającej większości zażalenia sąd uwzględnił.

W sprawie tej RPO skierował wystąpienie do KGP, prosząc o podjęcie działań, mających na celu ustalenie osób odpowiedzialnych za opisany stan rzeczy i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji.   Komendant odpisał, że nie stwierdzono, by policjanci mogli naruszyć dyscyplinę służbową lub nie przestrzegać zasad etyki zawodowej.

Jedyną czynnością było wydanie przez Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I polecenia omówienia treści uzasadnień sądu podczas szkoleń i odpraw służbowych.

- Opisane powyżej okoliczności świadczą, w mojej ocenie, o występowaniu w policji – a przynajmniej w garnizonie stołecznym - problemu polegającego na bezzasadnym stosowaniu przez policjantów środków przymusu, jakim jest zatrzymanie, a przez to naruszanie w istotnym zakresie praw i wolności obywatelskich – podkreśla Adam Bodnar.

W uchwale Senatu z 4 czerwca 2020 r., wzywającej do przestrzegania zasady równości wobec prawa, Senat zwracał uwagę, że policja z całą surowością, a nawet brutalnością, potraktowała demonstracje organizowane w ramach tzw. „strajku przedsiębiorców”.

Nawiązując do tej uchwały, RPO poddał pod rozwagę Marszałka Senatu zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania oceny działań policji z perspektywy kształtującego się w tym zakresie orzecznictwa sądowego.

II.519.549.2020

Rzecznik pyta policję o jej działania wobec uczestników Marszu Niepodległości

Data: 2020-11-13
  • Chce m.in. wiedzieć, jakie działania podjęto wobec podpalenia mieszkania przy wiadukcie na Powiślu czy wobec osób, które  wyrażały aprobatę dla ideologii faszystowskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań policji w związku z Marszem Niepodległości” w Warszawie 11 listopada 2020 r. Szereg zdarzeń podczas interwencji policji, relacjonowanych przez media, wymaga bowiem wyjaśnienia z punktu widzenia prawidłowości i adekwatności czynności funkcjonariuszy  w kontekście zapewnienia ochrony praw i wolności uczestników Marszu oraz innych osób.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Komendanta Stołecznego Policji o informacje:

  • Jaki był przebieg zdarzeń w okolicy Ronda de Gaulle’a, gdzie – jak wynika z przekazów medialnych –zostały użyte przez policjantów m.in. granaty hukowe i gaz łzawiący (ze szczególnym uwzględnieniem oceny prawidłowości reakcji policjantów i adekwatności użytych  środków przymusu bezpośredniego);
  • Jaki był przebieg zdarzeń na błoniach koło Stadionu Narodowego oraz na peronie stacji kolejowej i stacji metra (z oceną prawidłowości działań policjantów i użytych środków przymusu bezpośredniego);
  • W jakich okolicznościach policjanci użyli broni gładkolufowej; czy jej użycie było adekwatne i uzasadnione okolicznościami, jakie były skutki jej użycia;
  • Jakie działania podjęła policja w związku z podpaleniem racą mieszkania przy wiadukcie Mostu Poniatowskiego, czy sprawca bądź sprawcy zostali ustaleni i ewentualnie jakie dalsze czynności podjęto w tej sprawie;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, które podczas Marszu swoim zachowaniem (np. „hajlowaniem”) lub noszonymi symbolami (np. krzyżami celtyckimi) wyrażali aprobatę dla ideologii faszystowskiej;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, używających podczas zgromadzenia materiałów pirotechnicznych;
  • Jaka była przyczyna użycia środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny pochodzenia azjatyckiego na peronie stacji metra Stadion i nieudzielenia mu przez policjantów pomocy, której potrzebował;
  • Ile osób zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami, na jakich podstawach faktycznych i prawnych, jakie dalsze działania są  prowadzone wobec tych osób.

RPO prosi też o odniesienie się do stanowiska organizatorów Marszu, jakoby zajścia były wynikiem prowokacji policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu. 

II.519.1659.2020

RPO pyta o przemoc policji wobec dziennikarzy w Święto Niepodległości

Data: 2020-11-12
  • RPO pyta policję o powód zastosowania przemocy fizycznej wobec dziennikarzy 11 listopada 2020 r. w Warszawie 
  • Chodzi o pobicie dziennikarzy przez policję, zastosowanie wobec nich środków przymusu bezpośredniego, a nawet zranienie jednego z nich w twarz
  • Rolą organów państwa jest zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy
  • Rzecznik pyta KSP, jakie działania podjęto w tej sprawie i jak zamierza zapobiegać tego typu sytuacjom w przyszłości

Rzecznik Praw Obywatelskich z ogromnym niepokojem obserwuje pojawiające się w mediach informacje o przypadkach zastosowania przez funkcjonariuszy przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości, 11 listopada 2020 r. w Warszawie.

Jak wynika z opublikowanych w mediach nagrań, do szczególnie bulwersujących sytuacji doszło w okolicach dworca PKP Warszawa-Stadion. Wobec znajdujących się na miejscu dziennikarzy zastosowano środki przymusu bezpośredniego (gaz łzawiący, pałki służbowe, granaty hukowe). Działo się tak mimo że dziennikarze mieli na sobie kamizelki z napisem PRESS oraz informowali funkcjonariuszy, że są na miejscu w celach służbowych. Wielu z dziennikarzy odniosło obrażenia w wyniku działań policji. Przykładem jest fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry, trafiony w twarz gumową kulą w okolicach ronda de Gaulle’a.

Opisana sytuacja budzi ogromne wątpliwości z punktu widzenia wolności słowa i bardzo negatywnie wpływa na zaufanie obywateli do policji jako formacji powołanej do zapewniania bezpieczeństwa.

RPO przypomina, że przedstawiciele mediów powinni pozostać bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Dotyczy to zwłaszcza demonstracji, starć i działań o charakterze siłowym. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu.

Konieczne jest poszanowanie istotnej roli dziennikarzy w relacjonowaniu wydarzeń publicznych, którzy powinni wykonywać swoją pracę w bezpiecznych warunkach, w sposób wolny od ataków fizycznych i werbalnych. Bardzo ważne jest, aby bezpieczeństwo relacjonowania demonstracji przez dziennikarzy oraz swoboda wykonywania przez nich zadań zawodowych były respektowane zarówno przez służby policyjne zabezpieczające dane wydarzenie, jak i przez jego uczestników. Rolą organów państwa w urzeczywistnianiu wolności prasy jest natomiast zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji.

Prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalne demonstracje czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów do tego wydarzenia.

Co więcej, fakt, że demonstracja ma nielegalny charakter czy agresywny przebieg zwiększa ryzyko konieczności zastosowania środków przymusu wobec protestujących, A to tym bardziej uzasadnia potrzebę zapewnienia mediom swobodnego dostępu do demonstracji oraz możliwości nagrywania wydarzenia wraz z interwencją policji. 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienie powodów sytuacji z 11 listopada oraz informację, jakie zamierza podjąć działania, aby do takich groźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłość.

VII.613.128.2020

Zgromadzenia. „Obniżanie ryzyka – ograniczenie wykorzystywania drażniących substancji chemicznych podczas pandemii COVID-19” – opinia Fundacji Omega

Data: 2020-11-10

Brytyjska Fundacja Omega (Omega Research Foundation) zajmująca się monitorowaniem środków przymusu bezpośredniego używanych przez funkcjonariuszy organów ścigania na całym świecie, w opublikowanej w listopadzie 2020 r. opinii odniosła się do kwestii ryzyka związanego z wykorzystywaniem drażniących substancji chemicznych, takich jak gaz łzawiący, czy gaz pieprzowy w dobie pandemii COVID-19.

W dokumencie zwrócono uwagę na wpływ drażniących substancji chemicznych na zdrowie ludzkie. Wywołują one bowiem podrażnienie czuciowe, ból oczu i górnych dróg oddechowych, skutkować mogą również zapaleniem błony śluzowej, w tym błony śluzowej dróg oddechowych. Szczególnie narażone na negatywne konsekwencje kontaktu z w/w substancjami są osoby z chorobami układu oddechowego, dzieci, osoby starsze i w ciąży. Warto podkreślić, iż w najcięższych przypadkach może dojść nawet do śmierci przez uduszenie lub zatrucie chemiczne.

Mając na uwadze powyższe, wskazać należy, iż zgodnie z międzynarodowymi standardami ochrony praw człowieka zagrożonym dobrem prawnym, którego ochrona uzasadnia użycie drażniących środków chemicznych, może być ludzkie życie lub zdrowie, ale nie mienie. Wskazane środki nie mogą także być stosowane do rozpędzania pokojowych demonstracji lub wobec osób starszych, dzieci, lub innych, które mogą mieć problem z przemieszczaniem się w celu uniknięcia kontaktu z chemikaliami. Niedopuszczalne jest także ich stosowanie w zamkniętych pomieszczeniach lub na stadionach sportowych.

Co szczególnie istotne w dobie pandemii koronawirusa, stosowanie drażniących środków może podwyższyć ryzyko wystąpienia COVID-19 poprzez zwiększenie podatności dróg oddechowych na infekcje, nasilenie istniejących stanów zapalnych i wywołanie kaszlu. Jak bowiem wskazują eksperci, kontakt z chemikaliami niszczy błonę śluzową, stanowiącą warstwę ochronną, która zabezpiecza organizm przed wirusami i innymi patogenami.

Z niepokojem przyjąć zatem należy udokumentowane przez Fundację Omega przypadki  wykorzystania przez funkcjonariuszy organów ścigania drażniących środków chemicznych w celu egzekwowania obostrzeń związanych z COVID-19 co najmniej w 11 krajach na świecie. Czynnikiem dodatkowego ryzyka jest fakt, iż większość zgromadzeń publicznych odbywa się w ośrodkach miejskich, co powoduje, iż styczność z drażniącymi substancjami mogą mieć także osoby postronne, które zamieszkują w pobliżu miejsca zgromadzeń (w tym także osoby szczególnie narażone na ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu COVID-19).  

W związku z przywołanymi okolicznościami Fundacja Omega apeluje o stosowanie drażniących środków chemicznych przez funkcjonariuszy organów ścigania w zgodzie z międzynarodowymi standardami, a zwłaszcza:

  • stosowanie ich wyłącznie wtedy, gdy poziom przemocy jest na tyle wysoki, że funkcjonariusze organów ścigania nie mogą zażegnać niebezpieczeństwa poprzez działania ukierunkowane bezpośrednio na osoby agresywne;
  • w razie konieczności używanie jedynie najmniejszej niezbędnej ilości środków, tylko po wydaniu odpowiedniego ostrzeżenia, które da ludziom czas na działanie i pozwoli na udanie się właściwą drogą ewakuacji w bezpieczne miejsce;
  • w miejscach, gdzie dochodziło do powtarzających się przypadków rzekomo bezprawnego użycia drażniących środków chemicznych, ich stosowanie powinno być zawieszone do czasu, gdy podjęte zostaną kroki dostosowujące i użycie do międzynarodowych standardów w zakresie praw człowieka.

Fundacja Omega Research zaleca zatem radykalne ograniczenie wykorzystania drażniących środków chemicznych w miejscach pozbawienia wolności, do końca pandemii lub do momentu, w którym w pełni znane będą skutki ich stosowania, co doprowadzi używania ich w sposób w pełni bezpieczny dla zdrowia oraz zgodny z prawami człowieka i obowiązującymi w tym zakresie standardami.

Rzecznik przypomina policji konstytucyjne standardy wolności zgromadzeń

Data: 2020-11-05
  • Działania policji wobec trwających protestów społecznych powinny mieścić się w granicach standardu konstytucyjnego
  • A zgodnie z Konstytucją wolność zgromadzeń może zostać ograniczona tylko ustawą, a nie rozporządzeniem rządu – przypomina RPO Komendantowi Głównemu Policji
  • Tymczasem działania funkcjonariuszy wobec demonstrujących mogą prowadzić do naruszenia tej konstytucyjnie chronionej wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich na wnioski obywateli oraz z własnej inicjatywy podejmuje czynności w sprawie działań policji wobec uczestników zgromadzeń spontanicznych, które są reakcją społeczną na zaostrzające przepisy aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października.

W świetle kolejnych doniesień mediów oraz informacji z mediów  społecznościowych o działaniach funkcjonariuszy wobec demonstrujących, które mogą prowadzić do naruszenia ich konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń, Adam Bodnar zwraca się do gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka  o podejmowanie takich środków i działań, które mieszczą się w granicach obowiązującego standardu konstytucyjnego.

Jednym z jego elementów jest wolność zgromadzeń. Zarówno w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też jej art. 57 zdanie drugie, nie budzi  wątpliwości, że legalnie może zostać ona ograniczona tylko w ustawie. 

Art. 57 Konstytucji zapewnia  wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych wprowadzono rozporządzeniami. A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. 

Motywem działań funkcjonariuszy jest obowiązek ochrony porządku publicznego oraz zdrowia i mienia obywateli. Jednakże są oni przy tym   zobowiązani respektować godność jednostki. Zobowiązani są do przestrzegania i ochrony praw człowieka (art. 14 ust. 3 ustaw o Policji). Mają również chronić wolność zgromadzeń, jeśli nie została ograniczona ustawą.

Rzecznik nie kwestionuje tych działań policji - także z użyciem adekwatnych środków przymusu bezpośredniego -  wobec osób dopuszczających się naruszeń prawa podczas protestów.

Zwraca jednak uwagę, że sam pokojowy udział w proteście stanowi korzystanie z konstytucyjnej wolności, która nie może zostać ograniczona aktem normatywnym wydanym przez władzę wykonawczą. Ten formalny aspekt wolności zgromadzeń powinien być brany pod uwagę także pod kątem  obowiązków wynikających z art. 14 ust. 3 ustawy o Policji, podczas podejmowania przez funkcjonariuszy czynności w stosunku do osób pokojowo wyrażających swoje poglądy i swój stosunek do rozstrzygnięcia TK.

VII.613.112.2020

MSWiA odpowiada na raport KMPT dotyczący zatrzymań 7 sierpnia w Warszawie

Data: 2020-11-04
  • Działania policji podczas sierpniowych zatrzymań po protestach ws. aresztowania Margot zostały przedstawione w Sejmie i Senacie – odpowiada Maciej Wąsik na raport KMPT zawierający szereg zaleceń, które mogą pomóc uniknąć wielu nieprawidłowości w przyszłości
  • Dodał, że raport był analizowany w Biurze Kontroli Komendy Głównej Policji

Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji Maciej Wąsik odpowiedział na raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur z wizytacji "ad hoc" policyjnych miejsc zatrzymań, które zostały przeprowadzone 8 sierpnia 2020 r. w Warszawie i Piasecznie. Przedstawiciele KMPT analizowali wówczas dokumentację i rozmawiali z osobami, które zatrzymano po protestach przeciwko aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”. Celem wizytacji było zbadanie sytuacji tych osób, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

W wyniku przeprowadzonych czynności eksperci KMPT uznali, że sposób traktowania zatrzymanych przez Policję stanowił poniżające traktowanie, a w niektórych przypadkach kumulacja dolegliwości wypełniła znamiona nieludzkiego traktowania.

Rolą KMPT jest przede wszystkim działanie prewencyjne, wyłapywanie wszelkich sygnałów mogących wskazywać, że doszło do naruszeń praw człowieka i wydawanie zaleceń, które zapobiegną tego typu sytuacjom w przyszłości, a nie ściganie sprawców. W przypadku sierpniowych wizytacji KMPT wydał aż 26 zaleceń, skierowanych do Komendanta Stołecznego Policji, Ministra Zdrowia oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W tym ostatnim przypadku KMPT zalecił:

  1. wprowadzenie efektywnego systemu pomocy prawnej zapewniającego dostęp do adwokata od pierwszych chwil zatrzymania;
  2. wprowadzenie obowiązku przeprowadzania badań lekarskich każdej osoby zatrzymanej przez funkcjonariuszy Policji;
  3. wprowadzenie obowiązku badania osób zgłaszających zaburzenia psychiczne przez lekarzy psychiatrów;
  4. zapewnienie osobom transpłciowym odpowiedniego poziomu opieki medycznej po zatrzymaniu;
  5. zapewnienie osobom transpłciowym możliwości wyboru płci funkcjonariusza mającego przeprowadzić kontrolę osobistą;
  6. wprowadzenie elektronicznego rejestru osób zatrzymanych przez Policję, który funkcjonowałby na poziomie krajowym i uwzględniałby m.in. informacje dotyczące miejsca pobytu osób zatrzymanych, uwzględniające m.in. transporty pomiędzy jednostkami. Dane te powinny być niezwłocznie udostępniane pełnomocnikom osób zatrzymanych.

Tymczasem w przekazanej RPO odpowiedzi wiceminister Maciej Wąsik w ogóle nie odniósł się do przedstawionych zaleceń. Poinformował jedynie, że informacje o działaniach Policji opisanych w raporcie KMPT zostały przedstawione 2 września 2020 r. podczas 18. posiedzenia Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Sejmu RP a także 12 sierpnia 2020 r. w trakcie 14. posiedzenia Senatu RP. Dodał, że w Biurze Kontroli Komendy Głównej Policji poddano analizie raport KMPT oraz materiał przesłany przez Komendę Stołeczną Policji odnoszący się do wydarzeń, które miały miejsce 7 i 8 sierpnia 2020 r. w Warszawie.

- Nie bez znaczenia w omawianej sprawie pozostaje fakt zweryfikowania ustaleń dokonanych podczas wizytacji przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur np. w ramach oceny sądu – zaznaczył Maciej Wąsik.

KMP.570.5.2020

Nie można ścigać kobiet za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności. RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-10-30
  • Nie można ścigać ludzi za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności
  • Te wolności można ograniczać tylko ustawą i władze wiedziały o tym co najmniej od pięciu miesięcy. A jednak zarządzają sytuacją kryzysową przy pomocy rozporządzeń
  • Wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk.
  • Takie jest stanowisko RPO dla prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

29 października pojawiły się niepokojące doniesienia o pismach skierowanych przez Pana Prokuratora do prokuratur w całej Polsce w sprawie protestów będących reakcją społeczną na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącego aborcji – pisze RPO.

Dziennikarze przytaczają fragment Prokuratora Krajowego z 28 października 2020 r., że: „każde zachowanie osoby organizującej nielegalną demonstrację albo podżegające lub nawołującej do udziału w niej winno być przede wszystkim oceniane w kontekście wyczerpywania znamion czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”.

Zgodnie z tym przepisem kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Podstawowe wątpliwości w ocenie Rzecznika budzi to, czy możliwe jest wypełnienie znamion czynu zabronionego określonego w tym przepisie poprzez realizację konstytucyjnej wolności, która – jak wielokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę – nie została skutecznie ograniczona w obecnym stanie prawnym.

Już w czerwcu, rozumiejąc, że pandemia może uderzyć ponownie jesienią, RPO pisał do premiera (VII.565.461.2020), że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, nie w rozporządzeniu. Po drugie, akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. Po trzecie, ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich, w związku z ostatnimi protestami, zwracał już uwagę (zob. wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 października 2020 r.), że zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa

Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń publicznych wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń publicznych również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń publicznych może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej konstytucyjnej wolności.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych określonych w art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, Rzecznik postawił mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. poz. 1845). Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń spontanicznych nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia - zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

W ocenie Rzecznika wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk. Wiążą się one bowiem z realizacją konstytucyjnie zagwarantowanych wolności i jako takie nie różnią się od udziału w lekcjach prowadzonych w szkołach czy uczestnictwa sprawowaniu kultu religijnego. Jak zauważają przedstawiciele doktryny prawa karnego: „Nie stanowią […] karalnego zagrożenia epidemicznego uczestnicy manifestacji, którzy mają maseczki i maszerują zachowując dystans, specjalnie zajmują większą powierzchnię, by zminimalizować ryzyko". Nie można z tych powodów przyjąć, by obywatelki i obywatele, korzystający ze swoich wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, podlegali w tym kontekście odpowiedzialności karnej.

VII.613.117.2020

RPO pyta KGP o incydenty w kościołach oraz zapowiedź ich obrony przez skrajnie prawicowe organizacje

Data: 2020-10-29
  • Rośnie skala napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył przepisy ws. aborcji
  • Zdarzało się, że ludzie zakłócali nabożeństwa w kościołach i pisali hasła na ich elewacjach
  • Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu  
  • Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisze Adam Bodnar do Komendanta Głównego Policji i pyta, jak policja planuje temu zapobiec  

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - jest zaniepokojony rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć są m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Tego typu incydenty w różnej skali miały miejsce w całym kraju. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynika, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

- Napięć społecznych nie łagodzi zapowiedź powołania przez niektóre skrajnie prawicowe organizacje specjalnych formacji mających rzekomo bronić miejsc kultu przed protestującymi. Myślę, że nie jestem odosobniony w obawach, iż pojawienie się takich formacji na ulicach polskich miast doprowadzi do poważnych zamieszek i dodatkowo zagrażać będzie bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu - podkreśla Adam Bodnar.

Zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych w całym kraju po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej tych czynów).

Rzecznik poprosił również o szczegółową informację na temat działań prewencyjnych policji w związku z groźbą eskalacji napięć, związaną z zapowiadaną reakcją skrajnych ugrupowań i organizacji pozarządowych.   

Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował z urzędu sprawy profanacji obiektów czci katolickiej. W nocy z 26/27 października 2018 r. nieznani sprawcy zdewastowali wnętrze kapliczki na ul. Biasa w Opolu. Jedna figura została skradziona, druga uległa zniszczeniu w czasie kradzieży. (XI.518.67.2018).

25 listopada 2018 r. nieznani sprawcy zniszczyli 22 figury świętych przy kościele parafialnym w Zarzeczu koło Niska ( XI.518.79.2018).

Rzecznik kierował także pisma do odpowiednich jednostek policji w sprawach dewastacji kościołów. 28 października 2018 r. nieznany mężczyzna oblał, a następnie podpalił drzwi jednego z kościołów w Opolu Lubelskim (XI.518.62.2018). Rzecznik podjął także z urzędu sprawę zniszczenia elewacji kaplicy ewangelickiej m.in. poprzez obraźliwe i znieważające rysunki pod krzyżem wraz z napisem „tu jest Polska”, do którego doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia 2017 r. w Białej Piskiej ( XI.518.66.2017 ), a także sprawę prawdopodobnego podpalenia cerkwi w Ordynkach 1 grudnia 2016 r. i zniszczenia mienia w domach prawosławnych duchownych w Narwi w nocy 23/24 grudnia 2016 r. (XI.518.2.2017).

XI.518.79.2020                                        

Udział w strajkach obywatelskich i inne przykłady pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa - odpowiadamy na pytania obywatelek i obywateli

Data: Od 2020-10-27 do 2020-10-28

Odpowiadamy na pytania o strajk obywatelski, które napływają od obywatelek i obywateli.

Strajk obywatelski

Strajk jest formą nacisku lub protestu społecznego. Może mieć różne formy, popularne rozumienie odnosi się głównie do niewykonywania pracy.

  • STRAJK WŁOSKI – polega na maksymalnym spowolnieniu wykonywanych czynności lub wykonywaniu ich niezwykle drobiazgowo, a przez to czasochłonnie,
  • STRAJK OKUPACYJNY – polegający na przejęciu i zablokowaniu jakiegoś budynku,
  • STRAJK GŁODOWY,
  • CZARNY STRAJK- strajkujący zaprzestają podstawowych prac decydujących o prawidłowym funkcjonowaniu miejsca pracy,
  • STRAJK OSTRZEGAWCZY, gdy ludzie podejmują jedynie krótkie przerwy w pracy.

Nieobecność w pracy

Pracodawca nie może zwolnić Cię za sam udział w strajku, wyrażanie określonych poglądów czy propagowanie idei, nie uprawnia Cię to jednak do nieusprawiedliwionej obecności w pracy.

  • Jeśli chcesz wziąć udział w proteście, manifestacji, akcji społecznej, która wymaga od Ciebie nieobecności w pracy, niepodejmowania działań służbowych POWINIENEŚ ZNALEŹĆ UZASADNIENIE DLA PRAWODAWCY 
  • Nie wolno mylić tego ze strajkiem określonym W RAMACH KODEKSU PRACY. Jeśli strajk nie dotyczy bezpośrednio działań Twojego pracodawcy, sam udział w nim nie jest wystarczającym wytłumaczeniem dla nieobecności.
  • Jeśli jesteś zatrudniony w oparciu o umowę o pracę możesz Rozważyć złożenie wniosku o urlop – np. tzw. "URLOP NA ŻĄDANIE"- masz 4 dni w roku, które możesz tak wykorzystać. PRACODAWCA NIE MOŻE ODMÓWIĆ Ci udzielenia urlopu na żądanie.
  • Niestety są grupy, jak np. nauczyciele, które nie mają prawa do urlopu na żądanie.
  • Jeśli korzystasz z innej formy zatrudnienia, spróbuj DOGADAĆ SIĘ Z PRACODAWCĄ odnośnie swojej nieobecności.
  • Być może zadania, za które odpowiadasz, możesz wykonać w innym terminie.

W żadnym z tych przypadków nie musisz jednak ujawniać powodów „dnia wolnego”.

Nie wszyscy mogą protestować na ulicy

Część osób nie może przerwać wykonywania pracy (z powodu jej charakteru lub ciążącej na nich odpowiedzialności za zdrowie i życie innych osób). Takie grupy to np. pracownicy ochrony zdrowia, służby mundurowe, pracownicy sądów.

Strajkować na ulicy nie mogą często opiekunowie osób z niepełnosprawnościami, osób starszych czy małych dzieci. Są oni na co dzień odpowiedzialni za bezpieczeństwo i życie osób, którymi się opiekują i nie mogą po prostu wyjść z domu na manifestację.

Inne formy protestu

Strajk obywatelski nie jest jedyną formą mobilizacji, jeśli chcesz się zaangażować, ale nie możesz pójść na strajk są inne metody pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa np.:

  • akcje ulotkowe lub np. powieszenie w swoim oknie plakatu na znak solidarności,
  • noszenie oznak przez protestujących,
  • wsparcie w social media,
  • zwalczanie fake news,
  • identyfikowanie się za pomocą ubioru,
  • oflagowanie budynków,
  • mailowe lub listowne akcje protestacyjne,
  • wsparcie za pomocą wiedzy eksperckiej lub donacji dla NGO działających na rzecz danej sprawy,
  • tworzenie plakatów lub infografik,
  • działania edukacyjne…

Ważne jest, że decyzja o udziale w obywatelskim nieposłuszeństwie należy do każdego z nas. Przed jej podjęciem obywatelskim obowiązkiem jest wzięcie pod uwagę różnych czynników: swojego stanu zdrowia psychicznego i fizycznego, zasobów, charakteru wykonywanej pracy, możliwych konsekwencji... Trzeba pamiętać, że z konsekwencjami protestujące obywatelki i obywatele muszą się liczyć. Na tym polega protest obywatelski.

Dojrzałą postawą jest akceptowanie decyzji o udziale (lub jego braku) innych osób w proteście.

Okazywanie obywatelskiego nieposłuszeństwa wymaga przede wszystkim solidarności i wsparcia, a także zrozumienia decyzji innych osób o stopniu zaangażowania w popieranie postulatów.

***

W załączniku publikujemy ulotki do podbrania, które prezentują podstawowe informacje o możliwościach udziału w strajku obywatelskim.

Adam Bodnar do premiera: najnowsze nakazy i zakazy nadal sprzeczne z Konstytucją  

Data: 2020-10-26
  • Najnowsze rozporządzenie rządu z 23 października 2020 r. dotyczące zakazów i nakazów w okresie pandemii nadal jest sprzeczne z Konstytucją – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich premierowi Mateuszowi Morawieckiemu
  • Z rozporządzeniem tym obywatele mogli się zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, co nastąpiło niecałą godzinę przed jego wejściem w życie
  • W dalszym ciągu ograniczenia wolności i praw jednostki są wprowadzane rozporządzeniem, a nie ustawą – np. zakaz poruszania się przez osoby po 70. roku życia

W związku z wprowadzonymi kolejnymi ograniczeniami wolności i praw jednostki, zwłaszcza rozporządzeniem Rady Ministrów z 23 października 2020 r., RPO po raz kolejny jest zmuszony krytycznie odnieść się do działań rządu.

- Przy pełnym zrozumieniu powagi sytuacji epidemicznej i konieczności podejmowania często drastycznych w odbiorze społecznym kroków, jako organ stojący na straży konstytucyjnych wolności i praw jednostki, nie mogę zaakceptować formy i treści wprowadzanych ograniczeń – napisał Adam Bodnar.

Swe uwagi skierował do premiera z nadzieją na podjęcie przez niego działań naprawczych.

Rekomendacje RPO z czerwca 2020 r.

4 czerwca 2020 r. RPO przedstawił premierowi kompleksową, wielostronicową ocenę sposobu tworzenia prawa w dobie epidemii. Z pozycji strażnika konstytucyjnych wolności i praw jednostki – a „mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią” - sformułował wtedy pięć rekomendacji:

„1.Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.

2.Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. 

3.Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

4.Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18 roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność, a co za tym idzie nie przyczynia się do realizacji ich celu, tj. ochrony życia i zdrowia obywateli.

5.Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone”.

- Z przykrością stwierdzam, że żadna z tych rekomendacji nie została w pełni zrealizowana. Co więcej, w kilku spośród wskazanych obszarów nastąpiło wręcz pogorszenie standardu ochrony praw jednostki – podkreśla RPO. Świadczy o tym dokonana 23 października 2020 r. nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Forma wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

W dalszym ciągu Rada Ministrów przekracza swe kompetencje, wprowadzając ograniczenia wolności i praw jednostki w formie sprzecznej z Konstytucją. Przykładem jest wprowadzenie zakazu poruszania się przez osoby, które ukończyły 70. rok życia. Zakaz ten, w sposób jednoznaczny stanowi ingerencję w wolność poruszania się po terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), która podlegać może ograniczeniu wyłącznie w drodze ustawy (art. 52 ust. 2 Konstytucji RP).

Ponownie zwracam uwagę, że upatrywany przez Radę Ministrów jako podstawa wprowadzenia zakazów art. 46 ust. 4 pkt 1 w związku z art. 46b pkt 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie daje Radzie Ministrów kompetencji do wprowadzania zakazu przemieszczania się, a jedynie ograniczenia sposobu przemieszczania się.

Na podobnej zasadzie, za prawidłową podstawę wprowadzonych zakazów nie może zostać uznany art. 46b pkt 10 ustawy z dnia 8 grudnia 2008 r., przewidujący kompetencję do wprowadzenia przez Radę Ministrów „nakazu lub zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach”. Bezsprzecznie bowiem nie można utożsamiać „zakazu przebywania” z „zakazem poruszania się”, który wprowadziła Rada Ministrów rozporządzeniem 23 października 2020 r.

Szczególnego znaczenia – z perspektywy konstytucyjnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej – nabiera natomiast wykroczenie przez Radę Ministrów poza granice upoważnienia przyznanego jej w art. 46b pkt 2 ustawy z  8 grudnia 2008 r. Już rozporządzeniem z 16 października 2020 r. doszło do znacznego rozszerzenia zakazów i ograniczeń w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Rozporządzeniem z 23 października 2020 r. nastąpiło dalsze rozwinięcie poprzednich uregulowań.

Jakkolwiek ustawa z dnia 8 grudnia 2008 r. dopuszcza wprowadzenie przez Radę Ministrów „ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorców”, to należy podkreślić, że ograniczenie nie jest tożsame z zakazem prowadzenia określonej działalności w danym zakresie (a wprowadzone przez Radę Ministrów zakazy obejmują m.in. branżę fitness).

Ustawodawca, konstruując upoważnienie ustawowe posługuje się bowiem zarówno pojęciami „ograniczenia”, jak i „zakazu”, co wyklucza, by obie te formy ingerencji w wolności i prawa jednostki ze sobą utożsamiać. Dodatkowo, upoważnienie ustawowe wymaga, aby wprowadzone ograniczenie było „czasowe”, a kryterium tego nie spełnia używane w rozporządzeniu sformułowanie „do odwołania”. Nie zakreśla ono bowiem żadnego horyzontu czasowego wprowadzanych ograniczeń i zakazów. 

Na gruncie Konstytucji nie jest dopuszczalna rozszerzająca i pozajęzykowa wykładnia przepisów upoważniających do wydania aktu wykonawczego do ustawy. Brak jednoznacznego stanowiska ustawodawcy w danej kwestii musi być rozumiany nie inaczej, jak nieudzielenie upoważnienia do uregulowania jej w akcie podustawowym.

Tryb wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

Tryb, w jakim wydawano „październikowe” rozporządzenia Rady Ministrów narusza konstytucyjny standard stanowienia prawa. Szczególnie widoczne jest to w przypadku rozporządzenia z 23 października 2020 r. Wchodziło ono w życie generalnie 24 października 2020 r. Jego projektu nie upubliczniono jednak na stronach Rządowego Centrum Legislacji (choć, jak wynika z metadanych dokumentów, które zamieszczone na stronach RCL 26 października, projekt w formie, w której został przyjęty, istniał co najmniej od około godz. 15  23 października). Tymczasem, obywatele - na których sferę prawną wpływa przyjęte rozporządzenie - mogli się z nim zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, która nastąpiła na niecałą godzinę przed jego wejściem w życie.

Informowanie w trakcie konferencji prasowej na kilka/kilkanaście godzin przed opublikowaniem rozporządzenia w Dzienniku Ustaw o jego (potencjalnej wciąż) treści nie jest środkiem, który można uznać za niwelujący wskazaną niewątpliwą i rażącą nieprawidłowość. A ponadto między przekazywanym na konferencji komunikatem, a ostateczną treścią przepisów mogą  występować - i niestety występują -  różnice.

Przy zrozumieniu dla powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nie mogę uznać, by Rada Ministrów czyniła wszystko co w danych warunkach możliwe dla zapewnienia bezpieczeństwa prawnego obywateli w związku z przyjmowanymi ograniczeniami.

Ingerencja w istotę konstytucyjnych wolności i praw jednostki

Art. 31 ust. 3 zd. drugie Konstytucji przewiduje, że ograniczenia wolności i praw jednostki nie mogą naruszać ich istoty. Co do realizacji tej normy w praktyce Rady Ministrów związanej z wprowadzaniem ograniczeń w czasie stanu epidemii istotnie nastąpiła poprawa (m.in. w zakresie wolności uzewnętrzniania religii). Na polu korzystania zaś z wolności zgromadzeń problem nadal istnieje. Przede wszystkim wciąż  utrzymywany jest zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Rozporządzenie z 9 października 2020 r. (w brzmieniu obowiązującym od 24 października 2020 r.) przewiduje, że „do odwołania” zakazuje się organizowania zgromadzeń „w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach” (a zatem także zgromadzeń spontanicznych). Wyjątkowo, mogą być organizowane zgromadzenia w oparciu zawiadomienie, o którym mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1 albo decyzję, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy, przy czym maksymalna liczba uczestników tych zgromadzeń nie może być większa niż 5, a odległość pomiędzy zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m.

RPO ma wątpliwości co do racjonalności takich regulacji w kontekście innych przepisów rozporządzenia. Nadal utrzymano wyłączenie z zakazu organizacji zgromadzeń w stosunku „do spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych”. Rozporządzenie – choć zakazuje zgromadzeń publicznych o liczbie uczestników (stosujących środki ochronne w postaci dystansu społecznego i zakrywających usta i nos) większej niż 5 osób – pozwala na organizację spotkań w przestrzeniach zamkniętych (w których nie stosuje się żadnych rygorów sanitarnych) o liczbie uczestników wynoszącej nawet 20 osób.

Wady przyjmowanych regulacji a zaufanie obywateli do celowości wprowadzania ograniczeń

Sposób skonstruowania części spośród wprowadzanych ograniczeń nadal pozostawia wiele do życzenia. Sprawia to, że zamierzone przez autora projektu cele tych ograniczeń nie zostaną zrealizowane, zaś ich wprowadzenie podważa zaufanie obywateli do racjonalności innych ograniczeń. Obok regulacji dotyczących organizowania zgromadzeń, o których mowa jest wyżej, ewidentnym przykładem tego rodzaju ograniczenia jest ograniczenie poruszania się przez małoletnich do ukończenia 16. roku życia.

Intencją projektu było to, że „osoby poniżej 16. roku życia będą mogły przemieszczać, co do zasady, wyłącznie pod opieką osoby sprawującej władzę rodzicielską, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej), chyba że przemieszczanie się będzie miało na celu dotarcie do szkoły lub placówki oświatowej albo powrót z nich do miejsca zamieszkania”.

Tymczasem z wprowadzonego do rozporządzenia przepisu wynika, że małoletni mają ograniczoną możliwość samodzielnego poruszania się jedynie w godzinach 8.00-16.00 od poniedziałku do piątku. W pozostałym zakresie  mogą poruszać się w sposób nieskrępowany.

Wprowadzenie tej normy do systemu prawa trudno jest racjonalnie wyjaśnić. Jedyne w zasadzie logiczne wytłumaczenie jest takie, że przyjmowany środek nie ma de facto związku z przeciwdziałaniem epidemii, a służyć ma realizacji przez małoletnich obowiązku szkolnego w realiach zdalnego nauczania pod nieobecność rodziców w domu.

Sankcje za nieprzestrzeganie wprowadzonych ograniczeń

Przedstawiona w wystąpieniu z 4 czerwca 2020 r. rekomendacja dotycząca sankcji administracyjnych pozostaje nadal aktualna. Inspekcja Sanitarna przeważnie  nie zaprzestała egzekwowania od obywateli kar nałożonych w oparciu o wykraczające poza ustawowe upoważnienie regulacji rozporządzeń Rady Ministrów. Jakkolwiek źródłem problemów obywateli są wadliwie przyjmowane przepisy prawa, to organy Inspekcji Sanitarnej w dalszym ciągu kierują się w dużej mierze automatyzmem w wymierzaniu kar administracyjnych.

Wyraźnie widoczne są również problemy ze stosowaniem przepisów ogólnych Kodeksu postępowania administracyjnego, w tym dotyczących wymierzania administracyjnych kar pieniężnych. Dotyczą one tak istotnych kwestii, jak obliczanie terminów zaskarżenia wydawanych decyzji, czy rozumienia zasad ogólnych procedury administracyjnej. W jednej ze  spraw organ odwoławczy stwierdził m.in., że z art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego wynika „bezwzględny prymat” interesu publicznego nad indywidualnym interesem jednostki.

- Obawiam się, że istniejący w tym względzie problem może się pogłębić w związku z ponownym zwiększeniem skali obowiązujących ograniczeń, a także zapowiadaną polityką „zero tolerancji” – podkreśla RPO.

V.7018.910.2020

Przemarsz Strajku Kobiet w Katowicach - pod lupą RPO

Data: 2020-10-25
  • Protestem społecznym 24 października 2020 r. w Katowicach – jednym z wielu w Polsce po decyzji ws. aborcji - zajął się Pełnomocnik Terenowy PO w Katowicach.

Część osób biorących udział w proteście Strajku Kobiet wdała się w szarpaninę z policją w trakcie przemarszu spod katedry do centrum miasta.  Wtedy zatrzymano posła Lewicy Maciej Kopca, eurodeputowanego Łukasza Kohuta oraz trzecią osobę. Posłowie zostali wkrótce potem zwolnieni.

Trzeci mężczyzna - po przedstawieniu mu zarzutów naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza - przed północą opuścił KMP w Katowicach.

Aleksandra Wentkowska – Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach -  będąc w stałym kontakcie z Pełnomocnikiem KWP ds. ochrony praw człowieka,  wieczorem pojawiła się przed Komendą Miejską Policji w Katowicach.

W dalszym ciągu sytuacja będzie monitorowana, a Pełnomocnik Terenowy RPO wystąpi do KWP Katowicach o pełną informację.

 

Protesty społeczne po decyzji ws. aborcji. RPO przypomina rządzącym standardy zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-10-23
  • Obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych, co ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji w sprawie aborcji – podkreśla RPO
  • Obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa powoduje, że reakcja na tę decyzję Trybunału Konstytucyjnego musi być natychmiastowa
  • Adam Bodnar przypomina MSWiA i KSP standardy ochrony zgromadzeń spontanicznych
  • Jest bowiem zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami poprzedniego wieczora

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziły zwłaszcza wątpliwości co do  proporcjonalności użycia środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu łzawiącego, wobec demonstrantów oraz znaczna liczba zatrzymanych.

Poprosił Komendę Stołeczną Policji o informacje dotyczące działań funkcjoanriuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Mając na uwadze, że zapowiedziano  kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomina i KSP, i MSWiA obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, także spontanicznych. Wniósł o
o ich zastosowanie.

Zasady zgromadzeń spontanicznych

Poprzednie i kolejne zgromadzenia publiczne muszą odbyć się w formie zgromadzeń spontanicznych, gdyż nawet procedura zgromadzenia uproszczonego wymaga notyfikacji 3 dni przedtem, co nie jest możliwe. A obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa, dla którego decyzja TK jest niezwykle istotna, powoduje, że reakcja na jego wydanie musi być natychmiastowa.

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. istnieje możliwość organizowania zgromadzeń publicznych, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 10 osób – w obszarze czerwonym oraz 25 osób – w obszarze żółtym. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych, niezależnie od liczebności ich uczestników.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych - wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami - należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu , a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

Jak podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 kwietnia 2007 r.  (Bączkowski przeciwko Polsce): „taka jest właśnie natura debaty demokratycznej, gdzie termin odbywania się publicznych zgromadzeń mających na celu wygłoszenie opinii może mieć kluczowe znaczenie dla politycznej i społecznej wagi zgromadzeń. (...) Jeżeli zgromadzenie publiczne organizowane jest w terminie, w którym dane zagadnienie społeczne straciło już swoje znaczenie w bieżącej debacie społecznej lub politycznej, waga takiego zgromadzenia może się znacząco obniżyć. Wolność zgromadzania się, jeżeli nie można z niej korzystać we właściwym czasie, traci swoje znaczenie.”

Również w opinii RPO spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji  (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności policji wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie może zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej i do szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia. Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia.

Także zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń publicznych środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. Również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo.

Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy.

VII.613.112.2020

Policja odpowiada na raport RPO po zatrzymaniach 7 sierpnia: jeśli ktoś ma zastrzeżenia, może złożyć skargę

Data: 2020-09-23
  • Policja doskonale zna przepisy i je stosuje. W czasie zatrzymań w nocy z 7 na 8 sierpnia dodatkowo stosowała „Procedurę bezpieczeństwa i higieny służby w trakcie działań w warunkach zagrożenia korona wirusem"
  • Zalecenia RPO/KMPT z przyczyn obiektywnych nie mogą być realizowane bezkrytycznie. Działania funkcjonariuszy Policji opierają się na dbałości o dobro postępowania przygotowawczego z uwzględnieniem obowiązujących norm prawnych.
  • Nie naruszyła niczyich praw, bo np. przepisy mówią o prawie do zawiadomienia bliskich o zatrzymaniu „niezwłocznie, a zatem bez nieuzasadnionej zwłoki, co nie oznacza, że natychmiast”

Wieczorem i w nocy z 7 na 8 sierpnia policja zatrzymała kilkadziesiąt osób protestujących przeciwko zatrzymaniu Margot. RPO, który instytucja pełniąca mandat Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Okrutnego i Poniżającego Traktowania, sprawdził, w jakich warunkach przebywały te osoby. Eksperci KMPT badający sprawę na miejscu dopatrzyli się wielu nieprawidłowości. Przedstawili je w raporcie RPO. Celem KMPT jest zawsze identyfikowanie problemów z realizacją praw osób pozbawionych wolności po to, by nie dochodziło do kolejnych naruszeń.  KMPT powiem zapobiega naruszeniom praw człowieka, a nie je ściga.

Na zgłoszone w raporcie uwagi odpowiedział już Minister Zdrowia (nie widzi powodu, by doszkalać wszystkich lekarzy z zasad dokumentowania obrażeń osób zatrzymanych, ale może zrobić wyjątek dla lekarzy współpracujących z Policją), a 17 września odpowiedział komendant stołeczny Policji nadinspektor Paweł Dobrodziej.

Napisał, że policjanci znają doskonale przepisy i wynikające z nich obowiązki dla nich. „Funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji podejmując czynności służbowe wobec osób zatrzymanych mają obowiązek stosowania zasad etyki zawodowej policjanta, zgodnie z §4 załącznika do zarządzenia nr 805 Komendanta Głównego Policji z dnia 31 grudnia 2003 r.” – podkreślił.

Do tego w garnizonie stołecznym wprowadzono opracowaną przy udziale Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego „Procedurę bezpieczeństwa i higieny służby w trakcie działań w warunkach zagrożenia korona wirusem" z dnia 20 sierpnia 2020 r., zatwierdzoną przez Zastępcę Komendanta Stołecznego Policji. Policjanci wyposażeni są w środki ochrony indywidualnej (ochrona dróg oddechowych - maseczki FFP2/FFP3, ochronę rąk - jednorazowe rękawiczki nitrylowe, płyny do dezynfekcji rąk). Ponadto w PdOZ [pomieszczeniu dla osób zatrzymanych] funkcjonariusze dysponują płynami dezynfekującymi do rąk i powierzchni  oraz dodatkowymi maseczkami, które na życzenie wydawane są osobom zatrzymanym.

Ponadto odnosząc się do czasu, w jakim ma nastąpić zawiadomienie osób bliskich o zatrzymaniu, ustawodawca wskazał, że ma ono nastąpić niezwłocznie, a zatem bez nieuzasadnionej zwłoki, co nie oznacza, że natychmiast. Czas ten, z przyczyn obiektywnych, może ulec wydłużeniu choćby przy dużej liczbie osób zatrzymanych. Zawiadamianie wskazanej osoby trzeciej przez osobę zatrzymaną jest realizowane na podstawie obowiązujących przepisów prawa. Sceptycznie należy się odnieść także do zalecenia dotyczącego sporządzenia listy adwokatów / radców prawnych, uprawnionych do pełnienia roli obrońcy, na terenie właściwości odpowiedniego samorządu prawniczego, informowanie o jej istnieniu osoby zatrzymane i udostępnianie jej, w przypadku zgłoszenia takiej chęci. Obowiązujące przepisy prawa wskazują, że o prawie do kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym oraz do odbycia bezpośredniej z nim rozmowy należy zatrzymanego pouczyć. Jeżeli zatrzymany zażąda kontaktu z wymienionymi osobami, obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie jest jego umożliwienie. Organ zatrzymujący nie jest jednak zobligowany ex officio zabiegać o zapewnienie osobie zatrzymanej kontaktu z nimi

W kontekście przytoczonych w treści Raportu KMPT zanonimizowanych przypadków nieprawidłowości sygnalizowanych w rozmowach z członkami KMPT należy podkreślić, że jeżeli w przekonaniu konkretnych osób doszło do naruszenia przez Policję ich praw, mogą one skorzystać z instytucji złożenia skargi w trybie administracyjnym lub zawiadomienia o przestępstwie, które niezależnie od Policji zbada Prokuratura. Legalność, zasadność i prawidłowość zatrzymania po złożeniu zażalenia podlega z kolei ocenie niezawisłego sądu.

Cała odpowiedź insp. Dobrodzieja w załączeniu.

KMP.570.5.2020

RPO do ETPCz w sprawie zakazu wstępu do Sejmu dla obywateli

Data: 2020-09-22
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka zajmuje się sprawą zakazu wstępu do polskiego Sejmu dla aktywistów
  • Rzecznik wniósł o udział w tym postępowaniu jako strona trzecia
  • Przedstawia argumenty za tym sprawa jest istotna dla praw politycznych w Polsce w szczególności prawa do manifestowania poglądów i dostępu do posiedzeń organów plenarnych

Sprawą niewpuszczania obywateli do budynku parlamentu Rzecznik już się  zajmował: interweniował u Marszałka Sejmu a w sierpniu 2018 r. przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia i protestu osób z niepełnosprawnościami. 

W ocenie Rzecznika doszło tu do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). dlatego uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce.

Sprawa zakomunikowana Polsce przez ETPCz dotyczy nie dziennikarza ale dwojga aktywistów, którzy w 2017 r. wzięli udział w pokojowej demonstracji na terenie Sejmu w sprawie niezależności sądów. Mieli baner „Brońcie niezależności (a nie niezależnych) sądów”. Zostali wyprowadzeni siłą przez Straż Marszałkowską, a następnie otrzymali pismo Komendanta Straży Marszałkowskiej informujące ich o rocznym zawieszeniu prawa wstępu do budynków sejmowych. Zaskarżyli je oni do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przegrali nie tylko przed WSA, ale i przed NSA.

Kolejnym krokiem było skierowanie sprawy do ETPCz – w 2019 r. Trybunał podjął sprawę i w lipcu 2020 r. zakomunikował ją polskim władzom. Zapytał o naruszenia prawa do swobody wypowiedzi oraz prawa do pokojowych zgromadzeń.

RPO uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce. Dlatego 21 września 2020 r. zwrócił się do Trybunału o przyjęcie argumentów RPO jako „strony trzeciej”. W piśmie zastępca RPO) Stanisław Trociuk podkreśla, że od rozstrzygnięcia ETPCz zależy funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i to, jak obywatele będą mogli brać udział w debacie publicznej. Podkreśla, że choć Trybunał ma rozważyć indywidualną skargę, to dotyczy ona problemu bynajmniej nie indywidualnego – boryka się z nim wielu Polaków.


VII.6060.57.2020

 

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

RPO do Komendanta Stołecznego Policji w sprawie wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu 7 sierpnia

Data: 2020-08-10
  • Jakie były przyczyny i podstawy prawne interwencji policji wobec protestujących w Warszawie? W jakich okolicznościach i z jakich przyczyn zatrzymano tak dużą liczbę osób? Czy zostały one natychmiast poinformowane o przyczynach zatrzymania? Jakie były powody użycia środków przymusu bezpośredniego? Jak zapewniono zatrzymanym dostęp do pomocy prawnej w czasie czynności policyjnych?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał te pytania komendantowi stołecznemu Policji nadinspektorowi Pawłowi Dobrodziejowi.

Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwował wydarzenia, do których doszło wieczorem dnia 7 sierpnia 2020 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, i interwencje funkcjonariuszy Policji podejmowane wówczas wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech indywidualnych, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Jednocześnie zaś Rzecznik wyraźnie zauważa i zaznacza, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Rzecznik Praw Obywatelskich, będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydował o wszczęciu z urzędu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem, zwłaszcza, że wspomniane nagrania i relacje osób zatrzymanych wskazują też na to, iż funkcjonariusze Policji interweniowali także wobec osób, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu na Krakowskim Przedmieściu czy ul. Wilczej, a przyglądały się zajściu, a niektóre z tych osób znalazły się tam przypadkowo i były to osoby, które akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu lub wracały z zakupami.

W związku z tym, kierując się konstytucyjnymi powinnościami Rzecznika Praw Obywatelskich oraz troską o przestrzeganie prawa i praw obywatelskich, RPO prosi Komendanta o pisemne wyjaśnienie następujących kwestii:

  • przyczyn i podstaw prawnych interwencji Policji wobec protestujących;
  • okoliczności i przyczyn zatrzymania dużej liczby osób (z dostępnych obecnie informacji wynika, że było to ok. 50 osób),
  • natychmiastowego informowania osób zatrzymanych o przyczynach zatrzymania,
  • powodów użycia przez funkcjonariuszy Policji środków przymusu bezpośredniego w stosunku do poszczególnych osób protestujących, w tym tych którzy jedynie przypadkowo znaleźli się w rejonie omawianych wydarzeń,
  • realizacji praw poszczególnych osób zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym zwłaszcza umożliwienia im dostępu do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję.

Nadto Rzecznik prosi Komendanta o szczegółowe dane o wszystkich zainicjowanych przez Policję postępowaniach wobec osób zatrzymanych podczas omawianych wydarzeń z dnia 7 sierpnia 2020 roku i aktualnego stanu tych postępowań.

II.519.1093.2020

RPO skarży do WSA karę sanepidu dla fotoreporterki, która dokumentowała wydarzenia z udziałem „Lotnej Brygady Opozycji”. EDIT: skarga uwzgledniona

Data: 2020-08-10
  • 29 lipca Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał decyzję Powiatowego Inspektora z 14 maja 2020 r. o wymierzeniu fotoreporterce 10 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 10 maja 2020 r. nakazu zachowywania 2 m odległości.
  • Uznał, że wystarczającym dowodem jest notatka policjanta, a fotoreporterkę trzeba dotkliwie ukarać, by nie stwarzała zagrożenia dla innych w czasie pandemii. Odrzucił tym samym argumenty RPO.
  • Dlatego Rzecznik zaskarżył 7 sierpnia tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
  • W ostatnich dniach RPO skierował kilka takich skarg do WSA na lipcowe decyzje mazowieckiego wojewódzkiego Sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.
  • (EDIT) 12 lutego 2021 r. WSA stwierdził nieważność decyzji I i II instancji i umorzył postępowanie administracyjne w sprawie.

10 maja fotoreporterka dokumentowała zgromadzenie organizowane przez członków Lotnej Brygady Opozycji. Uczestników legitymowała Policja. Fotoreporterka miała na szyli ważną legitymację prasową jako redaktorka Obywatele News. Policjant postanowił jednak i tak dać jej 500 zl mandatu. Fotoreporterka go nie przyjęła, więc policjant zapowiedział skierowanie sprawy nie tylko do sądu (w sprawie mandatu), ale dodatkowo do Sanepidu. A ten po 4 dniach ukarał ją karą 10 tys. zł. Fotoreporterka (i RPO) odwołała się od tego do Sanepidu wojewódzkiego. Wskazała m.in., że notatka policjanta zawiera informację o udziale w zgromadzeniu, ale nie o braku zachowania właściwej odległości – bo tę fotoreporterka zachowała. Zatem ukaranie jej za złamanie przepisu o odległości nie ma podstaw.

RPO z kolei powtórzył w zażaleniu swoje stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie, Policja nie ma prawa przekazywać danych osobowych obywatela Sanepidowi, a karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia. Nie można karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Argumentacja Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego za utrzymaniem  w mocy decyzji o nałożeniu kary administracyjnej

Mazowiecki Sanepid zarzuty te odrzucił. Uznał, że notatka policjanta jest wystarczającym dowodem. Szybkość postępowania w sprawie wymierzenia kary pieniężnej podyktowana była koniecznością zdyscyplinowania fotoreporterki. Kara pieniężna musiała zostać nałożona szybko, aby odniosła pożądany efekt prewencyjny, zarówno w znaczeniu indywidulanym (powstrzymanie strony od dalszego naruszania reżimu sanitarnego), jak i w znaczeniu ogólnym (powstrzymanie społeczeństwa od powielania nagannego zachowania adresatki decyzji).

Ustalenie stanu faktycznego sprawy wyłącznie na podstawie notatki służbowej funkcjonariusza Policji było konieczne zarówno ze względów formalnych, jak i merytorycznych. Skoro prawodawca nie wyposażył Państwowej Inspekcji Sanitarnej w samoistne uprawnienie do prowadzenia działań kontrolnych w zakresie przestrzegania przez obywateli przepisów covidowych rozporządzeń Rady Ministrów, organ inspekcji sanitarnej był niejako zmuszony do skorzystania z utrwalonych na piśmie wyników obserwacji funkcjonariusza Policji. Wprawdzie twierdzenia funkcjonariuszy publicznych dotyczące określonego stanu faktycznego nie mają formalnego prymatu nad innymi dowodami, to jednak system porządku publicznego opiera się na zaufaniu społecznym do określonych grup zawodowych pełniących funkcje publiczne, w tym do policjantów. Aby zatem zakwestionować moc dowodową notatki służbowej funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce.

Odnosząc się do zarzutu Rzecznika, iż przekazanie organowi inspekcji sanitarnej danych osobowych fotoreporterki było niezgodne z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, organ odwoławczy wskazał, że z art. 20 ust. 1j ustawy o Policji wynika, że formacja ta może przetwarzać dane osobowe w celach, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, w tym m.in. w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych i czyni to na podstawie ustawy, prawa Unii Europejskiej oraz postanowień umów międzynarodowych. Według organu odwoławczego, czynem zabronionym w rozumieniu powołanej ustawy jest także wykrocznie oraz każdy inny czyn niedozwolony przez prawo powszechnie obowiązujące.

W procesie wydawania decyzji Sanepid dokonał analizy notatki służbowej dokumentującej zachowanie fotoreporterki i uwzględnił interes społeczny, który przejawiał się w konieczności zobligowania do zaprzestania zachowań zagrażających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, poprzez nałożenie na nią kary pieniężnej. Obywatele mają bowiem prawo oczekiwać od organu inspekcji sanitarnej, aby zapewnił im bezpieczeństwo zdrowotne również poprzez administracyjne oddziaływanie na osoby, które swoim zachowaniem temu bezpieczeństwo zagrażają. W ocenie organu odwoławczego, słuszny interes społeczny, którym jest ochrona życia i zdrowia obywateli, góruje nad interesem prywatnym osoby, która nie przestrzega powszechnie obowiązujących przepisów sanitarnych.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 189d pkt 7 k.p.a., organ odwoławczy stwierdził, iż Rzecznik nie ma racji twierdząc, że wymierzając administracyjną karę pieniężną organ musi uwzględnić warunki osobiste strony, na które składają się jej warunki rodzinne, majątkowe i zarobkowe. Warunki osobiste strony to pojęcie szersze (obejmuje także warunki zdrowotne i fizyczne) i choć sytuacja majątkowa strony mieści się w tym pojęciu, to jej analiza jest konieczna tylko w przypadku, gdy jest to zasadne z racji charakteru przepisu prawa, za naruszenie którego nałożona ma być administracyjna kara pieniężna tzn., gdy ma to realny związek z działaniem sprawcy deliktu administracyjnego. W przypadku czynów, za których popełnienie wymierzana jest kara, warunki takie mogą mieć znaczenie, jeżeli wnioski z nich wynikające pozwalają na wyłączenie odpowiedzialności (brak winy) lub jej zmniejszenie (działanie w stanie wyższej konieczności) albo zwiększenie stopnia winy sprawy (zachowanie zasługujące na szczególne potępienie społeczne). W przedmiotowej sprawie o wysokości kary zdecydował głównie stopień zagrożenia dla zdrowia i życia innych ludzi, jaki został wywołany działaniem strony postępowania.

Argumenty RPO dla WSA

W ocenie Rzecznika, decyzja mazowieckiego Sanepidu jak również poprzedzająca ją decyzja Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie, zostały wydane z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Rzecznik zarzuca obu organom inspekcji sanitarnej, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu, przez co uniemożliwiły jej obronę swoich interesów, wyrażenie swoich żądań i realizację przysługujących jej praw o charakterze procesowym.

W szczególności, Sanepid nie zawiadomił fotoreporterki o wszczęciu postępowania administracyjnego, przez co pozbawiły ją prawa do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych np. dotyczących przesłuchania świadków czy analizy zapisu kamer monitoringu miejskiego (Zakładu Obsługi Sytemu Monitoringu na terenie m. st. Warszawy, Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie czy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie). W odwołaniu od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie fotoreporterka podniosła, że nie naruszyła ona nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie, nie byłą uczestniczką zgromadzenia, a wykonywała jedynie zadania służbowe jako fotoreporterka.

W świetle tych zarzutów nie można uznać, że notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji jest wystarczającym dowodem do obiektywnego i dokładnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Wbrew twierdzeniom Sanepidu, notatka ta nie spełnia warunków uzasadniających uznanie jej za dokument urzędowy w rozumieniu art. 76 § 1 k. p. a., nie stanowi więc dowodu tego, co zostało w jej treści stwierdzone, a jej moc dowodowa jest tożsama z mocą dowodową twierdzeń przedstawianych przez stronę postępowania. Dlatego też organ administracji publicznej na podstawie całokształtu materiału dowodowego, a nie wyłącznie na podstawie treści notatki służbowej, powinien dokonywać oceny, czy dana okoliczność została udowodniona.

Skoro strona, która nie mogła brać aktywnego udziału w postępowaniu administracyjnym, wskazuje na uchybienia organu inspekcji sanitarnej podważające prawidłowe ustalenie stanu faktycznego sprawy, to nie można wykluczyć, że w przypadku gdyby nie pozbawiono jej uprawnień procesowych, a w szczególności zgłaszania wniosków dowodowych i wypowiedzenia się co do notatki służbowej funkcjonariusza Policji, to organ dokonałby innych ustaleń faktycznych i wydał decyzję odmiennej treści (np. o umorzeniu postępowania).

Nie ma racji Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek wymienionych w art. 10 § 2 k.p.a. Powołany przepis pozwala organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną. W orzecznictwie podnosi się, że z uwagi na wyjątkowy charakter przepisu art. 10 § 2 k.p.a., przesłanki odstąpienia od realizacji zasady czynnego udziału strony w postępowaniu nie mogą być interpretowane rozszerzająco (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 22 grudnia 2004 r., sygn. akt VI SA/Wa 139/04). Dlatego też stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, który uzasadnia zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a., oznacza stan realnie istniejący, a nie prawdopodobieństwo jego wystąpienia (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” B. Adamiak, J. Borkowski, wyd. 13, wydawnictwo C.H. Beck). Chodzi zatem o takie obiektywne przypadki, kiedy istnieje konieczność natychmiastowego wydania decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca,
Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010). 

Według judykatury, odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu jest uzasadnione w przypadku, gdy w budynku grożącym zawaleniem zamieszkują ludzie lub obiekt budowlany stwarza zewnętrzne niebezpieczeństwo z uwagi na odpadanie tynku na chodnik, a więc miejsce ogólnie dostępne (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt II SA/Bd 781/07). Podstawą do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. może być także konieczność zapewnienia sprawnej obsługi ruchu granicznego (por. wyrok NSA z dnia 11 maja 2007 r., sygn. akt I OSK 832/06).

W ocenie Rzecznika, w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana od reszty społeczeństwa na podstawie stosownej decyzji organu inspekcji sanitarnej. Przebywanie osoby zakażonej w/w wirusem w przestrzeni publicznej i kontaktowanie się z innymi, zdrowymi osobami, stwarza bowiem obiektywne i realne niebezpieczeństwo zakażenia tych osób, przez co zagraża ich zdrowiu i życiu. Taka sytuacja uzasadnia zatem niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. Nałożenie wspomnianej kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie
i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Zmniejszenie efektu prewencyjnego kary pieniężnej, do czego doszłoby – zdaniem organu odwoławczego – w przypadku „opóźnienia” w nałożeniu kary spowodowanego czynnym udziałem strony w postępowaniu, nie jest bowiem okolicznością usprawiedliwiającą zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. przez organ inspekcji sanitarnej.  

W niniejszej sprawie organ opiera zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. jedynie na przypuszczeniu, że niezwłoczne nałożenie kary pieniężnej z pominięciem uprawnień procesowych strony doprowadzi do zapobieżenia negatywnym skutkom, o których mowa
w przywołanym przepisie. Artykuł 10 § 2 k.p.a. nie może być jednak stosowany na zasadzie intentio acta probat („zamiar uświęca środki”), a co najwyżej na zasadzie exitus acta probat („skutek uświęca środki”). Niezbędna jest pewność, że wykonanie decyzji wydanej w realiach art. 10 § 2 k.p.a. doprowadzi do realizacji zakładanego tym przepisem celu, czyli wyeliminuje niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi lub zagrożenie niepowetowaną szkodą materialną. Takiej pewności organy orzekające w sprawie nie miały. Strona mogła się bowiem okazać „zatwardziałym” a do tego majętnym sprawcą deliktu administracyjnego i, mimo zapłaty kary, w dalszym ciągu nie stosować się do rzekomo naruszonych przepisów prawa.

Nie zostało także przez organ w najmniejszym stopniu wykazane, że wydanie kwestionowanej decyzji w reżimie art. 10 § 2 k.p.a. cechowało się niezbędnością, czyli innymi słowy, nie można było w inny sposób doprowadzić do realizacji celów wskazanych w tym przepisie. Wskazać wręcz należy, że lepszym i szybszym (bo możliwym do zastosowania „od ręki”) środkiem, skłaniającym stronę do realizacji intencji organu,
tj. przestrzegania rzekomo naruszonych norm, byłoby zastosowanie zasady czynnego udziału stron w postępowaniu i zawiadomienie o tym, że zostało wszczęte postępowanie w sprawie wymierzenia kary.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji (art. 10 § 3 k.p.a.). W doktrynie podnosi się, że obowiązek sporządzenia adnotacji na okoliczność zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. nie zwalnia organu od wskazania przyczyn odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu w uzasadnieniu decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca, Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010 oraz „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz”, red. H. Knysiak-Sudyka, wyd. II, WKP 2019). Tymczasem, w uzasadnieniu decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 k.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Brak podstawy prawnej umożliwiającej Policji przekazywanie notatek służbowych zawierających dane osobowe

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację przedstawione w odwołaniu od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe strony przekazana organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego przedmiotowej sprawy. Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, który określa zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone rodzajowo czynności. Ponadto, żaden przepis ustawy nie daje Policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej. Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Z treści powołanych przepisów wynika, że Policja może przetwarzać dane osobowe w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych, w tym zagrożeń dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także wykonywania tymczasowego aresztowania, kar, kar porządkowych i środków przymusu skutkujących pobawieniem wolności.

W doktrynie podnosi się, że „rozpoznawanie”, „zapobieganie”, „wykrywanie” i „zwalczanie” czynów zabronionych, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, to pojęcia funkcjonujące w ustawach szczególnych, m.in. w art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Interpretacja tych pojęć na potrzeby powołanej wyżej ustawy powinna być zatem taka sama, jak w ustawach szczególnych (por. „Ustawa o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości” red. A. Grzelak, Warszawa 2019 oraz „Ochrona danych osobowych w ściganiu przestępstw. Standardy krajowe i unijne” M. Kusak, P. Wiliński, WKP 2020). W art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji jest mowa o rozpoznawaniu, zapobieganiu i wykrywaniu takich czynów zabronionych jak przestępstwa, przestępstwa skarbowe i wykroczenia. Zatem uprawnienie Policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych
i wykroczeń. Przedmiotowe uprawnienie nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.   

W świetle powyższego, przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję oraz Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W konsekwencji, dane osobowe przekazane przez Policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatce zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a.

Za tezą, że notatka służbowa funkcjonariusza Policji nie może być zgodnym z prawem dowodem w postępowaniu, którego przedmiotem jest wymierzenie kary pieniężnej za naruszenie nakazów wprowadzonych w drodze aktów wykonawczych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, przemawia także przepis art. 15zzzn ust. 2 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374 z późn, zm.). Powołany przepis przewiduje, że stwierdzenie naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji nałożonego w związku ze zwalczaniem COVID-19, które stanowi podstawę do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej administracyjnej kary pieniężnej w drodze decyzji, może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji. Skoro ustawodawca wprowadził przepis szczególny, który pozwala na wykorzystanie dowodów przeprowadzonych przez Policję w ściśle określonych postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez organy inspekcji sanitarnej, to przyjąć należy, że w innych postępowaniach prowadzonych przez te organy, ustalenia Policji (np. udokumentowane w formie notatki służbowej) nie mogą być zgodnym z prawem dowodem, stanowiącym podstawę ustalenia stanu faktycznego sprawy. Do takich wniosków prowadzi założenie racjonalnego ustawodawcy. Jeżeli bowiem ustalenia Policji byłyby dopuszczonym przez prawo dowodem w postępowaniu prowadzonym przez organ inspekcji sanitarnej, to z jakich powodów racjonalny ustawodawca wprowadzałaby specjalne regulacje, które expressis verbis wskazują, że wspomniany organ może ustalić stan faktyczny sprawy w oparciu o tego rodzaju dowód. 

Wartość dowodowa notatki służbowej oraz ocena zebranego materiału dowodowego

Gdyby jednak nawet przyjąć, że policyjna notatka służbowa stanowi dowód zgodny z prawem, to i tak stwierdzone na jej podstawie okoliczności faktyczne sprawy nie mogą być uznane za udowodnione, gdyż strona nie miała możliwości wypowiedzenia się co do tego dowodu z uwagi na to, że organ nie zapewnił stronie czynnego udziału w postępowaniu. Jak zostało to już powyżej wykazane, odstąpienie przez organ od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. było nieuzasadnione, przez co niezgodne z prawem. W związku z tym, organ nie mógł skutecznie uchylić się od obowiązku umożliwienia stronie ustosunkowania się do treści policyjnej notatki służbowej. Skoro organ nie wywiązał się z przedmiotowego obowiązku i uczynił policyjną notatkę służbową podstawą ustaleń stanu faktycznego sprawy, to tym samym dopuścił się naruszenia art. 81 k.p.a.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem, uchybienie art. 81 k.p.a. należy uznać za naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy, niezależnie od tego, czy uchybienie to miało (czy też nie) wpływ na treść decyzji (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 26 maja 2010 r., sygn. akt II SA/Bd 87/10 i wyrok WSA w Lublinie z dnia 24 września 2009 r., sygn. akt II SA/Lu 391/09). Naruszenie prawa strony do wypowiedzenia się w przedmiocie przeprowadzonych dowodów stanowi podstawę uchylenia decyzji w postępowaniu odwoławczym (por. wyrok WSA w Poznaniu z dnia 5 września 2007 r., sygn. akt III SA/Po 474/07).  

Przepis art. 77 § 1 k.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku ustanowionego w art. 77 § 1 k.p.a. Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 k.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 k.p.a., nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia. 

Z zasadą oficjalności (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.) koresponduje koncepcja spoczywającego na organach administracji ciężaru dowodu. Jej znacznie w postępowaniach, których przedmiotem jest nałożenie na stronę sankcji administracyjnej, zostało podkreślone w zasadzie 7 Rekomendacji Nr R (91) 1 Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie sankcji administracyjnych. Powołany przepis wprost stanowi, że ciężar dowodu w tych sprawach obarcza organy administracji. Oznacza to, że w postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę, które stwarza podstawę do uruchomienia odpowiedniej sankcji. Tym samym, postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego opartego na zasadzie domniemania niewinności. Obowiązkiem organu jest zatem samodzielne wykazanie faktów opisanych w hipotezie stosowanej normy prawnej, z uwzględnieniem negatywnych przesłanek procesowych np. przedawnienia nałożenia kary lub niepodlegania karze (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” red. W. Chróścielewski i Z. Kmieciak, WKP 2019).

W kontekście powyższego, niezrozumiały jest zarzut organu odwoławczego skierowany pod adresem strony, że w żadnym miejscu odwołania nie przedstawiła jakiegokolwiek argumentu pozwalającego na zminimalizowanie stopnia winy, tudzież szkodliwości społecznej swojego działania. Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej przez stronę decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. Skoro wnosząc odwołanie strona nie przedstawiła dowodów wskazujących na to, że nie ponosi winy za to, że dokumentując przebieg zgromadzenia nie zachowała wymaganej prawem odległości od innych osób, to do ustalenia stanu faktycznego sprawy wystarczająca była notatka policji. 

Takie stanowisko organu odwoławczego stoi w sprzeczności z koncepcją, w myśl której ciężar dowodu spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie mające na celu nałożenie sankcji administracyjnej oraz narusza reguły postępowania wyjaśniającego zbliżone do zasad obowiązujących w postępowaniu karnym opartym na domniemaniu niewinności. Jest też kolejnym dowodem na to, że organ odwoławczy wbrew prawu nie działał na zasadzie oficjalności i nie podjął czynności w celu zebrania wszelkich niezbędnych dowodów w celu dokonania ustaleń co do faktów zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem, przez co naruszył zasadę zupełności materiału dowodowego.

Naruszenie art. 189d pkt 7 k. p. a. poprzez nieuwzględnienie warunków osobistych strony

Rzecznik nie może również zaakceptować stanowiska organu odwoławczego co do oceny zastosowania art. 189d k.p.a. W myśl tego przepisu prawa wymierzając administracyjną karę pieniężną, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu publicznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia;
  2. częstotliwość niedopełniania w przeszłości obowiązku albo naruszania zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara;
  3. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe;
  4. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa;
  5. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa;

6. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła;

7. w przypadku osoby fizycznej - warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

Dyrektywy wymiaru administracyjnej kary pieniężnej są prawnie równorzędne w tym sensie, że nie ma podstaw do konstruowania ich hierarchii, organ odwoławczy nie mógł zatem uznać, że waga i okoliczności naruszenia prawa jest dyrektywą naczelną w stosunku do warunków osobistych strony. Contra legem jest zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji twierdzenie: „Z racji stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla najważniejszych dóbr prawnie chronionych, tj. zdrowia i życia obywateli, organ administracji publicznej zmuszony był uznać, że żadne warunki osobiste strony nie mogły mieć wpływu na wysokość kary administracyjnej, jaka musiała być nałożona na adresata decyzji”.

W przedmiotowej sprawie organ wymierzył stronie karę w kwocie 10 000 zł. Natomiast zgodnie z materialnoprawną podstawą decyzji, to jest art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Organ dysponował zatem luzem decyzyjnym w zakresie podejmowanego rozstrzygnięcia, a nałożona na stronę kara nie jest najniższą możliwą przewidzianą przez normę sankcjonującą.

Zgodnie z zasadą indywidualizacji kary wymiar jej należało więc wyważyć w oparciu o wszystkie znajdujące zastosowanie w sprawie przesłanki opisane w art. 189d k.p.a. Należy też mieć na uwadze, że organ wydając decyzję winien uzasadnić ją w stopniu należytym (art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a.). Rozważania organu powinny zatem znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. Tymczasem w przedmiotowej sprawie z treści uzasadnień decyzji organów obydwu instancji wynika, iż nie rozważyły one w ogóle warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważyły w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada karę pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustaliły, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina).

Odnosząc się do stanowiska organu odwoławczego, że Rzecznik błędnie utożsamia warunki osobiste strony z warunkami rodzinnymi, majątkowymi i zarobkowymi, należy wskazać, iż zgodnie z ustaleniami doktryny warunki osobiste sprawcy czynu zabronionego to „jego sytuacja rodzinna, socjalna, środowiskowa i zawodowa. W szczególności istotny jest stan cywilny sprawcy, liczba dzieci i osób na utrzymaniu, pozycja w rodzinie i wypełnianie obowiązków rodzinnych, więzi i relacje wewnątrzrodzinne, źródło utrzymania i warunki materialne, warunki mieszkaniowe, relacje społeczne, utrzymywanie kontaktów z pozytywnymi lub negatywnie ocenianymi środowiskami, poziom wykształcenia i kwalifikacji zawodowych, pozycja na rynku pracy, możliwości zarobkowe itp.” (V. Konarska-Wrzosek [w:] Kodeks karny. Komentarz, red. R. Stefański, Warszawa 2017, komentarz do art. 53, teza 50). Uwzględnienie warunków osobistych sprawcy w szczególności pozwala na racjonalną indywidualizację kary, tak aby reakcja na naruszenie prawa miała rzeczywiście charakter dolegliwości osobistej dla sprawcy, a nie jego bliskich i aby była możliwa do realizacji przez sprawcę obarczonego określonymi obowiązkami oraz mającego takie, a nie inne możliwości udźwignięcia ciężarów wynikających z treści sankcji.

Naruszenie art. 2 Konstytucji RP poprzez naruszenie zasady lojalności państwa względem obywateli

Za jedną z podstawowych zasad prawnych stanowiących fundament demokratycznego państwa prawa należy uznać zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa nazywaną także zasadą lojalności państwa względem obywateli. Zasada ta opiera się na założeniu, że organy władzy publicznej powinny działać w sposób lojalny i uczciwy względem jednostki, budzący w niej poczucie stabilności i bezpieczeństwa prawnego (M. Florczak-Wątor [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz., red. P. Tuleja, Warszawa 2019., komentarz do art. 2). Zasada zaufania (lojalności) odnosi się nie tylko do trybu i formy stanowionego prawa. Cały proces stosowania prawa, począwszy od wykładni, powinien odbywać się w zgodności z tą zasadą. Odnosi się ona do relacji z państwem widzianych z perspektywy obywatela i wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa prawnego jednostce (M. Zubik, W. Sokolewicz [w:]  Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, red. M. Zubik i L. Garlicki, Warszawa 2016., Komentarz do art. 2). Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie podkreśla, że z omawianej zasady wynika, że ustawodawca winien dawać obywatelom gwarancję stabilności prawa, które nie może stawać się „pułapką” dla obywatela. Obywatel ma prawo układać swoje sprawy, ufając, że nie naraża się na skutki nieprzewidywalne w momencie podejmowania decyzji i działań. Ma również prawo działać w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z nimi następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny (zob. np. wyrok TK z 21 grudnia 2005 r., sygn. akt K 45/05).

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że sposób wprowadzania ograniczeń w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii mógł budzić wątpliwości z punktu widzenia pewności prawa dla obywateli. Częste zmiany obowiązujących obostrzeń, komunikowanie ich treści na konferencjach prasowych przed opublikowaniem ich w Dzienniku Ustaw, wykraczanie poza upoważnienie ustawowe – wszystko to powodowało, że obywatele mogli mieć poważne trudności z oceną, które zachowania są prawnie dozwolone, a które nie, co w konsekwencji w istotny sposób naruszało ich zaufanie do państwa. Rzecznik podnosił także wątpliwości co do racjonalności niektórych z zakazów takich jak chociażby zakaz samodzielnego opuszczania domu przez osoby niepełnoletnie. Stanowiący przedmiot niniejszego postępowania nakaz poruszania się w odległości 2 m od siebie w praktyce może być bardzo trudny w realizacji. Wskazać również należy, że ocena, czy doszło do naruszenia wskazanego nakazu w praktyce jest bardzo utrudniona, co może skutkować arbitralnością podejmowanych przez właściwe organy decyzji. Jednocześnie naruszenie tego zakazu zostało obwarowane bardzo dotkliwą sankcją w postaci wysokiej kary pieniężnej, która dla bardzo dużej części obywateli stanowi poważne obciążenie mogące mieć realny wpływ na bieżącą sytuację finansową ich rodziny. Mając to na uwadze oraz podnoszony już wyżej brak czynnego udziału strony w postępowaniu, można uznać, że praktyka stosowania § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. godzi w bezpieczeństwo prawne jednostki i stanowi swoistą pułapkę dla obywateli. Wydana w niniejszej sprawie decyzja administracyjna może budzić u obywatela uzasadnione przekonanie o nadużyciu władzy przez państwo. W wyroku z 20 kwietnia 2011 r. (sygn. akt Kp 7/09) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w demokratycznym państwie prawnym nie jest dopuszczalne „prewencyjne” wydanie decyzji niepełnej albo niedostatecznie uzasadnionej.

Przestawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

VII.716.6.2020

inne podobne sprawy: VII.613.85.2020, VII.565.460.2020, VII.613.90.2020

Podjąłem działania z urzędu. Oświadczenie RPO po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie

Data: 2020-08-08

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwowałem wydarzenia, do których doszło wczorajszego wieczora (7 sierpnia 2020 r.) na Krakowskim Przedmieściu wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”. Będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydowałem o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga pilnego wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem.

Z tego względu podjąłem już w tej sprawie działania z urzędu. W ich toku wyjaśnieniu będą podlegać: 

  • przyczyny i podstawy prawne interwencji Policji wobec protestujących,
  • okoliczności i przyczyny zatrzymania dużej ilości osób (z dostępnych obecnie informacji – ok. 50 osób),
  • użycie środków przymusu bezpośredniego w stosunku do protestujących,
  • poszanowanie praw zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym dostęp do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję wobec zatrzymanych.

Ponadto w dniu dzisiejszym przedstawiciele i przedstawicielki Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur – organu odpowiedzialnego za eliminowania ryzyka zaistnienia tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania – przeprowadzają kontrole na komisariatach Policji, na których przebywają osoby zatrzymane w toku wczorajszych wydarzeń.

W demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Zaznaczam, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

Miał transparent „Precz z faszyzmem” pod Pałacem Prezydenckim. Policja wyjaśnia, dlaczego go wylegitymowano

Data: 2020-07-23
  • Obywatel stał przed Pałacem Prezydenckim z transparentem „Precz z faszyzmem”; został wylegitymowany przez policję, a funkcjonariusz odmówił  okazania mu legitymacji służbowej
  • Mężczyzna odmówił podania danych osobowych, wobec czego podjęto wobec niego czynności na miejscu – podała policja
  • Po ustaleniu jego tożsamości został pouczony, że odmowa podania danych jest wykroczeniem, na czym interwencję zakończono
  • Przeprowadzali ją umundurowani policjanci, którzy zgodnie z prawem nie byli zobowiązani do okazania legitymacji służbowej

Pan Zbigniew poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na działania policjantów 25 czerwca 2020 r. w związku z demonstrowaniem przez niego poglądów na ul. Krakowskie Przedmieście. Jak wskazał, trzymając transparent, korzystał z przysługujących konstytucyjnych wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

Obywatel nie stwarzał zagrożenia, stosował się do przepisów obowiązujących w związku z stanem epidemii (2 m odstępu lub obowiązek zasłaniania twarzy). A w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywatela były jedyną skuteczną formą realizacji prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie” i wylegitymować go.

Szczególne zaniepokojenie  wzbudza informacja o odmowie  okazania legitymacji służbowej. Tymczasem z ustawy o policji wynika, że funkcjonariusz jest obowiązany  okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta.  

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w stanie epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Całkowity zakaz zgromadzeń narusza jednak standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.

Wolność zgromadzeń może być zaś ograniczona tylko ustawą (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie rozporządzeniem. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji RP – z których żaden nie został wprowadzony - nie może ona zostać zakazana nawet ustawą.

Odpowiedź komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja 

25 czerwca 2020 r. funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie realizowali zadania związane z zabezpieczeniem zarejestrowanego zgromadzenia publicznego pod nazwą „Strajk Kobiet”, zaplanowanego w godzinach 17.00-19.00 na ul. Krakowskie Przedmieście. Ok. godziny 16.45 policjanci bezpośrednio przed obiektem objętym szczególna ochroną tj. Pałacem Prezydenckim, zauważyli mężczyznę, który trzymając w ręku transparent o treści „Precz z faszyzmem", zaczepiał przechodniów, głosząc i przekonując do swych poglądów.

Mężczyznę tego policjanci widywali na różnego rodzaju zgromadzeniach publicznych, gdzie niejednokrotnie swoim zachowaniem dążył do ich zakłócenia. Z uwagi na fakt, iż we wskazanym miejscu za 15 minut miało rozpocząć się zaplanowane zgromadzenie, w celu niedopuszczenia do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także z uwagi na podejrzenie popełnienia przez wskazanego mężczyznę wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw (… Kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub przebiegu niezakazanego zgromadzenia…)  funkcjonariusze wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, przystąpili do jego legitymowania.

Policjant prowadzący czynność przedstawił się podając stopień, imię, nazwisko, podstawę prawną - art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji oraz podstawę faktyczną podjęcia czynności służbowych - podejrzenie popełnienia wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw. Mężczyzna odmówił okazania dokumentu tożsamości oraz podania danych osobowych, a także wskazania powodu swojej obecności przed Pałacem Prezydenckim.

Podczas trwania interwencji funkcjonariusz poinformował mężczyznę, że jeżeli nie poda swoich danych osobowych, zostanie przewieziony do KRP Warszawa I w celu ustalenia tożsamości. Mimo to mężczyzna nadal odmawiał przekazania żądanych danych. W związku z tym funkcjonariusz polecił mężczyźnie by udał się do radiowozu w celu przeprowadzenia kontroli osobistej. Polecenia te spotkały się z ponowną odmową wskazanego. Wobec powyższego policjant pouczył wymienionego o treści art. 65 kw oraz uprzedził, że w przypadku niepodporządkowania się wydawanym poleceniom może zostać wobec niego zastosowany środek przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej.

W związku z tym, że mężczyzna nie wykonywał poleceń i stosował bierny opór (usiadł na chodniku), funkcjonariusze jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, użyli wobec wymienionego siły fizycznej w celu przetransportowania go do radiowozu zaparkowanego w odległości około 30 metrów od miejsca interwencji.

Zastosowany środek przymusu bezpośredniego został użyty zgodnie z art. 6 ust. 1 przywołanej ustawy, w sposób niezbędny do osiągnięcia celów, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości.

W pojeździe służbowym, w trakcie kontroli osobistej mającej na celu sprawdzenie czy mężczyzna nie posiada dokumentu tożsamości oraz przedmiotów niebezpiecznych, wymieniony dobrowolnie wyjął z kieszeni ich zawartość, między innymi kartę bankomatową, na której widniały dane Zbigniew K. Wszystkie przedmioty ujawnione podczas przeprowadzonej kontroli osobistej zostały zwrócone mężczyźnie.

Zbigniew K. poinformowany o prawie żądania sporządzenia protokołu z przeprowadzonej kontroli osobistej, nie skorzystał z tego uprawnienia. W trakcie trwania interwencji na miejsce przybył funkcjonariusz Wydziału Sztab Policji KRP Warszawa I, który potwierdził tożsamość legitymowanego mężczyzny.

Podczas prowadzonych czynności Zbigniew K. poinformował policjantów o powodach swojej obecności przed Pałacem Prezydenckim oraz oświadczył, że nie chce zakłócać przebiegu zgromadzenia i zamierza przebywać we wskazanym miejscu około dwóch godzin.

W związku z tym, że Zbigniew K. nie popełnił wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw funkcjonariusze w tym zakresie nie stosowali wobec wymienionego żadnych środków. Natomiast w odniesieniu do czynu z art. 65 kw zastosowali wobec mężczyzny określony w art. 41 kw środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia.

Przed zakończeniem interwencji Zbigniew K. poprosił funkcjonariuszy obecnych w radiowozie o przedstawienie się ze stopnia, imienia i nazwiska. Policjanci wykonujący czynności z udziałem wymienionego ponownie podali swoje dane. Mężczyzna nie mógł zapamiętać przekazanych informacji, w związku z czym usiłował nagrać podawane dane telefonem komórkowym.

Zbigniew K, został poinformowany przez legitymującego go funkcjonariusza o prawie złożenia zażalenia na sposób przeprowadzonych czynności do właściwego miejscowo prokuratora. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście - Północ nie odnotowano wpływu zażalenia Zbigniewa K. na czynności wykonywane wobec jego osoby przez funkcjonariuszy Policji w dniu 25 czerwca 2020 roku.

Interwencję przeprowadzali umundurowani funkcjonariusze Policji, którzy zgodnie z obowiązującym stanem prawnym nie byli zobowiązani do okazania legitymacji służbowej. Obowiązek wynikający z art. 61 ustawy o Policji i polegający na okazaniu legitymacji służbowej w taki sposób, aby osoba legitymowana miała możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację oraz nazwisko policjanta - dotyczy wykonywania czynności przez policjantów nieumundurowanych.

VII.613.104.2020

Policja o  "Tęczowym disco": mandaty i notatki do sanepidu

Data: 2020-07-20
  • 4 nałożone mandaty i 6 postępowań za wykroczenia przeciw przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych – to efekt działań policji po tzw. „Tęczowym disco”
  • 11 czerwca 2020 r. pod Pałacem Prezydenckim wylegitymowano łącznie 12 osób w związku z ich udziałem w „nielegalnym zgromadzeniu”
  • W ich sprawach policja skierowała notatki urzędowe do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Skutkiem tego mogą być administracyjne kary pieniężne

Takie informacje przekazał Rzecznikowi Praw Obywatelskich komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodzieja

RPO podjął sprawę, w której media informowały o działaniach policji wobec uczestników happeningu „Tęczowe disco”. Wydarzenie miało pokojowy charakter i nie stwarzało zagrożenia dla porządku publicznego. Uczestniczyły w nim osoby młode.

Z relacji wynika, że policjanci przez godzinę trwania happeningu (zgromadzenia spontanicznego) nie podjęli interwencji. Nie wzywali też uczestników do rozejścia się, a jedynie obserwowali jego przebieg.

Brak interwencji RPO ocenia pozytywnie. Umożliwiło to skorzystanie z  konstytucyjnych praw do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) oraz manifestacji poglądów i wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Dlatego też niezrozumiałe jest podjęcie czynności już po zakończeniu wydarzenia, gdy policjanci zatrzymywali wracających do domu młodych ludzi.. Osoby zatrzymane ukarano mandatami za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzone ograniczenia wolności zgromadzeń mają na celu przede wszystkim ochronę zdrowia obywateli poprzez uniemożliwienie organizacji zgromadzeń spontanicznych, które w związku ze swym charakterem - brak organizatora i służb porządkowych dbających o przestrzeganie ograniczeń - mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia.

W ocenie RPO adekwatność działań wydaje się wątpliwa wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas zgromadzenia - gdy ryzyko dla zdrowia uczestników było największe. Dlatego Rzecznik zwrócił się do KSP o wyjaśnienia,

Odpowiedź KSP

11 czerwca 2020 roku, przed gmachem Pałacu Prezydenckiego przy  ul. Krakowskie Przedmieście 48/50 w Warszawie, w godzinach 19:00 - 20:00 miało miejsce spotkanie grupy osób, podczas którego uczestnicy tańczyli w rytm muzyki emitowanej  z przenośnego głośnika. Osoby te w trakcie trwającej zabawy miały założone maseczki ochronne, które zasłaniały usta i nos, a ponadto zachowywały 2 metrowe odstępy.

Około godz. 20:00 część osób biorących udział we wskazanym spotkaniu wyjęła transparenty o treści „Polska dla wszystkich”, „LGBT RTV AGD”, „HAPPY DISCO”, inicjując zgromadzenie publiczne oraz nie zachowując wymaganych odstępów.

W związku z zakazem organizowania zgromadzeń, wynikającym z § 15 ust. 1 obowiązującego wówczas rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - policjanci przystąpili do legitymowania tych osób, w związku z ich udziałem w nielegalnym zgromadzeniu.

W reakcji na podjęte legitymowanie uczestnicy zgromadzenia zaczęli się rozchodzić w różnych kierunkach, jednak funkcjonariusze kontynuowali podjęte wobec nich czynności.

Wylegitymowano łącznie 12 uczestników zgromadzenia, w tym 2 osoby nieletnie.

Wobec pełnoletnich uczestników, którzy popełnili wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem obostrzeń określonych w cytowanym rozporządzeniu zastosowano postępowanie mandatowe - 4 osoby przyjęły nałożoną grzywnę. W stosunku do 6 osób, które skorzystały z prawa do odmowy przyjęcia mandatu karnego, w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I wdrożono czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie. Czynności te pozostają w toku realizacji.

W stosunku do nieletnich uczestników nielegalnego zgromadzenia sporządzono notatki urzędowe, które w dniu 6 lipca 2020 roku zostały przekazane do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Wola w Warszawie.

Żadna z legitymowanych wówczas osób nie została zatrzymana.

W zakresie stwierdzonego w powyższym przypadku naruszenia obostrzeń określonych we wskazanym rozporządzeniu przekazano notatki urzędowe dotyczące wszystkich 12 uczestników nielegalnego zgromadzenia do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Podkreślić przy tym należy, że notatki te nie stanowią wniosku o nałożenie kar administracyjnych. Działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w tym zakresie są niezależne od Policji – podkreślił komendant stołeczny.

VII.613.101.2020

Wylegitymowany za transparent „Precz z faszyzmem” pod Pałacem Prezydenckim. RPO pyta policję

Data: 2020-06-29
  • Obywatel stanął przed Pałacem Prezydenckim z transparentem „Precz z faszyzmem”
  • Został wylegitymowany przez policję, a funkcjonariusz odmówił  okazania mu legitymacji służbowej
  • Nie stwarzał on żadnego zagrożenia, stosował się do przepisów sanitarnych  - mimo to  policja „rozwiązała” zgromadzenie
  • Całkowity zakaz zgromadzeń narusza istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń – podkreśla RPO, który pyta stołeczną policję o sprawę

Pan Zbigniew poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na działania policjantów 25 czerwca 2020 r. w związku z demonstrowaniem przez niego poglądów na ul. Krakowskie Przedmieście. Jak wskazał, trzymając transparent, korzystał z przysługujących mu konstytucyjnych wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

Obywatel nie stwarzał zagrożenia, stosował się do przepisów obowiązujących w związku z stanem epidemii (2 m odstępu lub obowiązek zasłaniania twarzy). A w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywatela były jedyną skuteczną formą realizacji prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się rozwiązać zgromadzenie i wylegitymować go.

Szczególne zaniepokojenie  wzbudza informacja o odmowie  okazania legitymacji służbowej. Tymczasem z ustawy o policji wynika, że funkcjonariusz jest obowiązany  okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta.  

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w stanie epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Całkowity zakaz zgromadzeń narusza jednak standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji. Wątpliwości w tym zakresie zostały także wyrażone w orzecznictwie sądowym.

Wolność zgromadzeń może być zaś ograniczona tylko ustawą (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie rozporządzeniem. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji RP – z których żaden nie został wprowadzony - nie może ona zostać zakazana nawet ustawą.

RPO przypomina, że funkcjonariusze mają ustawowy obowiązek nie tylko respektowania godności ludzkiej, ale także przestrzegania i ochrony praw człowieka. Są zatem zobowiązani, aby chronić także konstytucyjną wolność zgromadzeń.

VII.613.104.2020

Informacja policji o interwencji 23 maja 2020 r. w Warszawie

Data: 2020-06-24
  • Pięć osób zatrzymała policja 23 maja 2020 r. w związku ze „strajkiem  przedsiębiorców” w Warszawie
  • Pawła Tanajno i Piotra K. zatrzymano w związku z  przypuszczeniem przestępstwa naruszenia nietykalności funkcjonariusza i jego znieważaniem
  • Wylegitymowano 347 osób, w tym - 182 w związku z popełnieniem wykroczeń: wobec 80 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie
  • Policjanci używali środków przymusu bezpośredniego - siły fizycznej i kajdanek - wobec uczestników, którzy stwarzali zagrożenie dla życia lub zdrowia

Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich w tej sprawie. Rzecznik prosił o podanie m.in. podstaw prawnych działania policjantów, jak i dlaczego używali przymusu wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia.

Odpowiedź nadinsp. Pawła Dobrodzieja

23 maja 2020 roku, o godz. 13.30 na Placu Defilad w Warszawie, przed wejściem głównym do Pałacu Kultury i Nauki miało miejsce nielegalne zgromadzenie zorganizowane przez Pana Pawła Tanajno pod hasłem „Strajk Przedsiębiorców”. W związku z przedmiotowym zgromadzeniem, które zorganizowano wbrew zakazom określonym w treści rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, funkcjonariusze Policji przeprowadzili działania w stosunku do osób stwarzających w oczywisty sposób bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. W ramach protestu odbyło się również wydarzenie organizowane pod hasłem „Ruch Obywatelski".

W trakcie działań, za pośrednictwem urządzeń nagłaśniających, wyemitowano komunikaty dotyczące obowiązku przestrzegania zasad bezpieczeństwa wynikające z sytuacji epidemicznej. Do zgromadzonych zostali skierowani funkcjonariusze Zespołu Antykonfliktowego, którzy podjęli próby przekonania protestujących do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Podjęte działania i negocjacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. W związku z powyższym policjanci podjęli czynności legitymowania osób niestosujących się do obowiązujących obostrzeń.

W trakcie trwania zgromadzenia Pan Paweł Tanajno, poprzez urządzenia nagłaśniające, wezwał zgromadzonych do przemieszczenia się przed Pałac Prezydencki. W związku z powyższym protest przedsiębiorców przybrał charakter wielomiejscowy, a osoby w nim uczestniczące przemieszczały się po terenie dzielnicy Śródmieście. Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przywołanym powyżej rozporządzeniu Rady Ministrów, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających ponownie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia. Ponowne działania Zespołu Antykonfliktowego nie przyniosły skutku.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji, policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosując się do wydawanych komunikatów i poleceń, swoim zachowaniem stwarzały zagrożenia dla zdrowia i życia. Osoby te były informowane o podstawach prawnych podejmowanych wobec nich czynności.

W trakcie prowadzonych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w indywidualnych przypadkach, jako uprawnieni na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek wobec uczestników zgromadzenia, którzy swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla życia lub zdrowia.

Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 cytowanej ustawy, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie najmniejszej dolegliwości, w odniesieniu do art. 11 przytoczonej ustawy.

W wyniku podjętych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w związku z przedmiotowym protestem wylegitymowali 347 osób, w tym  - 182 w związku z popełnieniem wykroczenia, z czego:

  • wobec 7 osób zastosowali postępowanie mandatowe (w tym: wobec 5 osób o czyn z art. 54 kw,
  • wobec 2 osób o czyn z art. 43' ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi),
  • wobec 95 osób zastosowali, na podstawie art. 41 kw, środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia w związku z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw,
  • w stosunku do 80 osób, sporządzili dokumentację w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu w związku z popełnieniem wykroczenia.

W KRP Warszawa I w odniesieniu do wymienionych 80 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, w tym:

  • wobec 74 osób z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów 1 zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • wobec 5 osób z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 przywołanego rozporządzenia Rady Ministrów i art. 65 § 1 kw,
  • wobec 1 osoby z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 przywołanego rozporządzenia Rady Ministrów i art. 66 § 1 kw.

Czynności te pozostają w toku realizacji.

Wobec 180 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Informuję jednocześnie, że przedmiotowa notatka nie stanowi wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

Względem osób, które zareagowały na wydawane przez Policję polecenia do zachowania zgodnego z prawem, funkcjonariusze nie realizowali dalszych czynności służbowych. W stosunku do tych osób nie są również prowadzone inne czynności. Ponadto informuję, że funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie w trakcie przedmiotowego zabezpieczenia wylegitymowali 7 osób (spośród 347 legitymowanych), które przebywały w rejonie prowadzonych działań i poinformowały funkcjonariuszy, że są dziennikarzami wykonującymi zadania zawodowe. W związku z powyższym policjanci odstąpili od wykonywania z wymienionymi jakichkolwiek czynności służbowych.

W trakcie działań zabezpieczających w dniu 23 maja 2020 roku w Warszawie zatrzymanych zostało 5 osób w tym:

  • 2 osoby (Pan Paweł Tanajno i Piotr K.) zatrzymane na podstawie art. 244 kpk - w związku z uzasadnionym przypuszczeniem popełnienia przestępstwa odpowiednio z art. 222 § 1 kk i art. 226 § 1 kk oraz wystąpieniem przesłanek do przeprowadzenia wobec tych osób postępowania w trybie przyspieszonym,
  • 3 osoby na podstawie art. 45 § 1 kpow - w związku z popełnieniem wykroczenia z art. 65 kw i art. 54 kw.

W odniesieniu do osób zatrzymanych informuje, że w żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czas wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób.

Z posiadanych informacji wynika, że zażalenie na zatrzymanie złożyły 3 osoby (Pan Daniel D„ Pan Piotr K. i Pan Paweł Tanajno).

W przedmiocie zażalenia złożonego przez Pana Pawła Tanajno na czynność zatrzymania informuję, że w dniu 24 maja 2020 roku dokumentacja w tym zakresie została przekazana do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie. W wyniku rozpatrzenia wymienionego środka zaskarżenia Sąd uznał zatrzymanie Pana Pawła Tanajno za zasadne, legalne i prawidłowe.

Jednocześnie informuję, że w dniu 8 czerwca 2020 roku do KRP Warszawa I wpłynęło zażalenie na zatrzymanie złożone przez Pana Piotra K. Dokumentacja w tym zakresie została przekazana do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście (sygn. akt. 2 Kp 1597/20). Zażalenie na zatrzymanie złożone do protokołu zatrzymania przez Pana Daniela D. zostało przekazane w dniu 5 czerwca 2020 roku do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście II Wydział Karny (sygn. akt. 2 Kp 1548/20). Obydwie sprawy oczekują na wyznaczenie terminu posiedzenia.

W odniesieniu do zatrzymania Pana Pawła Tanajno informuję, że policjanci podjęli czynności w stosunku do wymienionej osoby w związku z popełnieniem czynu zabronionego (naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy Policji). Ponadto Pan Paweł Tanajno znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia, nie stosując się do obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji.

Przystępując do czynności służbowych wobec wymienionego policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). Następnie poinformował mężczyznę, że przyczyną podjęcia czynności służbowych jest popełnienie przez niego przestępstwa z art. 222 § 1 kk. Ponadto, w związku z popełnionym przez wymienionego wykroczeniem z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem regulacji zawartych w cytowanym rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku, zastosowano postępowanie mandatowe (grzywna w drodze mandatu karnego kredytowanego w kwocie 500 zł). Funkcjonariusz poinformował wymienionego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego, skutkiem czego będzie skierowanie wniosku o ukaranie do sądu.

Pan Paweł Tanajno odmówił przyjęcia mandatu karnego. Mężczyzna został doprowadzony do pojazdu służbowego Policji, a następnie przewieziony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, celem przeprowadzenia dalszych czynności.

W powyższej sprawie przeciwko Panu Pawłowi Tanajno, w KRP Warszawa I prowadzone jest postępowanie przygotowawcze z art. 222 § 1 kk (l.dz. KRP-PZ-2143/20). W przedmiotowym postępowaniu w dniu 23 maja 2020 roku wymienionemu przedstawiono dwa zarzuty o czyny z art. 222 § 1 kk w zw. z art. 75a § 1 kk. W dniu 25 maja 2020 roku materiały powyższej sprawy przekazano do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z wnioskiem o jej rozpoznanie w trybie przyspieszonym. Decyzją Sądu wymieniona sprawa została odroczona z uwagi na złożone przez obrońcę podejrzanego wnioski dowodowe. Decyzją Sądu zatrzymany został zwolniony w dniu 25 maja 2020 roku o godz. 16.50.

Aktualnie postępowanie w powyższej sprawie prowadzone jest w trybie zwyczajnym. Akta postępowania znajdują się w dyspozycji Prokuratury Rejonowej Warszawa- Śródmieście Północ w Warszawie - .

II.519.549.2020

Stołeczna policja o interwencji 16 maja 2020 r.

Data: 2020-06-22
  • 386 osób zatrzymała policja 16 maja 2020 r. po demonstracji przedsiębiorców w Warszawie; pięć ma zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów, ich znieważenia lub uszkodzenia mienia
  • Wobec 151 osób zastosowano postępowanie mandatowe. W stosunku do 228 prowadzone są czynności o wykroczenia polegające na naruszaniu zakazów i nakazów w stanie epidemii
  • Policja kilka razy użyła ręcznego miotacza gazu pieprzowego. Senator Jacek Bury wszedł zaś sam do policyjnego pojazdu

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Rzecznik prosił o podanie podstawy prawnych działania policjantów oraz tego, jak i dlaczego używali przymusu wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia

Tego dnia policja podjęła interwencję wobec zgromadzenia, które rozpoczęło się na placu Zamkowym w Warszawie. Funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego, w tym chemicznych środków obezwładniających; szereg osób zostało zatrzymanych i wylegitymowanych. Niektórzy demonstrujący odnieśli obrażenia. Doszło także do umieszczenia w pojeździe policyjnym sen. Jacka Burego.

Zdarzenia te budzą poważane zaniepokojenie RPO - także dlatego, że zgromadzenie nie zostało formalnie zakazane, tak jak wskazuje prawo o zgromadzeniach. Ogólny zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. budzi zaś poważne wątpliwości konstytucyjne. RPO poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje.

Odpowiedź KSP

16 maja 2020 roku miało miejsce zgromadzenie na Placu Zamkowym w Warszawie, które wobec generalnego zakazu organizowania zgromadzeń na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wprowadzonego przepisami w rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wprowadzeniem stanu epidemii, było zgromadzeniem nielegalnym.

W związku z przedmiotowym zgromadzeniem, które zorganizowano wbrew obowiązującym zakazom, funkcjonariusze Policji przeprowadzili działania w stosunku do osób stwarzających w oczywisty sposób bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. W trakcie działań, za pośrednictwem urządzeń nagłaśniających policjanci wzywali osoby do opuszczenia miejsca zgromadzenia. Nadano komunikat ostrzegający o możliwości użycia prawnie przewidzianych środków przymusu bezpośredniego oraz konieczności wykonywania poleceń policjantów. Wezwano osoby posiadające immunitet, kobiety w ciąży i dziennikarzy do opuszczenia miejsca działań Policji.

Zgromadzone osoby nie stosowały się do powyższych komunikatów, w związku z powyższym do protestujących skierowano funkcjonariuszy Zespołu Antykonfliktowego, w celu przekonania ich do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Przeprowadzone negocjacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

W związku z powyższym, wobec zgromadzonych podjęto czynności służbowe, w tym na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji przystąpiono do prewencyjnego zatrzymania osób niestosujących się do wydawanych poleceń. Czynności wobec tych osób podjęto przy schodach posesji przy ul. Krakowskie Przedmieście 85 oraz w rejonie kościoła pw. św. Anny. Osoby obserwujące oddzielono kordonem policyjnym, w celu usprawnienia działań. Do grupujących się osób kierowane były komunikaty i wezwania o stosowanie się do przepisów prawa, niegromadzenie się i rozejście do miejsc zamieszkania. Ponadto, do opuszczenia rejonu działań, wzywano także osoby posiadające immunitet, przedstawicieli mediów oraz osoby postronne.

Około godz. 15.10 w rejon ul. Krakowskie Przedmieście 85 przybył Pan Paweł Tanajno, który nawoływał zgromadzone osoby do przemieszczania się ul. Krakowskie Przedmieście w rejon Pałacu Prezydenckiego. W reakcji na powyższe wezwanie manifestanci ruszyli i zaczęli napierać na policjantów stojących w kordonie. Do grupujących się osób funkcjonariusze wielokrotnie kierowali komunikaty i wezwania do stosowania się do przepisów prawa, uprzedzając o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego, w przypadku niestosowania się do wydawanych poleceń. Protestujący nie reagowali na wezwania Policji i usiłując przerwać kordon policyjny, napierali na niego i zaczęli atakować interweniujących policjantów.

W związku z zaistniałą sytuacją, w trakcie przywracania porządku prawnego, w tym przypadku jednorazowo i krótkotrwale użyto ręcznego miotacza pieprzu (HOLSTER5 HPE RMA II) w stosunku do grupy nn. osób, które dopuściły się czynnej napaści na interweniujących policjantów.

Użycie wymienionego środka przymusu przyniosło zamierzony skutek i atakujące osoby zaprzestały eskalacji zachowania niezgodnego z prawem i stanowiącego realne zagrożenie dla zdrowia policjantów. Z uwagi na dynamikę działań nie zdołano zatrzymać i rozpoznać sprawców ataków na policjantów.

W związku z użytym środkiem przymusu bezpośredniego, osobom uskarżającym się na dolegliwości, funkcjonariusze Policji udzielili pomocy udostępniając m.in. wodę celem obmycia twarzy. W rejon Placu Zamkowego wezwano pomoc medyczną do 51-letniego mężczyzny, który uskarżał się na duszności oraz do 25-30 letniego mężczyzny, który zasłabł.

W odniesieniu do użycia przez Policję środków przymusu bezpośredniego informuję, że w trakcie całokształtu prowadzonych w dniu 16 maja 2020 roku działań w związku z zabezpieczeniem nielegalnego zgromadzenia na terenie Warszawy, funkcjonariusze Policji, jako uprawnieni na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, w indywidualnych przypadkach używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, kajdanek oraz ręcznych miotaczy pieprzu (łącznie siedem przypadków użycia RMP).

Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 cytowanej ustawy, w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy.

W reakcji na wezwania Pana Pawła Tanajno osoby protestujące przemieszczały się w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Na wysokości Pałacu Prezydenckiego został wystawiony kolejny kordon policyjny. Z uwagi na powyższe, osoby zgromadzone przy kościele pw. św. Anny skierowały się ul. Trębacką i Focha na Plac Piłsudskiego, gdzie zebrały się przy pomniku Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, a następnie powróciły na ul. Krakowskie Przedmieście.

Na wysokości kościoła pw. św. Anny protestujący usiłowali przerwać rozstawiony kordon policyjny. Po nieudanej próbie przerwania kordonu uczestnicy wznosili okrzyki: „Agrounia idzie pod Sejm” i przemieścili się całą szerokością jezdni ulicami: Miodową, Senatorską, przez PI. Teatralny, Wierzbową na PI. Piłsudskiego, a następnie przez Ogród Saski, ul. Królewską, Marszałkowską do Ronda Dmowskiego, w kierunku Al. Jerozolimskich, gdzie odbywał się wówczas ruch pojazdów oraz pieszy.

W Al. Jerozolimskich osoby protestujące ominęły blokadę funkcjonariuszy Policji i wbiegły na Rondo 40-latka, kierując się w stronę Placu Zawiszy. W związku z tym, że część osób biegła po jezdni wymienionych ulic, w sposób oczywisty stwarzało to realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Mając na względzie powyższe, podjęto decyzję o próbie powstrzymania tej grupy od dalszego bezprawnego zachowania, aby w konsekwencji uniknąć zdarzenia drogowego. Zachowanie przemieszczających się osób wskazywało jednoznacznie, że będą kierować się w rejon ulic Nowogrodzkiej/Koszykowej.

Z uwagi na to, że nieznane były zamiary tej grupy osób, podjęto decyzję o kolejnych próbach przeciwdziałania ich niekontrolowanemu przemieszczaniu się, jednocześnie dokonując zabezpieczenia wytypowanego rejonu przy ul. Nowogrodzkiej i ul. Koszykowej, w którym to kierunku grupa się przemieszczała.

Ostatecznie biegnącą grupę zdołano powstrzymać na Placu Zawiszy, w rejonie ul. Raszyńskiej. Główna część zgromadzenia skierowała się w okolice PKiN, gdzie jego uczestnicy rozeszli się w różnych kierunkach. Natomiast osoby, które przemieściły się w okolice gmachu Sejmu RP przebywały tam około kilku minut i po godz. 18.50 rozeszły się. Wobec powyższego przedmiotowe działania policyjne zostały zakończone.

W rejonie Placu Zamkowego w przedsięwzięciach udział wzięło około 1500 osób, w tym około 500 było czynnymi uczestnikami nielegalnego zgromadzenia. Pozostałe osoby były obserwatorami wydarzenia. Do osób tych kierowano komunikaty wzywające do opuszczenia miejsca działań Policji i możliwości zastosowania środków przymusu bezpośredniego w przypadku niedostosowania się do wydawanych poleceń.

W wyniku prowadzonych przez Policję w dniu 16 maja 2020 r., na terenie m. st. Warszawy, działań zabezpieczających w związku z przedmiotowym protestem, na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, łącznie wylegitymowano 489 osób w związku z popełnieniem wykroczeń z art. 54 kw w związku z § 13 ust. 1 pkt 1 i 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Zatrzymano 386 osób, z których 5 - na podstawie art. 244 Kodeksu postępowania karnego - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw (art. 222 § 1 kk, art. 226 § 1 kk i art. 288 § 1 kk) oraz 381 - na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji.

Osoby zatrzymane, z uwagi na ich znaczną liczbę, zostały przetransportowane do różnych jednostek organizacyjnych Policji garnizonu stołecznego, w celu sprawnego przeprowadzenia czynności z ich udziałem (m.in. ustalenie ich tożsamości, dokonanie sprawdzeń w policyjnych systemach informatycznych, a także sporządzenie dokumentacji z zatrzymania).

Policjanci doprowadzali zatrzymane osoby, stwarzające w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego, do Ruchomych Punktów Zatrzymań (RPZ). W trakcie doprowadzania jednego z zatrzymanych do RPZ, zgromadzone osoby chwytały go za ubranie, usiłując wyrwać z rąk policjantów. Jeden z mężczyzn, którym później okazał się Senator RP Pan Jacek Bury - trzymał zatrzymanego za bluzę i wszedł za nim do wnętrza RPZ (o godz. 16.04). Z wyjaśnień funkcjonariusza realizującego czynności na miejscu zdarzenia wynika, że w momencie, kiedy Senator RP Pan Jacek Bury wychylił się z pojazdu, wówczas znajdujący się za nim policjant, nie mając świadomości, iż jest to parlamentarzysta - podparł jego ramię uniemożliwiając mu dalsze wychylenie z pojazdu. Po otrzymaniu informacji, że jest to Senator RP, funkcjonariusz odstąpił od dalszych czynności wobec wymienionego.

Następnie policjanci poinformowali parlamentarzystę, że nie został zatrzymany i może opuścić pojazd, a funkcjonariusze zapewnią mu bezpieczeństwo. Senator RP Pan Jacek Bury odmówił opuszczenia pojazdu służbowego żądając odbycia rozmowy z Dowódcą Akcji Policyjnej. Podkreślić należy, że parlamentarzysta mógł w każdej chwili opuścić pojazd służbowy, przez cały czas miał zapewniony dostęp do wody, nie uskarżał się na żadne dolegliwości i pomimo proponowanej pomocy nie żądał opieki służb medycznych. O godz. 18.30 Senator RP Pan Jacek Bury dobrowolnie wyszedł z RPZ.

W trakcie przedmiotowego zabezpieczenia nie doszło do zatrzymania osób chronionych immunitetem, stosowania wobec nich siły ani ograniczania możliwości wykonywania obowiązków służbowych przez dziennikarzy.

Podczas zabezpieczenia przedmiotowego zgromadzenia zatrzymano 2 osoby niestosujące się do ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii [niezachowanie bezpiecznych odległości), które w trakcie sporządzania dokumentacji, po przewiezieniu do jednostki Policji, poinformowały, że są dziennikarzami i okazały legitymacje dziennikarskie wydane przez „LUCY FER. TV”. Osoby te oświadczyły, że nie brały czynnego udziału w demonstracji, a jedynie relacjonowały jej przebieg. Z uwagi na powyższe ustalenia osoby te niezwłocznie zwolniono i nie podejmowano wobec nich żadnych działań prawnych.

Wobec 151 osób zatrzymanych prewencyjnie, zastosowano postępowanie mandatowe. W stosunku do 228 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 13 ust. 1 pkt 1 i 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W przypadku 5 osób zatrzymania dokonano z uwagi na podejrzenie popełnienia przez nie czynów zabronionych z art. 222 § 1 kk (2 osoby); art. 222 § 1 i art. 226 § 1 kk (1 osoba), a także art. 288 § 1 kk (2 osoby). Osobom tym przedstawiono zarzuty karne oraz przesłuchano je w charakterze podejrzanego, a także doręczono pouczenia o przysługujących im uprawnieniach. Po wykonaniu wymienionych czynności zostały one zwolnione.

W żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób. Nie odnotowano sygnałów dotyczących utrudniania którejkolwiek z zatrzymanych osób kontaktu z adwokatem (pełnomocnikiem) lub ograniczania przysługujących im uprawnień w związku z zatrzymaniem.

Z posiadanych informacji wynika, że 12 osób w związku z zatrzymaniem, złożyło zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny – podsumował Komendant Stołeczny Policji.

II.519.549.2020

 

Prezydent Warszawy odpowiada RPO, dlaczego nie zakazywał zgromadzeń

Data: 2020-06-18
  • Mało precyzyjne i bardzo drastyczne – tak Prezydent m.st. Warszawy ocenia obowiązujące do 29 maja 2020 r. przepisy całkowicie zakazujące zgromadzeń publicznych
  • Urząd miasta wyjaśnia RPO, dlaczego do 29 maja ani nie zakazywał danego zgromadzenia, ani też nie zamieszczał w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o jego miejscu i terminie
  • Poprzestawano na informowaniu organizatora o zakazie zgromadzeń, wprowadzonym rozporządzeniem rządu z 31 marca
  • Samorządy nie miały bowiem wówczas możliwości badania czy zgromadzenie może zagrażać zakażeniem
  • Dopiero rozporządzenie rządu z 29 maja nakazało gminom informowanie o zgromadzeniach inspektoratów sanitarnych, które mogą wydać opinię ws. zagrożeń epidemicznych

- Podzielam zdanie Pana Rzecznika, iż całkowity zakaz zgromadzeń publicznych budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji RP – odpisał Rzecznikowi Praw Obywatelskich wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Dodał, że w tym zakresie konieczne byłyby jednak odpowiednie działania inicjujące postępowania nadzorcze nad działalnością prawodawczą organów administracji państwowej lub uruchamiające proces ustawodawczy. - A Prezydent m.st. Warszawy jako organ władzy publicznej nie jest uprawniony do oceny prawidłowości legislacji ani do oceny konstytucyjności obowiązujących przepisów - podkreślił.

18 maja 2020 r. RPO pisał do prezydenta stolicy, że powinien wydawać decyzje w sprawie zgromadzeń. Jeśli uważa, że rządowe rozporządzenie jest podstawą odmowy zgody na zgromadzenie, powinien zgromadzenia zakazać.

Zakaz można bowiem zaskarżyć w sądzie. Wtedy sąd zdecyduje, jak rozwiązać problem prawny: z jednej strony konstytucyjne i ustawowe prawo do zgromadzeń, a z drugiej – całkowity zakaz w ramach walki z koronawirusem, wydany rozporządzeniem Rady Ministrów.

Uchylanie się od zakazu zgromadzenia prowadzi do faktycznego ograniczenia prawa obywateli - bo nawet jeśli sąd przyzna im rację, to nie może skutecznie naprawić naruszenia prawa. Jeśli nie ma decyzji, to sąd nie ma czego zmienić.   

Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał 15 maja, że niezarejestrowanie zgromadzenia nie oznacza jego zakazu. Unzał, że takie zachowanie urzędu miasta można rozpatrywać w kategoriach bezczynności - bo powinien był albo zakazać zgromadzenia, albo wpisać je do rejestru. Odwołanie organizatora sąd odrzucił, ale zarazem przyznał rację i jemu, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem RM budzi istotne wątpliwości konstytucyjne.

Potem Adam Bodnar napisał do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, jak miasto powinno zmienić postępowanie w sprawie zgromadzeń.

Teraz do Rzecznika  nadeszła obszerna odpowiedź wiceprezydenta Michała Olszewskiego (jej pełna treść w załączniku poniżej).

VII.613.13.2020

Selektywne zatrzymania po "Tęczowym Disco”. Rzecznik występuje do stołecznej policji

Data: 2020-06-18
  • Policja nie interweniowała podczas happeningu „Tęczowe Disco” 11 czerwca 2020 r. pod Pałacem Prezydenckim
  • Dokonała zaś selektywnych zatrzymań, gdy uczestnicy już się rozchodzili
  • Budzi to wątpliwości RPO, m.in. wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas trwania wydarzenia
  • A przecież ryzyko dla zdrowia uczestników największe było właśnie wtedy 

Media informowały o działaniach policji wobec uczestników happeningu „Tęczowe Disco”, zorganizowanego pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Wydarzenie miało pokojowy charakter i nie stwarzało zagrożenia dla porządku publicznego. Uczestniczyły w nim osoby młode.

Z relacji wynika, że policjanci przez godzinę trwania happeningu (zgromadzenia spontanicznego) nie podjęli żadnej interwencji. Nie wzywali też uczestników do rozejścia się, a jedynie obserwowali jego przebieg.

Brak takiej interwencji RPO ocenia pozytywnie. Umożliwiło to skorzystanie z  konstytucyjnych praw do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) oraz manifestacji poglądów i wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Dlatego też niezrozumiałe jest podjęcie czynności już po zakończeniu wydarzenia, gdy policjanci zatrzymywali wracających do domu młodych ludzi. Według świadków funkcjonariusze koncentrowali się na tych, którzy szli pojedynczo lub w kilka osób, a większe grupy pomijali. Osoby zatrzymane ukarano mandatami za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzone ograniczenia wolności zgromadzeń mają na celu przede wszystkim ochronę zdrowia obywateli poprzez uniemożliwienie organizacji zgromadzeń spontanicznych, które w związku ze swym charakterem - brak organizatora i służb porządkowych dbających o przestrzeganie ograniczeń - mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia.

Wykorzystywanie obowiązującej regulacji już po fakcie i jedynie w celu wymierzenia kary uczestnikom nie było celem prawodawcy. Adekwatność działań wydaje się wątpliwa również wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas zgromadzenia - gdy ryzyko dla zdrowia uczestników było największe. 

Dlatego RPO zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia, zwłaszcza o wskazanie, wobec ilu osób podjęto interwencje oraz czy notatki urzędowe przekazano Państwowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

VII.613.101.2020

Pan Dariusz nie dostanie administracyjnej kary pieniężnej za zorganizowanie manifestacji

Data: 2020-06-12
  • Pan Dariusz był w maju 2020 r. organizatorem manifestacji w swym mieście – jej uczestnicy byli w maseczkach i stali w odległości 2 m od siebie
  • Policja przesłała notatkę w całej sprawie Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, który wszczął postępowanie
  • Pan Dariusz poprosił RPO o włączenie się do tej sprawy. Rzecznik wystąpił do PPIS
  • - Waga naruszenia prawa jest znikoma – uznał Inspektor Sanitarny i odstąpił od nałożenia na pana Dariusza administracyjnej kary pieniężnej  

9 maja 2020 r. odbyło się zgromadzenie publiczne, zorganizowane w jednym z miast na południu Polski przez „Uwaga Tu Obywatele” oraz „Obywateli RP”.  Rozwieszono banery z napisami „Konstytucja” i „Obywatele RP”; trzymano flagi państwowe i flagi z napisem „KOD” i „Rebelianty”. Wszyscy uczestnicy mieli założone maseczki i stali od siebie w odległości 2 metrów. Pan Dariusz przyznał policjantom, że jest organizatorem zgromadzenia, które odbywa się spontaniczne i jest legalne. Policjant wylegitymował go.

Na podstawie notatki policji Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wszczął postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej przewidzianej w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z nią, kto w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się do ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń, podlega karze pieniężnej w wysokości od 10 tys. do 30 tys. zł.

Pan Dariusz złożył w tym postępowaniu oświadczenie, że zgromadzenie nie stanowiło zagrożenia epidemicznego, gdyż uczestnicy zachowywali wymagany odstęp od siebie co najmniej 2 m i stosowali maseczki. Wniósł o odstąpienie od nałożenia kary. Podniósł także zarzut, że notatka policyjna nie jest dokumentem urzędowym i zakwestionował legalność przekazywania danych osób, których te notatki dotyczą.

Ponadto pan Dariusz poprosił Rzecznika Praw Obywatelskich o włączenie się do toczonego postępowania. 28 maja Rzecznik wysłał pismo w tej sprawie do właściwego Inspektora Sanitarnego.

Decyzja PPIS

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny odstąpił od nałożenia na pana Dariusza administracyjnej kary pieniężnej z tytułu naruszenia zakazu organizowania zgromadzeń, tj. § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

PPiS ustalił, że policyjna notatka potwierdza opis zachowania organizatora zgromadzenia i uczestników (zachowywanie odległości, stosowanie maseczek). Uznał, że pan Dariusz naruszył przepisy rozporządzenia, ale wziął jednak pod uwagę pozostałe okoliczności sprawy.

Ocenił zatem, że „waga naruszenia prawa jest znikoma, a strona dobrowolnie odstąpiła od naruszenia prawa po jego ujawnieniu”. Wzięto także pod uwagę, że wszystkie osoby miały założone maseczki  i stały w odległości 2 m.

Mając na względzie, że cele kary zostaną osiągnięte, PPIS odstąpił od nałożenia kary pieniężnej; ograniczył się do pouczenia pana Dariusza. Decyzja jest nieprawomocna

V.511.282.2020

Manifestowali pod Sądem Najwyższym – policja chce ich ukarania. Rzecznik interweniuje

Data: 2020-06-12
  • Kilkoro obywateli zebrało się pod Sądem Najwyższym, m.in. w Święto Wolności 4 czerwca 2020 r. Mieli transparent „Izba Dyscyplinarna nie jest sądem”
  • Policja spisała ich i zapowiedziała skierowanie do sądów wniosków o ukaranie za wykroczenie
  • Policja ma obowiązek ochrony konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Może ona być ograniczona tylko w ustawie, a nie w rozporządzeniu rządu – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich

Obywatel poskarżył się na działania policjantów podejmowane wobec ludzi manifestujących swe poglądy polityczne. Jak wskazał we wniosku do RPO, chodzi o spontaniczny protest kilku osób 28 maja oraz 4 czerwca 2020 r. pod SN. Zachowali odstępy nakazane względami sanitarnymi, zasłaniali usta i nosy. Mieli transparent: „Izba Dyscyplinarna nie jest sądem”.

Policjant najpierw poinformował przez krótkofalówkę przełożonych, że odstępy są zachowane, a twarze zasłonięte. Potem przekazał treść transparentu, po czym otrzymał polecenia podjęcia działań. Funkcjonariusze zaczęli legitymowanie, bo  „zgromadzenie nie zostało zgłoszone” i jest nielegalne.

Sytuacja powtórzyła się 4 czerwca, gdy demonstranci ponownie mieli ten sam transparent. Policja znów wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Kiedy odmówili, policja ich spisała. Poinformowała, że zostaną ukarani mandatami, a jeśli ich nie przyjmą, do sądu trafią wnioski o ich  ukaranie.

Skarżący zaznaczył, że policja nie stawiała im zarzutów związanych z zasadami  bezpieczeństwa sanitarnego. Powoływała się zaś na rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020, które zakazuje spontanicznych zgromadzeń. Manifestujący podkreślali, że zakaz jest niekonstytucyjny i że naruszono ich konstytucyjne prawo do zgromadzeń zapisane w art. 57. Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę i wystąpił do stołecznej policji.Wskazał, że manifestujący stosowali się do przepisów wprowadzonych w stanie epidemii (obowiązek zachowania 2 m odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy).

W związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie”, wylegitymować wszystkie osoby i skierować wnioski o ukaranie do sądu. Szczególne zaniepokojenie Rzecznika budzi informacja o podjęciu przez funkcjonariuszy czynności w związku z treścią transparentu demonstrantów.

RPO  ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Niemniej, należy podkreślić, że całkowity zakaz zgromadzeń narusza standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.

Wątpliwości w tym zakresie zostały także wyrażone w orzecznictwie sądowym (postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 maja 2020 r., sygn. akt VI ACz 339/20; z 22 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20 oraz z 28 maja 2020 r., sygn. akt I ACz 170/20).

Policjanci mają zaś ustawowy obowiązek, aby także chronić konstytucyjną wolność zgromadzeń. Może zaś być ona ograniczona tylko w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie w rozporządzeniu. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji (z których żaden nie został wprowadzony), wolność ta nie może zostać zakazana nawet  ustawą.

RPO przypomina, że 4 czerwca 2020 r. skierował do Prezesa Rady Ministrów obszerną analizę prawną przepisów wprowadzonych w związku ze stanem epidemii, w tym również dotyczących wolności zgromadzeń. Kopię tego pisma załączył do wystąpienia do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, którego poprosił o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.613.98.2020

Wydarzenia 7 i 8 maja 2020 r. w Warszawie w świetle odpowiedzi policji dla RPO

Data: 2020-06-09
  • Komendant Stołeczny Policji przedstawił Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacje w związku z protestami przedsięborców 7 i 8 maja 2020 r. w Warszawie.
  • RPO podjął całą sprawę i będzie się nadal nią zajmował

Policja w nocy 8 maja 2020 r. zatrzymała grupę przedsiębiorców, którzy protestowali pod Sejmem, żądając większej pomocy ze strony państwa. Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wywołała znaczna liczba zatrzymanych, w tym kandydata na prezydenta Pawła Tanajno. RPO pytał policję o szczegóły jej interwencji - tego dnia oraz dnia następnego - w tym, czy użyto przymusu bezpośredniego, ile osób zatrzymano i na jak długo  

Odpowiedź policji ws. wydarzeń w Warszawie z 7 na 8 maja 2020 r.

W odpowiedzi na pismo RPO z  8 maja 2020 r. w sprawie likwidacji przez Policję „miasteczka przedsiębiorców" w nocy 8 maja 2020 r.  w którym uczestniczył miedzy innymi kandydat na prezydenta RP Pan Paweł Tanajno, komendant stołeczny policji poinformował:

7/8 maja 2020 roku funkcjonariusze KRP Warszawa I i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie w godz. 0.30 - 4.00 realizowali działania związane z nielegalnym zgromadzeniem, zorganizowanym wbrew obostrzeniom wprowadzonymi przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Uczestnicy protestu zgromadzili się naprzeciwko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich w Warszawie, gdzie rozstawili 6 namiotów. Około godz. 1.00 do zgromadzonych zostali skierowani funkcjonariusze Zespołu Antykonfliktowego, którzy podjęli próby przekonania protestujących do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Prowadzone negocjacje nie przyniosły efektu.

Następnie część zgromadzonych osób przemieściła w kierunku Placu Na Rozdrożu, gdzie znajdował się wóz transmisyjny stacji telewizyjnej TVN, skąd po chwili osoby te powróciły w rejon namiotów rozstawionych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przywołanym powyżej rozporządzeniu Rady Ministrów, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających wielokrotnie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji, policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosowały się do wydawanych komunikatów i poleceń i swoim zachowaniem stwarzały zagrożenia dla zdrowia i życia. Osoby te były informowane o podstawach prawnych podejmowanych wobec nich czynności.

W trakcie działań wobec 26 osób funkcjonariusze Policji w zależności od sytuacji użyli środków przymusu bezpośredniego odpowiednio siły fizycznej i/lub kajdanek zgodnie z ustawą z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Ponadto w wyniku podjętych działań policjanci wylegitymowali 43 osoby:

  • 39 osób w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia z art. 54 kw w zw. z nieprzestrzeganiem obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • 4 inne osoby, w tym 2 osoby w miejscu działań Policji, które wykonywały czynności prasowe oraz 2 osoby, które zobowiązały się do uprzątnięcia przedmiotów z „miasteczka przedsiębiorców".

W trakcie prowadzonych działań zatrzymano 37 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji. Wobec tych osób prowadzone sq czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia z art. 54 kw w zw. z § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w zwigzku z wystąpieniem stanu epidemii. W związku z dużą liczbą osób, wobec których policjanci podejmowali wówczas czynności, ze względów bezpieczeństwa w związku z pandemią COVID-19 wystąpiła konieczność przetransportowania tych osób do jednostek Komendy Stołecznej Policji, w celu przeprowadzenia dalszych czynności.

W odniesieniu do Pana Pawła Tanajno i dwóch innych osób podjęto decyzję o przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. W odniesieniu do działań realizowanych wobec osoby Pana Pawła Tanajno informuję, że policjanci podjęli czynności w stosunku do wymienionej osoby około godz. 1.40. Wymieniony mężczyzna znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia. Nie stosował się do obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji. Przystępując do czynności służbowych wobec Pana Pawła Tanajno policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji).

Następnie poinformował mężczyznę, że przyczyną podjęcia czynności służbowych jest popełnienie przez niego wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem regulacji zawartych w cytowanym rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku i zastosował postępowanie mandatowe (grzywna w drodze mandatu karnego kredytowanego w kwocie 500 zł).

Funkcjonariusz poinformował wymienionego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego, skutkiem czego będzie skierowanie wniosku o ukaranie do sądu. Pan Paweł Tanajno odmówił przyjęcia mandatu karnego. Po wykonaniu tych czynności Pan Paweł Tanajno dobrowolnie udał się z policjantami do pojazdu służbowego, a następnie został przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie, celem przeprowadzenia dalszych czynności. W trakcie tych czynności wobec wymienionego funkcjonariusze Policji nie stosowali żadnych środków przymusu bezpośredniego. W godz. 2.00-2.40 policjanci przemieścili się pojazdem służbowym wraz z patrolem zmotoryzowanym oraz z zatrzymanymi osobami, w tym Panem Pawłem Tanajno, do KPP w Legionowie.

Następnie na terenie wymienionej jednostki sporządzona została dokumentacja procesowa. W godz. 2.40-5.50 Pan Paweł Tanajno pod nadzorem funkcjonariuszy oczekiwał w pojeździe służbowym. Powyższy tok postępowania spowodowany był panującą na terenie kraju epidemią COVID-19. Podczas pobytu zatrzymanego w radiowozie włączony był system ogrzewania postojowego, zapewniający we wnętrzu pojazdu optymalną temperaturę, a Pan Paweł Tanajno nie sygnalizował, że jest mu zimno. Zatrzymanym mężczyznom umożliwiono palenie papierosów poza radiowozem.

Do budynku komendy Pan Paweł Tanajno, tak jak i pozostali zatrzymani, byli wprowadzani tylko w przypadku konieczności podpisania dokumentacji bądź sprawdzenia stanu trzeźwości. W momencie przemieszczania się z pojazdu służbowego do budynku komendy zatrzymani mieli założone kajdanki na ręce trzymane z przodu. Po wykonanych czynnościach osoby zwolniono.

Ze sporządzonego protokołu zatrzymania Pana Pawła Tanajno wynika, że czas jego zatrzymania trwał 4 godziny i 15 minut (od godz. 01.40 do godz. 05.55).

W trakcie działań zatrzymano 37 osób, wobec których w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I: - w stosunku do 35 zatrzymanych osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia, zarejestrowane pod 35 odrębnymi sygnaturami. Czynności te pozostają w toku realizacji. - Wobec 1 osoby nieletniej (Cezary D.), zgromadzony materiał przekazano do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z wnioskiem o wszczęcie postępowania o demoralizację, - Wobec 1 osoby zastosowano postępowanie mandatowe (Bartłomiej K.). Mężczyzna został ukarany prawomocnym mandatem karnym w wysokości 500 zł za czyn z art. 54 kw. Wobec wszystkich zatrzymanych osób sporządzono notatki do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Informuję jednocześnie, że wymieniona notatka nie stanowi wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

W odniesieniu do osób zatrzymanych informuję, że w żadnym przypadku nie przekroczono ustawowego czasu zatrzymania osoby wynikającego z treści art. 46 § 6 kpow. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób. Ponadto z posiadanych informacji wynika, że spośród 37 osób zatrzymanych zażalenia na zatrzymanie złożyły 2 osoby (Mateusz J. i Szczepan K.).

Odpowiedź KSP ws. wydarzeń 8 maja w Warszawie

8 maja 2020 roku funkcjonariusze KRP Warszawa I i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie realizowali działania związane z nielegalnym zgromadzeniem publicznym z udziałem wielu osób na terenie dzielnicy Śródmieście w Warszawie.

Około godz. 15.30 uczestnicy protestu zgromadzili się w rejonie stacji Metro Centrum w Warszawie. Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przepisach rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających wielokrotnie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia. Komunikaty podawane przez urządzenia nagłaśniające nie dały oczekiwanego rezultatu.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosowały się do wydawanych komunikatów i poleceń i swoim zachowaniem stwarzały zagrożenie dla zdrowia i życia.

Zgromadzone osoby zaczęły przemieszczać się zwartą grupą schodami do góry w rejon Dworca Śródmieście, a następnie chodnikiem przez Plac Defilad na ulicę Emilii Plater przy galerii handlowej „Złote Tarasy", gdzie funkcjonariusze podjęli wobec nich czynności służbowe. Osoby, w stosunku do których podejmowano działania były informowane o podstawie prawnej podejmowanych wobec nich czynności.

Około godz. 18.35 policjanci podjęli czynności m.in. wobec Pana Pawła Tanajno. Wymieniony mężczyzna znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia. Nie stosował się do obostrzeń wprowadzonych przepisami cytowanego rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji. Przystępując do czynności służbowych wobec Pana Pawła Tanajno policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania. Następnie poinformował mężczyznę o podstawach faktycznej i prawnej podjęcia wobec niego interwencji.

Pan Paweł Tanajno został poinformowany, że z uwagi na popełnienie wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem obostrzeń określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zostanie ukarany grzywną w drodze mandatu karnego.

Wymieniony został pouczony o prawie odmowy przyjęcia mandatu, z którego skorzystał. W związku z oświadczeniem wymienionego funkcjonariusz poinformował sprawcę wykroczenia o tym, że zostanie skierowany wobec niego wniosek o ukaranie do sądu. Wymieniony został doprowadzony do pojazdu służbowego (Ruchomy Punkt Zatrzymań), zaparkowanego przy ul. Emilii Plater. Po chwili pojazd ten otoczyli uczestnicy nielegalnego zgromadzenia, utrudniając jego odjazd. Osoby te kładły się lub siadały na jezdni.

Następnie zaczęły napierać na funkcjonariuszy stojących w kordonie oddzielającym uczestników nielegalnego zgromadzenia od wymienionego pojazdu służbowego. W wyniku tych działań uszkodzony został poprzez przecięcie przedniej opony radiowóz RPZ. W związku z powyższym ponownie za pośrednictwem urządzenia nagłaśniającego podane zostały komunikaty i wezwania do zachowania zgodnego z prawem o treści:  „Proszę nie atakować policjantów. Wzywa się do opuszczenia miejsca działań policji osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także dziennikarzy, przedstawicieli mediów i kobiety w ciąży. Wzywamy również osoby do nieutrudniania działań podejmowanych przez policjantów”.

W związku z powyższymi utrudnieniami Pan Paweł Tanajno został przetransportowany do drugiego pojazdu służbowego. Z uwagi na fakt, że nadawane komunikaty nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, funkcjonariusze użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej w stosunku do osób blokujących, usuwając ich z drogi.

Około godz. 19.40 przejazd został udrożniony i pojazd służbowy z osobami zatrzymanymi opuścił rejon prowadzonych działań. W związku z dużą liczbą osób, wobec których policjanci podejmowali wówczas czynności, ze względów bezpieczeństwa w związku z pandemią COVID-19 wystąpiła konieczność przetransportowania tych osób do różnych jednostek Komendy Stołecznej Policji, w celu przeprowadzenia dalszych czynności.

W odniesieniu do Pana Pawła Tanajno i pięciu innych osób podjęto decyzję o ich przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. Pan Paweł Tanajno, po wykonaniu czynności z jego udziałem, został zwolniony w dniu 8 maja 2020 roku o godz. 22.55.

Odnosząc się do kwestii rzekomego użycia przez Policję granatów hukowych informuję, że w trakcie zabezpieczenia w dniu 8 maja 2020 roku funkcjonariusze Policji nie używali tego rodzaju środków. Informuję również, że urządzenie specjalistyczne LRAD (Long Rangę Acoustic Device) użyto w trakcie działań wyłącznie do nadawania komunikatów. Nadmienić należy, że pojazd specjalistyczny LRAD używany był zgodnie z jego przeznaczeniem oraz obowiązującymi przepisami prawa. Funkcja emitowania fal o wysokiej częstotliwości była w tym pojeździe nieaktywna, a głośność urządzenia była dostosowana do panujących wówczas warunków. W trakcie zabezpieczenia w stosunku do 40 osób zgodnie z przepisami ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej użyto środków przymusu bezpośredniego w postaci odpowiednio siły fizycznej i/lub kajdanek.

W wyniku podjętych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w związku z przedmiotowym protestem:

  • wylegitymowali 91 osób,
  • zatrzymali 62 osoby (4 osoby na podstawie art. 244 kpk - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw z art. 222 § lkk, art. 223 kk, art. 224kk, art. 226 § 1 kk oraz 58 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji),
  • zastosowali wobec 11 osób środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia z art. 41 kw,
  • nałożyli 24 mandaty karne, w tym:  20 mandatów z art. 54 kw w zw. z § 14 ust 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, 1 mandat z art. 141 kw, > 3 mandaty z art. 43’ ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi,
  • sporządzili 47 notatek dotyczących skierowania do sądu wniosku o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego skierowano 71 notatek dotyczących naruszeń nakazów, zakazów lub ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem i zwalczaniem SARS-CoV-19.

W KRP Warszawa I prowadzone są następujące postępowania karne:

  • przeciwko podejrzanemu Michałowi S., w dniu 10 maja 2020 roku skierowano wniosek do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście w Warszawie o rozpoznanie sprawy w postępowaniu przyspieszonym. W dniu 11 maja 2020 roku sąd (sygn. akt II K 359/20) wydał wyrok skazujący, orzekając o uznaniu Michała S. winnym popełnienia czynów z art. 222 § 1 kk, 224 § 2 kk i 226 § 1 kk,
  • przeciwko Katarzynie R. o czyn z art. 223 kk. W dniu 9 maja 2020 roku w przedmiotowej sprawie wszczęto dochodzenie z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § T kk. Akta wymienionego postępowania zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ z wnioskiem o zatwierdzenie czynności przeszukania osoby,
  • przeciwko Bogdanowi L. oraz Grzegorzowi W., którym przedstawiono zarzuty popełnienia czynów z art. 222 § 1 kk. W dniu 10 maja 2020 rok sprawę skierowano do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście w Warszawie z wnioskiem o rozpoznanie sprawy w postępowaniu przyspieszonym. Decyzją sądu przedmiotowe postępowanie zostało przekazane do KRP Warszawa I do rozpatrzenia w trybie zwyczajnym. Bogdan L. i Grzegorz W. zostali zatrzymani także w związku z popełnieniem wykroczenia i w tym zakresie wobec Grzegorza W. toczą się czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, natomiast wobec Bogdana L. skierowano wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

Spośród 58 osób zatrzymanych na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, wobec 18 osób zastosowano postępowanie mandatowe. Wymienione osoby przyjęły mandaty karne.

Jednocześnie informuje, że w KRP Warszawa I prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia wobec 41 osób zatrzymanych w związku z uczestnictwem w nielegalnym zgromadzeniu. W odniesieniu do osób zatrzymanych informuje, że w żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób.

Z posiadanych informacji wynika, że spośród 62 osób zatrzymanych zażalenia na zatrzymanie złożyły 2 osoby (Maciej P. i Tadeusz S.).

Odnosząc się do kwestii przekazania kopii protokołów zatrzymania osób informuję, że w powyższej sprawie wobec 44 z 62 osób zatrzymanych prowadzone są postępowania w sprawach o wykroczenia lub przestępstwa. Nie jest możliwe udostępnienie żądanych materiałów, z uwagi na fakt, że w powyższych sprawach prowadzone są postępowania i dotychczas nie zapadły w nich rozstrzygnięcia. Natomiast w przypadku 18 osób ukaranych mandatami karnymi, postępowanie zostało zakończone i możliwe jest przedstawienie Rzecznikowi Praw Obywatelskich do wglądu protokołów zatrzymania wymienionych osób.

II.519.549.2020

Analiza RPO dla premiera o tworzeniu prawa w stanie epidemii: rozporządzenia zamiast ustaw naruszają prawa obywateli

Data: 2020-06-04
  • Prawa obywateli w czasie  epidemii są naruszane, bo ograniczenia, nakazy lub zakazy są wprowadzane rozporządzeniami władz, a nie ustawami -  jak przewiduje Konstytucja
  • Choć większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka
  • Narusza to rażąco takie prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej
  • To wynik m.in. niewprowadzenia żadnego ze stanów nadzwyczajnych, przewidzianych przez Konstytucję
  • Efektem są np. drakońskie kary pieniężne wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną

RPO Adam Bodnar przekazał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu obszerną ocenę prawa wprowadzanego w związku z epidemią koronawirusa. Uczynił  to zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - w celu zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik wskazuje, że rozporządzenia, wydawane w stanie zagrożenia epidemicznego oraz w stanie epidemii, w rażący sposób naruszają takie podstawowe prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej.

Materię tych praw i wolności uregulowano w rozporządzeniach z przekroczeniem upoważnień ustawowych, bez dostatecznych wytycznych zawartych w tych upoważnieniach oraz bez zachowania wymaganego przez Konstytucję rozróżnienia między materią ustawową a materią aktu wykonawczego.

Część przepisów w rozporządzeniach naruszyła również istotę konstytucyjnych wolności i praw człowieka, choć jest to możliwe wyłącznie w sytuacji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego - co wszak nie nastąpiło.

Efektem naruszania tak wydanych nakazów, zakazów i ograniczeń są wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną administracyjne kary pieniężne. Istotna część tych kar – w  wysokości od 5 tys. do 30 tys. zł - jest nakładana  z naruszeniem podstawowych praw i wolności konstytucyjnych.

Ten stan rzeczy jest bezpośrednim wynikiem nierespektowania podstawowych reguł stanowienia prawa opisanych w Konstytucji. Chociaż zatem większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu, doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka.

Ograniczenie wolności lub praw - dopuszczalne w konstytucyjnych stanach nadzwyczajnych

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii ograniczono podstawowe wolności lub prawa człowieka. Władze uznały, że będą się posługiwać narzędziami legislacyjnymi właściwymi dla zwykłego trybu funkcjonowania państwa - bez sięgania po konstytucyjne stany nadzwyczajne. Dlatego z punktu widzenia standardów ochrony wolności i człowieka niezbędna jest ocena wydanych w związku z tym rozporządzeń.

Według art. 233 ust. 3 Konstytucji - po który nie sięgnęła Rada Ministrów - ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać konstytucyjne wolności i prawa wymienione w art. 22 (wolność działalności gospodarczej), art. 41 ust. 1, 3 i 5 (wolność osobista), art. 50 (nienaruszalność mieszkania), art. 52 ust. 1 (wolność poruszania się i pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), art. 59 ust. 3 (prawo do strajku), art. 64 (prawo własności), art. 65 ust. 1 (wolność pracy), art. 66 ust. 1 (prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy) oraz art. 66 ust. 2 (prawo do wypoczynku).

Rada Ministrów świadomie zrezygnowała z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Uznała, że zwykłe środki konstytucyjne są wystarczające. Dlatego nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności i usprawiedliwiać nimi daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych rozporządzeniami. A formalnym warunkiem dopuszczalności ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela jest zapisanie ich w ustawie. W rozporządzeniu powinny zaś być jedynie przepisy o charakterze technicznym, nie mające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.

Tymczasem całość ograniczeń wolności lub praw człowieka, związana z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 została przeniesiona z ustawy na poziom rozporządzenia. Byłoby to dopuszczalne jedynie w przypadku ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.

Fakt, że rozporządzenie jest podstawowym aktem prawnym, za którego pomocą postanowiono reglamentować w stanie epidemii fundamentalne prawa lub wolności jednostki, nie budzi  wątpliwości zwłaszcza w świetle zmian wprowadzonych ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych  w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Większość wprowadzonych ograniczeń, nakazów i zakazów była wiernym powtórzeniem ograniczeń wolności lub praw człowieka określonych w ustawie o stanie klęski żywiołowej (nakaz lub zakaz określonego sposobu przemieszczania się; obowiązek poddania się kwarantannie; nakaz ewakuacji w ustalonym czasie z określonych miejsc, obszarów i obiektów; nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach; zakaz organizowania lub przeprowadzania imprez masowych; obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowania innych środków profilaktycznych i zabiegów; reglamentacja zaopatrzenia w określone artykuły).

Z punktu widzenia art. 92 ust. 1 Konstytucji zasadnicze znaczenie ma to, że zawierające upoważnienie ustawowe dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia przepisy art. 46b pkt 2-12 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierają jakichkolwiek wytycznych. Prowadzi to do wniosku, że rozporządzenia Rady Ministrów - wydawane na podstawie art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń
i chorób zakaźnych u ludzi - nie spełniają konstytucyjnego warunku ich wydania na podstawie upoważnienia ustawowego. Oznacza to, że Rada Ministrów mogła kształtować w rozporządzeniu w dowolny sposób, bez dostatecznych wskazówek z ustawy, sferę podstawowych praw lub wolności jednostki, określając poszczególne ograniczenia, nakazy, zakazy i obowiązki.

Naruszenie wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

Wprowadzony rozporządzeniami zakaz przemieszczania się osób na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wkracza w sposób oczywisty w konstytucyjną wolność określoną w art. 52 ust. 1 Konstytucji. A także i w stanie epidemii (który nie jest przecież jednym ze stanów nadzwyczajnych) musi być stosowany warunek formalny polegający na wprowadzeniu ograniczenia wolności poruszania się w ustawie. Wymaga tego i Konstytucja, i Europejska Konwencja
o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem żaden z obowiązków wynikających z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dotyczy wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta  
zawiera upoważnienie do ustanowienia w drodze rozporządzenia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. A to jest przecież czymś innym niż powszechny zakaz przemieszczania się.

Naruszenie wolności uzewnętrzniania religii

Przepis rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wprowadził czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. Polegało to na obowiązku zapewnienia, aby na danym terenie lub w danym obiekcie znajdowało się nie więcej niż 50 osób a następnie - od dnia 24 marca 2020 r. - 5 uczestników. Ograniczenia te, korygowane jedynie w zakresie liczby osób, utrzymano w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

Zdefiniowana w art. 53 ust. 2 Konstytucji wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób (art. 31 ust. 3 Konstytucji). A ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawiera jakichkolwiek postanowień w tym zakresie.

W szczególności podstawy do wprowadzenia ograniczenia w zakresie wolności publicznego uzewnętrzniania religii nie może stanowić art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przewidujący możliwość wprowadzenia rozporządzeniem zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności. Konstytucja odrębnie traktuje bowiem wolność publicznego uzewnętrzniania religii (art. 53 ust. 5) oraz wolność zgromadzeń (art. 57).

Naruszenie wolności osobistej

Z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wynikało, że w okresie od 20 marca 2020 r. do odwołania, osoba przekraczająca granicę państwową (z wyjątkami określonymi w tym rozporządzeniu),  była obowiązana odbyć po przekroczeniu granicy obowiązkową kwarantannę,  trwającą 14 dni. Osoba ta była zobowiązana przekazać Straży Granicznej informację o adresie miejsca zamieszkania lub pobytu, w którym będzie odbywać kwarantannę oraz numerze telefonu.

Tak rozumiana kwarantanna oznacza  ograniczenie konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), ale także ograniczenie wolności osobistej polegającej na możliwości swobodnego określenia przez jednostkę swego zachowania.

Z art. 41 ust. 1 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie. Wolność osobista nie ma oczywiście charakteru absolutnego - można ją ograniczyć lub jej pozbawić na podstawie ustawy.  Jednakże prawo pozwalające na pozbawienie wolności osobistej bądź jej ograniczenie musi spełniać określone warunki, zarówno te ogólne wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też szczegółowe określone w jej art. 41 ust. 1.  

Tymczasem żaden z przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dawał Ministrowi Zdrowia uprawnienia do wprowadzenia obowiązku kwarantanny w stosunku do osób przekraczających granicę. W obowiązującym w dacie wydania tych rozporządzeń stanie prawnym obowiązek poddania się kwarantannie mogła wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów.  

Prowadzi to do wniosku, że działając poza zakresem upoważnienia ustawowego, Minister Zdrowia w sposób samoistny uregulował w rozporządzeniu daleko idące ograniczenia wolności osobistej. Wprowadził obowiązek kwarantanny jedynie z tej przyczyny, że dana osoba przekroczyła granicę państwową, a nie dlatego, że była narażona na zakażenie - jak stanowi ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Natomiast wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów obowiązek poddania się kwarantannie przez osoby przekraczające granicę znajdował niewątpliwie już swoją formalną podstawę w art. 46b pkt 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Przepis ten zawiera bowiem upoważnienie dla Rady Ministrów do określenia, w drodze rozporządzenia, obowiązku poddania się kwarantannie. Jednakże przepis ten nie modyfikuje ustawowego pojęcia „kwarantanny”, które wciąż oznacza odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie.  Rozporządzenia Rady Ministrów nie wiążą jednak obowiązku poddania się kwarantannie z narażeniem na zakażenie, lecz z przekroczeniem granicy państwowej. Przyjmują więc nie dające się w racjonalny sposób obronić domniemanie, że w istocie każda osoba przekraczająca granicę państwową była narażona na zakażenie.

Obowiązek kwarantanny można więc legalnie nałożyć aktem podustawowym wyłącznie na osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego. W związku z tym przyjmowanie w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów jako kryterium obowiązku poddania się kwarantannie wyłącznie przekroczenia granicy stanowi naruszenie i ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, i Konstytucji.

Naruszenie autonomii informacyjnej jednostki

Wprowadzony rozporządzeniami obowiązek kwarantanny dla  osób  przekraczających granice powiązano z obowiązkiem przekazania Straży Granicznej informacji o adresie pobytu lub zamieszkania oraz numerze telefonu do kontaktu. SG udostępniała je organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a następnie – do systemu teleinformatycznego udostępnionego przez jednostkę podległą ministrowi zdrowia właściwą w zakresie systemów informacyjnych ochrony zdrowia, albo w postaci papierowej – przez przekazanie wojewodom kart lokalizacyjnych.

Dopuszczono też możliwość przetwarzania w systemie teleinformatycznym danych innych osób podlegających kwarantannie, a także osób podlegających izolacji w warunkach domowych oraz osób, wobec których podjęto decyzję o wykonaniu tekstu pod kątem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i osób zakażonych tym wirusem. Dane te były także udostępniane Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Narodowemu Funduszowi Zdrowia, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, wojewodom, Policji i operatorowi pocztowemu.

Rozporządzeniami krąg tych podmiotów poszerzono  o System Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy i Państwową Straż Pożarną. Ponadto NFZ upoważniono do udostępnienia danych dotyczących osób poddanych kwarantannie lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej, wybranemu przez daną osobę. W kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów dane osób poddanych kwarantannie oraz innych osób udostępniono również ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

Ponadto dane osób poddanych kwarantannie lub izolacji domowej organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej udostępniają na wniosek ośrodka pomocy społecznej, kuratora sądowego lub komornika sądowego - złożony w związku z wykonywaniem czynności służbowych oraz sądu lub prokuratora - w związku z prowadzonymi postępowaniami. Policja lub wojewoda udostępniają te dane na wniosek przedsiębiorcy wykonującego działalność polegającą na zapewnieniu funkcjonowania energetycznej sieci przesyłowej lub dystrybucyjnej oraz na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego, którego przedstawiciele realizują czynności związane z funkcjonowaniem tej sieci w miejscu zamieszkania lub pobytu tych osób.

Tym samym w kolejnych rozporządzeniach poszerzano zarówno krąg osób, których dane są gromadzone w trybie określonym tymi rozporządzeniami, jak i krąg podmiotów, które uzyskiwały do nich dostęp. Było to wyjście daleko poza krąg podmiotów realizujących bezpośrednio zadania związane ze zwalczaniem zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Świadczy o tym ujęcie w rozporządzeniach pocztowego operatora wyznaczonego, Państwowej Straży Pożarnej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Krajowej Administracji Skarbowej czy też przedsiębiorców energetycznych i telekomunikacyjnych.

Takie swobodne i szerokie dysponowanie danymi osobowymi osób przekraczających granicę w sposób oczywisty stwarza zagrożenie niekontrolowanego naruszenia autonomii informacyjnej tych osób. Wolność dysponowania informacjami o sobie, w tym decydowania o ich ujawnieniu, przestaje zatem mieć jakiekolwiek normatywne znaczenie. Władza publiczna w sposób dowolny umożliwia bowiem śledzenie i dokumentowanie zachowań poszczególnych osób licznym organom publicznym, ale także podmiotom prywatnym.

Tymczasem przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierały umocowania do określenia w rozporządzeniach Ministra Zdrowia czy Rady Ministrów obowiązku przekazywania danych o własnej osobie oraz o innych osobach. Żaden też przepis ustawowy nie daje Ministrowi Zdrowia czy Radzie Ministrów kompetencji do regulowania w rozporządzeniu zasad i trybu gromadzenia tych danych oraz ich udostępniania innym, wskazanym w rozporządzeniach podmiotom.

Kwestia pozyskiwania danych osobowych, ich przetwarzania i udostępniania regulowana w tych rozporządzeniach stanowi materię ustawową. Stosownie do art. 51 ust. 1 Konstytucji nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Konstytucja nie pozostawia wątpliwości, że jednostka jedynie na podstawie ustawy może być zobowiązana do ujawnienia informacji jej dotyczących. Tylko ustawa może też określać zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o osobie. Przepisy tych rozporządzeń naruszyły zatem rażąco art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji.

Naruszenie wolności zgromadzeń

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego w okresie od dnia 14 marca 2020 r. zakazało zgromadzeń publicznych. Rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. przywróciło możliwość organizowania zgromadzeń, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 150. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu  zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia (Rada Ministrów) może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Wydając kolejne rozporządzenia, wprowadzające zakazy zgromadzeń, w odmienny sposób potraktowano jednak zgromadzenia organizowane na podstawie Prawa o zgromadzeniach i zgromadzenia związane z wykonywaniem czynności zawodowych i służbowych oraz z działalnością gospodarczą. Przyjęto, że zgrupowanie osób zwołane w celu wyrażenia wspólnego stanowiska w sprawach publicznych stanowi większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż takie samo zgrupowanie, zwołane w związku z wykonywaniem czynności zawodowych lub służbowych czy też w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Racjonalność tego założenia budzi wątpliwości, bo  10 – osobowa demonstracja zorganizowana w przestrzeni publicznej z zachowaniem określonych reguł przemieszczania się, stanowi bowiem większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż kilkudziesięciu policjantów spotykających się w pomieszczeniu zamkniętym w ramach wykonywania czynności służbowych (przypadek Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu). A  prawo o wiele bardziej intensywnie nakazuje chronić zgromadzenia organizowane w trybie Prawa o zgromadzeniach niż inne.

Z art. 57 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Kolejne rozporządzenia w uprzywilejowany sposób traktują zatem zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu. A taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, choć w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, choć wymaga tego art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji) - skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza zaś - według państwa - ogłoszony stan epidemii.

Naruszenie wolności działalności gospodarczej

Rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadziło czasowe ograniczenia prowadzenia działalności przez przedsiębiorców. Równocześnie wskazało, że ograniczenia te polegają na całkowitym zakazie prowadzenia wymienionych rodzajów działalności. Tak samo brzmiały kolejne rozporządzenia Rady Ministrów.

Upoważnienie z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi zezwalało Ministrowi Zdrowia i Radzie Ministrów na ustanowienie w rozporządzeniu czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy oraz  ograniczenia określonej działalności przedsiębiorstw. Jednak oba te upoważnienia ustawowe pozwalają wyłącznie czasowo ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej - nie pozwalają zaś na przyjęcie zastosowanego w rozporządzeniach ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej poprzez jej zakazanie. W tym zakresie rozporządzenia wydano bez upoważnienia ustawowego.

Rozporządzenia wkroczyły także w materię konstytucyjną regulowaną art. 22 Konstytucji. Wynika z niego, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Niewątpliwie konieczność zwalczania epidemii mieści się w kategorii ważnego interesu publicznego. Jednak omawiane rozporządzenia nie tylko wprowadziły - co było dopuszczalne - ograniczenia określonych rodzajów działalności gospodarczej, ale wprowadziły zakazy poszczególnych rodzajów działalności. W rezultacie nastąpiło wkroczenie w istotę wolności działalności gospodarczej.

Zakaz naruszania istoty wolności i praw konstytucyjnych nie ma co do zasady zastosowania w stanach nadzwyczajnych - poza wyjątkami, o których mowa w art. 233 ust. 1 Konstytucji. Wśród tych wyjątków nie ma wolności działalności gospodarczej. Z art. 233 ust. 3 Konstytucji RP wynika natomiast wprost, że ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolność działalności gospodarczej. Warunkiem  jest uczynienie tego w jednym ze stanów nadzwyczajnych. Skoro jednak nie wprowadzono  któregokolwiek z nich, to żaden organ państwowy nie może wkraczać w materię stanowiącą istotę wolności działalności gospodarczej.

Rekomendacje RPO

Mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią, RPO przedstawił premierowi rekomendacje dotyczące gwarancji podstawowych praw i wolności w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego.

  • Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.
  • Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszenie ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie.
  • Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.
  • Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18. roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność.
  • Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski  

- Regulacje związane z wprowadzaniem ograniczeń związanych ze zwalczeniem chorób zakaźnych u ludzi zostały wprowadzone w 2009 r. (podobne regulacje dotyczą wprowadzania ograniczeń w przypadku zagrożenia zakażeniami chorób zwierzęcych od 2004 r.). Regulacje takie, z uwagi na niewielki zakres ich zastosowania nie były przedmiotem tak dogłębnych analiz konstytucyjnych, jakie obecnie prowadzi Pan Rzecznik.

Jednakże z uwagi na konieczność podjęcia natychmiastowych działań związanych ze zwalczaniem epidemii i obowiązywaniem podobnych regulacji w porządku prawnym, które nie były dotąd kwestionowane, zdecydowano się na ich odpowiednie dostosowanie i wprowadzenie w przepisach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych. Wskazać należy, że konstrukcje prawne przewidziane w ustawie, które są obecnie przedmiotem tych analiz, w pierwszej kolejności należy ocenić pod względem ich skuteczności w zwalczaniu epidemii. Dotychczas ocena ta wypada pozytywnie. Rozwiązania te bowiem pozwoliły na wprowadzenie skutecznych działań ograniczających rozwój epidemii. 

Po zakończeniu walki z epidemią należy spodziewać się podjęcia w różnych środowiskach podsumowujących prac analitycznych w zakresie oceny  podejmowanych działań. Doświadczenia w realizacji norm ustawowych i wydawanych aktów wykonawczych pozwolą również na dokonanie pogłębionej analizy prawnej w zakresie rangi przepisów, którymi będą mogły być wprowadzone ewentualne zakazy, nakazy i ograniczenia w przypadku konieczności ich ponownego zastosowania. Stanowisko Pana Rzecznika zawierające stosowne rekomendacje stanowić będzie istotny głos w dyskusji nad ewentualnymi zmianami w tym zakresie.

VII.565.461.2020

Senat wzywa władze do przestrzegania zasady równości wobec prawa i dziękuje RPO

Data: 2020-06-03
  • Senat wzywa władze, aby w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Z niepokojem ocenia nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych
  • Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym – głosi uchwała Izby
  • Podzielono w niej zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”
  • Wyrażono też uznanie RPO za wystąpienia do rządu o wyjaśnienie arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii

Podczas debaty późnym wieczorem 3 czerwca 2020 r. nad uchwałą, jej zwolennicy wskazywali m.in. na rozbijanie przez policję manifestacji opozycji i „strajku przedsiębiorców”, a zarazem na bierność przy obchodach rocznicy 10 kwietnia. Argumentowali, że ci, którzy wprowadzają ograniczenia, sami ich nie przestrzegają. Podkreślali też drakońskie kary Sanepidu. Senat ma obowiązek zwrócić na to wszystko uwagę, bo prawo ma być równe dla wszystkich i służyć przede wszystkim ludziom, a nie władzy.

Senatorowie PiS byli przeciwni uchwale jako "atakowi na instytucje państwowe”, zawierającemu "niedopuszczalne ocenne sfomułowania”. - Choć kary były za wysokie; oddaję honor służbom RPO, które próbują to odkręcić - mówił Jerzy Czerwiński.

Zabierając głos w dyskusji, zastępca RPO Stanisław Trociuk wskazał na problem prowadzenia postępowań administracyjnych ws. kar pieniężnych. Do Biura RPO wpływa bardzo wiele skarg od osób ukaranych. Jedną z nich była emerytka pobierająca 1400 zł emerytury, ukarana karą 12 tys. zł za to, że znalazła się w parku, wychodząc za psem.

Jest kilkanaście spraw, w których RPO bądź odwołuje się od takich decyzji Sanepidu, bądź przystępuje do skarg obywateli. Dwie decyzje już uchylono w trybie autokontroli.  A kary opierają się jedynie na przekazanych Sanepidowi notatkach służbowych policji – do czego nie ma ona podstawy prawnej.

W głosowaniu nad uchwałą krótko po północy poparło ją 50 senatorów, przeciw było 2, a nikt nie wstrzymał się od głosu.

We wcześniejszym punkcie obrad Senatu wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przedstawił informację o zatrzymaniach dokonywanych przez Policję podczas demonstracji w okresie pandemii, zwłaszcza 16 maja w Warszawie podczas tłumienia „strajku przedsiębiorców”, w tym o zatrzymaniu senatora Jacka Burego. Resort uznał te działania za zgodne z prawem, profesjonalne i adekwatne do sytuacji. Wielu senatorów z tym polemizowało.

Stanisław Trociuk wskazywał, że zakaz zgromadzeń wprowadzono na podstawie rozporządzenia. Tymczasem wolność zgromadzeń publicznych jest zapisana w Konstytucji. A to sprawia, że ich zakaz jest możliwy tylko w stanach nadzwyczajnych – na co RPO już kilka razy wskazywał rządowi.

ZRPO przypomniał, że prezydent Warszawy nie zakazał manifestacji przedsiębiorców, lecz odmówił ich rejestracji. Oni to zaskarżyli do sądu, a RPO dwa razy przyłączył się do tych postępowań. Sądy skargi odrzuciły. W uzasadnieniach stwierdzono jednak bezczynność prezydenta stolicy oraz wskazano na wątpliwość co do zgodności rozporządzeń z Konstytucją.

Uchwała Senatu wzywająca do przestrzegania w czasie epidemii zasady równości wobec prawa

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 32 stanowi: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Senat Rzeczypospolitej Polskiej z najgłębszym niepokojem o stan państwa stwierdza, że podczas stanu epidemii organy administracji rządowej łamią tę świętą zasadę demokracji.

Podczas stanu epidemii ograniczono szereg praw i wolności obywatelskich. Senat protestuje przeciw temu, że wprowadzone obostrzenia stosowane są przez niektóre organy administracji rządowej w sposób uznaniowy i nierówny. Nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym jest sytuacja, gdy organy inspekcji sanitarnej karzą – tylko na podstawie notatek policjantów – za nieprzestrzeganie reguł stanu epidemii obywateli mandatami nawet do 10 tysięcy złotych, tymczasem po ewidentnych przypadkach złamania przepisów epidemicznych przez polityków obozu rządzącego organy te nie interweniują.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej patrzy też z niepokojem na nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych. Policja z całą surowością, a nawet brutalnością, rozbijała w ostatnich tygodniach pokojowe manifestacje opozycyjne wobec rządu, zwłaszcza demonstracje „strajku przedsiębiorców”. Niektórych ich uczestników, w tym kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wywieziono wiele kilometrów od Warszawy.

Podczas manifestacji w dniu 16 maja policja naruszyła immunitet parlamentarny senatora, wpychając go siłą do radiowozu. Tymczasem zgromadzenia organizowane mimo zakazów przez polityków partii rządzącej były przez policję tolerowane, a nawet ochraniane. Senat stwierdza, że takie arbitralne postępowanie organów państwowych, zwłaszcza służb podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrowi Zdrowia, podważa zaufanie obywateli do państwa.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej podziela zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”. Senat wyraża uznanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich za wielokrotne wystąpienia do organów administracji rządowej z wnioskami o wyjaśnienia przypadków arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii. Niepokój budzi brak odpowiedzi wielu tych instytucji, w tym Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do Rady Ministrów i innych instytucji państwowych, by w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym.

RPO do komendanta stołecznej policji: zatrzymanie dziennikarza 8 maja - z naruszeniem prawa

Data: 2020-06-01
  • Odpowiedź policji ws. dziennikarza, zatrzymanego podczas obsługi protestu przedsiębiorców 8 maja w Warszawie, wskazuje na naruszenie prawa
  • Dziennikarz, którego przewieziono do Komendy Policji w Wołominie, przez dwie godziny był faktycznie pozbawiony wolności osobistej
  • Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę transportowania osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami miasta
  • RPO zwrócił się do policji o bardziej wnikliwe zbadanie całej sprawy

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Rutkiewicz został zatrzymany przez policję podczas protestu przedsiębiorców, gdy wykonywał swe obowiązki. Był w środku grupy demonstrantów, którą otoczył kordon policji. Informował policjantów, kim jest i co robi. Mimo to został wywieziony do komendy w Wolominie.

Zaniepokojony tym RPO poprosił o wyjaśnienia. W piśmie do Komendanta Stołecznego Policji podkreślał, że status dziennikarzy gwarantuje, iż nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest bowiem jednym z kluczowych zadań mediów, a organy państwa nie mogą utrudniać dziennikarzom wykonywania pracy.

Swoboda relacjonowania demonstracji ma istotne znaczenie także dla wolności zgromadzeń. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić.

W odpowiedzi z 25 maja 2020 r. komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej napisał, że przystępując do czynności służbowych, policjant przedstawił się i podał podstawę prawną swych działań. Paweł Rutkiewicz nie informował zaś policjantów, że jest dziennikarzem. W związku z koniecznością przeprowadzenia dalszych czynności, po zakończeniu legitymowania, udał się on dobrowolnie do pojazdu służbowego. Przetransportowany do Komendy Policji w Wołominie, ujawnił, że jest dziennikarzem. W wyniku tego został natychmiast zwolniony, bez wykonywania jakichkolwiek czynności. Według komendanta Paweł Rutkiewicz „nie został zatrzymany”.

Na łamach „GW” dziennikarz stwierdził zaś, że żaden policjant nie przedstawił mu się i nie podał podstawy prawnej legitymowania – do którego w ogóle nie doszło, bo pierwsza prośba o dokumenty padła dopiero na komendzie w Wołominie. A przed odjazdem furgonetki upewnił się u policjanta, czy wie, że jest dziennikarzem.  Legitymację dziennikarską pokazał zaś, jak tylko poczuł na ramieniu rękę policjanta. Sądząc, że jest to jasne, nie wymachiwał nią na prawo i lewo.

Jak podkreśla RPO, przebieg wydarzeń dziennikarz przedstawia więc odmiennie niż komendant. W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta o ustalenie, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń.

A odpowiedź komendanta wskazuje, że czynności wobec dziennikarza zostały podjęte z naruszeniem prawa. Wynika z niej, że po wylegitymowaniu dziennikarza przewieziono do Komendy Policji w Wołominie i faktycznie przez dwie godziny był pozbawiony wolności osobistej. Równocześnie komendant stwierdza, że dziennikarz nie został zatrzymany.

- Twierdzenia te nie są jednak wiarygodne w świetle obowiązującego prawa. Skoro bowiem znana była już (w związku wylegitymowaniem) tożsamość osoby fizycznej oraz wskazano, że podstawą czynności służbowych jest popełnienie przez osobę już wylegitymowaną wykroczenia z art. 54 k. w., dalsze nakazanie pozostawania do dyspozycji policji (a tym bardziej transport do komendy znajdującej się w innej miejscowości) nosi wszelkie znamiona zatrzymania, niezależnie od tego, czy z tych czynności został sporządzony stosowny protokół - podkreśla Stanisław Trociuk.

Ponadto Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę policji, polegającą na transportowaniu osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami administracyjnymi miasta. Czynności z zatrzymanym można było bowiem przeprowadzić w Warszawie.

Niezależnie od samej zasadności czy też bezzasadności zatrzymania, praktyka ta w sposób oczywisty ingeruje w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji).

VII.716.5.2020

Policja z Bydgoszczy: interweniowaliśmy, ale bez użycia sanepidu

Data: 2020-05-29
  • Policja interweniowała w Bydgoszczy 1 i 3 maja, bo zobowiązywało ją do tego Rozporządzenie Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., które zakazało organizowania zgromadzeń.
  • Treść transparentów nie miała znaczenia na rodzaj działań podjętych przez funkcjonariuszy
  • Sprawy zostały skierowane do sądu, by ocenił, czy zachowania obywateli podlegają karze. Żadnego wniosku nie skierowano do Sanepidu (który mógłby, zgodnie z obecną praktyką, nałożyć do 30 tys. zł kary)

RPO otrzymał 29 maja wyjaśnienia od komendant miejski Policji w Bydgoszczy:

Z uwagi na brak reakcji osób uczestniczących w zgromadzeniu spontanicznym funkcjonariusze wezwali je do zachowania zgodnego z prawem. Wobec braku reakcji funkcjonariusz dowodzący działaniami policjantów poinformowali zebrane osoby o rozwiązaniu zgromadzeń.

Jedna z uczestniczek zgromadzenia 3 maja nie zastosowała się do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy dot. poddania się czynności legitymowania i próbowała oddalić się. Dlatego policja zastosowała wobec niej środki przymusu bezpośredniego „w zakresie niezbędnym do osiągnięcia wymaganego celu. Użyto jedynie siły fizycznej uniemożliwiając oddalenie się osoby przez zakończeniem legitymowania, co było zgodne z art. 11 ustawy z dnia 24 maja 2013 o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (tj. 2019 poz. 2418). Po wykonaniu czynności ww. został zwolniona”.

- Pragnę dodać, że Policja kierując się dyrektywami wymiaru kary określonymi w art. 33 kodeksu wykroczeń ocenia stopień społecznego oddziaływania oraz cele zapobiegawcze i wychowawcze. W opisanych sytuacjach policjanci odstąpili od nakładania grzywien w drodze mandatu karnego na sprawców stwierdzonych wykroczeń uznając, że właściwym w tym przypadku do oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu będzie Sąd Rejonowy w Bydgoszczy. Rejestrowanie przebiegu obu zdarzeń miało na celu zabezpieczenie śladów czy też dowodów popełnienia wykroczenia przez ustalone osoby celem dołączenia do materiałów postępowań prowadzonych w trybie art. 54 kpow. Zauważyć należy, że uzyskany materiał w postaci zapisu wideo w sposób transparentny przedstawia przebieg czynności wykonywanych przez policjantów, a w szczególnie obrazuje zachowanie osób legitymowanych w tym kobiety, która jako jedyna nie stosowała się do poleceń policjantów – napisał p.o. komendanta młodszy inspektor Witold Markiewicz .

Wobec osób legitymowanych w dniach 1 i 3 maja 2020 r. Komisariat Policji Bydgoszcz - Szwederowo nie skierował żadnego wniosku do Powiatowego Inspektora Sanitarnego o rozważenie wymierzenia kary administracyjnej.

VII.613.12.20202

Sprawa zgromadzenia w Warszawie. RPO przystępuje do sprawy odmowy przyjęcia zgłoszenia przez władze miasta

Data: 2020-05-28
  • RPO przystąpił do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w sprawie odmowy rejestracji zgromadzenia przez władze Warszawy
  • Obywatel zgłosił zamiar organizowania zgromadzenia 29 maja w Warszawie, Prezydent Miasta odmówił 25 maja przyjęcia zgłoszenia, a kiedy obywatel złożył na to zażalenie do sądu okręgowego, ten jego wniosek oddalił 27 maja (sygn. akt XXV Ns 49/20).
  •  Sprawa w drugiej instancji trafiła do Sądu Apelacyjnego
  • [AKTUALIZACJA 29.05] Sąd uznał, że odmowa rejestracji nie jest decyzją administracyjną, więc nie może jej oceniać. Zachowanie miasta budzi wątpliwości konstytucyjne, ale i tak sąd oddalił sprawę

Miasto odmówiło rejestracji zgromadzenia tłumacząc to obowiązującym zakazem zgromadzeń w związku ze stanem epidemii. Zdaniem obywatela w ten sposób naruszona została gwarantowana mu przez Konstytucję wolność zgromadzeń. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił odwołanie, bo jego zdaniem miasto niczego nie uniemożliwiło, tylko poinformowało o niemożności zarejestrowania zgromadzenia. Informacja to nie decyzja, którą sąd mógłby ocenić. Dlatego sprawy w ogóle nie rozpatrzył merytorycznie.

RPO się z tym nie zgadza. Podkreśla że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Rzecznik Praw Obywatelskich ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń publicznych w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Wątpliwości Rzecznika budzi jednak utrzymywanie na podstawie § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów całkowitego zakazu w tym zakresie. Stan taki bowiem prowadzi w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do pokojowych zgromadzeń publicznych wynikającego z Konstytucji, co stoi w sprzeczności z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika niniejsze postępowanie może więc mieć istotne znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności obywateli.

Argumenty prawne RPO

1. Pismo Prezydenta m. st. Warszawy jest decyzją administracyjną

Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał, że „nie można uznać, że pismo organu Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. o charakterze informacyjnym, tj. informujące de facto o braku udostępnienia informacji o miejscu i terminie zgromadzenia (art. 23 w/w ustawy) - z uwagi na wynikający z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. bezterminowy zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. § 13 ust. 1 pkt 1 w/w rozporządzenia), stanowiło decyzję administracyjną”. Sąd uznał, że pismo z dnia 25 maja 2020 r. nie zawierało władczego rozstrzygnięcie zakazującego zgromadzenia, a jedynie zawierało „treść informacyjną”, a tym samym nie zawierało minimum elementów decyzji administracyjnej (oznaczenie organu, adresata decyzji, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania). Odwołanie nie zostało zatem poddane merytorycznemu rozpoznaniu.

W doktrynie zwraca się uwagę, że przy wydawaniu decyzji o zakazie zgromadzenia publicznego stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Decyzja powinna więc zawierać wszystkie elementy wskazane w art. 107 § 1 k.p.a., czyli oznaczenie organu administracji publicznej, datę wydania, oznaczenie strony lub stron, powołanie podstawy prawnej, rozstrzygnięcie, uzasadnienie faktyczne i prawne, pouczenie, określenie czy i w jakim trybie służy od niej odwołanie, podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego osoby upoważnionej do jej wydania lub, gdy została ona wydana w formie dokumentu elektronicznego, powinna być opatrzona bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Ponadto, decyzja powinna zawierać pouczenie o dopuszczalności wniesienia odwołania do sądu powszechnego zgodnie z art. 16 ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. Agnieszka Rzetecka-Gil, Komentarz do art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, Wolters Kluwer 4.10.2019).

Rozważenia wymaga kwestia, czy pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020r. jest decyzją, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, jak twierdzi Skarżący, czy też pismo to nie spełnia wymagań pozwalających na uznanie, że organ wydał decyzję, jak przyjął Sąd Okręgowy.

W doktrynie wskazuje się, że za minimum elementów decyzji administracyjnej uznaje się cztery składniki: oznaczenie organu, adresata decyzji, czyli strony lub stron, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania. Dlatego pismo zawierające rozstrzygnięcie w sprawie załatwianej w drodze decyzji administracyjnej jest nią, pomimo niespełnienia w pełni warunków formalnych, przewidzianych w art. 107 § 1 k.p.a., gdy pismo to zawiera tylko wymienione minimum składników niezbędnych do zakwalifikowania go jako decyzję (por. R. Hauser, Komentarz do art. 107 k.p.a., wydanie 6 z 2020r., Legalis; J. Borkowski, glosa do wyroku NSA z 20.7.1981r., SA 1163/18).

Ponadto, w literaturze i orzecznictwie podkreśla się, że na zakwalifikowanie aktu do kategorii decyzji administracyjnych nie ma wpływu nazwa tego aktu (zob. J. Starościak, [w:] Iserzon, Starościak, KPA. Komentarz, 1970, komentarz do art. 104, wyrok SN z 18.10.1985r., II CR 320/85, OSNC 1986, Nr 10, poz. 158; wyr. NSA z 3.8.2001r., III SAB 34/01; wyrok WSA w Krakowie z 11.4.2013r., III SA/Kr 356/12). Z tego względu użyta w przepisach prawa dana nazwa aktu administracyjnego kończącego postępowanie administracyjne nie jest istotna dla jego właściwej kwalifikacji prawnej. Istotne są natomiast te jego elementy, które pozwalają na odróżnienie decyzji administracyjnej od innych aktów administracyjnych, tj. nierozstrzygających indywidualnych spraw co do ich istoty (zob. komentarz do art. 104 k.p.a., pod red. R. Hausera, wydanie 6 z 2020 r., Legalis). Samo też oznaczenie danego aktu dokonane w sposób wadliwy, czego przejawem jest np. brak podania podstawy prawnej zawartej w prawie materialnym, nie zmienia charakteru danego aktu funkcjonującego w obrocie prawnym jako decyzja administracyjna. Z tego względu pismo niemające formy decyzji jest decyzją administracyjną, jeżeli pochodzi od organu administracji publicznej, skierowane jest na zewnątrz i w sposób władczy rozstrzyga o prawach lub obowiązkach podmiotów administrowanych w sprawie indywidualnej (zob. A. Wiktorowska, [w:] M. Wierzbowski, Postępowanie administracyjne, Warszawa 2012, s. 143; a także wyrok NSA z 24.7.2014r., syn. Akt I OSK 898/13).

Odnosząc te uwagi do sprawy uznać trzeba, że pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. zawiera minimum elementów decyzji administracyjnej, tj. oznaczenie organu (Prezydent m.st. Warszawy), adresata decyzji, czyli stronę (Skarżącego), rozstrzygnięcie o istocie sprawy polegające na poinformowaniu o obowiązującym zakazie organizacji wszelkich zgromadzeń publicznych oraz podpis osoby uprawnionej do wydania tego rozstrzygnięcia (podpis identyfikujący autora pisma). Nie można więc zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, że informacja o obowiązywaniu zakazu nie stanowi rozstrzygnięcia zakazującego organizacji zgromadzenia publicznego. Uznanie powyższej argumentacji prowadziłoby do całkowitego uniemożliwienia kontroli sądowej decyzji organu gminy i stanowiłoby de facto obejście prawa. Informacja o istnieniu zakazu, interpretowana w świetle przesłanego zawiadomienia o organizacji zgromadzenia, musi bowiem prowadzić do wniosku, że w indywidualnej sprawie obywatela wydano decyzję zakazującą, jest to bowiem jedyna interpretacja, która gwarantuje realizację prawa obywateli do drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), a tym samym ochronę konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Ponadto, stanowisko wyrażone w powołanym wyżej piśmie nie zawiera informacji o niemożności wydania decyzji, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach.

Należy w tym miejscu odnieść się również do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i interpretującej ją orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej jako: ETPC). Zgodnie z ukształtowaną linią orzeczniczą ETPC prawo dostępu do sądu musi być jednocześnie „praktyczne i skuteczne” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, § 38). Aby prawo dostępu było skuteczne, jednostka musi „posiadać wyraźną i praktyczną możliwość zakwestionowania czynności stanowiącej ingerencję w jej prawa” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, §36). W szczególnych okolicznościach danej sprawy, praktyczny i skuteczny charakter tego prawa może zostać osłabiony, na przykład przez istnienie przeszkód natury proceduralnej, uniemożliwiających lub ograniczających możliwości wystąpienia do sądu, w tym szczególnie rygorystyczna interpretacja przez sądy krajowe jakiejś reguły proceduralnej (nadmierny formalizm) może pozbawić skarżących ich prawa do sądu (sprawa Perez de Rada Cavanilles przeciwko Hiszpanii, skarga nr 116/1997/900/1112, § 49; sprawa Miragall Escolano przeciwko Hiszpanii, skargi nr 38366/97, 38688/97, 40777/98, 40843/98, 41015/98, 41400/98, 41446/98, 41484/98, 41487/98 i 41509/98, § 38; sprawa Société anonyme Sotiris i Nikos Koutras ATTEE przeciwko Grecji, skarga nr 39442/98 § 20; sprawa Beles i inni przeciwko Czechom, skarga nr 47273/99, § 50; sprawa RTBF przeciwko Belgii, skarga nr 50084/06 §§ 71, 72, 74). Ponadto, prawo do sądu obejmuje nie tylko prawo do wszczęcia postępowania, ale także prawo do rozstrzygnięcia sporu przez sąd (sprawa Beneficio Cappella Paolini przeciwko San Marino, skarga nr 0786/98, § 29, dotycząca odmowy wymierzenia sprawiedliwości).

Powyższe konstatacje prowadzą do wniosku, że Sąd Okręgowy w Warszawie nietrafnie odrzucił odwołanie, które wymaga merytorycznego rozpoznania. Konieczna będzie w szczególności ocena realizacji przesłanek wynikających z ustawy Prawo o zgromadzeniach, a także z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 878 i 904).

2. Naruszane są przepisy Prawa o zgromadzeniach

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich w niniejszej sprawie, po otrzymaniu zawiadomienia Wnioskodawcy, organ powinien zastosować procedurę uregulowaną w Prawie o zgromadzeniach, tj. udostępnić niezwłocznie na stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej informację o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia zgodnie z art. 7 ust. 3 tej ustawy i ewentualnie wydać decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia publicznej na podstawie art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Rzecznik Praw Obywatelskich podziela tym samym stanowisko wyrażone w postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20, stwierdzające, że zgłoszenie zawiadomienia o zamiarze zwołania zgromadzenia publicznego aktualizuje po stronie organu obowiązek podjęcia określonych działań o charakterze przede wszystkim techniczno-organizacyjnym. Obowiązki te zostały w szczególności wskazane w art. 7 ust. 3 i art. 8 i art. 22 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Należy do nich m.in. obowiązek rejestracji wniesienia zawiadomienia o zamiarze zorganizowania zgromadzenia publicznego z uwzględnieniem daty, godziny oraz minuty wniesienia zawiadomienia (art. 9 ust. 2 ustawy).

Zgodnie z treścią § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów aż do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach. Z treści tego przepisu nie wynika wyłączenie aż do odwołania stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie jest to przesłanka do zakazu organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu tej ustawy. Właściwe organy gminy są cały czas zobowiązane do podejmowania działań określonych w Prawie o zgromadzeniach. Wydawanie przez organ nieprzewidzianej w ustawie informacji o obowiązywaniu zakazu organizacji zgromadzeń publicznych zamiast wydania decyzji administracyjnej o zakazie zgromadzenia publicznego stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw. Tym samym bezsprzeczne jest w niniejszej sprawie, że organ gminy nie wypełnił ciążących na nim obowiązków ustawowych. Ponadto, w takiej sytuacji wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania zaistnienia merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia publicznego. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Dla zagwarantowania pełnej realizacji wolności zgromadzeń publicznych koniecznym jest zapewnienie możliwości efektywnej kontroli sądowej decyzji o zakazie organizacji zgromadzenia publicznego, czyli istnienia możliwości weryfikacji rozstrzygnięcia zakazującego zgromadzenia przed jego planowaną datą. Dlatego też jedyną efektywną metodą kontroli decyzji organu jest procedura odwołania przewidzianego w art. 16 Prawa o zgromadzeniach. Sąd Okręgowy tymczasem nie dokonał oceny merytorycznej przekazanej decyzji, a tym samym nie dokonał w ogóle oceny rzeczywistego zaistnienia zagrożenia dla życia lub zdrowia w planowanym miejscu organizacji zgromadzenia publicznego. Należy zwrócić uwagę, że z doniesień medialnych wynika, że poziom zagrożenia epidemicznego w województwie mazowieckim jest obecnie stosunkowo niski. Brak kontroli sądowej w zakresie zaistnienia przesłanek całkowitego ograniczenia prawa obywatela do organizacji pokojowego zgromadzenia narusza zatem wskazane w petitum niniejszego pisma przepisy Konstytucji RP oraz Konwencji.

3. Całkowity zakaz zgromadzeń publicznych jest konstytucyjnie wątpliwy

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Sąd może więc dokonywać oceny konstytucyjności przepisów rozporządzenia. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich całkowite wyłączenie przepisami rozporządzenia Rady Ministrów możliwości organizowania zgromadzeń publicznych stanowi naruszenie istoty wolności zgromadzeń wyrażonej w art. 57 Konstytucji RP, co budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie sąd jest uprawniony do oceny proporcjonalności zakazu wyrażonego w § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM oraz tego, czy nie narusza on istoty konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń publicznych.

Należy podkreślić, że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji RP jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Wolność ta jest gwarantowana również przez art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zmianą wprowadzoną rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 24 marca 2020 r. o zmianie rozporządzenia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. poz. 522), polegającą na dodaniu do rozporządzenia § 11 a ust. 1 wprowadzono całkowity zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U z 2019 r. poz. 632). Zakaz ten został utrzymany przez § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzeń Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r., z dnia 10 kwietnia 2020 r., z dnia 19 kwietnia 2020 r., z dnia 2 maja 2020 r. oraz § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r.

Wprowadzane kolejnymi rozporządzeniami bezwzględne zakazy organizowania zgromadzeń publicznych obejmują zgromadzenia jako zgrupowania osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych (art. 3 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach). Obejmują one także zakaz zgromadzeń spontanicznych, które odbywają się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej (art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach). Upoważnienie to wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu organizowania zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239). Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia/Rada Ministrów może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji RP) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej wolności (por. M. Florczak-Wątor, „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz” pod red. P. Tulei, WKP 2019).

Przepisy kolejnych rozporządzeń w uprzywilejowany sposób traktują natomiast zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji RP, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, chociaż nie ulega wątpliwości, że na gruncie Konstytucji RP zarówno wolność prowadzenia działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), jak też wolność wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji RP) chronione są z mniejszą intensywnością niż wolność polityczna, jaką jest wolność zgromadzeń publicznych. Już w orzeczeniu z dnia 26 kwietnia 1995 r. (sygn. akt K 11/94) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że surowsze oceny należy przykładać do regulacji praw i wolności osobistych i politycznych niż do praw ekonomicznych czy socjalnych. Stąd też o ile ogólną regułą jest, że wykazanie wymogu niekonstytucyjności nie spoczywa na ustawodawcy, to w przypadku tych praw lub wolności, którym Konstytucja RP przypisuje najwyższą rangę, już sam fakt ich ograniczenia może rodzić domniemanie niekonstytucyjności. Obalenie tego domniemania jest możliwe, ale ciężar dowodu w tym przypadku przenosi się na prawodawcę. W tym też prawnym kontekście należy postrzegać ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych, a zwłaszcza jej całkowity zakaz, czyniony dodatkowo najniższym w hierarchii aktem normatywnym jakim jest rozporządzenie – akt wykonawczy do ustawy.

Oceniając z tej perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń publicznych określonych w art. 3 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń, umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia – zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2000 r. (sygn. akt K 34/99) zgromadzenie, o którym mowa w art. 57 Konstytucji RP „stanowi szczególny sposób wyrażania poglądów, przekazywania informacji i oddziaływania na postawy innych osób. Jest niezwykle ważnym środkiem komunikacji międzyludzkiej zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej oraz formą uczestniczenia w debacie publicznej, a w konsekwencji – również w sprawowaniu władzy w demokratycznym społeczeństwie. Celem wolności zgromadzeń jest nie tylko zapewnienie autonomii i samorealizacji jednostki, ale ochrona również procesów komunikacji społecznej niezbędnych dla funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. U jej podstaw znajduje się zatem nie tylko interes poszczególnych jednostek, ale również interes ogólnospołeczny”. Poprzez korzystanie wolności zgromadzeń publicznych gwarantowany jest „w ten sposób podstawowy dla demokracji mechanizm konfrontacji różnych, kontrowersyjnych stanowisk, poglądów i idei, które często nie znajdują rozumienia u większości społeczeństwa. Zgromadzenia stanowią istotne uzupełnienie mechanizmu przedstawicielskiego, zapobiegając w państwie demokratycznym powstawaniu takich napięć w społeczeństwie, wynikających z przerwania komunikacji społecznej, które mogłyby zagrażać demokracji” (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 stycznia 2006 r., sygn. akt K 21/05). Ponadto wolność zgromadzeń publicznych umożliwia jednostkom wpływanie na procesy decyzyjne, niezależnie od istniejących mechanizmów przedstawicielskich (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 września 2014 r., sygn. akt K 44/12). W świetle tego ostatniego powołanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego wolność zgromadzeń publicznych „umożliwia dokonywanie publicznej analizy źródeł, przyczyn oraz istoty niezadowolenia społecznego. Stwarza okazję do wyrażenia krytyki lub negacji obowiązującego porządku prawnego lub społecznego. Odgrywa więc rolę mechanizmu wczesnego ostrzegania. Dzięki temu organy przedstawicielskie mogą poznać źródła napięć wywołujących sprzeciw członków społeczeństwa w odniesieniu do konkretnych rozstrzygnięć w przestrzeni publicznej”.

Przedstawione powyżej poglądy, wypowiedziane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, dobrze oddają istotę wolności zgromadzeń publicznych. Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń publicznych wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza tak opisaną istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji RP), skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń publicznych. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie (o czym świadczy treść kolejnych rozporządzeń) zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych ostatnich zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza wcale zaś według państwa, ogłoszony stan epidemii.

Słusznie wskazuje się (K. Wojtyczek, Granice ingerencji ustawodawczej w sferze praw człowieka w Konstytucji RP, Zakamycze 1999, s. 211), że „podjęcie przez organy państwowe ingerencji naruszającej istotę jakiegoś prawa jest dopuszczalne wyłącznie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego zgodnie z zasadami określonymi w rozdziale XI Konstytucji. Istota praw człowieka stanowi zatem kryterium podziału ograniczeń tych praw na zwykłe środki konstytucyjne, które mogą być stosowane poza stanami nadzwyczajnymi, oraz środki nadzwyczajne, możliwe do podjęcia wyłącznie w stanach nadzwyczajnych. Trybunał Konstytucyjny rozstrzygając, czy dane ograniczenie narusza istotę danego prawa, ustala jednocześnie, czy ograniczenie to jest możliwe do wprowadzenia bez uciekania się do instytucji stanu nadzwyczajnego. Należy dodać, że jedną z przesłanek wprowadzenia stanu nadzwyczajnego jest zaistnienie sytuacji, gdy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające. Sytuacja taka może nastąpić w szczególności, jeżeli zachodzi konieczność sięgnięcia po środki naruszające istotę prawa człowieka.”

W tym przypadku, ogłaszając stan epidemii, nie sięgnięto równocześnie po określone w Konstytucji RP środki nadzwyczajne. W związku z tym nie było dopuszczalne, nie tylko rozporządzeniem, ale też ustawą naruszenie istoty konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Dlatego też wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 Prawa o zgromadzeniach narusza art. 57 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP także przez to, że obejmuje on istotę tej konstytucyjnej wolności.

VII.613.86.2020

RPO pyta o przyczyny interwencji policji pod radiową Trójką 22 maja

Data: 2020-05-28

22 maja 2020 r. przed siedzibą radiowej Trójki w Warszawie sympatycy stacji protestowali przeciwko wprowadzaniu cenzury w radiu i oczernianiu dziennikarzy, którzy ostatnio zakończyli współpracę z programem. Protest przebiegał spokojnie, uczestnicy przynieśli transparenty, odtwarzana była muzyka. Wobec zgromadzonych policjanci podjęli interwencję – uczestnicy byli legitymowani, wystawione zostały mandaty karne.

RPO pyta zatem stołecznego komendanta policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o to:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji w stosunku do osób uczestniczących w proteście oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań Policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób;
  • czy doszło do zatrzymań uczestników i ewentualnie ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę wdzięczny za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

Odpowiedź KSP

Funkcjonariusze Policji wylegitymowali 16 uczestników zgromadzenia.

Wobec 5 uczestników, na podstawie art. 41 kw, zastosowano środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia,

Wobec 11 uczestników  zastosowano postępowanie m ndatowe - 3 osoby przyjęły mandaty, a wobec 8 osób, w związku z odmową przyjęcia m andatów karnych, sporządzono stosowną dokumentację

Wobec osób zgromadzonych policjanci nie stosowali środków przymusu bezpośredniego. Żadna z osób nie została zatrzymana.

Osoby uczestniczące w zgromadzeniu poinformowano, że w związku naruszeniem obostrzeń określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych 
ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zostaną sporządzone notatki urzędowe, które następnie przekazano do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.  Powodem jest niezasłonięcie przez nich ust oraz nosa, niezachowanie odpowiedniej odległości (2 metrów) oraz przebywanie w grupie.

II.519.620.2020

Sanepid uchylił kary 10 tys. zł dla protestujących pod Sejmem przeciw wyborom „kopertowym”. Uznał odwołanie obywateli i RPO

Data: 2020-05-26
  • Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie po rozpatrzeniu odwołań uchylił zaskarżoną decyzję w całości i umorzył postępowania
  • „Jak można zauważyć, bezkrytyczne podejście do obserwacji poczynionych przez funkcjonariuszy Policji, bez choćby próby skonfrontowania ich z dowodami mogącymi świadczyć na rzecz obywateli, doprowadziło do wydania decyzji niezgodnej ze stanem faktycznym” – przyznaje powiatowy warszawski sanepid.
  • „Popełniony błąd świadczy o tym, że nawet decyzje, które zgodnie z obowiązującym prawem powinny być wydane, doręczone i wykonane niezwłocznie ze względu na potrzebę ochrony zdrowia lub  życia ludzkiego, nie mogą opierać się na wadliwym materiale dowodowym i prowadzić do pokrzywdzenia osoby ukaranej”.

RPO przystąpił do tej sprawy 22 maja o przedstawił szczegółową argumentację prawną. Chodziło o sprawę demonstracji przed Sejmem przeciwko „kopertowym” wyborom planowanym na 10 maja. Odbyła się ona 6 maja. Tego samego dnia wybory zostały odwołane przez polityków.

Obecnie za naruszenie przepisów dotyczących koronawirusa policja może ukarać nas mandatem (którego można nie przyjąć i pójść z tym do sądu), albo skierować sprawę do sanepidu. Ten może nałożyć karę do 30 tys. zł. Po uprawomocnieniu się decyzji suma ta podlega natychmiastowemu ściągnięciu – można potem dochodzić swych praw w sądzie, ale to trwa. RPO kwestionuje tę procedurę, niemniej w całym kraju ludzie dostawali już wysokie kary administracyjne. W tym wypadku jednak pomogło samo odwołanie się do sanepidu.

Jak sanepid uzasadnił uchylenie kary?

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją nr xxxx wymierzył karę pieniężną w kwocie 10 000 zł za naruszenie w dniu 06.05.2020 r. obowiązku przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie, któremu ukarani podlegali na mocy § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 792 ze zm.).

Zgodnie z przywołanym przepisem, Do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje:

1) pieszo - jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie:

a) chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad:
– dzieckiem do ukończenia 13. roku życia,
– osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie,

b) z wyłączeniem osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących.

Z uwagi na udokumentowany adnotacją policyjną fakt naruszenia cytowanego przepisu, w dniu 15.05.2020 r. wydano zaskarżoną decyzję w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej.

Odwołujący się wskazują, że decyzja została wydana w postępowaniu, w którym naruszono szereg przepisów związanych z realizacją uprawnień strony do wzięcia w nim czynnego udziału, co zaważyło na jednostronnej ocenie materiału dowodowego zgromadzonego z urzędu.

Strona nie została w żaden sposób poinformowana przez organ o prowadzonym wobec niej postępowaniu i nie miała możliwości przedstawić dowodów świadczących o zgodnym z prawem zachowaniu.

Ukarany do odwołania dołączył dokumentację fotograficzną zdarzenia, mającą świadczyć o bezpodstawności stawianych mu zarzutów. Zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich, jak ukarani zwracali uwagę na ograniczoną wartość dowodową notatki policyjnej, która posłużyła do sformułowania zarzutu niedostosowania się do obowiązującego prawa.

Nie ulega wątpliwości, że wydając decyzję w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie pominął prawo strony do przedstawienia dowodów, świadczących na jej korzyść.

Notatka policyjna, otrzymana wyłącznie w odpisie, została uznana za wystarczający dowód tego, że uczestnicy happeningu artystycznego w centrum Warszawy w dniu 06.05.2020 r. przemieszczali się nie zachowując między sobą odstępu 2 metrów.

Jak wynika z udostępnionych przez stron ymateriałów fotograficznych, zbieżnych z dokumentacją akcji prezentowaną przez media, transparent niesiony przez uczestników wydarzenia przymocowany był do drzewców pomiędzy którymi zachowano 2 metry odstępu. W konsekwencji, osoby niosące transparent utrzymywały stale między sobą nakazany przepisami odstęp.

Jak można zauważyć, bezkrytyczne podejście do obserwacji poczynionych przez funkcjonariuszy Policji bez choćby próby skonfrontowania ich z dowodami mogącymi świadczyć na rzecz obywateli, doprowadziło do wydania decyzji niezgodnej ze stanem faktycznym. Popełniony błąd świadczy o tym, że nawet decyzje, które zgodnie z obowiązującym prawem powinny być wydane, doręczone i wykonane niezwłocznie ze względu na potrzebę ochrony zdrowia lub  życia ludzkiego, nie mogą opierać się na wadliwym materiale dowodowym i prowadzić do pokrzywdzenia osoby ukaranej.

Zgodnie z art. 132 Kodeksu postępowania administracyjnego, jeżeli odwołanie wniosły wszystkie strony, a organ administracji publicznej, który wydał decyzję, uzna, że to odwołanie zasługuje w całości na uwzględnienie, może wydać nową decyzję, w której uchyli lub zmieni zaskarżoną decyzję. (…) Od nowej decyzji służy stronom odwołanie.

Nie ulega wątpliwości, że decyzja nakładająca administracyjną karę pieniężną została oparta o nader ograniczony materiał dowodowy. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie nie podjął próby weryfikacji treści notatki policyjnej, co – zważywszy na znaczny oddźwięk medialny sprawy – było możliwe jeszcze przed wydaniem zaskarżonego rozstrzygnięcia. Biorąc pod uwagę, że kara w wysokości 10000 zł jest bardzo dotkliwym środkiem prewencji epidemiologicznej, słuszne wydaje się oczekiwanie odwołujących się, aby materiał dowodowy opierał się na mocniejszych podstawach niż kilkuzdaniowa adnotacja policyjna. Tym samym, zgadzając się zarówno co do treści żądania odwołującego się, jak i co do przyczyn uzasadniających to żądanie, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie postanowił, jak w rozstrzygnięciu.

RPO zaskarżył decyzję sanepidu o karze 10 tys. zł za niezachowanie odległości 2 m w czasie zgromadzenia. EDIT: Wygrana w WSA

Data: 2020-05-26
  • Państwowy Powiatowy Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie 14 maja 2020 r. ukarał dwie osoby karą 10 tys. zł za to że 10 maja nie zachowaj odległości 2 m.
  • Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe
  • RPO domaga się uchylenia decyzji i ponownego rozpatrzenia
  • EDIT: WSA 12 stycznia 2021 r. uwzględnił skargę RPO (VII.613.85.2020), uchylił karę, a postępowanie umorzył  

Zaskarżonym decyzjom Rzecznik zarzuca naruszenie art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.), art. 8 § 1 k.p.a., art. 9 k.p.a., art. 10 § 1 k.p.a., art. 61 § 4 k.p.a., art. 75 § 1 k.p.a. w związku z art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) i art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k.p.a., art. 81 k.p.a. i art. 189d pkt 7 k.p.a. oraz wnosi o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k.p.a. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie.

To kolejne zaskarżenia dotyczące drakońskich kar pieniężnych nakładanych przez sanepid na podstawie policyjnych notatek.

Powtarzają zarzuty:

  • sanepid nie miał prawa procedować sprawy w takim trybie
  • notatka policyjna nie mogła być dowodem
  • sanepid nie dopełnił też obowiązku ustalenia prawdy obiektywnej i dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego.
  • nie ustalił też, czy obywatel zobowiązany do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji - czy w niedostatek nie popadnie jego rodzina)

- Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej – kończy RPO odwołanie do Mazowieckiego Inspektora Sanidarnego na działania warszawskiego powiatowego inspektora..

Argumenty prawne RPO

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją administracyjną z dnia 14 maja 2020 r. wymierzył XX XX karę pieniężną 10 000 zł za nieprzestrzeganie w dniu 10 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że jej adresat nie podporządkował się regulacji zawartej w obowiązującym w dacie zdarzenia § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 792 ze zm.), dalej zwanym rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r., stanowiącym, iż do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje pieszo, jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie. Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe (naocznych świadków zdarzenia).

Uzasadniając decyzję administracyjną w zakresie wysokości wymierzonej kary pieniężnej organ administracji publicznej wskazał, że rozważył wagę i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, w szczególności istotną potrzebę ochrony zdrowia i życia osób postronnych, które działaniem adresata decyzji zostały w sposób realny i bezpośredni zagrożone, oraz poważny uszczerbek w ważnym interesie publicznym, jakim jest bezpieczeństwo zdrowotne osób, które mogły mieć kontakt z adresatem decyzji, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków w zakresie opisanym w decyzji, w następstwie którego nakładana jest kara oraz wysoki stopień przyczynienia się strony do powstania naruszenia prawa. Wreszcie Powiatowy Inspektor Sanitarny stwierdził, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.

W decyzji przypisano A. W. zachowanie polegające na nieprzestrzeganiu nakazu przemieszczania w odległości nie mniejszej niż 2 m od innych uczestników zgromadzenia w okolicach ul. Krakowskie Przedmieście 13 w Warszawie.  Z tym opisem zachowania wiąże się kara pieniężna w wysokości 10 000 zł.

Oceniając zaskarżoną decyzję pod względem merytorycznym wskazać trzeba, że zgodnie ze stanowiącym materialnoprawną podstawę wydania decyzji art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Stosowanie zaś do art. 46b pkt 12 tej ustawy Rada Ministrów może ustanowić w rozporządzeniu nakaz określonego sposobu przemieszczania się. Na tej też podstawie został wydany § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. ustalający treść nakazu, naruszonego zdaniem Powiatowego Inspektora Sanitarnego przez A. W.

Z art. 48a ust. 3 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wynika, że kary pieniężne, o których mowa w ust. 1 art. 48a wymierza, w drodze decyzji administracyjnej, państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny. W zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do kar pieniężnych stosuje się przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a więc przepisy dotyczące zobowiązań podatkowych. Natomiast w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – Dz. U. z 2019 r. poz. 59 ze zm.).

W myśl art. 61 § 1 k. p. a. postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. W sprawie niniejszej postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Z art. 61 § 4 k. p. a. wynika natomiast, że o wszczęciu postępowania z urzędu należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie. Zawiadomienie przez organ administracji publicznej strony o wszczęciu w jej sprawie postępowania z urzędu ma na celu zapewnienie czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Z art. 10 § 1 k.p.a. wynika bowiem, że organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań. W wyroku z dnia 13 lipca 2016 r. (sygn. akt I OSK 370/15, LEX nr 2100721) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w zakresie obowiązku zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu, że „nie chodzi tutaj jedynie o prawo żądania przeprowadzenia dowodów (art. 78 k. p. a.), a przez to o wpływ na stosowanie norm prawa materialnego lub procesowego. Przez udział w postępowaniu administracyjnym należy rozumieć nie tylko udział w czynnościach postępowania wyjaśniającego, ale też w czynnościach decydujących”.

Z art. 10 § 2 k.p.a. wynika, że organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Ponadto w świetle art. 15 zzzzzn pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.) w okresie stanu epidemii, w szczególności, gdy urząd administracji obsługujący organ administracji publicznej wykonuje zadania w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów, organ administracji publicznej może odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. także w przypadku, gdy wszystkie strony zrzekły się swego prawa.

Strona tego postępowania administracyjnego nie zrzekła się przysługującego jej prawa wynikającego z art. 10 § 1 k.p.a. Nie zostały też spełnione przesłanki z art. 10 § 2 k.p.a. uzasadniające odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Załatwienie sprawy wymierzenia kary administracyjnej ex post, a więc kilka dni po odnotowaniu zachowania uzasadniającego zdaniem organu administracji publicznej nałożenie kary pieniężnej, nie jest bowiem załatwieniem sprawy w stanie niecierpiącym zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jeśli nawet takie niebezpieczeństwo dla zdrowia wynikające z przypisanego stronie zachowania istniało, to ustało ono już zanim organ administracji publicznej powziął o tym informację. Kara pieniężna ma w tym przypadku charakter następczy i prewencyjnych i ma zapobiegać na przeszłość zachowaniom niepożądanym z punktu widzenia zwalczania epidemii. Na pozbawienie strony postępowania prawa do czynnego udziału w postępowaniu nie pozwala też sama natura postępowania administracyjnego w sprawie kary pieniężnej. Otóż z art. 189d pkt 7 k. p. a. wynika, że organ wymierzając taką karę osobie fizycznej musi uwzględnić warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana. Organ administracji nie może tego w oczywisty sposób uczynić, nie zapewniając stronie czynnego udziału w postępowaniu i nie badając w ten sposób jej warunków osobistych (rodzinnych, majątkowych, zarobkowych), a więc nie przeprowadzając w tym zakresie stosownego postępowania dowodowego z udziałem strony.

W sprawie będącej przedmiotem odwołania Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 k.p.a. i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem art. 10 § 1 i art. 61 § 4 k.p.a.

Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszenie przez stronę postępowania nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. stwierdził na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Chodzi o notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazaną Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Stosownie do art. 75 § 1 k. p. a. jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W szczególności dowodem mogą być dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłych oraz oględziny.

W związku z tym wymaga wyjaśnienia, czy funkcjonariusze Policji postępując zgodnie z prawem mogli przekazać Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu sporządzoną przez siebie notatkę służbową, a więc czy taka notatka może stanowić dowód w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Notatka zawierała dane osobowe A. W., w związku z tym udostępnienie tych danych przez Policję innemu organowi wymaga wyraźnej podstawy ustawowej regulującej zarówno zasady i tryb ich udostępniania. Z mającego w tym zakresie zastosowanie art. 51 ust. 5 Konstytucji RP wynika bowiem, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą dowolnie dysponować informacjami o jednostce, lecz wyłącznie na zasadach i w trybie ściśle określonym w ustawie. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w tym kontekście (wyrok z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16, OTK-A z 2018 r., poz. 38) w ustawie powinny być uregulowane w związku z tym takie zagadnienia jak zobowiązanie od ujawnienia informacji o swojej osobie. W ustawie powinno się znaleźć co najmniej określenie podmiotów zobowiązanych, okoliczności powstania obowiązku ujawnienia informacji oraz zakresu tych informacji, a także zasad ich przechowywania, poprawiania, udostępniania i usuwania. Materia ustawowa powinna obejmować zasady gromadzenia i udostępniania informacji, a więc bezpośrednie materialnoprawne podstawy tych czynności, przy czym po pojęciem „gromadzenie” należy rozumieć nie tylko zbieranie informacji, ale także ich przetwarzanie (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01, OTK z 2002 r., Nr 1/A, poz. 3). Wreszcie ustawa musi określać tryb gromadzenia i udostępniania informacji, a więc procedurę postępowania podmiotu, który tymi informacjami dysponuje (wyroki Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01; z dnia 16 lipca 2015 r., sygn. akt K 2/13; z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16).

W związku z powyższym należy ustalić, czy w systemie prawa istnieją normy prawne rangi ustawy pozwalające Policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać innym podmiotom zewnętrznym w stosunku do Policji informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi mającymi na celu wymierzenie kary pieniężnej.

Z art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) wynika, że do podstawowych zadań Policji należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych. Realizując to zadanie Policja wykonuje (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji) czynności administracyjno-porządkowe w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Przepis ten nie pozwala natomiast Policji na wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach (art. 14 ust. 2 ustawy o Policji). Wykonując te czynności policjanci korzystają z uprawnień określonych art. 15 ust. 1 ustawy o Policji, mogą więc legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). W ramach tak zakreślonych uprawnień Policja może prowadzić postępowanie mandatowe (art. 95 § 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń – Dz. U. z 2020 r., poz. 729), może też występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny (art. 17 § 1 k.p.s.w.) w przypadku ujawnienia wykroczenia przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych (art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń – Dz. U. z 2019 r., poz. 821). Takim wykroczeniem jest też naruszenie nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. Żaden z tych przepisów nie daje natomiast Policji uprawnień do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ administracji państwowej. Z art. 20 ust. 1 i 1a ustawy o Policji wynika, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności-administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

Żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje natomiast przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Powołany już art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa zaś w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej  wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak także udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Nie czynią tego też przepisy Rozdziału 8a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi regulujące wymierzanie kar pieniężnych ani przepisy działu III Ordynacji podatkowej, do której w zakresie nieuregulowanym odsyła ta ustawa (art. 48a ust. 8). Także ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie zawiera przepisów pozwalających tej Inspekcji na pozyskiwanie na potrzeby prowadzonych postępowań administracyjnych informacji i danych osobowych.

W powyższym kontekście zwrócić także trzeba uwagę, że obowiązki informacyjne osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej związane z zapobieganiem i zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych zostały określone w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Osoby te są zobowiązane na zasadach określonych w ustawie udzielać danych i informacji organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej i innym tam wymienionym organom i instytucjom. Wśród tych podmiotów nie ma natomiast Policji.

Przedstawiona analiza prowadzi do wniosku, że zarówno ustawa o Policji jak też żadna inna odrębna ustawa (jak tego wymaga art. 14 ust. 2 ustawy o Policji) nie zawiera wymaganej przez art. 51 ust. 5 Konstytucji RP ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania administracyjnego, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji wyklucza natomiast w sposób jednoznaczny wykonywanie przez Policję czynności w celu wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Sanitarna na potrzeby postępowania administracyjnego mającego na celu wymierzenie A. W. kary pieniężnej pozyskała te dane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji RP oraz z naruszeniem art. 14 ust. 2 ustawy o Policji. Tak więc policyjna notatka służbowa stanowiąca opis zarzuconego stronie postępowania zachowania została uzyskana z naruszeniem prawa. Notatka ta będąca jedynym dowodem przeprowadzonym przez organ administracji publicznej w trakcie postępowania jest więc dowodem pozyskanym w sposób sprzeczny z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a. Decyzja administracyjna w tej sprawie została w związku z tym wydana także z naruszeniem art. 75 § 1 k.p.a., została ona bowiem oparta na dowodzie naruszającym chronioną konstytucyjnie sferę autonomii informacyjnej jednostki (art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji RP) polegającą na braku obowiązku dzielenia się z władzą publiczną informacją o swojej osobie, gdy ustawa tego nie wymaga.

Z art. 75 § 1 k.p.a. wynika, że dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone. Zgodnie zaś z uzasadnieniem zaskarżonej decyzji administracyjnej Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił naruszenie przez stronę nakazu określonego przemieszczania się na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Notatka ta nie ma jednak mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona, czego wymaga art. 75 § 1 k.p.a. w przepisanej formie. Nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a., organami administracji rządowej w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego są organy wymienione w art. 5 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy o Policji, a nie poszczególni funkcjonariusze Policji.

Niezależnie więc od tego, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Nawet zatem gdyby istniała podstawa prawna do jej przekazania Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, to nie mogłaby ona stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie. Mogłaby ta notatka zostać potraktowana jedynie jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną, treść tej notatki nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k.p.a. Wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać zweryfikowana za pomocą innych środków dowodowych. W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył art. 77 § 1 k. p. a. nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy i rozpatrzyć cały zebrany w ten sposób materiał dowodowy. Tymczasem organ w tej sprawie ograniczył się wyłącznie do sięgnięcia po nie mającą mocy dokumentu urzędowego i pozyskaną niezgodnie z prawem notatkę pochodzącą, od – jak sam to określił – „służb porządkowych”.

W powyższym zakresie Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył również art. 81 k.p.a., a więc przepis, zgodnie z którym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k.p.a. Okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k.p.a., na co wskazano powyżej, nie zachodziły w tej sprawie. Strona postępowania nie miała zaś możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Takiej możliwości Powiatowy Inspektor Sanitarny nie stworzył stronie, chociaż z art. 15 zzzzzn pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych wynika, że w okresie stanu epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostepnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów stanowiących akta sprawy również za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2020 r., poz. 344) na adres wskazany w rejestrze danych kontaktowych lub na inny adres wskazany przez stronę.

W efekcie dopuszczając się wskazanych naruszeń art. 77 § 1 i art. 81 k. p. a. organ naruszył również zasadę prawdy obiektywnej, w świetle której (art. 7 k.p.a.) w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i z urzędu lub na wniosek strony podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. W tej sprawie organ nie podjął zaś nie tylko wszelkich, ale też żadnych czynności w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, poprzestając na bezkrytycznym przyjęciu jako poczynionych przez siebie ustaleń faktycznych, treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Nie zawiadomił też strony o wszczętym z urzędu postępowaniu (art. 61 § 4 k.p.a.) i w tej sposób uniemożliwił stronie odniesienie się do tak poczynionych ustaleń faktycznych. Organ nie wypełnił w ten sposób także obowiązku wynikającego z art. 9 k.p.a. nakazującego należyte i wyczerpujące informowanie strony o okolicznościach faktycznych, które mogą mieć wpływ na ustalenie jej praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna narusza także art. 7 i art. 9 k.p.a.

Wymierzając administracyjną karę pieniężną i rozstrzygając w decyzji o jej wysokości Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył także art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz art. 8 § 1 k. p. a. Rozważył bowiem, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wagę
i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków przez stronę, a także wysoki stopień przyczynienia się strony do naruszenia prawa. Organ nie rozważył natomiast w ogóle wymierzając karę pieniężną w wysokości 10 000 zł, czego wymaga art. 189d pkt 7 k. p. a. warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważył w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada kare pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustalił w związku z tym, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina). W ten sposób Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył też ogólną zasadę postępowania administracyjnego (art. 8 § 1 k. p. a.), nakazującą organowi kierować się w tym postępowaniu zasadą proporcjonalności. Nie podjął bowiem nawet próby ustalenia, w jakiej relacji pozostaje wysokość nakładanej administracyjnej kary pieniężnej do warunków osobistych, w tym majątkowych i zarobkowych osoby zobowiązanej do jej uiszczenia.

W kontekście wymierzonej przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej w wysokości 10 000 zł trzeba przypomnieć, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosi 2600 zł brutto. Natomiast z obwieszczenia Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 20 maja 2020 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2020 r. wynika, że to wynagrodzenia wyniosło 5285,01 zł brutto. Oznacza to, że wysokość wymierzonej stronie kary administracyjnej w kwocie netto przekracza czterokrotnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i dwukrotnie przekracza przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Powstaje w związku z tym uzasadniona wątpliwość, czy kara pieniężna wymierzona w wysokości 10 000 zł jest proporcjonalna do tych powszechnych możliwości zarobkowych. Organ w tym zakresie nie poczynił jednak żadnych własnych ustaleń, przez co naruszył art. 8 § 1 i art. 189d pkt 7 k.p.a.

Wreszcie trzeba odnieść się do pryncypialnego stwierdzenia zawartego w końcowej części decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.” To stwierdzenie nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Policja nie sporządzała zaś notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości.

Ponadto w piśmie skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich A. W. podniósł, że w chwili zdarzenia będącego przedmiotem policyjnej notatki, na Krakowskim Przedmieściu przebywało wielu innych przechodniów, którzy nie byli kontrolowani przez Policję. Potwierdza to nagranie udostępniane Rzecznikowi. Znaczna liczba funkcjonariuszy Policji podjęła czynności jedynie wobec kilku obywateli reprezentujących redakcję „Wolne Media”, którzy przygotowywali przed Pałacem Prezydenckim materiał poświęcony wyborom mającym się odbyć się w dniu 10 maja 2020 r. Budzi to obawy, że działania Policji nie były w istocie nakierowane na zapewnienie przestrzegania przepisów regulujących zachowania w przestrzeni publicznej w stanie epidemii, lecz były motywowane dążeniem do stłumienia publicznego manifestowania poglądów i uniemożliwienia przygotowania relacji reporterskiej w tym zakresie. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia wolności mediów i wolności słowa. W ocenie Rzecznika działania organów publicznych w niniejszej sprawie prowadziły w konsekwencji do naruszenia art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP. W szczególności z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Ograniczenie tej wolności może nastąpić tylko w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Żaden przepis ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie ogranicza zaś wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, w szczególności nie ogranicza tej wolności w stosunku do osób korzystających z tej wolności w ramach ustrojowej wolności prasy i środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP).

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. zakazu spotkań i zebrań nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych. W świetle tego przepisu za dopuszczalne należy uznać zebranie kilku osób w celu przygotowania materiału prasowego. Tym większe wątpliwości budzi interwencja Policji i nałożona w jej następstwie administracyjna kara pieniężna.

Z powyższego wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania wynikającą z art. 8 § 1 k.p.a. i mającą swoje aksjologiczne umocowanie w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, według którego wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej.

VII.613.85.2020, VII.716.6.2020

RPO protestuje przeciwko zakłamywaniu we wpisach Komendy Stołecznej Policji na twitterze roli RPO w wydarzeniach związanych z działaniami policji

Data: 2020-05-26
  • 23 maja 2020 r. na twitterze Komendy Stołecznej Policji został opublikowany wpis „Od początku wydarzenia obserwowane są przez pełnomocników do spraw ochrony praw człowieka komendantów stołecznego i  głównego Policji, którzy współpracują między innymi z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w zakresie oceny prawidłowości naszego działania”. Wpis ten odnosił się do działań Policji podejmowanych w związku z kolejnym protestem przedsiębiorców w Warszawie.
  • Zacytowany wpis zawierał nieprawdziwą sugestię, jakoby RPO lub jego przedstawiciele w dniu 23 maja 2020 r. współpracował z Policją w celu bieżącego obserwowania zdarzeń podczas protestu przedsiębiorców. W związku z tym odpowiedziałem na zacytowany wpis Komendy Stołecznej Policji następującym wpisem na  twitterze: „Absolutnie dementuję. Biuro RPO współpracuje z pełnomocnikami policji ds. praw człowieka na zasadach ogólnych. Jednak wczoraj nie współpracowaliśmy z Policją ani nie obserwowaliśmy wydarzeń. Wręcz przeciwnie - będziemy się domagać od Policji wyjaśnień”.
  • Odpowiedzią na moją reakcję był kolejny wpis Komendy Stołecznej Policji: „Panie Rzeczniku, właśnie do ogólnej współpracy odnosi się nasz wpis. Wyjaśnia rolę pełnomocników. Nie piszemy, że obserwował Pan z nami te działania. W przeciwieństwie do Pana, nasi pełnomocnicy uczestniczą w naszych działaniach”.

RPO stanowczo protestuje przeciwko zakłamywaniu we wpisach Komendy Stołecznej Policji na twitterze roli Rzecznika Praw Obywatelskich w wydarzeniach związanych z działaniami Policji. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pierwotny wpis Komendy Stołecznej Policji nie dość, że podawał nieprawdę, to jeszcze w istocie miał legitymizować działania Policji poprzez wskazanie, że odbywają się one „pod bieżącą kontrolą” Rzecznika Praw Obywatelskich. Wpis ten tym bardziej wprowadza w błąd, że do tej pory RPO nie otrzymał odpowiedzi od Komendanta Stołecznego Policji na moje pisma, dotyczące przedstawienia wyjaśnień w sprawie działań Policji podczas protestów przedsiębiorców w Warszawie w  dniach 8 i 16 maja 2020 r.

RPO wyraża także oburzenie wobec treści drugiego z powołanych wpisów Komendy Stołecznej Policji. Wpis ten zaprzeczał w istocie treści wpisu pierwotnego – sugerując jakoby to RPO w odpowiedzi minął się z prawdą, zawierając jednocześnie insynuację, jakoby obowiązkiem Rzecznika Praw Obywatelskich było uczestniczenie w działaniach Policji.

RPO bardzo wysoko ceni sobie współpracę z pełnomocnikami Pana Komendanta i komendantów wojewódzkich oraz stołecznego do spraw ochrony praw człowieka. Dostrzega ich zaangażowanie w ochronę praw i wolności obywatelskich i ich gotowość do współpracy ze mną, także w zakresie tematów dla Policji trudnych lub niewygodnych. Nie ma jednak jego zgody na instrumentalne, niezgodne z prawdą i obraźliwe dla piastowanego przeze mnie urzędu wypowiedzi przedstawicieli Policji.

Odpowiedź KGP

- Komendant Stołeczny Policji zapewnił mnie, że przedmiotowy wpis miał na celu zaakcentowanie ogólnej współpracy z Panem Rzecznikiem, nie zaś wprowadzanie w błąd czytelników - odpisał komendant główny policji gen. insp. Jaroslaw Szymczyk. Dokonując analizy wskazanych przez Pana wpisów uważam, że nie miały one cechy zakłamywania roli Rzecznika Praw Obywatelskicłi czy też insynuowania jakichkolwiek działań Pana Rzecznika, które nie miały miejsca. W żadnym też razie nie można dopatrzeć się w działaniach Policji oraz podległych mi funkcjonariuszy jakichkolwiek prób deprecjonowania Rzecznika Praw Obywatelskich czy też „instrumentalnych, niegodnych z prawdą i obraźliwych wypowiedzi".

II.519.549.2020

Akcja „List”. Kara za protest przeciw „wyborom pocztowym” niesprawiedliwa i nałożona bez podstaw prawnych

Data: 2020-05-20
  • Artyści, którzy 6 maja przenieśli w ramach akcji protestacyjnej „List” 14-metrowy transparent spod Poczty Głównej do budynku Sejmu, zostali wylegitymowani przez policje a następnie dwóch z nich zostało ukaranych przez Sanepid karą w wysokości 10 000 zł.
  • Artyści protestowali przeciwko organizowaniu „wyborów pocztowych” 10 maja.
  • RPO pyta policję i Sanepid o podstawy prawne działania: uświadamia obie instytucje, że działały na podstawie dziurawych i być może niekonstytucyjnych przepisów.
  • Przystąpił też po stronie obywateli do postępowań przed inspekcją sanitarną w sprawie kar

Z wszystkich relacji wynika, że uczestnicy akcji stosowali się do przepisów sanitarnych (obowiązek zachowania 2 metrów odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy). Widać to też na opublikowanym przez dziennikarzy nagranie. Tym bardziej sposób potraktowania tych obywateli przez przedstawicieli państwa musi budzić wątpliwości.

Jak wiadomo, dziś można ukarać obywatela na dwa sposoby – albo wręczając mu mandat (może odmówić przyjęcia go, a sprawę wtedy rozstrzyga sąd), albo w drodze administracyjnej, kiedy karę nakłada Sanepid (tu kary są wielokrotnie wyższe, wykonywanie - natychmiastowe, a procedura odwoławcza mozolna).

To, z jakiej drogi skorzystać, w praktyce zależy od decyzji policji. Jest tak – zauważa RPO - mimo że przepisy regulujące wymierzanie kar administracyjnych za nieprzestrzeganie zakazów epidemicznych nie przewidują udziału w tym Policji. Także przepisów o Policji nie zmieniono tak, by mogła ona brać udział w wymierzaniu kar administracyjnych.

Rzecznik ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń oraz ograniczeń w przemieszczaniu się w związku z obowiązującym stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Niemniej należy podkreślić, że całkowity zakaz w tym zakresie budzi wątpliwości ponieważ może prowadzić w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytycji). Ustawodawca mógłby ograniczyć ryzyko przenoszenia się epidemii za pomocą mniej dolegliwych środków (choćby wskazując, jak demonstrować w czasach epidemii). Dziś – zauważa RPO – „w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym” (w dniu protestu przeciw wyborom 10 maja politycy partii rządzącej odwołali je) oraz obowiązującymi ograniczeniami działania podejmowane przez obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów”.

Kara nałożona przez Sanepid wydaje się w opisanej sytuacji rażąco surowa i niesprawiedliwa, a tym samym może zostać uznana za niezgodną z konstytucyjnym standardem określonym w art. 31 ust. 3 Konstytucji w związku z jej nieproporcjonalnością.

VII.613.14.2020

AKTUALIZACJA: 22 maja RPO przystąpił do postępowań przed Głównym Inspektorem Sanitarnym w sprawie 10000-złotowych kar

 

RPO do MSWiA ponownie o „odmrożenie” prawa do zgromadzeń

Data: 2020-05-19
  • W związku z kampanią wyborczą i narastającą potrzebą obywateli wyrażania poglądów o działaniach podejmowanych przez władze należy pilnie rozważyć poluzowania całkowitego zakazu organizacji pokojowych zgromadzeń – pisze RPO do min. Mariusza Kamińskiego.
  • Rząd ponowił ten zakaz w rozporządzeniu z 16 maja.

RPO przypomina ministrowi SWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że pisał do niego w tej sprawie już dwa tygodnie – nie dostał odpowiedzi, a chodzi o kluczową kwestię praw zapisanych w Konstytucji. Po kolejnych protestach przedsiębiorców w Warszawie do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają kolejne skargi obywateli całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych.

VII.613.11.2020

Zakazujcie zgromadzeń, ale nie uchylajcie się od decyzji. RPO do Prezydenta Warszawy w sprawie zgromadzenia 16 maja

Data: 2020-05-18
  • Władze samorządowe powinny wydawać decyzje w sprawie zgromadzeń. Jeśli uważają, że rządowe rozporządzenie jest podstawą do odmowy zgody na zgromadzenie, powinny takiego zgromadzenia zakazać.
  • Zakaz można bowiem zaskarżyć w sądzie – to sąd zdecyduje, jak rozwiązać prawne problem z tym, że z jednej strony mamy konstytucyjne i ustawowe prawo do organizowania zgromadzeń, a z drugiej – rząd walcząc z koronawirusem zakazał zgromadzeń w rozporządzeniu.
  • Uchylanie się od wydawania decyzji o zakazie zgromadzenia prowadzi do faktycznego ograniczenia prawa obywateli, bo nawet jeśli sąd przyzna im rację, to nie może skutecznie naprawić naruszenia prawa. Jeśli nie ma decyzji, to sąd nie ma czego zmienić.
  • RPO pisze do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o tym, jak miast powinno zmienić postępowanie w sprawie zgromadzeń – pisze Adam Bodnar do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

16 maja w Warszawie obywatele próbowali zorganizować zgromadzenie – interweniowała policja. Sprawa ta ma jednak nie tylko „policyjny” wymiar. Rząd zakazał zgromadzeń na podstawie przepisów o epidemii. Sposób, w jaki to zrobił, budzi wątpliwości konstytucyjne, bo wolności konstytucyjnej, jaką jest prawo do zgromadzeń, nie można ograniczać rozporządzeniem i bez odpowiedniego uzasadnienia.

Organizatorzy zgromadzenia z 16 maja chcieli je zgłosić, zgodnie z prawem o zgromadzeniach, w urzędzie Miasta Warszawy. Ale miasto zrobiło unik: nie wydało żadnej decyzji: organ gminy ani nie zamieścił w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia, ani nie wydał decyzji o zakazie zgromadzenia. Zamiast tego powiadomił wnioskodawcę, że zgromadzenie nie może zostać zarejestrowane z uwagi na akaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu Prawa o zgromadzeniach. Skarżący wniósł odwołanie do sądu w tej sprawie.

Sąd Apelacyjny w postanowieniu z dnia 15 maja 2020 r. (VI ACz 339/20), przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich, zmienił postanowienie Sądu Okręgowego i odrzucił odwołanie wnioskodawcy od zawiadomienia o tym, że zgromadzenie nie może zostać zarejestrowane. Sąd uznał, że pismo to nie zawierało władczego rozstrzygnięcia zakazującego zgromadzenia a tym samym nie mogło zostać uznane za decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia. Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że doszło do naruszenia przez organ podjęcia określonych działań o charakterze porządkowo-administracyjnym wskazanych w Prawie o zgromadzeniach. Wydanie decyzji administracyjnej przez organ gminy umożliwiłoby sądowi ocenę tego, czy organizacja konkretnego zgromadzenia faktycznie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, a więc czy zostały spełnione przesłanki zakazu zgromadzenia, o których mowa w art. 14 Prawa o zgromadzeniach.

Należy podkreślić, że sąd podzielił również stanowisko Rzecznika, że całkowity zakaz zgromadzeń publicznych budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji, w szczególności w kontekście konstytucyjnie dopuszczalnych ograniczeń praw podmiotowych i zasady proporcjonalności.

Rządowy zakaz nie wyłącza prawa o zgromadzeniach

Zgodnie z treścią § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM aż do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu art. 3 Prawa o zgromadzeniach. Z treści tego przepisu nie wynika jednak wyłączenie stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie przesłanka do możliwości wydania zakazu organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu tej ustawy. Za nieuprawniony należy więc uznać wniosek, że właściwe organy gminy nie są zobowiązane do podejmowania działań określonych w Prawie o zgromadzeniach. Wydawanie przez organ nieprzewidzianego w ustawie zawiadomienia o odmowie rejestracji zgromadzenia, zamiast decyzji administracyjnej o zakazie zgromadzenia, stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw. Ponadto, w takiej sytuacji, wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania zaistnienia merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania zakazu określonego w art. 77 ust. 2 Konstytucji RP. 

Dlatego RPO zwraca się do prezydenta Warszawy o zmianę praktyki.

VII.613.13.2020

RPO pyta Stołecznego Komendanta Policji o szczegóły interwencji 16 maja

Data: 2020-05-18

Rzecznik prosi komendanta stołecznego policji nadinspektora Pawła Dobrodzieja o podstawy prawnych działania policjantów i tego, jaki i dlaczego używali przymusu 16 maja w Warszawie wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia

16 maja 2020 r.policja podjęła interwencję wobec zgromadzenia, które rozpoczęło się około godziny 15 na placu Zamkowym w Warszawie. Jak wynika z przekazów w mediach, w trakcie interwencji funkcjonariusze użyli wobec uczestników zgromadzenia środków przymusu bezpośredniego, w tym chemicznych środków obezwładniających; szereg osób zostało zatrzymanych i wylegitymowanych. Niektórzy demonstrujący odnieśli obrażenia. Doszło także do zatrzymania – umieszczenia w pojeździe policyjnym Jacka Burego, senatora Rzeczypospolitej, mimo że przedstawiał policjantom legitymację senatora.

Zdarzenia te budzą moje poważane zaniepokojenie, także dlatego, że zgromadzenie to nie zostało formalnie zakazane, tak jak wskazuje prawo o zgromadzeniach, natomiast ogólny zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. budzi poważne wątpliwości konstytucyjne.

RPO prosi więc Policję o szczegółowe informacje o działaniach wobec uczestników zgromadzenia w dniu 16 maja 2020 r. w Warszawie. A  szczególności:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji, ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności, że przeprowadzenie zgromadzenia nie zostało zakazane w sposób przewidziany przepisami prawa oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań Policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób, w tym jaka była podstawa faktyczna użycia przez Policję chemicznych środków obezwładniających;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych;
  • ile osób odniosło obrażenia w trakcie interwencji Policji, jakie były to obrażenia i jakie działania zostały podjęte przez funkcjonariuszy wobec osób poszkodowanych;
  • jak była podstawa faktyczna i prawna zatrzymania – umieszczenia senatora RP Jacka Burego w pojeździe policyjnym. 

II.519.549.2020

Stanowisko RPO w sprawie demonstracji zorganizowanej przez przedsiębiorców 16 maja 2020 r.

Data: 2020-05-18
  1. Zaraz po podjęciu decyzji o II etapie odmrożenia gospodarki, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował wystąpienie do MSWiA dotyczące wolności organizowania pokojowych zgromadzeń publicznych. Zdaniem RPO zmniejszenie restrykcji w zakresie przebywania osób w wolnej przestrzeni powinno skutkować zniesieniem całkowitego zakazu organizowania zgromadzeń publicznych. Nie chodzi przy tym o natychmiastowy powrót do możliwości organizacji zgromadzeń w pełnym zakresie, ale o stopniowe „odmrażanie” wolności zgromadzeń publicznych, tak jak ma to miejsce w odniesieniu do innych obszarów życia społecznego (np. określenie liczby osób, które mogą przebywać na określonym terenie, bezwzględne przestrzeganie wymogów sanitarnych).
  2. RPO nie otrzymał odpowiedzi na wystąpienie skierowane do MSWiA. Przepisy w zakresie organizacji zgromadzeń nie zostały zmienione. To oznacza, że obecnie zakaz określony w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2 maja 2020 r.  wciąż obowiązuje. Jednocześnie jednak należy pamiętać, że obowiązuje ustawa Prawo o zgromadzeniach i organy gminy powinny stosować przewidzianą w niej procedurę, dotyczącą m.in. rejestracji zgromadzeń i konieczności wydawania decyzji administracyjnych, w przypadku odmowy dotyczącej organizacji zgromadzenia z powodów epidemiologicznych.
  3. Organizatorzy protestu przedsiębiorców złożyli zawiadomienie do urzędu m.st. Warszawy o woli zorganizowania zgromadzenia w dniu 16 maja 2020 r.
  4. Miasto stołeczne Warszawa nie zarejestrowało zgromadzenia i nie podjęło decyzji merytorycznej w kwestii zgromadzenia (nie wydało decyzji administracyjnej o zakazie jego zorganizowania). Zamiast tego poinformowało organizatorów o odmowie wpisania zgromadzenia do rejestru, ze względu na obowiązujące przepisy ww. rozporządzenia.
  5. Sąd Apelacyjny w Warszawie, jako sąd II instancji, przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich, uznał, że generalny zakaz organizacji zgromadzeń, określony w rozporządzeniu, może być niekonstytucyjny. Natomiast jednocześnie – z powodów proceduralnych – nie mógł uchylić działań Prezydenta m. st. Warszawy, bo informacja przekazana organizatorom nie miała formy decyzji administracyjnej. Urząd Miasta, wbrew obowiązkom ustawowym, w ogóle takiej decyzji nie wydał.  Sytuacja ta budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia prawa do dochodzenia na drodze sądowej naruszonych wolności i praw.
  6. W efekcie powstały wątpliwości dotyczące dopuszczalności podejmowanych działań zarówno dla organizatorów, jak i dla organów państwa:
  • postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie miało skutku w postaci zgody na przeprowadzenie demonstracji (bo Sąd nie uchylił decyzji, gdyż takowa nie została wydana);
  • organizatorzy w świetle postanowienia Sądu Apelacyjnego mogli mieć poczucie, że zakaz wynikający z rozporządzenia zbyt głęboko godzi w ich prawa konstytucyjne i narusza istotę prawa do zgromadzeń publicznych;
  • Policja mogła działać w przeświadczeniu, że postanowienie Sądu Apelacyjnego pod względem formalnym nie oznaczało zgody na demonstrację.

W efekcie tego szczególnego stanu prawnego mogło dojść do kolizji interesów pomiędzy organizatorami zgromadzenia (działającymi w duchu Konstytucji RP) a Policją (kierującą się rozporządzeniem).

  1. Jeśli nawet Policja miała wątpliwości dotyczące legalności zgromadzenia, to powinna podejmować wszelkie działania, aby zgromadzenie zostało rozwiązane w sposób pokojowy, bez użycia przemocy. Świadczą o tym odpowiednie standardy OBWE i orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawach Oya Ataman przeciwko Turcji oraz Balçik przeciwko Turcji Trybunał podkreślił, że „tam, gdzie demonstranci nie biorą udziału w aktach przemocy, ważne jest, aby władze publiczne wykazywały pewien stopień tolerancji”, i że policja powinna powstrzymać się od użycia siły w celu rozproszenia uczestników.
  2. Użycie środków przymusu bezpośredniego, szczególnie gazu łzawiącego, jest za każdym razem ostatecznością. Dlatego należy wyjaśnić czy było to niezbędne i czy nie doszło do przekroczenia granic działania ze strony Policji.
  3. Senator RP jest chroniony immunitetem. To oznacza, że działania Policji w stosunku do Senatora RP powinny być ograniczone, a Policja powinna wystrzegać się naruszania nietykalności osobistej Senatora RP. Należy zatem wyjaśnić czy policja nie przekroczyła uprawnień. Nagrania wideo ze zgromadzenia powinny pozwolić na usunięcie wątpliwości w tym zakresie.
  4. Do Biura RPO trafiają skargi związane z zatrzymaniem oraz przewiezieniem na posterunki policji uczestników demonstracji. Powstaje pytanie jaki był cel tych zatrzymań, jak długo trwały, a także czy poszanowano prawa osób zatrzymanych.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich podjął lub podejmie następujące działania:

  1. RPO zwróci się ponownie do MSWiA z prośbą o „poluzowanie” całkowitego zakazu możliwości korzystania z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń publicznych;
  2. RPO zwróci się do Prezydenta m. st. Warszawy z postulatem rejestracji zgłaszanych pokojowych zgromadzeń oraz wydawanie decyzji administracyjnych w przypadku wydawania odmowy na organizację zgromadzenia, co umożliwi realną kontrolę sądową tych decyzji.
  3. RPO zwróci się do Policji o wyjaśnienie następujących okoliczności:
  • użycia środków przymusu bezpośredniego w stosunku do demonstrantów;
  • użycia środków przymusu bezpośredniego w stosunku do Senatora Jacka Burego oraz jego zatrzymania;
  • zatrzymania uczestników demonstracji oraz poszanowania ich praw w czasie przebywania na posterunkach policji.

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii

Data: 2020-05-17

17 maja corocznie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. W tym dniu szczególnie wsłuchujemy się w głos osób LGBT+, które nadal narażone są na nierówne traktowanie, uprzedzenia oraz motywowaną nimi agresję i przemoc ze względu na to kim są.

W Polsce stoimy przed ogromnym wyzwaniem, ponieważ wciąż brakuje wielu regulacji zapewniających odpowiednią ochronę prawną.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest wydany raport pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce” (patrz załącznik).

Tegoroczne hasło Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii – Przełamując ciszę – wyraźnie wskazuje na potrzebę przerwania milczenia, podjęcia tematu i uznania potrzeby szerokiego dialogu. To konieczne wsparcie dla osób, które ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową muszą iść przez życie w poczuciu niepewności, niekiedy nawet wstydu. Dla organów władzy publicznej zaś to wyraźny sygnał do podjęcia działań, które zmienią obecną sytuację prawną i społeczną.

W ocenie RPO krajowy system ochrony prawnej osób LGBT jest nieefektywny i dalece odbiega od międzynarodowych standardów. Potwierdza to także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, który opiera się o badanie przeprowadzone wśród 140 tysięcy osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej. Wynika z nich między innymi, że 40 % badanych doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat molestowania lub przemocy – w 1 na 10 przypadków była to agresja fizyczna lub seksualna. 20 % wszystkich respondentów/ek wskazało, że czują się dyskryminowani/ne w miejscu pracy, a ponad 30 % doświadczyło nierównego traktowania w miejscach publicznych, w których spędzają czas wolny. Podsumowanie sytuacji w Polsce, zwłaszcza na tle innych państw biorących udział w badaniu, pozwala stwierdzić, że strach zdecydowanie dominuje nad poczuciem bezpieczeństwa i wolności. 66 % respondentów wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a jako główną przyczynę takiego stanu rzeczy wskazano negatywny stosunek i dyskurs polityków i rządzących. 96 % odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są zwalczane przez organy władzy publicznej.

Złą sytuację w Polsce w zakresie praw i wolności osób LGBTI potwierdza także ranking ILGA Europe mierzący poziom równouprawnienia osób LGBTI w Europie, według którego Polska spadła na ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. Dla porównania zwycięzcą rankingu po raz kolejny została katolicka Malta.

W ostatnim czasie widać niemal jak w soczewce, że brakuje przepisów chroniących przed homo-bi-i-transfobiczną mową nienawiści, przed przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami wobec orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej oraz przed dyskryminacją ze względu na te cechy we wszystkich obszarach życia politycznego, społecznego i gospodarczego. W sytuacji, w której niebezpieczne napięcia społeczne stanowią realne zagrożenie dla godności i praw mniejszości, litera prawa oraz praktyka jego stosowania przez organy administracji i niezależne sądy powinny zapewnić ochronę przed negatywnymi konsekwencjami tych zjawisk.

Oceniając stan wdrożenia międzynarodowego standardu praw człowieka w krajowych przepisach, stosowania go praktyce oraz w orzecznictwie polskich sądów, Rzecznik sformułował szereg rekomendacji dla organów władzy publicznej. Z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii przekazał je wraz z książkową wersją raportu do Ministrów i innych urzędów zwracając uwagę na kluczowe rekomendacje zmian prawnych.

Zwrócił uwagę m.in. na próby „leczenia” z orientacji seksualnej w ramach tzw. „praktyk konwersyjnych”. Pomimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych, które potwierdzają, że homoseksualizm nie jest chorobą, a praktyki dążące do jego leczenia powinny być zakazane, wciąż w Polsce prawo je dopuszcza. Problem ten zauważył również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który w wydanych we wrześniu 2018 r. rekomendacjach dla Polski wprost zalecił władzom ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował również uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych w Polsce, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.

W piśmie do MSWiA RPO pokreślił natomiast postulat wyjaśnienia sytuacji prawnej małoletnich obywateli RP, których rodzice są tej samej płci. Obecnie jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości, niezbędnych w kontekście ochrony praw i dobra dziecka, pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. NSA stwierdził natomiast w grudniu 2019 roku, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci jest niedopuszczalna ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W konsekwencji, możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję takich aktów urodzenia wydaje się być obecnie niedostępna, co powoduje że dzieci z takich związków pozostają bez ochrony prawnej, należnej obywatelom.

Ponad to w wystąpieniach skierowanych do władz RPO przedstawił także rekomendacje dotyczące konieczności zwiększenia ochrony prawnej przed homo-bi-i-transfobią, instytucjonalizacji związków osób tej samej płci, zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony praw uczniów LGBT (m.in. poprzez prewencyjną edukację antydyskryminacyjną), przeciwdziałanie dyskryminacji i poniżającemu traktowaniu w obszarze opieki zdrowotnej oraz umożliwienie swobodnej organizacji marszów równości i bezpiecznego w nich uczestnictwa.

Koronawirus. RPO do sądu: całkowity zakaz zgromadzeń - niekonstytucyjny

Data: 2020-05-15
  • Całkowita niemożność organizowania zgromadzeń publicznych w stanie epidemii narusza istotę wolności zgromadzeń, co budzi wątpliwości konstytucyjne 
  • Takie jest stanowisko RPO dla sądu w sprawie odmowy rejestracji przez prezydenta stolicy zgłoszonego zgromadzenia
  • Sąd przyznał rację i wnioskodawcy, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem rządu budzi istotne wątpliwości konstytucyjne

Wnioskodawca zawiadomił Prezydenta m.st. Warszawy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia publicznego 16 maja 2020 r. Chodzi o demonstracje przedsiębiorców.

Prezydent odpisał, że zgromadzenie nie może być zarejestrowane z powodu obowiązującego zakazu zgromadzeń. Wnioskodawca odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie. Wskazał, że Prawo o zgromadzeniach nie przewiduje możliwości odmowy rejestracji zgromadzenia.

Oddalając odwołanie, sąd powołał się rozporządzenie Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. W ocenie sądu prezydent był zatem uprawniony do niezarejestrowania zgromadzenia i niezastosowania Prawa o zgromadzeniach z uwagi na fakt, że przepisy rozporządzenia wyłączają stosowanie Prawa o zgromadzeniach.

Zdaniem sądu urząd nie ma obowiązku stosowania, w obecnych szczególnych okolicznościach, standardowego trybu w postępowaniach dotyczących zgromadzeń regulowanych ustawą.

Sąd uznał ponadto, że zaistniała przesłanka zakazania zgromadzenia z uwagi na zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi, o której mowa w art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach. Powołał się na wynikający z art. 68 Konstytucji RP obowiązek zwalczania chorób epidemicznych.

Wnioskodawca wniósł zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania. Wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji w całości. Zarzucił jej naruszenie:

  • art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. Prawo o zgromadzeniach – poprzez nieudostępnienie niezwłocznie na stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia;
  • art. 14 Prawa o zgromadzeniach – poprzez niewydanie decyzji o zakazie zgromadzenia w sytuacji, gdy organ uznał, że zaistniały przesłanki do zakazania organizacji zgłoszonego zgromadzenia;
  • art. 57 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Jego wątpliwości budzi jednak utrzymywanie na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów całkowitego zakazu w tym zakresie. Prowadzi to bowiem do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji). Jest też sprzeczne z dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika po zawiadomieniu wnioskodawcy organ powinien zastosować procedurę z Prawa o zgromadzeniach - udostępnić w Biuletynie Informacji Publicznej informację o miejscu i terminie zgromadzenia i ewentualnie wydać decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia na podstawie art. 14 ustawy.

Z rozporządzenia RM  nie wynika wyłączenie do odwołania stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie przesłanka do zakazu organizowania zgromadzeń. Za nieuprawniony należy zatem uznać wniosek, że  organy gminy nie są zobowiązane do działań określonych w Prawie o zgromadzeniach.

- Wydawanie przez organ nieprzewidzianego w ustawie zawiadomienia o odmowie rejestracji zgromadzenia, zamiast decyzji o zakazie, stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw – wskazuje RPO w piśmie do sądu.

A w takiej sytuacji wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania  merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia art. 77 ust. 2 Konstytucji. 

Nie sposób też zgodzić się ze stanowiskiem sądu I instancji, że przepisy  rozporządzenia RM mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do Prawa o zgromadzeniach.

Ponadto sąd nie ocenił rzeczywistego zagrożenia dla życia lub zdrowia w planowanym miejscu zgromadzenia. Z doniesień mediów wynika, że poziom zagrożenia epidemicznego w woj. mazowieckim jest obecnie niski.

W ocenie Rzecznika całkowite wyłączenie możliwości organizowania zgromadzeń publicznych stanowi naruszenie istoty wolności zgromadzeń, co budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Postanowienie sądu

Rozpatrując odwołanie 15 maja 2020 r., Sąd Apelacyjny wskazał, że niezarejrestrowanie zgromadzenia nie oznacza jego zakazu. Takie zachowanie urzędu miasta można rozpatrywać w kategoriach bezczynności - bo pownien był albo zakazać zgromadzenia, albo wpisać je do rejestru.

A tylko zakaz zgromadzenia może być oceniany przez sąd. Skoro zaś takiej decyzji nie było, sąd odwołanie wnioskodawcy odrzucił.

Zarazem sąd przyznał rację i wnioskodawcy, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem RM budzi istotne wątpliwości konstytucyjne, szczególnie w kontekście dopuszczalności ograniczeń praw podmiotowych oraz zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

VII.613.13.2020 

Syng. sygn. akt w Sądzie Okręgowym XXV NS 45/20

Likwidacja „miasteczka przedsiębiorców” pod Sejmem. Zaniepokojony Rzecznik pyta policję o jej interwencję

Data: 2020-05-08
  • Policja w nocy 8 maja 2020 r. zatrzymała grupę przedsiębiorców, którzy protestowali pod Sejmem, żądając większej pomocy ze strony państwa
  • Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wywołała znaczna liczba zatrzymanych, w tym kandydata na prezydenta Pawła Tanajno  
  • RPO pyta policję o szczegóły jej interwencji, w tym, czy użyto przymusu bezpośredniego, ile osób zatrzymano i na jak długo  

7 maja 2020 r. w Warszawie demonstrowali  przedsiębiorcy, domagający się sprawniejszej i większej pomocy od państwa w dobie pandemii. Manifestanci przeszli pod Sejm, gdzie  utworzyli miasteczko namiotowe. Policja w nocy 8 maja zlikwidowała „miasteczko” i zatrzymała uczestników.  Jednym z nich  był kandydat na prezydenta RP Paweł Tanajno.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę.  Jego poważne zaniepokojenie wzbudziła znaczna liczba osób, które zostały zatrzymane „prewencyjnie” oraz długi okres faktycznego pozbawienia tych osób wolności. 

Rzecznik zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o szczegółowe informacje dotyczące działań policji. Spytał:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności;  
  • jak przebiegało zatrzymanie Pawła Tanajno, który - jak wynika z informacji w mediach - został przewieziony do Legionowa, gdzie przez 5 godzin miał być przetrzymywany w pojeździe policyjnym w chłodzie, bez możliwości snu;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych. 

II.519.549.2020

Odc. 30 - Opieka nad dzieckiem, kwarantanna „graniczna” i podwójny pogrzeb - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-07

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani pyta, czy pracodawca może wypowiedzieć jej warunki pracy i płacy, skoro przebywa na zwolnieniu z tytułu opieki nad dzieckiem?

Zgodnie z kodeksem pracy obowiązuje zakaz pogarszania warunków pracy lub płacy w trakcie usprawiedliwionej nieobecności pracownika. W czasie usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy pracodawca nie może złożyć pracownikowi oświadczenia o wypowiedzeniu mu dotychczasowych warunków pracy lub płacy. Pracodawca nie może zmienić rozkładu czasu pracy ani obniżyć wynagrodzenia za pracę. ( 42 k.p. w zw. 41 k.p.).

Trwają prace nad kolejną ustawą mającą pomóc w zwalczaniu skutków kryzysu wywołanego epidemią, wobec czego zalecamy obserwować sytuację.

Czy urlop macierzyński przedłuża się automatycznie do czasu zakończenia epidemii?

Niestety, aktualnie obowiązujące przepisy nie przewidują automatycznego przedłużenia urlopu macierzyńskiego w związku z epidemią.

Zainteresowana tą kwestią mogłaby rozważyć skorzystanie na postawie przepisów ustawy – Kodeks pracy z prawa do urlopu rodzicielskiego - art. 182(1a) § 1., który jest udzielany bezpośrednio po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego - art. 182(1c) § 2

W razie nieskorzystania z takiej możliwości pracodawca dopuszcza pracownicę po zakończeniu urlopu macierzyńskiego do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem za pracę, jakie otrzymywałby, gdyby nie korzystał z urlopu. - art. 183(2) 

Ponadto zgodnie z art. 163 § 3 na wniosek pracownicy udziela się jej urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Dotyczy to odpowiednio zakończenia urlopu rodzicielskiego - art. 182(1g).

Jest też możliwość skierowana do pracownika zatrudnionego co najmniej 6 miesięcy przewidująca prawo do urlopu wychowawczego w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. - art. 186 § 1.  

Warto jeszcze wskazać, na podstawie art. 4a ust. 7 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, 567, 568 i 695) w rozporządzeniach Rady Ministrów z 30 kwietnia 2010 r. (poz. 790 i 971) wydanych na podstawie tej ustawy obowiązują przepisy, które przewidują dodatkowy zasiłek opiekuńczy oraz przedłużenie okresu jego pobierania w sytuacji konieczności opieki nad dzieckiem spowodowanej np. zamknięciem żłobka lub klubu dziecięcego, ale nie spełnienie tego wymogu (np. wcześniejszego uczęszczania dziecka do placówki czy w związku z niemożnością sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych) niestety uniemożliwia jego otrzymanie.

Aby uzyskać więcej informacji w indywidualnej sprawie najlepiej skontaktować się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, aby ustalić czy w danej sytuacji określone świadczenie lub urlop przysługuje oraz na jakich warunkach.

Pani jest w kwarantannie (mąż wrócił z zagranicy 02.05.), pracodawca domaga się zaświadczenia, że rzeczywiście jest na kwarantannie.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 02.05.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. poz. 792) wskazując obowiązek kwarantanny określa w § 4 tryb poinformowania pracodawcy o tym obowiązku. Osoba odbywająca obowiązkową kwarantannę, informuje pracodawcę o jej odbywaniu. Informację tę przekazuje się za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności, w tym przez telefon. W celu wypłaty osobie odbywającej obowiązkową kwarantannę, wynagrodzenia, o którym mowa w art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy lub świadczenia pieniężnego z tytułu choroby określonego w odrębnych przepisach, osoba ta, w terminie 3 dni roboczych od dnia zakończenia obowiązkowej kwarantanny, składa pracodawcy lub podmiotowi zobowiązanemu do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby pisemne oświadczenie potwierdzające odbycie obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Płatnik składek, który nie jest obowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, niezwłocznie, nie później niż w terminie 7 dni, przekazuje to oświadczenie, do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Oświadczenie to stanowi także dowód usprawiedliwiający nieobecność w pracy w okresie odbywania obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności.

Pracodawca lub podmiot zobowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, może wystąpić do właściwego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej w celu weryfikacji danych zawartych w oświadczeniu. Wystąpienie wymaga uzasadnienia.

Powyższe uregulowania stosuje się analogicznie do domowników objętych kwarantanną co wynika z §5 wskazanego rozporządzenia.

Pani pytała, ile osób może obecnie być na cmentarzu podczas pogrzebu (co jeśli są dwa pogrzeby połączone, jak zrozumiano chodzi o to, że są chowane dwie osoby, ale jeden pogrzeb).

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii przewiduje w § 8 ust. 1 pkt 3 lit. b, że ograniczenie epidemiczne polega na obowiązku zapewnienia, aby na cmentarzu znajdowało się nie więcej niż 50 uczestników podczas jednego pogrzebu, oprócz osób sprawujących kult religijny, osób dokonujących pochowania lub osób zatrudnionych przez zakład lub dom pogrzebowy. Pogrzeb dwóch osób połączony w jedną ceremonię również będzie obejmował wymóg maksymalnej liczby 50 żałobników, co więcej z literalnego brzmienia przepisu wynika, że obecność maksymalnie 50 osób na cmentarzu jest niezależna od liczby celebrowanych pogrzebów. Przy czym należy pamiętać, że ten limit dotyczy obecności na cmentarzu, a nie obecności w kościele podczas mszy pogrzebowej, do której stosuje się regulację § 8 ust. 1 pkt 3 lit. a ww. rozporządzenia (w trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, w budynku użyteczności publicznej przeznaczonym na potrzeby kultu religijnego znajdował się 1 uczestnik na 15 m2 powierzchni tego budynku, oprócz osób sprawujących kult religijny, z wyjątkiem takiego budynku o powierzchni mniejszej niż 75 m2, w którym dopuszcza się jednoczesne przebywanie 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny).

Pani wracająca z Niemiec 4 maja, gdzie pracuje przy opiece nad osobami starszymi, została skierowana na kwarantannę . Czy prawidłowo ?

Obowiązujące na dzień 6.05.2020 r. przepisy rozporządzenia Rady Ministrów przewidują, iż kwarantanna dotyczy osób, które:

  • wracają z zagranicy (z pewnymi wyjątkami, o których mowa poniżej),
  • miały kontakt z osobami zakażonymi (lub potencjalnie zakażonymi) koronawirusem,
  • mieszkają z osobą, która zostaje skierowana na kwarantannę.

Listę osób wyłączonych z obowiązkowej kwarantanny przy przekraczaniu granicy określają przepisy § 3.1, § 3.2, § 3.3 rozporządzenia.

Warto pamiętać, że od 4.05.2020 r. obowiązek kwarantanny nie dotyczy również osób, które:

  • dojeżdżają do pracy w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają do pracy z państwa sąsiadującego),
  • uczą się lub studiują w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają uczyć się lub studiować z państwa sąsiadującego).

Jednakże, aby być zwolnionym od obowiązku odbywania kwarantanny, należało przekroczyć granicę po 4 maja. Zwolnienia bowiem nie stosuje się, gdy realizacja obowiązku kwarantanny rozpoczęła się przed tym dniem.

Zgodnie z przepisami, osoby przekraczające granicę państwową, są obowiązane udokumentować funkcjonariuszowi Straży Granicznej wykonywanie czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych lub pobieranie nauki w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

W razie wątpliwości co do zasadności odbywania kwarantanny, można rozważyć kontakt z państwowym powiatowym inspektoratem sanitarnym. Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792).

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Czy można prosić o zwolnienie z kwarantanny, jeśli mąż powrócił z zagranicy przed 4 maja 2020?

Zgodnie z § 3 ust 3 obowiązującego obecnie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792), od dnia 4 maja 2020 r. obowiązkowej kwarantanny, nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy państwowej stanowiącej granicę wewnętrzną w rozumieniu art. 2 pkt 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/399 z dnia 9 marca 2016 r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice (kodeks graniczny Schengen) (Dz. Urz. UE L 77 z 23.03.2016, str. 1, z późn. zm.):

  1. w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym przez osoby wykonujące te czynności w tych państwach;
  2. przez uczniów i studentów pobierających naukę w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

 Zgodnie z § 19 ust. 1 ww. rozporządzenia wyżej opisanej zasady nie stosuje się jednak w przypadku, gdy realizacja obowiązku odbycia kwarantanny, rozpoczęła się przed dniem 4 maja 2020 r.

W uzasadnionych przypadkach o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia kwarantanny decyduje Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny.

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Pan prosił o informacje dotyczące zakazu zgromadzeń wg nowego rozporządzenia.

Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia 2 maja 2020 r.

Na podstawie

Art. § 14. 1. Został utrzymany zakaz zgromadzeń :

Do odwołania zakazuje się:

  1. organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631);
  2. innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128 oraz z 2020 r. poz. 568) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu.

Art. § 14. 2. Ograniczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzeniem działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym.

Mając na względzie powyższe przepisy zakaz organizowania zgromadzeń został utrzymany i w chwili obecnej obowiązuje do odwołania. Jak czytamy powyżej zakaz ten nie dotyczy spotkań z osobami najbliższymi tj. osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.

Koronawirus. Adam Bodnar pisze do MSWiA: ograniczenia stopniowo są znoszone, ale zakaz zgromadzeń pozostaje

Data: 2020-05-06
  • Obywatele skarżą się, że zakaz zgromadzeń nadal obowiązuje, choć stopniowo znoszone są inne wcześniejsze ograniczenia związane z epidemią 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi MSWiA o rozważenie zmiany przepisów
  • Chodzi o to, by zagwarantować obywatelom ich konstytucyjne prawo do zgromadzeń – z uwzględnieniem koniecznych środków ostrożności
  • Można przecież szczegółowo określić zasady zgromadzeń, np. limit uczestników, obowiązek zachowania odstępów i zakrywania twarzy

Do RPO wpływają skargi obywateli dotyczące wprowadzonego w związku ze stanem epidemii całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych. Wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., został  podtrzymany w ostatnim rozporządzeniu z 2 maja. Tymczasem inne wprowadzone wcześniej ograniczenia i zakazy są stopniowo znoszone.

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu zgromadzeń wobec stanu  epidemii i ochrony zdrowia publicznego. Niemniej jednak całkowity zakaz budzi wątpliwości, ponieważ prowadzi do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.  

A możliwe byłyby mniej dolegliwe środki - np. wydawanie decyzji przez samorząd terytorialny o zakazie organizacji danego zgromadzenia ze względu na zdrowie publiczne lub wprowadzenie szczegółowych zasad ich organizacji, w tym limitu uczestników, obowiązku zachowania odstępu lub zakrywania twarzy. Umożliwiłoby to ocenę poszczególnych przypadków i konkretnych zagrożeń.

Tymczasem wolność zgromadzeń traktowana jest znacznie bardziej restrykcyjnie niż inne konstytucyjne wolności, które również doznają ograniczeń. Ostatnie regulacje umożliwiają obywatelom pełniejszą realizację takich praw, jak dostęp do dóbr kultury, wolność przemieszczania się, wolność sumienia i religii. A ich realizacja może rodzić podobne zagrożenia dla ochrony zdrowia publicznego. Zróżnicowane podejście Rady Ministrów do znoszenia ograniczeń w tym zakresie nie ma racjonalnego uzasadnienia.

Wolność zgromadzania się jest ściśle związana z wolnością słowa, w tym z ekspresją poglądów politycznych oraz krytyką władz publicznych. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że wypowiedzi o charakterze politycznym (włączając w to wypowiedzi symboliczne) muszą cieszyć się szerszą ochroną.

Szczególnie w obecnej sytuacji zagwarantowanie obywatelom możliwości manifestacji poglądów jest niezwykle istotne w związku z brakiem prowadzenia konsultacji społecznych kluczowych projektów ustaw.

RPO dostaje też sygnały o zaprzestaniu wydawania przez organy samorządu terytorialnego decyzji o zakazie organizacji zgromadzenia w formie decyzji administracyjnej. Budzi to wątpliwości RPO w związku z zamknięciem obywatelom drogi sądowej, co stoi w sprzeczności z art. 77 ust. 2 Konstytucji. Prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) ograniczono w sposób szczególny - zniesiono możliwość zaskarżenia bezczynności organu. W przypadku niewydania decyzji administracyjnej nie ma zatem możliwości jej kontroli sądowej.

Szczególne wątpliwości budzi też bezterminowość tego zakazu. A nawet w momencie wprowadzenia postulowanego przez RPO stanu klęski żywiołowej ograniczenia obowiązywałyby nie dłużej niż 30 dni - zgodnie z art. 232 Konstytucji.

Adam Bodnar zwrócił się do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego o rozważenie zmian prawnych w celu zagwarantowania obywatelom ich konstytucyjnego prawa do zgromadzeń, uwzględniając konieczne ograniczenia i środki ostrożności związane ze stanem epidemii.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 1 października 2020 r.)

Wyjaśniam, że powyższe zagadnienie pozostaje poza zakresem właściwości Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kwestie związane ze znoszeniem ograniczeń, nakazów i zakazów w wybranych dziedzinach życia społeczno-gospodarczego pozostają bowiem w kompetencji Ministra Zdrowia oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.  Takie decyzje wymagają pogłębionej oceny uwzględniającej specjalistyczną wiedzę zarówno w zakresie ochrony zdrowia, jak i ochrony sanitarno-epidemiologicznej. Tylko te podmioty mogą prawidłowo przeanalizować efekty wprowadzonych ograniczeń, nakazów oraz zakazów i biorąc pod uwagę bieżącą skalę zachorowań na koronawirusa zająć stanowisko odnośnie organizowania zgromadzeń przy uwzględnieniu wymagań zdrowotnych (np. bezpieczna odległość między uczestnikami, maski, przyłbice, itp.) - odpisał 30 września 2020 r. Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w MSWiA.

 VII.613.11.2020

Koronawirus. RPO interweniuje ws. działań policji w Bydgoszczy 1 i 3 maja 2020 r.

Data: 2020-05-05
  • Obywatele zebrani 1 i 3 maja 2020 r. w Bydgoszczy byli legitymowani przez policję, która ich także filmowała
  • RPO przypomina policji o istocie konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń publicznych
  • Całkowity ich zakaz budzi wątpliwości - może prowadzić do naruszenia istoty tego prawa wynikającego z art. 57 Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie działań  bydgoskiej policji podjętych 3 maja 2020 r. wobec obywateli przed pomnikiem Kazimierza Wielkiego w związku ze Świętem Konstytucji. Jak wynika z informacji mediów, podobne działania podjęto wobec obywateli manifestujących poglądy 1 maja 2020 r.

Jak wskazują media, osoby te stosowały się do  przepisów stanu epidemii (obowiązek zachowania 2 m odstępu oraz zasłaniania twarzy). W związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz  ograniczeniami, działania obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów.

Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie”, wylegitymować wszystkie osoby znajdujące się pod pomnikiem – nie podając podstawy tych działań. Wobec jednej uczestniczki zastosowano środki przymusu bezpośredniego, gdy odmówiła podania danych osobowych.

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudza też informacja o rejestrowaniu  przez funkcjonariuszy zapisem wideo osób pod pomnikiem.

Działania policji budzą wątpliwości zwłaszcza pod kątem czynności na potrzeby wymierzania kar administracyjnych przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Z ustawy o policji wynika, że wykonuje ona czynności na polecenie organów administracji rządowej w zakresie, w jakim obowiązek ten określają odrębne ustawy. Tymczasem ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie przewiduje udziału policji w tym postępowaniu.

Policja jak każdy organ władzy publicznej musi działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji),  a każdy funkcjonariusz wykraczający poza te granice naraża się co najmniej na odpowiedzialność dyscyplinarną.

Rzecznik ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego.

Niemniej całkowity zakaz budzi pewne wątpliwości ponieważ może prowadzić w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji. Stałoby to w sprzeczności z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Możliwe byłoby osiągnięcie określonego przez ustawodawcę celu za pomocą mniej dolegliwych środków.

RPO poprosił Komendanta Miejskiego Policji w  Bydgoszczy o wyjaśnienia.

 VII.613.12.2020

Nadużywanie trybu nakazowego w sprawach zgromadzeń. RPO pisze do KGP

Data: 2020-05-04
  • Sprawy obywateli korzystających z konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń coraz częściej są rozstrzygane w trybie nakazowym, czyli bez prowadzenia rozprawy i wysłuchiwania podsądnego
  • W takich sytuacjach obywatel nie może zakwestionować zarzutów policji, która wystąpiła o jego ukaranie
  • A gdy po sprzeciwie obywatela wobec wyroku nakazowego sąd rozpatruje sprawę w zwykłym trybie, oskarżenia policji bardzo często okazują się bezpodstawne
  • W ocenie RPO należy zmienić prawo tak, aby nie można było wydawać wyroku nakazowego, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia niż policja

Tryb nakazowy – czyli bez prowadzenia rozprawy - został wprowadzony po to, by szybko osądzać sprawy proste i niebudzące wątpliwości ani co do winy sprawcy ani co do okoliczności zdarzenia. Często jednak w tym trybie zapadają wyroki w sprawach, które wątpliwości nie budzą tylko na pierwszy rzut oka. Wtedy sąd ma procedować w postępowaniu zwyczajnym, a nie nakazowym.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zgłosili się przedstawiciele Ruchu Obywatele RP, którzy wskazali na nadużywanie trybu nakazowego w sprawach dotyczących wolności zgromadzeń publicznych (gwarantowanej w art. 54. Konstytucji).

Sądy bardzo często skazują obwinionych/oskarżonych bez wysłuchania ich racji. Dają pełną wiarę oskarżycielowi publicznemu (policji). Według Ruchu, na koniec stycznia 2020 r. wydano w tych sprawach 192 wyroków nakazowych obejmujących 537 osób. Wnioskodawcy wskazują na wysoką skuteczność sprzeciwów od  wyroków nakazowych. Podnoszą, że po uchyleniu wyroku nakazowego przed sądem, w czasie procesu, „oskarżenia policji upadają, okazują się bezpodstawne”.

W ocenie wnioskodawców stosowanie trybu nakazowego rodzi wątpliwości co do możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa wolności zgromadzeń. Wywołuje to bowiem „efekt mrożący”, zniechęcający obywateli do wyrażania swych przekonań. Wobec tego tryb nakazowy powinien być stosowany z dużo większą rozwagą niż obecnie.

W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o stanowisko w tej sprawie oraz podanie danych statystycznych.

Rzecznik 3 kwietnia 2020 r. wystąpił w tej kwestii do Marszałka Senatu, wnosząc o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych. Chodziłoby o to, aby nie stosować trybu nakazowego, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia. Należy wówczas rozstrzygać sprawę po zapoznaniu się bezpośrednio z poszczególnymi dowodami – a to jest możliwe tylko na rozprawie, w zwykłym trybie. A wyrok nakazowy nie może być traktowany jako „orzeczenie na próbę”.

II.613.1.2020

Koronawirus. RPO pyta policję o działania wobec protestujących pod Sejmem - byli w maseczkach i o 2 m od siebie

Data: 2020-04-29
  • 15 kwietnia 2020 r. pod Sejmem obywatele manifestowali sprzeciw wobec projektów ustaw 
  • Stosowali się oni do przepisów wobec stanu epidemii  - 2 metry odstępu, zasłanianie twarzy
  • Policja wystąpiła jednak o nałożenie na nich kar administracyjnych oraz ukaranie przez sąd za wykroczenie

Obecnie z uwagi na liczne ograniczenia bardzo trudno jest wyrażać obywatelom sprzeciw wobec decyzji władz, także z uwagi na tempo procesu legislacyjnego. Wybrana forma protestu wydaje się zatem jedyną skuteczną formą realizacji prawa obywateli do manifestacji poglądów.

Wątpliwości RPO budzą  podstawy działań policji. Chcąc ukarać zgromadzonych, wysłała 45 wniosków do Sanepidu o nałożenie kar administracyjnych; skierowała też 15 wniosków do sądu o ich ukaranie za wykroczenie.

Policja zgodnie z ustawą wykonuje czynności na polecenie organów administracji rządowej w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach. Z kolei ustawa koronawirusowa, regulująca wymierzanie kar administracyjnych, za nieprzestrzeganie zakazów i nakazów w związku ze stanem epidemii nie przewiduje natomiast jakiejkolwiek formy udziału policji w tym postępowaniu.

Rzecznik przypomina, że policja, jak każdy organ władzy musi działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Dodatkowym problemem jest początkowa odmowa okazania legitymacji służbowej przez policjantów. Taka postawa narusza obowiązek wynikający z art. 61 ustawy o policji, zgodnie z którym policjant obowiązany jest okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, a także nazwisko policjanta.

W piśmie do Komendanta Stołecznego Policji RPO podkreśla, że ma świadomość zakazu zgromadzeń w związku z obowiązującym stanem epidemii. Wskazuje jednak, że całkowity zakaz budzi pewne wątpliwości i może prowadzić do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji). Byłoby to sprzeczne z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 ust. 3 Konstytucji

RPO zaznacza, że ustawowe zadania policji polegające na ochronie praw obywatelskich w ramach podejmowanych czynności służbowych powinny zawsze uwzględniać wartości konstytucyjne. Przypomina też o zasadzie proporcjonalności i adekwatności działań.

VII.613.9.2020

Blokada marszu narodowców 1 sierpnia 2019 r. 15 osób z zarzutami wykroczeń

Data: 2020-04-10
  • 15 osobom przedstawiono zarzuty wykroczeń w związku z blokadą marszu narodowców w Warszawie 1 sierpnia 2019 r. – informuje RPO Komenda Stołeczna Policji

Rzecznik Praw Obywatelskich pytał policję o sprawę zgromadzeń  1 sierpnia 2019 r. w Warszawie w związku z 75. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Chodzi zwłaszcza o usunięcie kontrmanifestantów wobec marszu narodowców. RPO chciał wiedzieć, czy uczestnicy zgromadzeń zostali ukarani mandatami lub czy zostały skierowane do sądu wnioski o ich ukaranie.

Odpowiedź KSP

W Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, w związku z naruszeniem przepisów prawa, prowadzone są czynności wyjaśniające wobec 61 osób o wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 4 Kodeksu wykroczeń (bezprawne zajęcie i wzbranianie się od opuszczenia miejsca, którym prawnie rozporządzał organizator zgromadzenia) oraz art. 52 § 2 pkt 1 kw (przeszkadzanie w przebiegu niezakazanego zgromadzenia 1 sierpnia 2019 roku ok. godz. 16.15 w Warszawie przy Placu Krasińskich).

Jednocześnie informuję, że:

  • wobec pięciu z wymienionych 61 osób prowadzone są również czynności wyjaśniające w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 2 kw (nieudzielenie w tym samym miejscu i czasie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji wiadomości, co do miejsca zatrudnienia),
  • wobec jednej z wymienionych 61 osób prowadzone są również czynności wyjaśniające w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 1 kw (nieokazanie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji dokumentu tożsamości, pomimo posiadania go przy sobie),
  • wobec jednej z wymienionych 61 osób czynności wyjaśniające prowadzone są również w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 1 kw (nieudzielenie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji wiadomości, co do tożsamości własnej).

W tych sprawach 15 osobom przedstawiono zarzuty popełnienia wykroczeń z art. 52 § 2 pkt 4 kw oraz art. 52 § 2 pkt 1 kw. Czynności wyjaśniające we wszystkich wymienionych sprawach pozostają w toku. Dotychczas nie skierowano do sądu żadnego wniosku o ukaranie.

VII.613.44.2019

Trzeba ograniczyć tryb nakazowy w sprawach zgromadzeń. RPO pisze do Marszałka Senatu

Data: 2020-04-08
  • Sądy nadużywają trybu nakazowego – czyli rozstrzygania bez prowadzenia rozprawy i wysłuchiwania podsądnego – wobec obywateli korzystających z konstytucyjnego prawa do zgromadzeń
  • Według RPO należy zmienić prawo, aby nie orzekać wyrokiem nakazowym wtedy, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia niż policja
  • Obywatel musi mieć bowiem prawo, aby na rozprawie kwestionować zeznania funkcjonariusza

Tryb nakazowy – czyli bez prowadzenia rozprawy - został wprowadzony po to, by szybko osądzać sprawy proste i niebudzące wątpliwości ani co do winy sprawcy ani co do okoliczności zdarzenia. Zdarza się jednak, że w tym trybie zapadają wyroki w sprawach, które wątpliwości nie budzą tylko na pierwszy rzut oka. Wtedy sąd ma procedować w postępowaniu zwyczajnym, a nie nakazowym.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zgłosili się przedstawiciele Ruchu Obywatele RP, którzy wskazali na problem nadużywania trybu nakazowego w sprawach dotyczących zagadnień związanych z wolnością zgromadzeń publicznych. Według Ruchu, na koniec stycznia 2020 r. wydano w tego typu sprawach 192 wyroków nakazowych obejmujących 537 osób.

Z pisma wynika, że „bardzo często pierwszym krokiem sądów jest wydanie wyroku nakazowego. Sądy niemal rutynowo skazują obwinionych/oskarżonych bez wysłuchania ich racji. Dają pełną wiarę oskarżycielowi publicznemu, w większości policji”. A złożenie sprzeciwu od wyroku nakazowego prowadzi do oddalenia zarzutów w drodze umorzenia sprawy lub uniewinnienia. Przed sądem, w czasie procesu, oskarżenia policji upadają, okazują się bezpodstawne.

Zdaniem wnioskodawcy, „krępuje to poczucie bezpieczeństwa obywateli przy wyrażaniu swoich poglądów, sprzecznie z intencją art. 54 Konstytucji i prowadzą do tzw. «efektu mrożącego», nawet jeśli dzieje się to wbrew intencjom sędziów”. Dlatego też „tryb nakazowy powinien być stosowany z dużo większą rozwagą, niż to się dzieje obecnie”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marszałka Senatu, zwracając uwagę na trzy kwestie.

1. Z praktycznego punktu widzenia nie należy orzekać wyrokiem nakazowym w sytuacji, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia. Należy wówczas rozstrzygać sprawę po zapoznaniu się bezpośrednio z poszczególnymi dowodami – a to jest możliwe dopiero na rozprawie.

Celem postępowania nakazowego w sprawach o wykroczenia jest uproszczenie prowadzonych w ich przedmiocie czynności. Nie może to jednak prowadzić do sytuacji, w której wykorzystanie trybu zapewniającego szybkie wydanie rozstrzygnięcia, nastąpi bez wystarczającego uzasadnienia okolicznościami sprawy, ze szkodą dla merytorycznej słuszności tego rozstrzygnięcia .

Wydanie wyroku nakazowego w żaden sposób nie może być traktowane jako wydanie orzeczenia „na próbę”. Przeciwnie, jest to instytucja prawa procesowego, której stosowanie zastrzeżono do najbardziej oczywistych przypadków, gdzie materiał dowodowy istniejący w aktach sprawy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości co do winy i okoliczności popełnienia zarzucanego czynu.

2. W sprawach, w których zarzucany czyn został zaobserwowany przez funkcjonariusza policji, rozprawa jest skutecznym środkiem ochrony interesów oskarżonego (obwinionego), tak by mógł zakwestionować oraz poddać testowi zeznania funkcjonariusza.

3.  W tego typu sprawach sąd musi dokonać testu proporcjonalności konkurujących interesów (zapewnienie porządku oraz wolność zgromadzenia i wyrażania opinii) i w uzasadnieniu wskazać wynik tego rozumowania. Tryb nakazowy na to nie pozwala. Prawo do swobodnego, pokojowego zgromadzania się, którego jednym z celów jest ochrona osobistych poglądów, jest przedmiotem wielu wyjątków, które muszą być interpretowane zawężająco. Konieczność jakichkolwiek ograniczeń musi być przekonująco uzasadniona. Ze względu na istotne cechy tego prawa i jego bliskie związki z demokracją, muszą istnieć przekonujące i nieodparte powody usprawiedliwiające ingerencję w tę wolność. Te powody powinny wynikać z uzasadnienia sądu, co w przypadku trybu nakazowego, nie ma miejsca.

Rzecznik postuluje również wyłączenie takiej możliwości w praktyce i kierowanie tego typu spraw na rozprawę. Ustawodawca powinien również rozważyć wprowadzenie przepisu, który ograniczałby możliwość zastosowania trybu nakazowego w sprawach, w których główny materiał dowodowy stanowią zeznania funkcjonariuszy policji kwestionowane przez obwinionego (zachodzi więc konieczność ich weryfikacji na rozprawie), a także tam, gdzie konieczne jest przeprowadzenie ważenia konkurujących interesów i dóbr: porządek publiczny, bezpieczeństwo a wolność wypowiedzi czy zgromadzenia.

II.613.1.2020

Sąd: publiczne wyświetlenie filmu braci Sekielskich nie było wykroczeniem

Data: 2020-04-07
  • Wyświetlenie na elewacji domu przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego głośnego filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” nie było wykroczeniem
  • Tak prawomocnie orzekł sąd, który umorzył postępowanie w sprawie i zwrócił właścicielowi projektor zarekwirowany przez policję
  • Sprawę monitorował Rzecznik Praw Obywatelskich. W jego ocenie nie doszło do naruszenia porządku publicznego, a wyświetlenie filmu wiązało się z debatą publiczną nt. skutecznej ochrony praw dziecka

W maju 2019 r., w związku z debatą wokół filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, grupa obywateli podczas legalnego zgromadzenia zorganizowała projekcję filmu na elewacji budynku przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego.

Projekcja została przerwana, a policjanci zarekwirowali projektor. Jako podstawę prawną wskazali art. 63a Kodeksu wykroczeń (Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny). W takiej sytuacji można orzec przepadek przedmiotów służących lub przeznaczonych do wykroczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął  tę sprawę z urzędu z uwagi na jej bezpośredni związek z wolnością zgromadzeń i wolnością słowa. Monitorował prowadzone postępowanie. W piśmie do Komendanta Stołecznej Policji podkreślono, że przepadek rzeczy - w tym przypadku projektora – może zostać orzeczony jedynie przez sąd. 

Zwrócono również uwagę, że według art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji) oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Ochronie podlegają również niestandardowe formy wyrażania poglądów. Z taką właśnie sytuacją mieliśmy do czynienie w tej sprawie.

Podkreślono również brak społecznej szkodliwości zachowania uczestników zdarzenia. W ocenie RPO powinno to wykluczać odpowiedzialność za wykroczenie.

W grudniu 2019 r. Komendant Stołeczny Policji poinformował Rzecznika, że po czynnościach wyjaśniających skierowano wniosek o ukaranie do sądu.

24 stycznia 2020 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie i nakazał zwrot zarekwirowanego projektora.

W uzasadnieniu postanowienia (które uprawomocniło się 7 lutego) sąd wskazał, że zachowanie obwinionych nie było społecznie szkodliwe. Wyświetlenie obrazu na elewacji budynku bez zgody zarządcy trwało bardzo krótko, a miejsce, które wybrano do wyświetlenia, symboliką nawiązywało do tematu filmu, szeroko komentowanego w przestrzeni publicznej.

Samo zgromadzenie zaś, podczas którego zamierzano wyświetlić ten głośny film, było legalne. Przesłuchany zarządca Katedry Polowej WP wyraził wolę niekarania sprawcy wykroczenia.

W ocenie Rzecznika postanowienie sądu będzie miało istotne znaczenie w debacie o granicach wolności słowa.

VII.564.37.2019

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Umorzono śledztwo ws. propagowania totalitaryzmu i nawoływania do nienawiści podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. RPO odwołuje się do sądu

Data: 2020-01-13
  • RPO zaskarżył umorzenie śledztwa w sprawie propagowania totalitarnego ustroju państwa podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. w Warszawie oraz nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym
  • Mimo stwierdzenia licznych naruszeń prawa przez uczestników marszu, prokuratura sprawę umorzyła – z powodu niewykrycia sprawców i braku znamion przestępstwa
  • Za przestępstwo nie uznano np. noszonego przez straż marszu symbolu godła RP, w które wpisano neofaszystowski znak „krzyża celtyckiego”
  • Sam krzyż celtycki prokuratura oceniła zaś jako "niejednoznaczny symbol"
  • Przez dwa lata śledztwa ustalono tylko 10 osób, które mogły złamać prawo. Nie przeanalizowano zaś szczegółowo nagrań monitoringu i nie zbadano wpisów w mediach społecznościowych

- Umorzenie postępowania było nieuzasadnione i przedwczesne – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich w zażaleniu na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 20 grudnia 2019 r. Adam Bodnar wniósł, by Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uchylił tę decyzję i zwrócił sprawę prokuraturze.

Co się działo podczas Marszu Niepodległości

Sprawę Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 r. w Warszawie Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu. W wystąpieniu z 14 listopada 2017 r. do prokuratury napisał, że mogło dojść do naruszenia prawa: wznoszono okrzyki i niesiono transparenty, które mogły stanowić przestępstwa z art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Ponadto używano materiałów pirotechnicznych; agresywnie zachowywano się wobec uczestników kontrmanifestacji prezentujących hasła antyfaszystowskie.

Za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego (art. 256 Kk)  oraz za publiczne nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym (art. 257 Kk) grozi do 2 lat więzienia.

W tym kontekście RPO zwrócił uwagę prokuratury m.in. na:

  • prezentowanie znaku krzyża celtyckiego (międzynarodowego symbolu rasizmu i ruchów supremacji białej rasy) oraz znaku „czarnego słońca” (w czasie II wojny światowej wykorzystywanego przez SS, a obecnie przez grupy neonazistowskie);
  • okrzyki „Sieg heil!”, „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm”;
  • rasistowskie transparenty i hasła, wprost odwołujące się do dominacji białej rasy („Europa będzie biała albo bezludna”, „Biała Europa braterskich narodów”);
  • prezentowanie transparentów i haseł o treściach antyuchodźczych i antyislamskich (baner ze stereotypowym wizerunkiem osoby pochodzenia arabskiego, która ukryta w koniu trojańskim z napisem „Islam” i trzymając tabliczkę „I’m refugee”, próbuje przekroczyć bramę Europy; transparent „Islam = terroryzm”) oraz okrzyki: „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł”; „Polska dla Polaków”, „Cała Polska śpiewa z nami, w…..….ć z uchodźcami”).

Decyzja i ustalenia prokuratury

20 grudnia 2019 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Oceniła, że podczas marszu doszło do przestępstw z art. 256 i 257 Kk. Jak głosi uzasadnienie umorzenia, część uczestników:

  • posiadała i prezentowała publicznie przedmioty, które oceniane obiektywnie były nośnikiem treści nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych;
  • skandowała publicznie znieważające okrzyki, które trzeba uznać za nawołujące do nienawiści na tle różnic etnicznych, rasowych i wyznaniowych oraz takie, które (przy przyjęciu zamiaru przekonywania innych) propagowały totalitarny ustrój państwa (np „Sieg heil”);
  • wykonywała gesty jednoznacznie odwołujące się do ideologii faszystowskiej („hajlowanie”).

Za naruszające oba artykuły Kodeksu karnego uznano zatem:

  • prezentowanie transparentów: „Islam = terroryzm”, z osobą w koniu trojańskim z napisem „Islam” oraz „Europa będzie biała albo bezludna”;
  • wykonywanie gestu „hajlowania” oraz okrzyki „Sieg heil” i „Cała Polska śpiewa z nami, w……..ć z uchodźcami”, „My nie chcemy tu Islamu, terrorystów, muzułmanów”;  „Biała siła, Ku Klux Klan” i „Biała rasa, czysta krew”;
  • wypowiedź uczestnika marszu o „odsunięciu od władzy żydostwa”.

Prokuratura wskazała, że sprawcy tych czynów powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Nie doszło do tego, bo – jak podkreślono w uzasadnieniu – ich identyfikację uniemożliwiło maskowanie wizerunku niektórych uczestników. Dlatego postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawców.

Z kolei wobec niestwierdzenia znamion przestępstw z art. 256 i art. 257 Kk umorzono śledztwo w wątku:

  • prezentowania (przez ustalone osoby) symbolu krzyża celtyckiego, umieszczonego na fladze bądź wpisanego w godło państwowe oraz na transparencie o treści „Biała Europa braterskich narodów”,
  • prezentowania (przez nieustalone osoby) haseł „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł” oraz „Polska dla Polaków”.

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu do sądu Adam Bodnar zarzucił prokuraturze, że sprawę wobec niewykrycia sprawców umorzyła bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności zmierzających do ich identyfikacji.

Z kolei decyzję o umorzeniu części sprawy wobec braku znamion przestępstwa podjęto bez skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego oraz wskutek sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy symboli krzyża celtyckiego i hasła „Biała Europa braterskich narodów”. Doprowadziło to do błędnego uznania, że nie są one przestępstwem.

Ponadto odstąpiono od ustalenia sprawców przestępstwa publicznego znieważenia godła państwowego (art. 137 § 1 Kk), w które wpisano znak krzyża celtyckiego. W sposób nieuzasadniony stwierdzono, że nie godzi to w cześć i szacunek należne symbolom państwowym.

Adam Bodnar w pełni podzielił zaś stanowisko prokuratury, że przestępstwem były pozostałe symbole i hasła prezentowane podczas marszu.

RPO wniósł o uchylenie umorzenia i przekazanie sprawy prokuraturze do dalszego prowadzenia.

RPO: Nie ustalono wszystkich sprawców

Adam Bodnar nie zgadza się ze stwierdzeniem prokuratury, że zrobiono wszystko, aby ustalić tożsamość sprawców. Zebrano dużo zdjęć i nagrań z marszu. Zabezpieczono m.in. nagrania miejskiego monitoringu, pozyskano materiały od mediów i osób fizycznych. Dzięki temu wyodrębniono kilkadziesiąt wizerunków, które rozesłano policji w całym kraju.

- Z postanowienia nie wynika jednak, aby opublikowano zebrane wizerunki, co z pewnością zwiększyłoby szansę wykrycia sprawców zachowań, które zdaniem prokuratora wypełniały znamiona przestępstw motywowanych nienawiścią – stwierdził Rzecznik.

W śledztwie dużo uwagi poświęcono obecności na marszu tzw. Czarnego Bloku. Nie pozyskano jednak żadnych informacji o członkach tej skrajnie narodowej, ksenofobicznej i rasistowskiej grupy. Nie przeprowadzono np. analizy nagrań monitoringu miejskiego, która mogłaby pomóc w ustaleniu trasy dojścia tej grupy na miejsce. Nie dokonano też analizy wpisów w mediach społecznościowych, gdzie zapowiadano udział Czarnego Bloku w marszu.

W powieszeniu baneru przedstawiającego konia trojańskiego z napisem "Islam" uczestniczyły zaś osoby nie należące do żadnej formacji i nie maskujące twarzy. Nic nie wskazuje, aby przy wykorzystaniu monitoringu czy dostępnych zdjęć próbowano wyodrębnić wizerunki tych osób i opublikować je.

- W wyniku trwającego ponad dwa lata postępowania ustalono tożsamość jedynie 10 osób, co do których istniało prawdopodobieństwo, że były obecne na marszu i mogły dopuścić się zachowań godzących w porządek prawny – wskazał RPO. Dalsze czynności w większości nie pozwoliły jednak na przypisanie im sprawstwa.

Krzyż celtycki to przestępstwo

Sprawstwo potwierdzono co do dwóch osób – mężczyzny prezentującego flagę z krzyżem celtyckim (zeznał, że ”wziął ją od kogoś do potrzymania przez chwilę”) oraz obywatelki Czech, która trzymała transparent „Biała Europa bratnich narodów”.

W wątku krzyża celtyckiego i tego transparentu postępowanie umorzono jednak z braku cech przestępstwa. Stało się tak mimo opinii biegłego powołanego przez prokuraturę. Jednoznacznie ocenił on zarówno krzyż celtycki - jako alternatywę dla swastyki używają go grupy neonarodowosocjalistycznych skinheadów - jak i hasło „Biała Europa braterskich narodów”, które nawiązuje do przetworzonej ideologii neofaszyzmu oraz ruchu white supremacy.

W umorzeniu prokurator ograniczył się do uwag na temat niejednoznaczności tych symboli i haseł. Odnosząc się do krzyża celtyckiego, stwierdził, że ”jego dwuznaczność, jako symbolu wczesnochrześcijańskiego i słowiańskiego oraz substytutu swastyki, nie pozwala na przypisanie mu w sposób jednoznaczny treści o charakterze totalitarnym, faszystowskim, rasistowskim czy nawołującym do nienawiści”. Ponadto uznał, że hasło „Biała Europa braterskich narodów” niekoniecznie musi mieć charakter propagandowy.

RPO nie zgadza się z tymi ocenami. Wymowa sloganu „Biała Europa braterskich narodów” nie różni się bowiem od hasła „Europa będzie biała albo bezludna” - co potwierdził biegły. Oba hasła głoszą ideę segregacji rasowej - czyli odseparowania innych ras od ludności utożsamianej przez propagatorów segregacji z rasą białą, dla której przeznaczona ma być Europa.

Rzecznik nie podziela poglądu prokuratury, że symbol krzyża celtyckiego jest na tyle niejednoznaczny, iż nie można mu przypisać treści o charakterze totalitarnym. Ta ocena śledczych pomija opinię biegłego, który podkreślił, że jego symbolika całkowicie zmieniła się w stosunku do jego korzeni wczesnochrześcijańskich. Jeżeli krzyż celtycki, jak twierdzi biegły, używany jest jako zamiennik swastyki, to należy mu przypisać takie samo znaczenie. Z perspektywy prawa karnego jego propagowanie powinno być traktowane na równi z propagowaniem swastyki.

Krzyż celtycki nie jest bowiem ani neutralnym znakiem graficznym, ani też nie jest „niejednoznaczny”. Powszechnie jest uznawany za najczytelniejszy symbol promujący rasizm. Już wcześniej jego prezentowanie sądy uznawały za przestępstwo  (np. orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 6 czerwca 2014 r., sygn. akt XVI K 1211/14 i Sądu Rejonowego w Białymstoku z 11 maja 2016 r., sygn. akt VII K 203/16).

RPO przypomina, że postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie - który na wniosek Narodowego Odrodzenia Polski wpisał symbol krzyża celtyckiego do ewidencji partii politycznych - uchylił Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. W apelacji prokuratura dowodziła, że znak krzyża celtyckiego jest symbolem neofaszystowskim.

RPO: orzeł z krzyżem celtyckim znieważał godło RP

Także brak znamion czynu zabronionego był powodem umorzenia wątku znieważenia godła RP (art. 137 § 1 Kodeksu karnego). W zawiadomieniu do prokuratury z 14 listopada 2017 r. Rzecznik zwrócił uwagę na symbol krzyża celtyckiego, przełamany z symbolem białego orła, który znajdował się na czapkach wielu członków straży marszu. Prokuratura powinna była to ocenić pod kątem przestępstwa propagowania totalitarnego ustroju państwa.

Prokurator jednak nie tylko nie dokonał takiej oceny, ale nawet nie ustalił tożsamości członków straży i odstąpił od ich przesłuchania. Nie uzasadnił też, dlaczego nie było to znieważeniem godła. Nawiązał jedynie do rzekomej dwuznaczności symbolu krzyża celtyckiego, wobec czego  nie można przypisać mu jednoznacznie treści o charakterze totalitarnym, nazistowskim czy rasistowskim.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. - Wpisanie w godło państwowe rasistowskiego i neofaszystowskiego symbolu, którego publiczne propagowanie samo w sobie może być traktowane jako przestępstwo, bez wątpienia stanowi obelgę dla godła państwowego. Nie sposób przy tym uznać, aby w świetle jakichkolwiek obowiązujących w Polsce norm społecznych czy obyczajowych połączenie godła państwowego ze znakiem, który według biegłego jest substytutem swastyki, uchodziło za akceptowalne – podkreślił Adam Bodnar.

Wnioski RPO

W ocenie RPO, umarzając śledztwo, prokurator uchybił obowiązkom, jakie w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją nakładają na Polskę ratyfikowane umowy międzynarodowe. Chodzi m.in. o Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 20 ust. 2); Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (art. 4) czy Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 14).

Europejski Trybunał Praw Człowieka niejednokrotnie podkreślał, że władze muszą użyć wszystkich dostępnych środków do zwalczania rasizmu i przemocy na tle rasistowskim, aby wzmacniać demokratyczną wizję społeczeństwa, w którym rozmaitość nie jest odbierana jako zagrożenie, ale źródło jego bogactwa.

XI.518.90.2017

Wydarzenia 11 listopada 2019 r. w Warszawie i we Wrocławiu – pod lupą RPO

Data: 2019-11-19
  • Podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2019 r. w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”
  • Fizyczne oddzielenie przez policję kontrmanifestacji od zgromadzenia utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z konstytucyjnej wolności zgromadzeń
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu bada tę interwencję 
  • Wobec złożonych skarg RPO zajął się także użyciem siły przez policję wobec „Marszu Polaków” we Wrocławiu, który został rozwiązany

Jak wynika z informacji mediów, kontrmanifestacja Obywateli RP wobec „Marszu Niepodległości” w Warszawie została rozwiązana, a jej uczestnicy zostali siłą usunięci z trasy marszu. Wcześniej miejsce to policja otoczyła podwójnym kordonem, tzw. kotłem. Skutecznie uniemożliwiło to innym potencjalnym uczestnikom dołączenie do kontrmanifestantów.

Zgromadzenia publiczne - jakie są obowiązki władz 

Obowiązkiem władz publicznych, związanym z realizacją zasady wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji), jest przede wszystkim umożliwienie odbycia zgromadzenia, a następnie zabezpieczenie pokojowego jego  przebiegu. Dotyczy to także zgromadzeń spontanicznych i kontrmanifestacji - podkreśla RPO.

Prawo do odbycia kontrmanifestacji zostało potwierdzone w orzecznictwie m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jak uznawał Trybunał Konstytucyjny, władze mają obowiązek nie tylko usunięcia przeszkód w korzystaniu z wolności zgromadzeń i zaniechania nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również - podjęcia kroków dla urzeczywistnienia tego prawa. Są zobowiązane do zapobieżenia naruszeniu integralności cielesnej osób: uczestników zgromadzenia, kontrdemonstrantów, osób postronnych, jak i personelu zabezpieczającego przebieg zgromadzenia publicznego i funkcjonariuszy – a także zapobieżenia naruszeniu mienia.

Policja ma zatem obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział. Chodzi bowiem o realne zagwarantowanie wolności zgromadzeń - bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych publicznie poglądów i opinii. Działania policji muszą być jednak legalne i proporcjonalne.

Należy pamiętać, że uczestnicy kontrdemonstracji mają prawo publicznie wyrażać swoją niezgodę z demonstrantami. W reakcji na zagrożenie policja musi więc uwzględniać obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania rozwiązań najmniej restrykcyjnych, umożliwiających co do zasady odbycie obu demonstracji.

Zastosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle” powinny  być stosowane wyjątkowo - w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń. W wyroku z 21 czerwca 1988 r. ETPCz podkreślił istotę prawa do kontrdemonstracji, czyli tego, by przeciwne pod względem ideowym grupy mogły usłyszeć odmienne poglądy i stanowiska - nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Obowiązkiem władz jest taka reakcja na ewentualną wrogość uczestników obu demonstracji, aby nie dochodziło do fizycznej przemocy.

RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienie podjętej interwencji.

Zgromadzenie we Wrocławiu

W związku z zorganizowanym 11 listopada 2019 r. we Wrocławiu zgromadzeniem „Marsz Polaków” do Rzecznika wpłynęły skargi na działanie policji (ponadto Jacek Międlar skierował do RPO list otwarty). Skarżący podnoszą, że policja użyła wobec demonstrujących siły fizycznej, armatek wodnych i kul gumowych. Zdaniem skarżących nie reagowała też na akty przemocy wobec demonstrantów i nie udzieliła im pomocy. Wskazują również, że po rozwiązaniu zgromadzenia policja przetrzymywała manifestantów w tzw. kotle.

Opisane w skargach działania policji mogły prowadzić do naruszenia wolności zgromadzeń publicznych, chronionej przez Konstytucję oraz prawo międzynarodowe. Dlatego Rzecznik jest zobowiązany do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

RPO zwrócił się do komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasza Trawińskiego o szczegółowe wyjaśnienia. Chodzi zwłaszcza o wskazanie: 

  • co było bezpośrednią przyczyną decyzji o rozwiązaniu marszu i jak poinformowano o tym demonstrantów;
  • czy działanie organizatorów lub demonstrantów naruszało obowiązujące przepisy prawa;
  • czy podczas manifestacji powstało zagrożenie bezpieczeństwa i porządku publicznego lub osób trzecich;
  • w reakcji na jakie zachowania policja użyła armatek wodnych;
  • ilu demonstrantów zostało rannych wskutek podjętych działań;
  • wobec ilu osób funkcjonariusze podjęli interwencje i ilu zatrzymano. 

VII.613.51.2019, VII.613.46.2019

RPO spotka się z uczestnikami protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP

Data: 2019-11-12
  • Uczestnicy protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP w Warszwie kwestionują prawdziwość prezentowanego w mediach opisu wydarzeń, że zaatakowali wychodzącą ze studia Magdalenę Ogórek
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek w tej sprawie. Rzecznik spotka się z autorami listu

W swoim wniosku autorzy wskazują jednocześnie, że opublikowanie ich wizerunków w „Wiadomościach” TVP w istotny sposób ograniczyło ich prawa (list w załączniku).

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował już działania w tej sprawie. Skierował wystąpienia do Prezesa TVP i Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kwestionował w nich dopuszczalność publikowania wizerunków osób fizycznych biorących udziału w protestach bez ich zgody. Zarówno TVP, jak i KRRiT zaprezentowały jednak odmienny pogląd w tej sprawie.

Rzecznik zapoznał się ze skierowanym do niego listem. Spotka się z jego autorami w celu ustalenia możliwości podjęcia dalszych działań w tej sprawie.

Raport "Znaczenie społeczne i reakcje na Marsz Polski Niepodległej we Wrocławiu 11 listopada 2018 r."

Data: 2019-11-04
  • Jakie są społeczne podstawy Marszu Polski Niepodległej?
  • Jakie potrzeby Marsz sygnalizuje?
  • W jaki sposób polityki publiczne powinny zareagować na te potrzeby?

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił 4 listopada we Wrocławiu raport o społecznych podstawach Marszu Polski Niepodległej. Prezentacja raportu była częścią posiedzenia wrocławskiej Rady Społecznej przy RPO. To właśnie członkowie wrocławskiej Rady zwrócili się do RPO z wnioskiem zbadanie problemu.

Spotkanie obyło się w Fundacji Dom Pokoju we Wrocławiu

Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję. Rzecznik Praw Obywatelskich w swoich działaniach zmierza do pełnego zagwarantowania tego prawa – robi to poprzez przystępowanie do spraw zakazów konkretnych zgromadzeń, poprzez badanie zachowań władz publicznych wobec obywateli (w 2018 r. opublikował obszerny raport o potrzebie zmiany prawa dotyczącego zgromadzeń). Teraz skupił się na tym, jakie potrzeby wyrażają biorący udział w zgromadzeniach obywatele.

- Mamy prawo się nie zgadzać, mamy prawo mieć różne poglądy, nie możemy się wykluczać. Musimy jednak dopuścić rozmowę i próbować się zrozumieć – mówi rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar. – Nasz raport ułatwia to. Pozwala obalić mity szkodliwe w komunikacji społecznej. Co więcej, może być podstawa dla władz i dla społeczników do tworzenia nowych polityk publicznych realizujących potrzeby współobywateli.

Badanie zostało zrealizowane przez Andrzeja Stefańskiego, głównego koordynatora ds. Projektów Społecznych w Biurze RPO we współpracy z Centrum Interwencji Socjologicznych (CIS) Collegium Civitas, którym kieruje dr Łukasz Jurczyszyn.

Raport. Dlaczego?

  • Będący przedmiotem analizy Marsz Polski Niepodległej z 11 listopada 2018 roku we Wrocławiu – pomimo lokalnej specyfiki - jest symptomem szerszego i znaczącego zjawiska.
  • Autorzy raportu skupili się na ludziach. Rozmawiali z aktywistami, członkami ugrupowań radykalnie prawicowych, przedstawicielami mniejszości, samorządowcami, kibicami, liderami biznesu.
  • Przyglądali się strukturze społecznej uczestników, ich motywacji, frekwencji, głoszonym hasłom i postulatom oraz konsekwencjom tego wydarzenia dla Miasta i jego mieszkańców.
  • Stworzyli też rekomendacje polityki społecznej przeciwdziałania radykalizacji na poziomie samorządowym, rządowym oraz działalności organizacji społecznych.
  • Przede wszystkim podkreślają konieczność dialogu i stworzenia pola do debaty ponad podziałami ideologicznymi.

Raport. Diagnoza

Stolica Dolnego Śląska jest drugim w Polsce ośrodkiem organizacyjnym marszów z okazji 11 listopada po Warszawie. Wrocław, postrzegany jako miasto wielokulturowe, tolerancyjne i atrakcyjne dla turystów i międzynarodowego biznesu, musi zmierzyć się z Marszem jako społeczną inicjatywą odbiegającego od promowanego wizerunku miasta. Musi zauważyć, że to, jak postrzegany jest Marsz, zależy od poziomu stabilizacji życiowej, finansowej oraz dostępu do edukacji danej osoby.

Jak to zrobić? Autorzy raportu zbadali strukturę społeczną uczestników Marszu, zadali sobie pytania o ich potrzeby i emocje, a na koniec zaproponowali kilka rozwiązań.

  1. Trzon Marszu stanowią osoby dojeżdżające z podwrocławskich miejscowości.

Tam struktura etniczna jest jednorodna, nie ma też działań pozwalających na oswajanie multikulturowości dawniej znajomego Wrocławia. Dla tych osób udział w Marszu to sposób na pokazanie niezadowolenia z poczucia obcości w mieście. Dlaczego?

We Wrocławiu mieszka coraz więcej przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych, pojawiają się wyznawcy innych religii, osoby ciemnoskóre. W 2017 r. Polska wydała cudzoziemcom ponad 683 tys. pozwoleń na pobyt, zajmując drugie miejsce w Unii Europejskiej.

Dlatego mieszkańcy gmin podwrocławskich dojeżdżając dziś pracy we Wrocławskiej Strefie Ekonomicznej, gdzie pracuje wielu członków społeczności ukraińskiej i koreańskiej. Są często szefami, co rodzi nieporozumienia i frustrację. Dla osób, które borykają się z niższym statusem finansowym, barierami w dostępie do nauki i programów edukacyjnych oferowanych w mieście. Marsz jest dla tej grupy okazją, żeby odzyskać miasto choć na jeden dzień.

  1. Kolejną silną grupą uczestników Marszu są kibice Klubu Śląsk Wrocław.

Również jest to bardzo zróżnicowane środowisko. Autorzy raportu starali się wysłuchać przedstawicieli kibiców i poznać źródło radykalizacji ich postaw. Widzą, że sukcesem organizatorów Marszu jest umiejętność skanalizowania pewnych potrzeb i emocji, które są następnie wykorzystywane do szerzenia haseł narodowo-radykalnych.

  1. Warto jednak pamiętać, że w Marszu biorą udział także przedstawiciele umiarkowanie prawicowych środowisk, którzy nie widzą dla siebie innej alternatywy.

Chcą realizować swoje pobudki patriotyczne i świętować godnie święto 11 listopada. Ta grupa osób absolutnie nie jest zainteresowana udziałem w organizowanej w mieście Radosnej Paradzie – uznając ją za „pajacowanie” – tj. nie dość poważnym potraktowaniem patriotycznej uroczystości.

Raport. Rekomendacje

To te napięcia są zdaniem autorów źródłem agresji, która potem objawia się tak dramatycznymi  zdarzeniami jak: pobicie dr. Przemysława Witkowskiego czy spalenie kukły symbolizującej Żyda. To ich efektem jest odczuwalny wzrost hejtu w internecie, który - w połączeniu ze sprzyjającą atmosferą polityczną - może doprowadzić do sytuacji bardzo niebezpiecznych.

Autorzy raportu podkreślają wagę działań edukacyjnych oraz dialogu, które mogą zapobiegać wybuchom przemocy związanej z radykalizacją społeczną. Debata ponad podziałami może doprowadzić do wypracowania bezpiecznych i włączających rozwiązań zgodnych z konstytucyjnym prawem do wyrażania opinii oraz manifestowania poglądów.

Zmiany powinny być wprowadzone w życie jak najszybciej, zaczynając od samego języka i podejścia do uczestników Marszu i ich potrzeb, kończąc na konieczności zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.

A. Poziom miejski Wrocławia

  1. Programy antydyskryminacyjne powinny w większym stopniu uwzględniać fakt, że ich odbiorcami są też osoby reprezentujące niekoniecznie otwarte podejście do innych kultur czy religii
  2. Trzeba podjąć współpracę z władzami województwa samorządowego i okolicznymi miejscowościami np. Strzegocin, Świdnica, Dzierżoniów, Brzeg, Oleśnica, Legnica)
  3. Miasto powinno wypracować skuteczny sposób komunikowania się i współpracy z nieformalnymi grupami  i organizacjami patriotyczno-narodowymi
  4. Trzeba szkolić urzędników miejskich a także włączyć do współpracy przedstawicieli średnich i dużych korporacji międzynarodowych zatrudniających cudzoziemców. Większą wagę trzeba przykładać do działań pełnomocnika ds. społeczności ukraińskiej

B. Poziom rządowy

  1. W podstawach programowych dla przedszkoli i szkół musimy położyć większy nacisk na edukację antydyskryminacyjną. Potrzebne nam wszystkim są kampanie edukacyjne o możliwie szerokim zasięgu.
  2. Konieczna jest zmiana przepisów Kodeksu karnego pod kątem penalizacji członkostwa w organizacjach promujących lub podżegających do nienawiści rasowej czy uczestnictwa we wszelkich rodzajach tego typu działań.

C. Poziom organizacji społecznych

  1. Warto promować wizję wspólnej przyszłości, w której koegzystują różne kultury, grupy i tradycje ideologiczne. To nie to samo co promowanie wielokulturowości, bo to często skupia się na różnicach a nie na wspólnych  celach czy wartościach.
  2. Organizacje mogą wyszukiwać i wspierać lokalnych leaderów, którzy lepiej rozumieją potrzebę budowania dialogu i lepszej komunikacji między różnymi grupami społecznymi.

Wrocławska Rada Społeczna zbiera się cyklicznie, żeby omawiać istotne problemy społeczne i prawne. Przy Biurze RPO działają cztery Rady, które dzielą się wiedzą i tworzą rozwiązania na poziomie lokalnym. W skład Rady wchodzą przedstawiciele wielu środowisk: naukowcy, prawnicy, aktywiści, działacze na rzecz dialogu społecznego. W spotkaniu uczestniczyli jej członkowie: ks. Jerzy Babiak, Lidia Lempart – prezeska Stowarzyszenia Orator, Karolina Mróz – prezeska Domu Pokoju, prof. Magdalena Tabernacka z Instytutu Nauk Administracyjnych, prof. Ilias Wrazas z Zakładu Neohellenistyki i Studiów Bliskowschodnich UWr, Konrad Imiela – dyrektor Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu, Justyna Mańkowska - Fundacja Katarynka, a także Andrzej Stefański – główny koordynator ds. Projektów Społecznych w Biurze RPO praz pełnomocniczka terenowa RPO we Wrocławiu dyr. Katarzyna Sobańska-Laskowska.

Dyrektor liceum: gdy uczeń chce brać udział udział w strajku klimatycznym, ma dostarczyć zgodę rodzica

Data: 2019-10-22
  • W odpowiedzi na skargę uczniów dyrektor sprostował, że udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie jest w żaden sposób sankcjonowany
  • Aby uczeń mógł uczestniczyć w zgromadzeniu, które odbywa się w godzinach lekcji, ma dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego na opuszczenie szkoły - co się stało
  • Jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczniów uczestniczących w wydarzeniach poza szkołą
  • Kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych należą do priorytetów wychowawczych szkoły – zapewnia dyrektor

Skarga uczniów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego ze społecznych liceów ogólnokształcących. Chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Ze skargi wynika, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

RPO udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto Rzecznik podkreślił, że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

Odpowiedź dyrektora szkoły

- Dyrekcja szkoły nie sugerowała i nie ostrzegała, że uczniowie poniosą surowe konsekwencje za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym – napisał dyrektor liceum w odpowiedzi dla RPO. Uczniowie zostali jedynie poinformowani o konieczności wypełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa związanych z bezpieczeństwem.

Ustawa Prawo Oświatowe, akty wykonawcze do niej, statut szkoły jak i umowy edukacyjne, zawarte między szkołą a rodzicami lub opiekunami prawnymi uczniów, nakładają na dyrektora szkoły obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w czasie zajęć szkolnych.

- Z uwagi na fakt, że Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbywa się w godzinach tych zajęć, a nie jest to wydarzenie organizowane przez szkołę, poprosiliśmy uczniów, aby rodzice wyrazili zgodę na ich wyjście poza szkołę w czasie lekcji, zwolnili ich z zajęć na czas strajku lub usprawiedliwili nieobecność – wskazał dyrektor.

Podkreślił, że to standardowa procedura, stosowana w każdym przypadku, gdy szkoła nie jest organizatorem wydarzenia a niezbędne jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa (np. w trakcie przejścia na miejsce jego odbywania się zgromadzenia) lub jasne zdefiniowanie odpowiedzialności stron.

Dlatego dyrektor ocenił zapytanie uczniów skierowane do RPO  w kategorii nieporozumienia. - Uczniowie uczestniczyli zarówno w strajku w maju 2019 r., jak i we wrześniu 2019 r. Rodzice lub opiekunowie prawni uczestników wyrazili stosowne zgody, co wypełniło wymagania ustawowe i wynikające z umów edukacyjnych kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów - dodał dyrektor.

Podkreślił, że kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych są jednym z priorytetów wychowawczych szkoły, zawartych zarówno w jej misji, statucie, jak w realizowanych działaniach. Zaznaczył, że liceum angażuje się w działania na rzecz poszanowania i promowania wiedzy o prawach człowieka, prawach obywatelskich czy kwestiach ochrony środowiska. Przykładem jest nagroda główna w konkursie Rzecznika Praw Obywatelskich na multimedialną interpretację praw i wolności obywatelskich, wygrane projekty edukacyjne w ramach konkursów Fundacji Rozwoju Sytemu Edukacji.

VII. 7037.33.2019

RPO: czy szkoła może grozić uczniom konsekwencjami za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

Data: 2019-10-02
  • Dyrektor jednego z liceów ostrzegł uczniów, że poniosą „surowe konsekwencje” udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Do RPO wpłynęła ich skarga 
  • RPO jest zaniepokojony możliwością zniechęcania młodych ludzi do działań obywatelskich
  • A udział uczniów w MŚK mieści się w zakresie praw wynikających z Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka
  • Kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych jest zaś wymienione jako ustawowy cel systemu oświaty

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego z liceów, którzy chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Z treści skargi wynika bowiem, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

Rzecznik udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto RPO podkreślił że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

VII.7037.33.2019

RPO przystąpił do sprawy zakazu marszu równości  w Nowym Sączu

Data: 2019-09-27
  • Decyzji prezydenta Miasta zarzuca naruszenie Prawa o zgromadzeniach.
  • Zdaniem RPO Prezydent błędnie uznał, że do zakazania marszu wystarczy to, że w zbliżonym miejscu i czasie odbędzie się procesja różańcowa i „Marsz dla Życia i Rodziny” i że może dojść do konfrontacji.
  • Takie stanowisko prezydenta według RPO narusza też Konstytucję, która gwarantuje wolność zgromadzeń.
  • Władza ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo wszystkim obywatelom korzystającym z wolności zgromadzeń

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym – podkreśla RPO.

Podobne stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił w sprawie zakazu Marszu Równości w Lublinie. Sąd w I instancji przychylił się do nich i zakaz marszu zniósł.

XI.613.7.2019

Sąd uchylił decyzję prezydenta miasta Lublina w sprawie Marszu Równości

Data: 2019-09-26
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • RPO podkreślił: zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.
  • Sąd w całości podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i uchylił decyzję Prezydenta Lublina.
  • Postanowienie nie jest prawomocne – Prezydent Lublina może złożyć zażalenie do Sądu Apelacyjnego

26 września 2019 r. Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu.

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. RPO zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Rzecznik wskazał. Że oceny ewentualnych zagrożeń należy dokonać w oparciu o przesłanki wymienione w ustawie Prawo o zgromadzeniach, zaś stosowanie w drodze analogii wymogów dotyczących bezpieczeństwa imprez masowych jest niedopuszczalne. Organ pominął także okoliczność, że uczestnicy zgromadzenia „Marsz Równości” należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a celem ich zgromadzenia jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej.

Sąd Okręgowy w całości przychylił się do argumentacji Rzecznika. Zdaniem SSO Jolanty Szymanowskiej Prezydent nie wykazał, że marsz i zachowanie jego uczestniczek i uczestników będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach. Ponadto, rozpatrując zgłoszone zgromadzenie publiczne pod kątem ewentualnych zagrożeń organ błędnie wziął pod uwagę okoliczności niezależne od organizatorów i uczestników II Marszu Równości – zagęszczenie placu czy możliwe akty agresji ze strony kontrdemonstrantów. Sąd przypomniał, że wolność zgromadzeń jest chroniona na gruncie Konstytucji RP, a zatem ewentualne ingerencje władzy publicznej w wolność zgromadzeń są możliwe tylko w wyjątkowych, ściśle określonych przez ustawę sytuacjach.  

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

AKTUALIZACJA: 27 września sąd okręgowy w Lublinie oddalił zażalenie Prezydenta Lublina

RPO przystępuje do sprawy Marszu Równości w Lublinie

Data: 2019-09-25
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • Powtarza argument, że zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.

Marsz Równości ma się odbyć w Lublinie 28 września 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wytyka Prezydentowi Lublina błędne zastosowanie przepisów o prawie o zgromadzeniach. Wskazuje, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w zbliżonym miejscu i czasie plenerowej ekspozycji historycznych pojazdów wojskowych, a także przypuszczenia wynikające z przebiegu innych marszów równości w Polsce, w tym zeszłorocznego I Marszu Równości w Lublinie, nie stanowią wystarczającej podstawy do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. RPO zauważa, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do takiego rozstrzygnięcia, a przyjęte kryteria nie znajdują oparcia w ustawie.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej związanym z wolnością zgromadzeń publicznych jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie natomiast do treści art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 10 grudnia 1948 r. w Paryżu, zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec swych obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych będący w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z jego art. 21: „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie  z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Art. 21 MPPOiP ma zastosowanie w szczególności do zgromadzeń, w ramach których prezentowane są opinie i idee odnoszące się do istotnych problemów społecznych i publicznych. Obserwacja celów, dla których odbywa się większość zgromadzeń publicznych oraz umiejscowienie przepisu o wolności zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu o wolności słowa pozwala pojmować wolność zgromadzeń jako szczególnego rodzaju postać swobody wypowiedzi. Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, będącej również ratyfikowaną przez Polskę umową międzynarodową, a zatem prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. Treść art. 11 EKPC ma na celu nie tylko ochronę jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych, lecz także nałożenie na władze publiczne obowiązku pozytywnego w zakresie podjęcia działań koniecznych do zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, przy czym dopuszczalne ograniczenia wolności zgromadzania się muszą być „wąsko interpretowane i mogą je usprawiedliwiać jedynie ważne i przekonujące powody”.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

XI.613.6.2019

RPO skarży zakaz Marszu Równości w Gorzowie Wlkp. Sąd uchyla tę decyzję prezydenta miasta AKTUALIZACJA

Data: 2019-08-21
  • Prezydent Gorzowa Wlkp. zakazał planowanego 24 sierpnia 2019 r. Marszu Równości, powołując się na zagrożenie związane z kolizją miejsca i czasu marszu z innymi zgromadzeniami
  • W ocenie RPO, który zaskarżył tę decyzję, prezydent ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności
  • Nie wykazał bowiem, że marsz będzie w jakikolwiek sposób zagrażał życiu, zdrowiu ludzi czy mieniu w znacznych rozmiarach
  • Z tą argumentacją zgodził się gorzowski sąd 

21 sierpnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp. uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta Jacka Wójcickiego 19 sierpnia. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu. 

Zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Innym zarzutem jest naruszenie art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji (wolność zgromadzeń) oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. Nie wykazał, że marsz będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

O godz. 0:00 25 lipca 2019 r. do urzędu miasta płynęło elektroniczne zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 24 sierpnia zgromadzenia pn. "Informacja o współczesnych zagrożeniach” (10-godzinny przemarsz). O godz. 0:01 wpłynęło zawiadomienie o zorganizowaniu tego dnia w godz. 13-17 Marszu Równości, z trasą częściowo pokrywającą się z wcześniej zgłoszonym zgromadzeniem. 

Łącznie urząd odnotował 25 zawiadomień o zgromadzeniach na ten dzień. 30 lipca urząd poprosił organizatorów zgromadzeń o rozważenie zmiany terminów zgromadzenia, wskazując, że ich daty i trasy częściowo pokrywają się. Przeprowadzono też rozprawę administracyjną, na której stawili się organizatorzy „Informacji o współczesnych zagrożeniach” i Marszu Równości. Rozprawa nie doprowadziła do usunięcia kolizji czasowej i przestrzennej. 

19 sierpnia 2019 r. prezydent miasta zakazał Marszu Równości na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach. W uzasadnieniu wskazał m.in. na brak możliwości ustalenia trasy marszu w taki sposób, aby nie pokrywała się z przemarszem „Informacji o współczesnych zagrożeniach”. Zakaz Marszu Równości uzasadnił także cykliczną imprezą „Koniec lata party”. Uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń, co może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi oraz mieniu w znacznych rozmiarach. 

Standardy prawne wolności  zgromadzeń

Jak przypomina RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Standard ochrony wolności zgromadzeń sprowadza się zatem do kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego;
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny;
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie w 2018 r. (uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości ws. decyzji sądu okręgowego co do odwołania od zakazu marszu). Podobnie sądy oceniły zakazy Marszów Równości, wydane w 2019 r. przez prezydentów Gniezna, Rzeszowa i Kielc.

Analiza decyzji prezydenta miasta z pisma RPO

Z powyższej argumentacji wynika, że prezydent Gorzowa Wlkp. zastosował art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Uzasadnienie zakazu nie wskazuje żadnych okoliczności pozwalających przyjąć, że Marsz Równości, a także działania jego organizatorów i uczestników będą stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla życia, zdrowia ludzi i mieniu w znacznych rozmiarach. Ograniczono się do stwierdzenia, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń”, ale nie wskazuje podstawy tego.

Uzasadnienie nie wskazuje, jakie czynności prezydent podjął, aby obiektywnie ocenić ewentualne zagrożenie ani też jakie dowody przemawiają za tym, że źródeł zagrożenia należy upatrywać w Marszu Równości. Ocena ma zatem charakter czysto hipotetyczny. Prezydent posłużył się de facto zasadą  odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy Marszu Równości nie mogą mieć wpływu. 

Tymczasem, oceniając, czy zgromadzenie stanowi zagrożenie, organ powinien był odnieść się wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego zgromadzenia. Wydaje się zatem, że źródeł potencjalnych zagrożeń prezydent miasta dopatruje się w tym, że trasy i czas zgromadzeń pokrywają się, a jeden z organizatorów nie wyraża zgody na trasę przemarszu. 

Rzecznik docenia wysiłki prezydenta w postaci organizacji rozprawy administracyjnej w celu uzgodnienia pierwszeństwa i tras przemarszu. Podaje jednak w wątpliwość, czy w jej trakcie podjęto próbę rozstrzygnięcia sporu między organizatorami poprzez zaproponowanie organizatorom odmiennych tras - zgodnie z art. 13 ust. 3 Prawa o zgromadzeniach.  

- Zmiana trasy zgromadzenia jest ograniczeniem daleko mniej ingerującym w wolność zgromadzeń, a zakaz zgromadzenia powinien być w takich sytuacjach działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność – podkreśla RPO. Należało przy tym również uwzględnić, że swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację jako grupie wykluczonej i mniejszościowej powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych. 

Korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców, a samo istnienie ryzyka, że pochód publiczny doprowadzi do naruszenia porządku publicznego na skutek zdarzeń, na które organizatorzy nie mają wpływu, nie uzasadnia wystarczająco ograniczenia tej wolności.

Mając na uwadze, iż organ nie wskazał nawet, jakie konkretne negatywne skutki organizacja Marszu Równości miałaby wywrzeć na życiu miasta, przyjęcie tej argumentacji prowadziłoby do konkluzji, że sam fakt zaplanowania zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego, uzasadnia zakazanie tego zgromadzenia. Taki wniosek jest oczywiście sprzeczny z wymogiem proporcjonalności.

W sprawie nie sposób również stwierdzić, że zakaz pokojowego zgromadzenia był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta istniała realna i uzasadniona obawa, że wartości te będą zagrożone przez organizację Marszu Równości, zagrożenie należało wyeliminować w inny sposób. 

Ponadto prezydent ma środki, przy których pomocy mógł i powinien był zapewnić bezpieczeństwo i porządek publiczny. Na ich straży stoi bowiem działalność policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do jakichkolwiek możliwych działań policji lub straży miejskiej. Nie wyjaśnił też, dlaczego uznał, że jedynym środkiem zaradczym jest zakaz marszu. Tym samym nie został spełniony również test niezbędności.

- W konsekwencji decyzji prezydenta organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - brzmi konkluzja pisma do sądu, podpisanego przez zastępcę RPO Stanisława Trociuka.

Uzasadnienie sądu 

W pisemnym uzasadnieniu postanowienia sąd przypomniał, że możliwość zakazu zgromadzenia na podstawie art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach sprowadza się do wykazania przesłanki zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi lub mieniu w znacznych rozmiarach. Zaskarżone decyzje nie zawierają żadnej argumentacji w tej kwestii, mimo tak głębokiej, ze względu na swój przedmiot, ingerencji w prawa i swobody obywatelskie.

Obowiązkiem organów administracji publicznej jest nie tylko formułowanie przypuszczeń co do ewentualnych zagrożeń wynikających z planowanego zgromadzenia, ale wskazanie i wnikliwa identyfikacja negatywnych aspektów zgromadzenia na tle konkretnych okoliczności sprawy. Wymaga to wykazania, iż w okolicznościach konkretnej sprawy zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego albo mienia w znacznych rozmiarach ma charakter realny.

W demokratycznym państwie prawa wolność należy do podstawowych wartości. Jej zasadniczy atrybut stanowi swoboda publicznego wyrażania poglądów, a także gromadzenia się w tym celu. Stwarza ona obywatelom możliwość uczestniczenia w życiu publicznym, pozwala na realizację innych wolności i praw.

W ocenie sądu prezydent miasta nie dokonał szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia. Nie wykazał np. że brak jest możliwości wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia przedmiotowych zgromadzeń. Nie wskazał w jakimkolwiek stopniu w uzasadnieniach zaskarżonych decyzji na występowanie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach. Nie występuje więc przesłanka określona w art. 14 pkt 2 ustawy Prawo o zgromadzeniach. 

Pozostałe przytoczone powody zakazu zgromadzeń sąd uznał za irrelewantne (mniej istotne) dla oceny w oparciu o art. 14 ustawy. Dotyczą bowiem rozwiązań komunikacyjnych w mieście, jak również bezpodstawnego w rozumieniu art. 26a ustawy nadania cech imprezy cyklicznej wydarzeniu pod nazwą "Koniec Lata Party"

W sądzie obecna była przedstawicielka RPO Sylwia Zimoch. Autorką pisma procesowego była mec. Agata Szypulska z Biura RPO.

XI. 613.4.2019

Policja o „Marszu Równości” w Białymstoku: nie dopuściliśmy do zablokowania tego legalnego zgromadzenia

Data: 2019-08-08
  • 25 zatrzymanych, zarzuty wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatów karnych oraz kilka wniosków do sądu o ukaranie za wykroczenia
  • Takie dane o efektach działań policji wobec ataków na "Marsz Równości" w Białymstoku otrzymał RPO
  • Komendant Wojewódzki Policji podkreśla, że dzięki jej zaangażowaniu nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia

20 lipca 2019 r., podczas „Marszu Równości” doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego zgromadzenia. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. Wskazał że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie poziomem agresji osób usiłujących zablokować marsz. Chodzi o przypadki bicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania obraźliwych i nienawistnych haseł.

Rzecznik dostrzegł, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Odpowiedzi nadinsp. Daniela Kołnierowicza, komendanta wojewódzkiego policji, na poszczególne pytania pisma RPO

Jak przeprowadzono zabezpieczenie „Marszu Równości”

20 lipca w godz. 14.00-17.00 zaplanowano zgromadzenie w formie przemarszu pn. „Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku”. Organizator deklarował udział ok 1500 osób. W tym dniu w różnych przedziałach czasowych zaplanowano też  52 inne zgromadzenia, w tym 17 w formie przemarszu. Dwa zgromadzenia zostały zgłoszone przez osoby utożsamiane ze środowiskiem kibicowskim, w tym jedno jako „Ogólnopolski zjazd kibiców”. Planowana liczba uczestników tych zgromadzeń wynosiła ok. 10 tys. 

Mając na uwadze ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych. Komendant Wojewódzki Policji  zarządził operację policyjną (najwyższa forma organizacyjna działań policyjnych). W jej ramach m.in. wnioskowano o przydzielenie wsparcia z innych komend wojewódzkich policji w kraju oraz sił pozapolicyjnych. Wypracowano wielowariantową taktykę działania w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego, a w przypadku ich zaistnienia - czynności przeciwdziałających. 

Celem oddzielenia uczestników marszu - ok. 800 osób - od kontrmanifestantów osoby biorące w przemarszu objęto asystą kroczącą.

Czy dokonano analizy zabezpieczenia z punktu widzenia zrealizowania założeń

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu policjantów nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń, w tym do całkowitego zablokowania legalnego zgromadzenia lub jego rozwiązania przed planowanym zakończeniem. Po zakończeniu operacji  działania policji zostały ukierunkowane na identyfikację osób, które wyczerpały znamiona czynów zabronionych jako przestępstwa lub wykroczenia, w tym analizę zgromadzonego materiału foto i wideo. Wstępnie przebieg działań zabezpieczających oceniam bardzo wysoko i zostały one zrealizowane w sposób profesjonalny.

Ile osób zatrzymano podczas zabezpieczenia i za jakie czyny 

1) Sprawcy przestępstw - 4 osoby:

  • art. 13 § 1 kk w zw z art. 222 § 1 Kodeksu karnego; 
  • art. 224 § 2 kk; 
  • art. 13 § 1 kk w zw z 222 § 1; 
  • art. 158 § 1 kk w zw z art. 57a § 1 kk; 

2) Sprawcy wykroczeń 21 osób:

  • wnioski o ukaranie do sądu  - 2 osoby, z art. 54 Kodeksu wykroczeń i art. 90 kw;
  • art. 51 § 1 kw - 4 osoby ukarane mandatami na kwotę 1600 zł
  • art. 51 §2 kw - 1 osoba  ukarana mandantem 100 zł;
  • art. 52§2 kw - 10 osób ukaranych mandatami na kwotę 5000 zł;
  • art. 140 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 200 zł; 
  • art. 145 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 500 zł.

Ile osób wylegitymowano i w jakim kontekście

W trakcie działań w ramach operacji policyjnej wylegitymowano łącznie 49 osób - sprawców przestępstw i wykroczeń oraz świadków.

Czy zidentyfikowano sprawców napaści ( napaść na dziewczynę i młodego chłopaka)

Na podstawie materiałów uzyskanych z internetu, materiałów operacyjnych i zabezpieczonych nagrań monitoringu miejskiego zidentyfikowano sprawców napaści, w tym na dziewczynę oraz młodego chłopaka.

Ile było aktów przemocy wobec policjantów

W sprawie przemocy wobec policjantów ustalono sprawców: 

  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Piotr Sz. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariuszki); 
  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Krzysztof D. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariusza);
  •  art. 224 § 2 kk - zatrzymany Sebastian Ł. (stosowanie groźby oraz przemocy wobec insp. Jacka A. i nadkom. Roberta K.). 

Ponadto ustalono i zatrzymano sprawców innych przestępstw: 

  • dwa czyny z  art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk - ustalony sprawca Łukasz W. (tymczasowo aresztowany); 
  • art. 160 § 2 kk - ustalony sprawca Krzysztof C. (narażenie 11-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo); 
  • art. 43 Prawo Prasowe, art. 216 § 1 kk, art. 217 § 1 kk - ustalony sprawca Piotr P.; 
  • art. 157 § 2 kk - uszkodzenie ciała nieletniej Wiktorii Z. - materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o objęciem ścigania czynu z urzędu. Prokurator objął to ściganiem z urzędu, na podstawie monitoringu ustalono wizerunek sprawcy. 

30.07.2019 r. zatrzymano Mariusza J., podejrzanego o uszkodzenia ciała  pokrzywdzonego Michała P. (czynności w kierunku art. 157 § l kk w zw. z art. 57a § 1 kk).

Czy złożono zawiadomienia ws.  niewłaściwego zachowania policjantów

Na chwilę obecną do KMP w Białymstoku nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów przez uczestników marszu lub inne osoby.

Czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu

Policja dysponuje zabezpieczonymi nagraniami monitoringu miejskimi, materiałami operacyjnymi, na bieżąco zabezpieczane są nagrania z internetu.

Jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców

Wizerunki sprawców - zarówno przestępstw, jak  i wykroczeń - opublikowano na stronach internetowych. Skutkowało to uzyskaniem szeregu informacji o ich danych osobowych. Na prośbę policji społeczeństwo samo informuje i przesyła wizerunki sprawców.

Jaki był cel użycia helikoptera krążącego na bardzo niskiej wysokości 

W ramach operacji policyjnej śmigłowiec Straży Granicznej realizował zadania: 

  • monitorowania głównych ciągów komunikacyjnych oraz miejsc w Białymstoku, w tym na trasie przemarszu; 
  • rejestracji zachowań niezgodnych z prawem osób, które usiłowały zakłócić przebieg legalnego zgromadzenia, celem utrwalenia i zabezpieczenia materiału dowodowego;
  • współpracy z patrolami policji i przekazywaniu informacji o bieżącej sytuacji operacyjnej oraz pojawiających się zagrożeniach.

Lot wykonywany był przez funkcjonariuszy SG, którzy realizowali go w oparciu o obowiązujące ich unormowania prawne.

Ponadto na 30 lipca 2019 r. na podstawie zebranych różnego rodzaju materiałów ukarano sprawców różnego rodzaju wykroczeń: 

  • nałożono 75 mandatów karnych;
  • skierowano 4 wnioski o ukaranie; 
  • poinformowano w jednym przypadku Sąd Rodzinny.

W przypadku 30 zarejestrowanych zdarzeń trwają nadal ustalenia operacyjne.

II.519.889.2019

RPO zaniepokojony atakami na „Marsz Równości” w Białymstoku; pyta też premiera o wypowiedź szefa MEN

Data: 2019-07-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony agresją przeciwników „Marszu Równości” w Białymstoku
  • Brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych
  • Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych
  • Rzecznik pyta premiera, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego, że „Marsze Równości’ budzą „ogromny opór” wobec czego „warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”

Podczas „Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. 

RPO pyta policję o zabezpieczenie marszu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie widocznym na nagraniach poziomem agresji osób usiłujących zablokować „Marsz Równości”. Chodzi o przypadki pobicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania haseł obraźliwych i nienawistnych.

Rzecznik dostrzega, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o następujące informacje:

  • jak  zabezpieczano „Marsz Równości’, zwłaszcza w kontekście oddzielenia manifestacji i kontrmanifestacji oraz czy dokonano analizy przebiegu zabezpieczenia;
  • ile osób zatrzymano (w kontekście jakich przestępstw i zarzutów) a ile  wylegitymowano (i w jakim kontekście);
  • czy zidentyfikowani zostali sprawy napaści (w internecie są nagrania  napaści na dziewczynę oraz na młodego chłopaka);
  • ile było aktów przemocy w stosunku do policjantów; czy ustalono sprawców;
  • czy uczestnicy marszu lub inne osoby złożyły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów;
  • czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu;
  • jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców;
  • jaki był cel użycia przez policję krążącego na bardzo niskiej wysokości helikoptera, czy w tym zakresie dochowano standardów bezpieczeństwa.

W przypadku zainicjowania przez policję postępowań karnych lub wykroczeniowych Rzecznik prosi o przekazanie szczegółów.

Rzecznik pyta premiera o słowa ministra Dariusza Piontkowskiego

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Adam Bodnar napisał, że jego poważne zaniepokojenie wzbudził komentarz nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. W wywiadzie dla  TVN24 stwierdził on: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Według Rzecznika wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenieRzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – napisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera o wyjaśnienia, w szczególności o odniesienie się do wypowiedzi Ministra Edukacji Narodowej. - W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy wypowiedź Ministra Edukacji Narodowej wyraża stanowisko Rady Ministrów w przedmiocie ochrony wolności zgromadzeń w Rzeczypospolitej Polskiej - głosi pismo RPO.

Standardy wolności zgromadzeń 

Rzecznik przypomniał też standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te są również chronione przez akty prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. W art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r.  zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, otwarty do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r. Jest on w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z art. 21 MPPOiP: uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób.

Efektywne i rzeczywiste poszanowanie wolności zgromadzeń nie może się ograniczać wyłącznie do obowiązku władz publicznych powstrzymania się od ingerencji w organizację lub przebieg pokojowego zgromadzenia. Istnieją bowiem także pozytywne zobowiązania państwa do zagwarantowania bezpiecznego korzystania z tej wolności. Organy władzy mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji.

Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach, sprzeciwiających się głoszonym przez uczestników manifestacji hasłom. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz, a wszelkie ograniczenia swobody demonstrujących muszą być zgodne z treścią art. 11 ust. 2 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu.  Obejmuje to również obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i narażonych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów  (np. wzywających do nienawiści rasowej czy propagujących ideologię faszystowską).

VII.613.43.2019, II.519.889.2019

Kielecki sąd uchylił zakaz Marszu Równości. Podzielił stanowisko RPO

Data: 2019-07-05
  • Zakaz Marszu Równości przez prezydenta Kielc nie odpowiadał przesłankom ustawowym - uznał Sąd Okręgowy w Kielcach, uchylając ten zakaz
  • Bogdan Wenta twierdził, że marsz może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu - zgłoszono bowiem kilkanaście kontrmanifestacji
  • RPO zaskarżył do sądu decyzję prezydenta, bo naruszała ona Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno skłonić władze do skrupulatnego zabezpieczenia trasy marszu, a nie do wydania zakazu - uznał sąd

5 lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił decyzję prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby prezydent Kielc się na to zdecydował, Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. Odwołanie zapowiada organizacja społeczna, która przystąpiła do sprawy po stronie miasta.

Wnosząc o uchylenie zakazu, Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być organizacja w tym samym dniu innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

13 czerwca 2019 r. do Urzędu Miasta Kielce wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 13 lipca „Marszu Równości” dla poparcia równouprawnienia osób LGBT+ . Wpłynęło również kilkanaście innych zawiadomień o zgromadzeniach w tym samym dniu.

Komendant Miejski Policji w Kielcach wskazał, że marsz  poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ budzi bardzo negatywne emocje i kontrowersje. ”Istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu przedmiotowego marszu przez grupy osób o poglądach prawicowych i konserwatywnych, w tym pseudokibiców klubów piłkarskich” - napisał.

3 lipca 2019 r. prezydent Kielc Bogdan Wenta zakazał marszu, powołując się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach (art.  14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach). Organizator odwołał się do sądu. RPO przyłączył się do tego postępowania. Decyzji prezydenta zarzucił naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach poprzez bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu innych zgromadzeń grup reprezentujących różniące się przekonania społeczno-polityczne oraz Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej są wystarczającą podstawą do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Uzasadnienie sądu

Sąd wskazał, że jak słusznie podnosili uczestnicy postępowania, konstytucyjna wolność zgromadzeń nie jest absolutna, ale jej ograniczenie powinno być traktowane jako wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego, pokojowego zgromadzania się. W orzecznictwie sądów krajowych, Trybunału Konstytucyjnego jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że ograniczenia wolności zgromadzeń nie powinny opierać się na przypuszczeniach bądź spekulacjach, a ewentualny zakaz podejmowany bez uprzedniej oceny stopnia zagrożenia.

Sąd w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, że standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być
  • interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji RP i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich próbujących udaremnić przeprowadzenie demonstracji.

Prezydent Kielc wydając zakaz przyjął, że spełniono przesłanki określone w art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, polegające na zagrożeniu życiu lub zdrowia ludzi, jak i mienia w znacznych rozmiarach. Jego zdaniem w Marszu Równości mogą wziąć udział grupy osób o przeciwstawnych poglądach i ideach , co doprowadzić może do eskalacji konfliktu i stworzenia realnego zagrożenia nie tylko dla uczestników przemarszu, ale i dla mieszkańców Kielc. Zagrożenie to potęguje okoliczność, że zgłoszono odbycie 12 zgromadzeń przez uczestników o poglądach przeciwstawnych do prezentowanych przez uczestników przemarszu.

Twierdzeń tych sąd nie podziela. W piśmiennictwie wręcz akcentuje się, że możliwość zagrożenia winna być prawdopodobna w stopniu znacznym, a nie hipotetyczna i oparta na przypuszczeniach. Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, albo mieniu w znacznych rozmiarach musi być oparta na zebranych w postępowaniu dowodach odnoszących się do skonkretyzowanych okoliczności, a nie tylko przypuszczeń, czy założeń, a następnie uzasadniona w sposób przekonywający w uzasadnieniu decyzji. Dowodem takim nie jest pismo Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach, który poinformował, że z doniesień medialnych dotyczących marszy o takim samym charakterze, które odbyły się w innych miastach Polski wynika, że zgromadzenia wyrażające poparcie dla równouprawnienia osób LGTB+ budzą wśród lokalnych społeczności bardzo negatywne emocje i kontrowersje.

Źródło potencjalnego zagrożenia życia czy zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach tkwić musi w samym zgromadzeniu, a nie w okolicznościach pochodnych, np. w planowanym działaniu jakiejś grupy osób mających na celu utrudnienie odbycia zgromadzenia publicznego.

Faktem powszechnie znanym jest, że Marsze Równości odbywają się w wielu miastach Polski, a w Warszawie mają miejsce od wielu lat. Ich uczestnicy domagają się równouprawnienia dla osób LGBT, promują idee akceptacji dla mniejszości seksualnych. Nie sposób uznać, że zagrożenie dla bezpieczeństwa tkwi w samym zgromadzeniu - z uwagi na przeciwstawność poglądów jego uczestników.

Odnosząc się do argumentu o możliwości konfrontacji z innymi zgromadzeniami, sąd uznał go za nietrafny, oparty o niewłaściwą wykładnie art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od  reakcji przeciwników zgromadzenia. Wykładnia przeciwna prowadziłaby do sytuacji, że wystarczającym dla uniemożliwienia zgromadzenia byłoby nawoływanie do przemocy wobec jego uczestników.

Orzecznictwo ETPC, sądów powszechnych jak również Trybunału Konstytucyjnego potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia pokojowego charakteru zgromadzenia i zagwarantowania ochrony jego uczestnikom, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych poglądów. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 18 stycznia 2006 r. podkreślił, że na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział, bo tylko w ten sposób można realnie gwarantować wolność zgromadzeń, bez względu na stopień kontrowersyjności (ale nie przekraczając prawnie ustalonych zakazów głoszenia określonych poglądów, np. wzywających do nienawiści rasowej, czy propagujących ideologię faszystowską) przedstawianych publicznie poglądów i opinii.

Obowiązkiem władzy publicznej jest stworzenie skutecznych przesłanek odbycia zgłoszonego zgromadzenia w sytuacji, gdy poprzez zachowania innych uczestników życia publicznego zagrożone byłoby zrealizowanie wolności zgromadzeń.

Podkreślenia wymaga, że swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminacje powinno skłonić władze publiczne do skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do wydania zakazu zgromadzenia.

Za okoliczność uzasadniającą wydanie zakazu Marszu Równości nie może być uznane to, że w tym samym czasie odbywać się będzie 46 Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce 2019. Brak jest podstaw do przyjęcia, że źródło zagrożenia tkwi w samym zgromadzeniu. Dla uczestników Festiwalu 13 lipca 2019 r. zaplanowano warsztaty m.in. w Kieleckim Centrum Kultury, które mieści się w pobliżu trasy marszu. Warsztaty te odbywać się będą wewnątrz budynku, a nie przed nim, stąd też nie sposób przyjąć, że i w tym przypadku zagrożenie jest wysoce prawdopodobne.

Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin w Kielcach podniosło, że zgoda na Marsz Równości stanowić będzie akceptację nieobyczajnego zachowania uczestników parady LGTB, publiczne promowanie  homoseksualizmu, a przez to obrażanie uczuć religijnych wielu obywateli Kielc. 

Twierdzenia te nie mają znaczenia w aspekcie wystąpienia przesłanki z art. 14 u.z.p Zakaz zgromadzeń w żadnym razie nie może wynikać z tego, że organ władzy publicznej nie akceptuje stanowiska osób biorących udział w zgromadzeniu. Zadaniem organów władzy publicznej jak i sądów nie jest analizowanie haseł, idei i treści, które nie naruszają przepisów obowiązującego prawa, a którym służyć ma zgromadzenie. Przy ocenie zachowania uczestników zgromadzenia na gruncie tego przepisu ma natomiast znaczenie cel zgromadzenia. Jak wynika  ze zgłoszenia, celem Marszu Równości jest wyrażenie poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ w Polsce, promowanie idei tolerancji i akceptacji dla mniejszości, promowanie szacunku oraz przeciwdziałanie dyskryminacji. 

Stan prawny

Jak przypomniał RPO, art. 57 Konstytucji zapewnia każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Obowiązkiem władz jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Według art. 32 Konstytucji wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Analiza RPO decyzji Prezydenta Kielc

Prezydent zastosował art. 14 pkt 2 ustawy błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Źródła zagrożeń dopatruje się głównie w kontrmanifestacjach i możliwym zachowaniu ich uczestników, a także innych osób o konserwatywnych poglądach czy pseudokibiców. Tymczasem prezydent powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników marszu. Posłużył się de facto zasadą odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy marszu nie mogą mieć wpływu.

Ponadto za potencjalne źródło zagrożeń prezydent uznał także fakt, że okazywanie poparcia dla osób LGBT+ budzi w niektórych kręgach społecznych silne emocje czy kontrowersje. Pominął jednak okoliczność, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich celem jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej.

Swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych i skłonić je do szczególnie skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do ograniczenia wolności zgromadzeń tym osobom.

Zakazu nie może również usprawiedliwiać fakt, że część społeczności lokalnej negatywnie odbiera żądania osób LGBT+ do równego traktowania. Sytuacja, w której władze publiczne pod presją osób prezentujących postawy dyskryminacyjne zakazują pokojowego zgromadzenia, jest nie do pogodzenia z obowiązkami władz do poszanowania przyrodzonej godności każdego człowieka i równego traktowania (art. 30 i art. 32 Konstytucji).

Zakaz marszu ma również uzasadniać fakt, że w tym samym czasie odbywa się  Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce oraz to, iż trasa marszu prowadzi przez ścisłe  centrum miasta, gdzie mogą przebywać goście festiwalu, mieszkańcy i turyści. Tymczasem korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców. Argumentacja prezydenta prowadziłaby do konkluzji, że sam fakt zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia jego zakazanie. Byłoby to oczywiście sprzeczne z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, by zakaz ten był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Nawet jeśli w ocenie prezydenta  istniała taka realna i uzasadniona obawa, to należało wyeliminować to w inny sposób. Prezydent nie skorzystał bowiem z możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, mającej na celu uzgodnienie zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Zakaz zgromadzenia, który powinien być działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność, nie był tym samym konieczny, lecz zastosowany z naruszeniem przepisów prawa. 

Ponadto prezydent dysponował innymi środkami, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zgromadzenia i chronić porządek publiczny. Jest to zadanie policji czy straży gminnej. Prezydent w ogóle nie odniósł się do możliwych działań policji lub straży miejskiej, które powinny zapewnić bezpieczeństwo.

Prezydent nie wyjaśnił też, z jakich powodów uznaje, że jedynym środkiem jest zakaz zgromadzenia. Nie próbował wykazać, że przepisy prawa są niewystarczające dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa podczas zgromadzenia i że poza zakazem nie miał innych możliwości działania.

- W konsekwencji decyzji Prezydenta Miasta Kielce organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - głosi konkluzja pisma procesowego RPO.

XI.613.3.2019

Kielce. Kolejny zakaz Marszu Równości - kolejne odwołanie Rzecznika do sądu

Data: 2019-07-04
  • Prezydent Kielc zakazał Marszu Równości, twierdząc że może on zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu - zgłoszono bowiem kilkanaście kontrmanifestacji
  • RPO zaskarżył do sądu decyzję Bogdana Wenty, bo narusza Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Prezydent obciążył uczestników pokojowego marszu odpowiedzialnością za potencjalne zachowania kontrmanifestantów
  • Tymczasem władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Sądu Okręgowego w Kielcach, wnosząc o uchylenie decyzji prezydenta.  

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

13 czerwca 2019 r. do Urzędu Miasta Kielce wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 13 lipca „Marszu Równości” dla poparcia równouprawnienia osób LGBT+ . Wpłynęło również 19 innych zawiadomień o zgromadzeniach w tym samym dniu.

W swej opinii Komendant Miejski Policji w Kielcach wskazał, że marsz  poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ budzi bardzo negatywne emocje i kontrowersje. ”Istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu przedmiotowego marszu przez grupy osób o poglądach prawicowych i konserwatywnych, w tym pseudokibiców klubów piłkarskich” - napisał.

3 lipca 2019 r. prezydent Kielc Bogdan Wenta zakazał marszu, powołując się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach (art.  14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach). Organizator odwołał się do sądu.

RPO przyłączył się do tego postępowania przed Sądem Okręgowym w Kielcach, wnosząc o uchylenie decyzji prezydenta. Zarzucił jej naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach poprzez bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu innych zgromadzeń grup reprezentujących różniące się przekonania społeczno-polityczne oraz Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej są wystarczającą podstawą do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Sąd okręgowy ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można odwołać się do sądu apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Stan prawny

Jak przypomniał RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 Prawa o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od zakazu. Podobnie sądy oceniły zakazy Marszów Równości, wydane 8 kwietnia 2019 r. przez prezydenta Gniezna i 5 czerwca 2019 r. przez prezydenta Rzeszowa.

Analiza decyzji Prezydenta Kielc

Prezydent zastosował art. 14 pkt 2 ustawy błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Źródła zagrożeń dopatruje się głównie w znacznej liczbie zawiadomień o kontrmanifestacjach i możliwym zachowaniu ich uczestników, a także innych osób o konserwatywnych poglądach, czy pseudokibiców. Tymczasem oceniając, czy marsz zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego zgromadzenia.

Prezydent posłużył się de facto zasadą odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy Marszu Równości nie mogą mieć wpływu.

Ponadto za potencjalne źródło zagrożeń prezydent uznał także fakt, że okazywanie poparcia dla osób LGBT+ budzi w niektórych kręgach społecznych silne emocje czy kontrowersje. Pominął jednak okoliczność, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich celem jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej. Swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych i skłonić je do szczególnie skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do ograniczenia wolności zgromadzeń tym osobom.

Zakazu nie może również usprawiedliwiać fakt, że część społeczności lokalnej negatywnie odbiera żądania osób LGBT+ do równego traktowania. Sytuacja, w której władze publiczne pod presją osób prezentujących postawy dyskryminacyjne zakazują pokojowego zgromadzenia, jest nie do pogodzenia z obowiązkami władz do poszanowania przyrodzonej godności każdego człowieka i równego traktowania (art. 30 i art. 32 Konstytucji RP).

Zakaz marszu ma również uzasadniać fakt, że w tym samym czasie odbywa się  Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce oraz to, iż trasa  marszu prowadzi przez ścisłe  centrum miasta, gdzie mogą przebywać goście festiwalu, mieszkańcy i turyści. Tymczasem korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców. Argumentacja prezydenta prowadziłaby do konkluzji, że sam fakt zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia jego zakazanie. Byłoby to oczywiście sprzeczne z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, by zakaz ten był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta Kielc istniała taka realna i uzasadniona obawa, to należało wyeliminować to w inny sposób. Prezydent nie skorzystał bowiem z możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, mającej na celu uzgodnienie zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Zakaz zgromadzenia, który powinien być działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność, nie był tym samym konieczny i został zastosowany z naruszeniem przepisów prawa. 

Ponadto prezydent dysponował też innymi środkami, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zgromadzenia i osobom postronnym, a także należycie chronić porządek publiczny. Jest to zadanie policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu swej decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do możliwych działań policji lub straży miejskiej, które powinny zapewnić bezpieczeństwo.

Prezydent nie wyjaśnił też, z jakich powodów uznaje, że jedynym środkiem jest zakaz zgromadzenia. Nie próbował nawet wykazać, że przepisy prawa są niewystarczające dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa publicznego podczas zgromadzenia i że poza zakazem faktycznie nie miał innych możliwości działania.

- W konsekwencji decyzji Prezydenta Miasta Kielce organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - głosi konkluzja pisma procesowego RPO.

XI.613.3.2019

RPO zaskarżył zakaz Marszu Równości w Rzeszowie. Sąd uchylił zakaz AKTUALIZACJA

Data: 2019-06-07
  • Wydany przez prezydenta Rzeszowa zakaz II Marszu Równości narusza Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do sądu decyzję Tadeusza Ferenca, który uzasadnił ją zagrożeniem życia lub zdrowia ludzi albo mienia - zgłoszono bowiem 29 kontrmanifestacji
  • Organizatorów i uczestników Marszu Równości obarczono zatem odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów
  • Tymczasem władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

RPO Adam Bodnar przyłączył się do odwołania organizatora marszu. Wniósł, aby Sąd Okręgowy w Rzeszowie uchylił decyzję o zakazie manifestacji. Przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję, prawo międzynarodowe oraz europejskie. 

8 czerwca 2019 r. sąd uchylił zakaz, uwzględniając m.in. argumentację Rzecznika. Prezydent Rzeszowa nie skorzystał z prawa odwołania się od tego postanowienia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołania

23 maja 2019 r. do Urzędu Miasta Rzeszowa wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 22 czerwca przemarszu 500 osób dla zwrócenia uwagi na dyskryminację osób LGBTQ (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer). Wpłynęło też 29 zawiadomień o innych zgromadzeniach w tym dniu. 12 z nich zaplanowano na trasie marszu, pozostałe - w miejscach z nim sąsiadujących.

Na wniosek władz miasta Komendant Miejski Policji ocenił, że „organizowanie w jednym miejscu i czasie imprez, w których może wziąć udział kilka - kilkanaście tysięcy osób o różnych poglądach i ideałach stanowi ryzyko zakłócenia bezpieczeństwa dla ich uczestników oraz osób postronnych”. Powołał się też na fakt, że w ub.r. uczestnicy zgromadzeń ze środowisk skrajnie prawicowych skupieni byli na trasie I Marszu Równości oraz że „doszło do zakłóceń ładu i porządku publicznego”.

5 czerwca Prezydent Rzeszowa zakazał marszu, powołując się na zapisaną w Prawie o zgromadzeniach możliwość „zagrożenia życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach”. 7 czerwca organizator odwołał się do sądu.

Sąd okręgowy ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można odwołać się do sądu apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Także 7 czerwca RPO przyłączył się do postępowania zainicjowanego tym odwołaniem. Decyzji prezydenta zarzucił naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 ustawy z 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach poprzez jego błędne zastosowanie i bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu 29 innych zgromadzeń grup społecznych reprezentujących przede wszystkim różniące się przekonania społeczno-polityczne stanowią wystarczającą podstawę do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń

Stan prawny

Jak przypomina RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żadne oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Uznał, że można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władzy publicznej wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Przesłanek wydania zakazu organizacji zgromadzeń zawartych w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach nie można interpretować rozszerzająco. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonywujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Ewentualny zakaz organizacji zgromadzenia nie powinien być podejmowany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego  zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia. Podobnie sądy oceniły zakaz Marszu Równości, wydany 8 kwietnia 2019 r. przez prezydenta Gniezna.

Analiza decyzji o zakazie marszu

Z powyższej argumentacji wynika, że prezydent Rzeszowa zastosował art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników marszu, a nie do przewidywanego zachowania uczestników zgromadzeń planowanych na ten sam dzień, o skrajnie odmiennych poglądach. Prezydent zakazał zaś wszystkich zgromadzeń,  posługując się tą samą argumentacją bez wskazania, które zarzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników.

Źródła zagrożeń prezydent dopatruje się głównie w znacznej liczbie uczestników wszystkich zgromadzeń (ma to być ok. 12 tys. osób) - podczas gdy przewidywana liczba uczestników marszu to 500 osób. To tę liczbę organ powinien był wziąć pod uwagę, dokonując oceny stopnia zagrożenia. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę uczestników kontrmanifestacji i ich potencjalne zachowanie, na które organizatorzy II Marszu Równości nie mogą mieć wpływu - głosi pismo procesowe RPO.

W świetle wykładni przepisu art. 57 Konstytucji RP oraz 14 pkt 2 Prawo o zgromadzeniach takie uzasadnienie zakazu zgromadzenia jest prawnie niedopuszczalne.

Ponadto prezydent podkreślał, że w zgromadzeniach wezmą udział osoby „mocno ze sobą antagonizujące”. W opinii policji jako źródło zagrożenia również wskazano jedynie organizację w tym samym miejscu i czasie wielu zgromadzeń grup o różnych poglądach i ideałach. W odniesieniu do marszu chodzi jednak o zwrócenie uwagi na dyskryminację osób nieheteronormatywnych, a tym samym rozpowszechnianie fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności.

Prezydent nie tylko nie uwzględnił zatem ważnego faktu, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń powinno podlegać szczególnej ochronie. Nie wziął też pod uwagę istotnego dla sprawy celu zgromadzenia, dokonując jednocześnie oceny stopnia zagrożenia na podstawie negatywnego nastawienia do tego celu przez skłonne do agresji osoby trzecie.

Taką argumentację należy uznać za chybioną. Na podstawie właściwie przeprowadzonej oceny - odnoszącej się wyłącznie do przewidywanego zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia oraz celu, którym jest przeciwdziałanie dyskryminacji - nie sposób bowiem stwierdzić, że marsz zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.

Jako powody zakazu prezydent wymienił także odbywający się w tym samym czasie Festiwal Wschód Kultury-Europejski Stadion Kultury oraz fakt, że planowana trasa zgromadzenia prowadzi przez centrum miasta, gdzie mogą przebywać mieszkańcy i turyści. Jednak korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców, a samo istnienie realnego ryzyka, że pochód doprowadzi do naruszenia porządku publicznego na skutek zdarzeń, na które organizatorzy nie mają wpływu, nie uzasadnia wystarczająco ograniczenia tej wolności.

Wobec niewskazania, jakie konkretne negatywne skutki marsz miałby wywrzeć na życiu miasta, przyjęcie argumentacji prezydenta prowadziłoby do konkluzji, że samo zaplanowanie zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia zakazanie tego zgromadzenia. Taki wniosek jest oczywiście sprzeczny z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, że zakaz był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta istniała realna i uzasadniona obawa, że będzie to zagrożone przez organizację marszu, wszystkie wskazane w uzasadnieniu decyzji okoliczności były ściśle związane z czasem i miejscem planowanego zgromadzenia, a zatem zagrożenie mogło zostać wyeliminowane przez ich zmianę. Zgodnie z Prawem o zgromadzeniach organ gminy ma kompetencję do przeprowadzenia rozprawy administracyjnej w celu uzgodnienia zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Prezydent nie skorzystał z tego prawa, rezygnując tym samym z proporcjonalnego i mniej dotkliwego środka uniknięcia potencjalnego zagrożenia.

Ponadto prezydent ma środki, przy których pomocy mógł i powinien był zapewnić bezpieczeństwo i porządek publiczny, w tym życie i zdrowie ludzi oraz mienie. Na ich straży stoi bowiem działalność policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do jakichkolwiek możliwych działań policji lub straży miejskiej, którzy powinni zabezpieczyć miejsce zgromadzenia. Nie wyjaśnił też, dlaczego uznał, że jedynym środkiem zaradczym jest zakaz marszu. Tym samym nie został spełniony również test niezbędności.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Rzeszowa organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma procesowego RPO do sądu.

Sąd uchylił zakaz

Uchylając zakaz, Sąd Okręgowy w Rzeszowie stwierdził, że ustalenia faktyczne nie pozwalają na ocenę, że uczestnicy zgromadzeń stanowią zagrożenie dla życia i  zdrowia innych osób albo mienia w znacznych rozmiarach. Okolicznością, która  wyklucza możliwość odbycia zgromadzeń nie może być fakt, że inne osoby „potencjalnie" mogą przejawić chęć zakłócenia marszu.

Mając na uwadze zaprezentowaną wykładnię art. 14 pkt 2 ustawy Prawo o  zgromadzeniach, sąd stwierdził, że w przypadku zgromadzenia organizowanego przez wnioskodawców nie wystąpiła przesłanka określona w  tym przepisie.

W ocenie sądu Prezydent Miasta Rzeszowa nie rozważył możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, nie dokonał  szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia, nie wykazał że brak jest możliwości  wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia  zgromadzeń. Powołanie się przez prezydenta jedynie na stanowisko Komendanta Miejskiego Policji  uznać należy za niewystarczające.
 
Sąd powołał się też na orzecznictwo ETPC i Trybunału Konstytucyjnego. Potwierdza ono, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek, zapewnienia pokojowego charakteru zgromadzenia i zagwarantowania ochrony jego uczestnikom, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych poglądów.
 
XI.613.2.2019

RPO wnosi o uchylenie zgody wojewody dla NSZZ „S” na zgromadzenie cykliczne 4 czerwca w Gdańsku

Data: 2019-05-27
  • RPO wniósł, by szef MSWiA uchylił zgodę Wojewody Pomorskiego na zgromadzenia cykliczne stoczniowej NSZZ "Solidarność" m.in. 4 czerwca 2019 r. na pl. Solidarności w Gdańsku 
  • Inaczej gdański samorząd nie będzie mógł tam zorganizować obchodów 30. rocznicy wyborów z 1989 r.
  • Zgromadzenia cykliczne nie mogą być wykorzystywane instrumentalnie, a uzasadnienie decyzji wojewody jest niewystarczające
  • Nie spełnia bowiem wytycznych Trybunału Konstytucyjnego, według których organizator musi wykazać, że wydarzenia, zgłaszane jako zgromadzenie cykliczne, odbywały się już z jego inicjatywy w ostatnich 3 latach

Obywatele składali liczne skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie zgody wojewody Dariusza Drelicha na cykliczne organizowanie na pl. Solidarności zgromadzeń przez Organizację Międzyzakładową NSZZ ”Solidarność” w Stoczni Gdańskiej. Według skarg zakres tej zgody ogranicza wolność zgromadzeń innych osób.

Przepisy o zgromadzeniach cyklicznych wprowadzono w grudniu 2016 r., gdy jedna grupa obywateli organizowała przemarsze upamiętniające co miesiąc katastrofę smoleńską, a inni obywatele protestowali wobec takiej formy upamiętnienia katastrofy i jej ofiar. Od tego czasu nie wolno organizować zgromadzeń w odległości mniejszej niż 100 m od zgromadzenia "cyklicznego. Nie jest też możliwe organizowanie kilku demonstracji w jednym miejscu - o ile jeden z organizatorów uzyskał decyzję wojewody, że jego zgromadzenie jest cykliczne.

Z tego przepisu skorzystał Karol Guzikiewicz, reprezentujący stoczniową „Solidarność”. 28 marca 2019 r. uzyskał on zgodę wojewody na cykliczne zgromadzenia przy Pomniku Poległych Stoczniowców przez 3 lata - 10 kwietnia, 3 maja, 4 czerwca, 14 sierpnia i 11 listopada, w godzinach 6-22.

Pokrzyżowało to plany samorządowców, którzy 4 czerwca planowali tam obchody 30. rocznicy wyborów z 1989 r. Jeszcze przed swą tragiczną śmiercią zaczął je organizować prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Aby zgromadzenia cykliczne nie były wykorzystywane instrumentalnie 

W związku ze skargami Rzecznik wszczął postępowanie wyjaśniające. Wystąpił do wojewody o dokumenty sprawy. Po ich analizie przystąpił do postępowania administracyjnego z odwołania Gminy Miasta Gdańsk od decyzji wojewody. Wniósł do MSWiA o uchylenie jego decyzji z 28 marca, której zarzucił naruszenie przepisów Prawa o zgromadzeniach.

Rzecznik ma wątpliwości, czy organizator zgromadzeń cyklicznych spełnia przesłanki art. 26a ust. 1 tej ustawy. Głosi on: "Jeżeli zgromadzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej 4 razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, a tego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich 3 lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii RP wydarzeń, organizator może zwrócić się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń".

Wprowadzenie tych przepisów wzbudziło wiele kontrowersji. W wielu opiniach podkreślano, że są one niezgodne z art. 57 Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń. Zwracał na to uwagę m.in. RPO.

Prezydent RP skierował do TK wniosek o zbadanie konstytucyjności tej noweli Prawa o zgromadzeniach. 16 marca 2017 r. Trybunał nie podzielił tych wątpliwości. Zarazem napisał w uzasadnieniu wyroku, że zgoda wojewody nie ma charakteru automatycznego. „Warunkiem uzyskania zgody na zgromadzenie cykliczne jest m.in. to, że danego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich 3 lat” - wskazał TK, podkreślając że organizator musi wykazać, iż je organizował. „Rozwiązanie to ma charakter gwarancyjny i umożliwia przyznanie określonego statusu tylko  tym zgromadzeniom, których organizatorzy i uczestnicy regularnie realizowali wolność zgromadzeń wcześniej” - uznał Trybunał.

- W świetle wyroku TK nie można uznać za wystarczające wyjaśnienie stanu faktycznego oraz uzasadnienie decyzji przedstawione przez Wojewodę Pomorskiego - uznał RPO.

W wyjaśnieniach dla Rzecznika wojewoda napisał bowiem, że w latach 2016-2018 stoczniowa „Solidarność” nie zawiadamiała o organizowaniu zgromadzeń publicznych na pl. Solidarności. „Na potrzeby postępowania przyjęto, że przepisy ustawy nie nakładają na wnioskodawcę obowiązku prowadzenia dokumentacji tych wydarzeń, a zainteresowany wyjaśnił ustnie, że wydarzenia miały miejsce w terminach podanych we wniosku w innej niż zgromadzenia publiczne formie” - głosi pismo wojewody.

W ocenie RPO takie wyjaśnienia i uzasadnienie decyzji wojewody nie spełniają wytycznych TK. Przyjęta przez niego interpretacja wymogów nałożonych na organizatora zgromadzeń cyklicznych zaprzecza funkcji gwarancyjnej uzyskania zgody opisanej przez TK.

Ponadto wojewoda uchybił wymogom Kodeksu postępowania administracyjnego. Zobowiązuje on organ administracji m.in. do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy; prowadzenia jej w sposób budzący zaufanie obywateli do władzy; kierowania się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania; zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego oraz oceny danej okoliczności na podstawie jego całokształtu.

RPO wskazał także, że zgromadzenia cykliczne na pl. Solidarności miałyby trwać we wskazanych dniach od godz. 6 rano do godz. 22. Oznacza to, że nie odbędą się tam wtedy żadne inne zgromadzenia. W efekcie inni obywatele są pozbawieni szansy na korzystanie z konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń w miejscu ważnym historycznie dla Polaków.

- Interpretacja ustawowych wymagań zgodnie z Konstytucją RP powinna przynajmniej obejmować przeprowadzenie wnikliwego postępowania wyjaśniającego, aby instytucja zgromadzenia cyklicznego nie była wykorzystywana instrumentalnie - podsumował Adam Bodnar w piśmie do ministra Joachima Brudzińskiego.

Raport RPO ws. zgromadzeń

216-stronicowy raport RPO z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018” zawiera opisy najważniejszych manifestacji z tego czasu, wystąpienia Rzecznika i odpowiedzi instytucji, stan prawny, orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz rekomendacje Rzecznika.

Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych. Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń. Raport trafił do MSWiA, policji, włodarzy miast (a także do wojewody Dariusza Drelicha).

W 2018 r. Rzecznik opowiedział się za usunięciem z polskiego prawa przepisów o zgromadzeniach cyklicznych, bo radykalnie ograniczają one konstytucyjną wolność zgromadzeń. Adam Bodnar od początku zwracał uwagę, że nowelizacja ta nie odpowiada standardom państwa demokratycznego, standardom konstytucyjnym i międzynarodowym.

Rzecznik podkreślał, że możliwość ograniczenia organizowania kilku zgromadzeń w tym samym miejscu jest wątpliwa w świetle europejskiej Konwencji Praw Człowieka i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.  ETPCz zwraca m.in. uwagę na prawo do kontrdemonstracji i przywiązuje istotną wagę do ochrony zgromadzeń, jeśli mają pokojowy charakter. Państwo ma zaś obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania najmniej restrykcyjnych środków, które co do zasady umożliwiałyby odbycie obu demonstracji.

VII.613.5.2019

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

Zakaz marszu równości w Gnieźnie – prawomocnie uchylony

Data: 2019-04-12
  • Sąd Apelacyjny w Poznaniu prawomocnie utrzymał uchylenie zakazu marszu równości 13 kwietnia 2019 r. w Gnieźnie, wydanego przez prezydenta miasta
  • Powołał się on na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • RPO wnosił o uchylenie zakazu jako niedopuszczalnego w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach 
  • Sądy dwóch instancji podzieliły tę ocenę. Obowiązkiem władz jest bowiem zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia 

11 kwietnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił decyzję prezydenta Gniezna Tomasza Budasza o zakazie marszu, którą zaskarżył organizator marszu, w czym poparł go Rzecznik Praw Obywatelskich. 12 kwietnia 2019 r. decyzję sądu okręgowego podtrzymał prawomocnie Sąd Apelacyjny w Poznaniu, do którego odwołał się Tomasz Budasz. 

Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Uzasadnienie sądu 

Sąd okręgowy uznał, że decyzje o zakazie są nieprawidłowe i zostały wydane z naruszeniem art. 14 ust. 2 Praw o zgromadzeniach, art. 57 Konstytucji oraz art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Prezydent niewątpliwie ograniczył prawo wolności zgromadzeń - głosi uzasadnienie sądu. A ograniczenia te nigdy nie powinny się opierać na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu  ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent Gniezna powinien był się odnieść wyłącznie do organizatorów i uczestników tegoż zgromadzenia, a nie do przewidywanego zachowania osób trzecich. Tymczasem zakazał wszystkich zgłoszonych zgromadzeń o różnych celach, posługując się tą samą argumentacją do każdego z nich – uznał sąd.  

W jego ocenie, zarówno organizatorzy zgromadzeń premiujących tradycyjne wartości, jak i tych, których celem była ochrona praw człowieka, zostali potraktowani według zasady odpowiedzialności zbiorowej. Takie uzasadnienie zakazu, w świetle art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, jest prawnie niedopuszczalne. Według sądu, decyzja prezydenta Gniezna prowadziła do naruszenia konstytucyjnej wolności wszystkich wnioskujących o zgromadzenia tego dnia.

Sąd podkreślił, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom uczestniczącym w zgromadzeniu, przy czym nie są istotne jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem.

Zdaniem sądu słusznie RPO zwrócił uwagę, że władze samorządowe dysponują środkami prawnymi, które mogłyby zapobiec zagrożeniom. Tymczasem prezydent wskazał jedynie, że znaczne siły policyjne zostaną 13 kwietnia skierowane do ochrony meczu piłki nożnej, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione. Nie odniósł się zaś do innych możliwości, np. zaangażowania straży miejskiej  i nie wyjaśnił, dlaczego jedynym środkiem zaradczym jest zakaz zgromadzenia.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby np. Prezydent Miasta Gniezna się na to zdecydował, to Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach.

Analiza decyzji prezydenta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma RPO do sądu.

Argumentacja prawna RPO

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.  W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego jej ograniczanie powinno być traktowane jako absolutny wyjątek.

Standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne sprowadza się do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

Sąd uchylił zakaz marszu równości w Gnieźnie. Odwołania organizatora i RPO zasadne

Data: 2019-04-11
  • Sąd uchylił zakaz marszu równości 13 kwietnia 2019 r. w Gnieźnie, wydany przez prezydenta miasta
  • Powołał się on na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • RPO wnosił o uchylenie zakazu jako niedopuszczalnego w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach 
  • Sąd podzielił tę ocenę. Wskazał, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia 
  • Nie jest przy tym istotne, jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem

11 kwietnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił decyzję prezydenta Gniezna Tomasza Budasza. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania. Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Uzasadnienie sądu 

Sąd uznał, że decyzje o zakazie są nieprawidłowe i zostały wydane z naruszeniem art. 14 ust. 2 Praw o zgromadzeniach, art. 57 Konstytucji oraz art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Prezydent niewątpliwie ograniczył prawo wolności zgromadzeń - głosi uzasadnienie sądu. A ograniczenia te nigdy nie powinny się opierać na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu  ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent Gniezna powinien był się odnieść wyłącznie do organizatorów i uczestników tegoż zgromadzenia, a nie do przewidywanego zachowania osób trzecich. Tymczasem zakazał wszystkich zgłoszonych zgromadzeń o różnych celach, posługując się tą samą argumentacją do każdego z nich – uznał sąd.  

W jego ocenie, zarówno organizatorzy zgromadzeń premiujących tradycyjne wartości, jak i tych, których celem była ochrona praw człowieka, zostali potraktowani według zasady odpowiedzialności zbiorowej. Takie uzasadnienie zakazu, w świetle art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, jest prawnie niedopuszczalne. Według sądu, decyzja prezydenta Gniezna prowadziła do naruszenia konstytucyjnej wolności wszystkich wnioskujących o zgromadzenia tego dnia.

Sąd podkreślił, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom uczestniczącym w zgromadzeniu, przy czym nie są istotne jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem.

Zdaniem sądu słusznie RPO zwrócił uwagę, że władze samorządowe dysponują środkami prawnymi, które mogłyby zapobiec zagrożeniom. Tymczasem prezydent wskazał jedynie, że znaczne siły policyjne zostaną 13 kwietnia skierowane do ochrony meczu piłki nożnej, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione. Nie odniósł się zaś do innych możliwości, np. zaangażowania straży miejskiej  i nie wyjaśnił, dlaczego jedynym środkiem zaradczym jest zakaz zgromadzenia.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby np. Prezydent Miasta Gniezna się na to zdecydował, to Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach.

Analiza decyzji prezydenta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma RPO do sądu.

Argumentacja prawna RPO

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego jej ograniczanie powinno być traktowane jako absolutny wyjątek.

Standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne sprowadza się do następujących kwestiiZ:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

Prawnicy z Olsztyna wspierali sędziów - wylegitymowała ich policja. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-04-11
  • Sędziowie i inni prawnicy z Olsztyna zrobili sobie zdjęcie pod tamtejszym sądem, gdy manifestowali wsparcie dla sędziów, wobec których trwają postępowania dyscyplinarne lub też już ich ukarano
  • Na miejscu pojawiła się policja; wiele osób stojących przed sądem wylegitymowano
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o wyjaśnienia do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie
  • Zebrani korzystali bowiem z chronionych konstytucyjnie wolności słowa oraz publicznego zgromadzania się

5 kwietnia 2019 r. pod gmachem Sądu Okręgowego w Olsztynie grupa ubranych na czarno sędziów, adwokatów i radców prawnych ustawiła się do zdjęcia, trzymając napis: "Murem za Dorotą". Chodziło o wsparcie m.in. sędzi tego sądu Doroty Lutostańskiej, która ma postępowanie dyscyplinarne za założenie koszulki z napisem "Konstytucja".  

W związku z informacjami z prasy, RPO z urzędu podjął sprawę działań policji pod sądem.

W ocenie Rzecznika zebrane osoby korzystały z konstytucyjnie chronionych wolności słowa (art. 54 Konstytucji) oraz publicznego zgromadzania się (art. 57 Konstytucji).

RPO zwrócił się do komendanta miejskiego o wyjaśnienia - zwłaszcza o poinformowanie, jakie były przyczyny interwencji wobec zgromadzonych pod sądem oraz o wskazanie podstawy prawnej podjętych czynności.

VII.613.7.2019

Zakaz marszu równości w Gnieźnie – niedopuszczalny. RPO przyłącza się do skargi organizatora

Data: 2019-04-09
  • Decyzja prezydenta Gniezna o zakazie marszu równości 13 kwietnia 2019 r. jest niedopuszczalna w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach
  • Prezydent powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • W ten sposób obarczył jego organizatorów i uczestników odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów – uznał RPO
  • A to władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Organizator marszu 9 kwietnia 2019 r. zaskarżył zakaz wydany przez prezydenta Gniezna Tomasza Budasza. Sąd ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można byłoby się odwołać do Sądu Apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach,

Analiza decyzji Prezydenta Miasta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisam RPO do sądu.

Stan prawny

Jak przypomina Rzecznik, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żadne oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Uznł, że można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władzy publicznej wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację. ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Przesłanek wydania zakazu organizacji zgromadzeń zawartych w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach nie można interpretować rozszerzająco. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonywujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Ewentualny zakaz organizacji zgromadzenia nie powinien być podejmowany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego  zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych przez nich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

KGP odpowiada na raport RPO ws. zgromadzeń. Zagłuszanie legalnych zgromadzeń to wykroczenie

Data: 2019-04-09
  • Legalne zgromadzenia mają ochronę prawną niezależnie od wyrażanych poglądów ich uczestników, dlatego ich blokowanie lub zagłuszanie spotyka się z interwencją policji - wskazuje Komendant Główny Policji
  • Wznoszenie okrzyków i używanie megafonów przez kontrmanifestantów zakłóca zgromadzenia i jest wykroczeniem
  • Nie ma przy tym znaczenia charakter tak przekazywanych treści – zakłóceniem jest bowiem samo natężenie i intensywność emitowanych dźwięków
  • Tak gen. insp. Jarosław Szymczyk odpowiedział na raport RPO „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”

Komendant główny odniósł się do opracowanego w 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich raportu nt. zgromadzeń. Zapowiedział, że zostanie on wykorzystany w doskonaleniu zawodowym, w celu kształtowania świadomości policjantów co do wieloaspektowości zagadnień i potrzeb uczestników zgromadzeń.

Raport RPO

Wolność zgromadzeń jest źrenicą wolności; tymczasem jest ona dziś w Polsce naruszana przez obecną ustawę o zgromadzeniach oraz wskutek działań władz - to główny wniosek 216-stronicowego raportu z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”. Sa w nim liczne rekomendacje, m.in. likwidacji tzw. zgromadzeń cyklicznych i umożliwienia odbywania kontrmanifestacji.  W opinii Rzecznika przywrócą one porządek prawny zgodny z Konstytucją i wiążącymi Polskę standardami międzynarodowymi.

Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych.  Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń:

  • MSWiA może zainicjować zmiany praw.
  • Policja - lepiej szkolić funkcjonariuszy;
  • Włodarze miast powinni móc odpowiednio uzasadnić ewentualne decyzje o zakazie zgromadzeń (które powinny być wyjątkiem);  wyroki sądów ws. zakazu marszów z 11 listopada 2018 r. w Warszawie czy Wrocławiu wskazują, że miasta mogą mieć problem z wykazaniem potrzeby zakazu.

Dlatego Rzecznik wysyłał tę publikację do tych, od których najbardziej zależy realizacja prawa do organizacji pokojowych zgromadzeń. Przekazał ją - z prośbą o analizę oraz uwzględnienie wniosków - m.in. Komendantowi Głównemu Policji.

Rekomendacje raportu wobec policji

  • Funkcjonariusze policji i innych służb nie powinni podejmować czynności (legitymować, stosować sankcji, wszczynać postępowań), które utrudniają bądź wręcz uniemożliwiają pokojowym manifestantom/kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń.  
  • Prawo do kontrmanifestacji potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dla jego zagwarantowania niezbędna jest zmiana Prawa o zgromadzeniach, aby wyeliminować konieczność odbywania zgromadzeń w odległości 100 m pomiędzy nimi oraz aby umożliwić kontrmanifestacje wobec zgromadzeń cyklicznych.
  • Policja zobowiązania jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji (odbywanych  w granicach prawa), niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać, aby nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach zaniedbań policji, w tym - bierności  wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.
  • Działania policji wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie można karać manifestantów za wyrażanie poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania.
  • Środki przymusu bezpośredniego zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń powinny być proporcjonalne i adekwatne. Metody zabezpieczania zgromadzenia – jak np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny być wyjątkami dla odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo. 

Odpowiedź KGP

- Celem działań policyjnych podczas zabezpieczania zgromadzeń publicznych jest nie tylko ułatwianie społeczeństwu pokojowego gromadzenia się, ale przede wszystkim niedopuszczenie do eskalacji zachowań agresywnych lub naruszających przepisy o – podkreśla gen. insp. Jarosław Szymczyk w piśmie do RPO z 26 marca 2019 r.

Jego zdaniem powoływanie się w raporcie RPO na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wskazywanie na obowiązek zapewnienia pokojowego przebiegu wszelkich legalnych manifestacji sugeruje, że nie wszyscy uczestnicy legalnych zgromadzeń podlegają w Polsce należytej ochronie, w szczególności, gdy demonstranci swoim zachowaniem mogą drażnić irytować i obrażać osoby o innych poglądach. W ocenie komendanta raport RPO interpretuje te zasady jako równoprawne wobec grup demonstrantów określanych jako „kontrmanifestanci". Sugestia ta nie odzwierciedla rzeczywistości, gdyż co do zasady działania funkcjonariuszy  ukierunkowane są na ochronę każdej legalnie manifestującej grupy, wyrażającej swoje nawet najbardziej kontrowersyjne poglądy.

Wątpliwości Jarosława Szymczyka budzi retoryka raportu RPO w kontekście orzeczenia wskazującego, że prawo do „kontrmanifestacji" nie może sięgać tak daleko, iż stanie się ograniczeniem prawa do manifestacji. - Zasada taka jest przestrzegana w działaniach policjantów zabezpieczających zgromadzenia, a stosowane środki - pomimo, że wzbudzają zastrzeżenia Rzecznika - znajdują swoje uzasadnienie w przepisach obowiązującego w Polsce prawa -  głosi pismo.

Funkcjonariusze mają świadomość, że legalne zgromadzenia pozostają pod ochroną prawną państwa (niezależnie od poglądów wyrażanych przez ich uczestników). Dlatego np. blokowanie przemarszu lub zagłuszanie manifestacji i debaty prowadzonej w przestrzeni publicznej, podlega monitorowaniu policji, a w określonych przypadkach staje się przedmiotem interwencji.

Celem funkcjonariuszy w takich przypadkach nie jest jednak reagowanie na poglądy, a wyłącznie zapewnienie zgodnego z prawem przebiegu legalnie prowadzonej manifestacji. Funkcjonariusze przeprowadzają wstępną ocenę prawnokarną zachowania konkretnej osoby, ustalają jej tożsamość, zabezpieczają materiały. Przy prowadzeniu tych działań nie jest ich rolą dokonywanie wiążących wykładni przepisów. Rozstrzygnięcie co do ewentualnego nałożenia sankcji karnych bądź uniewinnienia należy do sądu.

- Policja w pełni respektuje fakt wolności zgromadzeń, w tym prawo do pokojowego gromadzenia się ludzi w celu wolnego wyrażenia poglądów – zapewnia komendant główny. Zarazem podkreślił, że ustawodawca nie definiuje takich pojęć jak demonstracja i kontrdemonstracja, które są używane w raporcie RPO. Kodeks wykroczeń penalizuje zaś przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkadzania w organizowaniu lub przebiegu legalnego zgromadzenia.

Za utrudnianie, przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkadzania zgromadzeniu należy także uznać wznoszenie okrzyków oraz używanie megafonów i tym podobne zachowania (niezależnie od charakteru przekazywanych w ten sposób treści, gdyż to nie treść jest przedmiotem zakłócenia, a natężenie, dynamika i intensywność emitowanych dźwięków).

W przypadku wątpliwości co do prawidłowości działań policjantów, bądź podejrzeń przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy, podejmowane są odpowiednie czynności przez pion kontroli, a w razie konieczności także przez rzeczników dyscyplinarnych, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz  prokuraturę - podkreśla Komendant Główny Policji.

VII.613.1.2019

"Zgromadzenie cykliczne" 4 czerwca na placu Solidarności w Gdańsku? Po skargach obywateli RPO bada sprawę

Data: 2019-04-05
  • Gdański samorząd nie będzie mógł zorganizować obchodów 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. na pl. Solidarności przed Stocznią, bo wojewoda pomorski zarezerwował to miejsce na trzy lata dla stoczniowej "Solidarności" na tzw. zgromadzenia cykliczne
  • RPO rozpoczął postępowanie  wyjaśniające. Wystąpił do wojewody o akta postępowania w sprawie jego zgody na te zgromadzenia cykliczne

Przepisy o zgromadzeniach cyklicznych zostały wprowadzone w 2016 r., gdy jedna grupa obywateli organizowała przemarsze upamiętniające co miesiąc katastrofę smoleńską, a inni obywatele protestowali wobec takiej formy upamiętnienia katastrofy i jej ofiar. Po zmianie prawa kontrdemonstracje stały się nielegalne - nie wolno organizować zgromadzeń w odległości mniejszej niż 100 m od zgromadzenia "cyklicznego". Do tego nie jest możliwe organizowanie kilku demonstracji w jednym miejscu, o ile jeden z organizatorów uzyskał decyzję wojewody, że jego zgromadzenie jest cykliczne. Z tego powodu prezydent Andrzej Duda nie mógł 11 listopada 2018 r. w Warszawie zorganizować marszu z okazji 100-lecia niepodległości. Trasę przemarszu zarezerwowali sobie wcześniej - i to do 2020 r. - na "cykliczne zgromadzenie" organizatorzy "Marszu Niepodległości".

Teraz media poinformowały, że z tego samego przepisu skorzystał Karol Guzikiewicz, reprezentujący NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej i  uzyskał zgodę wojewody Dariusza Drelicha na cykliczne zgromadzenia publiczne przez trzy lata na pl. Solidarności w Gdańsku i w jego okolicach - 10 kwietnia, 3 maja, 4 czerwca, 14 sierpnia i 11 listopada. Pokrzyżowało to plany samorządowców, którzy 4 czerwca planowali tam obchody 30. rocznicy wyborów z 1989 r. Jeszcze przed swą tragiczną śmiercią zaczął je organizować prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło w tej sprawie już 26 skarg od osób indywidualnych. Dotyczą one zgody wojewody z 28 marca 2019 r. na cykliczne organizowanie zgromadzeń przez Organizację Międzyzakładową NSZZ Solidarność w Stoczni Gdańskiej. W odczuciu obywateli zwracających się do Rzecznika zakres udzielonej zgody wpływa na ograniczenie wolności zgromadzeń innych osób.

Dlatego Rzecznik rozpoczął  postępowanie wyjaśniające. Wystąpił do Wojewody Pomorskiego, aby w ciągu siedmiu dni przesłał kopie akt postępowania, w którym podjął swą decyzję.

Rzecznik jest w szczególności zainteresowany dokumentami świadczącymi o tym, że organizator zgromadzeń cyklicznych spełnia przesłanki art. 26a ust. 1 ustawy z 24  lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach. Głosi on: "Jeżeli zgromadzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej 4 razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, a tego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich 3 lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń, organizator może zwrócić się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń".

Do wojewody trafi też raport Rzecznika Praw Obywatelskich „Wolność  zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”, który zawiera opis spraw prowadzonych  w BRPO oraz rekomendacje Rzecznika w zakresie przestrzegania wolności zgromadzeń  publicznych. - Rzecznik wyraża nadzieję, że zawarte w nim informacje i zalecenia będą przydatne w działalności Pana Wojewody – głosi pismo do Dariusza Drelicha.

Raport RPO ws. zgromadzeń

216-stronicowy raport RPO z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018” zawiera opisy najważniejszych manifestacji z tego czasu, wystąpienia Rzecznika w tych sprawach i odpowiedzi instytucji, stan prawny, orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz rekomendacje Rzecznika.

Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych. Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń:

  • MSWiA może zainicjować zmiany prawa;
  • Policja - lepiej szkolić funkcjonariuszy;
  • włodarze miast powinni móc odpowiednio uzasadnić ewentualne decyzje o zakazie zgromadzeń (które powinny być wyjątkiem);  wyroki sądów ws. zakazu marszów z 11 listopada 2018 r. w Warszawie czy Wrocławiu wskazują, że miasta mogą mieć problem z wykazaniem potrzeby zakazu.

RPO przeciw zgromadzeniom cyklicznym

W 2018 r. Rzecznik opowiedział się za usunięciem z polskiego prawa przepisów o zgromadzeniach cyklicznych, bo radykalnie ograniczają one konstytucyjną wolność zgromadzeń (art. 57 Konstytucji). Wprowadzono je nowelizacją z 13 grudnia 2016 r. Adam Bodnar od początku zwracał uwagę, że nowelizacja ta nie odpowiada standardom państwa demokratycznego, standardom konstytucyjnym i międzynarodowym. Kwestionował przepisy o zgromadzeniach cyklicznych przewidujące pierwszeństwo ich zorganizowania przed innymi, uniemożliwienie kontrmanifestacji w tym samym miejscu i czasie oraz procedurę odwołania od decyzji wojewody o zakazie odbycia zgromadzenia.

Rzecznik podkreślał, że możliwość ograniczenia organizowania kilku zgromadzeń w tym samym miejscu jest wątpliwa w świetle europejskiej Konwencji Praw Człowieka i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPCz zwraca m.in. uwagę na prawo do kontrdemonstracji i przywiązuje istotną wagę do ochrony zgromadzeń, jeśli mają pokojowy charakter. Państwo ma zaś obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania najmniej restrykcyjnych środków, które co do zasady umożliwiałyby odbycie obu demonstracji.

VII.613.5.2019

Sąd przyznał zadośćuczynienie od państwa bezprawnie zatrzymanemu 11 listopada 2017 r.

Data: 2019-03-28
  • 4 tys. zł zadośćuczynienia za niezasadne zatrzymanie przez policję sąd przyznał uczestnikowi kontrmanifestacji przeciw Marszowi Niepodległości w 2017 r.
  • Sąd uznał, że pana Tadeusza pozbawiono wolności bez żadnej podstawy prawnej. Działania policji sąd ocenił jako naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów
  • Wbrew wymogom prawa policja nie poinformowała pana Tadeusza o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, w tym - do kontaktu z adwokatem; nie sporządziła też protokołu z zatrzymania
  • Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej wskazywał na niezasadność zatrzymania grupy, w której był pan Tadeusz

Pan Tadeusz był jednym z uczestników pokojowej pikiety w Warszawie 11 listopada 2017 r. przeciw Marszowi Niepodległości. Wraz innymi osobami należącymi do Stowarzyszenia „Obywatele RP” przebywał przy Skwerze Wisłockiego, między ulicami Smolną a Al. Jerozolimskimi.  Około godz. 14.40 wraz z innymi osobami został zatrzymany przez policję, która uznała, że  protestujący są za blisko przemarszu i wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Funkcjonariusze dokonali prewencyjnych zatrzymań pod pretekstem legitymowania. Wobec pana Tadeusza użyto siły fizycznej i chwytów z uwagi na bierny opór. Został odprowadzony do policyjnego samochodu, a następnie przewieziony do komisariatu.

Spędził tam ponad dwie godziny. Przez ten czas nie mógł opuścić budynku. Nie mógł też skontaktować się z nikim z zewnątrz. Policjanci nie przesłuchali go; nie przedstawili mu żadnych zarzutów; nie sporządzili protokołu zatrzymania, nie pouczyli o przysługujących mu prawach. Nie został nawet wylegitymowany. W końcu został wypuszczony.

Pan Tadeusz zażalił się na zatrzymanie. Zażalenie na zatrzymanie w dniu 11 listopada 2017 r. złożone zostało przez adwokata będącego obrońcą pana Tadeusza w tej sprawie. Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia uznał, że zatrzymanie było bezzasadne i nieprawidłowe, jednakże legalne. Policja przekazała sądowi, że nie sporządzono protokołu zatrzymania, gdyż nie był on osobą zatrzymaną w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. ani art. 45 § 1 k.p.o.w. Sąd uznał jednak, że czynności nosiły cechy zatrzymania w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. i że nie został on wylegitymowany w rozumieniu art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Prokuratura odmówiła śledztwa ws. tego bezzasadnego zatrzymania.

Wniosek do sądu i wyrok I instancji 

Adwokat pana Tadeusza wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o zasądzenie od Skarbu Państwa na jego rzecz kwoty 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę wynikłą z niewątpliwie niesłusznego, bezzasadnego i nieprawidłowego zatrzymania.

Prokurator wniósł o oddalenie wniosku, dowodząc że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. W związku z tym wniosek złożono po ustawowym terminie.

21 sierpnia 2018 r. sąd okręgowy zasądził panu Tadeuszowi 4 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd  nie zgodził się z prokuratorem, że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. Sama policja podawała bowiem, że wobec pana Tadeusza nie można stosować Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Sąd uznał, że skoro wnioskodawca został pozbawiony wolności, to czynności przekroczyły zakres wylegitymowania. Na miejscu nie został on wezwany do okazania dowodu osobistego, został zabrany do policyjnego samochodu i przewieziony do jednostki policji. Zatem bez żadnej podstawy prawnej został pozbawiony wolności.

- Podstawowym warunkiem legalizującym zatrzymanie jest uzasadnione przypuszczenie, że określona osoba popełniła przestępstwo - podkreślił sąd. Prawo przewiduje obowiązek natychmiastowego poinformowania zatrzymanego o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, a także obowiązek wysłuchania go – powinno to nastąpić już przy zatrzymaniu. Pouczenie o prawach powinno zaś obejmować informację o możliwości:

  • skontaktowania się z adwokatem;
  • żądania powiadomienia o zatrzymaniu osób najbliższych lub zakładu pracy;
  • wystąpienia z zażaleniem do sądu na zatrzymanie;
  • wypowiedzenia się co do przyczyn zatrzymania.

Sąd powołał się też na ustawowy wymóg sporządzenia protokołu zatrzymania, w którym powinny być m.in. podane przyczyna zatrzymania i  przestępstwo, o  jakie podejrzewa się zatrzymanego.  W tej zaś sprawie doszło do zatrzymania, które było bezzasadne i nieprawidłowe. - Przeprowadzone przez funkcjonariuszy policji czynności należy w tym zakresie uznać za stanowczo naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów – uznał sąd.

Według sądu kwota 20 tys. zł  jest zbyt wygórowana, a za adekwatną uznał 4 tys. zł. Uzasadnił to tym, że wnioskodawca, występując z transparentami w ramach działalności Obywateli RP, liczył się z możliwością zatrzymania. Ponadto za swą działalność był już kilkukrotnie zatrzymywany, zatem sam fakt zatrzymania w tej sprawie „nie mógł być dla niego aż tak wielkim i nieprzewidywalnym szokiem”.

Apelacja prokuratury i wyrok II instancji 

Apelację złożył prokurator, kwestionując wysokość przyznanego zadośćuczynienia jako nieadekwatną do cierpień, przeżyć i krzywd wnioskodawcy. Wniósł o obniżenie tej kwoty do 2 tys. zł.

Sąd Apelacyjny w Warszawie 11 lutego 2019 r. utrzymał wyrok I instancji. Podkreślił, że:

  • każdemu zapewnia się niezbywalne prawo nietykalności osobistej i wolności osobistej. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie,
  • każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia wolności,
  • o pozbawieniu wolności należy powiadomić niezwłocznie rodzinę lub osobę wskazaną przez pozbawionego wolności,
  • każdy zatrzymany powinien być niezwłocznie i w sposób zrozumiały dla niego poinformowany o przyczynach zatrzymania oraz należy umożliwić mu wypowiedzenie się co do przyczyn zatrzymania. Osoba zatrzymana ma również prawo do kontaktu z adwokatem.

Sąd podkreślił, że tych uprawnień pan Tadeusz został pozbawiony. Zwiększało  to - w porównaniu ze „zwykłym” zatrzymaniu procesowym - jego niepewność co do dalszego losu, wzmagając poczucie krzywdy. 

Działania RPO w sprawie działań policji 11 listopada 2017 r. 

Rzecznik podjął wcześniej działania ws. reakcji policji na takie zdarzenia podczas marszu, jak: wznoszenie okrzyków i niesienie transparentów, których treść mogła być  przestępstwem (np. nawoływania do waśni narodowościowych czy przestępstw), agresywne zachowania uczestników wobec osób prezentujących hasła antyfaszystowskie oraz używanie materiałów pirotechnicznych. Ponadto RPO badał działania policji wobec kontrmanifestantów, których część zatrzymano.

W ocenie RPO policjanci w szerokim zakresie naruszyli prawa i wolności obywatelskie w związku z Marszem Niepodległości w 2017 r. w stolicy. Nie reagowali bowiem na powszechne używanie materiałów pirotechnicznych podczas marszu. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób manifestujących inne poglądy niż uczestnicy marszu - różnicując swe reakcje wobec obu grup. Rzecznik wystąpił do Komendanta Głównego Policji o ustalenie osób odpowiedzialnych i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji.

KRRiT przeprowadziła wnikliwą analizę sprawy Magdaleny Ogórek i podzieliła stanowisko TVP i jej prezesa

Data: 2019-03-19
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania w sprawie materiału Wiadomości TVP, w którym ujawniono wizerunki osób demonstrujących przeciw Magdalenie Ogórek pod TVP.
  • „Osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa” – wyjaśnił przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski

RPO interweniował u przewodniczacego KRRiTV i prezesa TVP w związku z opublikowaniem w „Wiadomościach” TVP 4 lutego 2019 r. materiału o osóbach, które 2 lutego protestowały przed siedzibą TVP Info, utrudniając wyjazd dziennikarce Magdalenie Ogórek. Osoby te zostały wymienione w telewizji publicznej z imienia i nazwiska. Prawo mówi wyraźnie, w jakich okolicznościach można ujawniać czyjś wizerunek. Żadna z nich nie wystąpiła w tym przypadku - wskazywał Rzecznik

Prezes Jacek Kurski odpisał od razu, że skoro osoby te biorą udział w publicznych zgromadzeniach, to TVP ma prawo je traktować tak jak osoby publiczne. Teraz pogląd ten podzielił przewodniczący konstytucyjnego organu nadzorującego media – Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji:

- Po wnikliwym zapoznaniu się z materiałami i po przeprowadzeniu wewnętrznej wymiany opinii w tej sprawie informuję, iż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argumentację przedstawioną przez prezesa Zarządu Spółki TVP SA Jacka Kurskiego. Zgodnie z tym stanowiskiem osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej. Analogiczne motywy przywoływane są w uzasadnieniach wyroków w orzecznictwie krajowym i europejskim. Stosowne przykłady prezes TVP SA podał w swojej odpowiedzi, wskazując między innymi na wyrok z 20 marca 2006 roku Trybunału Konstytucyjnego (K 17/05), w którym sędziowie wywodzą, iż osoby powszechnie znane nie mogą być utożsamiane wyłącznie z osobami pełniącymi funkcje publiczne: Pojęcie „osoba publiczna” nie jest równoznaczne z pojęciem „osoba pełniąca funkcje publiczne” – napisał Witold Kołodziejski.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argument, iż z samej istoty udziału w demonstracjach wynika, że do publicznej dyspozycji uczestnicy pozostawiają m.in. swój wizerunek. Udzielenie wsparcia publicznemu wydarzeniu poprzez osobisty w nim udział oznacza również rezygnację z anonimowości i uczestnicy publicznego zgromadzenia powinni uwzględnić tę okoliczność przy podejmowaniu swoich decyzji.

KRRiT nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania na podstawie ustawy o radiofonii i telewizji. Nie pozostaje to w sprzeczności z możliwością dochodzenia ochrony dóbr osobistych w postępowaniu cywilnoprawnym przed sądami powszechnymi - dodał przewodniczący KRRiT.

VII.522.1.2019

Adam Bodnar: W demonstracji chodzi o to, żeby dotrzeć z przekazem, a nie o to, żeby zastraszyć. Tekst wywiadu dla Gazety Wyborczej

Data: 2019-03-01
  • Obowiązujące standardy praw człowieka muszą być przestrzegane w każdej sytuacji. Badam więc sprawę demonstracji i blokowania auta Magdaleny Ogórek pod TVP Info - mówi rzecznik praw obywatelskich red. Pawłowi Gawlikowi.

Podjął pan z urzędu sprawę protestu pod TVP Info 2 lutego. Co to oznacza w praktyce? 

– Zgodnie z pojawiającymi się w mediach informacjami mogło wówczas dojść do przekroczenia granicy pokojowego charakteru demonstracji. Moim obowiązkiem w takiej sytuacji jest poproszenie policji o informację, jakie są jej ustalenia i czy demonstracja była dobrze zabezpieczona. Wydaje mi się jednak, że w tym konkretnym przypadku policja jest wystarczająco zmotywowana przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego, by do końca wyjaśnić sprawę, tak że moją rolą jest raczej monitorowanie jej działań w tym zakresie.

Napisał pan: „Grupa osób zablokowała auto dziennikarki Magdaleny Ogórek, uniemożliwiając jej wyjazd i kierując wobec niej groźby i wyzwiska”. To zachowanie mieści się w formule pokojowego protestu?

– Można zorganizować spontaniczną, pokojową demonstrację na chodniku, ale pod warunkiem że zachowujemy przestrzeń bezpieczeństwa dla adresatów protestu. Oczywiście ten adresat powinien widzieć i słyszeć demonstrantów. Jeśli protestujący stoją metr od drogi z transparentami, wykrzykują różne hasła, robią harmider, to wszystko jest pokojowe. W momencie gdy pochodzą do samochodu, próbują go zablokować, to nie powinniśmy pytać, czy ostatecznie coś się stało, tylko czy osoba, która jest w tym samochodzie, może mieć poczucie zagrożenia.

Tu dodatkowo mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której adresatem protestu była osoba korzystająca z samochodu prywatnego i która jest dziennikarzem. Czyli należy do grupy, która powinna być szczególnie chroniona. Na to policja też powinna zwracać uwagę i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa.

Osoby sympatyzujące z protestującymi pytają, czym różni się blokowanie samochodu pani Ogórek od blokad samochodów senatorów podczas protestów przeciw zmianom w sądownictwie latem 2017 r. 

– Wówczas mieliśmy do czynienia z klasycznymi demonstracjami sit-in, czyli blokadami: osoby protestujące w zmasowany i zorganizowany sposób usadawiały się na jezdni i uniemożliwiały wyjazd z danej instytucji. Te sit-iny odbywały się w obecności dużych grup funkcjonariuszy. W efekcie żaden urzędnik ani przez moment nie mógł poczuć się zagrożony.

Te sit-iny miały też absolutnie pokojowy charakter. To była pasywna obecność, nie dochodziło do żadnego fizycznego zbliżania się do konkretnych osób, tylko łączono się w łańcuchy ciał i ograniczano czasowo możliwość wyjazdu. To raczej inna sytuacja, niż kiedy ktoś spontanicznie próbuje zablokować wyjazd konkretnego samochodu.

Adresat protestu ma go widzieć i słyszeć

Protestujący podkreślają, że nie doszło pod budynkiem telewizji do żadnego kontaktu fizycznego z dziennikarzami. 

– Ale byłby to bardzo niski standard, gdyby polegał tylko i wyłącznie na niestosowaniu przemocy fizycznej. Jeśli podejdziemy do kogoś np. na odległość 40 cm, będziemy mu patrzyli głęboko w oczy i wykrzykiwali wrogie hasła, to nadal zachowujemy się pokojowo? Zastanówmy się zawsze, jakie odczucia możemy powodować, czy wywołujemy poczucie zagrożenia.

Warto zawsze zadać sobie pytanie, jak ja bym się czuł w sytuacji takiej osoby. Wyobraźmy sobie, że ktoś sprawujący funkcję publiczną wychodzi z budynku i jego prywatny samochód jest okupowany przez zwolenników innych poglądów. Czy też mówilibyśmy, że to standard? Ale jeśli demonstranci staliby przed bramą, w pewnym oddaleniu, i wznosiliby nawet wyszydzające go hasła – absolutnie czyniłoby to różnicę. Założenie przy demonstracjach jest takie: chodzi o to, żeby dotrzeć z przekazem, a nie zastraszać.

Dlatego na przykład wypracowano standard „sight and sound”. Zgromadzenia publiczne są organizowane po to, by przekazać komunikat do określonej osoby czy grupy, więc powinny być organizowane w taki sposób, aby być w zasięgu słuchu i wzroku tych, do których przekaz jest kierowany. To dotyczy też kontrdemonstracji. Z jednej strony demonstracja i kontrdemonstracja nie powinny się przecinać, bo wtedy może dojść do przemocy, ale z drugiej strony – powinny się widzieć wzajemnie. Dlatego kiedy na Marszu Niepodległości Obywatele RP zostali odgrodzeni kurtyną i nie było ich z marszu widać, mogło dojść do naruszenia standardu.

Ten sam standard trzeba zachować w przypadku demonstracji wobec polityka, osoby pełniącej funkcję publiczną, dziennikarza. Ma usłyszeć, widzieć, ale nie ma czuć się bezpośrednio zagrożony.

Ochrona przysługuje wszystkim dziennikarzom niezależnie od ich poglądów

Podkreśla pan, że dziennikarzom przysługuje szczególna ochrona. Część protestujących pod TVP odmawia tego określenia pracownikom telewizji publicznej. Przypominają wypowiedzi prezesa TVP Jacka Kurskiego, który w „Rzeczpospolitej” wyłożył swoje credo: „Oczywiście, że telewizja publiczna jest dużo bardziej państwowa, (...) więcej informuje o działaniach rządu i władzy publicznej niż telewizje komercyjne. (...) TVP po prostu stała się przeciwwagą dla TVN i Polsatu, które prawie już nie informują o pracach państwa i rządu, tylko zajmują się metodycznym zwalczaniem obozu rządzącego. Telewizja publiczna musi to równoważyć. Dlatego wyważenie i pluralizm nie powinny być rozliczane na poziomie TVP, tylko w bilansie wszystkich wiodących mediów elektronicznych w Polsce”. 

– Musimy tu rozdzielić dwie sfery. Po pierwsze, zastanówmy się, na ile standard przedstawiony przez prezesa Jacka Kurskiego odpowiada powszechnie przyjętym w demokracji standardom mediów publicznych. Niestety, jest daleki od tych standardów. Nie można patrzeć na media w taki sposób, że subiektywnie ocenia się, kto komu służy i jaką opcję ideową reprezentuje. Trzeba przede wszystkim brać pod uwagę, na ile media publiczne – utrzymywane przez podatników – realizują wartości i zadania określone w ustawie o radiofonii i telewizji oraz w konstytucji. Czyli czy swoją misją służą wszystkim obywatelom, a nie tylko jednej opcji politycznej. U nas ten standard nie jest zachowany. Nie został chociażby wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia 2016 r., który analizował kompetencje Rady Mediów Narodowych i stwierdzał, że przy jej tworzeniu zostały pominięte kompetencje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji sprawującej bezpośrednią kontrolę nad mediami publicznymi. Tak więc już na poziomie prawnym stworzono instrumentarium mające dać wpływ na media publiczne większości politycznej. I zrealizowano to w praktyce, ponieważ prezes Jacek Kurski nie ukrywa specjalnie, że rolą mediów publicznych jest dziś służenie opcji obecnie rządzącej. To jest sprzeczne ze wszystkimi standardami, którymi kieruje się nasza konstytucja (wynika z nich cała konstrukcja KRRiT) i które wypracowano na forum Rady Europy.

To jedna sprawa. Z drugiej jednak strony przestrzegałbym przed tworzeniem podziału na dziennikarzy i pracowników mediów publicznych. Nie można pozbawiać kogoś statusu dziennikarza na podstawie prezentowanych przez niego poglądów. Jeśli dana osoba wykonuje określone funkcje dziennikarskie, czyli jest komentatorem, prowadzącym spotkania itd. – to jest ona dziennikarzem.

Bezpieczeństwo pracy dziennikarza to cała dziedzina praw człowieka. Chodzi przede wszystkim o zniwelowanie zagrożenia przemocą. W Polsce szczęśliwie nie musimy dyskutować o śmierci dziennikarzy, ale możemy już rozmawiać o groźbach pod ich adresem. Weźmy choćby przykład red. Grzegorza Rzeczkowskiego. który od pewnego czasu nie ma łatwego życia. Możemy też mówić o pogróżkach ze strony niektórych przedstawicieli władzy. Ale na Słowacji niedawno zginął dziennikarz Jan Kuciak.

Byłoby zatem niezwykle szkodliwe, gdybyśmy teraz zaczęli podważać te standardy bezpieczeństwa, zastanawiając się, komu one przysługują. Tu potrzebny jest możliwie niski próg. No bo spróbujmy na to spojrzeć też z drugiej strony. Potrafię wskazać wielu dziennikarzy, którzy wyrażają poglądy jasno wspierające określoną partię opozycyjną, nie kryją się z tym. Czy oni nie są dziennikarzami i nie powinni korzystać z ochrony? Powinni. Przekazują jakąś ważną wiedzę społeczeństwu i nie chcemy, żeby spotkała ich z tego tytułu przemoc.

Gdzie przebiegają granice prywatności polityków i demonstrantów

Podkreśla pan też, że znaczenie ma to, iż Magdalena Ogórek poruszała się prywatnym samochodem. W ostatnich latach spotykaliśmy się z protestami pod domami polityków – choćby byłych premierów Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Taka forma protestu powinna być dopuszczalna? 

– Z punktu widzenia standardów praw człowieka trudno mieć obiekcje. Mamy do czynienia z przestrzenią publiczną, czyli chodnikiem albo ulicą. Organizujemy protest. Z takimi protestami spotykamy się na całym świecie.

Z drugiej strony mamy jednak oczekiwanie, że politycy będą blisko ludzi, nie będą budowali murów ani ukrywali się za ochroną. Jak te dwie wartości w demokratycznym społeczeństwie wyważyć? Pamiętajmy, że nie chodzi tu tylko o poczucie bezpieczeństwa polityków, ale też ich rodzin, dzieci.

Wydaje mi się więc, że nic nie stałoby na przeszkodzie, gdybyśmy w naszym życiu publicznym dążyli do ustanowienia takiego standardu, że dom prywatny traktujemy jak twierdzę, która korzysta z ochrony. Tego nie można prawnie uregulować, ale powinniśmy oczekiwać od poważnych sił politycznych, że nie będą korzystać z takich form protestu. One będą się zdarzać, ale powinny pozostać absolutnie na marginesie naszego życia publicznego. A jeśli jakiś polityk będzie chciał takie protesty wspierać, to powinien się zastanowić, czy chce, aby za kilka miesięcy podobna demonstracja odbyła się pod jego domem.

Do tego dochodzi dalekosiężny skutek takich demonstracji w postaci odstraszania ludzi od polityki. Bo jeśli polityka będzie się wiązać z tak głęboką ingerencją w życie prywatne, to wiele osób może się nigdy nie zdecydować w nią wejść ze szkodą dla jakości naszego życia publicznego.

"Wiadomości" TVP podały imiona i nazwiska osób protestujących. Posłanka PiS Joanna Lichocka, która zasiada w Radzie Mediów Narodowych, oceniła, że „jeżeli ktoś bierze udział w demonstracjach o charakterze publicznym, wówczas jego wizerunek i nazwisko mogą zostać ujawnione”. Co pan na to? 

– Na gruncie art. 24 Kodeksu cywilnego to, co powszechnie postrzegane jest za naruszenie prawa do wizerunku jako dobra osobistego, jest najczęściej także naruszeniem innych dóbr osobistych – prawa do prywatności czy dobrego imienia. Jeżeli opublikowane zdjęcie czy materiał wideo przedstawiają daną osobę w określonej sytuacji życiowej, w której nie chce ona zostać publicznie pokazywana, to mamy do czynienia z naruszeniem prawa do prywatności. Jeżeli dodatkowo sytuacja ta będzie kompromitująca i nieprawdziwa, można również mówić o naruszeniu prawa do dobrego imienia.

Do okoliczności wyłączających bezprawność rozpowszechniania wizerunku na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych zaliczyć należy m.in.: otrzymanie umówionej zapłaty przez osobę przedstawioną na wizerunku, zgodę prokuratora lub sądu na ujawnienie wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze czy sądowe, zgodę sądu na fotografowanie czy utrwalanie obrazu i dźwięku z przebiegu rozprawy, opublikowanie wizerunku w liście gończym. Zgody nie wymaga również rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek powstał w związku z wykonywaniem przez nią czynności służbowych, a także rozpowszechnianie wizerunku stanowiącego jedynie szczegół całości.

Żadna z powyższych okoliczności nie miała miejsca w przypadku publikacji wizerunku osób protestujących przed siedzibą TVP Info. W szczególności zaś nie można uznać, iż wskazane osoby, których wizerunek opublikowany został w „Wiadomościach”, stanowiły jedynie szczegół całości (zgromadzenia).

Zdjęcia rozerwanych płodów – tak, ale w obrębie demonstracji antyaborcyjnej

Podkreśla pan, że w obrębie demonstracji pokojowej jest miejsce nawet na hasła, które mogą obrażać adresatów. Przeciwnicy aborcji oceniają jednak, że w Polsce ich wolność wypowiedzi jest ograniczana przez uniemożliwianie im pokazywania w przestrzeni publicznej zdjęć uszkodzonych płodów na antyaborcyjnych plakatach. 

– Znów rozróżnijmy dwie kwestie. Po pierwsze – każda demonstracja ma prawo używać haseł, które mogą niepokoić, prowokować, być kontrowersyjne. Do momentu, gdy hasła są objęte przepisami dotyczącymi mowy nienawiści, gdy wyrażane są poglądy sprzeczne z ideą demokracji, pluralizmem, de facto zmierzające do zniszczenia demokracji jako takiej. Wyrażanie mocnych, może nawet czasami brutalnych dla adresatów poglądów, na przykład na temat tego, co sądzimy o aborcji, jest dopuszczalne. Osoby pro-life mają prawo tak samo zabierać głos, jak prawo ma do tego Robert Biedroń, który chce liberalizacji dostępu do aborcji.

Jednak druga kwestia to środki ekspresji. Jeśli wspomniane billboardy pojawiłyby się w obrębie demonstracji, to moim zdaniem musielibyśmy wtedy szukać dla nich ochrony. Bo demonstracja ma to do siebie, że korzysta z różnych gadżetów, eksponatów, masek, stylistyki. Ale jeśli tworzy się instalacje – billboardy czy oklejone samochody – to reguluje to kodeks wykroczeń: artykuł 51 § 1 mówiący o wywoływaniu zgorszenia w miejscu publicznym lub art. 141 mówiący o eksponowaniu w miejscu publicznym treści nieprzyzwoitych.

Standard praw człowieka mówi, że można takie obrazy eksponować przed przygotowaną publicznością. To trochę jak w muzeach czy galeriach, gdzie też możemy się spotkać z pracami związanymi z wykorzystaniem ciała czy pokazującymi ofiary wojny, ale wcześniej, przed wejściem do takiej sali, jest ostrzeżenie. Tak samo na stronach internetowych mamy ostrzeżenie przed wyświetlaniem pewnych filmów. Musimy zakładać, że uczestnikami życia publicznego są nie tylko dorośli, świadomi obywatele, ale mogą być nimi też dzieci albo osoby o szczególnej wrażliwości. Przestrzeń publiczna powinna być więc wolna od ekspresji, która może je narażać na zbędny stres. Dlatego sądy ten przepis stosują i czasami ograniczają tego typu wyjątkowo drastyczne wystawy antyaborcyjne.

 

(wywiad opublikowany za zgodą Wydawcy)

Skoro demonstrowali, to ich prywatność nie podlega ochronie: stanowisko TVP w sprawie "Wiadomości" z 4 lutego

Data: 2019-02-15
  • Zdaniem TVP osoby, które regularnie uczestniczą w demonstracjach, są osobami publicznymi
  • TVP ma zatem prawo pokazywać ich wizerunek w taki sposób, jak zrobiły to „Wiadomości” 4 lutego

Prezes Jacek Kurski odpisał  Rzecznikowi Praw Obywatelskich na wystąpienie z 5 lutego 2019 r. w sprawie materiału „.Wiadomości” TVP z 4 lutego. Opublikowano  w nim wizerunki oraz dane osobowe demonstrantów, którzy 2 lutego protestowali przed siedzibą TVP Info przeciwko nierzetelności programów telewizji państwowej, utrudniając wyjazd pracowniczki TVP Magdalenie Ogórek.

Argumenty RPO: ludzi chroni prawo

Rzecznik wskazywał, że prawo mówi wyraźnie, kiedy można ujawniać czyjś wizerunek.  Może to nastąpić (tzw. okoliczności wyłączające bezprawność rozpowszechniania wizerunku na gruncie ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych) kiedy:

  • osoba na wizerunku otrzymała za publikację umówioną zapłatę (art. 81 ust. 1 zd. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych),
  • prokurator lub sąd wydał zgodę  na ujawnienie wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze czy sądowe (art. 13 ust. 3 ustawy Prawo prasowe),
  • sąd wydał zgodę na fotografowanie, czy utrwalanie obrazu i dźwięku z przebiegu rozprawy (art. 357 § 1 Kodeksu postępowania karnego),
  • wizerunek jest publikowany w liście gończym (art. 279 § 1 i art. 280 Kodeksu postępowania karnego),
  • osoba na wizerunku jest powszechnie znana a jej wizerunek powstał w związku z wykonywaniem przez nią czynności służbowych (art. 81 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych),
  • wizerunek osób stanowi jedynie szczegół całości (zgromadzenia, krajobrazu, publicznej imprezy, itp.).

W ocenie Rzecznika żadna z tych okoliczności nie wystąpiła w przypadku osób protestujących pod TVP.

RPO prosił także Krajową Radę Radiofonii i Telewizji o interwencję w tej sprawie.

Odpowiedź prezesa TVP: demonstranci nie wnieśli o ochronę prawa

W odpowiedzi RPO z 12 lutego Jacek Kurski napisał, że władze TVP znanalizowały materiał „Wiadomości” o „brutalnym ataku zorganizowanej grupy osób na Magdalenę Ogórek” 

- Osoby te w żaden sposób nie wnosiły do ekipy dziennikarskiej TVP, która zbierała i przygotowywała materiał, o zakazie ich publikacji ich wizerunku, ostentacyjnie przechadzając się przed kamerami TVP oraz udzielając wypowiedzi dziennikarzom Telewizji Polskiej na temat ataku na panią M. Ogórek, a niektóre z osób wręcz szczyciły się swoim zachowaniem – napisał Jacek Kurski. Dodał, że osoby te rejestrowały przebieg zdarzenia  kamerami i telefonami, a  powstałe materiały publikowały m.in. na portalu społecznościowym.

Jacek Kurski podkreślił, że „czynna napaść na dziennikarkę TVP S.A.” była wydarzeniem bez precedensu. Spotkała się z potępieniem ze strony dziennikarzy i polityków  reprezentujących różne poglądy, w tym np.  Dominiki Wielowiejskiej, Sławomira Neumanna, Adama Pieczyńskiego, Wojciecha Czuchnowskiego, Seweryna Blumsztajna.

Ustawa o prawie autorskim zawiera wyjątki od zasady ochrony wizerunku, do których zalicza prawo do rozpowszechniania wizerunku osób powszechnie znanych, jeżeli wizerunek wykorzystano w związku z pełnieniem przez nich funkcji  społecznych, zawodowych, politycznych etc. - Powstaje oczywiście pytanie jak zdefiniować pojęcie osób powszechnie znanych oraz co jest równie ważne osób budzących powszechne zainteresowanie – napisał prezes TVP.

Powołując się na przedstawicieli doktryny, wskazał że do takich osób zaliczani mogą być ci, którzy świadomie wybrali życie na oczach publiczności.  W doktrynie  istnieje również pojęcie osób budzących usprawiedliwione zainteresowanie, które służy wyodrębnieniu tych informacji, które opinia publiczna powinna poznać ponieważ służy to dobru ogółu. Prawo do ochrony wizerunku nie jest więc prawem nieograniczonym.

W ocenie Jacka Kurskiego pokazane w wyemitowanym materiale osoby uczestniczyły w wielu manifestacjach  i demonstracjach. Niektóre z nich są koordynatorami tego rodzaju działań, inne pełnią bądź do niedawna pełniły funkcje polityczne. - Prowadzą zatem działalność publiczną, czyli de facto zgadzają się na ograniczenie własnego prawa do prywatności - ocenił. A jako osoby o takim statusie podlegają zarówno krytyce prasowej, zwłaszcza w sytuacji, w której dopuszczają się naruszenia prawa.

Według prezesa TVP osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach i kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej. Jak głosi orzecznictwo, każda osoba podejmująca działalność publiczną powinna być świadoma, że jej życie, czyny oraz poglądy będą poddawane ocenie i weryfikacji, ponieważ społeczeństwo ma prawo do pełnej informacji o wszystkich przejawach życia publicznego (Wyrok Sądu Najwyższego z 11 maja 2007 roku, sygn. akt: I CSK 47/07).

Podobne stanowisko zaprezentował Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdzając, że osoby podejmujące działalność publiczną muszą się w znacznie większym stopniu niż osoby prywatne liczyć się z tym, że ramy (...) dostępnej krytyki są szersze, ich zachowania będą oceniane i komentowane. (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 września 2006 roku, sygn. akt I ACa 385/06).

Krytyka prasowa jest jednym z przejawów realizowania w praktyce zasady wolności słowa – podkreślił Jacek Kurski. Może zawierać ujemne oceny działalności publicznej, czym służy realizacji zadań prasy określonych w art. 1 ustawy z  26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe, czyli w tym wypadku prawa do kontroli i krytyki społecznej.

Prezes TVP przypomniał, że wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzał, że swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki (...) Nie może obejmować tyłko poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe łub obojętne, ale i takie które (...) oburzają lub wprowadzają niepokój (...) w jakiejś grupie społeczeństwa (Wyrok ETPC w sprawie Handyside v. Wielka Brytania z 7 grudnia 1976 r).

Wolność zgromadzeń. RPO pisze do MSWiA, policji i prezydentów miast, by zanalizowali jego raport

Data: 2019-02-06
  • Władze mają zapewnić obywatelom prawo do zgromadzeń publicznych. Zakaz powinien być czymś wyjątkowym 
  • Policja ma chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji oraz kontrmanifestacji. Ma też dbać, by nie dochodziło do aktów przemocy
  • Demonstranci powinni szanować prawa i wolności innych osób, porządek publiczny oraz unikać mowy nienawiści i prowokowania przemocy
  • Takie m.in. rekomendacje zawiera raport RPO o stanie przestrzegania wolności zgromadzeń. Publikacja trafiła do MSWiA, policji, prezydentów miast

216-stronicowy raport z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018” zawiera opisy najważniejszych manifestacji z tego czasu, wystąpienia RPO w tych sprawach i odpowiedzi instytucji, stan prawny, orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz rekomendacje Rzecznika. Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych.  

Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń:

  • MSWiA może zainicjować zmiany prawa;
  • Policja - lepiej szkolić funkcjonariuszy;
  • Włodarze miast powinni móc odpowiednio uzasadnić ewentualne decyzje o zakazie zgromadzeń (które powinny być wyjątkiem);  wyroki sądów ws. zakazu marszów z 11 listopada 2018 r. w Warszawie czy Wrocławiu wskazują, że miasta mogą mieć problem z wykazaniem potrzeby zakazu.

Wszyscy uczymy się nowego prawa o zgromadzeniach, ale raport jest wskazówką, jak unikać błędów popełnionych przez innych. 

Obywatele mogą zapoznać się z raportem w wersji elektronicznej na stronie RPO (raport też był przedmiotem debaty w czasie II Kongresu Praw Obywatelskich). Raport w formie książkowej miał mały nakład z powodu ograniczeń budżetowych Biura RPO.

Rzecznik wysyła tę publikację do tych, od których najbardziej zależy realizacja prawa do organizacji pokojowych zgromadzeń.

Adam Bodnar przekazał go ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Joachimowi Brudzińskiemu  - z prośbą o analizę oraz uwzględnienie wniosków. Analogiczny wniosek skierował  do komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka. Z podobną prośbą RPO wystąpił też do prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Prezesa Związku Miast Polskich Zygmunta Frankiewicza Rzecznik poprosił zaś o udostępnienie raportu włodarzom polskich miast.

Najważniejsze rekomendacje RPO

  • Interpretacja przepisów powinna uwzględnić istotę wolności zgromadzeń, wynikającą z Konstytucji RP i aktów prawa międzynarodowego. Policja, administracja państwowa i samorządowa powinny  przy stosowaniu Prawa  o zgromadzeniach, Kodeksu wykroczeń, czy innych aktów, przyjmować taką wykładnię, która zapewni możliwość nieskrępowanego korzystania z wolności zgromadzeń.
  • Władze publiczne powinny przestrzegać wypracowanych przez Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka standardów konstytucyjnych i europejskich w zakresie wolności zgromadzeń publicznych. Rolą państwa ma być zapewnienie warunków do realizacji tej wolności, a ewentualna interwencja władzy publicznej powinna zawsze być wyjątkiem.
  • Niezbędne są zmiany w Prawie o zgromadzeniach, które przywrócą przepisy sprzed nowelizacji z 2016 r. Nowelizacja ta znacznie ograniczyła wolność zgromadzeń publicznych (m.in. przez wprowadzenie tzw. zgromadzeń cyklicznych). Rzecznik poparł odpowiednią inicjatywę ustawodawczą senackiej Komisji Ustawodawczej.
  • Z ochrony konstytucyjnej i międzynarodowej korzystają jedynie pokojowe manifestacje. Dlatego też uczestnicy wszystkich manifestacji powinni zachowywać się w sposób szanujący prawa i wolności innych osób, porządek publiczny, unikać mowy nienawiści oraz ograniczać zachowania i gesty, które mogą prowokować przemoc. Należy dbać o kulturę zgromadzeń. Samo prawo, nawet najbardziej precyzyjne, nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy mu dobra wola oraz poszanowanie godności drugiego człowieka.
  • Podstawowym obowiązkiem organów władzy jest umożliwienie odbycia zgromadzenia, a następnie zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też wydanie decyzji przez organ gminy – o zakazie odbycia zgromadzenia – powinno następować w wyjątkowych przypadkach i na podstawie realnych zagrożeń. Decyzja nie może być oparta jedynie na przypuszczeniach o niepokojowych zamiarach uczestników zgromadzeń.
  • Niedopuszczalne są działania władz publicznych, które utrudniają przeprowadzenie zgromadzenia poprzez zakazanie jego odbycia na innej podstawie niż Prawo o zgromadzeniach.  Nie można ich zatem zakazywać np. decyzją o zakazie ruchu w danym miejscu, bo to wypacza wolność zgromadzeń publicznych.
  • Funkcjonariusze policji i innych służb nie powinni podejmować czynności (legitymować, stosować sankcji, wszczynać postępowań), które utrudniają bądź wręcz uniemożliwiają pokojowym manifestantom/kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń.  W ocenie Rzecznika policja i inne służby (np. Straż Leśna) powinny wycofać wnioski o ukaranie oraz akty oskarżenia w uczestników zgromadzeń, przy których organy państwa naruszały powyższe zasady.
  • Prawo do kontrmanifestacji potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dla jego zagwarantowania niezbędna jest zmiana Prawa o zgromadzeniach, aby wyeliminować konieczność odbywania zgromadzeń w odległości 100 m pomiędzy nimi oraz aby umożliwić kontrmanifestacje wobec zgromadzeń cyklicznych.
  • Policja zobowiązania jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji (odbywanych  w granicach prawa), niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać, aby nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach zaniedbań policji, w tym - bierności  wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.
  • Działania policji wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie można karać manifestantów za wyrażanie poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania.
  • Środki przymusu bezpośredniego zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń powinny być proporcjonalne i adekwatne. Metody zabezpieczania zgromadzenia – jak np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny być wyjątkami dla odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo. 

VII.613.1.2019

Rzecznik pyta policję o incydent pod gmachem TVP

Data: 2019-02-05
  • RPO pyta policję o przebieg incydentu pod gmachem TVP, gdy grupa osób zablokowała samochód Magdaleny Ogórek, kierując wobec nie groźby i wyzwiska
  • Rzecznik prosi też o informacje o interwencji policjantów wobec tych osób, w tym - ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności

W piśmie do komendanta stołecznego policji nadinsp. Paweła Dobrodzieja Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował o podjęciu z urzędu sprawy zdarzenia pod siedzibą TVP 2 lutego 2019 r. Grupa osób zablokowała wtedy auto dziennikarki Magdaleny Ogórek, uniemożliwiając jej wyjazd i kierując wobec niej groźby i wyzwiska.

W związku z tym Rzecznik poprosił stołeczną policję o udzielenie informacji o ustalonym przebiegu tego zdarzenia oraz interwencji funkcjonariuszy wobec osób blokujących auto Magdaleny Ogórek, w szczególności ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności.

II.519.114.2019

Interwencja ws zakłócenia zgromadzenia w Krakowie przez hajlujących mężczyzn

Data: 2019-01-08

W Krakowie 6 stycznia  przebrani za osoby duchowne członkowie organizacji „Dość milczenia” protestowali w Krakowie przeciwko pedofilii w Kościele. W pewnym momencie podeszli do demonstrujących mężczyźni, którzy zaczęli niszczyć transparenty i hajlować. Mężczyźni mogą odpowiedzieć za propagowanie faszyzmu, a także zakłócenie zgromadzenia i zniszczenie mienia.

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach na podstawie informacji programu „Interwencja” w Polsat News wszczęło postępowanie wyjaśniające, przedmiot którego stanowi zdarzenie w postaci zakłócenia zgromadzenia, które odbyło się w Krakowie w dniu 6 stycznia 2019 r. i zniszczenia mienia na szkodę organizacji „Dość milczenia” oraz propagowania ustroju faszystowskiego przez osoby, które zakłóciły ww. zgromadzenie.

BPK.519.2.2019

RPO ponownie upomina się o status funkcjonariuszy publicznych dla strażników leśnych

Data: 2019-01-03
  • Należy zrównać ochronę prawną strażnika leśnego z jego odpowiedzialnością karną za przestępstwa popełnione podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych
  • RPO konsekwentnie stoi na stanowisku, że strażnicy leśni powinni mieć status funkcjonariuszy publicznych
  • Tylko tacy funkcjonariusze mogą bowiem odpowiadać za nadużycie uprawnień -  strażnicy leśni nimi nie są, choć korzystają z przysługującej im ochrony prawnej
  • Dlatego strażnicy leśni nie są ścigani za przekroczenie obowiązków, np. poprzez nieuprawnione używanie siły wobec protestujących przeciw wycince Puszczy Białowieskiej

Adam Bodnar ponownie wystąpił do Ministerstwa Sprawiedliwości o rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

Argumenty RPO za statusem funkcjonariusza publicznego dla strażnika leśnego

Śledztwa wobec strażników leśnych za nieuprawnione używanie siły wobec protestujących przeciw wycince są umarzane – wskazywał Adam Bodnar w wystąpieniu z 10 sierpnia 2018 r. do MS. Za nadużycie uprawnień (art. 231 § 1 Kodeksu karnego) mogą odpowiadać tylko funkcjonariusze publiczni, którymi strażnicy leśni nie są.

W umorzeniach spraw policja wskazywała, że definicja funkcjonariusza publicznego z art. 115 § 13 k.k. nie wymienia pracowników Służby Leśnej. A skoro strażnik leśny nie jest funkcjonariuszem publicznym, to nie można mu postawić zarzutu z art. 231 § 1 k.k.

Według ustawy o lasach pracownicy Służby Leśnej korzystają z ochrony prawnej, przewidzianej w prawie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Ogranicza się ona jednak tylko do wykonywania przez strażnika leśnego czynności służbowych. Jest zatem węższa niż ochrona prawna funkcjonariusza publicznego, który podlega jej nie tylko podczas wykonywania czynności służbowych, ale także wówczas, gdy dany czyn (znieważenie, naruszenie nietykalności, czynną napaść) popełniono wobec niego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.

Działania strażników leśnych głęboko wkraczają w sferę praw i wolności obywatelskich. Rodzi to konieczność zrównania ochrony funkcjonariusza publicznego z jego odpowiedzialnością karną za przestępstwa popełnione podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. - Brak korelacji między tymi dwoma elementami prowadzi do sytuacji, w której obywatel jest surowo represjonowany za czyny skierowane przeciwko funkcjonariuszowi publicznemu, nie posiada natomiast analogicznej ochrony w razie popełnienia przestępstwa na jego szkodę przez tego funkcjonariusza publicznego, co w konsekwencji prowadzi do sytuacji obrażającej poczucie słuszności i sprawiedliwości – podkreślał Adam Bodnar. 

Odpowiedź MS

Ministerstwo uznało postulat Rzecznika za nieuzasadniony. W piśmie RPO nie został zakwestionowany status prawnokarny strażnika leśnego - odpowiedział  4 października 2018 r. wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Przypomniał, że według poprzednio obowiązującego Kodeksu karnego z 1969 r. strażnik leśny miał status funkcjonariusza publicznego. Przepis ten nie został powtórzony w obecnym kodeksie. - Ustawodawca już w przeszłości uznał, że regulację tę należy usunąć z porządku prawnego. Pismo RPO nie odnosi się do motywacji, która stała za tą decyzją - podkreślił wiceminister.

Przypomniał, że odpowiedzialność karną z art. 231 k.k. ponoszą zaś wyłącznie osoby wskazane w art. 115 § 13 k.k.. a więc wykonujące zawody szczególnego zaufania publicznego. - Rozciąganie tej odpowiedzialności na wszystkich, którym w związku z czynnościami zawodowymi przysługuje ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych, nie wydaje się ani racjonalne, ani uzasadnione potrzebami polityki karnej – głosi pismo.

Marcin Warchoł wskazał, że biorąc pod uwagę, jak niedookreślone i szerokie są znamiona czynów zabronionych stypizowanych w art. 231 k.k., nie jest celowe stosowanie tej regulacji do nauczycieli, radnych, adwokatów lub lekarzy - taki zaś w praktyce byłby skutek wprowadzenia w życie postulatu RPO. - Skądinąd jest nieco zaskakujące, że organ ochrony praw człowieka występuje w swym piśmie z żądaniem tak szerokiej penalizacji życia publicznego – dodał wiceminister.

Ponowne wystąpienie RPO

- Celem mojego poprzedniego wystąpienia było zwrócenie uwagi na niekonsekwencję ustawodawcy, który z jednej strony wyposażył strażników leśnych w szerokie uprawnienia, a z drugiej zaś zaniechał nadania im statusu funkcjonariusza publicznego – napisał Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry z 14 grudnia 2018 r.

W konsekwencji, strażnicy leśni mogą legitymować, nakładać mandaty, zatrzymywać i dokonywać kontroli środków transportu na obszarach leśnych oraz w ich bezpośrednim sąsiedztwie, przeszukiwać pomieszczenia, ujmować sprawcę na gorącym uczynku, prowadzić pościg, prowadzić dochodzenia, nosić broń, kajdanki, pałkę służbową, paralizator, a nie ponoszą odpowiedzialności karnej za przekroczenie uprawnień czy niedopełnienie  obowiązków - tak jak policjanci, strażnicy miejscy, funkcjonariusze ABW itp.

- Celem mojego wystąpienia nie było „Rozciągnięcie tej odpowiedzialności in extenso na wszystkich, którym w związku z czynnościami zawodowymi przysługuje ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych”, w tym jak wskazuje pan minister w swoim piśmie: nauczycieli, radnych, adwokatów lub lekarzy, lecz objęcie nią strażnika leśnego, który posiada uprawnienia władcze i zakres działań podobny do policjanta i strażnika gminnego – podkreślił Adam Bodnar.

Z odpowiedzi Marcina Warchoła wynika, że nie dostrzega on możliwości powrotu do regulacji z Kodeksu karnego z 1969 r. Nie odniósł się jednak do kwestii poszerzenia obowiązującego katalogu funkcjonariuszy publicznych (art. 115 § 13 k.k.) o strażnika leśnego.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o  odniesienie się do powyższych uwag oraz o rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Polska w sprawie wycinki Puszczy uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. RPO podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka drzew w Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i  powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

II.570.1.2018

Sesja 39 Warsztat: Obywatel i policja (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Policjanci w praktyce nie zawsze stosują się do przepisów. W takich sytuacjach zawsze należy składać zażalenie w ciągu 7 dni od interwencji.
  • Warto jest mieć na uwadze to, że funkcjonariusz jest człowiekiem, z którym trzeba komunikować się w taki sposób, by zapewnić bezpieczeństwo obu stronom.

W warsztacie wzięli udział głównie aktywiści i aktywiści, którzy w ramach swoich działań organizują lud uczestniczą w zgromadzeniach publicznych oraz kontrmanifestacjach.

Paneliści:

  • Mec. Piotr Wymysłowski
  • Mec. Paweł Murawski

W trakcie sesji przedstawione zostały prawa obywateli, szczególnie w kontekście wolności zgromadzeń, w kontaktach z Policją, a także obowiązki policjantów i policjantek w takich sytuacjach.

Paneliści podkreślali wielokrotnie, że standard, który obowiązuje w przepisach i orzecznictwie międzynarodowym, w praktyce bardzo często nie jest stosowany. Jednakże, sądy coraz częściej orzekają na korzyść obywateli, chroniąc tym samym ich prawa.

Podczas warsztatu omówione zostały konkretne sytuacje, które mogą zdarzyć się podczas demonstracji pokazując jak w praktyce powinno wyglądać działanie zarówno policjant jak i uczestnika.

Co mówi prawo, a jak wygląda praktyka?

Prawo do zgromadzeń jest zagwarantowane w konstytucji w art. 57. Ale nie jest to prawo absolutne, może zostać ograniczone. Ustawa o zgromadzeniach ogranicza właśnie w pewnym stopniu nasze prawa.

Załóżmy że

Załóżmy, że jest sobota, jest zima, wyobraźmy sobie tego policjanta, który o 16 chciałby już pójść do domu. Jest spocony lub zziębnięty, jego przełożony wysyła go bez zapowiedzi na zgromadzenie. Nie do końca wie, co się dzieje, być może zgadza się z którąś ze stron. Przybywa na miejsce i widzimy zadymę, jest sam, widzi, że komuś zagraża bezpieczeństwo. Musi podjąć  decyzję czy legitymować, czy zastosować siłę. O błąd w takiej sytuacji łatwo.

Podczas zgromadzeń sytuacja jest zawsze dynamiczna. Ocena post factum jest bardzo prosta, widzimy dokładnie, co się stało np. na nagraniach. Czy interwencja jest dobra czy zła, czy zachowanie było adekwatne jest możliwe do oceny po czasie.

Dlatego: Niezależnie od sytuacji musimy pamiętać, że komunikacja z funkcjonariuszem jest kluczowa dla naszego i funkcjonariusza bezpieczeństwa. Policjant ma działać zgodnie z zasadami prawa. Nie usprawiedliwiamy działań, które przekraczają prawo. Zależy nam tylko na tym by mieli to państwo na uwadze.

Środki przymusu bezpośredniego

Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego zawiera zamknięty katalog środków, których policjant może użyć. One są różne (np. pies służbowy, koń), ale tylko te mogą zostać zastosowane.

Ta ustawa jest bardzo restrykcyjna w stosunku do Policji.

Dwie zasady przy stosowaniu tych środków:

  • muszą być adekwatne (trzeba wyczerpać całą drogę innych środków, które mogą doprowadzić do oczekiwanego celu np. wylegitymowania);
  • muszą prowadzić do minimalnej szkody.

Policjanci często przekraczają swoje uprawnienia. Czasem w sposób przekraczający nasze wyobrażenia. Niestety jest to fakt.

Są to policjanci wyszkoleni, którzy mają przygotowanie psychologiczne. Ale w sytuacji konfrontacyjnej z policją musimy liczyć się z tym, że nie wszyscy będą wystarczająco wyszkoleni.

Utrwalanie wizerunku na kamerach policyjnych jest bardzo złą praktyką, która była regularnie kwestionowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich czy organizacje pozarządowe, np. Fundację Helsińską. Była to praktyka szczególnie widoczna w stosunku do kibiców do 2015. Niestety ciągle jest stosowana, teraz także w innych sytuacjach.

Co policjant musi zrobić podczas interwencji?

1.– przedstawić się

Podstawowy obowiązek policjanta: przedstawić się, podać stopień służbowy, podać podstawę prawną i faktyczną interwencji.  

Co więcej, policjanci którzy przystępują do czynności służbowych muszą podać stopień imię i nazwisko w taki sposób by można to było zapisać.

Głos z sali: Owszem podają, ale w praktyce mamroczą.

Sędziowie zwracają szczególną uwagę na ten drugi fragment – gdy policjant nie pozwolił na zapisanie danych tak, by można było odtworzyć, takie interwencje są uznane za nielegalne.

Głos z sali: Ale jak to wykazać?

Każda czynność, którą robi funkcjonariusz, trzeba nagrywać. To jest moje zalecenie dla wszystkich moich klientów.

Żądanie okazania legitymacji służbowej jest uzasadnione, tylko gdy funkcjonariusz nie jest umundurowany! Umundurowany musi podać jednie imię i nazwisko oraz numer służbowy.

2 - Policjant musi podać także podstawę prawną

Mec. Piotr Wymysłowski: Podstawa działania funkcjonariuszy jest Art. 15 ustawy o Policji. Ale to jedynie podstawa prawna tego, że funkcjonariusz podejmuje interwencje.

Policjant powinien podać też także podstawę faktyczną interwencji, czyli np. konkretny przepis który jest złamany związany z konkretną sytuacją (rzucone jajko, wejście do lasu mimo zakazu). Brak podania tej podstawy to błąd który można zaskarżyć później.

Zatrzymanie – najdalej idący środek

Zatrzymanie to bardzo daleko idąca ingerencja w prawo obywateli, dlatego jest bardzo szczegółowo uregulowana.

Za