Godło RP
Biuletyn Informacji Publicznej RPO
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 138

Prawa konsumentów

Prawa nabywców usług i towarów, problemy z umowami, realizacją i rozwiązywaniem ich, Relacje z instytucjami państwa odpowiedzialnymi za prawa konsumentów

Formularz wyszukiwania

np.: 07/2021
np.: 07/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Prawidłowo przeszczepić na grunt krajowy wytyczne orzecznictwa TSUE. Stanowisko RPO ws pytań „frankowych” Pierwszej Prezes SN

Data: 2021-06-28
  • Konieczne jest  prawidłowe przeszczepienie na grunt krajowy wytycznych wypływających z orzecznictwa TSUE
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Sądowi Najwyższemu stanowisko w sprawie III CZP 11/21
  • Zdaniem Rzecznika SN powinien też rozważyć wyłączenie od orzekania nieprawidłowo obsadzonych członków Izby Cywilnej

Szersza wypowiedź Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych jest niezwykle potrzebna. W ostatnich latach RPO podejmował intensywne działania dotyczące licznych toczących się sporów sądowych na tle umów frankowych, które ujawniły, że jednym z podstawowych problemów jest nieprawidłowe stosowanie przez sądy prawa Unii Europejskiej (przepisów dyrektywy 93/13).

Rozstrzygnięcie SN będzie natomiast dokonywane w obszarze, który w dużym stopniu został już zagospodarowany przez orzecznictwo TSUE na tle dyrektywy 93/13. Z tego powodu uwagi Rzecznika skupiają się na unijnym aspekcie rozstrzygnięcia.

Rzecznik przedstawia sformułowane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wytyczne wskazujące granice swobody orzeczniczej, jaka pozostała sądom polskim oraz skutki, jakie - zgodnie z orzecznictwem TSUE - mają wywołać krajowe rozstrzygnięcia sądowe.

Biorąc pod uwagę związanie sądów krajowych orzecznictwem TSUE, nie można jednak pominąć potencjalnych skutków, jakie mogą pojawić się na tle rozstrzygnięcia składu całej Izby Cywilnej, w związku z jej częściowym nieprawidłowym obsadzeniem. Stanowisko przedstawione przez Rzecznika obejmuje więc dwie części.

Pierwsza odnosi się do kwestii związanych ze statusem sędziów biorących udział w rozstrzygnięciu i skutków, jakie będzie rodziło to dla przyszłej uchwały. Sąd Najwyższy - a w jego ramach Izba Cywilna - należy do systemu krajowych środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem Unii. Zgodnie z unijną zasadą skutecznej ochrony sądowej, wyrażoną w art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), Izba Cywilna SN musi odpowiadać wymogom tej zasady.

SN orzekający w pełnym składzie Izby Cywilnej, ze względu na wadliwe powołanie części jej składu, nie odpowiada dwu konstytutywnym kryteriom „sądu” w rozumieniu zasady skutecznej ochrony sądowej: ustanowienia na mocy ustawy oraz niezależności, niezawisłości i bezstronności. Niespełnienie tych wymogów, łącznie lub nawet samodzielnie, wystarczy do uznania, że Izba Cywilna SN w pełnym składzie nie jest uprawniona do orzekania w sprawach z elementem unijnym.

Druga część stanowiska koncentruje się na aspekcie europejskim analizowanych zagadnień materialnoprawnych. Rzecznik przedstawia w niej wnioski wypływające z orzecznictwa TSUE, które determinują zakres swobody orzeczniczej SN i powinny zostać uwzględnione  w podejmowanej uchwale.

RPO podkreślił, że w świetle orzecznictwa TSUE nie istnieje obecnie na tle prawa polskiego możliwość zastąpienia abuzywnej klauzuli przeliczeniowej przepisem prawa. Stanowisko omawia standard ochrony konsumenta, jaki powinien zostać uwzględniony podczas rozstrzygania na tle prawa krajowego o skutkach eliminacji klauzul przeliczeniowych z kredytów indeksowanych i denominowanych.

Przedstawił stanowisko Trybunału, które należy uwzględnić przy rozliczaniu świadczeń stron w przypadku upadku umowy. Zwrócił uwagę na minimalne wymogi, spełnienia jakich wymaga – w kwestii przedawnienia roszczeń – od polskiego systemu prawo unijne, podkreślając, że pozostawiają one obecnie niewielki zakres swobody sądom krajowym.

Rzecznik stanął ponadto na stanowisku, że w razie upadku umowy kredytowej jakiekolwiek roszczenia przewyższające wysokość świadczonej kwoty kredytu (np. roszczenia banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału) powinny zostać uznane za niedopuszczalne w świetle prewencyjnego celu dyrektywy 93/13, jak również standardu ochrony konsumenta, którego dyrektywa wymaga.

(pełna treść stanowiska w załączniku poniżej)

 V.510.66.2021

Zapytać TSUE o dopuszczalność roszczeń banków wobec „frankowiczów”. Pisma Rzecznika do sądów

Data: 2021-06-21
  • W związku z masowym unieważnianiem umów o tzw. kredyty frankowe część banków zapowiedziała kierowanie wobec konsumentów roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z udostępnionego im kapitału
  • Roszczenia banków w praktyce mogą doprowadzić do zniwelowania skutków korzystnych dla „frankowiczów” wyroków unieważniających ich umowy z bankami
  • RPO na wniosek konsumentów przystąpił do czterech postępowań, w których banki wystąpiły z roszczeniami o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału
  • Przedstawiając sądom swoje stanowisko, Rzecznik wniósł o zadanie pytania prejudycjalnego do TSUE w sprawie dopuszczalności takich roszczeń 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi o zwrócenie się do TSUE z następującym pytaniem prejudycjalnym:

Czy art. 6 i 7 Dyrektywy 93/13 sprzeciwiają się temu, aby w przypadku stwierdzenia przez sąd krajowy, że umowa kredytu nie może dalej obowiązywać po usunięciu z niej nieuczciwych warunków umownych, przedsiębiorcy przysługiwało przeciwko konsumentowi, obok roszczenia o zwrot oddanej mu kwoty pieniężnej wraz ewentualnymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od otrzymania przez konsumenta wezwania do jej zwrotu (o ile takie roszczenia są uzasadnione na gruncie prawa krajowego), również roszczenie o zapłatę, dodatkowe w stosunku do kwoty oddanej przez bank konsumentowi, ewentualnie powiększonej o odsetki za opóźnienie, podstawą którego ma być sam fakt korzystania przez konsumenta z udostępnionej mu przez bank kwoty przez okres, kiedy umowa była wykonywana.

Cele dyrektywy 93/13

Ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego. Od 1 maja 2004 r. (przystąpienie Polski do UE) polskie sądy są związane postanowieniami Traktatów założycielskich i aktów przyjętych przez instytucje UE (w tym dyrektyw) oraz orzecznictwem TSUE. Potwierdza to orzecznictwo TK (wyrok z 11 maja 2004, sygn. akt K 18/04).

Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE. Zasada skuteczności (effet utile) prawa UE jest immanentnie związana wyrażonym w art. 4 ust. 3 TUE obowiązkiem państw członkowskich podjęcia wszelkich środków właściwych w celu zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z Traktatów lub aktów instytucji Unii oraz z zasadą pierwszeństwa prawa UE. Zasada efektywności prawa UE, ujęta w art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE, nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej (sądowej) w dziedzinach objętych prawem Unii.

Dyrektywa 93/13 jest fundamentalnym aktem prawa unijnego w dziedzinie ochrony konsumentów.  Jak każda dyrektywa, wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Oznacza to, że sądy krajowe zobowiązane są urzeczywistniać należytą ochronę konsumenta w świetle treści Dyrektywy 93/13 (por. też SN w uchwale z dnia 19 października 2017 r., sygn. akt III CZP 42/17).

Celem realizacji, którego oczekuje od państw członkowskich Dyrektywa 93/13, jest z jednej strony przywrócenie równowagi między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony - długoterminowo - eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców. Artykuł 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Sąd krajowy, dokonawszy badania abuzywności postanowienia jest zobowiązany zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą, o ile sąd ów posiada niezbędne ku temu informacje dotyczące stanu prawnego i faktycznego (patrz wyroki z dnia 13 września 2018 w sprawie C-176/17 Profi Credit Polska, pkt 42; z dnia 21 kwietnia 2016 r., Radlinger i Radlingerová, C‑377/14, pkt 52 i przytoczone tam orzecznictwo, z dnia 21 grudnia 2016, Gutiérrez Naranjo i in., C‑154/15, C‑307/15 i C‑308/15, pkt 58). Celem art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TSUE nie jest jednak unieważnienie wszystkich umów zawierających nieuczciwe warunki, lecz zastąpienie formalnej równowagi, jaką umowa ustanawia między prawami i obowiązkami stron umowy, rzeczywistą równowagą pozwalającą na przywrócenie równości między nimi (wyrok z dnia 3 października 2019, Dziubak, C-260/18, pkt 39).

Jednocześnie, zgodnie z motywem 24 Dyrektywy 93/13, sądy państw członkowskich muszą mieć do swojej dyspozycji stosowne i skuteczne środki zapobiegające stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Jak wskazuje art. 7 ust. 1 zarówno w interesie konsumentów, jak i konkurentów, państwa członkowskie zapewnią odpowiednie i skuteczne środki mające na celu zapobieganie stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców i dostawców z konsumentami. Sankcja wynikająca z prawa unijnego ma więc spełniać funkcję prewencji ogólnej – zniechęcać przedsiębiorców do tworzenia umów, zawierających postanowienia abuzywne. TSUE sprzeciwia się możliwości podejmowania przez sądy krajowe działań, które mogłyby zagrażać realizacji długoterminowego celu ustanowionego w art. 7 dyrektywy 93/13, poprzez wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców (w kontekście możliwości zmian treści postanowień, patrz wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i i Káslerné Rábai, C‑26/13, pkt 79 oraz z dnia 14 czerwca 2012 r., Banco Español de Crédito, C-618/10, pkt 69).

Możliwość dochodzenia przez bank dalszych roszczeń po unieważnieniu umowy kredytu konsumenckiego, w następstwie stwierdzenia abuzywności klauzul przeliczeniowych

Trybunał Sprawiedliwości UE nie wypowiedział się dotąd wprost, jeśli chodzi możliwość dochodzenia przez bank po unieważnieniu umowy na skutek stwierdzenia abuzywności niektórych z jej postanowień, dalszych roszczeń, przekraczających wysokość kwot wypłaconych konsumentowi w wykonaniu umowy kredytu. Wprawdzie kwestia rozliczeń pomiędzy stronami podlega regulacji na płaszczyźnie prawa krajowego, ale sposób, w jaki strony rozliczają swoje świadczenia nie powinien wpłynąć negatywnie na skuteczność ochrony przyznanej konsumentowi na tle dyrektywy 93/13. Innymi słowy, poziom ochrony osiągnięty po stwierdzeniu abuzywności postanowienia umownego i wyciągnięciu z tego skutków w postaci unieważnienia umowy nie może zostać zaprzepaszczony etapie rozliczania świadczeń stron.

Rzecznik abstrahuje od kwestii, jaka konstrukcja prawna powinna zostać wykorzystana dla rozliczenia świadczeń stron na gruncie prawa polskiego. Niniejsze przystąpienie skupia się bowiem na konieczności określenia granic swobody, jaka przysługuje sądom krajowym przy rozstrzyganiu o rozliczeniach, tak, aby w pełni realizowały one cele dyrektywy 93/13. Dlatego też niezbędne jest zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem prejudycjalnym. Jedynie odpowiedź udzielona przez Trybunał ostatecznie przesądzi wątpliwości podnoszone w licznych już sprawach o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału przez stronę bankową. Sprawa ta jest przykładem roszczeń podnoszonych przez banki.

Dotychczasowe orzecznictwo TSUE, podjęte nie tylko na tle dyrektywy 93/13, formułuje wytyczne, jakimi przy rozstrzyganiu o unieważnieniu umowy powinien kierować się sąd krajowy.

Na tle skutków unieważnienia umowy Trybunał stwierdził, że unieważnienie wywiera następstwa tożsame do postawienia kredytu w stan natychmiastowej wymagalności (wyroki:z 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 80–84; z dnia 26 marca 2019 r., Abanca Corporación Bancaria i Bankia, C-70/17 i C-179/17, pkt 64, Dziubak, pkt 48). Jednocześnie TSUE uznał, że już takie tylko następstwo może być już rażąco niekorzystne dla konsumenta, bo może to przekraczać możliwości finansowe konsumenta i z tego względu penalizować raczej konsumenta niż kredytodawcę, który „nie zostanie przez to zniechęcony do wprowadzania takich warunków w proponowanych przez siebie umowach” (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 83). Takie podejście wskazuje, że Trybunał przyjmuje, że całość negatywnych skutków, związanych z unieważnieniem umowy jakie powstają dla konsumenta realizuje się w postawieniu pozostałej do spłacenia kwoty w stan natychmiastowej wymagalności. Przy okazji  tego rozstrzygnięcia Trybunał nie podjął nawet kwestii dalszych potencjalnych roszczeń banków. Dopuszczalność takich roszczeń stałaby bowiem w rażącej sprzeczności z celami Dyrektywy 93/13, w szczególności w odniesieniu do osiągnięcia skutku prewencyjnego, czego wymaga art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13. Zastosowanie przepisów dyrektywy ma bowiem zniechęcać przedsiębiorców do wykorzystywania w zawieranych umowach nieuczciwych postanowień umownych.

Doskonale ilustruje to wyrok z 14 czerwca 2012 w sprawie Banco Español, C-618/10 (pkt 69), w którym Trybunał stwierdził, że gdyby sąd krajowy mógł zmieniać treść nieuczciwych warunków zawartych w umowach, z konsumentami takie uprawnienie mogłoby zagrażać realizacji długoterminowego celu ustanowionego w art. 7 Dyrektywy 93/13. Uprawnienie to przyczyniłoby się bowiem do wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców poprzez zwykły brak stosowania takich nieuczciwych warunków wobec konsumentów (podobnie postanowienie z dnia 16 listopada 2010 r. w sprawie C-76/10 Pohotovosť, pkt 41 i przytoczone tam orzecznictwo), ponieważ nadal byliby oni zachęcani do stosowania rzeczonych warunków, wiedząc, że nawet gdyby miały one być unieważnione, to jednak umowa mogłaby zostać uzupełniona w niezbędnym zakresie przez sąd krajowy, tak aby zagwarantować w ten sposób interes rzeczonych przedsiębiorców. Oznacza to, że konieczność zagwarantowania interesu przedsiębiorcy nie może być brana pod uwagę w procesie wyciągania skutków stwierdzonej abuzywności.

W kwestii skutków unieważnienia umowy, Trybunał wyjaśnił ponadto, że brak jest możliwości ograniczenia w czasie skutków restytucyjnych obciążających banki  w sytuacji uznania klauzuli zawartej w umowie za abuzywną (wyrok z dnia 21 grudnia 2016 w sprawach połączonych C-154/15, C-307/15 i C-308/15, Gutiérrez Naranjo). W wyroku tym Trybunał wyjaśnia dokładnie podstawy aksjologiczne rozstrzygnięcia, które powinny znaleźć zastosowanie również do rozstrzygnięć na tle dalszych roszczeń banków. Trybunał wskazał więc (pkt 61), że sądowe stwierdzenie nieuczciwego charakteru postanowienia powinno mieć co do zasady skutek w postaci przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się konsument w braku takiego postanowienia. Następnie Trybunał wskazał, że obowiązek wyłączenia przez sąd krajowy nieuczciwego postanowienia umownego nakazującego zapłatę kwot, które okazują się nienależne, wiąże się co do zasady z odpowiednim skutkiem restytucyjnym dotyczącym tych kwot (pkt 62). Brak takiego skutku restytucyjnego jest w stanie podważyć skutek zniechęcający, jaki art. 6 ust. 1 w związku z art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13 zamierzał powiązać ze stwierdzeniem nieuczciwego charakteru postanowień znajdujących się w umowach zawieranych z konsumentami przez przedsiębiorcę (pkt 63).

Trybunał uznał, że ograniczenie w czasie skutków prawnych wynikających ze stwierdzenia nieważności klauzul „dolnego progu” (o nie chodziło w pytaniu prejudycjalnym), którego dokonał Tribunal Supremo (Sąd Najwyższy Hiszpanii) w wyroku z dnia 9 maja 2013 r., prowadzi do pozbawienia w sposób ogólny każdego konsumenta, który zawarł przed tą data umowę kredytu hipotecznego zawierającą taką klauzulę, prawa do otrzymania pełnego zwrotu kwot, jakie nienależnie zapłacił on instytucji bankowej na podstawie owej klauzuli w okresie poprzedzającym dzień 9 maja 2013 r. (pkt 72). To doprowadziło Trybunał do wniosku (pkt 73), że orzecznictwo krajowe, takie jak to, które ukształtowało się na skutek orzeczenia hiszpańskiego Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2013 r., dotyczące ograniczenia w czasie skutków prawnych wynikających na podstawie art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 ze stwierdzenia nieuczciwego charakteru postanowienia umownego, pozwala jedynie na zapewnienie ograniczonej ochrony konsumentów, którzy zawarli umowę kredytu hipotecznego obejmującego klauzulę „dolnego progu” przed datą ogłoszenia orzeczenia sądu, w którym stwierdzono ów nieuczciwy charakter. Taka ochrona okazuje się zatem niekompletna i niewystarczająca oraz nie stanowi ani adekwatnego, ani skutecznego środka służącego zaprzestaniu stosowania takiego rodzaju warunków, w przeciwieństwie do tego, co przewiduje art. 7 ust. 1 tej dyrektywy (zob. podobnie wyrok z dnia 14 marca 2013 r., Aziz, C 415/11, EU:C:2013:164, pkt 60).

Rozstrzygniecie o skutkach unieważnienia umowy, zdaniem Rzecznika, powinno brać również pod uwagę skutki, jakie orzecznictwo Trybunału wiąże ze stwierdzeniem nieuczciwego charakteru któregoś z postanowień umowy. Zdaniem Rzecznika, skutki te nie powinny ulec zmianie podczas kolejnego etapu kontroli abuzywności. Wskazówki sformułowane przez Trybunał w tym zakresie powinny więc zostać wykorzystane przy rozstrzyganiu o skutkach unieważnienia umowy, będącego konsekwencją stwierdzenia nieuczciwego charakteru postanowienia. Zgodnie z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 nieuczciwe postanowienie umowne należy więc uznać nieistniejące, tak by nie wywoływało on skutków wobec konsumenta. Sądowe stwierdzenie nieuczciwego charakteru postanowienia powinno natomiast wywołać skutek w postaci przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się on w braku abuzywnego postanowienia (wyrok z dnia 21 grudnia 2016 w połączonych sprawach C-154/15, C-307/15 i C-308/15, Gutiérrez Naranjo i in., pkt 61).

Pytanie dotyczące wprost możliwości dochodzenia roszczenia za korzystanie z kapitału zostało jak dotąd sformułowane raz, w sprawie, w której dochodził go konsument (wyrok z 4 czerwca 2020 w sprawie C- 301/18 Leonhard). TSUE na tle Dyrektywy 2002/65 stwierdził, że jest to roszczenie niedopuszczalne po odstąpieniu przez konsumenta od umowy (tam: odszkodowanie z pożytków uzyskanych z kwoty kapitału i odsetek). Podobnie, na tle Dyrektywy 97/7 Trybunał orzekł w wyroku z dnia 3 września 2009 w sprawie C-489/07 Messner), że w przypadku odstąpienia konsumenta od umowy w trakcie okresu na odstąpienie od umowy, sprzedawcy nie przysługuje odszkodowanie za korzystanie przez konsumenta z rzeczy, nabytej na podstawie umowy zawartej na odległość.

Podsumowując, zdaniem Rzecznika uznanie, że bankom przysługuje możliwość podniesienia dalszych roszczeń odniosłoby skutek sprzeczny z art. 6 i art. 7 Dyrektywy 3/13. Oznaczałoby to bowiem, że interes banków byłyby zabezpieczony – nie na etapie ściśle rozumianej kontroli abuzywności, ale na dalszym etapie, kiedy rozstrzygnięcia dokonuje się na płaszczyźnie prawa krajowego. Uwzględnienie takich roszczeń banków unicestwiałoby de facto całą linię orzeczniczą wypracowaną dotąd na tle Dyrektywy 3/13 przez Trybunał.

Konieczność skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE

Możliwość dochodzenia przez banki roszczeń z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez konsumentów jest jednym z ostatnich argumentów wykorzystywanych przez banki w celu odwiedzenia konsumentów od składania pozwów w oparciu o nieuczciwy charakter klauzul przeliczeniowych zawartych w kredytach indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego. Mimo, że rozstrzygniecie dotyczące rozliczeń stron zapada na tle przepisów krajowych, skutkiem ich zastosowania powinno być osiągnięcie standardu ochronnego, wymaganego przez przepisy dyrektywy 93/13. Nawet bowiem, gdyby można było uznać (a jest to stanowisko, którego Rzecznik nie podziela), że na gruncie prawa polskiego dopuszczalne jest dochodzenie przez banki dalszych roszczeń, to rozwiązanie takie byłoby możliwe do zastosowania tylko, o ile nie sprzeciwiałby się mu standard europejski. Sądem właściwym do rozstrzygnięcia o treści standardu europejskiego jest natomiast Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W związku z tym Rzecznik wnosi o zwrócenie się do TSUE z następującym pytaniem prejudycjalnym"

Czy art. 6 i 7 Dyrektywy 93/13 sprzeciwiają się temu, aby w przypadku stwierdzenia przez sąd krajowy, że umowa kredytu nie może dalej obowiązywać po usunięciu z niej nieuczciwych warunków umownych, przedsiębiorcy przysługiwało przeciwko konsumentowi, obok roszczenia o zwrot oddanej mu kwoty pieniężnej wraz ewentualnymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od otrzymania przez konsumenta wezwania do jej zwrotu (o ile takie roszczenia są uzasadnione na gruncie prawa krajowego), również roszczenie o zapłatę, dodatkowe w stosunku do kwoty oddanej przez bank konsumentowi, ewentualnie powiększonej o odsetki za opóźnienie, podstawą którego ma być sam fakt korzystania przez konsumenta z udostępnionej mu przez bank kwoty przez okres, kiedy umowa była wykonywana.

V.510.109-112.2021

Rzecznik Praw Obywatelskich przed TSUE w sprawach „frankowiczów”. AKTUALIZACJA: Wyrok TSUE zgodny ze stanowiskiem RPO

Data: 2021-06-11, 2020-10-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich na wniosek stron przystąpił do postępowań przed sądami krajowymi, w ramach których skierowano pytania prejudycjalne do TSUE
  • Jako uczestnik postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, RPO przedstawił swoje stanowisko co do pytań
  • Zdaniem RPO, rozstrzygnięcia Trybunału będą miało wpływ na tysiące toczących się w Polsce spraw, dotyczących konsumenckich kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego
  • Odpowiedź TSUE w jednej ze spraw (C-198/20) odzwierciedla stanowisko Rzecznika - ograniczenie kontroli abuzywności wyłącznie do umów zawartych przez konsumentów, którzy wykazali się odpowiednią starannością przy zawieraniu umowy, jest radykalnie sprzeczne z paradygmatem ochrony konsumenta, jaki tworzy dyrektywa 93/13

Sprawa C-198/20 (pytania prawne Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 11maja 2020 r.)

Treść pytań dostępna jest na stronach TSUE.

Polskie sądy wciąż doświadczają trudności z przyswojeniem aksjologii ochrony konsumenta, leżącej u podstaw dyrektywy 93/13.

Zdaniem Rzecznika, pytania przedstawione przez sąd odsyłający stanowią jaskrawy (a jednocześnie utrwalony i powtarzalny) przykład niezrozumienia założeń, na jakich opiera się ochrona przyznawana konsumentom przez dyrektywę 93/13 oraz mechanizmów, jakie powinny zafunkcjonować na poziomie krajowym w celu zagwarantowania skuteczności takiej ochrony.

Sąd krajowy próbuje ustalić, czy fakt, że konsument nie przeczytał umowy bądź też jej po przeczytaniu nie zrozumiał, wyłącza kontrolę abuzywności umowy zawartej przez konsumenta. Sąd przy tym wydaje się przyjmować, że niedostatecznie staranne zachowanie konsumenta można uznać za tożsame ze świadomą zgodą na abuzywność postanowień ujętych w umowie.

Zdaniem RPO ograniczenie kontroli abuzywności wyłącznie do umów zawartych przez konsumentów, którzy wykazali się odpowiednią starannością przy zawieraniu umowy, jest radykalnie sprzeczne z paradygmatem ochrony konsumenta, jaki tworzy dyrektywa 93/13.

Odpowiedź TSUE

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości z 10 czerwca 2021 r., ochrona przewidziana w dyrektywie 93/13 przysługuje każdemu konsumentowi, a nie tylko temu, którego można uznać za „właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego”. Trybunał wyjaśnił, że zakwalifikowanie danej osoby jako „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b) dyrektywy 93/13 nie zależy od jej zachowania, choćby było ono niedbałe, przy zawieraniu umowy kredytu.

Trybunał przypomniał, że konsument znajduje się w słabszej pozycji niż przedsiębiorca -zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania i w związku z tym godzi on się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść (wyrok z dnia 21 marca 2019 r., Pouvin i Dijoux, C-590/17, EU:C:2019:232, pkt 25 i przytoczone tam orzecznictwo). Trybunał podkreślił również, że stanowisko w tej sprawie jest potwierdzeniem dotychczasowej linii orzeczniczej.

Odpowiedź udzielona przez Trybunał odzwierciedla stanowisko przedstawione w sprawie przez RPO.

Sprawa C-212/20 (pytania prawne Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli z 12 maja 2020 r.)

Treść pytań prejudycjalnych dostępna jest na stronach TSUE

Biorąc pod uwagę treść pytań sformułowanych przez sąd odsyłający, Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy zachodzi potrzeba udzielenia na nie odpowiedzi. Jednakże, mając na uwadze zaprezentowane przez sąd pytający stanowisko, w ocenie Rzecznika, bezpośrednia wypowiedź Trybunału, w sprawie dotyczącej polskiego rynku kredytów hipotecznych, tzw. "kredytów frankowych”, usprawni proces prawidłowej implementacji prawa europejskiego w Polsce.

Zdaniem Rzecznika, pytania zadane przez sąd odsyłający w niniejszej sprawie mają na celu stworzenie instrumentarium, które umożliwi obejście rozwiązań, wypracowanych dotychczas przez Trybunał na tle mechanizmu kontroli abuzywności, przede wszystkim w przedmiocie zakazu podejmowania przez sąd działań mających na celu zmianę treści abuzywnego postanowienia.

W tej sprawie sąd odsyłający proponuje modyfikacje mechanizmu kontroli transparentności klauzul dotyczących głównego świadczenia stron. Modyfikacje te są niezgodne z dotychczasowym orzecznictwem TSUE, a ich skutkiem jest wyłączenie kontroli abuzywności takich klauzul, nawet o ile są one nietransparentne. W ocenie Rzecznika, rozumowanie sądu odsyłającego oparte jest na błędnym rozumieniu treści prawa: dyrektywy 93/13, relacji między przepisami krajowymi i prawem UE oraz prawa krajowego. Ewentualne przyjęcie argumentacji prezentowanej przez sąd wyłączy możliwość zapewnienia polskim konsumentom efektywnej ochrony, wymaganej na tle dyrektywy 93/13, prowadząc do erozji stosowania prawa konsumenckiego w Polsce.

W konkluzji, Rzecznik ponownie wskazał, że kwestie podniesione bądź poruszone przez sąd odsyłający w niniejszej sprawie w przeważającej części nie budzą wątpliwości z punktu z widzenia prawa europejskiego. Jednakże, gdyby Trybunał stwierdził, że kwestie związane ze stosowaniem art. 5 dyrektywy nie zostały odpowiednio wyjaśnione w dotychczasowym orzecznictwie, Rzecznik sformułował propozycję odpowiedzi na pytania sądu odsyłającego.

V.511.136.2020, V.511.388.2020

Press Club za uchyleniem przez sąd zgody prezesa UOKiK na kupno Polska Press przez PKN Orlen

Data: 2021-06-07
  • Koncentracja ta stanowi potencjalne ogromne zagrożenie dla wolności mediów, zwłaszcza lokalnych
  • Dopóki politycy nie mają bezpośredniego wpływu na media, ich rola kontrolna i krytyczna może być sprawowana. Gdy uzyskują możliwość wpływania na poszczególne redakcje, rola ta staje się fikcyjna
  • Dotychczasowe decyzje personalne w Polska Press są dowodem na dokonywanie zmian pod kątem politycznym, a nie merytorycznym
  • Trudno przypuszczać, by redakcje miały pełną swobodę prezentowania informacji na temat polityków sprawujących władzę - jednocześnie mogą stać się narzędziem ataku na politycznych konkurentów

Zarząd fundacji Press Club Polska przedstawił Sądowi Okręgowemu w Warszawie istotny dla sprawy pogląd w związku z odwołaniem Rzecznika Praw Obywatelskich od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie wydania zgody na dokonanie koncentracji, polegającej przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN SA z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press.

Uzasadnienie decyzji Prezesa UOKiK jednoznacznie wskazuje, że wydając zgodę na dokonanie koncentracji w przedmiotowej sprawie przyjął maksymalnie wąską i nadmiernie uproszczoną perspektywę.

Zarówno tempo wydania zgody, jak i decyzje podjęte w trakcie postępowania przez Prezesa UOKIK (m.in. nieprzekazanie RPO akt sprawy, niedopuszczenie do udziału w charakterze strony organizacji społecznych) wskazują na to, że decyzja nie została poprzedzona wszechstronnym rozpatrzeniem wszystkich argumentów, zwłaszcza przemawiających przeciwko wydaniu zgody.

Budzi to niepokój i zdziwienie zwłaszcza w kontekście innej sprawy: zakończonej odmową wydania zgody na przejęcie Radia Zet przez spółkę Agora, które to postępowanie trwało wiele miesięcy, co samo w sobie pokazuje odmienne traktowania podmiotów od państwa niezależnych i podmiotów z udziałem Skarbu Państwa.

Nie czas i miejsce na powielanie argumentów podniesionych w odwołaniu Rzecznika Praw Obywatelskich - poprzestaniemy na stwierdzeniu, że w pełni się z nimi zgadzamy. Pragniemy natomiast uwagę Sądu zwrócić na kwestie, które być może umykają przy podejściu stricte gospodarczym, a mają równie istotny wpływ na tę sprawę.

Wolny rynek w kontekście mediów to nie tylko - bardzo ważna - wolność w rozumieniu ekonomicznym: swobodna konkurencja, równe warunki działalności, takie same ramy prawne dla wszystkich uczestników rynku. Wolny rynek w kontekście mediów to także - równie ważne - wolne od nacisków politycznych lub ekonomicznych redakcje i dziennikarze, równy dostęp do informacji, równy dostęp do finansowania z reklam pochodzących z budżetu państwa lub spółek Skarbu Państwa oraz kolportażu.

Wnioskowana koncentracja stanowi potencjalne ogromne zagrożenie dla tak rozumianej wolności mediów- w szczególności tych lokalnych, bo to jest rynek, na którym funkcjonują tytuły prasowe grupy Polska Press. Pierwszą i najważniejszą rolą mediów jest, zgodnie z przywołanym art. 1 Prawa prasowego rzetelne informowanie, zapewnianie jawności życia publicznego oraz sprawowanie kontroli i krytyki społecznej. Wypełnienie tej roli jest możliwe pod wieloma warunkami, z których najważniejszy to formalna i faktyczna swoboda kształtowania działania redakcji przez nią samą. Innymi słowy - wolność od jakichkolwiek nacisków: personalnych, ekonomicznych, politycznych.

Nie sposób przyjąć, że zakup Polska Press przez spółkę, w której decydujący głos, mają przedstawiciele Skarbu Państwa, a więc politycy, w których żywotnym interesie jest eksponowanie informacji dla nich korzystnych, zaś ukrywanie informacji niekorzystnych, do takich nacisków nie doprowadzi. Dopóki politycy nie mają bezpośredniego wpływu na media, rola kontrolna i krytyczna może być sprawowana. Z chwilą uzyskania przez nich możliwości wpływania na poszczególne redakcje, rola ta staje się fikcyjna.

Dotychczas podjęte przez przedstawicieli Orlenu decyzje personalne - zwolnienie co najmniej czterech wieloletnich i doświadczonych redaktorów naczelnych dzienników regionalnych, bez podania powodów - są dowodem na dokonywanie zmian pod kątem politycznym, a nie merytorycznym. Nadmienić należy, że wszyscy zwolnieni cieszą się opinią znakomitych fachowców.

Kolejnym zagrożeniem dla wolności prasy, płynącym z przedmiotowej koncentracji jest uzyskanie przez spółkę kontrolowaną przez Skarb Państwa decydującego wpływu na 20 dzienników regionalnych, ponad sto periodyków i kilkaset regionalnych i powiatowych serwisów internetowych. Trudno przypuszczać, by zwłaszcza w okresach przedwyborczych wszystkie te redakcje miały pełną swobodę prezentowania informacji na temat polityków aktualnie sprawujących władzę.

Jednocześnie mogą stać się bardzo skutecznym narzędziem do ataku na politycznych konkurentów. Przyznawał to zresztą sam prezes PKN Orlen pan Daniel Obajtek wskazując, że jednym z celów pozyskania koncernu Polska Press jest „rozbudowa narzędzi big data" (tak głosił oficjalny komunikat spółki z 8 grudnia 2020 r. cyt. przez branżowy portal Wirtualnemedia.pl). To pokazuje prawdziwe powody dokonania tej transakcji - i możliwe jej konsekwencje, bynajmniej nie biznesowe.

Zgodnie z definicją zawartą w Kodeksie cywilnym „Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.". Odbiorca medium, który zawiera z wydawcą tego medium umowę (najczęściej kupna lub podobną) niewątpliwie jest konsumentem, a jego prawa wynikające z tego statusu podlegają ochronie, tak samo jak klienta w sklepie, banku czy biurze podróży. W tym wypadku mamy do czynienia z konsumentem treści, dostarczanych przez wydawcę. Jakość tych treści musi odpowiadać wymogom opisanym w Konstytucji i Prawie prasowym.

Zgoda na dokonanie koncentracji, wyrażona przez Prezesa UOKiK nie tylko nie gwarantuje zachowania tej jakości w mediach docierających do wielu milionów odbiorców, ale wręcz stanowi dla niej istotne zagrożenie. Wobec powyższego uważamy, że w tej sprawie zasadne jest uchylenie w całości decyzji Prezesa UOKiK.

VII.716.26.2020

(pełny tekst w załączniku poniżej) 

Otwarte spotkanie Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich 2 czerwca 2021 r. Wspólnie wypracujemy stanowisko RPO dla SN w sprawach „frankowych”

Data: 2021-06-02
  • Jak powinny wyglądać odpowiedzi SN na pytania w sprawach „frankowych”? Jakie znaczenie dla ludzi będzie miało to, że Sad Najwyższy będzie udzielał tych odpowiedzi w składzie, który latwo podważyć?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował publiczne wysłuchanie w sprawie kredytów „frankowych”. Spotkanie zostało zorganizowane, bo Sąd Najwyższy przed przedstawieniem stanowiska dotyczącego kredytów „frankowych” poprosił różne instytucje, w tym RPO, o stanowiska.
  • Zdaniem RPO Adama Bodnara najlepszą formą przygotowania takiego stanowiska jest otwarte spotkanie i wysłuchanie stron sporu. Spotkanie u RPO jest jednocześnie kontynuacją prac Forum Konsumenckiego RPO pod honorowym przewodnictwem prof. Ewy Łętowskiej.
  • W spotkaniu wzięło udział - na miejscu i zdalnie - prawie 200 osób.

- Sprawą kredytów „frankowych” RPO zajmuje się od 2017 r. Wtedy razem z Rzecznikiem Finansowym podjęliśmy akcję informacyjną dla kredytobiorców. Wtedy zobaczyliśmy też skalę problemu i to, że sprawa tych kredytów będzie musiała skończyć się w sądach. Zorganizowaliśmy 17 spotkań w 14 miastach dla setek uczestników. Zobaczyliśmy, jak słabo znane jest prawo konsumenckie, zobaczyliśmy bariery, przed jakimi stoją osoby, które mają roszczenia wobec banków – mówił Adam Bodnar.

Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło, dzięki postępowaniom sądowym, w tym litygacji strategicznej, dzięki determinacji stowarzyszeń kredytobiorców i orzecznictwu TSUE. Rzecznik, poprzez działanie Forum Konsumenckiego starał się w tym czasie pokazać, jak w zgodzie z prawem UE podchodzić do problemu kredytów „frankowych”. Przystępował też do postępowań strategicznych i składał skargi nadzwyczajne (działania te opisane są w serwisie Rzecznika).

Teraz RPO chce być po stronie obywateli, ale też chce przedstawić kompleksową ekspertyzę, opartą na argumentach wszystkich stron. - Prawo unijne jest jedno – i trzeba się o nie upominać – podkreślił Adam Bodnar.

Prof. Ewa Łętowska mówiła o dorobku Forum Konsumenckiego. Doprowadziło ono do większej przejrzystości (transparencji) debaty o problemie kredytów „frankowych” i pokazało, jak wiele grup interesów zaangażowanych jest w ten spór. Udało się też Forum uświadomić prawnikom niedoświadczenie i słabość sądów, które nie potrafiły w porę zareagować na problem, mimo istnienia europejskich narzędzi prawnych. Forum doprowadziło też do dynamizacji sporu o kredyty „frankowe”. Toczył się on od dawna, ale dopiero teraz doszło do polemik na poziomie angażującym opinię publiczną. Publiczne zaś przedstawienie kluczowych argumentów utrudnia manipulację i niejawny lobbing. - Dorobek Forum to omówienia, sprostowania, polemiki i operacjonalizowanie wyroków europejskich – mówiła prof. Łętowska.

Forum pokazało też, jak łatwo ulegamy w Polsce złudzeniom w ocenie rzeczywistości. Tak jak banki uległy złudzeniu i nie doceniły ryzyka finansowego kredytów „frankowych”, tak teraz konsumenci ulegają złudzeniu, że jakiekolwiek usterki ich umów będą prowadzić do spektakularnie korzystnych dla nich rozstrzygnięć. Tymczasem rolą unijnego prawa konsumenckiego, które teraz jest wprowadzane do obiegu w Polsce, nie jest przeważanie rozstrzygnięć w jedną stronę, ale równoważenie interesów stron. - Niestety, zasada proporcjonalności jest w Polsce niedoceniana – podkreśliła prof. Łętowska.

Część I. Uchwała SN w niewłaściwym składzie a prawa konsumenckie. "Jesteśmy w potrzasku"

Prowadzący obrady zastępca RPO Maciej Taborowski, wiceprzewodniczący Forum Konsumenckiego, postawił pierwsze pytanie: jak RPO powinien odnieść się do problemu, że odpowiadający na pytanie „frankowe” Sąd Najwyższy jest obsadzony w sposób niewłaściwy. Wynika to wprost z orzecznictwa sądów europejskich. - Jesteśmy więc w potrzasku. Sprawa kredytów „frankowych” jest niezwykle istotna dla ludzi – ale kwestie praworządności też są ważne. Czy RPO ma o tym mówić w swoim stanowisku? – zapytał Maciej Taborowski.

Zabrani podzielili się, choć nikt nie negował tego, że rozstrzygnięcie SN z udziałem sędziów SN powołanych przez nową, polityczną KRS, w trybie przyjętym przez prezydenta i z błędami wskazanymi przez sądy administracyjne, będzie obarczone poważną wadą prawną. Ale na ile wada ta będzie miała znaczenie dla ludzi?

Dla jednych (mec. Michał Wawrykiewicz, sędzia Anna Wypych-Knieć) orzeczenie SN będzie tak wadliwe, że nie do użycia. Dla innych nawet wadliwe będzie lepsze od braku rozstrzygnięcia, bo stanie się przynajmniej drogowskazem dla sądów (mec. Marcin Szymański) i może doprowadzić do pewnego uporządkowania poglądów, zwłaszcza w środowisku naukowym (prof. Fryderyk Zoll). Nawet uchwała dotknięta wadą pozwoli bowiem na dokończenie szeregu zawieszonych obecnie postępowań sądowych. Należy mieć nadzieję, że stanie się to w duchu europejskim (mec. Agnieszka Sobczyk, Forum Prawników Finansowych).

Cześć uczestników spotkania wskazywała też, że problem obsadzania sądów trzeba będzie rozstrzygnąć na płaszczyźnie politycznej, w wyborach, a nie tu, nie w sprawie tak ważnej dla ludzi. Ważą się dziś bowiem losy całych rodzin, ich dorobku życiowego (mec. Jacek Czabański i a także Barbara Husiew, Stop Bankowemu Bezprawiu), a każde przeciąganie i odkładanie decyzji, pod jakimkolwiek pretekstem i powodem, działa na korzyść banków (Arkadiusz Szcześniak, Stop Bankowemu Bezprawiu).

Dla ludzi nie ma już znaczenia status sędziów – ale rozstrzygnięcie, czy należy się wynagrodzenie za kapitał, albo kiedy zaczyna się przedawnienie roszczenia – a na te pytania ma odpowiedzieć SN (mec. Beata Strzyżowska). Sąd Najwyższy w prawidłowym składzie miał sporo czasu na wydanie uchwały, bo spory „frankowe” trwają od 2013 r. Nie zrobił tego. Teraz ważne jest, by była jakakolwiek decyzja (Barbara Husiew).

Pozostała jednak wątpliwość – że wada wadliwego obsadzenia sądu stanie się pretekstem do podważania uchwały SN. Jeśli orzeknie na korzyść kredytobiorców, banki uchwałę podważą (Arkadiusz Szcześniak, mec. Szymański, mec. Iwo Gabrysiak).

Prof. Ewa Łętowska podsumowała ten wątek dyskusji tak: - To nieprawda, że kwestie ustrojowe są niezależne od kwestii konsumenckich i nie mają związku ze sprawami zwykłych ludzi.

Jej zdaniem problem z obsadzeniem SN skrzywdzi konsumentów. Nikt nie będzie podważał sposobu, w jaki SN wyważy merytoryczne racje, za to zostanie podniesiony argument ustrojowy, o wadliwości obsadzenia sądu. – I to właśnie konsumenci na tym stracą. Zacznie się dyskusja, czy przyjęte rozstrzygniecie cokolwiek oznacza – przestrzegała.

Część II – 6 pytań do Sądu Najwyższego. "Walczmy o to, żeby to było zrozumiałe "

Tę część rozmowy prowadziła współprzewodnicząca Forum prof. Aneta Wiewiórowska-Domagalska. Stawiała po kolei pytania, na jakie ma odpowiedzieć Sąd Najwyższy, a zebrani analizowali je i wskazywali możliwe rozwiązania. Zwracali uwagę też na to, jak ważny jest zrozumiały język rozstrzygnięć, by „rozumiał je nie tylko sędzia, które je napisał”.

W debacie brało udział prawie 200 osób: na sali w Biurze RPO obecnych było kilkanaście osób, kolejne uczestniczyły zdalnie, za pomocą aplikacji TEAMS, a naYoutube transmisję na żywo oglądało ponad 130 osób.

Prawdziwym podsumowaniem dyskusji będzie stanowisko RPO dla Sądu Najwyższego - zapowiedziała prof. Aneta Wiewiórowska-Domagalska. Podkreśliła, że Sąd Najwyższy może się wypowiadać tylko tam, gdzie wątpliwości nie rozwiał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Program spotkania:

  • 12:00 – 12:15: Otwarcie spotkania, przedstawienie działalności Forum Konsumenckiego – RPO dr hab. Adam Bodnar prof. SWPS
  • 12:15 – 12:25: Czego nas uczy działalność Forum Konsumenckiego? – honorowa przewodnicząca Forum prof. Ewa Łętowska
  • 12:25 – 13:00: Dyskusja dotycząca kwestii formalnych, związanych z wydaniem orzeczenia przez pełen skład Izby Cywilnej – wstęp i prowadzenie współprzewodniczący Forum dr hab. Maciej Taborowski
  • 13:00 – 15:30: Dyskusja dotycząca treści pytań – wstęp i prowadzenie współprzewodnicząca Forum dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska

Sprawa „frankowiczów”, którym odmówiono statusu konsumentów. RPO wspiera ich przed sądem

Data: 2021-04-27
  • Sąd oddalił pozew obywateli, którzy wytoczyli proces bankowi za kredyt hipoteczny z klauzulami abuzywnymi
  • Nie uznał ich bowiem za konsumentów, bo kredyt miał charakter inwestycyjny, mieszkaniowy i konsumpcyjny
  • RPO przyłącza się do sprawy w sądzie apelacyjnym, wskazując m.in., że konsumencki charakter umowy wynikał z jej kwalifikacji, której  dokonał sam bank
  • Skoro zatem powodowie byli traktowani przez bank jak konsumenci, to należy się im ochrona konsumencka, w tym - przed nieuczciwymi klauzulami

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ta sprawa jest doskonałym przykładem negatywnych relacji między bankami i ich klientami. Cechuje je nadużywanie przez banki swojej pozycji wobec drugiej strony umowy, która jest słabsza - bez względu na to, czy dany klient ma status konsumenta. A postanowienia umów należy ocenić pod tym kątem.

Historia sprawy

W 2007 r. obywatele zawarli z bankiem umowę kredytu hipotecznego indeksowaną do franka szwajcarskiego na 2 miliony zł.  Miał on charakter inwestycyjny, mieszkaniowy i konsumpcyjny. W 2015 r. kredyt został  całkowicie spłacony.

Jednocześnie wezwali bank do zapłaty ponad 300 tys. zł  wynikającej z nadpłaty powstałej z tytułu rozliczeń umowy kredytowej. W tym celu  - uznając się za  konsumentów – zgodzili się na wniesienie powództwa na ich rzecz przez organizację społeczną reprezentującą konsumentów. Sąd odrzucił pozew stowarzyszenia, a potem Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Obie decyzje uzasadniono brakiem statusu konsumenckiego powodów w związku z zawartą umową.

W końcu oni sami wnieśli pozew z żądaniem od banku 2 mln zł, wskazując na nieważność umowy oraz bezskuteczność klauzul indeksacyjnych. Podnieśli, że powinni być traktowani jako konsumenci również w przypadku oceny, że kredyt częściowo był przeznaczony na cele konsumpcyjne, a częściowo na cele bezpośrednio związane z działalnością gospodarczą.

W 2020 r. Sąd Okręgowy generalnie oddalił powództwo, uznając że powodowie nie występowali w roli konsumentów. Konsekwencją jest niemożność zastosowania do umowy przepisów art. 385¹ do 385³ k.c., a zatem uznania, że zawiera klauzule abuzywne. Sąd nie podzielił argumentacji ws.  nieważności czy bezskuteczności umowy i zasądził jedynie kilka tys. zł  tytułem zwrotu nadpłaconych rat z tytułu nieuwzględnienia obniżenia marży Banku.

Powodowie wnieśli apelację. Wskazali, że nawet gdyby przyjąć, że tylko jeden z celów kredytu miałby charakter konsumencki, to połączenie kilku celów w jednej umowie nie powinno być sposobem na pozbawienie konsumenta ochrony wynikającej z dorobku unijnego.

Argumenty RPO

Sprawa jest doskonałym przykładem ilustrującym negatywne zjawiska i procesy zachodzące od lat na polskim rynku usług finansowych, zwłaszcza co do relacji między bankami i ich klientami. Relacje te cechuje nadużywanie przez banki swojej pozycji wobec drugiej strony umowy, będącej podmiotem strukturalnie słabszym, bez względu na to, czy dany klient posiada status konsumenta. Rolą współczesnego i nowoczesnego prawa kontraktów staje się wyrównanie pozycji kontraktowej słabszej strony umowy.

Rzecznik stoi na stanowisku, że stronę powodową należy traktować jako słabszą stronę stosunku umownego, w tym duchu dokonywać interpretacji poszczególnych postanowień umownych oraz wykorzystać istniejące instrumenty prawne służące jej ochronie. Dotyczy to przede wszystkim wzięcia pod uwagę statusu strony słabszej przy interpretacji klauzul generalnych, a także uwzględnienia zasady in dubio contra proferentem i wreszcie kontroli nieuczciwych postanowień umowy zawartej przez strony.

A konsumencki charakter umowy wynika z kwalifikacji umowy, której samodzielnie dokonał bank. Wynika to z faktu, że do zawarcia umowy bank wykorzystał wzorzec umowny używany do zawierania umów z konsumentami, opis strony powodowej zawarty w umowie nie zawiera żadnych znamion prowadzenia działalności gospodarczej (jak np. nazwa fantazyjna, REGON itp.), czy wreszcie do zawarcia umowy kredytu nie było wymagane przedłożenie biznesplanu, bez którego kredyt gospodarczy nie zostałby udzielony. 

Skoro zatem wyspecjalizowany przedsiębiorca jakim jest bank, który korzysta z profesjonalnej obsługi prawnej i jest w pełni świadomy skutków swoich działań, traktował powodów jako konsumentów, zachowanie takie powinno być konsekwentne. Nieuprawnione byłoby bowiem umożliwienie bankowi na manipulowanie statusem słabszej strony umowy, w zależności od tego, czy przyznanie tej stronie statusu konsumenta jest w danych okolicznościach dla banku korzystniejsze. Skoro zatem powodowie byli traktowani przez bank jak konsumenci, oznacza to, że przynależy im ochrona konsumencka, w tym ochrona przed nieuczciwymi klauzulami umownymi w oparciu o art. 3851 § 1 i 2 k.c.

Występująca w sprawie dowolność ustalenia wysokości świadczenia przez jedną ze stron umowy spełnia wszystkie przesłanki zastosowania przepisów art. 385¹ do 385³ k.c. - a w konsekwencji uznania, że umowa kredytowa zawiera nieuczciwe klauzule umowne, które nie wiążą konsumentów. Ich eliminacja z umowy powoduje natomiast konieczność stwierdzenia nieważności całej umowy.

RPO stoi na stanowisku, że umowa nie może być utrzymana z uwagi na jej sprzeczność z art. 3531 k.c. Wyraża się ona przede wszystkim w dowolności ustalania przez wierzyciela wysokości świadczenia dłużnika, w tym co do sposobu ustalania kursu, według którego została przeliczona na CHF kwota kredytu podlegająca wypłacie w PLN, jak i kursu, według którego jest ustalana wysokość każdej raty kredytu. Z utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika bowiem jasno, że umowa zakładająca dowolność wierzyciela w ustalaniu wysokości świadczeń dłużnika jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i jako taka jest niedopuszczalna.

O braku równowagi kontraktowej stron oraz naruszeniu zasady wzajemnego zaufania stron, a co za tym następuje o sprzeczności umowy z dobrym obyczajem i zasadami współżycia społecznego, świadczy także niedostarczenie klientowi wystarczającej informacji o ryzyku walutowym wywoływanym przez umowę kredytową, przerzucenie na klienta całości ryzyka walutowego wynikającego z umowy czy wreszcie zachowanie strony pozwanej podczas zawierania umowy, przejawiające się m.in. w przewlekłości procesu jej zawierania, celem objęcia jej korzystniejszymi dla pozwanego wskaźnikami finansowymi (kursem CHF oraz stawką LIBOR) czy w objęciu hipoteką nieruchomości w zakresie znacznie przekraczającym potrzebę zabezpieczenia spłaty kredytu, co zmierzało do uzależnienia finansowego powodów od pozwanego.

V.510.123.2020

RPO wspiera pozew zbiorowy "frankowiczów". Powołuje się na prawo europejskie

Data: 2021-04-16
  • Ocena spornych postanowień co do przeliczeń walutowych musi być dokonywana w świetle postanowień unijnych traktatów i aktów przyjętych przez instytucje UE, w tym dyrektyw
  • A według prawa unijnego konsument jest w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, dlatego sądy mają obowiązek badać abuzywność umów 
  • RPO wskazuje sądowi na zasadę pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej i związanie sądu krajowego orzecznictwem TSUE, które ma moc równą z zasadami prawnymi
  • Powołuje się też na ugruntowane orzecznictwo TSUE i Sądu Najwyższego w sprawie mechanizmu kontroli nieuczciwych postanowień

Chodzi o pozew zbiorowy kilku tysięcy konsumentów, którzy zawarli z bankiem umowy o kredyt hipoteczny waloryzowany do franka szwajcarskiego. Pozew złożono w Sądzie Okręgowym w W. w 2014 r. - do dziś sprawa nie została rozpoznana.

Grupa powodów -  reprezentowana przez Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Olszynie i adwokata - wnosi o ustalenie, że bank ponosi odpowiedzialność z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia się wobec członków grupy z uwagi na stosowanie we wzorcach umownych (umowach kredytowych) postanowień uznanych przez Sąd Okręgowy w Warszawie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone.

Kredyt indeksowano do CHF/USD/EUR po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w banku w dniu uruchomienia kredytu lub transzy. W przypadku kredytu indeksowanego kursem waluty obcej kwota raty spłaty obliczana jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w banku na podstawie obowiązującej w Banku Tabeli Kursów Walut Obcych z dnia spłaty.

Stanowisko RPO dla sądu 

Z prawnego punktu widzenia roszczenie jest uzasadnione.  Dlatego RPO popiera pozew i wnosi o ustalenie, że bank ponosi odpowiedzialność z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia wobec powodów.

Rzecznik podkreśla, że ocena spornych postanowień dotyczących przeliczeń walutowych musi być dokonywana w świetle postanowień Traktatów, aktów przyjętych przez instytucje UE i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE.

W sprawie zastosowanie znajdują przepisy Dyrektywy Rady 93/13/WE z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz niezwykle bogate orzecznictwo TS UE na jej tle. A naruszenie Dyrektywy 93/13 stanowi w systemie prawa UE naruszenie przepisów mających rangę przepisów bezwzględnie obowiązujących. 

Pod uwagę należy wziąć również art. 47 Karty Praw Podstawowych UE, obejmujący zasadę skutecznej ochrony sądowej.

Zgodnie z orzecznictwem TSUE system ochrony ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 opiera się na założeniu, że konsument znajduje się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania, i w związku z tym godzi się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść.

Z jednej strony chodzi o przywrócenie równowagi między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony - długoterminowo - eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców. Dyrektywa 93/13 nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Jednocześnie, zgodnie z motywem 24 Dyrektywy 93/13, sądy państw członkowskich muszą mieć do swojej dyspozycji stosowne i skuteczne środki zapobiegające  stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

Rzecznik stoi na stanowisku, że:

  1. Z uwagi na specyfikę postępowania grupowego nie jest konieczne orzekanie przez sąd, czy wobec stwierdzenia abuzywnego charakteru i związanej z tym bezskuteczności zamieszczonych w umowach kredytu członków grupy postanowień dotyczących indeksacji walutowej, możliwe jest dalsze obowiązywanie tych umów. Dla rozstrzygnięcia o żądaniu pozwu wystarczające jest ustalenie przez sąd, iż podnoszone postanowienia są niedozwolone i z tej przyczyny bezskuteczne, od chwili zawarcia umowy.
  1. Stwierdzenie niedozwolonego charakteru wskazanych w pozwie postanowień dotyczących indeksacji walutowej, a w konsekwencji tego ich bezskuteczności, powoduje, że wszystkie pobrane od członków grupy w wyniku ich stosowania kwoty są nienależnym, świadczenie w rozumieniu art. 410 § 2 k.c., niezależenie od oceny czy obowiązywanie umowy kredytu z pominięciem mechanizmu jest prawnie możliwe. Z tego względu uzasadnione jest również żądanie ustalenia, że pozwany bank zobowiązany jest do zwrotu na rzecz członków grupy kwot obliczonych jako różnica pomiędzy kwotami faktycznie pobranymi od nich w wykonaniu umowy kredytu, w okresie objętym pozwem, a kwotami za ten sam okres obliczonymi z pominięciem niedozwolonych postanowień.
  1. Rozstrzygnięcie o możliwości obowiązywania w odniesieniu każdej umowy kredytu, może być dokonane w postępowaniu indywidulanym, w którym sąd decydować będzie o roszczeniach pieniężnych każdego członka grupy, w oparciu m.in. o ustalenia sądu dokonane w niniejszym postepowaniu. W każdym z tych postępowań indywidualnych sąd będzie mógł, orzec że:
  • umowa kredytu wiąże dalej, bez postanowień abuzywnych dotyczących indeksacji, co uzasadniać będzie żądanie zwrotu przez bank wszystkich kwot pobranych w wyniku stosowania abuzywnych postanowień;
  • że umowa jest nieważna, wobec czego konsumentowi przysługuje nie tylko roszczenie o zwrot kwot pobranych od niego w wyniku stosowania abuzywnych postanowień, lecz ponadto wszystkich innych kwot pobranych na podstawie nieważnej umowy,
  • ewentualnie konsument będzie mógł oświadczyć, że chce wykorzystać mechanizmy zapewniające ochronę przed szczególnie niekorzystnymi skutkami unieważnienie umowy, przysługujące na tle prawa unijnego i polskiego

V.510.212.2017

Sąd ws. wstrzymania kupna Polska Press przez PKN Orlen: chodzi o zabezpieczenie przed ewentualnymi nieodwracalnymi skutkami koncentracji

Data: 2021-04-13
  • Dokonanie koncentracji już teraz mogłoby udaremnić ewentualne wykonanie wyroku, jaki zapadnie w całej sprawie
  • Przedsiębiorca powinien powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek praw udziałowych z nabytych udziałów
  • Podejmowanie wszelkich czynności wobec zawieszenia wykonania decyzji UOKiK może nieść negatywne skutki wynikające z ich nieważności 
  • Tylko całkowite powstrzymanie prowadzi do zapewnienia stronie (w tym przypadku - RPO) efektywnej realizacji prawa do sądu oraz egzekwowania praw ochrony konkurencji. Pozwoli też na ocenę prawidłowości decyzji UOKiK przez niezawisły sąd

Tak Sąd Okręgowy w Warszawie XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzasadnił wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie zgody na koncentrację – przejęcie przez PKN Orlen spółki Polska Press. 

8 kwietnia 2021 r. sąd uwzględnił tym samym wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Teraz RPO prezentuje uzasadnienie sądu (pełna jego treść w załączniku na dole strony). Postanowienie sądu jest niezaskarżalne.

Decyzja UOKiK i odwołanie RPO wraz z wnioskiem o jej wstrzymanie

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do sądu od decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgadzając się, prezes UOKiK nie zbadał, czy efektem nie będzie niedopuszczalne ograniczenie wolności prasy. Tymczasem UOKiK ma uwzględniać wszelkie okoliczności wpływające na chronione dobro konsumenta. A media kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli faktycznie polityków, nie zapewniają obywatelom obiektywnych informacji. Przedstawiają obraz jednostronny, korzystny dla aktualnie rządzącej większości

M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd uchylił zgodę prezesa UOKiK. Chce też, by sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji do rozstrzygnięcia sprawy.

Zgodnie z prawem samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokontroli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).    Obecnie Rzecznik wciąż oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd uwzględniony.

Uzasadnienie decyzji sądu

Sąd stwierdził, że Rzecznik jest uprawniony do wniesienie odwołania od decyzji UOKiK na zasadach ogólnych strony (tak jak Prokurator Generalny) w tego typu postępowaniach. Wynika to z ustawy o RPO art. 14 ust. 4. Z tego zaś  wynika też uprawnienie do wniesienia wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji.

Według sądu nieuwzględnienie wniosku RPO mogłoby doprowadzić do wykonania przez PKN Orlen decyzji nieostatecznej, bo zaskarżonej przez uprawniony organ. Zasadniczo nie powinno to mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa, szczególnie w sytuacji, gdy ani z przepisu ustawy, ani z decyzji organu nie wynika, że wolą bądź ustawodawcy bądź organu antymonopolowego było wykonywanie decyzji nieostatecznej, która w toku kontroli sądowej może zostać zakwestionowana, a która w razie jej wykonania potencjalne może wywrzeć niekorzystne skutki dla konkurencji. 

Z samego faktu zaskarżenia wynika konieczność powstrzymania się od dokonania koncentracji przez przedsiębiorców. Zgodnie z art. 97 uokik przedsiębiorca czeka na decyzję UOKIK by dokonać koncentracji – analogicznie powinien poczekać na orzeczenie sądu, bowiem zaskarżona decyzja nie jest ostateczna.

Przyjęcie literalnej wykładni art. 97 uokik, według której koncentracja, z chwilą wydania zgody przez organ, nie może zostać wstrzymana w żadnych okolicznościach, w szczególności także w sytuacji zaskarżenia decyzji wyrażającej zgodę na koncentrację, wyłączałoby w istocie kompetencję Sądu UOKiK do rozstrzygania sprawy wywołanej wniesieniem odwołania od decyzji, lub czyniłoby ją co najmniej bezskuteczną. 

Przyjęcie odmiennej wykładni, ograniczającej zastosowanie tej zasady tylko do etapu postępowania administracyjnego, mogłoby prowadzić w istocie do niemożności wykonania niektórych z możliwych rozstrzygnięć sądu – czyli wyroku zmieniającego decyzję i zakazującego dokonania koncentracji, lub uchylającego decyzję (co z kolei mogłoby się wiązać z koniecznością ponownego rozpoznania wniosku o zgodę na koncentracje przez Prezesa UOKiK). Przy czym na obecnym etapie postępowania nie można wykluczyć żadnego z rozstrzygnięć sądu, łącznie także z oddaleniem odwołania – podkreśla sąd. 

O ile czynność prawna, na podstawie której koncentracja miała nastąpić, zostałaby dokonana przed wydaniem orzeczenia wstrzymującego wykonanie decyzji, to przedsiębiorcy mający zamiar dokonać koncentracji winni powstrzymać się od jej wykonywania, a w konsekwencji w sytuacji przejęcia kontroli poprzez nabycie 100% udziałów w kapitale zakładowym przejmowanego przedsiębiorcy, tak jak to ma miejsce w sprawie niniejszej, powinni powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek praw udziałowych z nabytych udziałów w kapitale zakładowym (podejmowanie wszelkich czynności w warunkach zawieszenia wykonania decyzji może nieść negatywne skutki wynikające z nieważności czynności prawnych).

Tylko taka wykładnia przepisów i zastosowanie się do niej przez przedsiębiorcę dokonującego koncentracji pozwoli na rzeczywistą realizację prawa strony (tu RPO) do sądu, w szczególności - dokonania oceny prawidłowości zaskarżonej decyzji przez niezawisły sąd. 

Uwzględnienie wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji nie zamyka organowi możliwości wydania nowej decyzji w ramach autokontroli. Skutkiem jednak decyzji organu uwzględniającej odwołanie będzie upadek postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji, skoro decyzja, do której odnosić się będzie postanowienie o wstrzymaniu decyzji przestanie istnieć. 

Reasumując, wstrzymanie wykonania decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy było konieczne i niezbędne w okolicznościach niniejszej sprawy, w szczególności w celu zachowania uprzedniego charakteru kontroli koncentracji i umożliwienia wykonania orzeczenia w razie uwzględnienia odwołania, jak również z uwagi na niebezpieczeństwo, że wykonywanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą wystąpić w czasie trwania postępowania sądowego.

Na tym zaś etapie postępowania nie można przesądzić, czy dokonanie koncentracji nie spowoduje, że konkurencja na rynku nie zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku, a zatem wstrzymanie wykonania decyzji jest niezbędne dla zagwarantowania egzekwowania prawa ochrony konkurencji. 

Rzecznik przekazał postanowienie sądu Krajowemu Rejestrowi Sądowemu w celu jego uwzględnienia w aktach rejestrowych spółek.

VII.716.26.2020

 

Sąd wstrzymał decyzję Prezesa UOKIK ws. przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press

Data: 2021-04-12
  • Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKIK w sprawie koncentracji – przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press 
  • Taką informację RPO uzyskał telefonicznie 12 kwietnia w sekretariacie Sądu Okręgowego w Warszawie XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Zgodnie z nią 8 kwietnia 2021 r. zapadło orzeczenie w sprawie wniosku o wstrzymanie decyzji, w tym o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press. Sąd uwzględnił tym samym wniosek Rzecznika. Wkrótce do RPO ma wpłynąć oficjalne pismo z decyzją sądu.

Rzecznik odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokonrtoli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).  Obecnie Rzecznik wciąż oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd uwzględniony.

VII.716.26.2020

Konsekwencje abuzywnych klauzul spreadowych w umowie kredytu „frankowego”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-04-06
  • Państwo M. zaskarżyli swoją umowę „frankową” i sąd przyznał im rację: sposób wyliczania rat (klauzule „spreadowe”) był niedozwolony, bo to bank sam sobie ustalał kurs franka, po jakim raty przelicza się na złotówki.
  • Sąd uznał jednak, że umowa z bankiem jest do utrzymania – wystarczy tabelę kursową banku zastąpić średnim kursem NBP.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Argumentuje, że sposób, w jaki sąd „naprawił” umowę, nie jest zgodny ze standardami ochrony konsumenta, jakie obowiązują w Unii Europejskiej.

Kilkanaście lat temu państwo M. zaciągnęli prawie milion zł kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego. Chcieli kupić działkę i zbudować dom. Po prawie 10 latach zakwestionowali cało umowę: wskazali, że jej zapisy są abuzywne, gdyż sposobu przeliczania rat na podstawie kursu franka bank z nimi nie uzgodnił. Powołali się przy tym na przepisy unijnej Dyrektywy 93/13, które zapisane są w polskim prawie w postaci art. 3851 kodeksu cywilnego. Ich roszczenie dotyczyło tylko jednej raty kredytu (400 zł), ale zarzut faktycznie dotyczył całej umowy

W 2016 r. sąd I instancji oddalił ich powództwo. Nie znalazł podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za niedozwolone klauzule umowne z uwagi na niespełnienie przesłanek abuzywności zgodnie z art. 3851 k.c. W konsekwencji sąd uznał, że powodowie byli związaniu umową kredytu i nie można było uznać, że świadczenia spełniane przez powodów stanowiły świadczenia nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c.

Sąd II instancji częściowo uznał roszczenie państwa M.: rzeczywiście sposób naliczania rat przez bank był błędny, dlatego państwo M z raty, o którą toczył się spór (400 zł) powinni dostać 70 zł. Sąd jednak uznał, że kwestia ta nie dotyczyła istoty umowy. Klauzule spreadowe można zastąpić kursem średnim NBP, a umowa może nadal obowiązywać. Sąd opowiedział się – jak wyjaśnił – „za ugruntowanym w orzecznictwie poglądem, że postanowienia zawierające uprawnienie banku do przeliczenia sumy wykorzystanego przez kredytobiorcę kredytu do waluty obcej (klauzulę tzw. spreadu walutowego) nie dotyczą głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 3851 § 1 zdanie drugie k.c.”. Dlatego w ocenie sądu II instancji abuzywność tego postanowienia nie mogła wywołać innego skutku, jak tylko taki, że ustalona została wartość świadczenia należnego pozwanemu w sposób nieabuzywny, co z kolei skutkowało zasądzeniem od pozwanego na rzecz powodów kwoty stanowiącej różnicę między tą wartością a kwotą faktycznie wypłaconą.

RPO przedstawiając Sądowi Najwyższemu skargę nadzwyczajną na rzecz państwa M. nie zgadza się z tym rozumowaniem:

  • Sąd badając sprawę nie trzymał się standardów obowiązujących w Unii Europejskiej, a więc także w polskim sądzie.
  • Sprawa konsumencka, a więc taka, gdzie spór toczy się między przedsiębiorcą mającym znaczną przewagę nad klientem (konsumentem), wymaga od sądu większej aktywności, bo to on ma wyrównać różnice między stronami, by spór był rozstrzygany sprawiedliwie.
  • Jeśli spór jest konsumencki, sąd ma więc za zadanie zbadać całą umowę – a nie tylko to, co jest przedmiotem sporu przed sądem.
  • Sąd powinien się też posługiwać orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z niego, że klauzule dotyczące przeliczania kredytu są istotną częścią umowy, a mogą zostać uznane za nieabuzywne tylko wtedy, gdy przedsiębiorca jasno i w przystępny sposób poinformował konsumenta o ich konsekwencjach.
  • Jeśli tak nie było – jeśli konsumentom po prostu przedstawiono do podpisu wzorzec umowy z klauzulami bez informowania o ich skutkach – umowa zawiera klauzule abuzywne dotyczące istoty rzeczy.
  • Wtedy sąd powinien sprawdzić, czy są w polskim prawie przepisy, którymi da się zastąpić rozwiązania z klauzul abuzywnych (w tym przypadku RPO stoi na stanowisku, że takich przepisów w polskim prawie nie ma, umowę więc należy unieważnić).
  • Widząc konieczność unieważnienia umowy sąd musi jednak zbadać, czy nie spowoduje to skutków rażąco niekorzystnych dla konsumenta. Aby konsument był w stanie powziąć dobrowolną i świadomą wolę w tym względzie, sąd niewątpliwie powinien poinformować go o wszystkich prawnych i ekonomicznych następstwach, jakie wiążą się dla niego z unieważnieniem umowy.

- Sprawiedliwość społeczna wymaga takiego prowadzenia procesu sądowego, aby powodowie w sprawie, mogli rzeczywiście bronić swoich praw – stwierdza RPO. - W niniejszej sprawie tak się nie stało. Sąd nie sprostał spoczywającemu na nim obowiązku - wynikającemu z zobowiązań Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej - prounijnej wykładni prawa krajowego. Swoje ustalenia prawne oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych. Ponadto odmownie rozpatrzył wniosek powodów, by zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym.

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, system ochrony ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 opiera się na założeniu, iż konsument znajduje się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania, i w związku z tym godzi się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść (wyroki: z dnia 28 lipca 2016 r. w sprawie C-168/15 Pohotovos, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo; z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie C 26/13 Kásler i Káslerné Rábai, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo, a także z dnia 17 lipca 2014 r., C-169/14 Sánchez Morcillo i Abril García pkt 22). Aby urzeczywistnić ochronę zamierzoną przez Dyrektywę 93/13, brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą musi więc zostać zrównoważony jedynie poprzez czynną interwencję podmiotu niebędącego stroną umowy (zob. m.in. C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones, pkt 31) – to jest sądu.

Dyrektywa 93/13 ma dwojaki cel, który zobowiązane są realizować państwa członkowskie, w tym sądy krajowe. Z jednej strony chodzi o przywrócenie równowagi między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony - długoterminowo - eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców. Artykuł 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Jednocześnie, zgodnie z motywem 24 Dyrektywy 93/13, sądy państw członkowskich muszą mieć do swojej dyspozycji stosowne i skuteczne środki zapobiegające stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Jak wskazuje Artykuł 7 ust. 1 zarówno w interesie konsumentów, jak i konkurentów, państwa członkowskie zapewnią odpowiednie i skuteczne środki mające na celu zapobieganie stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców i dostawców z konsumentami. Sankcja wynikająca z prawa unijnego ma więc spełniać również funkcję prewencji ogólnej – zniechęcać przedsiębiorców od tworzenia umów, zawierających postanowienia abuzywne. TSUE sprzeciwia się możliwości podejmowania przez sądy krajowe działań, które mogłyby zagrażać realizacji długoterminowego celu ustanowionego w art. 7 dyrektywy 93/13, poprzez wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców (w kontekście możliwości zmian treści postanowień, patrz wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i i Káslerné Rábai, C‑26/13, pkt 79 oraz z dnia 14 czerwca 2012 r., Banco Español de Crédito, C-618/10, pkt 69).

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd w sprawie państwa M. dopuścił się rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego, tj. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. i art. 58 § 1 k.c. poprzez ich błędną wykładnię oraz niezapewnienie standardów ochrony praw konsumenta wynikających z Dyrektywy 93/13.  

W ocenie Rzecznika, klauzule dotyczące waloryzacji zobowiązania do waluty obcej, umożliwiające jednostronnie bankowi na określenie kursu waluty CHF, po jakiej jest przeliczana kwota kredytu, a następnie każda z rat, budzą wątpliwości ze względu na ich nieuczciwy charakter.

Rzecznik chciałby wskazać, że w orzecznictwie Trybunału klauzule indeksacyjne, takie jak powołane powyżej, klasyfikowane są jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron (C-26/13 Kásler i Káslerné Rábai pkt 68; wyrok z dnia 20 września 2017 r., Andriciuc, C-186/16, pkt 35-38, 41; C-260/18 Dziubak, pkt 44), podlegające reżimowi art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13. Postanowienia takie nie podlegają więc kontroli pod względem abuzywności, jeżeli są transparentne. Transparentność rozumiana jest przez Trybunał jako wyrażenie postanowienia prostym i zrozumiałym językiem (wyrok z dnia 3 czerwca 2010 r., Caja de Ahorros y Monte de Piedad de Madrid, C-484/08, pkt 32), który to wymóg – jak wynika z orzecznictwa TSUE - znajduje zastosowanie również do postanowień dotyczących „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 43; Kásler i Káslerné Rábai C-26/13, pkt 68). Ponieważ ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 system ochrony opiera się na założeniu, iż konsument jest stroną słabszą niż przedsiębiorca, między innymi ze względu na stopień poinformowania, wymóg wyrażenia warunków umownych prostym i zrozumiałym językiem, i w konsekwencji zapewnienia przejrzystości, nie jest zawężony, zgodnie z orzecznictwem Trybunału, do zrozumiałości postanowień pod względem formalnym i gramatycznym. Wymóg ten podlega wykładni rozszerzającej (wyroki: Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 71-72; z dnia 9 lipca 2015 r., Bucura, C348/14, pkt 52; Andriciuc i in., C-186/16, pkt 44, z dnia 3 marca 2020 r., Gómez del Moral Guasch, C-125/18, pkt 47, 50). Oznacza to, że umowa powinna przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się ów warunek, a także, w zależności od przypadku, związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, tak by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne (wyroki: Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 75; z dnia 23 kwietnie 2015, Van Hove, C-96/14, pkt 50; Andriciuc i in., C-186/16, pkt 45). Sąd krajowy zobowiązany jest więc ustalić, z uwzględnieniem ogółu okoliczności zawarcia umowy, do których zaliczają się formy reklamy i informacji stosowane przez kredytodawcę w procesie negocjacji umowy kredytu (wyroki: Andriciuc i in., C-186/16, pkt 46; z dnia 26 lutego 2015 r., Matei, C143/13, pkt 75), czy konsumentowi podano wszystkie informacje mogące mieć wpływ na zakres jego obowiązków i pozwalające mu ocenić, między innymi, całkowity koszt kredytu. W ramach tej oceny sąd krajowy zobowiązany jest sprawdzić po pierwsze, czy klauzule umowne zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem, w taki sposób, że umożliwiają przeciętnemu konsumentowi (konsumentowi właściwie poinformowanemu oraz dostatecznie uważnemu i rozsądnemu) na ocenę tego kosztu, i po drugie, okoliczność związaną z brakiem podania w umowie kredytu informacji uważanych w świetle charakteru towarów i usług będących jego przedmiotem za istotne (wyroki: Andriciuc i in. C-186/16, pkt 47; Bucura C-348/14, pkt 66). 10. Z utrwalonego orzecznictwa Trybunału wynika, że dla konsumenta fundamentalne znaczenia ma poinformowanie go przed zawarciem umowy o warunkach umownych i skutkach zawarcia umowy. To w szczególności na podstawie tej informacji konsument podejmuje decyzję, czy zamierza związać się warunkami sformułowanymi uprzednio przez przedsiębiorcę (wyroki: z dnia 21 marca 2013 r., RWE Vertrieb, C-92/11, pkt 44; Kásler i Káslerné Rábai C-26/13, pkt 70; Gutiérrez Naranjo i in. C-154/15, C307/15 i C-308/15, pkt 50; z dnia 20 września 2017, Andriciuc i in. C-186/16, pkt 48; Gómez del Moral Guasch C-125/18, pkt 49). Trybunał podkreślił, że w odniesieniu do kredytów w walutach instytucje finansowe muszą zapewniać kredytobiorcom informacje wystarczające do podejmowania przez kredytobiorców świadomych i rozważnych decyzji oraz powinny wyjaśniać co najmniej, jak na wysokość raty kredytu wpłynęłyby silna deprecjacja środka płatniczego państwa członkowskiego, w którym kredytobiorca ma miejsce zamieszkania lub siedzibę, i wzrost zagranicznej stopy procentowej (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 49).

Oznacza to, jak wyjaśnił TSUE (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 50), że, po pierwsze, kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku dewaluacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie. Po drugie, bank musi przedstawić ewentualne wahania kursów wymiany i ryzyko wiążące się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej, zwłaszcza w przypadku, gdy konsument będący kredytobiorcą nie uzyskuje dochodów w tej walucie. Do sądu krajowego należy zatem ustalenie, czy przedsiębiorca przedstawił zainteresowanym konsumentom wszelkie istotne informacje pozwalające im ocenić, jakie konsekwencje ekonomiczne ma dla ich zobowiązań finansowych warunek taki, jak ów rozpatrywany w postępowaniu głównym.

Co istotne z orzeczeń tych wypływa wniosek, że w ocenie TSUE nie jest możliwe odrywanie klauzuli ryzyka walutowego (wyrażonej czy to przez indeksację czy też denominację) od mechanizmu przeliczania waluty krajowej na walutę obcą. Trybunał Sprawiedliwości kwalifikuje bowiem konsekwentnie klauzule dotyczące ryzyka wymiany, do których zalicza także sposób ustalania kursu wymiany, jako klauzule określające główny przedmiot umowy kredytu zarówno denominowanego, jak i indeksowanego (wyroki: Dziubak C-260/18, pkt 44; Dunaj C-118/17, pkt 48, 49, 52; OTP Bank i OTP Faktoring C-51/17, pkt 68).

V.510.119.2019

Egzekucja przedawnionego długu od rodziny w kłopotach. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-04-02
  • Sprawa dotyczy długu sprzed lat ściąganego z rodziny w trudnym położeniu przez komornika.
  • RPO w skardze nadzwyczajnej dowodzi, że w sprawie tej sąd źle zastosował przepisy i nie zauważył, że firma obracająca długami, która ściąga pieniądze od dłużniczki, nie ma już prawa do należności, bo w jej przypadku roszczenie się przedawniło.
  • To wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, które sąd pominął.
  • Tego błędu sprzed lat nie da się naprawić bez zastosowania nadzwyczajnych środków, do których prawo ma Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pani O. wzięła przed kilkunastu laty 2 tys. zł kredytu i nie spłaciła go. Bank wypowiedział jej umowę, próbował odzyskać pieniądze a następnie należność sprzedał. O pieniądze upomniał się po kolejnych kilku latach Fundusz sekurytyzacyjny – wyliczył, że z odsetkami kwota ta wynosiła ona już 4 tys. zł. Na podstawie dokumentów z funduszu sąd wydał w postępowaniu upominawczym nakaz zapłaty. Pani O. zgłosiła sprzeciw dowodząc, że sprawa już się przedawniła. Fundusz jednak argumentował, że w toku postępowania bankowi (pierwotnemu wierzycielowi) udało się przerwać bieg przedawnienia.

Argumentów sąd wysłuchał na rozprawie. Pani O. tłumaczyła, że pożyczkę częściowo spłaciła, a boryka się z ogromnymi problemami (brakiem pracy i niepełnosprawnością członka rodziny). Ma też na głowie inne postępowania egzekucyjne. Sąd po wysłuchaniu obu stron zasądził od pani O. 4 tys. zł na rzecz funduszu. Komornik dochodzi należności ze świadczenia emerytalno-rentowego pani O.

RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że sąd źle podszedł do problemu przedawnienia należności pani O. oraz do praw funduszu sekurytyzacyjnego, który nie jest ani pierwotnym wierzycielem ani bankiem. Wniosek o wszczęcie egzekucji długu od pani O. przerwał bieg przedawnienia w przypadku sprawy z bankiem, ale fundusz tego przerwania „nie odziedziczył”.

RPO argumentuje, że rzeczywiście fakt zbycia wierzytelności nie wpływa na bieg terminów przedawnienia, zatem w razie zmiany podmiotu w zobowiązaniu – np. w przypadku cesji – nowy podmiot wstępuje w miejsce dotychczasowego wierzyciela. Ale zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem Sądu Najwyższego (dalej: SN), reguły te nie znajdują zastosowania do przerwy biegu terminu przedawnienia, która została spowodowana dochodzeniem roszczenia na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego.

Taki pogląd pojawił się już w wyroku SN z dnia 19 listopada 2014 r. (sygn. akt II CSK 196/14). Wskazano w nim, że przerwanie biegu przedawnienia na podstawie art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego następuje co do zasady tylko pomiędzy stronami postępowania, jeżeli z istoty łączącego je stosunku prawnego wynika, że są materialnie zobowiązane lub uprawnione, a więc skutek przerwania zachodzi tylko w podmiotowych i przedmiotowych granicach czynności podjętej przez wierzyciela. Wniosek o wszczęcie egzekucji wywołuje zatem skutek przerwy wtedy, gdy pochodzi od wierzyciela wskazanego w tytule egzekucyjnym, na którego rzecz została wydana klauzula wykonalności; nie jest bowiem wystarczająca tożsamość wierzytelności, lecz konieczna jest również identyczność osób, na rzecz których czynność ta została dokonana. Skutki prawne postępowania egzekucyjnego wszczętego na podstawie bankowego tytułu wykonawczego związane są więc tylko z podmiotami w nim uczestniczącymi na podstawie tego tytułu w granicach podmiotowych i przedmiotowych ukształtowanych treścią klauzuli wykonalności.

Nabywca wierzytelności niebędący bankiem powinien więc uzyskać sądowy tytuł egzekucyjny, a następnie klauzulę wykonalności, nadanie bowiem bankowemu tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności na rzecz nabywcy wierzytelności niebędącemu bankiem nie jest dopuszczalne – por. uchwała SN z dnia 2 kwietnia 2004 r. (sygn. akt III CZP 9/04).

Następnie w uchwale z dnia 29 czerwca 2016 r. (sygn. akt III CZP 29/16) SN rozwinął ten pogląd i wskazał, że w przypadku wierzytelności objętej bankowym tytułem wykonawczym, sytuacja cesjonariusza kształtuje się odmiennie od sytuacji prawnej nabywcy wierzytelności objętej innym tytułem wykonawczym. Wówczas nabywca wierzytelności (nie będący bankiem) nabywa wierzytelność w swej treści i przedmiocie tożsamą z wierzytelnością zbywającego banku, niemniej jednak nie wchodzi w sytuację prawną zbywcy wywołaną przerwą biegu przedawnienia i rozpoczęciem biegu na nowo. W konsekwencji SN podjął uchwałę, zgodnie z którą nabywca wierzytelności nie będący bankiem nie może powoływać się na przerwę biegu terminu przedawnienia spowodowaną wszczęciem postępowania egzekucyjnego na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego zaopatrzonego w klauzulę wykonalności.

Podobnie orzekł SN w uchwale z dnia 9 czerwca 2017 r. (sygn. akt III CZP 17/17), doprecyzowując, że wniosek o nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia objętego tym tytułem wobec cesjonariusza nie będącego bankiem.

W konsekwencji Rzecznik zdecydował o wywiedzeniu skargi nadzwyczajnej od wyroku sądu pierwszej instancji (pomimo tego, że nie zostało sporządzone jego uzasadnienie). Rzecznik kwestionował to orzeczenie, ponieważ sankcjonuje ono praktyki dochodzenia przez firmy windykacyjne przedawnionych roszczeń, w sytuacji skutecznego podniesienia przez obywatela zarzutu przedawnienia.

Zdaniem RPO sprawiedliwość społeczna wymaga przyznania ochrony prawnej konsumentowi jako słabszemu uczestnikowi życia społecznego i gospodarczego.

V.511.12.2021

Spór o podstawy unieważnienia kredytu "frankowego". Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-04-01
  • Pan S. wziął kredyt „frankowy”, a kiedy po kilku latach zorientował się, jak jest niekorzystny, próbował doprowadzić przed sądem do uznania, że umowa była nieważna. Przegrał.
  • Sądy nie znalazły podstaw do unieważnienia umowy kredytowej.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że badanie umowy nie odbyło się zgodnie ze standardami Unii Europejskiej, w której instytucje państwa mają równoważyć intreresy przedsiębiorcy i konsumenta, strony z natury słabszej.

Pan S. przed 15 laty wziął 300 tys. franków szwajcarskich kredytu na zakup mieszkania. Pożyczka została wypłacona w złotówkach i w złotówkach miała być spłacana. Po kilku latach, kiedy pan S. przestał spłacać kredyt, bank rozwiązał umowę i zażądał zwrotu pieniędzy wedle przeliczników zawartych w umowie. Wtedy pan S. oświadczył, że umowę podpisał pod wpływem błędu i wniósł do sądu jej o unieważnienie.

Sądy w I i II instancji oddaliły ten pozew i nałożyły na pana S. kilka tysięcy zł kosztów postępowania. Sądy nie znalazły podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za niedozwolone (z wyjątkiem jednej klauzuli, która jednak nie pozwala na kwestionowanie całej umowy). Sąd Najwyższy odmówił rozpatrzenia skargi kasacyjnej w tej sprawie.

RPO w skardze nadzwyczajnej kwestionuje przede wszystkim ustalenia sądu II instancji. Zauważa, że nie odniósł się w ogóle do linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych oraz dorobku orzeczniczego TSUE, w szczególności odnoszącego się do wykładni art. 4 i 6 Dyrektywy 93/13, wydanego na tle umów kredytu zawierających ryzyko kursowe (walutowe). Sąd ten nie odniósł się również do przywołanego przez powoda w pozwie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu w sprawie C-415/11 Mohamed Aziz przeciwko Caixa d’Estalvis de Cantalunya, Tarragona i Manresa. Wyrok ten miał szczególne znaczenie w sprawie, w związku z faktem prowadzenia egzekucji z nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie spłaty kredytu.

RPO zauważa, że w toczącej się równolegle sprawie o wystawiony przez bank bankowy tytuł egzekucyjny został on przez inny sąd pozbawiony wykonalności.

Sąd II instancji orzekający w sprawie zauważył trudną sytuację osób, które zaciągnęły kredyt we frankach,  ale jednocześnie stwierdził „Sytuacja w jakiej znalazł się powód oraz inne osoby, które zaciągnęły zobowiązanie we frankach, winna być rozstrzygnięta na szczeblu władzy ustawodawczej, nie ma bowiem w tym zakresie regulacji prawnych, które rozstrzygałyby taką sytuację i mogłoby zostać zastosowane przez sąd. Sąd bowiem stosuje istniejące prawo i nie jest instytucją do naprawiania rzeczywistości. Sąd nie jest od tworzenia prawa i nie może na użytek procesu tworzyć nowych przepisów, zwłaszcza nie powinien tego czynić sąd powszechny, ewentualnie Sąd Najwyższy w ramach nadzoru judykacyjnego”.

Zdaniem RPO w tej sprawie należało zastosować obowiązujące Polskę jako kraj członkowski Unii Europejskiej standardy prokonsumenckie – argumentacja sądu jest więc błędna.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd dopuścił się rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego, tj. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. poprzez ich błędną wykładnię oraz niezapewnienie standardów ochrony praw konsumenta wynikających z Dyrektywy 93/13.

  • Sąd popełnił też błąd uznając, że jego badaniu podlegają tylko klauzule kwestionowane przez powoda, a nie umowa kredytu jako całość.  Sąd w Unii Europejskiej ma obowiązek zbadać całą umowę. A umowa pana S. zawierała klauzule przeliczeniowe (dotyczące kursu, po jakim przelicza się kredyt i raty) które budzą bardzo poważne wątpliwości. RPO przypomina, że w ocenie Trybunału Sprawiedliwości UE nie można odrywać klauzuli ryzyka walutowego (wyrażonej czy to przez indeksację czy też denominację) od mechanizmu przeliczania waluty krajowej na walutę obcą. Trybunał Sprawiedliwości kwalifikuje bowiem konsekwentnie klauzule dotyczące ryzyka wymiany, do których zalicza także sposób ustalania kursu wymiany, jako klauzule określające główny przedmiot umowy kredytu zarówno denominowanego, jak i indeksowanego (wyroki: Dziubak C-260/18, pkt 44; Dunaj C-118/17, pkt 48, 49, 52; OTP Bank i OTP Faktoring C-51/17, pkt 68).
  • Sąd II powinien był sprawdzić wszystkie klauzule umowy kredytu, zwłaszcza, że pan S. zarzucał umowie nieważność w całości. Tymczasem sąd ograniczył się do badania nieważności niektórych postanowień umowy, wskazując przy tym, że tylko jedno z tych postanowień, dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu, może być uznane za abuzywne. Zdaniem RPO okoliczność, iż sąd nie zbadał z urzędu postanowień całej umowy konsumenta z przedsiębiorcą pod kątem ich nieuczciwego charakteru należy traktować jako faktyczne pozbawienie strony możności działania i obrony swoich praw. Konsument nie musi być świadomy tego, że sąd powinien działać z urzędu, ani też nie musi być świadomy czym są i czy w sprawie występują klauzule abuzywne.
  • Sąd II instancji błędnie też przyjął, że pan S. rozumiał treść umowy, która została z nim przez bank uzgodniona.  RPO przypomina, że pan S. jest tłumaczem. Dlatego sąd nie mógł założyć, że pan S. ma doświadczenie w zakresie oceny ryzyka i skutków ekonomicznych umowy kredytu. Bank wykorzystał swoją przewagę informacyjną i negocjacyjną, aby doprowadzić konsumenta do zawarcia umowy, która dawała Bankowi duże szanse na uzyskanie dodatkowych zysków przez zapewnienie sobie, oprócz oprocentowania kredytu, także korzyści wynikających z nieuchronnego wzrostu kursu franka szwajcarskiego w relacji do złotego.

RPO zarzuca wyrokowi w sprawie pana S. rażące naruszenie prawa materialnego, tj.:

  1. art. 3851 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740, z późn. zm., dalej: k.c.) w zw. z art. 3851 § 3 k.c. – poprzez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że:
    a) badaniu podlegają tylko klauzule zakwestionowane przez powoda, a nie umowa kredytu jako całość, 
    b) postanowienia umowy kredytu są indywidulanie uzgodnione w sytuacji, gdy:
  • powód nie miał możliwości negocjacji ogólnych warunków umownych objętych stosowanym przez bank wzorcem umownym oraz,
  • powód złożył oświadczenie o przyjęciu ryzyka wynikającego ze zmiany kursu waluty,
  • powód posiadał w dacie zawarcia umowy kredytowej doświadczenie życiowe związane z jego wiekiem, wobec czego Sąd uznał go za świadomego, rozważnego i dobrze poinformowanego konsumenta,
  • fakt podpisania umowy i parafowania jej poszczególnych części stanowi domniemanie zapoznania się przez konsumenta z jej treścią,

co w konsekwencji doprowadziło Sąd do odmowy uznania klauzul umownych za niedozwolone,

  1. art. 58 § 1 k.c. poprzez jego niezastosowanie, wyrażające się w nieprzeprowadzeniu badania, czy umowa kredytu jest ważna i wykonalna, jeżeli dokona się z niej eliminacji klauzul niedozwolonych zgodnie z treścią 3851 § 1 k.c.;
  2. art. 410 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. poprzez jego niezastosowanie i niedokonanie wzajemnego rozliczenia stron.

Na podstawie art. 89 § 1 UoSN RPO zaskarżonemu wyrokowi RPO zarzuca też naruszenie art. 2, art. 45 ust. 1 i art. 76 Konstytucji.

V.510.90.2018

Sprawa kredytu "frankowego" rozstrzygnięta nie wedle standardów Unii Europejskiej. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-04-01
  • W czasach, kiedy kredyty „frankowe” były bardzo popularne, pewne małżeństwo wzięło 100 tys. kredytu indeksowanego do franka. Kiedy po kilku  latach przestali płacić, bank wypowiedział umowę i zażądał zwrotu 140 tys.
  • Sprawa trafiła do sądu, a ten przyjął wyliczenia banku i kazał spłacić. Postanowienie się uprawomocniło, bo nikt się nie odwołał.
  • RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną argumentując, że sąd popełnił poważny błąd. Obowiązywały go standardy Unii Europejskiej, powinien był więc zauważyć, że spór dotyczy umowy konsumenckiej, a więc takiej, w której jedna strona jest słabsza od drugiej, i wyciągnąć z tego wnioski. Powinien był też sprawdzić, czy umowa nie zawierała klauzul abuzywnych. Zamiast tego sąd wziął wyliczenia prywatnej instytucji i uznał je za fakt.
  • Zdaniem RPO sąd po prostu nie zbadał sprawy!

Kilkanaście lat temu państwo X zawarli umowę o kredyt hipoteczny na 100 000 zł na zakup mieszkania na rynku wtórnym. Kredyt był indeksowany do franka szwajcarskiego, a spłaty miały trwać przez kilkanaście lat. Po kilku latach jedno z małżonków zmarło, a drugie przestało spłacać raty. Bank wypowiedział umowę kredytu i zażądał zwrotu pieniędzy: zaległość bank wyliczył na prawie 140 tys. i dodał do tego odsetki za opóźnienie spłaty.

Sprawa trafiła do sądu. Bank domagał się wydania nakazu zapłaty w trybie elektronicznego postępowaniu upominawczego, ale sąd w Lublinie, który prowadzi postępowania elektroniczne, nie znalazł do tego podstaw i przekazał sprawę na rozprawę do sądu w mieści, w którym mieszkali kredytobiorcy.

W 2017 r. po rozprawie sąd ten nakazał im oddać bankowi 140 tys. zł, zgodnie z wyliczeniami banku, tyle że odsetki ustawowe nakazał liczyć dopiero od 2017 r. Wyrok się uprawomocnił, bo żadna ze stron nie wniosła apelacji. Komornik zaczął egzekucję należności z mieszkania spółdzielczego małżonków.

RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa: otóż sąd rozstrzygnięcie oparł na wyliczeniu banku i nie sprawdził samej umowy kredytowej. Nie zbadał, czy przypadkiem nie zawierała ona klauzul niedozwolonych (abuzywnych). Nie zauważył, że sprawa ma charakter konsumencki, tj. taki, w której jedna ze stron ma sytuację uprzywilejowaną ze względu na wiedzę i doświadczenie, a druga takiej wiedzy specjalistycznej nie ma (relacja bank-klient).

W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podkreśla, że osiągnięcie na poziomie krajowym standardu ochrony konsumenta wymaganego Dyrektywą 93/13 nakłada na sądy krajowe konieczność realizacji obowiązków z niej wynikających. Chodzi tu w szczególności o dokonanie z urzędu kontroli abuzywności postanowień umownych, nawet bez wyraźnego żądania strony postępowania. Obowiązek ten nabiera jeszcze większego znaczenia w sytuacji, gdy sąd dysponował dokumentami umowy konsumenckiej przed wydaniem nakazu zapłaty, jak w niniejszej sprawie.

Sąd orzekając w tej sprawie, de facto wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie skutecznie się bronić. Uwzględnienie skargi nadzwyczajnej pozwoli zatem przywrócić równowagę w stosunkach społecznych, zachwianą przez fakt nieuwzględnienia przez sąd ochrony konsumenta w postępowaniu sądowym.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że sąd uznał roszczenie banku za zasadne w oparciu o dokumenty prywatne załączone do pozwu, tj. umowę kredytu, wyciąg z ksiąg bankowych i wypowiedzenie umowy kredytu. W swoich ustaleniach sąd nie odniósł się w ogóle do wyjaśnienia kwestii, czy sprawa miała charakter konsumencki oraz że umowa kredytu została zawarta w oparciu o wzorzec dostarczony przez bank. Sąd nie wskazał również, czy badał postanowienia umowy kredytu i stanowiącego jej integralną część regulaminu pod kątem ich ewentualnej abuzywności.

Wobec tego trudno jednoznacznie przesądzać, że w chwili zamknięcia rozprawy sąd prawidłowo ustalił konsumencki charakter niniejszej sprawy. Jednakże tak należy uznać, skoro powodem był bank, zaś pozwanymi osoby fizyczne, gdyż z treści dołączonej do pozwu umowy kredytu, nie wynikało nic innego. Ponadto cel, w jakim została zawarta umowa – na zakup lokalu mieszalnego na rynku wtórnym, przesądza o konieczności zakwalifikowania kredytobiorców jako konsumentów na tle art. 221 k.c., w świetle orzecznictwa TSUE (zob. m.in. wyroki TSUE z dnia 3 września 2015 r., Costea, C-110/14 pkt 22, 23; z dnia 21 marca 2019 r., Pouvin, C-590/17, pkt 26). Z ustalenia konsumenckiego charakteru sprawy sąd powinien był wyciągnąć określone wnioski i podjąć nakazane przepisami działania, czego zaniechał.

Jeżeli przedmiotem sporu jest treść postanowień umownych w sprawach konsumenckich, obowiązkiem sądu jest zbadanie z urzędu potencjalnie niedozwolonego charakteru postanowień tam zawartych. W sprawie tej była to umowa o kredyt hipoteczny. Niepodjęcie przez sąd działań wymaganych prawem, wynikających z faktu, iż pozwani byli konsumentami, mimo powinności dostrzeżenia tej okoliczności przez sąd, prowadzi Rzecznika do wniosku, że sprawa nie została rozpoznana co do istoty. Faktyczne zbadanie sprawy musiałoby prowadzić do konstatacji, że w sprawie konsumenckiej niedopuszczalne jest pominięcie przepisów Kodeksu cywilnego, których celem jest ochrona konsumentów, w tym art. 3851 § 1.

Wynika to z obowiązków nałożonych na sąd krajowy przez prawo unijne.

Ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE wywiera bezpośredni wpływ na kształt polskiego systemu prawnego. Od 1 maja 2004 r. polskie sądy są związane postanowieniami Traktatów, aktów przyjętych przez instytucje UE (w tym dyrektyw) oraz orzecznictwem TSUE (wyrok TK z dnia 11 maja 2004, sygn. akt K 18/04).

Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE. Zasada skuteczności (effet utile) prawa UE jest immanentnie związana z wyrażonym w art. 4 ust. 3 TUE obowiązkiem państw członkowskich podjęcia wszelkich środków właściwych w celu zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z Traktatów lub aktów instytucji Unii oraz z zasadą pierwszeństwa prawa UE (zasada lojalności). Zasada efektywności prawa UE, ujęta w art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE, nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej (sądowej) w dziedzinach objętych prawem Unii, co potwierdza art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Sądy krajowe zobowiązane są urzeczywistniać należytą ochronę konsumenta w świetle treści Dyrektywy 93/13, która jest aktem o fundamentalnym znaczeniu dla ochrony konsumentów w UE (zob. też SN w uchwale z dnia 19 października 2017 r., sygn. akt III CZP 42/17). Jak każda dyrektywa, wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Zgodnie z art. 7 ust. 1 (oraz motywem 24) Dyrektywy 93/13, sądy państw członkowskich muszą mieć do swojej dyspozycji stosowne i skuteczne środki zapobiegające stałemu stosowaniu nieuczciwych postanowień w umowach konsumenckich.

Niezbadanie z urzędu klauzul abuzywnych w umowie zawartej między konsumentem i przedsiębiorcą stanowi rażące naruszenie obowiązku proceduralnego ciążącego na sądzie krajowym na mocy prawa Unii Europejskiej. W celu usunięcia tego naruszenia należy, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, zgodnie z zasadą lojalności, wykorzystać wszystkie mogące mieć w danej sytuacji zastosowanie instytucje krajowego prawa proceduralnego, w tym instytucję skargi nadzwyczajnej. W wyroku w sprawie C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones TSUE uznał, że art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13, jako przepis o charakterze bezwzględnie obowiązującym, powinien być traktowany na równi z przepisami stanowiącymi część krajowego porządku publicznego. TSUE stwierdził w tym orzeczeniu, że obowiązek zbadania z urzędu abuzywności postanowień umownych spoczywa na sądzie krajowym również wtedy, gdy sądowi temu przysługuje jedynie możliwość dokonania z urzędu oceny naruszenia przez zapis na sąd polubowny (zawarty w umowie) krajowych zasad porządku publicznego.

Aby urzeczywistnić ochronę zamierzoną przez Dyrektywę 93/13, jak wskazuje TSUE, brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą może zostać zrównoważony jedynie poprzez czynną interwencję podmiotu niebędącego stroną umowy (zob. m.in. C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones, pkt 31). Sąd krajowy zobowiązany jest więc do zbadania z urzędu, czy postanowienia umowne wchodzące w zakres stosowania Dyrektywy 93/13 mają charakter nieuczciwy i po dokonaniu takiego badania ma obowiązek zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą (zob. m.in. C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones, pkt 32). Brak czynnej interwencji sądu przesądza o braku możliwości podjęcia przez konsumenta obrony przeciwko przedsiębiorcy, a zatem o braku możliwości należytego działania strony w procesie ze względu na rażące naruszenie obowiązków proceduralnych ciążących na sądzie krajowym. Konsument tylko wówczas nie zostałby pozbawiony możliwości działania i obrony swoich praw (wywiedzionych z Dyrektywy 93/13) w procesie przeciwko przedsiębiorcy, gdyby sąd krajowy zniwelował, poprzez swoją czynną interwencję, zgodnie z orzecznictwem TSUE, nierównowagę stron, która w świetle orzecznictwa TSUE występuje automatycznie między konsumentem i przedsiębiorcą w umowach wchodzących w zakres Dyrektywy 93/13.

W świetle tego sąd dopuścił się rażącego naruszenia krajowego prawa procesowego oraz standardów ochrony praw konsumenta wynikających z dyrektyw unijnych. Obowiązki te wynikające ze szczególnej rangi przepisów naruszonych przez sąd krajowy (Dyrektywa 93/13 i zasada skutecznej ochrony sądowej) w połączeniu z zasadą równoważności i obowiązkiem dokonywania prounijnej wykładni krajowych przepisów proceduralnych dotyczących rozpoznawania spraw konsumenckich, powinny bowiem prowadzić do wniosku, że brak przeprowadzenia z urzędu testu abuzywności postanowień umownych, niepoinformowanie stron o wynikach przeprowadzonej przez siebie kontroli postanowień umownych i w rezultacie uniemożliwienie konsumentowi przedstawienia stanowiska w przedmiocie abuzywności postanowień umownych, stanowi w świetle prawa krajowego – art. 316 § 1 k.p.c. – rażące naruszenie przepisów proceduralnych mających rangę porządku publicznego. Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w odpowiedniej wykładni art. 316 § 1 k.p.c., umożliwiającej pozwanym podjęcie skutecznej obrony przeciwko klauzulom abuzywnym, co nie było możliwe ze względu na błąd popełniony przez sąd krajowy.

V.510.83.2020

Spór o klauzule spreadowe w umowie „frankowej”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-29
  • Państwo M. dowodzili przed sądem, że ich "frankowa" umowa kredytowa jest nieważna, bowiem bank wprowadził do niej niedozwolone  klauzule dotyczące przeliczania rat. Przegrali jednak.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego wskazując, że sąd źle zastosował standardy ochrony konsumenta obowiązujące w Unii Europejskiej. Sąd uznał bowiem, że klauzule o przeliczaniu rat nie dotyczą istoty kredytu, nie zauważył, że sposób napisania umowy przez bank nie pozwolił konsumentom zrozumieć, jakie są faktyczne skutki tych zapisów.
  • RPO wnosi o ponowne rozpoznanie tej sprawy, już przy zastosowaniu standardów europejskich

Przed kilkunastu laty państwo M. wzięli kredyt na mieszkanie. Kwota ustalona była we frankach (120 tys.), a wypłacona w złotówkach. Po dziesięciu latach państwo M. wystąpili do banku o rozliczenie. Uznali bowiem, że ich umowa jest nieważna ze względu na abuzywność klauzl spreadowych (dotyczących przeliczania rat w złotówkach przy użyciu kursu franka).

Sąd oddalił powództwo, ponieważ nie znalazł podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za abuzywne (niedozwolone) zgodnie z postanowieniami art. 3851 kodeksu cywilnego (który wdraża do polskiego prawa postanowienia europejskiej dyrektywy konsumenckiej 93/13). Sąd apelacyjny podzielił ustalenia sądu I instancji. W ocenie sądu II instancji nie doszło do naruszenia art. 3851§ 1 k.c., albowiem kwestionowana przez powodów klauzula regulująca tzw. spread walutowy nie określa głównego świadczenia stron, nie narusza rażąco interesów konsumentów i tym samym nie wypełnia przesłanek abuzywności..

RPO składa skargę nadzwyczajną dowodząc, że sąd II instancji rażąco naruszył prawo i źle zastosował przepisy. Podkreśla, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyjaśnił już, jak stosować dyrektywę 93/13 (czyli art. 3851§ 1 k.c.), by równoważyć pozycję przedsiębiorcy (banku) i konsumenta (kredytobiorcy).

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości, system ochrony ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 opiera się na założeniu, iż konsument znajduje się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania, i w związku z tym godzi się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść (wyroki: z dnia 28 lipca 2016 r. w sprawie C-168/15 Pohotovos, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo; z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie C 26/13 Kásler i Káslerné Rábai, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo, a także z dnia 17 lipca 2014 r., C-169/14 Sánchez Morcillo i Abril García pkt 22).  Aby urzeczywistnić ochronę zamierzoną przez Dyrektywę 93/13, brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą musi więc zostać zrównoważony przez sąd  (zob. m.in. C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones, pkt 31).

Rzecznik wskazał też, że w orzecznictwie Trybunału klauzule indeksacyjne klasyfikowane są jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron (C-26/13 Kásler i Káslerné Rábai pkt 68; wyrok z dnia 20 września 2017 r., Andriciuc, C-186/16, pkt 35-38, 41; C-260/18 Dziubak, pkt 44), podlegające reżimowi art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13.

Postanowienia takie nie podlegają więc kontroli pod względem abuzywności tylko, jeżeli są transparentne. Transparentność rozumiana jest przez Trybunał jako wyrażenie postanowienia prostym i zrozumiałym językiem (wyrok z dnia 3 czerwca 2010 r., Caja de Ahorros y Monte de Piedad de Madrid, C-484/08, pkt 32), który to wymóg – jak wynika z orzecznictwa TSUE - znajduje zastosowanie również do postanowień dotyczących „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 43; Kásler i Káslerné Rábai C-26/13, pkt 68).

Ponieważ ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 system ochrony opiera się na założeniu, iż konsument jest stroną słabszą niż przedsiębiorca, między innymi ze względu na stopień poinformowania, wymóg wyrażenia warunków umownych prostym i zrozumiałym językiem, i w konsekwencji zapewnienia przejrzystości, nie jest zawężony, zgodnie z orzecznictwem Trybunału, do zrozumiałości postanowień pod względem formalnym i gramatycznym. Wymóg ten podlega wykładni rozszerzającej (wyroki: Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 71-72; z dnia 9 lipca 2015 r., Bucura, C348/14, pkt 52; Andriciuc i in., C-186/16, pkt 44, z dnia 3 marca 2020 r., Gómez del Moral Guasch, C-125/18, pkt 47, 50). Oznacza to, że umowa powinna przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się ów warunek, a także, w zależności od przypadku, związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, tak by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne (wyroki: Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 75; z dnia 23 kwietnie 2015, Van Hove, C-96/14, pkt 50; Andriciuc i in., C-186/16, pkt 45). Sąd krajowy zobowiązany jest więc ustalić, z uwzględnieniem ogółu okoliczności zawarcia umowy, do których zaliczają się formy reklamy i informacji stosowane przez kredytodawcę w procesie negocjacji umowy kredytu (wyroki: Andriciuc i in., C-186/16, pkt 46; z dnia 26 lutego 2015 r., Matei, C143/13, pkt 75), czy konsumentowi podano wszystkie informacje mogące mieć wpływ na zakres jego obowiązków i pozwalające mu ocenić, między innymi, całkowity koszt kredytu.

W ramach tej oceny sąd krajowy zobowiązany jest sprawdzić

  • po pierwsze, czy klauzule umowne zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem, w taki sposób, że umożliwiają przeciętnemu konsumentowi (konsumentowi właściwie poinformowanemu oraz dostatecznie uważnemu i rozsądnemu) na ocenę tego kosztu,
  • i po drugie, okoliczność związaną z brakiem podania w umowie kredytu informacji uważanych w świetle charakteru towarów i usług będących jego przedmiotem za istotne (wyroki: Andriciuc i in. C-186/16, pkt 47; Bucura C-348/14, pkt 66).

Z utrwalonego orzecznictwa Trybunału wynika, że dla konsumenta fundamentalne znaczenia ma poinformowanie go przed zawarciem umowy o warunkach umownych i skutkach zawarcia umowy. To w szczególności na podstawie tej informacji konsument podejmuje decyzję, czy zamierza związać się warunkami sformułowanymi uprzednio przez przedsiębiorcę (wyroki: z dnia 21 marca 2013 r., RWE Vertrieb, C-92/11, pkt 44; Kásler i Káslerné Rábai C-26/13, pkt 70; Gutiérrez Naranjo i in. C-154/15, C307/15 i C-308/15, pkt 50; z dnia 20 września 2017, Andriciuc i in. C-186/16, pkt 48; Gómez del Moral Guasch C-125/18, pkt 49). Trybunał podkreślił, że w odniesieniu do kredytów w walutach instytucje finansowe muszą zapewniać kredytobiorcom informacje wystarczające do podejmowania przez kredytobiorców świadomych i rozważnych decyzji oraz powinny wyjaśniać co najmniej, jak na wysokość raty kredytu wpłynęłyby silna deprecjacja środka płatniczego państwa członkowskiego, w którym kredytobiorca ma miejsce zamieszkania lub siedzibę, i wzrost zagranicznej stopy procentowej (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 49).

Oznacza to, jak wyjaśnił TSUE (Andriciuc i in. C-186/16, pkt 50), że:

  • po pierwsze, kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku dewaluacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie.
  • po drugie, bank musi przedstawić ewentualne wahania kursów wymiany i ryzyko wiążące się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej, zwłaszcza w przypadku, gdy konsument będący kredytobiorcą nie uzyskuje dochodów w tej walucie.

Do sądu krajowego należy zatem ustalenie, czy przedsiębiorca przedstawił zainteresowanym konsumentom wszelkie istotne informacje pozwalające im ocenić, jakie konsekwencje ekonomiczne ma dla ich zobowiązań finansowych warunek taki, jak ów rozpatrywany w postępowaniu głównym.

Co istotne z orzeczeń tych wypływa wniosek, że w ocenie TSUE nie jest możliwe odrywanie klauzuli ryzyka walutowego (wyrażonej czy to przez indeksację czy też denominację) od mechanizmu przeliczania waluty krajowej na walutę obcą. Trybunał Sprawiedliwości kwalifikuje bowiem konsekwentnie klauzule dotyczące ryzyka wymiany, do których zalicza także sposób ustalania kursu wymiany, jako klauzule określające główny przedmiot umowy kredytu zarówno denominowanego, jak i indeksowanego (wyroki: Dziubak C-260/18, pkt 44; Dunaj C-118/17, pkt 48, 49, 52; OTP Bank i OTP Faktoring C-51/17, pkt 68).

Dlatego m.in. RPO wnosi o ponowne rozpatrzenie sprawy państwa M., a wyrokowi w ich sprawie zarzuca rażące naruszenie prawa materialnego, tj.:

  1. art. 3851 § 1 i 2 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740, z późn. zm., dalej: k.c.) w zw. z art. 3851 § 3 k.c. – poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że:
  • klauzule regulujące tzw. spread walutowy nie określają głównego świadczenia stron umowy kredytu bankowego,
  • klauzula zawarta w § 1 ust. 2 COU nie narusza rażąco interesu konsumenta, co w konsekwencji doprowadziło Sąd Okręgowy w Warszawie do odmowy uznania kwestionowanych przez powodów klauzul umownych za niedozwolone;
  1. art. 58 § 1 k.c. poprzez jego niezastosowanie, wyrażające się w nieprzeprowadzeniu badania, czy umowa kredytu jest ważna i wykonalna, jeżeli dokona się z niej eliminacji klauzul niedozwolonych zgodnie z treścią 3851 § 1 k.c.;
  2. art. 410 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. poprzez jego niezastosowanie i niedokonanie wzajemnego rozliczenia stron.

RPO zaskarżonemu wyrokowi zarzuca też  naruszenie art. 2, art. 45 ust. 1 i art. 76 Konstytucji.

V.510.18.2019

Nakaz zapłaty wydany na podstawie nieprawidłowych dokumentów. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-26
  • Fundusz sekurytyzacyjny zażądał przed kilkunastu laty od pana G. 10 tys. zł za niespłacony kredyt konsumpcyjny. Sąd w postępowaniu nakazowym wydał nakaz wydał.
  • Teraz RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną dowodząc, że sąd popełnił poważne błędy, których ofiarą jest pan G.

Sprawa zaczęła się kilkanaście lat temu, ale pan G. podjął działania dopiero niedawno. Twierdzi, że o niczym nie wiedział, bo nie mieszka pod adresem, jakim dysponował sąd, poza tym jest osobą bardzo schorowaną i być może rodzina nie przekazała mu informacji.

RPO, który zbadał sprawę, znalazł w nich błędy: pełnomocnik instytucji finansowej nie miał właściwego pełnomocnictwa a podstawa do wydania nakazu zapłaty była niewystarczająca – sąd dysponował jedynie wyciągiem z ksiąg rachunkowych funduszu sekurytyzacyjnego.

Biorąc pod uwagę charakter postępowania nakazowego - fakt, iż jest to postępowanie odrębne, wprowadzające uproszczenie procedury, z uwagi na dochodzenie roszczenia bądź przyznanego przez pozwanego bądź udowodnionego dokumentem urzędowym, lub szczególnymi dokumentami wskazanymi konkretnie przez ustawodawcę w art. 485 k.p.c. – nie sposób przyjąć, aby możliwe było rozszerzanie katalogu dokumentów pozwalających na wydanie nakazu zapłaty, poza te, które są wskazane w art. 485 k.p.c.. Wyciąg z ksiąg rachunkowych funduszu sekurytyzacyjnego nie jest tam wymieniony.

Gdyby jednak nawet ten wyciąg wystarczal, to sąd winien był zbadać treść wyciągu. Nie jest bowiem wystarczające nadanie dokumentowi określonej nazwy, podpisanie go i opieczętowanie. Przedłożony przez przedstawiciela funduszu dowód nazwany „wyciągiem z ksiąg rachunkowych”, w rzeczywistości wyciągiem nie był – nie zawierał bowiem informacji pozwalających odnieść podane dane do treści ksiąg rachunkowych funduszu.

Składając skargę nadzwyczajną, Rzecznik wnosi o uchylenie zaskarżonego orzeczenia w całości i umorzenie postępowania w sprawie.

BPW.511.134.2020

Nakaz zapłaty 400 tys. zł za niespłacony kredyt "frankowy". Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-26
  • Państwo G. dostali sądowy nakaz zapłaty 400 tys. zł, bo tak bank wyliczył swą należność za niespłacony kredyt przeliczany do franka szwajcarskiego.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując na poważne naruszenie prawa przez sąd: powinien on zastosować standardy obowiązujące w Unii Europejskiej, a więc wyrównać szanse w sporze między bankiem a klientami.
  • Do obowiązków sądu należało sprawdzenie umowy, w tym ustalenie, czy należność wyliczona przez bank nie powstała w wyniku zastosowania klauzul niedozwolonych.

Państwo G. wzięli przed dziesięcioma laty 300 tys. zł kredytu denominowanego (waloryzowanego) frankiem szwajcarskim na budowę domu. Po pięciu latach przestali kredyt spłacać i bank wyliczył należność na 400 tys. zł. Na podstawie dokumentów z banku sąd wydał nakaz zapłaty. Uprawomocnił się, bo państwo G. nie wnieśli sprzeciwu w odpowiednim czasie.

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi skargę nadzwyczajną na korzyść państwa G. wskazując, że sąd nie mógł wydać nakazu zapłaty nie badając wcześniej samej umowy kredytu. Taki obowiązek wynika ze standardów przyjętych w Unii Europejskiej: europejski, a więc także polski, sąd rozstrzygając spór między przedsiębiorcą a konsumentem (stroną słabszą) musi tę dysproporcję zrównoważyć. Dlatego spoczywa na nim obowiązek zbadania umowy, jaką konsument zawarł z przedsiębiorcą, pod kątem klauzul niedozwolonych (abuzywnych). Dopiero na tej podstawie można ocenić, czy roszczenie przedsiębiorcy (banku) jest zasadne. Tymczasem polski sąd, wydając nakaz zapłaty bez rozprawy, w istocie wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie się skutecznie bronić.

Rzecznik Praw Obywatelskich powołuje się tu na wskazówki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących realizacji dyrektywy 93/13. Wskazuje, że sąd, przed którym prowadzone jest postępowanie nakazowe wobec konsumenta, obok przepisów kodeksu postępowania cywilnego, musi także z urzędu stosować przepisy mające na celu ochronę konsumenta.

RPO stwierdza, że nie badając umowy kredytowej sąd dopuścił się rażącego naruszenia prawa, ponieważ w umowie tej były zapisy niedozwolone.

W sprawie państwa G. przedstawiony im wzorzec umowny kształtował ich obowiązki w sposób niezgodny z zasadą równorzędności stron i jednocześnie został wprowadzony do umowy w takich okolicznościach, że w chwili podpisania umowy nie mieli oni możliwości ocenić jego ekonomicznych skutków. Klauzule zezwoliły bankowi na przeliczanie rat przy użyciu tabel kursowych wprowadzanych i ustalanych jednostronnie przez bank na które konsument nie ma żadnego wpływu. Z zapisów umowy kredytu nie wynika w żaden sposób, w jaki sposób kursy sprzedaży i kupna waluty znajdujące się w takich tabelach walut są ustalane. Stawiało to konsumenta w sytuacji bardzo niekorzystnej, gdyż de facto nie ma oni żadnej wiedzy, w jaki sposób ustalane są parametry danej tabeli, a co za tym idzie, w jaki sposób ustalana jest wysokość zobowiązania. Niezwykle istotnym jest to, iż umowa nie przewidywała żadnych ograniczeń w określaniu przez bank kursów w tabelach kursów obowiązujących w banku. Umowa pozostawiała bankowi w istocie dowolność w ustalaniu poziomu kursu walut obcych. Nie przewidywała żadnych kryteriów, wedle których miałby być ustalony kurs z tabeli, ani instrumentów, które mogłyby służyć kredytobiorcom do wpłynięcia na wysokość tego kursu.

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że akceptacja praktyki orzeczniczej polegającej na wydawaniu nakazu zapłaty przeciwko konsumentom na podstawie samej tylko treści wyciągu z ksiąg bankowych przedstawionego przez przedsiębiorcę, bez kontroli treści umowy dołączonej do pozwu, na podstawie której doszło do jego wystawienia, może prowadzić do powstania mechanizmu obejścia Dyrektywy 13/93 i zagrozić zbiorowym interesom konsumentów.

Jak powinien był działać sąd?

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd rozpoznając tę sprawę powinien był zastosować wytyczne wynikające z prawa UE:

  • Po stwierdzeniu braku transparentności postanowienia dotyczącego głównego przedmiotu umowy(czyli że konsumenci nie byli w stanie ocenić ekonomiczne skutki zawarcia umowy), sąd powinien przeprowadzić kontroli abuzywności.
  • Następnie powinien był poinformować strony o wynikach kontroli oraz umożliwić stronom wypowiedzenie się w tej sprawie.
  • Po stwierdzeniu abuzywności sąd powinien był określić, jaki wpływ usunięcie postanowień abuzywnych z umowy wywiera na możliwość dalszego obowiązywania umowy.

Ponieważ tak się nie stało, Rzecznik zarzuca sądowi, który wydał nakaz zapłaty, rażące naruszenie prawa poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, polegające na:

  1. naruszeniu przepisu prawa materialnego art. 3851 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740, dalej: k.c.) w zw. z art. 3851 § 3 k.c., poprzez jego niezastosowanie w sprawie w wyniku zaniechania zbadania istoty sprawy (treści umowy między przedsiębiorcą i konsumentami), a w konsekwencji niezbadanie z urzędu abuzywności klauzul zawartych w umowie kredytu, prowadzącego ostatecznie do odmowy przyznania ochrony uprawnionym konsumentom;
  2. naruszeniu przepisu prawa materialnego art. 58 § 1 k.c. poprzez jego niezastosowanie, wyrażające się w nieprzeprowadzeniu badania, czy umowa kredytu jest ważna, jeżeli dokona się z niej eliminacji klauzul niedozwolonych zgodnie z treścią 3851 § 1 k.c.

Na podstawie art. 89 § 1 UoSN zaskarżonemu nakazowi zapłaty zarzuca też naruszenie art. 2, art. 45 ust. 1, art. 76 i art. 64 ust. 1 Konstytucji.

V.510.157.2020

Nakaz zapłaty 700 tys. w sprawie kredytu „frankowego”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-26
  • Pani K. dostała z sądu nakaz zapłaty bankowi prawie 700 tys. kredytu – tak należność za niespłacony kredyt „frankowy” wyliczył bank.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego wnosząc o ponowne rozpatrzenie sprawy, tym razem z uwzględnieniem standardów obowiązujących w Unii Europejskiej, gdzie sądy mają obowiązek równoważyć prawa konsumentów i przedsiębiorców.
  • RPO wywodzi, że gdyby sąd zbadał umowę kredytową, stwierdziłby, że zawiera ona klauzule niedozwolone, powinna więc upaść, a strony powinny się rozliczyć. Przy czym biorąc pod uwagę to, co pani K. już zapłaciła bankowi, nie będzie to dla niej nadmiernie trudne – w grę nie może bowiem wchodzić 700 tysięcy., skoro bank pożyczył jej 400 tys.

Pani K. kilkanaście lat temu na zakup mieszkania wzięła 400 tys. zł kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego. Kiedy po kilku latach przestała go spłacać, bank najpierw wezwał ją do zapłaty (nie odebrała przesyłki), a następnie wystąpił do sądu o nakaz zapłaty swojej wierzytelności. Sąd taki nakaz wydał. Pani K. znowu nie odebrała przesyłki, ale zgodnie z prawem poprawnie awizowana poczta uważana jest za doręczoną po upływie 10 dni. Wyrok się więc uprawomocnił, a komornik rozpoczął egzekucję z mieszkania pani K.

RPO zaskarżył wyrok sądu w drodze zażalenia, ale zostało ono przez sąd apelacyjny oddalone. Tymczasem bank sprzedał dług pani K firmie skupującej wierzytelności.

Standardy ochrony konsumenta w UE

Teraz RPO składa do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną wskazując na poważne uchybienia w postępowaniu sądowym: sądy Unii Europejskiej, a więc sądy polskie, mają obowiązek ustalenia, czy dana sprawa ma charakter konsumencki, a jeśli tak jest – to muszą z urzędu zbadać, czy umowa zaproponowana przez przedsiębiorcę nie zawierała klauzul niedozwolonych (abuzywnych). Obowiązek zbadania przez sąd umowy nie wynika z wniosku pozwanego/pozwanej przed sądem, ale jest automatyczny – powstaje w momencie, gdy klient wchodzi w  spór z przedsiębiorcą. Klient jest bowiem stroną słabszą i sąd europejskie ma obowiązek tę nierównowagę nadrobić. Tak urzeczywistnia się należytą ochronę konsumenta w świetle unijnej Dyrektywy 93/13, która jest aktem o fundamentalnym znaczeniu dla ochrony konsumentów w UE (zob. też SN w uchwale z dnia 19 października 2017 r., sygn. akt III CZP 42/17), a jest wdrożona do polskiego kodeksu postępowania cywilnego.

Tymczasem w tej sprawie polski sąd się tak nie zachował. Nie tylko nie wyrównał dysproporcji między klientem a bankiem, ale – rozstrzygając sprawę w postępowaniu nakazowym i wydając nakaz zapłaty - zwiększył dysproporcje między stronami umowy. W ten sposób, sąd orzekający w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie się skutecznie bronić.

Gdyby sąd zbadał umowę kredytową…

RPO zauważa, że klauzule umowy kredytowej pani K. dotyczące waloryzacji zobowiązania do waluty obcej, umożliwiające jednostronnie bankowi na określenie kursu franka szwajcarskiego, po jakiej jest przeliczana kwota kredytu, a następnie każda z rat, budzą wątpliwości ze względu na ich nieuczciwy charakter. W sprawie tej przedstawiony konsumentce wzorzec umowny kształtował jej obowiązki w sposób niezgodny z zasadą równorzędności stron i jednocześnie został wprowadzony do umowy w takich okolicznościach, że w chwili podpisania umowy nie mieli oni możliwości ocenić jego ekonomicznych skutków.

Zdaniem RPO po zauważeniu tego faktu – przy ponownej ocenie sprawy – sąd, zgodnie ze standardami europejskimi, musi następnie sprawdzić, czy umowę da się zrealizować po usunięciu zakwestionowanych klauzul.

W tej umowie po usunięciu klauzul przeliczeniowych nie da się ustalić wysokości świadczenia. W związku z tym umowa nie może dalej obowiązywać. Konieczne jest więc stwierdzenie jej upadku, w oparciu o art. 58 § 1 k.c. 

Stwierdzenie przez sąd, że po usunięciu klauzuli abuzywnej umowa nie może dalej obowiązywać, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi do konieczności dokonania wzajemnego rozliczenia świadczeń stron na zasadzie art. 410 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Biorąc pod uwagę znaczącą nadpłatę, jakiej dokonała już pani K., rozliczenie z bankiem nie będzie stanowić dla niej żadnej uciążliwości.

V.511.591.2019

Nakaz zapłaty 1,5 mln zł za niespłacony kredyt „frankowy”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-26
  • Sąd kazał państwu F. zwrócić prawie 1,5 mln niespłaconego kredytu, choć wzięli tylko pół miliona - bo tak wyliczyła swoje roszczenia instytucja finansowa, która kupiła wierzytelność od banku.
  • Grozi im teraz eksmisja z mieszkania, a wszystkie próby podważenia decyzji sądu nie udały się.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że takie potraktowanie kredytobiorców było możliwe tylko dlatego, że sąd zignorował standardy ochrony konsumenta, jakie obowiązują w Unii Europejskiej.
  • Argumentuje, że w sprawie tej sąd po prostu wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie skutecznie się bronić.

Państwo F. przed kilkunastu laty wzięli pół miliona kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego (po ówczesnym kursie było to ćwierć miliona franków). Zabezpieczeniem była hipoteka kaucyjna na rzecz banku na mieszkaniu państwa F. Kiedy po kilku latach przestali płacić raty, bank wypowiedział im umowę i zażądał zwrotu całego zadłużenia. Wedle jego wyliczeń było to już prawie milion złotych.

Sąd w 2012 r. nadał klauzulę wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu, a komornik sądowy wszczął postępowanie egzekucyjne, ale pieniędzy nie zdołał odebrać. Dwa lata później bank zbył tę wierzytelność funduszowi papierów dłużnych. Ten zaś wniósł do sądu o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym – i tym razem było to już prawie półtora miliona złotych. Sąd wydał kolejny nakaz zapłaty – na kwotę, której domagał się fundusz.

Państwo F. próbowali się bronić składając skargę o wznowienie postępowania, ale została ona odrzucona w 2019 r.  Także pozew o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego został prawomocnie oddalony.

RPO: bez stosowania europejskich standardów konsumenckich takich spraw nie można rozstrzygać

RPO uważa, że rozstrzygnięcie w tej sprawie zapadło w wyniku wadliwego zastosowania prawa. Dlatego wnosi skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść państwa F. Chce, by sprawę rozstrzygnąć jeszcze raz, ale z zastosowaniem standardów europejskich dotyczących praw konsumentów w zetknięciu się z silniejszymi od nich instytucjami finansowymi.

Gdyby sąd stosował się do tych standardów, z łatwością – jak zauważa RPO - mógł ustalić, że sprawa dotyczy umowy konsumenckiej. To z kolei obligowało go do skierowania sprawy do postępowania zwykłego, na rozprawę – nie zaś do postępowania upominawczego. Gdyby tak zrobił, mógłby zbadać – co jest jego obowiązkiem - czy w umowie kredytu nie ma postępowań niedozwolonych. A więc, czy kwoty wyliczane przez instytucje finansowe są wyliczone poprawnie.

RPO: Sąd ma ważyć prawa konsumenta o przedsiębiorcy, a nie wspierać przedsiębiorcę

Wystawienie nakazu zapłaty bez tych działań sprawiło, że sąd – wydając nakaz zapłaty – nie wyrównał dysproporcji między klientem a przedsiębiorcą, tylko jeszcze je zwiększył. Tak oto sąd orzekający w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, będącej w świetle art. 2 Konstytucji RP demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, i którego obowiązkiem jest m.in. ochrona konsumentów, wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie się skutecznie bronić.

RPO zauważa też, że wymaganie od klienta banku zrozumienia, że kredyt – choć wydaje się korzystny, może gwałtownie urosnąć po zmianie sytuacji gospodarczej, nie jest właściwe:

Pisze w piśmie procesowym: „Od konsumenta wymagać można rozwagi, uważnego i krytycznego podejścia do przedstawianej mu oferty, połączonego z przeanalizowaniem udzielonych mu informacji. Jednakże podstawowym warunkiem pozwalającym na ewentualną krytyczną ocenę zachowania konsumenta jest uprzednie spełnienie przez przedsiębiorcę ciążących na nim obowiązków informacyjnych. Nie może znaleźć akceptacji próba nałożenia na konsumenta obowiązków, które w istocie sprowadzałyby się do założenia pełnej nieufności wobec przedstawianej mu przez przedsiębiorcę oferty i połączonych z tym informacji.

Konsument nie ma obowiązku weryfikować udzielanych mu przez przedsiębiorcę informacji, poszukiwać w innych źródłach wyjaśnienia wszelkich niejasności, sprzeczności czy wreszcie ewentualnej nieprawdziwości przedstawianych mu informacji. Nie może działać przy założeniu, że przedsiębiorca chce go oszukać, wykorzystać jego niedoświadczenie czy brak wiedzy.

Przeciwnie - ma pełne prawo działać w zaufaniu do przedsiębiorcy, udzielanych mu przez niego informacji i w oparciu o nie dokonywać swoich wyborów. Natomiast obciążenie konsumenta niekorzystnymi dla niego skutkami niezachowania odpowiedniej ostrożności, rozwagi i krytycyzmu może nastąpić dopiero w sytuacji, w której zostanie ustalone, że uprzednio zostały mu przedstawione adekwatne, pełne i zrozumiałe informacje. Informacje te muszą być przy tym przedstawione w odpowiednim czasie, przed zawarciem umowy, tak aby konsument miał możliwość spokojnego zapoznania się z nimi i ich analizy”.

RPO: Konstytucja chroni obywateli jako konsumentów ale także jako lokatorów

RPO zauważa też, że skoro umowa kredytu była zabezpieczona hipoteką kaucyjną na mieszkaniu, to kredytobiorcy-konsumenci powinni korzystać także z konstytucyjnej ochrony prawa do mieszkania (art. 75 Konstytucji). Ta okoliczność też powinna mieć wpływ na kwestie interpretacji prawa w niniejszej sprawie. Zasada ta nabiera szczególnego znaczenia w tej sprawie – bowiem rodzinie z chorym dzieckiem grozi eksmisja.

Zdaniem RPO uwzględnienie skargi nadzwyczajnej w tym przypadku pozwoli przywrócić równowagę w stosunkach społecznych, zachwianą przez fakt nieuwzględnienia przez sąd ochrony konsumenta w postępowaniu nakazowym.

RPO kieruje tę skargę do Izby Cywilnej SN, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ze względu na wątpliwości dotyczące statusu tej izby. A niepewność co do tego statusu mogłoby jeszcze bardziej skomplikować i tak już dramatyczną sytuację tej rodziny.

V.510.256.2019

Problem spreadów przy spłacie kredytu „frankowego”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-19
  • W umowie kredytowej pani C. była klauzula abuzywna dotycząca spreadów, przez co klientka banku zapłaciła w ratach kredytu kilkanaście tysięcy zł więcej niż powinna.
  • Sądy uznały jednak, że jeśli nawet te postanowienia umowy są abuzywne, to zwrot pieniędzy się nie należy.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Dowodzi, że gdyby sądy zastosowały standardy ochrony konsumenta, jakie obowiązują Polskę jako członka Unii Europejskiej, to nie mogłyby tej sprawy tak rozstrzygnąć.
  • Obowiązkiem sądów jest równoważyć sytuację konsumenta i przedsiębiorcy, a nie zakładać, że są równorzędnymi partnerami, którzy tak samo mogą ocenić szczegóły umowy i jej konsekwencje.

Przed kilkunastu laty Pani C. wzięła 350 tys. zł kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego na zakup nowobudowanego mieszkania. Po 10 latach zorientowała się, że w jej umowie kredytowej są klauzule niedozwolone (abuzywne) dotyczące spreadu. Na ich podstawie który bank pobrał – wedle szacunku pani C – prawie 15 tys. zl. Pani C. zwróciła się o pomoc do prawnika  i wystąpiła od sądu o zwrot tych pieniędzy. Jednak sąd odrzucił pozew a do tego obciążył panią C. kwotą 2500 zł za koszty procesu.

W uzasadnieniu sąd I instancji wyjaśnił, że nie znalazł podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za niedozwolone klauzule umowne z uwagi na niespełnienie przesłanek abuzywności zgodnie z art. 3851 kodeksu cywilnego.

Także apelacja pani C. została oddalona. Tyle że sąd II instancji inaczej zinterpretował przepisy: owszem, w umowie były klauzule niedozwolone, ale nie określały oen głównych świadczeń stron umowy kredytu w rozumieniu art. 3851 § 2 zdanie drugie k.c., ale jedynie dodatkowy mechanizm indeksacyjny, tj. sposób określania rynkowej wartości wydanej i wykorzystywanej sumy kredytu w złotych w relacji do walut obcych.

W 2019 r. Sąd Najwyższy odrzucił skargę pani C. o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku. Pozostała tylko skarga nadzwyczajna.

RPO składa ją w imieniu pani C. dowodząc, że sprawa została błędnie rozpoznana. Chodzi o to, że sądy nie zastosowały w niej standardów ochrony praw konsumenta, jakie są wymagane w Unii Europejskiej. RPO zarzuca sądowi II instancji, że swoje ustalenia prawne  oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych. Nie skorzystał też – choć wnosiła o to pani C. – z możliwości zadania pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, skoro były wątpliwości, jak zastosować prawo.

Sąd europejski – a więc i polski – musi się kierować postanowieniami Dyrektywy 93/13, i w przypadku sporu konsumenta z przedsiębiorcą wziąć pod uwagę, że konsument znajduje się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania. Dlatego sąd musi tej nierówności przeciwdziałać – i to w sposób aktywny.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w tej sprawie sąd tak nie zrobił, a że Dyrektywa 93/13 jest wprowadzona do polskiego prawa, to dopuścił się rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego, tj. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. oraz art. 58 § 1 k.c. poprzez ich błędną wykładnię oraz niezapewnienie standardów ochrony praw konsumenta wynikających z Dyrektywy 93/13.

Naruszone przez sąd przepisy „stanowią rdzeń systemu ochrony konsumenta przed wykorzystywaniem przez przedsiębiorców silniejszej pozycji kontraktowej, związanej z możliwością jednostronnego kształtowania treści wiążących strony postanowień, w celu zastrzegania klauzul niekorzystnych dla konsumenta (klauzul abuzywnych). Wprowadzają instrument wzmożonej - względem zasad ogólnych (art. 58 § 2, art. 3531 i 388 k.c.) - kontroli treści postanowień narzuconych przez przedsiębiorcę, pod kątem poszanowania interesów konsumentów” (vide: uchwała SN z dnia 20 czerwca 2018 r., sygn. akt III CZP 29/17) – stwierdza RPO.

Ta sprawa – czego nie zauważył sąd – ma charakter konsumencki. Obie strony zawarły umowę na podstawie wzorca dostarczonego przez przedsiębiorcę (art. 384 § 1 k.c.). Mając zatem za przedmiot postępowanie w sprawie konsumenckiej, w oparciu o wzorzec umowny, w pierwszej kolejności sąd winien był zbadać treść klauzul zawartych w umowie kredytu pod kątem ich abuzywności.

W ocenie Rzecznika, klauzule dotyczące waloryzacji zobowiązania do waluty obcej, umożliwiające jednostronnie bankowi na określenie kursu waluty CHF, po jakiej jest przeliczana kwota kredytu, a następnie każda z rat, budzą wątpliwości ze względu na ich nieuczciwy charakter. Takimi klauzulami są przede wszystkim klauzule określające tzw. spread walutowy.

RPO zgadza się z panią C., że przedstawiony konsumentom wzorzec umowny kształtował jej obowiązki w sposób niezgodny z zasadą równorzędności stron i jednocześnie został wprowadzony do umowy w takich okolicznościach, że w chwili podpisania umowy nie mogła ocenić jego ekonomicznych skutków. Klauzule te zezwalają bankowi na przeliczanie rat przy użyciu tabel kursowych wprowadzanych i ustalanych jednostronnie przez bank, na które konsument nie ma żadnego wpływu. Z zapisów umowy kredytu nie wynika w żaden sposób, w jaki sposób kursy sprzedaży i kupna waluty znajdujące się w takich tabelach walut są ustalane. Stawia to konsumenta w sytuacji bardzo niekorzystnej, gdyż nie ma on wiedzy, w jaki sposób ustalane są parametry danej tabeli, a co za tym idzie, w jaki sposób ustalana jest wysokość zobowiązania. Niezwykle istotnym jest to, iż umowa nie przewidywała żadnych ograniczeń w określaniu przez bank kursów w tabelach kursów obowiązujących w banku. Umowa pozostawiała bankowi w istocie dowolność w ustalaniu poziomu kursu walut obcych. Nie przewidywała żadnych kryteriów, wedle których miałby być ustalony kurs z tabeli, ani instrumentów, które mogłyby służyć kredytobiorcom do wpłynięcia na wysokość tego kursu.

Rzecznik wskazuje, że w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej klauzule indeksacyjne, takie jak powołane powyżej, klasyfikowane są jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron.

V.510.59.2019

Sprawa niespłaconego kredytu „frankowego”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-19
  • W czasach, kiedy kredyty „frankowe” były bardzo popularne, pewne małżeństwo wzięło 100 tys. kredytu indeksowanego do franka. Kiedy po kilku latach przestali płacić, bank wypowiedział umowę i zażądał zwrotu 140 tys.
  • Sprawa trafiła do sądu, a ten przyjął wyliczenia banku i kazał spłacić. Postanowienie się uprawomocniło, bo nikt się nie odwołał.
  • RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną argumentując, że sąd popełnił poważny błąd. Obowiązywały go standardy Unii Europejskiej, powinien był więc zauważyć, że spór dotyczy umowy konsumenckiej, a więc takiej, w której jedna strona jest słabsza od drugiej, i wyciągnąć z tego wnioski. Powinien był też sprawdzić, czy umowa nie zawierała klauzul abuzywnych. Zamiast tego sąd wziął wyliczenia prywatnej instytucji i uznał je za fakt.
  • Zdaniem RPO sąd po prostu nie zbadał sprawy!

Kilkanaście lat temu państwo X wzięli kredyt hipoteczny na 100000 zł na zakup mieszkania na rynku wtórnym. Kiedy jedno z małżonków zmarło, a drugie przestało spłacać raty, bank wypowiedział umowę kredytu i zażądał zwrotu pieniędzy: zaległość wyliczył na prawie 140 tys. i dodał do tego odsetki za opóźnienie spłaty.

Sprawa trafiła do sądu. Bank domagał się wydania nakazu zapłaty w trybie elektronicznego postępowaniu upominawczego, ale sąd w Lublinie, nie znalazł do tego podstaw i przekazał sprawę na rozprawę do sądu w mieście, w którym mieszkali kredytobiorcy.

W 2017 r. po rozprawie sąd ten nakazał im oddać bankowi 140 tys. zł, zgodnie z wyliczeniami banku, tyle że odsetki ustawowe nakazał liczyć dopiero od 2017 r.

Wyrok się uprawomocnił, bo żadna ze stron nie wniosła apelacji. Komornik zaczął egzekucję należności z mieszkania spółdzielczego małżonków.

RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa: otóż sąd rozstrzygnięcie oparł na wyliczeniu banku i nie sprawdził samej umowy kredytowej. Nie zbadał, czy przypadkiem nie zawierała ona klauzul niedozwolonych (abuzywnych). Nie zauważył, że sprawa ma charakter konsumencki, tj. taki, w której jedna ze stron ma sytuację uprzywilejowaną ze względu na wiedzę i doświadczenie, a druga takiej wiedzy specjalistycznej nie ma (relacja bank-klient).

W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podkreśla, że osiągnięcie na poziomie krajowym standardu ochrony konsumenta wymaganego Dyrektywą 93/13 nakłada na sądy krajowe konieczność realizacji obowiązków z niej wynikających. Chodzi tu w szczególności o dokonanie z urzędu kontroli abuzywności postanowień umownych, nawet bez wyraźnego żądania strony postępowania. Obowiązek ten nabiera jeszcze większego znaczenia w sytuacji, gdy sąd dysponował dokumentami umowy konsumenckiej przed wydaniem nakazu zapłaty, jak w niniejszej sprawie.

Sąd orzekając w tej sprawie, de facto wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, który nie był w stanie skutecznie się bronić. Uwzględnienie skargi nadzwyczajnej pozwoli zatem przywrócić równowagę w stosunkach społecznych, zachwianą przez fakt nieuwzględnienia przez sąd ochrony konsumenta w postępowaniu sądowym.

Mając za przedmiot postępowanie w sprawie konsumenckiej, w oparciu o wzorzec umowny, w pierwszej kolejności sąd winien był zbadać treść klauzul zawartych w umowie kredytu pod kątem ich abuzywności. Zapoznanie z treścią wzorca i zgoda na zawarcie umowy, której treść reguluje ten wzorzec to podstawa ustalenia związania konsumenta treścią tego wzorca - stosownie do treści art. 384 k.c. - związany wzorem jest ten komu doręczono wzorzec przy zawarciu umowy. Samo zapoznanie się z treścią doręczonego przy zawarciu umowy wzorca nie stanowi natomiast negatywnej przesłanki abuzywności i nie ma wpływu ma ocenę pozytywnych jej przesłanek. Kodeks wyklucza przyjęcie indywidulanego uzgodnienia postanowień umownych w tej sytuacji w zdaniu drugim art. 385§ 3 k.c.- nieuzgodnione indywidulanie są postanowienia umowne przyjęte z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta.

W ocenie Rzecznika przedstawiony konsumentom wzorzec umowny kształtował obowiązki kredytobiorców w sposób niezgodny z zasadą równorzędności stron i jednocześnie został wprowadzony do umowy w takich okolicznościach, że konsumenci w chwili podpisania umowy nie mieli możliwości ocenić jego ekonomicznych skutków.

W niniejszej sprawie sąd wydając wyrok rażąco naruszył prawo krajowe (art. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c.) oraz prawo unijne (art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13 oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych), albowiem nie przeprowadził z urzędu kontroli abuzywności postanowień umownych. Orzecznictwo TSUE wyraźnie zobowiązuje sądy krajowe do podjęcia ex officio kontroli nieuczciwego charakteru postanowienia, nawet bez wyraźnego żądania strony postępowania. Obowiązek ten nabiera jeszcze większego znaczenia w sytuacji, gdy sąd dysponował dokumentami umowy konsumenckiej przed wydaniem wyroku, jak w niniejszej sprawie. Takie działania sądu mają znaczenie nie tylko w indywidualnej sprawie, lecz przede wszystkim służą prewencji ogólnej – odstraszaniu przedsiębiorców od korzystania w umowach z postanowień niedozwolonych.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd powinien był zastosować wytyczne wynikające z prawa UE, zgodnie z wyżej przedstawionymi zasadami. Prawidłowe zastosowanie wytycznych wynikających z prawa UE na tle rozpatrywanej sprawy powinno następować w sposób opisany poniżej.

Sąd orzekający miał możliwość przeprowadzenia kontroli nieuczciwego charakteru klauzul już na etapie wniesienia pozwu, następnie poinformowania stron o wynikach kontroli oraz umożliwienia stronom wypowiedzenia się co do nich, czego zaniechał. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich okoliczność, iż sąd nie zbadał z urzędu postanowień umowy zawartej przez konsumentów z przedsiębiorcą pod kątem ich nieuczciwego charakteru należy traktować jako faktyczne pozbawienie strony możności działania i obrony swoich praw. Konsument nie musi być świadomy tego, że sąd powinien działać z urzędu, ani też nie musi być świadomy czym są i czy w sprawie występują klauzule abuzywne. W tym zakresie orzecznictwo TSUE podkreśla tak ograniczoną wiedzę jak i ograniczony dostęp do informacji, jakim dysponują konsumenci (wyrok z dnia 14 czerwca 2012r., Español de Crédito, C-618/10, ECLI:EU:C:2012:349, pkt 54, z dnia 13 września 2018 r., Profi Credit I, C-176/17, ECLI:EU:C:2018:71, pkt 69 i przytoczone tam orzecznictwo). Jest to podejście niezwykle ugruntowane w orzecznictwie TSUE, zapoczątkowane wyrokiem z dnia 27 czerwca 2000, Oceano, w połączonych sprawach C-240/98 do C-244/98, ECLI:EU:C:2000:346, pkt 26.

Po stwierdzeniu abuzywności postanowienia należy określić, jaki wpływ usunięcie postanowienia z umowy wywiera na możliwość dalszego obowiązywania umowy. Decyzję w tym zakresie, zgodnie z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 podejmuje sąd krajowy, w oparciu o przepisy prawa krajowego, co stwierdzają wyroki Dziubak, C-260/18 (pkt 43, 45), z dnia 14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17 (pkt 51), czy z dnia 26 stycznia 2017 r., Banco Primus, C-421/14 (pkt 71 i przytoczone tam orzecznictwo). Jeżeli możliwe jest wyeliminowanie klauzuli abuzywnej z umowy, to umowa obowiązuje dalej bez tego niedozwolonego postanowienia. Do sądu krajowego należy wyłącznie i jedynie wykluczenie stosowania nieuczciwego warunku umownego, tak aby nie mógł on wywoływać wiążącego skutku wobec konsumenta, przy czym sąd ów nie jest uprawniony do zmiany treści tego warunku (wyrok z dnia 21 grudnia 2016 r., Gutiérrez Naranjo i in., C-154/15, C-307/15 i C-308/15, pkt 57 i przytoczone tam orzecznictwo). Jeżeli natomiast sąd stwierdzi, że na tle prawa krajowego umowa nie może dalej obowiązywać po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych, aktualizuje to, zgodnie z orzecznictwem TSUE, dalsze obowiązki sądu krajowego. Sąd powinien ustalić, czy ewentualne unieważnienie umowy spowoduje skutki rażąco niekorzystne dla konsumenta (wyroki: Kásler, C-26/13, pkt 80–84; z dnia 26 marca 2019 r., Abanca Corporación Bancaria i Bankia, C-70/17 i C-179/17, pkt 64; Dziubak, C-260/18, pkt 48). Dla stwierdzenia czy skutki unieważnienia umowy są rażąco niekorzystne dla konsumenta, zgodnie z orzeczeniem Dziubak, C-260/18 (pkt 54, 56) decydujące znaczenie ma wola wyrażona przez konsumenta, która przeważa nawet ponad oceną skutków unieważnienia umowy dokonaną przez sąd. System ochrony przed stosowaniem nieuczciwych warunków umowy przez przedsiębiorców, który Dyrektywa 93/13 wprowadziła na korzyść konsumentów, nie jest bowiem obowiązkowy (Dziubak, C-260/18 pkt 68). Zgodnie z orzecznictwem TSUE (Dziubak, C-260/18 pkt 53, 66; wyrok z dnia 21 lutego 2013 r., Banif Plus Bank, C-472/11, pkt 23, 27, 35 i przytoczone tam orzecznictwo) oraz SN (wyrok z dnia 11 grudnia 2019 r., sygn. akt V CSK 382/18), zgoda wyrażona przez konsumenta na skutki, wynikające z unieważnienia umowy będącego następstwem stwierdzenia nieuczciwego charakteru jednego z postanowień umowy musi być dobrowolna i świadoma Wyrażenie świadomej zgody przez konsumenta możliwe jest jednak tylko wówczas, gdy konsument ma informację nie tylko na temat jurydycznej kwalifikacji, jaką ma zamiar zastosować sąd po ustaleniu, że umowa nie może obowiązywać po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru jej postanowień, ale również pełną wiedzę, jeśli chodzi o skutki ekonomiczne unieważnienia umowy. Aby konsument był w stanie powziąć dobrowolną i świadomą wolę w tym względzie, sąd niewątpliwie powinien poinformować go o wszystkich prawnych i ekonomicznych następstwach, jakie wiążą się dla niego z unieważnieniem umowy, a w szczególności o tym, że wysokość roszczeń, jakie może wysunąć w stosunku do konsumenta przedsiębiorca, nie może przekroczyć wysokości świadczeń spełnionych przez przedsiębiorcę na rzecz konsumenta na mocy unieważnionej umowy. W szczególności art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nakłada na sąd krajowy obowiązek poinformowania konsumenta, który zgłosił żądanie stwierdzenia nieważności umowy w związku z eliminacją warunków nieuczciwych, o skutkach prawnych takiego rozstrzygnięcia, w tym także o możliwych roszczeniach restytucyjnych (restitutio ad integrum) przedsiębiorcy (banku), nawet nie zgłoszonych w danym postępowaniu.

Zaniechanie przez sąd zbadania, czy umowa kredytu bez ww. klauzul indeksacyjnych może obowiązywać i tym samym, czy jest ważna, stanowi naruszenie art. 58 § 1 k.c. W orzecznictwie Sądu Najwyższego, wskazuje się, że sąd na podstawie zgromadzonego materiału procesowego ma obowiązek wziąć pod uwagę w każdym stanie sprawy nieważność czynności prawnej (art. 58 § 1 k.c.) (vide: uchwała SN z dnia 17 czerwca 2005 r., sygn. akt III CZP 26/05). W ocenie Rzecznika, w niniejszej sprawie usunięcie z umowy kredytu kwestionowanych wyżej w treści skargi klauzul umownych jako abuzywnych, może prowadzić do nieważności umowy, bowiem możliwość jej wykonywania w kształcie pozbawionym tych klauzul wydaje się wątpliwa. Po wyeliminowaniu postanowień o waloryzacji kredytu, w tym postanowień o sposobie przeliczania kwoty kredytu wyrażonej w CHF na złote polskie, a następnie salda kredytu wyrażonego w CHF na złote polskim celem ustalenia kwoty raty, okazuje się, że w umowie podpisanej przez strony nie ma podstawowych elementów konstrukcyjnych. Niezwykle istotnym jest to, iż umowa nie przewidywała żadnych ograniczeń w określaniu przez bank kursów w tabelach kursów obowiązujących w banku. Umowa pozostawiała bankowi w istocie dowolność w ustalaniu poziomu kursu walut obcych. Nie przewidywała żadnych kryteriów, wedle których miałby być ustalony kurs z tabeli, ani instrumentów, które mogłyby służyć kredytobiorcom do wpłynięcia na wysokość tego kursu. Obowiązujące regulacje prawne nie zakazywały bankowi zamieszczania w tworzonych przez siebie tabelach kursów takich wartości, jakie uzna za stosowne.

V.510.83.2020

RPO po stronie kredytobiorcy „frankowego” w II instancji. Przystąpienie do postępowania

Data: 2021-03-18
  • RPO przystąpił do sprawy pana P., który zażądał od banku zwrotu nadpłaconych sum kredytu.
  • RPO przystąpił do sprawy już na etapie II instancji, bowiem sąd I instancji badając sprawę nie odniósł się w ogóle do kwestii konsumenckich: do tego, że w Unii Europejskiej sądy mają obowiązek badać abuzywność umów o charakterze konsumenckim.

Rzecznik zaskarżył wyrok sądu I instancji w całości i wniósł o ustalenie, że umowa kredytu jest nieważna oraz o zasądzenie od banku na rzecz konsumentów należności tytułem nadpłaconych rat kredytu.

Rzecznik zarzucił naruszenie przepisów prawa materialnego art. 3851 §1 art. 3851 § 3 kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie wskutek błędnego przyjęcia, że zawarte w umowie kredytu hipotecznego walutowe klauzule waloryzacyjne nie wypełniają przesłanek do uznania ich za niedozwolone klauzule umowne w rozumieniu ww. przepisu oraz art. 58 § 1 k.c. poprzez jego niezastosowanie, wyrażające się w nieprzeprowadzeniu badania, czy umowa kredytowa może obowiązywać po wyeliminowaniu z niej nieuczciwych postanowień umownych, które przewidywały indeksację kredytu do franka szwajcarskiego z wykorzystaniem wewnętrznej tabeli kursowej banku.

W piśmie procesowym RPO odniósł się przede wszystkim do stosowania prawa unijnego, oceny nieuczciwego charakteru postanowień umowy kredytowej oraz skutków stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego.

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, zarówno wynikającą z prawa UE  (przede wszystkim Dyrektywa 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76). Wedle prawa UE sąd krajowy ma zapewnić konsumentowi odpowiednio skuteczną ochronę. To może oznaczać konieczność działania z urzędu, mimo braku precyzyjnego sformułowania żądania, na podstawie przedstawionych faktów (da mihi factum dabo tibi ius). Jednocześnie sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Wydając wyrok sąd I instancji naruszył więc prawo krajowe (art. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. oraz art. 58 § 1 k.c.) oraz prawo unijne (art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13 oraz art. 47 i 38 Karty Praw Podstawowych) ponieważ nie przeprowadził kontroli abuzywności postanowień umownych zgodnie z żądaniem powodów, a co za tym idzie, z naruszeniem prawa utrzymał klauzule abuzywne w umowie.

Zdaniem Rzecznika Sądu Rejonowy naruszył przepisy Dyrektywy 93/13 w trzech aspektach:

  • W świetle braku transparentności kwestionowanych klauzul, sąd nie powinien był ograniczać się do konstatacji tego faktu, lecz zobowiązany był do przeprowadzenia kontroli postanowienia i wyciągnięcia przepisanych prawem konsekwencji w razie stwierdzenia abuzywności.
  • To sąd, a nie strona, obciążony jest obowiązkiem przeprowadzenia kontroli abuzywności.
  • Oceny abuzywności dokonuje się zaś na chwilę zawarcia umowy, a wykonanie umowy nie ma wpływu na to ustalenie.

Zdaniem Rzecznika, prawidłowe zastosowanie wytycznych wynikających z prawa UE na tle rozpatrywanej sprawy powinno wyglądać następująco.

W pierwszej kolejności sąd, wobec bezspornego konsumenckiego charakteru umowy, winien dokonać badania treści jej postanowień - zgodnie z żądaniem strony - pod kątem ustalenia czy postanowienia wskazywane przez stronę jako abuzywne, rzeczywiście mają taki charakter. Sąd w powinien działać w tym zakresie w oparciu o dorobek orzeczniczy TSUE.

Przedmiotem kontroli sądu winny być wskazane przez stronę w pozwie klauzule indeksacyjne zawarte w Regulaminie do Umowy, które jak zauważył Rzecznik w orzecznictwie Trybunału klasyfikowane są jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron (C-26/13 Kásler i Káslerné Rábai pkt 68; wyrok z dnia 20 września 2017 r., Andriciuc, C-186/16, pkt 35-38, 41; C-260/18 Dziubak, pkt 44), podlegające reżimowi art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13. Postanowienia takie nie podlegają kontroli pod względem abuzywności, pod warunkiem, że są transparentne.

Rzecznik podzielił w pełni stanowisko strony powodowej, że w niniejszej sprawie postanowienia umowy, dotyczące zasad uruchomienia kredytu oraz sposobu spłaty kredytu, wskazujące zasady ustalania kursów kupna i sprzedaży waluty CHF, na podstawie których Bank ustala kwotę kredytu i wysokość rat kapitałowo-odsetkowych, są klauzulami abuzywnymi.

Po stwierdzeniu abuzywności postanowienia Sąd Rejonowy winien był określić, jaki wpływ usunięcie postanowienia z umowy wywiera na możliwość dalszego obowiązywania umowy.

Rzecznik w całości wsparł a argumentację powodów w odniesieniu do możliwości utrzymania umowy po usunięciu z niej klauzul niedozwolonych. W niniejszej sprawie po usunięciu z umowy kredytu klauzul przeliczeniowych niemożliwe jest ustalenie wysokości świadczenia, w związku z czym umowa nie może dalej obowiązywać. Konieczne jest więc stwierdzenie jej upadku, w oparciu o art. 58 § 1 k.c. W ocenie Rzecznika upadek umowy nie wywoła szczególnie niekorzystnych skutków dla powodów, którzy żądają takiego właśnie rozstrzygnięcia. Stwierdzenie przez Sąd, że po usunięciu klauzuli abuzywnej umowa nie może dalej obowiązywać, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi do konieczności dokonania wzajemnego rozliczenia świadczeń stron na zasadzie art. 410 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Biorąc pod uwagę znaczącą nadpłatę, jakiej dokonali już powodowie w niniejszej, rozliczenie z Bankiem nie będzie stanowić dla nich żadnej uciążliwości.

V.510.197.2017

Klauzule abuzywne we „frankowej” umowie kredytowej. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-18
  • Czy klient banku  ma prawo do zwrotu nadpłaconych pieniędzy, czy nie?
  • Sprawa dotyczy tego, jakie są konsekwencje stwietrdzenia, że w umowie kredytu „frankowego” były klauzule abuzywne.
  • Zdaniem sądu I instancji – z powodu użycia przez bank klauzul niedozwolonych kredytobiorca miał prawo domagać się zwrotu nadpłaty. Zdaniem sądu II instancji – nie, bo generalna abuzywność klauzuli nie przesądza o sytuacji konkretnej umowy kredytowej.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną wskazując, że interpretacja sądu II instancji jest błędna, a do tego niezgodna z obowiązującymi Polskę standardami prawa konsumenckiego Unii Europejskiej.

Pan T. w połowie lat dwutysięcznych kupił mieszkanie na kredyt hipoteczny waloryzowany do franka szwajcarskiego (ponad 100 tysięcy). Po 10 latach zorientował się, że w jego umowie mogą być klauzule niedozwolone (abuzywne) i zażądał od banku zwrotu kilkunastu tysięcy złotych nadpłaty. Chodziło o zasady przewalutowania kredytu, które w umowie nie zostały między stronami indywidulnie uzgodnione. To właśnie jest klauzula niedozwolona, co – jak podniósł pełnomocnik pana T. - dla wzorca tej umowy stwierdził Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (w wyroku z 27 grudnia 2010 r., sygn. akt XVII AMC 1531/09, Legalis nr 750179), a Sąd Apelacyjny, który ten wyrok utrzymał (7 maja 2013 r., sygn. akt Vi ACa 441/13).

Czy stwierdzenie abuzywności we wzorze umowy (bo to bada sąd konsumencki) miało znaczenie dla konkretnej umowy pana T.?

W 2016 r. sąd rejonowy uwzględnił powództwo pana T. i zasądził od banku prawie 20 tys. zł. W uzasadnieniu sąd wskazał, że: „postanowienia dotyczące waloryzacji zadłużenia z tytułu udzielonego kredytu oraz wysokości rat spłat w oparciu o miernik w postaci franka szwajcarskiego ustalonego według Tabeli Kursów Walut Obcych [banku] są niedozwolonymi postanowieniami umownymi w rozumieniu art. 3851 § 1 k.c. i przez to nie wiążą powoda [pana T.], a strony związane są umową w pozostałym zakresie”. Sąd uznał też, że: „stwierdzenie abuzywności konkretnych postanowień umownych rodzi taki skutek, że postanowienia te nie wiążą konsumenta ex tunc i ex lege” (od początku, z mocy prawa).  A „skoro mechanizm waloryzacji nie wiąże, to oznacza, że bank wykorzystując ten mechanizm pobrał kwoty bez podstawy prawnej. Powodowi przysługuje zatem prawo do żądania ich zwrotu w oparciu o art. 405 w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c.” (k. 373).

Od wyroku tego bank wniósł apelację i sąd okręgowy oddalił roszczenia pana T. Choć  sąd apelacyjny podzielił stanowisko sądu I instancji co do abuzywności klauzul, odmiennie ocenił skutki tej abuzywności dla całej umowy.

Uznał bowiem znaczenie wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta z 27 grudnia 2010 r. „w zakresie, w jakim uznaje za niedozwolone postanowienie z wzorca umownego odpowiadającego treściowo § 12 ust. 4 przedmiotowej umowy”, ale dodał, że: „zgodnie z art. 47343 k.p.c. wyrok ten (…) nie przesądza o abuzywności konkretnego postanowienia umownego”.

RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną wskazując na błąd sądu II instancji: mimo spoczywającego na nim , wynikającego z zobowiązań Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej, obowiązku prounijnej wykładni prawa krajowego, sąd ten nie sprostał tym wymaganiom. Ustalenia prawne oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w sprawie abuzywności klauzul niedozwolonych. Ponadto nie odniósł się w ogóle do istotnego poglądu (eksperckiej opinii w sprawie) wyrażonego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konsumentów i Rzecznika Finansowego.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd II instancji wydając wyrok rażąco naruszył prawo krajowe (art. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c.) oraz prawo unijne (art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13 oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych), poprzez ich błędną wykładnię, prowadzącą Sąd do wniosku, że kwestionowane przez powoda klauzule umowne nie określają głównego świadczenia stron.

Dokonując oceny, czy zakwestionowane przez pana T. postanowienia umowne określają główne świadczenia stron, są obowiązany był też uwzględnić dorobek orzeczniczy TSUE, w szczególności orzeczenia odnoszące się do wykładni art. 4 i 6 Dyrektywy 93/13, wydane na tle umów kredytu zawierających ryzyko kursowe (walutowe), czego zaniechał.

Zgodnie z wytycznymi wynikającymi z prawa UE Sąd orzekający był zobowiązany do przeprowadzeniu kontroli nieuczciwego charakteru klauzul wskazanych w pozwie, poinformować strony o wynikach kontroli oraz umożliwić stronom wypowiedzenie się co do nich.

W ocenie Rzecznika, w niniejszej sprawie usunięcie z umowy kredytu kwestionowanych wyżej w treści skargi klauzul umownych jako abuzywnych, prowadziło do nieważności umowy. Oczywiste jest, że nie jest możliwe dalsze funkcjonowanie umowy, której po wyłączeniu z niej postanowień niedozwolonych dotyczących sposobu ustalania kursów po jakich nastąpić ma wypłata kredytu oraz jego spłata Po wyeliminowaniu postanowień indeksacyjnych okazuje się, że w umowie podpisanej przez strony nie ma podstawowych elementów konstrukcyjnych.

V.510.106.2019

Wstrzymać wykonanie zakupu Polska Press przez PKN Orlen. Sąd przyjął taki wniosek Rzecznika

Data: 2021-03-17
  • Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował wniosek RPO o wstrzymanie wykonania transakcji, w tym o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press. Nadał już tej sprawie sygnaturę
  • Samo odwołanie Rzecznika od zgody UOKiK na tę transakcję przekazuje do sądu Prezes UOKiK, na co ma 3 miesiące 
  • Wniosek o wstrzymanie decyzji jest uzasadniony tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji
  • W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władz  i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokonrtoli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).  Obecnie Rzecznik oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd zarejestrowany i nadano mu sygnaturę (XVII AMO 1/21).

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął całą sprawę z własnej inicjatywy. Od tego momentu RPO prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające.

Decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego Rzecznik zarzucił naruszenie art. 18 w związku z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a., a także art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji - poprzez niewyjaśnienie, czy w wyniku koncentracji na produktowym rynku właściwym, tj. rynku środków społecznego przekazu, w tym prasy, konkurencja nie zostanie istotnie ograniczona. Tym samym nie wyjaśniono, czy w wyniku koncentracji nie dojdzie do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji także do naruszenia wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press) RPO uzasadnia tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą immanentną jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy publicznej i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

PKN Orlen: wniosek nie powinien być uwzględniony (aktualizacja 30 marca 2021 r.)

Sąd nie powinien w jakimkolwiek zakresie uwzględnić wniosku RPO - głosi stanowisko PKN Orlen dla sądu.

W układzie faktycznym i prawnym brak uwzględnienia przez sąd wniosku nie może zagrażać jakiemukolwiek interesowi, którego ochrony domaga się skarżący.

Kwestionowana przez RPO decyzja została już w całości wykonana, a jej uchylenie w szczególności nie doprowadzi do unieważnienia transakcji, która została już w całości zrealizowana w oparciu o zgodę udzieloną przez Prezesa UOKiK w decyzji.

W tej sytuacji uwzględnienie wniosku jawi się jako nie tylko niedopuszczalne, ale przede wszystkim bezprzedmiotowe i merytorycznie nieuzasadnione.

VII.716.26.2020

(szczegółowa argumentacja RPO do sądu w załączniku poniżej wraz ze stanowiskiem  PKN Orlen)

 

Sądowy nakaz zapłaty niespłaconego kredytu "frankowego". Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-10
  • Państwo D. wzięli w banku „frankowy” kredyt hipoteczny o wartości 100 tys. CHF. Kiedy po prawie dziesięciu latach przestali go spłacać, bank upomniał się o 80 tys. franków z odsetkami. Sąd się z bankiem zgodził i wydał nakaz zapłaty, a kiedy państwo D. wnieśli od tego sprzeciw, odrzucił go.
  • RPO uważa, że sąd naruszył w ten sposób prawo do sądu państwa D. a także ich prawa jako konsumentów. Ponieważ sprawy tej nie można już naprawić na normalnej drodze sądowej, składa do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną.

W ocenie Rzecznika procedowanie sądu w tej sprawie sprzeciwiało się konstytucyjnej zasadzie sprawiedliwości społecznej i doprowadziło do pozbawienia możliwości obrony praw przed sądem. Sąd nie dopełnił też obowiązków wynikających z ochrony praw konsumenta: nie zbadał umowy pod kątem klauzul abuzywnych, a powinien był to zrobić, nawet jeśli państwo D. o to nie wnieśli. Byli konsumentami i nie musieli znać się na prawie na tyle, by rozumieć zawiłości takiego postępowania.

Sąd wydając nakaz zapłaty błędnie zastosował art. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 kodeksu cywilnego - przepisy wprowadzone w 2000 r. w celu transpozycji do prawa polskiego postanowień Dyrektywy 93/13 z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że aby zapewnić w Polsce ochronę konsumenta na poziomie wymaganym przez tę dyrektywę, sądy muszą wywiązywać się z nałożonych na nie obowiązków. Chodzi tu w szczególności o sprawdzanie z urzędu, czy w umowach konsumenckich nie ma postanowień  abuzywnych. Obowiązek ten nabiera jeszcze większego znaczenia w sytuacji, gdy sąd dysponował dokumentami umowy konsumenckiej przed wydaniem nakazu zapłaty, jak w niniejszej sprawie.

RPO przypomina po raz kolejny, że obowiązek zapewnienia zgodności z prawem unijnym wynika z ogólnej zasady pierwszeństwa prawa UE przed prawem krajowym i dotyczy wszystkich postępowań, w których występuje konsument. A to, czy sprawa ma charakter konsumencki, ma ustalić sąd z urzędu, niezależnie od twierdzeń którejkolwiek ze stron. Zasada skuteczności prawa unijnego wymaga bowiem, aby sąd krajowy, niezależnie od przepisów wewnętrznych, stosował normy wynikające z dyrektyw konsumenckich.

Sąd rozstrzygający sprawę między przedsiębiorcą a konsumentem, gdy stan faktyczny sprawy odnosi się do konsumenckich wzorców umownych, powinien z urzędu dokonać incydentalnej kontroli klauzul wzorców umownych (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 kwietnia 2007 r., sygn. akt I CSK 27/07 oraz powołane tam: uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 marca 2004 r., sygn. akt III CZP 110/03, OSNC 2004, nr 9, poz. 133 i uchwała Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2006 r., sygn. akt III SZP 3/06, OSNP 2007, nr 1-2, poz. 35).

W tej sprawie sąd tego nie zrobił.

Niepodjęcie przez sąd działań wymaganych prawem, wynikających z faktu, iż państwo D. byli konsumentami, prowadzi Rzecznika do wniosku, że sprawa nie została rozpoznana co do istoty.

Sąd orzekający miał możliwość przeprowadzenia kontroli nieuczciwego charakteru klauzul na etapie postępowania nakazowego, poinformowania stron o wynikach kontroli oraz umożliwienia stronom wypowiedzenia się co do nich, czego zaniechał. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich okoliczność, iż sąd nie zbadał z urzędu postanowień umowy zawartej przez konsumentów z przedsiębiorcą pod kątem ich nieuczciwego charakteru należy traktować jako faktyczne pozbawienie strony możności działania i obrony swoich praw. Konsument nie musi być świadomy tego, że sąd powinien działać z urzędu, ani też nie musi być świadomy czym są i czy w sprawie występują klauzule abuzywne. W tym zakresie orzecznictwo TSUE podkreśla tak ograniczoną wiedzę jak i ograniczony dostęp do informacji, jakim dysponują konsumenci (wyrok z dnia 14 czerwca 2012r., Español de Crédito, C-618/10, ECLI:EU:C:2012:349, pkt 54, z dnia 13 września 2018 r., Profi Credit I, C-176/17, ECLI:EU:C:2018:71, pkt 69 i przytoczone tam orzecznictwo). Jest to podejście niezwykle ugruntowane w orzecznictwie TSUE, zapoczątkowane wyrokiem z dnia 27 czerwca 2000, Oceano, w połączonych sprawach C-240/98 do C-244/98, ECLI:EU:C:2000:346, pkt 26.)

V.511.95.2020

Sprawa pani X o zapłatę weksla. RPO i prawo europejskie po stronie konsumenta

Data: 2020-09-25, 2021-03-10
  • Sprawa o nakaz zapłaty weksla zostanie wznowiona.
  • Sąd okręgowy uznał skargę RPO wskazał, że sąd pierwszej instancji orzekając o dopuszczalności wznowienia nie uwzględnił prawa Unii Europejskiej, które ma pierwszeństwo przed prawem krajowym.
  • AKTUALIZACJA: 10 marca 2021 r. sąd rejonowy, wskutek skargi Rzecznika Praw Obywatelskich o wznowienie postępowania, wydał wyrok uchylający poprzedni wyrok sądu z 2017 r. i oddalił powództwo wobec pozwanej konsumentki. Sąd nakazał także zwrócić Pozwanej kwotę wyegzekwowaną w toku postępowania egzekucyjnego oraz zasądził zwrot kosztów postępowania. Rzecznik oczekuje na pisemne uzasadnienie wskazanego wyroku.

W 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę o wznowienie postępowania w sprawie zakończonej wyrokiem utrzymującym w części nakaz zapłaty z weksla wydanego wobec konsumenta (pozwana w trakcie procesu nadal spłacała zobowiązanie).

Zdaniem Rzecznika, sąd rozpoznając sprawę nie sprostał obowiązkom wynikającym z unijnego systemu ochrony konsumentów, w szczególności nie zbadał z urzędu potencjalnie nieuczciwych (abuzywnych) postanowień umowy, a tym samym pozbawił stronę możliwości działania.

Sąd rejonowy odrzucił skargę Rzecznika o wznowienie postępowania, jako nieopartą na ustawowej podstawie. Rzecznik nie zgodził się z argumentacją sądu i wniósł zażalenie. Ostatecznie sąd okręgowy uwzględnił zażalenie i uchylił zaskarżone postanowienie o odrzuceniu skargi o wznowienie postępowania.

W uzasadnieniu sąd okręgowy wskazał, że sąd pierwszej instancji orzekając o dopuszczalności wznowienia nie uwzględnił prawa Unii Europejskiej, które ma pierwszeństwo przed prawem krajowym. W ocenie sądu, w tej sprawie zasadnicze znaczenie ma charakter tej sprawy, która jest sprawą konsumencką, a zatem dotyczącą sporu między przedsiębiorcą a konsumentem na tle zawartej umowy pożyczki, choć zabezpieczonej wekslem. To sprawia, że sąd rozpoznając taką sprawę musi uwzględniać uregulowania zawarte w Dyrektywie 93/13 oraz dorobek orzeczniczy TSUE w sprawach konsumenckich. Zdaniem sądu odwoławczego, sąd rozpoznający sprawę powinien dokonać we własnym zakresie ustaleń, co do nieuczciwego warunku umownego i poinformować o tym strony sporu. Sąd odwoławczy wskazał przepisy polskiego postępowania cywilnego (art. 5 k.p.c., art. 212 § 2 k.p.c.), które – dokonując ich wykładni w zgodzie z prawem unijnym – pozwalają na pouczenie stron w trakcie procesu. W konkluzji sąd odwoławczy uznał, że sąd pierwszej instancji rozpoznający merytorycznie sprawę, mimo ciążącego na nim obowiązku nie podjął z urzędu czynności zmierzających do oceny postanowień umowy pożyczki w zgodzie z Dyrektywą 93/13, a tym samym nie uruchomił mechanizmu umożliwiającego konsumentowi działanie w celu obrony swoich praw.

Sprawa będzie teraz ponownie rozpoznawana przez sąd pierwszej instancji.

V.510.172.2019

sygn. akt I C 321/17 i nowa sygnatura akt I C 667/19

Sprawa klauzul abuzywnych w inwestycyjnej pożyczce „frankowej”. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-10
  • Pan K. zaciągnął w banku kredyt "frankowy" na cele inwestycyjne. Po kilku latach zauważył, że jego umowa zawiera niekorzystne i niesprawiedliwe rozwiązania (klauzule abuzywne) i wystąpił o zwrot nadpłaconych jego zdaniem 30 tys. zł. Sprawę w sądzie przegrał. Odrzucony został też jego wniosek o wznowienie postępowania w związku z wydaniem przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyroku w sprawie Dziubak z dnia 3 października 2019 r. (C-260/18).
  • Wyrok w tej sprawie może zmienić tylko skarga nadzwyczajna. RPO składa ją do Sądu Najwyższego wskazując, że sąd niedostatecznie chronił konsumenta i źle ocenił abuzywność umowy kredytowej.

RPO podkreśla, że sprawa ta ma charakter konsumencki, a to nakłada dodatkowe obowiązki na sąd. Tymczasem zdaniem RPO sąd nie zauważył, że bank wykorzystał swoją przewagę informacyjną i negocjacyjną, aby doprowadzić konsumenta do zawarcia umowy, która dawała bankowi duże szanse na uzyskanie dodatkowych zysków przez zapewnienie sobie, oprócz oprocentowania kredytu, także korzyści wynikających z nieuchronnego wzrostu kursu franka szwajcarskiego w relacji do złotego.

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela stanowisko Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (wyrażone w ramach tzw. istotnego poglądu w tej sprawie), że sam fakt zaciągnięcia pożyczki na cele inwestycyjne nie powoduje utraty przez kredytobiorcę statusu konsumenta. W tej sytuacji – zauważa RPO - mimo spoczywającego na sądzie, wynikającego z zobowiązań Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej, obowiązku prounijnej i prokonsumenckiej wykładni prawa krajowego, sąd nie sprostał tym wymaganiom.

Swoje ustalenia prawne sąd oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych bez uwzględnienia dorobku orzeczniczego TSUE, w szczególności odnoszącego się do wykładni art. 4 i 6 Dyrektywy 93/13, wydanego na tle umów kredytu zawierających ryzyko kursowe (walutowe). Ponadto w swoim uzasadnieniu sąd nie odniósł się w ogóle do istotnych poglądów w sprawie wyrażonych przez Prezesa Urzędu Ochrony i Konkurencji oraz Rzecznika Finansowego.

RPO podkreśla, że ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE wywiera bezpośredni wpływ na kształt polskiego systemu prawnego. Od 1 maja 2004 r. polskie sądy są związane postanowieniami Traktatów, aktów przyjętych przez instytucje UE (w tym dyrektyw) oraz orzecznictwem TSUE (wyrok TK z dnia 11 maja 2004, sygn. akt K 18/04). Prawo Unii Europejskiej korzysta z pierwszeństwa przed prawem krajowym państw członkowskich.

Sądy krajowe zobowiązane są urzeczywistniać należytą ochronę konsumenta w świetle treści Dyrektywy 93/13, która jest aktem o fundamentalnym znaczeniu dla ochrony konsumentów w UE (zob. też SN w uchwale z dnia 19 października 2017 r., sygn. akt III CZP 42/17). Rzecznik chciałby podkreślić, że naruszenie przepisów Dyrektywy 93/13 stanowi w systemie prawa UE naruszenie przepisów mających rangę przepisów bezwzględnie obowiązujących, stanowiących element unijnego porządku publicznego (zob. np. wyroki: z dnia 30 maja 2013 r., Asbeek Brusse i de Man Garabito, C‑488/11, EU:C:2013:341, pkt 44; z dnia 21 grudnia 2016 r., Gutiérrez Naranjo i in., C‑154/15, C‑307/15 i C‑308/15, EU:C:2016:980, pkt 54).

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, system ochrony ustanowiony przez Dyrektywę 93/13 opiera się na założeniu, iż konsument znajduje się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania, i w związku z tym godzi się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść (wyroki: z dnia 28 lipca 2016 r. w sprawie C-168/15 Pohotovos, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo; z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie C 26/13 Kásler i Káslerné Rábai, pkt 39 i przytoczone tam orzecznictwo, a także z dnia 17 lipca 2014 r., C-169/14 Sánchez Morcillo i Abril García pkt 22). Aby urzeczywistnić ochronę zamierzoną przez Dyrektywę 93/13, brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą musi więc zostać zrównoważony jedynie poprzez czynną interwencję podmiotu niebędącego stroną umowy (zob. m.in. C-40/08 Asturcom Telecomunicaciones, pkt 31) – to jest sądu.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, polski sąd wydając w tej sprawie wyrok dopuścił się rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego, tj. 3851 § 1 k.c. w zw. z art. 3851 § 3 k.c. poprzez ich błędną wykładnię oraz niezapewnienie standardów ochrony praw konsumenta wynikających z Dyrektywy 93/13.

V.511.250.2020

Zapewnić obywatelom obiektywne informacje. RPO skarży do sądu zgodę UOKiK na kupno Polska Press przez PKN Orlen 

Data: 2021-03-05
  • Zgadzając się na zakup Polska Press przez PKN Orlen, prezes UOKiK nie zbadał, czy efektem nie będzie niedopuszczalne ograniczenie wolności prasy
  • Tymczasem UOKiK ma uwzględniać wszelkie okoliczności wpływające na chronione dobro konsumenta
  • A media kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli faktycznie polityków, nie zapewniają obywatelom obiektywnych informacji. Przedstawiają obraz jednostronny, korzystny dla aktualnie rządzącej większości
  • M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd uchylił zgodę prezesa UOKiK. Chce też, by sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji do rozstrzygnięcia sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął tę sprawę z własnej inicjatywy. Od tego momentu RPO prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające.

Po zgodzie Tomasza Chróstnego na koncentrację, RPO wystąpił do UOKiK o przekazanie akt postępowania. Prezes odmówił, powołują się na fakt, że dokumenty zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa.

Decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego Rzecznik zarzucił naruszenie art. 18 w związku z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a., a także art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji - poprzez niewyjaśnienie, czy w wyniku koncentracji na produktowym rynku właściwym, tj. rynku środków społecznego przekazu, w tym prasy, konkurencja nie zostanie istotnie ograniczona, a tym samym niewyjaśnienie czy w wyniku koncentracji nie dojdzie do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji także do naruszenia wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press) RPO uzasadnia tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą immanentną jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy publicznej i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Licznych dowodów w tym zakresie dostarcza w ostatnich latach działalność spółek publicznej radiofonii i telewizji. Wniosek o wstrzymanie uzasadniają też doświadczenia RPO z lat 2016-2020 r., związane z rozpatrywaniem skarg obywateli i interwencjami w zakresie ochrony wolności słowa oraz prasy.

Uzasadnienie RPO

Jak wskazał Prezes UOKiK, jego decyzja dotyczyła planowanych koncentracji wyłącznie w zakresie zachowania warunków konkurencji. Uznał, że UOKiK nie ma kompetencji do oceny poszczególnych transakcji pod kątem innych kwestii, w tym zagrożenia pluralizmu, czy niezależności mediów na poszczególnych rynkach.

Ze stwierdzenia tego wynika, że poza właściwością UOKiK pozostaje materia monopoli informacyjnych budowanych za pomocą transakcji handlowych, w których efekcie może dojść do ograniczenia wolności wypowiedzi i prawa do rzetelnej informacji - nawet jeśli monopol ten stanowi zaprzeczenie zachowania warunków konkurencji.

UOKiK uznał, że prasa oraz serwisy internetowe są wyłącznie nośnikami reklam, a nie - idei i informacji. Analiza dopuszczalności koncentracji w ogóle  nie objęła podstawowej funkcji prasy (art. 14 Konstytucji) – która korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

A Polska Press wydaje 20 dzienników regionalnych, 120 tygodników lokalnych oraz prasę bezpłatną. Ponadto jest właścicielem 23 internetowych serwisów regionalnych i ponad 500 serwisów powiatowych. Realizuje zatem nie tylko funkcję reklamową, ale przede wszystkim prawo obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz krytyki i kontroli społecznej.

Jak wskazuje RPO, przepisy nie wyłączają spod działania UOKiK materii regulowanej Prawem prasowym. W realiach tej koncentracji rynek właściwy wyznacza nie tylko reklama i dystrybucja prasy, lecz przede wszystkim przeznaczenie prasy, której cechą jest korzystanie z wolności wypowiedzi, przekazywanie rzetelnych informacji, zapewnienie jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Wyklucza to, aby stała się ona biuletynem informacyjnym władzy publicznej.

Obowiązkiem organów państwowych, a więc także Prezesa UOKiK,  jest zapewnienie, że koncentracja zgodnie z Konstytucją RP zachowa warunki niezbędne do wykonywania przez prasę jej podstawowych funkcji i zadań. Chodzi o to by po koncentracji zagwarantowano działalność dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Z art. 18 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów wynika, że Prezes UOKiK wydaje zgodę na dokonanie koncentracji, w której wyniku  konkurencja na rynku nie zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku. Prezes UOKiK nawet nie podjął jednak nawet próby zbadania, czy konkurencja na rynku wolnego słowa, prawa do rzetelnej informacji, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej - a więc na rynku produktowym opisanym w art. 1 Prawa prasowego -  nie zostanie w istotny sposób ograniczona. Tymczasem antymonopolowa ocena zamierzonej koncentracji powinna przede wszystkim ważyć straty i korzyści, które z niej wynikną. Dlatego w analizie powinny zostać uwzględnione wszelkie okoliczności mające wpływ na podstawowe dobro chronione w postępowaniu antymonopolowym, jakim jest dobro konsumenta.

Prezes UOKiK nie wziął pod uwagę, że na rynku produktowym działają i odgrywają istotną rolę podmioty całkowicie zależne - jak PKN Orlen - od Skarbu Państwa, a w konsekwencji, także od polityków. A Skarb Państwa kontroluje też inne podmioty na rynku środków społecznego przekazu.

Po pierwsze: obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa, spółka akcyjna Skarbu Państwa. Uzyskuje ona  i przekazuje odbiorcom rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych

Po drugie: jednostki publicznej radiofonii i telewizji działają wyłącznie w formie jednoosobowej spółki akcyjnej Skarbu Państwa. Jej jednostki prowadzą też własne informacyjne portale internetowe, na których zamieszczane są również reklamy. Prezes UOKiK nie dokonał jednak żadnych własnych ustaleń, w jaki sposób koncentracja dokonywana z udziałem podmiotu zależnego od Skarbu Państwa wpłynie choćby na ten konkretny segment rynku.

W wyniku koncentracji  dołączy do nich spółka akcyjna, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów własnościowych.

Tymczasem Prezes UOKiK w ogóle nie uwzględnił tych okoliczności i nie zbadał, czy w ten sposób konkurencja na rynku środków społecznego przekazu nie zostanie w istotny sposób ograniczona. Nie uczynił tego nawet w zakresie dotyczącym analizowanego rynku reklam, na którym obecne są przecież także jednostki publicznej radiofonii i telewizji, których właścicielem jest Skarb Państwa. Tymczasem dostępne są publiczne badania i analizy wskazujące ogromny wpływ reklam Skarbu Państwa bądź kontrolowanych podmiotów gospodarczych na media  i ich funkcjonowanie.

Zaskarżona decyzja narusza zatem art. 18 w zw. z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. UOKiK błędnie zrekonstruował rynki właściwe i nie uwzględnił, że Skarb Państwa funkcjonujący na tych rynkach za pośrednictwem swoich spółek jest równocześnie przedsiębiorcą dominującym w stosunku do aktywnego uczestnika koncentracji.

Naruszenia zasad Konstytucji 

Prezes UOKiK nie wziął także zupełnie pod uwagę wpływu dokonywanej koncentracji na art. 20 Konstytucji. Zgodnie z  nim społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP.  Szczegółowymi przepisami, uzupełniającymi tę zasadę w sferze medialnej są również  art. 14 oraz 54 Konstytucji. Mówią one,  że prasa i media w Polsce opierają się na zasadzie wolności oraz pluralizmu na rynku idei  i w sferze własności. Konkluzję taką można wysnuć jednoznacznie z analizy systemowej Konstytucji.

W świetle tych przepisów decyzja Prezesa UOKiK legalizuje stan niekonstytucyjny, tj. znaczący wzrost ingerencji państwa i jego uprawnień właścicielskich w gospodarce, w której zasadą jest brak aktywności państwa wynikający zarówno z art. 20 Konstytucji RP i jak określonej w preambule Konstytucji zasady pomocniczości. To także  naruszenie art. 14 oraz 54 Konstytucji w związku jej z art. 20. Wadliwość decyzji organu polega zaś na tym, że wskazane postanowienia konstytucyjne w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę w toku wydawania zaskarżonej niniejszym odwołaniem decyzji.

Standardy europejskie

W rezolucji z 25 września 2008 r. w sprawie koncentracji i pluralizmu mediów w Unii Europejskiej (2007/2253(INI)) Parlament Europejski zauważył, że „prawo konkurencji musi być ściśle powiązane z prawem w zakresie mediów, aby zapewnić dostępność, konkurencję i dobrą jakość oraz uniknąć konfliktów między koncentracją własności mediów a władzami politycznymi, z uwagi na to że konflikty te szkodzą wolnej konkurencji, równym regułom gry i pluralizmowi; 6. przypomina państwom członkowskim, że podejmując decyzje, krajowe urzędy regulacji muszą zawsze dążyć do równowagi między swymi obowiązkami a wolnością wypowiedzi, której ochrona w ostatniej instancji należy do właściwości sądów; (...) 8. domaga się zatem zapewnienia równowagi między nadawcami publicznymi i prywatnymi – w tych państwach członkowskich, w których istnieją nadawcy publiczni – oraz ścisłego powiązania prawa konkurencji i prawa w zakresie mediów w celu wzmocnienia pluralizmu w mediach”.

W związku z tym, że koncentracja własności mediów nie została osobno uregulowana w polskim prawie, postanowienia tej rezolucji powinny być wdrożone poprzez praktykę stosowania przepisów Prezesa UOKiK. Zdaniem RPO Prezes UOKiK ma tym samym obowiązek badania skutków koncentracji, uwzględniając zarówno specyfikę rynków (tak jak rynek mediów), jak i charakter przedsiębiorcy.

Prezes UOKiK nie podjął w ogóle próby wyjaśnienia, jaki wpływ na tą fundamentalną materię, wyrażającą zarówno interes społeczny, jak też słuszny interes obywateli (art. 7 k. p. a.), będzie miała akceptowana przez niego koncentracja, chociaż zgodnie z art. 77 § 1 k. p. a. był obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy w sprawie. Stąd też zaskarżona decyzja została wydana także z naruszeniem przepisów art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a.

W odniesieniu do koncentracji dokonywanych na szczeblu unijnym ustawodawca europejski wyraźnie przesądził, że przepisy o koncentracji przedsiębiorstw powinny być stosowane i interpretowane z uwzględnieniem praw podstawowych.  Karta Praw Podstawowych UE nie tylko wskazuje, że „Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”, lecz stwierdza również, że konieczne jest poszanowanie wolności i pluralizmu mediów.

Pluralizm mediów nie jest absolutną wartością, której każdorazowo przyznać musi prymat organ kontroli koncentracji przedsiębiorstw. Musi on jednak brać pod uwagę zarówno krajowe, jak i unijne przepisy gwarantujące m.in. swobodę działalności gospodarczej.

Przykładem postępowania, w którym pluralizm mediów zastosowano jako podstawę działań co do kontroli koncentracji na szczeblu krajowym są działania Wlk. Brytanii w sprawie Newspaper Publishing (decyzja Komisji z 14 marca 1994 r. w sprawie IV/M.423). Skoro więc pluralizm mediów brany jest pod uwagę w odniesieniu do koncentracji unijnych, to  nic nie stoi na przeszkodzie uwzględnienia tej kwestii w postępowaniach krajowych. Z uwagi na polską Konstytucję i przepisy ustawowe w takich przypadkach stosowanie tych standardów jest wręcz obowiązkowe.

Zagrożenia dla wolności mediów i prywatności obywateli

Staje się to tym bardziej palącą potrzebą, gdy weźmie się pod uwagę międzynarodową ocenę poszanowania przez Polskę pluralizmu mediów. Dane dotyczące wolności prasy (World Press Freedom Index) przedstawiane corocznie przez organizację „Reporterzy bez granic” wskazują, że Polska znalazła się w 2020 r. na 62. miejscu w rankingu 180 państw świata. To dramatyczny regres, skoro jeszcze w 2015 r. Polska zajmowała 18. pozycję.

Media, na które w sposób właścicielski oddziałuje Skarb Państwa (w praktyce - politycy), nie zapewniają dostarczania obiektywnych informacji obywatelom. Wprost przeciwnie, będąc przyjazne aktualnie rządzącej większości politycznej,  przedstawiają one jednostronny, korzystny dla nich obraz świata, przyczyniając się w ten sposób do rezultatu procesów wyborczych w Polsce. Wskazuje na to jednoznacznie Organizacja Bezpieczeńśtwa i Współpracy w Europie w raporcie monitoringowym z wyborów prezydenckich w Polsce w 2020 r. Polska wskazywana jest także jako jeden z krajów UE, który nie ma szczególnych przepisów ochrony konkurencji w obszarze mediów.

Do RPO zwróciły się organizacje pozarządowe, wskazując na możliwe zagrożenia koncentracji dla mediów i dziennikarzy (w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Towarzystwo Dziennikarskie, Sieć Obywatelska – Watchdog Polska oraz Stowarzyszenie Gazet Lokalnych). Prezes UOKiK nie dopuścił niektórych do udziału w swym postępowaniu - co według RPO było bezpodstawne. Opinie tych organizacji RPO załączył do swego odwołania sądowego.

W sprawie tej do RPO zwracali się też obywatele, wnosząc o zbadanie koncentracji pod kątem ochrony praw podstawowych. Wskazywali nie tylko na konieczność ochrony wolności mediów oraz wolności słowa, ale także - ochrony danych osobowych obywateli. Chodzi zwłaszcza o użytkowników serwisów internetowych prowadzonych dotychczas przez Polska Press, a przejmowanych przez Orlen. Spółka należąca do Skarbu Państwa będzie miała ponad 500 nowych domen internetowych oraz wielu stron w domenach mediów społecznościowych. Są one często wykorzystywane przez lokalnych użytkowników, którzy zakładają konta, przekazują swoje dane osobowe oraz biorą udział w dyskusjach, ujawniając poglądy polityczne. Koncentracja umożliwi zaś dostęp spółki kontrolowanej przez Skarb Państwa, a tym samym przez polityków, do tych danych, w tym adresów IP użytkowników, ich zachowań na stronie. Umożliwi to m.in. mikrotargeting, w tym profilowanie polityczne użytkowników.

VII.716.26.2020

Prezes UOKiK nie udostępni akt sprawy zakupu Polska Press przez PKN Orlen - mimo interwencji Rzecznika. (EDIT) T. Chróstny: "To tajemnica przedsiębiorstwa"

Data: 2021-02-17
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie udostępnia Rzecznikowi Praw Obywatelskich akt postępowania antymonopolowego ws. przejęcia przez Polski Koncern Naftowy Orlen kontroli nad Polska Press
  • RPO po raz trzeci zwraca się o to do Tomasza Chróstnego, który zgodził się na taką koncentrację
  • Zgodnie z prawem każda  instytucja, do której zwróci się Rzecznik, jest obowiązana z nim współdziałać, w tym - zapewnić dostęp do dokumentów
  • W przeciwnym wypadku konieczne będzie rozważenie podjęcia przez RPO dalszych środków prawnych

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął z własnej inicjatywy sprawę przejęcia  przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o. Od tego momentu Rzecznik prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Kierując się konstytucyjnym obowiązkiem ochrony podstawowych konstytucyjnych praw i wolności (art. 80 oraz 208 Konstytucji RP, w tym wolności słowa (art. 54 Konstytucji RP) i prawa dostępu do informacji (art. 61 Konstytucji RP), Rzecznik zwrócił się o udostępnienie całości akt tej sprawy za pomocą środków komunikacji elektronicznej bądź też o dostarczenie kopii do Biura RPO.

Rzecznik po raz trzeci zwraca się do prezesa UOKiK w tej sprawie. Ostatnie pismo Rzecznika z 9 lutego 2021 r. pozostaje bowiem bez odpowiedzi prezesa, zaś termin wyznaczony na udostępnienie akt minął  8 lutego 2021 r.

Adam Bodnar ponownie przypomina, że zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO  organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności zapewniać dostęp do akt i dokumentów na zasadach określonych w art. 13. Rzecznik może też określić termin, w jakim powinny być dokonane te czynności.

Ponadto Rzecznik uprawniony jest również, na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO, zbadać, nawet bez uprzedzenia, każdą sprawę na miejscu.

- W związku z konstytucyjnym obowiązkiem Rzecznika, polegającym na ochronie praw i wolności obywateli, uprzejmie proszę o pilną realizację wniosku Rzecznika z 5 lutego 2021 r. W przeciwnym wypadku bowiem koniecznym będzie rozważenie przez Rzecznika podjęcia dalszych środków prawnych - podkreśla Adam Bodnar.

RPO o zagrożeniach kupna Polska Press przez państwowy koncern

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi wiele zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź Prezesa UOKIK: dokumenty sprawy zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa.

Informacje uzyskane przez Prezesa UOKiK w toku prowadzonego postępowania podlegają szczególnej ochronie, a przepisy ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów  ograniczają Prezesowi UOKiK możliwość ich przekazania innym organom. 

Zgodnie bowiem z art. 73 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji informacje uzyskane w toku postępowania nie mogą być wykorzystane w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem określonych w tej ustawie. Wyjątki te dotyczą postępowania karnego prowadzonego w trybie publicznoskargowym lub postępowania karno-skarbowego, innych postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK, wymiany informacji z Komisją Europejską i organami ochrony konkurencji państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia 1/2003/WE, wymiany informacji z Komisją Europejską i właściwymi organami państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia  2006/2004/WE, przekazywania właściwym organom informacji, które mogą wskazywać na naruszenie odrębnych przepisów (art. 73 ust. 2 pkt 1-5 ustawy o ochronie konkurencji), jak również współpracy Prezesa UOKiK z organami regulacyjnymi w ściśle określonych ramach (art. 73 ust. 3-4 ww. ustawy).

Przypadki te zawierają wąski, enumeratywnie zamknięty katalog sytuacji, w których informacje uzyskane w toku postępowania przed Prezesem UOKiK mogą być wykorzystane przez inne podmioty. Przykładami takich organów są np.: Prokuratura oraz Przewodniczący Urzędu Nadzoru Finansowego.

Ponadto na mocy art. 71 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji pracownicy UOKiK są obowiązani do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa, jak również innych informacji podlegających ochronie na podstawie odrębnych przepisów, o których powzięli wiadomość w toku postępowania. Powyższy przepis nie ma zastosowania jedynie do informacji powszechnie dostępnych, informacji o wszczęciu postępowania oraz informacji o wydaniu decyzji kończących postępowanie i ich ustaleniach. Co więcej, jak zostało powyżej wskazane, na organie antymonopolowym ciąży obowiązek ochrony danych zgromadzonych w toku postępowania i wykorzystania ich zgodnie z celem, w jakim zostały uzyskane. 

Analiza treści tych przepisów prowadzi do jednoznacznego wniosku o zakazie udostępniania (przekazywania) informacji zebranych przez organ antymonopolowy w trakcie wszystkich prowadzonych postępowań (wyjaśniających, antymonopolowych, w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone). Zgodzić należy się przy tym ze stanowiskiem przedstawionym w Komentarzu do ustawy o ochronie konkurencji (C. Banasiński, E. Piontek (red.), LexisNexis 2009), że chodzi tu o wszelkie informacje - nie tylko te stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa definiowaną zgodnie z art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (j.t. Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 - dalej: u.z.n.k.)

Za niniejszą wykładnią przemawia ratio legis ustanowienia ograniczenia przedmiotowego i podmiotowego w zakresie udostępniania informacji z postępowań toczących się przed Prezesem UOKiK. Zakaz ten wynika przede wszystkim z faktu istnienia po stronie organu antymonopolowego szerokich kompetencji w zakresie zbierania informacji. W szczególności dotyczy to postępowań antymonopolowych w sprawie zamiaru koncentracji, w trakcie których przedsiębiorcy mają obowiązek przedstawić szereg szczegółowych danych 
dotyczących ich działalności (obecnej i przyszłej) na rynku.

Przykładem regulacji, która nie pozostawia żadnych wątpliwości co do obowiązku przekazania przez Prezesa UOKiK informacji pochodzących z postępowania (w tym także tajemnicy przedsiębiorstwa) organowi kontroli jest ustawa z dnia 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli. Art. 29 ust. 2 ww. ustawy stanowi bowiem, że dostęp NIK do dokumentów i materiałów potrzebnych do ustalenia stanu faktycznego w zakresie kontrolowanej działalności lecz zawierających informacje stanowiące tajemnicę ustawowo chronioną może być wyłączony lub ograniczony jedynie na podstawie innych ustaw. Ponadto, zgodnie z art. 73 ust.1 ww. ustawy, informacje, które pracownik Najwyższej Izby Kontroli uzyskał w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych  stanowią tajemnicę kontrolerską. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich analogicznych regulacji nie zawiera.

Reasumując, analiza zarówno art. 71 jak i art. 73 ustawy o ochronie konkurencji wskazuje, że przepisy te ustanawiają ochronę tajemnicy postępowania wyrażającą się generalnym ograniczeniem dostępu do informacji oraz dokumentów stanowiących akta postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK. W związku z powyższym należy przyjąć, że z uwagi na fakt, że w katalogu wyłączeń podmiotowych od ww. zakazu zawartym w art. 73 ust 2-4 ww. ustawy nie wskazano Rzecznika Praw Obywatelskich, to norma ta stanowi ustawowe ograniczenie uprawnień tego Organu. W przedmiotowej sytuacji zastosowanie znajdzie relacja prawa będącego zasadą - art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627) oraz ograniczających to prawo wyjątków - art. 71 oraz 73 ustawy o ochronie konkurencji, których celem jest ochrona ważnych interesów prawnych. 

Wnioskowane przez Pana Rzecznika dokumenty, dotyczące przejęcia przez PKN Orlen SA kontroli nad Polska Press sp. z o.o., stanowią materiały uzyskane w toku toczącego się przed Prezesem UOKiK postępowania, zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa. W świetle opisanych wyżej ograniczeń wynikających z przepisów ustawy o ochronie konkurencji udostępnienie tych dokumentów nie jest w mojej ocenie możliwe.

Mając powyższe na względzie, w załączeniu przekazuję decyzję z dnia 5 lutego 2020 r., kończącą ww. postępowanie w wersji niezawierającej prawnie chronionych tajemnic uczestników koncentracji i ich konkurentów pozyskanych w toku tego postępowania.

Zapewniam również o woli jak najszerszej współpracy w prowadzonym przez Pana Rzecznika postępowaniu, w ramach wyznaczonych przez przepisy prawa. W razie potrzeby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chętnie zorganizuje spotkanie w celu omówienia kwestii związanych z ww. decyzją - napisał Tomasz Chróstny. 

VII.716.26.2020

Adam Bodnar w Senacie przedstawił stanowisko dot. sytuacji osób poszkodowanych przez GetBack. Jest też jego komunikat ws. ich praw

Data: 2021-02-16
  • Tysiące Polaków czuje się poszkodowanych w związku z upadkiem firmy GetBack oraz przejęciem Idea Banku (niegdyś własciciela GetBack) przez Bank Pekao SA. 
  • Bank Pekao SA, którego właścicielem większościowym jest Skarb Państwa, na skutek decyzji BFG, przejął jedynie wybrane prawa majątkowe i zobowiązania Idea Banku
  • Nie uwzględniono zaś roszczeń osób, które za jego pośrednictwem nabyły obligacje GetBack i inne problematyczne produkty finansowe
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił swoje stanowisko Senackiemu Zespołowi do Spraw Spółki GetBack S.A. dotyczące pokrzywdzonych przez tę spółkę
  • Biuro RPO bada obecnie możliwości skierowania skargi do unijnych instytucji

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas posiedzania Senackiego Zespołu do Spraw Spółki GetBack S.A podkreślił, że punktem wyjścia do rozpatrywania afery GetBacku jest raport Najwyższej Izby Kontroli, który ujawnił, że nie było kontroli nad instytucjami finansowymi i nie zadbano, by roszczenia wszystkich poszkodowanych przez GetBack zostały zaspokojone.

Została wydana zgoda na przejęcie Idea Bank S.A. przez Bank PeKaO S.A.  W ocenie Rzecznika można się zastanawiać, czy na decyzje w tej sprawie nie miały wpływu warunki polityczne. Zastrzegł, że nie wie, na ile wpływ na te postępowania mógł mieć fakt, że prokuratura jest upolityczniona od 2016 r., a na ile były to trudności organizacyjne występujące przy tak trudnych sprawach i przy tak dużej liczbie poszkodowanych jak w przypadku GetBack. 

Rzecznik zachęcał do korzystania z możliwości, które daje Senat, by wyjaśniać sprawę z Komisją Nadzoru Bankowego, prokuraturą, Urzędem Ochrony Danych Osobowych, Rzecznikiem Finansowym. Biuro RPO bada obecnie możliwości skierowania skargi do unijnych instytucji. Adam Bodnar zachęcał, by poszkodowani w aferze zwrócili się w tej sprawie do polskich europarlamentarzystów, którzy pracują w komisji rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów.

Zdaniem Rzecznika raport nt. wpływu afery GetBacku na zdrowie i życie poszkodowanych powinien być brany pod uwagę przez sądy.

Poszkodowani w aferze GetBacku opisywali mechanizm oszustwa, opowiadali, jak bez ich zgody i podpisu z indywidualnych klientów Idea Banku stawali się właścicielami obligacji GetBacku. Są rozczarowani decyzją o przejęciu Idea Banku S.A. przez PKO S.A. bez roszczeń dla poszkodowanych. Opowiadali, że zwracali się do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, że ich dane, jako klientów banku zostały bezprawnie przekazane do Polskiego Domu Maklerskiego. UODO odpowiedział, że nie może zająć się tą sprawą, gdyż Idea Bank nie odpowiada na listy. Mówili także, jak ciągną się sprawy z powództwa cywilnego – przez 3 lata odbyło się 5 rozpraw, a po przejęciu Idea Banku sprawy są odraczane.

Komunikat RPO ws. GetBack

Na podstawie wniosków osób pokrzywdzonych – obligatariuszy w aferze GetBack S.A., prowadzę - od czasu powzięcia informacji o wszczęciu śledztwa - działania dotyczące respektowania ich praw w toku postępowania karnego dotyczącego tej afery, prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie.  

 W tej sprawie kieruję wystąpienia do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, zasięgając - w ramach przysługujących mi ustawowych kompetencji - informacji o   stanie śledztwa oraz zwracam się o ustosunkowanie się do zarzutów podnoszonych w kierowanych do mnie skargach osób pokrzywdzonych (wystąpienia z dni: 6 i 21 maja 2019 r., 7 i 19  sierpnia 2019 r., 11 października 2019 r., 1 września 2020 r. oraz 16 lutego 2021 r.).

Informacje przekazane mi przez pokrzywdzonych i ich pełnomocników wzbudzają jednak moje poważne wątpliwości co do tego, czy prawa tych osób są należycie zabezpieczone podczas postępowania, w tym w szczególności w zakresie należytego zabezpieczenia ich interesów majątkowych.

Moje obawy dotyczą zwłaszcza treści postanowień o zabezpieczeniach majątkowych wydanych przez prokuratora.

Zwróciło moją uwagę, że postanowienia te skutkują powstanie zabezpieczenia na rzecz „Skarbu Państwa reprezentowanego przez Prokuratora Regionalnego w Warszawie działającego w imieniu pokrzywdzonych”.

W mojej ocenie, przytoczona formuła postanowienia może prowadzić do braku możliwości realnego zaspokojenia pokrzywdzonych na podstawie tego zabezpieczenia. Pokrzywdzeni bowiem, po zakończeniu postępowania i ewentualnym orzeczeniu przez Sąd obowiązku naprawienia szkody na ich rzecz, nie będą mogli w istocie samodzielnie przeprowadzić egzekucji z zabezpieczonego majątku.

Wydaje się zatem, że dla należytego zabezpieczenia ich interesów, postanowienie o zabezpieczeniu powinno być sporządzone na rzecz wszystkich ustalonych przez prokuratora pokrzywdzonych.

Sprawa przejęcia Idea Banku i prawa pokrzywdzonych obligatariuszy GetBack. RPO do Prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego

Data: 2021-01-26
  • RPO zwraca uwagę, że decyzja o przejęciu Idea Banku narusza prawa kilkudziesięciu tysięcy konsumentów
  • Dotyczy to pokrzywdzonych klientów GetBack SA, którego przed upadkiem właścicielem był Idea Bank
  • Bank Pekao SA, którego właścicielem większościowym jest Skarb Państwa, na skutek decyzji BFG, przejął jedynie wybrane prawa majątkowe i zobowiązania Idea Banku
  • Nie uwzględniono zaś roszczeń osób, które za jego pośrednictwem nabyły obligacje GetBack i inne problematyczne produkty finansowe

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informację o podjęciu 30 grudnia 2020 r. przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny decyzji w sprawie wszczęcia przymusowej restrukturyzacji Idea Bank S.A., umorzenia instrumentów kapitałowych Idea Bank S.A., zastosowania instrumentu przymusowej restrukturyzacji wobec Idea Bank S.A. oraz ustanowienia administratora Idea Bank S.A.

RPO nie kwestionuje prawa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego do przeprowadzenia przymusowej restrukturyzacji, której celem jest utrzymanie stabilności ekonomicznej na rynku finansowym oraz pogłębianie zaufania do całego sektora finansowego. Nie można jednak nie zauważyć, zwłaszcza w świetle zasady pogłębiania zaufania do instytucji finansowych, że decyzja ta zapadła nagle, po kilku latach od powstania problemów Idea Banku i w sytuacji, w której – jak donoszą media – zaczęła się ona poprawiać.

Dlatego RPO prosi o wyjaśnienie, dlaczego decyzja BFG zapadła właśnie w tym momencie, a nie wtedy, gdy zdaniem BFG, zaistniały przesłanki do jej wydania i kiedy sytuacja finansowa banku była gorsza niż w chwili podejmowania decyzji.

Zastrzeżenia budzi także zastosowana przez BFG metoda, polegająca na przejęciu wybranych praw majątkowych i zobowiązań, z wyłączeniem roszczeń osób, które za pośrednictwem Idea Banku nabyły obligacje GetBack S.A., czy inne problematyczne produkty finansowe. Przejmujący bank przejął wyłącznie aktywa, na które składają się również prowizje ze sprzedaży obligacji GetBack S.A. i innych  problematycznych instrumentów finansowych, a które, po pozostawieniu ich w majątku Idea Banku S.A., mogłyby stanowić zabezpieczenie roszczeń dla poszkodowanych obligatariuszy spółki GetBack S.A.

Ustawodawca przewidział możliwość wydania przez Fundusz, za zgodą podmiotu przejmującego, decyzji o zwrotnym przeniesieniu przedsiębiorstwa, wybranych praw majątkowych, wybranych zobowiązań lub praw udziałowych przejętych przez podmiot przejmujący do podmiotu w restrukturyzacji lub pierwotnych uprawnionych z praw udziałowych podmiotu w restrukturyzacji.

Wobec powyższego powstaje pytanie: czy BFG - kierując się naczelną zasadą pogłębiania zaufania do instytucji finansowych - rozważał bądź rozważa skorzystanie z tej możliwości by chronić interesy obligatariuszy spółki GetBack S.A, którzy po raz kolejny zostali pozbawieni możliwości odzyskania utraconych środków finansowych, niejednokrotnie stanowiących dorobek życia?

Zarówno BFG, jak i sami poszkodowani mają świadomość, na podstawie podanych do publicznej wiadomości wyjaśnień, że od strony formalno-prawnej działania Funduszu związane z wszczęciem przymusowej restrukturyzacji wobec Idea Banku nie stoją na przeszkodzie kontynuacji działań, mających na celu dochodzenie roszczeń od spółki GetBack S.A. będącej emitentem obligacji, jak i od Idea Banku, który oferował je do sprzedaży.

Możliwości te jednak są całkowicie teoretyczne i nie pozwalają mieć nadziei na odzyskanie utraconych środków. Jak można więc podkreślać możliwość dochodzenia roszczeń od podmiotu, a zarazem pozbawiać ten podmiot istotnych elementów majątku (aktywów), na którym wierzyciele mogliby się zaspokoić - pyta RPO.

Dlatego prosi o odpowiedź, w jaki sposób, na jakiej podstawie i z jakich przyczyn BFG uznał, że pozostawienie Idea Bankowi S.A. w restrukturyzacji 49,9 % akcji Idea Getin Leasing (wycenionych na około 283 mln zł) zabezpieczy interesy wszystkich obligatariuszy GetBack i pozwoli na zaspokojenie swoich roszczeń w stosunku do Idea Bank jako podmiotowi odpowiedzialnemu z deliktu, stwierdzonych w prawomocnym orzeczeniu sądu powszechnego. Z oficjalnych komunikatów wynika, że aktywa pozostawione Idea Bankowi S.A. wycenione zostały na około 283 mln zł, podczas gdy łączna wartość roszczeń obligatariuszy poszkodowanych przez Idea Bank wyceniono na 700 mln zł.

RPO pyta także, czy jest prawdą, że BFG i KNF w pismach z 28 i 29 grudnia 2020 r. do obligatariuszy GetBack wskazywały, że jedyną możliwością odzyskania pieniędzy jest wystąpienie na drogę sądową.

Dlaczego udzielano takich informacji, skoro KNF i BFG już wówczas wiedziały o podjętych wobec Idea Bank S.A. działaniach ws. restrukturyzacji, a co za tym idzie - pozbawieniu obligatariuszy prawa do realnej ochrony swoich roszczeń na drodze postępowania sądowego.

W ocenie RPO jest tak dlatego, że po zakończeniu procesu sądowego i wydaniu korzystnego dla poszkodowanego obligatariusza wyroku nie można wszcząć egzekucji wobec podmiotu znajdującego się w stanie przymusowej restrukturyzacji, a egzekucja wszczęta może na wniosek BFG zostać zawieszona.

Decyzja BFG uniemożliwia obligatariuszom GetBack S.A. również uzyskanie w postępowaniu sądowym prowadzonym przeciwko Idea Bank S.A. zabezpieczenia swoich roszczeń polegających na zajęciu wierzytelności na rachunku bankowym Idea Bank. Art. 135 ustawy o BFG wyłącza bowiem możliwość wytaczania i prowadzenia postępowań zabezpieczających w stosunku do podmiotu w restrukturyzacji, którym od 1 stycznia 2021 r. jest Idea Bank S.A.

W ocenie RPO sytuacja ta jest bez precedensu. Pozbawienie kilkudziesięciu tysięcy osób pokrzywdzonych rzeczywistej możliwości dochodzenia swoich roszczeń po raz kolejny pokazuje, że ochrona konsumenta, o której mowa w art. 76 Konstytucji, nie jest realizowana.

Dodatkowo RPO zwraca uwagę, że decyzja BFG faktycznie eliminuje możliwość efektywnego dochodzenia przez konsumentów roszczeń odszkodowawczych wobec Idea Bank S.A. na tle art. 12 ustawy z 23 sierpnia 2007 o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Prezes UOKiK stwierdził, że Idea Bank S.A. dopuszczał się praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, polegających na wprowadzaniu konsumentów w błąd i misselingu, w związku z proponowaniem konsumentom obligacji korporacyjnych wyemitowanych przez GetBack S.A. Decyzje Prezesa UOKiK po uprawomocnieniu zyskują charakter prejudykatu w indywidualnym postępowaniu sądowym (ustalenia co do faktu stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów są wiążące dla sądu powszechnego, który nie musi prowadzić postępowania dowodowego).

Wydanie decyzji przez Prezesa UOKiK nie zamyka konsumentom możliwości indywidualnego dochodzenia roszczeń. Konsumenci mogą więc powołać się na prawomocną decyzję Prezesa UOKiK, dochodząc swoich praw w sądzie.

Konsument dotknięty praktyką może żądać (m.in.) usunięcia skutków praktyki oraz naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych. Są to uprawnienia o charakterze europejskim, bowiem ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym transponuje dyrektywę 2005/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 maja 2005, dotyczącą nieuczciwych praktyk rynkowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym.

Dyrektywa 2005/29 przyznaje Państwom Członkowskim relatywnie dużą swobodę, jeśli chodzi o wybór odpowiednich i skutecznych środków w celu zwalczania nieuczciwych praktyk, ale jednocześnie zobowiązuje do ustanowienia sankcji za naruszenie przepisów krajowych przyjętych w celu wykonania dyrektywy oraz do podjęcia wszelkich niezbędnych starań w celu zapewnienia ich egzekwowania.

Biorąc pod uwagę, że decyzja BFG faktycznie wyeliminowała możliwość dochodzenia przez konsumentów roszczeń z art. 12 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, Rzecznik pyta, w jaki sposób zostanie zapewniona zgodność praktyki organów państwowych z wymogami dyrektywy 2005/29.

Odpowiedź na to pytanie jeszcze szczególnie istotna, gdyż w razie braku zapewnienia efektywności dyrektywie przed organy państwa polskiego, powstaje ryzyko wszczęcia przez Komisję Europejską postępowania przeciwnaruszeniowego z art. 258 TFUE.

RPO prosi również o wskazanie, z jakich przyczyn cel ochrony konsumentów nie był brany pod uwagę przez BFG, chociaż procedura resolution wchodzi w zakres zastosowania prawa unijnego, a zgodnie z art. 12 TFUE wymogi ochrony konsumentów muszą być uwzględniane przy określaniu i realizacji innych polityk i działań UE. Art. 38 Karty praw podstawowych UE wzmacnia zaś ochronę konsumentów, stanowiąc, że należy zapewnić wysoki jej poziom.

Rzecznik pyta, na jakiej podstawie uznano, że przymusowa restrukturyzacja banku, wbrew publicznym komunikatom, faktycznie nie uniemożliwia konsumentom posiadającym obligacje GetBack skutecznego dochodzenia swoich praw przed sądem powszechnym.

Ramy konstytucyjne wyznaczone przez art. 45 Konstytucji są jasne w tym zakresie: chroniony przez prawo interes jednostki gwarantowany jest uprawnieniami takimi jak :dostęp do sądu, wiążące rozstrzygnięcie sprawy,  czy prawo do uzyskania  skutecznej egzekucji wyroku wydanego przez sąd.

Zastępca Rzecznik Praw Obywatelskich Maciej Taborowski zwraca się o pilne zajęcie stanowiska przez prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Piotra Tomaszewskiego.

V.7106.6.2018

UOKiK oceni kupno Polska Press przez PKN Orlen pod kątem zachowania warunków konkurencji

Data: 2020-12-29
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie może oceniać kupna koncernu medialnego Polska Press przez PKN Orlen pod względem wpływu transakcji na pluralizm mediów
  • Planowaną koncentrację może oceniać wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji
  • Prezes UOKiK opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych i nie ulega jakiejkolwiek presji politycznej czy społecznej

Tak prezes UOKiK Tomasz Chróstny odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Chodzi o kupno koncernu medialnego Polska Press przez koncern paliwowy PKN Orlen (spółkę, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów).  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji UOKiK. Dlatego Adam Bodnar przedstawił 16 grudnia 2020 r. swe uwagi prezesowi Urzędu - dla zapewnienia w tym postępowaniu skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź UOKiK

Prezes UOKiK, działając na podstawie przepisów ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, ocenia każdą koncentrację pod kątem zachowania warunków konkurencji na rynku działania uczestników koncentracji.

Ocena dopuszczalności dokonania koncentracji wymaga wyznaczenia rynku właściwego w sprawie, a następnie ustalenia, czy na tak wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej, przez którą rozumie się zgodnie z art. 4 pkt 10 ww. ustawy pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów.

Domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40%. Przy ocenie tej brane są pod uwagę w szczególności takie czynniki, jak udział uczestników koncentracji w rynku właściwym, struktura tego rynku po dokonaniu koncentracji, bariery wejścia na rynek oraz wpływ koncentracji na rynek (rynki) w układzie horyzontalnym, wertykalnym i konglomeratowym.

Ocena dopuszczalności koncentracji wymaga zatem wyznaczenia rynku właściwego w sprawie (lub szeregu rynków), a następnie ustalenia, czy na wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej.

Ustawa jednoznacznie określa kompetencje Prezesa Urzędu przy ocenie zamiaru koncentracji, która to ocena może zakończyć się zgodą bezwarunkową lub warunkową na dokonanie koncentracji albo jej zakazaniem, przy czym rodzaj decyzji zależy od tego, czy w wyniku koncentracji dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku właściwym.

Jeżeli w toku postępowania antymonopolowego okaże się, że konkurencja na rynku właściwym nie zostanie istotnie ograniczona, zgodnie z art. 18 ustawy Prezes Urzędu kończy postępowanie decyzją wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji.

Zgoda warunkowa w myśl art. 19 ustawy wydawana jest wówczas, gdy do istotnego ograniczenia konkurencji nie dochodzi w wyniku spełnienia przez przedsiębiorcę określonych warunków.

Warunkami tymi, zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy, są w szczególności:

  • zbycie całości lub części majątku jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • wyzbycie się kontroli nad określonym przedsiębiorcą lub przedsiębiorcami, w szczególności przez zbycie określonego pakietu akcji lub udziałów, lub odwołania z funkcji członka organu zarządzającego lub nadzorczego jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • udzielenie licencji praw wyłącznych konkurentowi.

Wskazane wyżej czynności mają na celu przede wszystkim zredukowanie siły rynkowej przedsiębiorców objętych koncentracją i przez to utrzymanie efektywnej konkurencji, która byłaby zakłócona w wyniku koncentracji dokonanej bez wprowadzenia i wykonania warunków modyfikujących.

Warunki, które mogą być nałożone na przedsiębiorcę lub przedsiębiorców w decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji, nie są w treści art. 19 ustawy wymienione w sposób wyczerpujący, co wyraźnie wynika z użytego przez ustawodawcę zwrotu „w szczególności”.

Wskazane w tym przepisie warunki są jedynie przykładowe, co oznacza, że stosownie do okoliczności mogą one przyjmować różną treść. W każdym jednak przypadku realizacja ich powinna doprowadzić do stanu, w którym koncentracja nie będzie źródłem istotnego ograniczenia konkurencji na rynku.

Nadmienić w tym miejscu również należy, że jeśli w wyniku zamierzonej koncentracji nie dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji, Prezes Urzędu nie ma podstaw do nałożenia warunków, o których mowa powyżej.

Trzecim możliwym rozstrzygnięciem jest zakazanie dokonania koncentracji, które następuje w przypadku stwierdzenia, że jej zrealizowanie spowodowałoby istotne ograniczenie konkurencji, a nie ma możliwości nałożenia odpowiednich warunków lub warunki takie nie zostają zaakceptowane przez zgłaszającego (art. 20 ust. 1 ustawy).

Wyjątkiem od zasady, zgodnie z którą Prezes Urzędu wydaje decyzję zakazującą dokonania koncentracji w przypadku uznania, że konkurencja na rynku właściwym zostanie istotnie ograniczona, jest przepis art. 20 ust 2 ustawy. Warunkiem zastosowania tego wyjątku jest wystąpienie okoliczności uzasadniających odstąpienie od zakazu, w tym przyczynienie się koncentracji do rozwoju ekonomicznego lub postępu technicznego, możliwość wywarcia pozytywnego wpływu na gospodarkę narodową.

Wskazać zatem należy, iż decyzje organu antymonopolowego w sprawach dotyczących koncentracji mają na celu ocenę planowanych koncentracji wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji, bowiem tylko takie uprawnienia ustawa przyznaje Prezesowi Urzędu.

Oznacza to, że Prezes Urzędu nie ma możliwości oceny innych aspektów projektowanej transakcji w tym np. oceny wpływu koncentracji na pluralizm mediów.

Zgłoszenie zamiaru koncentracji, polegającej na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN S. A. z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, wpłynęło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniu 10 grudnia 2020 r.

Jednocześnie chciałbym zapewnić, że postępowanie w tej sprawie, podobnie jak w każdej innej, toczy się z zachowaniem obowiązującej procedury, a decyzja zostanie podjęta po przeprowadzeniu gruntownej analizy w zakresie skutków, jakie koncentracja może spowodować dla stanu konkurencji.

Prezes Urzędu oceniając każdą koncentrację w zakresie jej wpływu na rynek opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych wyznaczonych przepisami ustawy i przy wykorzystaniu narzędzi analitycznych stosowanych w prawie konkurencji, nie ulegając w swoich działaniach jakiejkolwiek presji politycznej, społecznej czy emocjom - podsumował Tomasz Chróstny.

VII.716.26.2020

Zakup Polska Press przez PKN Orlen. Rzecznik o zagrożeniach dla wolności słowa

Data: 2020-12-17
  • Zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego Polska Press rodzi wiele zagrożeń 
  • Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję
  • Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza zaś jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie 
  • Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe
  • A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawia swe uwagi prezesowi UOKiK Tomaszowi Chróstnemu - w  celu zapewnienia w tym postępowania skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Obywatele - jako konsumenci na rynku prasowym - mają bowiem prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy (art. 14 Konstytucji) oraz wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Koncern paliwowy PKN Orlen (spółka, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów) złożył do UOKiK wniosek o zgodę na kupno koncernu medialnego Polska Press.  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

Obowiązkiem organów państwa jest zaś stwarzanie prasie warunków niezbędnych do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym umożliwienie działalności redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Obowiązki informacyjne państwa pełni PAP

Obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa. Zgodnie z ustawą o PAP, uzyskuje i przekazuje ona rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych.

Powstaje uzasadnione pytanie, czy i w jakim zakresie państwo - poprzez kontrolowane przez siebie podmioty gospodarcze, w tym spółki Skarbu Państwa - może wykonywać inne podstawowe funkcje prasy, skoro ustawa o PAP już realizuje prawo obywateli do rzetelnego informowania.

Jest to także pytanie o to, na ile państwo - realizując swe uprawnienia właścicielskie - jest w stanie urzeczywistnić poprzez te spółki, działające jako wydawcy prasy, prawo obywateli do jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej.

Ten, kto jest zależny, nie może być w pełni wolny

Doświadczenie życiowe oparte na obserwacji rzeczywistości społecznej wskazuje, że nie jest to możliwe. Z reguły bowiem politycy, pod których władztwem pozostają spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, nie są zainteresowani tym, aby ujawniać społeczeństwu często niewygodne dla nich fakty dotyczące ich działalności publicznej i prywatnej.

Z całą pewnością nie będą także zainteresowani tym, aby ich działalność podlegała kontroli i krytyce społecznej w tytułach prasowych wydawanych przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. 

Z punktu widzenia konsumenta, jakim jest czytelnik prasy, może to oznaczać, że prasa wydawana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa nie będzie dostarczała produktu o cechach wymaganych przez obowiązujące prawo, a więc określonych w art. 1 Prawa prasowego.

Czytelnicy mogą zostać wprowadzeni w błąd, nie wiedząc, że pod z pozoru komercyjną nazwą wydawcy danego tytułu prasowego (sugerującą pełną niezależność od władzy politycznej) w praktyce kryje się podmiot gospodarczy poddany całkowicie kontroli politycznej.

Zastrzeżenia powoduje także i to, że zgodnie z zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Konstytucyjna wolność prasy musi być pojmowana jako przeciwieństwo zależności, także zależności od władzy politycznej. Ten, kto jest zależny, nie może być bowiem w pełni wolny. Tak rozumiana zasada wolności prasy wyklucza zatem prawne podporządkowanie prasy władzom politycznym i podmiotom kontrolowanym bezpośrednio bądź pośrednio przez władze polityczne.  

Tymczasem spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na decyzje o całokształcie działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której nieodłączną cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Zagrożenia wynikające z koncentracji druku i kolportażu prasy

PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Należy to analizować w kontekście informacji z listopada 2020 r., gdy PKN Orlen ogłosił przejęcie kontrolnego pakietu 65 proc. akcji Ruch S.A. -  właściciela sieci kiosków z prasą i drobną galanterią. Tym samym spółka ta kontroluje już znaczną część rynku kolportażu prasy.

A dzięki nowej inwestycji PKN Orlen będzie miał znaczący wpływ na dystrybucję prasy w Polsce, tym bardziej, że jest ona sprzedawana także na jej stacjach benzynowych. Poprzez taką sieć kolportażu spółka będzie dystrybuowała zarówno własną prasę, jak też prasę swoich konkurentów na lokalnym rynku prasowym. Już samo w sobie nasuwa to wątpliwości z punktu widzenia zasad konkurencji na rynku wydawniczym. 

Wpływ transakcji na rynek reklam

Zakup przez PKN Orlen Polska Press wymaga ponadto analizy z punktu widzenia wpływu na rynek reklamowy. W mediach pojawiają się informacje, że wydając środki na reklamę, PKN Orlen nie kieruje się względami ekonomicznymi (np. zasięgiem poszczególnych mediów, w których wykupuje reklamę), lecz sympatiami politycznymi swojego kierownictwa.

Dane firmy Kantar wskazują, że najbardziej wydatki w prorządowej prasie zwiększył właśnie PKN Orlen. Procesowe potwierdzenie tych informacji w trakcie postępowania prowadzonego Prezesa UOKiK prowadziłoby do wniosku, że zakup ten mógłby doprowadzić do dalszych, nieuzasadnionych względami ekonomicznymi zakłóceń na rynku reklamy.

W konsekwencji  transakcja taka mogłaby doprowadzić do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku reklam. Spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, kierując się wskazaniami właścicielskimi i politycznymi, będą bowiem prowadziły kampanie reklamowe poprzez podmioty zależne od Skarbu Państwa bądź poprzez podmioty otwarcie wyrażające sympatię dla władzy politycznej.

Powrót RSW „Prasa-Książka-Ruch”?

Koncentracja funkcji wydawcy, druku oraz kolportażu w rękach spółki, w której faktyczną kontrolę sprawuje Skarbu Państwa - w połączeniu z funkcjonowaniem regionalnych publicznych spółek rtv Skarbu Państwa, prowadzących także witryny internetowe - rodzi poważne konsekwencje dla poszczególnych lokalnych rynków medialnych. A to stwarza szereg sygnalizowanych już zagrożeń dla wolności prasy.

Trudno się bowiem spodziewać, aby wszystkie te podmioty medialne całkowicie kontrolowane przez państwo w prawidłowy sposób realizowały w wymiarze lokalnym funkcję kontrolną prasy, zasadę jawności życia publicznego i funkcję krytyki społecznej.

W tym kontekście trzeba wskazać, że podjęty przez spółkę zależną od państwa proces koncentracji w ramach jednego koncernu funkcji druku prasy, jej wydawania oraz kolportażu stanowi próbę powrotu do niechlubnych tradycji wydawniczych przerwanych ustawą z 22 marca 1990 r. o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”. A jest to tradycja motywowanego politycznie sterowania środkami przekazu i komunikowania celem wywierania wpływu na społeczeństwo.

Adam Bodnar przedstawia prezesowi UOKiK te uwagi w celu zapewnienia skutecznej ochrony w toku prowadzonego postępowania zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym, prawa obywateli jako konsumentów na rynku prasowym do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 

- Będę wdzięczny za stanowisko Pana Prezesa w tym zakresie – brzmi konkluzja pisma RPO.  

VII.716.26.2020

Status konsumenta dla osoby podejmującej działalność inwestycyjną na rynku finansowym. RPO przystąpił do sprawy sądowej

Data: 2020-12-11

10 grudnia 2020 r. na wniosek strony Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania o sygn. akt I ACa 801/19, toczącego się przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. Sprawa dotyczy uznania statusu konsumenta dla osoby podejmującej działalność inwestycyjną na rynku finansowym.

Sprawa toczy się już od 10 lat, zostały w niej wydane dwa wyroki kasacyjne przez Sąd Najwyższy, a obecnie po raz trzeci znalazła się w apelacji. W drugim orzeczeniu kasacyjnym (wyrok SN z 18 września 2019 r., sygn. akt IV CSK 334/18), zdaniem Rzecznika, doszło do ewidentnie błędnej interpretacji unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta (uwzględnianie indywidualnej charakterystyki danej osoby). Skutkiem tego było zakwalifikowanie konsumenta jako osoby prowadzącej działalność gospodarczą i pozbawienie go ochrony przysługującej na tle prawa UE.

Wydanie przez Sąd Apelacyjny rozstrzygnięcia zgodnego z treścią wyroku kasatoryjnego SN, doprowadzi do obniżenia standardu ochrony, jaki przysługuje polskim konsumentom. Takie podejście tworzy bowiem pozanormatywne przesłanki umożliwiające wyłączenie różnych grup osób spod zakresu ochrony konsumenckiej. Przesłanki pozanormatywne mogą dotyczyć równie dobrze zasobności danej osoby, jak i jej braku; posiadania specjalistycznej wiedzy, jak i nieposiadania wykształcenia; proaktywnej postawy danej osoby w ramach realizacji umowy, jak i nieprzeczytania umowy. Rzecznik Praw Obywatelskich stoi natomiast na stanowisku, że zgodnie z treścią obowiązującego w Polsce prawa, w szczególności w świetle art. 76 Konstytucji, każdej osobie, spełniającej kryteria wskazane w art. 221 k.c., tj. osobie fizycznej, która podejmuje czynności w zakresie niezwiązanym bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, powinna przysługiwać skuteczna ochrona konsumencka w związku z czynnościami podejmowanymi przez tę osobę z przedsiębiorcą.

Zgodnie ze stanowiskiem przedstawionym w sprawie przez Rzecznika, w świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, osoba posiadająca specjalistyczną wiedzę, dokonująca często czynności w związku z zawartą umową ramową dotyczącą walutowych transakcji terminowych, których podejmowanie obarczone jest wysokim ryzykiem i przynosi duży zysk, posiada status konsumenta i przysługuje jej wynikająca z niego ochrona.

Brak możliwości zastosowania kryteriów wskazanych w drugim wyroku kasatoryjnym Sądu Najwyższego był ewidentny już w chwili wydania wyroku, a dodatkowo został potwierdzony w orzeczeniach wydanych później przez TSUE: z dnia 3 października 2019 r., Petruchová, C-208/18 oraz z dnia 2 kwietnia 2020 r., Reliantco Investments LTD, C-500/18. Stawia to Sąd Apelacyjny w trudnej sytuacji. Aby rozstrzygnąć zgodnie z treścią obowiązującego prawa, powinien rozstrzygnąć (pozornie) wbrew treści art. 39820 k.p.c., zgodnie z którym sąd, któremu sprawa została przekazana jest związany wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy. Taka możliwość odejścia od wiążącego skutku wyroku kasatoryjnego SN wynika z prawa Unii Europejskiej. Rzecznik wskazał ponadto na możliwość zadania w sprawie pytania prejudycjalnego.

(Stanowisko Rzecznika poniżej w załączniku).

Egzekucja komornicza z nieruchomości, zajęcie środków z tarczy antykryzysowej - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-01

Czy podczas stanu epidemii może być prowadzona egzekucja komornicza z nieruchomości?

W pierwszej kolejności należy stwierdzić, że na czas obowiązywania stanu epidemicznego w kraju wstrzymano wykonywanie eksmisji z lokali mieszkalnych. Na podstawie art. 15zzu ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach… eksmisje z lokali mieszkalnych nie wykonuje się w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19. Sytuacja taka nie dotyczy jedynie osób, wobec których wydano orzeczenie eksmisyjne na podstawie art. 11a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czyli wobec osoby stosującej przemoc w rodzinie.

W związku z sytuacją epidemiczną w kraju dodano również nowe przepisy do kodeksu postępowania cywilnego (ustawa z dnia 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw Dz. U. 875, art. 2), art.  9521  określa, że wierzyciel jest uprawniony do złożenia wniosku, o którym mowa w § 1, jeżeli wysokość egzekwowanej należności głównej stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej części sumy oszacowania. (§  2) a jeżeli egzekucję z nieruchomości prowadzi kilku wierzycieli, termin licytacji nieruchomości, o której mowa w § 1, wyznacza się również w przypadku, gdy wnioski w tym przedmiocie złożyli wierzyciele, których łączna wysokość egzekwowanych należności głównych stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej części sumy oszacowania. (§  3). Przepisów § 2 i 3 nie stosuje się, jeżeli należność przysługuje Skarbowi Państwa, wynika z wyroku wydanego w postępowaniu karnym lub mimo niespełnienia warunków przewidzianych w tych przepisach zgodę na wyznaczenie terminu licytacji wyraził dłużnik, do którego nieruchomość należy, albo sąd. Sąd wyraża zgodę na wyznaczenie terminu licytacji na wniosek wierzyciela, jeżeli przemawia za tym wysokość i charakter dochodzonej należności lub brak możliwości zaspokojenia wierzyciela z innych składników majątku dłużnika. Na postanowienie sądu oddalające wniosek wierzyciela przysługuje zażalenie. Jeżeli jednak dłużnik mieszka w licytowanej nieruchomości, licytacji lokalu mieszkalnego lub nieruchomości gruntowej zabudowanej budynkiem mieszkalnym, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika, nie przeprowadza się w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz 90 dni po jego zakończeniu. (§  5).

Pani prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Z uwagi na epidemię, otrzymała z Urzędu Wojewódzkiego dotację w kwocie 9000 zł. Są to środki z tarczy antykryzysowej. Jednocześnie pani ma postępowanie egzekucyjne (sprawa lokalowa) i z tego powodu   16 listopada poinformowała pisemnie bank, że mogą wpłynąć na jej konto środki z tarczy, które są zwolnione od zajęcia. Mimo to, po wpłynięciu środków 25 listopada, bank zajął je i przekazał komornikowi. Pani pyta, co może zrobić.

Odpowiedzi należy poszukiwać na podstawie poniższych aktów prawnych (wg stanu na  30 listopada 2020 r.):

  • ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U.2020.1575 ze), dalej jako „k.p.c.”,
  • ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t.j. Dz.U.2020.1896 ze zm.), dalej jako „Pr.bank.”,
  • ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U.2020.695 ze zm.), dalej jako „u.s.i.w”,
  • ustawy z dnia 4 lipca 2019 r. o systemie instytucji rozwoju (t.j. Dz.U.2020.2011), dalej jako „u.s.i.r.”.

Egzekucja środków z rachunku bankowego została uregulowana w art. 889 i następne k.p.c. oraz w art. 54 i 54a Pr.bank. Z przepisów tych wynika, że zasadniczo wszystkie środki znajdujące się na rachunku bankowym podlegają zajęciu. Od tej zasady, przewidziane są jednak ustawowe wyjątki. Pierwszy z nich jest uregulowany w art. 890 k.p.c. oraz w art. 54a Pr.bank., które to przepisy wymieniają jakie środki są zwolnione od zajęcia (tzw. przywilej przedmiotowy). Drugi wyjątek dotyczy natomiast kwoty wolnej od zajęcia i zawarty jest w art. 54 Pr.bank. zgodnie z którym, w każdym miesiącu kalendarzowym, wolne od zajęcia są środki do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę (tzw. przywilej kwotowy).

Przepisem art. 65 pkt 2 u.s.i.w. dodano jeszcze jeden wyjątek, który został wprowadzony do u.s.i.r. Obecnie zgodnie z art. 21a ust. 2a u.s.i.r., środki pochodzące z przekazanego przedsiębiorcom wsparcia finansowego (udzielanego przez Polski Fundusz Rozwoju) nie podlegają egzekucji sądowej ani administracyjnej, chyba że egzekwowana wierzytelność powstała w związku z naruszeniem zasad, na których udzielono danemu przedsiębiorcy takiego wsparcia. Środki te, w razie ich przekazania na rachunek bankowy są wolne od zajęcia na podstawie sądowego lub administracyjnego tytułu wykonawczego.

Ustalenie, że środki z rachunku objętego zajęciem nie podlegają egzekucji powinno powodować odstąpienie od ich zajęcia. Jak wskazano w odpowiedzi Ministerstwa Finansów na interpelację nr 25271 w sprawie nieprawidłowej praktyki banków związanej z egzekucją środków finansowych, organ egzekucyjny, podejmując czynności egzekucyjne, bierze pod uwagę z urzędu określone przepisami wyłączenia spod egzekucji. Natomiast gdyby do takiego ustalenia doszło po zajęciu składnika majątku dłużnika niepodlegającego egzekucji, organ egzekucyjny z urzędu umarza w tej części postępowanie (art. 824 § 1 pkt 2 k.p.c.).

Rzecznik podejmował problematykę przekazywania przez banki organom egzekucyjnym świadczeń, które zgodnie z przepisami są zwolnione od zajęcia. W celu wyjaśnienia przyczyn nieprawidłowości RPO zwrócił się do Prezesa Banków Polskich o przedstawienie stanowiska.

W odpowiedzi z 04.11.2020 r. wyjaśniono, iż banki nie gromadzą informacji co do charakteru świadczeń stanowiących wpływy na rachunki bankowe. Jednocześnie podkreślono, że identyfikacja charakteru świadczenia niejednokrotnie nie jest możliwa także na podstawie podawanego tytułu przelewu. Jak wskazano w piśmie, Związek Banków Polskich prowadzi  uzgodnienia  z  podmiotami  odpowiedzialnymi za wypłatę  danego świadczenia w  sprawie umieszczania przez te podmioty odpowiedniego   „słowa  kodowego"  w  tytule  przelewu,  co  ułatwi  identyfikację świadczenia.

W przypadku,  gdy  organ  egzekucyjny  nie  poinformował  banku  o  wyłączeniu  spod  egzekucji  określonych  wpływów  na  objęty zajęciem rachunek bankowy, w interesie dłużnika jest powiadomienie  komornika (organu egzekucyjnego) o okolicznościach uzasadniających wyłączenie bądź ograniczenie egzekucji, które to okoliczności komornik jest obowiązany uwzględnić z urzędu.

Zatem w opisanej sytuacji, należałoby zwrócić się (najlepiej pisemnie) do komornika z informacją o wpływie środków zwolnionych od zajęcia i jednocześnie wnieść o wyłączenie ich spod egzekucji. Stosowną informację o wyłączeniu danych środków spod egzekucji, komornik powinien przekazać wówczas bankowi.

Niezależnie od powyższego, warto dodać, że w art. 52a Prawa bankowego  uregulowana została instytucja „rachunku rodzinnego”, z którego warto skorzystać jeśli pobiera się środki zwolnione spod egzekucji. Na rachunek ten mogą być wpłacane wyłącznie środki pieniężne pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji. Wpłaty mogą być dokonywane wyłącznie z rachunków bankowych jednostek wypłacających świadczenia niepodlegające egzekucji.  A otwarcie i prowadzenie rachunku rodzinnego oraz wypłaty w banku, w którym rachunek jest prowadzony, są wolne od jakichkolwiek opłat i prowizji. Bank nie pobiera również opłat i prowizji za wydanie karty płatniczej do tego rachunku, za jego miesięczne utrzymanie oraz za wypłaty z bankomatów (banku prowadzącego rachunek) z wykorzystaniem tej karty.

W ocenie Rzecznika rachunek rodzinny wydaje się zatem właściwym i najprostszym instrumentem ochrony dłużników przed zajęciem środków niepodlegających egzekucji. Dlatego też Rzecznik zwrócił się do Prezesa Banków Polskich o podjęcie działań w celu upowszechnienia prowadzenia tego rodzaju rachunku przez funkcjonujące w Polsce banki oraz informowania obywateli o możliwości zawarcia umowy  rachunku rodzinnego i płynących z  tego korzyściach.

Więcej informacji:

Koronawirus. Problemy w sklepie w pandemii - odpowiadamy na pytania z infolinii BRPO 800 676 676

Data: 2020-12-01

Pani, która jest pracownikiem sklepu pyta, kto jest odpowiedzialny za zapewnienie płynu do dezynfekcji rąk i powierzchni w sklepie i kto ma zapłacić mandat za niewywiązanie się z tego obowiązku: właściciel sklepu czy pracownice. Kara została nałożona przez sanepid za nieprawidłowe oznaczenie preparatu. Właściciel jest zdania, że ten sam płyn służy do dezynfekcji rąk i powierzchni sklepowych i twierdzi, że pracownice mają zapłacić karę.

Za funkcjonowanie przedsiębiorstw, np. sklepów odpowiada ich właściciele lub zarząd (w zależności od formy działalności) i właśnie do tego odpowiedzialnego organu są kierowane przepisy rozporządzeń dotyczące obowiązku zaopatrzenia sklepów w jednorazowe rękawiczki i płyn dezynfekcyjny. Decyzja administracyjna o nałożeniu kary pieniężnej za brak płynu dezynfekcyjnego w sklepie kierowana jest do podmiotu gospodarczego, np. do spółki prawa handlowego lub do osób prowadzących działalność gospodarczą. Zatem karę pieniężną z decyzji administracyjnej musi zapłacić adresat decyzji – przedsiębiorstwo niezależnie od formy w jakiej działa.

W tej sytuacji można mieć jednak na uwadze również regulacje Kodeksu pracy, gdzie art. 114.  stanowi, że pracownik, który wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych ze swej winy wyrządził pracodawcy szkodę, ponosi odpowiedzialność materialną według zasad określonych w przepisach niniejszego rozdziału. Zatem jeśli poniesiona kara od sanepidu stanowi szkodę dla pracodawcy wyrządzoną zawinionym zachowaniem pracownika, to po stronie pracodawcy tworzy się roszczenie odszkodowawcze w stosunku do pracownika. Jeśli przykładowo pracownik świadomie nie wykonał albo wykonał nienależycie polecenie kierownika, które miało na celu realizację przepisów rozporządzenia, to można mówić o zawinionym zachowaniu pracownika, które mogło w konsekwencji wyrządzić szkodę po stronie pracodawcy. Fakt szkody i jej wysokość pracodawca musi wykazać pracownikowi, zatem można mieć wątpliwość czy do czasu skutecznej egzekucji lub dobrowolnej zapłaty pieniężnej kary administracyjnej przez pracodawcę rzeczywiście można mówić o stracie i ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej pracownika.

Pani z niepełnosprawnością skarży się, że jej córka, która jest jej opiekunem, nie może robić zakupów w godzinach przeznaczonych dla seniorów.

W obecnym stanie prawnym opiekun osoby niepełnosprawnej nie może towarzyszyć jej w sklepie ani robić dla niej zakupów w trakcie godzin dla seniora, o ile sam nie spełnia kryterium wieku (ukończony 60 rok życia).

Jedyne przewidziane w rozporządzeniu wyjątki od godzin dla seniora dotyczą:

  • handlu hurtowego (ust. 3 pkt 2),
  • sklepów działających w szkołach, placówkach oświatowych i na lotniskach (ust. 3 pkt 3)
  • oraz sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia (ust. 1 pkt 1).

Warto też pamiętać, że „godziny dla seniora” nie będą obowiązywać w dniu 24.12.2020.

Obecne przepisy została utworzone z myślą o seniorach jako o grupie obywateli najbardziej narażonych na ciężki przebieg i poważne powikłania choroby COVID-19. Pomimo że seniorom zaleca się ograniczenie wszelkich kontaktów z innymi osobami, robienie zakupów (w szczególności produktów spożywczych i sanitarnych) stanowi dla większości obywateli podstawowy element codziennego życia. Godziny dla seniora powstały, by umożliwić pogodzenie tej potrzeby z koniecznością ochrony osób starszych przed potencjalnymi źródłami zakażenia. Brak możliwości robienia zakupów w godzinach dla seniora przez opiekuna (pełnomocnika etc.) wynika przede wszystkim ze sformułowania przepisu, który został skierowany bezpośrednio do sklepów, jak zakaz obsługi osób poniżej 60 r.ż. w godzinach 10:00 – 12:00, co potwierdza cel tych regulacji, a mianowicie ochronę seniorów, jako grupy szczególnie narażonej. Przynależność do tej grupy zależy wyłącznie od wieku, a nie od charakteru wykonywanych funkcji, w tym pomocy seniorom, o ile te osoby nie należą właśnie do osób szczególnie narażonych na konsekwencje zarażenia covid – 19.

Podstawa prawna:

Instytucję „godzin dla seniora” reguluje §12 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2091 z 2020 r.).

Stan prawny na 30.11.2020 r.

Koronawirus. Czy przysługuje zwrot pieniędzy za wykupiony abonament na basen? Pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-26

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan ma wykupiony abonament na basen; nie może go wykorzystać bo zamknięto pływalnie. Czy może żądać zwrotu pieniędzy?

Biorąc pod uwagę obecną sytuację dotyczącą braku możliwości korzystania w basenów, należy mieć na uwadze, że zwrot pieniędzy będzie zależał od formy w jakiej prowadzona jest działalność sportowo- rekreacyjna, a także od podmiotu, z którym została zawarta umowa o świadczenie usług.

Jeżeli doszło do zawarcia umowy bezpośrednio z przedsiębiorcą, który w ramach swojej firmy prowadzi działalność  sportowo-rekreacyjną, to do wypowiedzenia i zwrotu pieniędzy w związku z rezygnacją zajęć na basenie będzie miał zastosowanie art. 15zp (ustawy z dnia 2 marca 2020r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.) Zgodnie z nim przedsiębiorca prowadzący działalność rekreacyjną i sportową w przypadku rozwiązania umowy z klientem, które to rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z negatywnymi skutkami COVID-19, (a taką jest niewątpliwie decyzją rządu dotycząca zamknięcia basenów) jest zobowiązany zwrócić wpłacone mu przez klienta środki w terminie 180 dni od dnia skutecznego rozwiązania umowy. Rozwiązanie umowy, o którym mowa nie jest skutecznew przypadku wyrażenia przez klienta zgody na otrzymanie w zamian od przedsiębiorcy vouchera do realizacji na poczet przyszłych wydarzeń w obszarze działalności przedsiębiorcy w ciągu roku od dnia, w którym miało się odbyć wydarzenie, za które klient wniósł zapłatę. Wartość vouchera, nie może być niższa niż kwota wpłacona na poczet realizacji dotychczasowej umowy przez klienta.

Przepis art. 15 zp ( w.w. ustawy ) stosuje się wyłącznie do przedsiębiorcy będącego w sytuacji, w której to rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z negatywnymi skutkami COVID-19. Jeżeli więc baseny zostaną ponownie otwarte, to do zwrotu pieniędzy za niewykorzystany abonament  będą miały zastosowanie  zapisy umowy jak również przepisy kodeku cywilnego, o ile złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy nastąpi w momencie kiedy działalność rekreacyjna sportowa zostanie przywrócona przez rząd.

Przedsiębiorca, który prowadzi działalność sportowo-rekreacyjną  jest zobowiązany zwrócić wpłacone przez klienta środki w terminie 180 dni od dnia skutecznego rozwiązania umowy. Termin ten dotyczy jedynie sytuacji gdy rozwiązanie umowy następuje w bezpośrednim związku z negatywnymi skutkami pandemii - czyli zastosowanie tego przepisu o  wypowiedzeniu  może mieć miejsce  jedynie w okresie zamknięcia przez rząd basenów.

Zgodnie z art. 495 § 1 kodeksu cywilnego, jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Oznacza to, że jednostki świadczące usługi rekreacyjno-sportowe  nie powinny pobierać od klientów opłat  abonamentowych za czas gdy baseny pozostają zamknięte z uwagi na pandemię. Jeżeli  klient uiścił płatność przypadającą  na okres w którym basen pozostaje zamknięty, to ma  prawo do uzyskania zwrotu pieniędzy.

Należy jednak pamiętać, że każda taka sprawa ma charakter indywidualny, dlatego też w razie problemów ze zwrotem pieniędzy należy kontaktować się z Rzecznikiem Praw Konsumenta, właściwym dla miejsca zamieszkania.

 

Koronawirus i działanie państwa. Poczta, komornik, odcięty gaz - odpowiedzi na pytanie na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-10-29

Jak odebrać przesyłkę poleconą, kiedy ma się kwarantannę?

Poczta Polska oferuje usługę “przechowania przesyłki”[1], umożliwiającą uzyskanie dodatkowego czasu na odbiór awizowanej przesyłki. Czas ten jest na tyle długi (14 dni licząc od dnia następnego po upływie terminu odbioru przesyłki), by umożliwić odbiór przesyłki po odbyciu przewidzianej przepisami kwarantanny trwającej 10 dni.

Usługa dedykowana jest do awizowanych przesyłek nierejestrowanych (np. listy zwykłe niemieszczące się do skrzynki) i przesyłek rejestrowanych (np.: listy polecone, paczki), z wyłączeniem paczek nadanych w specjalnych trybach (kpc, kpa etc.), produktów szybko psujących się i usług: Pocztex, Paczki+, PACZKI24, PACZKI48.

W celu skorzystania z usługi należy wypełnić i złożyć formularz żądania przechowania przesyłki. Sposoby złożenia takiego formularza najwygodniejsze w sytuacji osoby na kwarantannie to: wypełnienie formularza on-line (z pomocą osób trzecich, jeśli jest to możliwe) lub wydrukowanie formularza i przekazanie go listonoszowi.

Czy można odciąć gaz za zaległości mimo pandemii?

W tzw. „Tarczy antykryzysowej 4.0.” czyli ustawie z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. 2020 poz. 1086) wprowadzono m.in. zmiany w przepisach prawa energetycznego. Zmiany te są ujęte w art. 36 „Tarczy” i zgodnie z nimi art. 6g  ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne (Dz. U. z 2020 r. poz. 833 i 843) otrzymał brzmienie:

Art. 6g. 1. Przepisów art. 6a ust. 3 oraz art. 6b ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i 3, w zakresie możliwości wstrzymania dostarczania paliw gazowych lub energii, nie stosuje się do odbiorców paliw gazowych, energii lub ciepła w gospodarstwach domowych oraz podmiotów, dla których ustanowiono ograniczenia funkcjonowania lub czasowe ograniczenia zakresu działalności na podstawie przepisów wydanych na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–12 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi  w ciągu 6 miesięcy od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

2. W przypadku gdy odbiorca lub podmiot, o którym mowa w ust. 1, otrzymał powiadomienie, o którym mowa w art. 6b ust. 3, przed dniem ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, termin określony w art. 6b ust. 3 przedłuża się o okres, o którym mowa w ust. 1.

Zgodnie z tym przepisem możliwość wstrzymania dostarczania paliw gazowych lub energii nie miała zastosowania do  gospodarstw domowych w ciągu 6 miesięcy od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii (dla przypomnienia: dnia 13 marca 2020 r. - wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego, od dnia 20 marca 2020 r. - wprowadzenie stanu epidemii).

Podsumowując: na podstawie aktualnych przepisów, przedsiębiorstwo energetyczne, któremu odbiorca w gospodarstwie domowym zwleka z zapłatą za świadczone usługi lub za pobrane paliwo gazowe lub energię, powiadamia na piśmie tego odbiorcę o zamiarze wstrzymania dostarczania paliw gazowych, energii elektrycznej lub ciepła, jeżeli odbiorca ten nie ureguluje zaległych i bieżących należności w okresie 14 dni od dnia otrzymania tego powiadomienia (art. 6b ust. 3 ustawy – Prawo energetyczne). Należy dodać, że przedsiębiorstwo energetyczne jest zobowiązane bezzwłocznie wznowić dostarczanie energii do odbiorcy jeżeli ustaną przyczyny, uzasadniające to wstrzymanie.

Czy należy wpuszczać komornika do domu w czasie pandemii?

Obecnie obowiązujące przepisy nie ograniczają sposobu oraz nie zmieniają zasad prowadzenia egzekucji sądowej przez komornika sądowego.

Prawo komornika do wejścia do mieszkania dłużnika reguluje art. 814 KPC[2]. Przepis ten przewiduje daleko idące uprawnienia przy wykonywaniu czynności przez komornika, w tym zarządzenie otwarcia mieszkania, przeszukanie dłużnika i (w szczególnych przypadkach) jego domowników. Należy pamiętać, że w razie oporu komornik może wezwać do pomocy funkcjonariuszy Policji[3], a także nałożyć grzywnę do wysokości tysiąca złotych[4]. Żadna ze zmian prawnych związanych z pandemią covid nie ograniczyła praw komorników w zakresie czynności terenowych w miejscu zamieszkania dłużnika.

W przypadku zachowania komornika naruszającego zasady kultury osobistej, np. poprzez niepokojenie osoby chorej w stopniu wykraczającym ponad cele egzekucji lub uporczywą odmowę zachowania podstawowego reżimu sanitarnego (dystans społeczny, noszenie maseczki), zasadne wydawałoby się zgłoszenie takich zachowań organom samorządu komorniczego jako naruszających zasady etyki[5], ewentualnie złożenie skargi na czynności komornika do właściwego Sądu Rejonowego.

Czy sądy mogłyby załatwiać sprawy dotyczące opieki nad dziećmi na jednej rozprawie (ze względu na epidemię)?

Na obecną chwilę (29.10.2020 r.) brak jest rozwiązań systemowych modyfikujących w sposób zasadniczy sposób działania, w tym prowadzenia i rozpoznawania spraw przez Sądy.

W ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych w przepisach od art. 15zzs1 do art. 15zzs3 ustawodawca uregulował kwestię rozpoznawania spraw cywilnych na posiedzeniach niejawnych w czasie epidemii. W art. 15zzs4 powyżej przywołanej ustawy zaś ustawodawca przewidział i uregulował rozpoznanie skargi kasacyjnej przez Naczelny Sąd Administracyjny na posiedzeniu niejawnym.

Do powyższych przepisów swoje uwagi i zastrzeżenia zawarł Rzecznik Praw Obywatelskich w opinii adresowanej do Marszałka Senatu, z którym można się zapoznać pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-i-tarcza-3-0-rpo-uwagi-dla-senatu

Prezesi sądów, którzy zarządzają organizacją i funkcjonowaniem danego sądu mogą w miarę możliwości technicznych umożliwić i zarządzić możliwość przyjmowania pism w określonych rodzajach  spraw drogą elektroniczną – z której to możliwości strona ma prawo skorzystać jeśli nie chce kierować pism listownie za pomocą tradycyjnej poczty.

Ponadto w każdym sądzie Prezes powinien zarządzić regulamin przyjmowania interesariuszy, dostępny dla każdego, w którym przewiduje się postępowanie i zachowanie klientów na terenie sądów np. dezynfekcję rąk, zakrywanie ust i nosa, kolejność stawiania się, organizacja ruchu na terenie sądu i przed nim.

Z praktyki funkcjonowania Sądów stwierdzić należy, że ograniczony jest wstęp do sądów. Obecnie wstęp mają jedynie strony oraz osoby wezwane np. świadkowie lub biegli.  Każdemu wchodzącemu do budynku Sądu mierzona jest temperatura. Obowiązuje nakaz zakrywania ust i nosa i to zarówno w pomieszczeniach wspólnych w budynkach sądów, ale także na salach rozpraw. Ponadto wstęp do budynków sądów możliwy jest najczęściej na kilkanaście minut przed godziną rozpoczęcia sprawy.

Dodać należy, że zmodyfikowane zostały zasady działania biur obsługi interesantów, biur podawczych i czytelni akt – o szczegółach najlepiej dowiadywać się na stronie internetowych sądu, do którego musimy się udać.

 

[2] Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1575 z późn. zm.).

[3] art. 765 KPC

[4] art. 764 KPC

[5] § 14 Kodeksu Etyki Zawodowej Komornika Sądowego

Sąd obciążył obywatela długiem, choć nie był on stroną umowy na dostawę prądu. 25. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-29
  • Choć obywatel nie był stroną umowy o dostawę prądu, sąd nakazał mu spłatę długu – wspólnie z zajmującą mieszkanie jego partnerką, którą zawarła umowę
  • Sąd wydał wyrok w tryb zaocznym, nie wysłuchując pozwanych – uznał bowiem sprawę za oczywistą
  • Tymczasem w sprawie istniały wątpliwości. Bez ich wyjaśnienia sąd faktycznie uczynił obywatela stroną umowy - tylko dlatego, że mieszkał wraz z pozwaną
  • Tym samym sąd rażąco naruszył konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i  prawa, bezpieczeństwa prawnego, ochrony konsumenta, ochrony praw majątkowych oraz wolności człowieka

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył swą 25. skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to w tej sprawie konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

Stan faktyczny sprawy

Sąd Rejonowy w 2016 r. wydał wyrok zaoczny, w którym zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powodowej spółki kilkanaście tys. zł wraz z odsetkami.

Spółka wskazała w pozwie, że świadczyła usługę sprzedaży i dystrybucji energii elektrycznej. Do akt załączyła faktury, wszystkie wystawione na pozwaną.

Protokół rozprawy stwierdzał, że pozwani nie stawili się mimo należytego zawiadomienia o terminie rozprawy, nie złożyli wyjaśnień  i nie żądali przeprowadzenia rozprawy pod ich nieobecność.

Pozwany nie wniósł sprzeciwu od wyroku zaocznego. Pozwana złożyła sprzeciw, ale sąd odrzucił go jako złożony po upływie ustawowego terminu.

Wyrok zatem uprawomocnił się i został zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Wszczęto postępowanie egzekucyjne. Egzekucja jest prowadzona ze świadczenia rentowego pozwanego. A jest on jest osobą niepełnosprawną. Część jego dochodów musi być przeznaczana na leki.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył wyrok w części zasądzającej zapłatę od pozwanego na rzecz spółki. Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 3531, art. 60, art. 535 § 1 w zw. z art. 555 oraz art. 369 Kodeksu cywilnego - poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany stał się stroną umowy sprzedaży energii elektrycznej z uwagi na sam fakt zajmowania wraz z pozwaną lokalu, do którego  spółka dostarczała energię elektryczną oraz wystawiania faktur na nazwisko pozwanej i z tego tytułu odpowiada solidarnie z pozwaną za zapłatę na rzecz spółki;
  • rażące naruszenie prawa procesowego, tj. art. 339 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego - poprzez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że istnieją podstawy do wydania wyroku zaocznego, pomimo że w sprawie istniały uzasadnione wątpliwości co do twierdzenia powoda o faktach przesądzających o materialnoprawnej zasadności żądania pozwu, a tym samym, że domniemanie prawdziwości twierdzeń powoda przewidziane w art. 339 § 2 k.p.c. oznacza zwolnienie sądu orzekającego nie tylko z przeprowadzenia postępowania dowodowego, ale także z obowiązku dokonania oceny materialnoprawnej zasadności żądania pozwu opartego na tych twierdzeniach.

Ponadto orzeczeniu zarzucił naruszenie konstytucyjnych zasad i praw:

  • zasady ochrony wolności człowieka (art. 31 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji) - ze względu na uczynienie pozwanego stroną umowy, której nie zawierał, wbrew zasadzie swobody umów, stanowiącej pochodną konstytucyjnej gwarancji wolności człowieka w aspekcie cywilnoprawnym, zapewniającej podmiotom prawa cywilnego autonomię woli w kształtowaniu łączących ich stosunków prawnych;
  • zasady ochrony konsumenta (art. 76 Konstytucji) - z uwagi na zaniechanie zbadania, czy sprawa ma charakter konsumencki i w konsekwencji pominięcie przepisów ustawowych i dyrektyw unijnych, które wyznaczają zakres ochrony konsumenta;
  • praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) - ponieważ w wyniku egzekucji prowadzonej na podstawie zaskarżonego orzeczenia pozwany został pozbawiony kwot pieniężnych przysługujących mu z tytułu renty;
  • zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa i zasady bezpieczeństwa prawnego (wywodzonych z art. 2 Konstytucji) - z uwagi na dowolność w stosowaniu prawa przez sąd, przejawiającą się w zaniechaniu materialnoprawnej oceny roszczenia pozwu w kontekście wszystkich aspektów zasady swobody umów i ochrony konsumentów, jak również dowolne przyjęcie konstrukcji odpowiedzialności solidarnej po stronie pozwanych.

Argumentacja RPO

Trudno jednoznacznie wskazać przepisy prawa materialnego, które sąd zastosował, ponieważ nie sporządził on uzasadnienia. Uzasadnienie pozwu zawiera zaś  kilka zdań i nie precyzuje jego materialnoprawnej podstawy. Trudno za nią uznać przekonanie, że każda osoba poprzez zamieszkanie w lokalu w sposób dorozumiany zawiera umowę na dostawę energii elektrycznej, na bliżej nieznanych warunkach, bądź że stroną takiej umowy staje się każdy „rzeczywisty odbiorca” energii.

Analiza akt prowadzi do wniosku, że podstawą wyroku okazało się przyjęcie, że stroną umowy zawartej przez powodową spółkę z pozwaną był również pozwany - z uwagi na sam fakt zajmowania wraz z pozwaną lokalu. Ponadto sąd przyjął tzw. solidarność bierną, z uwagi na występowanie wielości podmiotów po stronie pozwanej.

Tymczasem z akt sprawy nie wynika, aby pozwany miał możliwość swobodnego podjęcia decyzji co do zawarcia tej umowy. W ocenie Rzecznika brak podstaw do przyjęcia, aby zachowanie pozwanego, a nawet zachowanie spółki, wyrażało wolę zawarcia przez nich umowy sprzedaży energii elektrycznej. Nie może o tym świadczyć sam fakt zamieszkiwania w lokalu.

Z akt nie wynika, aby jakiekolwiek rachunki były regulowane przez pozwanego. Wszystkie faktury i prognozy wystawiano wyłącznie na nazwisko pozwanej. Trudno zatem uznać, aby spółka traktowała pozwanego jako odbiorcę energii i stronę umowy.

Zgodnie z art. 369 k.c. źródłem zobowiązania solidarnego może być wyłącznie ustawa albo czynność prawna. Solidarności tej nie można domniemywać z faktu występowania po stronie wierzycielskiej lub dłużniczej kilku podmiotów. A pozwani nie są małżeństwem.

Pogląd spółki prowadziłby do błędnego wniosku, że wszystkie osoby zamieszkujące dany lokal, do którego dostarczana jest energia elektryczna na podstawie  umowy, stają się automatycznie jej stronami takiej umowy.

Wyrok w zaskarżonej części narusza konstytucyjną zasadę ochrony wolności człowieka, ponieważ samoistnie tworzy, bez podstawy prawnej, stosunek zobowiązaniowy między pozwanym i powodową spółką, pozbawiając pozwanego autonomii woli w tym zakresie i ingerując w jego wolność w rozumieniu cywilnoprawnym.

RPO dostrzega też naruszenie konstytucyjnej zasady ochrony konsumenta, którego pozycja jest słabsza wobec profesjonalnych uczestników gry rynkowej. W postępowaniu z udziałem konsumenta sąd jest zobowiązany urzeczywistnić jego należytą ochronę.

W pierwszej kolejności sąd powinien był ustalić,  czy jedną ze stron procesu jest konsument, a następnie dokonać oceny roszczenia pozwu w kontekście przepisów odnoszących się do tej materii -  zarówno ustawowych, jak i dyrektyw unijnych. Ich pominięcie musi prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony konsumenta.

Przy ocenie pozwu sąd winien był wziąć pod uwagę art. 5 ustawy z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta – że spełnienie świadczenia niezamówionego przez konsumenta, o którym mowa w art. 9 pkt 6 ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, następuje na ryzyko przedsiębiorcy i nie nakłada na konsumenta żadnych zobowiązań. Brak zaś odpowiedzi konsumenta na niezamówione świadczenie nie stanowi zgody na zawarcie umowy.

Ustawa ta stanowi implementację dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów. A ta ma zastosowanie także do umów dotyczących energii elektrycznej.

Z akt sprawy wynika, że pozwany nie zamawiał usług spółki, a sprzedaż i dystrybucja energii elektrycznej do lokalu nastąpiła na podstawie umowy zawartej z jego partnerką. Już tylko z tego względu pozew przeciw pozwanemu nie powinien zostać uwzględniony.

Wydanie w tej sytuacji wyroku zaocznego, uwzględniającego roszczenie pozwu, bez dokonania jego materialnoprawnej oceny, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych,

W zaskarżonym wyroku Rzecznik dostrzega również dowolność w stosowaniu prawa, co nie może mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Natomiast zupełnie dowolne stosowanie instytucji prawa cywilnego, zakładających wielość dłużników, może prowadzić do zachwiania porządku prawnego.  

W toku prowadzonej egzekucji pozwany składał wnioski o zwolnienie go od kosztów postępowania, powołując się na trudną sytuację finansową. Jednocześnie wystąpił do spółki o umorzenie zobowiązania, ewentualnie o rozłożenie na raty bądź podzielenie długu jego i pozwanej. Niestety starania te nie przyniosły rezultatu. 

Ostatecznie egzekucja prowadzona na podstawie zaskarżonego wyroku doprowadziła do istotnego pogorszenia sytuacji majątkowej pozwanego, pozbawiając go środków do życia przysługujących z tytułu renty. W tej sytuacji Rzecznik dostrzega naruszenie konstytucyjnej zasady ochrony praw majątkowych.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas niemal 8 tys. wniosków o wystąpienie o skargę nadzwyczajną (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.512.190.2018

Rzecznik Praw Obywatelskich przed TSUE w sprawach „frankowiczów”. AKTUALIZACJA: Wyrok TSUE zgodny ze stanowiskiem RPO

Data: 2021-06-11, 2020-10-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich na wniosek stron przystąpił do postępowań przed sądami krajowymi, w ramach których skierowano pytania prejudycjalne do TSUE
  • Jako uczestnik postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, RPO przedstawił swoje stanowisko co do pytań
  • Zdaniem RPO, rozstrzygnięcia Trybunału będą miało wpływ na tysiące toczących się w Polsce spraw, dotyczących konsumenckich kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego
  • Odpowiedź TSUE w jednej ze spraw (C-198/20) odzwierciedla stanowisko Rzecznika - ograniczenie kontroli abuzywności wyłącznie do umów zawartych przez konsumentów, którzy wykazali się odpowiednią starannością przy zawieraniu umowy, jest radykalnie sprzeczne z paradygmatem ochrony konsumenta, jaki tworzy dyrektywa 93/13

Sprawa C-198/20 (pytania prawne Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 11maja 2020 r.)

Treść pytań dostępna jest na stronach TSUE.

Polskie sądy wciąż doświadczają trudności z przyswojeniem aksjologii ochrony konsumenta, leżącej u podstaw dyrektywy 93/13.

Zdaniem Rzecznika, pytania przedstawione przez sąd odsyłający stanowią jaskrawy (a jednocześnie utrwalony i powtarzalny) przykład niezrozumienia założeń, na jakich opiera się ochrona przyznawana konsumentom przez dyrektywę 93/13 oraz mechanizmów, jakie powinny zafunkcjonować na poziomie krajowym w celu zagwarantowania skuteczności takiej ochrony.

Sąd krajowy próbuje ustalić, czy fakt, że konsument nie przeczytał umowy bądź też jej po przeczytaniu nie zrozumiał, wyłącza kontrolę abuzywności umowy zawartej przez konsumenta. Sąd przy tym wydaje się przyjmować, że niedostatecznie staranne zachowanie konsumenta można uznać za tożsame ze świadomą zgodą na abuzywność postanowień ujętych w umowie.

Zdaniem RPO ograniczenie kontroli abuzywności wyłącznie do umów zawartych przez konsumentów, którzy wykazali się odpowiednią starannością przy zawieraniu umowy, jest radykalnie sprzeczne z paradygmatem ochrony konsumenta, jaki tworzy dyrektywa 93/13.

Odpowiedź TSUE

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości z 10 czerwca 2021 r., ochrona przewidziana w dyrektywie 93/13 przysługuje każdemu konsumentowi, a nie tylko temu, którego można uznać za „właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego”. Trybunał wyjaśnił, że zakwalifikowanie danej osoby jako „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b) dyrektywy 93/13 nie zależy od jej zachowania, choćby było ono niedbałe, przy zawieraniu umowy kredytu.

Trybunał przypomniał, że konsument znajduje się w słabszej pozycji niż przedsiębiorca -zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania i w związku z tym godzi on się na postanowienia umowne sporządzone uprzednio przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść (wyrok z dnia 21 marca 2019 r., Pouvin i Dijoux, C-590/17, EU:C:2019:232, pkt 25 i przytoczone tam orzecznictwo). Trybunał podkreślił również, że stanowisko w tej sprawie jest potwierdzeniem dotychczasowej linii orzeczniczej.

Odpowiedź udzielona przez Trybunał odzwierciedla stanowisko przedstawione w sprawie przez RPO.

Sprawa C-212/20 (pytania prawne Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli z 12 maja 2020 r.)

Treść pytań prejudycjalnych dostępna jest na stronach TSUE

Biorąc pod uwagę treść pytań sformułowanych przez sąd odsyłający, Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy zachodzi potrzeba udzielenia na nie odpowiedzi. Jednakże, mając na uwadze zaprezentowane przez sąd pytający stanowisko, w ocenie Rzecznika, bezpośrednia wypowiedź Trybunału, w sprawie dotyczącej polskiego rynku kredytów hipotecznych, tzw. "kredytów frankowych”, usprawni proces prawidłowej implementacji prawa europejskiego w Polsce.

Zdaniem Rzecznika, pytania zadane przez sąd odsyłający w niniejszej sprawie mają na celu stworzenie instrumentarium, które umożliwi obejście rozwiązań, wypracowanych dotychczas przez Trybunał na tle mechanizmu kontroli abuzywności, przede wszystkim w przedmiocie zakazu podejmowania przez sąd działań mających na celu zmianę treści abuzywnego postanowienia.

W tej sprawie sąd odsyłający proponuje modyfikacje mechanizmu kontroli transparentności klauzul dotyczących głównego świadczenia stron. Modyfikacje te są niezgodne z dotychczasowym orzecznictwem TSUE, a ich skutkiem jest wyłączenie kontroli abuzywności takich klauzul, nawet o ile są one nietransparentne. W ocenie Rzecznika, rozumowanie sądu odsyłającego oparte jest na błędnym rozumieniu treści prawa: dyrektywy 93/13, relacji między przepisami krajowymi i prawem UE oraz prawa krajowego. Ewentualne przyjęcie argumentacji prezentowanej przez sąd wyłączy możliwość zapewnienia polskim konsumentom efektywnej ochrony, wymaganej na tle dyrektywy 93/13, prowadząc do erozji stosowania prawa konsumenckiego w Polsce.

W konkluzji, Rzecznik ponownie wskazał, że kwestie podniesione bądź poruszone przez sąd odsyłający w niniejszej sprawie w przeważającej części nie budzą wątpliwości z punktu z widzenia prawa europejskiego. Jednakże, gdyby Trybunał stwierdził, że kwestie związane ze stosowaniem art. 5 dyrektywy nie zostały odpowiednio wyjaśnione w dotychczasowym orzecznictwie, Rzecznik sformułował propozycję odpowiedzi na pytania sądu odsyłającego.

V.511.136.2020, V.511.388.2020

Rzecznik za karalnością nękania dłużników przez firmy windykacyjne

Data: 2020-10-22
  • Dziś nie jest karalne nękanie dłużników przez firmy windykacyjne - przepisy Kodeksu karnego o stalkingu nie obejmują wprost takich działań
  • Nie da się zaś ścigać poszczególnych pracowników firmy windykacyjnej na zasadach ogólnych
  • Biorąc pod uwagę częste zmiany klientów, żaden z nich sam nie wypełnia znamienia „uporczywości” przestępstwa stalkingu i nie działa w porozumieniu z innymi
  • Obecnie nie sposób też przypisać odpowiedzialności karnej firmie windykacyjnej jako podmiotowi zbiorowemu

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Sprawiedliwości, dlaczego zrezygnował z pierwotnego zamiaru objęcia wprost tym przestępstwem firm windykacyjnych. 

Zwrócił się też do przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu Krzysztofa Kwiatkowskiego o rozważenie działań legislacyjnych w celu wprowadzenia skutecznych przepisów, które przeciwdziałałyby temu procederowi.

Działania firm windykacyjnych, które maja znamiona nękania domniemanych dłużników nie są - mimo ich uporczywości - ścigane przez prawo. Nie obejmuje ich bowiem zakres art. 190a Kodeksu karnego.

Dziś przewiduje on karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 dla tego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność.  

Pierwotny projekt MS wprowadzał taką karalność

W projekcie nowelizacji Kodeksu karnego z 25 stycznia 2019 r. - przygotowanym przez Ministra Sprawiedliwości - znalazł się przepis zmieniający ten artykuł.  Proponowano m.in. by wprost zapisać, że kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 grozi także za uporczywe nękanie "w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności”.

W kolejnej wersji tego projektu z 5 kwietnia 2019 r. nie było już tego zapisu - ani uzasadnienia tej zmiany. Nowelę Kodeksu karnego Sejm uchwalił w czerwcu 2019 r. Prezydent skierował ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego.  W lipcu 2020 r. TK orzekł jej niekonstytucyjność z powodu wadliwego trybu jej uchwalenia.

Jednocześnie ustawa „kowidowa” z 31 marca 2020 r. wprowadziła takie brzmienie art. 190a, jakie było w zmianie uchylonej przez TK. Ostatecznie więc stalking w celu zwrotu wierzytelności nie został wprowadzony do Kodeksu karnego.

Nękany dłużnik - bez ochrony prawa

Jak wynika z analizy RPO, obecnie osobom nękanym przez firmy windykacyjne, których działania wypełniają znamiona stalkingu, nie przysługuje ochrona z uwagi na to, że poszczególne czynności dokonywane są przez wiele różnych osób. Poszczególnym windykatorom trudno przypisać współsprawstwo wobec braku działania przez nich w porozumieniu w celu popełnienia czynu zabronionego.

Znamion uporczywego nękania nie wypełnia też pracodawca czy też zlecający zadania pracownikom firmy windykacyjnej. Odpowiedzialności karnej nie sposób również przypisać firmie windykacyjnej jako podmiotowi zbiorowemu.

Dlatego RPO spytał ministra Zbigniewa Ziobrę o przyczyny rezygnacji z pierwotnie zaproponowanej zmiany legislacyjnej. Zwrócił się też o informację, czy w ocenie ministra aktualne przepisy pozwalają na dostateczną ochronę obywateli przed opisanymi praktykami, czy też istnieje potrzeba podjęcia stosownej inicjatywy legislacyjnej.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu o rozważenie działań legislacyjnych w celu wprowadzenia skutecznych przepisów pozwalających na przeciwdziałanie temu procederowi.

II.501.4.2020

Bankowe rachunki rodzinne są za mało popularne, a obronią przed egzekucją świadczeń

Data: 2020-10-13
  • Na specjalne rachunki rodzinne - wolne od opłat bankowych i prowizji - ludzie mogą wpłacać środki pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji
  • Problemem jest jednak to, że prowadzenie takiego rachunku nie jest obowiązkiem banku – to jeden z wielu produktów, które może on oferować według uznania
  • A skargi na zajmowanie w ramach zwykłego rachunku także i tych środków, które zajęciu formalnie nie podlegają, świadczą, że rachunek rodzinny nie jest znany obywatelom

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa coraz więcej skarg od obywateli, dotyczących zajęcia przez komornika sądowego na rachunku bankowym środków, które zgodnie z przepisami nie podlegają egzekucji.

Ze świadczeniami na zwykłym rachunku może być kłopot

Chodzi o środki, których celem jest zapewnienie podstawowych potrzeb egzystencjalnych osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej i wymagających wsparcia państwa.

Są to świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, świadczenia rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe, dla sierot, zasiłki dla opiekunów, świadczenia pomocy społecznej, integracyjne, wychowawcze, świadczenia, dodatki i inne kwoty przyznane na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Sytuacja dłużników jest szczególnie dotkliwa w stanie epidemii, gdy coraz więcej osób musi korzystać ze świadczeń pomocowych z powodu coraz trudniejszej sytuacji materialnej. A przepisy określające pomoc obywatelom w związku z COVID-19 przewidują zwolnienie spod egzekucji niektórych świadczeń pomocowych.

Rzecznik jest świadom, że zasadniczo środki, które wpłyną na zwykły rachunek bankowy, podlegają zajęciu na zasadach określonych w przepisach dotyczących egzekucji z rachunku bankowego, niezależnie od celu na jaki są one przeznaczone. Ustawodawca przewidział zwolnienia spod zajęcia, lecz nie wyposażył komorników sądowych w instrumenty pozwalające na ocenę zasadności i zakresu dopuszczalnego zajęcia rachunku.

A to bank prowadzący rachunek dłużnika, dokonując realizacji zajęcia, winien wyłączyć środki dłużnika nie podlegające zajęciu i informować komornika o przeszkodzie w przekazaniu określonych środków. Często jednak tak się nie dzieje.

Dłużnik może korzystać ze środków ochrony prawnej (głównie ze skargi na czynność komornika), aby odzyskać prawo dysponowania środkami niepodlegającymi zajęciu. Problem polega na tym, że takie działania może on podjąć dopiero po tym, gdy dowie się o zajęciu środków - to zaś może prowadzić do pozbawienia go możliwości zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb życiowych.

Ważna jest również konieczność podjęcia przez dłużnika aktywnych działań i to w krótkim czasie (z uwagi na terminy czynności procesowych) – co może być bardzo trudne. Beneficjentami tych świadczeń są bowiem najczęściej osoby w trudnej sytuacji życiowej, często nie potrafiące i nie mogące aktywnie zadbać o swoje interesy.

Rachunki rodzinne mają chronić te świadczenia

Dla przeciwdziałania zagrożeniu, że w ramach egzekucji z rachunku zajęte zostaną również środki, które zajęciu nie podlegają, ustawa z 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy umożliwiła prowadzenie przez banki dla osób otrzymujących świadczenia niepodlegające egzekucji wyodrębnionych rachunków rodzinnych, do których komornicy nie będą mieli dostępu.

Rachunki takie mogą być prowadzone wyłącznie dla tych, którym przyznano niepodlegające egzekucji świadczenia, dodatki, zasiłki oraz inne kwoty - z wyjątkiem świadczeń alimentacyjnych. Na rachunek ten mogą być wpłacane wyłącznie środki pieniężne pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji.

Otwarcie i prowadzenie rachunku rodzinnego oraz wypłaty w banku, w którym jest on prowadzony, są wolne od opłat i prowizji. Bank nie pobiera opłat i prowizji za wydanie instrumentu płatniczego, jego miesięczne utrzymanie oraz wypłaty z bankomatów tego banku.

Rachunek rodzinny wydaje się zatem właściwym i najprostszym instrumentem ochrony dłużników przed zajęciem środków niepodlegających egzekucji.

Prowadzenie rachunku rodzinnego nie jest jednak obowiązkiem banku; jest to jeden z wielu produktów, które może on oferować.

Do RPO wpływa bardzo wiele skarg dotyczących zajmowania w ramach zwykłego rachunku także środków, które zajęciu nie podlegają. Wskazuje to, że w praktyce rachunek rodzinny nie jest znany i wykorzystywany przez obywateli. Na problem ten zwracał również uwagę Polski Komitet Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Polska).

Nie wiadomo, w ofercie ilu banków taki produkt się znajduje. Być może, z uwagi na zwolnienie takiego rachunku z opłat i prowizji, banki nie są zainteresowane wprowadzaniem go do swojej oferty.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza o poinformowanie  o praktyce banków w tym zakresie, w tym o podanie danych na temat oferowania rachunku bankowego przez poszczególne banki oraz zainteresowania takim instrumentem ze strony obywateli.

RPO prosi też o rozważenie działań na rzecz upowszechnienia tego rodzaju rachunku oraz informowania obywateli o płynących z niego korzyściach.

IV.512.149.2020

Najważniejsze skargi do RPO od obywateli na działania banków w 2019 r.

Data: 2020-10-07
  • Najważniejsze skargi obywateli z 2019 r. na działania banków Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił prezesowi Związku Banków Polskich Krzysztofowi Pietraszkiewiczowi, na jego prośbę
  • Obecne orzecznictwo zarówno unijne, jak i krajowe, chroni konsumenta, a nie jak dotychczas bank - podkreśla RPO

Podobnie jak w latach poprzednich, głównym tematem skarg do RPO w 2019 r. nadal była sytuacja kredytobiorców, którzy zawarli w latach 2000-2011 umowę o kredyt hipoteczny waloryzowany (indeksowany/denominowany) do waluty obcej i praktyki banków stosowane wobec tej grupy. Różnica polegała na tym, że w 2019 r. uwaga skarżących skupiła się na nieakceptowaniu przez banki prymatu prawa unijnego nad krajowym.

Na tle nierespektowania przez banki wykładni prawa unijnego, do RPO wpływały skargi obywateli, którzy dokonali wcześniejszej spłaty kredytu.

Przypomnieć należy, że w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 11 września 2019 r. w sprawie C-383/18, Lexitor Sp. z o. o. przeciwko Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej im. Franciszka Stefczyka i in., TSUE orzekł, że „artykuł 16 ust. 1 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG należy interpretować w ten sposób, że prawo konsumenta do obniżki całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu obejmuje wszystkie koszty, które zostały nałożone na konsumenta”.

Dostrzegając, jak słaba jest pozycja konsumentów -  którzy wciąż doświadczają trudności ze strony banków, związanych z praktykami stojącymi w sprzeczności z dyrektywą Rady 93/13/EWG z 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz wykładnią jej przepisów zaprezentowaną w orzeczeniach TSUE - we wrześniu 2019 r. RPO powołał Komisję Ekspertów do Spraw Konsumentów – Forum Konsumenckie.

Działania Forum mają na celu identyfikację najważniejszych problemów w zakresie ochrony praw konsumentów, a także opracowywanie merytorycznych stanowisk, uwzględniających dorobek orzeczniczy TSUE w zakresie ochrony praw konsumentów. Stanowią zasadnicze wsparcie dla działań Rzecznika polegających na przystępowaniu do precedensowych spraw sądowych oraz wnoszeniu nadzwyczajnych środków zaskarżenia w sprawach konsumentów przeciwko podmiotom rynku finansowego.

Korzystając z uprawnień ustawowych i uwzględniając duże zainteresowanie wyrokiem TSUE w sprawie Dziubak, RPO przystąpił do postępowania przed Sądem Okręgowym w Warszawie przeciwko Raiffeisen Bank International AG.

To właśnie w tej sprawie bank m. in. przedstawił stanowisko, że w przypadku uznania umowy za nieważną przez sąd, kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.

Wobec takiego stanowiska banku, w piśmie procesowym RPO podkreślił, że w oparciu o orzecznictwo TSUE żądanie banku nie tylko nie znajduje racjonalnych podstaw w przepisach prawa polskiego, ale jest bezwzględnie sprzeczne z ratio legis dyrektywy 93/13.

Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 3 stycznia 2020 r. podzielił stanowisko RPO i stwierdził nieważność umowy o kredyt hipoteczny waloryzowany do waluty obcej. O tym, jak duże znaczenie ma to orzeczenie dla oceny dotychczasowych działań banków wobec konsumentów może świadczyć wycofanie apelacji przez mBank w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi, do której Rzecznik wstąpił na prawach prokuratora.  Sprawa została wszczęta jako pozew zbiorowy i trwała blisko 10 lat. Efektem wycofania apelacji przez bank jest uprawomocnienie się korzystnego dla konsumentów wyroku wydanego  przez Sąd Okręgowy w Łodzi 3 lipca 2013 r.

Wprawdzie Rzecznik ma świadomość, że bank cofając apelację na obecnym etapie, postanowił zminimalizować swoje straty wobec możliwości uznania przez Sąd Apelacyjny zawartych z konsumentami umów za nieważne, niemniej takie działanie może oznaczać, że bank ma już wiedzę, że obecne orzecznictwo zarówno unijne, jak i krajowe chroni konsumenta, a nie jak dotychczas bank.

Rzecznik uznał również za konieczne wsparcie tych kredytobiorców, wobec których został wydany nakaz zapłaty.

Impulsem do podjęcia sprawy były wyroki TS UE we wspomnianych już sprawach Profi Credit I, PKO Bank Polski oraz Profi Credit II, dotyczące zapewnienia kontroli abuzywności w kontekście postępowania nakazowego. Na ich podstawie RPO zaangażował się w skargi o wznowienie postępowania zakończonego prawomocnym nakazem zapłaty wydanym w postępowaniu nakazowym. Kwestia podstaw prawnych do wznowienia postępowania na skutek wydania orzeczenia TSUE nie znajduje wprawdzie akceptacji banków, niemniej RPO stanął na stanowisku, że w sprawach, w których sąd wydał nakaz zapłaty, którego zaskarżenie przez konsumenta okazało się nieskuteczne z powodu wad formalnych, podstawę wznowienia, zgodnie z ogólnymi przepisami postępowania cywilnego może  stanowić orzecznictwo TSUE odnoszące się do obowiązku badania z urzędu klauzul abuzywnych w postępowaniu nakazowym przeciwko konsumentowi, zgodnie z postanowieniami dyrektywy 93/13.

Innym sygnalizowanym zagadnieniem jest brak zachowania standardów jakościowych przez pracowników banków w przypadku procedur dotyczących nieautoryzowanych transakcji.

Prośby o interwencję dotyczą kradzieży środków z rachunku bankowego dostępnego przez internet czy obciążenia konta karty kredytowej lub debetowej bez wiedzy klienta.

Część banków nie stosuje się do regulacji unijnych i polskich przepisów. Określają one nie tylko procedurę silnego uwierzytelnienia tożsamości klienta dokonującego czynności bankowej, ale również obowiązki banku, w tym termin zwrotu środków wynikających z nieautoryzowanej transakcji. Zgodnie z nimi pieniądze powinny wrócić na konto klienta nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji lub po dniu otrzymania zgłoszenia od klienta.

W praktyce oznacza to, że bank zobligowany jest najpierw niezwłocznie oddać klientowi pieniądze, a następnie – jeżeli ma podstawy, by sądzić, że klient powinien w całości lub części odpowiadać za nieautoryzowaną transakcję – dochodzić tej kwoty od klienta, np. przed sądem. Tymczasem banki, jak wynika ze skarg, nie stosują się do tych procedur.

Ponadto aktualny pozostaje problem realizacji zwolnienia z egzekucji środków pochodzących ze świadczeń alimentacyjnych oraz świadczeń rodzinnych, dodatków rodzinnych, pielęgnacyjnych, porodowych, zasiłków dla opiekunów, świadczeń z pomocy społecznej, świadczeń integracyjnych, jak również świadczeń wychowawczych oraz świadczeń wyłączonych spod egzekucji.

Coraz więcej jest skarg od osób starszych oraz z niepełnosprawnością.  

Seniorzy  skarżą się, że w pierwszej kolejności obsługiwani są klienci umówieni na podpisanie umowy kredytowej. Wtedy czas oczekiwania na bieżące czynności bankowe może wynosić nawet klika godzin - w odczuciu klientów jest zachowaniem nieetycznym. W przypadku osób z niepełnosprawnością skargi, mimo podejmowanych przez Komisję Etyki Bankowej aktywności na rzecz włączenia cyfrowego i finansowego oraz przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu i ekonomicznemu tej grupy klientów, dotyczą nieprzygotowania pracowników banku do obsługi klientów z dysfunkcją słuchu czy wzroku.

Nadal wiele skarg jest związanych z działaniem Biura Informacji Kredytowej, w szczególności w zakresie wypełniania przez banki obowiązków uaktualniania i sprostowania bez zbędnej zwłoki danych dotyczących klientów. Chodzi przede wszystkim o niezwłoczne informowanie  o wygaśnięciu zobowiązań.

Zaniedbania implikują problemy dla osób, których dane – w ramach udostępnionych (przetwarzanych) informacji pochodzących z bazy BIK – są nieaktualne lub nieprawdziwe.

RPO wyraził nadzieję, że przedstawione problemy okażą się pomocne w dalszych pracach prowadzonych przez Komisję Etyki Bankowej, działającą przy Związku Banków Polskich. - Oczekiwałbym jednocześnie, że efekty pracy KEB wywrą istotny wpływ na ochronę praw obywateli i będą respektowane przez sektor bankowy – napisał do prezesa ZBP zastępca RPO Maciej Taborowski.

V.7224.160.2020

Likwidacja instytucji Rzecznika Finansowego osłabi ochronę praw konsumentów w Polsce - RPO pisze do premiera

Data: 2020-09-30
  • Likwidacja instytucji Rzecznika Finansowego przyczyni się do obniżenia poziomu ochrony praw konsumentów w Polsce – przestrzega RPO
  • Działania RF, powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów oraz Rzecznika Praw Obywatelskich poprawiają znajomość praw konsumenckich u obywateli, a także sądów, które rozstrzygają spory konsumenckie
  • A gdyby uprawnienia RF miał przejąć Prezes UOKiK - organ administracji rządowej, nadzorowany przez premiera - to mógłby on wyważać między interesem publicznym a indywidualnym interesem konsumenta

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny zaapelował  do premiera Mateusza Morawieckiego o wycofanie się z prac legislacyjnych zmierzających do likwidacji jakże potrzebnego urzędu Rzecznika Finansowego, który udziela skutecznej i wymiernej pomocy konsumentom w relacjach z przedstawicielami instytucji finansowych.

7 sierpnia 2020 r. RPO wyraził premierowi głębokie zaniepokojenie zamiarem likwidacji instytucji Rzecznika Finansowego. Wobec braku odpowiedzi Mateusza Morawieckiego, przedstawił dodatkowe argumenty.

Rzecznik nie podziela celu i potrzeby nowej regulacji. Dostrzega wielkie niebezpieczeństwo w powierzeniu organowi stojącemu dotychczas na straży zbiorowych interesów konsumentów oraz interesu publicznego, spraw z zakresu indywidualnych skarg konsumentów.

- W sytuacji połączenia kompetencji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (organu administracji rządowej, nad którym nadzór sprawuje Prezes Rady Ministrów) z uprawnieniami Rzecznika Finansowego, dostrzegam konflikt, który może prowadzić do wyważania przez Prezesa UOKiK interesów publicznych z indywidualnym interesem konsumenta – wskazał zastępca RPO Maciej Taborowski.

Za zupełnie niezrozumiały argument za zmianą systemu ochrony praw konsumenta uznał także powołanie wyników kontroli Najwyższej Izby Kontroli z 8 kwietnia 2014 r. -  mylnie określanego jako raport „Najwyższej Izby Kontroli z 8 kwietnia 2013 r. dotyczącego funkcjonowania systemu ochrony praw klientów podmiotów rynku finansowego”.

Kontrola obejmowała działania mi.in. UOKiK, Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznika Ubezpieczonych oraz wybranych powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów. Dotyczyła okresu od 1 stycznia 2011 r. do 30 czerwca 2013 r. Celem kontroli było dokonanie oceny skuteczności systemu ochrony praw klientów podmiotów oferujących produkty i usługi na rynku finansowym w Polsce.

W ocenie NIK: „w okresie objętym kontrolą ochrona praw klientów podmiotów rynku finansowego nie była skuteczna, pomimo tego że Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisja Nadzoru Finansowego, Rzecznik Ubezpieczonych oraz skontrolowani powiatowi i miejscy rzecznicy konsumentów prawidłowo wypełniali obowiązki ochrony konsumentów na rynku finansowym wynikające z przepisów prawa”.

Przyczyn tego stanu rzeczy było wiele, dlatego ustawodawca powołał m.in. Rzecznika Finansowego, rozszerzając kompetencje Rzecznika Ubezpieczonych o kategorie spraw z szerokiego rynku finansowego. Na marginesie, zmiana ta nie spotkała się z uznaniem ówczesnego Rzecznika Ubezpieczonych.

Ponadto RPO zdecydowanie sprzeciwia się przyjętemu trybowi procedowania nad projektem. Pozostawienie uprawnionym podmiotom zaledwie kilku dni (data pisma: 18 września 2020 r. – termin na zgłoszenia uwag: 25 września 2020 r.) na  uwagi do projektu ustawy należy uznać za niedopuszczalne i łamiące porządek konstytucyjny.

Na organach władzy publicznej spoczywa m.in. obowiązek ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi, w zakresie określonym ustawą (art. 76 Konstytucji). Tymczasem szybki proces legislacyjny i ograniczenie zainteresowanym podmiotom możliwości przedstawienia uwag jest pogwałceniem standardów wprowadzania systemowych zmian prawnych.

Nie można także pominąć, że obszerną opinię, negatywnie oceniającą projekt, przedstawił sprawujący obecnie funkcję Rzecznika Finansowego  prof.  Mariusz Golecki. Aleksandra Wiktorow – uprzedni Rzecznik Finansowy – zamysł likwidacji urzędu Rzecznika Finansowego również uważa za zagrażający ochronie praw konsumentów. Także Dorota Karczewska – była wiceprezes UOKiK  – dostrzega niebezpieczeństwa w prowadzonych pracach legislacyjnych.

- W tej sytuacji, wyrażam obawę, że niweczenie osiągnięć Rzecznika Finansowego (uprzednio Rzecznika Ubezpieczonych) oraz przerwanie jego dotychczasowych zadań, przyczyni się do obniżenia poziomu ochrony praw konsumentów w Polsce, w sytuacji, gdy połączone działania instytucji publicznych – w tym Rzecznika Finansowego, powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów i Rzecznika Praw Obywatelskich – powoli, acz konsekwentnie prowadzą do wzrostu poziomu znajomości praw konsumenckich wśród samych konsumentów, a także sądów, ostatecznie rozstrzygających spory konsumenckie – podkreślił Maciej Taborowski w piśmie do premiera.

A niedostatki polubownego rozstrzygania sporów w ostatnich latach wypełniają sądy powszechne, którym przyszło zmierzyć się ze skomplikowanymi i zawiłymi sprawami kredytów walutowych. Po przełomowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Dziubak konsumenci wreszcie uzyskują pozycję pełnoprawnego przeciwnika procesowego, m.in. dzięki wyraźnemu i bezpośredniemu  wsparciu Rzecznika Finansowego.

V.071.7.2020

Sprawa pani X o zapłatę weksla. RPO i prawo europejskie po stronie konsumenta

Data: 2020-09-25, 2021-03-10
  • Sprawa o nakaz zapłaty weksla zostanie wznowiona.
  • Sąd okręgowy uznał skargę RPO wskazał, że sąd pierwszej instancji orzekając o dopuszczalności wznowienia nie uwzględnił prawa Unii Europejskiej, które ma pierwszeństwo przed prawem krajowym.
  • AKTUALIZACJA: 10 marca 2021 r. sąd rejonowy, wskutek skargi Rzecznika Praw Obywatelskich o wznowienie postępowania, wydał wyrok uchylający poprzedni wyrok sądu z 2017 r. i oddalił powództwo wobec pozwanej konsumentki. Sąd nakazał także zwrócić Pozwanej kwotę wyegzekwowaną w toku postępowania egzekucyjnego oraz zasądził zwrot kosztów postępowania. Rzecznik oczekuje na pisemne uzasadnienie wskazanego wyroku.

W 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę o wznowienie postępowania w sprawie zakończonej wyrokiem utrzymującym w części nakaz zapłaty z weksla wydanego wobec konsumenta (pozwana w trakcie procesu nadal spłacała zobowiązanie).

Zdaniem Rzecznika, sąd rozpoznając sprawę nie sprostał obowiązkom wynikającym z unijnego systemu ochrony konsumentów, w szczególności nie zbadał z urzędu potencjalnie nieuczciwych (abuzywnych) postanowień umowy, a tym samym pozbawił stronę możliwości działania.

Sąd rejonowy odrzucił skargę Rzecznika o wznowienie postępowania, jako nieopartą na ustawowej podstawie. Rzecznik nie zgodził się z argumentacją sądu i wniósł zażalenie. Ostatecznie sąd okręgowy uwzględnił zażalenie i uchylił zaskarżone postanowienie o odrzuceniu skargi o wznowienie postępowania.

W uzasadnieniu sąd okręgowy wskazał, że sąd pierwszej instancji orzekając o dopuszczalności wznowienia nie uwzględnił prawa Unii Europejskiej, które ma pierwszeństwo przed prawem krajowym. W ocenie sądu, w tej sprawie zasadnicze znaczenie ma charakter tej sprawy, która jest sprawą konsumencką, a zatem dotyczącą sporu między przedsiębiorcą a konsumentem na tle zawartej umowy pożyczki, choć zabezpieczonej wekslem. To sprawia, że sąd rozpoznając taką sprawę musi uwzględniać uregulowania zawarte w Dyrektywie 93/13 oraz dorobek orzeczniczy TSUE w sprawach konsumenckich. Zdaniem sądu odwoławczego, sąd rozpoznający sprawę powinien dokonać we własnym zakresie ustaleń, co do nieuczciwego warunku umownego i poinformować o tym strony sporu. Sąd odwoławczy wskazał przepisy polskiego postępowania cywilnego (art. 5 k.p.c., art. 212 § 2 k.p.c.), które – dokonując ich wykładni w zgodzie z prawem unijnym – pozwalają na pouczenie stron w trakcie procesu. W konkluzji sąd odwoławczy uznał, że sąd pierwszej instancji rozpoznający merytorycznie sprawę, mimo ciążącego na nim obowiązku nie podjął z urzędu czynności zmierzających do oceny postanowień umowy pożyczki w zgodzie z Dyrektywą 93/13, a tym samym nie uruchomił mechanizmu umożliwiającego konsumentowi działanie w celu obrony swoich praw.

Sprawa będzie teraz ponownie rozpoznawana przez sąd pierwszej instancji.

V.510.172.2019

sygn. akt I C 321/17 i nowa sygnatura akt I C 667/19

Obywatel bez odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej po groźnym wypadku. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-09-18
  • Sąd oddalił powództwo obywatela wobec firmy ubezpieczeniowej o odszkodowanie za nieszczęśliwy wypadek
  • Umowa ubezpieczenia była powiązana z umową kredytu hipotecznego. Miało to zapewniać spłatę kredytu, gdyby kredytobiorca uległ wypadkowi i nie mógł dalej pracować
  • Sąd uznał, że powodowi odszkodowanie się nie należy, bo w umowie sam zgodził się na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela
  • Według RPO sąd niewłaściwie zastosował prawo, bo nie zbadał z urzędu klauzul abuzywnych w warunkach ubezpieczenia - a to narusza i prawo polskie, i unijne

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Sąd nie zastosował bowiem właściwych przepisów prawa, złamał standardy konstytucyjne ochrony słabszego uczestnika obrotu gospodarczego i postąpił niezgodnie z prawem unijnym. Takie działania prowadzą do utraty zaufania obywatela do państwa i prawa.

Historia sprawy

Obywatel miał poważny wypadek przy pracy. Wiele razy przebywał w szpitalu. Konieczna była amputacja nogi. Lekarz orzecznik w kolejnych orzeczeniach stwierdzał jego niezdolność do pracy i samodzielnej egzystencji.

Obywatel zgłosił szkodę firmie, z którą miał umowę ubezpieczenia. Była ona powiązana z umową kredytu hipotecznego. Miała zapewniać spłatę zaciągniętego kredytu, w sytuacji, gdyby kredytobiorca uległ wypadkowi i nie mógł dalej pracować.

Firma odmówiła jednak wypłaty odszkodowania. Argumentowano, że żadne z orzeczeń lekarskich nie zostało wydane jednorazowo na okres powyżej 2 lat – jak głosiły warunki ubezpieczenia.

Wtedy obywatel wniósł do sądu pozew o zasądzenie od ubezpieczyciela kilkudziesięciu tys. zł wraz z odsetkami.

Sąd okręgowy oddalił powództwo. Uznał, że nie doszło do spełnienia warunku powstania odpowiedzialności ubezpieczyciela. W ocenie sądu wolą stron było ochrona kredytobiorcy zawężona do sytuacji, w której jednorazowe orzeczenie określa niezdolność do pracy i samodzielnej egzystencji na okres powyżej 2 lat. A skoro powód zgodził się na takie ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela, to odszkodowanie mu się nie należy.

Ani powód, ani pozwany nie zaskarżyli wyroku.

Dziś obywatel przebywa na rencie. Zaciągnięty kredyt spłaca i nigdy nie miał zaległości.

Argumenty RPO

Orzeczeniu sądu (od którego nie przysługuje już żaden środek zaskarżenia) Rzecznik zarzucił naruszenie zasad konstytucyjnych. W ramach rozstrzygnięcia sądowego konsument ma bowiem prawo do ochrony prawnej wynikającej z Konstytucji. Chodzi o art. 2 (zasada demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej), art. 45 ust. 1 (prawo do sądu) oraz art. 76 (władze publiczne chronią konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi).

A jeśli umowa ubezpieczenia była powiązana z kredytem hipotecznym, zabezpieczonym hipoteką na nieruchomości powoda, to kredytobiorca powinien korzystać także z konstytucyjnej ochrony prawa do mieszkania (art. 75 Konstytucji).

W pierwszej kolejności sąd powinien był zbadać abuzywność spornej klauzuli z warunków ubezpieczenia.

Przepisy Kodeksu cywilnego mają bowiem na celu ochronę słabszej strony umowy, gdy profesjonalna strona posługuje się w praktyce zawodowej gotowymi wzorcami umownymi. Obowiązek zbadania abuzywności klauzuli aktualizuje się zaś z chwilą powstania sporu między przedsiębiorcą a konsumentem. Nie jest do tego potrzebna inicjatywa konsumenta – sąd bada to z urzędu.

Tymczasem sąd nie zastosował właściwych przepisów prawa, złamał standardy konstytucyjne ochrony słabszego uczestnika obrotu gospodarczego i postąpił niezgodnie z prawem unijnym.

Sąd uznał, że powód sam zgodził się na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela. Tymczasem wprowadzenie przez ubezpieczyciela do ustalonego przez siebie wzorca umownego klauzuli ograniczającej jego odpowiedzialność narusza prawo polskie (przepisy dotyczące klauzul niedozwolonych).

Niezbadanie z urzędu klauzul abuzywnych w umowie między konsumentem i przedsiębiorcą stanowi rażące naruszenie obowiązku proceduralnego ciążącego na sądzie krajowym na mocy prawa Unii Europejskiej. Chodzi o Dyrektywę Rady nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

Rzecznik wniósł, by SN rozstrzygnął spór merytorycznie i zasądził na rzecz poszkodowanego żądaną przezeń kwotę.

SN dysponuje wystarczającym materiałem, aby zbadać abuzywność kwestionowanego zapisu warunków ubezpieczenia. Zwrot sprawy do ponownego rozpoznania wydłużyłby zaś okres oczekiwania powoda na odszkodowanie. A jest ono zasadne, gdyż powstało wskutek naruszenia przez przedsiębiorcę prawa przysługującego konsumentowi.

Uchylenie kwestionowanego orzeczenia jest konieczne dla zapewnienia sprawiedliwości społecznej. To pozwany w swych wzorcach umownych zastosował niedozwolone postanowienia. Państwo, którego emanacją jest sąd, powinno zaś chronić konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Kierując się wskazaniami z uchwały  z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

V.511.178.2018

Opłacili start w Mistrzostwach Świata w Półmaratonie – nie mogą odzyskać pieniędzy. Interwencja RPO

Data: 2020-09-04
  • W marcu 2020 r. odwołano Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni. Imprezę przeniesiono na październik, ale organizator nie chce zwracać wpisowego, które wynosiło od 100 do 250 zł
  • Dla zagwarantowania ochrony praw majątkowych obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o zbadanie sprawy do Urzędu ds. Ochrony Konkurencji i Konsumentów 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli dotyczące Mistrzostw Świata w Półmaratonie (World Athletics Half Marathon Championships - Gdynia 2020).

Miały się one odbyć w marcu 2020 r. Do udziału  zapisało się 27 tys. uczestników. Organizator z powodu pandemii przeniósł bieg na październik 2020 r., ale nie chciał zwracać kosztów wpisowego.

31 sierpnia organizator poinformował o możliwości otrzymania pakietów startowych. Uczestnicy nie mają jednak możliwości odzyskania wpłaconych pieniędzy (koszt pakietów wynosił od 100 do 250 zł).

Rzecznik wystąpił do UOKiK. Poprosił także o wyjaśnienia w sprawie Urząd Miasta Gdyni, który jest jednym ze współorganizatorów imprezy.

VII.715.13.2020

Konferencja nt. praw konsumenta w prawie polskim i Unii Europejskiej.

Data: 2020-09-03

3 września zastępca RPO dr Maciej Taborowski bierze udział w konferencji online Prawa Konsumenta w Prawie Polskim i Unii Europejskiej.

Konferencja ma na celu m.in. usystematyzowanie wiedzy z zakresu praw konsumenta w oparciu o obowiązujące przepisy prawne, orzecznictwo sądów polskich i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Podczas konferencji zostanie podjęta problematyka praw konsumenta i możliwości dochodzenia roszczeń, w szczególności prawa do informacji, prawa do odstąpienia od umowy oraz reklamacji, prawa konsumenta w umowach z podmiotami rynku finansowego w świetle prawa UE i przepisach prawa krajowego, w szczególności postanowień umownych w świetle orzecznictwa TSUE (w szczególności dotyczące umów o kredy hipoteczny waloryzowany do waluty obcej).

Wydarzenie objął patronatem: Dziekan Izby Adwokackiej w Warszawie adw. Mikołaj Pietrzak, Rzecznik Praw Obywatelskich RP dr hab. Adam Bodnar, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny oraz Rzecznik Finansowy dr hab. Mariusz Jerzy Golecki.

W załączeniu przekazujemy program konferencji.

 

Prawo europejskie w obronie praw konsumentów. Podsumowanie prac Forum Konsumenckiego przy RPO

Data: 2020-09-02
  • Konsumenci w Polsce ponoszą negatywne konsekwencje tego, że w naszym kraju zbyt słabo znane jest prawo Unii Europejskiej dotyczące praw konsumentów, a zwłaszcza dyrektyw konsumenckich.
  • Problem uwidocznił się szczególnie w ostatnich latach na tle rozstrzygnięć sądowych w sprawach konsumenckich kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe, indeksowanych bądź denominowanych do franka szwajcarskiego
  • Kończące swą działalność Forum Konsumenckie przy RPO VII Kadencji postawiło sobie za cel zmianę tego stanu rzeczy
  • W ostatnim roku dokonał się prawdziwy przełom w konsumenckich sprawach sądowych

2 września 2020 r. Forum podsumowało swą działalność, rozpoczętą w 2019 r.

- Wydaje się,  że nieco zmieniliśmy relacje na linii konsumenci-banki – mówił RPO Adam Bodnar 2 września 2020 r., podczas briefingu podsumowującego prace Forum. A chodziło głównie o  uwrażliwienie sądów i wzmocnienie konsumentów oraz reprezentujących ich prawników.

- Nasze prace zbiegły się w czasie z korzystnymi dla konsumentów wyrokami Trybunału Sprawiedliwości UE – podkreślał  Maciej Taborowski.  A ochrona konsumentów na poziomie unijnym jest kluczowa, skoro wyrok TSUE wiąże wszystkie sądy.   

- To, jak chroni się konsumentów, jest funkcją demokracji. Cieszę się, że udało się nam wejść na ten poziom – dodała dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska.

Prof. Ewa Łętowska (była RPO, sędzia NSA i TK w stanie spoczynku) podkreślała, że do Forum nie przyjmowano przedstawicieli banków – aby uniknąć sytuacji, by „wojna na interpretacje” przeniosła się do naszego grona.

Mec. Iwo Gabrysiak, pełnomocnik konsumentów w sporze zbiorowym przeciwko Mbankowi, wskazał, że po 10 latach sporu udało się wywalczyć rzeczywistą podmiotowość dla konsumentów.  A gdy orzecznictwo TSUE stało się ostoją ochrony słabszych podmiotów, jakimi są konsumenci, prawo zaczęło w Polsce funkcjonować tak, jak powinno.

- Po wyroku ws. państwa Dziubaków dokonała się ogromna zmiana: szala przechyliła się w sądach na stronę konsumentów  - podkreślał Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Dziś 95 proc. takich spraw w I instancji kończy się ich zwycięstwem, a w II instancji – 90 proc. A banki zaczęły nawet uwzględniać reklamacje, byleby tylko klient nie poszedł do sądu.

- Forum ma duża zasługę w tym, że w ostatnim roku dokonał się taki przełom – dodał mec. Mariusz Korpalski, przedstawiciel Forum Prawników Finansowych.

Forum chce kontynuować swe prace  – jeśli nie w Biurze RPO po objęciu kadencji przez nowego Rzecznika, to w innym miejscu. Małgorzata Rothert,  Rzecznik Konsumentów w Warszawie zadeklarowała, że mógłby to być jej urząd.

Obrona praw konsumentów, szczególnie w kwestii kredytów bankowych, przy wykorzystaniu prawa europejskiego, była jednym z priorytetów rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Powstanie Forum poprzedziła akcja informacyjna dla kredytobiorców kredytów „frankowych” w 2017 r. (w 15 miastach). RPO przyłączał się też do spraw sądowych, które w efekcie zakończyły się wygraną konsumentów – chodzi m.in. o sprawy państwa Dziubaków i o pozew zbiorowy przeciw m-bankowi. Forum Konsumenckie to kolejna forma angażowania się w coraz bardziej intensywną i spolaryzowaną debatę publiczną dotyczącą praw konsumentów.

Działalnością Forum kierowali zastępca RPO dr hab. Maciej Taborowski oraz dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska z Uniwersytetu Osnabruckiego. Honorową przewodniczącą Forum była prof. Ewa Łętowska - RPO I kadencji oraz sędzia NSA i TK w stanie spoczynku. Forum było miejscem współpracy praktyków, w tym profesjonalnych pełnomocników specjalizujących się w sprawach konsumenckich oraz ekspertów prawa konsumenckiego oraz przedstawicieli organizacji konsumenckich, miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów.

Jako podstawowy problem uniemożliwiający skuteczną ochronę polskim konsumentom Forum zidentyfikowało niedostateczną znajomość i brak efektywności stosowania prawa Unii Europejskiej, zwłaszcza dyrektyw konsumenckich. Problem ten jest bardzo dobrze widoczny na tle rozstrzygnięć sądowych w sprawach tzw. kredytów frankowych (tj. konsumenckich kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe, indeksowanych bądź denominowanych do franka szwajcarskiego).

Rozstrzygnięcia polskich sądów, choć niewątpliwie przechodzą pozytywną ewolucję, wciąż wykazują deficyty, jeśli chodzi o prawidłowe stosowanie prawa Unii Europejskiej, w szczególności dyrektywy 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych.

Forum podejmowało takie działania, jak:

  1. Przygotowanie skierowanych do sądów, rzeczników konsumenckich oraz praktyków opracowań orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, mających na celu nie tylko wyjaśnienie treści orzeczeń, ale również aksjologii i metodologii wykorzystywanej przez TSUE.
  2. Przystąpienie do sprawy państwa Dziubaków (sygn. akt XXV C 2514/19), która zakończyła się wygraną konsumentów.
  3. Przystąpienie do tzw. sprawy arbuzowej (pozew zbiorowy przeciwko m-bankowi, sygn. akt I ACa 1058/15), która zakończyła się wygraną konsumentów  - cofnięciem apelacji przez bank po 10 latach sporu sądowego).
  4. Złożenie skarg na wznowienie postępowania w sprawach zakończonych nakazem zapłaty.
  5. Przystąpienie do postępowań, w których ramach skierowano pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu (np. sprawy C-19/20, C-212/20, C-198/20).

Przedstawiciele Forum zaangażowali się w debatę dotyczącą kryzysu frankowego; brali udział w konferencjach, udzielali wywiadów i pisali artykuły do prasy. Podjęli dialog z przedstawicielami banków (w tym Związkiem Banków Polskich).

Na szczególną uwagę zasługują opinie i stanowiska przygotowane przez prof. Ewę Łętowską. Jej dyskusja z ZBP dotyczyła m.in. prawa konsumenta do obniżenia całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu. W tej sprawie przedstawiciel Forum brał również udział w posiedzeniu senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

Forum było również obecne podczas III Kongresu Praw Obywatelskich. Jego przedstawiciele wzięli udział w panelach poświęconych Europejskiemu Aktowi Dostępności oraz orzecznictwu TSUE na tle kredytów frankowych.

Ponieważ działania podejmowane przez Forum okazały się skuteczne, eksperci je tworzący planują kontynuację prac. Dokładna formuła działalności zostanie ustalona po upływie kadencji obecnego RPO.

W kręgu zainteresowań pozostaną niewątpliwie kwestie związane ze stosowaniem prawa europejskiego (ze szczególnym uwzględnieniem kredytów frankowych), ale również problemy doświadczane przez konsumentów seniorów. Planowane jest  przygotowanie opracowań orzecznictwa TSUE, które mogłyby być wykorzystywane przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów oraz kontynuacja prac nad opracowaniami dla sędziów, we współpracy z organizacjami zrzeszającymi sędziów.

Posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Konsumentów przy RPO 2 września poświęcono podsumowaniu działań. Adam Bodnar podkreślił, że Forum Konsumenckie jest przejawem działania instytucji na rzecz słabszego, a więc konsumenta, funkcjonującego często w warunkach braku równowagi rynkowej. Forum przysłużyło się zasadniczo do rozpowszechnienia wiedzy dotyczącej praw konsumentów, w szczególności wynikającej z orzecznictwa TSUE,  działalności orzeczniczej sądów oraz do zmiany podejścia do spraw konsumenckich w sądach.

Omówiono najważniejsze działania Rzecznika na rzecz konsumentów podjęte od ostatniego posiedzenia Forum Konsumenckiego w marcu. 

Maciej Taborowski podkreślił, że w części prowadzonych dotychczas spraw wznowieniowych udało się obronić stanowisko pozwalające na oparcie skargi o wznowienie poprzez odniesienie się do orzeczeń TSUE oraz na podstawach z art. 401 pkt 2 k.p.c. oraz art. 4011 k.p.c.

Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska wskazała na bardzo pozytywny wpływ działań Forum Konsumenckiego na przebieg dyskursu publicznego nad problemami konsumentów, podejściu do tego rodzaju spraw w postępowaniach sądowych, a to zarówno dzięki opublikowanym opracowaniom Forum (cztery „gotowce” dotyczące kredytów frankowych oraz obowiązków sądów związanych z podejmowaną z urzędu kontrolą abuzywności), jak również przystąpieniom do precedensowych spraw, tj. sprawy Państwa Dziubaków oraz tzw. sprawy arbuzowej (pozew grupowy Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Warszawie przeciwko mBank). Współprzewodnicząca zapowiedziała także kontynuację opracowywania „gotowców” (planowane są kolejne cztery opracowania) oraz publikacje w kwartalniku Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” dotyczące prawa konsumenckiego.

Również pozostali eksperci uczestniczący w posiedzeniu, reprezentujący środowisko naukowe, społeczne, sędziowskie oraz środowisko pełnomocników podkreślali rolę Forum Konsumenckiego w poszerzaniu świadomości i wiedzy na temat prawa konsumenckiego zarówno u konsumentów – uczestników sporów sądowych, jak i samych sędziów.

W kwestiach szczegółowych dotyczących aktualnych prac Forum oraz planowanych działań na przyszłość Miejski Rzecznik Konsumentów zauważyła, że konieczne jest nawiązanie szerszej współpracy także z innymi rzecznikami konsumentów (przede wszystkim z mniejszych ośrodków) oraz zajęcie się problemem niewłaściwego stosowania w postępowaniach sądowych ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Także inni uczestnicy – sędziowie oraz członkowie Forum Prawników Finansowych zauważyli, że konieczne jest propagowanie wiedzy dotyczącej ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Analizy wymagają także występujące w praktyce problemy ze skutecznym korzystaniem z instrumentów prawnych pozwalających na załatwianie sporów grupowych, co miałoby szczególne znaczenia dla usprawnienia orzekania w sprawach konsumenckich, przede wszystkim w powtarzalnych sprawach oraz w sprawach drobnych, w których pojedynczy konsument może zaniechać poszukiwania ochrony sądowej ze względu na barierę kosztową oraz organizacyjną.

Kwestią wciąż wymagającą analizy i opracowania pozostaje traktowanie osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą, jako przedsiębiorcy, niezależnie od tego czego dotyczy zawierana umowa i w jakim stopniu odnosi się ona do przedmiotu profesjonalnej działalności mikro przedsiębiorcy i czy ma on równoważną pozycję negocjacyjną z dominującym kontrahentem.

Z kolei przedstawicielka Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia alarmowała na temat bardzo trudnej sytuacji sądów – kadrowej, organizacyjnej oraz technicznej, w szczególności w okresie pandemii, co przekłada się również na zmniejszony poziom sądowej ochrony konsumentów.

Ponadto planowane jest zintensyfikowanie prac w związku z problemami seniorów – konsumentów, przygotowanie „gotowców” dla rzeczników konsumentów (pod kątem problemowym) oraz analiza wpływu pandemii na sytuację konsumentów.

Zamykając posiedzenie, oboje współprzewodniczący wyrazili oczekiwanie na dalsze intensywne działania Forum Konsumenckiego, niezależnie od miejsca i formy współpracy (planowane jest przeniesienie Forum do Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Warszawie), i w związku z tym opracowywanie nowych tematów, jak też rozpowszechnianie wiedzy o prawach konsumentów.

Posiedzenie Komisji zakończyło się uroczystością wręczenia przez Rzecznika Praw Obywatelskich dr Anecie Wiewiórowskiej-Domagalskiej odznaki honorowej „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”.

Wszystkie materiały Forum są dostępne na stronie RPO pod linkiem: https://www.rpo.gov.pl/pl/tagi/komisja-ekspert%C3%B3w-ds-konsument%C3%B3w-forum-konsumenckie

 

Syndyk SKOK Wołomin już nie będzie żądał pieniędzy od byłych i obecnych członków Kasy

Data: 2020-08-31
  • Członkowie upadłej SKOK Wołomin nie będą już więcej wzywani przez syndyka do pokrycia strat Kasy - do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów.  W ich obronie występował RPO
  • Na posiedzeniu Rady Wierzycieli podjęto bowiem uchwałę o zgodzie na zrzeczenie się przez syndyka roszczeń spornych z tytułu odpowiedzialności byłych i obecnych członków SKOK Wołomin za pokrycie strat kasy do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów - w zakresie wszystkich spraw, które nie zostały zakończone prawomocnym orzeczeniem
  • Poinformował o tym 31 sierpnia 2020 r. RPO Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie, XVIII Wydział Gospodarczy ds. upadłościowych i restrukturyzacyjnych, w sprawie w postępowaniu upadłościowym SKOK Wołomin 

Wcześniej członkowie upadłej SKOK Wołomin, głównie seniorzy, byli wzywani przez syndyka do pokrycia strat Kasy - do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów.  W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich syndyk nie miał do tego tytułu prawnego. A Sąd Najwyższy stwierdził brak podstaw prawnych do pokrywania przez członków SKOK strat po ogłoszeniu upadłości. Broniąc interesów członków SKOK Wołomin, RPO spytał Prezesa Narodowego Banku Polskiego, czy rozważa zmianę stanowiska i głosowanie w Radzie Wierzycieli za uchwałą ws. zrzeczenia się roszczeń - co będzie korzystne dla członków upadłej Kasy.  

Syndyk wobec członków SKOK Wołomin 

Członkowie SKOK Wołomin skarżyli się Rzecznikowi na wysyłane do nich przez syndyka SKOK Wołomin wezwań do pokrycia strat kasy do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów. Skargi pochodziły głównie od osób starszych, emerytów, którzy nie byli w stanie zorganizować sobie profesjonalnej pomocy prawnej. W ich odczuciu działania syndyka są nieuprawnione i naruszają zasady współżycia społecznego.

Członkowie Kasy -  nie mający zasadniczo większego wpływu na zarządzanie finansami – zostali bowiem dodatkowo obciążeni obowiązkiem pokrycia jej strat. W ocenie RPO mogą się oni czuć skrzywdzeni, zwłaszcza w kontekście niewyegzekwowanych wierzytelności SKOK Wołomin. A powstały one w wyniku transferów pieniężnych, których okoliczności budzą poważne wątpliwości.

Dodatkowa odpowiedzialność członków Kasy nie służy zaś dobru spółdzielni a jedynie zaspokojeniu wierzycieli. Zadaniem syndyka jest optymalne wykorzystanie majątku upadłego dla realizacji tego celu, jednakże nie powinno otwierać to drogi do wszelkich możliwych działań  "bez żadnego trybu”.

Uchwała SN ws. działań syndyka

Dlatego RPO przyłączył się do postępowania przed Sądem Najwyższym, któremu zasygnalizował swe wątpliwości wobec regulacji prawnych stanowiących według syndyka podstawę do takich działań. Według RPO nie miał on tytułu prawnego do żądania wpłat.

12 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 42/19) podjął uchwałę, w której wskazał, że w sytuacji niepodjęcia - przed ogłoszeniem upadłości spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej - przez walne zgromadzenie uchwały w sprawie sposobu pokrycia straty kasy, syndykowi masy upadłości kasy nie przysługuje roszczenie wobec członków kasy o pokrycie straty bilansowej kasy na podstawie postanowień statutu uchwalonego w trybie art. 26 ust. 3 ustawy z 5 listopada 2009 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, przewidującego podwyższoną odpowiedzialność członków za straty powstałe w kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów.

Pogląd prawny uchwały SN wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą w innych rozpatrywanych sprawach przyjąć odmienną interpretację. Ryzykują jednak, że ich wyrok może być uchylony w toku dalszego postępowania.

Zdecyduje Rada Wierzycieli 

Rada Wierzycieli rozpatruje uchwałę wyrażającą zgodę na zrzeczenie się przez Syndyka SKOK Wołomin roszczeń spornych z tytułu odpowiedzialności byłych i obecnych członków Kasy za pokrycie strat do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów - w zakresie wszystkich spraw, które nie zakończyły się prawomocnym orzeczeniem. Wszczęto niemal 10 tys. takich postępowań, z których prawomocnie zakończono ok. 2500.

30 grudnia 2019 r. uchwała nie została przyjęta wobec braku większości głosów. Głosował bowiem za nią jedynie Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a przeciw - NBP. Kolejne posiedzenie trzyosobowej Rady Wierzycieli ma się odbyć 10 marca 2020 r. Dalsze ewentualne czynności syndyka wobec członków SKOK Wołomin zależą zatem od wyników głosowania w Radzie. 

Zaniepokojony stanowiskiem NBP Adam Bodnar poprosił prof. Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, o wyjaśnienie motywów głosowania przeciwko uchwale. Spytał też, czy prezes NBP rozważa zmianę stanowiska i głosowanie za uchwałą, która będzie korzystna dla członków SKOK Wołomin.

Odpowiedź NBP

Stanowisko Narodowego Banku Polskiego w kwestii proponowanej przez Syndyka uchwały przewidującej zrzeczenie się wspomnianych powyżej roszczeń wobec członków Kasy, zostało przeanalizowane z uwzględnieniem m.in. aspektów formalno-prawnych i społecznych – odpisał w marcu 2020 r. prezes NBP Adam Glapiński.

W szczególności zostało wzięte pod uwagę, że wskazana uchwała Sądu Najwyższego wiąże tylko w tej sprawie, w której została wydana. Sądy powszechne w innych, nawet analogicznych sprawach, formalnie nie są tą uchwałą związane, aczkolwiek ze względu na autorytet Sądu Najwyższego można przypuszczać, iż będą w podobnych sprawach przyjmować podobne rozstrzygnięcia.

Należy zauważyć, że do dnia 30 grudnia 2019 r., kiedy odbyło się pierwsze głosowanie Rady Wierzycieli w tej sprawie, nie zostało sporządzone pisemne uzasadnienie do tego rozstrzygnięcia. W ocenie NBP, bez zapoznania się z takim uzasadnieniem - a zatem z pełnym spektrum racji, które przemawiały za przyjęciem określonego rozwiązania - brak było wystarczających podstaw do podejmowania pospiesznej decyzji wywierającej nieodwracalne skutki w odniesieniu do wszystkich innych podobnych przypadków podlegających zarządowi Syndyka.

Obarczone ryzykiem było również zrzeczenie się roszczeń spornych, równoznaczne z uznaniem Syndyka za podmiot, który przegrał we wszystkich sprawach, w których cofnął pozew - w sytuacji, gdy nie było podstaw do zweryfikowania, na ile uchwała SN będzie wywierać wpływ na kształtujący się kierunek orzecznictwa.

Biorąc pod uwagę wspomniane okoliczności, w ocenie NBP rozwiązaniem właściwszym było przełożenie głosowania nad uchwałą zaproponowaną przez Syndyka, czego wyrazem była skierowana do Syndyka prośba o odwołanie terminu posiedzenia Rady Wierzycieli wyznaczonego na dzień 30 grudnia 2019 r. i wyznaczenie nowego terminu, co najmniej po opublikowaniu pisemnego uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego. Jednocześnie, Syndyk został poproszony o poinformowanie członków Rady Wierzycieli o możliwych skutkach podjęcia proponowanej uchwały.

Wobec odmownej reakcji Syndyka na ww. prośby, biorąc pod uwagę istniejący wówczas stan rzeczy, NBP oddał głos przeciwko uchwale.

Należy podkreślić, iż nie wykluczam zmiany sposobu głosowania NBP w przedmiotowej sprawie, w sytuacji, gdy opisane powyżej okoliczności zostaną wyjaśnione – podsumował prezes NBP.

V.7108.147.2018

Kredyty frankowe. List prezesa mBanku Cezarego Stypułkowskieo i odpowiedź prof. Ewy Łętowskiej

Data: 2020-08-20
  • Publikujemy korespondencję prezesa Cezarego Stypułkowskiego z prof. Ewą Łętowską, pierwszą rzeczniczką praw obywatelskich i honorową przewodniczącą Forum Konsumenckiego przy RPO. Zrzeszające wybitnych prawników Forum działa na rzecz wdrożenia w Polsce standardów europejskich w obronie konsumentów, w tym klientów banków.
  • Cezary Stypułkowski: Aktualna wielkość mieszkaniowych kredytów waloryzowanych wynosi ponad 120 mld złotych, co stanowi ekwiwalent około 6% polskiego PKB. Według szacunków Związku Banków Polskich łączna strata zaangażowanych w te kredyty polskich banków wyniosłaby przy założeniu powszechnego zastosowania rekomendacji Rzecznika Generalnego około 60 do 80 mld złotych, a zatem około 3 do 4% polskiego PKB. Takie potencjalnie mogą być skutki zastosowania całkowicie sprzecznej z zawartymi umowami, całkowicie sztucznej i nie znanej w rzeczywistości ekonomicznej formuły wstecznego, przymusowego zamienienia kredytów waloryzowanych na kredyty w złotych przeliczone według kursu z dnia zawarcia umowy i zastosowania do ich oprocentowania stawki procentowej z innego obszaru walutowego.
  • Ewa Łętowska: W swym liście przedstawia Pan analizy, mające mnie przekonać, że  w interesie konsumentów leży tolerancja dla praktyki (zakazanego przez orzecznictwo TSUE) podziału ryzyka posługiwania się klauzulami abuzywnymi.  Nie wątpię, że orzecznicza praktyka TSUE jest rzeczywiście dla banków niekorzystna. Tyle, że z kolei prawo konsumenckie wymaga, aby prawnik krajowy w pełni szanując orzecznictwo TSUE  wyznaczające ramy dla prawa krajowego, bezpośrednio zajmującego się sanacją umów z klauzulami abuzywnymi,  znalazł takie konstrukcje w tym prawie, aby umożliwiało to harmonijną implementację na gruncie krajowym prawa UE. Spełniając to zadanie, opracowałam dla Forum Konsumenckiego  artykuł-ekspertyzę (nieodpłatnie, aby była całkowita jasność) „Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych - da mihi factum dabo tibi ius”. Wskazano tam konstrukcję, zapewniającą implementację orzecznicza wyroków TSUE przy wykorzystaniu prawa rodzimego. Nie widzę powodów (chyba że nastąpi jakaś zmiana w prawie  UE), abym powinna była to stanowisko zmieniać.

List prezesa Stypułkowskiego (Fragmenty, całość w załączniku)

- Jako doktor nauk prawnych, były pracownik Katedry Zarządzania Gospodarką Narodową na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a i dzisiaj związany z Wydziałem jako wykładowca gościnny, od 30 lat kierujący instytucjami finansowymi w Polsce zdecydowałem się zaprezentować Pani Profesor garść przemyśleń na temat, w którym ostatnio wielokrotnie Pani Profesor zabiera głos. Wnoszę stąd, że jest Pani zainteresowana nim jako prawnik aktywnie opowiadający się za prawami konsumenta i były rzecznik praw obywatelskich. Ten list jest wyrazem mojej osobistej troski jako menedżera i prawnika o sytuację, która powstała wokół tzw. kredytów frankowych oraz jej możliwe konsekwencje prawne, gospodarcze i społeczne. Od 2010 roku jestem prezesem mBanku, który ma jeden z największych na rynku portfeli kredytów walutowych. Nigdy jednak żaden bank pod moim kierownictwem takich kredytów nie udzielał. Sam też nie jestem kredytobiorcą frankowym. Mam natomiast kredyt hipoteczny w euro.

Pragnę zwrócić uwagę Pani Profesor na kontekst sytuacji, w której znaleźli się kredytobiorcy i banki, jako strony postępowań sądowych i same sądy powszechne, orzekające w coraz liczniejszych sprawach walutowych kredytów hipotecznych (mieszkaniowych). Nie mogę bowiem zgodzić się z poglądem, że jest to wyłącznie problem prawny i tylko w takich kategoriach powinien być rozpatrywany.

Moje przemyślenia skierowałem w tym kształcie do byłej Pierwszej Prezes SN, prof. Małgorzaty Gersdorf. Zważywszy, że nie straciły one na aktualności, pozwalam sobie przesłać je Pani Profesor z nadzieją na rozmowę, o ile wyrazi Pani zainteresowanie – pisze Cezary Stypułkowski.

(…) Polskie sądy powszechne orzekające w tych sprawach stanęły zatem przed dylematem, czy wbrew początkowej woli stron wyrażonej w zawartej umowie, można dokonać wyeliminowania jej kluczowej treści, jaką była zasada waloryzacji kredytu kursem waluty obcej i utrzymać bez zmian inne jej postanowienia, czy też takie roszczenie należy oddalić, gdyż narusza ono istotę umowy, czy też dla zachowania tej istoty w miejsce klauzuli uznanej za niedozwoloną (przeliczenie według tabeli kursowej danego banku) zastosować jakąś inną metodę waloryzacji. Do roku 2018 większość spraw kończyła się oddaleniem pozwów kredytobiorców (około 80%). W roku 2019 sytuacja zaczęła ulegać odwróceniu, a po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 3.10.2019 r. już zdecydowana większość rozstrzygnięć zapada na korzyść kredytobiorców. Jak dotąd ogólna liczba zakończonych postępowań nie jest duża (kilkaset orzeczeń wobec około pół miliona umów walutowych). Znacznie więcej znajduje się jednak w początkowej fazie postępowań. Wyroki sądowe wydawane na korzyść kredytobiorców oznaczają w praktyce, że kredyty, które zgodnie z oryginalnymi warunkami umów były kredytami waloryzowanymi do danej waluty obcej i oprocentowanymi według stopy procentowej właściwej dla tej waluty, stają się na mocy tych wyroków kredytami faktycznie złotowymi, ale z oprocentowaniem opartym o stopę bazową właściwą dla waluty obcej, do której miał być waloryzowany lub są unieważnianie. W tym pierwszym przypadku skutkuje to połączeniem jednej waluty ze stopą procentową właściwą dla innej waluty, a zatem konstrukcja całkowicie sztuczna i sprzeczna zasadami ekonomii. (…)

Ryzyko kursowe.

Jedną z fundamentalnych zasad prowadzenia działalności bankowej jest unikanie między innymi nadmiernego ryzyka walutowego. Posiadanie przez bank istotnie niezrównoważonej pozycji walutowej naraża bowiem sam bank, jego deponentów i akcjonariuszy, na ryzyko poniesienia znacznych strat w przypadku niekorzystnych zmian kursów walutowych. Z tego też względu banki utrzymują w miarę zrównoważone pozycje walutowe. W przypadku udzielania mieszkaniowych kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej, oznaczało to dla banków konieczność zrównoważenia aktywów zmieniających się zgodnie z kursem tej waluty poprzez zaciągnięcie zobowiązań w tej samej walucie. Te zobowiązania liczne polskie banki posiadają. Ich złotowa wartość zmieniała się stosownie do złotowej wartości kredytów waloryzowanych do tych walut. Przymusowa zamiana kredytu waloryzowanego na kredyt złotowy według kursu z dnia zawarcia umowy oznacza dla każdego z zaangażowanych banków poważną stratę. Aktualna wielkość mieszkaniowych kredytów waloryzowanych wynosi ponad 120 mld złotych, co stanowi ekwiwalent około 6% polskiego PKB. Według szacunków Związku Banków Polskich łączna strata zaangażowanych w te kredyty polskich banków wyniosłaby przy założeniu powszechnego zastosowania rekomendacji Rzecznika Generalnego około 60 do 80 mld złotych, a zatem około 3 do 4% polskiego PKB. Takie potencjalnie mogą być skutki zastosowania całkowicie sprzecznej z zawartymi umowami, całkowicie sztucznej i nie znanej w rzeczywistości ekonomicznej formuły wstecznego, przymusowego zamienienia kredytów waloryzowanych na kredyty w złotych przeliczone według kursu z dnia zawarcia umowy i zastosowania do ich oprocentowania stawki procentowej z innego obszaru walutowego. (…)

Możliwe rozwiązanie

Zakładając abuzywność klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego, z czym co do zasady nie można się zgodzić, to analiza możliwości dalszego wykonywania umowy, o której mówi wyrok TSUE z dnia 03.10.2019 r,. nie sprowadza się tylko do rozwiązania polegającego na przekształceniu umowy indeksowanej do franka szwajcarskiego w umowę indeksowaną do złotych polskich, lecz nadal podlegającej niższej stopie procentowej odpowiedniej dla franka szwajcarskiego.

Z kolei przyjęcie nieważności umowy nie jest normalnym (standardowym) skutkiem usunięcia z niej nieuczciwych postanowień. Dyrektywa 93/13 nie sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, co potwierdził wyrok TSUE . Jednak celem wspomnianej dyrektywy 93/13 nie jest wyeliminowanie z obrotu wszystkich umów z klauzulami abuzywnymi, a jedynie przywrócenie równowagi stron, co jest możliwe bez unieważniania umowy. Sankcja nieważności jest rozwiązaniem najdalej idącym i najbardziej drastycznym dla obu stron umowy. Zastosowanie takiego rozwiązania powinno być zatem ostatecznością, w sytuacji, gdy nie ma innych możliwości utrzymania umowy. Należy przy tym pamiętać, że mamy do czynienia z umowami długoterminowymi, z ustanowionymi zabezpieczeniami. Unieważnienie takiej umowy rodzi szereg nowych problemów prawnych oraz kolejnych sporów z klientami.

Ustawa z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy - Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (tzw. „Ustawa antyspreadowa") wprost zezwala na wykonywanie umowy (spłaty rat) w walucie indeksacji (art. 4 ustawy antyspreadowej oraz art. 69 ust. 3 Prawa bankowego wprowadzony ustawą antyspreadową). Umowa możja miałam tylko na e być więc obecnie wykonywana bez klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego. Wyrok TSUE z dnia 03 października 2019 r. w ogóle się do tej ustawy nie odnosi. Art. 4 ustawy antyspreadowej (pośrednio) nakazuje utrzymanie mechanizmu indeksacji we wcześniej zawartych umowach. Art. 4 nie mógłby zostać zastosowany, gdyby mechanizm indeksacji upadał. Po drugie należy zaznaczyć, że do przeliczenia wypłaconej w PLN kwoty na walutę indeksacji - w drodze wykładni umowy, a nie uzupełniania jej treści - możliwe jest zastosowanie średniego kursu NBP. Taka wykładnia umowy może nastąpić bądź w oparciu o art. 65 k.c. (w zw. z art. 358 § 2 k.c. oraz z motywem 13 Dyrektywy 93/13). Luka w umowie, a więc i potrzeba jej wypełnienia, powstaje dopiero wtedy, gdy kompletna treść umowy, pozwalająca na jej wykonywanie, nie może zostać odtworzona w drodze wykładni umowy.

Należy również dodać, że zarówno rozwiązanie polegające na przekształceniu umowy indeksowanej do franka szwajcarskiego w umowę indeksowaną do złotych polskich, lecz nadal podlegająca niższej stopie procentowej odpowiedniej dla franka szwajcarskiego jak i uznanie, że skutkiem ew. abuzywności klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego jest nieważność całej umowy kredytowej narusza podstawowe zasady porządku prawnego w Polsce i w Unii Europejskiej; takie jak zasada proporcjonalności oraz pewności prawa, które wyznaczają granice sankcji dopuszczalnych na gruncie art. 6 dyrektywy 93/13. Konsumenci obecnie pozywają banki ze względu na okoliczności, które nastąpiły po zawarciu umowy (zmiana kursu CHF) i które nie wiążą się z dowolnością po stronie banku przy ustalaniu kursu. Podstawą powództw jest kalkulacja korzyści jakie konsumenci mogą osiągnąć w razie tzw. odfrankowania umów (uznania za kredyt w PLN z LIBOR) lub na skutek nieważności – pisze prezes Stypułkowski.

Odpowiedź prof. Ewy Łętowskiej (fragmenty, całość w załączniku)

- Prawo cywilne i handlowe wbrew temu, co samo deklaruje i czego od niego oczekujemy, bywa wykorzystywane patologicznie  i instrumentalnie w służbie zysku, polityki czy rozrywki, w egoistycznym interesie tego, kto potrafi chytrze się nim posługiwać. Spryt, pomysłowość i dysponowanie dużym kapitałem powodują, że  instrumenty prawne, dzięki którym uprawia się byznes, stają się  same w sobie  swoistym „kapitałem” dla umiejącego nim władać. Prawo, z którego granicami umiejętnie się eksperymentuje,  wyeksploatowane interpretacyjnie do granic cierpliwości i wydolności intelektualnej sędziów, bywa samo w sobie instrumentem legal harassment,  kierowanego przeciw słabszym uczestnikom rynkowych gier – odpowiada na to prof. Ewa Łętowska.

- Jako reakcja na ten stan rzeczy, w  XX w. zaczęło  się wykształcać  prawo konsumenckie, które w UE rozwinęło się w spektakularny sposób – wyjaśnia dalej prof. Łętowska. - Kwestie dotyczące klauzul abuzywnych - w ogólności i dotyczące kredytów (m.in. walutowych i indeksowanych) w szczególności, stanowią pokaźną część tego dorobku.

Prawo europejskie (dyrektywa 93/13 i dotyczące jej ciągle narastające, w ostatnich latach bardzo dynamicznie  orzecznictwo TSUE) w jasny sposób stawia sprawę: posługiwanie się klauzulami abuzywnymi jest praktyką naganną, stosowaną przez profesjonalistów, przed którą trzeba konsumenta chronić, m. in. przewidując nieskuteczność takich klauzul. To otwiera drogę do dalszego (już krajowego) postępowania sanacyjnego, gdzie dalsze losy umowy pozbawionej klauzuli abuzywnej mogą układać się w różny sposób, zawsze jednak  w granicach wskazywanych przez dorobek TSUE. Co ważne, w tej sytuacji  prawo UE wymaga, aby konsument tu zachowywał decydujący głos,  aby nie był  uszczęśliwiany na siłę przez „wiedzącego lepiej” silniejszego partnera umowy, co tłumaczy się tezą, że konsekwencje posługiwania się niedozwolonymi klauzulami  powinny się wiązać z sankcjami odstraszającymi od takich praktyk. Prawo jest po to, aby temperowało chęć (uniwersalną) profesjonalistów do posługiwania się klauzulami abuzywnymi.

W Polsce kredyty frankowe (niektórzy kwestionują to określenie wskazując, że w rzeczywistości chodziło od początku o kredyty złotówkowe, z instrumentem finansowym umożliwiającym spekulacyjną grę, w której ryzyko było przerzucone na konsumenta dzięki odpowiedniej konstrukcji klauzuli indeksacyjnej) są przykładem świadomego wykorzystania przez banki możliwości inkorporowanych w użycie tego rodzaju instrumentu. W  niektórych krajach, w umowach konsumenckich wprost zakazuje się  podobnych gier spekulacyjnych. Polskie sądy, nie umiejąc sprawnie posługiwać się prawem europejskim, były  utrzymywane w błędnym przekonaniu (przy aktywnej roli  prawników obsługujących banki),  że aksjologia obrotu gospodarczego i obowiązujące prawo  wymagają  od nich znalezienia narzędzia, które w „jakoś” podzieli między obie strony, ryzyko nieprzewidzianej  (ani przez konsumenta, ani  przez banki - czy rzeczywiście?)  aprecjacji waluty indeksacyjnej. I sądy to robiły. Tymczasem aksjologia obrotu gospodarczego przyjmowana jako założenie orzeczeń TSUE o kredytach frankowych -  to założenie podziału po prostu wyklucza. Przez wiele lat  w Polsce udawano, że europejskie  prawo konsumenckie  jest inne niż jest i lansowano - czasem bardzo agresywnie - taki właśnie jego obraz w sądach, które to błędnie aprobowały. (…)

Historia kredytów frankowych (złotówkowych indeksowanych) jest bardzo pouczająca także dlatego, że ujawnia gry i działania  lobbystyczne.  Jak sądzę zabiegi o likwidację stanowiska Rzecznika Finansów także tu się mieszczą. Przykłady innych krajów, gdzie istniały podobne problemy, ilustrują naciski na sądy i sędziów, próby pozyskiwania wpływów w profesurze,  aby mieć wpływ na dyskurs akademicki. Manipulowano fałszywymi informacjami dotyczącymi taniości kredytów walutowych (indeksowanych) w porównaniu do kredytów w walucie rodzimej. Nie mam powodu przypuszczać, że Polska jest  wyjątkową oazą dobrego obyczaju bankowego. Zwłaszcza, że jestem   od dłuższego czasu świadkiem działań mających antagonizować różne  grupy kredytobiorców, a także obrażających moją wiedzę fachową ekwilibrystycznych twierdzeń, że zwrot świadczeń banku na zasadzie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu „jednak  wymaga”  naliczenia odsetek za korzystanie z kapitału. Wielokierunkowa, prowadzona przy użyciu wielu technik i środków, ofensywa wizerunkowo-lobbystyczna nakierowana była przede wszystkim na lansowanie ukierunkowanej interpretacji znaczenia wyroków TSUE i następstw konkretnych judykatów (…).

Stawki opłat za infolinie konsumenckie. RPO do UOKiK

Data: 2020-08-17
  • Ludzie skarżą się na stawki opłat za połączenie z infoliniami konsumenckimi
  • Koszt infolinii zależy od decyzji firmy prowadzącej infolinię, taryfy z jakiej korzysta konsument, a do tego koszt tej opłaty jest naliczany poza abonamentem, co oznacza, że konsument ponosi dodatkową opłatę.
  • [Zanim zaczniesz czytać dalej – PAMIĘTAJ, że infolinia RPO 800 676 676 jest bezpłatna dla wszystkich połączeń na terenie Polski]

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał skargę konsumenta w sprawie zasadności obciążania konsumenta opłatą za połączenie z infolinią konsumencką oraz wysokości tych opłat. Napisał w tej sprawie do UOKiK.

Stosownie do ustawy o prawach konsumenta (art. 11 Dz. U. z 2020 r. poz. 287), konsument nie może ponieść wyższej opłaty za połączenie z infolinią konsumencką, niż za zwykłe połączenie telefoniczne (przepisy te mamy dzięki włączeniu do polskiego porządku prawnego postanowień dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z dnia 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów, Dz.U.UE.L.2011.304.64, że „państwa członkowskie zapewniają, aby w przypadku gdy przedsiębiorca posiada linię telefoniczną przeznaczoną do telefonicznego kontaktowania się z nim w sprawie zawartej umowy, konsument – kontaktując się z przedsiębiorcą – nie był zobowiązany do płacenia taryfy wyższej niż taryfa podstawowa”).

Przypominając te zasady RPO poprosił o zbadanie sprawy infolinii.

V.7224.140.2020

RPO do premiera o znaczeniu instytucji Rzecznika Finansowego dla obywateli

Data: 2020-08-07

Z najwyższym niepokojem przyjąłem pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o zamiarze likwidacji instytucji Rzecznika Finansowego i przejęciu jego funkcji przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

Pragnę podkreślić, że Rzecznik Finansowy, uprzednio – Rzecznik Ubezpieczonych – ma ugruntowaną pozycję w świadomości obywateli, jest rozpoznawalny i bardzo ceniony. Przede wszystkim dlatego, że jest instytucją wysoce wyspecjalizowaną w udzielaniu profesjonalnej pomocy w indywidualnych sprawach konsumentów, dotyczących szczególnie trudnych i skomplikowanych spraw z zakresu ubezpieczeń i finansów. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ najczęściej przeciwnikiem konsumenta są świetnie zorganizowane i poinformowane, mające znaczną przewagę ekonomiczną – firmy ubezpieczeniowe i banki.

Rzecznik Finansowy i wcześniej Rzecznik Ubezpieczonych, przez cały okres istnienia podejmował też szereg istotnych inicjatyw na rzecz zwiększenia wiedzy i poprawy praw konsumentów. Warto wspomnieć choćby o prowadzonej w 2017 r. wspólnie z RPO akcji informacyjnej na temat: „Masz kłopot z pożyczką frankową? Dowiedz się, co możesz zrobić”, skierowanej do konsumentów, którzy zawarli umowy o kredyt hipoteczny waloryzowany do waluty obcej (tzw. kredyty frankowe).

Nie można pominąć tego, że Rzecznik Finansowy wspiera ludzi na każdym etapie sporu z instytucją finansową, udzielając poradnictwa telefonicznego i mailowego, prowadząc postępowania interwencyjne i polubowne oraz poprzez wydawanie tzw. istotnych poglądów w sprawie na etapie postępowania sądowego. W tej ostatniej materii watro wspomnieć o istotnym poglądzie wyrażonym wspólnie z Prezesem UOKiK w sprawach proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego ze względu na jego wcześniejszą spłatę. Stanowisko Rzecznika Finansowego zostało następnie potwierdzone w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej[1].

Rzecznik Finansowy zwraca się ponadto do Sądu Najwyższego o podjęcie uchwał rozstrzygających rozbieżności w orzecznictwie, w szczególności w sprawach ubezpieczeniowych. W jednej z ostatnich spraw, Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Rzecznika, że ubezpieczyciel zobowiązany jest do zapłaty odszkodowania z tytułu nieodpłatnej opieki osoby bliskiej nad poszkodowanym, który doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia[2].

Istotną różnicę czyni również to, że Rzecznik Finansowy jest organem działającym na rzecz indywidualnych konsumentów na rynku ubezpieczeniowo-emerytalnym oraz finansowo-kapitałowym, natomiast działania Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów skoncentrowane są na ochronie zbiorowych interesów konsumentów.

W mojej ocenie, istnienie Rzecznika Finansowego, jako samodzielnej instytucji działającej na rzecz konsumentów, jest wręcz niezbędne ze względu na obowiązki państwa polskiego wynikające z aktów prawa unijnego i bogatego dorobku orzeczniczego TSUE, w tym dotyczącego dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich[3].

Warto zauważyć, że – z uwagi na niedofinansowanie, ogromną szczegółowość prawa konsumenckiego, a jednocześnie skomplikowaną materię prawa ubezpieczeniowego i finansowego – miejscy i powiatowi rzecznicy konsumentów mogą nie być w stanie wypełnić do końca luki powstałej po ewentualnej likwidacji instytucji Rzecznika Finansowego.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich wyrażam ponadto obawę, czy w przypadku połączenia obu instytucji i likwidacji urzędu Rzecznika Finansowego, działalność na rzecz konsumentów nie będzie zaburzona, poprzez konieczność wyważenia interesu publicznego państwa z interesem prywatnym konsumenta, właśnie ze względu na publicznoprawny charakter działań Prezesa UOKiK. 

W zaistniałej sytuacji, zwracam się z uprzejmą prośbą o rozważenie przedstawionej argumentacji i odstąpienie od ewentualnej decyzji zmierzającej do likwidacji tak niezbędnej w naszym kraju, odrębnej i wyspecjalizowanej instytucji Rzecznika Finansowego. Jego działania na rzecz poprawy i ochrony praw konsumentów służą dobrze zarówno państwu, jak i obywatelom - napisał Adam Bodnar.

V.071.7.2020

 

[1] Wyrok TSUE z dnia 11 września 2019 r., sygn. C-383/18/Lexitor.

[2] Uchwała 7 sędziów SN z dnia 22 lipca 2020 r. sygn. akt III CZP 31/19.

[3] Dyrektywa Rady nr 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. UE.L.1993.95.29 z późn. zm.).

 

Banki odmawiają udzielania kredytów po upadłości konsumenckiej. Interwencja RPO

Data: 2020-08-05
  • Osobom po zakończonym procesie upadłości konsumenckiej banki odmawiają udzielania kredytów i pożyczek – podają media
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Związek Banków Polskich o stanowisko w sprawie
  • Chce też wiedzieć, czy rozważano przyjęcie rozwiązań, które ułatwiłyby takim osobom skorzystanie z oferty produktów bankowych

- Skuteczne przejście oddłużeniowej procedury to dla banków za mało. Przez wiele lat po spłaceniu wierzycieli nie chcą przyznawać kredytów osobom, które ogłosiły kiedyś upadłość – napisał kilka dni temu „Dziennik Gazeta Prawna”.

Podkreślono, że mamy do czynienia z patową sytuacją. Z jednej strony banki nie łamią prawa, bo kierują się swoim interesem. Z drugiej strony zaprzepaszczona zostaje cała idea upadłości konsumenckiej. Ktoś chcący powrócić do normalnego życia i z tego powodu ogłaszający upadłość, musi bowiem liczyć się z tym, że  wydaje na siebie „wyrok” na wiele lat.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wykluczenia osób po zakończonym procesie upadłości konsumenckiej w kontekście możliwości skorzystania z ofert kredytów i pożyczek bankowych.

Sam fakt wzmianki o upadłości konsumenckiej w rejestrach dłużników, takich jak Biuro Informacji Kredytowej, powoduje istotne problemy z uzyskaniem kredytu/ pożyczki. W konsekwencji osoby te czują się dyskryminowane i wykluczone z rynku finansowego.

Zastępca Rzecznika Maciej Taborowski zwrócił się do prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza o stanowisko. Poprosił też o informacje, czy rozważano przyjęcie rozwiązań, które ułatwiłyby osobom po zakończonym procesie upadłości konsumenckiej skorzystanie z oferty produktów bankowych.

Ponadto wystąpił do Rzecznika Finansowego z pytaniem, czy dostaje skargi konsumentów w tej sprawie, a jeśli tak, to ile ich było. Spytał go także, czy podejmuje działania w celu rozwiązania problemu.

V.7108.330.2020

Prof. Ewa Łętowska odpowiada Robertowi Gwiazdowskiemu w sprawie kredytów frankowych

Data: 2020-08-03

W DGP z 31.7-2.8. p. Robert Gwiazdowski  przedstawiając swój tekst  dotyczący rozliczeń kredytów frankowych zatytułowany  „Co się komu należy” sugeruje, że idzie tu o polemikę z moimi tekstami  dotyczącymi tych kwestii (DGP nr 145/2020 i większy tekst analityczny  opracowany dla Forum Konsumenckiego  przy r.p.o. „Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych - da mihi factum dabo tibi ius”).

Na wstępie: daruję sobie uwagi o tępocie ekonomicznej prawników w ogólności i supozycję, jakoby to niechęć do matematyki skłoniła mnie akurat do studiów prawniczych. To taniocha (nieprawdaż?) na którą po prostu szkoda czasu. Problem leży gdzie indziej. Tekst p. Gwiazdowskiego nie jest polemiką z moimi tekstami. Jest wyrazem żalu, że ekonomiczny background moich analiz jest inny, niż jego. Bo wbrew temu co przypuszcza i napisał, za moimi poglądami kryje się założenie ekonomiczne. Tyle, że lekcje ekonomii za mnie odrobił, i to wiele razy, TSUE: wydając dziesiątki orzeczeń, szczegółowo zresztą w moich tekstach przywoływanych - pisze w odpowiedzi Robertowi Gwiazdowskiemu prof. Ewa Łętowska, honorowa przewodnicząca Forum Konsumenckiego przy RPO

Cały tekst w załączeniu

Rozliczenie unieważnionej abuzywnej umowy kredytu - polemika prof. Ewy Łętowskiej z prof. Jerzym Pisulińskim

Data: 2020-08-03

Na łamach Dodatku do DGP, Poradnik frankowicza, z 19 maja 2020 r. Jerzy Pisuliński, odrzuca wprawdzie lansowaną w kołach bankowych tezę o konieczności zapłaty odsetek przez kredytobiorcę-solvensa, lecz wskazuje inne źródło jego dodatkowego obowiązku zapłaty. Odrzucenie przez prof. Pisulińskiego konstrukcji odsetek (trafne) jest u niego konsekwencją uznania nienależnego świadczenia jako podstawy rozliczenia nieważnej umowy.

Przedstawiony pogląd skłania do polemiki z dwóch przyczyn. Po pierwsze, z uwagi na przyjętą przez Autora konstrukcję prawną dotycząca treści zobowiązania banku. Po drugie: z uwagi na fakt, że - odniesiony do kredytów konsumenckich, objętych prawem UE - naraża się na zarzut sprzeczności z prawem UE (z czego zresztą prof. Pisuliński zdaje sobie sprawę) – pisze prof. Ewa Łętowska, honorowa przewodnicząca Forum Konsumenckiego przy RPO.

Tekst w załączeniu

Sukces pozwu zbiorowego 1247 osób w sporze konsumenckim z mBankiem. Podziękowania dla RPO

Data: 2020-08-03

Warszawski Rzecznik Konsumentów podziękował RPO za wsparcie w sprawie postępowania grupowego przeciwko mBank S.A. (dawniej BRE Bank SA), do którego ostatecznie przystąpiło 1247 konsumentów. Zakończyło się ono 15 lipca 2020 roku. Tego dnia na rozprawie pełnomocnicy mBanku SA cofnęli apelację.

Tym samym prawomocny stał się zwycięski dla grupy wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Łodzi dnia 3 lipca 2013 roku, pod sygnaturą akt: II C 1693/10.

Maseczki w sklepie. Zasady. Odpowiedź na pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2020-07-24

Pani, która nie może nosić maseczki z powodów zdrowotnych (choroba serca, depresja), została wyproszona ze sklepu, odebrano jej wózek. Stanowisko pracownika sklepu: „kierowniczka przez panią zapłaci mandat” – jak to jest, czy pracownikom sklepu lub podmiotowi, który go prowadzi grozi kara za obsługiwanie osób niestosujących się do obowiązku zasłaniania ust i nosa?

Przede wszystkim zaznaczyć należy, że przepisy do odwołania nałożyły obowiązek zakrywania ust i nosa m.in. w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach (straganach). Obowiązek ten można realizować zakrywając nos i usta maseczką lub częścią ubioru. Prawo dopuszcza również stosowanie przyłbicy albo kasku ochronnego.

Przepisy przewidują jednak kilka wyjątków. Należy do nich między innymi sytuacja, gdy osoba nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Przepisy nie wymagają okazania orzeczenia bądź zaświadczenia w tym zakresie.

Osobami mogącymi weryfikować przestrzeganie tego obowiązku przez obywateli są między innymi funkcjonariusze Policji. To konkretny obywatel, a nie właściciel sklepu, ponosi odpowiedzialność za swoje zachowanie (tu: stosowanie zakrycia nosa i ust podczas pobytu w sklepie). Być może w pewnych sytuacjach powstaną wątpliwości co do wyłączenia danej osoby od obowiązku zakrycia ust i nosa. Wówczas okazanie dokumentów (choć nie jest to obowiązek prawny), mogłoby się przyczynić do szybkiego wyjaśnienia sprawy. Funkcjonariusze są bowiem uprawnieni do ustalenia, czy dana osoba jest zwolniona z obowiązku zakrywania ust i nosa. Dlatego mają prawo odbierać stosowne wyjaśnienia i ewentualnie przyjmować dowody wskazujące na wypełnienie przesłanek do zwolnienia, o których mowa powyżej.

Należy również pamiętać, że w sytuacjach spornych, kiedy obywatel odmówi przyjęcia mandatu wystawionego przez Policję, sprawa zostanie skierowana do właściwego sądu. Wówczas ocena czy dane działanie stanowiło naruszenie prawa, będzie zależała od indywidualnych okoliczności konkretnego przypadku, które w razie wątpliwości, rozstrzygnie sąd powszechny.

Jeśli zaś chodzi o obowiązki właścicieli sklepów (pracodawców) i zakres ich odpowiedzialności to przepisy rozporządzenia w § 8 ust. 3 pkt 3 stanowią, iż zakłady pracy są obowiązane zapewnić:

  • osobom zatrudnionym niezależnie od podstawy zatrudnienia rękawiczki jednorazowe lub środki do dezynfekcji rąk,
  • odległość między stanowiskami pracy wynoszącą co najmniej 1,5 m, chyba że jest to niemożliwe ze względu na charakter działalności wykonywanej w danym zakładzie pracy, a zakład ten zapewnia środki ochrony osobistej związane ze zwalczaniem epidemii.

Ponadto, obiekty handlowe lub usługowe o powierzchni sprzedaży lub świadczenia usług powyżej 2000 m2, placówki handlowe oraz zarządzający targowiskami (straganami) są obowiązani zapewnić rękawiczki jednorazowe lub środki do dezynfekcji rąk dla klientów. Dodatkowo, obiekty handlowe lub usługowe o powierzchni sprzedaży lub świadczenia usług powyżej 2000 m2 oraz placówki handlowe są obowiązane dokonywać, w godzinach ich otwarcia, co najmniej raz na godzinę, dezynfekcji stanowiska kasowego lub stanowiska obsługi, lub dystrybutora na stacji paliw płynnych.

Przestrzeganie powyższych obowiązków może być weryfikowane między innymi przez Policję, Inspekcję Sanitarną albo Inspekcję Handlową, która zgodnie z ustawą, jest wyspecjalizowanym organem kontroli powołanym do ochrony interesów i praw konsumentów oraz interesów gospodarczych państwa. Do zadań Inspekcji Handlowej należy m.in. kontrola legalności i rzetelności działania przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w rozumieniu przepisów odrębnych w zakresie produkcji, handlu i usług. Wojewódzki inspektor może wystąpić z wnioskiem do właściwego miejscowo komendanta Policji o jej pomoc, jeżeli jest to niezbędne do przeprowadzenia czynności kontrolnych. Przepisy ustawy o Inspekcji Handlowej stanowią, że kto wbrew obowiązkowi nie wykonuje decyzji, wydanych przez organ Inspekcji lub z jego upoważnienia przez inspektora, albo usuwa dowody lub produkty zabezpieczone w toku kontroli, podlega grzywnie w wysokości do 360 stawek dziennych. Kto wbrew żądaniu inspektora nie usuwa niezwłocznie uchybień porządkowych lub organizacyjnych stwierdzonych w toku kontroli, podlega karze grzywny w wysokości do 5000 zł.

Niezależnie od tego, zasady nakładania kar pieniężnych przez Inspekcję Sanitarną oraz ich wysokość uregulowane zostały w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie art. 48a ust. 1 pkt 3 tej ustawy, kto w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się do ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń (w tym m.in. obowiązku wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów) podlega karze pieniężnej w wysokości od 10 000 zł do 30 000 zł. Kara ta wymierzana jest w drodze decyzji administracyjnej przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego.

Podstawa prawna:

  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.1066 ze zm).
  • Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U.2019.1239 ze zm.).
  • Ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o Inspekcji Handlowej (t.j. Dz.U.2019.1668 ze zm.).
  • Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U.2019.1292 ze zm.).

Strona Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Warszawie: http://wiih.org.pl/index.php?id=119

Frankowicze. Bank cofnął apelację - sprawa arbuzowa zakończona po myśli konsumentów i RPO

Data: 2020-07-16
  • Po przystąpieniu RPO do postępowania z pozwu zbiorowego frankowiczów (tzw. sprawa arbuzowa) bank cofnął swą apelację
  • W ten spsoób uprawomocnił się korzystny dla konsumentów wyrok wydany w pierwszej instancji przez Sąd Okręgowy w Łodzi
  • Zdaniem Rzecznika swą decyzją bank starał się minimalizować straty
  • W swym rozstrzygnięciu Sąd Apelacyjny w Łodzi mógł -zgodnie ze stanowiskiem RPO - oddalając powództwo, stwierdzić nieważność umów zawartych przez konsumentów

W stanowisku procesowym Rzecznik Praw Obywatelskich argumentował, że ze względu na wymogi prawa unijnego dotyczące ochrony konsumentów, oddalając powództwo sąd powinien uznać umowy zawarte przez konsumentów za nieważne (zmiana żądania stron w czasie procesu nie jest możliwa w postępowaniu grupowym). Umowy zawierały bowiem klauzulę niedozwoloną, pozwalającą bankowi na swobodne określanie wysokości odsetek.

Klauzuli tej, której niedozwolony charakter potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku kasacyjnym, i która z mocy prawa nie wiązała konsumentów, nie można było reinterpretować, ani też uzupełnić (wbrew zaleceniom Sądu Najwyższego), co powodowało, zdaniem RPO, nieważność umów.

Po przedstawieniu przez RPO stanowiska, bank zdecydował się na cofnięcie apelacji złożonej od wyroku pierwszoinstancyjnego (uwzględniającego ówczesne żądanie grupy powodów). Swoją decyzję przedstawiciele banku ogłosili na rozprawie 15 lipca 2020 r. Cofnięcie apelacji było dla sądu wiążące -  musiał on umorzyć postępowanie apelacyjne.

W rezultacie uprawomocnił się pierwotnie wydany w sprawie wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi, uznający odpowiedzialność odszkodowawczą banku wobec grupy 1247 powodów za nienależyte wykonanie umowy. Zdaniem RPO, cofając apelację na obecnym etapie, bank postanowił zminimalizować straty wobec możliwości uznania przez Sąd Apelacyjny zawartych z konsumentami umów za nieważne.

Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACa 1058/15) orzekł również o obowiązku poniesienia w całości kosztów postępowania przez bank, ponieważ to jego apelacja sprzed ponad sześciu lat, obecnie cofnięta, spowodowała ich powstanie.

V.511.126.2020

 

Ochrona przedsiębiorców z branży turystycznej nie może się odbywać kosztem konsumentów

Data: 2020-07-10
  • Rażącym naruszeniem praw konsumentów jest przepis dający przedsiębiorcom turystycznym pół roku na zwrot pieniędzy wpłaconych przez ludzi na imprezę odwołaną z powodu epidemii
  • To także przerzucenie na konsumentów ciężaru kryzysu branży turystycznej w okresie epidemii - wskazuje RPO
  • A zgodnie z prawem prawem polskim i europejskim konsument powinien dostać zwrot w 14 dni od rozwiązania umowy
  • Komisja Europejska wezwała już 10 państw, w tym Polskę, do usunięcia naruszenia przez przepisy krajowe prawa Unii w zakresie praw konsumentów i podróżnych

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Jadwigę Emilewicz, wicepremier i ministrę rozwoju, o niezwłoczne działania legislacyjne w celu przywrócenia minimalnej ochrony prawnej konsumentów, a tym samym - zgodności prawa krajowego z prawem unijnym.

Adam Bodnar już w kwietniu 2020 r. wskazywał na wady ustawy "kowidowej”  z 2 marca 2020 r., która wprowadziła specjalną regulację w ramach pakietu osłonowego dla przedsiębiorców. Zgodnie z nią odstąpienie od umowy lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej, w związku z wybuchem epidemii, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego. Nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza.

Pokrzywdziło to wielu ludzi, którzy zgodnie z dotychczasowym brzmieniem ustawy z 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych, powinni otrzymywać zwroty w 14 dni od dnia rozwiązania umowy. Tymczasem organizatorzy turystyki zyskali prawo do odroczenia zwrotu pieniędzy o 180 dni.

Pisał o tym RPO w wystąpieniu do MR z 30 kwietnia 2020 r. W odpowiedzi Rzecznik nie znalazł odniesienia się do kwestii rażącego naruszenia przez tę regulację praw konsumentów - w tym Konstytucji (art. 76).

A przepis ten narusza nie tylko ustawę o imprezach turystycznych ale także dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2302 z 25 listopada 2015 r. w sprawie imprez turystycznych i powiązanych usług turystycznych oraz dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE. Przewidują one, że konsument powinien otrzymywać zwrot poniesionych opłat i wpłat w terminie 14 dni od dnia rozwiązania umowy o udział w imprezie turystycznej. To maksymalny termin dopuszczalny przez prawo unijne.

- Wyrażam głębokie ubolewanie, że moje zastrzeżenie w przedmiocie naruszenia prawa unijnego w chwili obecnej znalazło potwierdzenie w działaniach Komisji Europejskiej – podkreśla Adam Bodnar.

2 lipca 2020 r. KE podjęła bowiem decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Skierowała do 10 państw, w tym Polski, wezwanie do usunięcia uchybienia polegającego na tym, że przepisy krajowe naruszają prawo Unii w zakresie praw konsumentów i podróżnych (art. 12 ust. 4 dyrektywy w sprawie imprez turystycznych).

Płynie z tego jednoznaczny wniosek, że prawa konsumentów wskutek pandemii nie mogą zostać ograniczone. Ochrona przedsiębiorców z branży turystycznej nie może się zaś odbywać kosztem konsumentów.

V.7220.146.2020

Rzecznik przystąpił do sprawy frankowej przed TSUE i przedstawił stanowisko procesowe

Data: 2020-07-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich, na wniosek strony, przystąpił do postępowania w sprawie C-19/20 BPH, zainicjowanego złożeniem pięciu pytań prejudycjalnych przez Sąd Okręgowy w Gdańsku
  • Zdaniem RPO pytania te doskonale ilustrują obecną sytuację w Polsce na tle orzecznictwa dotyczącego tzw. "kredytów frankowych”

Polskie sądy wciąż doświadczają problemów, jeśli chodzi o przyjęcie podejścia, które zapewniałoby skuteczną ochronę praw konsumentów. Prawo europejskie na poziomie krajowym najszybciej zaczyna funkcjonować prawidłowo tam, gdzie polskie sądy mają jasne wytyczne sformułowane przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

Interpretacja ukształtowana poza zasięgiem bezpośredniego oddziaływania orzecznictwa Trybunału niejednokrotnie budzi zastrzeżenia pod względem jej zgodności z prawidłowym stosowaniem dyrektywy 93/13 - na co niewątpliwie wpływa nieustabilizowane stanowisko Sądu Najwyższego w tym zakresie.

Odpowiedzi, jakich udzieli Trybunał w sprawie C-19/20, mogą usprawnić efektywne wykorzystanie instrumentów prawa polskiego, aby zakończyć spory na tle kredytów frankowych (również w postępowaniach ugodowych). Doświadczenia na tle wyroku TSUE z 3 października 2019 r. (Dziubak, C-260/18) wskazują na otwartość zarówno konsumentów, jak i sądów,  jeśli chodzi o wykorzystanie możliwości wskazanych przez TSUE.

Za najbardziej palącą kwestię na tle sporów dotyczących kredytów frankowych RPO uznaje obecnie pytanie o możliwości uwzględnienia roszczeń banków za korzystanie przez konsumenta z kapitału, po stwierdzeniu przez sąd upadku umowy (kwestia ta jest przedmiotem pytań skierowanych do SN: sygn. akt III CZP 11/20 oraz sygn. akt III CZP 41/20).

Rzecznik Finansowy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich zajęli jasne stanowisko, że uznanie roszczeń tego typu (często wygórowanych) uniemożliwi skuteczną ochronę konsumenta na tle dyrektywy 93/13.

Dostrzec należy, że w uzasadnieniu wyroku V CSK 382/18 Sąd Najwyższy uznał, że nie można wykluczyć możliwości dochodzenia takich roszczeń przez banki. Przystępując do sprawcy C-19/20, RPO zasugerował Trybunałowi jasne rozstrzygnięcie tej kwestii, na tle obowiązków informacyjnych, jakie obciążają sąd krajowy w stosunku do konsumenta (informacja dotycząca sytuacji konsumenta w przypadku upadku umowy).

 

Pozew zbiorowy "frankowiczów". RPO przystąpił do sprawy arbuzowej

Data: 2020-07-06
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wstąpił na prawach prokuratora do postępowania w sprawie sygn. akt IACa 1058/15, rozpatrywanej przez Sąd Apelacyjny w Łodzi po orzeczeniu kasacyjnym SN z 14 maja 2015 r, sygn. akt II CSK 768/14 (tzw. sprawa arbuzowa).
  • Sprawa ta trwa już prawie 10 lat. Została wszczęta jako pozew zbiorowy (obecnie) 1247 konsumentów, w imieniu których występuje Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie

W piśmie procesowym Rzecznik przede wszystkim odniósł się do konieczności stosowania prawa unijnego przez sądy krajowe, w szczególności w kontekście związania sądu orzecznictwem TSUE.

Rzecznik dokonał przeglądu znajdujących zastosowanie w sprawie wyroków TSUE, jak również przedstawił ewolucję podejścia Sądu Najwyższego w zakresie nieuczciwych klauzul umownych, jaka zaszła od chwili wydania orzeczenia kasacyjnego przez SN. Rzecznik podkreślił, że to na sądach krajowych spoczywa obowiązek zapewnienia skuteczności prawa UE, oraz wskazał, w jaki sposób sąd powinien prawidłowo zastosować wytyczne wynikające z prawa UE w tej sprawie.

Stanowisko RPO zostało wyrażone w tym konkretnym postępowaniu sądowym. W związku z tym argumentacja wykorzystana w sprawie nie ma uniwersalnego charakteru, tzn. nie są to poglądy, którymi można wprost posłużyć się w innych postępowaniach.

W załączniku przedstawiamy zanonimizowane pismo procesowe, aby umożliwić szczegółowe zapoznanie się ze stanowiskiem Rzecznika.

Do pisma procesowego dołączono opracowanie prof. Ewy Łętowskiej, przygotowane dla Forum Konsumenckiego, działającego przy RPO, które także udostępniamy.

V.511.126.2020

 

Koronawirus. Zmiany w ruchu lotniczym powinny być ogłaszane z odpowiednim wyprzedzeniem. Wystąpienie RPO do premiera

Data: 2020-07-03
  • Pasażerowie, przewoźnicy i operatorzy lotnisk powinni wiedzieć na tyle wcześnie, które kierunki nie będą obsługiwane, aby móc dostosować się do nowych warunków
  • Brak takiej możliwości utrudnia planowanie wznowienia działalności przez przewoźników i firmy pośredniczące w sprzedaży biletów - branży i tak dotkniętej skutkami epidemii
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego

Chodzi o skutki wprowadzenia bez zachowania jakiejkolwiek vacatio legis rozporządzenia Rady Ministrów z 30 czerwca 2020 r. w sprawie zakazów w ruchu lotniczym (weszło w życie 1 lipca). Umożliwia ono wykonywanie połączeń lotniczych międzynarodowych z lotnisk położonych na terytorium państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, Konfederacji Szwajcarskiej lub państwa członkowskiego Unii Europejskiej (z wyjątkiem Królestwa Szwecji i Republiki Portugalskiej) oraz z lotnisk położonych na terytorium Czarnogóry, Gruzji, Japonii, Kanady, Republiki Albanii, Republiki Korei i Ukrainy.

Ograniczenie pasażerskich połączeń lotniczych z innymi krajami nie budzi zastrzeżeń, jeżeli podyktowane jest ochroną przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Regulowanie pasażerskiego transportu lotniczego powinno jednak odbywać się w sposób uporządkowany – tak by nie narażać konsumentów na kolejne nieprzewidywane sytuacje związane z odwoływaniem połączeń

A informacja, które kierunki nie będą obsługiwane, nie powinna być podawana pasażerom, a także przewoźnikom i operatorom lotnisk bez okresu umożliwiającego dostosowanie się do nowych warunków.

Wcześniejsze rozporządzenia regulujące zakaz ruchu lotniczego z powodu epidemii  również wprowadzano w bardzo krótkim czasie przed utratą ważności poprzedniego aktu. Poprzednie rozporządzenie z 16 czerwca 2020 r. weszło w życie 17 czerwca. Poprzedzające je rozporządzenie z 5 czerwca 2020 r.  weszło w życie 7 czerwca - tj. dzień po publikacji. A jeszcze wcześniejsze rozporządzenie z 21 maja 2020 r. weszło w życie dwa dni po ogłoszeniu.

Rozporządzenie z 30 czerwca otwiera obsługę komercyjnych lotów z większości państw europejskich, a także Gruzji, Japonii, Kanady, Republiki Albanii, Republiki Korei. Jednak brak możliwości wcześniejszego zapoznania się z zakazami w ruchu lotniczym stanowi barierę w planowaniu ponownego otwarcia działalności przez przewoźników lotniczych oraz podmioty pośredniczące w sprzedaży biletów -  branży i tak poważnie obciążonej skutkami gospodarczymi epidemii.

Adam Bodnar poprosił premiera o podanie przyczyn wydania rozporządzenia wprowadzającego istotne zmiany w funkcjonowaniu pasażerskiego ruchu lotniczego bez okresu umożliwiającego zapoznanie się z nowymi warunkami. Spytał też, czy dalsze planowane zmiany w organizacji ruchu lotniczego będą regulowane w sposób odpowiadający zasadom przyzwoitej legislacji, dotyczącym m.in. zasady stosowania choćby krótkiego okresu vacatio legis dla nowych przepisów.

V.7224.108.2020

Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych - da mihi factum dabo tibi ius. Stanowisko prof. Ewy Łętowskiej dla Forum Konsumenckiego przy RPO

Data: 2020-07-03

Opacowanie sporządzone przez prof. Ewę Łętowską dla Forum Konsumenckiego w kontekście działań  podejmowanych na tle spraw kredytów frankowych  dotyczy dwóch aspektów: 

  • jest refleksją nad rolą konstrukcji dogmatycznych w prawoznawstwie
  • stanowi krytyczny przyczynek do koniecznego (na tle kredytów frankowych) dialogu między TSUE i sądami krajowymi.

MR do RPO o Polskim Bonie Turystycznym

Data: 2020-06-26
  • Pierwotnie rząd planował, że bon turystyczny przysługiwałby osobom mającym umowy o pracę, których zarobki nie przekraczają średniej krajowej
  • RPO wskazywał MR, że oznacza to wykluczenie osób samozatrudnionych i pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych, a także emerytów i rencistów
  • W ocenie Rzecznika dostęp do programu wszystkich podatników w większym stopniu sprzyjałby wsparciu branży turystycznej
  • Okazało się jednak, że bonem turystycznym będzie 500 zł na każde dziecko

W maju 2020 r. podawano, że rząd pracuje nad wprowadzeniem programu „Bon turystyczny 1000 plus”. W ramach pierwotnych założeń, bon miał wynosić 1000 zł i zostać wykorzystany w krajowej turystyce. Przewidziano, że zostanie skierowany do osób pozostających z stosunku umowy o pracę, których wynagrodzenie nie przekracza kwoty średniej krajowej (tj. 5200 zł brutto).

Do RPO wpływały skargi obywateli wykluczonych z takiego programu. Zawiedzeni byli  emeryci i renciści,  wskazujący na nierówne traktowanie osób najsłabszych, starszych i często schorowanych w dostępnie do wypoczynku. Założenia rządowe pomijały też osoby samozatrudnione czy wykonujące pracę na podstawie umów cywilnoprawnych.

Według Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców bon powinien przysługiwać każdemu obywatelowi polskiemu płacącemu podatki, niezależnie od wysokości dochodu i tego, czy uiszcza je w ramach umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej, emerytury czy działalności gospodarczej.

W ocenie Adama Bodnara dostęp do programu szerszego kręgu uprawnionych, np. wszystkich podatników, bez konieczności angażowania pracodawców w zakup bonów, w większym stopniu będzie sprzyjał wsparciu branży turystycznej oraz wszystkich przedsiębiorców świadczących usługi na rzecz turystów.

4 czerwca 2020 r. Rzecznik zwrócił się do Jadwigi Emilewicz, wicepremier i minister rozwoju o stanowisko. Oczekiwał także wskazania, czy bon ma służyć wsparciu przedsiębiorców z branży turystycznej, czy obywateli-konsumentów oraz czy  będzie przeznaczony tylko do wykorzystania w krajowej turystyce, czy także np. przy zakupie zagranicznych imprez turystycznych.

Odpowiedź MR

Sekretarz stanu Andrzej Gut-Mostowy odpisał RPO:

Działania Rządu skierowane są na rozwiązania, które mają służyć jak największej liczbie obywateli, bez ewentualnych wykluczeń społecznych, kulturowych czy też religijnych.

Dynamicznie zmieniająca się sytuacja związana z epidemią COVID-19, powoduje podejmowanie szeregu działań tj. tworzenie przepisów prawa, projektów, programów oraz wytycznych bezpieczeństwa mających na celu wypracowanie najlepszych rozwiązań dla obywateli oraz m.in. branży turystycznej.

Kancelaria Prezydenta we współpracy z Ministerstwem Rozwoju opracowała projekt ustawy polskiego bonu turystycznego, który będzie przysługiwał osobie mającej w dniu wejścia w życie ustawy przyznane prawo do świadczenia wychowawczego lub dodatków oraz osobie, której w okresie od dnia następującego po dniu wejścia w życie ustawy do dnia 31 grudnia 2021 r. przyznano również te prawa.

Za pomocą bonu będzie można dokonać płatności za usługi hotelarskie1) lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego2) lub organizację pożytku publicznego3) na terenie RP. Celem programu jest wsparcie finansowe zarówno polskich rodzin jak i branży turystycznej, bez względu na dochód oraz formę zatrudnienia beneficjenta.

Kwota Polskiego Bonu Turystycznego, będzie wynosiła jednorazowo 500 zł na każde dziecko. Natomiast na dziecko niepełnosprawne przysługuje jedno świadczenie w formie bonu w wysokości 500 zł oraz jedno dodatkowe świadczenie w formie bonu w wysokości 500 zł. Okres ważności takiego świadczenia będzie obowiązywał do 31 marca 2022 r.

Projekt ustawy o Polskim Bonie Turystycznym został skierowany do Senatu RP. W chwili obecnej prawdopodobny termin wejścia w życie ustawy nie jest możliwy do sprecyzowania - dodał wiceminister.

V.7224.95.2020

RPO wnosi o wznowienie postępowania w sprawie kredytu frankowego zakończonej nakazem zapłaty

Data: 2020-06-24

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu toczącym się przed Sądem Okręgowym Warszawa – Praga w Warszawie i wniósł skargę o wznowienie postępowania.

Wznowienie postępowania dotyczy sprawy zakończonej prawomocnym nakazem zapłaty wydanym w postępowaniu upominawczym z powództwa banku przeciwko kredytobiorcom. Kredyt udzielony przez bank na zakup mieszkania był indeksowany kursem we franku szwajcarskim.

W ocenie Rzecznika nakaz zapłaty w tej sprawie został wydany wskutek naruszenia przepisów prawa. W pierwszej kolejności Rzecznik upatruje podstawy wznowienia w art. 4011 k.p.c. na zasadzie równoważnosci prawa Unii Europejskiej. W przypadku zaś nieuwzglednienia tej podstawy prawnej Rzecznik podstawę prawną skargi opiera na art. 401 pkt 2 k.p.c., tj. wznowieniu postępowania z powodu nieważności, ponieważ wskutek naruszenia przepisów prawa strona była pozbawiona możności działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, iż w sprawach, w których sąd wydał nakaz zapłaty, którego zaskarżenie przez konsumenta okazało się nieskuteczne z powodu wad formalnych, podstawę wznowienia, zgodnie z ogólnymi przepisami postępowania cywilnego może stanowić orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej odnoszące się do obowiązku badania z urzędu klauzul abuzywnych w postępowaniu nakazowym przeciwko konsumentowi, zgodnie z postanowieniami Dyrektywy 93/13.

W sprawie tej, zdaniem Rzecznika miało miejsce rażące naruszenie tych obowiązków przez sąd krajowy, który zaniechał ustalenia istotnych w sprawie faktów, mając do dyspozycji umowę kredytu załączoną przez powoda do pozwu.

Naruszenie przez sąd przepisów Dyrektywy 93/13 o ochronie konsumenta, stanowi w systemie prawa UE naruszenie przepisów mających rangę przepisów bezwzględnie obowiązujących i stanowiących element unijnego porządku publicznego. Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE, która nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej (sądowej) w dziedzinach objętych prawem Unii, co potwierdza art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

V.511.281.2020

Dlaczego nie wierzą mi w sklepie, że nie mogę nosić maseczki?

Data: 2020-06-22

Telefon na infolinię RPO 800-676-676: Pani nie może nosić maseczki ze względów zdrowotnych. Została wyproszona ze sklepu w galerii handlowej. Poinformowano ją, że sklep ma własny regulamin i nie obsługuje osób bez maseczek. Pani pyta, czy sklep mógł ją w ten sposób potraktować, skoro rozporządzenie zwalnia z obowiązku noszenia maseczek osoby, które nie mogą ich nosić z uwagi na stan zdrowia.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.964), obowiązku zakrywania ust i nosa nie stosuje wobec osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane.

Obywatele sygnalizują jednak Rzecznikowi problemy związane z odmową lub utrudnieniami w korzystaniu z placówek handlowych przez osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą nosić maseczek. Możliwe, że problemy te są wynikiem niedostatecznego informowania pracowników sklepów o obowiązujących aktualnie ograniczeniach i przewidzianych od nich wyjątkach. O wpływających do Biura RPO skargach Rzecznik poinformował Prezesa Zarządu Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług oraz Prezesa Zarządu Polskiej Izby Handlu pismami z dnia 27 kwietnia 2020 r.

Z treścią pism można zapoznać się pod linkiem: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-rpo-problemy-w-sklepach-ludzi-bez-maseczek-i-z-dzieckiem

Regulamin sklepu może ustalać zasady korzystania z jego usług, jednak jego zapisy muszą być zgodne z prawem i nie powinny mieć charakteru dyskryminującego. Niepokojące są sygnały o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług, co w istocie może skutkować swoistego rodzaju segregacją klientów na rynku usług ze względu na ich cechę osobistą.

Aby ocenić jednak, czy regulamin danej placówki narusza przepisy prawa, konieczna jest jego analiza.

Należy także pamiętać, że stan epidemii oznacza, że znajdujemy się w niecodziennej sytuacji. Być może osoba, która nie może nosić maseczki mogłaby rozważyć noszenie przyłbicy, co mogłoby okazać się dla niej wygodnym rozwiązaniem z uwagi na lepszy dopływ i cyrkulację powietrza, a jednocześnie pozwoliłoby uniknąć konfliktowych sytuacji, które mogą wynikać z niedoinformowania pracowników sklepu i chaosu związanego ze specyficznymi okolicznościami spowodowanymi stanem epidemii.

Warto pamiętać, że w przypadku naruszenia zbiorowych interesów konsumentów działania może podjąć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W sprawach indywidualnych zaś bezpłatną pomoc prawną  konsumenci mogą uzyskać pod numerami Infolinii Konsumenckiej 801 440 220 oraz 22 290 89 16, prowadzonej przez Fundację Konsumentów, od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00 - 18:00, a także u miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów.

Koronawirus. Uwagi RPO dla Senatu do Tarczy Antykryzysowej 4.0

Data: 2020-06-12
  • Możliwość zdalnego posiedzenia aresztowego sądu - w sytuacji, gdy podejrzany i obrońca przebywają w różnych miejscach - zagraża konstytucyjnemu prawu do obrony 
  • Także inne zapisy Tarczy Antykryzysowej 4.0 co do prawa karnego budzą wątpliwości konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą - wskazuje Adam Bodnar w opinii dla Marszałka Senatu

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu obszerne - z perspektywy wolności i praw człowieka i obywatela - uwagi do uchwalonej 4 czerwca 2020 r. przez Sejm tarczy antykryzysowej 4.0. Ma ona tytuł "o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19".

Adam Bodnar wskazuje, że ustawodawca po raz kolejny dokonuje doraźnych zmian w prawie, które w założeniu mają pomóc przedsiębiorcom przetrwać trudny czas pandemii. Tymczasem analiza ustawy prowadzi do wniosku, że po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą.

Za budzące największe wątpliwości RPO uważa regulacje z obszaru prawa karnego. Dlatego - choć zasadniczym przedmiotem ustawy, jak sugerowałby to jej tytuł, mają być kwestie związane z dopłatami do kredytów bankowych dla przedsiębiorców - znaczną część opinii Rzecznik poświęca ocenie przyjętych rozwiązań prawnokarnych.

Prawo karne

1.Kodeks postępowania karnego

Ograniczenie prawa do obrony

Celem zmian jest wprowadzenie możliwości prowadzenia przez sąd posiedzenia ws. zastosowania aresztu - ale także i rozprawy głównej - przy pomocy urządzeń transmitujących obraz i dźwięk. Choć sama idea  może być przedmiotem poważnych rozważań, zwłaszcza wobec epidemii, przyjęte rozwiązania budzą jednak obawy, że doprowadzą do przekreślenia podstawowych praw oskarżonego, w szczególności prawa do obrony.

I tak w zdalnym posiedzeniu o zastosowanie  aresztu osoba zatrzymana ma przebywać w areszcie, a jej obrońca - w siedzibie sądu.  Sytuacja, w której podejrzany znajduje się w zupełnie innym miejscu niż jego obrońca, przekreśla możliwość prowadzenia efektywnej obrony. Narusza to prawo do korzystania z pomocy obrońcy (art. 42 ust. 2 Konstytucji).

Prowadzenie posiedzenia w ten sposób całkowicie wyłącza możliwość swobodnego porozumienia się osoby zatrzymanej z obrońcą. Uniemożliwia im też konsultacje w zakresie dowodów, które może mieć osoba zatrzymana. Jest wprawdzie możliwość rozmowy telefonicznej zatrzymanego z obrońcą, ale nie przewiduje się, by odbyła się ona z wymogiem zachowania poufności. Jest to całkowicie uzależnione od decyzji sądu. A  poufność kontaktów osoby zatrzymanej z obrońcą musi być bezwzględna.  Przyjęta ustawa pogłębia niezgodność polskiego prawa ze standardami unijnymi, co stanowi oczywiste i rażące naruszenie art. 9 Konstytucji.

Rozszerzenie zakresu środka zapobiegawczego z art. 276a k.p.k.

Rozszerzono zakres środka zapobiegawczego w postaci zakazu zbliżania się sprawcy do ofiary przestępstwa „stalkingu” lub zakazu publikacji (określonego w art. 276a k.p.k). Obecnie można go zastosować wobec „oskarżonego o przestępstwo popełnione w stosunku do członka personelu medycznego, w związku z wykonywaniem przez niego czynności opieki medycznej lub osoby przybranej personelowi medycznemu do pomocy w związku z wykonywaniem tych czynności”. Nowy przepis przewiduje jego zastosowanie wobec każdego oskarżonego o przestępstwo „stalkingu”, popełnione z powodu wykonywanego przez pokrzywdzonego zawodu. W ocenie RPO stosowanie zakazu publikacji w odniesieniu do całych grup zawodowych (ustawodawca przewiduje taką ochronę np. w odniesieniu do górników) może przyjąć  formę cenzury prewencyjnej i istotnego naruszenia swobody wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

2. Kodeks karny

Kary łączne

Przywraca się zasady łączenia kar obowiązujące do 30 czerwca 2015 r., a zmienione nowelą z 20 lutego 2015 r. Propozycja jest podyktowana chęcią zmniejszenia liczby rozpraw prowadzonych przez sądy oraz konwojów, a tym samym zmniejszenie ryzyka rozprzestrzeniania epidemii oraz szybsze wyjście z zaległości w sądach.

Projektodawca w żaden sposób nie wykazał jednak potrzeby zmiany, w szczególności jej konsekwencji - ogólnego zwiększenia represyjności prawa karnego poprzez znaczne ograniczenie możliwości wymierzania kar wolnościowych w miejsce pozbawienia wolności. Rozwiązaniu należy zarzucić naruszenie zasad prawidłowej legislacji oraz ultima ratio prawa karnego leżących u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

Powrót do poprzednich rozwiązań dotyczących kary łącznej sprzed wymagał szerokiego uzasadnienia, gdyż stanowi przejście z konstrukcji zbiegu kar i kar łącznych do konstrukcji realnego właściwego zbiegu przestępstw, jako podstawy wymiaru kary łącznej. Projektodawca w sposób rażący naruszył w tym zakresie zasadę prawidłowej legislacji.

Zmiana oznacza w istocie całkowitą zmianę modelu wymiaru kary łącznej. Uzasadnienie uchwalonych zmian jest intelektualnie nieuczciwe, gdyż nie zmienia się systemu orzekania kar czy modelowego rozwiązania dotyczącego łączenia kar ze wskazaniem argumentacji odwołującej się jedynie do statystyki spraw.

Wbrew temu, co zapisano w projekcie ustawy, problematyka kary łącznej nie łączy się w żaden sposób z walką z epidemią. Uzasadnieniu zmiany art. 85 k.k. można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do wprowadzenia nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar łącznych.

Kradzież zuchwała

Wprowadza się pojęcie kradzieży zuchwałej (zagrożonej karą do 8 lat więzienia, a przy mieniu znacznej wartości -  10 lat). Będzie nią:

  • kradzież, której sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem;
  • kradzież mienia ruchomego znajdującego się bezpośrednio na osobie lub w noszonym przez nią ubraniu albo przenoszonego lub przemieszczanego przez tę osobę w warunkach bezpośredniego kontaktu lub znajdującego się w przedmiotach przenoszonych lub przemieszczanych w takich warunkach.

Oznacza to podwyższenie kryminalizacji, które nie znajduje uzasadnienia. Przyjęte zagrożenie karą wskazuje, że w istocie może chodzić o otwarcie możliwości stosowania wobec sprawcy aresztu. Sama definicja kradzieży szczególnie zuchwałej jest dotknięta wieloma wadami językowymi. Jej stosowanie w praktyce będzie  rodzić wiele problemów interpretacyjnych. Np. znamię „postawy lekceważącej lub wyzywającej” jest tak ocenne, że trudno uznać, by nie naruszało zasady dostatecznej określoności prawa. Ten sam zarzut można postawić znamieniu „używania przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem”. Nie sposób też ustalić, co rozumieć przez „inną przemoc”.

3. Kodeks wykroczeń

Plagą w okresie epidemii stało się włączanie się osób postronnych do zdalnych lekcji i ich uniemożliwianie. Dlatego do Kodeksu wykroczeń ma być dodany art. 107a. § 1. „Kto nie będąc do tego uprawnionym, włączając się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 zł. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 używa słów powszechnie uznanych za obelżywe lub w inny sposób dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo karze grzywny nie niższej niż 3000 zł”.

Opisane wykroczenie zostało źle sformułowane, gdyż wynika z niego, że sprawcą wykroczenia jest ten, kto nie jest uprawniony, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, a nie ten, kto nie jest uprawniony do włączenia się w transmisje danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego. Wydaje się, że nie taki cel przyświecał ustawodawcy. Przepis wymaga zatem przebudowy.

RPO podkreśla, że dostrzega wagę problemu społecznego, na który ma odpowiadać art. 107a Kw.

4. Analiza przepisów przejściowych

Projektodawca nie zawarł żadnych przepisów przejściowych co zmiany w art. 37a k.k., wprowadzenia art. 57b k.k.,  kradzieży szczególnie zuchwałej oraz wykroczenia art. 107a. Przepisy te wejdą w życie następnego dnia po ich ogłoszeniu. Jest to rażące naruszenie zasad konstytucyjnych i prawnomiędzynarodowych odnoszących się do zakazu stanowienia norm prawnokarnych działających wstecz, a wprowadzających lub zaostrzających odpowiedzialność karną.

Omówione wyżej zmiany nie spełniają wymagań Konstytucji. Ponadto brak odpowiedniej vacatio legis narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Prawo pracy

Epidemia COVID -19 to ogromne wyzwanie dla rynku pracy. Trudna sytuacja finansowa wielu podmiotów gospodarczych grozi utratą płynności finansowej i zwolnieniami pracowników. Tymczasem kolejne „tarcze” nie wprowadzają rozwiązań adekwatnych do zagrożenia wysokim bezrobociem i umożliwiających aktywne przeciwdziałanie temu. W ustawie nie wprowadzono zmian dotyczących podniesienia wysokości zasiłku dla bezrobotnych i nie rozszerzono możliwości jego pobierania, by dostosować się do nowych okoliczności społeczno-gospodarczych. Nadal zatem brakuje strategicznych rozwiązań na wypadek znacznego i gwałtownego wzrostu bezrobocia, które wydaje się nieuniknione mimo podjętych działań zabezpieczających.

  1. Art. 75 pkt 1 (art. 3 ust. 3-8 ustawy nowelizującej ustawę z 2 marca 2020 r.)

Pozytywnie należy ocenić podjętą próbę uregulowania zasad wykonywania pracy zdalnej. W przyjętych zasadach dotyczących jej wykonywania pracy brakuje jednak:

  • określenia trybu i zasad wypłacania ekwiwalentu dla pracownika w razie wykorzystywania przy pracy jego prywatnych narzędzi, sprzętu, oprogramowania,
  • pokrycia kosztów instalacji, serwisu, eksploatacji,
  • pomocy technicznej udzielanej pracownikowi wykonującemu pracę zdalną.

Warte rozważenia jest wprowadzenie gwarancji ochronnych dotyczących telepracy, znajdujących się w kodeksie pracy, które doprecyzowują zakres uprawnień kontrolnych pracodawcy i kwestie możliwości technicznych oraz odpowiedzialności za dostarczenie odpowiedniego sprzętu oraz jego zabezpieczenia i po stronie pracodawcy, jak i pracownika.

  1. Art. 75 pkt 2 (dodany art. 3a)

Ustawa z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych zawiera wystarczające rozwiązania, umożliwiające sprawną realizację zwiększonych przejściowo zadań. Wprowadzenie rozwiązań zawartych w nowym art. 3a wydaje się zatem zbyteczne. Niezależnie od tego w ustawie pominięto kwestię regulacji kosztów, poniesionych przez pracownika samorządowego z tytułu tymczasowego przeniesienia go do jednostki w innej miejscowości (poza miejscem zamieszkania). Warto rozważyć poszerzenie katalogu osób, które mogą być przeniesione za zgodą, np. o osoby opiekujące się dziećmi do lat 8 oraz starszymi wymagającymi opieki, opiekującymi się niepełnosprawnymi członkami rodziny oraz o same osoby niepełnosprawne.

  1. Art. 75 pkt 12 (art. 15gc)

Wprowadzenie tej regulacji nie wydaje się konieczne, ponieważ istniejące regulacje prawne zawarte w k.p. pozwalają pracodawcy na rozwiązanie problemu udzielenia pracownikowi niewykorzystanego urlopu z lat ubiegłych. Wprowadzając jednak w życie tę regulację, należy zaproponować, aby udzielenie niewykorzystanego urlopu z poprzednich lat bez zgody pracownika i to w wymiarze do 30 dni urlopu było uwarunkowane opinią zainteresowanego co do terminu i czasu jego trwania. Może on bowiem mieć potrzebę urlopu w częściach, a nie jednorazowo.

  1. Art. 65 pkt 12 (art. 15 ge)

Wprowadzany obowiązek konsultacji zawieszenia obowiązków w zakresie tworzenia lub funkcjonowania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, dokonywania odpisu podstawowego i wypłaty świadczeń urlopowych z organizacją związkową należy  uzupełnić o zasady postępowania na wypadek, gdy u pracodawcy nie działają reprezentatywne zakładowe organizacje związkowe. Chodziłoby o wprowadzenie obowiązku konsultacji z przedstawicielami pracowników wyłonionymi w trybie przyjętym u danego pracodawcy.

  1. Art. 75 pkt 21 (art. 15x)

Brak możliwości realizacji konstytucyjnego obowiązku sprawowania przez państwo nadzoru nad warunkami wykonywania pracy w podmiotach infrastruktury krytycznej budzi głębokie zaniepokojenie RPO. Przepis ten daje podstawy do głębokiej ingerencji w prawa pracownicze dotyczące czasu pracy i czasu odpoczynku oraz prawa do urlopu wypoczynkowego. Obecnie zaś znacząco ograniczono działalność kontrolną inspekcji pracy, która nie ma możliwości kontrolowania tych przepisów.

  1. Art. 75 pkt 43i pkt 44 (art. 15zzzzzo i art. 15zzzzzp)

Objęcie możliwością zmniejszenia zatrudnienia i wprowadzenia mniej korzystnych zmian warunków zatrudnienia nie tylko w urzędach i organach administracji rządowej na podstawie art. 15zzzzzo - ale także jednostek sektora finansów publicznych -  wymaga przemodelowania przyjętego mechanizmu określania konkretnych rozwiązań. w rozporządzeniu Rady Ministrów. Nie wydaje się wystarczające, aby wniosek Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów był opiniowany tylko przez Szefa Służby Cywilnej – powinny to być np. także stanowiska Prezesa ZUS, Prezesa KRUS i Prezesa NFZ.

Zmiany w prawie podatkowym

Podatek dochodowy od osób fizycznych (art. 30), podatek dochodowy od osób prawnych (art. 32), zryczałtowany podatek dochodowy (art. 41)

  1. Ulga na złe długi w podatkach dochodowych

Istotą zmian jest umożliwienie wierzycielowi odliczenia niezapłaconej wierzytelności od dochodu stanowiącego podstawę obliczenia zaliczki począwszy od okresu rozliczeniowego, w którym upłynęło 30 dni od dnia upływu terminu zapłaty określonego na fakturze lub w umowie do okresu rozliczeniowego, w którym wierzytelność została uregulowana lub zbyta. Kierunek tych zmian w podatkach dochodowych należy uznać za pozytywny dla podatników, ponieważ wierzyciele będą mogli skorzystać z ulgi na złe długi po upływie 30 dni, a nie 90 dni (jak obecnie). Niemniej jednak, podobne rozwiązania powinny zostać wprowadzone także na gruncie podatku VAT, który ma największy wpływ na płynność finansową przedsiębiorców. A zachwianie płynności finansowej to największe wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć przedsiębiorcy. Dlatego rozwiązania przyczyniające się do utrzymania wielu firm na rynku są szczególnie oczekiwane przez podatników.

  1. Ulga na darowiznę rzeczową (laptopy, tablety)

Nowe regulacje przewidują możliwość odliczenia darowizn rzeczowych komputerów przenośnych (laptopy lub tablety), przekazanych m.in. organom prowadzącym placówki oświatowe. Znajdą one zastosowanie, jeżeli darowizna zostanie dokonana od  1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r. Według RPO to zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

  1. Kary umowne i odszkodowania

Zmiana zakłada umożliwienie podatnikom uwzględnienia kar umownych i odszkodowań w kosztach uzyskania przychodu - w przypadku, gdy przyczyna wadliwych dostaw powstanie w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanem epidemii. Z uwagi na nieprecyzyjne brzmienie przepisu, problematyczne może być ustalenie, kto będzie mógł z tej możliwości skorzystać. A podatnik będzie musiał wykazywać związek kary umownej lub odszkodowania z osiągnięciem przychodów lub zachowaniem albo zabezpieczeniem źródła przychodów.

 Zwolnienie z podatku od spadków i darowizn (art. 75 pkt 45)

Przepis przewiduje czasowe (od 1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r.) zwolnienie z podatku od spadków i darowizn nabycia rzeczy lub praw majątkowych m.in.: przez osoby fizyczne prowadzące domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, noclegownie, schroniska dla osób bezdomnych, ośrodki wsparcia, rodzinne domy pomocy oraz domy pomocy społecznej, a także przez osoby fizyczne prowadzące placówki oświatowe. W przypadku możliwości odliczenia darowizn nie zawarto limitu czasowego, a jest on już przy zwolnieniu na gruncie podatku od spadków i darowizn. A zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

Podatek VAT. Odroczenie terminu składania nowego JPK (art. 71)

Terminem wejścia w życie przepisów o nowym Jednolitym Pliku Kontrolnym miał być 1 kwietnia 2020 r. dla dużych przedsiębiorców i 1 lipca 2020 r. dla firm średnich i małych. Z uwagi jednak na pandemię na podstawie przepisów Tarczy Antykryzysowej został on odroczony dla dużych przedsiębiorców o 3 miesiące. Wszyscy podatnicy VAT mieli zostać objęci nowym JPK od 1 lipca.

Przesunięcie teraz tego terminu na 1 października 2020 r. – zgodnie z apelem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców - zasługuje na aprobatę, jednakże wprowadzenie nowych obowiązków sprawozdawczych dla wszystkich przedsiębiorców w tym samym terminie może rodzić wiele problemów praktycznych. Nowe rozwiązania JPK powinny być wprowadzane stopniowo. Zasadne byłoby wprowadzenie tego obowiązku dla poszczególnych grup przedsiębiorców w innych terminach. Umożliwiłoby to mniejszym firmom skorzystanie z usług firm informatycznych dostarczających narzędzia dedykowane do obsługi JPK, jak również z doświadczenia większych podmiotów.

Niezrealizowane postulaty podatkowe

RPO jest zaniepokojony, że w kolejnych pracach nad uszczelnieniem dotychczasowych przepisów Tarcz Antykryzysowych nie są realizowane postulaty zgłaszane przez środowisko przedsiębiorców w aspekcie podatkowym.

  1. Sytuacja leasingobiorców

RPO wskazuje na sytuację przedsiębiorców dotkniętych skutkami epidemii, którzy stanęli przed koniecznością zmian w umowach leasingowych. Przedsiębiorcy skarżą się, że bardzo często zawierane są aneksy zmieniające zarówno wysokość rat, jak i długość trwania umowy. Obawiają się, że zmiany spowodują negatywne skutki podatkowe, tj. brak możliwości stosowania korzystnych regulacji, obowiązujących przed nowelizacją przepisów podatkowych, a więc przed  1 stycznia 2019 r.  Niestety, nowe regulacje  nie odpowiadają na postulaty dotyczące konieczności zapewnienia ochrony praw nabytych leasingobiorców poprzez uchylenie tego przepisu w okresie epidemii  oraz na określony czas po jego ustaniu.

  1. Interpretacje podatkowe

W ocenie RPO należałoby przywrócić podstawowe terminy wydawania indywidualnych interpretacji podatkowych, które zostały istotnie zmodyfikowane w ramach Tarczy Antykryzysowej 1.0. Z obecnych przepisów  wynika, że w przypadku wniosków złożonych do dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii, 3-miesięczny termin na wydanie interpretacji przedłuża się o 3 miesiące. A Minister Finansów może  rozporządzeniem przedłużyć ten termin.

Takie rozwiązanie jest niewątpliwie niekorzystne dla podatników. Częste i skomplikowane dla obywateli zmiany w przepisach Tarcz Antykryzysowych w praktyce skutkują pojawieniem się wielu wątpliwości, które mogą być wyjaśniane właśnie w ramach instytucji indywidualnych interpretacji podatkowych. W tym kontekście wydłużenie terminów oczekiwania na uzyskanie stanowiska organów stanowi istotne utrudnienie dla podatników. Przy założeniu, że administracja skarbowa może pracować zdalnie, a także mając na uwadze realizację kolejnych etapów „odmrażania”, przepis ten powinien zostać wyeliminowany.

  1. Skrócenie terminów rozpoznawania wniosków o udzielenie ulg podatkowych

Wobec stanu epidemii wielu podatników decyduje się na składanie wniosków o udzielenie ulg w spłacie zobowiązań podatkowych (odroczenie, rozłożenie na raty, umorzenie). Mimo wydania wytycznych ws. udzielania ulg podatkowych, w środowisku przedsiębiorców sygnalizowana jest konieczność uregulowania skróconego terminu na wydanie decyzji przez organ podatkowy w sprawie udzielenia ulgi (do 14 dni). Niestety, przepisy Tarczy Antykryzysowej 4 nie odnoszą się do tej kwestii.

Kredyty mieszkaniowe

  1. Art. 75 pkt 24 ustawy

Zaproponowane rozwiązanie należy oceniać pozytywnie. Dedykowane jest kredytobiorcom, którzy już korzystają z pomocy państwa, a którym banki odmawiały zawieszenia rat kredytu w związku ze stanem pandemii COVID 19 (bankowe wakacje kredytowe). Zastrzeżenia może budzić fakt, że w przypadku kredytobiorców korzystających z dopłat w ramach ustawy o finansowym wsparciu rodzin i innych osób w nabywaniu własnego mieszkania ustawodawca przewiduje, że w okresie karencji w spłacie rat kapitałowych lub odsetek od kredytu preferencyjnego odsetki mogą podlegać kapitalizacji. Nie ma tego w przypadku kredytobiorców korzystających z pomocy na podstawie ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych.

Postanowienie to istnieje już w Tarczy 1.0, z tą jednak różnicą, że stanowi, iż odsetki zawsze będą podlegały kapitalizacji. Wątpliwości może budzić również użyte przez ustawodawcę określenie „mogą”, co oznacza, że odsetki nie zawsze będą podlegały kapitalizacji. Nie wskazano jednak, od kogo to będzie zależało i jakie warunki muszą wystąpić po stronie kredytobiorcy, by z takiej możliwości skorzystać. Nie wskazano również czasu odroczenia spłat kredytu z uwagi na stan pandemii - tak jak ma to miejsce w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych - 2 kwartały.

Prawo gospodarcze

  1. Mikropożyczki

Ustawodawca dokonał kolejnej zmiany w zakresie udzielania mikropożyczek udzielanych przez urzędy pracy. Dokonywanie co kilka tygodni zmian tak istotnych dla przedsiębiorców nie służy stabilności obrotu gospodarczego i budzi wątpliwości z punktu widzenia zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Z aprobatą RPO przyjmuje zaś proponowaną zmianę – odejścia przez urzędy pracy od żądania składania oświadczeń przy ubieganiu się przez przedsiębiorcę o pożyczkę. Tym samym uwagi RPO w wystąpieniu do Minister Rozwoju zostały uwzględnione. Nowelizacja powinna jednakże dodatkowo przewidywać, jak należy postąpić z już złożonymi oświadczeniami.

  1. Uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne

Jednym z elementów uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego jest wprowadzenie niedopuszczalności wszczęcia postępowania egzekucyjnego odnośnie do wierzytelności objętej z mocy prawa układem i wierzytelności, o których mowa w art. 17 ustawy. Rozwiązanie to jest analogiczne do obowiązujących przepisów Prawa restrukturyzacyjnego. Wątpliwości jednak budzi, czy  wierzyciele będą dostatecznie chronieni przed przedawnieniem roszczeń, odnośnie których nie może być wszczęte postępowanie egzekucyjne.

  1. Zmiany w Prawie zamówień publicznych

W ustawie „kowidoowej” z  2 marca 2020 r. dodano  art. 15r,  który  jest bardzo niekorzystny dla zamawiającego. W okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - i przez 90 dni od dnia odwołania tego stanu -  nie będzie mógł on potrącić kar umownych ani zaspokoić się z zabezpieczenia, bez względu czy opóźnienie wynika z okoliczności spowodowanych COVID-19, czy też z innych.  A zakaz potrąceń odnosi się wyłącznie do zdarzeń zaistniałych w okresie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

  1. Zmiany w ustawie o kontroli niektórych inwestycji

W celu wzmocnienia ochrony krajowych spółek przed przejęciami przez podmioty spoza UE/EOG wprowadza się tymczasowe (na 24 miesięce)  kompleksowe ramy kontroli działań, które mogłyby zagrozić zapewnieniu bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą wywołaną epidemią COVID-19, wpływającą m.in. na zwiększenie ryzyka obniżenia poziomu płynności finansowej przedsiębiorstw. Powstaje wątpliwość co do zgodności tej regulacji z prawem UE. Zakazuje ono wszelkich ograniczeń w przepływie kapitału między Państwami Członkowskimi oraz między Państwami Członkowskimi a państwami trzecimi. Nie przedstawiono  szczegółowego uzasadnienia  tych ograniczeń. Istotne zaś zagrożenie dla sfery prawa i wolności oraz spójności prawa budzi szeroki zakres przedmiotowy i podmiotowy regulacji. W konsekwencji,  mimo że regulacja prima facie dotyczy podmiotów spoza UE/EOG, to jednak może odnosić skutek na rynku wewnętrznym UE.

  1. Forma składania wniosków do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

Obecnie wnioski m.in. o zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych można składać w formie papierowej i elektronicznej. Zgodnie z przyjętymi regulacjami, wniosek m.in. o zwolnienie z opłacania składek będzie mógł być złożony wyłącznie w formie elektronicznej. Likwidacja formy papierowej może doprowadzić do wykluczenia część przedsiębiorców z możliwości tego zwolnienia. Przedsiębiorca powinien mieć prawo wyboru formy, w jakiej złoży wniosek o zwolnienie.

  1. Opłaty za użytkowanie wieczyste

Wprowadzone rozwiązania mają na celu złagodzenie negatywnych skutków spowodowanych epidemią COVID-19 w stosunku do podmiotów prowadzących działalność gospodarczą z wykorzystaniem nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Chodzi o zmniejszenie obciążeń wynikających z zawartych umów użytkowania wieczystego, a także w związku z oddaniem na ich rzecz nieruchomości w najem, dzierżawę lub użytkowanie. Rozwiązania te co do zasady RPO ocenia pozytywnie.

Regulacje obejmują jednak zakresem podmiotowym tylko tych przedsiębiorców, którzy nie wykonali jeszcze zobowiązań związanych z uiszczeniem opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste. Tym samym nie uregulowano sytuacji przedsiębiorców - użytkowników wieczystych gruntów Skarbu Państwa, którzy już ponieśli opłatę z tytułu użytkowania wieczystego gruntu pomimo spadku obrotów gospodarczych na skutek epidemii.  A to prowadzi do naruszenia zasady równości wobec prawa przez nieuprawnione uprzywilejowanie przedsiębiorców, którzy nie ponieśli jeszcze zobowiązań z tytułu opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste, poprzez przyznanie im możliwości ubiegania się o jej proporcjonalne zmniejszenie. Zasadne byłoby wprowadzenie przepisów przewidujących możliwość wystąpienia przez przedsiębiorców o zwrot zapłaconej już opłaty z tytułu użytkowania wieczystego za 2020 rok, po spełnieniu przesłanek przewidzianych w ustawie. W konsekwencji zwrot dotyczyłby tej części opłaty, która zgodnie z nowymi przepisami stałaby się nienależna.

  1. Opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych

Ustawa zakłada przedłużenie o 6 miesięcy ważności zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, których ważność upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - pod warunkiem wniesienia proporcjonalnej opłaty za wydanie zezwolenia przed upływem pierwotnego terminu ważności zezwolenia. Pewność prawa wymaga jednak zawarcia jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy opłata proporcjonalna  dotyczy okresu „pierwotnej” ważności zezwolenia w danym roku, czy okresu 6 miesięcy, o który ma następować przedłużenie.

Ustawa przewiduje też możliwość wprowadzenia przez rady gminy zwolnienia od opłat za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Ma to być formą pomocy  przedsiębiorcom z branży gastronomicznej, dotkniętym zakazem prowadzenia działalności w okresie epidemii. Rady gmin będą dysponowały jednak dowolnością.  A przepis umożliwia jedynie generalne zwolnienie dla wszystkich podmiotów prowadzących sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia w miejscu sprzedaży.

Zmiana planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 r. 

Prezes Funduszu, po poinformowaniu ministra zdrowia oraz finansów, może dokonać przesunięcia kosztów w planie finansowym centrali Funduszu oraz przesunięcia kosztów w ramach kosztów administracyjnych w planie finansowym Funduszu, a także dokonać zmiany planu finansowego w zakresie środków przekazywanych NFZ z dotacji budżetu. Każda zmiana planu musi jednak uwzględniać zasady określone w art. 118 ustawy o świadczeniach, sprowadzające się do ponownego badania równowagi przychodów i kosztów w odniesieniu do centrali oraz poszczególnych oddziałów wojewódzkich Funduszu, w zakresie środków przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej dla ubezpieczonych.

Prawo budowlane

Zajęcie nieruchomości

Ustawa wprowadza zmianę w art. 12b tarczy 2.0., ocenianym wcześniej przez RPO krytycznie. Ustawodawca podejmuje próbę dookreślenia obecnej regulacji. W dalszym ciągu jednak nie dostrzega, że zakładanie i eksploatacja na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych i nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń może być realizowane w trybie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami.  Według RPO regulacja jest w części zbędna, z uwagi na dublowanie się z art. 124 i 124b u.g.n.

Ponadto ustawa wprawdzie przewiduje konieczność zawiadamiania właściciela (użytkownika wieczystego, zarządcy) o zamiarze ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości. Jednocześnie stanowi jednak, że gdy jest to „niezbędne dla utrzymania ciągłości działania istotnych usług służących bezpośrednio przeciwdziałaniu i zwalczaniu COVID-19”, zawiadomienia nie stosuje się.  Regulacja jest zatem przykładem zaskakiwania obywatela decyzją o zajęciu nieruchomości, z nadanym rygorem natychmiastowego wykonania. Właściciela nie zawiadamia się także o zamiarze zajęcia nieruchomości, w przypadku „zapobieżenia znacznej szkodzie”.

Zmiany w specustawie dotyczącej sieci przesyłowych – rozporządzenie robót budowlanych na podstawie nieostatecznej decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej

W ustawie z 24 lipca 2015 r. o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych art. 19 ust. 6 otrzymuje brzmienie: „6. Z dniem wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej inwestor uzyskuje prawo do dysponowania nieruchomościami, o których mowa w art. 8 ust. 1 pkt 7 i 8, na cele budowlane niezbędne do realizacji i eksploatacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej.”. To kolejne daleko idące ograniczenie prawa własności podmiotów, względem których została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej. Odjęcie prawa własności nie zostaje poprzedzone przeprowadzeniem dwuinstancyjnego postępowania administracyjnego w przedmiocie zbadania podstaw do wydania decyzji. Rozwiązanie to nieproporcjonalnie narusza konstytucyjne prawo własności.

Obecne przepisy dają szansę właścicielowi nieruchomości, co do której została wydana decyzji o lokalizacji, na zaskarżenie decyzji i zbadania przez sąd administracyjny jej legalności. Obecnie nie będzie to możliwe. A nowa regulacja sprawia, że inwestycje dokonane na cudzym gruncie, nawet z rażącym naruszeniem prawa, stają się nieodwracalne.  

Prawa funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej i pracowników KAS

Od  10 kwietnia 2020 r. do  1 października 2020 r. legitymacje służbowe funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej oraz osób zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych Krajowej Administracji Skarbowe są wydawane zgodnie z przepisami wykonawczymi wydanymi na podstawie art. 3 ustawy z 16 listopada 2016 r. o KAS. W  obowiązującym stanie prawnym prawie wszystkie dyspozycje kadrowe dotyczące przeniesienia pomiędzy jednostkami KAS wymagają zwrotu legitymacji służbowej. Odżycie poprzednio obowiązującego upoważnienia blankietowego spowoduje, że zmiany kadrowe w tym zakresie nie będą musiały za sobą pociągać zwrotu (wymiany) legitymacji służbowej. Czasowa utrata mocy obowiązującej art. 3 ustawy o KAS może utrudnić realizację niektórych czynności służbowych, dla których ważności wymagana jest legitymacja służbowa, zwłaszcza tych zastrzeżonych do tej pory dla umundurowanych funkcjonariuszy.

 Art. 27 i 28 ustawy – kadencje organów stowarzyszeń i fundacji

Przepisy przewidują dla organów stowarzyszeń i fundacji - których kadencja upływa w okresie  stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, lub do 30 dni po odwołaniu danego stanu - przedłużenie ich kadencji do czasu wyboru tych organów na nową kadencję, jednak nie dłużej niż do 60 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Przepisy te nie wskazują jednak granic przedłużania kadencji w czasie stanu epidemii. Oznacza to, że możliwe byłoby nieuzasadnione odkładanie wyboru nowych władz wobec przedłużającego się stanu epidemii. Zarówno przepisy ustawy o fundacjach, jak i przepisy Prawa o stowarzyszeniach przewidują zaś możliwość korzystania ze środków komunikacji elektronicznej w głosowaniu władz. Możliwe byłoby zatem ich wykorzystanie do wyborów tych władz. Wobec odmrażania gospodarki i znoszenia ograniczeń nie wydaje się celowe bezterminowe odkładanie wyborów nowych władz w stowarzyszeniach i fundacjach. Stwarza to bowiem ryzyko nadużyć i ograniczania zasady ich samorządności.

Art. 67 ustawy – zdalne egzaminy dyplomowe, obrony rozpraw doktorskich i kolokwia habilitacyjne

Doprecyzowuje on przepisy wprowadzające możliwość przeprowadzenia egzaminu dyplomowego, obrony rozprawy doktorskiej i kolokwium habilitacyjnego poza siedzibą uczelni przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Możliwość ta nie jest jednak powiązana w żaden sposób z obowiązywaniem stanu epidemii lub stanu zagrożenia. Rozwiązanie to niewątpliwie może usprawnić działanie uczelni wyższych i jako takie powinno być oceniane pozytywnie. Nawet przy zapewnieniu możliwości komunikacji w czasie rzeczywistym, dla części osób zdających te egzaminy taka forma ich przeprowadzenia może nie być komfortowa i pożądana. Dlatego też, gdy egzamin w formie zdalnej nie jest konieczny z uwagi na obowiązujący stan epidemii, zasadne byłoby pozostawienie studentom, doktorantom i habilitantom możliwości wyrażenia zgody na egzamin w takiej formie.

V.7100.5.2020

Koronawirus. RPO: "bon turystyczny 1000 plus” powinien objąć wszystkich podatników

Data: 2020-06-05
  • Ludzie skarżą się, że „Bon turystyczny 1000 plus” ma przysługiwać tylko osobom mającym umowy o pracę, których zarobki nie przekraczają średniej krajowej
  • Oznacza to wykluczenie osób samozatrudnionych i pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych, a także emerytów i rencistów
  • W ocenie RPO dostęp do programu wszystkich podatników w większym stopniu sprzyjałby wsparciu branży turystycznej

Zbliża się okres urlopowy. Ze względu na epidemię, tegoroczne wakacje będą inne od poprzednich. Szczególnie w trudnym położeniu znalazła się branża turystyczna. Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą obserwuję działania władz dla wsparcia tego sektora.

Rząd pracuje nad wprowadzeniem programu „Bon turystyczny 1000 plus”. W ramach pierwotnych założeń, bon miał wynosić 1000 zł i zostać wykorzystany w krajowej turystyce. Przewidziano, że zostanie skierowany do osób pozostających z stosunku umowy o pracę, których wynagrodzenie nie przekracza kwoty średniej krajowej (tj. 5200 zł brutto).

Tymczasem do RPO wpływają skargi obywateli wykluczonych z opracowywanego programu. Szczególnie zawiedzeni są emeryci i renciści,  wskazujący na nierówne traktowanie osób najsłabszych, starszych i często schorowanych w dostępnie do wypoczynku. Ponadto założenia rządowe pomijają osoby samozatrudnione czy wykonujące pracę na podstawie umów cywilnoprawnych.

Skargi wskazują również, że proponowany udział państwa w pokryciu kosztów bonu (900 zł) i przedsiębiorcy (100 zł) spowoduje, że w rzeczywistości, to pracodawca będzie decydował o tym, czy nabyć bony i udostępnić je zatrudnionym pracownikom.

Na wykluczenie pewnych grup wskazuje także Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Jego zdaniem bon powinien przysługiwać każdemu obywatelowi polskiemu płacącemu podatki, niezależnie od wysokości dochodu i tego, czy uiszcza je w ramach umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej, emerytury czy działalności gospodarczej. Rzecznik proponuje zmniejszenie wartości jednego bonu - aby pomóc branży turystycznej, gdyż większa liczba turystów dodatkowo pozostawi własne środki.

W ocenie Adama Bodnara dostęp do programu szerszego kręgu uprawnionych, np. wszystkich podatników, bez konieczności angażowania pracodawców w zakup bonów, w większym stopniu będzie sprzyjał wsparciu branży turystycznej oraz wszystkich przedsiębiorców świadczących usługi na rzecz turystów.

Rzecznik zwrócił się do Jadwigi Emilewicz, wicepremier i minister rozwoju o stanowisko. Oczekuje także wskazania, czy bon ma służyć wsparciu przedsiębiorców z branży turystycznej, czy obywateli-konsumentów oraz czy  będzie przeznaczony tylko do wykorzystania w krajowej turystyce, czy także np. przy zakupie zagranicznych imprez turystycznych.

Z uwagi na kończący się wkrótce rok szkolny i rozpoczynające się wakacje, Adam Bodnar spytał też, kiedy zakończą się prace legislacyjne w rządzie nad programem.

V.7224.95.2020

Koronawirus. Ludzie szybko nie odzyskają pieniędzy za odwołane imprezy turystyczne

Data: 2020-04-30
  • Organizator turystyki ma pół roku na zwrot pieniędzy wpłaconych przez ludzi za imprezę odwołaną z powodu epidemii
  • Taki przepis „tarczy antykryzysowej” przerzuca ciężar kosztów epidemii i kryzysu gospodarczego na konsumentów – wskazuje RPO
  • Prowadzi to do skrajnego naruszenia konstytucyjnych standardów ochrony praw konsumenta
  • A pomoc państwa dla przedsiębiorców powinna bowiem pochodzić ze środków publicznych, a nie z prywatnych zasobów obywateli

Ludzie skarżą się na niemożliwość szybkiego zwrotu zapłaconych pieniędzy wobec rezygnacji bądź odwołania imprezy turystycznej z powodu epidemii wirusa SARS-CoV-2. Wskazują, że całkowicie niezrozumiałe jest zatrzymanie przez biuro podróży ich prywatnych środków finansowych przez 6 miesięcy - w sytuacji, gdy niejednokrotnie to oni stracili z dnia na dzień pracę. Niejednokrotnie umowy o usługę turystyczną zostały zawarte przez osoby starsze, które są wszak specjalnie chronione przez ustawodawcę w związku z koronawirusem. 

Rozprzestrzenianie się COVID-19 spowodowało całkowitą stagnację rynku turystycznego. Dla ochrony tej branży ustawodawca wprowadził specjalną regulację w ramach pakietu osłonowego dla przedsiębiorców. Zgodnie z ustawą koronawirusową z  2 marca 2020 r., odstąpienie od umowy lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej, w związku z wybuchem epidemii, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego. Nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza.

Prowadzi to do powstania licznej grupy poszkodowanych, którzy zgodnie z dotychczasowym brzmieniem ustawy z 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych, powinni otrzymywać zwroty w 14 dni od dnia rozwiązania umowy. Tymczasem ze specustawy wynika, że organizatorzy turystyki zyskali prawo do odroczenia o 180 dni zwrotu wpłaconych pieniędzy za usługi niewykonane z powodu epidemii oraz do zaproponowania klientowi voucheru w zamian za zwrot gotówki. Po upływie pół roku biuro podróży ma jeszcze dodatkowe 14 dni na zwrot pieniędzy.

Budzi to poważne wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich, głównie z powodu przerzucenia ciężaru kosztów epidemii na konsumentów. Z uzasadnienia ustawy wynika, że ma uchronić rynek organizatorów turystyki przed niewypłacalnością. Należy jednak zauważyć, że w "tarczy antykryzysowej" przewidziano też inne formy pomocy dla przedsiębiorców (m.in. zwolnienia ze składek ZUS, świadczenie postojowe, dofinansowanie wynagrodzeń pracowników).

W ocenie RPO niedopuszczalne jest arbitralne dysponowanie środkami finansowymi konsumentów, słabszych uczestników rynku turystycznego. A to władze publiczne – w myśl art. 76 Konstytucji – powinny chronić konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

To na władzy spoczywa obowiązek zwalczania epidemii i jej negatywnych skutków, także gospodarczych. Pomoc państwa dla przedsiębiorców powinna pochodzić ze środków publicznych, a nie prywatnych zasobów obywateli.

Rzecznik jest świadomy sytuacji, w jakiej znaleźli się przedsiębiorcy turystyczni, jednakże należy poszukać odmiennej możliwości zapobieżenia negatywnym skutkom epidemii.

Okres dysponowania przez przedsiębiorców funduszami konsumentów jest bardzo długi, co szczególnie w obecnie trudnej sytuacji na rynku pracy, będącej konsekwencją wyhamowania gospodarki, nie jest korzystane dla konsumentów.

Jak wynika ze skarg, z tego powodu rozliczenie bezgotówkowe w postaci vouchera nie będzie cieszyło się popularnością. Obarczanie konsumentów skutkami epidemii i kryzysu gospodarczego prowadzi do skrajnego naruszenia konstytucyjnych standardów ochrony praw konsumenta.

Rzecznik zwrócił się do ministry rozwoju Jadwigi Emilewicz  o stanowisko w celu zapewnienia konsumentom należytej ochrony prawnej oraz odzyskania zamrożonych oraz nieoprocentowanych prywatnych środków finansowych.

Aktualizacja

Mimo upływu ponad 30 dni, nie RPO otrzymał odpowiedzi z resortu. Wystosował więc ponaglenie, przypominając, że w sprawie tej nadal otrzymuje liczne skargi od obywateli, którzy wyrażają swoje zaniepokojenie i oburzenie z uwagi na okoliczność, że zwłoka ta odbija się na ich sytuacji życiowej, szczególnie, gdy stracili pracę i potrzebują zamrożonych środków finansowych do zaspokajania swoich podstawowych potrzeb życiowych (na zakup leków, żywności, opłaty za czynsz i media, spłatę kredytów).

V.7220.146.2020

Odc. 25 - Pytania przed majówką, o kwarantannę dla kierowców, mandaty za brak maseczki, płatności bezgotówkowe… odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-04-29

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani jest właścicielką domku letniskowego. Ma zawartą umowę na cały rok z najemcami. Przyjeżdżają w określonych dniach, nie przebywają tam stale. Akurat teraz chcieliby spędzić tam weekend majowy. Pani pyta czy może im ten domek udostępnić, czy też obowiązuje ją ogólny zakaz usług hotelarskich. Co z faktem, że umowa zawarta została dużo wcześniej, przed 31.03.2020 r.?

Najemcy mogą korzystać z domku, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa wymaganych w czasie epidemii. Wynajęcie domku letniskowego na okres roku nie mieści się w granicach definicji usługi hotelarskiej.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697) w § 8 ust.1 pkt 1 ppkt k wprowadza ograniczenie działalności związanej z prowadzeniem usług hotelarskich. Przy czym termin „usługi hotelarskie” przyjęty w rozporządzeniu określony został w art.3 ust.1 pkt 8 ustawy z dnia 29.VIII.1997r. o usługach hotelarskich ( t.j. Dz.U.2019.238 z późń. zm.) jako krótkotrwałe, ogólnie dostępne wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych, a także miejsc na ustawienie namiotów lub przyczep samochodowych oraz świadczenie, w obrębie obiektu, usług z tym związanych.

Czy w świetle aktualnie obowiązujących przepisów mogą się odbywać spotkania rodzinne?

Tak, nie ma takiej przeszkody.

Zgodnie § 14 ust 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia, spotkania danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 k.k. lub z osobami najbliższymi, z którymi pozostaje we wspólnym pożyciu, są dozwolone. Nie mniej jednak, należy pamiętać, że nadal mamy problem z rozprzestrzenieniem się koronowirusa. Pamiętajmy też o seniorach, którzy są w grupie wysokiego ryzyka, a kontakt z nimi może zwiększyć prawdopodobieństwo zarażenia ich, a powikłania spowodowane koronowiusem mogą przecież prowadzić do śmierci bliskiej nam osoby. Zachowujmy podstawowe zasady bezpieczeństwa w kontakcie z najbliższymi jak również zasady higieny, częste mycie rąk i stosowanie środków wirusobójczych. Rozważmy także konieczność takiej wizyty, ich częstotliwość oraz ilość osób uczestniczących w takim spotkaniu.

Pan dostał mandat za brak maseczki w miejscu publicznym, czyli za wykroczenie z art. 54 Kodeksu Wykroczeń. Zastanawia się, że skutecznie będzie odwoływanie się przed sądem w oparciu o zarzuty wobec legalności rozporządzenia Rady Ministrów.

Obowiązek zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych został wprowadzony na podstawie §18 Rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. (Dz. U. poz. 697) Rozporządzenie to zostało wydane na podstawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284, 322, 374 i 567). Z tym, że artykuły, dające to prawo Radzie Ministrów - art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–12 - zostały dodane specustawą koronawirusową z 2 marca (w art. 25 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19….,Dz. U. poz. 374). Karą za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa jest grzywna do 500 zł  lub kara nagany, mówi o tym art. 54 kodeksu wykroczeń.

Wątpliwości Rzecznika budzi sposób wprowadzania różnego rodzaju nakazów i ograniczeń. Mimo zaistnienia przesłanek określonych w art 232 Konstytucji RP. nie zdecydowano się na wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Szczegółowo o tych wątpliwościach RPO informował 3 kwietnia w piśmie do premiera. Rozumiejąc potrzebę wprowadzania różnego rodzaju ograniczeń i nakazów w związku z epidemią, należy pamiętać, aby regulacje te były wprowadzane zgodnie z Konstytucją. Z tego punktu widzenia wątpliwości może budzi to, że upoważnienie ustawowe uprawniało Radę Ministrów do wydania przepisów nakładających obowiązek stosowania środków profilaktycznych (a do takich zaliczają się maseczki) tylko przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie, zaś w rozporządzeniu wprowadzono powszechnych obowiązek używania maseczek, co jest być może uzasadnione, lecz nie znajduje umocowania w ustawie.

Starszy pan skarżył się, że zagrożono mu w sklepie, że następnym razem, jak zapłaci gotówką, a nie kartą, to go nie obsłużą.

Nie ma przepisów, które zobowiązywałyby prowadzącego działalność handlową do przyjmowania płatności w formie gotówki, czy też w formie bezgotówkowej. Działa tu zasada swobody zawierania umów. Sprzedający jednakże powinien wywiesić informację o akceptowanych przez siebie sposobach płatności w widocznym miejscu, tak aby potencjalny klient mógł się z nią zapoznać przed rozpoczęciem zakupów.

Wtedy taka oferta handlowa kierowana jest do tej grupy klientów, która zaakceptuje określone przez przedsiębiorcę warunki zapłaty.

Takie stanowisko potwierdza Państwowa Inspekcja Handlowa jak również Ministerstwo Finansów. W okresie epidemii, z uwagi na zasady higieny, preferowany jest obrót bezgotówkowy, jednakże żaden przepis wydawany w celu zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19 nie zakazał obrotu gotówkowego, w stosunku do powszechnie zawieranych codziennych umów w bieżących w sprawach życia codziennego.

Zgodnie z art. 31 ustawy o Narodowym Banku Polskim znakami pieniężnymi Rzeczypospolitej Polskiej są banknoty i monety. Natomiast według art. 32 znaki pieniężna emitowane przez NBP są prawnymi środkami płatniczymi na obszarze RP. Przepisy wydawane w okresie ogłoszonej epidemii w celu zapobiegania przeciwdziałania i zwalczania COVID-19 nie zakazały obrotu gotówkowego, w stosunku do powszechnie zawieranych codziennych umów w bieżących w sprawach życia codziennego.

Pracodawca chce poddać wszystkich pracowników testom na COVID-19. Pracownik, pyta, czy może na to nie wyrazić zgody ?

Jeśli pracodawca ma podejrzenie o możliwości wystąpienia choroby zakaźnej lub przeniesienia jej na inne osoby podczas wykonywania pracy, ma prawo na podstawie ww. ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, wysłać pracownika na badania sanitarno-epidemiologiczne.

Kodeks pracy, a więc podstawowy akt prawny regulujący prawa i obowiązki pracownika, nie reguluje tej kwestii, jednakże szczególnym aktem prawnym regulującym tą kwestie jest ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Zgodnie z art. 6. 1. Obowiązkowym badaniom sanitarno-epidemiologicznym, określonym na podstawie art. 10 ust. 2 pkt 2, podlegają:

  1. podejrzani o zakażenie lub chorobę zakaźną;
  2. noworodki, niemowlęta i kobiety w ciąży, podejrzane o zakażenie lub chorobę zakaźną mogącą się szerzyć z matki na płód lub dziecko;
  3. nosiciele, ozdrowieńcy oraz osoby, które były narażone na zakażenie przez styczność z osobami zakażonymi, chorymi lub materiałem zakaźnym;
  4. uczniowie, studenci i doktoranci kształcący się do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby;
  5. osoby podejmujące lub wykonujące prace, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby, nieposiadające aktualnego orzeczenia lekarskiego o zdolności do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na innej osoby

2. Na obowiązkowe badania sanitarno-epidemiologiczne, określone na podstawie art. 10 ust. 2 pkt 2, kieruje:

  1. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 1–3 – właściwy dla ich miejsca pobytu państwowy powiatowy inspektor sanitarny;
  2. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 4 – kierujący szkołą albo rektor uczelni lub osoba przez nich upoważniona;
  3. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 5 – pracodawca albo zlecający wykonanie prac.

Skarga na to, że nie można przebywać wraz z dzieckiem na oddziale intensywnej terapii.

RPO dostaje dużo takich skarg, nie tylko w sprawie oddziałów intensywnej terapii, ale w ogóle w sprawie dzieci w szpitalach.

Zagadnienia, przedstawione Rzecznikowi w tym zakresie dotyczyły między innymi następujących kwestii:

  • konieczności znalezienia adekwatnych rozwiązań prawnych, uwzględniających zarówno stan zagrożenia epidemicznego, jak i umożliwiających zapewnienie dzieciom realizacji prawa do kontaktu i obecności osoby bliskiej podczas udzielania świadczeń zdrowotnych (prawa pacjenta),
  • ujednolicenia praktyki stosowanej przez szpitale (obecnie praktyka stosowana przez placówki medyczne jest różna, jedne z nich całkowicie zakazują obecności rodziców, inne dopuszczają taką możliwość).

Rzecznik interweniował już 25 marca u Ministra Zdrowia. Postulował wprowadzenie jednolitych wytycznych, na poziomie krajowym, w celu ujednolicenia praktyki stosowanej przez placówki medyczne. Zwracał uwagę na to, jak ważny jest dla chorego dziecka kontakt z rodzicem.

Minister jednak odpowiedział, że walka z koronawirusem jest teraz ważniejsza, nie będą wydawane jednolite wytyczne – decydować musi za każdym razem dyrektor szpitala po analizie sytuacji konkretnej placówki. Minister dodał, że NFZ opracował 10 kwietnia procedury postępowania z dziećmi z podejrzeniem lub zakażonych wirusem SARS-CoV-2

Pan skarży się na działanie samorządowego kolegium odwoławczego, które z powodu epidemii zwleka z wydaniem decyzji w sprawie świadczenia pielęgnacyjnego. Pyta, kiedy może spodziewać się stanowiska.

Samorządowe kolegia odwoławcze (SKO) pracują, jednak podobnie jak pozostałe instytucje publiczne ograniczyły przyjęcia stron i w większym stopniu załatwiają sprawy zdalnie. Orzeczenia wydawane przez SKO przed 31 marca 2020 r. podlegały w zakresie terminów reżimowi Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Zatem do tamtego dnia sprawy powinny były być załatwiane niezwłocznie, ale nie później niż w ciągu miesiąca, zgodnie z art. 35 KPA.

Specustawa z 2 marca 2020 r. (o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19) wstrzymała jednak bieg terminów w postępowaniach administracyjnych. Nowe terminy nie rozpoczynają biegu (art. 15zzr i art. 15zzs.). Regulacje te praktycznie zdejmują z organów obowiązek wydania decyzji, czy postanowienia w zwyczajnym, ustawowym terminie.

Nie da się więc w takiej sytuacji wnieść ponaglenia z uwagi na bezczynność zgodnie z art. 37 §1 pkt 1 KPA.

Odrębną kwestią pozostaje, czy ogólna dyrektywa załatwiania sprawy niezwłocznie wynikająca z zasad ogólnych KPA i art. 35 KPA również została zawieszona. Specustawa z 2 marca 2020 r. nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że organ nie ma obecnie obowiązku działać niezwłocznie. W związku z tym być może strona niezadowolona z czasu rozpatrywania jej sprawy jest w stanie złożyć skutecznie ponaglenie z uwagi na nieuzasadnioną przewlekłość postępowania zgodnie z art. 37 § 1 pkt 2 KPA.

Należy też mieć na uwadze, że niektóre organy, w ramach nieoficjalnych, wewnętrznych ustaleń dobrowolnie postanowiły o rozpatrywanie spraw w oparciu o zwyczajne terminy. Są to jednak ustalenia niezależne od woli i interesów stron.

Kierowcy busów (do 9 osób) na trasach międzynarodowych są poddawani kwarantannie, co uniemożliwia im pracę. Przedstawiciel firmy transportowej uważa, że przedsiębiorstwa specjalizujące się w przewozie osób, powinny być wyłączone z konieczności odbycia kwarantanny, tak jak duże firmy tej branży.

Niestety, najwyraźniej Główny Inspektorat Transportu Drogowego źle zrozumiał rozporządzenie rządu dotyczące kwarantanny.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697), obowiązku kwarantanny nie stosuje się między innymi wobec przekraczających granice kierowców zawodowych (§2 ust.11 pkt 2 rozporządzenia).

Zgodnie z ustawą z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz.U.2019.2140 t.j.), do której odnosi się rozporządzenie, międzynarodowy transport drogowy to podejmowanie i wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie przewozu osób lub rzeczy pojazdami samochodowymi, za które uważa się również zespoły pojazdów składające się z pojazdu samochodowego i przyczepy lub naczepy, przy czym jazda pojazdu między miejscem początkowym i docelowym odbywa się z przekroczeniem granicy Rzeczypospolitej Polskiej (art. 4 pkt 2 ustawy o transporcie drogowym).

Z komunikatu umieszczonego na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego można wnioskować, że z obowiązku odbycia kwarantanny nie są zwolnieni kierowcy wykonujący międzynarodowy transport drogowy pojazdami przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą.

Stanowisko to wydaje się błędne i można jedynie wnioskować, że wynika ono ze zbyt pobieżnej analizy przepisów.

Należy zauważyć, że faktycznie przepisów ustawy o transporcie drogowym nie stosuje się do przewozu drogowego wykonywanego pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, ale tylko wtedy gdy mamy do czynienia z niezarobkowym przewozem drogowym osób (art.3 ust.1 pkt 1 ustawy o transporcie drogowym).

W swym komunikacie GITD zdaje się zupełnie pomijać, ten element, że aby przepisy ustawy nie były stosowane, przewóz drogowy osób musi mieć charakter niezarobkowy.

By mieć jasność w tej kwestii, warto odnotować co ustawodawca uważa za niezarobkowy przewóz drogowy. I tak, zgodnie z ustawową definicją (art. 4 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym), niezarobkowy przewóz drogowy to przewóz na potrzeby własne - każdy przejazd pojazdu po drogach publicznych z pasażerami lub bez, załadowanego lub bez ładunku, przeznaczonego do nieodpłatnego krajowego i międzynarodowego przewozu drogowego osób lub rzeczy, wykonywany przez przedsiębiorcę pomocniczo w stosunku do jego podstawowej działalności gospodarczej, spełniający łącznie następujące warunki:

  • pojazdy samochodowe używane do przewozu są prowadzone przez przedsiębiorcę lub jego pracowników,
  • przedsiębiorca legitymuje się tytułem prawnym do dysponowania pojazdami samochodowymi,
  • w przypadku przejazdu pojazdu załadowanego - rzeczy przewożone są własnością przedsiębiorcy lub zostały przez niego sprzedane, kupione, wynajęte, wydzierżawione, wyprodukowane, wydobyte, przetworzone lub naprawione albo celem przejazdu jest przewóz osób lub rzeczy z przedsiębiorstwa lub do przedsiębiorstwa na jego własne potrzeby, a także przewóz pracowników i ich rodzin,
  • nie jest przewozem w ramach prowadzonej działalności gospodarczej w zakresie usług turystycznych.

Z tego wynika, że jeżeli przewóz drogowy wykonywany pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, nie ma charakteru niezarobkowego przewozu drogowego osób, to stosuje się do niego przepisy ustawy o transporcie drogowym.

A jeżeli przewóz taki mieści się w ramach wykonywania czynności zawodowych przez kierowców wykonujących przewóz drogowy w ramach międzynarodowego transportu drogowego, stosowane powinny być również przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zwalniające z obowiązku odbycia kwarantanny (§2 ust. 11 pkt 2 rozporządzenia).

Kredyty "frankowe". O korzyściach prawniczego kształcenia ekonomistów - polemika dr Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej z Klubem Jagiellońskim

Data: 2020-04-27

27 sierpnia 2019 roku Instytut Jagielloński opublikował tekst „Ekonomiczne konsekwencje wykładni TSUE ws. kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego zgodnej z opinią rzecznika generalnego”, zawierający komentarze ekonomistów do opinii rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-260/18 Dziubak. Motyw powtarzający się w wypowiedziach przedstawicieli świata finansów to braki prezentowane przez prawników, jeśli chodzi o wykształcenie ekonomiczne i rozumienie procesów ekonomicznych. Moja wypowiedź ma na celu sprostowanie twierdzeń prezentowanych w publikacji Instytutu Jagiellońskiego z punktu widzenia prawa europejskiego. Lektura komentarzy ekonomistów jasno bowiem wskazuje, że o ile (czego nie neguję) ekonomia wzbogaciłaby curriculum edukacji prawniczej, to dla polskich ekonomistów i bankierów lekcje prawa europejskiego są absolutnie konieczne - pisze dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, European Legal Studies Institute, Uniwersytet Osnabrucki, współprzewodnicząca Forum Konsumenckiego przy RPO

Pełen tekst polemiki i tekst Klubu Jagiellonskiego publikujemy poniżej w załącznikach

Co ujawnia dyskurs o kredytach frankowych, czyli o świadomym i nieświadomym uwikłaniu prawników – prof. Ewa Łętowska dla Europejskiego Przeglądu Sądowego

Data: 2020-04-27

Zjawisko kredytów frankowych, z uwagi na swą skalę i zjawisko, ujawniło istnienie silnego lobbingu kół bankowych (profesjonalny kredytodawca) dokonywanego poprzez aktywny udział w walce o  wylansowanie przychylnej interpretacji prawa. Lobbing ten bywa prowadzony w brutalny i nieprzejrzysty sposób - pisze prof. Ewa Łętowska, pierwsza rzeczniczka praw obywatelskich, członkini Polskiej Akademii Nauk, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i honorowa przewodnicząca Forum Konsumentów przy RPO. - W tej „wojnie na interpretacje” biorą aktywny udział prawnicy.

Jest to przejaw jurysprudencji interesów i roli, jaką w nim odgrywa interpretacja i oceny formułowane przez prawników, pełniących w obrocie rozmaite funkcje. Adwokaci (radcowie) reprezentujący banki dążą do uzyskania wpływu na mainstream interpretacji dokonywanej przez sądy.

Ta działalność spowodowała utrzymanie polskich sądów w paradygmacie umowy, gdzie obie strony (profesjonalistę i konsumenta) cechować ma tylko formalna równość. W konsekwencji sądy nie potrafiły korzystać z orzecznictwa TSUE, przyjaznego ochronie konsumentów.

Autorka krytykuje zjawisko uwikłania prawników (sędziów, naukowców-prawoznawców) w czasem nieuświadamiany konflikt ról i postaw. Sprzyja temu sytuacja, gdy prawoznawcy bywają sędziami lub adwokatami i gdy ich wypowiedzi naukowe są niedostatecznie wyraźnie odróżniane od wypowiedzi jako sędziów lub adwokatów.

Pełen tekst artykułu udostępniamy w załączniku za zgodą Autorki i Wydawnictwa.

Koronawirus. Władze tłumaczą, dlaczego nie wprowadzono legitymowania kupujących w godz. 10-12

Data: 2020-04-24
  • Chodziło  o wykształcenie odpowiednich zachowań społecznych – tak władze wyjaśniają, dlaczego nie przewidziano prawnego mechanizmu weryfikacji wieku osób korzystających ze sklepów w godzinach 10.00–12.00
  • Obserwujemy wśród społeczeństwa niezwykłą solidarność, zdyscyplinowanie, a także poczucie odpowiedzialności – podkreśla wiceministra zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko

Od 10.00 do 12.00 zakupy w sklepach mogą robić tylko osoby, które ukończyły 65 lat. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów, wydane w związku z epidemią koronawirusa.  Żadne przepisy nie określają jednak, jak sprzedawca może kontrolować wiek klientów.

Pojawiły się wątpliwości, związane z konstytucyjną ochroną danych osobowych obywateli, wynikającą z art. 51 Konstytucji. Zgodnie z prawem tylko sprzedający lub podający napoje alkoholowe ma prawo żądać okazania dokumentu stwierdzającego wiek kupującego - w przypadku wątpliwości co do pełnoletności nabywcy.

Dlatego RPO pytał rząd, jak pracownicy sklepów mają sprawdzać, czy osoba robiąca zakupy w wyznaczonych godzinach ukończyła 65. rok życia.

Odpowiedź MZ

Celem tego przepisu było umożliwienie jednej z grup szczególnego ryzyka spokojniejsze i bezpieczniejsze dokonanie zakupów – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko..

Skuteczna walka z epidemią wywołaną zakażeniem wirusem SARSCoV-2 wymaga wprowadzenia nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa i czasowych ograniczeń, w tym dotyczących funkcjonowania jednostek handlowych i usługowych.

Mamy nadzieję, że – przy zachowaniu odpowiedniego reżimu sanitarnego, ale również zdrowego rozsądku – przyjęte rozwiązania przyniosą spodziewane efekty. Już teraz, w wielu sytuacjach obserwujemy wśród społeczeństwa niezwykłą solidarność, zdyscyplinowanie, a także poczucie odpowiedzialności.

Zapisy rozporządzenia miały na celu przede wszystkim wykształcenie odpowiednich zachowań społecznych. Z tego względu nie zdecydowano, iż kwestia weryfikacji wieku osób korzystających ze sklepów w godzinach 10.00–12.00 wymaga szczególnych rozwiązań prawnych.

Niezależnie od powyższego, uprzejmie informuje, że wszystkie pojawiające się postulaty zmian prawnych są analizowane i – zgodnie z wynikiem tychże analiz – będą podejmowane decyzje o ewentualnej zmianie przepisów – dodała Józefa Szczurek-Żelazko.

VII.501.73.2020

Koronawirus. "Przepraszam, a ma pani 65 lat?" Wątpliwości RPO co do legitymowania kupujących w godz. 10-12

Data: 2020-04-02
  • Między godzinami 10.00 a 12.00 w sklepach kupować mogą tylko osoby, które ukończyły 65 lat
  • Żadne przepisy nie określają jednak, jak sprzedawca może kontrolować wiek klientów
  • RPO pyta Minister Rozwoju, czy rozporządzenie nie narusza konstytucyjnej ochrony danych osobowych obywateli

Od 10 do 12 w sklepach kupować mogą tylko osoby, które ukończyły 65 lat. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów, wydane w związku z epidemią koronawirusa.

Brakuje jednak określenia uprawnień sprzedawców do sprawdzenia wieku osób przebywających w sklepie lub obiekcie usługowym. Zgodnie z prawem tylko sprzedający lub podający napoje alkoholowe ma prawo żądać okazania dokumentu stwierdzającego wiek kupującego - w przypadku wątpliwości co do pełnoletności nabywcy.

Nie ma jednak żadnych regulacji odnoszących się do nowych wymogów z rozporządzenia. Pojawiają się więc wątpliwości, związane z konstytucyjną ochroną danych osobowych obywateli, wynikającą z art. 51 Konstytucji.

RPO zapytał minister rozwoju Jadwigę Emilewicz, w jaki sposób pracownicy sklepów mają sprawdzać, czy osoba robiąca zakupy w godzinach 10-12 ukończyła 65. rok życia.

VII.501.73.2020

Nadal zdarza się, że klient banku nie może skorzystać z toalety

Data: 2020-03-27
  • Media informują, że wciąż w oddziałach banków odmawia się klientom dostępu do toalety
  • Już kilka lat temu Sąd Najwyższy nakazał bankowi udostępnienie toalety powodowi jako klientowi
  • RPO interweniuje w kolejnym takim przypadku

Właściwa obsługa osób korzystających z usług bankowych to nie tylko sprawa z zakresu prawa konsumenckiego. Wiąże się także z zagwarantowaną  w Konstytucji przyrodzoną, a niezbywalną godnością każdego człowieka.

Głośna była sprawa starszego klienta banku z Warszawy, który w nagłej potrzebie nie mógł skorzystać z toalety w oddziale banku. Wytoczył on proces w tej sprawie. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w jego sprawie. 17 września 2014 r. SN (sygn. akt I CSK 682/13) nakazał bankowi udostępnienie powodowi, jako jego klientowi, toalety w siedzibie oddziału banku.

Mimo tego wyroku RPO nadal otrzymywał informacje o odmowie udostępniania toalet. Zwrócił się do Prezesa Związku Banków Polskich. W odpowiedzi został zapewniony, że Związek zwrócił się do prezesów  zarządów banków o niezbędne działania dla „sprostania wymogom określonym w wyroku SN”.

W artykule „Nowego Tygodnia” pt. „Kasę przyjmą, do łazienki nie wpuszczą” poinformowano jednak o niewpuszczeniu 28 lutego 2020 r. klienta do toalety w oddziale jednego z banków w Chełmie.

Rzecznik poprosił dyrektora tego oddziału banku, by wyjaśnił sposób realizowania zaleceń Prezesa ZBP.

VII.501.65.2020

Światowy Dzień Praw Konsumenta

Data: 2020-03-15

15 marca obchodzimy Światowy Dzień Praw Konsumenta.


Europejski model ochrony praw konsumenta zakłada rozwiązania przyjazne dla jednostek. Nie polega na tym, że każdy ma samodzielnie przebijać się przez gąszcz przepisów i samodzielnie stawiać czoła potężnym instytucjom.
Systemowa ochrona konsumentów polega na równoważeniu możliwości jednostki w sporze z firmami i instytucjami. Państwa demokratyczne powołują w tym celu różnego rodzaju instytucje rzecznicze, do których człowiek może się zgłosić, jeśli sam nie daje sobie z problemem rady. Rzecznicy – konsumentów, finansowi, przedsiębiorców - mają pomóc w sporach na tematy trudne, gdy po drugiej stronie stoi ktoś, kto ma dużą wiedzę specjalistyczną: finansową czy prawną. Mają wyrównywać szanse – sprawiać, że spór jednostki z instytucją może się toczyć w sposób sprawiedliwy mimo różnicy wiedzy i doświadczeń.  


Tak jak informowaliśmy ostatnio: dbając o ochronę zdrowia Państwa i Pracowników Biura, ograniczyliśmy stacjonarne przyjmowanie Interesantów i działamy zdalnie, gdy tylko jest to możliwe. Biuro dalej pracuje i przygotowuje materiały, opinie oraz odpowiedzi. Przygotowaliśmy dla Państwa przystępnie napisaną "Ściągę konsumencką". Znajdują się w niej podstawowe informacje o prawach konsumenta, etapach sporu konsumenckiego oraz zbiór przydatnych numerów telefonów i adresów email. Oczywiście opracowanie to nie wyczerpuje wszystkich kwestii związanych z ochroną praw konsumenta, ale jest zrozumiałym punktem wyjścia dla osób, które nie wiedzą jak sobie poradzić ze zgłoszeniem reklamacji.


"Ściąga" znajduje się w załączniku do artykułu w dwóch wersjach: kolorowej ulotki oraz pliku przystosowanego dla osób niedowidzących lub ceniących sobie minimalizm wizualny.

Czy członkowie upadłego SKOK Wołomin będą musieli jeszcze dopłacać do interesu? Zależy to od prezesa NBP

Data: 2020-03-09
  • Członkowie upadłej SKOK Wołomin, głównie seniorzy, byli wzywani przez syndyka do pokrycia strat Kasy - do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów
  • W ocenie RPO syndyk nie miał do tego tytułu prawnego. A Sąd Najwyższy stwierdził brak podstaw prawnych do pokrywania przez członków SKOK strat po ogłoszeniu upadłości
  • Rada Wierzycieli rozpatruje uchwałę ws. zgody na zrzeczenie się przez przez syndyka roszczeń spornych w sprawach, które nie zakończyły się prawomocnym orzeczeniem
  • W pierwszym głosowaniu Narodowy Bank Polski był przeciw uchwale. Prezes NBP Adam Glapiński nie wyklucza zmiany sposobu głosowania. Ponowne głosowanie - we wtorek. 

Broniąc interesów członków SKOK Wołomin Rzecznik Praw Obywatelskich, spytał Prezesa Narodowego Banku Polskiego, czy rozważa zmianę stanowiska i głosowanie w Radzie Wierzycieli za uchwałą ws. zrzeczenia się roszczeń - co będzie korzystne dla członków upadłej Kasy.  

Syndyk wobec członków SKOK Wołomin 

Członkowie SKOK Wołomin skarżyli się Rzecznikowi na wysyłane do nich przez syndyka SKOK Wołomin wezwań do pokrycia strat kasy do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów. Skargi pochodziły głównie od osób starszych, emerytów, którzy nie byli w stanie zorganizować sobie profesjonalnej pomocy prawnej. W ich odczuciu działania syndyka są nieuprawnione i naruszają zasady współżycia społecznego.

Członkowie Kasy -  nie mający zasadniczo większego wpływu na zarządzanie finansami – zostali bowiem dodatkowo obciążeni obowiązkiem pokrycia jej strat. W ocenie RPO mogą się oni czuć skrzywdzeni, zwłaszcza w kontekście niewyegzekwowanych wierzytelności SKOK Wołomin. A powstały one w wyniku transferów pieniężnych, których okoliczności budzą poważne wątpliwości.

Dodatkowa odpowiedzialność członków Kasy nie służy zaś dobru spółdzielni a jedynie zaspokojeniu wierzycieli. Zadaniem syndyka jest optymalne wykorzystanie majątku upadłego dla realizacji tego celu, jednakże nie powinno otwierać to drogi do wszelkich możliwych działań  "bez żadnego trybu”.

Uchwała SN ws. działań syndyka

Dlatego RPO przyłączył się do postępowania przed Sądem Najwyższym, któremu zasygnalizował swe wątpliwości wobec regulacji prawnych stanowiących według syndyka podstawę do takich działań. Według RPO nie miał on tytułu prawnego do żądania wpłat.

12 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 42/19) podjął uchwałę, w której wskazał, że w sytuacji niepodjęcia - przed ogłoszeniem upadłości spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej - przez walne zgromadzenie uchwały w sprawie sposobu pokrycia straty kasy, syndykowi masy upadłości kasy nie przysługuje roszczenie wobec członków kasy o pokrycie straty bilansowej kasy na podstawie postanowień statutu uchwalonego w trybie art. 26 ust. 3 ustawy z 5 listopada 2009 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, przewidującego podwyższoną odpowiedzialność członków za straty powstałe w kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów.

Pogląd prawny uchwały SN wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą w innych rozpatrywanych sprawach przyjąć odmienną interpretację. Ryzykują jednak, że ich wyrok może być uchylony w toku dalszego postępowania.

Zdecyduje Rada Wierzycieli 

Rada Wierzycieli rozpatruje uchwałę wyrażającą zgodę na zrzeczenie się przez Syndyka SKOK Wołomin roszczeń spornych z tytułu odpowiedzialności byłych i obecnych członków Kasy za pokrycie strat do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów - w zakresie wszystkich spraw, które nie zakończyły się prawomocnym orzeczeniem. Wszczęto niemal 10 tys. takich postępowań, z których prawomocnie zakończono ok. 2500.

30 grudnia 2019 r. uchwała nie została przyjęta wobec braku większości głosów. Głosował bowiem za nią jedynie Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a przeciw - NBP. Kolejne posiedzenie trzyosobowej Rady Wierzycieli ma się odbyć 10 marca 2020 r. Dalsze ewentualne czynności syndyka wobec członków SKOK Wołomin zależą zatem od wyników głosowania w Radzie. 

Zaniepokojony stanowiskiem NBP Adam Bodnar poprosił prof. Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, o wyjaśnienie motywów głosowania przeciwko uchwale. Spytał też, czy prezes NBP rozważa zmianę stanowiska i głosowanie za uchwałą, która będzie korzystna dla członków SKOK Wołomin.

Odpowiedź NBP

Stanowisko Narodowego Banku Polskiego w kwestii proponowanej przez Syndyka uchwały przewidującej zrzeczenie się wspomnianych powyżej roszczeń wobec członków Kasy, zostało przeanalizowane z uwzględnieniem m.in. aspektów formalno-prawnych i społecznych – odpisał prezes NBP Adam Glapiński.

W szczególności zostało wzięte pod uwagę, że wskazana uchwała Sądu Najwyższego wiąże tylko w tej sprawie, w której została wydana. Sądy powszechne w innych, nawet analogicznych sprawach, formalnie nie są tą uchwałą związane, aczkolwiek ze względu na autorytet Sądu Najwyższego można przypuszczać, iż będą w podobnych sprawach przyjmować podobne rozstrzygnięcia.

Należy zauważyć, że do dnia 30 grudnia 2019 r., kiedy odbyło się pierwsze głosowanie Rady Wierzycieli w tej sprawie, nie zostało sporządzone pisemne uzasadnienie do tego rozstrzygnięcia. W ocenie NBP, bez zapoznania się z takim uzasadnieniem - a zatem z pełnym spektrum racji, które przemawiały za przyjęciem określonego rozwiązania - brak było wystarczających podstaw do podejmowania pospiesznej decyzji wywierającej nieodwracalne skutki w odniesieniu do wszystkich innych podobnych przypadków podlegających zarządowi Syndyka.

Obarczone ryzykiem było również zrzeczenie się roszczeń spornych, równoznaczne z uznaniem Syndyka za podmiot, który przegrał we wszystkich sprawach, w których cofnął pozew - w sytuacji, gdy nie było podstaw do zweryfikowania, na ile uchwała SN będzie wywierać wpływ na kształtujący się kierunek orzecznictwa.

Biorąc pod uwagę wspomniane okoliczności, w ocenie NBP rozwiązaniem właściwszym było przełożenie głosowania nad uchwałą zaproponowaną przez Syndyka, czego wyrazem była skierowana do Syndyka prośba o odwołanie terminu posiedzenia Rady Wierzycieli wyznaczonego na dzień 30 grudnia 2019 r. i wyznaczenie nowego terminu, co najmniej po opublikowaniu pisemnego uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego. Jednocześnie, Syndyk został poproszony o poinformowanie członków Rady Wierzycieli o możliwych skutkach podjęcia proponowanej uchwały.

Wobec odmownej reakcji Syndyka na ww. prośby, biorąc pod uwagę istniejący wówczas stan rzeczy, NBP oddał głos przeciwko uchwale.

Należy podkreślić, iż nie wykluczam zmiany sposobu głosowania NBP w przedmiotowej sprawie, w sytuacji, gdy opisane powyżej okoliczności zostaną wyjaśnione – podsumował prezes NBP.

V.7108.147.2018

Kolejne posiedzenie Forum Konsumenckiego przy RPO

Data: 2020-03-04

4 marca 2020 r.  w Biurze RPO odbędzie sie kolejne posiedzenie Forum Konsumenckiego. 

 Proponowany zakres tematyczny prac:

  1. Hipoteka odwrócona: Ograniczenie możliwości oferowania hipoteki odwróconej wyłącznie do licencjonowanych podmiotów (szczególna rola państwa w ochronie takich transakcji)
  2. Stosowanie nieuczciwych praktyk wobec osób starszych – umowy długoterminowe
  3. Sprzedaż poza lokalem przedsiębiorstwa – nieuczciwe klauzule i praktyki stosowane wobec konsumentów-seniorów
  4. Kradzież tożsamości – zaciąganie pożyczek
  5. Wykluczenie cyfrowe osób starszych
  6. Wprowadzenie Europejskiego Aktu Dostępności

Komisja Ekspertów ds. Konsumentów  przy RPO - zwana „Forum Konsumenckim” – zaczęła prace 17 września 2019 r. Członkowie Komisji to nie tylko praktycy prawa, naukowcy, ale również strona społeczna – przedstawiciele organizacji wspierających i broniących konsumentów.

Rolą Komisji jest  dzielenie się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich wiedzą i doświadczeniem z zakresu prawa konsumenckiego oraz wspieranie go w działaniach na rzecz poprawy sytuacji i zapewnienia interesów tej grupy.

Szczególną pozycję zajmują sprawy konsumentów–seniorów, którzy są grupą społeczną najbardziej narażoną na agresywne i nieuczciwe praktyki przedsiębiorców.

Ideą Forum jest:

  • wypracowywanie propozycji legislacyjnych mających na celu wzmocnienie pozycji konsumenta w relacjach z przedsiębiorcami,
  • przystępowanie do precedensowych spraw sądowych i oddziaływanie w ten sposób na wykształcanie się prokonsumenckiej linii orzeczniczej,
  • proponowanie rozwiązań mających na celu wzmocnienie instytucji powołanych do ochrony praw konsumentów. Działania te odbywać się będą w duchu postanowień art. 76 Konstytucji, z uwzględnieniem konsumenckiego prawa Unii Europejskiej oraz bogatego dorobku orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w co raz większy sposób wpływa na stosowanie prawa przed sądy krajowe oraz stawia przez narodowym ustawodawcą wyzwania w postaci konieczności wprowadzania zmian w obowiązującym porządku prawnym.

Seniorzy ofiarami firm naciągających na "bezpłatne badania". RPO zbadał taką sprawę - UOKiK nałożył karę

Data: 2020-02-25
  • 85-letniego pana Ireneusza zaproszono na "bezpłatne leczenie" do prywatnej placówki w Katowicach. Poddano go tam "leczeniu polem magnetycznym”, za co obciążono kwotą 2,8 tys. zł
  • Ponadto miało dojść do zawarcia umowy na drogi abonament medyczny, której pan Ireneusz nie mógł skutecznie wypowiedzieć
  • RPO podjął interwencję u Miejskiego Rzecznika Praw Konsumenta i w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów
  • Spółka prowadząca instytut, gdzie "leczono” 85-latka, została ukarana ponadmilionową karą przez UOKiK - za niedozwolone wzorce umów i naruszanie interesów konsumentów

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach podjął z urzędu sprawę na podstawie artykułu „Gazety Wyborczej” z 2018 r. pt. "85-latek zaproszony na leczenie. Naciągnęli mnie na 2800 zł”.

Sprawa dotyczyła zaproszenia na "bezpłatne leczenie”. W "instytucie" nie przeprowadzono ani badania lekarskiego pana Ireneusza, ani wywiadu. Doszło zaś do rzekomego "leczenia polem magnetycznym”, za które zobowiązano go do zapłaty 2800 zł (zapłacił tysiąc) . Ponadto na skutek podpisania podsuniętych dokumentów miało dojść do zawarcia umowy na drogi abonament medyczny, której pan Ireneusz nie mógł skutecznie wypowiedzieć.

RPO wystąpił w tej sprawie do Miejskiego Rzecznika Praw Konsumenta w Katowicach.

Otrzymał odpowiedź, że konsument konsultował kwestię rozliczenia zawartej umowy. Nie przedstawił dokumentów z nią związanych; zgłosił zaś wątpliwości co do ewentualnej dopłaty 1,8 tys. zł. Konsument uzyskał poradę, aby nie dopłacać do kwoty tysiąca zł, uiszczonej w dniu "badania”. Konsumentowi złożono też deklarację o włączeniu się rzecznika do postępowania, gdyby firma podjęła próbę egzekucji kwoty 1,8 tys. zł.

Po wymianie przez RPO korespondencji z UOKiK ustalono zaś, że Urząd prowadził dwa postępowania przeciw warszawskiej spółce działającej pod różnymi nazwami w całej Polsce.

Postępowania te dotyczyły naruszania zbiorowych interesów konsumentów oraz stosowania niedozwolonych postanowień umów zawieranych przez spółkę z konsumentami. Chodziło o zmiany warunków umów, automatycznego ich przedłużania, możliwości wypowiedzenia oraz kar umownych. Oba postępowania zakończono wydaniem przez Prezesa UOKiK decyzji 26 lipca 2019 r.

W sprawie o uznanie za niedozwolone postanowień wzorców umów nakazano zaniechania zakwestionowanych klauzul umownych i nałożono 571 600 zł kary.

W postępowaniu ws. podejrzenia stosowania przez spółkę praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów nakazano zaniechanie stosowania  określonych działań i nałożono 536 957 zł kary.

Spółka odwołała się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

BPK.7224.1.2019

W obronie praw członków upadłego SKOK Wołomin - Adam Bodnar pisze do NBP

Data: 2020-02-24
  • Członkowie upadłej SKOK Wołomin byli wzywani przez syndyka do pokrycia strat Kasy - do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów
  • Syndyk nie miał do tego tytułu prawnego - podkreśla RPO, który bada skargi tych osób, głównie seniorów
  • Sąd Najwyższy stwierdził zaś brak podstaw prawnych do pokrywania przez członków SKOK strat bilansowych już po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej
  • Narodowy Bank Polski jest jednak przeciwny zrzeczeniu się przez syndyka roszczeń spornych w sprawach, które nie zakończyły się prawomocnym orzeczeniem

Broniąc interesów członków SKOK Wołomin Rzecznik Praw Obywatelskich, spytał Prezesa Narodowego Banku Polskiego, czy rozważa zmianę stanowiska i głosowanie w Radzie wierzycieli za uchwałą ws. zrzeczenia się roszczeń - co będzie korzystne dla członków upadłej Kasy.

Syndyk wobec członków SKOK Wołomin 

Członkowie SKOK Wołomin skarżyli się Rzecznikowi na wysyłane do nich przez syndyka SKOK Wołomin wezwań do pokrycia strat kasy do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów. Skargi pochodziły głównie od osób starszych, emerytów, którzy nie byli w stanie zorganizować sobie profesjonalnej pomocy prawnej. W ich odczuciu działania syndyka są nieuprawnione i naruszają zasady współżycia społecznego.

Członkowie Kasy -  nie mający zasadniczo większego wpływu na zarządzanie finansami – zostali bowiem dodatkowo obciążeni obowiązkiem pokrycia jej strat. W ocenie RPO mogą się oni czuć skrzywdzeni, zwłaszcza w kontekście niewyegzekwowanych wierzytelności SKOK Wołomin. A powstały one w wyniku transferów pieniężnych, których okoliczności budzą poważne wątpliwości.

Dodatkowa odpowiedzialność członków Kasy nie służy zaś dobru spółdzielni a jedynie zaspokojeniu wierzycieli. Zadaniem syndyka jest optymalne wykorzystanie majątku upadłego dla realizacji tego celu, jednakże nie powinno otwierać to drogi do wszelkich możliwych działań  "bez żadnego trybu”.

Uchwała SN ws. działań syndyka

Dlatego RPO przyłączył się do postępowania przed Sądem Najwyższym, któremu zasygnalizował swe wątpliwości wobec regulacji prawnych stanowiących według syndyka podstawę do takich działań. Według RPO nie miał on tytułu prawnego do żądania wpłat.

12 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 42/19) podjął uchwałę, w której wskazał, że w sytuacji niepodjęcia - przed ogłoszeniem upadłości spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej - przez walne zgromadzenie uchwały w sprawie sposobu pokrycia straty kasy, syndykowi masy upadłości kasy nie przysługuje roszczenie wobec członków kasy o pokrycie straty bilansowej kasy na podstawie postanowień statutu uchwalonego w trybie art. 26 ust. 3 ustawy z 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, przewidującego podwyższoną odpowiedzialność członków za straty powstałe w kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów.

Pogląd prawny wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą w innych rozpatrywanych sprawach przyjąć odmienną interpretację. Ryzykują jednak, że ich wyrok może być uchylony w toku dalszego postępowania.

Zdecyduje Rada wierzycieli 

Rada wierzycieli rozpatruje uchwałę wyrażającą zgodę na zrzeczenie się przez Syndyka SKOK Wołomin roszczeń spornych z tytułu odpowiedzialności byłych i obecnych członków Kasy za pokrycie strat do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów - w zakresie wszystkich spraw, które nie zakończyły się prawomocnym orzeczeniem.

30 grudnia 2019 r. uchwała ta nie została przyjęta wobec braku większości głosów. Głosował bowiem za nią jedynie Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a przeciw - Narodowy Bank Polski. Kolejne posiedzenie trzyosobowej Rady wierzycieli w tej sprawie ma się odbyć 10 marca 2020 r. Dalsze ewentualne czynności syndyka wobec członków SKOK Wołomin zależą zatem od wyników głosowania w Radzie. 

Zaniepokojony stanowiskiem NBP w tej sprawie Adam Bodnar poprosił prof. Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, o wyjaśnienie motywów głosowania przeciwko uchwale. Spytał też, czy prezes NBP rozważa zmianę stanowiska i głosowanie za uchwałą, która będzie korzystna dla członków SKOK Wołomin.

V.7108.147.2018

Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego. Wyjaśnienia na tle orzeczenia TSUE z 7 listopada 2019 r. ws.C-419/18 i C-483/18 PROFI CREDIT II

Data: 2020-02-21
  • Czy w świetle prawa unijnego sąd krajowy zobligowany jest z urzędu do kontroli postanowień umowy konsumenckiej oraz czy spoczywa na nim obowiązek informacyjny wobec konsumenta?
  • Dopuszczenie przez sąd krajowy z urzędu dowodów w postępowaniu nakazowym i zaocznym – możliwość czy obowiązek?
  • Jaki jest zakres kontroli stosunku podstawowego (umowy konsumenckiej) w razie dochodzenia przeciwko konsumentowi roszczeń na podstawie weksla własnego in blanco?

Trybunał w orzeczeniu z 7 listopada 2019 r. w sprawach C-419/18 i C-483/18 PROFI CREDIT II wskazał na wynikające z prawa unijnego obowiązki sądu polskiego rozpoznającego sprawy konsumenckie w postępowaniach nakazowym i zaocznym.

TSUE przypomniał obowiązki sądu w świetle standardów europejskich w zakresie kontroli postanowień abuzywnych z urzędu, informowania konsumenta, dopuszczania z urzędu dowodów w postępowaniach uproszczonych oraz kontroli stosunku podstawowego (umów konsumenckich) w sprawach z weksla in blanco.

Przedstawiamy kolejne opracowanie Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich (Komisji Ekspertów ds. Konsumentów, mające na celu udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania.

Jego adresatem są nie tylko konsumenci, lecz również sędziowie orzekający w sprawach konsumenckich oraz pełnomocnicy procesowi.

Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego. Wyjaśnienia na tle orzeczeń TSUE ws. PROFI CREDIT I oraz PKO BANK POLSKI

Data: 2020-02-19
  • Czy w świetle orzecznictwa TSUE pozycja konsumenta w polskim postępowaniu nakazowym spełnia kryteria prawa unijnego?
  • Kontrola postanowień umów konsumenckich w postępowaniu nakazowym – możliwość czy obowiązek polskiego sądu?
  • Jaki w świetle prawa unijnego jest zakres swobody polskiego sądu stosującego przepisy o postępowaniu nakazowym?

TSUE w orzeczeniach z 13 września 2018 r. w sprawie C-176/17 PROFI CREDIT I oraz z 18 listopada 2018 r. C-632/17 w sprawie PKO BANK POLSKI przedstawił bardzo istotny pogląd w zakresie niespełniana przez przepisy Kpc, regulujące postępowanie nakazowe, standardów w zakresie ochrony praw konsumenta i zapewnienia jego interesów w procesach z podmiotami rynku finansowego. W praktyce orzeczenia te mają szerszy charakter i dotyczą wszystkich spraw konsumenckich.

Poniżej prezentujemy kolejne opracowanie Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich (Komisji Ekspertów ds. Konsumentów), które ma na celu udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania.

Materiał kierowany jest nie tylko do konsumentów, ale również do sędziów orzekających w sprawach konsumenckich oraz do pełnomocników procesowych.

Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego. Wyjaśnienia na tle wyroku TSUE ws. państwa Dziubaków

Data: 2020-02-17
  • Czy możliwe jest unieważnienie przez sąd umowy w związku ze stwierdzeniem, że niektóre jej postanowienia są niedozwolone?
  • W jakim momencie dokonuje się oceny, czy unieważnienie umowy wywiera szczególnie niekorzystne skutki dla konsumenta?
  • Jakie znaczenie należy przypisywać woli konsumenta przy stwierdzeniu nieważności?
  • Czy dopuszczalne jest uzupełnienie luk powstałych w umowie w związku ze stwierdzeniem abuzywności postanowień dyspozytywnymi przepisami prawa krajowego?
  • Czy sąd może utrzymać w mocy umowę wbrew woli konsumenta

3 października 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie sprawie C-260/18 Dziubak. Wyrok ma zastosowanie do spraw konsumenckich, nie tylko kredytowych.

W załączniku prezentujemy opracowanie Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich (Komisji Ekspertów ds. Konsumentów), mające na celu udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania.

Materiał w swoim założeniu skierowany jest nie tylko do konsumentów, ale również do sędziów orzekających w sprawach konsumenckich oraz do pełnomocników procesowych.

Po wyrokach TSUE Rzecznik angażuje się w skargi o wznowienie postępowania cywilnego ws. konsumenckich

Data: 2020-02-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął interwencje na rzecz konsumentów, angażując się w trzy skargi o wznowienie postępowania cywilnego
  • Chodzi o postępowania związane z wyrokami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach konsumenckich
  • Celem RPO jest wypracowanie orzecznictwa sądów powszechnych w sprawach ze skarg o wznowienie postępowania

Pierwsza sprawa, w której RPO wniósł skargę o wznowienie, dotyczyła prawomocnego wyroku utrzymującego w części (pozwany w trakcie procesu nadal spłacał zobowiązanie) nakaz zapłaty z weksla wydanego wobec konsumenta.

W drugiej sprawie Rzecznik wniósł skargę o wznowienie postępowania, zakończonego wydaniem przez sąd nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych.

Rzecznik przystąpił także do postępowania wznowieniowego konsumenta, w którym sąd wydał nakaz zapłaty na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych.

We wszystkich tych sprawach, w ocenie Rzecznika, sądy wydające nakazy zapłaty nie sprostały obowiązkom wynikającym z unijnego systemu ochrony konsumentów, w szczególności poprzez zbadanie z urzędu potencjalnie nieuczciwych (abuzywnych) postanowień umowy.

Zdaniem Rzecznika, wbrew regulacjom unijnym, sądy nie dokonały takiej wykładni przepisów proceduralnych w zakresie postępowania nakazowego, która zapewniłaby skuteczną ochronę interesów konsumenta oraz zapobiegła stałemu stosowaniu nieuczciwych postanowień w umowach konsumenckich.

Brak czynnej interwencji sądu przesądza o braku możliwości podjęcia przez konsumenta obrony przeciwko przedsiębiorcy, a zatem o braku możliwości należytego działania strony w procesie ze względu na rażące naruszenie obowiązków proceduralnych ciążących na sądzie krajowym. Pozwany konsument tylko wówczas nie zostałby pozbawiony możliwości działania i obrony swoich praw (wywiedzionych z Dyrektywy 93/13) w procesie przeciwko przedsiębiorcy, gdyby sąd krajowy zniwelował, poprzez swoją czynną interwencję, zgodnie z orzecznictwem TSUE, nierównowagę stron, która w świetle orzecznictwa TSUE występuje automatycznie między konsumentem i przedsiębiorcą w umowach wchodzących w zakres Dyrektywy 93/13.

Na tle prawa polskiego pozbawienie możności działania utożsamiane jest z przyczyną nieważności postępowania w postaci pozbawienia strony możności obrony swych praw, zgodnie z art. 379 pkt 5 k.p.c.

Podstawą prawną skarg RPO jest art. 401 pkt 2 k.p.c., tj. wznowienie postępowania z powodu nieważności, ponieważ wskutek naruszenia przepisów prawa strona była pozbawiona możności działania.

W załączniku prezentujemy wyciąg z argumentacji prawnej RPO.

II posiedzenie Forum Konsumenckiego przy RPO

Data: 2020-01-22

22 stycznia 2020 r. odbyło się kolejne posiedzenie Forum Konsumenckiego przy RPO. W ocenie uczestników spotkania działania Forum powinny nadal koncentrować się na propagowaniu dorobku orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w zakresie ochrony praw konsumentów oraz wdrażaniu go do praktyki orzeczniczej sądów powszechnych i Sądu Najwyższego.

Podczas spotkania omówiono następujące najważniejsze kwestie:

  • potrzeby stworzenia i opublikowania kolejnych opracowań dotyczących istotnych orzeczeń TSUE w sprawach konsumenckich;
  • braku powszechnego uwzględniania przez sądy dorobku orzeczniczego TSUE w sferze spraw konsumenckich, przykładowo wciąż wydawane są nakazy zapłaty na podstawie weksli zabezpieczających umowy konsumenckie;
  • rozmowy Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Finansowego ze Związkiem Banków Polskich odnośnie problematyki wpływu orzecznictwa TSUE na sytuację kredytobiorców (w szczególności kredytów frankowych), a także omówienia rozbieżnych stanowisk w tym zakresie pomiędzy Rzecznikami z jednej strony a Związkiem Banków Polskich;
  • analizy konieczności  interwencji ustawodawczej w celu dostosowania przepisów krajowych, przede wszystkim przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (przepisów dotyczących postępowania nakazowego), jak również przepisów ustawy o kredycie konsumenckim, do orzecznictwa TSUE (sprawy Profit Credit I i Profit Credit II, Lexitor).

W związku z tymi zagadnieniami RPO może zarówno podejmować działania o charakterze generalnym, np. kierować wystąpienia do organów władzy publicznej, jak też podejmować działania o charakterze procesowym, takie jak wnoszenie środków prawnych (skargi o wznowienie postępowania) oraz przystępowanie do postępowań.

Oprócz tego planowane są dalsze działania mające na celu upowszechnianie wiedzy o orzecznictwie TSUE dotyczącym praw konsumentów, skierowane zarówno do instytucji i podmiotów należących do szeroko rozumianego systemu ochrony praw konsumentów, jak i do ogółu obywateli.

Nie ma pieniędzy na rozpatrywanie skarg pasażerów linii lotniczych

Data: 2020-01-16

W dniu 29 lipca 2019 r. na stronie internetowej Rzecznika Prawa Pasażerów (https://pasazerlotniczy.ulc.gov.pl/) zamieszczony został komunikat: „Z uwagi na trudną sytuację kadrowo-finansową urzędu, Rzecznik nie ma na chwilę obecną zespołu. Podejmujemy wszelkie starania żeby taki zespół został powołany. Z uwagi na bardzo dużą liczbę wniosków składanych do Rzecznika, wszystkie wnioski są przyjmowane i w miarę możliwości procedowane. Nie ma jednak możliwości dotrzymania terminu 90 dni na przeprowadzenie postępowania”.

Po otrzymaniu tej informacji od obywatela Rzecznik Praw obywatelskich postanowił wszcząć postępowanie w celu wyjaśnienia tej sytuacji. Sygnały o tym, że Rzecznik Praw Pasażerów nie może wykonywać swoich zadań z powodu trudnej sytuacji kadrowo-finansowej Urzędu wzbudziły zaniepokojenie RPO, ponieważ oznaczają faktyczne uniemożliwienie pasażerom skorzystania z procedury pozasądowego rozwiązania sporu pasażerskiego.

Jak wynika z wyjaśnień, które RPO uzyskał od Prezesa ULC, w ślad za powierzeniem z dniem 1 kwietnia 2019 r. nowych obowiązków, nie zostały przyznane ULC żadne dodatkowe środki finansowe na realizację tego celu. Z uwagi na bardzo trudną sytuację kadrowo-finansową ULC przede wszystkim w departamentach odpowiadających za bezpieczeństwo w lotnictwie, nie było możliwości wygospodarowania takich środków w ramach budżetu Urzędu. Dopiero we wrześniu 2019 r. ULC dostał wsparcie finansowe, które nie pokrywało wszystkich jego potrzeb, pozwoliło jednakże na przyznanie 2 etatów do utworzenia Zespołu Rzecznika.

Rzecznik zaczął formalnie więc funkcjonować w składzie dwuosobowym od 1 listopada 2019 r. Do Rzecznika Praw Pasażerów od 1 kwietnia 2019 r. wpłynęło ok. 4600 wniosków. Do dnia dzisiejszego zostało wszczętych ok. 350 postępowań, z tego zakończonych zostało ok. 280 postępowań.

V.7108.163.2019

Sąd Okręgowy w Warszawie unieważnił umowę frankową państwa Dziubaków

Data: 2020-01-03
  • Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnął dziś w pierwszej instancji sprawę kredytu frankowego Państwa Dziubak, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • To w ramach tej sprawy, skierowano pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które zakończyło się korzystnym dla „frankowiczów” wyrokiem z 3 października 2019 r. (sprawa C-260/18). 
  • Po stronie konsumentów, oprócz Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpił również Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie i Prokurator Regionalny w Warszawie.
  • Rzecznik Finansowy przedstawił natomiast sądowi swój istotny pogląd czyli ekspertyzę prawno-finansową.

Sąd podzielił poparte przez Rzecznika stanowisko powodów, że indeksacja kredytu do franka szwajcarskiego i przeliczanie kursu na podstawie tabel bankowych są na gruncie tej sprawy postanowieniami niedozwolonymi (abuzywnymi). Jednocześnie po ich wyeliminowaniu nie ma możliwości dalszego trwania umowy i podlega ona unieważnieniu w całości.

Sąd oddalił natomiast powództwo w zakresie żądania zapłaty na rzecz konsumentów dotychczas wpłaconych kwot (zastosował tzw. teorię salda – oddalenie żądania zapłaty wynikało z tego, że powodowie wpłacili dotychczas na rzecz banku mniej niż otrzymali kapitału).

W ustnych motywach rozstrzygnięcia wskazał, że jakkolwiek zgadza się z Rzecznikiem, że najlepszym rozwiązaniem byłoby dokonanie kompleksowego rozliczenia umowy w wydanym wyroku, to w stanie faktycznym tej sprawy nie było to możliwe.

Co ważne, motywując swoje rozstrzygnięcie sąd odniósł się również do zapowiadanego przez pozwany bank skierowania roszczeń względem państwa Dziubaków m.in. o wynagrodzenie za korzystanie z udzielonego przez bank kapitału. W tym zakresie w pełni zgodził się z Rzecznikiem, że brak jest podstaw do formułowania takich roszczeń.

Wyrok Sądu Okręgowego jest nieprawomocny. Oczekiwane jest sporządzenie jego pisemnego uzasadnienia.

Syndyk masy upadłości SKOK Wołomin nie miał prawa żądać od członków SKOK dodatkowych dopłat mających na celu pokrycie straty bilansowej

Data: 2019-12-17
  • Tak wynika z uchwały podjętej przez Sąd Najwyższy, przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Rzecznik zdecydował się przyłączyć do postępowania z uwagi wiele skarg obywateli – członków Kasy.
  • Rzecznik przedstawił m.in. pogląd, że w stosunkach wewnętrznych (w zakresie odpowiedzialności za straty kasy) członek kasy jest quasi konsumentem, dlatego powinien korzystać ze szczególnej ochrony przewidzianej w art.76 Konstytucji
  • Pogląd prawny wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą więc w innych rozpatrywanych przez siebie sprawach przyjąć odmienną interpretację przepisu. Ryzykują wówczas, to, że ich wyrok może być w toku dalszego postępowania uchylony.

Z uchwały podjętej 12 grudnia 2019 r., sygn. akt III CZP 42/19, wynika, że:

„w sytuacji niepodjęcia, przed ogłoszeniem upadłości spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej, przez walne zgromadzenie uchwały w sprawie sposobu pokrycia straty kasy stosownie do art. 38 § 1 pkt. 4 ustawy z dnia 16 września 1982 roku – Prawo spółdzielcze, syndykowi masy upadłości kasy nie przysługuje roszczenie wobec członków kasy o pokrycie straty bilansowej kasy na podstawie postanowień statutu uchwalonego w trybie art. 26 ust. 3 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, przewidującego podwyższoną odpowiedzialność członków za straty powstałe w kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów”

Tym samym Sąd Najwyższy podzielił argumentację Rzecznika przedstawioną w piśmie procesowym z dnia 5 grudnia 2019 r. oraz na posiedzeniu  Sądu w dniu 12 grudnia.

Czego dotyczyła sprawa?

Spór dotyczył tego, czy po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej Syndykowi przysługiwało roszczenie względem członków kas o pokrycie straty w podwójnej wysokości wpłaconych udziałów, w sytuacji gdy Walne Zgromadzenie Kasy nie podjęło uchwały o sposobie pokrycia straty jeszcze przed ogłoszeniem upadłości.

Dlaczego Rzecznik przystąpił do sprawy?

Rzecznik zdecydował się przyłączyć do postępowania przed Sądem Najwyższym z uwagi wiele skarg obywateli – członków Kasy, które wpływały do Biura RPO. Ich autorami były głównie osoby starsze, emeryci, którzy nie byli w stanie zorganizować sobie profesjonalnej pomocy prawnej. W ich przekonaniu działania podejmowane przez Syndyka były próbą przerzucania na nich odpowiedzialności za upadłość Kasy.

Argumentacja Rzecznika

W ocenie Rzecznika instrument w postaci dodatkowej odpowiedzialności członków Kasy za jej straty bilansowe został przez Syndyka wykorzystany wbrew jego ustawowemu celowi – tj. do zwiększenia poziomu spłaty wierzycieli a nie do wzmocnienia kapitałowego Kasy. Pokrywanie straty już po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej nie ma bowiem podstaw ekonomicznych, ponieważ nie gwarantuje już kontynuacji jej działania i uchronienia kasy przed upadłością czy likwidacją.

Zadaniem syndyka jest optymalne wykorzystanie majątku upadłego do zaspokojenia wierzycieli, jednakże nie powinno to otwierać drogi do podejmowania przez Syndyka działań aby samodzielnie „wykreować” roszczenie względem członków Kasy.  Stoi to w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej oraz mogłoby doprowadzić do konsekwencji nie dających nie zaakceptować na gruncie aksjologicznym.

Członek SKOK konsumentem?

W postępowaniu przed Sądem Najwyższym Rzecznik przedstawił również pogląd, że w stosunkach wewnętrznych (w zakresie odpowiedzialności za straty kasy) członek kasy jest quasi konsumentem, dlatego powinien korzystać ze szczególnej ochrony przewidzianej w art.76 Konstytucji RP.

Rozwiązania ustawowe dotyczące kas coraz silniej lokują je w kategorii podmiotów gospodarczych prowadzących zwykłą komercyjną działalność depozytowo-kredytową, a praktyka działania kas dowodzi, że rozluźnieniu ulegają  wymagane ustawowo więzi społeczne między członkami kas. Wszystko to systematycznie upodabnia kasy do banków i pozbawia je cech typowych dla unii kredytowych.

Sytuacja członków kas nie mających zasadniczo większego wpływu na sposób zarządzania kasami zbliżona jest zatem bardziej do sytuacji klientów banków niż członków unii kredytowych – organizacji, których istotą była idea samopomocy finansowej. Z tego względu Rzecznik uznał, że przy interpretacji przepisu art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo – kredytowych należy zastosować wykładnię prokonstytucyjną.

Uchwała Sądu Najwyższego

W ustnych motywach swojego rozstrzygnięcia, Sąd wskazał, że roszczeniu Syndyka, opartego na przepisie art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo - kredytowych, sprzeciwia się wykładnia literalna, systemowa, funkcjonalna i historyczna.  Przepis ten reguluje stosunki wewnętrzne między kasą  a jej członkami i dotyczy zwykłej działalności kasy, nie może być zatem wykorzystywany przez syndyka już po ogłoszeniu upadłości. Regulacja ta nie może być podstawą roszczenia in abstracto.

Za takim rozumieniem tej normy przemawia również wykładnia prokonstytucyjna. Z nieprecyzyjnego  „szczątkowego” przepisu, nie można wyprowadzać tak daleko idących wniosków i uznawać go za źródło roszczenia. Stałoby to w sprzeczności z zasadą zaufania do stanowionego przez państwo prawa.

Sąd zauważył również, że art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo – kredytowych nie może być wykładany niezgodnie z jego celem, którym jest wzmocnienie kapitałowe kasy w czasie jej normalnej działalności. Brak zatem było podstaw prawnych do wzywania przez Syndyka członków kasy do pokrycia jej straty bilansowej już po ogłoszeniu upadłości.

Jakie są konsekwencje uchwały?

Pogląd prawny wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą więc w innych rozpatrywanych przez siebie sprawach przyjąć odmienną interpretację przepisu. Ryzykują wówczas, to, że ich wyrok może być w toku dalszego postępowania uchylony.

Należy zatem przypuszczać, że sądy, z uwagi na „siłę autorytetu” Sądu Najwyższego będą przeważnie powstrzymywać się od przyjmowania odmiennej interpretacji niekorzystnej dla członków spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych.

TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym” - sesja 40 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Sprawa państwa Dziubak to jedna z głośniejszych spraw związanych z kredytem frankowym. Pokazuje, jak dzięki europejskim mechanizmom ochrony konsumenta można rozwiązywać skomplikowane kwestie prawno-finansowe z poszanowaniem obu stron sporu
  • Istotą tego mechanizmu gwarantowanego obywatelom Unii Europejskiej przez przyjęte dyrektywy i orzecznictwo europejskiego sądu konstytucyjnego -  TSUE – jest równoważenie praw konsumenta i przedsiębiorcy. Bez tych regulacji pozycja przedsiębiorcy byłaby dużo silniejsza niż klienta
  • Jak to wygląda w praktyce? Jakie wnioski można wysnuć dla innych spraw „frankowych”? Jakich wniosków wyciągać nie można?

Sprawa dotyczy sporu o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem państwa Dziubaków ich umowa kredytowa zawiera istotne klauzule niedozwolone (abuzywne) i nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd. Do tego bank argumentuje, że w przypadku uznania umowy za nieważną kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.

Jak więc rozstrzygnąć spór? Jakie byłyby konsekwencje ewentualnego unieważnienia umowy? Jak wskazać sposób dokonania rozliczeń między stronami? Polskie sądy, dla których sprawy umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej są sprawą stosunkowo nową i trudną, nie wiedziały, jak sobie z tym zagadnieniem poradzić.

Skończyło się pytaniem prejudycjalnym do TSUE, czyli pytaniem o wskazówki w wydawaniu rozstrzygnięcia. Rola TSUE polega m.in. na tym, by podpowiadać, jak dochowywać w lokalnych warunkach prawnych europejskich standardów, by wszyscy obywatele Unii korzystali z takich samych praw.

Orzeczenie TS UE w tej sprawie z 3 października 2019 r. (C‑260/18) jest doskonałym przykładem, jak ten mechanizm działa, dlatego jest przedmiotem analiz polskich prawników i finansistów.

Rozmowie o tym poświęcony był panel, na który przyszli nie tylko prawnicy-praktycy, adwokaci i sędziowie, a także naukowcy, ale też studenci i zainteresowani problemem obywatele-nieprawnicy.

Panelistami byli:

  • prof. dr hab. Ewa Łętowska – RPO I kadencji, profesor nauk prawnych, specjalistka w zakresie prawa cywilnego, Członkini PAN i PAU, sędzia NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Patronka Forum Konsumenckiego przy RPO VII Kadencji.
  • Arkadiusz Szcześniak – prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • dr Jacek Czabański – adwokat reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • Marek Skrobacki – radca prawny reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO

Debatę moderowała dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, która przygotowuje habilitację na Uniwersytecie w Osnabrueck, jest ekspertką w zakresie prawa konsumenckiego, współprzewodniczy Forum Konsumenckiego przy RPO.

Przypomnienie: Na jakim etapie jest sprawa państwa Dziubak?

W związku z orzeczeniem TSUE sąd krajowy dalej będzie prowadził sprawę, będąc związanym wytycznymi trybunału unijnego. Udział w postępowaniu zgłosił RPO, rozwijając argumenty prawne na kanwie orzeczenia TSUE. Wywiódł, że w tej sytuacji kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

Podkreślenia wymaga, że stanowisko Rzecznika zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym, tj. w kontekście konkretnego stanu faktycznego i żądań zgłoszonych przez powodów – kredytobiorców. Dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć się w innych postępowaniach.

TSUE w wyroku w sprawie C-260/18 Dziubak sformułował jasne wytyczne w przedmiocie pytań zadanych przez sąd. Ten zaś pytał o możliwości unieważnienia umowy po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia, chwili, na którą należy oceniać skutki unieważnienia umowy, możliwości uzupełnienia luk powstałych w umowie oraz decydującej woli konsumenta, jeśli chodzi o unieważnienie umowy.

Orzeczenie TSUE nie rozstrzyga wszystkich kwestii, jakie powstają w związku z unieważnieniem umowy konsumenckiego kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, ponieważ wymaga to zastosowania prawa krajowego przez sąd odsyłający. Prawo unijne (a w szczególności wypracowane dotychczas orzecznictwo TSUE) zawiera jednak wytyczne, które można i należy wykorzystać w tych kwestiach.

Od 1 maja 2004 r., a więc od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego.

Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE.

Elementem tego prawa jest konsumencka dyrektywa 93/13. Wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Chodzi w niej o to, by przywrócić równowagę między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony – długoterminowo – eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców.  

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, zarówno wynikająca z prawa UE  (przede wszystkim Dyrektywa 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76).

Takiej ochrony ma mu udzielić sąd. Oznacza to zdaniem RPO konkretne obowiązki dla sądu:

jeśli strona nie sformułowała precyzyjnych żądań, musi jej w tym pomóc sąd – na podstawie przedstawionych w toku postępowania faktów (zgodnie z zasadą „daj mi fakt, a dam ci prawo” – po łacinie „da mihi factum dabo tbi ius”).

jednocześnie sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Skoro kredyt hipoteczny jest przeznaczony na cele mieszkaniowe, to kredytobiorca-konsument jest jednocześnie beneficjentem konstytucyjnego prawa do mieszkania (art. 75 i 76). Jeśli więc jest kilka możliwości interpretacyjnych, należy dać pierwszeństwo tej, która realizuje pełniej cele konstytucyjne wskazane w art. 75 i 76 ustawy zasadniczej. Jest to zresztą zbieżne z konsekwencjami, do których prowadzi w niniejszej sprawie prawo UE.

Szczegóły stanowiska RPO dostępne są tu:https://www.rpo.gov.pl/pl/content/stanowisko-rpo-w-sprawie-kredytu-frankowego-panstwa-dziubakow

Przedmiotem panelu były cztery tematy:

  • w jaki sposób RPO może przyczynić się do tego, aby prawo europejskie było efektywnie stosowane
  • wpływ organizacji oddolnych na rozwiązywanie problemów frankowych
  • praktyka w Sądzie Najwyższym
  • stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe

Moderatorka dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska przypomniała, że w Polsce mamy ok. miliona zawartych umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej. Aktualnie mamy zalew sądów tymi sprawami.

Prof. Ewa Łętowska podkreśliła, że to, co wynika z prawa europejskiego, było w niewielkim stopniu wykorzystywane dla zbudowania efektywnej ochrony konsumenta. Nie wystarczy ochrona „na papierze” (w kodeksach, podręcznikach). Prawo unijne oparte jest na paradygmacie ochrony konkretnej, efektywnej. Forum Konsumenckie przy RPO opracowuje strategie konsumenckie, które można skutecznie wykorzystać (RPO działa skuteczniej, jeżeli może wpływać na orzecznictwo w sposób generalny). RPO chce doprowadzić do pozytywnego dla konsumentów końca sprawy frankowe. Sprawa Dziubak korzysta z całego dorobku TSUE.

Arkadiusz Szcześniak przedstawił historię kredytów frankowych. Przypomniał raporty UOKiK o spreadach, wyroki SOKiK, zwrócił uwagę na dochodzenie przez kredytobiorców roszczeń przed sądami powszechnymi oraz wskazał na pozwy zbiorowe.

Przedstawił także historię i działania Stowarzyszenia na rzecz konsumentów-kredytobiorców (jedna z konkluzji: strona społeczna nie ma wpływu na kształtowanie polskiego prawa).

Przypomniał, że Stowarzyszenie zbudowało system Nawigator – największą bazę wyroku dotyczących konsumentów. Przedstawił także sukcesy Stowarzyszenia na rzecz konsumentów – niekonstytucyjność BTE, raporty Rzecznika Finansowego i UOKiK, wyroku TSUE z 2018 r. ws. nakazów zapłaty. Orzecznictwo sądowe powinno być kształtowane z udziałem czynnika społecznego.

Jacek Czabański przekazał informacje na temat problemów Sądu Najwyższego z orzekaniem w sprawach dotyczących ochrony konsumenta. Wspomniał o historii dyrektywy 93/13 i brakiem zainteresowania prawników problematyką ochrony konsumenta oraz przypomniał najważniejsze postanowienia tej dyrektywy. Wspomniał w szczególności o wyrokach SN z 13 czerwca 2012 r. (sygn. II CSK 515/11), z 19 marca 2015 r. (sygn. IV CSK 362/14), 14 maja 2015 r. (sygn. II CSK 768/14), które nie uwzględniały orzecznictwa TSUE oraz późniejszych orzeczeniach, które odnoszą się do prawa unijnego (wyrok z 14 lipca 2017 r., sygn. II CSK 803/16; z 27 lutego 2019 r., sygn. II CSK 19/18).   

Marek Skrobacki  wspomniał drogę sędziów do prawa unijnego i orzecznictwa TSUE. Przedstawił praktykę orzeczniczą sądów powszechnych w sprawach frankowych. Problemy na przyszłość: skutek unieważnienia umowy, dalsze żądania banków po unieważnieniu umowy.    

Po wypowiedziach panelistów rozpoczęła się ożywiona dyskusja.

Przedstawiciele sędziów przyznali, że sędziowie w sprawach konsumenckich nie są należycie szkoleni.

Sędziowie nie potrafią wyjść poza sferę komfortu i stosowanie wyłącznie prawa polskiego. Orzecznictwo sądowe w sprawach frankowych zmuszało prawników do poszukiwania nowych rozwiązań prawnych. Obniżenie opłaty sądowej ułatwia konsumentom – kredytobiorcom dochodzenie praw w sądzie. Zwrócono uwagę na ograniczenia dyrektywy wobec badania wzorców umownych starszych niż 3 lata [była tto uwaga uczestnika dyskusji, "frankowicza", któremu chodziło o kompetencje Prezesa UOKiK w przedmiocie klauzul i możliwości wszczęcia postępowania w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone - red]. Konsumenci zwrócili uwagę na trudności w dochodzeniu roszczeń w sądach i niezrozumieniu ich sytuacji w sądach.

Pierwsze konkluzje:

  • sądy muszą zmagać się z niezwykle trudnym zadaniem stosowania prawa unijnego w sprawach konsumenckich
  • najważniejszym zadaniem sądów krajowych jest zapewnienie efektywnej ochrony konsumenta w sposób określony w prawie unijnym i orzecznictwie TSUE
  • sądy krajowe powinny całościowo rozstrzygać sprawy frankowe, tak by nie mnożyć kolejnych postępowań sądowych.

Algorytmy, Prawa Człowieka i Demokracja - sesja 29 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Jeśli facet pamięta zarówno o Waszych urodzinach, rocznicy poznania, rocznicy ślubu  itp – to nie jest Waszym facetem - to Mark Zuckerberg
  • W społeczeństwach demokratycznych trzeba poważnie rozmawiać o wpływie algorytmów na poszanowanie podstawowych wolności, takich jak wolność słowa i stowarzyszania się. Nowe technologie na nowo definiują relacje państwo-obywatel.
  • W jaki sposób rządy demokratyczne mogą projektować algorytmy zapewniające przejrzystość, ochronę praw człowieka i promowanie demokracji?
  • Czy nie powinny wprowadzić procesu oceny wpływu algorytmu (na podobieństwo oceny wpływu regulacji prawnej)? W ten sposób mogłyby lepiej definiować demokratyczne cele algorytmów, mierzyć ich skuteczność i dostarczać dowodów na odmowę wdrożenia danych algorytmów -  gdy ryzyko jest większe niż korzyści.

Historia najnowsza – jak dotarliśmy do dyskusji o wykorzystywaniu algorytmów

Temat nowych technologii przedarł się do dyskursu publicznego na początku obecnego stulecia i choć w Polsce wciąż nie do końca udało się go oswoić, minęło już niemal 20 lat, a sama dyskusja przenosi się coraz to nowsze pola. Początkowo bardziej interesowaliśmy się funkcjonowaniem prawa autorskiego w sieci, granicami wolności w internecie, próbą przetworzenia i zastosowania prawa analogowego do przestrzeni cyfrowej. Następnie debata potoczyła się w kierunku sztucznej inteligencji, zastępowania działalności człowieka przez maszyny.

Niejako odkryliśmy algorytmy, przekonując się, że to nie my a one decydują, jakie treści do nas docierają. Zaczęliśmy identyfikować pojęcie bańki informacyjnej. Zorientowaliśmy się, że w rzeczywistości przekazy, które do nas docierają są dostosowywane do płci, gustów, wieku, zawodów, a także tego, co ostatnio oglądaliśmy w sieci.

Stanowią też zwykły przedmiot handlu. Do dziś zastanawiamy się czy internet i nowe technologie nie stwarzają jedynie ułudy wolności? Mimo, że teoretycznie wszystko można, zacierają się granice, każdy jest równy, można łączyć młodych ze starszymi, biednych z bogatymi, Europejczyków z Amerykanami, to czy aby na pewno podejmujemy w sieci świadome decyzje, czy internet naprawdę wygląda tak samo dla każdego z nas? Wiemy przecież, że profilowanie odbiorców treści cyfrowych ma na celu wywieranie na nas wpływu – choćby podejmowanie określonych decyzji konsumenckich – i do tego należy przywyknąć.

Nowe technologie zmieniają nasze życie, a my coraz częściej się z tym godzimy, ułatwiając sobie życie w sferze komunikacji, rozrywki, usługi publicznych czy transportowych. Sztuczna inteligencja wkracza powoli do zakładów pracy, zastępuje pracowników, automatyzuje różne procesy. Jednak nie pozostaje to bez wpływu na prawa człowieka. Poświęcamy naszą prywatność na rzecz bezpieczeństwa i wygody.

Niechlubne przypadki wykorzystywania algorytmów

Szerokim echem w debacie publicznej odbiła się sprawa Edwarda Snowdena, byłego pracownika Centralnej Agencji Wywiadowczej (Central Intelligence Agency, CIA) oraz Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency, NSA), który przekazał mediom dokumenty na temat programu wywiadowczego PRISM, którego celem było umożliwienie amerykańskim służbom specjalnym dostępu do danych znajdujących się na serwerach dostawców usług internetowych. Dzięki PRISM służby miału dostęp m.in. do nagrań audio i wideo, zdjęć, rozmów, poczty elektronicznej. USA broniło się twierdząc, że program nie może być użyty do umyślnego monitorowania obywateli USA lub innych osób mieszkających na terenie Stanów Zjednoczonych, a samo działanie PRISM koncentruje się na obywatelach państw trzecich, chroniąc USA przed największymi zagrożeniami, np. terroryzmem.

Nie mniej znany przypadek niewłaściwego wykorzystania algorytmów przez państwa dotyczył firmy doradczej Cambridge Analytica. Były jej szaf ujawnił że firma niezgodnie z prawem pozyskiwała dane i wykorzystywała je w celach komercyjnych, a także w kampanii wyborczej w 2016 roku, aby pomóc republikańskiemu kandydatowi Donaldowi Trumpowi. Niecałe 300 tys. osób zostało poproszonych za opłatą o wypełnienie testu, który pobierał m.in. zawartość kont na Facebooku, w tym polubione strony i zainteresowania, a następnie poddawał głębokiej analizie, tworząc modele wykorzystywane do bodowania skutecznych przekazów politycznych. Formalnie dane mogły być wykorzystywane jedynie przy badaniach akademickich, a nie komercyjnych zleceniach dotyczących operacji psychologicznych na elektoracie.

Debata ekspertów

Widząc, jak głęboko technologie wkroczyły w codzienne czynności każdego obywatela, a także mierząc się z ich wykorzytywaniem przez instytucje państwowe zdecydowaliśmy się kolejny już raz podjęć temat nowych technologii i algorytmów na III Kongresie Praw Obywatelskich. Do debaty zaprosiliśmy: Patricka Penninckx, który od 2013 roku kieruje Departamentem Społeczeństwa Informacyjnego Rady Europy, Krzysztofa Izdebskiego – dyrektora programowego Fundacji ePaństwo, Katarzynę Szymielewicz z Panoptykonu oraz Natalię Mileszyk - specjalistkę ds. polityk publicznych, prawniczka związaną z Centrum Cyfrowym.

Oswajanie nowoczesności

Trzeba mieć jednak świadomość, że dostęp do informacji stanowi też rodzaj władzy, a profilowanie algorytmów przypomina tworzenie podziałów. Dlatego stając się społeczeństwem coraz bardziej świadomym działania algorytmów, dziś wkraczamy w etap oswajania ich.

Użytkownicy/obywatele powinni mieć prawo do tego, by algorytmy, którym podlegają cechowała przejrzystość i by ich tworzenie nie było decyzją polityczną. Nie jesteśmy w stanie uciec od zautomatyzowanych sposobów filtrowania i porządkowania informacji – jest jej po prostu zbyt wiele. Trzeba zatem przekazać część tych uprawnień profesjonalnym podmiotom zewnętrznym. Otwartym pytaniem jest jednak to, jakim regułom algorytmy te powinny być podporządkowane oraz jak zapewnić przejrzystość ich funkcjonowania.

Poziom zaangażowania człowieka w podejmowanie decyzji jest z perspektywy społecznej istotniejszym czynnikiem niż poziom wykorzystania technologii maszynowego uczenia się. Zachowanie czynnika ludzkiego jest bowiem kluczowe do zapewnienia ochrony praw obywateli. Zapewnia bowiem przejrzystość i  odpowiedzialność za proces, których nie potrafimy dziś zapewnić w przypadku systemów w pełni zautomatyzowanych. Na podstawie art. 22 Rozporządzenia o  Ochronie Danych Osobowych (RODO) obywatel może zażądać, by w istotnych kwestiach – generujących skutki prawne – decyzja w oparciu o przetwarzanie danych osobowych nie była podejmowana w pełni automatycznie, by człowiek był obecny w pętli decyzyjnej.

Stosując pojęcie ADM (Automated Decision-Making), czyli zautomatyzowanego podejmowania decyzji przenosimy nacisk debaty z poziomu samej technologii i zastosowanych rozwiązań na kwestie społeczne. Patrzymy na system społeczno-technologiczny, w którym działają różne technologie – zarówno te oparte na uczeniu maszynowym, jak i prostsze algorytmy. W dyskusjach o systemach ADM punkt ciężkości przenosi się z analizy strony technicznej (modelu podejmującego decyzję w oparciu o dane) na szerszy proces obejmujący także procesy tworzenia i programowania systemów ADM oraz nadzoru nad ich działaniem.

Patrick Penninckx rozpoczął od wyjaśnienie raz jeszcze, dlaczego algorytmy są ważne dla ludzi. Wskazał wiele przykładów używania algorytmów, z którymi stykami się każdego dnia, zapominając już nawet o tym, że właśnie dzielimy się z firmami swoja prywatnością. - Dane osobiste są wykorzystywane przez liczne firmy zarabiające na wiedzy o nas, dane wyciekają , dlatego to co publikujemy przestaje być tylko nasze. To nie tylko informacje o naszej płci, wieku, adresie czy pochodzeniu, ale także o tym jakie mamy zdrowie, jakie emocje wywołują w nas określone przekazy.

Przywołał także przykład popularnego Netflixa, który dając możliwość korzystania ze swoich treści na wielu urządzeniach przenośnych, w tym telefonach z aplikacjami mierzącymi np. tętno, bada „przy okazji” nasze emocje związane z określonym materiałem. Dzięki temu jest lepiej w stanie dopasować kolejny materiał, który powinniśmy wg niego obejrzeć, a także jaką reklamę nam wyświetlić.

Katarzyna Szymielewicz zwróciła natomiast uwagę na to, że coraz chętniej zrzucamy problemy społeczne na braki technologiczne, zawodność właśnie algorytmów., błędnie definiując technologię jako źródło całego zła. Wyraziła także wątpliwość co do słów Patricka Penninckx’a dotyczących pewnej dobrowolności i mniej lub bardziej świadomej zgody użytkowników na używanie informacji o nich. - To nie my dajemy dane – to narracja firm – my wchodzimy zwabieni poczuciem wygody, a to, co dzieje się dalej, dzieje się za pomocą sztucznej inteligencji i  jest poza naszą zgodą , jesteśmy niejako biomasą eksploatowaną przez reklamodawców.

W dyskusji często powtarzano, że działanie algorytmów to działanie systemu, który próbuje nas wtłoczyć we wzorzec, a ten nie zawsze jest poprawny. Działa to dokładnie tak samo jak generalizacja/ stereotypy. Ochroniarz na lotniku też musi podjąć decyzję kogo sprawdzić i prędzej podejdzie do młodego mężczyzny w sportowym  stroju niż do staruszki poruszającej się o lasce.

Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo rozpoczął wypowiedź do przywołania przykładu węgierskiego urzędu ochrony konkurencji, który jako jeden z pierwszych nałożył na Facebooka karę za to, że oszukuje swoich klientów twierdząc, że dają coś za darmo i nie uprzedzając jednocześnie, że płacą za to swoimi danymi.

Podkreśli także, że najważniejsze w dyskusji o znaczeniu algorytmów dla praw człowieka jest zadanie sobie pytania, po co my to wdrażamy. Oczywiście są plusy, które ułatwiają pracę także na poziomie państwa, w zamówieniach publicznych, wykrywaniu przestępczości. Urzędnicy niestety nie są przygotowywani do tego, jak to funkcjonuje, co powoduje, że czasem naprawiając jedno psują 10 innych rzeczy.

Izdebski podał także liczne przykłady – delikatnie mówiąc - nie do końca udanego zastosowania algorytmów przez instytucje państwowe. Przywołał program STIR, wykrywający karuzele vatowskie, system przydzielania miejsc w żłobkach, który w jednym z miast  mocno zawiódł przydzielając miejsca w jednej grupie dzieciom w różnym wieku, bądź nie przydzielając ich w ogóle.. - Mimo wpływu takich algorytmów na prawa człowieka, nie opracowano całościowej polityki gwarantującej bezpieczeństwo ich wdrażania, a wiedza na temat ich funkcjonowania pozostaje, w znacznej mierze, niejawna.

Natalia Mileszyk podkreśliła, że ważne jest by o działaniu algorytmów nie mówić, jak o czarnej skrzynce. Potrzebujemy całego systemu aby perspektywa jednostki była brana pod uwagę. Polityka zarządzania sztuczną inteligencją w Polsce to narracja startupowa . Zapominamy ze rozwój ma służyć człowiekowi , a wartości musimy chronić.  - Niewielu z nas jest rozumie, na czym polega działalność sztucznej inteligencji czy algorytmów , to wciąż dyskurs wyłączający. A tymczasem technologia weszła tak głęboko w nasze życie, że każdy z nas potrzebuje wejść w tą dyskusję, bo każdy z nas ma tam swoje miejsce.

Wszyscy paneliści zgodnie podsumowali , że procesu rozwoju technologii i wykorzystywania algorytmów nie da się zatrzymać, ale trzeba zapewnić bezpieczeństw tego obszaru. Jest to jednak niezwykle trudne.

Mileszyk skonkludowała, że być może potrzebujemy rozszerzenia pojęcia ochrony praw obywatelskich z płaszczyzny państwo -obywatel i rozszerzyć ja o korporacje, które tak bardzo zaczęły wkraczać w życie każdego obywatela. Krzysztof Izdebski natomiast zaproponował, by wzmocnić instytucje publiczne, w tym organy równościowe – takie jak Biuro RPO - by lepiej budowały kompetencje swoich pracowników, którzy będą wykorzystywali technologie na rzecz obywateli.

Stanowisko RPO w sprawie kredytu „frankowego” Państwa Dziubaków

Data: 2019-12-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich – zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią – przedstawił pisemne stanowisko w sprawie sądowej Państwa Dziubaków, po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie C‑260/18.
  • Sprawa dotyczy sporu między Państwem Dziubakami a bankiem o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem Państwa Dziubaków, niektóre z postanowień umowy kredytowej, którą zawarli są nieuczciwe (niedozwolone, abuzywne) i w związku z tym umowa nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd.
  • Bank argumentuje ponadto, że w przypadku uznania umowy za nieważną kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.
  • Na wniosek pełnomocników Państwa Dziubaków, RPO przyłączył się do sprawy przed sądem w Warszawie, dzięki czemu może przedstawić swoje argumenty na rzecz obywateli.
  • RPO – w oparciu o prawo europejskie i polskie wywodzi, że w tej sytuacji, po unieważnieniu umowy przez sąd, kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

NIE PRZEGAP PANELU DOTYCZĄCEFO TEGO ZAGADNIENIA na III Kongresie Praw Obywatelskich: Sesja 40: TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym”

W swoim piśmie procesowym RPO odniósł się przede wszystkim do stosowania prawa unijnego, oceny nieuczciwego charakteru postanowień umowy kredytowej oraz skutków stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego.

Stanowisko Rzecznika zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym, tj. w kontekście konkretnego stanu faktycznego i żądań zgłoszonych przez powodów – kredytobiorców. Dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć w innych postępowaniach.

Podstawy ochrony konsumenta i kredytobiorcy w prawie unijnym

TSUE w wyroku w sprawie C-260/18 Dziubak sformułował jasne wytyczne w przedmiocie pytań zadanych przez polski sąd. Ten zaś pytał o możliwość unieważnienia umowy po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia; chwilę, na którą należy oceniać skutki unieważnienia umowy; możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie oraz znaczenie woli konsumenta, jeśli chodzi o unieważnienie umowy.

Orzeczenie TSUE nie rozstrzyga wszystkich kwestii, jakie powstają w związku z unieważnieniem umowy konsumenckiego kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, ponieważ wymaga to zastosowania prawa krajowego przez sąd odsyłający. Prawo unijne (a w szczególności orzecznictwo TSUE) zawiera jednak wytyczne, które można i należy wykorzystać w tych kwestiach.

Od 1 maja 2004 r., a więc od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego. Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE. Elementem tego prawa jest Dyrektywa 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych. Wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Chodzi w niej o to, by przywrócić równowagę między stronami poprzez usunięcie nieuczciwych postanowień z umowy, a długoterminowo o to, by wyeliminować stosowanie nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców.

Argumenty RPO w sprawie Państwa Dziubaków

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, wynikającą zarówno z prawa UE (przede wszystkim Dyrektywy 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76). Takiej ochrony powinien udzielić mu sąd.

W świetle prawa unijnego oznacza to konkretne obowiązki sądu krajowego:

  • jeśli strona nie sformułowała precyzyjnych żądań, musi jej w tym pomóc sąd - na podstawie przedstawionych w toku postępowania faktów (zgodnie z zasadą „daj mi fakt, a dam ci prawo” – po łacinie „da mihi factum dabo tbi ius”);
  • sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Jednocześnie, biorąc pod uwagę, że kredyt hipoteczny jest przeznaczony na cele mieszkaniowe, to kredytobiorca-konsument jest jednocześnie beneficjentem konstytucyjnego prawa do mieszkania (art. 75 i 76). Jeśli jest więc kilka możliwości interpretacyjnych, należy dać pierwszeństwo tej, która realizuje pełniej cele konstytucyjne wskazane w art. 75 i 76 ustawy zasadniczej. Jest to zresztą zbieżne z konsekwencjami do których prowadzi w sprawie Państwa Dziubaków prawo UE.

Mechanizm kontroli nieuczciwego charakteru postanowień umowy oraz określania przez sąd krajowy konsekwencji wynikających ze stwierdzonej abuzywności

Badanie postanowień umowy pod kątem ich abuzywności i określenia konsekwencji po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia, zdaniem Rzecznika, należy podzielić na trzy fazy:

  1. stwierdzenie czy umowa zawiera postanowienia nieuczciwe,
  2. określenie, jaki skutek dla dalszego trwania umowy ma stwierdzenie nieuczciwego charakteru postanowień,
  3. rozliczenie świadczeń stron, w świetle skutków wynikających dla umowy z wykreślenia z niej postanowień nieuczciwych.
  1. Ocena nieuczciwego charakteru postanowień umowy

W pierwszej kolejności sąd powinien skontrolować, czy wskazane przez stronę postanowienia regulaminu banku (dalej „Regulamin”) postanowienia umowy są nieuczciwe, czyli, czy nie były uzgadniane indywidualnie, a ponadto czy kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (art. 3 ust. 1 Dyrektywy 93/13, art. 3851 § 1 zd. 1 k.c.). Dyrektywa 93/13, a za nią i prawo polskie wyłączają jednak spoza kontroli postanowienia określające główne świadczenia stron (przedmiot umowy), w tym cenę i wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny (prostym i zrozumiałym językiem). Sąd powinien więc rozpocząć kontrolę abuzywności od stwierdzenia czy postanowienia Regulaminu dotyczą głównych świadczeń stron. Jeżeli tak właśnie jest, należy sprawdzić, czy postanowienia zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Jeśli tak nie jest, otwiera się możliwość przeprowadzenia kontroli nieuczciwego charakteru postanowień.

W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie postanowienia umowy, dotyczące zasad uruchomienia kredytu oraz sposobu spłaty kredytu, wskazujące zasady ustalania kursów kupna i sprzedaży waluty CHF, na podstawie których Bank ustala kwotę kredytu i wysokość rat kapitałowo-odsetkowych, są klauzulami abuzywnymi.

Umowa zawarta przez powodów-kredytobiorców ma charakter konsumencki, a jej postanowienia nie były indywidualnie uzgodnione. Orzecznictwo TSUE klasyfikuje postanowienia umowy dotyczące wymiany walut jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron (zob. wyroki z dnia 20 września 2018 r., OTP Bank i OTP Faktoring, C-51/17, pkt 68 i przytoczone tam orzecznictwo, z dnia14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, pkt 48, z dnia 3 października 2019 r., C-260/18 Dziubak pkt 44). Tak też – zdaniem Rzecznika należy zakwalifikować rozpatrywane postanowienia Regulaminu.

W ocenie Rzecznika rozpatrywane w sprawie Państwa Dziubaków postanowienia Regulaminu nie spełniają wymogu transparentności określonego w 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13 oraz w art. 3851 § 1 zd. 2 k.c. Są niejednoznaczne, ponieważ w chwili zawarcia umowy (ta data jest miarodajna dla oceny postanowień – uchwała Sądu Najwyższego (7) z dnia 20 czerwca 2018 r., sygn. akt III CZP 29/17) konsument nie był w stanie ocenić wysokości własnego zobowiązania, a zatem skutków ekonomicznych wynikających z zawartej umowy oraz ryzyka ekonomicznego, związanego z zawarciem przez niego umowy. To – jak wynika z orzecznictwa TSUE – przesądza o braku transparentności postanowień.

Zdaniem Rzecznika, rozpatrywane nietransparentne postanowienia Regulaminu kształtują prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają interes konsumentów, ponieważ pozostawiają arbitralnej decyzji banku ustalenie kursu waluty, po jakiej przeliczane są zobowiązania kredytobiorcy. W umowie nie zostały wskazane kryteria, które pozwoliłyby konsumentowi ocenić sposób ustalenia wysokości kursu waluty przez bank. Konsumenci ponoszą więc nie tylko całość ryzyka kursowego, lecz są również obciążeni ryzykiem dowolnego kształtowania kursów wymiany waluty przez bank.

  1. Skutki stwierdzenia abuzywności postanowień dla dalszego obowiązywania umowy

W drugim etapie kontroli, sąd powinien ocenić wpływ, jaki usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy wywiera na możliwość dalszego trwania umowy.

Jak wynika z orzecznictwa TSUE (wyrok w sprawie C-260/18 Dziubak, pkt 43, 45, jak również w wyroku z dnia 14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, pkt 52) ocena, czy możliwe jest utrzymanie w mocy konkretniej umowy po usunięciu z niej postanowień uznanych za nieuczciwe należy do sądu krajowego. Jeśli sąd dojdzie do wniosku, że nie jest to możliwe – potrzebna jest identyfikacja na gruncie prawa krajowego podstawy prawnej pozwalającej na stwierdzenie nieważności umowy.

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału na tym etapie badania sąd powinien ustalić, czy ewentualne unieważnienie umowy spowoduje skutki rażąco niekorzystne dla konsumenta (wyroki: z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 80–84; z dnia 26 marca 2019 r., Abanca Corporación Bancaria i Bankia, C-70/17 i C-179/17, pkt 64, C-260/18, Dziubak, pkt 48). Unieważnienie umowy wywiera co do zasady takie same następstwa jak postawienie pozostałej do spłaty kwoty kredytu w stan natychmiastowej wymagalności, to zaś może przekraczać możliwości finansowe konsumenta i z tego względu penalizować raczej konsumenta niż kredytodawcę, który „nie zostanie przez to zniechęcony do wprowadzania takich warunków w proponowanych przez siebie umowach” (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 83). Jeśli na skutek unieważnienia umowy mogą wystąpić skutki rażąco niekorzystne dla konsumenta, sąd powinien rozważyć możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie, jak wyjaśnił to Trybunał w wyroku w sprawie C-260/18, Dziubak (pkt 58) przepisem dyspozytywnym, lub przepisem mającym zastosowanie, o ile strony się na to zgodzą.

Unieważnienie umowy jest jednak możliwe tylko, jeżeli konsument wyrazi dobrowolną i świadomą zgodę na wynikające z tego skutki (C-260/18 Dziubak, pkt 53, 66; wyrok z dnia 21 lutego 2013 r., Banif Plus Bank, C-472/11, pkt 23, 27, 35 i przytoczone tam orzecznictwo). Jest to możliwe tylko wówczas, gdy konsument posiada informacje na temat jurydycznej kwalifikacji, jaką ma zamiar zastosować sąd, ale przede wszystkim pełną wiedzę, jeśli chodzi o ekonomiczne skutki unieważnienia umowy. Zdaniem Rzecznika należy przyjąć, że jedynie po przedstawieniu tej informacji możliwe będzie wyrażenie przez konsumenta świadomej zgody na unieważnienie umowy.

W ocenie Rzecznika, argumentacja przedstawiona przez Trybunał w sprawie C-260/18 Dziubak, przy uwzględnieniu żądania unieważnienia umowy zgłoszonego przez kredytobiorców, powinna skłonić sąd do unieważnienia umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. Rozstrzygnięcie takie może opierać się na koncepcji przedstawionej przez sąd odsyłający w pytaniu prejudycjalnym, z której wynika, że eliminacja z umowy klauzuli umownej uznanej za bezskuteczną nie może prowadzić do zmiany charakteru stosunku prawnego łączącego strony. Granicą, której przekroczenie uzasadnia unieważnienie umowy przez sąd, jest sprzeczne z naturą stosunku (art. 3531 k.c.) ukształtowanie umowy w treści po usunięciu postanowień nieuczciwych. Z ostrożności procesowej, Rzecznik podniósł również możliwość unieważnienia umowy w oparciu o odpowiednie zastosowanie art. 58 § 3 k.c.

Jeśli chodzi o możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie na skutek eliminacji nieuczciwych postanowień, Rzecznik stoi na stanowisku, że w prawie polskim nie istnieją przepisy, które spełniałyby kryteria określone przez Trybunał w sprawie C-260/18 Dziubak.

Stwierdzenie nieważności umowy, co jasno wynika z orzeczenia w sprawie C-260/18 Dziubak, mieści się w zakresie sankcji, jaką Dyrektywa 93/13 przewiduje w związku z wykorzystywaniem przez przedsiębiorcę nieuczciwych postanowień umownych, szczególnie w świetle wymogów dotyczących prewencyjnego i odstraszającego charakteru sankcji. Rzecznik zdaje sobie sprawę, że dotkliwość sankcji wynikająca z zastosowania przez bank w umowie z konsumentem nieuczciwych postanowień umownych stanowi novum dla polskiego systemu prawa. Rzecznik stoi jednak na stanowisku, że taka sankcja mieści się w ramach konstytucyjnego porządku prawnego, nakładającego na władze publiczne obowiązek ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi (art. 76 Konstytucji) oraz pozostaje w zgodzie z zasadą sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji). Nadto, nie ingeruje nadmiernie w sposób nieuzasadniony w prawa przedsiębiorców (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

  1. Rozliczenie świadczeń stron w związku z unieważnieniem umowy

Trzecim etapem rozumowania w ramach mechanizmu kontroli abuzywności powinno być rozliczenie świadczeń stron, które pozwoli ustalić ich sytuację prawną, wynikającą ze stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowienia. Na tym etapie Rzecznik odniósł się do dwóch kwestii: możliwości rozstrzygnięcia sądu, co do żądań pozwu zmierzających do ustalenia nieważności umowy jak i żądania zapłaty (A), oraz (B) możliwych metod rozstrzygnięcia o zwrocie świadczeń.

(A) W ocenie Rzecznika, w niniejszej sprawie należy stwierdzić nieważność umowy. Żądania powodów zgłoszone w oparciu o art. 189 k.p.c. są więc w pełni uzasadnione. Wyrażają one wolę konsumentów co do ustalenia nieważności umowy oraz ich stanowisko w kwestii skutków orzeczenia ustalającego nieważność umowy.

Rzecznik podkreślił, że kompleksowe rozumienie interesu prawnego konsumenta, który wnosi o ustalenie nieważności umowy, nie wyłącza roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia w tym samym procesie. Kompleksowe rozstrzygnięcie możliwe w ramach jednego postępowania eliminuje konieczność wytaczania osobnego powództwa o zapłatę świadczenia nienależnie pobranego przez bank, zapewniając realizację celów Dyrektywy 93/13. Jednocześnie bank nie jest pozbawiony możliwości dochodzenia zapłaty świadczenia nienależnego uzyskanego przez kredytobiorców.

(B) W odniesieniu do skutków unieważnienia umowy o kredyt dotychczasowe rozstrzygnięcia TSUE ograniczają się do stwierdzenia, że wywiera ono następstwa tożsame do postawienia kredytu w stan natychmiastowej wymagalności (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 83). Na tle prawa polskiego zastosowanie powinien znaleźć art. 410 § 2 k.c., zgodnie z którym wpłacone przez strony kwoty traktuje się jako nienależne, jako że na skutek orzeczenia sądu (skutecznego ex tunc) podstawa prawna świadczeń obu stron odpadła – umowa bowiem okazała się nieważna (łac. „condictio causa finita”).

Wyrok sądu powoduje obowiązek dokonania zwrotu wzajemnych świadczeń między stronami umowy, stosownie do przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Kredytobiorca powinien więc zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

Dalsze potencjalne żądania banku

Odnosząc się do wysuwanych dalszych żądań banku, Rzecznik zdecydowanie podkreślił, że banki posiadają w Polsce szczególną pozycję, ponieważ są postrzegane jako instytucje zaufania publicznego. To obliguje je do zachowania szczególnej ostrożności przy formułowaniu roszczeń procesowych, a także uwzględnienia skutków, jakie wynikają z orzecznictwa TSUE.

W oparciu o orzecznictwo TSUE Rzecznik wskazał, że całość negatywnych skutków, jakie wynikają dla konsumenta w związku z unieważnieniem umowy, realizuje się w postawieniu w stan natychmiastowej wymagalności pozostałej do spłacenia kwoty. TSUE nawet nie podejmuje kwestii dalszych potencjalnych roszczeń banków, ponieważ ich dopuszczalność stałaby w rażącej sprzeczności z celami Dyrektywy 93/13, w szczególności w odniesieniu do osiągnięcia skutku prewencyjnego (art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13), to jest zniechęcenia przedsiębiorców do wykorzystywania w zawieranych umowach nieuczciwych postanowień umownych. Roszczenia, których podniesienie zasygnalizował bank po ewentualnym unieważnieniu umowy (roszczenie o zwrot kwoty kapitału kredytu, w trybie określonym przez bank, o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez 11 lat, żądanie zapłaty odsetek czy roszczenie o zwrot nieruchomości na zasadach surogacji) nie tylko nie znajdują racjonalnych podstaw w przepisach prawa polskiego, ale są bezwzględnie sprzeczne z ratio legis Dyrektywy 93/13.

Zagrożone prawa pasażerów samolotów  – interwencja RPO

Data: 2019-12-10

Czy Rzecznik Praw Pasażerów dostanie wsparcie pozwalające mu normalnie działać?

29 lipca 2019 r. na stronie internetowej Rzecznika Praw Pasażerów linii lotniczych https://pasazerlotniczy.ulc.gov.pl/ zamieszczony został komunikat: „Z uwagi na trudną sytuację kadrowo-finansową urzędu, Rzecznik nie ma na chwilę obecną zespołu. Podejmujemy wszelkie starania, żeby taki zespół został powołany. Z uwagi na bardzo dużą liczbę wniosków składanych do Rzecznika, wszystkie wnioski są przyjmowane i w miarę możliwości procedowane. Nie ma jednak możliwości dotrzymania terminu 90 dni na przeprowadzenie postępowania”.

Po otrzymaniu tej informacji od obywatela RPO postanowił wszcząć postępowanie w celu wyjaśnienia tej sytuacji.

Sygnały o tym, że Rzecznik Praw Pasażerów nie może wykonywać swoich zadań z powodu trudnej sytuacji kadrowo-finansowej, muszą zatem budzić poważne wątpliwości, ponieważ oznaczają faktyczne uniemożliwienie pasażerom skorzystania z procedury pozasądowego rozwiązania sporu pasażerskiego.

Z uwagi na to RPO zwrócił się do Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego o poinformowanie, czy został powołany zespół Rzecznika Praw Pasażerów i czy został wyposażony w niezbędne narzędzia w celu obsługi zgłoszeń pasażerów (a jeśli nie to kiedy to nastąpi) oraz o liczbie wniosków oczekujących na rozpatrzenie i spodziewanym terminie ich załatwienia.

V.7108.163.2019

Wyrok TSUE z 7 listopada 2019 r., w połączonych sprawach C-419/18 i C-483/18 Profi Credit Polska S.A. (Profi Credit II)

Data: 2019-11-08
  • Orzeczenie TSUE ma istotne znaczenie dla polskiego postępowania nakazowego w sprawach opartych na wekslu własnym in blanco wystawionym przez konsumenta.
  • 7 listopada TSUE odpowiedział na dwa pytania polskich sądów (z Warszawy i z Opola) w sprawie weksli in blanco.
  • W sprawach konsumenckich sąd ma obowiązek badania z urzędu postanowień umowy konsumenckiej, która stanowiła podstawę wydania weksla.
  • W sprawach konsumenckich weksel nie może więc stanowić zatem wyłącznej podstawy dochodzenia roszczeń przez przedsiębiorcę, a sąd ma obowiązek kontroli treści stosunku podstawowego także bez zarzutu konsumenta.

Pytania prejudycjalne przedstawione TSUE przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe i Sąd Okręgowy w Opolu, dotyczyły dwóch kwestii: (a) czy weksel in blanco może stanowić zabezpieczenie roszczeń konsumenckich w świetle prawa UE, nakazującego sądowi badanie z urzędu, czy umowa nie zawiera klauzul abuzywnych oraz czy przedsiębiorca prawidłowo wykonał obowiązki informacyjne wobec konsumenta; (b) czy sąd może odmówić wydania nakazu zapłaty i doprowadzenia w ten sposób do zbadania samej umowy konsumenckiej oraz okoliczności towarzyszących jej zawarciu.

Odpowiadając na te pytania, TSUE stwierdził przede wszystkim, że sposób zabezpieczenia wierzytelności konsumenckich leży poza zakresem prawa UE. Brak więc przeszkód, by weksel in blanco mógł stanowić – z zasady – sposób zabezpieczenia roszczeń wobec konsumenta.

Równocześnie jednak, jeśli okoliczności związane z roszczeniem wekslowym budzą wątpliwości sądu, ma on obowiązek odmówić wydania nakazu zapłaty– i zażądać od przedsiębiorcy, by przedstawił dokumenty stwierdzające treść umowy głównej lub porozumienia wekslowego (o ile nie znalazły się one już wcześniej w aktach sprawy).

Więcej szczegółów w załączonej notatce, która powstała w ramach Forum Konsumenckiego RPO

Świadomy konsument – orzecznictwo TSUE na straży praw konsumentów

Data: 2019-10-25
  • Informator o orzeczeniach TSUE i ich praktycznych konsekwencjach dla konsumentów.
  • Publikujemy tu przygotowane w Biurze RPO informacje użyteczne dla sędziów i pełnomocników procesowych przygotowane przez członków Forum Konsumenckiego przy RPO

Chcemy przedstawiać te sprawy językiem prostym i zrozumiałym nie tylko dla prawników, ale i dla samych konsumentów, gdyż chcemy zwrócić uwagę na praktyczne znaczenie orzecznictwa TSUE oraz wzmocnić jego oddziaływanie na sądy i ustawodawstwo krajowe

Pierwsze opracowanie dotyczy wyroku TSUE w sprawie Lexitor dotyczącej kosztów kredytu konsumenckiego

Niebawem – informacja o konsekwencjach sprawy p. Dziubaków  (kredyt frankowy)

NEWSLETTER 1

11 września TSUE wydał wyrok w sprawie C‑383/18 Lexitor sp. z o.o. Dotyczy ona proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego ze względu na jego wcześniejszą spłatę oraz utrzymania statusu umowy konsumenckiej pomimo cesji uprawnień przez konsumentów na przedsiębiorcę.

Wyrok ma zastosowanie do spraw konsumenckich, w tym kredytowych.

Szczegóły i informator prawny – w linku.  Materiał jest udostępniany na zasadach otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z materiału należy wskazać źródło jego pozyskania, tj. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Sprawa%20Lexitor.pdf

Wyjaśnienia na tle wyroku Trybunału z dnia 11 września 2019 roku w sprawie C 383/18 Lexitor sp. z o.o. Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego

Data: 2019-10-24
  • Przy wcześniejszej spłacie kredytu mamy prawo również do obniżenia jego kosztów jednorazowych (prowizji, ubezpieczeń itd), a nie tylko zmiennych (rozłożonych w czasie)
  • Wynika to z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie polskiej spółki Lexitor
  • Polski Sąd Najwyższy nie mógł w tej sprawie zająć stanowiska, ale to w niczym nie przeszkadza polskim sądom wykorzystywać argumentację TSUE – przypomina RPO

11 września TSUE wydał wyrok w sprawie C‑383/18 Lexitor sp. z o.o. Dotyczy ona proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego ze względu na jego wcześniejszą spłatę oraz utrzymania statusu umowy konsumenckiej pomimo cesji uprawnień przez konsumentów na przedsiębiorcę.

Wyrok ma zastosowanie do spraw konsumenckich, w tym kredytowych.

23 października polski Sąd Najwyższy miał rozstrzygnąć analogiczną sprawę, leczy przedsiębiorca udzielający pożyczek cofnął apelację, co postępowania przed SN uczyniło niedopuszczalnym.

Pytanie zadane przez sąd apelacyjny brzmiało: Czy w przypadku spłaty kredytu w całości przed terminem określonym w umowie, obowiązek obniżenia całkowitego kosztu kredytu z art. 49 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim odnosi się wyłącznie do kosztów rozłożonych w czasie czy też obejmuje koszty jednorazowe, jak na przykład prowizje (III CZP 21/19 )

RPO jest świadom, że to posunięcie może utrudnić kredytobiorcom rozwiązywanie problemu, ale zwraca też  uwagę, że dla obywateli polskich i dla polskich sądów równie ważne są argumenty zawarte w rozstrzygnięciu TS UE.

Do sprawy, która zawisła przed Sądem Najwyższym, ale nie mogła tam być rozstrzygnięta, RPO przystąpił w czerwcu 2019 r. Przedstawił swoje argumenty i one też mogą być wykorzystywane przez kredytobiorców.

Zawsze trzeba pamiętać, że pierwszym krokiem do rozstrzygnięcia wątpliwości w sprawie kredytowej jest złożenie reklamacji w banku. Dotyczy to też sytuacji, w której kredyt został już spłacony. Bank może uznać roszczenie już w tym kroku, ma jednak prawo reklamację odrzucić. Kredytobiorca ma jednak w tym momencie pełne prawa do skorzystania z pomocy Rzecznika Finansowego, do wystąpienia o mediację, albo do złożenia sprawy w sądzie.  Na każdym z tych etapów można się powoływać na argumenty z orzeczenia TS UE.

 

Poniższy materiał jest udostępniany na zasadach otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z materiału należy wskazać źródło jego pozyskania, tj. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Ulotka_Lexitor_AW_kolor.pdf

TSUE stanął po stronie kredytobiorców i wskazał polskim sądom, jak rozstrzygać spory o kredyty „frankowe” z klauzulami niedozwolonymi

Data: 2019-10-03
  • Wyrok dotyczy kredytów indeksowanych do waluty obcej
  • TSUE stwierdził, że wadliwą umowę kredytową można unieważnić, na żądanie bądź za zgodą konsumenta
  • Prawnicza argumentacja TSUE przedstawiona jest w załączniku do tego komunikatu

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiadał na pytania prejudycjalne Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozpoznaje sprawę państwa Dziubaków dotyczącą zawartego przez nich kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Warszawski sąd zapytał, jak powinien postąpić, jeśli stwierdzi w konkretnej umowie kredytowej zapis niedozwolony (czyli klauzulę/postanowienie niedozwolone/abuzywne). Czy taka umowa może być „naprawiona” (uzupełniona w określony sposób) czy też należy ją unieważnić?

TSUE przedstawił argumentację, która uzupełnia jego wcześniejsze orzeczenia i wskazał sądom krajowym w całej Unii, czym powinny kierować się w podobnych sprawach.

TSUE powtórzył swoje wcześniejsze stanowisko, że po usunięciu klauzuli niedozwolonej umowa może nadal obowiązywać, jeżeli jest to zgodnie z przepisami prawa krajowego. Jeśli wadliwej umowy, zgodnie z prawem krajowym nie da się utrzymać, sąd krajowy może zastąpić niedozwoloną klauzulę, którą z umowy wykreśla, tzw. przepisem dyspozytywnym prawa krajowego. Jest to taki przepis, który w szczegółowy sposób określa prawa i obowiązki stron. Tylko co do takich przepisów prawo unijne zakłada, że nie są one abuzywne. Sąd nie może natomiast zastąpić niedozwolonego postanowienia ogólnymi przepisami prawa krajowego, które odwołują się do zasad słuszności czy ustalonych zwyczajów.

Uzupełnienie umowy jest możliwe tyko wówczas, gdy bez uzupełnienia umowa nie może dalej istnieć, a jej upadek jest szczególnie niekorzystny dla konsumenta. TSUE wskazał, sąd krajowy powinien stwierdzić, czy upadek umowy niesie ze sobą szczególnie niekorzystne konsekwencji dla konsumenta na moment rozpoczęcia sporu z przedsiębiorcą (bankiem), a nie na moment zawarcia umowy. Tylko takie podejście pozwala bowiem na skuteczne zabezpieczenie interesów konsumenta.

Trybunał podpowiada sądom, że jeśli klauzula abuzywna dotyczy głównego przedmiotu umowy (a tak jest w sprawie państwa Dziubaków), wątpliwe jest, czy można utrzymać taką umowę. Nie da się bowiem usunąć mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych i jednocześnie utrzymać umowy w mocy. TSUE wskazuje więc, że polski sąd powinien rozważyć unieważnienie umowy. Nie może to być jednak czynność automatyczna – konieczna jest zgoda kredytobiorcy i to zgoda dobrowolna i świadoma. To na polskim sądzie ciąży zadanie wyjaśnienia konsumentowi wszystkich konsekwencji ewentualnego unieważnienia umowy. To oznacza, że Trybunał dopuszcza możliwość unieważnienia umowy, jeżeli takie rozwiązanie jest dla konsumenta do zaaprobowania lub po prostu konsument o to wnosi. Klient banku musi jednak rozumieć, z jakimi konsekwencjami wiąże się dla niego stwierdzenie nieważności umowy. Trybunał stwierdza, że sąd powinien uszanować wolę konsumenta, który woli nie powoływać się na europejski system ochrony.

Wzajemne rozliczenie świadczeń stron powinno nastąpić wedle ustawodawstwa krajowego, z uwzględnieniem zasad ochrony konsumenta, wynikających z prawa europejskiego, które oczekuje, że ochrona na poziomie krajowym będzie skuteczna.

Dla zrozumienia wyroku ważne jest to, że rozstrzygnięcie następuje przed sądem, a nie automatycznie. To znaczy, że dla kredytobiorcy ważne jest właściwe upomnienie się o swoje prawa: kluczowymi elementami tego procesu jest złożenie reklamacji do banku, a po jej odrzuceniu – wejście na drogę sporu sądowego. Można przy tym korzystać z fachowej pomocy Rzecznika Finansowego, który może przygotowywać ekspertyzy prawne (tzw. istotne poglądy, które są bezpłatne) dla konkretnej umowy w momencie, gdy sprawa jest przed sądem, albo skorzystać z podobnej pomocy UOKiK.

KOMUNIKAT ZOSTAŁ ZAKTUALIZOWANY 3 października 2019 r. o godz. 18:15

Forum Konsumenckie przy RPO

Data: 2019-09-17
  • 17 września 2019 r. zaczęła prace Komisja Ekspertów ds. Konsumentów nazwane „Forum Konsumenckim”. Członkowie Komisji to nie tylko praktycy prawa, naukowcy, ale również strona społeczna – przedstawiciele organizacji wspierających i broniących konsumentów.
  • Rolą Komisji Ekspertów będzie dzielenie się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich wiedzą i doświadczeniem z zakresu prawa konsumenckiego oraz wspieranie go w działaniach na rzecz poprawy sytuacji i zabezpieczenia interesów tej grupy.
  • Szczególną pozycję w działaniach Komisji zajmować będą konsumenci – seniorzy, stanowiący grupę społeczną najbardziej narażoną na agresywne i nieuczciwe praktyki przedsiębiorców.
  • Honorową przewodniczącą została prof. Ewa Łętowska, rzeczniczka praw obywatelskich I Kadencji oraz sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Współprzewodniczącymi Komisji będą dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska oraz dr Maciej Taborowski – zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Pierwszymi zagadnieniami, jakimi ma się zająć komisja, są: wznawianie postępowań sądowych po wyrokach TSUE, konieczność dostosowania postępowania uproszonych w k.p.c. do standardów europejskich, problem tzw. hipoteki odwróconej, konieczność wzmocnienia pozycji oraz dofinansowania powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów, konsekwencje orzeczenia TSUE w sprawie Lexitor oraz oczekiwany wyrok TSUE w sprawie frankowej Państwa Dziubaków.

Ideą jest Forum jest

  • wypracowywanie propozycji legislacyjnych mających na celu wzmocnienie pozycji konsumenta w relacjach z przedsiębiorcami.
  • przystępowanie do precedensowych spraw sądowych i oddziaływanie w ten sposób na wykształcanie się prokonsumenckiej linii orzeczniczej.
  • proponowanie rozwiązań mających na celu wzmocnienie instytucji powołanych do ochrony praw konsumentów. Działania te odbywać się będą w duchu postanowień art. 76 Konstytucji, z uwzględnieniem konsumenckiego prawa Unii Europejskiej oraz bogatego dorobku orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w co raz większy sposób wpływa na stosowanie prawa przed sądy krajowe oraz stawia przez narodowym ustawodawcą wyzwania w postaci konieczności wprowadzania zmian w obowiązującym porządku prawnym.

W posiedzeniu Komisji udział wzięli:

  1. prof. dr hab. Ewa Łętowska Sędzia TK w stanie spoczynku, była Rzecznik Praw Obywatelskich;
  2. dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska;
  3. dr Maciej Taborowski – zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich
  4. SSR Rafał Cebula;
  5. dr Mateusz Grochowski;
  6. dr hab. Monika Jagielska, prof. UŚ;
  7. Dorota Karczewska (od 2 października 2019 r.);
  8. Małgorzata Rothert;
  9. Piotr Mierzejewski – dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich;
  10. Magdalena Marzęcka-Krygier – pracowniczka Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
  11. Barbara Husiew, wiceprezeska Stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu";
  12. Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu";
  13. Krystyna Lewkowicz, przewodnicząca Obywatelskiego Parlamentu Seniorów Fundacja;
  14.  Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsumentów;
  15. dr Janusz Malanowski, Forum Prawników Finansowych;
  16. mec. Mariusz Korpalski, Forum Prawników Finansowych;
  17. dr Jacek Czabański, Forum Prawników Finansowych;
  18. mec. Marek Skrobacki, Forum Prawników Finansowych;
  19. Marcin Szymański, Forum Prawników Finansowych;
  20. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, główna koordynatorka ds. Strategicznych Postępowań Sądowych w BRPO;
  21. Anna Bogucka, naczelniczka Wydziału Prawa Gospodarczego i Podatkowego w BRPO;
  22. Jolanta Florek, Wydział Prawa Gospodarczego i Podatkowego w BRPO;
  23. Małgorzata Świętczak, zastępczyni Dyrektora Zespołu Prawa Cywilnego;
  24. Magdalena Niemierzycka, Wydział Cywilnoprawny i Gospodarki Nieruchomościami w BRPO.

Jak wygląda problem dyscyplinarnych postępowań wobec adwokatów. Odpowiedź NRA

Data: 2019-09-03
  • Ludzie skarżą się RPO, że adwokatów, którzy zawinili wobec klientów chroni źle pojęta solidarność środowiskowa
  • Naczelna Rada Adwokacka odpowiada Rzecznikowi, że sytuacja się poprawia, m.in. dzięki możliwościom, jakie daje nowy adwokacki Regulamin. Średni czas na rozpatrzenie sprawy w sądzie adwokackim wynosi teraz tylko 3 miesiące

Problem przewlekłego sposobu prowadzenia postępowań dyscyplinarnych wobec adwokatów jest sygnalizowany Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat. Ludzie skarżą się, że jeśli adwokat ma postępowanie dysycyplinarne, to obwiniony oraz organy dyscyplinarne posługują się obstrukcją procesową w celu doprowadzenia do przedawnienia, a w konsekwencji uniknięcia odpowiedzialności przez obwinionych. Tego typu przekonanie jest wyrazem odbierania opisanego zachowania w kategorii źle pojmowanej solidarności zawodowej i z pewnością nie przyczynia się do budowania zaufania społecznego wobec członków samorządów prawniczych.

Rzecznik pytał więc w piśmie z 19 lipca 2019 r., co w tej sprawie robi samorząd adwokacki.

- Od listopada 2018 r. obowiązuje już nowy Regulamin działania rzeczników dyscyplinarnych i zastępców rzeczników dyscyplinarnych oraz trybu i sposobu ich wyboru. Dzięki jego postanowieniom sytuacja ulega poprawie – napisał prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela.

  • Zawarte w Regulaminie rozwiązania wymuszają szybkie sposoby doręczeń (poczta e-mail), co ma w zamiarze oszczędzić czas.
  • W sprawach zagrożonych przedawnieniem została wprowadzona instytucja sygnalizowania przedawnienia, także sądom dyscyplinarnym izb adwokackich przez rzeczników dyscyplinarnych izb adwokackich.
  • Na aktach spraw dyscyplinarnych umieszcza się datę przedawnienia karalności zarzucanego deliktu dyscyplinarnego.
  • Jeśli dochodzenie dyscyplinarne trwa ponad rok, rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej obejmuje to postępowanie bezpośrednim nadzorem.
  • Zobowiązano zastępców rzeczników dyscyplinarnych izb do składania, nie rzadziej niż co trzy miesiące, sprawozdań co do terminowości prowadzonych dochodzeń dyscyplinarnych.
  • Rzecznicy dyscyplinami izb adwokackich zobowiązani są, co najmniej dwa razy w roku, do przeprowadzania narady ze swoimi zastępcami. Każde postępowanie toczące się ponad 6 miesięcy wymaga wydania postanowienia o przedłużeniu dochodzenia, w uzasadnieniu którego należy wskazać czynności, które mają być przeprowadzone oraz termin ich przeprowadzenia.

Z informacji przedstawionych przez Prezesa Wyższego Sądu Dyscyplinarnego wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy to okres zaledwie 3 miesięcy. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej planuje również wprowadzenie dodatkowych instrumentów pozwalających na monitorowanie terminów spraw na etapie postępowania przed izbowymi sądami dyscyplinarnymi.

VII.5151.9.2018

 

 

 

UTK: 150 pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival

Data: 2019-07-31
  • 150 pociągów pięciu przewoźników kolejowych zapewni dojazd i powrót uczestników Pol’and’Rock’Festival 2019 - poinformował Prezes Urzędu Transportu Kolejowego
  • Rzecznik interweniował w UTK, gdy w czerwcu podano, że na festiwal ma nie być ani dodatkowych pociągów, ani pociągów do Kostrzynia, bo miały na ten czas zmienić swe trasy
  • Teraz UTK zapewnił Rzecznika, że oferta przewozowa do i z Kostrzyna przedstawia się korzystnie

W czerwcu 2019 r. media informowały, że Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomią dodatkowych, specjalnych, pociągów dla uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważał zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn w czasie festiwalu (31 lipca -3 sierpnia).

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów.  Zwrócił się wtedy do prezesa UTK Ignacego Góry o działania w celu zapewnienia uczestnikom festiwalu dostępu do  świadczonych publicznie usług, z wykorzystaniem środków publicznych.

W reakcji prezes UTK (organ właściwy w sprawach nadzoru nad przestrzeganiem praw pasażerów w transporcie kolejowym) poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem. Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Zwrócił się w tej sprawie także do wszystkich marszałków województw, organizatorów publicznego transportu zbiorowego.

Teraz prezes Ignacy Góra poinformował Rzecznika, że zwrócił się także do pozostałych pasażerskich przewoźników kolejowych o rozważenie uruchomienia dodatkowych połączeń na czas festiwalu. Kierując się bezpieczeństwem publicznym, wskazał na potrzebę uruchomienia dodatkowych pociągów.

Według UTK kolejowa oferta przewozowa do/z Kostrzyna przedstawia się korzystnie. Obsługę połączeń zapewni łącznie pięciu przewoźników kolejowych:

  1. „Przewozy Regionalne" sp. z o.o. - 134 pociągi (kursy) specjalne (w tym 12 komercyjnych i 122 zamówione przez marszałków województw);
  2. „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o. ~ 2 pociągi specjalne (z opcjonalną dodatkową parą kursów w przypadku wzmożonej frekwencji);
  3. Arriva sp. z o.o. - 8 pociągów specjalnych;
  4. Koleje Wielkopolskie sp. z o.o. - 2 pociągi specjalne;
  5. „PKP Intercity" S.A. - 3 pociągi specjalne (na powrót z festiwalu).

Uczestnicy festiwalu będą mogli dotrzeć i powrócić z imprezy także kilkudziesięcioma pociągami stałego kursowania do/z/przez Kostrzyn (osobowe oraz dalekobieżne). Ponadto na czas trwania festiwalu PKP Intercity  zdecydował się wydłużyć relacje do/z Kostrzyna części swoich pociągów kursujących całorocznie do/z Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry. Zadeklarował też wzmocnienie zestawień składów regularnego kursowania dodatkowymi wagonami.

Na stronach internetowych przewoźników są informacje o szczegółach połączeń.

V.7224.91.2019

Co pozwala kurierom Ubera obchodzić obowiązek zezwolenia na pracę w Polsce

Data: 2019-07-01
  • Po interwencji RPO Inspekcja Pracy odtwarza mechanizm działania w Polsce firmy z grupy UBER. Nie zatrudnia ona nikogo poza pracownikami biurowymi. Nie zajmuje się też rozwożeniem jedzenia
  • Dowożący je kurierzy-cudzoziemcy formalnie są tylko użytkownikami aplikacji internetowej. Prowadzą działalność gospodarczą, a kolejni kurierzy mogą być podzleceniodawcami takich małych firm
  • Kurierzy ci nie podlegają ustawie o działalności gospodarczej, bo wykazują bardzo małe dochody. Dzięki temu nie muszą występować o zgodę na pracę w Polsce 
  • Utrudnia to skuteczne kontrole inspektorom pracy. Skomplikowany system rozliczeń sprawia zaś, że cudzoziemcy nie otrzymują należnego wynagrodzenia

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie zamawiane przez aplikację internetową. Są nimi głównie obywatele Indii ze statusem studentów. Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”. Nabrał wątpliwości m.in., czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats jest zgodne z warunkami pracy w Polsce.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich są samozatrudnienii; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest ustnie przez pośredników (tzw. partnerów flotowych). Obywatele Indii przyjeżdżają do Polski, zapisują na studia w prywatnych uczelniach, a następnie korzystają ze statusu studenta (płacą niższe podatki i składki).

Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa o udostępnienie zapowiadanej w 2018 r. kontroli dotyczącej działania Uber Eats. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kontroli warunków pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. A ponieważ kurierzy są formalnie studentami dwóch prywatnych uczelni, o zwrócenie na to uwagi wystąpił do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – model funkcjonowania UBER Eats

Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie ustalił, że UBER Eats nie jest podmiotem gospodarczym prowadzącym działalność w Polsce. Tę prowadzi firma Uber Poland Sp. z o.o., której właścicielami są dwa podmioty zarejestrowane w Holandii. Uber Poland sp. z o.o. zatrudnia 20 obywateli polskich, wykonujących prace administracyjno-biurowe (to wynika z kontroli Inspekcji Pracy w  2018 r. i w 2017 r.). Nie zatrudnia natomiast kurierów i nie zajmuje się rozwożeniem żywności czy przewozem osób.  Jej działalnośc polega głównie na obsłudze aplikacji internetowych umożliwiających przewozy osób czy jedzenia. 

Sama aplikacja internetowa, za której pośrednictwem można zamówić posiłek z restauracji, a także zostać kurierem (po zarejestrowaniu na www uber.com), jest prowadzona przez firmę Uber Technologies Inc. z siedzibą w USA. Kurier jest więc po prostu użytkownikiem aplikacji. Udostępnianie tego rodzaju aplikacji jest natomiast przedmiotem działalności gospodarczej innych podmiotów wchodzących w skład grupy UBER.

Kurierzy rozwożący jedzenie w Polsce formalnie prowadzą działalność gospodarczą lub też wykonują tzw. działalność nieewidencjonowaną - z uwagi na to, że ich przychód nie przekracza 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nie są więc przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców.

Mogą powierzać pracę zarobkową innym osobom. Zatem mogą być zleceniodawcami innych kurierów.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – jak to wygląda w praktyce

Główny Inspektor Pracy wystąpił 8 marca 2019 r. do Komendanta Głównego Straży Granicznej o wspólne działania kontrolne. Znane są wyniki z obszarów inspektoratów pracy w Krakowie, Rzeszowie i Olsztynie. Udało się np. wytypować podmioty, na rzecz których wykonywało pracę dwóch kierowców samochodów osobowych.

Kierowcy ci oświadczyli:

  • że mają umowy z firmami powierzającymi pracę. 
  • że realizują przewóz osób, jednak dla nikogo nie świadczą pracy,
  • że jeżdżą za kolegę,
  • że dorabiają sobie w ramach nierejestrowanej działalności gospodarczej itp.

Te kontrole pozwoliły wytypować do kontroli kolejne podmioty współpracujące z firmami należącymi do grupy UBER.

Działalność jednej polega na poszukiwaniu kierowców okazjonalnych do przewozów osób dla podmiotu zewnętrznego. Nie zatrudnia pracowników, a na jej rzecz wykonuje usługi jeden zleceniobiorca. Kierowcy funkcjonują w ramach aplikacji internetowych i mają zawarte umowy zlecenia z partnerem kontrolowanej firmy. Sama zaś firma zapewnia obsługę techniczno-organizacyjną kierowców, tj. rejestruje ich w aplikacji internetowej, doradza im oraz pomaga rozwiązywać problemy z aplikacją i rozliczeniami finansowymi.

Działalność drugiej firmy, z woj. warmińsko-mazurskiego polega na odpłatnym przewozie osób w ramach platform Uber i Taxify, a usługi świadczone są na terenie Warszawy i okolic. Powierza ona pracę wyłącznie obywatelom polskim. Czynności Straży Granicznej również nie wykazały powierzania pracy cudzoziemcom.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – wnioski

- Podsumowując, należy stwierdzić, że wykonywanie pracy z wykorzystaniem aplikacji internetowych jest nową formą związaną z pracą cudzoziemców. W tym modelu trudno mówić o istnieniu typowego związku między podmiotem powierzającym pracę a cudzoziemcem. Jest to relacja zbliżona raczej do wykonywania zleceń w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – napisał RPO Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek.

Firmy oferujące pracę cudzoziemcom, wykorzystując aplikacje internetowe, zawierają z nimi jedynie umowy dotyczące wypożyczenia sprzętu i udostępnienia aplikacji, ale nie jest to równoznaczne z zatrudnieniem cudzoziemca w danym podmiocie. Skomplikowany (zwłaszcza dla cudzoziemców) system rozliczeń finansowych wynikający ze wspomnianych umów prowadzi często do sytuacji, że osoby wykonujące pracę nie otrzymują należnego, wynagrodzenia lub jest ono obciążone karami pieniężnymi. Poza tym stosowany przez firmy z grupy UBER i podmioty z nimi współpracujące schemat „zatrudniania" utrudnia prowadzenie skutecznych kontroli przez inspektorów pracy.

Wiesław Łyszczek podkreślił, że wprowadzony 30 kwietnia 2018 r. art. 5 ust. 1 ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców - zgodnie z którym nie stanowi działalności gospodarczej taka forma działalności, z której przychód nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę - umożliwia cudzoziemcom oraz podmiotom powierzającym im pracę obchodzenie przepisów dotyczących obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na terytorium Polski

III.7041.6.2019

Upały dokuczają m.in. pasażerom kolei, które mają dbać o ich bezpieczeństwo

Data: 2019-07-01
  • Upały dają się we znaki pasażerom pociągów pozbawionych klimatyzacji, zwłaszcza kursujących na długich trasach
  • Koleje apelują o zabieranie odpowiednich zapasów wody. Ale prawo europejskie nakazuje im zapewnić pasażerom odpowiednie warunki bezpieczeństwa, higieny i należytej obsługi
  • Na naruszanie praw konsumentów wskazuje 9-godzinne opóźnienie pociągu TLK „Gwarek”, w którym wiele osób mdlało z upału i braku wody
  • W ocenie RPO na kolei powinno powstać centrum kryzysowe, które organizowałoby i koordynowaloby pomoc w nagłych przypadkach

Głośnym echem w mediach odbił się w połowie czerwca 2019 r. przypadek kursującego z Katowic do Słupska pociągu TLK „Gwarek”. Zmarł w nim pasażer, co spowodowało trzygodzinny postój w Pleszewie. Potem doszło do awarii sieci trakcyjnej, wskutek czego pociąg utknął na kolejne godziny w Rogoźnie. Z powodu upału ludzie, w tym kierowniczka pociągu, tracili przytomność - konieczna była interwencja służb medycznych. Straż pożarna schładzała wodą perony i rozdawała wodę pasażerom, wśród których było wiele dzieci i osób starszych jadących nad morze do uzdrowisk.

Nie byli oni informowani przez przewoźnika o całej sytuacji, a napoje rozdano po upływie znacznego czasu. Postój pociągu uniemożliwiał także korzystanie z toalety. Przewoźnik nie był w stanie zapewnić komunikacji zastępczej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie zdarzenia mogą naruszać zbiorowe interesy konsumentów-podróżnych, szczególnie co do ich obsługi i bezpieczeństwa. Pod tym względem wątpliwe było zbyt późne i niedostosowanie do potrzeb i liczby pasażerów udostępnienie napojów, a także brak posiłków. Naruszające zasady bezpieczeństwa, w tym zdrowia i życia pasażerów, może być także niedostosowanie do tak długiej trasy składu pozbawionego klimatyzacji w upalne dni (o czym informowały wcześniej odpowiednie służby).

- Należy rozważyć, czy w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa osobistego pasażerów, nie jest zasadne zbudowanie specjalnego centrum kryzysowego na kolei, monitorującego i organizującego pomoc w nadzwyczajnych okolicznościach, w ramach którego następowałaby koordynacja działania służb kolejowych i innych (pogotowia ratunkowego, straży pożarnej, policji), w celu zapewnienia i zachowania wysokiego standardu obsługi pasażerów oraz ich bezpieczeństwa – napisał RPO Adam Bodnar 18 czerwca do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego Ignacego Góry.

Ochrona praw konsumentów-pasażerów gwarantowana jest na mocy Konstytucji. Z jej art. 76 wynika, że władze publiczne chronią konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Zgodnie z Prawem przewozowym przewoźnik ma obowiązek dołożenia najwyższej staranności dla zapewnienia pasażerom odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz wygody i należytej obsługi. Zawierając umowę przewozu przez wykup biletu, pasażerowie mają prawo tego oczekiwać - tym bardziej, że kolejowy przewóz pasażerski dofinansowywany jest dodatkowo ze środków publicznych.

Ustawa o transporcie kolejowym zakazuje bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w transporcie kolejowym, w szczególności w  kontekście odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz użycia środków transportowych odpowiednich do danego przewozu.

Z kolei rozporządzenie nr 1371/2007/WE  Parlamenty Europejskiego i Rady nakłada na przedsiębiorców kolejowych obowiązek zapewnienia osobistego bezpieczeństwa pasażerów w pociągach i na stacjach kolejowych. Pasażerowie mają  prawo do uzyskania informacji o opóźnieniu pojazdu. Przy   opóźnieniu trwającym powyżej 60 minut, powinni być zaopatrzeni w posiłki i napoje odpowiednio do czasu oczekiwania. O ile jest to możliwe, powinien zostać zapewniony transport z pociągu do stacji kolejowej, do miejsca odjazdu zastępczego środka transportu lub do miejsca przeznaczenia, jeżeli pociąg został unieruchomiony na trasie. Gdy połączenie kolejowe nie może być dalej wykonywane, przedsiębiorstwa kolejowe zobowiązane jest do zorganizowania jak najszybciej zastępczego transportu pasażerów. Pasażer ma zaś prawo żądania zwrotu kosztów biletu lub odszkodowania za opóźnienie.

W związku z wzmożonym ruchem pasażerskim w okresie wakacyjnym Rzecznik zwrócił się do Prezesa UTK o zbadanie sprawy i podjęcie działań dla zapewnienia pasażerom godnych i bezpiecznych warunków podróży, spełniających standardy unijne. Poprosił również o wskazanie, czy UTK prowadzi w tym celu prewencyjne kontrole przewoźników.

Adam Bodnar spytał także, czy rozważana jest potrzeba zbudowania centrum kryzysowego, obligująca wszystkich przewoźników do współpracy, pomocy i koordynacji z pogotowiem ratunkowym, strażą pożarną oraz policją w przypadku utrudnień, awarii czy wypadków.

V.7224.96.2019

Po spłacie kredytu przed terminem należy się obniżka prowizji bankowej. Stanowisko RPO dla Sądu Najwyższego

Data: 2019-06-25
  • W przypadku spłaty całego kredytu konsumenckiego przed terminem powinno nastąpić obniżenie wszystkich jego możliwych kosztów, w tym prowizji bankowej
  • Takie stanowisko RPO przedstawił Sądowi Najwyższemu, badającemu pytanie prawne 

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego (sygn. akt  III CZP 20/19 i  III CZP 21/19), bo problem prawny przedstawił Sąd Okręgowy w Warszawie. Rozpatrywał on apelację od wyroku, w którym orzeczono obniżenie wszystkich możliwych kosztów kredytu konsumenckiego, który został spłacony przed terminem. Apelację złożył bank, który uważa, że prowizja jest rodzajem wynagrodzenia banku za określone czynności, więc nie może być zmniejszona tylko dlatego, że kredyt został spłacony przed czasem.

Sąd spytał SN, czy  w przypadku spłaty kredytu w całości przed terminem określonym w umowie, obowiązek obniżenia całkowitego kosztu kredytu wynikający z art. 49 ust. l u.k.k., odnosi się wyłącznie do kosztów rozłożonych w czasie, czy też obejmuje koszty jednorazowe, jak np. prowizje.

Zdaniem sądu możliwe są dwie odpowiedzi:

  • Pierwsza zakłada, że w wypadku przedterminowej spłaty kredytu obniża się pozostałe koszty kredytu proporcjonalnie. Ten pogląd jest zbieżny ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego wydanym wspólnie z Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów;
  • Druga wynika z rekomendacji Komitetu ds. Kredytu Konsumenckiego i Rady Prawa Bankowego, że: „prowizja bankowa jest; rodzajem wynagrodzenia banku (ceną) za określone czynności bankowe”, więc nie podlega ponownemu przeliczeniu w wypadku wcześniejszej spłaty.

Sąd okręgowy skłania się ku pierwszemu z tych stanowisk, z uwagi na jego prokonsumencki kierunek. Podobnie uważa Rzecznik Praw Obywatelskich.

RPO w swoim stanowisku zwraca przy tym uwagę na przepisy europejskie: że spór dotyczy przepisów prawa, które jest efektem wdrożenia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki.  A ustawodawca unijny nie tylko zdecydował w dyrektywie o wprowadzeniu jasnej zasady obniżenia całkowitego kosztu kredytu w związku ze spłatą kredytu przed terminem, ale także przewidział możliwość zastrzeżenia przez kredytodawcę prowizji za spłatę kredytu przed terminem. Miało to zagwarantować, czy też wyrównać ewentualną stratę poniesioną przez kredytodawcę na skutek spłaty kredytu przed terminem przez konsumenta.

Z tych powodów, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, prawidłowy jest pogląd, który opowiada się za obniżeniem wszystkich możliwych kosztów kredytu konsumenckiego w sytuacji jego całkowitej spłaty przed terminem, w tym kosztów jednorazowych, jak na przykład prowizje.

Pogląd ten jest akceptowany zarówno przez przedstawicieli doktryny, jak i orzecznictwo oraz zapewnia wysoki poziom ochrony konsumenta na rynku finansowym, który można osiągnąć właśnie dzięki wyeliminowaniu rozbieżności w obowiązujących przepisach prawa. 

O tym, jak pilna jest potrzeba rozstrzygnięcia wskazanych wątpliwości interpretacyjnych, świadczą nie tylko zastrzeżenia Sądu Okręgowego w Warszawie, ale również innych sądów, które przedstawiły je w trybie prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wniosek Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w Lublinie z 11 września 2018 r. w sprawie Lexitor Sp. z o. o. , C-383/18).

V.7220.65.2019

Kolej ogranicza połączenia na Pol’and’Rock Festival. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-06-14
  • Media informują o ograniczeniach w ruchu pociągów do Kostrzyna, gdzie co roku odbywa się Pol’and’Rock Festival
  • Pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów
  • „Objazdy” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia utrudnią też okolicznym mieszkańcom np. wizyty u lekarzy, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie
  • RPO Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego

Z informacji w mediach wynika, że w tym roku publiczny przewoźnik – Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomi dodatkowych, specjalnych, pociągów, które będą obsługiwały uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważa zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn, w czasie festiwalu (odbędzie się on 31 lipca-4 sierpnia).

Według Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w dostępie do transportu kolejowego. Wprawdzie obowiązujące regulacje nie nakładają na przewoźników obowiązku uruchomienia dodatkowych (specjalnych) połączeń, lecz przez ostatnie lata takie połączenia były uruchamiane i zapewniały bezpieczną podróż do Kostrzyna.

Wyeliminowanie dodatkowych połączeń kolejowych z pewnością może spowodować wzrost natężenia ruchu na drogach, a zatem wzrost zagrożenia bezpieczeństwa podróżujących. Nie bez znaczenia mogą okazać się także trudności logistyczne w zapewnieniu dodatkowych miejsc parkingowych dla samochodów osobowych czy autobusów. Może to rodzić konieczność zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa przez służby publiczne, chroniące tę imprezę masową.

Wynajęcie pociągu specjalnego jest usługą świadczoną przez przewoźnika na zasadach komercyjnych. Odmowa wynajęcia pociągu zatem może stanowić nie tylko naruszenie praw pasażera, lecz również i konsumenta.

Zgodnie z art. 76 zd. 1 Konstytucji władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Dodatkowe i poważne wątpliwości Rzecznika budzi rozważane przez spółkę InterCity wprowadzenie „objazdów” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia na trasach regularnych przewozów.  Ograniczy to lub wręcz uniemożliwi okolicznym mieszkańcom dotarcie np. na umówioną – często wiele miesięcy wcześniej – wizytę lekarską, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie.

W zeszłym roku pociągami do Kostrzyna przyjechało blisko 70 tys. osób. Specjalne składy organizowane są przez przewoźników np. dla kibiców piłkarskich, pielgrzymów, z okazji dnia dziecka i właśnie również w związku z festiwalami muzycznymi - podkreśla RPO.

Adam Bodnar zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o zbadanie sprawy i podjęcie działań w celu zapewnienia pasażerom – uczestnikom festiwalu – dostępu do usług świadczonych publicznie, z wykorzystaniem środków publicznych.

V.7224.91.2019

Spotkanie regionalne w Pile

Data: 2019-06-11
  • Emerytury, prawa pracownicze i prawa konsumentów, złe działanie sądów, złe działanie prawa - w upalne południe w Pile na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Regionalnym Centrum Kultury- Fabryka Emocji  przyszło porozmawiać o tym 30 osób.

Ludzie chcieli przede wszystkim wiedzieć, co mogą zrobić w danej sprawie. Co na przykład ma zrobić farmaceuta, który widzi nadużycia w reklamowaniu suplementów diety. Albo kiedy parabanki ścigają ludzi, którzy nie mają wobec nich żadnych należności. Albo kiedy sprzedawcy stosują agresywny marketing i naciągają na wydatki osoby starsze.

Jak wyjaśnił RPO, po to istnieją instytucje rzecznicze i kontrolne – na szczęście Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest sam. Problem suplementów diety może z powodzeniem rozwiązać NIK. Za to samo naruszenie praktyk rynkowych powinno trafić do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na naruszane przez sprzedawców prawa starszych klientów powinien reagować miejski rzecznik konsumentów.

- Są inne instytucje niż RPO, które tu mają więcej możliwości. My za to przyglądamy się tym kwestiom od innej strony. Na ile seniorzy są chronieni przed agresywnymi praktykami sprzedaży (czyli sprawa konkretnego produktu i sprzedawcy – ale i tego, jak prawo chroni seniorów).

Emerytury rolnicze

Dlaczego rolnik, który całe życie płacił składki ubezpieczeniowe, musi oddać gospodarstwo, żeby dostać emeryturę? Przecież nikt tego nie wymaga od rzemieślnika czy przedsiębiorcy? Dlaczego żona rolnika musi czekać, aż mąż osiągnie wiek emerytalny, by dostać swoje świadczenie w całości?

RPO: dostajemy takie sygnały. Przepis wziął się być może z tego, że kiedyś na gospodarstwie żyły rodziny, więc formalne przekazanie go porządkowało stosunki i uniemożliwiało naciąganie. Teraz jednak stosunki rodzinne i w gospodarowaniu  się zmieniły. Sytuacja przedsiębiorcy-rolnika nie różni się bardzo od sytuacji innych przedsiębiorców. Sprawdzimy to.

Emerytury policjantów, którym odebrano część świadczeń ustawą represyjną

Sprawa czeka na rozstrzygnięcie w Trybunale Konstytucyjnym. Ile jeszcze mamy czekać?

RPO: nie wiadomo. Zdaniem Rzecznika wszystko jest w rękach sądów, bo wniosek do TK pewnych aspektów sprawy nie obejmuje lub czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka lub zmianę ustawową.

Emerytury czerwcowe

Jeśli ktoś przechodzi na emeryturę w czerwcu, to dostaje niższą emeryturę, niż gdyby to zrobił w maju. To wynika z praktyki ZUS, który waloryzuje wysokość składek emerytalnych co kwartał, ale nie robi tego w czerwcu. Na tym ZUS oszczędza.

RPO zajmuje się tą sprawą od dawna. Uzyskał nawet zapowiedź, że problem zostanie rozwiązany. Ale tak się nie stało.

Prawa techników laboratoryjnych

Uczniowie po technikum chemicznym dostawali przydziały pracy w szpitalach jako technicy laboratoryjni, bo tacy byli potrzebni w szpitalach. Teraz jednak, mimo 40-letniego stażu pracy i wielu kursów, nie są traktowani jako przedstawiciele zawodów medycznych – zostali sprowadzeni do stanowiska laborantów a nie diagnostów. Zarabiają tak jak ludzie bez wykształcenia. Taka degradacja jest niesprawiedliwa.

RPO: to jest sprawa dla nas.

Zła jakość prawa

Ustawy są złej jakości i nie ma tekstów jednolitych. Na stronie Sejmu nie mogłem znaleźć tekstu Konstytucji. O tym, że ustawa o ochronie zabytków jest źle napisana, wszyscy wiedzą, ale nikt z tym nic nie robi. Takie państwo nie zasługuje na szacunek. Czy RPO ma sposoby, by złe prawo było naprawiane, zanim zaszkodzi.

RPO zgodził się, że problem inflacji prawa – regulowania coraz bardziej szczegółowo coraz większych obszarów życia – jest problemem.

Rzecznik kieruje uwagi do ustawodawcy o projektach, zanim zostaną przyjęte. Jednak uważa, obywatelem naprawdę pomógłby system dobrze działającej pomocy prawnej, na którą każdego stać (by samotnie nie przedzierać się przez gąszcz przepisów), a także stworzenie publicznego serwisu  aktów prawnych (mamy dziś tylko bazy komercyjne).

Barbara Imiołczyk z BRPO dodała, że przed złym prawem chronią dobrze przeprowadzane konsultacje.

  • Zobacz – SIEDEM ZASAD KOSULTACJI, projekt stworzony przez nieistniejące już Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wraz partnerami społecznymi

Prawo podatkowe

Prawo podatkowe nie przewiduje możliwości spóźnienia się z deklaracją podatkową w uzasadnionych losowo przypadkach. Osoba prowadząca biuro rachunkowe musi się liczyć z tym, że deklaracje podpisuje w szpitalu, nawet na OIOM.

RPO nie dowierzał: Jak to? A jeśli byłby nieprzytomny?

- To urząd skarbowy, zgodnie z ordynacją podatkową, wyegzekwowałby kary 0 albo od biura albo od jego klienta. Jeśli chodzi o relacje obywatel-skarbówka, to cofnęliśmy się do początków lat 90. XX wieku.

Narastające podziały społeczne

Nawet w czasie uroczystości religijnych czy marszach organizowanych w Pile przez Kościół słychać słowa, które kojarzą się z mową nienawiści. Jesteśmu tak podzieleni, że właściwie nie wiadomo, co człowiek ma zrobić

RPO: głęboki podział kulturowy dotyczący tego, jaka ma być Polska, stawia nas każdego przed tym dylematem. Reagować? Jak to zrobić?

Jest to zjawisko ogromnie niepokojące zwłaszcza, jeśli taką postawę przybierają władze publiczne (np. zakazując marszów równości czy wydając deklaracje anty-LGBT). Jednak równie bolesne jest to, jeśli w czasie wolnościowych demonstracji pojawiają się elementy świadomie obrażające ludzi o innych poglądach (antykatolickie happeningi)

Jak ustalić, ile mam zapłacić za interenet, skoro u dostawcy rozmawia się tylko z automatem?

RPO: Firmy konkurują ze sobą, więc tną koszty zastępując pracę ludzi pracą automatów. Najwyższa pora, byśmy się jako społeczeństwo zaczęli zastanawiać nad konsekwencjami tego zjawiska – choćby dla praw seniorów, którzy nie poruszają się biegle w świecie cyfrowym.

Czy moim dzieciom unieważnią egzamin szkolny?

RPO: Nikt automatycznie wyników nie unieważni. To się stać może tylko w sytuacji, gdy w komisji zasiadały osoby nieuprawnione, a ktoś jest niezadowolony z wyniku egzaminu i podniesie ten argument.

A poza tym? Co słychać w Pile?

- Poza tym to musicie coś zrobić ze służbą zdrowia. Bo ludzie starsi nie mają się jak dostać do lekarza. A osób niedołęznych to w ogóle nie stać na domy pomocy. Trzeba się zająć ludźmi starszymi, którzy nie mają żadnej pomocy i opieki.

Trybunał Sprawiedliwości wsparł dłużników wekslowych. Artykuł zastępcy RPO dr. Macieja Taborowskiego w dodatku "Rzeczpospolitej"

Data: 2019-05-28

Unijna odsiecz dla kredytobiorców

Dwa wydane ostatnio orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przesądziły w pewnym zakresie o niezgodności przepisów o postępowaniu nakazowym (art.4841 i nast. kodeksu postępowania cywilnego) z prawem europejskim w sprawach ochrony konsumentów. Przed TS UE zawisły już kolejne sprawy z polskim kontekstem dotyczące obowiązków sądów wobec konsumentów będących dłużnikami wekslowymi (C-419/18i C-483/18). Niemniej, już te dwa orzeczenia powinny mieć wpływ na zmianę podejścia do postępowania nakazowego zarówno ustawodawcy, jak i sądów krajowych.

Badanie nieuczciwych warunków

W sprawie C-176/17Profi Credit Trybunał orzekał o zobowiązaniu wynikającym z weksla własnego (art.485 § 2 k.p.c.) zabezpieczającego zobowiązania umowy kredytu konsumenckiego. Uznał, że postępowanie nakazowe nie daje sądowi wystarczających możliwości zbadania umowy pod kątem nieuczciwych warunków. Wydanie nakazu zapłaty bez takiego badania narusza art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 (ws.nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich). A wniesienie zarzutów wobec nakazu zapłaty uzależnione jest, zdaniem TSUE, od zbyt restrykcyjnych przesłanek: krótkiego terminu, nadmiernych wymogów formalnych oraz wysokiej opłaty.

W sprawie C-632/17PKO TSUE uznał, że regulacja postępowania nakazowego nie spełnia wymogów dyrektywy 93/13 również co do nakazu wydawanego na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych (art.485 § 3 k.p.c.). Postępowanie nakazowe nie pozwala też sprawdzić, czy w umowie kredytowej są informacje wymagane przez art. 10 dyrektywy 2008/48 (w sprawie umów o kredyt konsumencki), a więc czy konsument decydował, mając odpowiednią wiedzę.

Z wyroków tych wynika zatem, że: 

  • Należałoby zmienić co najmniej przepisy o postępowaniu nakazowym, by spełniały wymogi obu dyrektyw: potrzebna jest wyraźna podstawa prawna badania z urzędu stosunku prawnego między przedsiębiorcą i konsumentem oraz pozyskania niezbędnych informacji. Przemyślenia wymaga kwestia wysokości i podziału opłaty sądowej między strony. Może będzie też konieczne przedłużenie terminu na wniesienie zarzutów i uproszczenie wymogów formalnych.
  • Jeszcze przed zmianami sądy powinny zmodyfikować podejście do ochrony konsumenta w prowadzonych postępowaniach nakazowych. Jak sugeruje TSUE, podstawą może być art. 486 § 1 k.p.c.(wyznaczenie rozprawy w razie „braku podstaw” do wydania nakazu). Sąd mógłby interpretować pojęcie „braku podstaw” prounijnie i uznać, że wobec niemożności spełnienia wymogów dyrektywy 93/13 wydanie nakazu zapłaty nie jest możliwe, bo niezbędne jest pozyskanie informacji o okolicznościach faktycznych i prawnych koniecznych do zapewnienia konsumentowi ochrony w świetle dyrektywy 93/13. Możliwe byłoby też powołanie się na skutek bezpośredni art. 7 dyrektywy 93/13, który w połączeniu z zasadą skutecznej ochrony sądowej (art.47 Karty Praw Podstawowych UE) mógłby być podstawą prawną badania niezbędnych elementów umów. Sądy krajowe mogłyby przy tym odmówić zastosowania przeszkadzających temu przepisów k.p.c.
  • Przed sądami stoi precedensowe wyzwanie dotyczące postępowań już prawomocnie zakończonych, w których konsumenci pozostali bez ochrony. TSUE uznaje, że uregulowania krajowe powagi rzeczy osądzonej muszą być weryfikowane pod kątem unijnych zasad równoważności i skuteczności. W sprawie C-49/14 Finanmadrid TSUE stwierdził nawet, że takie przepisy, jeśli uniemożliwiają lub utrudniają ochronę konsumenta, nie powinny być przez sądy krajowe stosowane, nawet w postępowaniu egzekucyjnym.
     

Skutki dla polskiej procedury

W polskim postępowaniu cywilnym nie ma wyraźnej podstawy prawnej wznowienia postępowania po wyroku TSUE. Nie wyklucza to jednak możliwości prounijnego podejścia, np. uznania, że strona była pozbawiona możności działania (art. 401 ust. 2 k.p.c.) poprzez ograniczenie możliwości obrony jej praw w zakresie, w jakim mogłaby zostać zapewniona, gdyby sąd krajowy z urzędu zbadał, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z dyrektywy 93/13,abuzywność warunków umowy konsumenckiej.

Z perspektywy polskiej ciekawą, acz kontrowersyjną możliwość oferuje zasada równoważności w kontekście art. 4011 k.p.c. (wznowienie po orzeczeniu TK). W orzecznictwie TSUE zarysowała się bowiem linia, która nakazuje traktować naruszenie prawa unijnego jak naruszenie krajowej konstytucji. Te twierdzenia mogą brzmieć obrazoburczo, ale w ostatnio rozstrzyganej sprawie rumuńskiej (C-69/14Târia) Rzecznik Generalny TSUE uznał nawet, że wzruszenie orzeczeń sądowych po wyroku sądu konstytucyjnego powinno być dostępne również gdy jest to konieczne z uwagi na orzeczenie TSUE. Ta możliwość, idąca wbrew stanowisku SN (IUZ 64/09), może być dla sądów dobrym powodem do zainicjowania procedury prejudycjalnej przed TSUE.

Nie można też wykluczyć zasadności wykorzystania skargi nadzwyczajnej do zapewnienia konsumentowi należytej ochrony, choć sam status sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, właściwej do rozpatrywania tej skargi, jest przedmiotem wątpliwości ze względu na sposób ich powołania (art.19 TSUE i art. 47 KPP UE). A tylko sąd krajowy spełniający te wymogi powinien orzekać o zastosowaniu prawa UE.

Pozostaje zaczekać na stanowisko TS UE, który będzie rozstrzygał te kwestie po wniesieniu przez sądy polskie pytań prejudycjalnych (m.in. SN III CZP 25/19).

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

Uczelnia z Józefowa, w której studiują kurierzy Uber Eats, nie narusza praw i wolności

Data: 2019-05-15
  • Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej, gdzie studiują m.in. obywatele Indii-dostawcy Uber Eats, nie narusza ich praw i wolności
  • Stwierdził tak Rzecznik Praw Obywatelskich po wyjaśnieniach uczelni co do zasad rekrutacji, kwestii opłat za studia i jakości kadry naukowej
  • Także Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznał, że nie ma potrzeby podjęcia działań nadzorczych wobec tej uczelni

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu wielowątkową sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

Jedzenie dostarczają głównie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, mają płacić wysokie czesne za studia w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych – pisał „DF” .

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

Według reportażu „DF”, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność. Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją.

Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu, ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

W związku z tym RPO zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

Wyjaśnienia WSGE

Zarzutom „DF” zaprzeczyła w piśmie z 8 marca 2019 r. do RPO rektor Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej dr hab. Magdalena Sitek. Zadeklarowała  poddanie się ewentualnej kontroli MNiSW. Jednocześnie, zarzucając tekstowi „DF” podawanie nieprawdy, a nawet pomówień, wskazała m.in., że

  • we wszystkich polskich uczelniach, poza WSGE, wystarczy zapłacić czesne za pierwszy rok studiów, aby otrzymać list zapraszający. Dla WSGE nie wystarczy to do rekrutacji, a pracownik szkoły na miejscu w Indiach weryfikuje jakość kandydatów i ich znajomość jęz. angielskiego;
  • czesne WSGE jest jednym z najniższych wśród uczelni oferujących studia w jęz. angielskim, a jego wysokość nie zmienia się od wielu lat, wyższe czesne dotyczy tylko informatyki;
  • pracę dorywczą podejmują studenci nie tylko WSGE, ale też publicznych uczelni;   
  • podawanie w wątpliwość jakości kształcenia w WSGE jest krzywdzące dla uczelni, zajęcia dla cudzoziemców prowadzą osoby biegle władające jęz. angielskim, posiadające co najmniej stopień doktora oraz pracują lub pracowały w renomowanych uczelniach;
  • uczelnia prowadzi elektroniczny system sprawdzania obecności studentów i wykładowców; mimo, że żadna uczelnia w Polsce nie ma prawa wymagać obecności studenta na zajęciach, WSGE to sprawdza, a na podstawie sumarycznego wyniku studenta z każdego przedmiotu stawiane są mu inne, dodatkowe wymagania. Za najlepszą obecność oraz najlepsze wyniki w nauce uczelnia przydziela własne stypendium.

Wnioski RPO i MNiSW

13 maja 2019 r. Rzecznik napisał do rektor Magdaleny Sitek, że po zapoznaniu się z jej pismem i w wyniku uzyskanych wyjaśnień nie stwierdził naruszenia praw i wolności obywatelskich.

Minister Nauki powiadomił zaś 23 kwietnia RPO, że pismo rektor Magdaleny Sitek do Rzecznika wyjaśnia m.in. zasady procesu rekrutacyjnego, kwestię czesnego oraz jakości kadry naukowej uczelni. - Wyjaśnienia te w wystarczający sposób przedstawiły sytuację; zasadnym jest zatem wstrzymanie się od podejmowania działań nadzorczych w niniejszej sprawie – ocenił minister.

Jednocześnie Jarosław Gowin wezwał Wyższą Szkolę Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu do złożenia wyjaśnień w kwestii zasad zwrotu opłat od kandydatów na studia. Po otrzymaniu informacji od uczelni możliwe będzie podjęcie decyzji co do ewentualnych dalszych działań nadzorczych.

VII.7033.10.2019

Koniec windykacji rzekomego długu po piśmie Rzecznika

Data: 2019-04-17

Mężczyzna zawiadomił Rzecznika, że firma windykacyjna chce wyegzekwować od niego dług, co do którego sąd rejonowy oddalił powództwo. Taki wyrok oznacza, że roszczenie potencjalnego wierzyciela nie zasługiwało na ochronę sądową. Wyrok prawomocny wiąże przy tym nie tylko pierwotnego wierzyciela, ale jest skuteczny wobec każdego nowego nabywcy wierzytelności.

Dlatego Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zwrócił się do firmy windykacyjnej o ponowne przeanalizowanie wyroku i rozważenie zasadności odstąpienia od dalszych działań windykacyjnych.

Firma windykacyjna sprawdziła dokumenty i wstrzymałą dalsze działania wobec wnioskodawcy.

BPW.7223.1.2019

Ty i Ja w Śremie – spotkanie regionalne Rzecznika

Data: 2019-03-14
  • W Śremie ważne są sprawy środowiska, mowy nienawiści, sprzedaży organizowanej dla seniorów, prasy wydawanej przez samorządy, prawa zwierząt, ochrona prawna osób LGBT

W księgarni Przy Rynku, gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy, ekipa Rzecznika zaprasza na spotkanie z RPO. Ale obecni mówią, że już wiedzą, że sporo osób się wybiera (informacja o tym jest w gazecie, którą tu można kupić - w witrynie wisi zaś plakat KonsTYtucJA, a w środku, na ścianie  – zdjęcie Prezydenta Pawła Adamowicza)

I rzeczywiście, do przepięknie wyremontowanej, nowoczesnej Biblioteki Publicznej przy Grunwaldzkiej 10, przychodzi dużo ponad 120 osób. Ledwie się mieścimy. Są osoby dorosłe i dużo uczniów.

Starszy pan jest zaniepokojony: - Tutaj jest młodzież, którą spędzono, tak? Niech podniosą ręce ci, co tu musieli przyjść.

- Przepraszam, ja jestem nauczycielką, przyszłam tu z 54 obywatelami, których interesują prawy publiczne [oklaski].

Na początku rzecznik opowiada o swoich zadaniach i  jak pracuje – a także o tym, jakie inne instytucje mogą pomagać ludziom z problemami. Na przedstawienie się zebranych nie ma jednak czasu, bo jest nas za dużo. Zaczynają  się rundy pytań -adawanych publicznie i na karteczkach.

Wczoraj na tej sali sprzedawali seniorom materace. Czy to powinno się dziać w bibliotece? Przecież seniorów przestrzega się przed takimi zakupami? Co Pan o tym myśli?

RPO: Sprzedawanie ludziom za drogich produktów w okolicznościach, w których trudno odmówić sprzedawcy, ma cechy handlu drapieżnego. To dobrze, że pojawiają się ostrzeżenia przed tym. Najważniejsze jest jednak uczenie ludzi, że mają prawo do odstąpienia od takich umów kupna, byleby nie przegapić terminu.

Czy Pan się zajmuje problemem mowy nienawiści w internecie? Problem zdaniem pytającego leży w braku reakcji policji i prokuratury. Najgorzej jest z zabezpieczaniem dowodów.

RPO: Mowa nienawiści i możliwość jej zwielokrotniania to naprawdę poważny problem. Są media społecznościowe, gry, patostreaming – przemoc coraz bardziej przenika nasze życie.

Klasyczna mowa nienawiści to atakowanie kogoś za przynależność do jakiejś grupy (ze względu na narodowość, pleć, orientację). Przemoc słowna jest wtedy, kiedy kogoś się wyzywa i poniża ze względu na jej cechy osobiste. W pierwszym przypadku są przepisy w Kodeksie karnym (i z urzędu działa prokurator). W drugim – trzeba stosować przepisy o znieważaniu i zniesławianiu.

Żeby nie zaplątać się w te przepisy, trzeba je zmienić - podsumowałem to wystąpieniu do premiera (wystąpienie takie jest jedną z form działania Rzecznika Praw Obywatelskich – na podstawie zgłoszeń od ludzi przygotowuje analizę prawną i przedstawia rekomendacje, co poprawić). Przedstawiłem 20 sposobów na poprawę sytuacji.

Gazety samorządowe – zabierał Pan głos przeciwko monopolizowaniu lokalnego rynku medialnego przez władze samorządowe. Jaki jest klimat na zmianę prawa?

RPO: Są miejscowości, gdzie media nie są prywatne, ale w te sferę wkraczają władze lokalne: ściągają reklamy, dopłacają autorom, zatrudniając ich na etatach. Wydają w ten sposób pieniądze publiczne w sposób niewłaściwy – powinny się ograniczać do prowadzenia biuletynów informacyjnych. Rolą mediów jest przecież także kontrolowanie władz, a władze same się nie skontrolują.

Zdaniem RPO należy te przepis zmienić. Na jego wystąpienie nie było reakcji władz, ale skoro już na kolejnym spotkaniu w Wielkopolsce pada o to pytanie, to trzeba się tym zająć na nowo.

Członkowie rady sołectwa zgłaszają sprawę śmietniska na terenie byłej cegielni w Pyszące. Śmieci zakopane zatruwają wody, a te na wierzchu są regularnie podpalane. Smrodu nie da się wytrzymać, utylizacja kosztowałaby 100 mln. Dawny właściciel zniknął. Co możemy zrobić?

RPO: Problem jest poważny i zgłaszany w całej Polsce. To sfera dużych naruszeń praw obywatelskich – ludzie, dopóki się nie zorganizują, praktycznie nie mogą nic zrobić z trującym sąsiedztwem.

Mogę Państwa tylko zachęcać do organizowania się. Sam mogę zadeklarować, że zorganizuję spotkanie w Biurze, żeby się wspólnie zastanowić się nad tworzeniem frontu działania.

Sporo nam się udało w sprawie ferm kurzych, także o smogu mówi się teraz inaczej.

Jak obywatele mogą wpływać na kształt inwestycji – by nie stawali przed faktami dokonanymi?

RPO: Dobra komunikacja jest w interesie władz. Ale jeśli władze tego nie robią, trzeba się uczyć korzystania z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pytania na karteczkach:

Dlaczego dorosły uczeń nie może zapobiec temu, że rodzice wkraczają w jego sprawy szkolne?

RPO: Dorosły uczeń ma pełne prawa, ale obowiązuje go regulamin szkoły. Dorosłość łączy się z odpowiedzialnością

Czy do katalogu grup chronionych przed mową nienawiści nie należy włączyć mniejszości seksualnych?

RPO: Tak, należy. Dziś w przypadku wyzywania osób nieheteronormatywnych, a także osób z niepełnosprawnościami prokurator nie może reagować – a więc ochrona tych osób jest mniejsza

Czy da się w Polsce ograniczyć przemysłową hodowlę zwierząt?

RPO: Ale tak długo, jak będziemy jeść mięso, to wiele nie zmienimy. A przecież jemy mięso. Musimy jednak walczyć o etyczne traktowanie zwierząt.

Co można zrobić z mową nienawiści ze strony przedstawicieli władz (MEN czy kuratora oświaty)? Co może zwykły człowiek?

RPO: Każdy obywatel ma prawo do protestu, wyrażenia zaniepokojenia, wysłania listu – także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki Poselskiej, do kuratoriów. Ci, którzy nami rządzą, nie powinni się taką mową posługiwać.

Czy w Polsce można likwidować groby, jeśli nie są opłacane?

RPO: Sprawdzimy przepisy i odpowiemy na piśmie

Pytanie o długotrwale procedury uzyskiwania odszkodowań za pracę przymusową w Rzeszy w czasie II wojny

RPO: To też sprawdzimy.

W jakich przypadkach RPO reaguje w przypadku naruszania uczuć religijnych i wolności wyznania?

RPO: To są dwie kwestie.

  • Obraza uczuć to coś, co nie polega na tym, że ktoś się czuje obrażony, ale na ustaleniu, że czyjeś wystąpienie obraża dużą grupę osób – ale nie jest krytyką, nie mieści się w granicach wolności artystycznej.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do obrazy uczuć religijnych, jeśli ktoś niszczy świątynie czy cmentarze – wtedy dosyć często Rzecznik interweniuje.

Uber Eats pod lupą Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-03-05
  • Czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats - najczęściej przez cudzoziemców – jest zgodne z warunkami pracy w Polsce?
  • Czy rynek takich dostaw wymaga regulacji prawnych?
  • Jak ocenić uczelnię, która rekrutuje studentów – późniejszych dostawców Uber Eats - w Indiach? Nie wymaga od nich obecności na zajęciach, a na egzaminach pozwala korzystać z pomocy naukowych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats, dowożących posiłki w kilku polskich miastach. Wystąpił w tej sprawie do Głównego Inspektora Pracy, Głównego Inspektora Sanitarnego, a także do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Na ulicach największych miast często widać (niezależnie od dnia czy pory roku) osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

RPO podjął sprawę po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynika, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większa grupa dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Dostarczają je głownie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, płacą wysokie czesne w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka Rzecznik zwrócił się o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

- Mając na uwadze treść art. 24 Konstytucji, według którego państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy, zwracam się o przedstawienie uwag i opinii dotyczących tej niestandardowej formy świadczenia pracy w rozumieniu konstytucyjnym - głosi pismo do Wiesława Łyszczka (Zgodnie z art. 66 Konstytucji każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa).

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa.

Spytał go, czy kontrola stwierdziła nieprawidłowości, a jeśli tak, to jakie podjęto działania. RPO chce także wiedzieć, czy do inspekcji sanitarnej wpływały skargi dotyczące Uber Eats. - Ponadto będę wdzięczny za wskazanie, czy w ocenie Pana Ministra rynek dostaw gotowych posiłków wymaga dodatkowych regulacji prawnych – napisał Adam Bodnar do GIS.

W związku z opisanym w reportażu nieprawidłowościami, do jakich ma dochodzić w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie oraz w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I, oddział w Warszawie, Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Według reportażu, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność, a na egzaminach dopuszcza się możliwość niesamodzielnego rozwiązywania zadań, w tym  korzystania z pomocy naukowych.

Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją. Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

III.7041.6.2019,  V.7108.32.2019, VII.7033.10.2019

URE zakłada, że Innogy obniży ceny prądu

Data: 2019-02-05
  • Innogy powinna zmienić stawki za prąd do końca I kwartału z mocą od początku roku
  • Spółka nie jest zobowiązana do przedstawiania swoich taryf do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki, jednak do zmiany stawek zobowiązała ją ustawa z 28 grudnia 2018 r.
  • Na podjęcie działań Innogy miała czas do 30 stycznia i już zapowiedziała, że to zrobi

Informacje te przekazał Rzecznikowi 30 stycznia 2019 r. prezes URE. Do RPO pisali ludzie zaniepokojeni wysokością opłat za energię. Dlatego URE czeka na ruch ze strony spółki. Zdaje sobie sprawę z zaniepokojenia odbiorców prądu, którzy – mimo zapowiedzi władz - dostali w styczniu wyższe rachunki.

Rzeczywiście, 30 stycznia Innogy ogłosiła komunikat:

Innogy Polska S.A. pragnie poinformować, że zgodnie z Ustawą o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, Zarząd spółki podjął decyzję o przywróceniu w taryfach cen i stawek opłat za energię elektryczną do poziomu obowiązującego w dniu 30.06.2018 roku.

Nowe taryfy opublikowane w dniu 30.01.2019 roku na stronie www.innogy.pl znajdą zastosowanie w rozliczeniach z odbiorcami. Nowe ceny i stawki opłat za energię elektryczną zostaną uwzględnione w rozliczeniach automatycznie, dzięki czemu Klienci innogy Polska S.A. nie muszą podejmować żadnych dodatkowych czynności, by zachować ciągłość dostaw energii do swojego domu lub przedsiębiorstwa.

Klienci innogy Polska S.A. są uprzejmie proszeni o regulowanie płatności zgodnie z otrzymywanymi dokumentami rozliczeniowymi. innogy Polska S.A. dokłada wszelkich starań, by Klienci otrzymali faktury za zużycie energii elektrycznej zgodnie z obowiązującymi cenami i stawkami opłat. Ewentualne różnice w rozliczeniach wynikające ze zmiany cen i stawek opłat będą uwzględniane w fakturze wystawianej na zakończenie okresu rozliczeniowego.

https://www.innogy.pl/pl/dla-mediow/2019/informacja-dla-klientow-innogy-...

IV.7215.6.2019.

Obywatele z podwyżkami opłat za prąd od jednej ze spółek. Interwencja RPO

Data: 2019-01-22
  • Ceny energii elektrycznej dla obywateli w 2019 r. - zgodnie z zapowiedziami rządu - miały pozostać na dotychczasowym poziomie
  • Tymczasem odbiorcy usług spółki Innogy Polska SA otrzymują wyższe stawki opłat (o 12 proc.)
  • Budzi to zastrzeżenia RPO, bo nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym z 28 grudnia 2018 r. miała chronić konsumentów przez podwyżkami  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki o ocenę działań Innogy Polska SA. – Gdyby spółka do 30 stycznia nie dostosowała cennika do wymogów ustawy z 28 grudnia, proszę o rozważenie zastosowania kary pieniężnej – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Powołał się na niepokojące informacje o podwyżkach stawek za energię elektryczną, wprowadzonych przez Innogy Polska SA od 1 stycznia. Z wypowiedzi przedstawicieli spółki w mediach wynika, że podwyżka wynosi 12 proc. i jest  spowodowana dużym wzrostem cen energii elektrycznej na rynku hurtowym.

- W świetle zaś informacji przekazywanych w mediach konsumentom przez przedstawicieli rządu, ceny energii elektrycznej miały pozostać na dotychczasowym poziomie – przypomina Stanisław Trociuk.

Ponieważ opłaty za prąd są stałym i koniecznym składnikiem w budżetach domowych, chaos informacyjny i stan niepewności nie powinien być dłużej utrzymywany.

W świetle tej ustawy, obowiązującej od 1 stycznia 2019 r., nie jest możliwe pobieranie od konsumentów wyższych opłat za energię elektryczną niż w 2018 r.  Jeśli przed jej wejściem w życie ustalono stawki na 2019 r., to trzeba to skorygować  do 30 stycznia 2019 r. Przedsiębiorstwa energetyczne zwolnione w obowiązku przedkładania taryf do zatwierdzenia, ma obowiązek określenia do 30 stycznia 2019 r. cen i stawek w wysokości nie wyższej niż stosowane 30 czerwca 2018 r. - z uwzględnieniem zmniejszenia stawki podatku akcyzowego na prąd. Taki obowiązek ciąży też na Innogy Polska SA.

Mając świadomość, że przedsiębiorstwa energetyczne mają obowiązek dostosować cenniki do 30 stycznia 2019 r., Rzecznik wystąpił do Prezesa URE o ocenę działań Innogy Polska. Poprosił go również o rozważenie akcji informacyjnej, która pozwoli na uzyskanie przez konsumentów ogólnej wiedzy o poziomie cen energii elektrycznej w 2019 r. 

IV.7215.6.2019

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

Banki nie honorują notarialnych pełnomocnictw do czynności bankowych. RPO pisze do rady notarialnej

Data: 2018-12-17
  • Ludzie skarżą się Rzecznikowi, że banki nie uznają ich notarialnych pełnomocnictw 
  • Ogranicza to dostęp do pieniędzy z konta dla osób starszych, z niepełnosprawnościami, mających trudności z chodzeniem, czy przebywających w szpitalach
  • Banki wymagają bowiem, aby pełnomocnictwo było sporządzane w obecności ich pracownika, który jednak nie może dokonywać czynności np. w domu starszej osoby, czy w szpitalu

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie wypracowania wzoru pełnomocnictwa w formie aktu notarialnego, które instytucje finansowe mogłyby honorować.  Notariusz może bowiem dokonać czynności notarialnej w innym miejscu niż jego kancelaria, jeśli przemawiają za tym szczególne okoliczności. 

Skutkiem odmowy uznania pełnomocnictwa - brak środków   

Z licznych skarg do Biura RPO wynika, że instytucje finansowe (banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo kredytowe itp.) nie respektują pełnomocnictw sporządzonych przez właścicieli rachunków, upoważniających do reprezentowania ich przez osoby trzecie.

Jak wskazują skarżący, Prawo bankowe nie wymaga szczególnej formy dla pełnomocnictwa do rachunku bankowego. Ważne jest, by na jego podstawie można było zidentyfikować mocodawcę i pełnomocnika. Zasady prawa dają obywatelowi możliwość dokonywania czynności prawnych przez pełnomocnika, jeżeli przepisy szczególne bądź specyfika czynności nie wymagają osobistego działania. Czynność bankowa do takich czynności nie należy. I tak np. osoby starsze, z niepełnosprawnościami lub chore – przekonane, że pozycja ustrojowa notariusza gwarantuje honorowanie ich oświadczeń woli - ustanawiają pełnomocnictwo w formie aktu notarialnego.

Tymczasem praktyką akceptowaną przez banki jest sporządzanie pełnomocnictw w obecności pracownika banku na przygotowanym przez bank formularzu. Klient banku nie zawsze może sprostać tym wymogom, np. gdy sytuacja wymusza konieczność ustanowienia pełnomocnika w inny sposób niż akceptują to banki. Niejednokrotnie w konsekwencji odmowy uznania takiego pełnomocnictwa dana osoba w szczególnie trudnych dla niej chwilach pozostaje bez środków do życia; nie może też regulować np. comiesięcznych opłat lub kupić leków.

RPO: to ograniczenie praw klientów banków

W opinii RPO wyznaczone przez banki zasady udzielania pełnomocnictw w znacznym stopniu ograniczają klientom dostęp do ich środków na rachunku bankowym. Dotyczy to w szczególności osób starszych i osób z niepełnosprawnościami, które mają trudności z poruszaniem się lub z uwagi na chorobę przebywają w szpitalu. Z tych powodów nie mogą sporządzić pełnomocnictwa w obecności pracownika banku, bo nie jest on uprawniony do dokonania takiej czynności poza siedzibą banku. Tymczasem notariusz może dokonać czynności notarialnej w innym miejscu niż kancelaria notarialna, jeżeli przemawia za tym charakter czynności lub szczególne okoliczności.

Rzecznik przedstawił w 2017 r. problem prezesowi Związku Banków Polskich, samorządowej organizacji banków, do której zadań należy m.in. kreowanie zasad dobrych praktyk. Nie dostał jednak satysfakcjonującej odpowiedzi.

Dlatego Adam Bodnar spytał prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego, czy wpływały do niej skargi w tej kwestii. Jeżeli tak, Rzecznik chciałby wiedzieć, czy  Rada podjęła działania zmierzające do ustalenia wzoru pełnomocnictwa sporządzanego w formie aktu notarialnego, który będzie akceptowany przez instytucje finansowe. W przypadku braku informacji o tego rodzaju trudnościach klientów banków, Rzecznik poprosił o rozważenie przez Radę możliwości podjęcia  takiej inicjatywy - aby zapewnić wszystkim klientom banków bezpieczeństwo w sferze finansowej, a seniorom, osobom z niepełnosprawnościami lub przejściowo chorym - poszanowanie ich godności.

V.7224.122.2018

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

Data: 2018-11-23
  • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
  • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
  • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

  • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
  • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
  • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
  • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
  • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
  • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
  • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
  • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
  • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

  • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
  • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

  • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Podkreślam: 2407 wniosków.

Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

Szanowni Państwo,

Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

Zgromadzenia cykliczne

Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

Prawa osób głuchych

Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

  • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
  • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
  • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

Mowa nienawiści

Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Ale to…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

(Rozmowy na sali)

Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

Dyskryminacja

Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

Ośrodek w Gostyninie

Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

Pracownicy cudzoziemscy

Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

  • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
  • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

RPO i Trybunał Konstytucyjny

Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

Wolność mediow

Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

(Głos z sali: Pamiętamy.)

Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

 

Co jest w słoiku? Kontrole producentów towarów źle oznakowanych są ważniejsze niż ich sprzedawców. RPO pisze do prezesa UOKiK

Data: 2018-11-07
  • Dostajemy kary za to, że produkty w sklepie nie mają składu i zawartości takiej, jak deklaruje etykieta. A przecież nie jesteśmy w stanie sprawdzić, co naprawdę jest w opakowaniu, bo do tego potrzebne jest laboratorium – skarżą się Rzecznikowi sprzedawcy
  • W jednej ze spraw opisanych Rzecznikowi sprzedawca za sześć partii produktów za 2,20 zł dostał karę, a jej minimalna wysokość to 500 zł
  • RPO ma wątpliwości co do takiej praktyki inspekcji handlowej - skupia się na kontroli sprzedawców, a nie producentów. Drogą do wyeliminowania niewłaściwego oznakowania produktów jest przecież kontrolowanie producentów

Sprzedawcy skarżą się Rzecznikowi, że są obciążani karami za to, że artykuły rolno-spożywcze na półce w sklepie mają jakość handlową niezgodną z deklaracją producenta na opakowaniu. Skarżący wskazują, że stają się ofiarami nieuczciwej lub nierzetelnej działalności producentów. To oni odpowiadają bowiem za właściwe oznakowanie swego towaru. Sprzedawcy nie mają zaś jak sprawdzić, czy rzeczywiście skład i zawartość odżywcza produktu jest taka, jak napisano na opakowaniu. To może zrobić tylko specjalistyczne laboratorium. 

Zgodnie z ustawą z 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, inspekcja handlowa wymierza karę pieniężną każdemu, kto wprowadza do obrotu artykuły nieodpowiadające jakości handlowej określonej w przepisach o jakości handlowej lub deklarowanej przez producenta w oznakowaniu. Kara może sięgać pięciokrotnej wartości korzyści majątkowej (uzyskanej lub która mogłaby zostać uzyskana przez sprzedaż tych artykułów); nie może być jednak niższa niż 500 zł. Odpowiedzialność ma charakter administracyjny - bez znaczenia jest to, jak doszło do naruszenia prawa i czy nastąpiło to z winy umyślnej, czy  nie.

Obowiązkiem przedsiębiorcy jest wprowadzanie do obrotu produktów oznakowanych zgodnie z przepisami, w sposób rzetelny i niewzbudzający wątpliwości konsumenta. Ustawa o jakości handlowej nie definiuje pojęcia „wprowadzenia do obrotu”. Według sądów administracyjnych pod tym pojęciem należy rozumieć każdego, kto dokonuje tej czynności, a zatem również sprzedawcę artykułu.

Rzecznik podkreśla, że obowiązek kontrolowania zasad oznakowania produktów spożywczych i sankcjonowania ich naruszania nałożyły przepisy prawa unijnego (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 178/2002 z 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego) i dotyczy wszystkich etapów produkcji, przetwarzania i dystrybucji. Nie oznacza to jednak, że sposób działania inspekcji handlowej nie może powodować uszczerbku w sferze praw i wolności przedsiębiorców podlegających kontroli.

- Nie kwestionując zatem możliwości wydawania decyzji w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej na sprzedawców niebędących producentami za wprowadzenie do obrotu nieprawidłowo oznakowanych artykułów, pragnę jednak zauważyć, że wątpliwości może budzić praktyka przeciwdziałania niewłaściwemu oznakowaniu produktów, która skupia się na kontroli sprzedawców, a nie producentów - wskazuje Adam Bodnar.

Tymczasem to kontrola producentów może doprowadzić do wyeliminowania niewłaściwego oznakowania - poprzez zmianę etykiety lub składu produktu. Kontrole sprzedawców nie prowadzą do tego celu. Nie chronią one także konsumentów przed dalszym naruszaniem ich praw.

Trybunał Konstytucyjny uznaje, że kara administracyjna nie jest odpłatą za popełniony czyn, lecz środkiem służącym zapewnieniu realizacji zadań administracji. Istotą tej sankcji nie jest celowe zadawanie dolegliwości, lecz przywracanie praworządnego stanu rzeczy. Zatem karanie podmiotów wyłącznie dystrybuujących towary, które nie mogą przeciwdziałać naruszeniom prawa przez ich złe oznakowanie, nie odpowiada takiej roli sankcji administracyjnych. - Trudno w tej praktyce stosowania prawa dopatrzeć się jakichkolwiek innych celów poza represją za fakt zakupu od producenta niewłaściwie oznakowanego towaru – uważa Rzecznik.

Przypomniał, że inspekcja handlowa może odstąpić od wymierzenia kar pieniężnych w przypadku: niskiego stopnia szkodliwości czynu, niewielkiego zakresu naruszenia lub braku stwierdzenia istotnych uchybień w dotychczasowej działalności podmiotu. Z uzasadnień decyzji nadsyłanych przez skarżących do Biura RPO wynika, że nie rozważano możliwości odstąpienia od kary.

Adam Bodnar podkreślił, że w jednej ze spraw chodziło np. o 6 partii kontrolowanych artykułów rolno-spożywczych o wartości 2,20 zł. Mimo to inspekcja handlowa nie analizowała zasadności odstąpienia od wymierzenia kary. Dlatego Rzecznik nabrał wątpliwości natury generalnej co do interpretacji przez inspekcję pojęć „niewielki zakres naruszenia” i „niski stopień szkodliwości czynu”.

Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o stanowisko. W tej samej sprawie RPO zwrócił się również do Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

V.7108.28.2018

 

ZUS wyjaśnia, na jakich zasadach działa w przypadku rent i emerytur osób, które ogłosiły upadłość konsumencką

Data: 2018-10-24
  • Jeśli ktoś ogłosił upadłość konsumencką, a do masy upadłościowej wchodzi jego emerytura lub renta, to ZUS może mu zostawić tylko 825 zł
  • Resztę musi oddać syndykowi masy upadłości, jeśli ten sobie tego życzy
  • Tak ZUS interpretuje przepisy, przyznając, że nie są one jasne, ale nie ma też jasnej linii orzeczniczej sądów w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ZUS po sygnałach, że przy upadłości konsumenckiej ludzie tracą więcej niż ¼ świadczenia, poza tym potrącenia obliczane są w różny sposób, więc człowiek rozważający upadłość konsumencką nie jest w stanie przewidzieć, z czym przyjdzie mu się zmierzyć.

Wystąpienie to jest efektem spotkania ekspertów w Biurze RPO. W czerwcu 2018 r. przedstawiciele środowiska sędziowskiego, uczelni, profesjonalni pełnomocnicy, doradcy restrukturyzacyjni, przedstawiciele organizacji  wspierających osoby w procesie upadłości zastanawiali się, jak poprawić system upadłości konsumenckiej w Polsce. Żeby wypracować konkretne stanowisko i propozycje zmian,  RPO wystąpił następnie do instytucji zajmujących się w praktyce upadłością konsumencką z pytaniami, jak mierzą się z problemami zebranymi w czasie tego spotkania.

Teraz RPO otrzymał odpowiedź ZUS.

Prezes ZUS Gertruda Uścińska wyjaśniła, że niejasności dotyczące kwestii, ile można oddać syndykowi masy upadłościowej w przypadku ogłoszenia upadłości konsumenckiej przez emeryta lub rencistę, wynikają z tego, że problem nie jest uregulowany w przepisach wprost. ZUS stosuje więc w tym przypadku Prawo upadłościowe, Kodeks postępowania cywilnego i ustawę emerytalną (o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych).  

Zdaniem ZUS przepisy te działają w ten sposób, że ZUS musi oddać syndykowi masy upadłościowej wszystko ponad 825 zł z ze świadczenia emeryta/rencisty, który ogłosił upadłość konsumencką. Owszem, są przepisy, które mówią, że nie można zabrać więcej niż ¼ świadczenia, ale one dotyczą egzekucji - tymczasem zdaniem ZUS syndyk masy upadłościowej nie prowadzi egzekucji. Zarządza on tylko masą upadłościową w celu zaspokojenia roszczeń wierzycieli. ZUS zdaje sobie sprawę, że sądy na problem zapatrują się różnie - „jednak, jak się wydaje, nie można jeszcze mówić o utrwalonej linii orzeczniczej w tym zakresie - w szczególności, gdy chodzi o orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz orzecznictwo sądów apelacyjnych”.

Do tego sami syndycy różnie formułują swoje żądania (jedni proszą o kwotę mniejszą niż musi oddać ZUS, inni ściągają wszystko, co się da). Ale na to ZUS nie ma już wpływu. Jest zobligowany do „indywidualnego traktowania tych wniosków, gdyż zakres roszczeń syndyków jest zróżnicowany, co prawdopodobnie wynika z braku precyzyjnych regulacji prawnych w tym zakresie”.

Odnosząc się do zasygnalizowanej przez Rzecznika różnej praktyki naliczania przez organy rentowe wysokości części świadczenia przekazywanego do masy upadłości (tj. brutto czy netto) Prezes ZUS wyjaśnia, że z przykładów przedstawionych przez RPO wynika, że winę za zamieszanie ponoszą sądy gospodarcze. Jeśli jednak sąd nie wskaże inaczej, to ZUS trzyma się zasady, że potrącenia dotyczą emerytury netto, czyli po odliczeniu podatku.

V.510.38.2018

Członkowie upadłego SKOK-u mają podwyższyć swe udziały o 950 proc. RPO pyta Ministra Sprawiedliwości, czy zmieni przepisy

Data: 2018-10-19
  • Członkowie upadłej SKOK „Skarbiec” są wzywani do podwyższania swych udziałów w Kasie o 950%
  • Zdecydowało o tym walne zgromadzenie jeszcze w 2015 r., o czym nie powiadomiono wszystkich członków (bo nie ma takiego obowiązku)
  • Po trzech latach dostają oni wezwania od syndyka upadłości do opłacenia wyższych udziałów - na co wielu nie stać 
  • Obecne przepisy nie gwarantują członkom SKOK-ów minimalnej ochrony, co budzi wątpliwości konstytucyjne RPO

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spytał ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, czy widzi konieczność zmian w przepisach dotyczących spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

Obywatele skarżą się RPO na wezwania od syndyka SKOK „Skarbiec” w Piekarach Śląskich do opłacenia podwyższonych udziałów w Kasie. Podkreślają, że podwyższenie udziału o 950%  było dla nich dużym zaskoczeniem. W ich odczuciu działania syndyka są nieuprawnione i naruszają zasady współżycia społecznego. Wielu członków Kasy z uwagi na trudną sytuację finansową nie jest w stanie uzupełnić udziałów. Jeżeli np. członek Kasy zadeklarował 5 udziałów wynoszących 1 zł, to przy zmianie wysokości udziału do 95 zł, musi dopłacić 475 zł. 

30 czerwca 2015 r. Zebranie Przedstawicieli Członków SKOK „Skarbiec” w Piekarach Śląskich podjęło uchwałę o podwyższeniu wartości jednego udziału z 1 do 95 zł. W takiej sytuacji każdy członek Kasy jest zobowiązany do uzupełnienia swego udziału w terminie 30 dni od dnia uchwały - niewykonanie tego może oznaczać wykreślenie z rejestru członków. Jednak uchwał podjętych przez walne zgromadzenie nie doręcza się odrębnie członkom Kasy. Dlatego wielu z nich w ogóle nie wiedziało o tej uchwale. 29 września 2016 r. ogłoszono upadłośc SKOK „Skarbiec”.

Po trzech latach, o konieczności uzupełnienia udziałów wielu członków poinformował dopiero syndyk SKOK „Skarbiec”. Powołał się na zapis ustawy z 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze, zgodnie z którym po ogłoszeniu upadłości członkowie spółdzielni, na żądanie syndyka, niezwłocznie uiszczają niewpłaconą jeszcze część udziału. Obowiązkiem syndyka jest zwiększenie funduszu udziałowego tak, aby spółdzielnia mogła się wywiązać z zobowiązań wobec wierzycieli w najszerszym zakresie.

Zgodnie z Prawem spółdzielczym członek spółdzielni uczestniczy w pokrywaniu jej strat do wysokości zadeklarowanych udziałów. Zgodnie zaś z ustawą z 5 listopada 2009 r. o SKOK-ach odpowiedzialność członków kas za straty może zostać w statucie podwyższona do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów. Rzecznik nabrał wątpliwości co do zakresu odpowiedzialności członków SKOK-ów po ogłoszeniu upadłości - czy z uwagi na obie regulacje odpowiadają oni do wysokości udziałów wpłaconych, czy też zadeklarowanych.

RPO wskazuje też na brak jakichkolwiek ograniczeń podwyższania wysokości minimalnego udziału przez walne zgromadzenie. Z kolei brak obowiązku powiadamiania członków o podwyższeniu udziału utrudnia możliwość wytoczenia powództwa o uchylenie takiej uchwały zgromadzenia. Jest to bowiem możliwe w terminie 6 tygodni od dnia zgromadzenia lub też od dnia powzięcia wiadomości o uchwale - nie później jednak niż przed upływem roku od zgromadzenia.

- Niezrozumiałe jest zatem, dlaczego Kasa, obowiązana do dbania o swoje bezpieczeństwo ekonomiczne, nie wystąpiła wcześniej do swoich członków (jeszcze przed ogłoszeniem upadłości) z wezwaniem do uzupełnienia udziałów - pisze Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobry. Członkowie SKOK „Skarbiec” są kolejną grupą obywateli (po sprawie SKOK Wołomin), którzy zwrócili się do RPO o interwencję.

Za niepokojące Rzecznik uznaje problemy finansowe, z jakimi borykają się SKOK-i, a obowiązujące przepisy mogą w niewystarczający sposób chronić ich klientów. Dlatego w czerwcu 2018 r. RPO wystąpił do Komisji Nadzoru Finansowego o  stanowisko. KNF odpowiedziała, że nie sprawuje nadzoru nad działalnością syndyków. Wskazała również, że wobec ogłoszenia upadłości SKOK „Skarbiec" oraz zawieszenia jej działalności, nadzór KNF nad Kasą podlegał  ograniczeniu, albo wręcz wyłączeniu.

RPO przypomina, że zgodne z ustawą o SKOK-ach, do stosunków zobowiązaniowych między kasami a ich członkami stosuje się przepisy ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów w zakresie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Należy mieć również na uwadze wyrażoną w art. 76 Konstytucji RP zasadę ochrony praw konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.  Z tego przepisu wynika, że obowiązki władz publicznych obejmują konieczność zapewnienia minimalnych gwarancji ustawowych wszelkim podmiotom, zwłaszcza osobom fizycznym, które (choć ich stosunki kształtowane są na zasadzie autonomii woli), zajmują słabszą pozycję, głównie ekonomiczną, w ramach ich relacji z profesjonalnymi uczestnikami gry rynkowej.

- Nie ulega wątpliwości, że członkowie SKOK-ów zajmują słabszą pozycję w relacji z Kasą. Dlatego w mojej ocenie obowiązujące regulacje nie zapewniają minimalnych gwarancji tym osobom, przez co możliwość kształtowania treści łączących ich stosunków zobowiązaniowych z Kasą została ograniczona w sposób, który budzi wątpliwości natury konstytucyjnej - głosi pismo RPO. Ponadto brak obowiązku informowania członków Kasy o podwyższeniu udziałów uniemożliwił zakwestionowanie uchwały z 2015 r. o podwyższeniu udziałów.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o zajęcie stanowiska w sprawie, a w szczególności o poinformowanie, czy resort dostrzega konieczność odpowiednich zmian legislacyjnych.

V.7108.75.2018

Nowa umowa o usługi telekomunikacyjne. Prokuratura podejmuje sprawę po interwencji Rzecznika.

Data: 2018-09-18

Do Rzecznika zgłosił się pokrzywdzony, którego przedstawiciel firmy telekomunikacyjnej namawiał do przedłużenia umowy o telefon. Do jego mieszkania przyszedł mężczyzna, który oświadczył, że pokrzywdzony „otrzymał nagrodę od Prezydenta B.". Jedynym warunkiem jej otrzymania było podpisanie pisma. Podpisała je żona pokrzywdzonego. Po kilku miesiącach pokrzywdzony dowiedział się, że jego telefon w sieci Orange S.A. został odłączony. Nastąpiło to wskutek wypowiedzenia dotychczasowej umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych przez firmę telekomunikacyjną, która miała pełnomocnictwo udzielone przez pokrzywdzonego.

Pokrzywdzony zawiadomił o tym prokuraturę. Ta jednak umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawcy.

Rzecznik zbadał akta postępowania przygotowawczego i doszedł do wniosku, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna.

Prokuratura zakończyła postępowanie, mimo nieprzeprowadzenia wielu czynności procesowych zmierzających do ustalenia okoliczności faktycznych. Np.: nie uwzględniono okoliczności, że Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po przeprowadzeniu przeciwko firmie telekomunikacyjnej postępowania, uznał praktyki stosowane przez przedsiębiorcę za nieuczciwe (decyzja nr RPZ 4/2017 wydana dniu 28 sierpnia 2017 r) oraz faktu, że Prokurator Okręgowy w P. wszczął śledztwo dotyczące doprowadzenia w Warszawie, Wrocławiu, Płocku, Ciechanowie, Płońsku, Wyszkowie oraz innych miastach na terenie całego kraju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielu osób, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do faktu zawarcia umowy z innym niż dotychczasowy sprzedawcą energii elektrycznej, usług telekomunikacyjnych i telemedycznych lub podrabiania podpisów nabywców na powyższych umowach (śledztwo prowadzone jest pod sygnaturą akt 5 Ds. 168/2015).

Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu skierowanym do Prokuratora Okręgowego w B. podniósł również, że organ prowadzący postępowanie przygotowawcze zaniechał wykonania szeregu czynności dowodowych, możliwych do wykonania i wskazanych w tym postępowaniu, takich jak, np. przesłuchanie zawiadamiającego, przesłuchanie w charakterze świadka żony pokrzywdzonego, wyjaśnienie rozbieżności pomiędzy stanowiskiem firmy telekomunikacyjnej, że zawarcie umowy z  pokrzywdzonym nie było poprzedzone rozmową telefoniczną, a zeznaniami jedynego przesłuchanego świadka, który zeznał, że pozyskiwaniem klientów zajmowali się konsultanci drogą elektroniczną, jak również ustalenia faktu, kto podpisał umowę w imieniu pokrzywdzonego.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokurator Okręgowy w B. zgodził się z argumentami Rzecznika przyznając, że postępowanie zostało umorzone przedwcześnie, gdyż w toku postępowania nie wykorzystano w pełni możliwości dowodowych. Prokurator uznał także konieczność realizacji dalszych działań procesowych istotnych dla pełnej oceny prawnokarnej. Prokurator Okręgowy w B. przekazał Prokuratorowi Rejonowemu w B. pismo zawierające uwagi dotyczące przebiegu postępowania, a także wskazanie podjęcia stosownych działań w  trybie art. 327 par. 3 kpk.

BPG.519.4.2018

Rzecznik pyta dwa urzędy o prawa pasażerów odwołanego lotu do Toronto

Data: 2018-07-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego oraz Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów o prawa pasażerów odwołanego lotu do Toronto
  • Powodem odwołania lotu był brak sprawnego samolotu; tymczasem - jak podawały media - nowy Dreamliner uczestniczył w uroczystości podczas gali PLL LOT
  • Rzecznik pyta urzędy, czy przewoźnik zapewnił należytą ochronę praw pasażerów odwołanego lotu

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do Piotra Samsona, prezesa ULC oraz Marka Niechciała, prezesa UOKiK.

Rzecznik podkreślił w obu pismach, że ochrona praw pasażerów przewozów lotniczych jest jednym z zadań władz publicznych. Właściwe organy powinny zwracać szczególną uwagę na działania przewoźników, powodujące zdarzenia niepożądane z perspektywy pasażera, takie jak odwołanie lotu. Z taką sytuacją, przedstawioną w licznych doniesieniach medialnych, spotkali się pasażerowie lotu relacji Warszawa-Toronto 30 czerwca 2018 r.

Jak wskazują media, lot nie odbył się ze względu na brak sprawnej maszyny mogącej go obsłużyć. Nowy Boeing 787-9 Dreamliner został zaś przeznaczony do uroczystej prezentacji podczas gali PLL LOT. Ze względu na problemy techniczne przewoźnika, prawie 300 pasażerów lotu do Toronto nie mogło odbyć zaplanowanej podróży.

Adam Bodnar zwrócił się do prezesa ULC o stanowisko w sprawie oraz o wskazanie, czy PLL LOT zapewniły należytą ochronę praw pasażerów odwołanego lotu - zgodnie z przepisami rozporządzenia (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 lutego 2004 r., ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów.

Do prezesa UOKiK rzecznik wystąpił o stanowisko, w kontekście szeroko rozumianej ochrony praw pasażerów przewozów lotniczych przed praktykami naruszającymi zbiorowe interesy konsumentów.

V.7108.103.2018

Propozycje dla ministra w sprawie nowelizacji upadłości konsumenckiej po seminarium u RPO

Data: 2018-07-05
  • Upadłość konsumencka powinna być uregulowana w odrębnej ustawie, a jej procedura uproszczona - wskazywano podczas seminarium zorganizowanego na ten temat w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Uwagi i wnioski ze spotkania RPO przesłał Ministrowi Sprawiedliwości w związku z projektowanymi zmianami Prawa upadłościowego
  • Główne przyczyny długotrwałości tych postępowań to słabość etatowa i organizacyjna sądów upadłościowych oraz brak centralnego elektronicznego rejestru restrukturyzacji i upadłości - uznają eksperci

W związku z pracami rządu nad nowelizacją Prawa upadłościowego Adam Bodnar przesłał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze uwagi do projektu, przygotowane z perspektywy poszanowania praw człowieka i obywatela, będącego dłużnikiem-konsumentem.

14 czerwca 2018 r. RPO zorganizował spotkanie ekspertów - teoretyków i praktyków zajmujących się problematyką prawa upadłościowego.  Wyrażali oni opinie na temat projektowanych zmian.

Uproszczenie procedur, zmiany w sądach, rejestr elektroniczny

Uwagi natury ogólnej sprowadzały się do konieczności uregulowania upadłości konsumenckiej w odrębnej ustawie. Kluczowe znaczenie ma funkcja oddłużeniowa, tzw. „druga szansa” upadłego będącego konsumentem. Tymczasem zawarcie upadłości konsumenckiej w ustawie upadłościowej - ukierunkowanej na prowadzenie likwidacji majątku upadłego i ochronę w jak najwyższym stopniu praw wierzycieli - pozostaje w sprzeczności z ogólnym celem oddłużenia konsumenckiego.

Podkreślano też konieczność wyodrębnienia upadłości konsumenckiej na etapie postępowania sądowego. Sprawy takie stanowią większość w wydziałach upadłościowych sądów rejonowych. Ograniczenie liczby tych wydziałów i oddalenie od miejsca zamieszkania upadłego powoduje oddalenie wymiaru sprawiedliwości od obywateli. Do wniosku o upadłość zmusza ich niewypłacalność – a zatem względy finansowe mogą ograniczać lub uniemożliwiać dojazd do sądu i wgląd w akta. Celowe wydaje się oddzielenie postępowań stricte upadłościowych od upadłości konsumenckiej, np. przez przekazanie ich do wydziałów cywilnych.

Przy okazji tworzenia nowego prawa, rozwagi wymaga też uproszczenie procedury tego rodzaju upadłości. Obowiązująca regulacja jest tak skomplikowana, że nawet profesjonalni pełnomocnicy mają trudności z jej pełnym wykorzystaniem. Tymczasem upadłość konsumencka ma być szybka, skuteczna i zrozumiała dla konsumentów.

Na negatywny odbiór upadłości przez obywateli wpływa głównie czas trwania postępowań. Nowelizacja prawa upadłościowego z 2014 r., liberalizująca przesłanki ogłoszenia upadłości konsumenckiej, spowodowała znaczny wzrost ich liczby. Nie wzrosła jednak liczba etatów sędziowskich. Konieczne wydaje się zatem wzmocnienie techniczne i organizacyjne sądów.

Inną przyczyną długotrwałości postępowań upadłościowych jest brak centralnego elektronicznego rejestru restrukturyzacji i upadłości. Mimo wielokrotnych zapewnień władz, system nadal nie funkcjonuje.

Eksperci zwracali uwagę na potrzebę - być może obowiązkowego - udziału upadłego konsumenta w programie edukacji finansowej. Służyłoby to wiedzy na temat zarządzania własnymi finansami, by w przyszłości konsument nie popadał w kolejne niemożliwe do spłaty zadłużenia. Obywatele nie wiedzą o możliwości skorzystania z upadłości konsumenckiej; nie wiedzą też, gdzie mogą zwrócić się o bezpłatną pomoc prawną.

Kwestia doręczania przesyłek

Przedmiotem dyskusji była też kwestia doręczania przesyłek pocztowych w trakcie postępowania upadłościowego. Zgodnie z  prawem, o ogłoszeniu upadłości syndyk zawiadamia placówki pocztowe, które następnie doręczają mu adresowane do upadłego przesyłki.  Dziś przepisy nie wskazują terminu, w jakim syndyk ma wydać przesyłki takiej osobie. W efekcie otrzymuje je on nawet po kilku tygodniach, a może to być np. ważne pismo z sądu. Dlatego RPO wnosił wcześniej, aby zapisać w ustawie określony termin wydawania tych przesyłek.

Nowelizacja zobowiązuje syndyka do wskazania placówkom pocztowym nadawców przesyłek adresowanych do upadłego, których nie doręcza się syndykowi. Problemem jest jednak, że dopiero po zapoznaniu się z pismem sądu syndyk będzie mógł podjąć decyzję, że dane postępowanie sądowe nie dotyczy masy upadłości. W tej sytuacji, ewentualnie dopiero drugie pismo sądu mogłoby być uwzględnione w kategoriach przesyłek niedoręczanych syndykowi. Takie rozwiązanie wciąż nie gwarantuje praw upadłego. To wszak przy pierwszym piśmie procesowym upadły musi podjąć ochronę swoich praw. Przysługuje mu np. prawo złożenia sprzeciwu czy zarzutów od nakazu zapłaty, odpowiedzi na pozew - z negatywnymi konsekwencjami w razie upływu terminu.

Wprowadzić upadłość restrukturyzacyjną

Odnosząc się do szczegółów projektu nowelizacji, uczestnicy spotkania pozytywnie odnieśli się do poszerzenia katalogu możliwości przeprowadzenia postępowania upadłościowego dotyczącego konsumentów. Szczególnie zasadne wydaje się wprowadzenie, oprócz upadłości likwidacyjnej, także upadłości restrukturyzacyjnej.

W większości pozytywnie oceniono wprowadzenia możliwości ogłoszenia upadłości konsumenta nawet wtedy, gdy do niewypłacalności doprowadziła jego umyślność czy rażące niedbalstwo.

Wskazywano, że sztywne terminy ograniczają restrukturyzację. Większość młodych ludzi ma dziś zaciągnięte na kilkadziesiąt lat kredyty hipoteczne na zakup mieszkania. Likwidacja majątku dłużnika-konsumenta i sprzedaż zadłużonego mieszkania powoduje negatywne skutki społeczne. Dłużnik zmuszony jest do szukania nowego lokalu, z reguły do wynajęcia. Zasadne wydaje się rozważenie, czy w takiej sytuacji restrukturyzacja nie powinna polegać na umorzeniu określonej części zaciągniętego kredytu mieszkaniowego (np. 20%). Pozostałą część dłużnik spłacałby przez kolejne kilkadziesiąt lat, jak wynikałoby to z pierwotnej umowy. W obecnym kształcie  upadłości konsumenckiej takie rozwiązanie wydaje się niemożliwe do zastosowania.

Poparto wprowadzenie możliwości skorzystania przez upadłego z bezpłatnej pomocy prawnej. Dziś skomplikowana procedura i wymogi formalne wręcz zniechęcają konsumentów do przygotowania i złożenia wniosku o upadłość. Nie należy zapominać, że często w „spiralę zadłużenia” popadają osoby starsze czy wymagające szczególnej opieki państwa.

Generalnie pozytywnie oceniono zmiany zrównujące sytuację oddłużenia osób fizycznych będących przedsiębiorcami z sytuacją osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Może to przyczynić się do wzrostu postępowań upadłościowych osób fizycznych - zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa. Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą pod względem profesjonalizmu w zakresie prawa czy finansów z reguły nie różnią się od osób fizycznych nieprowadzących takiej działalności. W takiej sytuacji, pozostawienie przedsiębiorcom wyłącznie możliwości zgłoszenia upadłości likwidacyjnej, wydaje się niesprawiedliwe społecznie. Właśnie ze względu na ogół obywateli, promowany powinien być powrót zadłużonych osób do legalnego obrotu, nawet kosztem faktycznego obciążania jego zobowiązaniami innych obywateli - uznano.

Zwracano też uwagę, że proponowana nowelizacja w niewielkim stopniu uwzględnia konieczność prawnego uregulowania upadłości małżonków. Unormowana powinna być sytuacja równoległego prowadzenia postępowań upadłościowych wobec obojga małżonków. Nowelizacja nie rozwiązuje ponadto problemów z ochroną praw małżonka oraz byłego małżonka upadłego.

V.510.84.2018

Zapłaciła za jazdę bez biletu, a i tak komornik prowadził egzekucję. Rzecznik interweniuje

Data: 2018-07-04

Zainteresowana dostała mandat za jazdę bez biletu. Potem sąd wydał nakaz zapłaty. Całą kwotę zapłaciła niezwłocznie matka interesantki. Niestety w opisie przelewu nie zaznaczyła ona, że płaci za córkę. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne nie zaksięgowało więc wpłaty na poczet zobowiązania i nie poinformowało o tym wpłacającej. Dlatego zainteresowana była przekonana, że mandat opłaciła.

Tymczasem po 2 miesiącach dostała od komornika sądowego zawiadomienie o prowadzonym postępowaniu egzekucyjnym. Po reklamacji wpłata została zaksięgowana na właściwym koncie, ale MPK nie wycofało jednak wniosku o egzekucję. Dlaczego? Bo chciało też wyegzekwować 12,33 zł odsetek.

Komornik doliczył do tego opłatę egzekucyjną i wraz z wszystkimi kosztami, zainteresowana musiałaby zapłacić 605 zł. Taka kwota zdecydowanie przekraczała wartość egzekwowanego roszczenia.

Rzecznik miał wątpliwości, czy naliczenie kosztów było prawidłowe.

Poprosił on więc komornika, aby wyjaśnił, jak nalicza i egzekwuje od dłużniczki podatek VAT, w kontekście uchwały Sądu Najwyższego, sygn. III CZP 34/16 z dnia 7.07.2016 r. W tezie wspomnianej uchwały Sąd Najwyższy stwierdził bowiem, że „Komornik sądowy, określając wysokość kosztów postępowania egzekucyjnego, nie może podwyższyć opłaty egzekucyjnej, ustalonej na podstawie art. 49 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (jedn. tekst: Dz.U. z 2015 r., poz. 790 ze zm.), o stawkę podatku od towarów i usług.”

Rzecznik skierował też wystąpienie do Prezesa Sądu Rejonowego z prośbą o zbadanie sprawy w trybie nadzoru administracyjnego nad komornikiem. Rzecznik powołał się przy tym na odpowiedź Ministra Sprawiedliwości, w której ten poinformował, że przedstawiona problematyka będzie rozważana w ramach prac specjalnego zespołu powołanego w Ministerstwie Sprawiedliwości do zaplanowania kompleksowej reformy postępowania egzekucyjnego. Minister wyraził również stanowisko, że sytuacja, w której koszty egzekucyjne są równe lub przekraczają wysokość egzekwowanego świadczenia jest nie do zaakceptowania. Planowane jest uregulowanie wysokości opłat egzekucyjnych w taki sposób, aby stanowiły one określoną część egzekwowanej należności – bez zastrzegania minimalnej wysokości opłaty.

Zdaniem Rzecznika, w indywidualnej sprawie zainteresowanej nie ma zastrzeżeń do samego naliczenia opłaty egzekucyjnej, ale do jej wysokości. W każdym z pism wystosowanych przez komornika widniały inne kwoty dotyczące naliczeń w postępowaniu.

Sąd odpowiedział Rzecznikowi, że w ramach nadzoru sądu z urzędu nad komornikiem w trybie przepisu art. 759 § 2 k.p.c. uchylono postanowienie komornika w części dotyczącej ustalenia kosztów postępowania egzekucyjnego i nakazano komornikowi ponowne wydanie postanowienia w przedmiocie ustalenia wysokości kosztów postępowania egzekucyjnego bez podwyższenia opłaty egzekucyjnej o stawkę podatku od towarów i usług (Vat), a nadto szczegółowe jego uzasadnienie z wyjaśnieniem podstawy faktycznej i prawnej rozstrzygnięcia, jak również sposobu wyliczenia wysokości każdego ze składników tworzących sumę kosztów egzekucyjnych.

BPW.7224.7.2016

Uprzywilejowanie wierzytelności bankowych w postępowaniu nakazowym – sprawa nierozwiązana mimo zapowiedzi rządu

Data: 2018-06-15
  • Mimo zapowiedzi rząd nie zwiększył ochrony kredytobiorców przed działaniami banków
  • Zmiany te, będące konsekwencją uznania BTE za niekonstytucyjny, miały zostać przygotowane do końca zeszłego roku
  • Rzecznik pyta ministra sprawiedliwości o przyczyny zwłoki

Obywatele skarżą się Rzecznikowi, że banki zaczęły masowo korzystać z możliwości dochodzenia swoich roszczeń w postępowaniu nakazowym (art. 485 §3 Kodeksu postępowania cywilnego). Jest tak od czasu, gdy w 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał niekonstytucyjność instytucji bankowego tytułu egzekucyjnego i BTE został wyeliminowany z porządku prawnego.

Rzecznik zauważa, że skoro doszło do uchylenia regulacji przyznających wyciągom z ksiąg bankowych moc dokumentu urzędowego oraz umożliwiających bankom wystawianie tytułów egzekucyjnych, to również art. 485 §3 Kodeksu postępowania cywilnego utracił uzasadnienie systemowe i aksjologiczne. Chodzi o przepis, który umożliwia wydanie przez sąd nakazu zapłaty dla banku na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych.

Już ponad rok temu Minister Sprawiedliwości przyznał, że rozwiązanie problemu wymaga zmiany prawa. Zapewnił też, że odpowiedni projekt zostanie przygotowany do końca 2017 r. (projekt nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego z 27 listopada 2017 r., sygn. UD309). Tak się nie stało, dlatego RPO ponownie zwrócił ministrowi Zbigniewowi Ziobro uwagę na problem.

- Z przykrością pragnę zwrócić uwagę, że prace legislacyjne zmierzające do uchylenia art. 485 § 3 kpc nadal pozostają w toku (etap opiniowania) – napisał Adam Bodnar 4 czerwca 2018 r. - Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie przyczyn przedłużania się prac legislacyjnych. Równocześnie proszę o przekazanie informacji, czy rozważano możliwość wyeliminowania art. 485 § 3 kpc z obrotu prawnego w ramach odrębnego procesu legislacyjnego, innego niż obszerny projekt nowelizacji UD309. Jednocześnie będę wdzięczny za przedstawienie aktualnego harmonogramu dalszych prac w tym obszarze.

Zdaniem Rzecznika banki powinny być traktowane w taki sam sposób, jak inne podmioty prawa prywatnego i uczestnicy obrotu cywilnoprawnego. Natomiast w ewentualnym sporze sądowym instytucji bankowej z konsumentem pozycja obu stron postępowania powinna być właściwie zrównoważona. Rzecznik podkreślał również, że obecnie wyciąg z ksiąg bankowych nie ma mocy dokumentu urzędowego lecz ma charakter dokumentu prywatnego (V.510.5.2017).

RPO za ustanowieniem terminu doręczania przesyłek w upadłości konsumenckiej

Data: 2018-04-17
  • Powinien być określony termin wydawania przesyłek pocztowych przez syndyka w ramach postępowania upadłościowego wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej czyli upadłości konsumenckiej - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dziś przepisy nie wskazują terminu, w jakim syndyk ma wydać przesyłki takiej osobie. W efekcie otrzymuje je nawet po kilku tygodniach, a może to być np. ważne pismo z sądu
  • Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie  do Ministra Sprawiedliwości.

Problem doręczania przesyłek pocztowych podczas postępowania upadłościowego wyłonił się na tle spraw prowadzonych w Biurze RPO. Zgodnie z  prawem, o ogłoszeniu upadłości syndyk zawiadamia placówki pocztowe, które następnie doręczają mu adresowane do upadłego przesyłki. Brak określonego terminu wydawania przesyłki przez syndyka powoduje opóźnienia w jej doręczeniu.

Zdarza się, że ulega ona zagubieniu na drodze syndyk-placówka pocztowa. Wówczas upadły może ją otrzymać nawet po kilku miesiącach. Jest szczególnie dotkliwe, gdy przesyłka pochodzi z sądu, a upadły ma tylko kilka dni na złożenie pisma procesowego - podkreśla RPO.

Dla ochrony takiej osoby przed negatywnymi konsekwencjami zbyt późnego otrzymania przesyłek zasadne jest ustawowe uregulowanie terminu ich wydawania przez syndyka. Osobie takiej przysługują wprawdzie środki ochrony przed niewłaściwym i spóźnionym doręczeniem korespondencji, ale wymaga to wszczęcia kolejnych postępowań.

Jak wskazuje Rzecznik, to z kolei wpływa na wydłużenie spraw sądowych. Przewlekłość procesów w Polsce jest zaś jednym z poważnych problemów naruszających konstytucyjną zasadę prawa do sądu oraz podważających zaufanie obywateli do sądu.

Zdaniem RPO problem dotyczy głównie upadłości konsumenckiej, ale może odnosić się także generalnie do postępowań  upadłościowych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry z pytaniem, czy problem został przez resort dostrzeżony. Chce też wiedzieć czy rozważano, by na zasadzie wyjątku termin zaskarżenia orzeczeń sądowych był liczony dla upadłego od dnia otrzymania korespondencji od syndyka.

V.510.37.2018

 

Stanowisko Ministra Sprawiedliwości wobec wątpliwości dotyczących nadużywania elektronicznego postępowania upominawczego do dochodzenia należności od konsumentów

Data: 2018-01-10
  • Minister Sprawiedliwości odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie wątpliwości dotyczących nadużywania elektronicznego postępowania upominawczego (EPU) do dochodzenia należności od konsumentów.
  • Wskazał, że opracowywane są zmiany w procedurze cywilnej, które mają obejmować również EPU.

W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na problemy związane z elektronicznym postępowaniem upominawczym (EPU), które stanowi sposób na ułatwione dochodzenie przez wierzycieli profesjonalistów należności wątpliwych lub przedawnionych od konsumentów.

Wierzyciele, korzystając z ułatwień wynikających z unormowań Kodeksu postępowania cywilnego odnośnie EPU, nie muszą załączać do pozwu dokumentów wykazujących dochodzoną należność. Tym samym pozew oceniany jest jedynie na podstawie twierdzeń powoda, które w rzeczywistości mogą nie być poparte istniejącymi dowodami.

Zastrzeżenia Rzecznika budzi także praktyka dochodzenia w ten sposób należności przedawnionych przez wierzycieli pierwotnych, jak też przez skupujące tego rodzaju długi firmy windykacyjne. Pomimo bowiem istnienia formalnego ograniczenia w EPU dochodzenia należności, które stały się wymagalne w okresie trzech lat przed dniem wniesienia pozwu, wskazanie daty wymagalności nadal pozostaje okolicznością wynikającą wyłącznie z twierdzeń powoda. Problem z podaniem właściwej daty wymagalności jest zaś widoczny na tle spraw z udziałem firm windykacyjnych. Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się także do Ministra o podjęcie prac legislacyjnych mających na celu zwiększenie zakresu ochrony konsumentów wobec uregulowań EPU.

W odpowiedzi na wystąpienie Minister Sprawiedliwości wskazał na opracowywane aktualnie zmiany w procedurze cywilnej, które mają obejmować również EPU. Projektowana jest m. in. zmiana polegająca na tym, że w przypadku braku podstaw do wydania nakazu zapłaty lub zaskarżenia nakazu zapłaty EPU będzie umarzane. Projekt obecnie jest na etapie prac rządowych, dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji, pod adresem: www.legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12305652/katalog/12474240#12474240 .

Innym istotnym rozwiązaniem legislacyjnym, które może w praktyce zwiększyć poziom ochrony konsumentów przed dochodzeniem wobec nich na drodze sądowej należności przedawnionych jest projektowana zmiana Kodeksu cywilnego - której treść dostępna jest na stronie Rządowego Centrum Legislacji, pod adresem: www.legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12300154/katalog/12444242#12444242 .

Obecnie, gdy wierzyciel dochodzi przed sądem przedawnionej należności, sąd uwzględnia zarzut przedawnienia, jeżeli zostanie on podniesiony przez stronę. Z kolei projektowana zmiana prowadzi do większej ochrony konsumenta, gdyż po upływie terminu przedawnienia wierzyciel nie będzie mógł domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi. Planowana regulacja będzie miała zatem także zastosowanie na gruncie EPU.

Wątpliwości dotyczące praktyki wydawania nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym

Data: 2017-10-31

Do Rzecznika Praw Obywatelskich docierają liczne sygnały od osób indywidulanych, ale także od Rzeczników Konsumentów dotyczące praktyki wierzycieli polegającej na występowaniu o wydanie nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, bez zamiaru prowadzenia dalszego sporu sądowego w przypadku wniesienia sprzeciwu przez stronę pozwaną.

Elektroniczne postępowanie upominawcze zawiera znaczące ułatwienia dla wierzyciela w dochodzeniu roszczenia o zapłatę. Zgodnie z przepisami o elektronicznym postępowaniu upominawczym, powód wnosi pisma wyłącznie za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Ponadto, na powodzie ciąży wyłącznie obowiązek wskazania dowodów na poparcie twierdzeń stanowiących podstawę powództwa. Jednocześnie powód nie dołącza wymienionych dowodów, co stanowi odstępstwo od ogólnych zasad procesu cywilnego. Pełnomocnik powoda wnosząc pozew w elektronicznym postępowaniu upominawczym nie jest także zobowiązany do dołączenia do pisma pełnomocnictwa oraz dalszych dokumentów celem wykazania umocowania do działania w imieniu powoda. Nadto, od pozwu w elektronicznym postępowaniu upominawczym pobierana jest ¼ opłaty stosunkowej.

Powyższe ułatwienia, które w zwykłym obrocie prawnym wypełniają swą funkcję szybszego i prostszego sposobu dochodzenia roszczeń pieniężnych, stanowią także zachętę do wnoszenia pozwów „na próbę”, w tym przez wyspecjalizowane firmy windykacyjne, dochodzące należności, jako wierzyciele wtórni.

W praktyce, w sprawach, w których roszczenie jest wątpliwe np. ze względu na brak dokumentacji lub też możliwy do podniesienia jest zarzut przedawnienia po wniesieniu sprzeciwu przez stronę pozwaną i przekazaniu sprawy do rozpoznania przez sąd właściwości ogólnej, żądanie nie jest już dalej popierane przez powoda. Częstą sytuacją jest nieuzupełnianie przez powoda braków pisma procesowego, a w konsekwencji umorzenie postępowania przez sąd rozpoznający sprawę na podstawie art. 50537 § 1 k.p.c.

Na tle ww. regulacji zarysowuje się problem braku określenia przez ustawodawcę skutków procesowych i materialnoprawnych, jakie powstają dla powództwa wniesionego w elektronicznym postępowaniu upominawczym w związku z umorzeniem postępowania. W tym zakresie orzecznictwo sądowe wskazuje w szczególności, że luka prawna dotyczy kwestii zwrotu opłaty stosunkowej uiszczonej przez powoda.

Z punktu widzenia praw i wolności człowieka zastrzeżenie budzi przede wszystkim praktyka polegająca na nadużywaniu instytucji elektronicznego postępowania upominawczego do dochodzenia należności wątpliwych, powstałych w wyniku działań naruszających prawo. Problem ten pogłębia także możliwość wielokrotnego zbywania roszczeń. Z kolei formalizm i automatyzm elektronicznego postępowania upominawczego pozwala na wielokrotne dochodzenia takich należności, bez względu na ich merytoryczną zasadność. Sprawy nie rozstrzyga wiążąco także wniesienie przez stronę pozwaną sprzeciwu od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym.

Jak pokazuje praktyka, powód, którego roszczenie zostało zakwestionowane w sprzeciwie, może uniknąć wydania niekorzystnego dla siebie orzeczenia oddalającego powództwo, poprzez doprowadzenie do umorzenia przez sąd postępowania na podstawie 50537 § 1 k.p.c. W ten sposób nie obciąża go także ryzyko powstania negatywnych konsekwencji, jakie ustawa wiąże co do zasady z wniesieniem niezasadnego powództwa.

W obecnym stanie prawnym opisane umorzenie nie powoduje powstania konsekwencji prawnych dotyczących sporu, poza materialnoprawnym skutkiem w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia. Przy czym ewentualna korzyść w postaci uzyskania tytułu egzekucyjnego dotyczącego wątpliwego roszczenia stanowi czynnik sprzyjający instrumentalnemu wykorzystywaniu instytucji elektronicznego postępowania nakazowego.

W związku z powyższym powstaje wątpliwość, czy elektroniczne postępowanie upominawcze jest właściwą drogą do dochodzenia należności przez wierzycieli – profesjonalistów, posiadających wobec konsumentów roszczenia o charakterze masowym. Chodzi tu w szczególności o ten rodzaj działalności, który jest oparty na zawieraniu umów na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, gdyż jak pokazuje praktyka obrotu gospodarczego, właśnie ona niesie zwiększone ryzyko wystąpienia praktyk naruszających prawo.

W elektronicznym postępowaniu upominawczym zachwiana zostaje zatem równowaga między stronami procesu. Przy czym, niemający wystarczających argumentów prawnych powód może bez negatywnych konsekwencji wycofać się z postępowania, wykorzystując podstawę formalną wynikającą z art. 50537 § 1 k.p.c. Co więcej, złożenie pozwu może tu służyć wyłącznie przerwaniu biegu terminu przedawnienia. Natomiast strona pozwana nie może w tej sytuacji uzyskać orzeczenia sądowego, zgodnie ze swym interesem, tj. oddalenia powództwa, jak też jest w dalszym ciągu zagrożona możliwością cesji wierzytelności i koniecznością podjęcia obrony w kolejnym postępowaniu.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o poinformowanie o zajętym stanowisku w przedstawionej sprawie oraz o rozważenie zasadności przeprowadzenia zmian legislacyjnych w przepisach regulujących elektroniczne postępowaniu upominawcze, w celu zapewnienia większej równowagi uprawnień stron procesu oraz zapewnienia ochrony praw konsumentów wobec działań wierzycieli nadużywających możliwości wnoszenia powództw w wyżej wskazanym postępowaniu odrębnym.

 

 

Czy obywatel musi osobiście pojawić się na wezwanie komornika? Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-09-06

Do Biura Rzecznika  wpływają skargi stron postępowania egzekucyjnego, w których kwestionowana jest praktyka organów egzekucyjnych. Skarżący wskazują, że organ egzekucyjny kieruje do nich żądania, dla których trudno znaleźć jednoznaczne oparcie w przepisach prawa.

Komornik wzywa strony postępowania egzekucyjnego do stawiennictwa w kancelarii co więcej, wezwania te są obwarowane licznymi rygorami. W ocenie Rzecznika ani Kodeks postępowania cywilnego, ani też inne regulacje ustawowe nie pozwalają na uznanie, że komornik może wezwać strony do osobistego stawiennictwa. Także rygory, wskazywane przez komorników są przewidziane dla innych sytuacji procesowych. Praktyka działalności organów egzekucyjnych, dla której brak jest wyraźnej podstawy ustawowej, może narażać te organy na zarzut przekroczenia kompetencji i naruszenia konstytucyjnej zasady legalizmu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega konieczność współdziałania stron postępowania z organem egzekucyjnym. Konieczne są środki procesowe, które pozwolą na wymuszenie określonej postawy i aktywności stron postępowania egzekucyjnego, zwłaszcza dłużnika. Z tych względów wydaje się celowe wprowadzenie takiej regulacji, która będzie przewidywała obowiązek stawiennictwa stron na wezwanie komornika oraz – ewentualnie – rygor związany z niezastosowaniem się do takiego wezwania.

Rzecznik zwrócił się do Ministra o przekazanie opinii o potrzebie ewentualnych zmian ustawodawczych, jednoznacznie określających kompetencje organu egzekucyjnego.

Umowy przez telefon: nagrania rozmów powinny być dostępne dla konsumentów – ponowne wystąpienie Rzecznika do Ministra Cyfryzacji

Data: 2017-08-08

W dzisiejszych czasach wielu z nas zdarza się zawierać umowy przez telefon. Czy chodzi o przedłużenie abonamentu w sieci telefonii komórkowej, czy nową umowę z operatorem telewizji, czy – coraz częściej zawierane w ten sposób – umowy z dostawcami mediów i innych usług, jest to sposób na ominięcie kolejek w punkcie obsługi. Kiedy przychodzi do nas rachunek wystawiony przez usługodawcę, niektórzy z ze zdumieniem zadają sobie pytanie, czy na pewno na takie warunki się umówili. Bo przecież doskonale pamiętają, że pracownik centrum obsługi klienta, z którym rozmawiali proponował co innego. Normalną reakcją jest w takiej sytuacji zwrócenie się do przedsiębiorcy z prośbą o dostęp do nagrania rozmowy telefonicznej, w trakcie której doszło do zawarcia umowy. Ci jednak coraz częściej odpowiadają na taką prośbę „nie, bo nie mamy takiego obowiązku” albo „już usunęliśmy to nagranie, bo nie musimy go tak długo przechowywać”. A przecież bez weryfikacji treści rozmowy, klienci są z reguły pozbawieni szans na obronę swoich racji. Ten poważny problem, stał się tematem wystąpienia skierowanego przez Rzecznika do Minister Cyfryzacji. Rzecznik postulował w nim wprowadzenie regulacji, które skutecznie chroniłyby konsumentów zawierających umowy przez telefon. W kolejnym wystąpieniu w tej sprawie, Rzecznik przypomniał Minister Cyfryzacji o potrzebie rozwiązania problemu.

O niewpuszczaniu pasażerów na pokład samolotów – RPO w sprawie nadrezerwacji (overbookingu) do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i UOKiK

Data: 2017-06-30

Linie lotnicze sprzedały więcej miejsc niż ma samolot licząc, że ktoś i tak zrezygnuje z lotu, a ktos inny odłozy podróż w zamian za rekompensatę. W efekcie pasażer, któremu bardzo zależy na podróży, może nie dostać się na pokład. Owszem, przysługuje mu za to np. lot w innym terminie. Ale w wielu sytuacjach to za mało – pisze w wystapieniu RPO (V.7108.126.2017).

Problem został częściowo ujęty w przepisach unijnych (rozporządzenia nr 261/2004/WE), które określa rekompensaty należne pasażerom, którzy nie zostali przyjęci na pokład pomimo rezerwacji. Ale - zwraca uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich - prawodawca unijny przyjął (aby ograniczyć zjawisko odmów przyjęcia na pokład), że przewoźnik powinien najpierw wezwać pasażerów do dobrowolnej rezygnacji z lotu w zamian za pewne korzyści. Dopiero jeśli nie będzie ochotników, może nie wpuścić pasażera i zaproponować rekompensatę.

Wypłata odszkodowania oraz zwrot kosztów, czy też zmiana planu podróży, nie stanowią rekompensaty w każdej sytuacji, w szczególności, gdy doszło do przymusowej odmowy przyjęcia na pokład. Bowiem interes pasażera doznaje naruszenia, gdy w związku z odmową przyjęcia na pokład pasażer nie mógł dotrzeć na miejsce w oczekiwanym czasie i w związku z tym zrealizować ważnego dla siebie celu podróży, takiego jak, np.: wizyta lekarska, sprawa rodzinna, czy też inna sprawa osobista. Wydaje się, że odmowa przyjęcia na pokład w tego rodzaju sytuacjach może powodować skutki wykraczające poza sferę zwykłego uszczerbku majątkowego.

Należy także podkreślić, że nadrezerwacja (overbooking) należy do zdarzeń wynikających wyłącznie z winy przewoźnika i nie obejmuje sytuacji losowych. Tymczasem to pasażer ponosi wyłącznie ryzyko odmowy przyjęcia na pokład w sytuacji, gdy przewoźnik przyjął zbyt dużo rezerwacji w stosunku do liczby miejsc w samolocie.

Przepisy prawa nie regulują wprost zasad, na jakich przewoźnicy lotniczy doprowadzają do sytuacji zbyt dużej liczby rezerwacji w stosunku do liczby miejsc. Nie obowiązuje także prawny nakaz uprzedniego informowania pasażerów w ogólnych warunkach przewozu, że istnieje możliwość odmowy przyjęcia na pokład wbrew woli pasażera w związku z nadrezerwacją.

Wydaje się więc, że prawa pasażerów – konsumentów, którzy nie są skłonni dobrowolnie zrezygnować z przelotu, nie podlegają należytej ochronie. Co więcej, pasażer nie jest właściwie powiadamiany o tym, że rezerwacja jest związana z ryzykiem odmowy przyjęcia na pokład z przyczyn uzależnionych jedynie od przewoźnika, chociaż przewoźnikowi znana jest taka okoliczność.

Widać więc, że wyłączny prymat został tu przyznany interesom ekonomicznym linii lotniczych. W przypadku overbookingu przewoźnicy lotniczy zawierają umowy obejmujące większą liczbę miejsc niż jest w samolocie, z zamiarem ich ewentualnego niewykonania, co w konsekwencji wiąże się z wypłatą, co do zasady niewielkiego zryczałtowanego odszkodowania.

Jednocześnie wydaje się, że opisany sposób działania przewoźników lotniczych, w szczególności, gdy stanowi powtarzającą się praktykę uniemożliwiającą korzystanie z dokonanych rezerwacji przez znaczną grupę konsumentów, może być rozpatrywany  w kontekście stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, o których mowa w art. 24 ust. 2 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji  i konsumentów (Dz. U. z 2017 r. poz. 459, z późn. zm.).

Nabywcy lokali, mimo upadłości SK Banku w Wołominie otrzymają mieszkania, za które zapłacili

Data: 2017-06-13

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływały skargi nabywców lokali mieszkalnych dotyczące realizacji promes bezobciążeniowego wyodrębnienia lokali mieszkalnych, wydanych przez SK Bank (Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie). Nabywcy lokali byli zaniepokojeni możliwością niezrealizowania przez Syndyka Masy Upadłości SK Banku tych promes. W opinii obywateli, odmowa realizacji promes w sytuacji wywiązania się przez nich z umowy i wpłaty pełnej ceny za mieszkanie spowodowałaby naruszenie konstytucyjnych standardów ochrony prawa własności.

Z uwagi na konieczność ochrony praw nabywców lokali mieszkalnych, którzy w dobrej wierze zapłacili za swoje mieszkania, Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w tej sprawie działania w aspekcie generalnym. Rzecznik interweniował w sprawie grupy poszkodowanych obywateli w Komisji Nadzoru Finansowego („KNF”), a także zwrócił się do Syndyka Masy Upadłości SK Banku, a następnie do Ministra Finansów i Ministra Sprawiedliwości.

W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości z dnia 7 kwietnia 2017r.  (nr V.7108.272.2016) Rzecznik zwrócił m.in. uwagę, że obowiązujące przepisy w sposób niezupełny zabezpieczają interesy osób nabywających mieszkania od deweloperów. Istnieje zatem potrzeba stworzenia regulacji prawnych zabezpieczających ich interesy w procesie inwestycyjnym, także w razie ogłoszenia upadłości banku finansującego przedsięwzięcie dewelopera, i jego wpływu na ważność udzielonych przez niego promes bezobciążeniowego wyodrębnienia lokalu mieszkalnego. Do chwili obecnej Rzecznik nie otrzymał odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie.

Jednakże pismem z dnia 6 czerwca 2017 r. Syndyk Masy Upadłości SK Banku poinformował Rzecznika, że w związku z uchwałami Rady Wierzycieli wyrażającymi zgodę na wyodrębnienie lokali mieszkalnych Syndyk przystąpił do realizacji promes. Większość zgód na bezobciążeniowe wyodrębnienie nieruchomości została już wydana nabywcom. W ocenie Syndyka, do końca lipca 2017 r. wszystkie zezwolenia na bezobciążeniowe wyodrębnianie nieruchomości winny zostać sporządzone i wydane.

Podjęta przez Rzecznika sprawa zakończyła się zatem korzystnie dla nabywców lokali mieszkalnych, którzy będą mogli bez obaw zamieszkać „na swoim”.

Rzecznik będzie natomiast w dalszym ciągu zabiegał, aby przepisy w sposób wystarczający zabezpieczały interesy osób nabywających mieszkania od deweloperów, tak aby podobna sytuacja w przyszłości nie miała miejsca.

KREDYTY "FRANKOWE" - materiały ze spotkania informacyjnego 12 czerwca w Warszawie.

Data: 2017-06-12

Ponad 200 osób uczestniczyło 12 czerwca w Warszawie w dwóch spotkaniach informacyjnych w sprawie tzw. kredytów "frankowych". Było to 12. i 13 spotkanie organizowane w ramach wspólnej akcji Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z Rzecznikiem Finansowym a także Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Oba warszawskie spotkania otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, w spotkaniu porannym wzięła także udział rzeczniczka finansowa prof. Aleksandra Wiktorow, 

Spotkania miały pomóc kredytobiorcom skorzystać z możliwości, jakie są już dziś dostępne w prawie, po to, by poprawić swoją sytuację. Zwróciliśmy zwłaszcza uwagę na dostępne obecnie bezpłatne formy pomocy – które pozwalają klientowi banku rozeznać się w sytuacji, sformułować konkretne oczekiwania i przyjąć konkretną strategię postępowania. Pierwsze spotkanie zaczęło się o godz. 11 i trwało do godz. 14:30. Poprzedzone było briefingiem medialnym RPO Adama Bodnara i rzeczniczki finansowej Aleksandry Wiktorow. Drugie spotkanie zaczęło się o godz. 16:30 i zakończyło o 20:30.

  • Przekazane uczestnikom materiały są dostępne w załącznikach do tej informacji. 

 

List RPO do Związku Banków Polskich w sprawie kredytów „frankowych”

Data: 2017-04-14

Wnioski z rozmów z ludźmi w ramach akcji informacyjnej dotyczącej „kredytów frankowych” rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przekazał 12 kwietnia Związkowi Banków Polskich. Zrobił to – przekazując jak co roku informację o tym, z jakimi sprawami dotyczącymi banków ludzie zwracają się do Rzecznika (V.7220.64.2017).

Informacje mają być wykorzystywane przez Komisję Etyki Bankowej ZBP.

Kredyty „frankowe”

Adam Bodnar podkreślił, że tematem wiodącym w sprawach do RPO w 2016 r. po raz kolejny była sytuacja kredytobiorców, w szczególności konsumentów, którzy spłacają „kredyty frankowe” (zawarli umowy kredytu hipotecznego denominowane lub indeksowane we franku szwajcarskim).

Z docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich sygnałów wynika, że banki stosują postanowienia uznane za niedozwolone i wpisane do Rejestru klauzul niedozwolonych. Co więcej, pomimo powszechnej wiedzy o konsekwencjach stosowania takich klauzul, banki nie akceptują propozycji ugodowego rozwiązania problemu z konsumentem.

Niestety, w praktyce okazało się, że kredytobiorcy nie dysponują podstawową wiedzą o przysługujących im prawach i kompetencjach instytucji państwowych, do zadań których należy wsparcie w sporze z bankiem. W tej sytuacji, kierując się potrzebą zapewnienia ochrony dla tej grupy obywateli, zainicjowałem zorganizowanie cyklicznych spotkań z przedstawicielami instytucji powołanych do ochrony konsumentów, tj. Rzecznikiem Finansowym, Przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego (dalej: „KNF”), Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Miejskim Rzecznikiem Konsumentów w Warszawie oraz Głównym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. Celem tych spotkań było przede wszystkim wypracowanie mechanizmów współpracy dla jak najlepszego zapewnienia ochrony i pomocy kredytobiorcom w sytuacji braku systemowego rozwiązania ich problemów.

Efektem wspólnych ustaleń była decyzja o przeprowadzeniu akcji informacyjnej pod hasłem „Masz kłopot z pożyczką frankową? Dowiedz się, co możesz zrobić?”. W styczniu i w lutym 2017 r. w biurach terenowych oraz w punkach konsultacyjnych Rzecznika Praw Obywatelskich, specjaliści Rzecznika Finansowego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich spotykali się z obywatelami i przedstawiali instytucje, które mają możliwość udzielenia pomocy w sporze z bankiem. Z danych zebranych na podsumowanie akcji informacyjnej wynika, że w poszczególnych spotkaniach uczestniczyło od 100 do 300 osób, zaś łącznie w przedsięwzięciu udział wzięło około 1700 osób.

Akcja ta jest nadal realizowana i wciąż spotyka się z niesłabnącym zainteresowaniem kredytobiorców (ostatnie spotkanie odbyło się 11 kwietnia we Wrocławiu).

Przeprowadzone rozmowy z klientami banków wyraźnie wskazały na poczucie bezradności wobec instytucji bankowych. Z relacji klientów można było także wyczytać, że zawarcie umowy o kredyt hipoteczny denominowany lub indeksowany we franku szwajcarskim postawiło ich w sytuacji rzutującej na całe dalsze życie. W szczególności frustrujące dla kredytobiorców okazało się to, że pomimo spłaty rat kredytów frankowych zadłużenie, uzależnione od kursu waluty, faktycznie nie maleje.

Klienci podnosili także, że na decyzje dotyczące wyboru sposobu kredytowania wpływ miały praktyki banków, polegające na nakłanianiu osób zainteresowanych kredytem do zaciągania kredytów denominowanych lub indeksowanych we franku szwajcarskim.

Na tle przeprowadzonej akcji wyłonił się także problem niedostatecznego zainteresowania sektora bankowego możliwością polubownego rozwiązywania sporów powstałych w związku z umowami kredytu hipotecznego denominowanymi lub indeksowanymi we franku szwajcarskim. Wydaje się z kolei, że ugodowe formy rozwiązywania sporów pomiędzy klientami i bankami powinny odgrywać ważną rolę także w sprawach kredytów frankowych.

Z tego względu, w celu wzmocnienia kompetencji klientów banków w zakresie prowadzenia postępowania reklamacyjnego oraz postępowania polubownego, specjaliści Rzecznika Finansowego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich w ramach akcji „Masz kłopot z pożyczką frankową? Dowiedz się, co możesz zrobić?” omawiali praktyczne możliwości działania dostępne każdemu klientowi banku, takie jak postępowanie reklamacyjne, postępowanie interwencyjne u Rzecznika Finansowego, postępowanie polubowne przy Rzeczniku Finansowym oraz kwestię wydania przez Rzecznika Finansowego istotnego poglądu w sprawie.

Nadto podczas spotkań informacyjnych obywatele skarżyli się na to, że banki nie realizują pakietu rozwiązań rekomendowanego przez ZBP, zwanego „sześciopakiem”, którego celem jest wsparcie klientów spłacających kredyty we frankach szwajcarskich. Przykładowo kredytobiorcy wskazywali, że banki nie uwzględniają ujemnej stawki LIBOR, żądają dodatkowych zabezpieczeń, odmawiają restrukturyzacji zadłużenia.

W indywidualnych rozmowach z ekspertami obu instytucji obywatele sygnalizowali również brak możliwości skorzystania z pomocy w ramach Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Jednym z argumentów, mającym uzasadniać odmowę pozytywnego rozpatrzenia wniosku o przyznanie wsparcia z tego Funduszu, był brak zawarcia przez dany bank umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Zgodnie z ustawą z dnia 9 października 2015 r. o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy (Dz. U. poz. 1925) jest to instytucja, za pośrednictwem której możliwe jest udzielenie pomocy kredytobiorcom.

Można z tego wnioskować, że niektóre banki ignorują nie tylko rekomendacje ZBP, ale również ustawodawcy, którego intencją była ochrona polskich rodzin przed zagrożeniami związanymi z utratą dorobku całego życia, jakim jest nieruchomość.

Niezależnie od tego w 2016 r. przedstawiciele jego Biura brali czynny udział w konferencjach i wydarzeniach poświęconych ochronie praw konsumentów, którzy zawarli umowy kredytu hipotecznego denominowane lub indeksowane we franku szwajcarskim (debata zorganizowana w Kancelarii Prezydenta RP, konferencja Stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu”).

Sytuacja kredytobiorców była także przedmiotem spotkania RPO Adama Bodnara z prezydentem RP Andrzejem Dudą, które odbyło się w dniu 7 marca 2017 r. Obecnie specjalny zespół ekspertów w Kancelarii Prezydenta RP pracuje nad projektem tzw. ustawy frankowej. Wśród zaproponowanych zapisów dopuszcza się regulację, która daje możliwość oddania kluczy do mieszkania w zamian za wygaśnięcie zobowiązania tzw. strategiczne bankructwo.

- Reasumując, nie ulega wątpliwości, że do czasu wejścia w życie ewentualnych systemowych rozwiązań, kredytobiorcy pozostają w trudnej sytuacji – pisze Adam Bodnar. -- Stąd też, w mojej ocenie, konieczne jest podejmowanie dalszych działań na rzecz tworzenia nowych, dostosowanych do potrzeb kredytobiorców programów pomocowych. Podkreślenia wymaga, że większość kredytobiorców wyraża chęć regulowania swoich zobowiązań wobec banku, jednakże nie godzą się na to, aby koszt wzrostu kursu franka szwajcarskiego został w całości przerzucony tylko na nich.

Inne sprawy bankowe

  • Nadal istotnym problemem z punktu widzenia ochrony praw obywateli na rynku usług bankowych, jest sytuacja nabywców mieszkań w zakresie realizacji promes bezobciążeniowego wyodrębnienia lokali mieszkalnych po ogłoszeniu upadłości przez Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie (dalej: „SK Bank”)[1].
  • Kolejnym zagadnieniem, na które zwracają uwagę obywatele w licznych skargach do Biura RPO, jest problem nadmiernego uprzywilejowania wierzytelności bankowych w cywilnym postępowaniu nakazowym.
  • Do Biura RPO wpływają skargi w sprawie procedur stosowanych przez banki przy autoryzacji transakcji dokonywanych na odległość (telefonicznie), w szczególności w zakresie właściwej identyfikacji i uwierzytelnienia tożsamości klienta.
 

[1] Problem był sygnalizowany w wystąpieniu do ZBP z dnia 29 kwietnia 2016 r. (V.7220.94.2016).

 

Co dzieje się z nagraniami rozmów, podczas których zawieramy umowy handlowe? RPO pisze do Minister Cyfryzacji w sprawie archiwizacji takich nagrań

Data: 2017-04-11

Z informacji przekazywanych przez rzeczników konsumentów oraz samych obywateli wynika, iż istnieje poważny problem związany ze sposobem archiwizowania nagrań z rozmów telefonicznych dotyczących zawarcia umowy z konsumentem.

Wśród obecnie obowiązujących przepisów prawa brak jest unormowań, które kompleksowo regulowałyby termin przechowywania i dostępu do treści nagrania z rozmowy sprzedażowej z konsumentem. Nawet w ustawie o prawach konsumenta brak jest stosownych przepisów. W konsekwencji konsumenci niejednokrotnie nie mają dostępu do treści nagrania, zwłaszcza w toku postępowania reklamacyjnego. Problemy te dotyczą wszelkiego rodzaju umów zawieranych z konsumentem za pośrednictwem telefonu, w tym w sektorze usług telekomunikacyjnych, bankowych czy sprzedaży energii, gazu i innych produktów.

Konstytucja nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony praw konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami, które mogą zagrozić ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu. Dotyczy to całego społeczeństwa, które jest konsumentem różnych dóbr, ich użytkownikiem lub najemcą. Z drugiej zaś strony Konstytucja chroni konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

W ocenie Rzecznika brak uregulowania przez ustawodawcę expressis verbis kwestii przechowywania nagrań z rozmów z konsumentem na każdym etapie zawierania umowy (począwszy od oferty jej zawarcia, poprzez złożenie oświadczenia woli w przedmiocie wyrażenia zgody na jej zawarcie, czy też zmianę warunków umowy), a także ich udostępniania, pociąga za sobą negatywne skutki po stronie konsumenta.

W trosce o ochronę praw konsumenta warto byłoby ujednolicić zasady udostępniania konsumentom zapisów nagrań rozmów sprzedażowych na każdym etapie ich zawierania, a także uregulować kompleksowo termin przechowywania tych nagrań. Zdaniem Rzecznika nieodzowne jest podjęcie działań zmierzających do dostosowania obecnie obowiązujących przepisów prawnych do konstytucyjnie gwarantowanej ochrony praw konsumentów. Zagadnienie to powinno zostać szczegółowo określone w przepisach prawa powszechnie obowiązującego z realnym uprawnieniem do egzekwowania prawa konsumentów do dostępu do nagrań z rozmów sprzedażowych.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska wobec zasygnalizowanych kwestii oraz przekazanie informacji na temat podjętych lub planowanych działań w tej materii.

 

Interwencja RPO w sprawie art. 485 § 3 kpc – Minister Sprawiedliwości zapowiada zniesienie uprzywilejowania wierzytelności bankowych w postępowaniu nakazowym

Data: 2017-03-22

W wystąpieniu generalnym skierowanym do Ministra Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich postulował uchylenie art. 485 § 3 kpc. Przepis ten pozwala bankom na dochodzenie roszczeń w trybie nakazowym na podstawie wyciągów z ksiąg bankowych.

W ocenie Rzecznika, w świetle tez wynikających z dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w sprawach bankowych nie ma podstaw do utrzymywania szczególnych uprawnień względem banków w postępowaniu cywilnym. Banki powinny być traktowane w taki sam sposób, jak inne podmioty prawa prywatnego i uczestnicy obrotu cywilnoprawnego.

Minister Sprawiedliwości zapewnił, że dostrzega problem i zgodził się z postulatem Rzecznika potwierdzając, że w obecnym stanie prawnym art. 485 § 3 kpc utracił uzasadnienie systemowe i aksjologiczne. Minister wskazał, że uprzywilejowanie wierzytelności bankowych budzi wątpliwości z takimi standardami konstytucyjnymi, jak: zasada równości wobec prawa, zasada sprawiedliwości społecznej oraz zasada ochrony praw konsumentów.

Z przekazanych informacji wynika, że obecnie prowadzone są już prace legislacyjne w tym obszarze. Rzecznik będzie monitorował, czy zapewnienia Ministra Sprawiedliwości zostaną zrealizowane.

Z jakimi problemami zmagają się rzecznicy konsumentów? Spotkanie z przedstawicielami Krajowej Rady Rzeczników Konsumentów i UOKiK

Data: 2017-03-08

Wymiana doświadczeń w obszarze ochrony praw i interesów konsumentów, przedstawienie bieżących problemów dotyczących wykonywania zadań przez rzeczników konsumentów oraz wypracowanie wspólnych działań na rzecz poprawy obecnej sytuacji były głównym tematem spotkania w Biurze RPO. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz członkowie Krajowej Rady Rzeczników Konsumentów.

- Spotkaliśmy się by zdiagnozować najważniejsze problemy, z którymi stykają się Państwo w codziennej pracy. By zastanowić się nad znalezieniem rozwiązań systemowych. Do Biura RPO docierają informacje, że niejednokrotnie powiatowi i miejscy rzecznicy konsumentów nie są w stanie realizować swoich zadań z uwagi na ograniczony czas pracy świadczony w niepełnym wymiarze np. na połowę czy ćwierć etatu. Dlatego to spotkanie ma służyć też uzyskaniu odpowiedzi na pytanie: na ile tak naprawdę możemy państwa wzmocnić jako rzeczników konsumentów biorąc pod uwagę wszystkie istniejące ograniczenia – mówił Adam Bodnar.

Rzecznik praw obywatelskich podkreślił, że tematyka praw konsumentów bardzo często pojawia się podczas wizyt regionalnych RPO. Na niektóre z tych spotkań przychodzą też sami rzecznicy konsumentów, którzy opowiadają z jakimi problemami zgłaszają się do nich mieszkańcy. To często sprawy osób starszych, którzy zawarli niekorzystne umowy i nie potrafią od nich skutecznie odstąpić.

Kredyty w obcej walucie

Adam Bodnar wskazał, że w kontekście ochrony praw konsumentów RPO zajmuje się również kwestiami polisolokat, ubezpieczeń medycznych, czy tzw. kredytów frankowych.  Rzecznik przypomniał, że niedawno zakończył się pierwszy etap akcji informacyjnej prowadzonej wspólnie przez RPO i Rzecznika Finansowego, w której wzięło udział blisko 1 700 osób.

Akcję doceniła wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Dorota Karczewska, która przyznała, że obywatele często to na ręce UOKiK składają podziękowania za zorganizowanie tych spotkań informacyjnych. - To pokazuje, że nie zawsze obywatele rozróżniają nasze instytucje, ale przecież najważniejsze jest to, żeby skutecznie im pomagać. Dlatego chętnie zaangażujemy się w ten projekt – deklarowała przedstawicielka UOKiK.

Dyskryminacja na rynku usług

Zastępczyni RPO Sylwia Spurek przypomniała, że Rzecznik Praw Obywatelskich jest organem do spraw równego traktowania. To dlatego interweniuje w przypadkach, gdy obywatele są dyskryminowani. Było tak m.in. w sprawach: kobiety karmiącej dziecko, która została wyproszona z restauracji, mężczyzny z niepełnosprawnością, który został poproszony o opuszczenie sklepu obuwniczego, czy niewidomej, która nie mogła skorzystać z psa asystującego podczas wizyty u lekarza.

- Niestety Rzecznik Praw Obywatelskich ma ograniczone możliwości działania w relacjach z podmiotami prywatnymi, dlatego tak bardzo liczymy na państwa wsparcie – podkreślała Sylwia Spurek.

W jakim kierunku zmierza instytucja rzeczników konsumentów?

Wiceprezes UOKiK, Dorota Karczewska zwróciła uwagę, że prawo konsumenckie cały czas ewoluuje i z perspektywy europejskiej wyraźnie widać, że będzie to nadal postępować. Dlatego jej zdaniem należy zastanowić się, jaką rolę powinni teraz pełnić rzecznicy konsumentów. Czy mają być tylko takim swoistym „helpdeskiem”, czy może kimś kto zachęca do podjęcia pozwu zbiorowego?

– Coraz bliższe staje się nam porównanie rzeczników konsumentów do lekarzy pierwszego kontaktu, którzy mogą pomóc, ale w przypadku bardziej skomplikowanych spraw mogą odesłać do specjalisty. W tym przypadku np. do Rzecznika Finansowego – wskazywała Dorota Karczewska.

- W tym roku minie 18 lat od ustanowienia instytucji Rzecznika Konsumentów. To dobra okazja, by zdiagnozować najważniejsze problemy, które ograniczają skuteczne wykonywanie naszych działań – mówiła Małgorzata Rothert, przewodnicząca Krajowej Rady Rzeczników.

- Zdarza się pełnienie funkcji rzecznika tylko na część etatu, np. na 1/3. Samorządom to czasem pasuje, bo przecież zgodnie z wymaganiami prawa, ktoś te zadania jednak wykonuje, ale nikt nie pyta czy jest to rozwiązanie dobre dla samych konsumentów – podkreślała Małgorzata Rothert.

Problemy najstarszych konsumentów

Longina Kaczmarek wiceprzewodnicząca Krajowej Rady Rzeczników, pełniąca też funkcję rzecznika konsumentów w Szczecinie zwróciła uwagę, że ok. 70 proc. wszystkich osób, które do niej trafiają  to osoby starsze. - To szczególnie trudne sprawy, bo nie zawsze seniorzy dobrze rozumieją swój problem i konsekwencje, jakie są związane np. z podpisaniem umowy – zauważyła.

- Dużym problemem są umowy zawierane poza lokalem dotyczące dostarczania energii elektrycznej. Jedna z nowych firm podszywała się pod dotychczasowego dostawcę np. sugerując, że bez pod pisania umowy zostanie odłączony prąd. To była dość powszechna praktyka właśnie wobec osób starszych – opisywała Longina Kaczmarek. Jednak po interwencji rzecznika konsumentów sprawą obiecał się zająć sam prezes tej firmy, który przeprosił, że doszło do takich sytuacji i obiecał zbadać każdy taki przypadek.

Brakuje etatów

Na problemy kadrowe rzeczników konsumentów zwróciła uwagę Adrianna Peć – rzeczniczka z Sosnowca. Przygotowując się na spotkanie w Biurze RPO zapytała 45. działających lokalnie rzeczników o to, co najbardziej utrudnia ich pracę. Dwudziestu sześciu z nich odpowiedziało. Z tego grona, aż 10 osób przyznało, że całą pracę – łącznie z obsługą administracyjną – wykonują samodzielnie. Obciążenie pracą jest szczególnie odczuwalne w dużych powiatach. Zdarza się bowiem, że jeden rzecznik przypada nawet na 120 tys. mieszkańców.

Rzecznik konsumentów z Wrocławia Grzegorz Miś zauważył, że rozwiązaniem tego problemu mogłoby być odgórne ustalenie ilu rzeczników powinno przypadać na określoną liczbę mieszkańców.

Trzeba edukować konsumentów

Uczestnicy spotkania zwracali też uwagę na niedostateczny poziom wiedzy obywateli o przysługujących im prawach.  - Bardzo ważna jest edukacja konsumentów, ale też uczenie ich ostrożności i świadomości na temat tego, co tak naprawdę oznacza złożenie własnego podpisu pod umową – mówiła Adrianna Peć.

- Rzecznik konsumentów jest rzecznikiem spraw różnych. Trafiają do nas zarówno osoby niezadowolone z zakupu butów, ale też osób mające kredyty frankowe. Wydaje się, że po część z udzielanych przez nas informacji, konsumenci mogliby się zwrócić np. do biur porad prawnych, jednak wciąż obywatele zbyt mało wiedzą o takiej możliwości – zaznaczała Agnieszka Drzewoska-Łuczak, rzeczniczka z Tomaszowa Mazowieckiego.

Rzeczniczka z Krapkowic i Strzelców Opolskich Małgorzata Płaszczyk-Waligórska, którą Adam Bodnar zaprosił na spotkanie podczas ostatniej wizyty regionalnej RPO na Opolszczyźnie, opowiadała o swoich doświadczeniach na rzecz edukacji konsumentów.

- Staramy się organizować spotkania z uczniami, ale też z seniorami, które często robimy we współpracy z Policją. Już widzimy, że coraz rzadziej dochodzi do przypadków, gdy taka starsza osoba da się namówić na kupienie czegoś przez telefon, czy podczas prezentacji np. garnków – mówiła.

Jednak zdaniem Małgorzaty Płaszczyk-Waligórskej, problemem jest to że wciąż w niewystarczający sposób działa system nieodpłatnej pomocy prawnej.  - Trafiają do mnie osoby, które nie są do niej uprawnione, ale przychodzą z problemami dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, czy prawa pracy i ja wiem, że jeśli im nie pomogę to nikt inny tego nie zrobi. A to dotyczy osób w szczególnie trudnych sytuacjach życiowych np. samotnych matek, ludzi którzy wpadli w pętle zadłużenia – zaznaczała rzeczniczka z Opolszczyzny.

- Może warto wykorzystać Uniwersytety Trzeciego Wieku i nawiązać współpracę z biurami porad prawnych, by uświadamiać obywateli, a szczególnie osoby starsze na temat ich praw konsumenckich – zaproponowała Magdalena Olczyk z Biura RPO.

Ten pomysł wykorzystuje już po części rzecznik konsumentów z Wrocławia Grzegorz Miś, który współpracuje z uniwersyteckimi poradniami prawnymi. – Przychodzą do mnie mieszkańcy z bardzo wieloma problemami i takie wsparcie jest dla mnie bardzo ważne – podkreślał.

Postępowania sądowe

Agnieszka Drzewoska-Łuczak mówiła o trudnościach z jakimi seniorzy muszą zmagać się podczas postępowań sądowych. Wskazywała np. że często sąd nie pozwala by starsze osoby były przesłuchiwane na siedząco. Zwracała też uwagę, że część spraw konsumenckich toczy się zarówno w postępowaniu cywilnym, jak i karnym. Niestety, rzecznicy konsumentów bardzo rzadko otrzymują informacje od prokuratorów na jakim etapie jest prowadzone postępowanie karne.

Adam Bodnar przypomniał, że w ubiegłym roku został wydany przewodnik dla sędziów i prokuratorów przygotowany przez prawników we współpracy z RPO. Jest w nim rozdział poświęcony sytuacji osób starszych w postępowaniu sądowym.

Na nieprawidłowości w pracy prokuratur i trudności np. w ustalaniu właściwości miejscowej danej jednostki zwracał też uwagę Krzysztof Tomczak z Bydgoszczy.

Rzecznik konsumentów z Wrocławia Grzegorz Miś mówił o kwestiach dotyczących procedury składania pozwów zbiorowych. Przyznał, że często zdarza się, że do rzeczników przychodzą przedstawiciele dużych kancelarii, które reprezentują osoby mogące skorzystać z instytucji pozwu zbiorowego. Chodzi im tylko o to, by taki pozew złożył rzecznik. – Być może warto, aby to same kancelarie reprezentowały takie osoby? – zastanawiał się.

- Ostatnio rozmawiałem z panem, który jest 90-letnim profesorem. I mimo swojego doświadczenia życiowego wyszedł ze spotkania z umową na 7 tys. zł. Powiedziano mu, że wygrał nagrodę i tylko musi podpisać odbiór, stąd nie przeczytał umowy. Chciał od niej później odstąpić i powiedziano mu, że za 14 dni będzie komisja, która zajmie się tą sprawą. Później okazało się, że wszystkie terminy zostały już przekroczone - mówił Marek Janczyk z Poznania.

Co warto zmienić?

- Pamiętajmy, że często są to osoby starsze, schorowane i one naprawdę chcą mieć nadzieje, że te prezentowane im materace, czy lampy pomogą w leczeniu ich schorzenia. Pracownicy tych firm są często niezwykle mili i manipulują seniorami.  Być może warto się zastanowić nad nowymi regulacjami dotyczącymi zawierania umów poza lokalami – wskazywał poznański rzecznik konsumentów.

Jednym z omawianych problemów były też kwestie dotyczące wykorzystywania nagrań rozmów telefonicznych, podczas których zawierane są umowy handlowe. Zwykle są używane tylko po to, by udowodnić w sądzie rację przedsiębiorcy, a nie konsumenta. Konsumenci mają do nich utrudniony dostęp.

Zareagował na to Maciej Czapliński z UOKiK, który zaapelował by takie przypadki zgłaszać bezpośrednio do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Może warto też pomyśleć o jakimś wspólnym systemie raportowania, który umożliwiłby szybkie otrzymywanie informacji na temat nieuczciwych przedsiębiorców, w którym byłyby dane zgłaszane właśnie przez rzeczników konsumentów – zaproponował przedstawiciel urzędu.

- Naszą rolą jest wymóc na przedsiębiorcach by byli uczciwi, bo konsument może być nawet najlepiej wyedukowany, ale biorąc pod uwagę sposób działania danej firmy to po prostu może nie wystarczyć – podsumowała Dorota Karczewska z UOKiK.

Adam Bodnar wskazał, że liczy na dobrą współpracę z przedstawicielami Związku Powiatów Polskich. – Wiele z poruszonych dziś tematów wynika z braku zrozumienia lokalnych władz, dlatego trzeba uświadomić przedstawicielom powiatów na czym polegają te problemy i wspólnie zastanowić się jak je rozwiązać. Być może skierujemy też wystąpienia do kilku prezydentów dużych polskich miast – mówił RPO. Podkreślił, że wszystkie nieprawidłowości w działaniu prokuratur, z którymi spotykają się rzecznicy konsumentów powinni zgłaszać do RPO.

Zmieniasz umowę telekomunikacyjną przez telefon? Uważaj, z kim zawierasz umowę.

Data: 2017-01-10

Pełnomocnik Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zajmuje się sprawą mieszkanki Piekar Śląskich, która najprawdopodobniej padła ofiarą oszustwa telekomunikacyjnego, polegającego na wprowadzeniu w błąd co do tożsamości podmiotu zawierającego umowę (BPK.7000.61.2016).

W marcu tego roku interesantka otrzymała telefon, w którym przedstawiciel przedsiębiorcy zaproponował korzystną zmianę warunków umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych. Jako osoba starsza, pod wpływem pośpiechu, pani zgodziła się na zmianę. Jak się później okazało, przedsiębiorca ten tylko podawał się za właściwego operatora, doprowadzając do zerwania umowy z bieżącym, właściwym operatorem i przeniósł usługę do siebie. Mimo złożenia przez panią wypowiedzenia, przedsiębiorca ten zażądał uregulowania należności za czas trwania wymuszonej umowy.

Nadużycie, którego ofiarą padła mieszkanka Piekar Śląskich, polega na wprowadzeniu w błąd klienta co do tożsamości podmiotu, z którym klient ma zamiar zawrzeć umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych. Najwięcej tego typu przypadków jest związanych z nieuczciwymi przedstawicielami handlowymi niewielkich spółek telekomunikacyjnych, które wykorzystują podobieństwo nazw z dużymi, znanymi na rynku przedsiębiorcami.

Pełnomocnik Rzecznika wystosował pismo do przedsiębiorcy z prośbą o informacje dotyczące zawarcia umowy oraz prowadzonej rozmowy telefonicznej z klientką. Czekamy na odpowiedź i planujemy dalsze działania.